 |
Dla zwolenników jeszcze większej demokracji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 26-04-2013 08:47 | konserwatysta2 (954 punktów) | Dla zwolenników jeszcze większej demokracji
3 na 5 | Polecam ten krótki filmik o polskich gimnazjalistach: Testy gimnazjalneJeżeli takie ciemniaki będą kiedyś stanowić większość, to marna będzie nasza przyszłość. Dlatego lepiej budować system oparty na wolności i odpowiedzialności za siebie, a nie na jeszcze większej demokracji. Moje dzieci kształcę w niepaństwowej szkole i o poziom kształcenia nie muszę się martwić (przynajmniej w szkole podstawowej i gimnazjum, potem jest różnie). Jednak nie chce mi się wierzyć, że ten niski poziom wiedzy gimnazjalistów ze szkół państwowych, to tylko kwestia jakiegoś programu nauczania. Ciekaw jestem zdania innych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Jeżeli takie ciemniaki będą kiedyś stanowić większość, to marna będzie nasza przyszłość. Dlatego >lepiej budować system oparty na wolności i odpowiedzialności za siebie, a nie na jeszcze >większej demokracji.
Alternatywą wobec demokracji jest tylko postępujący totalitaryzm, nieważne - postępowy czy konserwatywny.
>Moje dzieci kształcę w niepaństwowej szkole i o poziom kształcenia nie muszę się martwić >(przynajmniej w szkole podstawowej i gimnazjum, potem jest różnie).
Fajnie - i co z tego? Też kształciłem się w dobrym prywatnym liceum - i nie jestem jakoś zdolniejszy, mądrzejszy czy bardziej odpowiedzialny niż znajomi, którzy ukończyli dobre publiczne licea. Problemem nie jest alternatywa "dobre prywatne szkoły" - "złe publiczne szkoły" a "dobre szkoły" - "złe szkoły".
>Jednak nie chce mi się wierzyć, że ten niski poziom wiedzy gimnazjalistów ze szkół państwowych, to >tylko kwestia jakiegoś programu nauczania.
Raczej przemian społecznych.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
 | 5 na 5 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Alternatywą wobec demokracji jest tylko postępujący totalitaryzm, nieważne - postępowy czy konserwatywny. A myślisz, że totalitaryzm nie może iść w parze z demokracją? W demokracji katolicka większość może gnębić niekatolicką mniejszość. Lub odwrotnie, w zależności od tego, jakie poglądy ma aktualna większość.
Tu nie chodzi o alternatywę dla demokracji, tylko o alternatywę do takiego systemu, gdzie państwo ma zbyt dużo władzy nad obywatelami. Nie ma wtedy znaczenia, czy rządzi ciemny dyktator, czy ciemna masa.
Jak dla mnie, to demokratyczny system wyboru władzy może istnieć, skoro nie mamy żadnego monarchy w zapasie, ale jestem przeciwnikiem zbyt rozrośniętego państwa oraz socjalizmu, który na ogół jest z tym związany.
Ludzie powinni decydować sami o sobie, a nie wszyscy o sobie nawzajem.
|
|
|  | 6 na 6 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >A myślisz, że totalitaryzm nie może iść w parze z demokracją?
Dlatego rozwinięto koncepcję demokracji liberalnej, w której władzę demokratyczną ogranicza konstytucja.
>W demokracji katolicka większość może gnębić niekatolicką mniejszość. Lub odwrotnie, w zależności od tego, jakie poglądy ma aktualna większość.
Cóż - polityka to nieustanny konflikt. Ale tylko w systemie demokratycznym konflikt ten rozwiązywany jest bezkrwawo.
>Tu nie chodzi o alternatywę dla demokracji, tylko o alternatywę do takiego systemu, gdzie państwo ma zbyt dużo władzy nad obywatelami. Nie ma wtedy znaczenia, czy rządzi ciemny dyktator, czy ciemna masa.
"Zbyt dużo władzy nad obywatelami" to nie jest kategoria opisowa a normatywna. Postaraj się ograniczyć ideologiczne oceny - będzie się łatwiej rozmawiało.
>Jak dla mnie, to demokratyczny system wyboru władzy może istnieć, skoro nie mamy żadnego monarchy w zapasie, ale jestem przeciwnikiem zbyt rozrośniętego państwa oraz socjalizmu, który na ogół jest z tym związany.
A ja jestem przeciw zbyt skrajnemu liberalizmowi gospodarczemu - i co z tym zrobimy? Albo pozwalamy na secesję części wspólnoty na ich własnym terytorium (co nie jest złym pomysłem - tylko czy wszyscy na danym terytorium się z Tobą zgodzą?) albo prowadzimy walkę polityczną w celu zebrania jak największego poparcia dla swoich idei (czyli uprawiamy propagandę, jak Ty teraz) i staramy się wygrać wybory, by mieć mandat na realizację swoich przekonań. Albo ktoś z nas (nieważne, liberał czy postępowiec) narzuca siłą swoje przekonania, co zwykle kończy się tragicznie (Lenin, Franco, Pinochet).
Dalej nie wiedzę możliwości poszukiwania sensownej alternatywy. Raczej starałbym się umieścić ciężar demokratycznych decyzji na jak najniższym szczeblu - co powinno zwiększyć poczucie odpowiedzialności za siebie i swoje otoczenie (jak wiadomo - koszula bliższa ciału)
>Ludzie powinni decydować sami o sobie, a nie wszyscy o sobie nawzajem.
Ok - jak się na wzajem pozamykamy w jednoosobowych celach, w stanie względnej autarkii to będziemy mogli decydować tylko za siebie.
Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| |  | | Konowal (6291 punktów) | >Cóż - polityka to nieustanny konflikt. Ale tylko w systemie demokratycznym konflikt ten rozwiązywany jest bezkrwawo. Ale czy to powinien być priorytet? Raczej inne cele przyświecały powstawaniu państwa.
>A ja jestem przeciw zbyt skrajnemu liberalizmowi gospodarczemu - i co z tym zrobimy? Albo pozwalamy na secesję części wspólnoty na ich własnym terytorium (co nie jest złym pomysłem - tylko czy wszyscy na danym terytorium się z Tobą zgodzą?) albo prowadzimy walkę polityczną w celu zebrania jak największego poparcia dla swoich idei (czyli uprawiamy propagandę, jak Ty teraz) i staramy się wygrać wybory, by mieć mandat na realizację swoich przekonań. Albo ktoś z nas (nieważne, liberał czy postępowiec) narzuca siłą swoje przekonania, co zwykle kończy się tragicznie (Lenin, Franco, Pinochet). Niekoniecznie - może być na danym obszarze wolność gospodarcza i polityczna , zaś ja chcesz to możesz stworzyć np. spółdzielnię która będzie Ci zabierała kasę i rządziła nią w Twoim imieniu. O to chodzi żeby w jak największym możliwym obszarze mieć możliwość wyboru.
>Dalej nie wiedzę możliwości poszukiwania sensownej alternatywy. Raczej starałbym się umieścić ciężar demokratycznych decyzji na jak najniższym szczeblu - co powinno zwiększyć poczucie odpowiedzialności za siebie i swoje otoczenie (jak wiadomo - koszula bliższa ciału) Zgadza się. To powinien być priorytet. >>Ludzie powinni decydować sami o sobie, a nie wszyscy o sobie nawzajem. >Ok - jak się na wzajem pozamykamy w jednoosobowych celach, w stanie względnej autarkii to będziemy mogli decydować tylko za siebie. Ależ już jesteśmy tak pozamykani - tą celą jest nasz umysł.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Ale czy to powinien być priorytet? Raczej inne cele przyświecały powstawaniu państwa.ól
Bez znaczenia są cele jakoby przyświecały powstaniu państwa (jeśli w ogóle można poznać coś takiego!). Ważniejsza wydaje mi się pragmatyczna obserwacja, iż świat polityki jest konfliktem i to funkcjonalnym. Co i rusz jakiś pięknoduch polamentuje, iż potrzebna jest "zgoda narodowa" czy uznanie "obiektywnych celów narodowych (ekonomicznych, społecznych, moralnych itp.), ale to bzdury są niemiłosierne.
>Niekoniecznie - może być na danym obszarze wolność gospodarcza i polityczna , zaś ja >chcesz to możesz stworzyć np. spółdzielnię która będzie Ci zabierała kasę i rządziła nią w Twoim imieniu. O to chodzi żeby w jak największym możliwym obszarze mieć możliwość wyboru.
Moment, moment - ale wspólnota, które zadekretowała obowiązywanie pewnych praw na swoim terytorium istnieje. I realizuje swoje cele, jakkolwiek nieudolnie, korzystając z narzędzia zwanego "państwem". Czyli Ty już w tej "spółdzielni" jesteś, gdyż jej zasięg obejmuje terytorium Twojego bytowania. Nie podoba Ci się ta sytuacja? Zmień ją, przekonując większość do swoich poglądów, lub znajdź sobie trochę wolnej ziemi (nienależącej już do jakiejś wspólnoty lub indywiduum) i stwórz własne społeczeństwo. Droga wolna.
>Zgadza się. To powinien być priorytet.
Tylko, że to oznaczałoby to więcej a nie mniej demokracji. Czyli sprzecznie z Twoimi oczekiwaniami, czyż nie?
>Ależ już jesteśmy tak pozamykani - tą celą jest nasz umysł.
Jedynie jeśli przestaniemy się komunikować i współpracować, nie mówiąc już o tym, że nasza możliwość biologicznego przetrwania jako jednostek bezpośrednio zależy od innych w naszym otoczeniu.
Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | |  | | Konowal (6291 punktów) |
>Moment, moment - ale wspólnota, które zadekretowała obowiązywanie pewnych praw na swoim terytorium istnieje. I realizuje swoje cele, jakkolwiek nieudolnie, korzystając z narzędzia zwanego "państwem". Jakaś wspólnota za pomocą jakiegoś państwa tak - ale czy to moja wspólnota to wątpię. >>Zgadza się. To powinien być priorytet. >Tylko, że to oznaczałoby to więcej a nie mniej demokracji. Czyli sprzecznie z Twoimi oczekiwaniami, czyż nie? Nie. Więcej wolności do stworzenia przestrzeni dla swobodnego kształtowania postaw społecznych.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| | | | |  | Romański (2650 punktów) (zablokowany) | >Jakaś wspólnota za pomocą jakiegoś państwa tak - ale czy to moja wspólnota to wątpię.
To niczego nie zmienia - istnieje i musisz albo to zaakceptować i starać się w ramach tejże wspólnoty żyć, albo zrobić to co Ci zaproponowałem, starać się tę rzeczywistość zmienić tertium non datur.
>Nie. Więcej wolności do stworzenia przestrzeni dla swobodnego kształtowania postaw społecznych.
Wróć do miejsca, w którym zgodziłeś się, iż powinniśmy przenieść ciężar demokracji na niższy poziom. Przemyśl wszystko jeszcze raz - i dopiero odpowiedz. Dwa - co to są "postawy społeczne"? Może powinniśmy mówić o "interakcjach społecznych"?
Pozdrawiam serdecznie.
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
| | | | | |  | | Konowal (6291 punktów) | >>Jakaś wspólnota za pomocą jakiegoś państwa tak - ale czy to moja wspólnota to wątpię. >To niczego nie zmienia - istnieje i musisz albo to zaakceptować i starać się w ramach tejże wspólnoty żyć, albo zrobić to co Ci zaproponowałem, starać się tę rzeczywistość zmienić tertium non datur. Jedno nie wyklucza drugiego. >>Nie. Więcej wolności do stworzenia przestrzeni dla swobodnego kształtowania postaw społecznych. >Wróć do miejsca, w którym zgodziłeś się, iż powinniśmy przenieść ciężar demokracji na niższy poziom. Przemyśl wszystko jeszcze raz - i dopiero odpowiedz. Dwa - co to są "postawy społeczne"? Może powinniśmy mówić o "interakcjach społecznych"? Jedna sprawa to Państwo, a druga sprawa to samorządność lokalna. Demokracja jak już musi być to powinna być jak najniżej, zaś państwo ma być sprawne i skuteczne - czego demokracja nie zapewnia.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
 | 1 na 1 | Konowal (6291 punktów) |
> Alternatywą wobec demokracji jest tylko postępujący totalitaryzm, nieważne - postępowy czy konserwatywny.Bzdury. Monarchia też się niekiedy sprawdza 
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | 2 na 2 Romański (2650 punktów) (zablokowany) | Masz rację - despotyzm ubrany w szaty tradycji sprawdza się świetnie!
Pozdrawiam serdecznie
Trzeba podważać wszystko, co się da podważyć, gdyż tylko w ten sposób można wykryć to, czego podważyć się nie da. - Tadeusz Kotarbiński
|
|
15 na 15 | Alicja Duda (25557 punktów) | Pomieszałeś zupełnie różne sprawy: wolność, demokrację i system szkolnictwa. Wprawdzie można by znaleźć punkty wspólne ale są one najmniej istotne.
Jakość nauczania pogorszyła się w momencie wprowadzenia gimnazjów. Przyczyną jest selekcja dzieci. W szkołach podstawowych w każdej klasie jest jedno, dwoje dzieci sprawiających trudności wychowawcze. W gimnazjach to się gwałtownie zmienia. Są gimnazja, w których nie ma trudnych dzieci a są takie gdzie w klasie jest ich pięcioro. Na to nakłada się okres burzy hormonalnej dla chłopców i nawet nie sprawiający dotychczas trudności zaczynają szaleć. Każdy nauczyciel gimnazjalny potwierdzi, że pierwszy rok jest stracony wychowawczo bo nauczyciel poznaje ucznia, w drugim usiłuje na niego wpłynąć, w trzeci stara się jak najszybciej wypchnąć sprawującego kłopoty ucznia. Można to podsumować jedynie w ten sposób, że te trzy lata są dla większości (bo większość korzysta z publicznych szkół) stracone.
Demokracja: Mamy w Polsce demokrację w stosunku do innych demokratycznych państw raczej okrojoną. Przepisy ustaw o partiach politycznych, ordynacja wyborcza, o referendach,o zgromadzeniach itd wszystkie zawierają ostrzejsze kryteria niż w innych krajach. Dlatego właśnie w pierwszych ławach sejmu widzimy stale tych samych osobników. Dbają oni bardzo by to się nie zmieniło. Pozwala im to na całkowite lekceważenie obywateli. ( "Ciemny naród to kupi") Dla nich nie społeczeństwo jest partnerem ale episkopat, bogaci biznesmeni itd.
Wolność i odpowiedzialność: Od 20 lat posłowie traktują obywateli jak niedorozwinięte dzieci, którym trzeba zakazywać i karać bo inaczej zrobiliby sobie krzywdę. Pierwszą, która to głośno wyartykułowała była posłanka Nowina-Konopczyna która wobec ponad miliona podpisów żądającego referendum w sprawie dopuszczalności aborcji stwierdziła że: "przypadkowe społeczeństwo nie może o tym decydować" Od tego czasu nic się nie zmieniło. Giertych, Gowin Tusk , Kaczyński itd wiedzą lepiej co jest dla nas dobre i nie dopuszczą byśmy sami decydowali. A bez wolności nie ma odpowiedzialności. Ponad 100 tysięcy polskich kobiet usuwa ciąże w krajach ościennych, stosuje tabletki poronne albo usuwa ciąże lekiem na reumatyzm, w niesprawdzonych gabinetach lekarskich, zamraża dzieci w zamrażarce, topi je w stawach, beczkach, katuje na śmierć, dusi itd. Nie można do tych kobiet dotrzeć bo pomoc w aborcji jest karalna, nie można ich przekonać do innych rozwiązań bo kobieta jest ze swoją ciążą sama i nie może do nikogo zwrócić się o pomoc. Ale posłowie i episkopat wiedzą lepiej. Właśnie zbierają podpisy by zaostrzyć ustawę antyaborcyjną by rodziło się więcej upośledzonych dzieci. Nie ma pomocy dla kobiet w ciąży, nie ma pomocy dla rodzin z małymi dziećmi... Jak w tej sytuacji kobieta ma wziąć odpowiedzialność za swoją sytuacje skoro nie ma możliwości podjęcia racjonalnej decyzji. Tak jest w wielu innych sprawach: narkotyki, związki partnerskie, in vitro.... Państwo wie lepiej niż obywatel co jest dla niego dobre. Jak w takiej sytuacji żądać od obywateli odpowiedzialności?
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
 | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Pomieszałeś zupełnie różne sprawy: wolność, demokrację i system szkolnictwa. Już pal licho kwestię, co jest przyczyną fatalnego stanu szkolnictwa. Bardziej chodzi mi o to, że ponieważ w demokracji rządzi większość, więc gdy większość jest głupia, to państwo funkcjonuje źle i idzie w ślepą uliczkę. Ja nie chcę, żeby głupia większość decydowała o mnie. Ja wolę sam decydować za siebie i niech każdy inny też decyduje o sobie. Nie chcę np. płacić składek ZUS i nie chcę też żadnej emerytury od państwa, w które zresztą już nie wierzę. Czy mając takie potrzeby naruszam kogoś wolność? Nie, natomiast państwo zmuszając mnie do tego narusza moją wolność.
>Od 20 lat posłowie traktują obywateli jak niedorozwinięte dzieci, którym trzeba zakazywać i karać bo inaczej zrobiliby sobie krzywdę. Zgoda 100%.
>Pierwszą, która to głośno wyartykułowała była posłanka Nowina-Konopczyna która wobec ponad miliona podpisów żądającego referendum w sprawie dopuszczalności aborcji stwierdziła że: "przypadkowe społeczeństwo nie może o tym decydować" Zaraz, zaraz. A dlaczego przypadkowe społeczeństwo ma decydować o moim życiu, gdy jeszcze jestem w brzuchu swojej matki. Czy to moja wina, że mam taką wredną matkę? To może pozwólmy matkom utylizować swoje dzieci już po narodzinach. W końcu wyszły z ich brzucha.
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | > Jakość nauczania pogorszyła się w momencie wprowadzenia gimnazjów.Ale to nie sama reforma (choć faktycznie nie najszczęśliwsza chyba), ale brak instrumentów wychowawczych powoduje takie skutki. Te wszystkie problemy co opisałaś da się zlikwidować, tyle że niestety to kosztowne. > A bez wolności nie ma odpowiedzialności.Yeee. Dobrze prawisz  > Ponad 100 tysięcy polskich kobiet usuwa ciąże w krajach ościennych, stosuje tabletki poronne albo usuwa ciąże lekiem na reumatyzm, w niesprawdzonych gabinetach lekarskich, zamraża dzieci w zamrażarce, topi je w stawach, beczkach, katuje na śmierć, dusi itd.Tu przyrównujesz aborcję do morderstwa > Nie można do tych kobiet dotrzeć bo pomoc w aborcji jest karalna, nie można ich przekonać do innych rozwiązań bo kobieta jest ze swoją ciążą sama i nie może do nikogo zwrócić się o pomoc.A tu nam ją proponujesz - trochę to schizofreniczne podejście. > Ale posłowie i episkopat wiedzą lepiej. Właśnie zbierają podpisy by zaostrzyć ustawę antyaborcyjną by rodziło się więcej upośledzonych dzieci.Demokracja  > Nie ma pomocy dla kobiet w ciąży, nie ma pomocy dla rodzin z małymi dziećmi...Socjalizm  > Jak w tej sytuacji kobieta ma wziąć odpowiedzialność za swoją sytuacje skoro nie ma możliwości podjęcia racjonalnej decyzji.Małżeństwo ...... lub związek partnerski np. konkubinat  > Tak jest w wielu innych sprawach: narkotyki, związki partnerskie, in vitro....> Państwo wie lepiej niż obywatel co jest dla niego dobre. Jak w takiej sytuacji żądać od obywateli odpowiedzialności?Ależ nikt nie żąda. Mamy głosować na jedną partię (i nie chodzi mi bynajmniej o konkretną partię) która nam zapewni chleb i igrzyska i siedzieć cicho. Więc nie ma co liczyć na jakieś ruchy ze strony państwa w poprawie szkolnictwa, czy też zasad demokracji. Za dużo musieli by oddać kasy.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
|  | 1 na 1 | warchołł (718 punktów) | >nie ma co liczyć na jakieś ruchy ze strony państwa w poprawie szkolnictwa, czy też zasad demokracji. Za dużo musieli by oddać kasy.
Jakiej kasy, wystarczy - jak niegdyś - wymagać wyników.
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
1 na 5 | pawel_wr (4297 punktów) |
> Testy >gimnazjalne> Jeżeli takie ciemniaki będą kiedyś stanowić większość, to marna będzie nasza przyszłość. Dlatego> lepiej budować system oparty na wolności i odpowiedzialności za siebie, a nie na jeszcze> większej demokracji.1.) Każdy normalnie myślący i samodzielnie wyciągający wnioski stwierdzi ,że ten film to manipulacja. Dobrano wypowiedzi , mające szokować : a więc głupie , absurdalne ,nonsensowne. Czy dobór ankietowanych jest rzetelny i miarodajny ? Czy była to reprezentatywna próba losowa ? 2.)Całkowicie pomieszałeś pojęcia , myląc skutek z przyczyną. Ustrój nie ma bezpośredniego wpływu na poziom edukacji. Finlandia przoduje w poziomie wykształcenia dzieci i poziomu uniwersytetów , a mają wzorcową demokrację A teraz zaskoczę ciebie ,że odpowiedź na pytanie : Co jest cięższe -kilogram pierza czy kilogram kamieni(żelaza) ? - jest następująca - KILOGRAM PIERZADlaczego tak jest , może wytłumaczyć Tobie nauczyciel fizyki z prywatnej szkoły , do której z taką dumą posyłasz dzieci, i której wysokim poziomem nauczania tak się ogromnie pysznisz.
|
|
 | 1 na 1 hazy (354 punktów) (zablokowany) | Ciężar to masa razy przyspieszenie ziemskie(na Ziemi). Masy i przyspieszenie są takie same ale objętości są różne, 1 kg pierza ma większą objętość niż 1 kg kamieni czy ołowiu. Odjąć wyparte powietrze to kamienie albo ołów są cięższe. Ja tak to widzę.
|
|
|  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Odjąć wyparte powietrze to kamienie albo ołów są cięższe. Ja tak to widzę. Niby racja, ale gdzie we wzorze F=m*g występuje zależność od otoczenia? Ciężar, to ciężar. Z drugiej strony, gdyby ciężar mierzyć w wodzie, to 1 litr zamrożonej wody (lodu) ważyłby 0 kg (lód wypłynie).
|
|
| |  | 1 na 1 hazy (354 punktów) (zablokowany) | Musiałem to przemyśleć wszystko jeszcze raz i doszedłem do takich wniosków: Jeżeli zważymy kamienie i pierze i waga pokarze 1 kg w obu przypadkach to wtedy masa pierza jest większa, jeżeli kamienie i pierze mają masę 1 kg to wtedy kamienie mają większy ciężar, wszystko oczywiście musi dziać się na Ziemi. Problemy biorą się z tego, że ciężar to siła a siłę mierzy się w N natomiast kilogramy to jednostka masy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) |
> że ciężar to siła a siłę mierzy się w N natomiast kilogramy to jednostka masy.
Właśnie o to chodzi , że masa i ciężar to w fizyce całkowicie odmienne wielkości. Pierze ma większą objętość przy tej samej masie (kg) , więc ma niższą gęstość właściwą. Wypiera więcej powietrza niż kamień ( na jednostkę masy), a prawo Archimedesa obowiązuje tez w gazach. Im więcej wypiera powietrza , tym więcej (pozornie) traci na wadze (N) , więc w istocie jest cięższe , bo w warunkach próżni mocniej ulega grawitacji ( ciężar<>masa);
|
|
|  | 4 na 4 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Odjąć wyparte powietrze to kamienie albo ołów są cięższe. Ja tak to widzę. Co jest cięższe? Ja w każdym razie wolałabym by na palec u nogi spadł mi kilogram pierza a nie kilogramowy ciężarek.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
5 na 5 | Irracja (4721 punktów) | >>Jednak nie chce mi się wierzyć, że ten niski poziom wiedzy gimnazjalistów ze szkół państwowych, to tylko kwestia jakiegoś programu nauczania. >Ciekaw jestem zdania innych.
... nie tyle "programu" co "systemy nauczania". I to również w rodzinie, rodzice "głaszczą" dzieci za zdanie do następnej klasy, a nie za oceny na świadectwie. Dziś nauka/kształcenie to nie przywilej o który się dba. Dziś to obowiązek który należy "odbębnić". Dziś nie tylko uczniowie kończą swoje marzenia na "trójczynie". Dziś i szkoła robi wszystko, byleby tylko "przepchnąć ucznia", byle się go pozbyć ze szkoły... ... prywatne szkoły (zwłaszcza podstawowe, bo im wyżej tym gorzej) starają się jakoś zadbać o kształcenie uczniów. W końcu bez efektów szybko by upadły. "Państwowe" szkoły jakoś się tym nie przejmują. Czy "wyprodukują" myślącego ucznia, czy też idiotę - tak samo dostaną pieniądze na utrzymanie...
... czy więcej trzeba by stan wiedzy wyglądał, jak wygląda?...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
| RadRado (1047 punktów) | Ja bym się zastanowił nad systemem rodowo-plemiennym. Brzmi dziwnie, pan tłumaczący niuanse wygląda egzotycznie, ale jakby się zastanowić nad sensem tego co mówi abstrahując od otoczki: www.youtube.com/watch?v=ruYNJZCGYEsMoże faktycznie ma to większy sens niż obecna demokracja promująca populistów typu "nikt nie dam wam więcej niż ja wam obiecam".
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | Myślę że jednak nie w tym kierunku powinniśmy iść bo się cofamy , a powinniśmy iść do przodu, również z rozwojem systemów społecznych.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| karaś (76 punktów) | > Polecam ten krótki filmik o polskich gimnazjalistach:> Testy >gimnazjalne> Jeżeli takie ciemniaki będą kiedyś stanowić większość, to marna będzie nasza przyszłość.Nie bardzo rozumiem Twój zarzut. Takie ciemniaki stanowią większość już teraz w USA (i paru innych krajach, także europejskich, niestety) i jakkolwiek miałbym parę zarzutów wobec tamtejszej demokracji, to jednak o przyszłość tego kraju chyba nie trzeba się martwić. Jeżeli już ktoś go pogrzebie to profesorowie z FEDu. To raz. Dwa. Produkcja głąbów następuje przez brak selektywności. Nie załapałem się na reformę edukacji, ale już za moich czasów bywały licea lepsze i gorsze. Nawet w tych przeciętnych, jak moje, niektóre przedmioty można było zaliczyć przez samo przychodzenie na lekcje - wszystko zależało od nauczyciela. Programami nikt sobie rzyci nie zawracał, od tyle żeby wszystko zostało omówione w zakładanym czasie...
|
|
 | 2 na 2 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Takie ciemniaki stanowią większość już teraz w USA Otóż to! Świadczy to tylko o tym, że im więcej kapitalizmu (w USA jest go więcej niż u nas), tym nawet ciemniakom łatwiej odnieść sukces.
Sądzę, że chyba w każdym narodzie jest taki sam udział ciemniaków. Po prostu w USA nawet ciemniaka stać na wyjazd turystyczny np. do Polski (stąd takie możemy odnieść wrażenie o Amerykanach).
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | Obaj się mylicie - bo rządzą nami wykształceni ludzie - nie mylić z tymi co są pokazywani w mediach, tyle że oni nie sa kształceni w publicznych placówkach tylko w prywatnych.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
1 na 1 | warchołł (718 punktów) | >Jeżeli takie ciemniaki będą kiedyś stanowić większość,
Nic nie wskazuje, by miało być inaczej.
>to marna będzie nasza przyszłość. Dlatego lepiej budować system oparty na >wolności i odpowiedzialności za siebie, a nie na jeszcze większej >demokracji.
A co z demokracją ma to wspólnego? Proszę o krótkie wyjaśnienie.
>Moje dzieci kształcę w niepaństwowej szkole i o poziom kształcenia nie muszę się martwić
To ładnie. Ale nawet geniusz otoczony ciemniakami nic nie zdziała.
>Jednak nie chce mi się wierzyć, że ten niski poziom wiedzy gimnazjalistów ze szkół państwowych, to tylko kwestia jakiegoś programu nauczania.
Ani demokracji. Obecnie, gdy nauczyciel postawi matołowi jedynkę, musi się tłumaczyć i pisać program naprawczy dla siebie. Jest także wielu nauczycieli, dla których uczeń to biedne, przepracowane dzieciątko, któremu należy wszystko wybaczyć.
Na koniec poziom nauczania. Dałem kiedyś zadania maturalne (polski, matematyka, historia) panu, który edukację zakończył na podstawówce. 35 lat temu. Zaliczył.
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
 | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >> ...wolności i odpowiedzialności >A co z demokracją ma to wspólnego? Proszę o krótkie wyjaśnienie. No to ma wspólnego, że w demokracji o każdym z nas decyduje większość, a w systemie normalnym (gdzie wybory demokratyczne mogą oczywiście być), każdy sam odpowiada za swój los.
Ja przez demokrację jako system rozumiem: duże kompetencje państwa + wybory demokratyczne. Chodzi mi tylko i wyłącznie o kompetencje państwa w stosunku do obywateli. Jeżeli są niewielkie, to jest ok. Może być wtedy demokracja (jako tylko sposób wyboru jakiegoś "małego" rządu), monarchia, wszystko jedno.
|
|
|  | 5 na 5 | liliac (147340 punktów) | >>> ...wolności i odpowiedzialności >>A co z demokracją ma to wspólnego? Proszę o krótkie wyjaśnienie. >No to ma wspólnego, że w demokracji o każdym z nas decyduje większość, a w systemie normalnym (gdzie wybory demokratyczne mogą oczywiście być), każdy sam odpowiada za swój los.
W systemie normalnym nie ma porządku prawnego ustalanego przez jakieś gremia i obowiązującego każdego obywatela?
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
|
| |  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | Jak to nie ma? Większość naszych dziejów, to przecież okres bez demokracji. Jakieś prawo zawsze jest. Teraz ustaw jest z resztą za dużo. Jakieś 80% ustaw należałoby po prostu anulować. Prawo ustala władza ustawodawcza. Ta władza może być wybierana nawet demokratycznie, ale pewnych praw nie może po prostu uchwalić, co może być zapisane w konstytucji. Np. zakaz deficytu budżetowego i zarazem zadłużania się państwa. Opodatkowanie dochodów nie może przekraczać 10% łącznie z ZUS-em. Podatki pośrednie nie mogą być większe niż np. 15% łącznie z akcyzami. Państwo ma wtedy budżet i musi liczyć zamiary wg możliwości.
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >Jednak nie chce mi się wierzyć, że ten niski poziom wiedzy gimnazjalistów ze szkół państwowych, to >tylko kwestia jakiegoś programu nauczania.
Mnie też nie, przecież to były pytania o wiedzę ogólną, nie o coś co człowiek uczy się tylko i wyłącznie w szkole.
Możliwe, że w programie pokazano tylko jednostki wyjątkowo tępe, takie które definitywnie marnują publiczne pieniądze wydawana na publiczną, obowiązkową edukację.
Nie wiedzą nawet ile rok ma dni, albo nie znają liczby kontynentów. A jeden gieniusz uważa, że Rosja to też kontynent. To przerażające. A najstraszniejsze jest to, że ten intelektualny plankton zda ten egzamin, potem zda maturę, dostanie się na studia i zakończy je tytułem magistra. To pokazuje w jak tragicznej sytuacji znajduje się ten kraj.
|
|
 | 1 na 1 | warchołł (718 punktów) | >Nie wiedzą nawet ile rok ma dni, albo nie znają liczby kontynentów. A jeden gieniusz uważa, że Rosja to też kontynent.
No, wielkością to by się zgadzało
A poza tym uważam, że worek kości powinien zostać zablokowany.
|
|
|  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >>Nie wiedzą nawet ile rok ma dni, albo nie znają liczby kontynentów. A jeden gieniusz uważa, że Rosja to też kontynent. >No, wielkością to by się zgadzało
Pewnie i tak nie wiedzą gdzie jest Rosja i jak to wygląda. Jakoś ich o to nie podejrzewam.
|
|
| emilpromil (184 punktów) | >Jednak nie chce mi się wierzyć, że ten niski poziom wiedzy gimnazjalistów ze szkół państwowych, to >tylko kwestia jakiegoś programu nauczania. >Ciekaw jestem zdania innych.
W Polsce jest mały popyt i duża podaż wiedzy, co skutkuje tym że wiedza jest tania. Młodzi ludzie widzą że widza nie popłaca i nie garną się do nauki. Jak za kilka lat spadnie podaż i wiedza zacznie być w cenie i wtedy młodzi zaczną się uczyć.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >W Polsce jest mały popyt i duża podaż wiedzy, co skutkuje tym że wiedza jest tania. >Młodzi ludzie widzą że widza nie popłaca i nie garną się do nauki. >Jak za kilka lat spadnie podaż i wiedza zacznie być w cenie i wtedy młodzi zaczną się uczyć.
Sugerujesz, że ludziom nie chcę się uczyć bo wiedza jest tania, a jak zacznie być droga to zacznie im się chcieć? Co ma do chęci poziom cen wiedzy?
|
|
|  | 1 na 1 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Co ma do chęci poziom cen wiedzy? Włączę się może. Gdy coś jest zbyt tanie, to ludzie zbyt łatwo to kupują. Jak coś jest darmowe, to nawet biorą jak leci, no chyba, że popyt jest większy od podaży, to wtedy trzeba za to zapłacić lub chociaż zdać jakieś egzaminy. Musi tu być jakaś bariera, a nie ułatwienie. Jeżeli jako podatnicy chcemy już finansować jakiś rodzaj edukacji, to postawmy chociaż poprzeczkę w postaci egzaminu. Ceną jest tutaj trud zdania egzaminu. Wtedy może będziemy mieli większą pewność, że te pieniądze nie zostaną wyrzucone w błoto. Gdy nikt nie zda takiego egzaminu, to może zmądrzejemy i zamiast budować w powiatach niepotrzebne uczelnie wyższe, zaczniemy budować tam szkoły zawodowe.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >Włączę się może. Gdy coś jest zbyt tanie, to ludzie zbyt łatwo to kupują. Jak coś jest darmowe, to nawet biorą jak leci, no chyba, że popyt jest większy od podaży, to wtedy trzeba za to zapłacić lub chociaż zdać jakieś egzaminy. Musi tu być jakaś bariera, a nie ułatwienie.
Czyli Ty uważasz, że ludzie idą na studia bo "dawają za darmo"? Cóż, ja nie spotkałem jeszcze żadnego studenta, który uważałby, że studia to taka darmowa sprawa. Nawet gdyby były za darmo to pozostaje jeszcze kwestia czasu, który jest w tym momencie marnowany, jeśli student nie wkalkuluje, że mu się to opłaca.
>Jeżeli jako podatnicy chcemy już finansować jakiś rodzaj edukacji, to postawmy chociaż poprzeczkę w postaci egzaminu. Ceną jest tutaj trud zdania egzaminu.
A to już nie ma egzaminów na studia? Dawno się tematem nie interesowałem ale z tego co pamiętam to były. Mi się wydaje, że to nie kwestia egzaminu a sposobu finansowania uczelni, no bo skoro uczelnia dostaje pieniądze za każdego studenta zaliczającego kolejny rok (proszę mnie poprawić jeśli się mylę) to jaką motywację mają władze uczelni aby utrudniać zdawalność egzaminów?
|
|
| | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >no bo skoro uczelnia dostaje pieniądze za każdego studenta zaliczającego kolejny rok (...) to jaką motywację mają władze uczelni aby utrudniać zdawalność egzaminów? W tym właśnie problem, że nie mają takiej motywacji, bo to są też ich miejsca pracy. Dlatego mamy masę różnych powiatowych uczelni kształcących ciemniaków, zamiast stolarzy, budowlańców, mechaników itp.
Wybór rodzaju kształcenia, to po prostu też kalkulacja dla każdej młodej osoby. Inaczej się też wybiera, gdy nie wie się samemu, co chciałoby się robić, a ktoś oferuje darmową i "łatwą" niestety edukację.
Przeczytaj dokładnie to, co napisałem wcześniej. Jeżeli jako podatnicy chcemy komuś fundować edukację, to musimy się zastanowić, jaką z tego będziemy mieli korzyść? Jaka jest korzyść z płacenia zasiłków dla bezrobotnych ludziom po politologii, marketingu i zarządzaniu i innych kierunkach, na które nie ma popytu? Ci młodzi ludzie też z resztą nie mają z tego korzyści. Stracili tylko czas.
Postawienie poprzeczki w postaci odpłatności, czy egzaminu na rozsądnym poziomie sprawi, że każdy dokładnie zastanowi się nad wyborem swojego kształcenia.
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | >W tym właśnie problem, że nie mają takiej motywacji, bo to są też ich miejsca pracy. Dlatego mamy masę różnych powiatowych uczelni kształcących ciemniaków, zamiast stolarzy, budowlańców, mechaników itp.
No i tu jest właśnie istota problemy sformułowana przez autora wątku. Niestety ale demokracja to taki wspaniały ustrój, w którym każdemu trzeba coś obiecać (aby wygrać wybory) i dużej części choć trochę dać aby następnym razem również zagłosowała. To po prostu taki biznes, w którym waluta są głosy. Więc nie licz na to, że w takim ustroju będziesz widział rozsądne gospodarowanie pieniędzmi.
>Wybór rodzaju kształcenia, to po prostu też kalkulacja dla każdej młodej osoby. Inaczej się też wybiera, gdy nie wie się samemu, co chciałoby się robić, a ktoś oferuje darmową i "łatwą" niestety edukację.
Tylko, że edukacja nie jest niestety aż taka darmowa jak wszystkim się wydaje bo koszt czesnego to nie jedyny koszt studiowania. A jak ktoś mieszka daleko od miejsca, w którym dany uniwersytet się znajduje, to ma jeszcze gorzej. Nie rozumiem również dlaczego tyle osób czepia się młodych ludzi, którzy nie wiedzą co chcieliby robić za x lat. Co oni mają z tym zrobić? Po prostu nie wiedzą i tyle. A gdyby wiedzieli to da im ktoś gwarancje, że za 2 lub 3 lata nie zmienia zdania lub po ukończeniu nauki nie będą musieli się przebranżowić? Podobnie jest zresztą z promocją szkół technicznych. Krytykuje się ludzi, którzy wybierają kierunki humanistyczne zamiast technicznych, a nie zwraca się uwagi na to, że nie każdy ma umiejętności ścisłe i nie radzi sobie z takimi przedmiotami. Gdyby wysłać wszystkich na uczelnie techniczne to mielibyśmy masę nieudolnych inżynierów i garstkę dobrych (to Ci, którzy wybrali taką uczelnie z własnej woli) no i znów bezrobocie by się nie zmniejszyło. Ja, choć na studiach niczego wielkiego się nie nauczyłem, każdemu polecałbym studia choćby tylko dla papierka bo dziś młody człowiek zaczynający karierę bez mgr przez nazwiskiem jest zdecydowanie gorzej postrzegany niż jego kolega z tym skrótem.
>Przeczytaj dokładnie to, co napisałem wcześniej. Jeżeli jako podatnicy chcemy komuś fundować edukację, to musimy się zastanowić,
Zgadza się, ale jak już napisałem wcześniej nie licz w demokracji na rozsądne gospodarowanie pieniędzmi.
>jaką z tego będziemy mieli korzyść? Jaka jest korzyść z płacenia zasiłków dla bezrobotnych ludziom po politologii, marketingu i zarządzaniu i innych kierunkach, na które nie ma popytu?
Myślę, że taka sama jak z wypłacania zasiłku dla inżyniera ds. żab. Przeglądając oferty pracy można zauważyć, że najwięcej ofert pracy jest w branżach gdzie panuje wysoka rotacja jak banki czy ogólnie handel, więc z tezą iż dla wszystkich inżynierów nie ma problemu z pracą bym się tak nie zapędzał. Inna kwestia to taka, że pracodawcy najczęściej szukają dwudziestolatków z 15 latami doświadczenia, z 3 językami obcymi i akceptujących pracę po 12 godz dziennie za 1500 zł.
|
|
| | | | |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | Co do oceny demokracji to zgoda. Dlatego lepiej jest, jak ludzie sami gospodarują swoimi pieniędzmi, a nie za pośrednictwem rządu, nawet gdy jest on wybierany demokratycznie. Pozwólmy się ludziom po prostu bogacić, czyli pomnażać ich bogactwo, a nie je ciągle dzielić.
>każdemu polecałbym studia choćby tylko dla papierka bo dziś młody człowiek zaczynający karierę bez mgr przez nazwiskiem jest zdecydowanie gorzej postrzegany niż jego kolega z tym skrótem. To się już zmienia, gdyż dyplom magistra staje się walutą bez pokrycia. Znam ludzi, którzy na studiach zaczęli już jakąś pracę i zrezygnowali z mgr-a, gdyż pracodawcy jest to kompletnie obojętne (firma zagraniczna). Wystarczy tylko to, co faktycznie umiesz, a fachową wiedzę zdobywasz też na kursach i szkoleniach, no i poprzez doświadczenie. No ale, jak nie ma takiego pracodawcy na horyzoncie, to ludzie robią wszystko, co można, nawet mgr-a na wszelki wypadek. Może to i dobrze, ale ja bym większy nacisk położył na konkretne umiejętności. Dlatego ważny jest poziom wybieranej uczelni albo po prostu dobre technikum i jak najwięcej doświadczeń zawodowych. Każda praca kształci, a najgorsza praca, to gdzieś w urzędzie, czy jakaś prosta jałowa praca biurowa.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | vifix (2315 punktów) | > To się już zmienia, gdyż dyplom magistra staje się walutą bez pokrycia.Ja tego nie obserwuję, choć zauważam dewaluację "dyplomu". Jednak zaniżenie jego wartości jest spowodowane faktem, iż prawie wszyscy mają dyplom, a jeśli prawie wszyscy maja dyplom to staje się on standardem, który trzeba spełnić. > Znam ludzi, którzy na studiach zaczęli już jakąś pracę i zrezygnowali z mgr-a, gdyż pracodawcy jest to kompletnie obojętne (firma zagraniczna). Wystarczy tylko to, co faktycznie umiesz, a fachową wiedzę zdobywasz też na kursach i szkoleniach, no i poprzez doświadczenie.Ja natomiast znam dwie osoby, które rzuciły studia i otwarły własne firmy. Po pewnym czasie musiały je zamknąć i teraz maja problemy ze znalezieniem pracy bo co prawda mają jakieś tam doświadczenie, ale nie maja wykształcenia wyższego więc pracodawcy obawiają się, że mogą być oni gorzej postrzegani przez klientów firmy. Dlatego też "prewencyjnie" są odrzuceni bo... dyplom to dziś standard. Niemniej, jak się zapewne domyślasz, nasze osobiste obserwację nie mają tutaj większego znaczeni, ponieważ liczy się tylko to jak problem wygląda w skali makro. > No ale, jak nie ma takiego pracodawcy na horyzoncie, to ludzie robią wszystko, co można, nawet mgr-a na wszelki wypadek.Kilka lat temu przeglądałem bardzo dokładnie oferty pracy i zdecydowana większość wymagała wykształcenia wyższego a w najgorszym razie średniego, tyle, że jak się domyślam ludzie wybierają albo zawodówkę albo średnia+wyższa. > Każda praca kształci, a najgorsza praca, to gdzieś w urzędzie, czy jakaś prosta jałowa praca biurowa.Masz pojecie jakie znajomości (ważne z punktu widzenia przedsiębiorcy) można nałapać pracując w urzędzie?
|
|
| | | | |  | | emilpromil (184 punktów) |
>Nie rozumiem również dlaczego tyle osób czepia się młodych ludzi, którzy nie wiedzą co chcieliby robić za x lat. Co oni mają z tym zrobić? Po prostu nie wiedzą i tyle. A gdyby wiedzieli to da im ktoś gwarancje, że za 2 lub 3 lata nie zmienia zdania lub po ukończeniu nauki nie będą musieli się przebranżowić?
Dlatego mamy ogólniaki i każdy ma 13 lat żeby się zastanowić co chce w życiu robić i jak zarobi na chleb. Przez te 13 lat można uczyć się przedmiotów które się podobają a na innych się prześlizgiwać. Dlatego nie podoba mi się ta krytyka łatwych egzaminów gimnazjalnych i małych wymagań do promocji na kolejną klasę, w mojej opinii jest to lepsze niż kilka lat temu gdzie np. polonista mógł wywalić z systemu publicznej edukacji świetnie zapowiadającego się inżyniera tylko dlatego że gość miał słabe pióro.
>Podobnie jest zresztą z promocją szkół technicznych. Krytykuje się ludzi, którzy wybierają kierunki humanistyczne zamiast technicznych, a nie zwraca się uwagi na to, że nie każdy ma umiejętności ścisłe i nie radzi sobie z takimi przedmiotami.
Ale nie chodzi o to żeby każdy robił magistra w przedmiotu ścisłego, aktualnie sporo jest pracy dla zwykłych programistów bez wykształcenia wyższego tylko z umiejętnością klepania kodu, którą można nabyć przez rok w szkole policealnej. Zarówno klepanie tabelek Excela po marketingu jak i klepanie kodu po policealnej szkole programowania, nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności jest tak samo łatwe i nudne, różni się tym że programista szybciej dostanie robotę i więcej zarobi.
|
|
| | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Dlatego mamy ogólniaki i każdy ma 13 lat żeby się zastanowić co chce w życiu robić i jak zarobi na chleb.
Jakie 13 lat? 10 latek ma się zastanawiać jak chce na chleb zarabiać?
>Przez te 13 lat można uczyć się przedmiotów które się podobają a na innych się prześlizgiwać. Dlatego nie podoba mi się ta krytyka łatwych egzaminów gimnazjalnych i małych wymagań do promocji na kolejną klasę, w mojej opinii jest to lepsze niż kilka lat temu gdzie np. polonista mógł wywalić z systemu publicznej edukacji świetnie zapowiadającego się inżyniera tylko dlatego że gość miał słabe pióro.
Generalnie zgadzam się z tym co napisałeś ale ja bym poszedł nawet dalej. Dla mnie 90% rzeczy, których uczą w szkołach jest zbędna. Wolałbym aby nauka była jak najwcześniej profilowana pod kątem predyspozycji ucznia, ponieważ ktoś kto lubi pisać raczej nie wybierze za 10 lat kariery inżyniera.
>Ale nie chodzi o to żeby każdy robił magistra w przedmiotu ścisłego, aktualnie sporo jest pracy dla zwykłych programistów bez wykształcenia wyższego tylko z umiejętnością klepania kodu, którą można nabyć przez rok w szkole policealnej.
Ja nie napisałem, że każdy powinien iść na studia, tylko, że dziwi mnie tak powszechna krytyka osób, które zdecydowały się na kierunki humanistyczne.
>Zarówno klepanie tabelek Excela po marketingu jak i klepanie kodu po policealnej szkole programowania, nie wymaga żadnych specjalnych umiejętności jest tak samo łatwe i nudne,
Zgadzam się, ale to też można powiedzieć chyba o większości stanowisk pracy w gospodarce. Różnica polega jedynie na poziomie zainteresowania daną dziedziną. Jeśli ktoś interesuje się np. marketingiem i zajmuje się tym nawet w wolnym czasie to będzie zapewne dobrym marketingowcem, podobnie z programistą, który pisze kod dla przyjemności.
>różni się tym że programista szybciej dostanie robotę i więcej zarobi.
Jak najbardziej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) |
>A to już nie ma egzaminów na studia? Dawno się tematem nie interesowałem ale z tego co pamiętam to były. Mi się wydaje, że to nie kwestia egzaminu a sposobu finansowania uczelni, no bo skoro uczelnia dostaje pieniądze za każdego studenta zaliczającego kolejny rok (proszę mnie poprawić jeśli się mylę) to jaką motywację mają władze uczelni aby utrudniać zdawalność egzaminów? > Nie ma egzaminów na studia. Mogą uczelnie organizować, ale z przedmiotów innych niż te realizowane w szkole i z których organizuje się matury. Np. architektura ma prawo zorganizować egzamin z rysunku technicznego. Ale nie z matematyki.
|
|
| MadameDeVoltaire (1428 punktów) | Jeju, narzekanie na gimnazja ciągle i wszędzie. Ciekawe, ile musieli selekcjonować wszystkie odpowiedzi, jakie dostali, żeby wybrać te najdurniejsze. Tam są bardzo różni ludzie, zarówno tacy, którzy później idą do liceów i na studia jak i tacy, którzy wybierają szkoły zawodowe, często też masa młodzieży z jakichś patologicznych rodzin.
bang bang, shot you dead
|
|
 | 3 na 3 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Jeju, narzekanie na gimnazja ciągle i wszędzie. Ciekawe, ile musieli selekcjonować wszystkie odpowiedzi, jakie dostali, żeby wybrać te najdurniejsze. << Pewnie kilka tysięcy? Pozwozili ich z całej Polski? I pewnie musieli z wszystkich meneli w mieście wybrać jednego, który był w stanie zapamiętać poprawne odpowiedzi na pytania, i później prawie bez zająknięcia je wyrecytować? Może warto przy okazji przypomnieć wypowiedź M.Hellera (ksiądz profesor), który powiedział odnośnie dzisiejszej młodzieży przychodzącej na studia, że już nie zakłada, że potrafią poprawnie pisać po polsku.
|
|
|  | 1 na 1 | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | Nie chce mi się wierzyć, że właśnie zapytali jednego menela i wszystko wiedział, podczas gdy żaden gimnazjalista nie umiał odpowiedzieć na nic. W gimnazjach nietrudno o idiotów, ale przez takie filmy upowszechnia się tezę, że cała 'gimbaza' to imbecyle, podczas gdy to nie jest prawda i to bardzo krzywdzące. Naprawdę nie widzisz żadnej manipulacji w takich programach? Albo takich jak Matura to Bzdura?
Łapię się, że często sama skrótem myślowym mówię "gimbusy" o niektórych ludziach, ale później sobie przypominam na przykład jak co roku przychodzę do mojego byłego gimnazjum na dzień otwarty promować szkołę i rysować portrety dzieciaków z podstawówek i nie widzę tam jakiejś tragedii. A nie kształciłam się w jakiejś elitarnej niepaństwowej placówce.
bang bang, shot you dead
|
|
| |  | 2 na 2 | konserwatysta2 (954 punktów) | >Nie chce mi się wierzyć Na pewno szkoły są różne, a film jaka to film, zawsze może pokazać cokolwiek. Zjawisko to wydaje się jednak dość powszechne. Mam w rodzinie kilku nauczycieli i wszyscy podkreślają, że szkoły różnie radzą sobie z młodzieżą, a poziom nauczania jest z roku na rok coraz niższy.
Mnie szokuje we współczesnej młodzieży złe podejście do odpowiedzialności i przyszłości, co pewnie jest wyniesione z domu. Ludzie wierzą, że za większość spraw powinno odpowiadać państwo, a nie oni sami. Trzeba tylko wybrać właściwych ludzi. I tu jest pułapka.
|
|
| | |  | | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | >Zjawisko to wydaje się jednak dość powszechne. Mam w rodzinie kilku nauczycieli i wszyscy podkreślają, że szkoły różnie radzą sobie z młodzieżą, a poziom nauczania jest z roku na rok coraz niższy.
To może być prawda, ale nie jestem pewna czy to wina szkół. Jest teraz jakaś histeria wokół gimnazjów, podczas gdy ja spotkałam tam naprawdę kompetentnych nauczycieli, z kilkoma z nich dalej mam dobry kontakt i jak potrzebują ode mnie jakiejś pomocy to zawsze chętnie się zgadzam. Moi rodzice są nauczycielami, narzekają często na młodzież, ale nie słyszałam, żeby krytykowali program nauczania. Zawsze za to mówią, że "łopatą do głowy nie włożysz". Jak ktoś został w domu nauczony, że wiedza jest ważna, to będzie się uczył, nie to nie.
Z innej beczki, co mi się nie podoba to parcie na studiowanie. Tworzy się masę bezsensownych kierunków typu "bezpieczeństwo narodowe" obok "bezpieczeństwa wewnętrznego" i rodzice pchają tam swoje dzieci bo chcą żeby studiowały. Widziałam gdzieś plakaty takiej akcji, "Szkoła zawodowa szkołą pozytywnego wyboru", i myślę, że ona ma sens.
bang bang, shot you dead
|
|
| | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | >To może być prawda, ale nie jestem pewna czy to wina szkół. Jest teraz jakaś histeria wokół gimnazjów, podczas gdy ja spotkałam tam naprawdę kompetentnych nauczycieli, z kilkoma z nich dalej mam dobry kontakt i jak potrzebują ode mnie jakiejś pomocy to zawsze chętnie się zgadzam. Moi rodzice są nauczycielami, narzekają często na młodzież, ale nie słyszałam, żeby krytykowali program nauczania. Zawsze za to mówią, że "łopatą do głowy nie włożysz". Jak ktoś został w domu nauczony, że wiedza jest ważna, to będzie się uczył, nie to nie.
Mi się wydaje, że główną winę ponosi okrajanie ilości godzin przedmiotów. Ilość materiału do przyswojenia nie zmienia się wcale bądź trochę, a lekcji mniej i mniej. Nic dziwnego, że uczniom jest trudniej. Z powodów finansowych mało też jest zajęć wyrównawczych, pozalekcyjnych gdzie ludzie by mogli te zaległości nadrobić. Możliwe, że poziom się zaniża ale dlaczego winić za to uczniów? Nie sądzę by w ciągu ostatnich 10 czy 20 lat młodzież rodziła się co raz głupsza.
>Z innej beczki, co mi się nie podoba to parcie na studiowanie. Tworzy się masę bezsensownych kierunków typu "bezpieczeństwo narodowe" obok "bezpieczeństwa wewnętrznego" i rodzice pchają tam swoje dzieci bo chcą żeby studiowały. Widziałam gdzieś plakaty takiej akcji, "Szkoła zawodowa szkołą pozytywnego wyboru", i myślę, że ona ma sens.
Raczej, że tak. W ogóle powinna być jak najszersza oferta "zawodówek" i "techników" i ograniczona liczba liceów. Z własnej podstawówki pamiętam, że wszyscy ludzie prawie poszli do liceum - nawet ci, którzy w ostatnich klasach pokazywali na mapie Australię w Grenlandii. Potem kończą jakąś wyższą szkołę gotowania na gazie, czy właśnie bezpieczeństwo lub inne zarządzanie (płynem i ścierką w Irlandii) i niestety ale mają ciężko z pracą. Gdy z nimi rozmawiam to mówią, że teraz wybrali by inaczej ale wszyscy mówili żeby tylko na studia, że bez mgr nie ma pracy. Dali się zwieść propagandzie sukcesu, zupełnie nieuprawnionej. Tymczasem ci po zawodówkach radzą sobie całkiem nieźle.
|
|
| |  | 1 na 1 | pawel_wr (4297 punktów) | >Nie chce mi się wierzyć, że właśnie zapytali jednego menela i wszystko wiedział, >podczas gdy żaden gimnazjalista nie umiał odpowiedzieć na nic.
Dokładnie tak. Jakiś przystojniaczek-cwaniaczek zabawił się w reportera obnażającego mizerie systemu edukacji , a większość bezkrytycznie przyjmuje ten filmik jako prawdziwy i obiektywny.
|
|
| |  | | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | >nie trudno Dżizas, teraz zauważyłam literówkę kiedy nie mogę jej poprawić. "Nietrudno" oczywiście, zanim ktoś się przyczepi.
bang bang, shot you dead
|
|
| |  | 2 na 2 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Nie chce mi się wierzyć, że właśnie zapytali jednego menela i wszystko wiedział, podczas gdy żaden gimnazjalista nie umiał odpowiedzieć na nic. << Oczywiście, że robi się selekcje do filmiku, który ma ilustrować założoną tezę, ale tę selekcję trzeba mieć z czego zrobić. Gdyby, ponadto, pytany miał problem z jednym pytaniem, to było by to coś innego, chociaż pytania były wyjątkowo banalne; tutaj te same osoby wykładają się na serii banalnych pytań. Ale jak może być lepiej, jeśli przez lata uczono ich zakreślania właściwej odpowiedzi i w dodatku połowę można było zakreślić błędnie, a i tak uzyskiwało się pozytywną ocenę? A tu nagle taki stres? Pytanie i brak A B C D do wyboru. Nawet w komórze stanowiącej niezbędne przedłużenie mózgu takiego małolata wszystkie opcje są wyświetlane. Żadnych strzałów zza winkla. Przecież do pracy na zmywozlewaku albo tańca na rurze specjalna erudycja nie jest potrzebna. Może nawet przeszkadzać.
|
|
| | |  | 3 na 3 | vifix (2315 punktów) | >chociaż pytania były wyjątkowo banalne; tutaj te same osoby wykładają się na serii banalnych pytań.
Nie ma czegoś takiego jak pytania banalne/łatwe, są tylko takie na które się zna odpowiedź bądź nie zna.
>Przecież do pracy na zmywozlewaku albo tańca na rurze specjalna erudycja nie jest potrzebna. Może nawet przeszkadzać.
Zgadza się. Co więcej, nie spotkałem jeszcze osoby, której do pracy niezbędna byłaby wiedza dotycząca odległości planet w stosunku do słońca, czy daty jakiegoś powstania. Ludzie w komentarzach pod programem "matura to bzdura" śmieją się z innych, którzy nie znają odpowiedzi na, ich zdaniem, banalne pytania, nie dostrzegając źródła tych braków. Skoro ktoś nie pamięta czegoś, czego uczył się np. 10 lat temu to tylko pokazuje, że bardzo rzadko w tym okresie tej wiedzy potrzebował (jeśli w ogóle) i zapomniał bo nie była mu ona do niczego potrzebna.
|
|
| | |  | | MadameDeVoltaire (1428 punktów) | >A tu nagle taki stres?
Też się stresowałam egzaminem gimnazjalnym :< co więcej, jak go napisałam to wkręcałam sobie, że będę mieć zero punktów , że pewnie źle zakodowałam czy coś. O ile pamiętam to tam nie ma tylko pytań ABCD, jest trochę opisowych, ale dość prostych. Zresztą z maturą podstawową z matematyki jest podobnie.
bang bang, shot you dead
|
|
2 na 2 | Fafciu (953 punktów) | System oparty na wolności, ale już nie wolności dla np. homoseksualistów, co nie, panie konserwatysta? xD jonathansc(*)2012/02/regulate-1-680x510.jpg Lecz władza myśli i idei, rządy teorii i zasad, zwierzchnictwo ducha, słowem - hierarchia będzie trwała dopóki klechy, tj. teologowie, filozofowie, mężowie stanu, filistrzy, liberałowie, bakałarze, służący, rodzice, dzieci, małżonkowie, Proudhon, George Sand, Bluntschli, itd., itd. grać będą pierwsze skrzypce.
|
|
 | | konserwatysta2 (954 punktów) | >System oparty na wolności, ale już nie wolności dla np. homoseksualistów, co nie, panie konserwatysta? xD Nie o taki aspekt wolności tu chodzi (w tym wątku), czyli nie o jakieś interakcje z innymi ludźmi, ale tylko o odpowiedzialność za swój własny los.
|
|
|  | 2 na 2 | Alicja Duda (25557 punktów) | >Nie o taki aspekt wolności tu chodzi (w tym wątku), czyli nie o jakieś interakcje z innymi ludźmi, ale tylko o odpowiedzialność za swój własny los.
Wolność ograniczona nie jest już wolnością.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | No nie jest. Zabraniając ludziom biegać na golasa w centrum miasta też ograniczamy ich wolność.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Jeśli wydaje się Tobie, że prywatna szkoła lepiej przygotuje dzieciaki do życia, to jesteś w błędzie. Już dawno na zachodzie zaprzeczyły temu badania naukowe. Nie wystarczy wtłoczyć do młodej głowy maksimum wiedzy, by zapewnić mu powodzenie w życiu, może skończy dobre liceum, potem znakomite studia, tyle że nic mu z tego nie przyjdzie, gdy nie posiądzie sztuki pokory i rozpychania się łokciami, tego uczy szkoła publiczna. Głupiemu nie pomoże, mądremu nie zaszkodzi, pokaże mu jednak prawdziwy świat i zmusi do radzenia sobie z nim od maleńkości. Moje początki z edukacją publiczną sięgają wstecz 40 lat, debili wtedy nie brakowało, podobnie jak dziś. Ludzie dzielili się na samouków i nieuków, Pierwszych publiczna szkoła nauczyła czytać, pisać i liczyć, tych drugich niczego nie nauczyła. Poco komu te umiejętności jeśli nie wie co z nimi począć. Próbować jednak trzeba, a nóż coś z tego wyjdzie. Prawdziwą wiedzę jaką się w szkole zdobywa, to ta z przerw międzylekcyjnych, brutalna małoletnia społeczność każdego prostuje i socjalizuje i to jest cel pierwszorzędny.
|
|
 | | konserwatysta2 (954 punktów) | Masz tu sporo racji, ja też to widzę. Nie mniej jednak poziom edukacji jest pierwszoplanowy. Oprócz szkoły jest jeszcze podwórko, ale tu też nie jest najlepiej - mało dzieci.
|
|
|  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | >Masz tu sporo racji, ja też to widzę. Nie mniej jednak poziom edukacji jest pierwszoplanowy. >Oprócz szkoły jest jeszcze podwórko, ale tu też nie jest najlepiej - mało dzieci. Ja mam trochę różne doświadczenia. Z jednej strony spotykam szkoły prywatne uczące porządnie, ale spotykam stada innych, gdzie nie ma tak różowo. Na etapie szkół przedmaturalnych pół biedy - egzaminy są pewnym gwarantem jakości, ale na etapie szkół wyższych... Jest sporo młodych leni, którzy najchętniej dostali by od razu dyplom. A jeśli szkoła przyjmie czesne i nie każe za wiele robić, to jest to lepsza szkoła niż ta, w której np. trudniej studiować i pracować. Na dwóch etatach najlepiej. Stąd poziom uczelni prywatnych nie musi być dobry - bywa, ale bywa i porażający.
Co zarazem pokazuje wartość egzaminu państwowego - jednak jakiś wyznacznik to jest. Oby jednak podnieśli poziom pytań, bo żałosne już są.
|
|
| |  | | konserwatysta2 (954 punktów) | >Stąd poziom uczelni prywatnych nie musi być dobry - bywa, ale bywa i porażający. Oczywiście. Wszystko zależy od tego, za co się płaci. Jeżeli ktoś chce mieć tylko papierek, byleby za wykształcenie wyższe, to płaci za papierek i wtedy poziom jest niski. Gdy płaci za edukację, to poziom jest wyższy. W przypadku uczelni prywatnych, to jeszcze pół biedy. Klient nasz pan, nawet gdy jest głupi. Gorzej z uczelniami państwowymi (tymi 3-cio ligowymi), gdyż tutaj płaci za to podatnik.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|