Racjonalista - Strona głównaDo treści
Pozostałości katolicyzmu w umyśle

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
13-02-2013 12:27meercat (934 punktów)Pozostałości katolicyzmu w umyśle
Ocena 3 na 3
www.racjonalista.pl/forum.php/p,83/s,513494


Bardzo ważny dla mnie temat. Wypływa szczególnie, gdy chodzą po kolędzie.
Gdy postanowiłam wykarczowywać z umysłu katolicyzm to kolęda pokazała mi do jakiego niewolnictwa zostałam sprowadzona.
Usunięcie obrazków religijnych było radykalne - oglądałam reportaż o okrucieństwie wobec zwierząt i powiedziałam - Jeśli na to pozwala, nie będę go czcić.

Pokonanie przymusu orgii konsumpcyjnej w Wigilię było trudniejsze. Ponieważ silnie utożsamiałam jedzenie ze świętowaniem. Na szczęście od niepamiętnych czasów miałam gdzieś z tyłu głowy wizję biednej, postnej wigilii z pieśni Kaczmarskiego. I ten ideał już od paru lat realizuję. Oczywiście docelowo chcę oczyścić wigilię z wszelkich elementów katolickich i zostawić tylko ten uniwersalny, a nawet komunistyczny charakter.

Ostatnia sprawa kolęda - jak pierwszy raz zadecydowałam, że nie przyjmę to nogi mi się trzęsły. Poczucie, że wraz z odrzuceniem katolicyzmu odrzucam Boga było dla mnie straszne. Ale ponieważ od jakiegoś czasu rewiduję pojęcie Boga - ma mi się on nie kojarzyć ze strachem - wiedziałam, że moja decyzja jest słuszna.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Anna Salman (16360 punktów)
>Gdy postanowiłam wykarczowywać z umysłu katolicyzm to kolęda pokazała mi do jakiego niewolnictwa zostałam sprowadzona.
Chyba jednak nie do końca przemyślane - nie tyle kolęda, co system feudalny, w jakim się funkcjonuje.
>... Pokonanie przymusu orgii konsumpcyjnej w Wigilię było trudniejsze. ...
Wigilia to obyczaj przedchrześcijański, na który KRK nałożył swoją fikcyjną rocznicę. Cała oprawa i zestaw potraw - one są podawane tylko na terenach zamieszkałych przez Słowian, w dodatku postne. Choinka jest pozostałością wierzeń celtyckich. Stąd - dla germanofili - ja najbardziej, dla germanofobów (typu p. Antoni M.) - bynajmniej.
> Na szczęście od niepamiętnych czasów miałam gdzieś z tyłu głowy wizję biednej, postnej wigilii z pieśni Kaczmarskiego. ...
Na szczęście ja pamiętam, jak wyglądały Wigilie w tamtych czasach. Postne nie znaczy biedne. Żarło się, aż się "odpadło od stołu". Ilość i jakość potraw, z uwagi na brak mięsa, zależała tylko od umiejętności kucharskich. Jeżeli p. Kaczmarski miał "biedne wigilie", to chyba z uwagi na brak tychże umiejętności w rodzinie.
>... chcę ... zostawić tylko ten uniwersalny, a nawet komunistyczny charakter.
A ... co do tego mieli komuniści?
>... kolęda ...
Pozostałość zbierania dziesięciny - wprowadzona podczas zaborów, gdy KRK utracił prawo oficjalnego poboru podatków. Obecnie dostają kilka miliardów rocznie z budżetu, więc można ich potraktówać, jak bezczelnych domokrążców.
>Poczucie, że wraz z odrzuceniem katolicyzmu odrzucam Boga było dla mnie straszne. ...
To może trzeba było łagodniej - od przejścia na protestantyzm? Po intensywnych studaich nad PŚ (u nich obowiązkowe) takie odrzucenie przychodzi łatwiej.
17-02-2013 13:20 
 0 na 2
mrct (934 punktów)
Za komunistyczne elementy uważam dzielenie się i gwiazdę oraz perspektywę wyzwolenia.

Pisałam o pieśni Kaczmarskiego "Wigilia na Syberii"...
Zasyczał w zimnej ciszy samowar
Ukrop nalewam w szklanki
Przy wigilijnym stole bez słowa
Świętują polscy zesłańcy
Na ścianach mroźny osad wilgoci
Obrus podszyty słomą
Płomieniem ciemnym świeca się kopci
Słowem - wszystko jak w domu
(...)

Nie będzie tylko gwiazdy na niebie
Grzybów w świątecznym barszczu
Jest nóż z żelaza przy czarnym chlebie
Cukier dzielony na kartce
Talerz podstawiam by nie uronić
Tego czym życie się słodzi
Inny w talerzu pustym twarz schronił
Bóg się nam jutro urodzi.

(...)

Nie, nie jesteśmy biedni i smutni
Chustka przy twarzy to katar
Nie będzie klusek z makiem i kutii
Będzie chleb i herbata
Siedzę i sam się w sobie nie mieszczę
Patrząc na swoje życie
Jesteśmy razem - czegóż chcieć jeszcze
Jutro przyjdzie Zbawiciel
17-02-2013 15:32 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Za komunistyczne elementy uważam dzielenie się i gwiazdę oraz perspektywę wyzwolenia.
Dzielenie się posiłkiem to ani zwyczaj chrześcijański, ani komunistyczny, tylko obyczaj wywodzący się z zamierzchłych czasów. Na terenach słowiańskich dzielenie się chlebem było symbolem przyjaźni, stosunkowo niedawno zastąpiono go opłatkiem, ale ten zwyczaj kultywuje się tylko u nas.
Gdzie indziej dotyczyło to generalnie poczęstunku. Nawet obecnie wśród wielu plemion i narodów zaproszenie do posiłku oznacza akceptację gościa, przyjęcie go do wspólnoty. Odmowa przyjęcie poczęstunku stanowi obrazę (do niedawna w Polsce też źle widziane), a nawet sygnał, że gość traktuje gospodarzy jak wrogów. Polecam Hrabiego Monte Christo (A. Dumas) i scenę, gdy Mercedes wpada w panikę, słysząc, że on odmawia poczęstunku w jej domu.
Na temat gwiazdy nic nie wiem, ale być może też obyczaj słowiański, jakąś pokrętną retoryką przypisany do katolicyzmu.
Natomiast perspektywa ... wyzwolenia? Kompletnie obce, no ale ja wychowałam się w rodzinie ateistów.

>Pisałam o pieśni Kaczmarskiego "Wigilia na Syberii"...
Pewnie tak było, ale kilkadziesiąt lat temu we wszystkich więzieniach było podobnie, tylko ... klimat lepszy.
meercat (934 punktów)
Mówimy innymi językami. Jak rozważna i romantyczna Napisałam, że opłatek i dodatkowy talerz jest "komunistyczny", bo tak to czuję. Nie dziele się wiedzą, ale przeżyciem.
UrszulaAnna (5 punktów)
Pozostałości katolicyzmu w umyśle ... - coś w tym jest i chyba potrzeba trochę czasu żeby się pozbyć pewnych "nawyków" bo moim skromnym zdaniem tu siedzi problem. Jak wiemy nie rodzimy się wierzący tylko jesteśmy tego nauczeni tak jak alfabetu (może głupi przykład ale chyba wiadomo o co chodzi) I od tego wszystko się zaczyna ... Zarówno ja jak większość ateistów wychowałam się w rodzinie katolickiej w moim przypadku nawet bardzo, obchodziłam pierwsze piątki , biegałam na wszystkie "sezonowe uroczystości" a nawet byłam dzieckiem oazowym . Przez ten cały czas uważałam że tak ma być że tak trzeba i bałam się myśleć inaczej bo przecież to grzech wątpić w boga aż kiedyś coś pękło - a zaczęlo się od tematu ślubu (daruję sobie opowiadania historii swojego życia , ale dodam że moja decyzja miała i ma do tej pory wiele konsekwencji ). Kiedy zaczełam się zastanawiać nad wiarą oraz całą instytucją kościoła k czułam jak otwierają mi się oczy i poczułam się wolna o ile tak można to określić. Początki były bardzo trudne zresztą jest tak dalej (można powiedzieć że teraz jestem czarną owcą w rodzinie)najgorsza była i jest rozmowa z mama która nie przyjmuję tej wiadomości i dalej są burzliwe dyskusje ale trzeba być konsekwentnym i bronić własnych przekonań Chyba najtrudniejsze sprawy z którymi się trzeba zmierzyć to właśnie święta , chrzty , śluby itd itp.. Ale problemem nie jest tu w aż tak dużej mierze wiara jak ludzie i to że możemy się bać odrzucenia albo jakiś innych dziwnych- nietolerancyjnych zachowań . Ja do świąt podchodzę jak do tradycji i czasu który można spędzić z rodziną a nie duchowego przeżycia (chyba każdy lubi prezenty , choinkę i miło spedzony czas w gronie rodziny )bo jak już napisał przedmówca te rzeczy nie mają nic wspołnego z wiarą katolicką a korzenie sięgają czasów pogańskich. Kolęda... ach uwielbiam to - wpadnie ksiadz na 5 min zapyta jak leci ,da obrazki i najwazniejsze zgarnie kase no bo przecież o to tu chodzi wychodząc zapomnie jak wyglądamy i co mówimy bo jestśmy np 25 rodziną tego dnia a 2 tyle przed nim... więc jak sama widzisz nie masz powodu do smutku wiadomo że ciężko nagle wprowadzić takie zmiany w życie ale z kolędy na kolęde bedzie coraz lepiej. Jedyną chyba najtrudniejszą rzaczą z jaką trzeba się zmierzyć to świadomość że sami jesteśmy jak to mówią Panami własnego losu , że musimy być bardziej silni i świadomii szczególnie w trudnych sytuacjach bo osoba wierząca się modli i to mu pomaga bo chce wierzyć i mieć nadzieję że ktoś mu pomoże a tutaj niestety musimy walczyc w pojedynkę . I nie miej poczucia winy że odrzuciłaś Boga - najważniejsze moim zdaniem jest to jakim jest się człowiekiem i z Bogiem czy bez trzeba trzymać się pewnych wartości . Z góry przepraszam za niespójny tekst i wiem że mało logicznie to napisałam ale cóż jeśli opisywałabym wszystko co myśle i własne doswiadczenia moglabym tu siedziec z tydzien Pozdrawiam
Irracja (4721 punktów)
    ... prawdę mówiąc, większość obyczajów/zwyczajów "wigilijnych" ma swoje korzenie w pogaństwie. KRK tylko podłączył się pod te zwyczaje, ze swoim "świętem". Warto zwrócić uwagę, że oprócz postu to sam "dzień wigilijny" niczym się nie wyróżnia w liturgii kościelnej. Tak zwana "pasterka" przypada już na dzień następny, i powinna być zaliczona do "liturgii Bożego Narodzenia"...

>Poczucie, że wraz z odrzuceniem katolicyzmu odrzucam Boga było dla mnie straszne.
    ... ooo, to, to, to. O to KRK najbardziej się stara. O wpojenie wszystkim przekonania, iż "Bóg bez katolicyzmu nie może istnieć". Nie zależy im tak bardzo na wierze w "Boga", im zależy na wierze w "katolicyzm". To ich władza, i jednocześnie grzech...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365