 |
Wychowanie seksualne dzieci. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-04-2013 19:37 | mrSpock (2845 punktów) | Wychowanie seksualne dzieci.
2 na 2 | Moja dziewczyna ma dziecko z poprzedniego związku 3 letnią córkę którą ja traktuje jak swoją własną. Jak do tej pory to nie myślałem o jej wychowaniu seksualnym no, bo wydawało mi się, że mamy na to jeszcze czas no, ale... www.rmf24.(*)edukacje-seksualna-,nId,959130Nie mam co do tego wątpliwości, że z dziećmi trzeba na ten temat rozmawiać i nie wolno zrzucać tego obowiązku na osoby trzecie. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 | Ania. (14138 punktów) | Wszystko w miarę rozwoju - na razie odpowiadajcie na pytania. Dość wcześnie pada zwykle pytanie skąd się wziąłem, albo skąd się biorą dzieci - najlepszą odpowiedzią jest prawda - mamusia nosi dzidziusia w brzuszku, a później rodzi go w szpitalu. Nie wdając się w pikantne szczegóły, dziecko samo dostosowuje poziom szczegółowości zadając kolejne pytania.
Na pewno spokojna, rzeczowa rozmowa z rodzicem jest lepsza niż to, co jako wręcz kilkulatek usłyszy na podwórku.
BTW - przypadkiem mój siostrzeniec jako 5-latek odebrał poród kotki. Nie był to dla niego wstrząs.
|
|
 | 9 na 9 | sinapis (1725 punktów) | >BTW - przypadkiem mój siostrzeniec jako 5-latek odebrał poród kotki. Nie był to dla niego wstrząs.
Widocznie żaden dbający o jego moralność opiekun nie powiedział mu wcześniej, iż ma to być dla niego wstrząs.
|
|
 | 11 na 11 | finerbijk (17282 punktów) | >najlepszą odpowiedzią jest prawda - mamusia nosi dzidziusia w brzuszku, a później rodzi go w szpitalu. Które dziecko uwierzy w taki horror? Kiedyś się mówiło znalazłem w kapuście, potem bocian cię przyniósł, a teraz się mówi ściągnąłem cię z internetu.
|
|
|  | 6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | > Jakie dziecko uwierzy w taki horror? Kiedyś się mówiło znalazłem w kapuście, potem bocian cię przyniósł, a teraz się mówi ściągnąłem cię z internetu.Przypomniało mi się, jak mój kolega w czwartej klasie przeżył horror, kiedy na lekcjach przyrody przerabialiśmy dział nazwany bodajże "ciało człowieka" i rozmawialiśmy m.in. o tym, skąd się biorą dzieci. On przeżył prawdziwy szok, bo naprawdę wierzył, że znaleźli go w kapuście. Nawet kłócił się z nauczycielką i całą klasą  Niedawno usłyszałem od nieco poirytowanej nauczycielki wuefu, że z jakiegoś powodu to na nią spada "rodzicielski" obowiązek tłumaczenia dziewczętom co to jest menstruacja. Powiedziała, że po pierwsze często się zdarza, że dziewczęta nie mają pojęcia o co chodzi tudzież co się z nimi dzieje, a po drugie często mija sporo czasu, zanim kogokolwiek zapytają, bo się wstydzą. No i z jakiegoś powodu obowiązek spada albo na wuefistkę która chyba jest już wyczulano na takie sprawy, albo na higienistkę. To dość ciekawe: dziecko woli iść do higienistki niż do rodzica.
|
|
| |  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >No i z jakiegoś powodu obowiązek spada albo na wuefistkę która chyba jest już wyczulano na takie sprawy, albo na higienistkę. To dość ciekawe: dziecko woli iść do higienistki niż do rodzica. I tak powinno być, chociaż niekoniecznie to musi być wuefistka, a może ktoś lepiej przygotowany, bo niestety większość rodziców jest albo zbyt świętoszkowata, albo zbyt leniwa, albo zbyt głupia żeby o tym rozmawiać w normalny sposób z dziećmi. Starowicz miał rację, że tu jest XIX wiek.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Selanos (12869 punktów) | >I tak powinno być, chociaż niekoniecznie to musi być wuefistka, a może ktoś lepiej przygotowany, bo niestety większość rodziców jest albo zbyt świętoszkowata, albo zbyt leniwa, albo zbyt głupia żeby o tym rozmawiać w normalny sposób z dziećmi. Starowicz miał rację, że tu jest XIX wiek.
Moim zdaniem, to powinna być rola rodziców, a jeśli rodzice nie mają z jakiegoś powodu chęci czy odwagi na pewne rozmowy, to powinni mieć możliwość wysłania ich na tzw. edukację seksualną, czy WDŻ który teoretycznie powinien spełniać tę rolę, do szkoły. Byleby to było nieobowiązkowe.
|
|
| | | |  | 7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | >Moim zdaniem, to powinna być rola rodziców Same dzieci często tego nie chcą, sam to napisałeś wyżej.
>Byleby to było nieobowiązkowe. A co jest złego w edukacji? Jeśli poczują od młodych lat na forum społecznym, że nie jest to żadne tabu, to mniej będzie dewiacji i kompleksów. W krajach skandynawskich rodzice chodzą nago przed dziećmi nawet kilkunastoletnimi, i co najwyżej może to budzić ich niesmak. U nas nie ma takiej otwartości, trzeba się skupić na sposobach poza domowych.
|
|
| | | | |  | | Selanos (12869 punktów) | >A co jest złego w edukacji? Jeśli poczują od młodych lat na forum społecznym, że nie jest to żadne tabu, to mniej będzie dewiacji i kompleksów.
Ogólnie rzecz ujmując, jestem przeciwko czemuś takiemu jak obowiązek szkolny. Ale pomijając moje opinie na obowiązek szkolny, jest coś takiego jak prawo rodziców do wychowywania ich dzieci zgodnie z ich światopoglądem, a to siłą rzeczy mogłoby wejść w konflikt z edukacją seksualną.
>W krajach skandynawskich rodzice chodzą nago przed dziećmi nawet kilkunastoletnimi, i co najwyżej może to budzić ich niesmak. U nas nie ma takiej otwartości, trzeba się skupić na sposobach poza domowych.
Nie wiem jak wyglądają normy w krajach skandynawskich, ja tylko uważam, że w kwestiach wychowania swojego dziecka, powinien decydować rodzic.
|
|
| | | | | |  | 17 na 17 | liliac (147340 punktów) | >jest coś takiego jak prawo rodziców do wychowywania ich dzieci zgodnie z ich światopoglądem, a to siłą rzeczy mogłoby wejść w konflikt z edukacją seksualną.
Podobnie jak prawo rodziców kreacjonistów do wychowywania dzieci zgodnie z własnym światopoglądem mogłoby ucierpieć podczas szkolnych lekcji przyrody/biologii - wszak nauczyciel powinien wspominać na nich o teorii ewolucji. W przypadku bardziej radykalnych kreacjonistów naruszać to prawo mogą także lekcje historii i geografii.
Lekcje wychowania seksualnego nie muszą zajmować się kwestiami normatywnymi - mają przekazywać konkretną, rzetelną wiedzę - o dojrzewaniu płciowym czy metodach antykoncepcji chociażby. Rzeczą rodzica będzie - w ramach prawa do wychowywania potomstwa zgodnie ze swym światopoglądem - tłumaczenie w jakim stopniu ze swej wiedzy dziecko powinno korzystać.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | Przyznaję rację liliac i skasowałem poprzedniego posta; z zastrzeżeniem, że też jestem przeciwko obowiązkowi szkolnemu. Ale jeśli by już dziecko chodziło do takiej szkoły, to powinno poznawać całą dostępną wiedzę.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) |
>Moim zdaniem, to powinna być rola rodziców, a jeśli rodzice nie mają z jakiegoś powodu chęci czy odwagi na pewne rozmowy, to powinni mieć możliwość wysłania ich na tzw. edukację seksualną, czy WDŻ który teoretycznie powinien spełniać tę rolę, do szkoły. Byleby to było nieobowiązkowe. Też uważam, że powinno to być rolą rodziców. Ale jeśli nie wywiązali się z zadania, upewnić się w wykonaniu zadania musi szkoła. Czyli rodzice zaczynają, a później szkoła kończy. A jak zawalą, to i tak szkoła zrobi to za nich.
Jak idzie rodzicom - widać.
Osobiście wykłócałam się z kuzynką że bocian jej nie przyniósł, bo urodziła się w grudniu. Potem pojawiła się wersja z kapustą, ale upadła z tego samego powodu. Wreszcie ciotka powiedziała jej, że była w brzuszku. Idąc do 4 klasy pokazywałam jej z podręcznika rysunek pochwy, bo twierdziła, że dzieci z brzucha wychodzą pępkiem, który się wówczas rozwiązuje - bo po co innego by był?!
|
|
| |  | 10 na 10 | Meretseger (61860 punktów) | >To dość ciekawe: dziecko woli iść do higienistki niż do rodzica. Ja bym powiedziała, że nie tyle ciekawe, ile bardzo smutne. Dziecko, które woli z obcą osobą rozmawiać na tematy intymne, zwyczajnie nie ma do rodzica zaufania. Pytanie, dlaczego.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Dariusz Godyń (2403 punktów) | > >To dość ciekawe: dziecko woli iść do higienistki niż do rodzica.> Ja bym powiedziała, że nie tyle ciekawe, ile bardzo smutne. Dziecko, które woli z obcą osobą rozmawiać na tematy intymne, zwyczajnie nie ma do rodzica zaufania. Pytanie, dlaczego.Zabawię się w "adwokata diabła", może chodzi o to, że wiele swobodniej rozmawia się z osobą obcą o krępujących sprawach jak rodzicem z którym łączą silne relacje osobiste??
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | > >>To dość ciekawe: dziecko woli iść do higienistki niż do rodzica.> >Ja bym powiedziała, że nie tyle ciekawe, ile bardzo smutne. Dziecko, które woli z obcą osobą rozmawiać na tematy intymne, zwyczajnie nie ma do rodzica zaufania. Pytanie, dlaczego.> Zabawię się w "adwokata diabła", może chodzi o to, że wiele swobodniej rozmawia się z osobą obcą o krępujących sprawach jak rodzicem z którym łączą silne relacje osobiste??  Hmm... może dotyczy to np. pierwszego stosunku, ale menstruacji?!!? Naturalne było polecenie do mamy i (z dumą) poinformowanie jej, że potrzebuję sprzętu. Wiedziałam co się stało, co to znaczy i co mam zrobić. Matula mnie przygotowała. A i szkoła, bo w czwartej klasie mówiono nam o tym. Mi też podpadają stosunki rodzinne w tym przypadku. Jak często zresztą...
|
|
| | |  | 3 na 3 | Scorp (5381 punktów) | >Ja bym powiedziała, że nie tyle ciekawe, ile bardzo smutne. Dziecko, które woli z obcą osobą rozmawiać na tematy intymne, zwyczajnie nie ma do rodzica zaufania. Pytanie, dlaczego.
Może to nie jest sprawa zaufania, tylko naturalny odruch, instynkt czy jakaś adaptacja. Rozmowa na tematy 'intymne', najczęściej seksualne, podpada pod szeroko pojęty zakres 'seks w rodzinie' (oglądanie, pokazywanie, opowiadanie), a na cały ten zakres wpływ ma naturalny zakaz incestu. Wszystkie sprawy seksualne, nie tylko coitus, zawsze są bardziej naturalne z obcymi... -
|
|
6 na 6 | Selanos (12869 punktów) | Cytat:Bolesław Piecha parlamentarzysta PiS, a do tego lekarz - ginekolog. Ginekolog z PiSu. Hmm. Pozwolę sobie to skomentować cytatem. Cytat:Oh, horror, horror, horror! This is beyond words and beyond belief! Moim skromnym zdaniem, nie należy przesadzać w żadną stronę, a przede wszystkim nie szokować w momencie, kiedy nieobowiązkowej edukacji seksualnej nie da się wprowadzić nawet do liceów (kiedy to jest już często za późno). Wszystko małymi kroczkami, a przede wszystkim, nikogo do niczego nie zmuszać.
|
|
 | 12 na 12 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | > Cytat:Bolesław Piecha parlamentarzysta PiS, a do tego lekarz - ginekolog. > Ginekolog z PiSu. Hmm. Pozwolę sobie to skomentować cytatem.Poseł Piecha jest egzemplarzem pokazowym gatunku "Ginekologa z PISu". Pan Piecha w latach PRLU robił skrobanki taśmowo i bez mrugnięcia okiem, zaś po odejściu "komuny" się nawrócił i już nie robi, i bardzo nie chce, żeby ktokolwiek mógł zrobić. Podobno ma z czasów swojej skrobankowej kariery traumę czy coś. Wnosząc z paru jego emocjonalnych wypowiedzi na ten temat, nie wiedział chyba dokładnie, co za zabiegi wykonuje, widocznie jak tego uczyli na studiach to miał anginę albo ospę. Pewnie dopiero na początku lat 90-tych się douczył i doznał iluminacji moralnej. Dość dawno temu trafiłam na jakiś program publicystyczny z panem posłem ginekologiem, w którym bredził on niesłychanie na temat syndromu postaborcyjnego i ile on tego widział w swojej praktyce, chociaż większości pacjentek, którym usunął ciążę nie widział potem więcej na oczy. Może za ten syndrom wziął otępienie po narkozie? Ot, "ginekolog z PISu". ps. W jednej ze swoich antyaborcyjnych tyrad przyznał się, że kiedyś tak spartolił skrobankę, że po 4 miesiącach kobieta urodziła zdrowe dziecko. Może to lepiej, że już nie wykonuje zabiegów.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
|  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | > ps. W jednej ze swoich antyaborcyjnych tyrad przyznał się, że kiedyś tak spartolił skrobankę, że po 4 miesiącach kobieta urodziła zdrowe dziecko.Pewnie po pijaku trafił nie tam gdzie trzeba i wyskrobał nie to co trzeba, ble..  Ale jestem obrzydliwy.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Pan Piecha w latach PRLU robił skrobanki taśmowo i bez mrugnięcia okiem, zaś po odejściu "komuny" się nawrócił i już nie robi, i bardzo nie chce, żeby ktokolwiek mógł zrobić.
A to TEN gościu. Teraz pamiętam o kogo chodzi, o tym panu już słyszałem. Gdyby za hipokryzję przyznawali nagrodę Nobla, to ten facet dostałby ją za całokształt.
|
|
| |  | 4 na 4 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >>Pan Piecha w latach PRLU robił skrobanki taśmowo i bez mrugnięcia okiem, zaś po odejściu "komuny" się nawrócił i już nie robi, i bardzo nie chce, żeby ktokolwiek mógł zrobić. >A to TEN gościu.
Ten, ten.
Jak się okazuje prawie wszyscy kojarzą ten przypadek, ale mało osób kojarzy, który to pisowski orzeł z nazwiska. A warto pamiętać. Choćby po to, żeby, jak zmieni barwy, przez pomyłkę na niego nie zagłosować.
"Religion is the opiate of the masses - - and we all know you should never give drugs to kids"
|
|
3 na 3 | DeeDee (822 punktów) | > Jak do tej pory to nie myślałem o jej wychowaniu seksualnym no, bo wydawało mi się, że mamy na to jeszcze czas no, ale... > >
Gdzieś przeczytałam, że my ludzie, jesteśmy istotami seksualnymi od narodzin.
Twierdzenie więc, że na edukację seksualną dziecka należy czekać do jakiegoś tam momentu wydaje się błędne.
Za to rodzice, ignorując fakt, że dziecko jest istotą seksualną od narodzin mogą wiele i nieodwracalnie popsuć - np. dziecko - zanim jeszcze zacznie siadać (a co dopiero mówić) - zaczyna poznawać swoje ciało, łapać się za nóżki, dotykać noska, a także dotykać intymnych części ciała - jeśli rodzice w takich momentach będą łapki malca odsuwać, lub co gorszego "bić" go po łapkach, to dadzą mu tym wyraźny sygnał, że jest to niestosowne, brzydkie - słowem złe. Podobno takie zachowanie wśród rodziców nie jest rzadkością.
Po takim "treningu", kiedy dziecko wyrośnie już w przekonaniu, że pewne części ciała są "cacy" a inne "be" rzetelna, pozbawiona chorych emocji edukacja seksualna w atmosferze pozbawionej żenady zarówo ze strony nauczyciela jak i dziecka nie będzie możliwa.
|
|
1 na 1 | DeeDee (822 punktów) | Okazuje się, że to temat mocno na czasie. INTERIA założyła specjalną witrynę bo kroi się "skandal". A wszystko rozchodzi się o to, że chcą nas "siłą" podciągnąć do współczesnych standardów jeśli chodzi o edukację seksualną: Cytat:Zaprezentowane na konferencji ministerstw oraz WHO i ONZ standardy określają dokładnie, co w dziedzinie seksu powinny umieć dzieci w kolejnych przedziałach wiekowych. Ponieważ jednak "rozwój seksualności rozpoczyna się w momencie urodzenia", edukację powinno się rozpocząć przed czwartym rokiem życia. Co powinny umieć dzieci? Na przykład "wyrażać swoje potrzeby w kontekście zabawy w lekarza", "skutecznie stosować prezerwatywy i brać odpowiedzialność za bezpieczne i przyjemne doświadczenia seksualne" (między 9. a 12. rokiem życia), a także zaopatrywać się w antykoncepcję. Dzieciom powyżej 15. roku życia powinno się natomiast wpoić "krytyczne podejście do norm kulturowych i religijnych w odniesieniu do ciąży i rodzicielstwa". Czytaj więcej na fakty.inte(*)ium=paste&utm_campaign=firefox Polscy rodzice są oburzeni (ja się zastanawiam czym???) Z boku sonda internetowa "Czy dzieci w przedszkolu powinny być wprowadzane do tematyki związanej z seksem" - wyniki na ten moment: 88% NIE, 12% TAK. Obawiam się, że w naszym kraju dzieci nie mogą liczyć na rodziców jeśli chodzi o edukację seksualną. Są zbyt zażenowani tym tematem
|
|
 | 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) |
> Obawiam się, że w naszym kraju dzieci nie mogą liczyć na rodziców jeśli chodzi o edukację seksualną. Są zbyt zażenowani tym tematem  A dzieci w ciążę zachodzą, o zgrozo!!! POMIMO nieświadomości dzieci. Moja matula kochana mi mówiła parę razy, że brak uświadomienia nie gwarantuje nierobienia. A dzieci nieślubne nie zostały wymyślone przez nasze (dowolne powojenne) pokolenie. Rozwój fizyczny przyspiesza, zainteresowanie cielesnością pojawia się wcześniej, niż w kilku dekadach wcześniej - taka jest rzeczywistość. Z drugiej strony, kiedyś 16latki były często po ślubie, więc niewiele się w rzeczywistości zmieniło. A ślub często był "wymuszony sytuacją".
|
|
1 na 1 | 2ndhandbrain (152 punktów) | > Moja dziewczyna ma dziecko z poprzedniego związku 3 letnią córkę którą ja traktuje jak swoją> własną. Jak do tej pory to nie myślałem o jej wychowaniu seksualnym no, bo wydawało mi się, że mamyJa do dzisiaj pamiętam nauki za szkoły, choć było to "jedynie" 8 lat temu. Dowiedziałem się, że prezerwatywa nie chroni przed wirusem HIV. Tłumaczono to tym, że materiał, z którego jest ona zrobiona jest wystarczająco gęsty dla spermy, ale wirusa już nie. Zatem przy uderzeniu w ściankę prezerwatywy wirus z rozpędu miał (chyba) przelatywać przez nią. Dopiero po czasie doszło do mnie, że coś tu nie gra  Gorąco polecam odcinek serialu South Park pt. Proper Condom Use. Trochę przesadzony, ale za to śmieszny obraz edukacji seksualnej w szkole i jej skutków.
|
|
 | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | > Ja do dzisiaj pamiętam nauki za szkoły, choć było to "jedynie" 8 lat temu. Dowiedziałem się, że prezerwatywa nie chroni przed wirusem HIV. Tłumaczono to tym, że materiał, z którego jest ona zrobiona jest wystarczająco gęsty dla spermy, ale wirusa już nie. Zatem przy uderzeniu w ściankę prezerwatywy wirus z rozpędu miał (chyba) przelatywać przez nią. Dopiero po czasie doszło do mnie, że coś tu nie gra Taaak... to by była bardzo zła wiadomość dla lekarzy i każdego, kto zabezpiecza się w pracy stosując lateksowe rękawiczki. Pamiętam też durny filmik, prezentujący tą "przepuszczalność" prezerwatyw. Próbkę płynu - nie mam pewności czy to było nasienie, czy coś innego - w zawiązanej gumce, trwało to dni. Płynu ubywało, co ignorant wyjaśnił jako przeciekanie lateksu.
|
|
|  | 2 na 2 | szarley (54911 punktów) |
> Pamiętam też durny filmik, prezentujący tą "przepuszczalność" prezerwatyw. Próbkę płynu - nie mam pewności czy to było nasienie, czy coś innego - w zawiązanej gumce, trwało to dni. Płynu ubywało, co ignorant wyjaśnił jako przeciekanie lateksu.To chodziło o prezerwatywy robione szydełkiem?
|
|
| |  | | 2ndhandbrain (152 punktów) | > To chodziło o prezerwatywy robione szydełkiem?  Aż tak źle nie było. Po prostu porównywano wielkość wirusa do wielkości plemnika, który (na przedstawionych obrazkach) był duuuużo mniejszy. W gimnazjum (za moich czasów) nauczyciel był jeszcze jakimś autorytetem więc wszyscy łykali to jak pelikany
|
|
 | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Gorąco polecam odcinek serialu South Park pt. Proper Condom Use. Trochę przesadzony, ale za to śmieszny obraz edukacji seksualnej w szkole i jej skutków.
Nie przepadam za South Parkiem, ale obejrzałem z ciekawości i muszę stwierdzić, że spojrzałem na sprawę z zupełnie innego punktu widzenia.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 5 na 5 | Appenzeller (3118 punktów) | >Ja do dzisiaj pamiętam nauki za szkoły, choć było to "jedynie" 8 lat temu. Dowiedziałem się, że prezerwatywa nie chroni przed wirusem HIV. Tłumaczono to tym, że materiał, z którego jest ona zrobiona jest wystarczająco gęsty dla spermy, ale wirusa już nie. A ja sobie przypominam zabawę sylwestrową, gdzie z braku właściwych baloników wykorzystaliśmy to, co studenci mieli pod ręką, a mianowicie "Ultra-gum, tu do nabycia". Po starannym zawiązaniu baloniki przeżywały do Nowego Roku, a nawet i dłużej. A trzymać musiały tylko N2 (m. cz. 28), O2 (m. cz. 32), CO2 (m. cz. 44) i H2O (m. cz 18). Tymczasem RNA w HIV ma ok. 10 000 par zasad, a więc biorąc same masy zasad, masę cząsteczkową około 1 mln. Ale to on ma przez te dziurki w prezerwatywach wyłazić, tlenowi nie wolno. Przepadam za życiem pozaumysłowym (określenie prof. Wróblewskiego). Mogę godzinami stać i patrzeć.
Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|