www.racjonalista.pl/forum.php/p,84/s,528134Dla mnie ten watek nie jest przedawniony, bo akurat odzwierciedla trochę moje podejście. Otóż, słyszałam taką anegdotę, że Einstein miał na drzwiach mezuzę i kiedy ktoś go zapytał, po co to zrobił, skoro uważa, że Boga nie ma. Eintein odpowiedział: Na wszelki wypadek, gdyby jednak był. Teraz jak o tym myślę to mam wrażenie, że Einsteinowi chodziło o dowodowe, naukowe potwierdzenie istnienia Boga a nie o wiarę. Co tym bardziej moim zdaniem potwierdza, że był ateistą. |