Racjonalista - Strona głównaDo treści
Manifest ateisty

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
05-04-2013 22:10marky (8 punktów)Manifest ateisty
Witam,

Wlasnie trafiłem na wasza stronę, przeczytałem kilka tekstów i bardzo mi sie spodobały.
Myśle, ze będę tutaj częściej zaglądał.
Tymczasem chciałbym podzielic sie własnymi przemysleniami.

Manifest ateisty

Żaden Bóg duszy mej posiąść nie może,
Gdyż duszy nijakiej nie posiadam.
Jednakże, gdyby kiedykolwiek Bóg jaki pojawił się,
Który duszy by mej zapragnął ze wszech miar,
Gotów jestem okazać mu miłosierdzie swoje.
Wyimaginować sobie duszę,
I ofiarować mu ją do używania,
Wedle uznania Jego.
Jedyne co Bóg ów w zamian uczynić musi,
To przysłać do minie kapłana swego.
Ten zaś, stanąwszy u drzwi domu mego,
Liczbę niechaj rzecze, 
Którą Pan jego gotów na duszę mą wymienić.
Liczba owa miano posiadać winna.
Miano zaś, przez gatunek dominujący
Na planecie, którą zamieszkuję,
Za  wartościowe uznane być musi.
Oraz na inne dobra,
bez ograniczeń żadnych, wymienialne.
Wartość zaś liczby rzeczonej
Taką być winna, by po kres dni moich,
Niczym nieskrępowane świata poznanie
Rozumowi memu zapewniła.
Uśpiona ósemka ze wszech miar
Odpowiednią liczbą tu będzie.
Albowiem jednak dla umysłu ateisty,
Nic nie jest raz na zawsze powiedziane,
Pośledniejsze liczby pod jego rozwagę
Oddane także być mogą.
Jeśli bogowie maści wszelakiej
Duszę mą posiąść pragniecie,
Spieszyć się jednak musicie.
Gdyż życie me trwać wiecznie nie będzie.
Tym, którzy bez refleksji nijakiej
Człowiekiem bez zasad nazwać by mnie chcieli.
O  kupczenie za garść srebników
rzeczą, której nie posiadam oskarżali
Powiadam przeto:
Powstrzymajcie rękę swoją, która kamień dzierży.
Zasadą jedyną jaką się w życiu kieruję
Jest zdrowy rozsądek.
Ten zaś, na podstawie świadectwa
Przez zmysły moje dostarczonego,
Oraz wcześniej zdobytej wiedzy,
Przez rozum jest kreowany.
Rozum zaś mój rzecze:
Za prawdę godne to i sprawiedliwe,
Słuszne i ... po stokroć słuszne,
Gdy myślą jedną jeno sprawić możesz,
By istota inna się radowała,
A rozum Twój niczym nieograniczone
Możliwości świata poznania posiadł,
Krzywdy przy tym nikomu nie czyniąc.
Wszak duszy bym nadal nie posiadał,
Gdyż oddałbym ją  potrzebującemu
Bez zwłoki nijakiej.
Jeżeli by jednak który z braci moich
Znał fakty, których poznać mi dane nie było
I podzieliłby się nimi ze mną,
A fakty te przeczyłyby moim przekonaniom
I weryfikację przez rozum mój dokonaną
pozytywnie by przeszły,
Wówczas gotów jestem wydrukować tekst niniejszy,
Porwać na strzępy i spożyć,
Bez okrasy ni omasty nijakiej.
A fakty mi przedstawione
za odtąd obowiązujące przyjąć.
Tym zaś, zwłaszcza przez duszę nękanym,
Którzy miast faktami jadem chcieliby mnie częstować
Powiadam: Zamilczcie!
Lecz nie na wieczność, a jedynie do czasu,
Gdy faktami poczęstować mnie zechcecie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

hunbin (2274 punktów)
Mamy powiedzieć amen?

Czy na podstawie błędnych przesłanek można podjąć "słuszną decyzję"?

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
marky (8 punktów)
>Mamy powiedzieć amen?

A dlaczego to kolega poczuł sie wywołany do tablicy?
Nie oczekuje od nikogo żadnych deklaracji.
Osobiście zaś sam tekst, który popelnilem traktuje w kategoriach humorystychnych i miałem nadzieje raczej rozbawic czytelników niż naklaniac do podpisania sie pod nim.

>Czy na podstawie błędnych przesłanek można podjąć "słuszną decyzję"?

Czy mógłbyś rozwinąć swoje pytanie? W tej postaci brzmi ono dziecinnie naiwnie.
Odpowiem więc zaczepnie: Tak.
Dowód?
Załóżmy czysto hipotetyczna sytuacje (jakkolwiek nie byłaby abstrakcyjna):
Jesteśmy razem na wycieczce krajoznawczej w Afganistanie. Na miejscowym bazarze jestem świadkiem samobojczego zamachu. Szczęśliwie nic mi sie nie stało. Uciekam więc co sił w nogach, byle dalej od bazaru. W pewnym momencie dostrzegam postać w stroju Taliba, która biegnie za mną. Potykam sie i przewracam. Patrzę o co sie potknalem - karabin. Leze na ziemi obok karabinu, talib jest coraz bliżej. Szybka analiza sytuacji. Co wiem o talibach? Krwiozercze bestie, których życiowym celem jest zabić jak najwiecej niewiernych (jestem niewiernym, jestem ubrany jak niewierny) nawet kosztem własnego życia. Wniosek: być może chce mnie zabić lub porwać dla okupu. A może chce po prostu poprosić o ogień lub zapytać, która godzina albo gdzie kupiłem te zajefajne adidasy cel: ujsc z życiem. Decyzja: zastrzelić Taliba zanim do mnie dobiegnie. Chwytam karabin, strzelam, talib pada trupem. Czy decyzja była słuszna? Tak. Cel został osiągnięty - żyje.
Pózniej okazuje sie, ze to nie był krwiozerczy talib tylko ty w przebraniu Taliba. Zamach nastapil w momencie, gdy na jednym ze straganow przymierzales stroj taliba, ktory chciales kupic jako pamiatke z wycieczki. I tak jak ja po prostu przerazony uciekales z bazaru.
Z twojego punktu widzenia moje przesłanki były błędne, a decyzja fatalna.
Po fakcie muszę przyznać tobie racje. Myliłem sie, moje przesłanki były błędne i podjąłem zła decyzje. Nie miałem powodów żeby cię zabić. Zakładam, ze nie palasz do mnie nienawiścią i nie chcesz mnie zabić
Jednak w momencie podejmowania decyzji, cena za weryfikację przesłanek - moje życie - była zbyt wysoka.

Ergo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365