Racjonalista - Strona głównaDo treści
Gry towarzyskie dla kilku osób. Kulturalne i dobre.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
13-03-2013 19:25ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Gry towarzyskie dla kilku osób. Kulturalne i dobre.
Ocena 10 na 10
Zacznę od wielkiego przeboju. Od kilkudziesięciu lat gra ta jest z entuzjazmem uprawiana
nie tylko wśród moich znajomych. Bywała także ważnym, oficjalnym punktem programu obozów w moich,
odległych czasach studenckich. Wtedy jako otwarty teleturniej dla wszystkich zgromadzonych na danej sali.
Można też grać w plenerze, tylko nie na stojąco, bo trochę trwa. Albo w pociągu.

Ktoś pełni rolę lektora i czyta kolejne zdania jakiejś książki lub artykułu czasopisma.
Zatrzymuje się zawsze przed ostatnim słowem kolejnego, czytanego zdania. Pomija tylko
nazwy własne nie znanych ludzi czy rzeczy. W tym momencie wszyscy przez jakiś czas
mogą zgadywać jakie to słowo. Kto pierwszy ten lepszy. Zdobywa punkt, który mu się zapisuje.

Gdy grających jest tylko dwóch lub trzech to gra wygląda nieco inaczej.

Każdy jest lektorem i ma swoją książkę jako materiał do zgadywania dla przeciwników lub przeciwnika.
Warto wybrać książki o podobnym stopniu trudności i nie znane nikomu.

Wtedy czyta się kolejno. Czyli co chwila (na przemian) kontynuuje jedną z dwóch lub trzech historii.
Warto zatem pamiętać o czym było wcześniej.
Gdy grają tylko dwie osoby to nie ma kto pierwszy ten lepszy więc jest tylko jedna próba zgadnięcia.

Tak czy siak punkty trzeba notować. Długopis i papier są obowiązkowe!

Zdarzają sie prześmieszne historie wynikające z pośpiechu.

Przykład:

"Mężczyzna miał złamany wskazujący palec prawej ..." ?

"Nogi"

Albo
"Komandos położył jej palec na ..." ?
"ustach" - tu akurat padła dobra odpowiedź, ale następnie było:
"Potrząsnęła ..." ?

"Ustami"

Miało być oczywiście "głową".

Wszyscy ukradkiem zaczęli sprawdzać na sobie czy potrafią

Razu pewnego lektor się przejęzyczył albo nie doczytał.
Miało być "... smutnookim".
A przeczytał:
"Mężczyzna jechał pod górę na swoim smukłookim osiołku"

Znam jeszcze kilka innych takich gier,
nie znanych powszechnie, ale ta jest hitem wiec od niej zaczynam.
Córka zmusza mnie i swojego chłopaka do tej gry godzinami.
Wymyśliłem ją w moich czasach studenckich.

Grę tę nazwałem grą w "Ostatnie słowo zdania".

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Rigoletto (3891 punktów)
Gra "w butelkę" jest lepsza. Tylko nie z córką rzecz jasna...
Reshca (2854 punktów)
Polecam grę "Tabu" .

Świetna zabawa i praktycznie nie ma limitu, jeśli chodzi o liczbę osób w nią grających (mój rekord to ok. 25 osób), także jest idealna na każdą imprezę. Osoby dzielą się na dwie drużyny. Jedna osoba losuje hasło, na które musi naprowadzić swoja drużynę, nie używając jednak zakazanych słów, które są podane pod hasłem.

"Jak sprawić, by Twoja drużyna powiedziała np. "przecinek", jeśli nie wolno Ci użyć słów "interpunkcja", "znak", "przestanek", "zdanie", ani "kropka"? Musisz użyć wyobraźni, sprytu i wiedzy, by wygrać. Jeśli Twoja drużyna odgadnie hasło, zdobywacie punkt."
Reszta opisu np. tutaj: www.rebel.pl/product.php/1,304/462/Tabu.html

Gra naprawdę wciąga. Faktycznie wymaga sprytu i inwencji, bo najbardziej oczywiste słowa pomocnicze są oczywiście na liście zakazanych. I gra często prowadzi do przezabawnych sytuacji . Jest to może niemały wydatek, ale z pewnością warty swojej ceny.
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Kolejną, mało znaną, grą towarzyską, w którą grałem głównie w czasach studenckich jest:
"Budowanie wyrazu".

Może nie tak atrakcyjna jak opisana w pierwszym poście ale nie zawsze mamy pod ręką
czasopisma lub książki. Chociażby w podróży. Też można grać w dwie lub więcej osób.
Tym razem wypowiada się po kolei. Jak są już co najmniej trzy osoby to w koło (wg wskazówek zegara).

Każda osoba ma obowiązek powiedzieć jedną literę, albo powiedzieć "sprawdzam".
Litera ta jest uważana za dalszą część słowa zbudowanego z wcześniej już podanych liter.

Nie wolno podać litery, która nie daje już szansy na utworzenie żadnego rzeczownika.
Wyklucza się rzeczowniki będące nazwiskami lub imionami.

Odpada z gry osoba która musi podać literę powodująca powstanie jakiegoś znanego rzeczownika.
Przegrywa też osoba, która powiedziała "sprawdzam", sadząc, że przedmówca podał literę
bez sensu, a przedmówca wskazał rzeczownik, który da się zbudować jeszcze po jego literze.

Przykład: A, S.
Osoba która podała "S" przegrała bo as to rzeczownik.

Przykład 2:
I, M, P, O, N
Zenon: "Sprawdzam"
Janek: "Imponowanie". Zenon odpada z gry.
Gra toczy sie dalej.
I, M, P, O, N, D
Kamil: "Sprawdzam"
Tomek: "Imponderabilia". Kamil odpada z gry.
I, M, P, O, N, D, E, R, A, B, I, L, I, A
Janek powiedział "A" więc on stworzył istniejący rzeczownik i jako ostatni odpada.
Za odpadniecie dostaje się punkt ujemny i wpisuje do wyników odpadającego.

Pozdrawiam
p.s.
Gra powyżej opisana też jest mojego pomysłu sprzed wielu lat.
Natomiast nie mojego pomysłu jest gra w "siódemki". Też w koło.
Z klaskaniem co jakiś czas zamiast powiedzenia kolejnego, zakazanego*, liczebnika.
I odpada się z gry (dostając ujemny punkt lub oddając fant) za złą decyzję.
Za jakiś czas opiszę ją od strony pewnej ciekawostki obyczajowej.
Popularna wśród znanych mi lekarzy z Wrocławia - swego czasu.
_____________________________________________________________
*
zakazane liczebniki to podzielne przez 7 lub majace 7 wśród cyfr.
Zamiast rzec trzeba klasnąć i, UWAGA, odwraca się kierunek !
ekologik (1240 punktów)
(zablokowany)
Jak obiecałem dokańczam pewną ciekawostkę o grze w "siódemki".

W tej grze jest niezły cyrk jak idą liczby: 26, {27}, {28}, 29
kierunek przechodzenia obowiązku odpowiadania w kółku dwa razy się odwraca raz za razem

Gra ta była popularna wśród znanych mi lekarzy i lekarek z Wrocławia - w czasach komuny.
Oni akurat fant musieli zdjąć z siebie. Gdy uzbierała się para dwojga kiepskich graczy
to, "za karę", byli wyganiani marznąć do drugiego pokoju na 20 minut.

Ponoć niekórzy szybko się mylili gdy któraś z lekarek była już wyeliminowana z gry
(nie miała żadnego fantu do oddania), a z kolei ich partnerom i mężom w takich
momentach humor mniej dopisywał. Zaznaczam, że to były inne czasy,
ja tej wersji absolutnie nie polecam, uważam, że współcześnie nie jest niestety bezpieczna
(epidemiologia)
Hodża (11172 punktów)
>Zatrzymuje się zawsze przed ostatnim słowem kolejnego, czytanego zdania.

1.
Posadzili Marynę na kamieni kupie,
chodzili wokoło, całowali w...


2. I mówiłem wujowi: czy uwierzysz, wuju,
że ja wiadro wody podnoszę na...



Odpowiedzi:
1. czoło
2. schody


:P

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
Adrian Trybek (339 punktów)
Coś z zupełnie innej beczki:

"Dwuch tylko do tej gry wchodzi, inni są widzami; oba mają zawiązane oczy, jeden ma w ręku drewienko karbowane i gładkie. Tem ostatniem wodząc po karbach, naśladuje głos derkacza der, der; na to biegnie drugi, aby go uderzyć. Gra ta bardzo zabawna dla patrzących, bo najczęściej, kiedy niema potrzeby, uciekają od siebie, stronią, boją się, lub też zamierzają, a kiedy istotnie są blizko, wtenczas bardzo spokojni..."

Gra nazywała się derkacz. Pisze o niej Łukasz Gołębiowski w "Grach i zabawach różnych stanów w kraju całym lub w niektórych tylko prowincjach". Gra była bardzo popularna wśród ćwików, czyli młodych i dorastających dworzan. Dla oglądającego rzeczywiście musiała być zabawna skoro czytając sam opis można się uśmiechnąć.

Tutaj derkacz: www.youtube.com/watch?v=xssmiFQCdxM

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365