Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fizyka dla humanistów?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
11-02-2013 21:11liliac (147340 punktów)Fizyka dla humanistów?
Ocena 18 na 18
Zdarza mi się przeglądać prasę popularnonaukową z rozmaitych dziedzin. Wczoraj trafił mi się artykuł z "Archeologii Żywej" przybliżający fanom tej nauki tajniki datowania radiowęglowego.
Język artykułu wzruszył mnie niepomiernie. Do łez.
Pozwolę sobie podzielić się z wami fragmentami:

Cytat:
Nic bliższego człowiekowi jak czas. Dotyka nas bez chwili przerwy. Archeolog myśli o czasie dość dawno minionym. Czasem samym zajmują się też fizycy. Jeżeli ktoś wie, czym jest czas, to na pewno Oni.


Cytat:
Izotop węgla to też węgiel.


Cytat:
Radiacja to promieniowanie. Radiowęgiel to węgiel promieniotwórczy. To, że "tworzy" on promieniowanie ma dla nas znaczenie tylko o tyle, że ów akt twórczy atom przypłaca śmiercią. A właściwie to tylko unicestwieniem swej osobowości


Cytat:
W naszym Wszechświecie, przez duże "W", my, ludzie starzejemy się.(...) Otóż izotop radioaktywny nie starzeje się w ogóle, jest cały czas identyczny, o ile... jest. Właśnie, bo przecież nie trwa w nieskończoność. Po prostu, w pewnym momencie (jak wybranym?) znika, właściwie przeobraża się. Jeden atom robi to wcześniej, inny, sąsiedni, później, jeszcze inny dużo później... Nie ma tu żadnej równości ani sprawiedliwości, nawet względnej, jak u ludzi.


I tak się zastanawiam - czy to moje okołonaukowe "rozwydrzenie" sprawia, że popłakałam się z radości czytając powyższe frazy? Czy po prostu "humanistom" (z góry przepraszam forumowych humanistów, podejrzewam jednak, że i samo czasopismo tak sprecyzowałoby swój target) tak trzeba?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Spodobał mi się podpis pod jednym zdjęciem:
"Tu węgiel ma już postać CO2"


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
11-02-2013 21:47
 Ocena 14 na 14
Satyr (4285 punktów)

>I tak się zastanawiam - czy to moje okołonaukowe "rozwydrzenie" sprawia, że popłakałam się z radości czytając powyższe frazy, czy po prostu "humanistom" (z góry przepraszam forumowych humanistów, podejrzewam jednak, że i samo czasopismo tak sprecyzowałoby swój target) tak trzeba?

Problemem jest chyba to, że rzekomi "humaniści" znajdują swoją tożsamość dzięki użyciu czegoś, co nazywam "negatywną definicją humanisty". Brzmi ona jakoś tak:
"Humanista - jest to osoba nie rozumiejąca nauk ścisłych".

Obawiam się, że ta definicja jest już bardzo rozpowszechniona, na niekorzyść klasycznej, która przyrównywała humanistę do człowieka biegłego we wszelkich dziedzinach ludzkiej wiedzy.

Stwierdzając, że nie rozumieją nauk ścisłych dochodzą do wniosku, że "skoro tak, to pewnie jestem humanistą". Bardziej uprawniony byłby wniosek, że po prostu nie rozumieją nauk ścisłych. A to, czy są humanistami, to jeszcze inna sprawa...

Pozdrawiam

P.S. Kiedyś pewien doktor podczas moich studiów powiedział na zajęciach, że naklejanie już w wieku młodzieńczym etykiet typu "humanista" lub "umysł ścisły" jest równoznaczne z wyrządzeniem młodzieńcowi sporej krzywdy. Coś w tym chyba jest.
12-02-2013 10:50 
 Ocena 6 na 6
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Problemem jest chyba to, że rzekomi "humaniści" znajdują swoją tożsamość dzięki użyciu czegoś, co nazywam "negatywną definicją humanisty". Brzmi ona jakoś tak:
>"Humanista - jest to osoba nie rozumiejąca nauk ścisłych".

Otóż to! Humanista, który nie rozumie nauk ścisłych to zwykły nieuk.

Ciekawe czy podobną tezę można postawić dla ścisłowców? Myślę, że tak.
12-02-2013 13:21 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>>"Humanista - jest to osoba nie rozumiejąca nauk ścisłych".
>Otóż to! Humanista, który nie rozumie nauk ścisłych to zwykły nieuk.
>Ciekawe czy podobną tezę można postawić dla ścisłowców? Myślę, że tak.
   To ja bym chciał być takim nieukiem, jak Richie Feynman, który w jednym z wywiadów (The Pleasure Of Finding Things Out, polecam) przyznał, że zawsze był bardzo jednostronną osobą i starał się nie nauczyć niczego z dziedzin humanistycznych.
   Z jakiegoś powodu słowo „nieuk” mi do niego nie pasuje i zarezerwowałbym je raczej dla zupełnych ignorantów, którzy nie chcą się nauczyć kompletnie niczego.

   Pozdrawiam.
12-02-2013 13:36 
 Ocena 2 na 2
TyDraniu (6569 punktów)
>w jednym z wywiadów przyznał, że zawsze był bardzo jednostronną osobą i starał się nie nauczyć niczego z dziedzin humanistycznych.

Jednak to staranie się niezbyt mu wychodziło. Feynman mimochodem nauczył się grać na bębnach, malować, poznał portugalski, napisał kilka książek beletrystycznych... Nie wiem, o jakich dziedzinach humanistycznych mógł mówić, jeżeli wyłączymy muzykę, sztukę, literaturę i znajomość języków obcych.


12-02-2013 13:49 
 Ocena 1 na 1
Marian (5438 punktów)
>Jednak to staranie się niezbyt mu wychodziło. Feynman mimochodem nauczył się grać na bębnach, malować, poznał portugalski, napisał kilka książek beletrystycznych... Nie wiem, o jakich dziedzinach humanistycznych mógł mówić, jeżeli wyłączymy muzykę, sztukę, literaturę i znajomość języków obcych.
   Mogę tylko zakładać, że chodziło mu o np. humanistyczne dziedziny wiedzowe, jak historia, psychologia, ekonomia, socjologia, itp. (wspominał o humanach na uniwersytecie, które trzeba było zaliczyć).

   Pozdrawiam.
12-02-2013 19:49 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>   Z jakiegoś powodu słowo „nieuk” mi do niego nie pasuje i zarezerwowałbym je raczej dla zupełnych ignorantów, którzy nie chcą się nauczyć kompletnie niczego.

Mogę zasugerować "naukowców" z wydziałów teologicznych?
Maciej Feczko (285 punktów)
ja jestem umysłowym obojnakiem, tzn zarówno humanistyka jak i fizyka czy matematyka przychodzi mi z trudem. Jakkolwiek mojemu bratu fizyka wcale nie przychodzi, i tak patrząc jak miałbym humanistycznemu bratu wytłumaczyć złożoność fizyki to jednak opierałbym się na czymś co zna.
Przytoczone przykłady promieniowania - no można jakoś w ten sposób tłumaczyć dziecku czym jest węgiel radioaktywmy. To są tak zwane białe kłamstwa, czyli wytłumaczenie czegoś na podstawie cosia co się zna i mijając sie z prawdą.

p.s. pamiętajcie że nie wszystkie książki czy publikacje są dla ludzi kórzy są z tematem za pan brat. Z niektórymi tematami trzeba oswoić społeczeństwo w sposób delikatny, jak GMO czy elektrownie jądrowe - narazie nic nie wiedzą więc się boją, to zrozumiałe. każda książeczka tłumacząca jak dziecku czym jest promieniowanie czy gmo czy in vitro powoli cywilizuje nasze społeczeństwo
Kacperek (2127 punktów)
>Czy po prostu "humanistom" (z góry przepraszam forumowych humanistów,
>podejrzewam jednak, że i samo czasopismo tak sprecyzowałoby swój target) tak trzeba?
>

Tzw. "humanistom" (osobiście preferuje mało jeszcze popularny termin "humanistycy") też czegoś takiego nie trzeba. Niewiele się z tego nauczą, a nie będą wiedzieli, w którym miejscu się śmiać.
Selanos (12869 punktów)
Boże, widzisz i nie grzmisz.

Może jeszcze niech napiszą wierszyk w stylu "Rzepka". Albo niech zrobią jakąś prostą rymowankę. Niektórzy traktują ludzi jak idiotów a potem się dziwią, że z idiotami mają do czynienia.
12-02-2013 08:54 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Dopóki "Archeologię żywą" wydawał IAUW, było to bardzo przyzwoite, rzetelne czasopismo. Od kiedy zajmuje się tym "Instytut Badań Historycznych i Krajoznawczych" Sp. z o.o., poziom poleciał na przysłowiowy pysk. Lepiej czytajcie "Z otchłani wieków", tam nie ma takich wpadek.
13-02-2013 09:21 
 Ocena 2 na 2
warchołł (718 punktów)
>Lepiej czytajcie "Z otchłani wieków", tam nie ma takich wpadek.

Nie dla mnie. Jak to zwykle w Polsce bywa, nie mogę nawet za opłatą ściągnąć interesującego mnie artykułu czy numeru, muszę dodatkowo opłacać pocztę.


A poza tym uważam, że Bielecki powinien zostać zablokowany.
Jacholek (5699 punktów)
Wskazany artykuł faktycznie jest napisany infantylnie, czyli traktuje archeologów jak humanistów (w złym znaczeniu tego słowa). To jeszcze można by uznać za akceptowalne. Ale w tej wersji internetowej mamy np.
Cytat:
To jest tak: w węglu o wieku zero lat na każdy atom 14C przypada 1012 atomów 12C (zbieżność dwunastek przypadkowa). Liczmy więc: 105*1012=1017 atomów węgla.

co dla biednych archeologów może już być nie do strawienia. Nie wiem czy się domyślą
iż 1017 to 10 do potęgi 17-tej. Godne pożałowania niechlujstwo !
Hodża (11172 punktów)
>Zdarza mi się przeglądać prasę popularnonaukową z rozmaitych dziedzin. Wczoraj trafił mi się

Tekst wygląda, jakby został przetłumaczony z suahili. Sięgam do źródła i ze zdumieniem czytam nazwisko autora. Jednak Polak... Hm. Stara się, widać to wyraźnie w tym fragmencie, w którym próbuje przybliżyć znaczenie skomplikowanych terminów czytelnikowi:

Cytat:
Trzeba jeszcze zwrócić uwagę, że konwencjonalne laboratoria (wielkopróbkowe) nazywają się: scyntylacyjnymi albo licznikowo-proporcjonalnymi (są też scyntylacyjne licznikowe). Uprośćmy sprawę: AMS znajduje się w Poznaniu, szefem jest Tomasz Goslar. Pierwsze w Polsce konwencjonalne laboratorium z licznikami proporcjonalnymi i scyntylacyjnymi w Gliwicach kierowane jest przez Annę Pazdur. Zupełnie młodym, scyntylacyjnym Laboratorium w Skale pod Krakowem kieruje Marek Krąpiec.


Przyznajmy - to jednak rzeczywiście upraszcza sprawę; gdyby nazwiska brzmiały dziwnie, wszystko byłoby dużo bardziej zagmatwane.

   Popularyzacja nauk "ścisłych" w środowiskach "humanistycznych" to zadanie na miarę epoki. Jak wiadomo, każdy wzór matematyczny/fizyczny, zamieszczony w dowolnej publikacji, zmniejsza jej czytelnictwo o połowę. Stąd już niebawem podręczniki fizyki będą z dużo większym wyczuciem i łagodnością wprowadzać młodzież w arkana Powszechnego Prawa Grawitacji, bez używania agresywnych kresek ułamkowych ani bezwstydnych indeksów przy symbolach mas.

"Wszystko, co waży, waży, bo jest przyciągane: krówka na pastwisku nie odlatuje z pierwszym powiewem wiosennego wiatru ani ksiądz proboszcz śpieszący na sumę; kościół i szkoła stoją twardo na swoich miejscach dlatego, bo Pan Bóg tak im nakazał. To Boże Nakazanie nazywamy grawitacją. W grawitacji nie rozróżniamy między krową a księdzem, kościołem a całą Ziemią: wszystkie są ciałami. A wszystkie ciała się przyciągają, to znaczy, że z woli Bożej ciała te ciągnie ku sobie grawitacja. Ale nie może wszystkich ciał ciągnąć tak samo mocno: inaczej cały świat zwalił by się na kupę. Dlatego Nieskończona Mądrość sprawiła, że ciała bardziej od siebie odległe ciągną mniej, niż te, które są blisko siebie i dlatego są galaktyki, gwiazdy, Słońce i cała chwała Boskiego Stworzenia. Aby obliczyć siłę grawitacji mnożymy więc dwa ciała ze sobą, ale tak, by je podzielić przez to, jak są od siebie odsunięte: nie możemy podzielić za bardzo, bo wtedy wszystko by się rozlazło , ani za mało, bo Słońce by wybuchło zanim by jeszcze powstało. Stąd ten kwadrat odległości, czyli odległość pomnożona przez siebie samą.

Aby powstał Pierwszy Człowiek, potrzebny był Palec Boży: on to jest przedstawiony w Grawitacji jako Stała G, dzięki której słońce nie świeci na niebiesko i trawa jest zielona, i krówki nie szczekają ani nie miauczą. Ta literka "G" pochodzi od angielskiego "God", czyli Bóg. "


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365