 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-04-2013 16:05 | letma (109 punktów) | Prędkość grawitacji | Zgodnie z OTW grawitacja to zakrzywienie czasoprzestrzeni. Jeżeli tak, to informacja o oddziaływaniu jest niejako zaprogramowane w postaci tego zakrzywienia. Nie potrzebuje żadnego materialnego nośnika, który podlegałby ograniczeniom prędkości. Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego Einstein twierdził że prędkość przekazywania oddziaływania nie może przekroczyć pś. Czy wynika to z pewnej niekonsekfencji czy istnieją jakieś ograniczenia. Nie chcę umniejszać jego dokonaniom, ale moim zdaniem miał tendencję do wprowadzania pewnych stałych, jak choćby stała kosmologiczna, które pasowałyby do jego wyobrażenia Wszechświata. Ja na gruncie OTW nie widzę ograniczenia prędkości oddziaływania grawitacyjnego. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Ja na gruncie OTW nie widzę ograniczenia prędkości oddziaływania grawitacyjnego.
Bo tam nie ma nic o tej prędkości.
>Zgodnie z OTW grawitacja to zakrzywienie czasoprzestrzeni. Jeżeli tak, > to informacja o oddziaływaniu jest niejako zaprogramowane w postaci tego zakrzywienia.
W takiej wersji powinieneś pytać o propagację tego zakrzywienia, więc problem pozostaje.
To jest coś jak ten pingpong zawieszony nad strumieniem powietrza: strumień ma tu niedużą prędkość, która zresztą maleje z dystansem, a prędkość samego dźwięku jest duża - i która z nich odpowiada za przenoszenie oddziaływania na ten pingpong? Po jakim czasie zacznie spadać od wyłączenia dmuchawy?
|
|
2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | Problem z OTW czy mechaniką kwantową jest taki, że do ich choćby oględnego zrozumienia jest potrzebna dobra znajomość matematyki, a o to jest trudno  Wyobraźmy sobie, że nagle znikąd pojawia się w czasoprzestrzeni w chwili t=0 gwiazda. Zabłąkana planetka znajdująca się w odległości 10 minut świetlnych zostanie oświetlona światłem tej gwiazdy po 10 min. od jej (gwiazdy) pojawienia się. Analogicznie, czasoprzestrzeń w miejscu, w którym znajduje się planetka zostanie zakrzywiona dopiero po 10 minutach, bo tyle czasu będą potrzebowały fale grawitacyjne na dotarcie tam. Według OTW prędkość grawitacji = c. PS Załączam 10 równań OTW (w kompaktowej wersji) G mn = -(8pG/c 2)T mnW równaniach znajduje się stała c, którą interpretuje się jako prędkość światła w próżni.
|
|
 | | letma (109 punktów) | > Problem z OTW czy mechaniką kwantową jest taki, że do ich choćby oględnego zrozumienia jest potrzebna dobra znajomość matematyki, a o to jest trudno  Z matematyką jest słabo, więc próbuję to brać na logikę > Wyobraźmy sobie, że nagle znikąd pojawia się w czasoprzestrzeni w chwili t=0 gwiazda. Zabłąkana planetka znajdująca się w odległości 10 minut świetlnych zostanie oświetlona światłem tej gwiazdy po 10 min. od jej (gwiazdy) pojawienia się. Analogicznie, czasoprzestrzeń w miejscu, w którym znajduje się planetka zostanie zakrzywiona dopiero po 10 minutach, bo tyle czasu będą potrzebowały fale grawitacyjne na dotarcie tam.> Według OTW prędkość grawitacji = c.Wybacz ale nie odpowiedziałeś na moje pytanie. Brzmi to tak; skoro światło przemieszcza się z pś. to i grawitacja też się tak rozprzestrzenia. Brzmi to trochę jak dogmat.
|
|
|  | | letma (109 punktów) | . Analogicznie, czasoprzestrzeń w miejscu, w którym znajduje się planetka zostanie zakrzywiona dopiero po 10 minutach, bo tyle czasu będą potrzebowały fale grawitacyjne na dotarcie tam. Wprowadzasz pojęcie fal grawitacyjnych. Czy aby nie była to próba połączenia OTW i Kwantowej teorii pola. Nie można mieć dwóch rzeczy na raz.
|
|
 | | Ebvalaim (2787 punktów) | > Problem z OTW czy mechaniką kwantową jest taki, że do ich choćby oględnego zrozumienia jest potrzebna dobra znajomość matematyki, a o to jest trudno  > Wyobraźmy sobie, że nagle znikąd pojawia się w czasoprzestrzeni w chwili t=0 gwiazda. Zabłąkana planetka znajdująca się w odległości 10 minut świetlnych zostanie oświetlona światłem tej gwiazdy po 10 min. od jej (gwiazdy) pojawienia się. Analogicznie, czasoprzestrzeń w miejscu, w którym znajduje się planetka zostanie zakrzywiona dopiero po 10 minutach, bo tyle czasu będą potrzebowały fale grawitacyjne na dotarcie tam.> Według OTW prędkość grawitacji = c.> PS Załączam 10 równań OTW (w kompaktowej wersji)> G mn = -(8pG/c 2)T mnW równaniach znajduje się stała c, którą interpretuje się jako prędkość światła w próżni.> Ciekawostka: pojawienie się gwiazdy znikąd jest sprzeczne z równaniami OTW, więc na gruncie tej teorii nie da się policzyć, co by się działo w takim przypadku  Spytanie co się stanie, jeśli nagle znikąd pojawi się gwiazda (albo jeśli gwiazda nagle zniknie) jest trochę analogiczne do spytania, co będzie jak nagle 2+2 będzie równe 5.
|
|
|  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
> Ciekawostka: pojawienie się gwiazdy znikąd jest sprzeczne z równaniami OTW, więc na gruncie tej teorii nie da się policzyć, co by się działo w takim przypadku  Hmm, myślę że wiele doświadczeń myślowych można uznać za absurdalne (tym samym niezgodne z żadną teorią). W ujęciu popularnonaukowym pewne uproszczenia są do przyjęcia. Poza tym niekoniecznie jest to niezgodne z OTW, jeśli bym zmodyfikował tamto zdanie w rodzaju ''gwiazda wyskakuje z tunelu czasoprzestrzennego (wormhole)''. Tunele czasoprzestrzenne są dopuszczalne w OTW. > Spytanie co się stanie, jeśli nagle znikąd pojawi się gwiazda (albo jeśli gwiazda nagle zniknie) jest trochę analogiczne do spytania, co będzie jak nagle 2+2 będzie równe 5.Myślę że ta analogia nie zachodzi, bo nie wiemy na 100% że gwiazdy nie mogą przemieszczać się tunelami czasoprzestrzennymi, co w uproszczeniu może być interpretowane jako pojawianie/znikanie gwiazdy. Pisząc poprzedni post myślałem o absurdalności przykładu, ale po przeczytaniu Twojego posta zaświtało mi iż być może wcale nie jest absurdalny! Taki przykład pozytywnej dyskusji
|
|
| |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > Hmm, myślę że wiele doświadczeń myślowych można uznać za absurdalne (tym samym niezgodne z żadną teorią). W ujęciu popularnonaukowym pewne uproszczenia są do przyjęcia.Z jednej strony tak, ale z drugiej - chyba nie znam doświadczeń myślowych bezpośrednio sprzecznych z teorią, którą mają ilustrować, a tutaj mamy do czynienia dokładnie z czymś takim. Na przykład, podobny problem nie wystąpiłby w teorii Newtona, bo ona nic nie ma do powiedzenia na temat materii powstającej z niczego. Teoria Newtona mówi tylko o tym, jak oddziałują między sobą masy. W OTW natomiast zasada zachowania energii (a tym samym niemożliwość powstania materii z niczego) jest wbudowana w równania i to w postaci tożsamości matematycznej. Dlatego też zapostulowanie jej złamania jest praktycznie analogiczne do stwierdzenia, że niech na chwilę 2+2 = 5. > Poza tym niekoniecznie jest to niezgodne z OTW, jeśli bym zmodyfikował tamto zdanie w rodzaju ''gwiazda wyskakuje z tunelu czasoprzestrzennego (wormhole)''. Tunele czasoprzestrzenne są dopuszczalne w OTW.No dobra, powiedzmy że tak. Problem polega na tym, że musiałbyś napisać metrykę czasoprzestrzeni, która po pierwsze zawiera tunel czasoprzestrzenny, a po drugie, odpowiada gwieździe przesuwającej się przez ten tunel. Wtedy możnaby policzyć jak zmieniałby się wpływ grawitacyjny na coś w okolicy, ale zadanie jest tak karkołomne, że nie sądzę, by ktoś był w stanie tego dokonać - a poza tym, podejrzewam że wpływ grawitacyjny tej gwiazdy byłby odczuwalny na długo przed jej wyjściem z tunelu  > >Spytanie co się stanie, jeśli nagle znikąd pojawi się gwiazda (albo jeśli gwiazda nagle zniknie) jest trochę analogiczne do spytania, co będzie jak nagle 2+2 będzie równe 5.> Myślę że ta analogia nie zachodzi, bo nie wiemy na 100% że gwiazdy nie mogą przemieszczać się tunelami czasoprzestrzennymi, co w uproszczeniu może być interpretowane jako pojawianie/znikanie gwiazdy.Niestety, to jest już uproszczenie do momentu, w którym zaczynamy kompletnie ignorować teorię, którą próbujemy ilustrować. Uproszczenia są ważne i często w wyjaśnianiu zagadnień konieczne, ale trzeba uważać, żeby z nimi nie przesadzić. Podtrzymuję więc swoje stanowisko
|
|
1 na 1 | waligóra (961 punktów) | >Ja na gruncie OTW nie widzę ograniczenia prędkości No właściwie to dobrze widzisz tj. sama w sobie einsteinowska OTW nie narzuca konkretnych wartości na prędkość propagacji fal grawitacyjnych.
Fizyka jest nauką eksperymentalną i o ile mi wiadomo, to nie zmierzono prędkości propagacji fal grawitacyjnych - same fale pośrednio się obserwuje - ale czy ich prędkość jest równa c ?
Póki co to mamy tylko poszlaki teoretyczne. Po pierwsze w ramach zgodności z STW mamy równanie falowe dla fali grawitacyjnej zawierające stałą c. Tak po prostu przyjmujemy aby OTW była teorią relatywistyczną. Po drugie - ponieważ jak wskazuje doświadczenie prędkością (maksymalną ) przenoszenia oddziaływania przenoszonego przez pole bezmasowe jest prędkość c, to zgodnie z naszymi modelami pola grawitacyjnego ( jako pola bezmasowego ) jego prędkośc również powinna wynosic c.
|
|
1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego> Einstein twierdził że prędkość przekazywania oddziaływania nie może przekroczyć pś.Nie wiem, dlaczego tak twierdził, ale prędkość propagowania grawitacji zmierzono już w 2001 news.astronet.pl/2834
|
|
 | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > >Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego> >Einstein twierdził że prędkość przekazywania oddziaływania nie może przekroczyć pś.> Nie wiem, dlaczego tak twierdził, ale prędkość propagowania grawitacji zmierzono już w 2001> news.astronet.pl/2834W TW nie można zmierzyć prędkości światła, więc takie pomiary to puste bzdury. Do Księżyca mierzą precyzyjnie odległości za pomocą impulsów lasera, ale wcześniej kalibrują aparaturę zgodnie z konwencją Einsteina, znaczy celują w to c = const.
|
|
|  | 1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | >W TW nie można zmierzyć prędkości światła, więc takie pomiary to puste bzdury.
Że co? Że niby czemu nie można zmierzyć prędkości światła?
To niby jakim cudem sposób ją mierzymy?
|
|
| |  | 2 na 2 Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) | > >W TW nie można zmierzyć prędkości światła, więc takie pomiary to puste bzdury.> Że co? Że niby czemu nie można zmierzyć prędkości światła?Niedawno Hetman stwierdził że można zmierzyć www.racjonalista.pl/forum.php/s,529732#w530856 więc coś się musiało zmienić od tamtej pory lub ja czegoś nie zrozumiałem
|
|
| | |  | | Ratatoskr (4439 punktów) | > Niedawno Hetman stwierdził że można zmierzyć www.racjonalista.pl/forum.php/s,529732#w530856 więc coś się musiało zmienić od tamtej pory lub ja czegoś nie zrozumiałem Cytat:Hetman Twardowski: Grawitacja to też takie elektromagnetyczne zjawisko (...) Acha... dobra, to ja już wszystko rozumiem. Dzięki
|
|
| | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Grawitacja to też takie elektromagnetyczne zjawisko (...)[/cytat] >Acha... dobra, to ja już wszystko rozumiem.
Ty pewnie myślałeś że jest tu z 50 rodzajów, typów i odmian sił, potencjałów i energii, bo tak sobie w podręcznikach wyliczają?
Przykładowo energia może być: mechaniczna, kinetyczna, chemiczna, elektryczna, magnetyczna, atomowa, jądrowa, biologiczna, no i ciemna przede wszystkim, bo jasnej nie widać, hehe!
|
|
| | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > >>W TW nie można zmierzyć prędkości światła, więc takie pomiary to puste bzdury.> >Że co? Że niby czemu nie można zmierzyć prędkości światła?> Niedawno Hetman stwierdził że można zmierzyć www.racjonalista.pl/forum.php/s,529732#w530856 więc coś się musiało zmienić od tamtej pory lub ja czegoś nie zrozumiałem  Oczywiście że można, ale nie w ramach TW, gdzie stoi jak byk: c = 1, albo te 299... m/s.
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>W TW nie można zmierzyć prędkości światła, więc takie pomiary to puste bzdury. >Że co? Że niby czemu nie można zmierzyć prędkości światła?
Nie można bo jest ustalona z góry na c.
>To niby jakim cudem sposób ją mierzymy?
Mierzą tylko średnie: tam i z powrotem, czyli dwukierunkowe. A w zasadzie mierzą tylko odległości, bo c jest już tam ustalona.
ct = d, więc mierząc t, uzyskamy jedynie d, albo odwrotnie: gdy znamy już d, wówczas wyliczamy t - bez jakichkolwiek pomiarów, a gdy zmierzymy i wyjdzie coś innego, będzie to oznaczać, że pomiar był wykonany niezgodnie z STW, znaczy nieprawidłowo, błędnie, ponieważ STW jest uznana za pewnik.
Podobnie jest wielu innych pomiarach, np. odległość do Słońca wyznaczona jakoś pośrednio - z okresu i mas, musi być zgodna z pomiarami radarem, i tu wchodzi OTW - skracamy coś, zwalniamy zegary, i musi pasować!
A co jeśli nie pasuje? Wtedy zmieniamy parametry - fakty, czyli te okresy i masy, ale nie teorię - otw jest tu pewnikiem, samosprawdzającą się przepowiednią.
|
|
| | |  | |
| | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Człowieku, prędkość światła nie jest ustalona z góry, tylko wyliczona eksperymentalnie> www.bryk.p(*)a_i_metody_jej_pomiaru.htmlRomer i reszta mierzyli średnie - dwukierunkowe. A z popularnej i zawsze stosowanej, bo wygodnej w praktyce, konwencji c = const otrzymujemy trans. Lorentza i całe TW. W codziennej praktyce, np. podczas rozmowy telefonicznej, nikt się nawet nie zastanawia ile czasu sygnał leci stąd do Ameryki, a ile z powrotem, ponieważ to nie ma tu żadnego znaczenia: odczuwamy tylko opóźnienie - jedno opóźnienie, nie dwa osobno, a z tego nie da rady już odtworzyć tych dwóch osobnych: t1 + t2 = t, więc idziemy na kompromis i dzielimy po połowie: t1 = t2 = t/2, co właśnie oznacza c = const; c.t1 = c.t2 = dystans;
|
|
| | | | |  | | Grey (2102 punktów) | Ale dlaczego światło miałoby lecieć w jedną stronę szybciej, a w druga wolniej albo na odwrót?
|
|
| | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Ale dlaczego światło miałoby lecieć w jedną stronę szybciej, a w druga wolniej albo na odwrót?
Jednakowe prędkości fali w obu kierunkach są tylko w układzie spoczynkowym medium, po którym się te fale się propagują.
Sądzisz że akurat my jesteśmy w spoczynku względem tego globalnego medium?
Takie naiwne pomysły pamiętamy z historii: byliśmy wtedy w centrum Wszechświata, a gwiazdy i reszta krążyły posłusznie dookoła.
Są oczywiście pomysły z falami bez medium, ale to są tylko improwizacje początkujących matematyków... można sobie dość łatwo wyobrazić równanie falowe bez medium, którego ono dotyczy - do tego wystarczy zawiesić sobie w niczym kilka odpowiednich symboli.
|
|
| |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | >>W TW nie można zmierzyć prędkości światła, więc takie pomiary to puste bzdury. >Że co? Że niby czemu nie można zmierzyć prędkości światła? >To niby jakim cudem sposób ją mierzymy? Jakkolwiek powiedziane trochę kontrowersyjnie, to jednak tutaj Hetman ma rację (przynajmniej częściowo, bo kwestia ma więcej wspólnego z układem jednostek SI, niż z TW). Na podstawie prędkości światła zdefiniowany jest wzorzec metra (jako odległości przebywanej przez światło w ciągu 1/299792458 sekundy), więc w jednostkach SI jest po prostu ustalone c = 299 792 458 m/s. Mierzyć można co najwyżej inne prędkości.
|
|
| | |  | Hotbit (1772 punktów) (zablokowany) |
>Jakkolwiek powiedziane trochę kontrowersyjnie, to jednak tutaj Hetman ma rację (przynajmniej częściowo, bo kwestia ma więcej wspólnego z układem jednostek SI, niż z TW). Na podstawie prędkości światła zdefiniowany jest wzorzec metra (jako odległości przebywanej przez światło w ciągu 1/299792458 sekundy), więc w jednostkach SI jest po prostu ustalone c = 299 792 458 m/s. Mierzyć można co najwyżej inne prędkości.
Ciekawostka: To prowadzi do absurdalnej sytuacji: kiedy wzorcem metra był kawał metalu pod Paryżem, prędkość światła można było mierzyć, a teraz już nie można. Jeśli wzorzec stopy sobie ustalimy niezależnie od c to w tym układzie będzie można mierzyć c, podczas gdy w SI nie można...
|
|
| | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Jakkolwiek powiedziane trochę kontrowersyjnie, to jednak tutaj Hetman ma rację (przynajmniej częściowo, bo kwestia ma więcej wspólnego z układem jednostek SI, niż z TW). Na podstawie prędkości światła zdefiniowany jest wzorzec metra (jako odległości przebywanej przez światło w ciągu 1/299792458 sekundy), więc w jednostkach SI jest po prostu ustalone c = 299 792 458 m/s. Mierzyć można co najwyżej inne prędkości. >Ciekawostka: >To prowadzi do absurdalnej sytuacji: kiedy wzorcem metra był kawał metalu pod Paryżem, prędkość światła można było mierzyć, a teraz już nie można. Jeśli wzorzec stopy sobie ustalimy niezależnie od c to w tym układzie będzie można mierzyć c, podczas gdy w SI nie można... > Nie jest to taki znowu absurd. Nie tyle nie można mierzyć prędkości światła, co każdy pomiar tej prędkości staje się z automatu sprawdzeniem dokładności stosowanych przyrządów. Na przykład, jeśli zmierzymy prędkość światła w próżni i wyjdzie nam np. 301 765 499 m/s, to znaczy albo że nasz przyrząd do mierzenia odległości ma za krótkie metry, albo że przyrząd do mierzenia czasu ma za długie sekundy (albo że mamy jakieś złożenie obu efektów). No a prędkość światła nadal jest 299 792 458 m/s z definicji.
|
|
| | |  | | Grey (2102 punktów) | > w jednostkach SI jest po prostu ustalone c = 299 792 458 m/s. Mierzyć można co najwyżej inne prędkości.
Prędkość światła też można mierzyć do woli, ale po co, skoro została już zmierzona i to bardzo dokładnie. Normalne, że ludzie mierzą to, co nie zostało jeszcze zmierzone.
|
|
| Ebvalaim (2787 punktów) | >Zgodnie z OTW grawitacja to zakrzywienie czasoprzestrzeni. Jeżeli tak, to informacja o >oddziaływaniu jest niejako zaprogramowane w postaci tego zakrzywienia. Nie potrzebuje żadnego >materialnego nośnika, który podlegałby ograniczeniom prędkości. Dlatego nie bardzo rozumiem dlaczego >Einstein twierdził że prędkość przekazywania oddziaływania nie może przekroczyć pś. Czy wynika to z >pewnej niekonsekfencji czy istnieją jakieś ograniczenia. Nie chcę umniejszać jego dokonaniom, ale >moim zdaniem miał tendencję do wprowadzania pewnych stałych, jak choćby stała kosmologiczna, które >pasowałyby do jego wyobrażenia Wszechświata. Ja na gruncie OTW nie widzę ograniczenia prędkości >oddziaływania grawitacyjnego. Nie tyle istnieją ograniczenia, co taka prędkość rozchodzenia się zaburzeń grawitacyjnych wynika z równań OTW. Poniekąd od strony ograniczeń też można jednak na to spojrzeć - teoretycznie falami grawitacyjnymi da się przekazać informację, a jakiekolwiek przekazywanie informacji szybciej niż z prędkością światła w teorii względności psuje przyczynowość (istnieją wtedy układy odniesienia, w których skutki poprzedzają przyczyny).
|
|
 | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Nie tyle istnieją ograniczenia, co taka prędkość rozchodzenia się zaburzeń grawitacyjnych wynika z równań OTW. Poniekąd od strony ograniczeń też można jednak na to spojrzeć - teoretycznie falami grawitacyjnymi da się przekazać informację, a jakiekolwiek przekazywanie informacji szybciej niż z prędkością światła w teorii względności psuje przyczynowość (istnieją wtedy układy odniesienia, w których skutki poprzedzają przyczyny).
Niczego nie psują, lecz jedynie TW nie ma wtedy zastosowania.
W teorii fal należy rozwiązywać dwa przypadki osobno, i tam wyjdzie ten sqrt(1-v^2) dla v < 1, a dla przypadków supersonicznych v .> 1 pojawi się nam: sqrt(v^2-1). Dla v = 1 oba rozwiązania są oczywiście zgodne.
|
|
|  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Nie tyle istnieją ograniczenia, co taka prędkość rozchodzenia się zaburzeń grawitacyjnych wynika z równań OTW. Poniekąd od strony ograniczeń też można jednak na to spojrzeć - teoretycznie falami grawitacyjnymi da się przekazać informację, a jakiekolwiek przekazywanie informacji szybciej niż z prędkością światła w teorii względności psuje przyczynowość (istnieją wtedy układy odniesienia, w których skutki poprzedzają przyczyny). >Niczego nie psują, lecz jedynie TW nie ma wtedy zastosowania. >W teorii fal należy rozwiązywać dwa przypadki osobno, i tam wyjdzie ten sqrt(1-v^2) dla v < 1, a dla przypadków supersonicznych v .> 1 pojawi się nam: sqrt(v^2-1). >Dla v = 1 oba rozwiązania są oczywiście zgodne. Pierwiastek pierwiastkiem, a przyczynowość dalej leży, niestety. Najprostszy przykład:
Załóżmy, że ktoś zdołał wysłać sygnał z prędkością 4c. Zdarzenie wysłania sygnału niech ma współrzędne (0,0), a odebrania - (1,4) (c=1, kolejność współrzędnych: t,x).
To teraz popatrzmy na to z punktu widzenia kogoś, kto porusza się z prędkością 1/2 c (gamma = 2/sqrt(3)). W układzie tego kogoś dostajemy takie oto współrzędne: Wysłanie - (0,0) Odebranie: x' = gamma*(x-vt) = 2/sqrt(3)*(4-1/2) = 7/sqrt(3) = 4,04 t' = gamma*(t-vx/c^2) = 2/sqrt(3)*(1-2) = -2/sqrt(3) = -1,15
No i co? t' jest ujemne. Odebranie sygnału w układzie tego kogoś nastąpiło 1,15 jednostek (np. sekund) przed jego wysłaniem. Ups.
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Odebranie: >x' = gamma*(x-vt) = 2/sqrt(3)*(4-1/2) = 7/sqrt(3) = 4,04 >t' = gamma*(t-vx/c^2) = 2/sqrt(3)*(1-2) = -2/sqrt(3) = -1,15 >No i co? t' jest ujemne. Odebranie sygnału w układzie tego kogoś nastąpiło 1,15 jednostek (np. sekund) przed jego wysłaniem. Ups.
Po prostu liniowe równie z jedną zmienną zawsze ma jedno rozwiązanie, i tu właśnie to wychodzi.
Pocisk goni rakietę i ma prędkość c, która ucieka z prędkością v - równanie:
ct = d + vt; gdzie: d - początkowa odległość
Rozwiązujemy: t = d/(c-v)
Wstawiamy c < v, no i jaki czas trafienia otrzymasz i co to oznacza?
|
|
| | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Odebranie: >>x' = gamma*(x-vt) = 2/sqrt(3)*(4-1/2) = 7/sqrt(3) = 4,04 >>t' = gamma*(t-vx/c^2) = 2/sqrt(3)*(1-2) = -2/sqrt(3) = -1,15 >>No i co? t' jest ujemne. Odebranie sygnału w układzie tego kogoś nastąpiło 1,15 jednostek (np. sekund) przed jego wysłaniem. Ups. >Po prostu liniowe równie z jedną zmienną zawsze ma jedno rozwiązanie, i tu właśnie to wychodzi. >Pocisk goni rakietę i ma prędkość c, która ucieka z prędkością v - równanie: >ct = d + vt; gdzie: d - początkowa odległość >Rozwiązujemy: t = d/(c-v) >Wstawiamy c < v, no i jaki czas trafienia otrzymasz i co to oznacza? > No i znaczy, że musiały się spotkać wcześniej. Nic zaskakującego.
Ale dokładnie to samo oznacza ujemny czas w tym, co pisałem, a mianowicie, że w tamtym układzie odniesienia odebranie sygnału nastąpiło wcześniej, niż wysłanie. Szkoda tylko, że ta kolejność raczej powinna być odwrotna.
|
|
| | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >No i znaczy, że musiały się spotkać wcześniej. Nic zaskakującego. >Ale dokładnie to samo oznacza ujemny czas w tym, co pisałem, a mianowicie, że w tamtym układzie odniesienia odebranie sygnału nastąpiło wcześniej, niż wysłanie. Szkoda tylko, że ta kolejność raczej powinna być odwrotna.
I co tu jest sprzecznego z zasadą przyczynowości? Masz moment potencjalnego spotkania w przeszłości i tyle. Nie ma tu żadnego przenoszenia w czasie.
Cały ten cyrk w STW to konsekwencje nadużywania wzoru na składanie prędkości. w' = (w - v)/(1 - vw);
Można sobie podstawić dowolne liczby za w i v, i wtedy otrzymasz różne przypadkowe wyniki, bo w STW dopuszczalne są tylko te poniżej 1 = c.
Sam wzór tego składania jest całkowicie klasyczny, co można dość łatwo pokazać, i dotyczy światła w ruchomym medium refrakcyjnym, tj. w lub v ma tam być równe 1/n (c/n), a wynik to rzeczywista prędkość fali w takim przypadku (Fresnel, Fizeau, itd).
|
|
| | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >I co tu jest sprzecznego z zasadą przyczynowości? >Masz moment potencjalnego spotkania w przeszłości i tyle. >Nie ma tu żadnego przenoszenia w czasie. Jest. Załóżmy, że zdarzenie A to np. polecenie zapłaty, a zdarzenie B - dokonanie tej zapłaty przez bank.
Obserwator X w chwili 0 wysyła polecenie zapłaty, które dociera do banku oddalonego o 4 jednostki w chwili 1. Bank dokonuje wtedy tejże zapłaty.
Obserwator Y widzi, jak w chwili -1,15 bank dokonuje zapłaty, a później, w chwili 0, X wysyła polecenie. Coś tu się chyba odwróciło, nie?
>Cały ten cyrk w STW to konsekwencje nadużywania wzoru na składanie prędkości. >w' = (w - v)/(1 - vw); >Można sobie podstawić dowolne liczby za w i v, i wtedy otrzymasz różne przypadkowe wyniki, bo w STW dopuszczalne są tylko te poniżej 1 = c. >Sam wzór tego składania jest całkowicie klasyczny, co można dość łatwo pokazać, Sam wzór tego składania wynika z faktu, że prędkość w STW wiąże się z addytywną wielkością przez tangens hiperboliczny.
Prędkość w STW jest analogiczna do współczynnika kierunkowego prostej (a w y=ax+b), natomiast transformacja Lorentza - do obrotu.
(Współczynnik kierunkowy jest tangensem kąta nachylenia, a kąt jest wielkością addytywną w obrotach. Jedyna różnica między tym a STW polega na tym, że w STW mamy tangens hiperboliczny, zamiast zwykłego, trygonometrycznego.)
|
|
| | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Jest. Załóżmy, że zdarzenie A to np. polecenie zapłaty, a zdarzenie B - dokonanie tej zapłaty przez bank.W tym moim przypadku także masz zjazd w czasie? To jest zwyczajna kontynuacja procesu wstecz - aż do wyzerowania tego dystansu. No, a jeśli cały proces zaczyna się w punkcie t = 0, wówczas taki zjazd wstecz nie wchodzi w grę - nasze równanie nie ma rozwiązania bo nie mieści się w dopuszczalnej dziedzinie, która jest w przypadku taka: t >= 0. > Sam wzór tego składania wynika z faktu, że prędkość w STW wiąże się z addytywną wielkością przez tangens hiperboliczny.Tak to będzie w przestrzeni matematycznej Minkowskiego, co nie ma wiele wspólnego z transformacjami Lorentza w wersji oryginalnej, którą Lorentz wyprowadził w celu uzasadnienia wyników Michelsona. > Prędkość w STW jest analogiczna do współczynnika kierunkowego prostej (a w y=ax+b), natomiast transformacja Lorentza - do obrotu.> (Współczynnik kierunkowy jest tangensem kąta nachylenia, a kąt jest wielkością addytywną w obrotach. Jedyna różnica między tym a STW polega na tym, że w STW mamy tangens hiperboliczny, zamiast zwykłego, trygonometrycznego.)Tak. Zwyczajna geometria sferyczna na sferze o promieniu = i. Ale poprawny i fizyczny sens TL jest zupełnie inny. W zasadzie ta przestrzeń Minkowskiego powinna być podprzestrzenią tej rzeczywistej, ponieważ to jest tylko rozwiązanie tego subsonicznego wariantu: v<c, zatem 1/oo = 0 zaledwie w stosunku do całości (v < 1 ma długość 1, a powyżej 1 mamy aż do nieskończoności). No i teraz już wiemy o czym mówi fizyka relatywistyczna - o tym zerze, czyli praktycznie o niczym.
|
|
| | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > W zasadzie ta przestrzeń Minkowskiego powinna być podprzestrzenią tej rzeczywistej,> ponieważ to jest tylko rozwiązanie tego subsonicznego wariantu: v<c, zatem 1/oo = 0 zaledwie w stosunku do całości (v < 1 ma długość 1, a powyżej 1 mamy aż do nieskończoności).> No i teraz już wiemy o czym mówi fizyka relatywistyczna - o tym zerze, czyli praktycznie o niczym. To jak mówić, że zakres kątów 0-45 stopni to praktycznie nic w porównaniu z zakresem 0-90, bo tangensy dla kątów 0-45 to 0-1, a dla 0-90 lecą aż do nieskończoności. Tymczasem w rzeczywistości mamy do czynienia z połową zakresu. W TW jest nawet lepiej, bo prędkości 0-1 (czy tam 0-c, jak kto woli) pokrywają pełen zakres "kątów" (ściślej: pospieszności) od 0 do nieskończoności.
|
|
| | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >To jak mówić, że zakres kątów 0-45 stopni to praktycznie nic w porównaniu z zakresem 0-90, bo tangensy dla kątów 0-45 to 0-1, a dla 0-90 lecą aż do nieskończoności. Tymczasem w rzeczywistości mamy do czynienia z połową zakresu. >W TW jest nawet lepiej, bo prędkości 0-1 (czy tam 0-c, jak kto woli) pokrywają pełen zakres "kątów" (ściślej: pospieszności) od 0 do nieskończoności.
Możliwe, niemniej potężna część rzeczywistości jest nieznana, ignorowana, z uwagi na powszechnie stosowanie TW.
Ten model ledwo dotyka zjawisk na poziomie atomów, a jądrowych już zupełnie nie ogarnie, i właśnie z tego powodu kwantowa jest takim nielogicznym niewypałem.
Próbują dorabiać tę brakującą część w ramach tej pierwszej części rozwiązań równań falowych, ale to jest po prostu niemożliwe.
W większej skali podobnie: pulsary, gwiazdy neutronowe, czarne dziury w centralnych rejonach galaktyk, itp. to tylko takie robocze atrapy - namiastki rzeczywistości, całkiem podobne do tych potworków z kwantowej: spiny połówkowe, momenty spinowe... kwarki, skwarki, pozytony, i kolorowe baloniki na druciku.
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > a kąt jest wielkością addytywną w obrotach.
Tu się pomyliłeś: kąty w przestrzeni nie sumują się tak zwyczajnie. To jest typowy przypadek algebry nieprzemiennej (noncomutative), stąd też ten 'nieintuicyjny' bajer zwany precesją.
Algebra obrotów ma wiele wspólnego z kwaternionami, czyli wchodzi tu jakby full 4D.
|
|
| | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >> a kąt jest wielkością addytywną w obrotach. >Tu się pomyliłeś: kąty w przestrzeni nie sumują się tak zwyczajnie. >To jest typowy przypadek algebry nieprzemiennej (noncomutative), stąd też ten 'nieintuicyjny' bajer zwany precesją. >Algebra obrotów ma wiele wspólnego z kwaternionami, czyli wchodzi tu jakby full 4D. W przestrzeni owszem, ja akurat o obrotach w jednej płaszczyźnie, ale w przestrzeni więcej niż 2D faktycznie jest bardziej skomplikowanie.
|
|
 | | letma (109 punktów) | >Nie tyle istnieją ograniczenia, co taka prędkość rozchodzenia się zaburzeń grawitacyjnych wynika z równań OTW. Poniekąd od strony ograniczeń też można jednak na to spojrzeć - teoretycznie falami grawitacyjnymi da się przekazać informację, a jakiekolwiek przekazywanie informacji szybciej niż z prędkością światła w teorii względności psuje przyczynowość (istnieją wtedy układy odniesienia, w których skutki poprzedzają przyczyny).
Przekazywanie informacji z prędkością większą niż c nie pasuje do TW, ale w żaden sposób nie psuje przyczynowości. Choćby prędkość była nieskończona, to przyczyna nie poprzedzi skutku.
|
|
|  | | letma (109 punktów) | Skutek nie poprzedzi przyczyny
|
|
| |  | |
| | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > >Skutek nie poprzedzi przyczyny  > Niestety, ale poprzedzi. Co prawda nie w układzie wysyłającego sygnał, ale w jakimś innym - jak najbardziej. Pisałem już o tym bardziej szczegółowo tutaj: www.racjonalista.pl/forum.php/s,558408#w558959> A tutaj to jest pokazane na ładnych rysunkach: www.thecul(*)sharpblue/archives/000089.htmlNa szczęście przyczynowość nie ma nic wspólnego z układami, które sobie sami stawiamy. Ale zaobserwować coś takiego chyba można - poprzez odwrócenie sekwencji, i być może właśnie to wychodzi z STW. Podobnie jest z tym horyzontem czarnych dziur w GR, gdzie podczas spadania, zdalny obserwator 'widzi' (nie zupełnie) zatrzymanie na horyzoncie, znaczy v = 0 (słynne zamrożenie nad cd). I tyle też wychodzi z równań. Ale faktycznie jest diametralnie inaczej! Tam jest v = c dokładnie i w dół, i żaden sygnał nie może już wyjść stamtąd, co obserwacyjne daje opóźnienie dla zdalnego: dt = oo, i stąd właśnie mierzona zdalnie prędkość v = dr/dt = 0. TW daje tylko obrazy, a nie autentyczne wielkości - filozofia która bazuje na tym: jakim mnie widzisz takim mnie masz. Spadający z daleka zegar, tj. z prędkością v^2 = 2m/r, nie zwalnia wcale, ponieważ on jest w spoczynku (co jest nawet zgodne z zasadą EP - równoważności: spadek swobodny == inercjalny). Zawieszony zegar zwalnia, i na horyzoncie r = 2m już zupełnie stoi, i ten przypadek jest zgodny z tymi metrykami.. On leci wtedy w górę z prędkością v = sqrt(2m/r), i dlatego zwalnia (żeby uciec musiałby lecieć szybciej - przekroczyć c, ale nie można, no i właśnie dlatego z czarnej nie można uciec... ale chyba można się z nią zderzyć z pr. 2c, bo 2c - c = c, czyli to jest c w dół, przypominam że na horyzoncie v = c to spoczynek... hihi!).
|
|
| | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Na szczęście przyczynowość nie ma nic wspólnego z układami, które sobie sami stawiamy. O ile żaden z nich nie może zostać uznany za bardziej "rzeczywisty" od innych - a w STW nie może - to jednak trochę ma.
>Podobnie jest z tym horyzontem czarnych dziur w GR, gdzie podczas spadania, >zdalny obserwator 'widzi' (nie zupełnie) zatrzymanie na horyzoncie, znaczy v = 0 (słynne zamrożenie nad cd). >I tyle też wychodzi z równań. >Ale faktycznie jest diametralnie inaczej! A co to jest "faktycznie"? Dla obserwatora siedzącego sobie wygodnie na zewnątrz faktem jest to, że tamten gość coraz bardziej zwalnia i nigdzie nie wpada. Dla wpadającego faktem jest to, że nic go nigdzie nie zatrzymuje i w końcu zostaje zmasakrowany w okolicach osobliwości. Dlaczego uważasz, że któreś jest bardziej faktyczne?
>TW daje tylko obrazy, a nie autentyczne wielkości - filozofia która bazuje na tym: jakim mnie widzisz takim mnie masz. No nie bardzo. Żeby daleko nie szukać, skrócenie Lorentza - STW postuluje, że obiekty faktycznie są skrócone, a widać będzie coś bardziej jak obrócone. Inna sprawa, że często bardzo ciężko określić, co miałoby być "autentyczne", zwłaszcza w OTW.
|
|
| | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | Jeśli wolno dopytać..
> Dla wpadającego faktem jest to, że nic go nigdzie nie zatrzymuje i w końcu zostaje zmasakrowany w okolicach osobliwości.
.. co go miałoby zmasakrować?
[Rozumiem, że w ruchu orbitalny uległby rozerwaniu pływowemu. Załóżmy jednak, że promień horyzontu dziury jest dużo większy niż rozmiary obserwatora, oraz że porusza się on prostopadle do horyzontu. Czy gradient przyśpieszenia nie może być wtedy, w trakcie przekraczania granicy, słabszy niż wytrzymałość obserwatora na rozerwanie?]
|
|
| | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > Jeśli wolno dopytać..> > Dla wpadającego faktem jest to, że nic go nigdzie nie zatrzymuje i w końcu zostaje zmasakrowany w okolicach osobliwości.> .. co go miałoby zmasakrować?> [Rozumiem, że w ruchu orbitalny uległby rozerwaniu pływowemu. Załóżmy jednak, że promień horyzontu dziury jest dużo większy niż rozmiary obserwatora, oraz że porusza się on prostopadle do horyzontu. Czy gradient przyśpieszenia nie może być wtedy, w trakcie przekraczania granicy, słabszy niż wytrzymałość obserwatora na rozerwanie?]> Dla odpowiednio dużej czarnej dziury, na samym horyzoncie - jak najbardziej mogłyby to być wystarczająco małe siły. Ale w każdej czarnej dziurze (przynajmniej nierotującej) pod horyzontem wszystko już nieodwołalnie zmierza do osobliwości, która jest punktem. Nic tego nie wytrzyma, więc los wpadającego obserwatora w chwili przekraczania horyzontu staje się przesądzony, nawet jeśli wtedy jeszcze nic złego mu się nie dzieje  W rotujących czarnych dziurach są większe komplikacje, bo osobliwość przestaje być punktem, ale dopóki mają rozsądne parametry (tzn. nie wirują z jakimiś szalonymi prędkościami) sytuacja chyba nie różni się wiele od przypadku nierotującego.
|
|
| | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > pod horyzontem wszystko już nieodwołalnie zmierza do osobliwości, która jest punktem. A gdyby tak wziąć z milion Jowiszów w formie gromady kulistej, w której średnia odległość między sąsiadami wynosi (dajmy na to) milion kilometrów, to nie zamknęłyby horyzontu?
|
|
| | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >> pod horyzontem wszystko już nieodwołalnie zmierza do osobliwości, która jest punktem. >A gdyby tak wziąć z milion Jowiszów w formie gromady kulistej, w której średnia odległość między sąsiadami wynosi (dajmy na to) milion kilometrów, to nie zamknęłyby horyzontu? W jakim sensie miałyby "zamknąć horyzont"?
|
|
| | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >W jakim sensie miałyby "zamknąć horyzont"? Stać się, wewnątrz przestronną, czarną dziurą.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > >W jakim sensie miałyby "zamknąć horyzont"?> Stać się, wewnątrz przestronną, czarną dziurą.> To nie da rady. O wiele, wiele za mała gęstość. Jeden Jowisz musiałby zostać skompresowany do obszaru o średnicy rzędu metra, żeby został czarną dziurą. W takim razie milion Jowiszów - do obszaru o średnicy rzędu 1000 km (rośnie liniowo z masą). Nieco problematyczne  Co prawda skoro promień Schwarzschilda rośnie liniowo z masą, a masa rośnie jak sześcian promienia, to dałoby się zebrać nawet z taką gęstością odpowiednio dużo masy, żeby teoretycznie powstała czarna dziura - ale to nie byłoby sferycznie symetryczne, no i byłoby mocno niejednorodne, więc nie wiem do końca, co wtedy by się działo.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Co prawda skoro promień Schwarzschilda rośnie liniowo z masą, a masa rośnie jak sześcian promienia, to dałoby się zebrać nawet z taką gęstością odpowiednio dużo masy, żeby teoretycznie powstała czarna dziura - ale to nie byłoby sferycznie symetryczne, no i byłoby mocno niejednorodne, więc nie wiem do końca, co wtedy by się działo.O to właśnie chodziło, że czarna dziura nie musi być bardzo gęsta. Dziękuję za wyjaśnienia  [Proszę darować błędne oszacowanie - powinienem był rozważać chyba kwadrylion Jowiszów.]
|
|
| | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >O ile żaden z nich nie może zostać uznany za bardziej "rzeczywisty" od innych - a w STW nie może - to jednak trochę ma.
STW jest tylko uproszczeniem oryginalnego SR Lorentza, która jest zgodna z wszystkimi eksperymentami, i przy okazji jest całkowicie zrozumiała - racjonalna właśnie, czyli i zgodna z duchem Einsteina... tego już dorosłego - z lat 30-tych XXw.
>A co to jest "faktycznie"?
Obiektywnie, naprawdę, realnie, fizycznie.
No, a w STW jest tylko względnie - umownie, konwencjonalnie, pozornie.
> Dla obserwatora siedzącego sobie wygodnie na zewnątrz faktem jest to, że tamten gość coraz bardziej zwalnia i nigdzie nie wpada. Dla wpadającego faktem jest to, że nic go nigdzie nie zatrzymuje i w końcu zostaje zmasakrowany w okolicach osobliwości. Dlaczego uważasz, że któreś jest bardziej faktyczne?
Tak. Spadasz na cd z prędkością c (minimum), a odległy obserwator rejestruje coraz dłuższe opóźnienia sygnałów, i z tych opóźnień wylicza coraz mniejszą prędkość.
Tak samo jest w rzece: niech nurt rzeki przyspiesza i w pewnym punkcie osiąga v_nurtu = c_sonic. Sondując płynący obiekt dźwiękiem otrzymasz tu dokładnie to samo: v_domniemana = 0, bo dźwięk stamtąd już nie wyleci pod prąd, a nie dlatego że ten obiekt tam wisi... on ma stale v = n_nurtu.
>No nie bardzo. Żeby daleko nie szukać, skrócenie Lorentza - STW postuluje, że obiekty faktycznie są skrócone, a widać będzie coś bardziej jak obrócone. >Inna sprawa, że często bardzo ciężko określić, co miałoby być "autentyczne", zwłaszcza w OTW.
Bardzo łatwo to określić.
Geometryczny opis z TW gubi część informacji - metryka nie ma właściwości kierunkowych, ponieważ ona nie może zależeć od kierunku ruchu ciał w przestrzeni.
No, a w praktyce takie zależności są przecież bardzo powszechne - wystarczy przykład tej rzeki, która po przerobieniu na metrykę daje właśnie nic innego jak tę standardową metrykę Schwarzschilda, czyli 100% zgodności z OTW (tradycyjny model rzeczy grawitacji).
I widzimy, że to jest niepełny obrazek rzeki, bardzo uproszczony i kaleki, bo utraciliśmy całkowicie kierunkowość - podstawową cechę każdej rzeki.
|
|
| | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>A co to jest "faktycznie"? >Obiektywnie, naprawdę, realnie, fizycznie. >No, a w STW jest tylko względnie - umownie, konwencjonalnie, pozornie. Poniekąd - bo bez obserwatora wielu rzeczy po prostu nie da się określić. Jak masz pustą kartkę i narysujesz na niej kropkę w jakimś miejscu, jak chcesz określić to miejsce bez wprowadzania jakiegoś układu współrzędnych? Nie da rady. To samo jest w STW - bez obserwatora masz gołą czasoprzestrzeń, w której może nawet coś się dziać, ale żeby określić jakiekolwiek wielkości typu położenie, czas, prędkość - potrzebny jest układ współrzędnych, czyli obserwator.
>Tak samo jest w rzece: >niech nurt rzeki przyspiesza i w pewnym punkcie osiąga v_nurtu = c_sonic. >Sondując płynący obiekt dźwiękiem otrzymasz tu dokładnie to samo: v_domniemana = 0, >bo dźwięk stamtąd już nie wyleci pod prąd, a nie dlatego że ten obiekt tam wisi... on ma stale v = n_nurtu. No i super, tylko nie wiem, czego próbujesz dowieść, skoro cała ta koncepcja z "rzeką" jest po prostu innym spojrzeniem na metrykę Schwarzschilda.
>Geometryczny opis z TW gubi część informacji - metryka nie ma właściwości kierunkowych, ponieważ ona nie może zależeć od kierunku ruchu ciał w przestrzeni. >No, a w praktyce takie zależności są przecież bardzo powszechne - wystarczy przykład tej rzeki, która po przerobieniu na metrykę daje właśnie nic innego jak tę standardową metrykę Schwarzschilda, czyli 100% zgodności z OTW (tradycyjny model rzeczy grawitacji). >I widzimy, że to jest niepełny obrazek rzeki, bardzo uproszczony i kaleki, bo utraciliśmy całkowicie kierunkowość - podstawową cechę każdej rzeki. Zaraz, zaraz - najpierw sam mówisz, że to są rzeczy równoważne, a potem mówisz, że coś utraciliśmy. To w końcu jak? Pomijając już fakt, że nie bardzo wiem, co masz na myśli przez "kierunkowość".
Poza tym: załóżmy, że mamy funkcję na płaszczyźnie, która we współrzędnych biegunowych wyraża się tak: f(r, phi) = r^2. Widać piękną symetrię obrotową, przejawiającą się jako niezależność od phi.
Zamieniamy współrzędne na kartezjańskie - dostajemy f(x,y) = x^2 + y^2. Zależy od obu współrzędnych, symetrii nie widać, ale czy to znaczy, że ją utraciliśmy?
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >No i super, tylko nie wiem, czego próbujesz dowieść, skoro cała ta koncepcja z "rzeką" jest po prostu innym spojrzeniem na metrykę Schwarzschilda.
Nie. Metryka jest tu zredukowanym opisem rzeki - przekształcenie rzeki w metrykę jest procesem stratnym.
>Zaraz, zaraz - najpierw sam mówisz, że to są rzeczy równoważne, a potem mówisz, że coś utraciliśmy. To w końcu jak? Pomijając już fakt, że nie bardzo wiem, co masz na myśli przez "kierunkowość".
Jest pełna zgodność pomiędzy tą zredukowaną reprezentacją rzeki i OTW.
Poprawny model rzeki (i grawitacji), tj. w adekwatnej reprezentacji, zawiera znacznie więcej informacji, m.in. dowiadujemy się że prędkość ruchu faktycznie nie maleje w pobliżu cd, oraz to że zegary spadające swobodnie (z daleka, czyli z prędkością: v = 2m/r) nie podlegają dylatacji (znaczy nie zwalniają swojego chodu), np. na horyzoncie osiągasz prędkość v = c i tyle też rejestrujesz lokalnie: dr/dt = c.
Czy to jest zgodnie z otw? Oczywiście, ponieważ metryki otw nic nie mówią na temat takich szczegółów!
W tym zakresie eksperymentalnie sprawdzano redshift grawitacyjny, opóźnienia sygnałów, ale tylko dwukierunkowe - Shapiro, ugięcie światła, precesje apsyd, itd. Z tej rzeki otrzymasz dokładnie to samo, co dość łatwo sobie obliczyć (zresztą nie ma nawet takiej potrzeby, ponieważ metryka jest tu identyczna, a te sprawy wyliczano wprost z metryki).
Wniosek jest bardzo prosty: reprezentacja geometryczna stosowana w TW jest stratna - nieadekwatna do rozpatrywanych w tym modelu problemów.
|
|
| | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>No i super, tylko nie wiem, czego próbujesz dowieść, skoro cała ta koncepcja z "rzeką" jest po prostu innym spojrzeniem na metrykę Schwarzschilda. >Nie. Metryka jest tu zredukowanym opisem rzeki - przekształcenie rzeki w metrykę jest procesem stratnym. To interesujące, bo jak sam kiedyś zauważyłeś, można ten rzeczny model uzyskać z metryki Schwarzschilda. W zasadzie model rzeczny to jest metryka Schwarzschilda zapisana w innych współrzędnych.
>>Zaraz, zaraz - najpierw sam mówisz, że to są rzeczy równoważne, a potem mówisz, że coś utraciliśmy. To w końcu jak? Pomijając już fakt, że nie bardzo wiem, co masz na myśli przez "kierunkowość". >Jest pełna zgodność pomiędzy tą zredukowaną reprezentacją rzeki i OTW. >Poprawny model rzeki (i grawitacji), tj. w adekwatnej reprezentacji, zawiera znacznie więcej informacji, m.in. dowiadujemy się że prędkość ruchu faktycznie nie maleje w pobliżu cd, oraz to że zegary spadające swobodnie (z daleka, czyli z prędkością: v = 2m/r) nie podlegają dylatacji (znaczy nie zwalniają swojego chodu), np. na horyzoncie osiągasz prędkość v = c i tyle też rejestrujesz lokalnie: dr/dt = c. Dziwnym trafem te same wnioski można wyciągnąć z metryki Schwarzschilda przy odpowiednim zdefiniowaniu o co chodzi.
1. Malejąca prędkość ruchu - wg obserwatora spoczywającego w jednym miejscu na zewnątrz, prędkość ruchu obiektów spadających będzie maleć przy horyzoncie. Jeśli jednak poustawiamy wielu takich obserwatorów w różnych odległościach od czarnej dziury i każemy im rejestrować prędkość spadającego obiektu, kiedy będzie przelatywał obok nich, obserwatorzy bliżej horyzontu będą raportować większe prędkości, a w szczególności... 2. ...obserwatorzy na horyzoncie raportowaliby prędkość spadających obiektów równą c (gdyby tylko udało im się utrzymywać stale na horyzoncie - a byłby problem, bo wymagałoby to nieskończonej mocy silników). 3. Żadne zegary w żadnej teorii względności nie zwalniają. Co najwyżej jakiś obserwator może zarejestrować spowolnienie zegarów związanych z jakimś innym układem odniesienia, ale nikt nigdzie nie postuluje zwalniania samych zegarów.
>Czy to jest zgodnie z otw? >Oczywiście, ponieważ metryki otw nic nie mówią na temat takich szczegółów! A jednak - patrz wyżej.
>W tym zakresie eksperymentalnie sprawdzano redshift grawitacyjny, opóźnienia sygnałów, ale tylko dwukierunkowe - Shapiro, ugięcie światła, precesje apsyd, itd. >Z tej rzeki otrzymasz dokładnie to samo, co dość łatwo sobie obliczyć (zresztą nie ma nawet takiej potrzeby, ponieważ metryka jest tu identyczna, a te sprawy wyliczano wprost z metryki). No i znowu piszesz, że to to samo, ale nie to samo. Zdecyduj się.
>Wniosek jest bardzo prosty: reprezentacja geometryczna stosowana w TW jest stratna - nieadekwatna do rozpatrywanych w tym modelu problemów. Patrz wyżej - nie.
|
|
| | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > To interesujące, bo jak sam kiedyś zauważyłeś, można ten rzeczny model uzyskać z metryki Schwarzschilda. W zasadzie model rzeczny to jest metryka Schwarzschilda zapisana w innych współrzędnych.Nie można już odtworzyć tej rzeki z metryki (podobnie jak oryginalnego obrazu po stratnej kompresji). Nawet w ramach samej geometrii metryka to tylko częściowa informacja - niepełna, a to znaczy że istnieje wiele różnych przestrzeni z identyczną metryką. Tu masz standardowy przykład: en.wikipedia.org/wiki/CatenoidObie te powierzchnie są nierozróżnialne (z wewnątrz). Pomyliłeś się drastycznie w tych punktach. Przede wszystkim zegary zwalniają - wystarczy ustawić na dwóch różnych wysokościach, i potem porównać wskazania. Mierzono to również na karuzeli, w samolotach, itd. Zwalniania nie postulujemy, lecz mierzymy - to jest fakt. Obserwator zawieszony na tym horyzoncie jest zamrożony - 100% tej dylatacji, zatem on mierzy nieskończone prędkości każdego obiektu we Wszechświecie - widziałby koniec świata, hehe! (Pomijam tu problem z pomiarem takich prędkości w ramach TW - to są jednokierunkowe prędkości, więc z tym c = const znowu jakieś głupoty pomierzą...). Masz dziwne wyobrażenia o otw... niestandardowe - skrajnie nierealne.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > Nie można już odtworzyć tej rzeki z metryki (podobnie jak oryginalnego obrazu po stratnej kompresji).Tylko że tam nie ma żadnej straty. Schwarzschild zapisał w swoją metrykę w swoich współrzędnych, Painleve i Gullstrand zapisali ją w innych i to jest ta Twoja "rzeka". > Nawet w ramach samej geometrii metryka to tylko częściowa informacja - niepełna, a to znaczy że istnieje wiele różnych przestrzeni z identyczną metryką.> Tu masz standardowy przykład:> en.wikipedia.org/wiki/Catenoid> Obie te powierzchnie są nierozróżnialne (z wewnątrz).Po pierwsze, zawsze jest jeszcze kwestia topologii, której - owszem - w metryce nie ma, więc to nic nowego. Po drugie, akurat jak w tej drugiej powierzchni odpowiednio utożsamić punkty, to nie tylko będą nierozróżnialne, ale będą wręcz tą samą powierzchnią; a jak utożsamienia się nie dokona, to będą rozróżnialne, bo będzie istniała krzywa, która na jednej powierzchni się zamknie (wróci do punktu wyjścia), a na drugiej nie. > Pomyliłeś się drastycznie w tych punktach.> Przede wszystkim zegary zwalniają - wystarczy ustawić na dwóch różnych wysokościach, i potem porównać wskazania.> Mierzono to również na karuzeli, w samolotach, itd.> Zwalniania nie postulujemy, lecz mierzymy - to jest fakt.Zegary nie zwalniają. One po prostu mierzą różne rzeczy, to i różne wyniki im wychodzą. > Obserwator zawieszony na tym horyzoncie jest zamrożony - 100% tej dylatacji, zatem on mierzy nieskończone prędkości każdego obiektu we Wszechświecie - widziałby koniec świata, hehe!Przede wszystkim w OTW bardzo ciężko mówić o pomiarze prędkości obiektu, który nie znajduje się w tym samym punkcie, co obserwator. Po prostu takie coś przestaje mieć naturalny sens. Trzeba dodefiniowywać, jak właściwie mierzy się prędkość czegoś, co jest w innym punkcie, i przy odpowiedniej definicji taki obserwator faktycznie zmierzy nieskończone prędkości reszty Wszechświata. > (Pomijam tu problem z pomiarem takich prędkości w ramach TW - to są jednokierunkowe prędkości, więc z tym c = const znowu jakieś głupoty pomierzą...).Problem z pomiarem takich prędkości faktycznie jest (patrz wyżej), ale nie ma nic wspólnego z jednokierunkowością czy prędkością światła. > Masz dziwne wyobrażenia o otw... niestandardowe - skrajnie nierealne.A gdzie tam.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>Nie można już odtworzyć tej rzeki z metryki (podobnie jak oryginalnego obrazu po stratnej kompresji). >Tylko że tam nie ma żadnej straty. Schwarzschild zapisał w swoją metrykę w swoich współrzędnych, Painleve i Gullstrand zapisali ją w innych i to jest ta Twoja "rzeka".
Nie zgrywaj wariata na siłę - różnice są zasadnicze, bo prędkości światła są różne. W rzece jest 1+v w dół i 1-v w górę; gdzie v^2 = 2m/r; a wg metryki są jednakowe i równe średniej z tamtych dwóch: c(r) = 1 - 2m/r.
Oczywista konsekwencja własności metryki: brak zależności od kierunku, a że optymalną - kompromisową aproksymacją jest tu średnia, więc metryka taką właśnie odtwarza.
>Po pierwsze, zawsze jest jeszcze kwestia topologii, której - owszem - w metryce nie ma, więc to nic nowego. Po drugie, akurat jak w tej drugiej powierzchni odpowiednio utożsamić punkty, to nie tylko będą nierozróżnialne, ale będą wręcz tą samą powierzchnią; a jak utożsamienia się nie dokona, to będą rozróżnialne, bo będzie istniała krzywa, która na jednej powierzchni się zamknie (wróci do punktu wyjścia), a na drugiej nie.
We współrzędnych będą to te same punktu: 2pi == 0. Trzeciej współrzędnej: 'z' nie ma w tej powierzchni.
>Zegary nie zwalniają. One po prostu mierzą różne rzeczy, to i różne wyniki im wychodzą.
Zalatuje stęchlizną nihilizmu. Całkiem podobnie argumentowali inkwizytorzy, gdy Galileusz pokazywał im te księżyce Jowisza.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Nie zgrywaj wariata na siłę - różnice są zasadnicze, bo prędkości światła są różne. >W rzece jest 1+v w dół i 1-v w górę; gdzie v^2 = 2m/r; >a wg metryki są jednakowe i równe średniej z tamtych dwóch: c(r) = 1 - 2m/r. Za każdym razem, gdy ktoś pisze takie wzory bez odpowiedniego komentarza, Bóg zabija kotka. W OTW jedyne naturalnie sensowne pomiary względnych prędkości to pomiary lokalne - dokonywane, gdy obiekt pomiaru przelatuje przez punkt, w którym znajduje się obserwator. W takich pomiarach zawsze prędkość światła wyjdzie c. Jak chcesz mówić o jakichś wartościach mierzonych nielokalnie, to musisz zawsze doprecyzować kto i jak je mierzy, inaczej wzór nie ma sensu.
Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy taka Twoja rzeczna prędkość światła nie zepsułaby skutecznie systemu GPS. Dobrze by było, żebyś pokazał, w jaki sposób GPS dostosowany do wniosków z OTW może działać, jeśli faktyczna fizyka jest taka, jak Ty piszesz.
>>Po pierwsze, zawsze jest jeszcze kwestia topologii, której - owszem - w metryce nie ma, więc to nic nowego. Po drugie, akurat jak w tej drugiej powierzchni odpowiednio utożsamić punkty, to nie tylko będą nierozróżnialne, ale będą wręcz tą samą powierzchnią; a jak utożsamienia się nie dokona, to będą rozróżnialne, bo będzie istniała krzywa, która na jednej powierzchni się zamknie (wróci do punktu wyjścia), a na drugiej nie. >We współrzędnych będą to te same punktu: 2pi == 0. No właśnie zależnie od tego, czy punkty o współrzędnej 2pi będą tymi samymi punktami, co punkty o współrzędnej 0, otrzymasz albo pierwszą powierzchnię, albo drugą.
>>Zegary nie zwalniają. One po prostu mierzą różne rzeczy, to i różne wyniki im wychodzą. >Zalatuje stęchlizną nihilizmu. >Całkiem podobnie argumentowali inkwizytorzy, gdy Galileusz pokazywał im te księżyce Jowisza. Kusi, żeby odpowiedzieć czymś o podobnej zawartości merytorycznej, ale jednak rozwinę myśl.
Załóżmy, że ktoś mierzy odległość wzdłuż równoleżnika, odpowiadającą 1 stopniowi długości geograficznej. Człowiekowi na równiku wyszło 111 km, człowiekowi na zwrotniku wyszło 102 km. Czy to znaczy, że człowiekowi na zwrotniku wydłużyła się miarka? A takie właśnie stwierdzenie jest analogiczne do stwierdzenia, że w polu grawitacyjnym zegary zwalniają.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >W OTW jedyne naturalnie sensowne pomiary względnych prędkości to pomiary lokalne - dokonywane, gdy obiekt pomiaru przelatuje przez punkt, w którym znajduje się obserwator. W takich pomiarach zawsze prędkość światła wyjdzie c. Jak chcesz mówić o jakichś wartościach mierzonych nielokalnie, to musisz zawsze doprecyzować kto i jak je mierzy, inaczej wzór nie ma sensu.
Ludzie z NASA potrafią niekiedy mierzyć poprawnie i zdalnie - z dokładnością do mm/s, no i dlatego raportują systematycznie o różnych anomaliach.
>Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy taka Twoja rzeczna prędkość światła nie zepsułaby skutecznie systemu GPS. Dobrze by było, żebyś pokazał, w jaki sposób GPS dostosowany do wniosków z OTW może działać, jeśli faktyczna fizyka jest taka, jak Ty piszesz.
Nie ma żadnego wpływu na tego typu pomiary. Tradycyjnymi metodami mierzymy jedynie ten efekt Sagnaca, czyli składową zmienną prędkości - z cyrkulacji: v_w = |v|(sinwt, coswt).
Kierunki prędkości św. i tej z rotacji są tu cały czas zgodne: c' = c_w +/- v_w; i stąd mierzone różnice - jednym zegarem.
Natomiast dowolna składowa stała zeruje się tak: int V_const . sinwt dt = 0, w każdym cyklu. I stąd trudności z pomiarem stałych prędkości jednokierunkowych.
Nie jest sztuką zmierzyć cokolwiek i twierdzić że to jest OK. Ja np. obstawiam że Księżyc ma średnicę około 6 cm... i do tego jest płaski, i przeźroczysty.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>W OTW jedyne naturalnie sensowne pomiary względnych prędkości to pomiary lokalne - dokonywane, gdy obiekt pomiaru przelatuje przez punkt, w którym znajduje się obserwator. W takich pomiarach zawsze prędkość światła wyjdzie c. Jak chcesz mówić o jakichś wartościach mierzonych nielokalnie, to musisz zawsze doprecyzować kto i jak je mierzy, inaczej wzór nie ma sensu. >Ludzie z NASA potrafią niekiedy mierzyć poprawnie i zdalnie - z dokładnością do mm/s, no i dlatego raportują systematycznie o różnych anomaliach. Jasne - bo mierzą to w niemal płaskiej czasoprzestrzeni. Problemy wynikające z OTW prawdopodobnie wpływają na prędkości w rzędzie wielkości o wiele mniejszym, niż wspomniane mm/s.
>>Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy taka Twoja rzeczna prędkość światła nie zepsułaby skutecznie systemu GPS. Dobrze by było, żebyś pokazał, w jaki sposób GPS dostosowany do wniosków z OTW może działać, jeśli faktyczna fizyka jest taka, jak Ty piszesz. >Nie ma żadnego wpływu na tego typu pomiary. >Tradycyjnymi metodami mierzymy jedynie ten efekt Sagnaca, czyli składową zmienną prędkości - z cyrkulacji: v_w = |v|(sinwt, coswt). >Kierunki prędkości św. i tej z rotacji są tu cały czas zgodne: c' = c_w +/- v_w; >i stąd mierzone różnice - jednym zegarem. >Natomiast dowolna składowa stała zeruje się tak: int V_const . sinwt dt = 0, w każdym cyklu. >I stąd trudności z pomiarem stałych prędkości jednokierunkowych. Może to ja jestem głupi, ale nie widzę, jak cokolwiek z tego, co napisałeś, ma związek z moją propozycją.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>W OTW jedyne naturalnie sensowne pomiary względnych prędkości to pomiary lokalne - dokonywane, gdy obiekt pomiaru przelatuje przez punkt, w którym znajduje się obserwator. W takich pomiarach zawsze prędkość światła wyjdzie c. Jak chcesz mówić o jakichś wartościach mierzonych nielokalnie, to musisz zawsze doprecyzować kto i jak je mierzy, inaczej wzór nie ma sensu. >Ludzie z NASA potrafią niekiedy mierzyć poprawnie i zdalnie - z dokładnością do mm/s, no i dlatego raportują systematycznie o różnych anomaliach. Jasne - bo mierzą to w niemal płaskiej czasoprzestrzeni. Problemy wynikające z OTW prawdopodobnie wpływają na prędkości w rzędzie wielkości o wiele mniejszym, niż wspomniane mm/s.
Poza tym OTW nie ma problemu z przewidzeniem wyników pomiarów, pod warunkiem, że jest określone, jak są wykonywane. Jeżeli powiesz np., że wysyłasz falę elektromagnetyczną w kierunku obiektu i mierzysz czas, po jakim powraca, i powtarzasz to co jakiś czas, a następnie czas powrotu przeliczasz na odległość i jej zmiany dzielisz przez czas powtarzania, to da się policzyć, jaki będzie wynik. Nie da się jednak odpowiedzieć na pytanie zadane w sposób "jaka jest prędkość odległego obiektu względem obserwatora?", bo taka wielkość w ogóle nie jest zdefiniowana.
>>Nawiasem mówiąc, nie wiem, czy taka Twoja rzeczna prędkość światła nie zepsułaby skutecznie systemu GPS. Dobrze by było, żebyś pokazał, w jaki sposób GPS dostosowany do wniosków z OTW może działać, jeśli faktyczna fizyka jest taka, jak Ty piszesz. >Nie ma żadnego wpływu na tego typu pomiary. >Tradycyjnymi metodami mierzymy jedynie ten efekt Sagnaca, czyli składową zmienną prędkości - z cyrkulacji: v_w = |v|(sinwt, coswt). >Kierunki prędkości św. i tej z rotacji są tu cały czas zgodne: c' = c_w +/- v_w; >i stąd mierzone różnice - jednym zegarem. >Natomiast dowolna składowa stała zeruje się tak: int V_const . sinwt dt = 0, w każdym cyklu. >I stąd trudności z pomiarem stałych prędkości jednokierunkowych. Może to ja jestem głupi, ale nie widzę, jak cokolwiek z tego, co napisałeś, ma związek z moją propozycją.
EDIT: Przypadkiem kliknąłem "Odpowiedz" zamiast "Edytuj" i się nie połapałem - czy jakiś moderator mógłby to naprawić?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Jasne - bo mierzą to w niemal płaskiej czasoprzestrzeni. Problemy wynikające z OTW prawdopodobnie wpływają na prędkości w rzędzie wielkości o wiele mniejszym, niż wspomniane mm/s.
Te metryki nie mają nic wspólnego ze stanem faktycznym przestrzeni... zresztą taki stan w ogóle nie istnieje, no i dlatego jest arbitralny.
>Poza tym OTW nie ma problemu z przewidzeniem wyników pomiarów, pod warunkiem, że jest określone, jak są wykonywane. Jeżeli powiesz np., że wysyłasz falę elektromagnetyczną w kierunku obiektu i mierzysz czas, po jakim powraca, i powtarzasz to co jakiś czas, a następnie czas powrotu przeliczasz na odległość i jej zmiany dzielisz przez czas powtarzania, to da się policzyć, jaki będzie wynik.
Tak otrzymali te różne anomalie, bo jadą z OTW, czyli z tym uproszczeniem c = const, które można stosować tylko do systemów stacjonarnych - trwale związanych: sztaby, belki, linijki, ramiona interferometru, itd., może również Księżyc i planety, bo one są przecież trwale związane.
> Nie da się jednak odpowiedzieć na pytanie zadane w sposób "jaka jest prędkość odległego obiektu względem obserwatora?", bo taka wielkość w ogóle nie jest zdefiniowana.
Może w tych metrykach, bo one nie nadają się do poprawnego odtwarzania rzeczywistości.
W przypadku rzeki nie ma z tym problemu, i można ten model zweryfikować - wystarczy pomierzyć te prędkości jednokierunkowe światła.
>Może to ja jestem głupi, ale nie widzę, jak cokolwiek z tego, co napisałeś, ma związek z moją propozycją.
No, bo to jest chyba właśnie ten najtrudniejszy element w TW - poziom IV wtajemniczenia, najwyższy, hehe! Chyba autor RTG wymyślił te poziomy zrozumienia: od I do IV.
|
|
| | |  | | letma (109 punktów) |
>Niestety, ale poprzedzi. Co prawda nie w układzie wysyłającego sygnał, ale w jakimś innym - jak najbardziej.
To wynika z założenia że pś. jest stała. Jeżeli w naszym kierunku zmierza obiekt z prędkością bliską c, to czas musimy dopasować tak aby prędkość wysyłanych i odbieranych sygnałów była identyczna. Tyle że to jest tylko założenie. Równie dobrze możemy założyć niezmienne odległości, albo czas. Mi chodzi o logiczną niemożność wyprzedzenia przyczyny przez skutek, choćby informacja propagowała się z nieskończoną prędkością.
|
|
| | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Niestety, ale poprzedzi. Co prawda nie w układzie wysyłającego sygnał, ale w jakimś innym - jak najbardziej. >To wynika z założenia że pś. jest stała. Jeżeli w naszym kierunku zmierza obiekt z prędkością bliską c, to czas musimy dopasować tak aby prędkość wysyłanych i odbieranych sygnałów była identyczna. Tyle że to jest tylko założenie. Równie dobrze możemy założyć niezmienne odległości, albo czas. Mi chodzi o logiczną niemożność wyprzedzenia przyczyny przez skutek, choćby informacja propagowała się z nieskończoną prędkością. Nie, a przynajmniej niekoniecznie. To wynika z założenia, że przestrzeń jest jednorodna i izotropowa połączonego z danymi eksperymentalnymi. Stałość prędkości światła jest wtedy tylko wnioskiem.
Owszem, można też założyć stałą prędkość światła i wychodzi to samo, ale nie trzeba. Wystarczy doświadczenie.
|
|
| | | | |  | | letma (109 punktów) | Nie widzę związku między tym że przestrzeń jest izotropowa, a tym że informacja nie podlega ograniczenim prędkości.
|
|
| | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Nie widzę związku między tym że przestrzeń jest izotropowa, a tym że informacja nie podlega ograniczenim prędkości. Po pierwsze, właśnie podlega :p Po drugie, z samej jednorodności, izotropowości i zasady względności (o której zapomniałem wspomnieć w poprzednim poście - głupi błąd) jeszcze nie wynika żadne ograniczenie. Dopóki mamy tylko tyle, równie dobrym kandydatem na transformację jest transformacja Galileusza albo 4-wymiarowy obrót i w tych przypadkach żadnych ograniczeń by nie było. Dopiero doświadczenie je wyklucza i zostaje wyłącznie transformacja Lorentza, z której wynika stałość prędkości światła i niemożliwość jej przekroczenia.
|
|
| | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Nie, a przynajmniej niekoniecznie. To wynika z założenia, że przestrzeń jest jednorodna i izotropowa połączonego z danymi eksperymentalnymi. Stałość prędkości światła jest wtedy tylko wnioskiem.
Nie. Musisz założyć c = const żeby otrzymać STW.
I bez tego założenia mamy znacznie szerszą perspektywę.
Np. sfera jest izotropowa i jednorodna, czy nie?
Niektórzy widzą że nie widzą, a inni nie widzą nic... hehe!
|
|
| | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Nie, a przynajmniej niekoniecznie. To wynika z założenia, że przestrzeń jest jednorodna i izotropowa połączonego z danymi eksperymentalnymi. Stałość prędkości światła jest wtedy tylko wnioskiem. >Nie. Musisz założyć c = const żeby otrzymać STW. Nie.
>Np. sfera jest izotropowa i jednorodna, czy nie? Jest. I co w związku?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >To wynika z założenia że pś. jest stała. Może tak: 1. Prawa fizyki są niezmienne w układach poruszających się jednostajnie wzg. siebie (inercjalnych). 2. Powyższe jest założeniem, które postulujemy na podstawie znanych nam własności przestrzeni i praw zachowania. Nie znamy odstępstw od tej zasady i nazywamy ją Zasadą Względności. Postulował ją już Galileusz. 3. Skoro tak jest, to da się wywieść, iż przeliczanie współrzędnych (przestrzennych i czasowych) między układami - czyli transformacja, MUSI mieć pewną określoną postać matematyczną. 4. We wzorze na transformację pojawia się stała k o wymiarze prędkości. Jest to prędkość graniczna która nie może zostać przekroczona. Z transformacji między innymi wynika, że dla dowolnego v, k + v = k 5. Prędkość graniczna może być nieskończona bądź skończona. Jeśli jest nieskończona, to transformacja przyjmuje znaną nam postać Transformacji Galileusza i zgadza się z intuicją. Oczywiście wówczas k + v = k jest dalej prawdą. 6. Na podstawie doświadczeń wiemy, że prędkość światła zachowuje się jak prędkość graniczna. Na dodatek zgadza się to z wzorami Maxwella. 7. W związku z powyższym, przyjmujemy że stała k jest skończona i równa prędkości światła c. 8. Transformacja w której za k podstawiamy c, nazywa się Transformacją Lorenza.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>To wynika z założenia że pś. jest stała. >Może tak: >1. Prawa fizyki są niezmienne w układach poruszających się jednostajnie wzg. siebie (inercjalnych). >2. Powyższe jest założeniem, które postulujemy na podstawie znanych nam własności przestrzeni i praw zachowania. Nie znamy odstępstw od tej zasady i nazywamy ją Zasadą Względności. Postulował ją już Galileusz. >3. Skoro tak jest, to da się wywieść, iż przeliczanie współrzędnych (przestrzennych i czasowych) między układami - czyli transformacja, MUSI mieć pewną określoną postać matematyczną. >4. We wzorze na transformację pojawia się stała k o wymiarze prędkości. Jest to prędkość graniczna która nie może zostać przekroczona. Z transformacji między innymi wynika, że dla dowolnego v, k + v = k >5. Prędkość graniczna może być nieskończona bądź skończona. Jeśli jest nieskończona, to transformacja przyjmuje znaną nam postać Transformacji Galileusza i zgadza się z intuicją. Oczywiście wówczas k + v = k jest dalej prawdą. >6. Na podstawie doświadczeń wiemy, że prędkość światła zachowuje się jak prędkość graniczna. Na dodatek zgadza się to z wzorami Maxwella. >7. W związku z powyższym, przyjmujemy że stała k jest skończona i równa prędkości światła c. >8. Transformacja w której za k podstawiamy c, nazywa się Transformacją Lorenza.
W punkcie 2 założyłeś już c = const, z uwagi na elektromagnetyzm i równania falowe (każde - w tym wariant dla dźwięku!).
Nie istniej żadna zasada względności. Mylisz matematykę z polityką, która to opiera się na konwencjach i kompromisach.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Nie istniej żadna zasada względności.> Mylisz matematykę z polityką, która to opiera się na konwencjach i kompromisach.Przepiękne poetyckie wnioski Imć Twardowski  Faktycznie matematyka próbuje być bezwzględna jak jaki bóg. Ale - do diabła! - nie fizyka. Tu to tylko oddziałuje, co się wzajem "widzi". I tak się układa, jak się "dogada". [Sam Wasze pisałeś: Słońce nie kołek w płocie. Dyga względem gwiazd, a i planet pomniejszych.]
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Przecież fizyka to tylko matematyka, ale jakby w nieco wyższej formie, której sięga niewielu matematyków - tylko ci wybitni jak Gauss, Poincare, Weyl, no i Newton który był faktycznie matematykiem: pl.wikiped(*)aturalis_principia_mathematicaEinstein ostatecznie także, ale ten dojrzały - nie jako autor tej... 'filozofii' względności obrazów.
|
|
| | | | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Przecież fizyka to tylko matematyka, ale jakby w nieco wyższej formie,Matematyka zawierająca fizykę powinna pewnie definiować także obserwatorów.. To faktycznie "nieco" większe wyzwanie.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > >Przecież fizyka to tylko matematyka, ale jakby w nieco wyższej formie,> Matematyka zawierająca fizykę powinna pewnie definiować także obserwatorów..> To faktycznie "nieco" większe wyzwanie.  Nie. W matematyce zawsze pracujemy z pozycji metaobserwatora, czyli takiego jakby Boga, który stoi ponad wszystkim i ma pełną informację - dokładnie taką właśnie jaka figuruje w klasycznych równaniach ruchu: ciała oraz ich parametry, plus warunki brzegowe, początkowe. A to co widzi/mierzy/rejestruje fizyczny obserwator po prostu obliczamy, i to nie będzie obiektywny, pełny obraz, lecz ograniczony, zdeformowany, a nawet kompletnie zerowy - przypadek obserwacji czarnych dziur, z których horyzontu żaden sygnał nie wychodzi, więc zdalny obserwator nie ma żadnej informacji. Całkowity brak komunikacji oznacza pełną niezależność - brak jakichkolwiek związków przyczynowo-skutkowych, czyli jakby kompletnie odrębne dwa światy. Ale przypadek cd nie jest taki - tu jest urwana tylko połowa: komunikacja jednokierunkowa do cd pozostaje zachowana... i pewnie to jest przyczyną tego zakłopotania wśród wielu teoretyków, ponieważ taka sytuacja jest dość nienormalna - nietypowa (intuicji im brakuje).
|
|
| | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >W punkcie 2 założyłeś już c = const, z uwagi na elektromagnetyzm i równania falowe (każde - w tym wariant dla dźwięku!).
W punkcie 2. znajdowali się Galileusz i Newton. Nic nie wiedzieli o elektromagnetyźmie. Więc stałości c nie można tu z niczego wnioskować. Do tego mamy punkt 6.
>Nie istniej żadna zasada względności. Jeśli nie istnieje, to wykreśl z Wikipedii. Ale pewnie masz na myśli, że nie obowiązuje. To wykaż to. Może zacznij od wykazania błędności praw Newtona i transformacji Galileusza.
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>W punkcie 2 założyłeś już c = const, z uwagi na elektromagnetyzm i równania falowe (każde - w tym wariant dla dźwięku!). >W punkcie 2. znajdowali się Galileusz i Newton. Nic nie wiedzieli o elektromagnetyźmie. Więc stałości c nie można tu z niczego wnioskować. Do tego mamy punkt 6.
Nie. Oni twierdzili tylko, że matematyczna reprezentacja jest arbitralna, i w szczególności stan faktyczny (ten opisywany) nie zależy od przyjętego układu, w którym go opisujemy. I to jest oczywiste.
>>Nie istniej żadna zasada względności. >Jeśli nie istnieje, to wykreśl z Wikipedii. Ale pewnie masz na myśli, że nie obowiązuje. To wykaż to. Może zacznij od wykazania błędności praw Newtona i transformacji Galileusza.
To co nazywacie zasadą względności jest właśnie tą arbitralnością - pełną neutralnością formalizmu matematyki (w stosunku do faktów - opisywanych realiów).
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | >W punkcie 2 założyłeś już c = const, z uwagi na elektromagnetyzm i równania falowe (każde - w tym wariant dla dźwięku!). Nie. Trochę nadinterpretujesz zasadę względności. Ona nie broni istnieć ośrodkom, w których rozchodzą się fale. Problem w tym, że jak zapostulujemy istnienie eteru, to wszystko wydaje się być względem tegoż eteru nieruchome, co nie jest raczej zbyt sensowne.
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>W punkcie 2 założyłeś już c = const, z uwagi na elektromagnetyzm i równania falowe (każde - w tym wariant dla dźwięku!). >Nie. Trochę nadinterpretujesz zasadę względności. Ona nie broni istnieć ośrodkom, w których rozchodzą się fale. Problem w tym, że jak zapostulujemy istnienie eteru, to wszystko wydaje się być względem tegoż eteru nieruchome, co nie jest raczej zbyt sensowne.
Ależ skąd. Obecnie poruszamy się około 490 km/s w tym eterze i prawie na południe ekliptyki. To samo wychodzi z kilku niezależnych pomiarów i zupełnie odmiennych zjawisk, np. z pomiarów sygnału w kablach koncentrycznych, i z aparatu typu Michelsona (trzeba mierzyć w medium, np. wodzie; dla próżni nie widać - zgodnie z Lorentzem...), i to samo można wyliczyć z anomalii Pionierów i serii anomalii z innych satelitów.
Zasada względności to tylko ta swoboda matematyczna, czyli oczywista niezależność faktów od teorii...
|
|
| | | | |  | | letma (109 punktów) | >6. Na podstawie doświadczeń wiemy, że prędkość światła zachowuje się jak prędkość graniczna. Na dodatek zgadza się to z wzorami Maxwella.
W jaki sposób doświadczalnie możemy określić pś. skoro jej składowe czyli odległość i czas są pojęciami względnymi i przy założeniach teorii muszą dać wynik = c.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >>6. Na podstawie doświadczeń wiemy, że prędkość światła zachowuje się jak prędkość graniczna. Na dodatek zgadza się to z wzorami Maxwella. >W jaki sposób doświadczalnie możemy określić pś. skoro jej składowe czyli odległość i czas są pojęciami względnymi i przy założeniach teorii muszą dać wynik = c. Mylisz założenia z wnioskami. Najpierw są doświadczenia (np Michelsona-Morleya, obserwacja gwiazd podwójnych itp.) które pozwalają stwierdzić, że prędkość światła jest taka sama dla wszystkich obserwatorów. Pojawia się pytanie jak to wytłumaczyć. I w zasadzie jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest to, że c jest ową prędkością graniczną w ogólnym wzorze na transformację, czyli czas i przestrzeń są względne. Czas i przestrzeń byłyby bezwzględne jedynie gdyby prędkość graniczna była nieskończona - czyli klasyka, Galileusz plus Newton. Ale wówczas prędkość światła musiałaby być zależna od tego kto ją obserwuje co przeczy doświadczeniu. Pomijam tu możliwość, że nieprawdziwa jest Zasada Względności. Czyli że mamy jakiś wyróżniony układ nieruchomy i różne cuda z ośrodkiem rozchodzenia się światła czyli tzw. eterem. Ale Zasada Względności jest jak wiadomo, podstawowym założeniem Teorii Względności. Jeśli ZW jest nieprawdziwa, to TW też. I nic w tym zaskakującego.
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Mylisz założenia z wnioskami. Najpierw są doświadczenia (np Michelsona-Morleya, obserwacja gwiazd podwójnych itp.) które pozwalają stwierdzić, że prędkość światła jest taka sama dla wszystkich obserwatorów.
W fizyce pytanie jest inne: jaka jest faktyczna prędkość św. To jaka jest obserwowana przez danego obserwatora jest tu drugorzędną sprawą.
I transformacje Lorentza właśnie wiążą te dwie sprawy: t', x' - obserwowane lokalnie (plus tradycyjna konwencja: c = const, bo taką stosujemy nieświadomie od wieków - jest bardzo wygodna i bardzo upraszcza równania). t, x - rzeczywiste wielkości
Parametr t' Lorentz nazywał 'artificial time', dopiero potem nazwano to lokalnym czasem.
>Pomijam tu możliwość, że nieprawdziwa jest Zasada Względności. Czyli że mamy jakiś wyróżniony układ nieruchomy i różne cuda z ośrodkiem rozchodzenia się światła czyli tzw. eterem. Ale Zasada Względności jest jak wiadomo, podstawowym założeniem Teorii Względności. Jeśli ZW jest nieprawdziwa, to TW też. I nic w tym zaskakującego.
I tak właśnie jest, plus pewne komplikacje np. z uwagi na przepływy tego eteru. TW jest konwencją - uproszczeniem.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Fizyk (17637 punktów) | > Ale Zasada Względności jest jak wiadomo, podstawowym założeniem Teorii Względności.
To coś więcej niż założenie - to, że prawa przyrody są takie same w każdym układzie inercjalnym, to fakt.
|
|
| | | | | | | |  | | uxbridge (5980 punktów) | >> Ale Zasada Względności jest jak wiadomo, podstawowym założeniem Teorii Względności. >To coś więcej niż założenie - to, że prawa przyrody są takie same w każdym układzie inercjalnym, to fakt. > Kwestia semantyki myślę. Jeśli jakiejś zasady nie jesteśmy w stanie wywieść z zasad bardziej podstawowych, a nie znamy odstępstw od niej, to ZAKŁADAMY, że jest obowiązująca. Nie znalazłem (ale jestem leniwy i nie chce mi się teraz głębiej szukać) czy ZW da się wywieść z jakichś podstawowych symetrii, czy sama jest taką symetrią. Może podpowiesz? Tak czy inaczej, nawet jeśli ZW da się wywieść z zasad bardziej podstawowych, to dla TW będzie założeniem. Tak samo, jak np. zasada zachowania pędu będzie założeniem przy rachunku zderzeń, mimo iż ZSP to nie tyklo fakt, ale da się ją wyprowadzić.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Ale Zasada Względności jest jak wiadomo, podstawowym założeniem Teorii Względności.> > To coś więcej niż założenie - to, że prawa przyrody są takie same w każdym układzie inercjalnym, to fakt.> Kwestia semantyki myślę. Jeśli jakiejś zasady nie jesteśmy w stanie wywieść z zasad bardziej podstawowych, a nie znamy odstępstw od niej, to ZAKŁADAMY, że jest obowiązująca.Zgadzam się, że tak założenia rozumieją naukowcy, ale laicy spodziewają się odstępstw od rzeczywistości w teoretycznych założeniach. > Nie znalazłem (ale jestem leniwy i nie chce mi się teraz głębiej szukać) czy ZW da się wywieść z jakichś podstawowych symetrii, czy sama jest taką symetrią. Może podpowiesz?Da się wywieść z jednorodności czasoprzestrzeni. ( Niezwykle szczególna teoria względności, Apokryf 1) Edit: ale zauważyłem, że już to wiesz
|
|
| | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >> Ale Zasada Względności jest jak wiadomo, podstawowym założeniem Teorii Względności. >To coś więcej niż założenie - to, że prawa przyrody są takie same w każdym układzie inercjalnym, to fakt.
Nie. Warunki fizyczne w ruchu są już inne, a że chwilowo takie testy są niedostępne dla nas, więc tylko ekstrapolujemy swoje intuicyjne - podwórkowe nawyki, i stąd ta śmieszna pewność w tej sprawie.
|
|
| | | | | | |  | | letma (109 punktów) | >Mylisz założenia z wnioskami. Najpierw są doświadczenia (np Michelsona-Morleya, obserwacja gwiazd podwójnych itp.) które pozwalają stwierdzić, że prędkość światła jest taka sama dla wszystkich obserwatorów. Pojawia się pytanie jak to wytłumaczyć. I w zasadzie jedynym rozsądnym wytłumaczeniem jest to, że c jest ową prędkością graniczną w ogólnym wzorze na transformację, czyli czas i przestrzeń są względne.
Wyciąganie wniosków z doświadczenia Michelsona-Morleya, że pś. jest taka sama dla wszystkich obserwatorów jest zbyt daleko idące. W tym eksperymencie zarówno źródło światła, zwierciadła odbijające jak i detektor pozostawały względem siebie w spoczynku, więc na jego podstawie nie można stwierdzić że pś. jest stała i niezależna od prędkości emitującego światło obiektu.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | uxbridge (5980 punktów) | >Wyciąganie wniosków z doświadczenia Michelsona-Morleya, że pś. jest taka sama dla wszystkich obserwatorów jest zbyt daleko idące. W tym eksperymencie zarówno źródło światła, zwierciadła odbijające jak i detektor pozostawały względem siebie w spoczynku, więc na jego podstawie nie można stwierdzić że pś. jest stała i niezależna od prędkości emitującego światło obiektu.
Doświadczenie M-M zaprzeczyło teorii stacjonarnego eteru. Do tego służyło i tylko to mogło zweryfikować. Mieszanie doświadczenia M-M z teoriami emisyjnymi (prędkość światła zależna od prędkości emitera) jest nadużyciem i manipulacją często stosowaną przez domowych "obalaczy" STW. Dlatego wspomniałem o obserwacji gwiazd podwójnych/zaćmieniowych. Gdyby prędkość światła dodawała się do prędkości źródła, to takie gwiazdy dawałyby wariackie obrazy. Na to pierwszy zwrócił uwagę De Sitter i to był gwóźdź do trumny wszystkich naiwnych teorii emisyjnych. Na dodatek, o czym wielu z chcących wytknąć nieadekwatniość doświadczenia M-M nie wie, lub nie chce wiedzieć, to wykonano jego zmodyfikowane wersje w których źródłem światła było Słońce lub gwiazdy. Zwieciadła i detektor poruszały sie więc względem źródła. Z jakim wynikiem, kto zgadnie? Jest do znalezienia w sieci bardzo dobry artykuł nt. teorii emisyjnych, ich historii i weryfikacji. https:\\webspace.utexas.edu/aam829/1/m/Relativity_files/RitzEinstein.pdf
|
|
| | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | >Doświadczenie M-M zaprzeczyło teorii stacjonarnego eteru. Do tego służyło i tylko to mogło zweryfikować. Mieszanie doświadczenia M-M z teoriami emisyjnymi (prędkość światła zależna od prędkości emitera) jest nadużyciem i manipulacją często stosowaną przez domowych "obalaczy" STW.>
Z dwoma pierwszymi zdaniami całkowicie się zgadzam. Ale wnioski z doświadczenia M-M są nadużywane nie przez ,,domowych obalaczy'' ale przez zwolenników TW, co zresztą sam zrobiłeś kilka postów wyżej. Ja niczego nie obalałem, tylko stwierdziłem że z doświadczenia M-M nie można wywnioskować że PŚ. jest stała dla każdego obserwatora.
|
|
| | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | Na dodatek, o czym wielu z chcących wytknąć nieadekwatniość doświadczenia M-M nie wie, lub nie chce wiedzieć, to wykonano jego zmodyfikowane wersje w których źródłem światła było Słońce lub gwiazdy. Zwieciadła i detektor poruszały sie więc względem źródła. Z jakim wynikiem, kto zgadnie?
To że żródło świtła poruszało się względem układu niewiele zmienia. Aby doświadczenie potwierdzało to że PŚ. jest niezależna od prędkości żródła, trzeba zamiast dwów zwierciadeł, stacjonarnych względem detektora, wybrać dwa obiekty o różnych względem Ziemi prędkościach.
|
|
| | | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | Coś mi się żle zacytowało
|
|
| | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >To że żródło świtła poruszało się względem układu niewiele zmienia. Aby doświadczenie potwierdzało to że PŚ. jest niezależna od prędkości żródła, trzeba zamiast dwów zwierciadeł, stacjonarnych względem detektora, wybrać dwa obiekty o różnych względem Ziemi prędkościach.
Wystarczy wykonać pomiary proponowane już przez Maxwella. I zostało to niedawno zrealizowane - na Pionierze 10 i 11 (niezależnie).
|
|
| | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Doświadczenie M-M zaprzeczyło teorii stacjonarnego eteru.
Gdzie takie głupoty opowiadają?
Przecież stacjonarny eter to właśnie dzieło Lorentza w odpowiedzi na wyniki pomiarów Michelsona!
Jest w 100% zgodny z wszystkimi eksperymentami. OTW też jest oparta na tym eterze - równania są tu identyczne (w tej wersji materia jest obszarem o zmniejszonej gęstości tego eteru, czyli taki negatyw...).
|
|
| | | | | | | | | |  | 2 na 2 | uxbridge (5980 punktów) | >>Doświadczenie M-M zaprzeczyło teorii stacjonarnego eteru. >Gdzie takie głupoty opowiadają? >Przecież stacjonarny eter to właśnie dzieło Lorentza w odpowiedzi na wyniki pomiarów Michelsona! >Jest w 100% zgodny z wszystkimi eksperymentami. Tak jest, niewykrywalny eter o odpowiednich własnościach jest zgodny ze wszystkimi eksperymentami. Przeszłymi, obecnymi i przyszłymi, jeśli się owe własności odpowiednio dobierze. No owszem, doświadczenie MM nie wykryło eteru, ale skoro jest niewykrywalny to można śmiało powiedzieć (stosując Regułę Układu prof. Kaczyńskiego), że potwierdziło jego istnienie. Owszem Lorenz, skłaniał się do takiego eteru dokonującego fizycznych deformacji prętów i zegarów, bo było to wygodne rozwiązanie problemu "na szybko". Ale ani on, ani inni fizycy niewolniczo przywiązani do brzytwy Ockhama, nie byli z tego rozwiązania zadowoleni, osły jedne. Einstein pokazał, jak można się bez takiego eteru obyć całkowicie i również mieć 100% zgodność z eksperymentami. Świat naukowy zboczył wtedy ze słusznej ścieżki i pociągnął za hochsztaplerem. Gdyby tak się nie stało, stawiam jajca przeciw orzechom, że Kombi/Twardowski dawałby dzisiaj odpór Teorii Eteru.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>Jest w 100% zgodny z wszystkimi eksperymentami. >Tak jest, niewykrywalny eter o odpowiednich własnościach jest zgodny ze wszystkimi eksperymentami. Przeszłymi, obecnymi i przyszłymi, jeśli się owe własności odpowiednio dobierze.
Jest wykrywalny i był od samego początku. W oryginalnych pomiarach Michelsona widać aż 400 km/s, czyli grubo za dużo i w zupełnie nieodpowiednim kierunku.
Można nawet usprawiedliwić częściowo, że wszyscy wtedy ignorowali takie wyniki: oni celowali w 30 km/s z orbity - przecież galaktyk wtedy jeszcze w ogóle nie było!
Należy tu zauważyć, że te prędkości są prostopadłe do siebie, czyli w poszukiwaniach nacelowanych na tą orbitalną otrzymasz coś takiego:
v = (500^2 + 30^2)^0.5 = 500.9 km/s, czyli w płaszczyźnie orbity możesz obserwować jedynie zmiany +/-0.9 km/s, a oni chcieli zmierzyć całe +/-30km/s, i tylko taki wynik uznaliby za pozytywny.
>Owszem Lorenz, skłaniał się do takiego eteru dokonującego fizycznych deformacji prętów i zegarów, bo było to wygodne rozwiązanie problemu "na szybko". Ale ani on, ani inni fizycy niewolniczo przywiązani do brzytwy Ockhama, nie byli z tego rozwiązania zadowoleni, osły jedne. Einstein pokazał, jak można się bez takiego eteru obyć całkowicie i również mieć 100% zgodność z eksperymentami. Świat naukowy zboczył wtedy ze słusznej ścieżki i pociągnął za hochsztaplerem. Gdyby tak się nie stało, stawiam jajca przeciw orzechom, że Kombi/Twardowski dawałby dzisiaj odpór Teorii Eteru.
Einstein podał, czy też usystematyzował, pewną starą konwencję, która mogła być stosowana w tamtejszej codziennej praktyce bez jakichkolwiek konsekwencji. Nawet dzisiaj można ją bezkarnie stosować tu na ziemi, pomimo ogromnego postępu w technologii.
Zalecam poszerzyć nieco swoje horyzonty: prace Poincarego, Lorentza i innych z tamtego okresu. Jednostronne podręcznikowe sprawozdania o poczynaniach 'filozoficznych' młodego Einsteina to zaledwie opakowanie.
|
|
| | | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | >Jest w 100% zgodny z wszystkimi eksperymentami. >OTW też jest oparta na tym eterze - równania są tu identyczne (w tej wersji materia jest obszarem o zmniejszonej gęstości tego eteru, czyli taki negatyw...).
W ten sposób spór zaczyna robić się czysto akademicki. Zastępowanie czasoprzestrzeni eterem, a jej zakrzywienia zmniejszoną gęstością tegoż eteru niewiele wnosi. Jeżeli ktoś tworzy teorię, która oddziaływanie grawitacyjne tłumaczy zakrzywieniem czasoprzestrzni, więc wyklucza pośrednictwo materialnych nośników, a potem twierdzi że oddziaływanie to nie może propagować się z prędkością większą niż PŚ. to takie podejście uważam za niekonsekwencję. Fotony to cząstki materialne, więc podlegają ograniczeniom prędkości, natomiast grawitacja wynika z zakrzywienia CP, więc się nie propaguje.
|
|
| | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >W ten sposób spór zaczyna robić się czysto akademicki. Zastępowanie czasoprzestrzeni eterem, a jej zakrzywienia zmniejszoną gęstością tegoż eteru niewiele wnosi. Jeżeli ktoś tworzy teorię, która oddziaływanie grawitacyjne tłumaczy zakrzywieniem czasoprzestrzni, więc wyklucza pośrednictwo materialnych nośników, a potem twierdzi że oddziaływanie to nie może propagować się z prędkością większą niż PŚ. to takie podejście uważam za niekonsekwencję. Fotony to cząstki materialne, więc podlegają ograniczeniom prędkości, natomiast grawitacja wynika z zakrzywienia CP, więc się nie propaguje.
Ta krzywizna nie ma tu żadnego znaczenia, bo to jest tylko efekt uboczny tej geometryzacji w GR.
Bez deformowania przestrzeni, tej matematycznej, zwanej popularnie czasoprzestrzenią, nie uzyskasz założonego wcześniej c = inv.
Zakładasz c = inv, i obliczasz z tym metrykę, więc masz gotową krzywiznę. To jest zasada zachowania: skracamy mierzony czas (grawitacyjna dylatacja czasu), więc musimy proporcjonalnie wydłużyć odległość - w celu zachowania ilości tej czasoprzestrzeni!
W otw: dV4 = inv, czyli ta 4-objętość jest zachowana: całkowita ilość przestrzeni nie ulega zmianie. Przestrzeń jest tam materialna, i tak się zachowuje - jak np. balon, który dowolnie deformowany, rozciągany nie utraci swojej masy, hehe!
|
|
-2 na 2 AndyPSV (-14 punktów) (zablokowany) | Wiedza o predkosci swiatla jest bledna, na obecnym poziomie zrozumienia.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|