Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy można popsuć internet?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
14-02-2013 01:25Selanos (12869 punktów)Czy można popsuć internet?
Ocena 3 na 3
Internet dla wielu ludzi jest dzisiaj niezbędny. Służy do handlu, rozrywki, komunikacji, wyszukiwania informacji, reklamy, w internecie istnieją banki... Są całe firmy, ogólnoświatowe koncerny które w znacznej części albo całkowicie opierają się na internecie. Niektóre państwa tworzą nawet specjalne wydziały w siłach zbrojnych tylko i wyłącznie do walki w sieci.

Śmiem twierdzić, że gdyby internet z dnia na dzień przestał działać na dłuższy czas, to większość świata trafiłby szlag, z falą bankructw i samobójstw włącznie. Atak na WTC to byłby przy tym pikuś.

Dlatego właśnie chciałbym zapytać kogoś kto się na tym zna: czy jest możliwe popsucie internetu? W jakikolwiek sposób z jakiegokolwiek powodu. Takie całkowite, raz, porządnie i na dłuższy czas?

Nie znam się na tym, to nie moja dziedzina. Mam tylko ogólne pojęcie o tym jak internet funkcjonuje i wiem, że motorem do powstania internetu, czy raczej jego protoplastów była chęć stworzenia sieci, która mogłaby przetrwać zniszczenie znacznej części infrastruktury przez ewentualny konflikt nuklearny.

Chciałbym także zapytać co forumowicze myślą na temat ewentualnych skutków nagłego wyłączenia internetu, jeżeli oczywiście to jest możliwe.

Moim zdaniem np. atak terrorystyczny na sieć mógłby być bardziej tragiczny w skutkach niż wszelkie porwania samolotów i bomby w metrze razem wzięte.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>W jakikolwiek sposób z jakiegokolwiek powodu. Takie całkowite, raz, porządnie i na dłuższy
>czas?

Nie da się popsuć całego Internetu, bo jest on zaprojektowany w ten sposób, żeby działał nawet w sytuacji, kiedy jego większa część będzie odłączona lub zniszczona. Cały Internet można wyłączyć trwale np zsynchronizowanym atakiem EMP, który fizycznie zniszczy większość węzłów.

Najpoważniejszym atakiem jaki można przeprowadzić to zakłócenie usługi DNS lub sieci danego państwa albo instytucji. Np. przez atak DDoS do którego zostanie wykorzystana sieć komputerów zombie. Takie ataki były już skutecznie przeprowadzane i odłączały jakiś mały kraj od reszty sieci.

>i wiem, że motorem do powstania internetu, czy raczej jego protoplastów była chęć stworzenia sieci,
>która mogłaby przetrwać zniszczenie znacznej części infrastruktury przez ewentualny konflikt

A rezultatem jest sieć wymiany porno.

>Chciałbym także zapytać co forumowicze myślą na temat ewentualnych skutków nagłego wyłączenia
>internetu, jeżeli oczywiście to jest możliwe.

Dużo więcej wolnego czasu na świeżym powietrzu. Odcięcie od informacji.

>Moim zdaniem np. atak terrorystyczny na internet mógłby być bardziej tragiczny w skutkach niż
>wszelkie porwania samolotów i bomby w metrze razem wzięte.

Finansowo może tak, ale większego rozlewu krwi nie będzie.
Marian (5438 punktów)
>Najpoważniejszym atakiem jaki można przeprowadzić to zakłócenie usługi DNS lub sieci danego państwa albo instytucji.
   Heh, ja nawet nie korzystam z „krajowych” DNSów 8.8.8.8 to tak łatwo zapamiętać; to akurat Google'owy DNS.

   Pozdrawiam.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Raczej nie da się "popsuć Internetu", bo to oznaczałoby np. uniemożliwienie przeglądarkom "rozumienia" html, javascript itd. Za to da się popsuć dostęp do Internetu, miewam takie przypadki, gdy nagle mój modem nie działa albo osiedle zostaje bez prądu


Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
W 2011 babcia poszukująca złomu odcięła od internetu część Gruzji i Armenii...odcięła dosłownie - szpadlem

W ubiegłym roku kawał Afryki został odcięty, ponieważ kotwica statku przecięła podwodne kable.

Odnośnie Twojego pytania to chyba tak najłatwiej byłoby sparaliżować globalną sieć - transkontynentalne linie światłowodowe. Większych linii jest bodajże kilkanaście i w sumie łatwo byłoby zorganizować uszkodzenie wszystkich na raz - z tego co wiem nie są specjalnie strzeżone, dość trudno by było pilnować tysięcy kilometrów przewodu. Wystarczy po takim przeciągnąć ciężką kotwicą.

Poza tym nawet w takim wypadku po prostu nie miałbyś dostępu do serwerów znajdujących się poza Europą.
Scarabaeus (2198 punktów)
> Dlatego właśnie chciałbym zapytać kogoś kto się na tym zna: czy jest możliwe popsucie internetu?
>W jakikolwiek sposób z jakiegokolwiek powodu.
Takie całkowite, raz, porządnie i na dłuższy
>czas?

To trochę tak jakby zapytać czy da się popsuć telewizję lub radio.
14-02-2013 08:25 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>To trochę tak jakby zapytać czy da się popsuć telewizję lub radio.

Zależy jaką. Polską telewizję publiczną popsuto już tak, że chyba bardziej się nie da. Jak człowiek poogląda, to docenia nawet Rai Uno.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
14-02-2013 09:14 
 Ocena 2 na 2
Baranica (275 punktów)
>> Dlatego właśnie chciałbym zapytać kogoś kto się na tym zna: czy jest możliwe popsucie internetu?
>>W jakikolwiek sposób z jakiegokolwiek powodu.
Takie całkowite, raz, porządnie i na dłuższy
>>czas?
>To trochę tak jakby zapytać czy da się popsuć telewizję lub radio.

Akurat to zupełnie coś innego, nie wystarczy zepsuć nadajniki. Internet składa się z miliona małych podsieci połączonych ze sobą, nawet jeśli zepsujesz połączenia pomiędzy kontynentami to i tak będzie działać.

To bardziej da się porównać do zniszczenia linii komunikacyjnych, sieci dróg itd. Nawet jak zniszczysz tory kolejowe czy lotniska to ludzie będą jeździć drogą czy pieszo przez las. Wolniej ale dadzą sobie radę

Gdy rozum śpi budzą się demony.
setarkos (10757 punktów)
> czy jest możliwe popsucie internetu?
Co prawda nie za bardzo się na tym znam - nie potrafię nawet znaleźć spisu treści wszystkich stron - ale nie, nie da się.
Podobno główne serwery, bodaj w liczbie ośmiu, są umieszczone na terenie jednego kraju o najsilniejszej armii i największej agencji wywiadowczej. Próby decentralizacji systemu podejmowane przez UE w rozmowach z monopolistą (sprzed kilkunastu lat) zakończyły się fiaskiem.
Pozostaje pytanie: co by się stało, gdyby jednak główne węzły sieci padły? Czy zaraz inne centrum by nią zawładnęło, czy też powstałby system kilku-biegunowy (bo całkiem rozproszony, to chyba już chaos..)?
15-02-2013 01:47 
 Ocena 2 na 2
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>(...) nie za bardzo się na tym znam (...)
No niestety to prawda, a reszta wypowiedzi o tym świadczy.

Nie ma żadnych "centralnych serwerów", a już na pewno nie tylko w USA. Można by pod nie podłączyć serwery na szczycie hierarchii DNS, ale nie dość że jest ich kilkanaście, to każdy jest tak naprawdę zespołem wielu maszyn w różnych częściach świata.

Podobnie też nie ma "spisu treści wszystkich stron".
Marian (5438 punktów)
   To nie jest pytanie, na które można odpowiedzieć tak lub nie. Odpowiedź zależy od tego, co rozumiemy pod pojęciem „popsuć Internet”. Co jest w nim najbardziej wartościowe, a bez czego moglibyśmy się obyć.
   Architektura samego Internetu została zaprojektowana przez DARPA, początkowo w formie ARPANETu, jako rozproszona, zdecentralizowana, aby nie posiadała pojedynczych słabych punktów (ang. single point of failure). Część serwerów może zostać zniszczona, a architektura będzie działać bez zakłóceń.
   Jak prosto jest stworzyć swój własny „mały internet” (przez małe i) wie każdy, kto kiedykolwiek tworzył u siebie sieć lokalną. Wystarczy stos TCP/IP i garść serwerów: być może Apache dla jakże ważnych usług WWW, pocztowe POP/SMTP lub IMAP, itp. Jeśli nie chce nam się pamiętać adresów IP, możemy dorzucić do tego serwer nazw (DNS) i voila!
   Ale ludzie nie przywykli myśleć o Internecie w ten sposób (może poza takimi geekami jak ja). Część myśli nawet o nim jako małej ikonce na pulpicie, po której kliknięciu „wchodzi się do Internetu” (wcale nie żartuję, znam takich ludzi).
   Nietrudno sobie wyobrazić, że to, co znamy pod pojęciem Internetu mogłoby się dramatycznie zmienić. Wystarczy, że dostawcy Internetu by się skonsolidowali i zaczęli swoim klientom dyktować co mogą, a czego nie mogą zrobić (pamiętacie, jak TPSA, mając de facto monopol na dostawę usług internetowych, zablokowała swoim klientom dostęp do IRCa?). Analogiczny efekt może przynieść legislacja, zmuszająca ISP do działań skierowanych przeciwko swoim klientom (pamiętacie ACTA?).
   Ale nie musimy iść nawet tak daleko. Na tej rozproszonej architekturze istnieją również scentralizowane serwisy (jak choćby Facebook, czy Google), których przewrócenie się do góry brzuchem mogłoby radykalnie zmienić obraz Intenetu dla wielu ludzi, którzy są od nich de facto uzależnieni.

   Pozdrawiam.
14-02-2013 13:55 
 Ocena 2 na 2
Tomasz Trzaskowski (375 punktów)
>Nietrudno sobie wyobrazić, że to, co znamy pod pojęciem Internetu mogłoby się dramatycznie zmienić. Wystarczy, że dostawcy Internetu by się skonsolidowali i zaczęli swoim klientom dyktować co mogą, a czego nie mogą zrobić (pamiętacie, jak TPSA, mając de facto monopol na dostawę usług internetowych, zablokowała swoim klientom dostęp do IRCa?).

Dzisiaj także u większości ISP wiele portów TCP/UDP jest zablokowanych. A gdyby zablokowali ten od HTTP(80)?
14-02-2013 14:01 
 Ocena 3 na 3
Marian (5438 punktów)
>Dzisiaj także u większości ISP wiele portów TCP/UDP jest zablokowanych. A gdyby zablokowali ten od HTTP(80)?
   No to pogrążyliby Internet całkiem, bo to spora część ruchu. Dla wielu ludzi WWW jest wręcz niemal synonimem Internetu.

   Pozdrawiam.
15-02-2013 01:51 
 Ocena 1 na 1
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
> Pamiętacie, jak TPSA, mając de facto monopol na dostawę usług internetowych, zablokowała swoim klientom dostęp do IRCa?
Nie kojarzę. Pamiętam, że IP Neostrady były przez jakiś czas nie wpuszczane na IRCnet, ale to oczywiście nie ma nic wspólnego z działaniami żadnego ISP, tylko administracji sieci IRC.

> Na tej rozproszonej architekturze istnieją również scentralizowane serwisy (jak choćby Facebook, czy Google), których przewrócenie się do góry brzuchem mogłoby radykalnie zmienić obraz Intenetu dla wielu ludzi, którzy są od nich de facto uzależnieni.
Ani Facebook, ani Google (zakładam że chodzi ci o wyszukiwarkę) nie są serwisami scentralizowanymi, bo ich ruchu nie wytrzymałaby nie tylko żadna pojedyncza maszyna, ale i nawet jeden datacenter.
Marian (5438 punktów)
>> Pamiętacie, jak TPSA, mając de facto monopol na dostawę usług internetowych, zablokowała swoim klientom dostęp do IRCa?
>Nie kojarzę. Pamiętam, że IP Neostrady były przez jakiś czas nie wpuszczane na IRCnet, ale to oczywiście nie ma nic wspólnego z działaniami żadnego ISP, tylko administracji sieci IRC.
   Nie, nie. Pamiętam bardzo dobrze, że TPSA zablokowała IRCa tłumacząc się tym, że są za jego pomocą sterowane botnety [1]. Z jakiego powodu niby serwery IRCnetu miałyby nie wpuszczać IP Neostrady?

>> Na tej rozproszonej architekturze istnieją również scentralizowane serwisy (jak choćby Facebook, czy Google), których przewrócenie się do góry brzuchem mogłoby radykalnie zmienić obraz Intenetu dla wielu ludzi, którzy są od nich de facto uzależnieni.
>Ani Facebook, ani Google (zakładam że chodzi ci o wyszukiwarkę) nie są serwisami scentralizowanymi, bo ich ruchu nie wytrzymałaby nie tylko żadna pojedyncza maszyna, ale i nawet jeden datacenter.
   Nie są zdecentralizowane w taki sposób jak Diaspora czy Git, gdzie klient gada wprost do klienta. Równoważenie obciążenia to nie to samo, co prawdziwa decentralizacja.

   Pozdrawiam.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>   Nie, nie. Pamiętam bardzo dobrze, że TPSA zablokowała IRCa tłumacząc się tym, że są za jego pomocą sterowane botnety [1]. Z jakiego powodu niby serwery IRCnetu miałyby nie wpuszczać IP Neostrady?
To chyba był rodzaj odpowiedzialności zbiorowej za wybryki co niektórych użytkowników. Niewykluczone, że to właśnie stąd wziął się niesławny termin "dzieci Neostrady"

>>Ani Facebook, ani Google (zakładam że chodzi ci o wyszukiwarkę) nie są serwisami scentralizowanymi, bo ich ruchu nie wytrzymałaby nie tylko żadna pojedyncza maszyna, ale i nawet jeden datacenter.
>   Nie są zdecentralizowane w taki sposób jak Diaspora czy Git, gdzie klient gada wprost do klienta. Równoważenie obciążenia to nie to samo, co prawdziwa decentralizacja.
Żadna usługa oparta tylko o przeglądarkę WWW (bez wtyczek) nie może działać jako prawdziwe P2P.

Nie wiem, jak działa Diaspora, ale w przypadku Gita idea opiera się też na tym, że każde repozytorium może w razie potrzeby działać jako odpowiednik centralnego np. z SVN. Oznacza to między innymi to, że każdy klient ma kopię wszystkich danych, co w prawie nigdy nie jest problemem pod względem ich ilości. Gdy mówimy o serwisie używanym przez setki milionów ludzi, nie jest to już takie proste.

Są aczkolwiek projekty i nawet działające implementacje takiego w pełni rozproszonego systemu, np. Freenet.
Marian (5438 punktów)
>To chyba był rodzaj odpowiedzialności zbiorowej za wybryki co niektórych użytkowników.
   Możliwe.

>Niewykluczone, że to właśnie stąd wziął się niesławny termin "dzieci Neostrady"
   Akurat Wikipedia ma dobry kawałek na temat etymologii tego słowa.

>Żadna usługa oparta tylko o przeglądarkę WWW (bez wtyczek) nie może działać jako prawdziwe P2P.
   WWW to tylko interfejs. Diaspora również dostarcza użytkownikowi interfejsu przez WWW.

>Nie wiem, jak działa Diaspora, ale w przypadku Gita idea opiera się też na tym, że każde repozytorium może w razie potrzeby działać jako odpowiednik centralnego np. z SVN. Oznacza to między innymi to, że każdy klient ma kopię wszystkich danych, co w prawie nigdy nie jest problemem pod względem ich ilości. Gdy mówimy o serwisie używanym przez setki milionów ludzi, nie jest to już takie proste.
   Twórcy Diaspory, Friendiki czy StatusNet by się tu nie zgodzili. Można by zaryzykować stwierdzenie, że systemy zdecentralizowane nawet lepiej się skalują, bo nie potrzeba wielkich centrów obliczeniowych. Każdy nowy węzeł (który może obsługiwać wielu użytkowników) sam dostarcza potrzebną moc obliczeniową na obsłużenie swoich użytkowników. Ale na tym trudno zarobić, stąd model klient-serwer stał się tak popularny.
   Podobno wyszukiwanie jest usługą, którą ciężko zdecentralizować, chociaż YaCy próbuje to osiągnąć.

   Pozdrawiam.
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>>Żadna usługa oparta tylko o przeglądarkę WWW (bez wtyczek) nie może działać jako prawdziwe P2P.
>   WWW to tylko interfejs. Diaspora również dostarcza użytkownikowi interfejsu przez WWW.
Pierwsze zdanie z artykułu Wikipedii na temat Diaspory: "Diaspora (stylized DIASPORA*) is a free personal web server (...)". Więc tak jak się spodziewałem, nie jest to aplikacja która nie wymaga od użytkownika niczego poza przeglądarką.

>Gdy mówimy o serwisie używanym przez setki milionów ludzi, nie jest to już takie proste.
>   Twórcy Diaspory, Friendiki czy StatusNet by się tu nie zgodzili. Można by zaryzykować stwierdzenie, że systemy zdecentralizowane nawet lepiej się skalują, bo nie potrzeba wielkich centrów obliczeniowych. Każdy nowy węzeł (który może obsługiwać wielu użytkowników) sam dostarcza potrzebną moc obliczeniową na obsłużenie swoich użytkowników. Ale na tym trudno zarobić, stąd model klient-serwer stał się tak popularny.
W takim razie to wygląda raczej na rozwinięcie idei Jabbera poza sam tylko czat i uzupełnienie go możliwości typowe dla serwisów społecznościowych, jak np. zamieszczanie postów czy zdjęć. Jasne że to może działać, ale jednocześnie ma ten sam problem co chociażby komunikatory: nasi znajomi muszą być w tej samej sieci (albo węźle sieci) co i my.
Marian (5438 punktów)
>Pierwsze zdanie z artykułu Wikipedii na temat Diaspory: "Diaspora (stylized DIASPORA*) is a free personal web server (...)". Więc tak jak się spodziewałem, nie jest to aplikacja która nie wymaga od użytkownika niczego poza przeglądarką.
   Serwer może postawić Twój kolega, a Ty możesz korzystać z Diaspory na tym serwerze za pomocą samej przeglądarki, tak samo, jakbyś to robił na Facebooku. Jeśli nie masz znajomego, który to zrobi (i nie chce Ci się robić tego samemu), jest sporo publicznych węzłów na podupti.me.

>W takim razie to wygląda raczej na rozwinięcie idei Jabbera poza sam tylko czat i uzupełnienie go możliwości typowe dla serwisów społecznościowych, jak np. zamieszczanie postów czy zdjęć. Jasne że to może działać, ale jednocześnie ma ten sam problem co chociażby komunikatory: nasi znajomi muszą być w tej samej sieci (albo węźle sieci) co i my.
   Klasyczny efekt sieciowy. Tak samo było z Facebookiem i wcześniej Naszą-Klasą. O ile wiem, federacja pomiędzy Diasporą, Friendiką i StatusNet jest planowana, tak aby te sieci mogły współpracować. Jest też dwustronny most do Facebooka i Twittera (co oznacza, że trzeba mieć konta w tych serwisach), ale nie jestem pewien jak działa.

   Pozdrawiam.
Kacperek (2127 punktów)
> Dlatego właśnie chciałbym zapytać kogoś kto się na tym zna: czy jest możliwe popsucie internetu?
>W jakikolwiek sposób z jakiegokolwiek powodu.
Takie całkowite, raz, porządnie i na dłuższy
>czas?

Gdyby to było możliwe, już by to zrobiono.
reason (20 punktów)

>Chciałbym także zapytać co forumowicze myślą na temat ewentualnych skutków nagłego wyłączenia
>internetu, jeżeli oczywiście to jest możliwe.

Byłby to chyba najszczęśliwszy dzień mojego życia. Zacząłbym znowu wypływać w morze, jeździć na rowerze, chodzić na wyprawy, w efekcie zgubiłbym oponę z brzucha...
15-02-2013 01:52 
 Ocena 3 na 3
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
> Byłby to chyba najszczęśliwszy dzień mojego życia. Zacząłbym znowu wypływać w morze, jeździć na rowerze, chodzić na wyprawy, w efekcie zgubiłbym oponę z brzucha...
A w jaki sposób Internet ci tego zabrania?
15-02-2013 02:45 
 0 na 2
Selanos (12869 punktów)
>> Byłby to chyba najszczęśliwszy dzień mojego życia. Zacząłbym znowu wypływać w morze, jeździć na rowerze, chodzić na wyprawy, w efekcie zgubiłbym oponę z brzucha...
>A w jaki sposób Internet ci tego zabrania?

Internet ma magiczną moc uziemiania człowieka na fotelu przed komputerem. To udowodnione, ehem, naukowo.
15-02-2013 10:55 
 Ocena 2 na 2
Xion (501 punktów)
(zablokowany)
>Internet ma magiczną moc uziemiania człowieka na fotelu przed komputerem. To udowodnione, ehem, naukowo.
Na szczęście coraz bardziej rozwija się Internet mobilny
mrct (934 punktów)
(zablokowany)

> Dlatego właśnie chciałbym zapytać kogoś kto się na tym zna: czy jest możliwe popsucie internetu?

Moim zdaniem nie jest to możliwe, gdyż jest zbyt wielu dostawców Internetu.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365