Do różnych reakcji przyzwyczaili nas posłowie prawej strony sejmu.
Ale chyba jeszcze żaden nie oświadczył publicznie, że pewna grupa obywateli nie ma prawa do niego pisać listów. Bo nie. Bo on sobie nie życzy.
wyborcza.p(*)laduja_go_homoseksualisci.htmlPan poseł Bartosz Kownacki z PIS (Bydgoszcz) bardzo się zdenerwował, że jacyś geje (z Torunia! jak się toto ulęgło pod bokiem najukochańszego ojczulka, niesamowite!) piszą do niego listy ws. związków partnerskich i jeszcze żądają odpowiedzi.
Listy są wprawdzie grzeczne, zwierają głownie wyjaśnienia po co komu te związki itp. ale pan poseł ma swoje poglądy (wyjęte z Pisma Świętego, wiec zapewne jest zwolennikiem kary śmierci za homoseksualizm... i robienie zakupów w niedzielę) i nie będzie się zniżał do rozważania jakichś bezbożnych argumentów.
Przecież geje (i nie tylko, wszak stowarzyszanie reprezentuje nie tylko gejów ale jeszcze transów, bi i całe to zboczone tałatajstwo) na pewno na niego nie głosowali, a skoro to nie oni go wybrali, to nie maja prawa czegokolwiek od niego oczekiwać. Ani nawet do niego pisać, bo pan poseł dostaje od tego mdłości, bo mu się czynnik FUJ włącza.
Jak to mawiało się u nas na podwórku - "spadówa".
Pan poseł jest posłem na sejm z ramienia sympatyków PIS i pana posła i innym wara od tego, co robi w sejmie.
Poseł wprost wyraża swoje oburzenie otrzymaniem listu od tak odrażającej grupy polskich obywateli. Rwący potok trzech listów nazywa nękaniem, wyraża obawy, że może się "to" przerodzić w stalking (w polskim prawie nie ma stalkingu tyko nękanie własnie, więc pan poseł już powinien lecieć na policję z tymi listami w garści).
Pan poseł chyba dał się wybrać od sejmu wbrew swojej woli i nieświadomie, skoro tak go oburza fakt, że sobie do niego byle stowarzyszenie pisze listy jak do swojego.
W końcu poseł PIS to "ktuś", nie będzie byle pederasta swoją zboczona ręką wpisywał jego moralnie wyższego, katolickiego nazwiska na kopercie.
Śmieszne? Trochę. Ale i przygnębiające.
Trzymam kciuki za Pracownię Różnorodności, żeby kontynuowała swoje nękanie i żeby pan poseł jeszcze głośniej krzyczał. Może nawet pójdzie na policję?
O tak, to by było coś!