 |
Co pociąga nas w "ludziach ze stali"? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-04-2013 19:46 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | Co pociąga nas w "ludziach ze stali"?
2 na 2 | Tim Clapham w swoim felietonie dla Dziennika Gazety Prawnej (pełny tekst można znaleźć tutaj: forsal.pl/(*)laja_korkami_od_szampanow.html) obnaża mit pewnej "żelaznej damy". Nie zmienia to jednak faktu, że masowa wyobraźnia spod niemal każdej szerokości geograficznej bardzo chętnie lgnie do "ludzi ze stali" - niezłomnych, silnych, z zasadami - nawet jeśli cała ta "stalowość" to w gruncie rzeczy tylko powierzchowne chromowanie dla celów stricte ozdobnych. Dlaczego jako ludzie takim kultem otaczamy siłę, choćby urojoną, a tak gardzimy nie tyle słabością, co zwykłością i łagodnością, która wcale nie musi oznaczać mniejszej skuteczności w działaniu? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 9 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | -Nie zmienia to jednak faktu, że masowa wyobraźnia spod niemal >każdej szerokości geograficznej bardzo chętnie lgnie do "ludzi ze stali" - niezłomnych, silnych, z >zasadami - nawet jeśli cała ta "stalowość" to w gruncie rzeczy tylko powierzchowne chromowanie dla >celów stricte ozdobnych. -Z artykułu wynika, że nie była lubiana prze większość, tzw. masy ją nienawidziły, a wielu cieszy się z jej śmierci. Gdzie zatem to lgnięcie "masowej wyobraźni" do "ludzi ze stali"?
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
 | 2 na 2 | waldeck77 (4307 punktów) | >-Z artykułu wynika, że nie była lubiana prze większość, tzw. masy ją nienawidziły, a wielu cieszy się z jej śmierci. Gdzie zatem to lgnięcie "masowej wyobraźni" do "ludzi ze stali"?
Faktycznie, raczej tylko w takich dziwacznych krajach jak Polska, w których gimnazjalna młodzież zafascynowana jest bełkotem Pana w Muszce rozwinął się kult postaci takich jak Thatcher, Reagan czy Wojtyła.
|
|
|  | 4 na 4 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Faktycznie, raczej tylko w takich dziwacznych krajach jak Polska, w których gimnazjalna młodzież zafascynowana jest bełkotem Pana w Muszce rozwinął się kult postaci takich jak Thatcher, Reagan czy Wojtyła. -Polska nie jest wyjątkowa pod tym względem. Nasza młodzież (jak i starsi), podobnie jak ta "zachodnia", bywa też zafascynowana postaciami takimi jak Lenin, Che Guevara, czy Mao.
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
| |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> -Polska nie jest wyjątkowa pod tym względem. Nasza młodzież (jak i starsi), podobnie jak ta "zachodnia", bywa też zafascynowana postaciami takimi jak Lenin, Che Guevara, czy Mao.Kult "ludzi ze stali" może mieć i brunatne, i czerwone, a nawet czarne odchylenie. PS. Polecam "połóczającą" lekturę: galopujacy(*)1/rondo-dla-margaret-thatcher/
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
 | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Był Pan uprzejmy zwrócić uwagę na nieostrość użytych przeze mnie pojęć. Nie wydaje się Panu jednak, że kult thatcheryzmu (między innymi) do pewnego stopnia bazuje na tego rodzaju mglistych pojęciach?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 1 na 1 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >Był Pan uprzejmy zwrócić uwagę na nieostrość użytych przeze mnie pojęć. Nie wydaje się Panu jednak, że kult thatcheryzmu (między innymi) do pewnego stopnia bazuje na tego rodzaju mglistych pojęciach? -Osobiście nie potrzebuję "stalowych autorytetów" ani ich nie czczę, ale w niektórych przypadkach tacy ludzie się przydają. Jeżeli z żelazną konsekwencją wprowadzają dobre rozwiązania, wbrew opiniom malkontentów, nie bacząc na słabnącą popularność i protesty związków zawodowych, to nie mam nic przeciwko. Zapewne w Grecji ktoś taki byłby zbawicielem. Gorzej, gdy są to słudzy kretyńskich ideologi, nie obchodzi ich stan gospodarki, ani poziom życia obywateli, a jedynie "twardą ręką" zwalczają swoich przeciwników i zagłuszają wszelkie głosy rozsądku.
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
| |  | 2 na 2 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
To, co Pan mówi, jest bardzo interesujące, ale wielu ma uzasadnione wątpliwości, czy wymienione przez Pana przymioty dobrze charakteryzują Thatcher. Wpływ polityków na gospodarkę bywa przeceniany - jest to na rękę zarówno politykom, którzy w czasie prosperity przypisują sobie urojone zasługi*, jak choćby Donald Tusk pozujący na tle osławionej "zielonej wyspy", lub winią za fatalny stan gospodarki swoich przeciwników, ale również dla samej opinii publicznej, która woli polityków w roli kozłów ofiarnych ostatniej instancji niż mierzenie się z brutalną rzeczywistością, w której tak wiele zależy od... przypadku. forsal.pl/(*)s_zelazna_przez_przypadek.html*poza tym "ratowanie gospodarki" to również dla elit niezła okazja do robienia różnych przekrętów na koszt obywateli
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | > Dlaczego jako ludzie takim kultem otaczamy siłę, choćby urojoną, a tak >gardzimy nie tyle słabością, co zwykłością i łagodnością, która wcale nie musi oznaczać mniejszej >skuteczności w działaniu?
Zwykłość jest nudna, słabość to jest coś czego powinniśmy się wyzbyć, a łagodność wyrzuciłbym z tego zestawienia, bo na łagodność jest czas i miejsce. Zastanawiam się czy w kategorie "ludzi ze stali" można by wpisać Reagana. Nie znam zbyt dobrze jego publicznych wystąpień, ale na tych kilku archiwalnych które oglądałem sprawiał bardzo sympatyczne, wręcz "łagodne" wrażenie.
Szkoda, że ta łatka "ludzi ze stali" bierze się często bardziej ze starannie wypracowanego wizerunku, a nie rzeczywistej skuteczności.
A tak właściwie to kim jest ten Tim Clapham? Po przeczytaniu tekstu tego pana można odnieść wrażenie, że cała Brytania cieszy się ze śmierci Thatcher, a przecież tak nie jest. Są przeciwnicy Thatcher, ale jest też całe grono zwolenników pani premier. Ten człowiek w strasznie dziwny sposób interpretuje liczby. Pisze o spadku produkcji przemysłowej, ale zapomina o tym, że równolegle do spadku produkcji przemysłowej rozwijał się sektor usług, a sama produkcja była w wielu przypadkach nieopłacalna. Pisze też o tym, że "Thatcheryzm przyniósł najpotworniejsze szkody (...) gospodarcze." Jeżeli opanowanie inflacji, zmniejszenie podatków, wprowadzenie większej konkurencyjności na rynku, sprzedaż małych przedsiębiorstw państwowych ich własnym pracownikom, rozwiązanie kwestii ukrytego bezrobocia i generalny kop dla gospodarki to "najpoważniejsze szkody", to cóż, nie mam zamiaru się kłócić.
|
|
 | 1 na 1 | kika (1657 punktów) | > Jeżeli opanowanie inflacji, zmniejszenie podatków, wprowadzenie większej konkurencyjności na rynku, sprzedaż małych przedsiębiorstw państwowych ich własnym pracownikom, rozwiązanie kwestii ukrytego bezrobocia i generalny kop dla gospodarki to "najpoważniejsze szkody", to cóż, nie mam zamiaru się kłócić.>Jeśli była takim dobrodziejstwem dla kraju to skąd obecny kryzys i spadek znaczenia GB ? Pewnie znowu wszystkiemu winni Żydzi, komuniści i cykliści.
|
|
|  | 4 na 4 | Selanos (12869 punktów) | >Jeśli była takim dobrodziejstwem dla kraju to skąd obecny kryzys i spadek znaczenia GB ? Pewnie znowu wszystkiemu winni Żydzi, komuniści i cykliści.
Cóż, od czasu jak Thatcher była premierem, minęło sporo czasu, dokładnie 23 lata. Od tego czasu Wielka Brytania w wielu kwestiach wróciła do tego, co było zanim Thatcher została premierem.
|
|
| |  | 3 na 3 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Porównajmy dynamikę wzrostu PKB w latach 1980-1990 we Francji, Włoszech, Niemczech Zachodnich, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Tylko w jednym z tych krajów rządzili torysi i Thatcher, a mimo to we wszystkich tych krajach występowały w tym okresie podobne trendy - kryzys pierwszej połowy lat 80-tych i dynamiczny wzrost pod koniec dekady. Czy to zasługa Thatcher czy może raczej działały tu inne czynniki o globalnym charakterze, na które Thatcher i jej rządy nie miały tak naprawdę znaczącego wpływu? 
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | 3 na 3 | Satyr (4285 punktów) | >Czy to zasługa Thatcher czy może raczej działały tu inne czynniki o globalnym charakterze, na które Thatcher i jej rządy nie miały tak naprawdę znaczącego wpływu?
Z pewnością skutki gospodarcze w Wielkiej Brytanii bezpośrednio związane były z decyzjami rządu Thatcher. Podczas przeprowadzania reform niektóre sektory gospodarki znikały w ciągu kilku tygodni, a było to możliwe tylko za sprawą odcięcia finansowania ze środków publicznych. Wiele z efektów gospodarczych nastąpiło niezwykle szybko po podjęciu przez jej rząd decyzji w sprawie określonych regulacji prawnych. Na takim tle łatwo wyróżnić wpływ konkretnych decyzji na konkretne skutki.
Szczególnie upadek nieefektywnych gałęzi gospodarki jest w widoczny sposób związany z decyzjami o "odpięciu" ich od respiratora w postaci publicznej sakiewki.
|
|
| | | |  | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Szczególnie upadek nieefektywnych gałęzi gospodarki jest w widoczny sposób związany z decyzjami o "odpięciu" ich od respiratora w postaci publicznej sakiewki.
To potwierdzają wszyscy, i jej zwolennicy, i adwersarze: w odpinaniu od respiratora była ponoć dobra. Co stworzyła?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >To potwierdzają wszyscy, i jej zwolennicy, i adwersarze: w odpinaniu od respiratora była ponoć dobra. Co stworzyła?
Warunki do rozwoju, stabilny budżet, więcej wolności gospodarczej...
|
|
| |  | 1 na 1 | kika (1657 punktów) |
>Cóż, od czasu jak Thatcher była premierem, minęło sporo czasu, dokładnie 23 lata.>
Kryzys się zaczął w 2008 roku, więc trzeba odjąć ok. 5 lat, czyli zostaje 18. W sam raz na skutki rozregulowania gospodarki (zmniejszenia kontroli państwa), jakie zaserwowali Thatcher i Bush.
|
|
2 na 2 | Ratatoskr (4439 punktów) | > masowa wyobraźnia spod niemal> każdej szerokości geograficznej bardzo chętnie lgnie do "ludzi ze stali" - niezłomnych, silnych, z> zasadami - nawet jeśli cała ta "stalowość" to w gruncie rzeczy tylko powierzchowne chromowanie dla> celów stricte ozdobnych. Dlaczego jako ludzie takim kultem otaczamy siłę, choćby urojoną, a tak> gardzimy nie tyle słabością, co zwykłością i łagodnością, która wcale nie musi oznaczać mniejszej> skuteczności w działaniu?Co do pogardy (a w każdym razie nie cenienia) zwykłości/przeciętności to się zgodzę. Natomiast Siła i niezłomność nie wykluczają spokoju i łagodności.Np. Ghandi był spokojnym i niezłomnym człowiekiem: pl.wikiped(*)tma_Gandhi#Filozofia_GandhiegoWręcz przeciwnie, agresja bardzo często idzie w parze ze strachem, chaosem i brakiem jasnej filozofii życiowej. A teraz odpowiadając na pytanie: Imponują mi takie osoby, bo tego typu postawa pozwala zwykle na osiąganie dużych, długoterminowych celów pomimo napotykanych przeciwności. Nawet jeśli będzie to oznaczało, że: nie wszyscy zrozumieją i będą podzielali naszą wizję (zwłaszcza dopóki się ona nie ziści), nie wszystkim się to spodoba i nie wszyscy będą nas lubić. Takie osoby zwyczajnie mają jakąś wizję i do niej dążą. W odróżnieniu od np. "polityków sondażowych", których interesuje jedynie reelekcja w następnych wyborach.
|
|
| hamelet (65 punktów) | > Dlaczego jako ludzie takim kultem otaczamy siłę, choćby urojoną, a tak >gardzimy nie tyle słabością, co zwykłością i łagodnością, która wcale nie musi oznaczać mniejszej >skuteczności w działaniu?
Bo wielu ludzi do mentalni sado-masochiści, chcą być dręczeni i pragną dręczyć innych.
|
|
3 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Co pociąga nas w "ludziach ze stali"?
Rdza.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> Rdza.To mój ulubiony motyw. Nihilizm zobowiązuje. 
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >... masowa wyobraźnia spod niemal każdej szerokości geograficznej bardzo chętnie lgnie do "ludzi ze stali" ... Dlaczego jako ludzie takim kultem otaczamy siłę, choćby urojoną, a tak gardzimy nie tyle słabością, co zwykłością i łagodnością, która wcale nie musi oznaczać mniejszej skuteczności w działaniu? Za silnych uważa się przeważnie ludzi agresywnych, bezpardonowo realizujących własne interesy. Za taką "siłą" stoi z reguły słabość, zwykłe tchórzostwo i egoizm. Ale ludzie słabi lgną to takiej "siły" - to odmiana myślenia religijnego. Charyzmatyczny przywódca, jakiś Umiłowany Przywódca ma załatwić nasze sprawy (z reguły załatwia jedynie swoje oraz krewnych i znajomych królika), w miejsce luki po bogu, który cośkolwiek kiepsko się sprawdził w tej roli. Jednak większość współczesnych "charyzmatycznych przywódców" to w gruncie rzeczy wydmuszki medialne, ludzie bez właściwości, raczej nie posiadający cech, które im się przypisuje. A sama "żelazna dama"? Córka sklepikarza, która realizowała nie tyle własną wizję, co firmowała twarzą koncepcje swojej partii. No i poprawiała wizerunek "postępowej" Europy. Kto teraz pamięta (z młodszego pokolenia), że w tzw. krajach trzeciego świata (ówczesnego) kobiety dużo wcześniej sięgnęły po najwyższe stanowiska państwowe? I być może zrobiły dla swoich obywateli dużo więcej. Jak dla mnie (i pewnie wielu osób)jej śmierć była kompletnie bez znaczenia - ot, w obcym kraju zmarła starsza, schorowana już ponoć kobieta, o której już wielu zapomniało. Ale nie było ostatnio serwisu informacyjnego, który nie molestował tą informacją. Inaczej nawet bym nie zwróciła uwagi na ten epizod.
|
|
| No Idea (83 punktów) | Wielu ludzi ma pewien obraz Dobrego Przywódcy: potężnego, mądrego, dotrzymującego słowa, ryzykującego życiem w obronie słabszych, odważnego w starciach z silniejszymi. To dobry mit, wyznaczający dobry wzorzec, ale wiąże się z nim skłonność - czasem trafnego, czasem nie - przypisywania tych cech konkretnym ludziom. Stąd podziw dla "ludzi ze stali".
Co do Thatcher, można się z nią nie zgadzać, można negatywnie oceniać skutki jej polityki (np. dla najważniejszych brytyjskich uniwersytetów, którym bardzo zaszkodziła), ale trudno zaprzeczyć, że była niezwykłą postacią: kobieta z nieszczególnie bogatej rodziny, która skończyła chemię na Oxfordzie, w trudnych warunkach została premierem, zreformowała gospodarkę, wygrała wojnę i stała się istotnym graczem na arenie międzynarodowej, od początku do końca wspierając opcje wolnościowe - co w Polsce przejawiło się stanowczym poparciem dla Solidarności.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|