 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-04-2013 12:52 | gibgibgibon (180 punktów) | Big Bang, koncepcja | Witam forumowiczów. Ostatnio chodzi mi po głowie pewien koncept i postanowiłem się nim z wami podzielić. Załóżmy, że mamy osobliwość - nieskończenie mały, gęsty i gorący "punkt" który znajduje się "nigdzie" i zawiera wszystko. Zawsze rozumiałem to zdarzenie jako wybuch, który rozchodzi się z kierunku "srodka" osobliwości na "zewnątrz". Rozważałem sobie możliwość, że osobliwość faktycznie wybuchła ale ekspansja została skierowana do wewnątrz osobliwości. Czasoprzestrzeń zostałaby w ten sposób stworzona i rozciągnięta w nieskończenie małej "przestrzeni" osobliwości. Zacząłem o tym rozmyślać po obejrzeniu kilku filmików tego typu: /watch?v=cakfNwkO2no Czy uważacie, że miałoby to jakieś dalsze implikacje ? Czy takie postrzeganie BB zmienia cokolwiek w postrzeganiu początków wszechświata ? Przepraszam za ewentualne błędy merytoryczne jak i każde inne. To mój pierwszy post.. Pozdrawiam Tomek  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Irracja (4721 punktów) | >>Załóżmy, że mamy osobliwość - nieskończenie mały, gęsty i gorący "punkt" który znajduje się "nigdzie" i zawiera wszystko. Zawsze rozumiałem to zdarzenie jako wybuch, który rozchodzi się z kierunku "środka" osobliwości na "zewnątrz". Rozważałem sobie możliwość, że osobliwość faktycznie wybuchła ale ekspansja została skierowana do wewnątrz osobliwości. Czasoprzestrzeń zostałaby w ten sposób stworzona i rozciągnięta w nieskończenie małej "przestrzeni" osobliwości.
... pomijając inne czynniki - o tym że "Wielki Wybuch" był eksplozją świadczy chociażby zauważone (i udowodnione) przez naukę zjawisko rozszerzania się wszechświata, oddalania się od siebie obiektów wszechświata. Gdyby to była implozja, to nauka zauważyłaby zjawisko odwrotne - czyli zbliżanie się obiektów wszechświata do siebie...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | | gibgibgibon (180 punktów) |
Chodzi mi raczej o coś takiego, że przestrzeń rozszerza się nie wychodząc "poza" osobliwość. Na przykład zdjęcie ma ograniczony obszar a poprzez zmianę rozdzielczości możemy powiększać ilość informacji. O taką jakby zmianę rozdzielczości mi chodzi. Nie bardzo wiem jak opisać to o czym myślę.
Oczywiście to tylko koncept : )
|
|
|  | | Irracja (4721 punktów) | >Chodzi mi raczej o coś takiego, że przestrzeń rozszerza się nie wychodząc "poza" osobliwość. >Na przykład zdjęcie ma ograniczony obszar a poprzez zmianę rozdzielczości możemy powiększać ilość informacji. >O taką jakby zmianę rozdzielczości mi chodzi. Nie bardzo wiem jak opisać to o czym myślę. >Oczywiście to tylko koncept : ) ... taka koncepcja wymagałaby stabilności wszechświata. Czyli, dokonując pomiarów tym samym narzędziem (w odstępie powiedzmy 10 lat) odległość tych samych obiektów wszechświata powinna być stała. Natomiast nauka stwierdza różnice, i to różnice świadczące o rozszerzaniu się wszechświata... ... poza tym, nawet zakładając, że nasze rosnące informacje o wszechświecie są efektem coraz lepszego sprzętu (chyba o to Ci chodzi z tym przykładem z rozdzielczością) to i tak odległości między obiektami powinny być (z uwzględnieniem skalowalności parametrów) jednakowe po dokonaniu obliczeń uwzględniających różnicę w skali poszczególnych pomiarów... ... to tak jak z mapą. Na różnych mapach odległości mierzona linijką, między dwoma (tymi samymi) punktami może być różna. Jednak uwzględniając skalę mapy, to obliczenia wykażą tę samą realna odległość...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | | gibgibgibon (180 punktów) | >>Chodzi mi raczej o coś takiego, że przestrzeń rozszerza się nie wychodząc "poza" osobliwość. >>Na przykład zdjęcie ma ograniczony obszar a poprzez zmianę rozdzielczości możemy powiększać ilość informacji. >>O taką jakby zmianę rozdzielczości mi chodzi. Nie bardzo wiem jak opisać to o czym myślę. >>Oczywiście to tylko koncept : ) > ... taka koncepcja wymagałaby stabilności wszechświata. Czyli, dokonując pomiarów tym samym narzędziem (w odstępie powiedzmy 10 lat) odległość tych samych obiektów wszechświata powinna być stała. Natomiast nauka stwierdza różnice, i to różnice świadczące o rozszerzaniu się wszechświata... > ... poza tym, nawet zakładając, że nasze rosnące informacje o wszechświecie są efektem coraz lepszego sprzętu (chyba o to Ci chodzi z tym przykładem z rozdzielczością) to i tak odległości między obiektami powinny być (z uwzględnieniem skalowalności parametrów) jednakowe po dokonaniu obliczeń uwzględniających różnicę w skali poszczególnych pomiarów... > ... to tak jak z mapą. Na różnych mapach odległości mierzona linijką, między dwoma (tymi samymi) punktami może być różna. Jednak uwzględniając skalę mapy, to obliczenia wykażą tę samą realna odległość... > ... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
Zły przykład ze zdjęciem..
Wyobraźmy sobie nieskończenie małą kulkę - osobliwość - której żadna siła nie jest w stanie zniszczyć (żeby cokolwiek nie wydostało się poza nią). W środku tej kuli następuje reakcja(BB), zaczyna tworzyć się czasoprzestrzeń i zamiast rozpychać się w nicości rozpycha się sama w sobie.
|
|
| | |  | | letma (109 punktów) | >Zły przykład ze zdjęciem.. >Wyobraźmy sobie nieskończenie małą kulkę - osobliwość - której żadna siła nie jest w stanie zniszczyć (żeby cokolwiek nie wydostało się poza nią). W środku tej kuli następuje reakcja(BB), zaczyna tworzyć się czasoprzestrzeń i zamiast rozpychać się w nicości rozpycha się sama w sobie. >
Przy założeniu że poza Wszechświatem nie istnieje nic, to jego rozszerzanie w otaczającej nicości jest całkowicie sprzeczne z logiką. Nie można znaleźć się w czymś, co nie istnieje. Tak więc próba wyjaśnienia obserwowanej ekspansji w obrębie Wszechświata jest jak najbardziej słuszna. Druga sprawa, to przyczyny ekspansji. Obecnie przyjmuje się że na początku istniała osobliwość i nagle postanowiła się rozszerzać. Brzmi to dosyć naiwnie. Skoro nic poza nią nie istniało to co spowodowało jej ekspansję?
|
|
| | | |  | | gibgibgibon (180 punktów) | >>Zły przykład ze zdjęciem.. >>Wyobraźmy sobie nieskończenie małą kulkę - osobliwość - której żadna siła nie jest w stanie zniszczyć (żeby cokolwiek nie wydostało się poza nią). W środku tej kuli następuje reakcja(BB), zaczyna tworzyć się czasoprzestrzeń i zamiast rozpychać się w nicości rozpycha się sama w sobie. >> >Przy założeniu że poza Wszechświatem nie istnieje nic, to jego rozszerzanie w otaczającej nicości jest całkowicie sprzeczne z logiką. Nie można znaleźć się w czymś, co nie istnieje. Tak więc próba wyjaśnienia obserwowanej ekspansji w obrębie Wszechświata jest jak najbardziej słuszna. Druga sprawa, to przyczyny ekspansji. Obecnie przyjmuje się że na początku istniała osobliwość i nagle postanowiła się rozszerzać. Brzmi to dosyć naiwnie. Skoro nic poza nią nie istniało to co spowodowało jej ekspansję?
To dlaczego osobliwość postanowiła się rozszerzać zostawmy na później albo na inny wątek.
Problemem jest sama ekspansja. Ciężko sobie wyobrazić jak w czymś nieskończenie małym mogło powstać wszystko to co widzimy, chyba, że pójdziemy w drugą stronę i założymy, że osobliwość może być nieskończenie duża (generalnie nieskończona, niczym nieograniczona) wtedy niejako pozbywamy się(?) problemu nicości. W nieograniczonej osobliwości miejsca na ekspansję jest dosyć sporo. Tylko jak to ogarnąć ?
Próbowałem to zestawić ze wspomnianymi fraktalami. Nie bardzo wiem jak to ubrać w słowa.. Może znajdujemy się po prostu na jakimś "poziomie" iteracji osobliwości a ona sama nigdy nie "wybuchła". Skoro zakładamy, że osobliwość zawiera "wszystko", nic nie musiało zostać stworzone gdyż to tam już jest gotowe.
|
|
| | | | |  | | letma (109 punktów) | > To dlaczego osobliwość postanowiła się rozszerzać zostawmy na później albo na inny wątek.> Problemem jest sama ekspansja. Ciężko sobie wyobrazić jak w czymś nieskończenie małym mogło powstać wszystko to co widzimy, chyba, że pójdziemy w drugą stronę i założymy, że osobliwość może być nieskończenie duża (generalnie nieskończona, niczym nieograniczona) wtedy niejako pozbywamy się(?) problemu nicości. W nieograniczonej osobliwości miejsca na ekspansję jest dosyć sporo.> Tylko jak to ogarnąć ?> Próbowałem to zestawić ze wspomnianymi fraktalami. Nie bardzo wiem jak to ubrać w słowa..> Może znajdujemy się po prostu na jakimś "poziomie" iteracji osobliwości a ona sama nigdy nie "wybuchła". Skoro zakładamy, że osobliwość zawiera "wszystko", nic nie musiało zostać stworzone gdyż to tam już jest gotowe.Ekspansję można wyjaśnić na podstawie hipotezy wszechświatów potomnych. Nasz Wszechświat powstał jako Czarna Dziura w obrębie innego wszechświata. Jako że gęstość CD maleje wraz ze wzrostem jej masy, to tłumaczyłoby obserwowane rozszerzanie. Im jest większa, tym więcej materii pochłania, więc ekspansja przyspiesza, bez ,,pomocy'' ciemnej energii. Poza tym HZ naszego Wszechświata miałby gdzie ekspandować; pochłaniałby przestrzeń swojego nadwszechświata. Rozwiązywałoby to także problem powstania wszechświata; całość, którą wolę nazywać multiwszechświatem niż osobliwością (brzmi to jakoś mało naukowo  , byłaby nieskończona i jako taka nie musiała powstawać.
|
|
Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Nie ma żadnej ekspansji Wszechświata - rzecz skrajnie absurdalna.
Nie można rozpędzić wszystkich ciał naraz do tak dużych prędkości. Limitem jest tu sama energia tych ciał: Ek < mc^2, ponieważ całkowita dostępna energia jest tu przecież równa właśnie E = mc^2.
Nawet z stw można sobie to wyliczyć: E = Ek + mc^2 = const
maksymalna prędkość c, co znaczy m = 0, czyli pozostało samo promieniowanie - tło kosmiczne. Obecnie tło kosmiczne stanowi około 1/1000 masy-energii, czyli niewiele - prędkości są nieduże, znacznie grubo poniżej c - jakieś promile.
|
|
 | | letma (109 punktów) | Sorry Hetman, ale przez przypadek dałem ci minusa
Mod: Minusa możesz cofnąć plusem.
|
|
|  | | letma (109 punktów) | A tak pozatym to czemu miałbyś te ciała rozpędzać? Odległość między nimi wzrasta z powodu powiększania się przestrzeni, więc niepotrzebna im energia aby się od siebie oddalić.
|
|
| |  | | Matix (5786 punktów) | >więc niepotrzebna im energia aby się od siebie oddalić.
To w końcu jesteś za modelem standardowym, czy przeciw? Słyszałeś o ciemnej energii?
|
|
| | |  | | letma (109 punktów) | > >więc niepotrzebna im energia aby się od siebie oddalić.> To w końcu jesteś za modelem standardowym, czy przeciw? Słyszałeś o ciemnej energii?MS ma pewne wady, ale jego całkowita krytyka miałaby ich jeszcze więcej, dlatego nie opowiadam się po konkretnej stronie bo to nie wybory do parlamentu  . O ciemnej energii słyszałem, ale jak dla mnie to tworzenie niepotrzebnych hipoptez.
|
|
| |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >A tak pozatym to czemu miałbyś te ciała rozpędzać? Odległość między nimi wzrasta z powodu powiększania się przestrzeni, więc niepotrzebna im energia aby się od siebie oddalić.
Nie przypadkiem w BB mówi się o ucieczce galaktyk, z prędkościami które rosną z odległością i sięgają c na horyzoncie.
Nietrudno obliczyć energię takiej ucieczki, i ona przekracza ponad 10 razy całkowitą energię-materię Wszechświata.
Obecnie nazywają to ciemną energią, której ilość szacują właśnie w ten sposób.
Autorzy BB nieświadomie sugerują, że z wiadra o pojemności 10 litrów można wylać ponad 100 litrów wody.
Przestrzeń nie może się powiększać - to nie jest byt, obiekt, ciało, lecz takie pojęcie abstrakcyjne z matematyki.
W praktyce ciała determinują przestrzeń, np. kula ma swój brzeg i ten brzeg nazywamy sobie przestrzenią - sfera 2D.
Teraz usuwamy kulę, ale możemy sobie nadal wyobrażać że ta sfera tam wisi, no ale nawet dziecko zauważy że tam faktycznie nie ma nic!
|
|
| | |  | | letma (109 punktów) | >Nietrudno obliczyć energię takiej ucieczki, i ona przekracza ponad 10 razy całkowitą energię-materię Wszechświata.
I dlatego hipoteza wszechświatów potomnych zasługuje na rozpatrzenie. Pochłanianie materii z zewnątrz rozwiązywałoby problem brakującej energii. Z obliczaniem może być jednak trudno, bo jak kiedyś nadmieniłem z matematyki jestem do du....y.
>W praktyce ciała determinują przestrzeń, np. kula ma swój brzeg i ten brzeg nazywamy sobie przestrzenią - sfera 2D. >Teraz usuwamy kulę, ale możemy sobie nadal wyobrażać że ta sfera tam wisi, no ale nawet dziecko zauważy że tam faktycznie nie ma nic! >
Dlatego nie rozumiem dlaczego współcześni naukowcy z taką łatwością przyjmują że przestrzeń rozprzestrzenia się w nicości. Jak już nadmieniłem wyżej jest to całkowicie sprzeczne z logiką.
|
|
| | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >I dlatego hipoteza wszechświatów potomnych zasługuje na rozpatrzenie. Pochłanianie materii z zewnątrz rozwiązywałoby problem brakującej energii. Z obliczaniem może być jednak trudno, bo jak kiedyś nadmieniłem z matematyki jestem do du....y.
Nie ma żadnego zewnątrz - Wszechświat to z definicji wszystko... a nawet więcej, bo plus to co potencjalnie może istnieć.
I nie potrzeba żadnej ekstra energii, bo rachunki się idealnie zgadzają, i pięknie ujawniają że nie ma ekspansji. Hipotezy z BB są całkowicie zbyteczne - są to właśnie typowe przykłady bytów ponad potrzebę.
|
|
| | | | |  | | letma (109 punktów) | > Nie ma żadnego zewnątrz - Wszechświat to z definicji wszystko... a nawet więcej, bo plus to co potencjalnie może istnieć.Oczywiście że tak. Dlatego starałem się używać stwierdzenia ,,nasz wszechświat''. Może słownikowo trochę niepoprawne, ale nie chciałem kombinować z własnymi nazwami. Tak więc pisząc ,,zewnątrz'' chodziło mi o pochłanianie materii przez nasz cośtamświat ze swojego nadcośtamświata. Wszystko w obrębie Wszechświata
|
|
-3 na 3 AndyPSV (-14 punktów) (zablokowany) | A co jesli nie bylo wielkiego wybuchu, a swiat po prostu powstal - zostal stworzony, ot tak - bez zadnego poczatku ani konca?
|
|
 | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >A co jesli nie bylo wielkiego wybuchu, a swiat po prostu powstal - zostal stworzony, ot tak - bez zadnego poczatku ani konca?
Został stworzony powiadasz. A przez kogóż to niby? Przez boga zapewne, ten zaś bóg przez nadboga, ten przed nadnadboga i tak ad infinitum. Starczy nie mnożyć bytów ponad miarę: wielki wybuch jest uznawany za najprawdopodobniejszy model powstania wszechświata.
|
|
|  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>A co jesli nie bylo wielkiego wybuchu, a swiat po prostu powstal - zostal stworzony, ot tak - bez zadnego poczatku ani konca? >Został stworzony powiadasz. A przez kogóż to niby? Przez boga zapewne, ten zaś bóg przez nadboga, ten przed nadnadboga i tak ad infinitum. >Starczy nie mnożyć bytów ponad miarę: wielki wybuch jest uznawany za najprawdopodobniejszy model powstania wszechświata.
Model BB został stworzony w celu stworzenia reszty, więc on tu robi za boga. Nie ma tu nic nowego, nie licząc błędów - w starożytnych mitach było ich zdecydowanie mniej.
|
|
| |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Model BB został stworzony w celu stworzenia reszty, więc on tu robi za boga.Jednakże to właśnie ten model jest uznany za najprawdopodobniejszy. Idea boga stwórcy jest zaś absurdem, który w dodatku nic nie wyjaśnia. Pozwolę sobie przypomnieć, że nie ma sensu tworzyć bytów ponad miarę. > Nie ma tu nic nowego, nie licząc błędów - w starożytnych mitach było ich zdecydowanie mniej.Dowody. Jakież to błędy, jakiż to brak nowości? A te starożytne mity do których należą też katolickie bajki istotnie wyjaśniają wszystko z niezwykłą wprost klarownością i precyzją. Bóg stworzył świat i cyk, wszystko jasne, nauka kapituluje wobec takiego ogromu dowodów  .
|
|
| | |  | | letma (109 punktów) | > Jednakże to właśnie ten model jest uznany za najprawdopodobniejszy. Idea boga stwórcy jest zaś absurdem, który w dodatku nic nie wyjaśnia. Pozwolę sobie przypomnieć, że nie ma sensu tworzyć bytów ponad miarę.Tyle że wbrew pozorom model BB też niewiele wyjaśnia a mnożenie bytów ponad miarę (jak choćby ciemna energia czy ciemna materia) to jego specjalność. Stwierdzenie że Wszechświat powstał z osobliwości jest równie absurdalne co wiara w to że stworzył go Bóg (chociaż to przynajmniej tłumaczy jego powstanie  ). Bóg stworzył świat i cyk, wszystko jasne, nauka kapituluje wobec takiego ogromu dowodów  . Identycznie w BB; wszechświat nagle powstał i cyk. Nieważne że powstanie czegoś z niczego przeczy logice.
|
|
| | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Tyle że wbrew pozorom model BB też niewiele wyjaśnia a mnożenie bytów ponad miarę (jak choćby ciemna energia czy ciemna materia) to jego specjalność. Stwierdzenie że Wszechświat powstał z osobliwości jest równie absurdalne co wiara w to że stworzył go Bóg (chociaż to przynajmniej tłumaczy jego powstanie ).Czyli przewagę ma, bo jak sam piszesz tłumaczy powstanie wszechświata. Czemu niby powstanie z osobliwości ma być absurdalne? A ciemna energia i ciemna materia nie są bytami czysto spekulatywnymi , zarówno za jednym i drugim przemawiają pewne przesłanki. > Identycznie w BB; wszechświat nagle powstał i cyk. Nieważne że powstanie czegoś z niczego przeczy logice.Nie z niczego a z gęstej i gorącej osobliwości: pl.wikipedia.org/wiki/Wielki_Wybuch.Nie mówię, że WW jest prawdą, być może kiedyś nauka wyjaśni jak powstał wszechświat, być może nie, ale błędy czy luki w teorii WW w żaden sposób nie uprawdopodabniają istnienia boga. Teoria WW ma naukowe podstawy, bóg to jedynie religijne bajeczki.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > >Stwierdzenie że Wszechświat powstał z osobliwości jest równie absurdalne co wiara w to że stworzył go Bóg (chociaż to przynajmniej tłumaczy jego powstanie)...> >Identycznie w BB; wszechświat nagle powstał i cyk. Nieważne że powstanie czegoś z niczego przeczy logice. ... a od kiedy pojęcie "osobliwości" zakłada brak czegokolwiek? "Osobliwość" to z jednej strony stan w którym występują składniki w ilości, kształcie, skupieniu itd, nie występującym gdzieś indziej. Prawdę mówiąc, to wszystko we wszechświecie jest (w mniejszym lub większym stopniu) osobliwością. Z drugiej strony osobliwość to stan bliski tzw. "masie krytycznej" (co do składu, sił, budowy, kształtu, itp.) gwarantującej zapoczątkowanie konkretnej/przypadkowej reakcji. W miarę dobrym porównaniem może być przyrównanie wszechświata sprzed WW (czy też BB) do "bomby jądrowej" przed detonacją, która w stosunku do "stanu naturalnego przyrody" również jest "osobliwością"... > >Tyle że wbrew pozorom model BB też niewiele wyjaśnia a mnożenie bytów ponad miarę (jak choćby ciemna energia czy ciemna materia) to jego specjalność. ).> >Bóg stworzył świat i cyk, wszystko jasne, nauka kapituluje wobec takiego ogromu dowodów . ... wracając do porównania z "bombą jądrową". O "bombie jądrowej" wiemy wszystko. Znamy jej skład, budowę, kształt, itd - dlatego jesteśmy w stanie wskazać detonator - czynnik początkujący reakcję. Natomiast o stanie tuż przed WW nie wiemy nic - dlatego nie jesteśmy w stanie wskazać czynnika początkującego reakcję, nie znamy "zapalnika". I tutaj pojawia się problem "boga". Teoretycznie i umownie można przyjąć, że tym "zapalnikiem" był "czynnik boży". Jednak, czy był to czynnik celowy i zamierzony, a zwłaszcza osobowy (jak twierdzą religie), czy też całkiem przypadkowy i bezosobowy? No i drugi problem - czy zainicjonowana reakcja przebiega w sposób kontrolowany przez "czynnik boski" - czy teoretyczny i umowny "czynnik boski" był/jest czymś więcej niż tylko "zapalnikiem"? Czy rozwój wszechświata przebiega jak np. w "elektrowni jądrowej" - co jest podstawą wielu religii? Czy raczej jest to niekontrolowana reakcja łańcuchowa jaka występuje w "bombie jądrowej" - na co wskazuje cała nasza wiedza, jaką dotychczas dysponujemy... ... pozdrawiam... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > Jednakże to właśnie ten model jest uznany za najprawdopodobniejszy.Możliwe, ale tylko na zasadzie zawłaszczenia: inne możliwości są ignorowane, czyli całkiem podobnie jak było w średniowieczu. > Idea boga stwórcy jest zaś absurdem, który w dodatku nic nie wyjaśnia. Pozwolę sobie przypomnieć, że nie ma sensu tworzyć bytów ponad miarę.Dokładnie tak samo jest z BB, i właśnie dzięki temu akceptują go również ważniejsze społeczności religie: nasza, islam, buddyści itd. Mojżesz zapisał: Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! Masz to powtórzone w BB: autorzy sugerują że tło kosmiczne pochodzi wprost z tego błysku biblijnego. > Dowody. Jakież to błędy, jakiż to brak nowości? A te starożytne mity do których należą też katolickie bajki istotnie wyjaśniają wszystko z niezwykłą wprost klarownością i precyzją. Bóg stworzył świat i cyk, wszystko jasne, nauka kapituluje wobec takiego ogromu dowodów .Każdy pomysł stwarzania wszystkiego kończy się tak samo - na niczym, czyli fałszu.
|
|
| | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Dokładnie tak samo jest z BB, i właśnie dzięki temu akceptują go również ważniejsze społeczności religie: nasza, islam, buddyści itd. Nie tyle akceptują, co starają się wcisnąć w swoją kosmologię. >Mojżesz zapisał: >Wtedy Bóg rzekł: Niechaj się stanie światłość! >Masz to powtórzone w BB: autorzy sugerują że tło kosmiczne pochodzi wprost z tego błysku biblijnego. Teoria WW nie musi być prawdą, nie uprawdopodabnia to jednak aktu boskiej kreacji. Są też przesłanki mówiące o możliwości zaistnienia owego wybuchu o istnieniu zaś boga nic nie świadczy. Ponadto nawet gdyby takowy istniał to nie znaczy, że stworzył wszechświat. To już dwie rzeczy, które trzeba przyjąć na wiarę. >Każdy pomysł stwarzania wszystkiego kończy się tak samo - na niczym, czyli fałszu. Aby stwarzać potrzebny jest stwórca. Teoria WW zaś tego nie zakłada.
|
|
| | | | |  | | letma (109 punktów) | Widzę że wątek ,,przepłynął'' do rozważań religijnych.
>Aby stwarzać potrzebny jest stwórca. Teoria WW zaś tego nie zakłada.
Nie zakłada, ale w żaden sposób nie próbuje wyjaśnić skąd ,,osobliwość'' się wzięła. Od powszechnie przyjmowanej teorii należałoby wymagać próby wyjaśnienia powstania Wszechświata. To że powstał z ,, gęstej i gorącej osobliwości''. Wybacz, ale nie różni się to od bajek ze stworzeniem świata przez Boga.
|
|
| | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Nie zakłada, ale w żaden sposób nie próbuje wyjaśnić skąd ,,osobliwość'' się wzięła. Od powszechnie przyjmowanej teorii należałoby wymagać próby wyjaśnienia powstania Wszechświata. To że powstał z ,, gęstej i gorącej osobliwości''. Wybacz, ale nie różni się to od bajek ze stworzeniem świata przez Boga. Najwidoczniej wyjaśnianie tego nie jest konieczne. Od powszechnie przyjmowanej teorii wymaga się próby wyjaśnienia powstania Wszechświata, co teoria Wielkiego Wybuchu czyni. Nauka to nie religia, teoria ta nie została przyjęta ot tak. Obecnie ciężko o lepszą, ale kto wie co zostanie odkryte w przyszłości. Boska kreacja zaś przez sam fakt bycia bajką jest nie do obalenia; z wiarą nie ma dyskusji. Fideiści zawsze wycofają się na dalsze stanowiska oporu. Nawet jeśli teoria WW będzie udowodniona całkowicie i niezaprzeczalnie, to co za problem stwierdzić, że za WW stał bóg. Jeśli WW miał jakąś przyczynę i zostanie ona odkryta, to znów co za problem powiedzieć, że bóg to sprawił. W ten sposób bóg ze stwórcy zmieni się w boga zapchajdziurę, którego wierzący chcą umieścić we wszystkich lukach nauki.
|
|
| | | | | | |  | | letma (109 punktów) | > Najwidoczniej wyjaśnianie tego nie jest konieczne.To zależy komu. Oczywiście można przyjmować pewne rzeczy na wiarę  > Od powszechnie przyjmowanej teorii wymaga się próby wyjaśnienia powstania Wszechświata, co teoria Wielkiego Wybuchu czyni. Nauka to nie religia, teoria ta nie została przyjęta ot tak. Obecnie ciężko o lepszą, ale kto wie co zostanie odkryte w przyszłości.W żadnym wypadku tego nie wyjaśnia i nawet nie próbuje. Co najwyżej tłumaczy jego ewolucję. > Boska kreacja zaś przez sam fakt bycia bajką jest nie do obalenia; z wiarą nie ma dyskusji. Fideiści zawsze wycofają się na dalsze stanowiska oporu. Nawet jeśli teoria WW będzie udowodniona całkowicie i niezaprzeczalnie, to co za problem stwierdzić, że za WW stał bóg. Jeśli WW miał jakąś przyczynę i zostanie ona odkryta, to znów co za problem powiedzieć, że bóg to sprawił. W ten sposób bóg ze stwórcy zmieni się w boga zapchajdziurę, którego wierzący chcą umieścić we wszystkich lukach nauki.Boga odstawiłbym na bok, przynajmniej w tym wątku.
|
|
| | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > W żadnym wypadku tego nie wyjaśnia i nawet nie próbuje. Co najwyżej tłumaczy jego ewolucję.Wyjaśnia oraz tłumaczy ewolucję. W myśl teorii przed WW nie było Wszechświata dopiero ów wybuch go zapoczątkował. Powstanie Wszechświata jest więc wytłumaczone. Co do osobliwości to zajmuje się nią m.in. Stephen Hawking: en.wikiped(*)e-Hawking_singularity_theorems
|
|
| | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | > >W żadnym wypadku tego nie wyjaśnia i nawet nie próbuje. Co najwyżej tłumaczy jego ewolucję.> Wyjaśnia oraz tłumaczy ewolucję. W myśl teorii przed WW nie było Wszechświata dopiero ów wybuch go zapoczątkował. Powstanie Wszechświata jest więc wytłumaczone. Co do osobliwości to zajmuje się nią m.in. Stephen Hawking: en.wikiped(*)e-Hawking_singularity_theorems> Jeżeli Osobliwość i Wszechświat uważasz za dwie różne rzeczy, to bardzo ,,ułatwia'' zrozumienie powstania wszechświata  . Tyle że zaprzecza to jego definicji. Dzięki za link, ale rozkminki Stephena Hawkinga znam na wskroś (kiedyś zdawało mi się że ma rację, teraz już tylko że częściowo)
|
|
| | | | | | | | | |  | Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Jeżeli Osobliwość i Wszechświat uważasz za dwie różne rzeczy, to bardzo ,,ułatwia'' zrozumienie powstania wszechświata . Tyle że zaprzecza to jego definicji. Dzięki za link, ale rozkminki Stephena Hawkinga znam na wskroś (kiedyś zdawało mi się że ma rację, teraz już tylko że częściowo)W sumie w myśl teorii są to dwie różne rzeczy; jedna dała początek drugiej. Nie widzę w tym sprzeczności. Co do linku to żaden problem.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >Najwidoczniej wyjaśnianie tego nie jest konieczne.> To zależy komu. Oczywiście można przyjmować pewne rzeczy na wiarę  > > Od powszechnie przyjmowanej teorii wymaga się próby wyjaśnienia powstania Wszechświata, co teoria Wielkiego Wybuchu czyni. Nauka to nie religia, teoria ta nie została przyjęta ot tak. Obecnie ciężko o lepszą, ale kto wie co zostanie odkryte w przyszłości.> W żadnym wypadku tego nie wyjaśnia i nawet nie próbuje. Co najwyżej tłumaczy jego ewolucję.> >Boska kreacja zaś przez sam fakt bycia bajką jest nie do obalenia; z wiarą nie ma dyskusji.> Boga odstawiłbym na bok, przynajmniej w tym wątku. ... Z teorią WW są dwa podstawowe "problemy". Mało kto zauważa, że teoria ta tłumaczy powstanie wszechświata - a właściwie tego co znamy i/lub możemy poznać, a co uznajemy za wszechświat. Nie tłumaczy zaś powstania najbardziej elementarnych składników z jakich składa się cała materia wszechświata... ... drugi to ten, że teoria WW posiada jedną "wadę", z punktu widzenia fideistów. Teoria WW nie zakłada i nie potwierdza ingerencji czegoś takiego jak "bóg" w całym procesie kształtowania i rozwoju wszechświata. A to przeczy prawu fideistów (sami sobie to prawo nadają, zresztą) do rządzenia i narzucaniu innym swoich poglądów. Skoro "bóg" nie ingeruje w "życie doczesne" to i oni nie mają takiego prawa. Gdyby nie ta "wada", to już pewnie dawno by uznali teorię WW za zasadną - a "boga" szukali i wskazywali przed momentem WW... ... to też powód, dla którego trudno nie wiązać "boga" z teorią WW. Właśnie skutki interpretacji pojęcia "bóg", które przynoszą fideistom konkretne i wymierne zyski, dokładnie określają ich podejście do teorii WW. Pozwólcie im rządzić, zagwarantujcie im takie prawo - a nie będą negowali żadnej teorii naukowej, czy wyników badań. Może nawet z "boga" zrezygnują?... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | > ... Z teorią WW są dwa podstawowe "problemy". Mało kto zauważa, że teoria ta tłumaczy powstanie wszechświata - a właściwie tego co znamy i/lub możemy poznać, a co uznajemy za wszechświat. Nie tłumaczy zaś powstania najbardziej elementarnych składników z jakich składa się cała materia wszechświata...Jeżeli nie tłumaczy powstania składników, to nie tłumaczy jego powstania. > ... to też powód, dla którego trudno nie wiązać "boga" z teorią WW. Właśnie skutki interpretacji pojęcia "bóg", które przynoszą fideistom konkretne i wymierne zyski, dokładnie określają ich podejście do teorii WW. Pozwólcie im rządzić, zagwarantujcie im takie prawo - a nie będą negowali żadnej teorii naukowej, czy wyników badań. Może nawet z "boga" zrezygnują?...  > ... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...,,Boską'' ingrencję można usunąć, zakładając że materia wszechświata istnieje od zawsze. Oczywiście będzie to tylko założenie, któremu można zarzucić całkowity brak możliwości weryfikacji. Problem polega na intuicyjnym podejściu, że każda rzecz musi powstać. Z drugiej strony ,,coś'' nie może powstać z niczego. Tak więc można temat przemilczeć, jak to robi teoria WW, albo wcisnąć jakiegoś ,,boga''.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>Jeżeli nie tłumaczy powstania składników, to nie tłumaczy jego powstania. >>,,Boską'' ingerencję można usunąć, zakładając że materia wszechświata istnieje od zawsze. Oczywiście będzie to tylko założenie, któremu można zarzucić całkowity brak możliwości weryfikacji. Problem polega na intuicyjnym podejściu, że każda rzecz musi powstać. Z drugiej strony ,,coś'' nie może powstać z niczego. Tak więc można temat przemilczeć, jak to robi teoria WW, albo wcisnąć jakiegoś ,,boga''.
... prawdę mówiąc, to nie tłumaczy (czy też przemilcza) powstanie najbardziej elementarnych cząstek tylko z jednego powodu. Nauka jeszcze ich nie odkryła, nie wiemy czym są, jakie posiadają parametry, itp. W tym przypadku, każda próba tłumaczenia ich powstania byłaby "bajkopisarstwem" równym z "mitologią o bogu". Lecz to nie rola nauki. Rolą nauki jest opisanie znanego świata, a nie pisanie "bajek" o czymś czego jeszcze nie znamy.. ... nawet nukleosynteza opisuje tylko to co już znamy. Gdy będziemy potrafić wskazać, i opisać wcześniejsze "składniki", na pewno będziemy też potrafić opisać ich powstanie - w sposób sensowny i racjonalny, bez odnoszenia się do jakiejś "mitologi"...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 |
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | letma (109 punktów) | > > ... Nie tłumaczy zaś powstania najbardziej elementarnych składników z jakich składa się cała materia wszechświata...> Tłumaczy: pl.wikipedia.org/wiki/Pierwotna_nukleosyntezaAtomy nie są najbardziej elementarnymi składnikami. Jeżeli tłumaczy to z czego powstały?
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 |
| | | | | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | > >>> ... Nie tłumaczy zaś powstania najbardziej elementarnych składników z jakich składa się cała materia wszechświata...> >> Tłumaczy: pl.wikipedia.org/wiki/Pierwotna_nukleosynteza> > Atomy nie są najbardziej elementarnymi składnikami. Jeżeli tłumaczy to z czego powstały?> Z niczego: www.youtube.com/watch?v=FaB-zq864-c> Acha.. . To zależy jak ktoś pojmuje określenie ,,nic''. Zawsze można założyć że ,,nic'' to jednak ,,coś'', tylko że wtedy nie można mówić o powstaniu, a co najwyżej o ewolucji.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fizyk (17637 punktów) | > >> Atomy nie są najbardziej elementarnymi składnikami. Jeżeli tłumaczy to z czego powstały?> > Z niczego: www.youtube.com/watch?v=FaB-zq864-c> Acha.. . To zależy jak ktoś pojmuje określenie ,,nic''. Zawsze można założyć że ,,nic'' to jednak ,,coś'', tylko że wtedy nie można mówić o powstaniu, a co najwyżej o ewolucji.Może można, ale Lawrence Krauss tego nie robi. Opisuje on powstanie Wszechświata dokładnie tak ex nihilo jak to teologowie mają za niemożliwe.
|
|
| | | | | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > > ... Nie tłumaczy zaś powstania najbardziej elementarnych składników z jakich składa się cała materia wszechświata...> Tłumaczy: pl.wikipedia.org/wiki/Pierwotna_nukleosynteza ... nukleosynteza, czy bariogeneza tłumaczą powstanie tylko tych cząstek które już znamy. Nie znaczy to, że nie będziemy w stanie w pełni opisać powstania wszystkiego. Po prostu nauka musi rozpoznać i opisać wszystkie elementy które występowały i/lub powstały dokładnie w momencie WW. Dopiero wtedy będzie można mówić o kompletności teorii WW. A do tego "trochę" nam brakuje...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Teoria WW nie musi być prawdą, nie uprawdopodabnia to jednak aktu boskiej kreacji. Są też przesłanki mówiące o możliwości zaistnienia owego wybuchu o istnieniu zaś boga nic nie świadczy.
Nie ma takich przesłanek. Wszelkie obserwacje są całkowicie zgodne z wersją stacjonarną.
Zresztą tylko taki stan jest tu możliwy: wszystko nie może być niestacjonarne, ponieważ byłoby to równoważne z ingerencją z zewnątrz, co jest przecież sprzeczne z samym pojęciem Wszechświata.
>Aby stwarzać potrzebny jest stwórca. Teoria WW zaś tego nie zakłada.
Zakłada niejawnie - warunki brzegowe tam coś takiego implikują.
|
|
| | | | | |  | | letma (109 punktów) | > Nie ma takich przesłanek.> Wszelkie obserwacje są całkowicie zgodne z wersją stacjonarną.> Zresztą tylko taki stan jest tu możliwy: wszystko nie może być niestacjonarne, ponieważ byłoby to równoważne z ingerencją z zewnątrz, co jest przecież sprzeczne z samym pojęciem Wszechświata.Ja bym się bardziej opowiadał za wersją nieskończoną. Stan stacjonarny też implikuje pewne problemy, jak chociażby niemożność jakiejkolwiek ewolucji, której nie można zaprzeczyć. Całość, jako nieskończona, pozastawałaby stacjonarna, bo chyba nie da się powiększyć nieskończoności  . Natomiast nasz świat ( już chciałem wszechświat napisać  ), mógłby pochłaniać materię z ,,zewnątrz'', powiększać swój HZ i w konsekwencji doprowadzać do obserwowanego oddalania się obiektów.
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Ja bym się bardziej opowiadał za wersją nieskończoną.
To i tak samo wychodzi - wszystkiego nie można ograniczyć.
> Stan stacjonarny też implikuje pewne problemy, jak chociażby niemożność jakiejkolwiek ewolucji, której nie można zaprzeczyć.
Nie obserwujemy ewolucji globalnej. Te bardzo odległe poczerwieniałe galaktyki są takie same jak te blisko. Co ważniejsze: struktury galaktyk - gromady itd. też są tam takie same.
Masy nie przybywa, bo wówczas tamte odległe rejony musiałby być jakieś karłowate - byłoby widać tam mniej masy, czyli mniej gwiazd i galaktyk.
A to poczerwienienie jest po prostu z rozpraszania energii fal, które jest nieuniknione i oczywiste.
I jeśli nawet nie można tego wyliczyć w ramach kwantowych teorii, no to tym gorzej - dla tych teorii.
Zresztą te teorie kwantowe są znowu źle rozumiane, podobnie jak Teoria Względności, o której była niedawno dyskusja w temacie o szybkości grawitacji.
|
|
| | | | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Wszelkie obserwacje są całkowicie zgodne z wersją stacjonarną. Czy w modelu stacjonarnym i nieskończonym oraz (chyba) izotropowym da się uniknąć grawitacyjnej wersji paradoksu Olbersa, gdzie wpływ grawitacji będzie w każdym miejscu nieskończony?
> wszystko nie może być niestacjonarne, ponieważ byłoby to równoważne z ingerencją z zewnątrz, co jest przecież sprzeczne z samym pojęciem Wszechświata. Mógłbyś dookreślić swoją myśl (bo może się zdawać, że bez ingerencji wszystko będzie sobie "luźno latać")?
|
|
| | | | | | |  | | letma (109 punktów) | > > wszystko nie może być niestacjonarne, ponieważ byłoby to równoważne z ingerencją z zewnątrz, co jest przecież sprzeczne z samym pojęciem Wszechświata.> Mógłbyś dookreślić swoją myśl (bo może się zdawać, że bez ingerencji wszystko będzie sobie "luźno latać")?> Tu muszę się z Hetmanem całkowicie zgodzić. Jeżeli pod pojęciem Wszechświata rozumiemy wszystko co istnieje, to nie ma możliwości aby mogło się powiększać, bo musiałoby mieć gdzie, a przy powyższym założeniu ,,gdzie'' nie istnieje. Kurde chyba wiersze zacznę pisać
|
|
| | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >>Wszelkie obserwacje są całkowicie zgodne z wersją stacjonarną. >Czy w modelu stacjonarnym i nieskończonym oraz (chyba) izotropowym da się uniknąć grawitacyjnej wersji paradoksu Olbersa, gdzie wpływ grawitacji będzie w każdym miejscu nieskończony?
Faktycznie nigdy nie było takich paradoksów. Jedna zasada to załatwia: zachowania masy-energii.
Gwiazdy nie produkują energii, lecz są jedynie takimi miejscowymi koncentracjami...
|
|
| | | | | | | |  | -1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | > >>Wszelkie obserwacje są całkowicie zgodne z wersją stacjonarną.> >Czy w modelu stacjonarnym i nieskończonym oraz (chyba) izotropowym da się uniknąć grawitacyjnej wersji paradoksu Olbersa, gdzie wpływ grawitacji będzie w każdym miejscu nieskończony?> Faktycznie nigdy nie było takich paradoksów.> Jedna zasada to załatwia: zachowania masy-energii.> Gwiazdy nie produkują energii, lecz są jedynie takimi miejscowymi koncentracjami...> E Tam. To jest znacznie prostsze. Nasz wszechswiat (najprawdopodobniej) ma i miał zawsze nieskończoną objętość. Tylko przestrzeń (czy też raczej "substancje" w niej) bywały czasem gęściej czasem rzadziej rozmieszczone. To zupełnie jak z rosnacym ciastem. Jesli Hetmanie wiesz jak rośnie ciasto  Tylko, że ciasto akurat od zawsze bezbrzeżne. No ale kiedyś gęste teraz rzadsze. A czy przedtem asymptotycznie gęstsze (aż do minus nieskończonosci czasu) czy cyklicznie pulsuje. Detal. Tak, tak, wiem czasoprzestrzeń to nie czas osobno od przestrzeni. Ale chodzi o sedno (ideę). Wnioski z misji Plancka (o mapie mikrofalowego promieniooania tła) podważają dawną pewność że objętość naszego wszechswiata jest skonczona rzędu 200 mld ls średnicy. Mamy tajemnicze asymetrie. Teorie o startowym punkcie zerowej wielkości to absurdy totalne. Antylogika. Tak samo jak wnioskowanie z OTW co się naprawdę znajduje w środku czarnej dziury. {sic}. Czarna dziura w środku wcale nie ma nieskonczonej gęstości tylko nie mamy na razie fizyki zjawisk tam zachodzących i tyle! Pozdrawiam p.s. Nie walcz o stan stacjonarny Hetmanie (na co ci wchodzić pod dwie góry naraz, jeszcze ktos pomyśli, ześ reinkarnacja jakiegoś zbanowanego nicka) wystarczy jak obalimy bajki o początkowej osobliwości  Jeśli mnie nie posłuchasz to zacznę się zastanawiać nad Twoimi rzeczywistymi celami kolego kochany.
|
|
| | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | No, tak.
Boją się perpetuum mobile - entropia przecież misi wzrastać, gwiazdy się wypalając, samo żelazo zostanie, albo ołów, itd.
Niestety, ale nieskończoność ma nieograniczoną potencję i nie tylko pod tym względem.
A w sprawie tej osobliwości w cd, no tam nie ma czegoś takiego. To jest także efekt uboczny samej geometryzacji: bez tez rozdymania obwodu punktu do rozmiarów 2pi * 2m, nie byłoby tam krzywizny, zatem i przyspieszenia - grawitacji.
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | > No, tak.> Boją się perpetuum mobile - entropia przecież misi wzrastać, gwiazdy się wypalając, samo żelazo zostanie, albo ołów, itd.> Niestety, ale nieskończoność ma nieograniczoną potencję i nie tylko pod tym względem.> A w sprawie tej osobliwości w cd, no tam nie ma czegoś takiego.> To jest także efekt uboczny samej geometryzacji: bez tez rozdymania obwodu punktu do rozmiarów 2pi * 2m, nie byłoby tam krzywizny, zatem i przyspieszenia - grawitacji.> Nie rozumiem tego wzoru. m=masa? Nie pisz takich dziwacznych/lakonicznych wzorów ni stąd ni z owąd - please!  Wchodzenie wzorami w sytuację gdy nasza część materio-energii (powiedzmy, że z naszej sfrey Hubblea) mieściła się w objetości o średnicy zdecydowanie mniejszej niż rozmiar Placka (nie przesądzajac czy o obok nie było tak samo gęste dalej i dalej aż do nieskończoności) jest nadużyciem i flozofowaniem bez potrzeby. Natury tak gestej materio-energii nie znamy i MATEMATYKA JEST TU NARZĘDZIEM NIEWYSTRACZAJACYM IMHO. O tyle się zgodze, że rozmiar to rzecz względna ale to jest trywialne. Albo napisze to inaczej. Nie rozgyźlismy na razie czarnych dziur to zgadywanie co było 15 mld lat temu jest tak samo teoretyczne wielce. Niemniej czytałem że nastepny telekop planowany w kosmosie ma dać szansę roztrzygnąć czy przed wielkim wybuchem (kóry ja nazywam rozgęszczaniem) było wielkie zpadanie (tzw odbicie). Pozdrawiam p.s. Stan stacjonarny nadal radzę pomijać - wystarczy że splątanie (nierówności Bella) naruszyłeś sprytnie. Nie powiem, że nie jest uroczym ale zbyt kontrowersyjnym {sporo argumentów do zbicia}. Skupmy się albo na nieskonczonej przestrzeni od zawsze albo sensownej objętości i gęstości od zawsze (choć chwilami dużej).
|
|
| | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Promień grawitacyjny: rs = 2m, w tych jednostkach geometrycznych G = 1, c = 1, itd. Masa jest tam w metrach - Słońce waży około 3km.
Problem, który rozwiązał Schwarzschild dotyczy pola w próżni w otoczeniu masy punktowej.
I cały ten trick w GR polega na zakodowaniu przyspieszenia grawitacyjnego w krzywiźnie przestrzeni, a ponieważ ta przestrzeń jest tam tylko jedna, więc krzywiąc ją przy okazji zmieniamy odległości. I nie ma tu żadnej alternatywy, niestety.
Krzywizna ma być tu dodatnia, żeby ciągnęło w dół, nie w górę, zatem obwód koła musi być większy od płaskiego, i proporcjonalnie do przyspieszenia.
Daleko od masy łatwo to zrobić, nie ma problemy, przyspieszenie jest nieduże, więc wystarczy że rozciągniemy sobie promień troszeczkę, który jest duży, więc prawie nic nie widać. No, ale w samym centrum co mamy - jaki jest promień? r = 0+, a przyspieszenie potężne, zatem musimy potężnie rozciągnąć, ale co?
Nie ma czego rozciągać, ale krzywizna musi tam być - na 3km! I to jest właśnie ten defekt, którego nie można zamaskować, przesunąć jakoś dalej (znaczy bliżej masy), bo tam przecież już nie ma miejsca - pozostaje dziura, która jest pięknym dowodem wadliwości samej metody: geometryzacja grawitacji jest niemożliwa.
Problem ciągłej masy, w najprostszej wersji pełnej kuli, jest nierozwiązywalny w ramach otw. Wychodzi sprzeczność: nie można uzgodnić rozwiązania z obszary wewnątrz r < R, z tym na zewnątrz masy: r >R.
Widzimy w promieniu gdzieś do 50 mld lat św.
W statystyce p = 1/100 uznajemy w praktyce z niemożliwe (odchylenie z 3sigma z rozkładu normalnego) Podobnie jest z widocznością: w zamglonym dniu 1% widoczności uznajemy już za brak widoczności:
exp(-x) = 0.01 => x = 4.5 4.5 * 10 = 45, 10 jest tu średnią - stała tłumienia, wyznaczona eksperymentalnie: R = c/H =~ 10 mld lat św.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | weź przestań - pisałem że taka czy inna pseudomatma tam nie ma po co sięgać bo to tak jakby nasz biolog opisywał cyborga z innej planety kórego tylko zgaduje. Mam spore wątpliwości ze względu na twoj sposob wprowadzania wzorów w tej dykusji - jakies skórty myślowe (albo zadyma). Znasz mnie wiec wiesz że mam co najwyżej mgr Mechaniki/Informatuyki. To po co "odlatujesz" ??? Podaj Twoją konkluzję co rozmiaów wszehświata 15 mld lat temu gdy (lokalnie) było gęsto i gorąco jak w piekle  Jesli nadal jesteś zwolenikiem stanu stacjonarnego to zamilcz (dla własnego dobra) Pozdro p.s. Jest zasada - wielcy uczeni potrafią wyjąsniać sparwy jezykiem zrozumiłym dla ludzi po maturze - skro Ty nie potrafisz to cos jest nie tak zastanów się nad sobą TUTAJ Mod: Pisz po polsku; następny post w języku obcym zostanie wyrzucony.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | To jest przereklamowane twierdzenie. Człowiek najmniej rozumie rzeczy najprostsze i nikt tego nie wytłumaczy.
Przykład: prosta to taka linia prosta... idzie przez dwa punkty - rozumiesz? I teraz gdy zaczniesz z tym kombinować, to znaczy że nie rozumiesz, i nie akceptujesz. Możesz sobie wtedy tworzyć różne baki i nawet nauczyć się mówić w języku... kowariantnym, hehe!
Rzeczy skomplikowane - owszem, te bardzo łatwo tłumaczyć... stosując uproszczenia! Einstein próbował się potem tłumaczyć - i co z tego inni zrozumieli? Że pomylił się dwa razy: bóg gra w kości, i głupota ludzka jest ograniczona... stałą mózgową.
15 mld lat temu było tak samo ciepło jak dziś: 3K. Widać to w teleskopach, pomijając kwazary, bo tam jest faktycznie cieplej, i stąd rozpraszanie większe... albo odwrotnie.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >No, ale w samym centrum co mamy - jaki jest promień? >r = 0+, a przyspieszenie potężne, zatem musimy potężnie rozciągnąć, ale co? >Nie ma czego rozciągać, ale krzywizna musi tam być - na 3km! >I to jest właśnie ten defekt, którego nie można zamaskować, przesunąć jakoś dalej (znaczy bliżej masy), bo tam przecież już nie ma miejsca - pozostaje dziura, która jest pięknym dowodem wadliwości samej metody: geometryzacja grawitacji jest niemożliwa. >Problem ciągłej masy, w najprostszej wersji pełnej kuli, jest nierozwiązywalny w ramach otw. >Wychodzi sprzeczność: nie można uzgodnić rozwiązania z obszary wewnątrz r < R, z tym na zewnątrz masy: r >R. Ależ nieprawda. Nie ma żadnej dziury, poza osobliwością w r = 0, ale u Newtona w r = 0 też wszystko rozbiega się do nieskończoności, a jakoś nikt o to do niego nie ma pretensji. Natomiast w r = 2M żadnej osobliwości nie ma, wszystko daje się ładnie i gładko przedłużyć do obszaru o mniejszych r.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Ależ nieprawda. Nie ma żadnej dziury, poza osobliwością w r = 0, ale u Newtona w r = 0 też wszystko rozbiega się do nieskończoności, a jakoś nikt o to do niego nie ma pretensji. Natomiast w r = 2M żadnej osobliwości nie ma, wszystko daje się ładnie i gładko przedłużyć do obszaru o mniejszych r.
To jest prawda elementarna. W r = 2m jest ewidentna osobliwość w tej metryce.
K(r) = (1 - 2m/r)^-0.5 to eksploduje w punkcie r = 2m - nieskończona deformacja przestrzeni, i przyspieszenie jest tam nieskończone, dokładnie tak samo jak u Newtona w r = 0 - bo faktycznie to jest ten sam punkt (jedynie w innych koordynatach)!
W otw rozdymało go do rozmarów 2m i stąd te improwizacje o czarnych dziurach: rejon r < 2m w ogóle nie istnieje, to jest nadal klasyczny punkt materialny, ale w wersji geometrycznej!
Wszelkie próby wchodzenia - obliczania czegokolwiek w tym rejonie są nonsensem matematycznym (te metryki Kruskala to kompletne bzdury - takie bezsensowne stringi symboli matematycznych, aczkolwiek poprawne syntaktycznie).
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >>Ależ nieprawda. Nie ma żadnej dziury, poza osobliwością w r = 0, ale u Newtona w r = 0 też wszystko rozbiega się do nieskończoności, a jakoś nikt o to do niego nie ma pretensji. Natomiast w r = 2M żadnej osobliwości nie ma, wszystko daje się ładnie i gładko przedłużyć do obszaru o mniejszych r. >To jest prawda elementarna. >W r = 2m jest ewidentna osobliwość w tej metryce. >K(r) = (1 - 2m/r)^-0.5 >to eksploduje w punkcie r = 2m - nieskończona deformacja przestrzeni, i przyspieszenie jest tam nieskończone, dokładnie tak samo jak u Newtona w r = 0 - bo faktycznie to jest ten sam punkt (jedynie w innych koordynatach)! >W otw rozdymało go do rozmarów 2m i stąd te improwizacje o czarnych dziurach: >rejon r < 2m w ogóle nie istnieje, to jest nadal klasyczny punkt materialny, ale w wersji geometrycznej! >Wszelkie próby wchodzenia - obliczania czegokolwiek w tym rejonie są nonsensem matematycznym (te metryki Kruskala to kompletne bzdury - takie bezsensowne stringi symboli matematycznych, aczkolwiek poprawne syntaktycznie). Świetnie. To ja sobie wprowadzę na płaszczyźnie współrzędne: u = x^2 - y^2 v = y/x
Transformacja odwrotna: x = sqrt(u/(1-v^2)) y = sqrt(uv^2/(1-v^2))
I co - mamy osobliwość w v=1 (możesz sobie przeliczyć metrykę - też wyjdzie osobliwość). Stosując Twoje rozumowanie, powinniśmy zacząć twierdzić, że v>1 nie istnieje, a przechodzenie do współrzędnych x,y to takie bezsensowne stringi matematyczne, choć poprawne syntaktycznie.
Szkoda tylko, że gdzieś po drodze zgubiliśmy pół płaszczyzny.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Świetnie. To ja sobie wprowadzę na płaszczyźnie współrzędne: >u = x^2 - y^2 >v = y/x >Transformacja odwrotna: >x = sqrt(u/(1-v^2)) >y = sqrt(uv^2/(1-v^2)) >I co - mamy osobliwość w v=1 (możesz sobie przeliczyć metrykę - też wyjdzie osobliwość). Stosując Twoje rozumowanie, powinniśmy zacząć twierdzić, że v>1 nie istnieje, a przechodzenie do współrzędnych x,y to takie bezsensowne stringi matematyczne, choć poprawne syntaktycznie. >Szkoda tylko, że gdzieś po drodze zgubiliśmy pół płaszczyzny.
Nie wiem co to jest - sama transformacja bez obiektu, który opisujesz? Takie coś nie liczy się.
Metryka jest niezmiennikiem, bo opisuje przestrzeń, która jest jednoznacznie podana, np. sfera nie zmieni się w trąbkę, czy coś tam, po zmianie koordynat.
Na całej sferze r = 2m masz nieskończone przyspieszenie, i dlatego jest tam osobliwość (w tej metryce, która jest niezmiennikiem...). Żadnymi transformacjami tego nie wyeliminujesz. Punkt centralny z Newtona: r = 0, został tu jedynie przemapowany na sferę 2m. Weyl i inni dawno wykazali formalnie, że jest tam nieusuwalna osobliwość pierwszego rzędu. I to wszystko - możesz sobie badać te jakieś tam 'dziury w przestrzeni' przez kolejne milenium i niczego tam nie znajdziesz, bo ten rejon po prostu nie istnieje (tak wygląda geometryczny opis punktu materialnego).
Matematycy marnują jedynie swój czas pracując na tych dziurach.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Ale (jak już pisałem). Po co Wam analiza tych wzorów. To jest ponowne odkrywanie Ameryki. Od pewnego czasu powszechnie wiadomo (w środowisku fizyków, których czytuję), że zjawiska zachodzące "najwcześniej" na etapie Wielkiego Wybuchu po prostu nie potrafimy opisać żadnymi matematycznymi modelami - bo te są złe i tam nie sięgają. Czy będzie to OTW (Ogólna Teoria Względności) czy inne. Ostatnio pewną niewielką szansę upatruje się w dopiero rozwijanej teorii pętlowej grawitacji, także z udziałem Polaków. Jak ona w końcu kiedyś dobrze się rozwinie i zgodzi z wynikami planowanych misji w kosmosie to nie wyklucza się, że pozwoli stwierdzić ...
Albo zjawisko "wielkiego odbicia" (że nasza cześć materii-energii jednak "obroniła się" przed pewnym niezwykle dużym "upakowaniem") albo może zjawisko asymptotycznego trwania od zawsze w gęstym stanie aż do etapu Wielkiego Wybuchu - niecałe 15 miliardów lat temu.
W obu przypadkach nie przesądzam sprawy czy obok (aż do nieskończoności) istniała tak samo upakowana "substancja" czy też cały nasz wszechświat miał i ma skończoną jednak "objętość/rozmiary".
Hetmanie. Teoria stanu stacjonarnego, czyli rzekomej iluzji (li tylko) Wielkiego Wybuchu, i trwania gwiazd w kosmosie od zawsze podobnie jak dziś wykracza poza ramy tego tematu i jest niezwykle trudna do obrony. Załóż wątek. "Stan Stacjonarny - zapomniana teoria - może warta dyskusji"
Bo taki wątek (jako delikatna hipoteza) nie będzie tak kontrowersyjny jak tu się w końcu może okazać, ze szkodą dla "reputacji" tego wątku, który czytają (jeszcze) niezarejestrowani fizycy.
Tam precyzyjnie, po kolei, argumentuj. {zwracam Ci uwagę, że istnieje Kolegium Moderatorów i może i Ono ciepło ocenia moje prośby do Ciebie o brak owego off-topa tutaj}
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >Od pewnego czasu powszechnie wiadomo (w środowisku fizyków, których czytuję), że >zjawiska zachodzące "najwcześniej" na etapie Wielkiego Wybuchu po prostu nie potrafimy >opisać żadnymi matematycznymi modelami - bo te są złe i tam nie sięgają. >Czy będzie to OTW (Ogólna Teoria Względności) czy inne.
Taki stan to absurd, więc nie ma czego tu opisywać (formalnie, bo nieformalnie zawsze można i to jest właśnie model BB - amatorskie, nieformalne paplanie oderwane kompletnie od realiów, a nawet całkowicie sprzeczne z obserwacjami).
>Teoria stanu stacjonarnego, czyli rzekomej iluzji (li tylko) Wielkiego Wybuchu, >i trwania gwiazd w kosmosie od zawsze podobnie jak dziś wykracza poza ramy tego tematu i jest niezwykle trudna do obrony.
To jest zbyt trudny i rozległym problem, i dlatego wśród amatorów tak bardzo popularny jest BB - to są prościutkie, całkowicie intuicyjne zabawki zaledwie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 3 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Wyobraź sobie, że ja znam fizyków i o Tobie im wspominam i lepiej, żebyś jednak nie wiedział jak oni udowadniają mi, że nieprawdę lansujesz! (i jak ja niepotrzebnie ich zdaniem tracę czas na analizowanie Twoich wypowiedzi, które nawet przeglądnął jeden z nich)
Załóż nowy wątek (o stanie stacjonarnym) i obroń go (przed spadkiem do bazgrołów)! Ja się momentami zaczynam zastanawiać czy Ty w to wierzysz czy też grasz na ośmieszenie tego portalu?
Generalnie jest tak:
Teoria Stanu Stacjonarnego została odrzucona bo nie była zgodna z obserwacjami. Nawet Hoyle, Bondi, Gold Lyndell-Bell czy Sandage musieli się z niej wycofać. Choć byli znakomitymi fizykami nie potrafili jej obronić i w końcu przyznali się do błędu.
Teoria Wielkiego Wybuchu jest poprawna i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Nie tylko zgadza się z obserwacjami to w dodatku przewidziała wiele zjawisk, które później zaobserwowano. Dzisiaj dowodów na jej poprawność są tysiące, a kolejne pojawiają się niemal codziennie. Wszelkie "wątpliwości" wynikały tylko z nieznajomości i niezrozumienia tematu osoby wątpiącej.
Są oczywiście obserwacje trudne do wyjaśnienia w jej ramach ale wynika to z komplikacji zagadnienia lub braku (dokładności) odpowiednich teorii fizycznych. Sama teoria Wielkiego Wybuchu nie jest teorią fizyczną tylko kosmologiczną, a wszelkie problemy rozwiązuje w oparciu o różne teorie fizyczne. W pewnym sensie łączy różne teorie np. OTW i Model Standardowy z termodynamiką, mechaniką płynów, akustyką, elektrodynamiką, fizyką plazmy itd. Gdy udoskonalimy te teorie będzie można wyjaśnić nierozwiązane dziś zagadki. Dla przykładu rozkład promieniowania reliktowego wymaga rozwiązania równań OTW, mechaniki kwantowej i akustyki. Aż dziw, że udaje się go wyliczyć z ogromną dokładnością. Inna sprawa to niemożność analitycznego rozwiązania wielu problemów. Stosuje się wtedy metody numeryczne i symulacje, a te nie zawsze są realistyczne gdyż z samej swojej natury muszą być uproszczone. Obecnie brakuje nam teorii, która potrafiłaby poprawnie opisać co się dzieje gdy grawitacja i mechanika kwantowa są równie istotne. Gdy taka teoria powstanie to jej przewidywania będzie można włączyć do teorii Wielkiego Wybuchu. Mało tego. Ta przyszła teoria będzie musiała być zgodna z teorią Wielkiego Wybuchu, dzięki czemu będziemy mogli testować jej poprawność. Jeśli nie będzie poprawnie przewidywać ilości wodoru i helu, rozkładu promieniowania reliktowego czy stosunku różnych postaci energii i materii lub geometrii przestrzeni to trzeba będzie ją odrzucić.
Dzisiaj fizycy rozpatrują kilka takich teorii (właściwie to hipotez fizycznych, a jeśli już teorii to matematycznych) ale niestety nie dają one żadnych przewidywań dających się skonfrontować z rzeczywistością.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | > [color=blue]Teoria Stanu Stacjonarnego została odrzucona bo nie była zgodna z obserwacjami. Nawet Hoyle, Bondi, Gold Lyndell-Bell czy Sandage musieli się z niej wycofać. Choć byli znakomitymi fizykami nie potrafili jej obronić i w końcu przyznali się do błędu.
Stacjonarna kosmologia jest w 100% zgodna z obserwacjami i zawsze tak było. Bajek ktoś ci naopowiadał.
>Teoria Wielkiego Wybuchu jest poprawna i nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. >Nie tylko zgadza się z obserwacjami to w dodatku przewidziała wiele zjawisk, >które później zaobserwowano. Dzisiaj dowodów na jej poprawność są tysiące, >a kolejne pojawiają się niemal codziennie. Wszelkie "wątpliwości" wynikały >tylko z nieznajomości i niezrozumienia tematu osoby wątpiącej.
Tak. To jest teoria, ale tylko w potocznym znaczeniu tego słowa. I dowodów tam jest mnóstwo, ponieważ one są tam tworzone na zamówienie... nie chce mi się wnikać w detale, zresztą mówiłem o nich wielokrotnie na tym forum, np. w temacie o globalnym bilansie energii.
>Są oczywiście obserwacje trudne do wyjaśnienia w jej ramach ale wynika to z komplikacji zagadnienia lub braku (dokładności) odpowiednich teorii fizycznych. Sama teoria Wielkiego Wybuchu nie jest teorią fizyczną tylko kosmologiczną, a wszelkie problemy rozwiązuje w oparciu o różne teorie fizyczne. W pewnym sensie łączy różne teorie np. OTW i Model Standardowy z termodynamiką, mechaniką płynów, akustyką, elektrodynamiką, fizyką plazmy itd. Gdy udoskonalimy te teorie będzie można wyjaśnić nierozwiązane dziś zagadki. Dla przykładu rozkład promieniowania reliktowego wymaga rozwiązania równań OTW, mechaniki kwantowej i akustyki. Aż dziw, że udaje się go wyliczyć z ogromną dokładnością.
Niby jak wyliczono w BB promieniowanie CMB? Nie ma w BB takich obliczeń, ponieważ w tym modelu energia z wybuchu jest dowolna - nieokreślona.
A obecnie widzimy, że energia CMB jest dokładnie równa energii wyzwolonej z samej syntezy pierwiastków ciężkich... czyli już widzisz, że nie ma nawet mowy wybuchu, bo wówczas nie byłoby przecież żadnego związku pomiędzy tymi energiami.
OTW nie ma nic wspólnego z wyjaśnieniem grawitacji, ani czegokolwiek. A o czym jest ta teoria? O niczym konkretnym - jej nazwa wyraźnie o tym mówi.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | -1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | Drogi Hetmanie. Broniłem Cie jak sugerowałeś, że bardzo starannie przeanalizowałeś wzory i eksperymenty świadczące o zjawisku splątania i (rzekomo) obaliłeś je. Teraz obalasz już drugą wielokrotnie zbadaną przez fizyków, fundamentalną teorię. Szanse na to ze jesteś rzetelny się mnoży. Jedna milionowa razy jedna milionowa. To prawie tak samo absurdalne jak istnienie Boga jednocześnie wszechwiedzącego i wszechmogącego (alogicznie nie spętanego wiedzą o swojej przyszłości). Rozumiem,że niektórym pasuje ślepa, alogiczna wiara. Wygląda na to że (najprawdopodobniej) jesteś sprytnym trollem, wierzącym w Boga, który ośmiesza nasze forum aby najlepsi fizycy i matematycy z daleka omijali to forum.
Wzory przez Ciebie cytowane oceniają oni jako powierzchowną, wyrywkową "pseudowiedzę" w obszarze fizyki.
Ja sam kilka lat temu znalazłem gdzieś jak się liczy dlaczego mikrofalowe promieniowanie tła ma taką, a nie inną długość fali (a musiałem bo dziecko w liceum z matmą rozszerzoną miało referat czy coś takiego). Zatem Twój post jest gołosłowny. Ponadto ABSOLUTNIE dyskredytuje Cię ujawnianie takich emocji. Wybitny (na miarę młodego Einsteina) myśliciel, na jakiego tutaj się lansujesz nie robiłby takich "dygresji". I tu już na temat tych obliczeń nie dam się wciągnąć w dyskusję. Sprawa powszechnie znana i tyle!!!
Od tego momentu podpowiadam Moderatorom przenoszenie Twoich postów z rewelacjami typu "stan stacjonarny" do "Bazgrołów". Tam ich broń! Może nawet warto założyć tam specjalny wątek typu: "Odkrywcze rewelacje młodych Einsteinów podważające współczesną naukę" Na wspólne egzystowanie (dorzucanie) tam takich postów.
Pozdrawiam p.s. Chwilowo jeszcze nie postuluje zablokowania Ciebie na kwartał, ale jak nadal będziesz tak postępował to ... postuluję! Może sam załóż wątek o stanie stacjonarnym od razu w bazgrołach. Bywało już, że wątki z bazgrołów wracały do działu Nauka! Na przykład mój. Po wybronieniu go i uczynieniu poważnym. p.s.2. Jeżeli moje uwagi z tego postu zostaną zignorowane uznam, że istnieje zapotrzebowanie na dalece idącą "odlotowość" działu Nauka. I osiągniesz swoje cele - well - zobaczymy. BTW wierzysz w Boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | Typowe wynurzenia laka. Geniusz to taki zwyczajny zapracowany człowiek, któremu przypisano osiągnięcia milionów innych ludzi z pewnego okresu i dziedziny.
Geniusz fizycznie nigdy nie istnieje - to tylko mit, idea, produkowana przez społeczność.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | > Typowe wynurzenia laka.> Geniusz to taki zwyczajny zapracowany człowiek, któremu przypisano osiągnięcia milionów innych ludzi z pewnego okresu i dziedziny.> Geniusz fizycznie nigdy nie istnieje - to tylko mit, idea, produkowana przez społeczność.> No to (subtelnie, dla uważnie czytajacych) w końcu przyznałeś się, że nie dokonałeś dwóch największych odkryć w ostatnim 50-leciu fizyki i kosmologii. Wszak i Ty nie jesteś geniuszem zatem. Einstein jednak był geniuszem gdy odkrył STW. Uważa się, że bez niego czekano by jeszcze kilkadziesiat lat. Na przykład do momentu gdy zegary na satelitach zaczęłyby źle wskazywać czas. To wszystko oznacza, że nawet ta Twoja maksyma jest oczywistym sianiem zamętu. Dla mnie Twój post nic nie wnosi jest off-topem lub trollingiem (może nawet gościa z Fro....) skoro unikasz odpowidzi na pytanie o Twoją wiarę w boga. Pozdrawiam. Chyba już nie bedę tak często komentował takich postów jak powyższy. Baw się dobrze  Laik (w fizyce) to TY !
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | To co nazywa się SR robiono ze 100 lat, i Einstin nie miał w tym praktycznie żadnej roli - on wtedy dopiero uczył się podstaw algebry, o geometrii wiedział wtedy mniej niż chłopiec z ulicy... zresztą on nie miał talentu do tej dziedziny, podobnie jak Hilbert od którego się uczył.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | >To co nazywa się SR robiono ze 100 lat, i Einstin nie miał w tym praktycznie żadnej roli - on wtedy dopiero uczył się podstaw algebry, o geometrii wiedział wtedy mniej niż chłopiec z ulicy... zresztą on nie miał talentu do tej dziedziny, podobnie jak Hilbert od którego się uczył. >
Zamiast odpowiedzieć na moje pytanie o Twoją wiarę - udałeś pomyłkę !!?
Ja napisałem STW = Szczególna teoria względności
To było genialne odkrycie autentycznego geniusza!
Mącisz albo odwracasz kota ogonem - to już chyba widzę nie tylko ja.
To jest ostatni mój post pod postami Hetamana (w tematach podważajacych BigBang lub nierówności Bella)
Pozdrawiam p.s. Czy wierzysz w boga?
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | letma (109 punktów) | Zanim podejmiesz polemikę, to zobacz tytuł wątku w dziale ,,Bazgroły''. Ktoś kto prosi moderację o usunięcie oponenta musi robić sobie po prostu ,,jaja''.
Mod: Jeśli dalsza "dyskusja" w tym wątku będzie tak właśnie wyglądać, wyląduje on w Bazgrołach niezależnie od próśb/zachowań ekologika.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | ja nie postulowałem ani nie prosiłem o wyrzucanie tego wątku do bazgrołów, a tylko tych postów lansujacych (ponownie i ponownie) rzekomy stan stacjonarny naszego wszechświata.
Albo jako przypuszczalne ośmieszanie forum (bo Hetman może sam w to nie wierzy) albo jako off-top.
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | letma (109 punktów) | Zarówno teoria względności, jak i BB opiera się na założeniach filozoficznych. Twórcy mieli, jak każdy, pewien światopogląd i dopasowali do niego swoje teorie. A zważywszy na to, że poruszają one wiele kwestii, które są nieweryfikowalne i być może nigdy nie będą, to postulowanie, że są właściwe i przeciwnicy powinni zamilczeć, bo są w błędzie, graniczy z wiarą. Wiadomo, że zgadzając się z czymś, ciężko dopuszczać myśl o błędności tego czegoś.
Ale przytaczane często wyniki obserwacji, które potwierdzają TW, nie muszą być sprzeczne z innymi założeniami. Dla ciebie w silnym polu grawitacyjnym czas płynie wolniej, a dla mnie płynie tak samo, tylko zdarzenia przebiegają w wolniejszym tempie. Niby różnica żadna, wyniki obserwacji identyczne, ale założenia odmienne.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | > Zarówno teoria względności, jak i BB opiera się na założeniach filozoficznych.Ekstremalnie zdumiewające! {spadłem z krzesła} Z tego co Weinberg pisze (w Świat Nauki) teoria względności jest obecnie jedną z najlepiej sprawdzonych teorii, której obalenia nie przewiduje się. Jest bardziej niepodważalna niż Model Standardowy na przykład. I nie bazował (Einstein) na żadnych filozoficznych aksjomatach poza "aksjomatami" takimi jak 2+2=4 lub ((a=>b and b=>c) => (a=>c)) Mam nadzieję, że ktoś (celem destrukcji powagi tego forum) nie posługuje się dwoma IP  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Nie wiem co to jest - sama transformacja bez obiektu, który opisujesz? >Takie coś nie liczy się. Opisuję płaszczyznę. Wprowadzam sobie takie współrzędne, bo akurat mam ochotę i mi wolno. Zresztą bardzo podobne współrzędne stosuje się do opisu układów jednostajnie przyspieszonych w STW.
>Metryka jest niezmiennikiem, bo opisuje przestrzeń, która jest jednoznacznie podana, np. sfera nie zmieni się w trąbkę, czy coś tam, po zmianie koordynat. No owszem, ale nadal można ją zapisywać w różnych współrzędnych. Metryka w innych współrzędnych będzie mieć inną postać, ale to nadal będzie ta sama metryka (tak jak współrzędne tego samego wektora są różne w różnych układach współrzędnych). Akurat w tych moich współrzędnych u, v zwykła metryka na płaszczyźnie g = dx^2 + dy^2 będzie miała osobliwość w v=1. I co, płaszczyzna ma osobliwości? Nie, współrzędne mają.
>Na całej sferze r = 2m masz nieskończone przyspieszenie, i dlatego jest tam osobliwość (w tej metryce, która jest niezmiennikiem...). 1. Nieskończone przyspieszenie względem obserwatora spoczywającego na horyzoncie - co, nawiasem mówiąc, jest niemożliwe, chyba że obserwator jest fotonem. 2. Metryka jest niezmiennikiem, jej składowe - nie.
>Żadnymi transformacjami tego nie wyeliminujesz. Wyeliminuję - choćby transformacją do współrzędnych Eddingtona-Finkelsteina albo wcześniej wspomnianych Kruskala-Szekeresa.
>Punkt centralny z Newtona: r = 0, został tu jedynie przemapowany na sferę 2m. >Weyl i inni dawno wykazali formalnie, że jest tam nieusuwalna osobliwość pierwszego rzędu. No chyba jednak nie.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | Hetman Twardowski (482 punktów) (zablokowany) | >No owszem, ale nadal można ją zapisywać w różnych współrzędnych. Metryka w innych współrzędnych będzie mieć inną postać, ale to nadal będzie ta sama metryka (tak jak współrzędne tego samego wektora są różne w różnych układach współrzędnych). Akurat w tych moich współrzędnych u, v zwykła metryka na płaszczyźnie g = dx^2 + dy^2 będzie miała osobliwość w v=1. I co, płaszczyzna ma osobliwości? Nie, współrzędne mają.
Nie może tam być osobliwości, bo płaszczyzna nie ma takowych.
Tu jest ten samo błąd, który jest popełniany w przejściu do tej metryki izotropowej w GR, i potem opóźnienia Shapiro wychodzą inne: o 4m/c, co kiedyś już tu liczyliśmy. Trzeba również transformować warunki brzegowe.
>1. Nieskończone przyspieszenie względem obserwatora spoczywającego na horyzoncie - co, nawiasem mówiąc, jest niemożliwe, chyba że obserwator jest fotonem. >2. Metryka jest niezmiennikiem, jej składowe - nie. >>Żadnymi transformacjami tego nie wyeliminujesz. >Wyeliminuję - choćby transformacją do współrzędnych Eddingtona-Finkelsteina albo wcześniej wspomnianych Kruskala-Szekeresa. >>Punkt centralny z Newtona: r = 0, został tu jedynie przemapowany na sferę 2m. >>Weyl i inni dawno wykazali formalnie, że jest tam nieusuwalna osobliwość pierwszego rzędu. >No chyba jednak nie.
Nie można tego wyeliminować - osobliwość jest nieusuwalna. Transformacje też muszą spełniać pewne warunki, nie ma tu pełnej dowolności, np. r' = 7, t' = r + sint, na pewno nie jest poprawną transformacją.
|
|
| | | | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >E Tam. To jest znacznie prostsze.> 1) Nasz wszechświat (najprawdopodobniej) ma i miał zawsze nieskończoną objętość.> 2) Tylko przestrzeń (czy też raczej "substancje" w niej) bywały czasem gęściej czasem rzadziej rozmieszczone.> >Wnioski z misji Plancka (o mapie mikrofalowego promieniowania tła) podważają dawną pewność że objętość naszego wszechświata jest skończona rzędu 200 mld ls średnicy. Mamy tajemnicze asymetrie. ... czy aby nie nastąpiła tutaj zamiana pojęć? "Objętość to miara przestrzeni, którą zajmuje dane ciało w przestrzeni trójwymiarowej". W tym wypadku powinno być - "Objętość wszechświata to miara przestrzeni, którą zajmuje wszechświat w wielowymiarowej przestrzeni kosmosu (ew.czasoprzestrzeni)". Zaś Twoje zdania powinny brzmieć: 1) Przestrzeń w której znajduje się nasz wszechświat (najprawdopodobniej) jest i zawsze będzie nieskończona. 2) Tylko objętość (czy też raczej "substancje" w niej zawarte) bywały czasem gęściej, czasami rzadziej rozmieszczone... ... w tym przypadku "wnioski z misji Plancka (o mapie mikrofalowego promieniowania tła) nie tyle podważają dawną pewność że objętość naszego wszechświata jest skończona rzędu 200 mld ls średnicy - lecz wskazują, że ta objętość (o ile była poprawnie wyliczona) była objętością chwilową, gdyż wszechświat (obecnie) się rozszerza... ... nie wyklucza to oczywiście ani możliwości wcześniejszej asymptotycznej gęstości, ani pulsowania objętości... > > Teorie o startowym punkcie zerowej wielkości to absurdy totalne. Antylogika. ... owszem, "zerowa wielkość punktu startowego" to absurd. Lecz czy absurdem również jest "bliska zeru wielkość punktu startowego"?. Oczywiście trzeba ustalić jakiego rzędu wartości przyjmiemy za "bliskie zeru"... ... pozdrawiam, bardziej z logicznego punktu widzenia... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| | | | | | | | | |  | -1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | żeby nie gmatwać Poprzednio, na bazie mapy tła, osądzono, że cały (też nie widoczny już) wszechswiat jest skończony (zamknięty w sobie) jak sfera piłki. Teraz (także Havking i Weinberg) nie wyklucza się, że wnioskowanie to poszło za daleko bo ze zjawisk na granicy naszej sfery Hubblea nie możemy jednoznacznie wyrokować o całym wszechświecie (a jeszcze sa tajemnicze niespodzianki na mapie). Materia, ciemna materia, energia, ciemna energia (i co tam jeszcze się zgaduje) może być dalej i dalej rozmieszczone statystycznie inaczej niż zgadujemy sobie tu lokalnie {sic!} Tak wiec możliwe jest że wszystko cokolwiek się działo; działo się zawsze w nieskończonej przestrzeni. Ale mógł być etap, że wszedzie w tej przestrzeni mataria i energia były "zjawiskiem" mega ultra skrajnie gęstym. Ogólność tych rozważań pozwala nam zatrzymać się na koncepcji co najwyżej czterech wymiarów przestrzennych plus czas. A moze nawet wystarczą trzy! Bo my w nich żyjemy, i mało (zero) jest niespodzianek "z boku" czyli typu "duchów" na ten przykład  Spece od teorii strun niech tam sobie bujają w obłokach niesprawdzalnych wzorów dla nasycania swojej geometryczno-matematycznej żądzy myślenia do oporu i dalej  Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Irracja (4721 punktów) | > >Poprzednio, na bazie mapy tła, osądzono, że cały (też nie widoczny już) wszechświat jest skończony (zamknięty w sobie) jak sfera piłki. ... jednak takiej teorii nie można odrzucić bo możemy być w sytuacji "kropli wody" (nasz wszechświat) na "dużej stolnicy" (cała przestrzeń). Niemniej teorię o ograniczoności przestrzeni należy na razie odłożyć "ad acta", jako niemożliwą (obecnie, dla naszej wiedzy) do weryfikacji lub falsyfikacji. Między innymi dla tego, że... > >Teraz (także Havking i Weinberg) nie wyklucza się, że wnioskowanie to poszło za daleko bo ze zjawisk na granicy naszej sfery Hubblea nie możemy jednoznacznie wyrokować o całym wszechświecie(a jeszcze są tajemnicze niespodzianki na mapie).> Materia, ciemna materia, energia, ciemna energia (i co tam jeszcze się zgaduje) może być dalej i dalej rozmieszczone statystycznie inaczej niż zgadujemy sobie tu lokalnie {sic!} ... trudno "mikrobowi" (ludziom) badać i wyrokować o tym co jest poza "kroplą wody" (nasz wszechświat) skoro "siedzi się wewnątrz tej kropli"... > >Tak wiec możliwe jest że wszystko cokolwiek się działo; działo się zawsze w nieskończonej przestrzeni... ... wobec naszej wiedzy i możliwości, to na razie najbardziej zasadne założenie. Może, może, może kiedyś?...  > >Ale mógł być etap, że wszędzie w tej przestrzeni materia i energia były "zjawiskiem" mega ultra skrajnie gęstym... ... z logicznego punktu widzenia, i uwzględniając teorię Big Bang, to taka teoria jest prawdopodobna - przynajmniej dla jednego miejsca. Dla większej ilości takich mega ultra skrajnie gęstych zjawisk brak nam danych, by zakładać taką hipotezę - ale nie można całkowicie wykluczyć... > Ogólność tych rozważań pozwala nam zatrzymać się na koncepcji co najwyżej czterech wymiarów przestrzennych plus czas. A może nawet wystarczą trzy! Bo my w nich żyjemy, i mało (zero) jest niespodzianek "z boku" czyli typu "duchów" na ten przykład  ... taaak, trudno raczej zakładać istnienie równoległych światów. Nic na to nie wskazuje... na razie...  ...pozdrawiam... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|