 |
Elementarz - wiara wg Terlikowskiego Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-05-2013 13:37 | astrotaurus (12445 punktów) | Elementarz - wiara wg Terlikowskiego
6 na 6 | Swego czasu w wątku Hartman V Terlikowski 0:50 w swoim poscie zwróciłem uwagę na chory sposób opisywania wiary przez Terlikowskiego (ok 6min 40s filmu). Ostatnio na profilu fb Fundacji Wolność Od Religii zamieszczono link do frondowatego filmiku, w którym naczelny talib RP znów w tym samym temacie plecie androny na temat wiary. Od "wątpliwości wpisanych w wiarę" przeszedł do wiary, która "nigdy nie jest pewnością" i to obrazuje stan świadomości polskich katolików (i nie tylko ich...) oraz stan debaty między katolikami i niewierzącymi. I jest to obraz bardzo szkaradny kiedy tak elementarne pojęcie może być tak bardzo zachachmęcone bez przeszkód. Na tym portalu ludzie też wyczyniają brewerie z pojęciem wiary, ale zaklinanie się czołowego polskiego oszołoma, że "wiara to wątpliwości, brak pewności" nie powinno przechodzić bez echa. Człowiek tak sztandarowy mówi wprost, że wszystko w jego religii - z Bogiem, cudami, świadectwami, Wojtyłą, czarodziejskimi portretami Mamusi Boga - może być ściemą i nie ma komu pohamować trolla, złapać go za słowo. We frondowej szczekaczce to pół biedy, ale przecież Terlikowski bryluje w mediach dość obficie, a takie spotkania jak z Hartmanem u Olejnik pozostawiają duży niedosyt. Mechanizm powstawania tego niedosytu widać także ciągle na tym forum kiedy zamiast osaczyć trolla w mateczniku jego głupoty karmi się go wciąż nowymi sugestiami, tematami, uwagami, które u trolla wywołują tylko rozkosz produkcji nowej porcji słowotoku. Jak można próbować się dogadać z kimkolwiek na jakikolwiek temat bez uzgodnienia definicji używanych (elementarnych!) pojęć? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 5 6 Dalej..#1 1 na 5 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | >Jak można próbować się dogadać z kimkolwiek na jakikolwiek temat bez uzgodnienia definicji używanych (elementarnych!) pojęć?
Jak słyszę "troll" na tym forum, to jakoś podskórnie już czuję, że może chodzić o mnie - no ok - w roli czarnego charakteru zawsze czułem się lepiej.
Definiowanie pojęć. Chętnie podyskutuję o wierze, o ile będzie to miało charakter analityczny, a nie rozemocjonowany. A skoro zacząłeś wątek, to chyba ciężar pierwszej definicji powinien spoczywać na Tobie. Moje pytania:
1. Jak rozumiesz pojęcie wiary? 2. Jak wydaje Ci się, że katolicy rozumieją pojęcie wiary? 3. Jakie są (o ile są, a pewnie są) zasadnicze różnice między tymi dwoma rozumieniami?
bembergiem w berg
|
#2 6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | >Mechanizm powstawania tego niedosytu widać także ciągle na tym forum kiedy zamiast osaczyć trolla w mateczniku jego głupoty karmi się go wciąż nowymi sugestiami, tematami, uwagami, No cóż, niektórzy tylko wierzą i z tymi jeszcze można podyskutować, ale są też tacy, którzy wierzą w wiarę, czyli że wiara sama w sobie jest najwyższą wartością, i przebieg dialogu z takimi osobnikami jest przewidywalny, jak pogoda na Księżycu. |
#3 10 na 10 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego |
> Jak słyszę "troll" na tym forum, to jakoś podskórnie już czuję, że może chodzić o mnieA czemu podskórnie czujesz? Czyż ja kilkakroć nie wyrażałem się jasno? Nie pochlebiaj jednak sobie - jako troll nie dorastasz do pięt Terlikowskiemu, nawet na tym forum nie jesteś w czołówce. I na pewno nie jesteś obiektem/celem tego wątku. > - no ok - w roli czarnego charakteru zawsze czułem się lepiej.Z dziecinady, bufonady czasem się wyrasta. Trzymam za Ciebie kciuki. > Definiowanie pojęć. Chętnie podyskutuję o wierze, o ile będzie to miało charakter analityczny, a nie rozemocjonowany. A skoro zacząłeś wątek, to chyba ciężar pierwszej definicji powinien spoczywać na Tobie.Nieraz chodził mi po głowie pomysł wątków wyłącznie z definiowaniem różnych pojęć (niedawno P. Andrzej Bogusławski zrobił coś z pochodzeniem wiary i jej definiowaniem), tutaj nie to było moim celem (choć każda okazja dobra), ale wskazanie jawnej głupoty definicji Terlikowskiego i zapytanie o możliwość uzbrojenia kogoś kto w jakiejś przyszłości zetknie się z nim, żebym znów nie dostał skrętu kiszek, że "moi" reprezentanci dają się zatokować na śmierć. > 1. Jak rozumiesz pojęcie wiary?To proste: jako PEWNOŚĆ BEZ DOWODU. To jest to na czym budowane są religie i czego nie da się zastąpić innym terminem podczas gdy wiara w mowie potocznej używana jest najczęściej jako nieadekwatny synonim innych pojęć (nadzieja, oczekiwanie, pragnienie, prawdopodobieństwo itp) > 2. Jak wydaje Ci się, że katolicy rozumieją pojęcie wiary?Jak Terlikowski - nie rozumieją. > 3. Jakie są (o ile są, a pewnie są) zasadnicze różnice między tymi dwoma rozumieniami?Zasadnicze.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#4 3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > >1. Jak rozumiesz pojęcie wiary?> To proste: jako PEWNOŚĆ BEZ DOWODU.Pewność - posiadanie przekonania o prawdziwości jakiegoś twierdzenia. Przekonanie - osoba X jest przekonana, że p, gdy osoba X uznaje zdanie stwierdzające, że p za prawdziwe lub co najmniej prawdopodobne. Wiedza - przekonanie prawdziwe i uzasadnione. Wiara (w Twoim rozumieniu) - posiadanie przekonania o prawdziwości jakiegoś twierdzenia bez dowodu jego prawdziwości. > >2. Jak wydaje Ci się, że katolicy rozumieją pojęcie wiary?> Jak Terlikowski - nie rozumieją.Jakoś tam rozumieją. Teiści zastępują słowo pewność, słowem zaufanie. Zaufanie - przekonanie, że twierdzenia głoszone przez X są prawdziwe. Zaufanie wymaga ciągłej aktualizacji - jeśli ktoś zaliczy wpadkę, ciężko mu później zaufać drugi raz. W wiara (w rozumieniu teisty) - przekonanie, że twierdzenia głoszone przez X (w przypadku katolików - KK) są prawdziwe. > >3. Jakie są (o ile są, a pewnie są) zasadnicze różnice między tymi dwoma rozumieniami?> Zasadnicze.W Twoim rozumieniu różnica polega na tym, że jedni rozumieją, a drudzy nie. Moim zdaniem obie strony posiadają określone definicje, które chociaż podobne, posiadają pewne różnice. Teiści uznają bowiem, że wiara religijna, chociaż polega na przyjmowaniu pewnych twierdzeń za prawdziwe, opiera się na zaufaniu do instytucji, która prawdziwość tych twierdzeń miałaby gwarantować. Nie będę się kurczowo trzymał tych definicji, być może w trakcie dalszej dyskusji je zmienię.
bembergiem w berg |
#5 7 na 7 | rysiek (4593 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > (...) To proste: jako PEWNOŚĆ BEZ DOWODU. To jest to na czym budowane są religie (...)Terlikowski krzyczy "wiara to nie wiedza tylko zaufanie". Świetna sztuczka, pozwalająca przedstawiać coś jako de facto pewnik, a jednocześnie uniknąć konieczności przedstawienia dowodów. Tylko, czy ten pan wyznając "Wierzę w Boga Ojca, itd.", ma na myśli "przypuszczam, że być może istnieje Bóg"? Jeśli tak, to dlaczego nie powie tego wprost? A jeśli nie, to cały ten jego słowotok jest, delikatnie mówiąc, demagogią. |
#6 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego |
> Wiara (w Twoim rozumieniu) - posiadanie przekonania o prawdziwości jakiegoś twierdzenia bez dowodu jego prawdziwości.Przekonanie to niekoniecznie pewność, wiara - koniecznie. Prawdopodobieństwo oceniane na 1 i ani krztyny mniej. Jakiekolwiek wątpliwości wiarę wykluczają, tyle że człowiek myślący (jeśli już go jakaś wiara trafi) pozostaje przy wątpliwościach aż do ich rozwiązania, człowiek wierzący wypiera wątpliwości, żeby pozostać przy wierze. > Jakoś tam rozumieją.Jak? Ja mogę na palcach jednej ręki policzyć ludzi, których spotkałem, a którzy rozumieją. Większość bełkocze bez sensu. Przytocz spójny pogląd na twierdzenia objęte wiarą przy założeniu, że wiara nie oznacza pewności, czy nawet - jak u Terlikowskiego - pewnością nie jest nigdy. Tylko nie blekocz po swojemu, spróbuj zasady rozumnego człowieka i uwzględnij WSZYSTKO co się wiąże z tematem, np. credo: Wątpię w istnienie Boga, nie jest pewne czy Jezus żył, ale jeśli był chyba umarł na krzyżu, bo ufam księdzu, który mi robił wodę z mózgu... I jaki poza wiarą rodzaj poglądu na świat akceptuje dogmaty? > Teiści zastępują słowo pewność, słowem zaufanie.Już się odniosłem w poprzednim akapicie. A w ogóle teiści chętnie zastępują ludzką mowę niedookreślonym bełkotem. > Zaufanie - przekonanie, że twierdzenia głoszone przez X są prawdziwe. Zaufanie wymaga ciągłej aktualizacji - jeśli ktoś zaliczy wpadkę, ciężko mu później zaufać drugi raz.Za to wiara przejmuje kontrolę nad umysłem raz i potem już jest prawie niemożliwa do usunięcia. > W Twoim rozumieniu różnica polega na tym, że jedni rozumieją, a drudzy nie.Z grubsza tak właśnie jest. Wytłumacz za Terlikowskiego jego słowa, bo ja twierdzę, że one się kupy nie trzymają > Nie będę się kurczowo trzymał tych definicji, być może w trakcie dalszej dyskusji je zmienię.Ciągle trzymam kciuki.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#7 10 na 10 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > Zaufanie wymaga ciągłej aktualizacji - jeśli ktoś zaliczy wpadkę, ciężko mu później zaufać drugi raz.To one jednak były czarownicami? Czy nie były, ale jakoś odbudowałeś zaufanie? A z tymi wpadkami to bym nie przesadzał, wystarczy ewidentne wtopy z przeszłości przykryć metaforą - a na przyszłość uważać, żeby czasem nie wysunąć jakiejś falsyfikowalnej tezy. I proszę, autorytet epistemiczny jak się patrzy. |
#8 4 na 4 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego |
> Terlikowski krzyczy "wiara to nie wiedza tylko zaufanie". Świetna sztuczka, pozwalająca przedstawiać coś jako de facto pewnik, a jednocześnie uniknąć konieczności przedstawienia dowodów.Zgoda, to dość powszechna sztuczka węża zjadającego własny ogon: zaufanie nie do księdza i mamusi (jak zdaje się sugerować worek kości), bo to by było zbyt liche i przyziemne, ale zaufanie do Samego Boga, którego istnienia nie jest niby pewien....
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#9 1 na 3 | worek kości (2937 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > Przekonanie to niekoniecznie pewność,Ok, tutaj są trzy rozumienia przekonania: 1. Przekonanie jako akt poznawczy - jestem przekonany, że to lub tamto (jakiś sąd o świecie). 2. Przekonanie jako trwały rezultat tego aktu (stały stan umysłu). 3. Przekonanie jako akt poznawczy i stan umysłu jednocześnie. No i pewność jest posiadaniem przekonania (2 lub 3) o prawdziwości jakiegoś twierdzenia, np. Jestem pewien, że 2+2=4, czyli jestem przekonany, że zdanie "2+2=4" jest prawdziwe. I w tym sensie każda pewność to jakieś przekonanie, ale nie każde przekonanie jest czymś pewnym, bo np. do zdania "Jutro będzie padał deszcz" mogę być przekonany tylko z pewnym prawdopodobieństwem, ale nie z pewnością. > wiara - koniecznie. Prawdopodobieństwo oceniane na 1 i ani krztyny mniej.Jeśli twierdzisz, że wiara jest pewnością, to katolicy musieliby stawiać znak równości między zdaniem "wierzę, że Bóg istnieje", a "jestem pewien, że Bóg istnieje", a to już nie wydaje mi się takie oczywiste. > Jakiekolwiek wątpliwości wiarę wykluczająWydaje się, że jest to prawdą - jeśli ktoś powie "wierzę, że Bóg istnieje, ale wątpię, żeby Bóg istniał", to popada w sprzeczność. > człowiek myślący pozostaje przy wątpliwościach aż do ich rozwiązania> człowiek wierzący wypiera wątpliwości, żeby pozostać przy wierze.Zestawienie człowieka myślącego z człowiekiem wierzącym jest nieadekwatne. Powinno być człowiek myślący i nie-myślący oraz wierzący i nie-wierzący, ponieważ można sobie przecież wyobrazić człowieka bez-myślnego i nie-wierzącego, jak i człowieka myślącego i wierzącego. Moja teza jest taka: O ile zgodzę się, że wątpliwości wykluczają wiarę, to samo posiadanie wątpliwości wiary nie wyklucza, o ile wątpliwości nie są permanentne, a tylko przejściowe. No i można wśród teistów-katolików znaleźć dwa sposoby radzenia sobie z wątpliwościami: 1. Można wątpliwości wypierać (jak Ty twierdzisz) 2. Można wątpliwości rozwiązywać (jak ja twierdzę) Np. dla kogoś teoria ewolucji będzie źródłem religijnych wątpliwości i albo uzna, że teoria ewolucji jest głupia i przestanie o tym myśleć (1 sposób), albo spróbuje wątpliwości rozwiązać i pogodzić jakoś wiarę z nauką (2 sposób). I drugi sposób jest właściwy dla racjonalnej wiary. I teraz pewnie krzykniesz - wiara nie może być racjonalna! No ok, ale czy zgodzisz się z moją definicją racjonalnego przekonania: Racjonalne przekonanie, to przekonanie dobrze uzasadnione, utrzymywane w sytuacji, gdy racje za uznaniem tego przekonania lub odrzuceniem go są obiektywnie zrównoważone. Kryterium obiektywności byłaby np. poprawność logiczna lub nawet dowód empiryczny. I np. gdyby ktoś twierdził, że wierzy w matematyczny spisek i w rzeczywistości 2+2=5, to chociaż jego wiara byłaby uzasadniona (przekonanie o istnieniu spisku), to nie byłaby racjonalna, ponieważ obiektywność prawd matematyki jest przeważającą racją za tym, że jednak takiego spisku nie ma. Natomiast jeśli ktoś powie, że wierzy w Boga, ponieważ przekonały go do tego argumenty filozoficzne za istnieniem Boga, to jego wiara jest nie tylko uzasadniona (argumenty filozoficzne) ale także racjonalna (argumenty za istnieniem Boga, jak i przeciwko Jego istnieniu są w równowadze). > Ja mogę na palcach jednej ręki policzyć ludzi, których spotkałem, a którzy rozumieją. Większość bełkocze bez sensu.Fakt, że nie wszyscy dobrze rozumieją jakieś pojęcie nie sprawia, że nikt tego pojęcia nie rozumie - po prostu rozumieją to tylko niektórzy. > Przytocz spójny pogląd na twierdzenia objęte wiarą przy założeniu, że wiara nie oznacza pewnościTak jak pisałem wcześniej - w katolicyzmie wiara nie jest pewnością, tylko zaufaniem, a w związku z tym wiara nie jest czymś danym lub narzuconym - w sensie - stałym, tylko pewną dobrowolną aktywnością. Innymi słowy: 1. Katolik wierzy, że tekst biblijny jest Objawieniem danym ludziom od Boga. 2. Katolik nie ma intersubiektywnych empirycznych, rozstrzygających dowodów, że Bóg istnieje oraz że się objawił (nie będę mówił o cudach, bo chociaż mają one znaczenie dla katolików, to nie-katolicy kwestionują ich prawdziwość) 3. Niektóre osoby w tradycji katolickiej twierdziły, że Bóg im się objawił - nazywa się takich ludzi mistykami. 4. Katolik zakłada, że jeśli Bóg się objawia, to robi to po to, aby powiedzieć nam coś, czego jeszcze nie wiemy. 5. Mistycy przekazują nam nowe rozumienie pewnych twierdzeń religii. 6. KK jako instytucja pilnuje zgodności objawień mistycznych z treścią oficjalnego objawienia. 7. Jeśli X sądzi, że doświadczył p, to ma prawo sądzić, że zaszło p (jeśli Jan sądzi, że doświadczył burzy, to ma prawo sądzić, że była burza) 8. Y jest usprawiedliwiony, gdy sądzi, że X ma prawo sądzić, że p (Małgosia jest usprawiedliwiona, jeśli sądzi, że Jan ma prawo sądzić, że była burza) 9. Katolik na mocy (8) ma prawo sądzić, że mistyk ma prawo sądzić, że doświadczył Boga. 10. Jeśli mistyk przekazuje nowe rozumienie pewnych twierdzeń religii, a przekonanie o zajściu jego doświadczenia jest usprawiedliwione i uznane przez KK, to katolik ma prawo ufać mistykowi, że to czego doświadczył było prawdziwe (jest to wiara opierająca się na zaufaniu z drugiej ręki) 11. Niektórzy katolicy twierdzą, że doświadczyli w swoim życiu bożej aktywności. 12. Jeśli katolik sądzi, że doświadczył Boga, to na mocy (7) ma prawo ufać swoim władzom poznawczym i sądzić, że Bóg istnieje (jest to wiara opierająca się na zaufaniu z pierwszej ręki) > >Teiści zastępują słowo pewność, słowem zaufanie.> A w ogóle teiści chętnie zastępują ludzką mowę niedookreślonym bełkotem.Termin "zaufanie", z tego co się orientuje, jest powszechnie stosowany i nie ma opinii bycia terminem "bełkotliwym". > Za to wiara przejmuje kontrolę nad umysłem raz i potem już jest prawie niemożliwa do usunięcia.Twoje twierdzenie falsyfikują przypadki konwersji - przejścia z jednej wiary do innej, z wiary do ateizmu lub z ateizmu do wiary.
bembergiem w berg |
#10 4 na 4 | Marek okmarek Okrągły (2283 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > Terlikowski krzyczy "wiara to nie wiedza tylko zaufanie". Świetna sztuczka, pozwalająca przedstawiać coś jako de facto pewnik, a jednocześnie uniknąć konieczności przedstawienia dowodów. Tylko, czy ten pan wyznając "Wierzę w Boga Ojca, itd.", ma na myśli "przypuszczam, że być może istnieje Bóg"? Jeśli tak, to dlaczego nie powie tego wprost? A jeśli nie, to cały ten jego słowotok jest, delikatnie mówiąc, demagogią.Teiści doznali kompletnej klęski na polu dowodów, więc teraz próbują innych podejść. Ja rozumiem to jest ludzkie ogólnie zgodne z podejściem wszechświata. Jakbym miał trick za pomocą którego mógłbym wykorzystywać innych, to jakby trick się zestarzał to bym nie odrzucił go tylko usiłował sprzedać go na inny sposób. Polecam cykl życia produktu i wykres układający się w baranka  to tak z marketingu.
Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument). |
#11 4 na 4 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > Wiedza - przekonanie prawdziwe i uzasadnione.Wystarczyłoby powiązanie wiedzy z przekonaniem uzasadnionym (bez założenia "prawdziwości"). Jeśli wiedza ma stać w niejakiej opozycji do wiary, to polega chyba na nabieraniu przekonania w miarę uzasadnień, a nie na ich dorabianiu do zawczasu powziętego przeświadczenia. |
#12 6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | > 7. Jeśli X sądzi, że doświadczył p, to ma prawo sądzić, że zaszło p> (jeśli Jan sądzi, że doświadczył burzy, to ma prawo sądzić, że była burza)David Hume:Żadne świadectwo nie wystarczy do wykazania autentyczności cudu, jeśli nie jest ono tego rodzaju, że jego fałszywość byłaby większym cudem aniżeli fakt, który ma być na jego podstawie wykazany.
No testimony is sufficient to establish a miracle, unless the testimony be of such a kind, that its falsehood would be more miraculous, than the fact, which it endeavors to establish. ("An Enquiry Concerning Human Understanding") Jeżeli "p" oznacza "rozmowę z Bogiem", to Jan ma co najwyżej prawo sądzić, że śnił lub halucynował. No chyba że Bóg przekazał mu we śnie informację, której Jan dotychczas nie miał - i możliwość, że sam do niej doszedł "byłaby większym cudem aniżeli" rozmowa z Bogiem. > 8. Y jest usprawiedliwiony, gdy sądzi, że X ma prawo sądzić, że p> (Małgosia jest usprawiedliwiona, jeśli sądzi, że Jan ma prawo sądzić, że była burza)Na mocy tej samej maksymy Hume'a, Małgosia będzie usprawiedliwiona dopiero wtedy, gdy Jan przekaże jej tę informację, celem niezależnej weryfikacji. I nie, "nowe rozumienie pewnych twierdzeń religii" nie jest czymś, do czego niepodobna dojść samemu. Zwięzły dowód Wielkiego Twierdzenia Femata ujdzie (sprawdzić, czy Jan nie jest genialnym matematykiem). |
#13 4 na 4 Xion (501 punktów) (zablokowany) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | >Człowiek tak sztandarowy mówi wprost, że wszystko w jego religii - z Bogiem, >cudami, świadectwami, Wojtyłą, czarodziejskimi portretami Mamusi Boga - może być ściemą (...) No ale przecież nie jest!
To co opisujesz, to nic innego jak "wątpienie" rytualne, tradycyjny już element dozwolonego i pożądanego wachlarza religijnych odczuć. Należy wręcz wątpić od czasu od czasu, bo to przecież oznacza "żywą" wiarę, gorącą i celową! Przypomnijmy sobie chociażby Matkę Teresę: jej wątpliwości były, o ile dobrze pamiętam, jednym z przyczynków do kanonizacji.
Wątpić więc powinniśmy we wszystko i regularnie - z jednym tylko wymaganiem. Takie "wątpliwości" muszą zawsze prowadzić z powrotem na łono wiary, zwykle nawet silniejszej i bardziej zaślepionej niż wcześniej. Nic to, że prawie zauważyliśmy, że to wszystko bzdury; przeciwnie, tym mocniej musimy zaciągnąć z powrotem religijnymi oparami, żeby ten nieprzyjemny wykwit rozpaczliwie broniącego się rozumu czym prędzej unieszkodliwić. |
| 17latek (578 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego |
> 1. Jak rozumiesz pojęcie wiary?(wiara religijna)to hipoteza zakładająca ,że istnieje byt wyższy ,bądź też siła wyższa > 2. Jak wydaje Ci się, że katolicy rozumieją pojęcie wiary?Zakładają w większości ,że bóg istnieje przy czym nie ma to postaci hipotetycznej ,lecz postać twierdzącą ,przy czym wiara katolicka bazuje na irracjonaliźmie. > 3. Jakie są (o ile są, a pewnie są) zasadnicze różnice między tymi dwoma rozumieniami?Wiara w moim odczuciu to hipoteza np : wiara w ludzi ,wierzę że ktoś mnie nie oszuka i nie mogę stwierdzić czy to zrobi czy też nie .Wiara po katolicku różni się od mojej brakiem hipotezy,i brakiem minimum racjonalności ,bym powiedział że wiara katolicka to jest LSD powoduje trans, zaburzenia świadomości ,percepcji ,możliwości dokonywania świadomych wyborów ,wieczne halucynacje ,zaburzenia emocji . |
| worek kości (2937 punktów) | Odp: Elementarz - wiara wg Terlikowskiego | David Hume:Żadne świadectwo nie wystarczy do wykazania autentyczności cudu, jeśli nie jest ono tego rodzaju, że jego fałszywość byłaby większym cudem aniżeli fakt, który ma być na jego podstawie wykazany. No tak, ale czy jeśli uznamy tę zasadę, to nie wykluczymy z zakresu naszego poznania takich spaw jak (za Wojtysiakiem - Spór o istnienie Boga): 1. Świadectwa o zjawiskach rzadkich lub anomalnych. 2. Nasze własne doświadczenie takich zdarzeń. 3. Możliwość stwierdzania zmian w działaniu praw przyrody. 4. Możliwość badania nowej dziedziny, dotąd nieznanej lub nieporównywalnej z danymi powszechnego doświadczenia. No i Wojtysiak zastanawia się, czy zamiast wykluczać całkowicie możliwość zaistnienia cudu (więcej na tym tracimy, niż zyskujemy), nie będzie lepszym podejściem badanie konkretnych relacji o cudach. > Jeżeli "p" oznacza "rozmowę z Bogiem", to Jan ma co najwyżej prawo sądzić, że śnił lub halucynował.A jeśli "p" oznaczałoby "piorun kulisty, który wleciał przez okno do kuchni", to trzymając się zasady Hume'a, jako że takie zjawisko jest niezwykle rzadkie, to także lepiej uznać, że Jan jednak śnił lub halucynował. > Na mocy tej samej maksymy Hume'a, Małgosia będzie usprawiedliwiona dopiero wtedy, gdy Jan przekaże jej tę informację, celem niezależnej weryfikacji.No tak, ale jeśli zjawisko, którego Jan doświadczył, ocierało się o anomalię, Małgosia na mocy maksymy Hume'a musiałaby założyć, że Jan jednak np. przedawkował syrop na kaszel. > I nie, "nowe rozumienie pewnych twierdzeń religii" nie jest czymś, do czego niepodobna dojść samemu.> Zwięzły dowód Wielkiego Twierdzenia Femata ujdzie (sprawdzić, czy Jan nie jest genialnym matematykiem).To już Twoja osobista preferencja, nie powiem, że zła - też bym pewnie wolał dowód matematyczny niż religijny - nie zmienia to jednak faktu, że chociaż do nowych, koherentnych z doktryną katolicką twierdzeń religijnych można dojść samemu, nie jest jasne, czy w związku z tym wszystkie twierdzenia religijne zostały uzyskane "samodzielnie".
bembergiem w berg |
1 2 3 4 5 6 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|