 |
Kiedy należy skreślić kolegę/przyjaciela? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-05-2013 17:23 | vifix (2315 punktów) | Kiedy należy skreślić kolegę/przyjaciela?
5 na 5 | Temat będzie dość nietypowy ale jestem ciekaw waszej opinii.
Wyobraźcie sobie, że macie dobrego kolegę/przyjaciela i nie chodzi tu o tzw. przyjaciół z facebooka tylko o naprawdę bliska osobę. Dowiadujecie się, że ten kolega/przyjaciel zdradza swoją partnerkę/żonę. Czy w tym momencie ta osoba zasługuje na to aby utrzymywać z nią bliską znajomość i, co się z tym wiąże, wciąż jej ufać? Czy nie jest tak, że skoro ta osoba zdradziła bliską osobę to w odpowiednich warunkach zdradzi/skrzywdzi/oszuka również nas bo nie ma kręgosłupa moralnego, którego oczekujemy od bliskich osób? Kiedy złe uczynki naszych przyjaciół powinniśmy traktować jako potencjalne złe uczynki tej osoby względem nas? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
17 na 17 | Ania. (14138 punktów) | Gdyby to była moja przyjaciółka, to raczej byłoby lanie po głowie przy kawie, albo wysłuchiwanie jej żali przy wódce. Wybacz, ale przyjaciele chyba są od tego żeby pomóc się pozbierać, czasem nakopać do cytopyge, ale na pewno nie od tego, żeby skreślać po jednym błędzie.
Życie nie jest czarno-białe, nie spieszę się z oceną innych. Ale w trosce o jej/jego dobro radziłabym uporządkowanie sobie życia, bo trwanie w kłamstwie nie jest dobre dla zdrowia psychicznego.
|
|
 | 4 na 4 | worek kości (2937 punktów) | >Gdyby to była moja przyjaciółka
A tak nieco z szowinistycznej ciekawości zapytam - a gdyby to był przyjaciel, który zdradza swoją żonę?
bembergiem w berg
|
|
|  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | >>Gdyby to była moja przyjaciółka >A tak nieco z szowinistycznej ciekawości zapytam - a gdyby to był przyjaciel, który zdradza swoją żonę? Mam w zasadzie dwie dziewczyny, które traktuję jak przyjaciółki "przechodzone" w różnych okolicznościach, a w gronie płci "silnej" mam bliskich kolegów. Gdyby ich to dotyczyło, reakcja byłaby taka sama.
Gdyby to był mąż mojej przyjaciółki, najpierw byłaby rozmowa z nim. Później - nie wiem. Zależałoby od przebiegu tej rozmowy.
|
|
 | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | > Wybacz, ale przyjaciele chyba są od tego żeby pomóc się pozbierać, czasem nakopać do cytopyge, ale na pewno nie od tego, żeby skreślać po jednym błędzie.Jasne, pełna zgoda, ale co jeśli z tej rozmowy nic nie wychodzi. On nie widzi w tym nic złego bo przecież ją kocha, ale ile można kochać się z jedną. A na pytanie, czy chciałby być potraktowany w ten sam sposób odpowiada, że najważniejsze aby się nie dowiedział i jeśli będzie pewny, że żona go kocha to nie widzi problemu. Albo inny przykład. Nasz przyjaciel okrada swojego szefa. Choć twierdzi, że wie, iż kradzież jest zła to uważa, że w tym przypadku nie ma w jego zachowaniu niczego złego bo szef od tych drobnych kradzieży nie zbiednieje. Skoro już dowiódł, że kradzież jest dla niego "względnym grzechem" to co jeśli kiedyś my staniemy się jego ofiara podobnie jak szef? > Ale w trosce o jej/jego dobro radziłabym uporządkowanie sobie życia, bo trwanie w kłamstwie nie jest dobre dla zdrowia psychicznego.Problemy nie pochodzą z mojego życia a sytuacje są hipotetyczne. Temat zainspirowany paradokumentami typu "dlaczego ja", "pamiętniki z wakacji" itd.
|
|
|  | 6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | > >Wybacz, ale przyjaciele chyba są od tego żeby pomóc się pozbierać, czasem nakopać do cytopyge, ale na pewno nie od tego, żeby skreślać po jednym błędzie.> Jasne, pełna zgoda, ale co jeśli z tej rozmowy nic nie wychodzi. On nie widzi w tym nic złego bo przecież ją kocha, ale ile można kochać się z jedną. A na pytanie, czy chciałby być potraktowany w ten sam sposób odpowiada, że najważniejsze aby się nie dowiedział i jeśli będzie pewny, że żona go kocha to nie widzi problemu.Myślę, że taka osoba nie zostałaby moim przyjacielem... Ale gdyby tak się zdarzyło, to obawiam się, że jego sekret nie byłby u mnie bezpieczny. Nie umiem kłamać - ale uprzedziłabym o tym uczciwie i dała szansę na samodzielne załatwienie problemu. Ogólnie nie przemawia do mnie wybór, o którym należy kłamać. Jeśli takiego dokonujesz, to znaczy że to zły wybór. > Albo inny przykład. Nasz przyjaciel okrada swojego szefa. Choć twierdzi, że wie, iż kradzież jest zła to uważa, że w tym przypadku nie ma w jego zachowaniu niczego złego bo szef od tych drobnych kradzieży nie zbiednieje. Skoro już dowiódł, że kradzież jest dla niego "względnym grzechem" to co jeśli kiedyś my staniemy się jego ofiara podobnie jak szef?Jak wyżej. Takie osoby raczej odsiałyby się w trakcie znajomości. Szczególnie że zdarzył nam się epizod z okradaniem nas przez starych znajomych. Już nie są znajomymi. > >Ale w trosce o jej/jego dobro radziłabym uporządkowanie sobie życia, bo trwanie w kłamstwie nie jest dobre dla zdrowia psychicznego.> Problemy nie pochodzą z mojego życia a sytuacje są hipotetyczne. Temat zainspirowany paradokumentami typu "dlaczego ja", "pamiętniki z wakacji" itd.  Może, ale zdarzają się i w życiu. Tak - zdarzyło mi się nagadać nieuczciwej dziewczynie i powiedzieć jej wprost, dlaczego nie jest akceptowana. Chodziło o uczciwość wobec związków znajomych. Było to w miejscu publicznym. Tak - zdarzyło mi się na forum publicznym nagadać chłopakowi, który oszukał wielu znajomych, a nawet przyjaciół. Było to po próbach dogadania się z nim. Obraził się śmiertelnie, bo nikt inny nie powiedział tego w sposób jawny - chociaż każdy wiedział i kłapał za plecami. Nie żałuję obu zdarzeń. Tak - jestem zasadnicza. Ale zapewniam, że sobie stawiam wyższe wymagania niż moim bliskim.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | > Myślę, że taka osoba nie zostałaby moim przyjacielem...No i to jest właśnie problem. Osobiście mam przyjaciela, który jest fantastyczny i mu ufam. Kiedyś rozstał się z narzeczoną i zaczął spotykać się z innymi, potem do siebie wrócili i przestał się spotykać z innymi. Ale tak sobie pomyślałem, że co będzie jak on zacznie ją zdradzać (ma bardzo luźny stosunek do kobiet) czy powinienem się wtedy z nim jeszcze przyjaźnić czy już nie. > Ale gdyby tak się zdarzyło, to obawiam się, że jego sekret nie byłby u mnie bezpieczny. Nie umiem kłamać - ale uprzedziłabym o tym uczciwie i dała szansę na samodzielne załatwienie problemu.W moim przypadku jego narzeczona nie jest mi bliska. Nie płakałbym po niej gdyby się rozstali. Kłamać natomiast umiem  więc pewnie bym jej nie powiedział ale bałbym się, czy w przyszłości mnie nie oszuka. > Jak wyżej. Takie osoby raczej odsiałyby się w trakcie znajomości.No i właśnie o to chodzi w tym temacie. Kiedy odsiać? > >Problemy nie pochodzą z mojego życia a sytuacje są hipotetyczne. Temat zainspirowany paradokumentami typu "dlaczego ja", "pamiętniki z wakacji" itd.  > Może, ale zdarzają się i w życiu.> Tak - zdarzyło mi się nagadać nieuczciwej dziewczynie i powiedzieć jej wprost, dlaczego nie jest akceptowana. Chodziło o uczciwość wobec związków znajomych. Było to w miejscu publicznym.Wiem o tym, dlatego dziwią mnie osoby, które uważają, że się nie zdarzają.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Ania. (14138 punktów) | >>Jak wyżej. Takie osoby raczej odsiałyby się w trakcie znajomości. >No i właśnie o to chodzi w tym temacie. Kiedy odsiać? Nie wiem. Ja jestem ostrożna w określaniu ludzi przyjaciółmi. Ale zbliżam się do tych, których system wartości, normy, zachowania w jakimś stopniu pasują do moich. W trakcie procesu poznajemy się lepiej, sprawdzamy się nawzajem, określamy nasze relacje. Dziecinne "chcesz być moją BFF" nie są dla mnie. Za to stopni znajomości mam wiele, od luźnych, przez bliskie, po "prawie przyjaciel".
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Za to stopni znajomości mam wiele, od luźnych, przez bliskie, po "prawie przyjaciel".
Jasne, tyle, że te stopnie wiążą się z określonymi zachowaniami z naszej strony. Dla przyjaciela zrobimy wszystko a dla znajomego niewiele. A co jeśli na kimś się zawiedziesz (tak jak w moich hipotetycznych sytuacjach) i spadnie w Twoim osobistym rankingu na niższą pozycję a po jakimś czasie przyjdzie poprosić Cię o coś, co zrobiłabyś jedynie dla przyjaciela. Powiesz mu, że już tego nie zrobisz bo spadł o stopień niżej?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | >>Za to stopni znajomości mam wiele, od luźnych, przez bliskie, po "prawie przyjaciel". >Jasne, tyle, że te stopnie wiążą się z określonymi zachowaniami z naszej strony. Dla przyjaciela zrobimy wszystko a dla znajomego niewiele. >A co jeśli na kimś się zawiedziesz (tak jak w moich hipotetycznych sytuacjach) i spadnie w Twoim osobistym rankingu na niższą pozycję a po jakimś czasie przyjdzie poprosić Cię o coś, co zrobiłabyś jedynie dla przyjaciela. Powiesz mu, że już tego nie zrobisz bo spadł o stopień niżej? To zależy od tego, o co by mnie poprosił. Zwykle nie odmawiam i znajomym, ale jeśli uznałabym, że nie powinnam, to odmówiłabym po prostu. Nie musisz używać wielkich słów, wystarczy - stary, sorki ale nie mogę.
|
|
| | |  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >No i właśnie o to chodzi w tym temacie. Kiedy odsiać?
W miarę trwania znajomości relacja podlega zbliżaniu lub oddalaniu. Kiedy znajomy postępuje według systemu wartości którego nie akceptujesz znajomość należy rozluźnić. Dla osób bliskich stosowany system wartości jest wzajemnie znany.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | >>No i właśnie o to chodzi w tym temacie. Kiedy odsiać? >W miarę trwania znajomości relacja podlega zbliżaniu lub oddalaniu. Kiedy znajomy postępuje według systemu wartości którego nie akceptujesz znajomość należy rozluźnić.
Dobrze ale co z tym później zrobić. Jak przyjaciel zauważy, że zmienił się mój stosunek do niego to po prostu powiedzieć mu, że zrobił to i tamto i od tego momentu nie jest już tak bliskim przyjacielem?
|
|
| | | | |  | | panTeista (6808 punktów) |
>Dobrze ale co z tym później zrobić. Jak przyjaciel zauważy, że zmienił się mój stosunek do niego to po prostu powiedzieć mu, że zrobił to i tamto i od tego momentu nie jest już tak bliskim przyjacielem?
Między przyjaciółmi spodziewam się szczerości i zaufania. Powiedziałbym np.: Zrobiłeś to i tamto, zaskoczyłeś mnie tym i zaniepokoiło mnie to. Takie zachowanie łączy się u mnie z negatywnymi emocjami i osłabieniem zaufania do ciebie. Po prostu szczerość, bierz pod uwagę nie tylko to co myślisz, ale także swoje uczucia (czy nadal czujesz do przyjaciela zaufanie czy osłabło?). Zaufanie z czasem może powrócić ale przychodzi to z trudem. Przyjaciele odsłaniają sobie nie tylko myśli, także uczucia. Proponuję powiedzieć że zaufanie osłabło (jeśli osłabło), że zachowanie zaniepokoiło (może się pojawić podobne wobec Ciebie). Odpowiedź (zapewnienie) partnera traktuję w zależności od tego, jakie na mnie robi wrażenie.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
|  | | panTeista (6808 punktów) | >Jasne, pełna zgoda, ale co jeśli z tej rozmowy nic nie wychodzi. On nie widzi w tym nic złego (...). A na pytanie, czy chciałby być potraktowany w ten sam sposób odpowiada, że najważniejsze aby się nie dowiedział (...).
Należy odpowiedzieć sobie na pytanie: czy moje zaufanie do przyjaciela pozostało bez zmian? Spadek zaufania zmniejsza bliskość relacji. Nie należy udawać że nic się nie zmieniło w przyjaźni, wbrew temu co czujemy.
>Nasz przyjaciel okrada swojego szefa. Choć twierdzi, że wie, iż kradzież jest zła to uważa, że w tym przypadku nie ma w jego zachowaniu niczego złego (...). Skoro już dowiódł, że kradzież jest dla niego "względnym grzechem" to co jeśli kiedyś my staniemy się jego ofiara podobnie jak szef?
Wobec osoby która dopuszcza się kradzieży nasze zaufanie spada. Kierujemy się tym uczuciem i nie pozostawiamy tej osoby samej w naszym domu, zakładzie i wogóle jesteśmy ostrożniejsi (może nawet bardziej podejrzliwi). Czyli relacja osłabia się.
Maitrea
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | > Kiedy złe uczynki naszych przyjaciół powinniśmy traktować jako >potencjalne złe uczynki tej osoby względem nas? Adekwatnie do uczynków. Jeśli zdradza męża/żonę, to znaczy tylko, że jeśli chcesz się z nim/nią związać się uczuciowo i liczysz na jego/jej wierność, to lepiej się zastanowić dwa razy, ale to wcale nie znaczy, że cię oszuka na przykład w interesach. Nie ufałbym osobie, która twierdzi, że nigdy nie skłamała i zawsze dotrzymywała wszystkich obietnic.
|
|
 | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Adekwatnie do uczynków. Jeśli zdradza męża/żonę, to znaczy tylko, że jeśli chcesz się z nim/nią związać się uczuciowo i liczysz na jego/jej wierność, to lepiej się zastanowić dwa razy, ale to wcale nie znaczy, że cię oszuka na przykład w interesach. Z jednej strony tak, ale nieuczciwość w jednym może świadczyć o nieuczciwości w drugim. Osobiście jednak skłaniam się ku Twojej interpretacji. >Nie ufałbym osobie, która twierdzi, że nigdy nie skłamała i zawsze dotrzymywała wszystkich obietnic. Powiedziałbym, że twierdzenie iż nigdy się nie skłamało to wprost podręcznikowy przykład kłamstwa.
|
|
 | 4 na 4 | vifix (2315 punktów) | > Jeśli zdradza męża/żonę, to znaczy tylko, że jeśli chcesz się z nim/nią związać się uczuciowo i liczysz na jego/jej wierność, to lepiej się zastanowić dwa razy, ale to wcale nie znaczy, że cię oszuka na przykład w interesach.Oczywiście, że nie ma pewności no ale jeśli ktoś rani bliską sobie osobę to dlaczego miałby nie zrobić tego innej bliskiej osobie (przyjacielowi) jeżeli będzie mu się to baaardzo opłacało np. w interesach. > Nie ufałbym osobie, która twierdzi, że nigdy nie skłamała i zawsze dotrzymywała wszystkich obietnic.Ja nie ufam tylko osobom (mężczyznom) które twierdzą, że nigdy nie oglądali porno
|
|
|  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | > >Nie ufałbym osobie, która twierdzi, że nigdy nie skłamała i zawsze dotrzymywała wszystkich obietnic.> Ja nie ufam tylko osobom (mężczyznom) które twierdzą, że nigdy nie oglądali porno  Mężczyznom? Ty szowinisto!
|
|
|  | 3 na 3 | finerbijk (17282 punktów) | > Oczywiście, że nie ma pewności no ale jeśli ktoś rani bliską sobie osobę to dlaczego miałby nie zrobić tego innej bliskiej osobie (przyjacielowi) jeżeli będzie mu się to baaardzo opłacało np. w interesach.Pewności nie ma nigdy obojętnie, czy zdradza partnera/partnerkę, czy nie. Zdrada taka nie jest przestępstwem, w odróżnieniu od oszustwa finansowego, co dla niektórych może być wyznacznikiem moralności. Poza tym, dochodzi jeszcze taki czynnik, że zdarzają się osoby zdradzające, które pomimo tego pozostają lojalne, a romanse traktują jako niezobowiązujące uzupełnienie w gruncie rzeczy udanego związku, ale w którym nie znajdują zadowolenia cielesnego. > Ja nie ufam tylko osobom (mężczyznom) które twierdzą, że nigdy nie oglądali porno  No to masz szeroki zakres zaufania, każdemu się należy kredyt.
|
|
| |  | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | >Zdrada taka nie jest przestępstwem,
W przypadku rozwodu zdrada stanowi przesłankę za orzeczeniem rozwodu z winy zdradzającego. Ja oceniam zdradę partnerską w zależności od tego jak partnerzy pomiędzy sobą ustalą (obiecują sobie prywatnie).
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
| | |  | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Ja oceniam zdradę partnerską w zależności od tego jak partnerzy pomiędzy sobą ustalą (obiecują sobie prywatnie).
Ja nikogo nie oceniam w tym względzie. Życie nauczyło mnie pokory i wyprało z idealizmu.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | panTeista (6808 punktów) | >>Ja oceniam zdradę partnerską w zależności od tego jak partnerzy pomiędzy sobą ustalą (obiecują sobie prywatnie). >Ja nikogo nie oceniam w tym względzie. Życie nauczyło mnie pokory i wyprało z idealizmu.
Jeżeli partnerka wplącze się w jeden romans z pokorą to przyjmuję. Jeżeli zdrady zdarzają się częściej, stawia to pod znakiem zapytania ważność obietnicy, pomiędzy partnerami słabnie zaufanie. Nie żebym potępiał osobę zdradzającą ale chodzi o tenże zanik zaufania. Jeśli partnerzy nie mają zaufania związek jest słaby i stoi pod znakiem zapytania. Może to i idealizm, a może ja po prostu wysoko cenię zaufanie.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
4 na 4 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | ( ... ) Dowiadujecie się, że ten kolega/przyjaciel zdradza swoją >partnerkę/żonę. Pierwsze pytanie/ refleksja to : dlaczego zdradza ? Bo jest mu z nią żle i nie chce jej skrzywdzić zostawiając ją ? przestała być dla niego atrakcyjna seksualnie ? jest złą kobietą, ale z przyczyn jakiś tam rozpad ich związku jest niemożliwy ? kolega jest seksoholikiem ? etc..
Czy w tym momencie ta osoba zasługuje na to aby utrzymywać z nią bliską znajomość i, >co się z tym wiąże, wciąż jej ufać? A dlaczego niby nie ? Nie widzę żadnego związku pomiędzy tymiż relacjami, gdyż sama zdrada - nie znając jej przyczyn - o niczym ( poza tym, że jest faktem ) nie świadczy i nie ma żadnego wpływu na relacje między przyjaciółmi.
Kiedy złe uczynki naszych przyjaciół powinniśmy traktować jako >potencjalne złe uczynki tej osoby względem nas? Tak nijako " z klucza " to chyba nigdy. Każdą sytuację należy rozpatrywać osobno. Gdy złe uczynki ( jak to ładnie nazwałeś )nie dotyczą nas bezpośrednio, ale są naprawdę złe ( np. przemoc ), zaś osoba, która się ich dopuszcza jest naszym przyjacielem, wówczas trzeba jej pomóc "nawrócić się" na właściwą drogę. Zdrada żony przez przyjaciela nie musi być złem ( nawet dla owej małżonki ). Sam znam kilka, wieloletnich już, związków, w których owa zdrada jest przez współmałżonków wzajemnie akceptowana ( głównie z przyczyn finansowych ).
|
|
1 na 1 | Legion (587 punktów) |
>odpowiednich warunkach zdradzi/skrzywdzi/oszuka również nas bo nie ma kręgosłupa moralnego, którego >oczekujemy od bliskich osób? Kiedy złe uczynki naszych przyjaciół powinniśmy traktować jako >potencjalne złe uczynki tej osoby względem nas? Mam wrażenie, że traktujesz ludzi z góry, bo mimo iż nie wiesz pewnie wszystkiego (chyba, że jesteś wścibski, a masz po łapskach!!!) to z góry zakładasz, że taka osoba nie ma w ogóle moralności, jest na wskroś zła i zepsuta.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >Mam wrażenie, że traktujesz ludzi z góry, bo mimo iż nie wiesz pewnie wszystkiego (chyba, że jesteś wścibski, a masz po łapskach!!!) to z góry zakładasz, że taka osoba nie ma w ogóle moralności, jest na wskroś zła i zepsuta.
Źle mnie zrozumiałeś. Nie uważam, że taka osoba jest zepsuta w całości tylko, że nie zgadzamy się w dość ważnej kwestii i obawiam się, że przykrość, którą ta osoby sprawiła innej osobie może kiedyś sprawić mi, niekoniecznie w tej samej formie.
|
|
|  | | panTeista (6808 punktów) | >obawiam się, że przykrość, którą ta osoby sprawiła innej osobie
W większości ludzie oczekują wierności seksualnej bliskich sobie osób. Wierność seksualna nie jest jednak czymś oczywistym. Nie ma pewności czy partnerzy pomiędzy sobą ją ustalili. Obietnica podczas ceremonii jest mniej ważna niż obietnica dana (ustalenia) w cztery oczy. To czy wyrządził przykrość zależy od wspólnych małżeńskich ustaleń.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >Wierność seksualna nie jest jednak czymś oczywistym.
Zdaje sobie z tego sprawę.
>To czy wyrządził przykrość zależy od wspólnych małżeńskich ustaleń.
W omawianym przeze mnie hipotetycznym przypadku wyrządził.
|
|
6 na 6 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | Mimo wszystko spraw łóżkowych z osobami trzecimi nie mieszał bym do przyjaźni. To z kim, jakiej płci, iloma itp. To jest kogoś prywatna sprawa. Wielu ludzi nie rozmawia o tym nawet z przyjaciółmi. Nie wiesz czy oni nie chcą żyć w tak zwanym otwartym związku, albo jakiejś innej konfiguracji. A może są już w trakcie rozwodu/separacji tylko nie ogłosili tego jeszcze światu. Łatwo jest wyciągać pochopne wnioski w temacie o którym wiemy nie wiele.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | > Mimo wszystko spraw łóżkowych z osobami trzecimi nie mieszał bym do przyjaźni. To z kim, jakiej płci, iloma itp. To jest kogoś prywatna sprawa. Wielu ludzi nie rozmawia o tym nawet z przyjaciółmi. Nie wiesz czy oni nie chcą żyć w tak zwanym otwartym związku, albo jakiejś innej konfiguracji. A może są już w trakcie rozwodu/separacji tylko nie ogłosili tego jeszcze światu. Łatwo jest wyciągać pochopne wnioski w temacie o którym wiemy nie wiele.Co do mojego przykładu to tutaj masz szersze wyjaśnienie: www.racjonalista.pl/forum.php/s,563661#w563696Ale w tym temacie nie chodzi o sprawy łóżkowe. Zdrada jest tylko przykładem, na miejsce której możesz wstawić dowolne inne zachowanie, które nie chciałbyś aby ktoś uczynił Tobie. W linku powyżej masz kolejny przykład z kradzieżą.
|
|
|  | 2 na 2 | panTeista (6808 punktów) | >możesz wstawić dowolne inne zachowanie, które nie chciałbyś aby ktoś uczynił Tobie.
Jeżeli bliski znajomy zachowuje się wobec innych w sposób nie akceptowany przezemnie (np. stosuje przemoc), jest to wskazówka do rozluźnienia (a nawet przerwania) znajomości. I to nie tylko na poziomie intelektualnym, także na poziomie uczuciowym. Po prostu przestaję tę osobę lubić.
>W linku powyżej masz kolejny przykład z kradzieżą.
Osobie która kradnie nie pożyczyłbym nawet pięć złotych, nawet przy świadkach.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
4 na 4 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >Kiedy należy skreślić kolegę/przyjaciela? Z przyjaźnią jest tak samo jak to mawiają o miłości "Nie kocha się za coś - ale mimo wszystko". Choć pierwsza część tego zdania nie jest aż taka mądra. Chciałem przez to powiedzieć że nie ma żadnej obiektywnej odpowiedzi na to pytanie. Każdy musi sobie jej udzielić sam.
|
|
11 na 11 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Mam siedmiu przyjaciół od piaskownicy czyli ze 40 lat plus trzech późniejszych (piszę o chłopach) i koooorna, do głowy by mi nie przyszły takie wątpliwości po tych wszystkich ich lewych doopach, romansach, kochankach, rozwodach i kolejnych związkach. Oczywiście, nie u wszystkich. A za każdym z nich poszedłbym w ogień (a oni za mną). Jeszcze się nie zawiodłem, co najwyżej małe grzeszki o których nie pamiętam, a ile nas czasami różni, jak bardzo odbiegamy w rozmaitych kwestiach od siebie, ile dyskusji i kłótni. I co? Nic. Bo to wszystko choooooj na przeciw tej więzi. Pierdoły. Ty chyba nie wiesz, co to jest przyjaźń. Oceniasz go w taki sposób, że poddajesz w wątpliwość sens waszej relacji?! Ci moi, w mojej ocenie, takie życiowe głupoty czasami wyczyniają, ale kuźwa, nigdy bym się z tego tytułu od żadnego z nich nie odwrócił. Najwyżej walnę, co myślę. Albo oleję. Każdy może bez zmrużenia oka to samo w moją stronę, najwyżej się pokłócimy, a za chwilę napijemy. To, co napisałeś brzmi tak, że kolega/przyjaciel musi dopasować się do Twojego widzimisię i być lustrzanym odbiciem Twoich zapatrywań i wartości. Bo jak nie, to mu odmówisz kręgosłupa moralnego (to mnie zirytowało - przyznaję, ale gdzie indziej się tłumaczysz - o.k). Bez sensu. Dmuchasz na zimne. Jak Tobie coś zrobi, to się wtedy będziesz zastanawiał. Przeżyjesz w razie czego, bo z kryształu chyba nie jesteś? Tylko nie strzelaj focha z byle powodu jak ......... I weź sobie do serca, to co napisał Chacarron Macaron. "Mimo wszystko". Inaczej niczego nie zbudujesz, bo będziesz szukał siebie w innych, a to się nie uda i w ogóle jest bez sensu, bo rzecz w różnicy.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >Bez sensu. Dmuchasz na zimne. Jak Tobie coś zrobi, to się wtedy będziesz zastanawiał.
Faktycznie bez sensu. Jak mnie złodziej okradnie to wtedy zamontuje drzwi.
>Przeżyjesz w razie czego, bo z kryształu chyba nie jesteś? Tylko nie strzelaj focha z byle powodu jak .........
Jak poznajesz dziewczynę, która każdego, z którym była zdradziła to też sobie mówisz, że jesteś tym wyjątkowym, któremu tego nie zrobi a jak zrobi to przeżyjesz bo w końcu nie jesteś z kryształu? A co tam te zmarnowane kilka miesięcy na związek z nią.
>I weź sobie do serca, to co napisał Chacarron Macaron. "Mimo wszystko". Inaczej niczego nie zbudujesz, bo będziesz szukał siebie w innych, a to się nie uda i w ogóle jest bez sensu, bo rzecz w różnicy.
Nie mam zamiaru. Oczekuję od innych tylko tego, czego sam oczekuję od siebie. Nic więcej.
|
|
|  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | No to proponuję ograniczyć się do posiadania znajomych. Tak będzie lepiej dla Ciebie i dla innych.
|
|
2 na 2 | Grey (2102 punktów) | >Kiedy złe uczynki naszych przyjaciół powinniśmy traktować jako >potencjalne złe uczynki tej osoby względem nas?
Według mnie zawsze. Jeśli ktoś np. obgaduje kogoś, zakładam, że mnie też obgada, jak tylko straci mnie z oczu i spotka się z kimś innym. Jeśli ktoś zdradza czyjeś tajemnice, to jest to dla mnie sygnał, żeby mu nic nie mówić o sobie. Jeśli dowiem się, że ktoś kradnie, na wszelki wypadek nie wpuszczam go do domu. A jak już muszę, to chowam wszystkie cenne rzeczy przed jego odwiedzinami.
Jeśli mam wątpliwości, czy się z kimś kumplować, analizuję każdą osobę indywidualnie, rozważam wszystkie za i przeciw. I dopiero podejmuję decyzję. Jestem w stanie przymknąć oczy na wiele rzeczy, jeśli dobrze się bawię w czyimś towarzystwie. Ale to jest moje kryterium, a Ty możesz mieć inne i nikt Ci nie może mówić, jak masz sobie dobierać przyjaciół.
|
|
2 na 2 | psychodeliczny dziwak (30 punktów) | >Dowiadujecie się, że ten kolega/przyjaciel zdradza swoją partnerkę/żonę. Czy w tym momencie ta osoba zasługuje na to aby utrzymywać z nią bliską znajomość i, co się z tym wiąże, wciąż jej ufać?
Zależy, na jakich płaszczyznach - ktoś, kto niedostatecznie dojrzał do roli małżonka, niekoniecznie musi być złym partnerem w biznesie, czy w innych sferach życia. Nie istnieje na świecie człowiek doskonały, więc czy w takim przypadku należy skreślić osobę, którą uważało się za przyjaciela? Swoją drogą, czy przyjaciół się nie zna "na wylot"? Zastanawiam się, czy są ludzie, którzy zachowania bliskiego znajomego jak np. zdrada mogliby przewidzieć, w co nie wątpię.
|
|
| Someofmyparts (1 punktów) | Zgadzam się z przedmówcą. Pełniąc różne role w naszym życiu zachowujemy się inaczej bo dostosowujemy schematy zachowań do okoliczności. Każdy z nas zachowuje się inaczej przy wysokim urzędniku państwowym od którego zależy jakieś nasze dobro, inaczej przy policjancie, inaczej przy żonie, inaczej przy bracie, a inaczej przy matce. To, że ktoś notorycznie popełnia wykroczenia drogowe nie znaczy, że będzie łamał zasady współżycia małżeńskiego, nie będzie szanował prawa karnego. Poza tym, wydaje mi się, że definicja przyjaźni raczej wyklucza odsuwanie się od przyjaciela, gdy ten popełnia błędy.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >To, że ktoś notorycznie popełnia wykroczenia drogowe nie znaczy, że będzie łamał zasady współżycia małżeńskiego, nie będzie szanował prawa karnego.
Jasne, dlatego też napisałem o oszukiwaniu bliskich osób. Jeżeli ktoś oszukuje urzędnika państwowego to jest to trochę inna sytuacja z uwagi na fakt, że z owym urzędnikiem nie łączy go żadna relacja.
>Poza tym, wydaje mi się, że definicja przyjaźni raczej wyklucza odsuwanie się od przyjaciela, gdy ten popełnia błędy.
Błędy są różne. Nie każdy wiąże się ze złą intencja. Chodzi tylko o to aby ubezpieczyć się przed krzywdą wyrządzoną nam przez kogoś a w celu zabezpieczenia się musimy uwzględniać prawdopodobieństwo zaistnienia naszej krzywdy.
|
|
|  | | panTeista (6808 punktów) | >Jeżeli ktoś oszukuje urzędnika państwowego to jest to trochę inna sytuacja z uwagi na fakt, że z owym urzędnikiem nie łączy go żadna relacja.
Gwoli ścisłości w kontaktach interesant/ petent- załatwiacz łączy ich relacja komunikacyjna (rozmowa, pismo). Nawet jeśli tylko pytamy przechodnia o drogę, to przez chwilę łączy pytającego i pytanego relacja komunikacyjna.
Maitrea
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Ruch Palikota.
|
|
1 na 1 | oportunista (1711 punktów) | Jeśli ktoś twierdzi; nie jestem hipokrytą, nie kłamię, nie oszukuje.... od razu widać, że mamy do czynienia z krętaczem sporego kalibru. Wymienione cech kształtujemy w sobie jako jedne z pierwszych w życiu, one to pozwalają nam okiełznać otaczające nas środowisko. Szlachetność nie popłaca, wszyscy kręcimy i jesteśmy wkręcani. Możesz z przyjacielem pogadać o swoich dylematach moralnych, musi to być jednak dobry przyjaciel, ty zaś musisz wykazać się sporą dyplomacja. Rozmowa z jego żoną zrobi z ciebie wroga nr 1. Nawet nie jesteś w stanie wyobrazić sobie tego co dzieje się za zamkniętymi drzwiami ich domu i tak niech zostanie. Prawienie morałów zostaw tym co za to biorą pieniądze. Jeśli masz wątpliwości co do sensowności utrzymywania znajomości, to zerwij ją od razu i nie szukaj usprawiedliwień.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|