Racjonalista - Strona głównaDo treści
Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
28-02-2013 14:11Hodża (11172 punktów)Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
Ocena 3 na 3
   W tym doniosłym momencie w historii chrześcijańskiej Europy, kiedy papież dobrowolnie ustępuje miejsca swojemu następcy, wydaje się na miejscu refleksja na temat doniosłości chrześcijaństwa i jego rzeczywistej roli w dziejach. Dyskusja na ten temat toczyła się już na tym Forum nie raz, ale chciałbym przyjrzeć się uważniej jednej kwestii: czym chrześcijaństwo różniło się od wcześniejszych kultów? Musiała istnieć jakaś jego cecha szczególna, która w końcu poprzez swoje rozpowszechnienie skłoniła Konstantyna do uznania tego wyznania w edykcie mediolańskim.

   Jakiż więc był ów element, który uczynił z chrześcijaństwa religię masową, która odmieniła (czy na lepsze, to jeszcze inna kwetia) Europę? Czy ubrana w pozór prawdziwego świadectwa obietnica nieśmiertelności? Czy psychologiczna prawda zawarta w ewangeliach? Czy też wreszcie bardziej ekonomiczno-społeczny aspekt chrześcijaństwa, czyniącego wszystkich ludźmi równymi wobec Boga i obiecujący im wynagrodzenie wszelkich niesprawiedliwości, których doświadczali w życiu? Przyznam, że nie do końca rozumiem ten proces i chętnie bym poznał Wasze w tej mierze opinie - o ile to możliwe, odnoszące się do aktualnie uznawanych teorii.

   Podkreślam, że chciałbym zastanowić się nad tą historyczną przemianą w perspektywie materialistycznej; rozumiem, że dla osób wierzących jest to w oczywisty sposób okazja do prezentowania swoich fideistycznych przekonań o Chrystusie - władcy historii. Proponuję jednak powstrzymać się od wszelkiej metafizyki tak długo, jak długo jest możliwe tłumaczenie sukcesu tej wiary w oparciu o metodologię i język naukowy.

   Wydaje mi się, że kluczem do zrozumienia sukcesu chrześcijaństwa jest poznanie wcześniej istniejących religii. Owe mity, choćby mity greckie, jak się wydaje, już przez Rzymian były uważana za bajędy i w okresie, gdy chrześcijaństwo zaczęło gwałtownie rozszerzać swoje wpływy, były całkiem skompromitowane. Uważam, że to, czego "brakowało" wcześniejszym wiarom, a co zaoferowało chrześcijaństwo, to współczucie i podkreślenie roli przyjacielskiej miłości - coś, o czym mity albo nie mówiły w ogóle, albo przedstawiały to w groteskowej i nieprawdopodobnej formie, która już dłużej nie znajdowała chętnych słuchaczy.

   Znaczyłoby to, że opowieść o Jezusie, powtarzana, przeinaczana i "poprawiana" była po prostu znakomitym, szybko ewoluującym "memem", który wykorzystał ukryte mechanizmy psychologiczne, by na trwałe zawładnąć masową wyobraźnią.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..
#1
28-02-2013 14:44
 Ocena 10 na 10
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
> czym chrześcijaństwo różniło się od wcześniejszych
>kultów? Musiała istnieć jakaś jego cecha szczególna, która w końcu poprzez swoje rozpowszechnienie
>skłoniła Konstantyna do uznania tego wyznania w edykcie mediolańskim.

Cechy chrześcijaństwa niebywale przydatne każdej władzy:

- nakaz posłuszeństwa wobec władcy ("pochodzącej od Boga") i płacenia podatków

- uspokajanie biednych mas obietnicą uzyskania sprawiedliwości po śmierci (pod warunkiem nie buntowania się w życiu doczesnym)

- nakaz walki w imię Boga i w obronie religii, łatwy do wykorzystania militarnego

- obietnica nagrody za ciężką pracę i biedę... po śmierci

- mniej lub bardziej oficjalny nakaz finansowania Kościoła przez wiernych. Kościół przez to stał się znaczącą siłą polityczną, którą władca musiał mieć po swojej stronie

itd.

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#2
28-02-2013 15:52
 Ocena 11 na 11
Anna Salman (16360 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
>   Jakiż więc był ów element, który uczynił z chrześcijaństwa religię masową, która odmieniła ... Europę?
Masowa okazała się tylko ta, która miała centralę w Rzymie. Inne odłamy zostały zmarginalizowane, a potem były zwalczane. W tym kontekście owym istotnym elementem, była przewaga militarna.
Polityka wykorzystała funkcję centralizacyjną tej wersji chrześcijaństwa, w tym połączenie funkcji władcy z funkcją głównego kapłana oraz umiejętności adaptacyjne nowego wyznania - częściowe dostosowanie do lokalnych kultur.
>... Uważam, że to, czego "brakowało" wcześniejszym wiarom, a co zaoferowało chrześcijaństwo, to współczucie i podkreślenie roli przyjacielskiej miłości ...
Podstawowe zarzuty, jakie stawiali Kaszubi, gdy ich usiłowano nawracać dotyczyły m.in. stosowania tortur - wcześniej na tych ziemiach nieznanych.

Kolejnym mitem jest władanie masową wyobraźnią przez chrześcijaństwo. To manipulacja historią z dzisiejszej perpektywy. Obyczaje naszych przodków przetrwały mimo dominacji chrześcijaństwa. Taka jest siła tradycji i przekazu ludowego.

#3
28-02-2013 17:50
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Anna Salman
>Kolejnym mitem jest władanie masową wyobraźnią przez chrześcijaństwo. To manipulacja historią z dzisiejszej perpektywy.

Co więcej, wydaje mi się, ze jednym z mitów jest ten, który głosi, jakoby chrześcijaństwo przyczyniło się do upadku Imperium. Tu miał swój znaczący wkład Sienkiewicz ze swoim "Quo Vadis?". Podejrzewam, nie mając po temu dostatecznej wiedzy, biorąc jedynie od uwagę odstęp czasowy pomiędzy edyktem mediolańskim a domniemanym czasem działalności Jezusa, że chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się raczej na fali ogólnej dekadencji, która coraz bardziej zżerała to państwo; samo chrześcijaństwo jest jednak, co by o tym nie mówić, ze swoją eschatologią, ideologią wybitnie dekadencką i jej popularność może być, śmiem powiedzieć, uważana za skutek a nie przyczynę rozpadu wielkich struktur politycznych.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#4
28-02-2013 18:59
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Hodża
>...jednym z mitów jest ten, który głosi, jakoby chrześcijaństwo przyczyniło się do upadku Imperium. Tu miał swój znaczący wkład Sienkiewicz ze swoim "Quo Vadis?".
Nie znam tego mitu i nie wydaje mi się, aby to Sienkiewicz go utrwalił. Nagroda Nobla - ok, ale kto czytuje dziś jego ramoty poza Polską?
Imperium i tak by upadło, bo taka jest kolej rzeczy - po okresie rozwoju, stabilizacji, następuje upadek.

>... chrześcijaństwo rozprzestrzeniło się raczej na fali ogólnej dekadencji, która coraz bardziej zżerała to państwo; samo chrześcijaństwo jest jednak, co by o tym nie mówić, ze swoją eschatologią, ideologią wybitnie dekadencką i jej popularność może być, śmiem powiedzieć, uważana za skutek a nie przyczynę rozpadu wielkich struktur politycznych.
Czyli uważasz Jezusa za jakiś pierwowzór hippisa? Ciekawa koncepcja. Chrześcijaństwo w tej formie, jaka została wybrana nie było dekandenckie - miało wszelkie cechy sekty, którą było (i pozostało), sekty judaistycznej o bardzo rygorystycznych zasadach.
To, co można uznać za dekadenckie (hippisujące) przetrwało w innych odłamach, które funkcjonowały na obrzeżach.
Dziś zdecydowanie przecenia się rolę tzw. ewangelizacji, czyli nauczania onego Jezusa. O przejściu na stronę tej, a nie innej religii zadecydowały pewnie te same czynniki, które decydują obecnie - kryzys społeczny i gospodarczy, rozpad / kompromitacja ówczesnych struktur instytucjonalnych, poszukiwanie nowych form integracji społecznej. Jest ponoć kwestią przypadku, że to jeden z odłamów judaizmu, a nie główny nurt stał się wiodącą religią.

#5
28-02-2013 19:33
 Ocena 4 na 4
DyktaFon (9281 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
Tak ogólnie to myślę, że każde epoka ma religię, która jest na miarę wiedzy i rozumu epoki. Wcześniejsze religie poupadały, bo były jeszcze bardziej infantylne, niż chrześcijaństwo. Na naszych oczach upada chrześcijaństwo... Ciekawe, co będzie następne? Czy ludzie w końcu obejdą się bez bajania?

#6
28-02-2013 20:25
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Anna Salman
>>...jednym z mitów jest ten, który głosi, jakoby chrześcijaństwo przyczyniło się do upadku Imperium. Tu miał swój znaczący wkład Sienkiewicz ze swoim "Quo Vadis?".
>Nie znam tego mitu i nie wydaje mi się, aby to Sienkiewicz go utrwalił. Nagroda Nobla - ok, ale kto czytuje dziś jego ramoty poza Polską?

Och, moja "przygoda" z chrześcijaństwem zaczęła się właśnie od tej "ramoty". Nawiasem mówiąc - doskonale napisana i chciałoby się, by dziś istniał choćby jeden epigon Sienkiewicza. Kiedy Chilon Chilonides umierał na krzyżu, popłakałem się. No, ale wtedy jeszcze byłem młody i... jeszcze nie poznałem arkanów sztuki

>Imperium i tak by upadło, bo taka jest kolej rzeczy - po okresie rozwoju, stabilizacji, następuje upadek.

Yea. Ale takie na ten przykład Państwo Środka zdaje się nie spełnia tego historiozoficznego prawidła?

>Czyli uważasz Jezusa za jakiś pierwowzór hippisa? Ciekawa koncepcja.

Raczej (zakładając, że był, a wierzę, że był, i zakładając, że był uczciwy) za rodzaj "nawiedzonego", za proroka w takim sensie, w jakim byli prorocy starotestamentowi czy Mahomet. Nie był niewątpliwie rewolucjonistą i wiele wskazuje na to, że bardzo mu zależało na tym, by Żydzi nie występowali przeciwko Rzymowi.

O co mi chodzi? Chodzi mi o to, że to w gruncie rzeczy piękna i poruszająca opowieść. Bardzo, bardzo inspirująca: nawet bardziej niż mity greckie. Piszę o tym, bo bliska jest mi sztuka i muzyka: trudno sobie wyobrazić muzykę bez chrześcijaństwa. Chrześcijaństwo - nawet zakładając, że od samego swojego zarania było obarczone grzechem pierworodnym mistyfikacji - zapłodniło kulturę i przyniosło dzieła, bez których nie istniałby chyba humanizm w dzisiejszym tego słowa rozumieniu. Tu doświadczam pewnej ambiwalencji: z jednej strony dostrzegam w chrześcijaństwie ewidentnie antyhumanistyczne elementy (radykalne potępienie cielesności, żądanie dobrowolnego poddania się cierpieniu, wręcz masochizm) - z drugiej zaś strony ów radykalizm, ten nieosiągalny w praktyce dla większości wzór zdaje się nadal być jakimś wyrzutem sumienia, jakimś ciągłym wytrąceniem z równowagi, niepokojem duszy, dla którego ukojenia ludzie piszą, komponują, rzeźbią.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#7
28-02-2013 20:35
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi DyktaFon
>Tak ogólnie to myślę, że każde epoka ma religię, która jest na miarę wiedzy i rozumu epoki. Wcześniejsze religie poupadały, bo były jeszcze bardziej infantylne, niż chrześcijaństwo. Na naszych oczach upada chrześcijaństwo... Ciekawe, co będzie następne? Czy ludzie w końcu obejdą się bez bajania?

Naiwność mitów greckich była nieznośna chyba już dla wielu filozofów greckich okresu klasycznego. Zaryzykuję wręcz tezę, że rozwój intelektualny Grecji (który stoi po wsze czasy jako fundament cywilizacji, jaką dziś znamy) zaczął się od... ateizmu. Myśl ludzka uwolniła się dokładnie w tym momencie, w którym wyzwoliła się z wiary w bóstwa; nawet bóg Arystotelesa, twór czysto intelektualny, raczej abstrakt niż osoba, był na gruncie ówczesnej kultury w istocie koncepcją ateistyczną, kontestacją niezadowalającej kosmogonii oferowanej przez moralnie i intelektualnie ubogie legendy.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#8
28-02-2013 20:41
 Ocena 1 na 1
Hodża (11172 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Ojciec Lesiotr
>Cechy chrześcijaństwa niebywale przydatne każdej władzy:
>- nakaz posłuszeństwa wobec władcy ("pochodzącej od Boga") i płacenia podatków
>- uspokajanie biednych mas obietnicą uzyskania sprawiedliwości po śmierci (pod warunkiem nie buntowania się w życiu doczesnym)

Dotąd zgoda...

>- nakaz walki w imię Boga i w obronie religii, łatwy do wykorzystania militarnego

...natomiast tu - już nie. "Nie opierajcie się złu" - to rzeczywiście dobre, ale jako kukułcze jajo podrzucone wrogowi, nie jako hymn bojowy własnych hufców



Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

#9
28-02-2013 21:00
 Ocena 2 na 2
DyktaFon (9281 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Hodża
Miałem na myśli bardziej społeczeństwo jako całość, nie wybrane jednostki, nawet wybitne. Bo tylko wtedy nauka i postęp może się rozwinąć bez zbędnych hamulcowych. Wybitne jednostki zawsze można spalić na stosie, całego społeczeństwa już tak łatwo się nie da. (Choć oczywiście też można.)

#10
28-02-2013 21:16
 Ocena 7 na 7
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Hodża
>>- nakaz walki w imię Boga i w obronie religii, łatwy do wykorzystania militarnego
>...natomiast tu - już nie. "Nie opierajcie się złu" - to rzeczywiście dobre, ale jako kukułcze jajo podrzucone wrogowi, nie jako hymn bojowy własnych hufców

chrześcijaństwo trwa nadal między innymi dlatego, że jest bardzo niespójne wewnętrznie - każdy znajdzie w nim to, co chce znaleźć (lub wykorzystać). To jest, być może, wspólna cecha wielkich religii?

Zaripostuję Ci więc, z pamięci i niedokładnie, słowa z Ewangelii: "kto ma płaszcz, niech go sprzeda i kupi miecz".
Poza tym, chrześcijaństwo to również Stary Testament, pełen wyrzynania ludności miast "które niemiłe były Panu" itd.
No i przede wszystkim: chrześcijaństwo to NIE JEST to, co powiedział Chrystus! Chrześcijaństwo jest tym, co KOŚCIÓŁ TWIERDZI, że Chrystus miał na myśli lub czego chciałby. Jeśli więc Papież ogłasza krucjatę i daje odpust tym, którzy w niej uczestniczą - to właśnie to jest rzekomą wolą Chrystusa (który raczej nie planował żądnych krucjat i palenia na stosie heretyków). Chociaż, z drugiej strony, ewangelie przypisują mu wygrażanie ogniem piekielnym przeciwnikom wiary i Boga...


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.

#11
01-03-2013 07:45
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
>   Znaczyłoby to, że opowieść o Jezusie, powtarzana, przeinaczana i "poprawiana" była po prostu znakomitym, szybko ewoluującym "memem", który wykorzystał ukryte mechanizmy psychologiczne, by na trwałe zawładnąć masową wyobraźnią.

Podobne pytania można zadawać dlaczego komunizm zyskał swego czasu władzę nad tyloma. Najpierw szerzenie utopijno-populistycznych teorii, jacy to niby wszyscy powinni być równi wobec ludu/boga, a po przejęciu kontroli mniej lub bardziej spokojne strzyżenie stada.
U swego zarania chrześcijaństwo pozwało myśleć niewolnikowi, że oto jest równie ważny jak sam cesarz, a nawet ważniejszy, bo biedny i nie narażony na tyle pokus, które zamykają drogę do "prawdziwego" życia. Fajnie było poczuć się człowiekiem, a nie maszyną do nabijania kieszeni właścicielowi. Takie podejście imponowało też niepoprawnym idealistom z wyższych klas, których nie brakuje w żadnej epoce.
Podobnie w komunizmie twierdzono, że stan obecny to tylko droga do prawdziwego raju (tyle że tu na ziemi) i trzeba przecierpieć swoje a nagroda będzie przecudna. Te dwie ideologie mają wiele wspólnego.

A wcześniejsze religie wcale nie były skompromitowane, tylko zbytnio skomercjalizowane. Nastawione na sprawy materialne i okazjonalną wizualność, z pominięciem psychologicznych (jak oni mówią duchowych) potrzeb, czyli dokładnie tak jak KK obecnie, co dobrze wróży na przyszłość dla tej religii, z punktu widzenia wolnej myśli, oczywiście.
Że chrześcijaństwo przetrwało tak długo to zdaje się z naszej perspektywy, zapominamy często, że dawne religie też trwały przez tysiąclecia.

#12
01-03-2013 08:24
 Ocena 15 na 15
Meretseger (61860 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Hodża
>Nie był niewątpliwie rewolucjonistą i wiele wskazuje na to, że bardzo mu zależało na tym, by Żydzi nie występowali przeciwko Rzymowi.
Mam wrażenie, że do końca tak nie było. Zakładając, że istniał jakiś Jezus, skupiający wokół siebie grupę uczniów, to jego obraz w ewangeliach jest wyjątkowo niespójny. Tu głosi miłość bliźniego, a gdzie indziej twierdzi, że nie pokój przynosi, ale miecz. No i ten Szymon Piotr, który wyciąga miecz i uderza nim sługę świątynnego, wyszczerbiając mu ucho. To było pierwsze pytanie, jakie sobie niegdyś zadałam, bo rzecz wydała mi się absurdalna - po kiego grzyba rybakowi znad jeziora Genezaret był miecz? Na ryby nim polował? Pospólstwo wszak nie nosiło wówczas oręża, na tyle oblatana w historii starożytnej już byłam, żeby takie rzeczy wiedzieć. No i druga sprawa, ale to już mi przyszło do głowy kilka lat później - Rzymianie krzyżują jakiegoś nieszkodliwego sekciarza, co sobie łazi z gromadką ludzi po miastach i wioskach i woła "miłujcie się"? Ejże! Różności można Rzymianom zarzucić, ale nie to, że robili rzeczy absurdalne. A zatem jedno z dwóch - albo ewangelie to kompilacja rozmaitych opowieści o różnych ludziach, kupy się nie trzymających, albo opowieść o niezłym rozrabiace i wichrzycielu, przywódcy nie tylko duchowym, uładzona po latach na potrzeby mieszkańców Imperium Romanum (żeby nie podskakiwali władzy), ale niezbyt dokładnie - korekta przepuściła parę grubych nielogiczności i przynajmniej setkę mniejszych. Plus dodane do tego opowiadania SF o cudach i innych takich, żeby pospólstwo podziwiało. Mechanizm identyczny, jak opowieści greckie o Heraklesie, Jazonie czy Tezeuszu - Jezus był żydowskim bohaterem ludowym (być może?), którego zręcznie (ale nie dość zręcznie!) przekonwertowano na syna bożego i zbawiciela.

"Nie dość zręcznie" odnosi się do naszych czasów, gdy coraz więcej ludzi potrafi myśleć, tłumy starożytne i średniowieczne z racji małej wiedzy o świecie łykały cuda jak gęś kluski. A idea chrześcijaństwa była kusząca - wieczne życie w raju u boku dobrotliwego Boga Ojca i Syna, który życie za "nas" oddał (że tylko na trzy dni, więc niewielkie to poświęcenie, nikomu z wiernych nie zaświtało). No i te uwodzące wyobraźnię opowieści o trzech mędrcach ze Wschodu, złym królu Herodzie, małym mądrali Jezusku, co uczonych nauczał, zamianie wody w wino, złej Salome, co tańczyła w zamian za głowę Jana Chrzciciela, namówiona przez matkę Herodiadę (wystarczyło, żeby uznać kobiety za zgniliznę i zarazę) i wiele innych zaowocowały twórczością malarską, literacką, muzyczną. Niekończące się Madonny z Dzieciątkiem i Piety, święci cięci mieczami, krzyżowani, topieni, więzieni w wieżach i dobrowolnie siedzący w pustynnych eremach, te ostatnie wieczerze, zmartwychwstania, wniebowzięcia i wniebowstąpienia - czasem arcydzieła, czasem koszmarne kicze - utrwalały przekonanie, że no jak to, skoro tacy artyści to malują, opisują, komponują takie Msze h-moll i inne Stabat Mater, to przecież nie może to być nieprawda! Łatwo się przy tym zapominało, że artyści starożytni (oraz późniejsi, zależy w jakim regionie świata jesteśmy) z równym zapałem przedstawiali Herę z pawiem, Atenę zadumaną, wspartą na włóczni, Ozyrysa sądzącego zmarłych w towarzystwie Izydy, Neftydy i 42 bogów-"asesorów", Freyę w rydwanie zaprzężonym w koty czy Kukulkana pożerającego ludzkie ofiary.

Dlaczego wygrało chrześcijaństwo? Jak napisała Anna Salman, bo miało centralę w Rzymie. Bo przekonał się do niego władca Rzymu i całego cywilizowanego świata, przyjął tę wersję, która obowiązywała w stolicy, a nie wersję aleksandryjską czy antiocheńską. Trudniej było przekonać lud, ale jakoś poszło, przy pomocy cudów, obrazów, widowisk, asymilacji ludowych zwyczajów, pogańskich świąt i zmanipulowanych świętych pism.

#13
01-03-2013 09:32
 Ocena 1 na 1
Adaś MiaŁczyński (1403 punktów)
(zablokowany)
Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
>Jakiż więc był ów element, który uczynił z chrześcijaństwa religię masową
Ogólnie jest to zagadnienie socjologiczne, dziś chrześcijan wiąże nie tyle doktryna, co tradycja i poczucie przynależności do grupy.

Zaś co do idei, to siłą doktryny chrześcijańskiej mogło być udane połączenie przeciwieństw: przystające do obrazu świata ogólniki z jednej strony, a irracjonalizm z drugiej. Taki "sens łatany bezsensem" mógł być receptą chrześcijaństwa na panowanie nad umysłami, zwaną "rządem dusz". Sensowna część uwiarygadniała bzdurną resztę, a sekret powodzenia w umiejętnym połączeniu tej hybrydy, by wyglądała na mogące istnieć stworzenie.

#14
01-03-2013 10:38
 Ocena 2 na 2
Hodża (11172 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi finerbijk
>U swego zarania chrześcijaństwo pozwało myśleć niewolnikowi, że oto jest równie ważny jak sam cesarz, a nawet ważniejszy, bo biedny i nie narażony na tyle pokus, które zamykają drogę do "prawdziwego" życia.

"Ostatni będą pierwszymi"

>Podobnie w komunizmie twierdzono, że stan obecny to tylko droga do prawdziwego raju (tyle że tu na ziemi) i trzeba przecierpieć swoje a nagroda będzie przecudna. Te dwie ideologie mają wiele wspólnego.

Tak, wychwyciłeś to, do czego zmierzam. Rozpowszechnienie idei marksistowskich i pojawienie się pojęcia "proletariatu" aż prosi się o porównania do Dobrej Nowiny i Ludu Bożego. Dlatego też cały czas rozważam, na ile obydwie te ideologie były reakcją na opresyjność systemu społecznego, a na ile wynikiem jego rozkładu (bo to, że XIX-wieczny anglosaski kapitalizm zdegenerował się do nieludzkiego, wręcz biologicznego i darwinowskiego modelu "walki pazurów i kłów" chyba nie ulega wątpliwości).

>co dobrze wróży na przyszłość dla tej religii, z punktu widzenia wolnej myśli, oczywiście.

Daj Boże

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

Hodża (11172 punktów)Odp: Jeszcze o wyjątkowości chrześcijaństwa
W odpowiedzi Meretseger
>Mam wrażenie, że do końca tak nie było. Zakładając, że istniał jakiś Jezus, skupiający wokół siebie grupę uczniów, to jego obraz w ewangeliach jest wyjątkowo niespójny. Tu głosi miłość bliźniego, a gdzie indziej twierdzi, że nie pokój przynosi, ale miecz. No i ten Szymon Piotr, który wyciąga miecz i uderza nim sługę świątynnego, wyszczerbiając mu ucho. To było pierwsze pytanie, jakie sobie niegdyś zadałam, bo rzecz wydała mi się absurdalna - po kiego grzyba rybakowi znad jeziora Genezaret był miecz? Na ryby nim polował?

Z biegiem czasu, rozważając te obrazy, które wraziły mi się w pamięć podczas lektury Ewangelii, coraz bardziej utwierdzam się w przeświadczeniu, że oparte są one na pewnych faktycznie istniejących zdarzeniach, związanych z jednym człowiekiem i grupą, którą wokół siebie zgromadził. Czy nie odczuwałaś podczas lektury Pasji dziwnego i przykrego wrażenia fatum, które - zgodnie z zapowiedzią Jezusa - ciąży nad całą tą historią jak gradowa chmura nad polami? Dziś, kiedy już mam lepsze, jak sądzę, wyobrażenie i na temat tego, jakimi wyrafinowanymi metodami posługiwali się Rzymianie (i jaką wiedzą - o czym ciągle się zapomina - dysponowali, korzystając choćby z lektur tych Greków, którzy sami ukręcili bat na własną skórę), jak bardzo podła potrafi być ludzka natura i jak nieprawdopodobnych mistyfikacji już była świadkiem ludzkość w swojej historii, obawiam się, że najbardziej spójną teorią wyjaśniającą dziwne zachowanie Jezusa jest to, że, jak aktor, odgrywał swoją rolę i był przekonany, że w którymś momencie wywinie się. To jest tylko mój prywatny pogląd, ale zadziwia mnie to, że nie można w gruncie rzeczy znaleźć istotnych argumentów go podważających - że sam Jezus mógł być, przykro mi to powiedzieć - rodzajem agenta, próbującego w porozumieniu z Rzymianami stworzyć sektę żydowską i skanalizować nastroje niepodległościowe w ruchu, który przenosił nadzieję na odbudowę własnego państwa w niebiańskie zaświaty.

   Piszę to nie bez pewnych świeższych, historycznych odniesień. W Skarżysku-Kamiennej w 1939 po zajęciu miasta przez Niemców, pojawił się agent Gestapo, prowokator Franz Wittek, który stworzył organizację niepodległościową "Orzeł Biały". Na podstawie utworzonych list rozstrzelano 360 młodych ludzi, co stanowiło potężny psychologiczny cios dla małej społeczności. Takie działania z pewnością nie były wynalazkiem Niemców.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.

1 2 3 4 5 6 7 8 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365