 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-02-2013 22:42 | mayolina (2278 punktów) | opatentowane GMO
9 na 9 | Sprawa w końcu trafiła przez Sąd Najwyższy USA, a chodzi... o patent na GMO.Otóż pan Bowman jest rolnikiem, hodowcą soi. Kupuje nasiona na siew od Monsanto, podpisując jednocześnie umowę, że nasiona są do użytku jednorazowego, a więc nie wolno mu zbierać nasion na powtórne obsianie pola. Pan Bowman kupuje nasiona na pierwszy siew, ale ponieważ drugi siew jest ryzykowny, więc rolnik zrezygnował z kupna drogich nasion od Monsanto (bardzo często nie ma szans na uzyskanie zwrotu kosztów własnych), a kupił nasiona z elewatora, do którego odstawiał również swoje zbiory. Jest to stara praktyka: odkupowanie nasion, których elewatorowi nie udało się sprzedać. Monsanto podał pana Bowmana do sądu za złamanie patentuna zmodyfikowane nasiona soi. Monsanto wygrał w sądach niższej instancji (artykuł podaje 144 rozpraw sądowych, zaskarżających 411 rolników za złamanie patentu), teraz sprawa idzie wyżej. I ma też inne konotacje: czy Monsanto (lub inny producent) ma nadal prawa autorskie/patentowy na wtórną sprzedaż? Monsanto sprawę wygra i możemy wyrzucić argument o GMO jako idealnym sposobie na nakarmienie biednego świata. Biednych nie stać na coroczne kupno nasion od Monsanto. Monstanto przegra i wtedy rozpoczyna się dyskusja nie tylko o GMO, ale też w nanotechnice i oprogramowaniu, gdzie firmy próbują położyć rękę na zyskach wynikających z odsprzedaży. artykuł na temat: Bowman vs. Monsanto | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
8 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | I z tego powodu jestem przeciwny jakimkolwiek patentom genetycznym. Pośrednio także jestem wrogiem GMO jeżeli ma to być sposób na uzależnienie od Monsanto. Powinno zostać wprowadzone prawo nakazujące Monsanto wypłatę sowitych odszkodowań za znalezienie ich materiału genetycznego na obszarze, którego właściciel nie kupował ich ziarna. Proponuję milion dolarów za każde ziarenko. Niech lepiej pilnują swojego wynalazku.
|
|
 | | Kiełczewski (439 punktów) | Niech lepiej pilnują swojego wynalazku. Wielce Szanowny Panie Janie nie zawsze są możliwości śledzenia drogi zastrzeżenia patentowego a co dopiero jego nielegalnego zastosowania w praktyce.Oto historia pewnego wynalazku:brąz w Gdyni,złoto w Brukseli, srebro w Szwajcarii(chyba w Zurychu ). Opłaty w UP Warszawa za zgłoszenie,opłata rzecznika patentowego,opłata za oprotestowanie/po roku od zgłoszenia/ na podobny patent. I odpuściliśmy sobie! Bo i po co walczyć z koncernem,żeby kasę tracić:?A na dziś kilkaset ton PU łąduje na wysypiskach śmieci rocznie.Ani oni ,ani my; a przemysł kapciowy/obuwniczy/produkuje buty pełną parą. Przepraszam ,że nie na temat.
|
|
|  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >historia pewnego wynalazku:brąz w Gdyni,złoto w Brukseli, srebro w Szwajcarii Jakiego wynalazku?
>Opłaty w UP Chodzi o Urząd Patentowy?
>kilkaset ton PU łąduje na wysypiskach śmieci rocznie. Ów PU to poliuretan?
>Ani oni ,ani my; a przemysł kapciowy/obuwniczy/produkuje buty pełną parą. Jacy oni, jacy my?
Przepraszam, ale się zainteresowałem, ale już nie połapałem.
|
|
11 na 11 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Biednych nie stać też na posiadanie mercedesów, nie znaczy to od razu, że powinni je kraść.
Co do samej sprawy: wszystkie nowe odmiany roślin uprawnych podlegają prawu patentowemu niezależnie od sposobu powstania. Nie wiem jak to wygląda w US ale w Polsce rolnik, który nie potrafi udowodnić pochodzenia uprawianej odmiany i praw do niej płaci słone kary.
W Polsce istnieje obowiązek stosowania kwalifikowanego materiału siewnego co w dużym stopniu ogranicza możliwość użycia nasion z plonu z roku ubiegłego (chociaż jest to możliwe przy spełnieniu określonych warunków, w tym nienaruszaniu licencji hodowcy). Na pewno nie można kupić niewiadomego pochodzenia ziarna z elewatora i zastosować go jako materiału siewnego. To wszystko bez GMO.
W konkretnym wypadku pan Bowman prawdopodobnie świadomie złamał umowę licencyjną i raczej nic go przed karą nie uratuje. Zgodnie z prawem miał dwa wyjścia. Jeżeli uprawa przynosiła spodziewane zyski (dzięki wyższym plonom lub niższym nakładom) to uczciwie podzielić się owym zyskiem z hodowcą. Jeżeli zaś zakup nasion Monsanto okazał się nieopłacalny to należało zdobyć inny, tańszy materiał siewny. Odmian roślin uprawnych jest bardo wiele, nikt nie każe uprawiać konkretniej, chronionej patentem (niezależnie czy GMO czy "konwencjonalnej")
|
|
 | 3 na 3 | mayolina (2278 punktów) | pan Bowman podpisał umowę z Monsanto i umowy nie złamał, gdyż nie zebrał nasion z własnego pola by zrobić drugi siew. Nasiona na drugi siew pochodzą z elewatora, a więc są mieszanką nasion i mogą wśród nich być (ale nie muszą) nasiona Monsanto. Moim zdaniem, sprawa łamania praw patentowych nie jest oczywista.
|
|
|  | 5 na 5 | rysiek (4593 punktów) | > (...) umowy nie złamał, gdyż nie zebrał nasion z własnego pola (...)Wszystko zależy od treści umowy i obowiązujących praw. Podobny przypadek z Kanady opisuje Wojciech Zalewski w swoim blogu GMObiektywnie na stronie "Polityki". Wyjaśnia też jak te sprawy wyglądają w prawie polskim, i m.in.: "Rolnik może zachować materiał siewny na kolejny rok, jeśli zawarł taki zapis w umowie licencyjnej, jeśli jednak nie ma takiego zapisu w umowie, powinien zapłacić hodowcy 50% wartości umowy licencyjnej. Gdy rolnik zachowa materiał siewny na kolejny rok i nie zapłaci hodowcy, powstaje odpowiedzialność cywilna. W najłagodniejszym przypadku odszkodowanie wynosi 300% opłaty licencyjnej. Do kontroli rolników oraz umów licencyjnych została powołana Agencja Nasienna. Jeśli rolnik nie wie jaką odmianę uprawia na polu, zostaje ona zidentyfikowana na jego koszt, a następnie rolnik wnosi odpowiednie opłaty właścicielowi odmiany." gmo.blog.polityka.pl/2012/02/26/piractwo-na-roli/
|
|
|  | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | W tym wypadku sprawa łamania praw jest oczywista. Nie jest oczywiste tylko czyich. Pan Bowman użył materiału siewnego niewiadomego pochodzenia. Powinien był mieć pełną świadomość, że może tam być ziarno objęte patentem (jak pisałem patentem objęte są wszystkie nowe odmiany). Sytuacja trochę podobna do kupna po okazyjnej cenie telefonu od znajomego dresika. Ciężko potem się obronić z zarzutu paserstwa.
|
|
| |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >W tym wypadku sprawa łamania praw jest oczywista. Nie jest oczywiste tylko czyich. A czy nie jest tak, że jeśli nie ma poszkodowanego, nie można też nikogo winić?
>Powinien był mieć pełną świadomość, że może tam być ziarno objęte patentem Elewator sprzedawał legalnie, więc rolnik słusznie uznał, że nabywa legalnie.
>Sytuacja trochę podobna do kupna po okazyjnej cenie telefonu od znajomego dresika. Ciężko potem się obronić z zarzutu paserstwa. Nie ma tu analogii, bo jeśli telefon był kradziony, to już dresowi nie było wolno było nim obracać, tymczasem elewator jako sprzedawca działał jak rozumiem legalnie, czytam, że miała to być "stara praktyka: odkupowanie nasion". Nie piszą, że nielegalna.
|
|
| | |  | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >>W tym wypadku sprawa łamania praw jest oczywista. Nie jest oczywiste tylko czyich. >A czy nie jest tak, że jeśli nie ma poszkodowanego, nie można też nikogo winić? Poszkodowany jest. Jest nim firma hodowlana - producent danej odmiany. Kupujący ziarno z elewatora powinien mieć świadomość istnienia bardzo dużego prawdopodobieństwo, że część ziarna pochodzi z chronionych patentem odmian i tym samym złamie prawo. W tym zaś konkretnym przypadku pan Brown miał pełną świadomość jakie ziarno kupuje i wykazał się w pełni celowym działaniem. O to zresztą chodzi. Nie słyszałem o przypadku ścigania przypadkowego naruszenia prawa patentowego w przypadku odmian. Brownowi wydawało się, że znalazł lukę w prawie. >>Powinien był mieć pełną świadomość, że może tam być ziarno objęte patentem >Elewator sprzedawał legalnie, więc rolnik słusznie uznał, że nabywa legalnie. Elewator sprzedawał ziarno konsumpcyjne. Nabycie go było jak najbardziej legalne - wysiew nie. >>Sytuacja trochę podobna do kupna po okazyjnej cenie telefonu od znajomego dresika. Ciężko potem się obronić z zarzutu paserstwa. >Nie ma tu analogii, bo jeśli telefon był kradziony, to już dresowi nie było wolno było nim obracać, tymczasem elewator jako sprzedawca działał jak rozumiem legalnie, czytam, że miała to być "stara praktyka: odkupowanie nasion". Nie piszą, że nielegalna. Wypalanie ściernisk też jest stara praktyką - dziś całkowicie nielegalną. Praktyka odkupywania ziarna siewnego z elewatora teoretyczne sama w sobie nielegalna nie jest ale łatwo prowadzi do sytuacji nielegalnych. Przy czym nielegalny nie jest zakup ziarna a przekwalifikowanie ziarna konsumpcyjnego na materiał siewny.
|
|
| | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Bowmanowi wydawało się, że znalazł lukę w prawie. Mnie też się wydaje, że znalazł. Jeśli farmer wywiązał się z umowy i postępuje zgodnie z prawem, to nie ma go o co obwiniać. Przecież nie jego rzeczą jest dociekanie, czy ziarno, które legalnie przecież nabył nie jest przypadkiem odmianą zastrzeżoną patentem przez... Ano właśnie, przez kogo? Miałoby być obowiązkiem farmera prowadzenie prywatnego śledztwa wobec elewatora?
>Elewator sprzedawał ziarno konsumpcyjne. Nabycie go było jak najbardziej legalne - wysiew nie. Tej informacji w wątku nie znalazłem.
>nielegalny nie jest zakup ziarna a przekwalifikowanie ziarna konsumpcyjnego na materiał siewny. Tej także nie.
I myślę, że gdyby siew nasion z elewatora był nielegalny, sprawa Bowman - Monsanto jako jednoznaczna nie budziłaby kontrowersji.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >>Elewator sprzedawał ziarno konsumpcyjne. Nabycie go było jak najbardziej legalne - wysiew nie. >Tej informacji w wątku nie znalazłem.
Ta informacja jest właśnie istotą całego problemu. Przy czym osoby związane z rolnictwem i obrotem płodami rolnymi powinny być w pełni świadome mechanizmów prawnych regulujących tą branżę. Niezorientowanym (nie rolnikom) po raz kolejny je wyjaśniam. Z prawnego punktu widzenia sprawa Bowman - Monsanto jest prosta, tyle, że jej przedmiot jest silnie nacechowany ideologicznie dlatego zapowiada się walka "do ostatniej kropli krwi". Dlatego też przeciwnicy GMO będą ją wykorzystywać nie do końca rzetelnie informując o jej istocie. (Jak chociażby ma to miejsce tutaj.)
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > Z prawnego punktu widzenia sprawa Bowman - Monsanto jest prosta, tyle, że jej przedmiot jest silnie nacechowany ideologicznie dlatego zapowiada się walka "do ostatniej kropli krwi".Ale gdzie ta prostota? Bo furda GMO i cały ten zgiełk, w tej sprawie ideologiczny charakter ma relacja farmer - koncern. Jeśliby sąd orzekł, że farmer miał obowiązek DOMYŚLAĆ się praw koncernu, to siłą rzeczy zapadnie decyzja o przejściu USA na system pańszczyźniany. Kiedy czytam że "Kupujący ziarno z elewatora powinien mieć świadomość istnienia bardzo dużego prawdopodobieństwo, że część ziarna pochodzi z chronionych patentem odmian" to czytam o nie wynikającej z umowy POWINNOŚCI farmera wobec koncernu, a to byłoby cechą pańszczyzny. Normalnie powinnością farmera w relacji z koncernem jest przestrzeganie prawa, zaś za złamanie warunków umowy może być kara w umowie przewidziana. Jako laik próbuję się tylko domyślać jak jest, i sądzę, że w umowie było jakieś formalne niedociągnięcie, przez które koncern utraci zyski z konkretnej odmiany wskutek jej rozprzestrzeniania się. Ale że na słabego nie trafiło, więc sądzę, że jakoś sobie powetują tę stratę, rujnowanie farmera nie byłoby sprawiedliwe.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Kupujący ziarno z elewatora ma całkowitą świadomość (a przynajmniej powinien ją mieć), że kupuje plon a nie materiał siewny (i co z tego faktu wynika). Każdy rolnik też powinien wiedzieć czym rożni się plon (ziarno konsumpcyjne) od materiału siewnego. Samodzielnie przekształcając jedno w drugie ma obowiązek dopilnowania wszystkich formalności. (Sprawdzenie praw patentowych to tylko jedna z nich)
Sytuacja jest podobna do praw własności gruntu. Kupując ziemię rolną możesz prowadzić na niej dowolną działalność rolniczą ale jak chcesz na niej postawić hotel to musisz przekształcić ją na działkę budowlaną. Sam musisz przeprowadzić pełną procedurę i nikt nie gwarantuje ci, że się uda.
A co do "domyślania się" to widząc stojący na poboczu drogi samochód też mamy obowiązek "domyśleć się" że jest on czyjąś własnością i nie możemy go sobie bezkarnie wziąć. Każdy rolnik powinien wiedzieć, że materiał siewny jest chroniony patentami.
|
|
| | | | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >Każdy rolnik powinien wiedzieć, że materiał siewny jest chroniony patentami. Zatem dlaczego sprawa nabrała takiego rozgłosu, że aż mamy z niej ten wątek?
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >>Każdy rolnik powinien wiedzieć, że materiał siewny jest chroniony patentami. >Zatem dlaczego sprawa nabrała takiego rozgłosu, że aż mamy z niej ten wątek?
Bo GMO to zuooo i korporacje to też zuooo w czystej postaci więc jeżeli jest możliwość by to wykazać znajdą się tacy co narobią szumu. Przy czym prawda ma znaczenie drugorzędne. A że są to sprawy dla laików nieznane to tym łatwiej.
|
|
| | | | | | | | | |  | Ada M. (1403 punktów) (zablokowany) | > korporacje to też zuooo w czystej postaci więc jeżeli jest możliwość by to wykazać znajdą się tacy co narobią szumu. Przy czym prawda ma znaczenie drugorzędne. A że są to sprawy dla laików nieznane to tym łatwiej.Sprawy sądowe rozstrzygają sędziowie, którzy - na pewno  - wspierają się opiniami ekspertów, więc na głos laików nie ma tam miejsca, a jednak sprawa się wlecze. Zaś co do korporacji i koncernów, to powstają one nie po to, by wzmóc stwarzanie dóbr, lecz głównie po to, by wzmóc skuteczność w ich pozyskiwaniu, dlatego określanie tych tworów jako "zuooo" jest bliższe prawdy niż ich pochwalanie.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | >jeśli nie ma poszkodowanego, nie można też nikogo winić? Pomijając eliminację poszkodowanego (lub uczynienie niezdolnym do czynności prawnych), można taką zasadę przyjąć. >Elewator sprzedawał legalnie, więc rolnik słusznie uznał, że nabywa legalnie. To chyba podobne do legalnego nabycia płyty z muzyką, którą można odtwarzać ale nie kopiować..
[Tyle że tu nagranie poszło legalnie do miksera, a nie ma komu pilnować akordów z remiksa - niechby producent wyraźnie zaznaczał (i oddzielał) "własne" frazy, zamiast kontrolę zwalać na np. niemuzykalnego chłopa.]
[Może rolnik powinien dać ogłoszenie w rodzaju: "Zamierzam wysiać ziarno z elewatora X. Ew. właścicielom niektórych nasion odsprzedam je w cenie zakupu. Proszę zgłaszać się do dnia dd-mm-rr w celu ich wybrania z worków."]
|
|
| | | |  | 1 na 1 Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | > >Elewator sprzedawał legalnie, więc rolnik słusznie uznał, że nabywa legalnie.> To chyba podobne do legalnego nabycia płyty z muzyką, którą można odtwarzać ale nie kopiować..Legalne płyty z muzyką mają stosowne zastrzeżenie, więc gdyby sprzedawca ziarna podobnie zastrzegł ograniczenie użytkowości powołując się na prawa patentowe, to pewnie nie byłoby sprawy. > niechby producent wyraźnie zaznaczał (i oddzielał) "własne" frazy, zamiast kontrolę zwalać na np. niemuzykalnego chłopa.Otóż to, bo nie jest rzeczą chłopa domniemywać i ew. bronić interesów koncernu, byłaby to przecież pańszczyzna. Nie mówiąc już o tym, że obrona silniejszego przed słabszym to zajęcie dla prawnika o ambicjach finansowych, ale nie intelektualnych.  > [Może rolnik powinien dać ogłoszenie w rodzaju:> "Zamierzam wysiać ziarno z elewatora X. Ew. właścicielom niektórych nasion odsprzedam je w cenie zakupu. Proszę zgłaszać się do dnia dd-mm-rr w celu ich wybrania z worków."]Dobre. Elewator przez farmerów-figurantów mógłby tą drogą zbyć nawet całe patentowane ziarno. Nie mówiąc o tym, że jest uczciwiej, gdy pojedynek rozgrywa się między gigantami, a nie kosztem pojedynczego producenta.
|
|
| | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > obrona silniejszego przed słabszym Brzmiałaby jak wzmocnienie ataku. [Podczas gdy prawo (o ile sensowne) powinno działać odwrotnie - stąd w szczególności ochrona jednostki przed grupą albo kraju przed globalizacją.]
|
|
| | | | | |  | Adaś MiaŁczyński (1403 punktów) (zablokowany) | >...prawo (o ile sensowne) powinno działać odwrotnie - stąd w szczególności ochrona jednostki przed grupą... Sensem prawa jest ochrona słabszego, stawanie po stronie silniejszego to urzeczywistnienie praworządności.
|
|
 | 1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | >W Polsce istnieje obowiązek stosowania kwalifikowanego materiału siewnego co w dużym stopniu ogranicza możliwość użycia nasion z plonu z roku ubiegłego (chociaż jest to możliwe przy spełnieniu określonych warunków, w tym nienaruszaniu licencji hodowcy). Na pewno nie można kupić niewiadomego pochodzenia ziarna z elewatora i zastosować go jako materiału siewnego. To wszystko bez GMO.
Ale ten zakaz siewu z własnych zbiorów, z tego co właśnie czytam, dotyczy tylko odmian chronionych.
|
|
|  | 3 na 3 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >Ale ten zakaz siewu z własnych zbiorów, z tego co właśnie czytam, dotyczy tylko odmian chronionych.
Zakaz jako takiego nie ma, ale jest też obowiązek obsiewania kwalifikowanym materiałem siewnym. O ile zachowanie części zebranego ziarna na siew jest możliwe (pod warunkiem zachowania czystości odmiany) to kupno ziarna niewiadomego pochodzenia z elewatora i obsiania nim pola już nie. Przy czym za użycie niekwalifikowanego materiału siewnego grozi tylko utrata dopłat i spore problemy ze zbytem. No i oczywiście rolnik naraża się, ze posieje coś objętego patentem, dokładnie tak jak to się tu stało.
|
|
| |  | | Ratatoskr (4439 punktów) | >>Ale ten zakaz siewu z własnych zbiorów, z tego co właśnie czytam, dotyczy tylko odmian chronionych. >Zakaz jako takiego nie ma, ale jest też obowiązek obsiewania kwalifikowanym materiałem siewnym.
Zielona jestem w temacie, a net wypluwa głównie oferty sprzedawców materiału siewnego, a ciekawi mnie: czy kwalifikowany materiał siewny (w przypadku odmian niechronionych) oznacza: - konieczność uzyskania zezwolenia na sianie danego ziarna przed posianiem, - czy tylko zdolność udokumentowania pochodzenia ziarna, - ew. jeszcze coś innego?
|
|
| | |  | 2 na 2 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Tylko zdolność udokumentowania pochodzenia ziarna. Poza tym nawet i z ten obowiązek dotyczy tylko dużych rolników. Natomiast w danej sprawie twierdzę, że pan Bowman świadomie złamał prawo. Doskonale wiedział co sieje i że tego mu nie wolno robić. Ewentualnie powinien był mieć tego pełną świadomość.
|
|
| | | |  | -1 na 1 | GrzeTor (1279 punktów) | To brzmi prawie jak islamista usprawiedliwający karę chłosty dla kobiety za chodzenie w stroju innym niż burka - "przecież wiedziała że łamie prawo, doskonale wiedziała co ubiera i że jej tego nie wolno robić, świadomie złamała prawo!".
|
|
| | | | |  | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | >To brzmi prawie jak islamista usprawiedliwający karę chłosty dla kobiety za chodzenie w stroju innym niż burka - "przecież wiedziała że łamie prawo, doskonale wiedziała co ubiera i że jej tego nie wolno robić, świadomie złamała prawo!".
Albo prawie jak policjant wypisujący mandat przechodzącemu na czerwonym świetle...
|
|
 | | Maluśkiewicz (0 punktów) | >Biednych nie stać też na posiadanie mercedesów, nie znaczy to od razu, że powinni je kraść.
Bardzo kiepski i nieadekwatny argument. Z tego co wiem, modyfikowane zboża (być może także soja) są wiatropylne i po zasianiu modyfikowanej rośliny na polach Browna po paru latach może się okazać, że sąsiad, Smith, wbrew swojej woli hoduje modyfikant.
Gdzieś mi tak dzwoni że podobny casus z pozwaniem rzeczonego Smitha do sądu o naruszenie tego i owego miał już miejsce bodajże w Kanadzie.
Podsumowując - jeśli by przyłapano owego Browna z Monsanto w siewniku - sroga kara się należy niczym psu micha. Generalnie działania Mon... są zaprzeczeniem swobód obywatelskich.
Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty, tak by swoim pojmowaniem sprawy nie peszyć przełożonego. Piotr I
|
|
17 na 17 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Zupełnie czym innym jest kwestia naukowa - ocena upraw GMO pod kątem przydatności czy szkodliwości, a czym innym uwikłania prawne, związane ze "świętym prawem własności", w tym prawo patentowe.
Czy gdyby jakiś koncern, wykupił wszystkie uprawy ziemniaków w kraju, i opatentował placki ziemniaczane - sensowne byłoby nawoływanie do niejedzenia placków ziemniaczanych i uznanie ziemniaków za winne wyzysku przez firmę która uzyskała na to patent?
To nie ziarno GMO jest winne, tylko ustawodawcy, którzy skutecznie lobbowani ustanowili prawo, pozwalajace Monsanto doić rolników prawie całego świata.
|
|
3 na 3 | KarolG (2892 punktów) | Gdyby to była odmiana uzyskana tradycyjnymi metodami, ale objęta patentem, Monsanto (czy inna firma) postąpiła by identycznie i efekt też byłby taki sam. No z jedną różnicą: nie usłyszelibyśmy o tym.
|
|
| mayolina (2278 punktów) | Monsanto twierdzi, że patent na nasiona soi Roundup Ready jest porównywalny do patentów na oprogramowanie lub szczepionki. Większość obserwatorów sprawy Monsanto vs Bowman wydaje się być przekonana o przesądzonym zwycięstwie Monsanto. Niektórzy jednak, w tym autorka Groklaw, twierdzą, że sprawa nie jest oczywista, przede wszystkim dlatego że w przypadku nasion nie mówimy o celowym kopiowaniu (tak jak w przypadku oprogramowania) ani też o opływie ważności patentu (jak w przypadku szczepionek). Nasiona soi produkowane przez Monstanto z racji bycia nasionami nie podlegają tradycyjnym definicjom patentu, gdyż z natury nasion wynikają plony, a więc albo jest patent bezterminowy (i w tym momencie pytamy, czy to nie tworzy to niebezpiecznego precedensu monopolu na produkty żywnościowe) albo ograniczamy patent do nasion pierwszego wysiewu (na co nie chce się zgodzić Monsanto, z oczywistych finansowych powodów).
|
|
 | 1 na 1 ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Problem polega na tym, że czym innym jest plon a czym innym materiał siewny (hodowlany). Czasem są to fizycznie te same obiekty (ziarno) ale i tak ich kwalifikacja jest różna ze względu na przeznaczenie. To tak trochę jak z działką rolną i budowlaną. Ten sam kawałek ziemi może być tym i tym ale tylko na działce budowlanej można postawić dom i nie zawsze da się przekształcić ziemię rolną w budowlaną. Monsanto nie stworzyło tu żadnego precedensu. Dla odmian "konwencjonalnych" też nie można dowolnie przekształcać plonu w materiał siewny.
|
|
 | | GrzeTor (1279 punktów) | Cały ten system patentowy jest do bani, załamuje się w przypadku produktów skomplikowanych.
Jeżeli produkt obejmuje np. kilkaset tys. patentów, to kto niby ma monopol na taki produkt? Teoretycznie każdy z setek tysięcy właścicieli patentów może zażądać zablokowania, zakazu sprzedaży tego typu produktów; natomiast wypuszczenie takiego produktu na rynek jest ryzykowne prawnie.
W praktyce przestrzeganie patentów niemożność wyjścia poza pewien zakres stopnia skomplikowania cywilizacji, gdyż produkty skomplikowane byłyby wykoszone z rynku.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|