 |
Anty-komunistyczna retorka liberałów Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 10-03-2013 09:34 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | Anty-komunistyczna retorka liberałów
5 na 9 | Komunizm głoszony był jako system idealny, ale "nie wolny od błędów i wypaczeń", a w dodatku nieustannie niszczony przez różnych jego "wrogów". Kapitalizm również jest systemem idealnym, ale nie ma sensu go krytykować, bo przecież tego "prawdziwego kapitalizmu" już nie ma (został zepsuty i jest nadal ciągle niszczony przez "wiecie kogo"), a może nawet nigdy go nie było. Wrogiem komunizmu są posiadacze i obszarnicy, kapitalizmu - komuniści i inna "czerwona hołota". Jeśli wszyscy się zjednoczymy w walce o wolność gospodarczą, być może kiedyś, dzięki wielkim wyrzeczeniom, uda nam się odbudować ten utracony, mityczny kapitalizm, skażony późniejszymi regulacjami, w którym wszyscy są wolni i równi. Chyba że tymczasowo zjednoczymy się w walce pod innym sztandarem i będziemy utrwalać na świecie komunizm, czyli po długiej i pełnej wyrzeczeń walce (czy kiedyś nastąpi jej prawdziwy koniec?) stosunki gospodarcze osiągną stan mitycznej wspólnoty pierwotnej, gdy wszyscy również byli wolni i równi, a ponadto wszystko mieli wspólne. Na tych i podobnych przykładach widać jasno, że liberalizm i komunizm różnią się jak dwie krople wody. Czysta anty-symetria?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >...liberalizm i komunizm różnią się jak dwie krople wody.
Coś w tym jest. A personalnie: komunizm różni się od liberalizmu jak Kwaśniewski sprzed okrągłego stołu od Kwaśniewskiego po okrągłym stole. W Polsce wygladał to tak: w młodości było się komuchem, w wieku dojrzałym jest się arystokratycznym kapitalistą, a na starość zostanie się najprawdopodobniej katolickim dewotem z krzyżem na nagrobku. Kościół najbardziej ceni sobie zbłąkane owieczki.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > Czysta anty-symetria?Nie. Laseferyzm jest kompatybilny z ludzką naturą (tym, jak człowiek rzeczywiście działa), ale nie łagodzi bólu ugodzonego ego po zderzeniu z rzeczywistością (polecam "Mentalność antykapitalistyczną" Misesa). Etatyzm jest całkowicie sprzeczny z naturą ludzką, ale daje ulgę, ponieważ pozwala przerzucić winę za osobiste niepowodzenia z siebie na bogatych, bo przecież "pierwszy milion trzeba ukraść". Siłą laseferyzmu jest to, że faktycznie działa, siłą komunizmu, socjalizmu, socjaldemokracji, etatyzmu w ogóle, są urażone ambicje (stąd silna potrzeba "równości"), i "błąd nirwany": "Wybitny amerykański ekonomista Harold Demsetz ukuł frazę "błąd nirwany" (Nirvana Fallacy) na określenie nieuprawnionych porównań pomiędzy istniejącym systemem rynkowym, który oczywiście jest niedoskonały i nieuporządkowany, z jakimś wyidealizowanym światem perfekcyjnych regulatorów. W rzeczywistości możemy wybierać tylko pomiędzy niedoskonałym rynkiem i niedoskonałymi biurokratami, którzy będą nieustannie popełniali błędy. W tym zestawieniu, niedoskonały rynek jest lepszym wyborem. Gdy rynek się myli, szybko następuje korekta, bowiem inwestorom na tym zależy. Biurokratom na tym nie zależy, ponieważ nie ryzykują własnymi pieniędzmi... " www.koresp(*)wne-zrodlo-ryzyka-systemowego/Ponadto laseferyści są realistami, bo zdają sobie sprawę z tego, że zanim dobro się skonsumuje, trzeba je wyprodukować. Natomiast etatyści myślą, że światowe bogactwo to tort, którego wielkość jest niezależna od wkładu ludzi, i że każdemu należy się równy kawałek. We wszelkich dyskusjach zdają się nie dostrzegać konieczności zbierania podatków, by umożliwić państwowe wydatki, dlatego zawsze wskazują oskarżycielsko palcem na laseferystów, gdy ci prezentują swoje postulaty: "TY chcesz zabrać chleb wielodzietnym rodzinom" "TY chcesz odebrać dzieciom edukację" "TY chcesz, by starcy umierali z głodu i chorób". I na koniec: jak można mówić, że kapitalizm jest choćby w pobliżu swojego ideału, jeżeli podstawa tego systemu, czyli pieniądz, jest tworzony i kontrolowany przez państwo?
|
|
 | 5 na 5 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Nie. Laseferyzm jest kompatybilny z ludzką naturą (tym, jak człowiek rzeczywiście działa), ale nie łagodzi bólu ugodzonego ego po zderzeniu z rzeczywistością (polecam "Mentalność antykapitalistyczną" Misesa).
A to ciekawe. Aprioryczny subiektywista dedukcyjnie opisujący swoją wizję natury ludzkiej ma być dla mnie źródłem wiedzy? Problem z dedukcyjnymi, apriorycznymi systemami wiedzy polega na tym, iż mimo tego, że są wewnętrznie spójne - wymagają przyjęcia całej serii przedsądów by były prawdziwe. Na ten przykład - przedsąd (a właściwie zwyczajny przesąd), jakoby ludzie byli naturalnymi indywidualistami (teza wybitnie ahistoryczna, więc błędna). Szkoła marginalna w ekonomii to religia a nie nauka.
>Ponadto laseferyści są realistami, bo zdają sobie sprawę z tego, że zanim dobro się skonsumuje, trzeba je wyprodukować. Natomiast etatyści myślą, że światowe bogactwo to tort, którego wielkość jest niezależna od wkładu ludzi, i że każdemu należy się równy kawałek.
Buhahahahaha! Marks oparł swoją koncepcję na uznaniu nadrzędnej wartości pracy jako jedynego źródła wartości użytkowej i w konsekwencji także wymiennej produktu. Wyzysk w rozumieniu marksowskim to zabranie wartości dodatkowej powstałej w wyniku pracy (czyli ogółu czynności mających na celu przekształcenie materialnej lub społecznej rzeczywistości człowieka) przez osoby, które bezpośrednio w procesie pracy nie biorą udziału - kapitalistów, bankierów, rentierów i, a jakże, urzędników. Na przyszłość polecam najpierw poczytać teksty źródłowe a później dopiero komentarze, szczególnie jeśli są tak silnie nacechowane ideologicznie jak te "marginalistów", którzy nijak nie ukrywają swojego politycznego zaangażowania.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
|  | 2 na 2 | Satyr (4285 punktów) |
> Szkoła marginalna w ekonomii to religia a nie nauka. Za to nauką są szkoły, które swoje przewidywania opierają na modelach, których nikt nigdy nie zweryfikował, bo zwyczajnie nie dają się zweryfikować? Skomplikowane modele budowane przez makroekonomistów są oderwanymi od świata mokrymi snami o kontroli nad rzeczywistością, której nawet fragmentu nie są w stanie opisać. To ma być nauka? W jaki sposób, gdzie oni przeprowadzają swoje badania? Mają jakieś laboratorium? Racz Pan sobie jaj nie robić.
|
|
| |  | 3 na 3 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Czyli zna Pan jedynie dwa modele uprawiania ekonomii? Warto byłoby się podszkolić. Tradycja marginalna jest błędna - co można wykazać wskazując na cyrkularność rozumowania motywowanej subiektywnymi preferencjami. Ekonometria grzeszy fałszywym założeniem o racjonalności ludzkiego działania i absurdami matematyzacji procesów interakcyjnych. Ale, wbrew obiegowej opinii, istnieją jeszcze alternatywne koncepcje - Marksowska, ekonomia instytucjonalna, ekonomia historyczne etc. Niecha Pan poszuka, poczyta, nie musi się Pan do fałszywej dychotomii ograniczać.
Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
|  | 1 na 1 | Borys Swoboda (1408 punktów) | >Na ten przykład - przedsąd (a właściwie zwyczajny przesąd), jakoby ludzie byli naturalnymi indywidualistami (teza wybitnie ahistoryczna, więc błędna).
Nie słyszałem, by ktokolwiek używał tak sformułowanego aksjomatu. Indywidualizm to cecha charakteru/światopoglądu, a nie kierunek działania ludzkiego. Nie ważne, czy indywidualista, czy konformista/kolektywista, człowiek zawsze działa by zwiększyć swój dobrostan.
>Buhahahahaha! Marks oparł swoją koncepcję na uznaniu nadrzędnej wartości pracy jako jedynego źródła wartości użytkowej i w konsekwencji także wymiennej produktu.
Tu miałem na myśli akurat dzisiejszy socjaldemokratyczny populizm, a nie marksizm.
|
|
| |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Nie słyszałem, by ktokolwiek używał tak sformułowanego aksjomatu. Indywidualizm to cecha charakteru/światopoglądu, a nie kierunek działania ludzkiego. Nie ważne, czy indywidualista, czy konformista/kolektywista, człowiek zawsze działa by zwiększyć swój dobrostan.
Ok - ale pytanie jest inne - czy dobrostan ten człowiek jest w stanie zwiększyć poprzez indywidualną inicjatywę, jak twierdzi ekonomia liberalna, czy też tylko w procesie współpracy z innymi. Ta druga opcja zakłada jednakże pewien poziom niezbędnego konformizmu wobec ponadjednostkowych instytucji, a co za tym idzie - "sterowania" ludzkimi zachowaniami i wyborami.
>Tu miałem na myśli akurat dzisiejszy socjaldemokratyczny populizm, a nie marksizm.
Niestety pech Twój polega na tym, że socjaldemokracja wywodzi się ze zreformowanego (rewizjonistycznego) marksizmu Eduarda Bernsteina. Który nie odrzucił laborystycznej teorii wartości. Którą to teorię odrzucił Carl Menger - separując tym samym całą ASE od klasycznej ekonomii Smitha, Ricardo czy Marksa właśnie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
2 na 4 | Selanos (12869 punktów) | Bo taka jest prawda, że kapitalizm zawsze coś psuło, coś realnego a nie "szpiedzy z zachodu" jak to było w przypadku komunizmu. Najpierw kapitalizm psuły pozostałości systemu feudalnego, potem był Keynes i te całe New Deal. Dzisiaj znaczenie słowa kapitalizm zostało strasznie wypaczone. Kapitalizmem nazywa się to co spotykamy w socjaldemokratycznych państwach Europy, to co widzimy w stosunkowo liberalnych Stanach Zjednoczonych i ten dziwny twór jaki powstał przez ostatnie lata w Chinach. To są trzy dość różne systemy, wszystkie nazywa się tak samo i wszystkie są mniej lub bardziej odległe od tego jak kapitalizm kiedyś przez jakiś czas wyglądał, albo jak powinien wyglądać "podręcznikowo".
Kapitalizm, czy liberalizm gospodarczy od komunizmu różni się tym, że nikt nie twierdzi, że jest to jakiś idealny, utopijny system. Nikt poza przeciwnikami liberalizmu, którzy twierdzą, że to zwolennicy tak uważają.
Ideę społeczeństwa kapitalistycznego reklamuje się hasłem "równe szanse" co tylko częściowo się sprawdza. Teoretycznie w społeczeństwie kapitalistycznym szanse rzeczywiście są równe, bo koszta, podatki, prawo etc. dla wszystkich są takie same. Jest jednak kwestia urodzenia: jeden jest dzieckiem Gatesa i dziedziczy miliardy, inny jest synem kloszarda i nic nie dziedziczy. Jeden się rodzi piękny i mądry, inny już niekoniecznie. Podczas gdy różne pochodne socjalizmu starają się z tą "niesprawiedliwością" walczyć, kapitalizm zmusza do tego żeby ruszyć cztery litery i wycisnąć z życia tyle ile się da, przy dostępnych środkach.
Dlatego jestem zwolennikiem liberalizmu gospodarczego. Bo to system który zachęca, czy może raczej zmusza do rozwoju i nie rozpieszcza jednej grupy ludzi kosztem innej. No i kapitalizm nie jest tak oderwany od rzeczywistości jak socjaldemokracja. :>
|
|
 | 4 na 4 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Dlatego jestem zwolennikiem liberalizmu gospodarczego. Bo to system który zachęca, czy może raczej zmusza do rozwoju i nie rozpieszcza jednej grupy ludzi kosztem innej. To jest czysta demagogia, taka sama jak ta głoszona przez komunistów, że w komunizmie wszyscy są równi i szczęśliwi. Jak te dwie demagogie wyglądają w praktyce można zobaczyć z jednej strony np. w państwach afrykańskich, w których jest ropa, gaz czy inne diamenty, z drugiej w Korei Północnej.
W praktyce bowiem do głosu zawsze dochodzą najgorsze cechy ludzie, co pomijają obie teorie "powszechnej szczęśliwości". Liberalizm nie zmusza do rozwoju, ale do ciągłej walki o przeżycie, komunizm to samo. Zawsze bowiem są chętni do wykorzystywania innych, zawsze są tacy, którzy dziedziczą majątki i/lub stanowiska, dzięki czemu nie muszą być "zmuszani do rozwoju" ani nie muszą żyć pośród "równych", bo sami są "równiejsi".
Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
|
|
|  | 1 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >Jak te dwie demagogie wyglądają w praktyce można zobaczyć z jednej strony np. w państwach afrykańskich, w których jest ropa, gaz czy inne diamenty, z drugiej w Korei Północnej.
Wszystko można wyjaśnić. Państewka afrykańskie to w zależności od przypadku albo co chwila zmieniające się junty wojskowe, albo banda przekupnych urzędników. Korea Północna to państewko bliskie temu, o czym pisał Orwell w książce "rok 1984".
Somalia jest ciekawym przypadkiem. Odkąd nie ma tam żadnego rządu, kraj zaczął się rozwijać. Oczywiście ludzie nadal głodują, nadal się zabijają i nadal istnieje tam piractwo i przemyt ale kraj idzie do przodu. Niedawno czytałem ciekawy reportaż o wykorzystywaniu telefonów komórkowych w tym kraju. Okazuje się, że Somalijczycy używają ich do płacenia. To spore osiągnięcie jak na afrykańskie zadupie.
>W praktyce bowiem do głosu zawsze dochodzą najgorsze cechy ludzie, co pomijają obie teorie "powszechnej szczęśliwości".
Właśnie o to chodzi, że liberalizm gospodarczy nie mówi nic o powszechnej szczęśliwości. Masz wolność gospodarczą - rób z tym co chcesz. To wszystko co daje liberalizm.
>Liberalizm nie zmusza do rozwoju, ale do ciągłej walki o przeżycie
Czyli do rozwoju. Jedni walczą o to, żeby przeżyć, inni walczą o to, żeby być klasą średnią, trochę wyżej niż średnią, następnym Billem Gatesem... Ludzie są chciwi i dla zysku są w stanie tworzyć wspaniałe rzeczy. Mogą kolonizować, wynajdywać nowe rzeczy, wymyślać Windowsy i Facebooki. Mogą też wywoływać wojny i zabijać, cóż, nic nie jest idealne.
>komunizm to samo. Zawsze bowiem są chętni do wykorzystywania innych, zawsze są tacy, którzy dziedziczą majątki
Komunizm to forma zalegalizowanego, odgórnego wykorzystywania ludzi. Co do tych którzy dziedziczą majątki: jeżeli źle gospodarują pieniędzmi, to je stracą. A przy okazji będzie sporo ludzi, którzy na tym skorzystają. To może trochę potrwać, ale prędzej czy później ich majątki zniknął, tak jak zniknęło wiele majątków szlacheckich w zachodniej Europie.
|
|
| |  | 5 na 5 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Somalia jest ciekawym przypadkiem. Odkąd nie ma tam żadnego rządu, kraj zaczął się rozwijać.Korekta - Somalia ma rząd, nawet więcej - realizuje politykę H.H. Hoppego "stu tysięcy Liechtensteinów", czyli każda wioska rządzi się sama (lub rządzi nią jakiś lokalny despota, który, jako przedsiębiorca ma dostęp do zasobów, więc może szantażować innych). Poza tym - dane statystyczne poproszę, bo raporty UN nie pokazują większych zmian a raczej stabilizacje na niskim poziomie. > >Właśnie o to chodzi, że liberalizm gospodarczy nie mówi nic o powszechnej szczęśliwości. Masz wolność gospodarczą - rób z tym co chcesz. To wszystko co daje liberalizm.To już nie jest najbardziej racjonalną metodą alokacji zasobów?! Czyli nie prowadzi do wzrostu zagregowanego bogactwa i innowacyjności? Czyli istnieje możliwość, iż po wprowadzeniu systemu wolnorynkowego większość (w sytuacji ekstremalnej - każdy) będzie się czuł nieszczęśliwy? Miło wiedzieć, że przynajmniej jesteś szczery. > Komunizm to forma zalegalizowanego, odgórnego wykorzystywania ludzi.A kapitalizm - zalegalizowany wyzysk. Ten poziomi argumentów nie ułatwia rozmowy. > Co do tych którzy dziedziczą majątki: jeżeli źle gospodarują pieniędzmi, to je stracą.Wynajmie speców-macherów od zarządzania, nie będzie sam zarządzał majątkiem. Rentierzy i inne pijawki już dawno wymyśliły ten zabieg. > To może trochę potrwać, ale prędzej czy później ich majątki zniknął, tak jak zniknęło wiele majątków szlacheckich w zachodniej Europie.Głupoty pleciesz kolego - majątki zniknęły dlatego, że reguły gry się zmieniły. Zakończył się feudalny system społeczno-gospodarczy i wyłonił nowy, kapitalistyczny. Proste? Proste - nawet leseferysta zrozumie  Pozdrawiam.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | |  | -1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > Korekta - Somalia ma rząd, nawet więcej - realizuje politykę H.H. Hoppego "stu tysięcy Liechtensteinów", czyli każda wioska rządzi się sama (lub rządzi nią jakiś lokalny despota, który, jako przedsiębiorca ma dostęp do zasobów, więc może szantażować innych).Gadanie. Rząd po prostu nie ma możliwości kontrolowania niczego więcej poza malutkim kawałkiem kraju. > Poza tym - dane statystyczne poproszę, bo raporty UN nie pokazują większych zmian a raczej stabilizacje na niskim poziomie. www.cia.go(*)he-world-factbook/geos/so.htmlwww.tradingeconomics.com/somalia/gdp-growth-annualwww.theodo(*)t/somalia/somalia_economy.html> To już nie jest najbardziej racjonalną metodą alokacji zasobów?! Czyli nie prowadzi do wzrostu zagregowanego bogactwa i innowacyjności? Czyli istnieje możliwość, iż po wprowadzeniu systemu wolnorynkowego większość (w sytuacji ekstremalnej - każdy) będzie się czuł nieszczęśliwy? Miło wiedzieć, że przynajmniej jesteś szczery.Po tym jak socjaldemokracja doprowadziła do powstania hord homo sovieticus to wszystko jest możliwe. Ludzie nie potrafią już nawet przejąć inicjatywy. > >Komunizm to forma zalegalizowanego, odgórnego wykorzystywania ludzi.> A kapitalizm - zalegalizowany wyzysk.Wyzysk, zalegalizowany? Niby dlaczego? Zalegalizowany wyzysk jest w socjaldemokracji. Ile w Polsce pracuje się na to, żeby zapłacić podatki, pół roku czy 3/4? > Wynajmie speców-macherów od zarządzania, nie będzie sam zarządzał majątkiem. Rentierzy i inne pijawki już dawno wymyśliły ten zabieg.No i świetnie. Sporo ludzi zarobi na tym, że ktoś tam kiedyś zbił fortunę. Nie chciałby Pan zapewnić swoim dzieciom i wnukom wygodnej przyszłości? > >To może trochę potrwać, ale prędzej czy później ich majątki zniknął, tak jak zniknęło wiele majątków szlacheckich w zachodniej Europie.> Głupoty pleciesz kolego - majątki zniknęły dlatego, że reguły gry się zmieniły. Zakończył się feudalny system społeczno-gospodarczy i wyłonił nowy, kapitalistyczny. Proste? Proste - nawet leseferysta zrozumie  Struktura społeczna się zmieniła, ale w wielu przypadkach majątek pozostał w rękach szlachty i ta szlachta przez jakiś czas funkcjonowała w systemie kapitalistycznym. A to, że nie wytrzymała konkurencji z chociażby bardziej przedsiębiorczym, szybko rozwijającym się mieszczaństwem, to już ich strata. Jeszcze na początku XX wieku w UK posiadacze ziemi, tj. w wielu przypadkach właśnie nobility się liczyli, dzisiaj ich największy majątek to niewiele znaczące tytuły. Świat się zmienił, oni nie.
|
|
| | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Gadanie. Rząd po prostu nie ma możliwości kontrolowania niczego więcej poza malutkim kawałkiem kraju.
"Rząd" to władza - jeśli w jakimś okręgu władzę sprawuje lokalny kacyk czy plemienny bonzo to on jest rządem. Mało mnie interesuje kwestia prawnego umocowania jego władzy - pełni tę funkcję, więc władza jest. Tyle.
Dwa - podlinkowane strony mówią co prawda o wzroście na poziomie 2.4% rocznie - ale polecam Ci wziąć pod uwagę śmiertelność, depopulację kraju czy napływ środków zewnętrznych. Te dane są w raporcie CIA.
>Po tym jak socjaldemokracja doprowadziła do powstania hord homo sovieticus to wszystko jest możliwe. Ludzie nie potrafią już nawet przejąć inicjatywy.
Czyli wróg wewnętrzny zniszczył jednak utopię? Widzę to zasadniczo inaczej - skrajny i ahistoryczny indywidualizm zawarty w liberalnej utopii przestał być motorem ludzkiego działania. Więc jest zastępowany przez inne idee życia - tym razem bardziej kolektywne. Tak liberałowie jak i socjaliści powinni działać wspólnie, by tego nowego kolektywizmu nie zawłaszczyli konserwatyści.
>Wyzysk, zalegalizowany? Niby dlaczego? Zalegalizowany wyzysk jest w socjaldemokracji.
Płacę 18% więc nie wiele. Zapewne jednak chodzi Ci o wykup świadczeń społecznych (ubezpieczenie emerytalne, rentowe, zdrowotne)? To i tak tańsza alternatywa niż system prywatny - polecam załączony w innym moim poście raport dot. kosztów służby zdrowia.
>Nie chciałby Pan zapewnić swoim dzieciom i wnukom wygodnej przyszłości?
Ależ pewnie! Dlatego wraz ze społeczną radą dzielnicy walczymy o dom kultury w okolicy, o publiczną bibliotekę itp.
>>>To może trochę potrwać, ale prędzej czy później ich majątki zniknął, tak jak zniknęło wiele majątków szlacheckich w zachodniej Europie.
>Struktura społeczna się zmieniła, ale w wielu przypadkach majątek pozostał w rękach szlachty i ta szlachta przez jakiś czas funkcjonowała w systemie kapitalistycznym. A to, że nie wytrzymała konkurencji z chociażby bardziej przedsiębiorczym, szybko rozwijającym się mieszczaństwem, to już ich strata.
Powtórzę - zmienił się system społeczny i reguły gry. Ład aksjo-normatywny nie zmienia się tak łatwo i szybko. Widać to zresztą w Twoich wypowiedziach - XIX wieczny model "self-made-mana" próbujesz zastosować do późnonowczesnego społeczeństwa wieloaspektowej złożoności. Liberałowie są trochę jak piewcy feudalizmu - nie zauważyli, że ich pociąg dawno odjechał i ciągle na niego czekają.
Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | |  | -1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >"Rząd" to władza - jeśli w jakimś okręgu władzę sprawuje lokalny kacyk czy plemienny bonzo to on jest rządem. Mało mnie interesuje kwestia prawnego umocowania jego władzy - pełni tę funkcję, więc władza jest. Tyle.
Pisząc o tym, że Somalii nie kontroluje żaden rząd, miałem na myśli właśnie to, że nie ma jednego, centralnego rządu który wpieprzałby się w gospodarkę.
>Dwa - podlinkowane strony mówią co prawda o wzroście na poziomie 2.4% rocznie - ale polecam Ci wziąć pod uwagę śmiertelność, depopulację kraju czy napływ środków zewnętrznych. Te dane są w raporcie CIA.
Są. Śmiertelność była tam już wcześniej, z depopulacją pewnie było inaczej jak granic broniła uzbrojona straż. Fakty są jednak takie, że nawet bez władzy centralnej i prób kontrolowania gospodarki przez rząd, ten kraj maleńkimi kroczkami idzie do przodu. Oczywiście na tyle na ile może gdziekolwiek zmierzać niewykształcone, biedne zadupie afrykańskie.
>>Po tym jak socjaldemokracja doprowadziła do powstania hord homo sovieticus to wszystko jest możliwe. Ludzie nie potrafią już nawet przejąć inicjatywy. >Czyli wróg wewnętrzny zniszczył jednak utopię?
Oj nie, w Polsce liberalizmu gospodarczego nie było nigdy. Chociaż przez krótką chwilę byliśmy dość blisko, zmierzaliśmy we właściwym kierunku. Chodzi mi o ustawę Wilczka, która była uchwalona jeszcze w czasach PRL. Ta ustawa miała gwarantować w Polsce wolność gospodarczą. Z wykonaniem było jednak o dużo gorzej. Kolejne ekipy rządzące dokładały do ustawy niepotrzebne śmieci, zmieniały, aż Wilczek zniknął bodajże za czasów rządów SLD. No i tyle liberalizmu mieliśmy w Polsce.
A za homo sovieticus odpowiada PRL. Chociaż to co mamy po PRL wcale nie pomaga. W porównaniu do Polski ludowej na pewno jest lepsze, ale jakoś mnie ta obecna władza nie pociesza. Chociażby taki Tusk, który był liberałem tylko wtedy, kiedy nie był u władzy. Tak samo jak SLD jest antyklerykalne, ale tylko w opozycji.
>Widzę to zasadniczo inaczej - skrajny i ahistoryczny indywidualizm zawarty w liberalnej utopii przestał być motorem ludzkiego działania.
Indywidualizm jest motorem działania nawet w socjaldemokracji, tyle że w socjaldemokracji jest po prostu trudniej. Chociaż wszelkiej maści cwaniactwo które lubi działać na granicy prawa ma pole do popisu.
>Tak liberałowie jak i socjaliści powinni działać wspólnie, by tego nowego kolektywizmu nie zawłaszczyli konserwatyści.
Socjalizm w takim samym stopniu ogranicza wolność, jak konserwatyzm, tyle że w innych dziedzinach życia.
>Płacę 18% więc nie wiele. Zapewne jednak chodzi Ci o wykup świadczeń społecznych (ubezpieczenie emerytalne, rentowe, zdrowotne)?
18%? Oj nie... Poza podatkiem dochodowym mamy też VAT i akcyzę, a to i tak czubek góry lodowej. Jeżeli kupuje Pan coś w sklepie, to pieniądze które ma Pan w portfelu są pomniejszone o podatek dochodowy, do ceny towaru który Pan kupił doliczony jest podatek VAT i cała reszta podatków jakie musi zapłacić sklep, poza tym, ten towar musiał się jakoś dostać z fabryki do hurtowni i z hurtowni do sklepu, co nie jest tanie biorąc pod uwagę fakt, że większość ceny benzyny to akcyza i podatki. Pamiętajmy też o tym, że hurtowania i fabryki też płacą podatki.
No i teraz możemy doliczyć wszystkie NFZ, ZUS i innych państwowych monopolistów.
>Ależ pewnie! Dlatego wraz ze społeczną radą dzielnicy walczymy o dom kultury w okolicy, o publiczną bibliotekę itp.
Ja wolałbym jednak zostawić im dom, gotówkę, samochód... Szkoda tylko, że zdobycie tego jest trudne, chociażby ze względu na podatki. Wysokie podatki. A zdobycie pozwolenia na budowę domu to w wielu przypadkach droga prze mękę.
>Powtórzę - zmienił się system społeczny i reguły gry. Ład aksjo-normatywny nie zmienia się tak łatwo i szybko. Widać to zresztą w Twoich wypowiedziach - XIX wieczny model "self-made-mana" próbujesz zastosować do późnonowczesnego społeczeństwa wieloaspektowej złożoności. Liberałowie są trochę jak piewcy feudalizmu - nie zauważyli, że ich pociąg dawno odjechał i ciągle na niego czekają.
Spokojnie, jestem pewien, że liberalizm wróci. Tylko zamiast wprowadzać liberalizm teraz, puki można zrobić to bezboleśnie, liberalizm sam wpadnie z wizytą, po tym jak obecny system się zawali. Czekam z niecierpliwością.
|
|
|  | 4 na 6 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | > Jak te dwie demagogie wyglądają w praktyce można zobaczyć z jednej strony np. w państwach afrykańskich, w których jest ropa, gaz czy inne diamenty, z drugiej w Korei Północnej.No patrz - a mi się wydawało, że szczytem demagogi w wypowiedzi Selanosa były zdania Cytat:Bo taka jest prawda, że kapitalizm zawsze coś psuło, coś realnego a nie "szpiedzy z zachodu" jak to było w przypadku komunizmu. Najpierw kapitalizm psuły pozostałości systemu feudalnego, potem był Keynes i te całe New Deal. Dzisiaj znaczenie słowa kapitalizm zostało strasznie wypaczone. A więc my mamy racę, tylko zły świat staje okoniem i nie chce się dopasować do naszych racji. Zawsze "wróg wewnętrzny", nieracjonalny, zły, podły i leniwy psuje nam naszą utopię. Ale nie damy się! Zwalczymy te "zaplute karły reakcji" i zapanuje szczęście, wolność i dobrobyt. Czyli ideologia pełną gębą, jak zwykle. Tylko, że durniejsza nawet niż socjalizm. Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
2 na 2 | Kowalski4 (762 punktów) | > Na tych i podobnych przykładach widać jasno, że liberalizm i komunizm różnią się jak dwie krople> wody. Czysta anty-symetria?Komunizm nie głosił, że jest komunizmem; a kapitalizm głosi, że jest kapitalizmem  Serio: rozróżniłbym dwie rzecz -- ideologię i jej sługi. W przypadku kapitalizmu mamy słabą nadbudowę ideową nad silną rzeczywistością, w przypadku komunizmu było odwrotnie -- wielka idea zrodziła mało praktyczny system, podtrzymywany zaklęciami tejże idei. To nie znaczy, że nie ma wielu ideologicznych głosicieli kapitalizmu, którzy nieświadomie kopiują najgorsze wzorce ideologów komunizmu; ale znaczy to, że kapitalizm może bez nich egzystować, podczas gdy komunizm bez ideologów egzystować nie mógł.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|