Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pożegnanie mitu szlachetnego dzikusa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
05-02-2013 22:22Koraszewski (82900 punktów)Pożegnanie mitu szlachetnego dzikusa
Ocena 1 na 1
Czytelnik Kacper Swierk prosił o założenie wątku na temat artykułu Matta Ridleya pt. "Pożegnanie mitu szlachetnego dzikusa". Oto jego uwagi przesłane w mailu:

1. "Myśliwi-ogrodnicy" to niezbyt fortunne, choć dosyć dosłowne tłumaczenie "horticulturalists-hunters". (Chodzi o kopieniaczy uprawiających poletka w anglojęzycznej literaturze określane mianem ogrodów).

2. Autor trochę dziwnie stawia sprawę. Wśród większości współczesnych, poważnych antropologów panuje zgoda co do tego, że wojny miały miejsce w tubylczej Ameryce, także przed europejską kolonizacją i, że nie są (jak onegdaj twierdzili niektórzy) "egzogennym wirusem" przyniesionym przez kolonistów (co nie znaczy, że koloniści nigdy nie byli katalizatorami wojen pomiędzy Indianami). O rdzennie amerykańskiej przemocy traktują m.in. wydane niedawno dwie zbiorówki pod redakcją Chacona.

3. Byłbym sceptyczny wobec wysoce uogólniającego stwierdzenia: "Niedawne badania potwierdziły, że w małych społecznościach śmiertelność z powodu przemocy jest bardzo częsta, zarówno dzisiaj, jak w przeszłości. Niemal jedna trzecia ludzi w tych społecznościach ginie w najazdach i walkach, a liczba zbitych jest dwukrotnie wyższa wśród mężczyzn niż wśród kobiet. Jest to znacznie wyższa stopa śmiertelności niż podczas drugiej wojny światowej, nawet w krajach, które ucierpiały najbardziej." Nie wiem niestety co to za badania, ale przypuszczam, że mogą one uogólniać i prezentować wspólnie dane różnej proweniencji i natury (np. wkluczając wojny nadzwyczajnie nasilone z powodu presji kolonialnej, boomu kauczukowego itp.), z różnych miejsc i czasów, uzyskując tym samym fałszywy wynik. U współczesnych Matsigenków np. śmiertelność z powodu przemocy jest zupełnie minimalna. W społeczeństwach zachodnich przemoc i zabójstwa są o wiele częstsza niż wśród nich. Niektóre z "małych społeczności" jak Menraq (Semangowie) z Malezji, badani przez Alberto Gomesa wydają się niemal w ogóle nie stosować przemocy zarówno wewnątrz własnej społeczności jak i w stosunkach międzyetnicznych.

4. Yanomami jak i niektóre inne ludy (np. Waorani) słyną z wojowniczości i dowartościowywania agresywnych postaw w rozlicznych kontekstach, a także z prowadzenia wojen z członkami własnej grupy etno-językowej. Cech etosu czy habitusu tych ludów nie można rzutować na wszystkie "małe społeczeństwa."

5. To, że realia życia Indian i innych "małych społeczeństw" przypominają stan "wojny wszystkich przeciwko wszystkimi" przypisywany "dzikim" przez Thomasa Hobbesa, jest bzdurą. Wiele amerykańskich grup tubylczych cechowało się wojowniczością i napadało na swych wrogów, ale była to walka pomiędzy ludami lub ugrupowaniami społeczno-politycznymi, a nie naparzanie się każdego z każdym. Grupy będące stronami w tych walkach zachowywały społeczną spójność a ich członkowie utrzymywali pomiędzy sobą harmonijne relacje.

6. Jak powiedział jeden z klasyków antropologii amazońskiej: W Amazonii przedkłada się uzyskanie jak największych korzyści z zabicia wroga, nad zabicie wielu wrogów.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Matix (5786 punktów)
Znaczy chciałeś powiedzieć, że człowiek - sk****** ? Wiemy wiemy.
Irracja (4721 punktów)
>Czytelnik Kacper Swierk prosił o założenie wątku na temat artykułu Matta Ridleya pt. "Pożegnanie mitu szlachetnego dzikusa".
    ... nigdy nie istniał "mit szlachetnego dzikusa". Problem w tym, iż staramy się oceniać innych według własnej miary. Szlachetność, tak jak i okrucieństwo jest związane z normami i kulturą danej społeczności. I tylko w tym kontekście należy je rozpatrywać. Bo szlachetność to "przestrzeganie norm współżycia z założeniem większej dbałości o (szeroko rozumiane) dobro innych". W Europie, w wiekach średnich był zwyczaj dobijania rannych i/lub konających rycerzy - i było to uważane za szlachetne. Służył do tego specjalny sztylet, zwany "mizerykordią" (miłosierdzie). Dziś uznajemy takie zachowanie za okrutne i nieszlachetne...

... często się zdarzało/zdarza, że człowiek uważający "dzikiego" za pozbawionego szlachetności, zmieniał zdanie gdy zamieszkał z nimi, poznał ich zwyczaje i kulturę...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
Zależy jak na to patrzeć. Czy zachowanie tych plemion to są uniwersalne cechy homo sapiens? Nasz gatunek wyewoluował mimo wszystko w innych warunkach. Powiedzmy 100tys lat temu ludzi na ziemi było stosunkowo mało. Według Wikipedii 30tys lat przed naszą erą był nas tylko milion. Ludzie żyli w małych rodzinnych grupach które rzadko miały kontakt z innymi grupami. Taki kontakt z racji rzadkości powinien być chyba przyjazny. Nie było takiej konkurencji o zasoby ani przeludnienia jak dziś, za to mieszanie genów było jak najbardziej wskazane... łowcy zbieracze byli raczej egalitarni i nie znali pojęcia własności. Biorąc to pod uwagę o co mieli się mordować? Dopiero później wynaleziono rolnictwo i powstało przeludnienie chciwość etc. Człowiek żyjący w dużej grupie plemiennej i sąsiadujący/konkurujący z nimi o zasoby to całkiem inne środowisko. To tak jakby wnioskować o kulturze Eskimosów na podstawie obserwacji w zatłoczonym rezerwacie.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365