 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-04-2013 23:36 | kuker (3 punktów) (zablokowany) | nauka vs religia | 1. Tata mowi, ze nauka jest bezradna jesli chodzi o leczenie ciezkiej traumy, choroby psychicznej (w jego ujeciu opetania). Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiajac je spowrotem na nogi. Jak to jest ?
2. Ja uwazam, ze czlowiek do konca zycia pozostanie np. introwertykiem (tak ulozona papka materii w glowie) i nie ma co sie ludzic na zmiane. Tata wrecz przeciwnie uwaza, ze to zalezy od tego czy ktos wychodzi do ludzi czy nie. W mlodosci niby byl ekstrawerykiem, a teraz jest introwertykiem. Prosze o rade od naukowcow: czy jesli siedze ciagle w domu (21 lat) i nie lubie kontaktow poza szkola, praca a do rozmow wybieram sobie tylko niektorych znajomych to czy jest ze mna zle ? Tata mowi ze za malo wychodze do ludzi - nie rozumiem toku jego rozumowania ( moze chodzi mu np. o chodzenie na zakraplane alkoholem imprezy? ). Czy zaufac nauce czy co by nie mowic najwazniejszej osobie mojego zycia, ktora wiedze czerpie z poradnikow duchowych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | Ratatoskr (4439 punktów) | >1. Tata mowi, ze nauka jest bezradna jesli chodzi o leczenie ciezkiej traumy, choroby psychicznej >(w jego ujeciu opetania). Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiajac je spowrotem na >nogi. Jak to jest ?
Nauka nie potrafi też nic poradzić na: klątwy rzucane przez Afrykańskich czarowników, złą karmę z poprzednich wcieleń, niekorzystne układy gwiazd i grzech pierworodny.
Jest mnóstwo wymyślonych problemów, z którymi nauka kompletnie sobie nie radzi.
>2. Ja uwazam, ze czlowiek do konca zycia pozostanie np. introwertykiem (tak ulozona papka materii w >glowie) i nie ma co sie ludzic na zmiane. Tata wrecz przeciwnie uwaza, ze to zalezy od tego czy ktos >wychodzi do ludzi czy nie.
Jak ktoś jest urodzonym introwertykiem, to mózg mu się o 100% nie zmieni. Natomiast mózg jest plastyczny, swoją osobowość można w pewnym stopniu świadomie kształtować i to od nas zależy w jakim kierunku ją kształtujemy.
Kiedyś byłam straszną introwertyczką, tylko: ja + książki + komputery (wtedy jeszcze bez internetu).
Teraz też w sumie jestem introwertyczką, co nie przeszkadza mi utrzymywać kontaktów z wieloma osobami i działać społecznie.
> Tata mowi ze za malo wychodze do ludzi - nie rozumiem toku jego rozumowania
Ludzie tworzą niestety środowisko, w którym przyjdzie ci (chcąc nie chcąc) żyć. Nie "wychodząc do ludzi" nie masz okazji zdobywania doświadczeń społecznych. Takiego pierdyliona różnych niuansów o których nie piszą w podręcznikach i bez znajomości których możesz mieć problemy w kontaktach z ludźmi (chociażby w kontaktach zawodowych).
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >1. Tata mowi,...
A co na to stryjek?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | >>1. Tata mowi,... >A co na to stryjek?
Kichać na stryjka.
Ale co by na to powiedział tata Marcina?
|
|
11 na 11 | Ania. (14138 punktów) | >1. Tata mowi, ze nauka jest bezradna jesli chodzi o leczenie ciezkiej traumy, choroby psychicznej >(w jego ujeciu opetania). Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiajac je spowrotem na >nogi. Jak to jest ? Nauka nie potwierdziła istnienia opętania, znane są natomiast liczne przypadki opętania rzekomego. Różne problemy psychiatryczne i neurologiczne świadomie lub nieświadomie maskuje się symulacją opętania. Jest wiele powodów tego mechanizmu, ale można wymienić dość oczywisty - to nie moja wina, że mnie szatan opętał, a choroba psychiczna to wstyd. Opętanie to nie wstyd.
Niezależnie od chorób, opętanie zdarza się nawet zdrowym osobom, ale takim, które borykają się z poczuciem winy, wskutek czynów niezgodnych z radykalnym religijnym środowiskiem, w którym żyją. Czyli zdrowa kobieta, która ma ochotę na seks a wmówiono jej, że to zdrożne i diabelskie, wmawia sobie, że musi zatem być opętana.
Jest wiele przyczyn, dla których można spokojnie stwierdzić, że to rzekome opętania. dwa pierwsze: opętania nie występują w środowiskach niewierzących, a jedynie wierzących. opętania nasilają się np. po emisji filmów na ten temat - pojawia się swego rodzaju moda.
>2. Ja uwazam, ze czlowiek do konca zycia pozostanie np. introwertykiem (tak ulozona papka materii w >glowie) i nie ma co sie ludzic na zmiane. Tata wrecz przeciwnie uwaza, ze to zalezy od tego czy ktos >wychodzi do ludzi czy nie. W mlodosci niby byl ekstrawerykiem, a teraz jest introwertykiem. Prosze o >rade od naukowcow: czy jesli siedze ciagle w domu (21 lat) i nie lubie kontaktow poza szkola, praca >a do rozmow wybieram sobie tylko niektorych znajomych to czy jest ze mna zle ? Tata mowi ze za malo >wychodze do ludzi - nie rozumiem toku jego rozumowania ( moze chodzi mu np. o chodzenie na >zakraplane alkoholem imprezy? ). Czy zaufac nauce czy co by nie mowic najwazniejszej osobie mojego >zycia, ktora wiedze czerpie z poradnikow duchowych.
Introwertyczność lub ekstrawetrtyczność to cechy neurologiczne. Nie zmienia się to raczej. Ale wiele osób introwertycznych w praktyce prowadzi życie towarzyskie, a wiele ekstrawertyków nie radzi sobie z tym. Zależy to nie tylko od cech tworu siatkowatego, ale od sytuacji życiowej, zainteresowań, towarzystwa itd. Znam osobę, która podobnie była dość domolubna, a teraz, po kilku latach jest aktywna społecznie i imprezuje - zmiana towarzystwa, zmiana okoliczności. Warto poszukać sobie odpowiadającego towarzystwa - nie musi to być impreza zakrapiana alkoholem, chociaż ja tam nie demonizuję alkoholu i sama sporadycznie pozwalam sobie na kilka pszczółek...
|
|
1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | >Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiajac je spowrotem na nogi. Jak to jest ?
Gdyby msze uzdrowicielskie leczyły, to lekarze nie byliby potrzebni. Zamiast studiowania medycyny i budowy szpitali wybierano by seminaria kształcące duchownych.
Człowiek może się częściowo zmienić, głównie jeśli sam tego chce.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >1. Tata mowi, ze nauka jest bezradna jesli chodzi o leczenie ciezkiej traumy, choroby psychicznej(w jego ujeciu opetania). Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiajac je spowrotem na nogi. Jak to jest ? Na wyimaginowane choroby, może być i skuteczne wyimaginowane leczenie.
>2. Ja uwazam, ze czlowiek do konca zycia pozostanie np. introwertykiem (tak ulozona papka materii w glowie) i nie ma co sie ludzic na zmiane. Tata wrecz przeciwnie uwaza, ze to zalezy od tego czy ktos wychodzi do ludzi czy nie. Człowiek się zmienia przez całe życie, tutaj tata nie musi się mylić. Wiele czynników zewnętrznych i wewnętrznych wpływa na to czy bardziej nas zajmuje interakcja z otoczeniem, czy życie wewnętrzne.
|
|
 | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | >>1. Tata mowi, ze nauka jest bezradna jesli chodzi o leczenie ciezkiej traumy, choroby psychicznej(w jego ujeciu opetania). Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiajac je spowrotem na nogi. Jak to jest ? >Na wyimaginowane choroby, może być i skuteczne wyimaginowane leczenie. Gorzej - jeżeli rzekome opętanie jest związane np. ze wstydem wynikającym z objawów choroby, to problem na chwilkę będzie uśpiony, a później wróci.
|
|
|  | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > Gorzej - jeżeli rzekome opętanie jest związane np. ze wstydem wynikającym z objawów choroby, to problem na chwilkę będzie uśpiony, a później wróci.Opętany się nie musi wstydzić, przecież to nie jego wina. Może nawet powód do przewrotnej dumy, bo został jakoś tam wybrany. Wstyd może być związany raczej ze zwykłą schizą, chociaż za chorobę nikt nie może, ale są nadal niektóre co się traktuje jako te wstydliwsze. Dlatego jakby co, to wybieram opętanie
|
|
| |  | | Ania. (14138 punktów) | > >Gorzej - jeżeli rzekome opętanie jest związane np. ze wstydem wynikającym z objawów choroby, to problem na chwilkę będzie uśpiony, a później wróci.> Opętany się nie musi wstydzić, przecież to nie jego wina. Może nawet powód do przewrotnej dumy, bo został jakoś tam wybrany. Wstyd może być związany raczej ze zwykłą schizą, chociaż za chorobę nikt nie może, ale są nadal niektóre co się traktuje jako te wstydliwsze. Dlatego jakby co, to wybieram opętanie  A choroby psychiczne, chociaż nie wynikają z winy chorego, są bardziej wstydliwe w wielu regionach i kręgach społecznych, niż weneryczne. Tak, wiele osób "wybiera opętanie". Coś jak z tymi papierosami. Pan patrzy w sklepie na witrynę z papierosami, a tam napisy: palenie papierosów powoduje impotencję, palenie papierosów powoduje nowotwory. No i w końcu mówi - poproszę te z nowotworami!
|
|
| Irracja (4721 punktów) | >1. Tata mówi, ze nauka jest bezradna jeśli chodzi o leczenie ciężkiej traumy, choroby psychicznej (w jego ujęciu opętania). Niby tylko msze uzdrowicielskie lecza te osoby stawiając je z powrotem na nogi. Jak to jest ? ... efekt placebo...
>2. Ja uważam, ze człowiek do końca życia pozostanie np. introwertykiem (tak ułożona papka materii w głowie) i nie ma co się łudzić na zmianę. Tata wręcz przeciwnie uważna, ze to zależny od tego czy ktoś wychodzi do ludzi czy nie. ... oboje macie częściowo rację. Introwertykiem będzie się do końca życia. Natomiast obycie wśród ludzi spowoduje, że nie będzie to widoczne na co dzień i pozwoli normalnie funkcjonować...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | | Nikka (54 punktów) | >>... oboje macie częściowo rację. Introwertykiem będzie się do końca życia. Natomiast obycie wśród ludzi spowoduje, że nie będzie to widoczne na co dzień i pozwoli normalnie funkcjonować...
Introwertyk może normalnie funkcjonować, to nie jest jakaś choroba. Jedna trzecia ludzkości to introwertycy. Nasza obecna kultura, dyktowana przez ekstrawertyków zmusza wszystkich do "wychodzenia do ludzi". W efekcie jedna trzecia ludzkości często zmusza się do prowadzenia bogatego życia towarzyskiego, bo tego oczekuje od nich społeczeństwo. Tymczasem inteligentna rozmowa ze znajomym/znajomą przemawia do introwertyka o wiele bardziej niż wielka impreza i tłumy ludzi.
|
|
|  | | Irracja (4721 punktów) | > >Introwertyk może normalnie funkcjonować, to nie jest jakaś choroba.<p. ... oczywiście, że to żadna choroba. Niemniej niektóre cechy introwertyków (apatia, lęki, pesymizm, nietowarzyskość, itp.) dość mocno przeszkadzają w życiu społecznym. A ludzie to "gatunek społeczny". Dlatego tak ważne dla introwertyków jest wychodzenie do ludzi. I nie chodzi o to by zaraz był "duszą towarzystwa", by sam szukał towarzystwa pierwszego lepszego - tylko po to by mieć kolegów i przyjaciół. Chodzi o to by radził sobie w życiu społecznym (szkoła, praca), by nie był całkowicie wyobcowany, poza nawiasem społeczności. Sam jestem introwertykiem i najchętniej zamykam się samotnie w domu, ewentualnie z bardzo małą grupą przyjaciół. Jednak to nie wystarcza, zdarzają się chwile gdy muszę "wyjść" do towarzystwa i wtedy muszę sobie radzić, muszę sobie jakieś miejsce znaleźć. To trochę "treningu" wymaga... ... nie wiem czy dobrze przekazałem to o co mi chodzi... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| |  | | Nikka (54 punktów) | > Introwertyk może normalnie funkcjonować, to nie jest jakaś choroba.> ... oczywiście, że to żadna choroba. Niemniej niektóre cechy introwertyków (apatia, lęki, pesymizm, nietowarzyskość, itp.) dość mocno przeszkadzają w życiu społecznym.Z twojej pierwszej wypowiedzi zrozumiałam, że trochę mylisz introwertyzm z chorobliwą nieśmiałością i traktujesz go jak rodzaj zaburzenia psychicznego. > A ludzie to "gatunek społeczny". Dlatego tak ważne dla introwertyków jest wychodzenie do ludzi. I nie chodzi o to by zaraz był "duszą towarzystwa", by sam szukał towarzystwa pierwszego lepszego - tylko po to by mieć kolegów i przyjaciół. Chodzi o to by radził sobie w życiu społecznym (szkoła, praca), by nie był całkowicie wyobcowany, poza nawiasem społeczności.Introwertyk wcale nie musi być wyobcowany. To nie jest stan. U ludzi, których określamy introwertykami ta cecha po prostu przeważa. Introwertyk kieruje się bardziej introspekcją niż relacjami z innymi ludźmi. Jego osobowość jest skierowana bardziej "do wewnątrz". > Sam jestem introwertykiem i najchętniej zamykam się samotnie w domu, ewentualnie z bardzo małą grupą przyjaciół. Jednak to nie wystarcza, zdarzają się chwile gdy muszę "wyjść" do towarzystwa i wtedy muszę sobie radzić, muszę sobie jakieś miejsce znaleźć. To trochę "treningu" wymaga...Dlaczego musisz? Bo społeczeństwo nie toleruje introwertyzmu. Ekstrawertyk nigdy w życiu nie zrozumie, dlaczego ktoś woli książkę od Facebooka i imprezowania w każdy piątek. Nie twierdzę, że introwertyk powinien cały czas siedzieć w domu, interakcje społeczne są bardzo ważne w życiu. Ale z drugiej strony nie powinniśmy się czuć zmuszeni do bycia duszą towarzystwa. Susan Cain lepiej to wyjaśni: www.ted.co(*)n_the_power_of_introverts.html
|
|
| | |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | > >Z twojej pierwszej wypowiedzi zrozumiałam, że trochę mylisz introwertyzm z chorobliwą nieśmiałością i traktujesz go jak rodzaj zaburzenia psychicznego... ... nie, nie mylę, a na pewno nie pisałem o "nieśmiałości na podstawie zaburzeń psychicznych". Po prostu nieśmiałość (jako taka) jest dość często spotykana u introwertyków (zwłaszcza młodych) i dotyczy to raczej trudności z nawiązywaniem kontaktów i znalezienia swojego miejsca w nowej szkole, nowej pracy. Zwłaszcza gdy wcześniej tka osoba nie miała dużo znajomych, nie ma doświadczenia z takimi sytuacjami. Ludzie bardziej lubią osoby tzw. "otwarte i szczere" które same starają się wejść w środowisko. Dlatego niektórych introwertyków spostrzegają jako bardzo nieśmiałych, odludków, czasami nawet ciamajdy, itp. > >Dlaczego musisz? ... ano muszę. Bo w pracy nie mogę być całkowicie sam - czasami trzeba pokazać się jako część społeczeństwa, choć przez chwilę. Bo rodzina - nie mogę żądać by siostra organizowała podwójne imieniny, bo źle się czuję wśród rodziny szwagra lub jej bliskich znajomych. Choć u siostry jest spoko, dużo gorzej wygląda to u brata...  > >Susan Cain lepiej to wyjaśni: www.ted.co(*)n_the_power_of_introverts.html ... dzięki za link... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
kuker (3 punktów) (zablokowany) | Na lekcji WOS dr. historii mówił, że u introwertyków "kable" w mózgu są bardziej pofałdowane i dlatego osoby te mają opóźnioną reakcję i nie mogą prowadzić swobodnej komunikacji w grupie - muszą się zastanawiać (są odbierani przez otoczenie jako mało zaradni, inteligentni) - a przez to często są osobami nielubianymi.
Ja rozmawiam bez krępacji tylko z wybrańcami. Przy nich czuję się swobodnie. Oczywiście są ekstrawertycy których lubię, bo są mądrzy ale takich ze świecą szukać. Z mojego doświadczenia większość nie zastanawia się w ogóle, nie próbuje poznawać siebie i innych, żyją tylko chwilą obecną. Dlatego tak wielu introwertyków zamiast żyć zgodnie ze swoją naturą próbuje na siłę się dopasować do nie swojego środowiska. Moim zdaniem to kwestia czasu kiedy introwertyk taki zostanie zraniony.
Wspomniany wyżej dr. mówił o swoim znajomym introwertyku który zaszył się w lesie - jest leśniczym - i nieobecność innych nie przeszkadza mu w cieszeniu się życiem.
Słowa nic nie oddadzą jeśli się nie zrozumie, że taka jest budowa mózgu. Po prostu u ekstrawertyków mózg jest mniej pofałdowany dzięki czemu mogą szybciej myśleć.
|
|
 | kuker (3 punktów) (zablokowany) | Jak uczyła mnie polonistka w technikum - trzeba być sobie samemu sterem, żeglarzem i okrętem.
|
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Po prostu u ekstrawertyków mózg jest mniej pofałdowany dzięki czemu mogą szybciej myśleć. Obawiam się, że to jest bzdura. Chciałabym usłyszeć na ten temat opinię lekarza, najlepiej neurologa, a nie jakiegoś "dra historii z WOS-u".
|
|
 | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >Na lekcji WOS dr. historii mówił, że u introwertyków "kable" w mózgu są bardziej pofałdowane
...a u invitrowertyków, to nawet bruzda Longchampsa jest...
>Ja rozmawiam bez krępacji tylko z wybrańcami.
To by co-nieco tłumaczyło, Sire...
>Wspomniany wyżej dr. mówił o swoim znajomym introwertyku który zaszył się w lesie - jest leśniczym -
A gdzie się miał - jako leśniczy - zaszyć? W kopalni?
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
|  | 2 na 2 | 2ndhandbrain (152 punktów) | >>Wspomniany wyżej dr. mówił o swoim znajomym introwertyku który zaszył się w lesie - jest leśniczym - >A gdzie się miał - jako leśniczy - zaszyć? W kopalni?
"Zaszył się w lesie - jest leśniczym", to nie to samo co "jest leśniczym, zaszył się w lesie". W lesie może się zaszyć nawet budując sobie szałas, co jednak nie zrobi z Ciebie leśniczego. Opcją bardziej sensowną jest jednak postawienie domku w prywatnym lesie.
|
|
| |  | 4 na 4 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | >"Zaszył się w lesie - jest leśniczym", to nie to samo co "jest leśniczym, zaszył się w lesie".
Zdecydowanie. A już zwłaszcza, gdy chodzi o zaszycie się w sensie wszczepienia esperalu...
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
| |  | 1 na 1 | szarley (54911 punktów) | > >>Wspomniany wyżej dr. mówił o swoim znajomym introwertyku który zaszył się w lesie - jest leśniczym -> >A gdzie się miał - jako leśniczy - zaszyć? W kopalni?> "Zaszył się w lesie - jest leśniczym", to nie to samo co "jest leśniczym, zaszył się w lesie".> W lesie może się zaszyć nawet budując sobie szałas, co jednak nie zrobi z Ciebie leśniczego.> Opcją bardziej sensowną jest jednak postawienie domku w prywatnym lesie.Jeśli ktoś się zaszył to nie jest leśniczym tylko krawcem
|
|
|  | kuker (3 punktów) (zablokowany) | >A gdzie się miał - jako leśniczy - zaszyć? W kopalni?
Źle napisałem ale chyba zrozumieliście ? Czy każdemu człowiekowi spodobała by się praca jako leśniczy ? Pomyślcie.
Czasem mam wrażenie, że na tym forum same mózgi są. Mózg to tylko papka atomów, więc nie wiem skąd ta ufność do niego.
|
|
| |  | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Źle napisałem ale chyba zrozumieliście ? Czy każdemu człowiekowi spodobała by się praca jako leśniczy ? Pomyślcie. Myślę cały czas. Gdybym był zaś bardziej wrażliwy uznałbym ostatnie słowa za obrazę. Nie każdemu się spodoba, ale to nie musi mieć żadnego związku z ekstra czy introwertyzmem. Ktoś zwyczajnie drzewka i ptaszki może lubić. >Czasem mam wrażenie, że na tym forum same mózgi są. Mózg to tylko papka atomów, więc nie wiem skąd ta ufność do niego. A czemuż to innemu chciałbyś "zaufać", skoro to właśnie w mózgu zachodzą procesy myślowe? Religijnym bajeczkom, czy może plebanowi?
|
|
| |  | 5 na 5 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > >A gdzie się miał - jako leśniczy - zaszyć? W kopalni?> Źle napisałem ale chyba zrozumieliście ? Czy każdemu człowiekowi spodobała by się praca jako leśniczy ? Pomyślcie.www.youtube.com/watch?v=FCyE3kv3eIYMówią mnie: W leśnictwie nie jest źle. Leśniczy wesoły Ma dobre pobory, Więc ciągle żartuje, Szumi nad nim puszcza, Łapie dziki znienacka, A potem je wypuszcza... 
...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
|
|
 | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | > Na lekcji WOS dr. historii mówił, że u introwertyków "kable" w mózgu są bardziej pofałdowane i dlatego osoby te mają opóźnioną reakcję i nie mogą prowadzić swobodnej komunikacji w grupie - muszą się zastanawiać (są odbierani przez otoczenie jako mało zaradni, inteligentni) - a przez to często są osobami nielubianymi.(...) > Słowa nic nie oddadzą jeśli się nie zrozumie, że taka jest budowa mózgu. Po prostu u ekstrawertyków mózg jest mniej pofałdowany dzięki czemu mogą szybciej myśleć.Chodzi ci o coś takiego?  Ale to ciężka wada wrodzona jest 
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|