 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 19-03-2013 18:19 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | Bezrobocie a samobójstwo
2 na 2 | Czy istnieją dowody na bezpośredni związek między stopą bezrobocia a wskaźnikiem liczby samobójstw? Czy w związku z rosnącą stopą bezrobocia można oczekiwać wkrótce wzrostu liczby samobójstw w Polsce?
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | farmer (22440 punktów) | > Czy istnieją dowody na bezpośredni związek między stopą bezrobocia a wskaźnikiem liczby samobójstw?> Czy w związku z rosnącą stopą bezrobocia można oczekiwać wkrótce wzrostu liczby samobójstw w Polsce?> W ubiegłych latach było już większe bezrobocie. Lata 2002 2003 2004 choćby. A tak graficznie: nasygnale.(*)6,wiadomosc.html?ticaid=610423
|
|
 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Rzeczywiście, 2012 rok wygląda na rekordowy: www.statys(*)54/84000/Samobojstwa_2012.htmlco na pierwszy rzut oka widać po porównaniu ze statystykami samobójstw z poprzednich lat: www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/Prawdę mówiąc, rok 2012 był pod tym względem najgorszy od kilku lat! Prawda jest jednak i taka, że Polacy w ogóle stosunkowo często popełniają samobójstwo, może nie tak często jak Litwini czy Węgrzy, ale jednak znacznie częściej niż choćby Grecy. I tu ponawiam pytanie: czy związek między stopą bezrobocia a wskaźnikiem liczby samobójstw jest bezpośredni? Jeśli tak, to na jakiej podstawie można to stwierdzić? Jeśli nie, to jakie zmienne pośredniczące należałoby brać pod uwagę? No i jaki jest kierunek tej zależności, to znaczy, co tu jest przyczyną a co skutkiem (jeśli takie ujęcie problemu ma w ogóle sens)?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | | Dariusz Godyń (2403 punktów) | No i jaki jest kierunek tej zależności, to znaczy, co tu jest przyczyną a co skutkiem (jeśli takie ujęcie problemu ma w ogóle sens)?
Zapewne samobójstwo jest przyczyną bezrobocia oto ta zależność.
|
|
| |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Zapewne samobójstwo jest przyczyną bezrobocia oto ta zależność.
Nie można tego wykluczyć. Podobnie jak nie można wykluczyć tego, że i bezrobocie (w sensie - utrata pracy), i samobójstwo mogą mieć niekiedy podobną/wspólna przyczynę.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| |  | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | >Moim zdaniem z powyższego wykresu można wyciągnąć wniosek, że im wyższa stopa bezrobocia, tym większa liczba samobójstw spowodowanych utratą pracy.
1) Można też wyciągnąć z tego wniosek, że im wyższe bezrobocie, tym większe prawdopodobieństwo, że osoba, która popełnia samobójstwo straciła wcześniej pracę, a więc zależność jest czysto pozorna.
2) Ciekawe jest czasowe przesunięcie obu trendów - o około rok, dwa lata. Czy nagły wzrost liczby samobójstw w 2012 roku zapowiada "rzeź" na rynku pracy w latach 2013-2014?
3) Dzięki za ciekawe zestawienie, ale co do bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego nadal mam wątpliwości.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | 2 na 2 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | > 1) Można też wyciągnąć z tego wniosek, że im wyższe bezrobocie, tym większe prawdopodobieństwo, że osoba, która popełnia samobójstwo straciła wcześniej pracęZ takich statystyk można wyciągać przeróżne wnioski. Natomiast widać wyraźnie, że linie obu wykresów biegną do siebie mniej więcej równolegle tzn. rosnącemu bezrobociu towarzyszy rosnąca liczba samobójstw, malejącemu - malejąca.> 2) Ciekawe jest czasowe przesunięcie obu trendów - o około rok, dwa lata.Anna Salman zwróciła uwagę na ważny fakt, iż samobójstwo bywa często efektem nasilającej się depresji, a ta nie rozwija się błyskawicznie.> Czy nagły wzrost liczby samobójstw w 2012 roku zapowiada "rzeź" na rynku pracy w latach 2013-2014?Na odwrót! Utrata pracy jest jednym z powodów samobójstwa, samobójstwa nie wywołują bezrobocia. Nie mylmy przyczyn ze skutkami.> 3) Dzięki za ciekawe zestawienie, ale co do bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego nadal mam wątpliwości.Są tacy, dla których nie ma tu żadnych wątpliwości. Socjologowie, psychologowie, psychiatrzy oraz każdy, kto potrafi sobie wyobrazić, że utrata źródła utrzymania nie należy do pozytywnych wydarzeń życiowych. Tak na marginesie: utrata pracy często wiąże się z pogorszeniem relacji międzyludzkich. Żona/mąż utyskuje, dzieci się patrzą spode łba, przyjaciele z czasem się wykruszają. Sam znam dość kuriozalny (a może wcale nie?) przypadek faceta, który po blisko 21 latach stracił pracę z winy pracodawcy. Początkowo wywołało to jakby zacieśnienie związków z przyjaciółmi (chętnie go pocieszali), z życiową partnerką. Po 2 latach bezrobocia przyjaciele zniknęli co do jednego, a partnerka oznajmiła, że musi zastanowić się czy chce kontynuować ich związek, który trwał... 12 lat. Bohater tej historii nie popełnił samobójstwa (jeszcze), ale jeśli to kiedyś zrobi, to co będzie pierwotną przyczyną?
|
|
| | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Nasuwają się wobec tego kolejne wnioski:
1) Nie wszyscy bezrobotni popełniają samobójstwo. To fakt. Można jednak wskazać pewną grupę (subpopulację?), w której ryzyko popełnienia samobójstwa w wyniku utraty pracy lub mniej więcej w tym samym czasie (jedynie czasowa, a nie przyczynowo-skutkowa zbieżność) jest wyższe. Bezpośrednią i główną przyczyną samobójstwa po utracie pracy nie musi być więc bezrobocie, ale inne czynniki ryzyka, stresory, zaburzenia psychiczne, a w końcu sploty niekorzystnych okoliczności. Bezrobocie działa tu jako czynnik czysto losowy, przypadkowy (po prostu w okresie wzrostu stopy bezrobocia ryzyko utraty pracy jest wyższe). Utrata pracy może być jedynie rodzajem wyzwalacza katastroficznej reakcji, której przyczyna leży jednak gdzie indziej.
2)Trzeba pamiętać, że za stopą bezrobocia kryją się tak naprawdę inne zmienne o charakterze społecznym i gospodarczym, takie jak dynamika wzrostu gospodarczego, poziom nastrojów społecznych itp. Może poza bezrobociem można by wskazać inne czynniki społeczne i gospodarcze, które maja znacznie silniejszy czy bardziej wyraźny związek z samobójstwem niż bezrobocie?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
6 na 6 | Grzegorz (2117 punktów) | > Czy istnieją dowody na bezpośredni związek między stopą bezrobocia a wskaźnikiem liczby samobójstw?> Czy w związku z rosnącą stopą bezrobocia można oczekiwać wkrótce wzrostu liczby samobójstw w Polsce?Wydaje mi się że nie istnieje tego typu zależność tj. bezpośredniego związku. Za bezpośredni związek jak rozumiem przyjmujemy związek przyczynowo skutkowy. Korelacje statystyczne można natomiast znajdować w różnych bardzo dziwnych zestawieniach zjawisk co moim zdaniem niczego nie dowodzi. Co natomiast można uznać za fakt to, że utrata źródeł utrzymania oraz warunki ekonomiczne są przyczynami popełniania samobójstw. Patrząc na rok 2012 mamy ogólnie 4177 samobójstw zakończonych zgonem z tego 2771 przypadków kiedy nie ustalono przyczyn. kawałek zacytuję: Przyczyny (ustalone) samobójstw choroba psychiczna - 808 nieporozumienia rodzinne - 752 przewlekła choroba - 288 zawód miłosny - 415 warunki ekonomiczne - 369 nagła utrata źródeł utrzymania - 136śmierć bliskiej osoby - 88 problemy szkolne - 34 trwałe kalectwo - 19 niepożądana ciąża - 3 popełnienie przestępstwa, wykroczenia - 45 Jak z tego widać częstszą przyczyną samobójstw jest zawód miłosny niż nagła utrata źródeł utrzymania. Tu statystyki wieloletnie: www.statystyka.policja.pl/portal/st/954/a tu za zeszły rok www.statys(*)54/84000/Samobojstwa_2012.htmlZ tego jednak miejsca do korelacji ze stopą bezrobocia jest jeszcze dosyć daleka droga, a jeszcze dalsza do wysunięcia tezy o bezpośrednim związku. Nie wiem jak to jest aktualnie ale z tego co pamiętam to niskie wskaźniki samobójstw miały zawsze takie kraje jak Hiszpania, Włochy czy Grecja a wysokie np. Finlandia, Litwa, Łotwa. Myślę że trudno dopatrywać się tu związków z rynkiem pracy. Media kilka razy sugerowały, że kryzys powoduje zwiększenie ilości samobójstw ale do takich medialnych wniosków należy w mojej opinii podchodzić bardzo ostrożnie. Nie twierdzę że między bezrobociem i skłonnością do samobójstw nie ma związku ale wydaje mi się że ten związek jest bardziej złożony i zdecydowanie pośredni a nie bezpośredni. Utrata pracy, ciężkie warunki materialne czy brak perspektyw po prostu niszczą jakość życia powodują np. depresję, a ta może zakończyć się próbą samobójczą. Jest też problem skali - liczba bezrobotnych to jednak zasadniczo inny rząd wielkości, niż liczba samobójców. Pozdrawiam
|
|
 | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>z tego co pamiętam to niskie wskaźniki samobójstw miały zawsze takie kraje jak Hiszpania, Włochy czy Grecja a wysokie np. Finlandia, Litwa, Łotwa. M Bardzo wysoki wskaźnik miała i ma Japonia. Jak z tego widać, stopa bezrobocia ma mały wpływ. Poczucie obowiązku, wstyd związany z porażką mają znacznie większe znaczenie. Jak widać mężczyźni znacznie częściej popełniają samobójstwo, są też na ogół bardziej ambitni niż kobiety i trudniej znoszą porażki.
|
|
|  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Jest to jakaś teoria lub raczej hipoteza, ale nic ponadto. Poproszę dowody!
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 3 na 3 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | Jak widać mężczyźni znacznie częściej popełniają samobójstwo, są też na ogół bardziej ambitni niż kobiety i trudniej znoszą porażki. > Cóż za seksistowski wniosek.  Równie dobrze można by stwierdzić, że mężczyżni są niedojrzali i słabsi psychicznie, dlatego też nie potrafią radzić sobie z - niejednokrotnie błahymi - problemami. A już związku z ambicją to - sorry, ja za cholerę - nie dostrzegam.  Chyba , że żle rozumiem ten termin, bo wg. mnie ambicja motywowałaby raczej człeka ambitnego do rozwiązania problematycznej sytuacji, a nie do poddania się jej nijako bez walki  . Samobójstwo jest poniekąd dla samobójcy aktem poddania się i ucieczką od problemów, a to jakoś z ambicją - w moim przekonaniu - się kłóci. Poczucie obowiązku ( w domyśle - odpowiedzialność za kogoś ) również winno być czynnikiem, który od samobójstwa odciąga, a nie ku niemu popycha.
|
|
| |  | 1 na 1 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > Cóż za seksistowski wniosek.Może jeszcze faszystowskim wnioskiem to nazwiesz? Widzę że zaliczasz się do grupy która chętnie by mężczyznom i kobietom poobcinała to i owo. Jasne, nie ma różnić między płciami. Od dzisiaj niech nie będzie żony i męża tylko partner, niech nie będzie matki i ojca tylko rodzic. Będzie to 'racjonalne'. Taaak, racjonalne inaczej. To bardzo ciekawy wątek o przyczynach samobójstw. Szkoda że psujesz. Racjonalna dyskusja polega na wymianie argumentów, a nie przylepianiu etykietek. Gdyby nie to niepotrzebne słowo, chętnie bym odpowiedział na resztę twojego posta. ''Kobiety bardziej unikają ryzyka, podczas gdy mężczyźni unikają sytuacji wieloznacznych, niepewnych'' www.iza.or(*)s/ESSLE2008/golsteyn_b2250.pdfCóż za 'seksistowski' artykuł. www.nber.org/papers/w14713.pdf?new_window=1Tabela 2, strona 14 wartości parametru AMBITION znacząco się różnią dla grup oznaczonych MEN oraz WOMEN.rAMEN
|
|
 | 1 na 1 meercat (934 punktów) (zablokowany) | Według mojej wiedzy najczęstszą przyczyną samobójstw jest niezdiagnozowana, nieleczona depresja.
|
|
 | 2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Nie wiem jak to jest aktualnie ale z tego co pamiętam to niskie wskaźniki samobójstw miały zawsze takie kraje jak Hiszpania, Włochy czy Grecja a wysokie np. Finlandia, Litwa, Łotwa. Myślę że trudno dopatrywać się tu związków z rynkiem pracy.
Niski wskaźnik samobójstw na południu (Grecja, Włochy itp.), a wysoki na północy (Finlandia, Litwa) wynika z różnic w długości trwania dnia, nasłonecznienia, ilości dni "złej pogody". Udowodniono bowiem ponad wszelką wątpliwość, że wysokie stężenia melatoniny zmniejszają częstość występowania depresji, a co za tym idzie i prób samobójczych. Do produkcji melatoniny przez szyszynkę (która jest z resztą ewolucyjną pozostałością po oku ciemieniowym występującym u naszych gadzich i płazich prapraprzodkach) potrzebne jest światło (impulsy wytwarzane przez komórki siatkówki przekazywane są przez tylną część podwzgórza, pień mózgu i rdzeń kręgowy do zwoju szyjnego górnego, który z kolei kontroluje wydzielanie melatoniny przez szyszynkę), a co za tym idzie słoneczne i pogodne dni. We Włoszech nawet w czasie największej biedy i kryzysu mieli mniej samobójstw niż w prawie nienaruszonej przez recesję Norwegii.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Jak z tego widać częstszą przyczyną samobójstw jest zawód miłosny niż nagła utrata źródeł utrzymania.
"Jest wiele powodów do samobójstwa...Człowiek rzadko zabija się z refleksji (taka hipoteza nie jest jednak wykluczona)...Gazety często piszą o "miłosnych zmartwieniach" albo o "nieuleczalnej chorobie". Są to wyjaśnienia uprawnione. Ale należałoby wiedzieć, czy w dniu samobójstwa przyjaciel desperata nie rozmawiaŁ z nim w tonie obojętnym.Wówczas on jest winien. Taka rzecz może bowiem wystarczyć, by przyśpieszyć wybuch wszystkich uraz i wszystkich zniechęceń, dotąd jeszcze pozostających w zawieszeniu" (A. Camus, Mit Syzyfa)
Ciekawe, że Camus, dla którego samobójstwo było jedynym poważnym problemem filozoficznym, nie mówi tu o przyczynach, lecz o powodach. W dyskursie o samobójstwie należałoby rozróżnić przyczyny od motywów. Jeśli uważamy jakieś zjawisko za przyczynę zachowania człowieka, to właściwie sprawczość człowieka (jego podmiotowość) umieszczona jest poza owym łańcuchem przyczynowo-skutkowym (np. jeśli ktoś nas popchnie). Jeśli samobójstwo byłoby skutkiem przyczyn zewętrznych, to cała sfera psychiczna, motywacyjna właściwie jest wyłaczona z gry: człowiek kończy ze sobą na tej samej zasadzie, na jakiej np. przeciąg (przyczyna) rozbija szybę w drzwiach (skutek). Czy samobójstwo jest tego rodzaju zdarzeniem? Czy i jak przyczyna staje się motywem? Człowiek postanawia się zabić, podejmuje decyzję kimkolwiek byłby w tym momencie. Czy owo postanowienie należy do łańcucha przyczynowo-skutkowego kończącego się samobójstwem? Zachowanie człowieka jest dziwną funkcją: dla jednej wartości (np. obojętna rozmowa) przyjmuje wiele wartości, którymi mogą być wszystkie urazy i zniechęcenia, które z kolei są argumentami kolejnego kroku: samobójstwa.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | Patrząc na rok 2012 mamy ogólnie 4177 samobójstw zakończonych zgonem A to samobójstwo może zakończyć się inaczej ? > kawałek zacytuję: Przyczyny (ustalone) samobójstw> choroba psychiczna - 808> nieporozumienia rodzinne - 752> przewlekła choroba - 288> zawód miłosny - 415> warunki ekonomiczne - 369> nagła utrata źródeł utrzymania - 136śmierć bliskiej osoby - 88> problemy szkolne - 34> trwałe kalectwo - 19> niepożądana ciąża - 3> popełnienie przestępstwa, wykroczenia - 45To mi się najbardziej podoba. Opieramy się tu na niczym innym, jak na domniemaniu. Aby ta statystyka była wiarygodna należałoby bowiem zapytać samobójcę, dlaczego popełnił samobójstwo ( mam tu na myśli to zakończone zgonem ).
|
|
|  | | Grzegorz (2117 punktów) | > A to samobójstwo może zakończyć się inaczej ?To trochę zależy od definicji samobójstwa. ściśle rzecz biorąc - masz absolutnie rację. Należałoby chyba użyć określenia próby samobójcze. Można jednak powiedzieć też, że człowiek, który odratowany został w ostatniej chwili np. płukaniem żołądka już swoją decyzję podjął i jest samobójcą, tylko interwencja z zewnątrz spowodowała że mu się to nie udało. W końcu są i tacy, którzy tak na prawdę nie chcą nic sobie zrobić a jedynie zwrócić na siebie uwagę. Aranżują swoje odejścia tak aby umożliwić ich przerwanie zanim dojdzie do realnej próby takich trudno nazwać samobójcami ale tacy którzy w samotności łykają kilkadziesiąt tabletek nasennych już chyba tak. > To mi się najbardziej podoba. Opieramy się tu na niczym innym, jak na domniemaniu. Aby ta statystyka była wiarygodna należałoby bowiem zapytać samobójcę, dlaczego popełnił samobójstwo ( mam tu na myśli to zakończone zgonem ).  Szczerze mówiąc nie wiem na czym oparli się twórcy statystyki wiem jednak że wielu samobójców i owszem informuje o przyczynach. Zauważ, że większość samobójstw jest ujęta jako samobójstwa o nie ustalonych przyczynach. Być może to ci którzy nic nie powiedzieli (napisali). Więc to nie są są same domniemania. Samobójcy mają przecież też swoje otoczenie rodziny, przyjaciół lub chociaż znajomych. Z drugiej strony nawet jak mamy list pożegnalny nigdy nie można być pewnym np. czy w ostatniej chwili delikwent nie zrezygnował tylko że poślizgnął się i wypadł z okna lub też czy w liście napisał prawdę ba może nawet sam nie był świadomy złożoności swoich pobudek. Wydaje mi się że mimo wszystko samobójstwa nie da się popełnić na zimno zawsze będą w to zamieszane silne emocje, a czy zawsze jesteśmy w pełni świadomi wszystkich przyczyn naszych emocji? Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
>Szczerze mówiąc nie wiem na czym oparli się twórcy statystyki wiem jednak że wielu samobójców i owszem informuje o przyczynach. ( ... ) Wydaje mi się że mimo wszystko samobójstwa nie da się popełnić na zimno zawsze będą w to zamieszane silne emocje, a czy zawsze jesteśmy w pełni świadomi wszystkich przyczyn naszych emocji? >Pozdrawiam > Moim zdaniem, to właśnie uprawnia do stwierdzenia o domniemaniu. Silne emocje ( bez których samobójstwo wydaje się rzeczą niewykonalną, za wyjątkiem eutanazji )nie pozwalają na chłodno zracjonalizować jakiejkolwiek decyzji. Toteż - nawet w przypadku zostawienia listu etc.- wydaje mi się, że nie jesteśmy w stanie "wyłuszczyć" prawdziwej przyczyny, która dla samego samobójcy również może być nieznana ( np. w niektórych stanach depresyjnych byle "pierdół" potrafi urosnąć do rangi mega-problemu, który w konsekwencji doprowadza do samobójstwa i możemy go ująć, jako przyczynę, w takowych statystykach. Tylko czy ów pierdół/ mega-problem jest jego ( samobójstwa ) faktyczną przyczyną ? W mojej ocenie - nie. Przyczyną jest zaburzenie postrzegania danej rzeczy. Podobnie może być w przypadku samobójstw z miłości etc.. ).
|
|
| | |  | 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | > W mojej ocenie - nie. Przyczyną jest zaburzenie postrzegania danej rzeczy. Podobnie może być w przypadku samobójstw z miłości etc.. ).Tak, myślę że to dobry wniosek (sam też do niego pod koniec doszedłem, a w każdym razie do podobnego - trochę przy tym sobie sam zaprzeczyłem choć to był taki wniosek "z drugiej strony" - ot ostrożność procesowa  ) co stawia pod znakiem zapytania statystykę przyczyn i tym bardziej utrudnia dokonanie jakichś połączeń między tytułowym bezrobociem a samobójstwami. Jedynym łącznikiem pozostaje że tak powiem ogólny pesymizm lub optymizm ale jak to ktoś już w tym wątku napisał może on mieć większy związek z ilością dni słonecznych w roku niż wskaźnikiem bezrobocia  Pozdrawiam
|
|
 | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | ... najpierw o mojej babci. Miała raka żołądka, więc rodzina uważa, że to było przyczyna jej zgonu. Jednak na samym akcie zgonu jako przyczyna jest podane ogólne osłabienie organizmu i niewydolność serca. Wyjaśniając z lekarzem tę rozbieżność, ustaliliśmy, iż prawdziwą wersją będzie też "śmierć z głodu"... ... myślę, że to zestawienie nie musi być całkowicie adekwatne. Może uwzględniać tylko jedną przyczynę, choć za bezpośrednie przyczyny można by uznać kilka wątków, lub inaczej je zakwalifikować... > >choroba psychiczna - 808 ... do chorób psychicznych zalicza się również depresję. Bezrobocie może wywołać, lub drastycznie pogłębić depresję... > >nieporozumienia rodzinne - 752 ... dość często do eskalacji nieporozumień rodzinnych dochodzi w momencie pogorszenia sytuacji materialnej wywołanej np. właśnie bezrobociem, zwłaszcza dłuższym... > >przewlekła choroba - 288 ... osobiście znam jeden przykład, gdzie osoba przewlekle chora leczyła się przez kilka lat - nie wszystkie choroby przewlekłe uniemożliwiają normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Utrata pracy mocno ograniczyła możliwości leczenia i po roku popełniła samobójstwo. A więc to nie choroba skłoniła ją do samobójstwa, lecz bezrobocie które uniemożliwiło skuteczne leczenie... > >zawód miłosny - 415 ... przykład też ze znanego mi środowiska. Tzw. "szczęśliwe narzeczeństwo" trwające z 3 lata. Po pół roku od utraty pracy przez chłopca, dziewczyna go rzuciła. Jako przyczynę samobójstwa przyjęto "zawód miłosny"... ... dalej nie ma co analizować... > Nie twierdzę że między bezrobociem i skłonnością do samobójstw nie ma związku ale wydaje mi się że ten związek jest bardziej złożony i zdecydowanie pośredni a nie bezpośredni. ... w wielu wypadkach utrata pracy nie musi być bezpośrednią przyczyną, lecz jest/może być czynnikiem decydującym/generującym. Najwyraźniej to widać w znanych mi przykładach choroby przewlekłej i zawodu miłosnego... ...pozdrawiam... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
7 na 7 | Anna Salman (16360 punktów) | > Czy istnieją dowody na bezpośredni związek między stopą bezrobocia a wskaźnikiem liczby samobójstw?Na pewno istnieje związek pomiędzy stopą bezrobocia (brak perspektyw), a depresją. Depresja jest chorobą przewlekłą, może trwać latami i jest często przyczyną alkoholizmu, narkomanii i innych zachowań autodestrukcyjnych. Szacuje się, że w grupie osób chorych na depresję nawet 25% zagrożonych jest samobójstwem. To jedyna choroba, która niszczy instynkt samozachowawczy. Wg badań prowadzonych na przełomie 2011 / 2012 w Polsce ok. 50% dorosłej ludności ma różnorakie problemy psychiczne, w tym depresję, z czego ponad 80%  nie korzysta z pomocy specjalisty. Co zrozumiałe, zważywszy, że mamy podobno zaledwie 2700 psychiatrów. W związku z powyższym bezpośredniego przełożenia - bezrobocie, a samobójstwa nie znajdziesz. Można natomiast wykazać związek pośredni. > Czy w związku z rosnącą stopą bezrobocia można oczekiwać wkrótce wzrostu liczby samobójstw w Polsce?Nie sądzę - wskaźnik dojdzie do pewnej wartości granicznej i przestanie rosnąć. Mamy kulturowo zakodowane, że problemy leczy się alkoholem (mężczyźni), narkotykami i dopalaczami (młodzież), cudownymi lekami z reklam (kobiety). Jest jeszcze opcja - odreaguj na bliźnim  , coraz chętniej stosowana indywidualnie i grupowo.
|
|
 | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Na pewno istnieje związek pomiędzy stopą bezrobocia (brak perspektyw), a depresją.
Przy czym co innego jest stracić pracę (mając rodzinę, długi, tzw. status), a nigdy nie pracując. Cnotliwi bezrobotni często radzą sobie w życiu całkiem nieźle.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | Anna Salman (16360 punktów) | >... Cnotliwi bezrobotni często radzą sobie w życiu całkiem nieźle. Bo przyzwyczajeni są do korzystania z pomocy (niekiedy jest to już kolejne pokolenie), co dla innych jest upokarzające - obniża poczucie własnej wartości.
|
|
| |  | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Bo przyzwyczajeni są do korzystania z pomocy (niekiedy jest to już kolejne pokolenie), co dla innych jest upokarzające - obniża poczucie własnej wartości.
Urojenia maniakalne, również te wielkościowe, miewają przykre następstwa, podobnie zresztą jak urojenia depresyjne, takie jak urojenia małości, biedy i bezwartościowości.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Urojenia maniakalne, również te wielkościowe, miewają przykre następstwa, podobnie zresztą jak urojenia depresyjne, takie jak urojenia małości, biedy i bezwartościowości. Tyle że urojenia maniakalne dotyczą innej choroby psychicznej. Przyznam, że nie zetknęłam się z urojeniami depresyjnymi. Bieda jest pewnym stanem realnym niezależnie od tego, że istnieje coś takiego jak względność biedy - w odniesieniu do otoczenia. Natomiast poczucie bezwartościowości / małości to niska samoocena - nie zawsze związana z depresją. Może być wstępem do depresji, ale większe znaczenie ma poczucie bezsilności, czyli braku wpływu na własne życie.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Tyle że urojenia maniakalne dotyczą innej choroby psychicznej. Przyznam, że nie zetknęłam się z urojeniami depresyjnymi. Bieda jest pewnym stanem realnym niezależnie od tego, że istnieje coś takiego jak względność biedy - w odniesieniu do otoczenia. Natomiast poczucie bezwartościowości / małości to niska samoocena - nie zawsze związana z depresją. Może być wstępem do depresji, ale większe znaczenie ma poczucie bezsilności, czyli braku wpływu na własne życie.
Urojenia depresyjne istnieją i są jednym z objawów ciężkiej depresji (depresji psychotycznej). Polegają one na nierzeczywistej, znacząco przejaskrawionej, wręcz nierealnie niskiej samoocenie chorego, często połączone z uczuciem grzeszności, braku sensu życia. W skrajnej formie mają postać tzw. urojeń nihilistycznych (przekonanie pacjenta o nieistnieniu/śmierci samego siebie).
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Urojenia depresyjne istnieją i są jednym z objawów ciężkiej depresji (depresji psychotycznej). ...Dzięki za wyjaśnienie. Jak to się człowiek uczy przez całe życie. > ...Polegają one na nierzeczywistej, znacząco przejaskrawionej, wręcz nierealnie niskiej samoocenie chorego, często połączone z uczuciem grzeszności, braku sensu życia.Wiem, że odbiegam od tematu wątku i przepraszam autora  , ale jak można stwierdzić, że niska samoocena jest "przejaskrawiona". Chyba każda taka jest. A poczucie braku sensu życia, nawet połączone z myślami samobójczymi, jest całkiem naturalne dla depresji. Przynajmniej większość znanych mi depresantów ma takie poczucie, okresowo nawracające. I, oczywiście, nikt się nie leczy, ja też nie  .
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Wiem, że odbiegam od tematu wątku i przepraszam autora , ale jak można stwierdzić, że niska samoocena jest "przejaskrawiona". Chyba każda taka jest. A poczucie braku sensu życia, nawet połączone z myślami samobójczymi, jest całkiem naturalne dla depresji.Granica między urojeniami depresyjnymi o niewielkim nasileniu a "zwykłą" niską samooceną jest dość płynna i wynika raczej z definicji urojeń (fałszywość, odporność na wszelką argumentację, podtrzymywane mimo obecności dowodów wskazujących na ich nieprawdziwość). Krótko mówiąc zwykła niska samoocena przeminie sama i da się ją skorygować rozmową czy innymi dowodami, urojenia zaś bez terapii u psychiatry na pewno nie miną. Depresja z urojeniami to postać bardzo ciężka, grożąca samobójstwem chorego i wymagająca hospitalizacji (czasem nawet na zamkniętym oddziale psychiatrycznym). > Przynajmniej większość znanych mi depresantów ma takie poczucie, okresowo nawracające. I, oczywiście, nikt się nie leczy, ja też nie .I właśnie stąd biorą się samobójcy. Depresja to choroba, a psychiatra to lekarz taki sam jak kardiolog czy chirurg i nie gryzie, a pacjenci powinni to wreszcie zrozumieć! Pytanie tylko, czy ci "depresanci" mają prawdziwą depresję, czy tylko taką w potocznym tego słowa znaczeniu, a tak naprawdę mają tylko jakieś niewielkie, niespecyficzne zaburzenia nastroju nie mające nic wspólnego z chorobami afektywnymi.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Irracja (4721 punktów) | > >Przynajmniej większość znanych mi depresantów ma takie poczucie, okresowo nawracające. I, oczywiście, nikt się nie leczy, ja też nie .> I właśnie stąd biorą się samobójcy. Depresja to choroba, a psychiatra to lekarz taki sam jak kardiolog czy chirurg i nie gryzie, a pacjenci powinni to wreszcie zrozumieć!> Pytanie tylko, czy ci "depresanci" mają prawdziwą depresję, czy tylko taką w potocznym tego słowa znaczeniu, a tak naprawdę mają tylko jakieś niewielkie, niespecyficzne zaburzenia nastroju nie mające nic wspólnego z chorobami afektywnymi. ... i zaczynają rozumieć, lecz często nie są rozumiani, traktowani jak symulanci - choć pewnie i tacy symulanci się trafiają w przychodniach i gabinetach prywatnych... ... nie każdy "depresjant" (chyba taka forma powinna być użyta, bo w moim odczuciu depresant to raczej czynnik wywołujący depresję), nawet ten realnie myślący o samobójstwie, musi od razu "chodzić po ściana", czy w inny drastyczny sposób okazywać depresję. Często wizyta w gabinecie kończy się tylko przepisaniem Pramolanu, lub Spamilanu. Jakaś terapia? Przeważnie polega na daniu adresu do katolickiego, prokatolickiego lub innego ośrodka pod patronatem religijnym. Tylko co z ludźmi, u których depresja wiąże się z poczuciem krzywdy wyrządzonej również przez religię? Często wręcz są wrogo nastawieni do kleru i religii, więc raczej pomocy z tej strony nie przyjmą. Ba, taka pomoc może nawet pogłębić depresję... ... spokojnej nocy życzę...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | |  | | Olek Mularski (3178 punktów) | > ... i zaczynają rozumieć, lecz często nie są rozumiani, traktowani jak symulanci - choć pewnie i tacy symulanci się trafiają w przychodniach i gabinetach prywatnych...Obecnie depresji już prawie nikt z lekarzy nie traktuje niepoważnie (jako symulację), wręcz przeciwnie istnieje nawet niewielka nadrozpoznawalność tej choroby wśród pacjentów.. Symulanci też się zdarzają. Jak duże są to liczby nie mam pojęcia, musiałbym popytać kolegów psychiatrów. > ... nie każdy "depresjant" (chyba taka forma powinna być użyta, bo w moim odczuciu depresant to raczej czynnik wywołujący depresję),Zgadzam się z Tobą, dzięki za korektę błędu.  > ...nie każdy "depresjant", nawet ten realnie myślący o samobójstwie, musi od razu "chodzić po ściana", czy w inny drastyczny sposób okazywać depresję.To prawda, choć chorzy na ciężkie formy depresji prawie zawsze "chodzą pod ścianą", lub nawet godzinami leżą w bezruchu. PRAWIE zawsze, gdyż w medycynie od wszystkiego są wyjątki. Nie ma zawsze i nie ma nigdy! Te dwa słowa trzeba zapomnieć. Ich używanie może się źle skończyć! Ostatnio miałem tego żywy przykład- pacjentkę z ciężkim zapaleniem wyrostka robaczkowego, którą prawie nic nie bolało, kolega dyżurny przyjął na oddział, na obserwację bo "miał wątpliwości". Za dwa dni, jak otworzyliśmy, bo się zaczęła pogarszać- niespodzianka- pół litra ropy w brzuchu, zgniły wyrostek, resztę opisu sobie daruję... Gdyby kolega dyżurny uznał, że wyrostek zawsze boli pewnie po kilku dniach weszłaby posocznica i byłoby po wszystkim. > Często wizyta w gabinecie kończy się tylko przepisaniem Pramolanu, lub Spamilanu.Obecnie terapia zwykle opiera się o inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (sertralina, paoksetyna, fluoksetyna, citalopram itp.). Podane przez Ciebie preparaty stosuje się rzadko. Pramolan to lek trójcykliczny, często źle znoszony przez pacjentów, stosowany raczej w cięższych przypadkach. Spamilan stosuje się z reguły w leczeniu zespołów lękowych, a nie depresji (choć i w niej być może też jest przepisywany). Pacjent z depresją z reguły nie jest już lekceważony i raczej z góry jest kierowany do specjalisty. Prawdą jest jednak, że w większości przypadków leczenie domowe wystarczy, hospitalizacja zarezerwowania jest tylko dla ciężkich przypadków. > Jakaś terapia? Przeważnie polega na daniu adresu do katolickiego, prokatolickiego lub innego ośrodka pod patronatem religijnym.Bez przesady. Znaczna większość poradni psychologicznych jest w pełni świecka, a psychologowie to często ateiści. Owszem istnieją jakieś przykościelne ośrodki terapii, ale nie ma tego zbyt dużo. > Tylko co z ludźmi, u których depresja wiąże się z poczuciem krzywdy wyrządzonej również przez religię? Często wręcz są wrogo nastawieni do kleru i religii, więc raczej pomocy z tej strony nie przyjmą. Ba, taka pomoc może nawet pogłębić depresję...To raczej nie jest depresja, lecz nerwica eklezjogenna, choroba z grupy zespołów lękowych. Objawia się ona jako lęk, niepokój, poczucie zagrożenia, skrępowania, napięcia, płaczliwość, drażliwość, a czasami ataki paniki, których wystąpienie jest związane z nauczaniem kościelnym. W przeciwieństwie do depresji brak jest tutaj niskiej samoooceny, poczucia bezsilności, spadku tempa przeżywania, bladego lub obniżonego afektu, myślenia o śmierci czy samobójstwie. Najczęściej nerwica eklezjogenna ma podłoże związane z wpływem religii na sferę seksualną.
|
|
| | | | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >Symulanci też się zdarzają. Jak duże są to liczby nie mam pojęcia, musiałbym popytać kolegów psychiatrów. ... podejrzewam iż dość duży odsetek. Choroba trudna do zdiagnozowania, a jednak choroba która się przydaje w wielu przypadkach... > >Zgadzam się z Tobą, dzięki za korektę błędu.  ... nie taki duży błąd. Trochę poszperałem, od wczoraj, i okazuje się że pojęcie "depresant" jest dość szeroko stosowane, nawet w poważnych publikacjach. Wspomniałem o tym, jako o osobistym odczuciu lingwisty-hobbisty (od wielu już lat)...  > >Często wizyta w gabinecie kończy się tylko przepisaniem Pramolanu, lub Spamilanu.> Obecnie terapia zwykle opiera się o inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (sertralina, paoksetyna, fluoksetyna, citalopram itp.)... etc. ... dziękuję za przybliżenie tematu. Przynajmniej wiem jak teraz rozmawiać z lekarzem...  > >Bez przesady. Znaczna większość poradni psychologicznych jest w pełni świecka, a psychologowie to często ateiści. Owszem istnieją jakieś przykościelne ośrodki terapii, ale nie ma tego zbyt dużo. ... albo ja mam pecha, albo to zależy też od danego regionu... > >To raczej nie jest depresja, lecz nerwica eklezjogenna, choroba z grupy zespołów lękowych. Objawia się ona jako lęk, niepokój, poczucie zagrożenia, skrępowania, napięcia, płaczliwość, drażliwość, a czasami ataki paniki, których wystąpienie jest związane z nauczaniem kościelnym. W przeciwieństwie do depresji brak jest tutaj niskiej samooceny, poczucia bezsilności, spadku tempa przeżywania, bladego lub obniżonego afektu, myślenia o śmierci czy samobójstwie. ... owszem, nawet sam nad nerwicą myślałem. Jednak nie występuje strach przed kościołem, księdzem, czy samą religią. Występuje stosunek obojętny wobec religii, lub przeciwny, ale raczej związany z innym światopoglądem. Co do niskiej samooceny to raczej występuje pewna ambiwalentność. Z jednej strony dość wysoka ocena postaw i zachowań jeżeli chodzi o tzw. obowiązki wobec innych, rodziny, społeczeństwa. Nawet dość wysoko oceniane przez środowisko religijne. Z drugiej strony poczucie dyskryminacji, gdy samemu potrzebuje się pomocy, lub chce skorzystać z praw należnych wszystkim. Wszystko pod przykrywka braku religijności, niepasowania do schematów środowisk religijnych. Trudno to tak w skrócie opisać, tak by nie wchodzić w szczegóły. Jednak prowadzi to do typowej depresji. Poczucie bezsensu wszelkich działań i całego życia, Poczucie bezsilności w przełamaniu schematów, niby wszyscy prywatnie przyznają rację gdy rozmawia się z punktu widzenia moralności i racjonalnych przesłanek, a zaraz wszystkiemu się zaprzecza bo oficjalnie nie pasuje do tego co kościół naucza. Pozostaje tylko uczucie wyobcowania, niepasowania z którego jedynym wyjściem jest odejście ze społeczeństwa - skutecznie i na zawsze. W takiej sytuacji występuje głęboka niechęć, w części i wrogość wobec wszelkich odwołań do "Boga" i moralności chrześcijańskiej. To takie leczenie skutków przez ponowne zaaplikowanie przyczyn choroby... ... chyba trochę namieszałem, lecz może coś z tego będzie zrozumiałe... > >Najczęściej nerwica eklezjogenna ma podłoże związane z wpływem religii na sferę seksualną. ... nie, z tym to w sam raz nie ma nic wspólnego... ... spokojnej nocy życzę... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > I właśnie stąd biorą się samobójcy. Depresja to choroba, a psychiatra to lekarz taki sam jak kardiolog czy chirurg i nie gryzie, ...No dobra, raz byłam - nie ugryzł. Ale ... w naszej kulturze to lekki obciach iść do psychiatry. Znałam kilka osób, które wylądowały na długich zwolnieniach, ale na co chorowały dowiedziałam się z plotek. Jedna to sobie nawet załatwiła "na lewo" zwolnienie od innego lekarza, bo to prawdziwe wstydziła się oddać w kadrach. > Pytanie tylko, czy ci "depresanci" mają prawdziwą depresję, czy tylko taką w potocznym tego słowa znaczeniu, a tak naprawdę mają tylko jakieś niewielkie, niespecyficzne zaburzenia nastroju nie mające nic wspólnego z chorobami afektywnymi.Miałam na uwadze osoby już po próbach samobójczych, nieudanych rzecz jasna (cóż, każdemu może się urwać żyrandol  ). Z moich obserwacji to raczej ci, co się leczą (i jeszcze o tym opowiadają) cierpią na zaburzenia nastroju, a nie depresję. Reszta ciągnie ten wózek samotnie do granic wytrzymałości, a potem ... szok dla otoczenia. Szczera rozmowa dotyczy zazwyczaj osób o podobnych problemach, stąd nawet miałam kiedyś pomysł zorganizowania terapii na wzór AA dla depresantów.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > >Szczera rozmowa dotyczy zazwyczaj osób o podobnych problemach, stąd nawet miałam kiedyś pomysł zorganizowania terapii na wzór AA dla depresantów. ... pani Anno, istnieją takie grupy. Jak choćby grupa AD (Anonimowi Depresanci) posiadająca nawet stronę internetową. Ostatnio odwiedziłem i nawet spodobała się - zwłaszcza statut ( depresanci.republika.pl/oad.html) Cytat: O AD
Anonimowi Depresanci są Wspólnotą kobiet i mężczyzn, którzy dzielą się nawzajem doświadczeniem, siłą i nadzieją, aby rozwiązać swój wspólny problem i pomagać innym w wyzdrowieniu z depresji.
Jedynym warunkiem uczestnictwa we Wspólnocie jest chęć rezygnacji z zamartwiania się. Nie ma w AD żadnych składek ani opłat, jesteśmy samowystarczalni poprzez własne dobrowolne składki.
Wspólnota AD nie jest związana z żadną sektą, wyznaniem, działalnością polityczną, organizacją lub instytucją, nie angażuje się w żadne publiczne polemiki, nie popiera ani nie zwalcza żadnych poglądów.
Naszym podstawowym celem jest trzeźwe myślenie i pomaganie innym depresantom w jego osiągnięciu. Działalność Wspólnoty AD opiera się na idei, że wzajemna pomoc daje ludziom siłę i ma ogromne znaczenie w procesie zdrowienia. W tym celu tworzymy grupy samopomocy dla osób chorujących na depresję.
Grupy takie istnieją w wielu krajach na całym świecie. Metodologia i cel tych grup wzorowane są na ponad 70-letnich doświadczeniach Anonimowych Alkoholików. Wspólnoty dowiadują się, że sami mogą wybrać, czy żyć dalej z depresją, czy wziąć w swoje ręce odpowiedzialność za siebie samych i wyjść z więzienia depresji.
Na mityngach AD nie wtykamy nosa w czyjeś życie osobiste. Nie udzielamy też rad, dzielimy się natomiast swoimi przeżyciami i tym jak program 12 Kroków uwalnia nas od depresji.
... ale dalej był szok, to grupa katolicka, a co najmniej prokatolicka. Preferuja terapię "12 kroków" oraz "12 tradycji". A tam już się nie ukrywają... Cytat: 12 KROKÓW AD
1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec depresji, że przestaliśmy kierować własnym życiem.
2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam pogodę ducha.
3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy.
4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o siłę do jej spełnienia.
12. Przebudzeni duchowo w rezultacie tych Kroków, staraliśmy się nieść posłanie innym depresantom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach.
12 TRADYCJI AD
1. Nasze wspólne dobro powinno być najważniejsze, wyzdrowienie każdego z nas zależy bowiem od jedności Anonimowych Depresantów.
2. Jedynym i najważniejszym autorytetem w naszej Wspólnocie jest miłujący Bóg, jakkolwiek może się On wyrażać w sumieniu każdej grupy. Nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, oni nami nie rządzą.
3. Jedynym warunkiem przynależności do AD jest chęć rezygnacji z zamartwiania się.
4. Każda grupa powinna być niezależna we wszystkich sprawach, za wyjątkiem tych spraw, które dotyczą innych grup lub AD jako całości.
5. Każda grupa ma jeden główny cel: nieść posłanie depresantowi, który jeszcze cierpi.
6. Grupa AD nigdy nie powinna popierać, finansować ani użyczać nazwy AD żadnym pokrewnym ośrodkom, ani jakimkolwiek przedsiębiorstwom, ażeby problemy finansowe, majątkowe lub sprawy ambicjonalne nie odrywały nas od głównego celu.
7. Każda grupa AD powinna być samowystarczalna i nie powinna przyjmować dotacji z zewnątrz.
8. Działalność, we Wspólnocie AD, powinna zawsze pozostać honorowa; dopuszcza się jednak zatrudnianie niezbędnych pracowników w służbach AD.
9. Anonimowi Depresanci nie powinni nigdy stać się organizacją; dopuszcza się jednak tworzenie służb i komisji bezpośrednio odpowiedzialnych wobec tych, którym służą.
10. Anonimowi Depresanci nie zajmują stanowiska wobec problemów spoza ich Wspólnoty, żeby imię AD nie zostało uwikłane w publiczne polemiki.
11. Nasze oddziaływanie na zewnątrz opiera się na przyciąganiu, nie reklamowaniu; musimy zawsze zachowywać osobistą anonimowość wobec prasy, radia i filmu.
12. Anonimowość stanowi duchową podstawę wszystkich naszych tradycji, przypominając nam zawsze o pierwszeństwie zasad przed osobistymi ambicjami.
... nawet etykiety zakładek w Googlach dumnie brzmią "modlitwa"...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... pani Anno, ...Mam dopiero 47 lat. > Cytat: ...Nie ma w AD żadnych składek ani opłat, jesteśmy samowystarczalni poprzez własne dobrowolne składki.
Już mi się nie podoba.
>Cytat: >1. Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec depresji, że przestaliśmy kierować własnym życiem. >2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam pogodę ducha. >3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy. >2. Jedynym i najważniejszym autorytetem w naszej Wspólnocie jest miłujący Bóg, ...
I wiesz co? Takich rzeczy się brzydzę - wykorzystywania ludzi chorych, wpędzania ich w jeszcze większe poczucie bezradności i stopniowego uzależniania od siebie. Cholerna sekta!
Cytat:... Nasi przewodnicy są tylko zaufanymi sługami, oni nami nie rządzą. Akurat - "od rzemyczka do koniczka".
W coś tym mnie chciał wpuścić?
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > >Mam dopiero 47 lat. ... a to przepraszam. Moja siostra jest w tym samym wieku. Jeszcze, przez co najmniej ćwierć wieku jak nie dłużej, powinienem mówić "per dziewczyno"...  > >W coś tym mnie chciał wpuścić? ... zaglądając tam to raczej sam siebie "chciałem wpuścić". Tym bardziej, iż o tych "12 krokach" dowiedziałem się tutaj na portalu... ta wypowiedź jest raczej jako ostrzeżenie...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > Jeszcze, przez co najmniej ćwierć wieku jak nie dłużej, powinienem mówić "per dziewczyno"...  No, bez przesady. Ale postarzać mnie nie musisz - mam lustro.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >No, bez przesady. Ale postarzać mnie nie musisz - mam lustro. ... lustro i tak całej prawdy nie mówi. Zawsze pokazuje odwrotnie. Lewą stronę z prawej i na odwrót...  ... tak prywatnie, o oceniałem na niecałe 40 lat... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > ... tak prywatnie, o oceniałem na niecałe 40 lat...  Już młodziej mnie tu kiedyś wyceniono  . Dlatego uzupełniłam profil - nie lubię komplikacji.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > > ... tak prywatnie, o oceniałem na niecałe 40 lat...  > Już młodziej mnie tu kiedyś wyceniono . Dlatego uzupełniłam profil - nie lubię komplikacji. ... dla mnie to żadna komplikacja. Szacunek do danej osoby nie uzależniam od wieku. Jak trzeba to i stulatka zjadę w ten sam sposób co i 20-latka. A i nie wywyższam się nad młodymi, "bo mam swój wiek" - jak to czynią niektórzy... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
|  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Ciężko nie być samcem alfa, zwłaszcza gdy się jest samcem alfa. Za to jak się jest samcem z dalszej części alfabetu, bycie samcem z jeszcze dalszej części alfabetu nie stanowi już takiego problemu.
A na poważnie, to wewnętrzna niejednorodność grupy mężczyzn, którzy popełnili samobójstwo po utracie pracy, to kolejne wyzwanie metodologiczne w badaniach nad związkiem bezrobocia z samobójstwem.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >A na poważnie,...
A prywatnie: chciałeś kiedyś skończyć z sobą? Tak? No to nie ma żadnej tajemnicy. Nie? No to pozostaje metodologia.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Czy istnieją dowody na bezpośredni związek między stopą bezrobocia a wskaźnikiem liczby samobójstw?
Związek taki istnieje, aczkolwiek jest on raczej pośredni i wynika z większego prawdopodobieństwa zapadnięcia na depresję. Wątpię, żeby ktoś był na tyle zdesperowany, żeby podjąć próbę samobójczą zaraz po utracie pracy, lub z powodu krótkotrwałego bezrobocia. Próba samobójcza to rozwiązanie ostateczne i nieodwracalne, a brak pracy zwykle jest stanem przejściowym. Długo trwające bezrobocie, może wiązać się także z utratą lub znacznym zmniejszeniem środków do życia, długami, eksmisją z powodu niepłacenia czynszu itp., a to już znacząca przyczyna do popadnięcia w depresję lub bezpośredni bodziec do popełnienia samobójstwa.
>Czy w związku z rosnącą stopą bezrobocia można oczekiwać wkrótce wzrostu liczby samobójstw w Polsce?
Wzrost bezrobocia jest niewielki i nie na tyle duży, żeby spowodować zwiększenie liczby samobójstw. Poza tym przyczyny ekonomiczne to około 10-12% samobójstw, dużo częstszymi przyczynami są choroby psychiczne, kłopoty rodzinne czy zawody miłosne.
|
|
 | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> Związek taki istnieje, aczkolwiek jest on raczej pośredni i wynika z większego prawdopodobieństwa zapadnięcia na depresję. (...) Długo trwające bezrobocie, może wiązać się także z utratą lub znacznym zmniejszeniem środków do życia, długami, eksmisją z powodu niepłacenia czynszu itp., a to już znacząca przyczyna do popadnięcia w depresję lub bezpośredni bodziec do popełnienia samobójstwa.No cóż, to dlaczego wyniki badań wskazują, że ryzyko popełnienia samobójstwa jest niższe w grupie osób długotrwale bezrobotnych?  > Wzrost bezrobocia jest niewielki i nie na tyle duży, żeby spowodować zwiększenie liczby samobójstw.Wyniki badań wskazują jednak co innego, to znaczy nawet niewielkiemu wzrostowi bezrobocia towarzyszy istotny wzrost liczby samobójstw.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >No cóż, to dlaczego wyniki badań wskazują, że ryzyko popełnienia samobójstwa jest niższe w grupie osób długotrwale bezrobotnych?  ... to zależy jakie kryterium "długotrwałości bezrobocia" się przyjmie. Moim zdaniem powinno się też uwzględnić stopień szybkości ubożenia. Osoby szybko ubożejące (szczególnie gdy wcześniej miały dość wysoki standard życia), osoby samotne, nie mające wsparcia w rodzinie, nie mogące zbytnio liczyć na pomoc społeczeństwa, itp. - dużo wcześniej będą popadać w depresje i myśleć o samobójstwie. Zaś osoby które nie miały wcześniej wysokiego standardu, powoli ubożejące, mające wsparcie w rodzinie i społeczeństwie, itp. - takie osoby potrafią psychicznie radzić sobie przez dużo dłuższy czas. Ta druga grupa przeważa wśród bezrobotnych...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> ... to zależy jakie kryterium "długotrwałości bezrobocia" się przyjmie. Moim zdaniem (...)
To była mała prowokacja. Chroniczne bezrobocie wiąże się oczywiście ze wzrostem ryzyka samobójstwa. Tak wskazują wyniki badań, a nie to, że coś się komuś wydaje, albo ma na ten temat takie a nie inne zdanie.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | | Irracja (4721 punktów) | > > ... to zależy jakie kryterium "długotrwałości bezrobocia" się przyjmie. Moim zdaniem (...)> To była mała prowokacja. Chroniczne bezrobocie wiąże się oczywiście ze wzrostem ryzyka samobójstwa. Tak wskazują wyniki badań, a nie to, że coś się komuś wydaje, albo ma na ten temat takie a nie inne zdanie. ... myślę, że do samobójstwa nigdy nie prowadzi jedna przyczyna. To byłoby zbyt wielkie uproszczenie, psychika ludzka jest dużo bardziej skomplikowana. Samo bezrobocie, nawet stosunkowo krótkie, jest jedną z ważnych przyczyn samobójstw - jednak, co trzeba wyraźnie zaznaczyć, nigdy nie jest jedyną i bezpośrednio podstawową przyczyną samobójstwa. Myślę, że taki pogląd nie jest sprzeczny (a przynajmniej nie całkowicie sprzeczny) z Twoimi poglądami i obserwacjami... ... pozdrawiam... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
2 na 2 | 2ndhandbrain (152 punktów) |
>Czy w związku z rosnącą stopą bezrobocia można oczekiwać wkrótce wzrostu liczby samobójstw w Polsce? >
Ja myślę, że to może działać to w 2 strony: 1) Utrata pracy jest jedną z przyczyn samobójstw. Zatem wzrost bezrobocia zwiększy liczbę potencjalnych samobójców, ale liczba ta rosnąć będzie wolniej niż liczba bezrobotnych. 2) Każdy kto popełni samobójstwo, będąc bezrobotnym, zmniejszy szeregi bezrobotnych.
Jednak przy badania takich zależności będą istniały problemy: 1) Co będzie pierwsze: zaliczenie osoby do grona bezrobotnych (np. rejestracja w Urzędzie Pracy) czy samobójstwo ? 2) Czy uda się prawidłowo zidentyfikować przyczynę samobójstwa? Przykładowo: osoba cierpiąca na depresję traci pracę (w wyniku tej choroby), a następnie popełnia samobójstwo. W przypadku braku list pożegnalnego większość osób z otoczenia wskazałoby utratę pracy, jako przyczynę zamachu na własne życie.
|
|
 | | Irracja (4721 punktów) | >>2) Czy uda się prawidłowo zidentyfikować przyczynę samobójstwa? Przykładowo: osoba cierpiąca na depresję traci pracę (w wyniku tej choroby), a następnie popełnia samobójstwo. W przypadku braku list pożegnalnego większość osób z otoczenia wskazałoby utratę pracy, jako przyczynę zamachu na własne życie.
... natomiast najbliżsi będą się skłaniać do wersji z chorobą psychiczną. Wskazanie na bezrobocie jako przyczyny samobójstwa, zawsze wprowadza czynnik winy najbliższego otoczenia. Wersja bezrobocie=>depresja=>samobójstwo jest mniej korzystna moralnie dla najbliższych niż wersja depresja=>bezrobocie=>samobójstwo...
... pozdrawiam...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
|  | | Maciej Stachowski (255 punktów) | >natomiast najbliżsi będą się skłaniać do wersji z chorobą psychiczną. Wskazanie na bezrobocie jako przyczyny samobójstwa, zawsze wprowadza czynnik winy najbliższego otoczenia. Wersja bezrobocie=>depresja=>samobójstwo jest mniej korzystna moralnie dla najbliższych niż wersja depresja=>bezrobocie=>samobójstwo...
Czy na pewno? Często po samobójstwach poprzedzonych depresją słyszy się ubolewania najbliższych nad tym, że "nic nie zauważyli" i że "mogliby temu zapobiec". To właśnie na bezrobocie najbliższe otoczenie ma mniejszy wpływ niż na długotrwałą, niezauważoną depresję.
Dlatego skłaniałbym się do odwrotnego wniosku. Łatwiej przyznać, że "nic się nie dało zrobić", niż że "nic nie zauważyliśmy".
I may disapprove of what you say, But I will defend to the death your right to say it.
|
|
| |  | | Irracja (4721 punktów) | >>Czy na pewno? Często po samobójstwach poprzedzonych depresją słyszy się ubolewania najbliższych nad tym, że "nic nie zauważyli" i że "mogliby temu zapobiec". To właśnie na bezrobocie najbliższe otoczenie ma mniejszy wpływ niż na długotrwałą, niezauważoną depresję. >Dlatego skłaniałbym się do odwrotnego wniosku. Łatwiej przyznać, że "nic się nie dało zrobić", niż że "nic nie zauważyliśmy".
... to dość subiektywny temat. Można wyodrębnić przynajmniej trzy schematy: 1.) depresja=>bezrobocie=>samobójstwo - gdzie rzeczywiście, można powiedzieć, że nic się nie dało zrobić, gdyż bezrobocie gwałtownie pogłębiło depresję, mimo naszych starań. Można też powiedzieć, że to bezrobocie uwidoczniło (niewidoczną wcześniej) depresję i nie starczyło czasu na odpowiednią reakcję... 2.) depresja+bezrobocie=>samobójstwo - gdzie również jest/może być mało winy bliskich. Powody takie same jak wyżej, plus utrudnienie walki na dwa (nagle uwidocznione) fronty... 3.) bezrobocie=>depresja=>samobójstwo - ten schemat jest najtrudniejszy do "przełknięcia". Może świadczyć nie tylko o braku reakcji na bezrobocie, czy też o braku nieumiejętności/nienależytej reakcji na bezrobocie - ale również na (raczej nieświadome) pogłębianie/wywołanie depresji przez zarzuty nieudacznictwa, niepotrzebności, pasożytnictwa, itp. W trudnych warunkach, spowodowanych przez niższe warunki życia nietrudno o kłótnie/zarzuty na tym tle. A to pogłębia, lub nawet wywołuje frustracje i depresję. Im dłuższe bezrobocie, tym większy wpływ mają takie kłótnie i zarzuty...
... pozdrawiam...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|