Racjonalista - Strona głównaDo treści
Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co!

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
10-05-2013 17:03Mortimer (1359 punktów)Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co!
Ocena 3 na 3
PiS - Prawo I Sprawiedliwość. Polska partia polityczna, która żąda od ministerstwa 5 mln złotych by zorganizować koncert muzyki chrześcijańskiej.

Tak. Muzyki chrześcijańskiej. Jak możemy przeczytać w artykule, który został zamieszczony na stronie Wprost:
Cytat:
Poseł PiS, Andrzej Jaworski poinformował Polskie Radio, że Parlamentarny Zespół do spraw Przeciwdziałania Ateizacji Polski, którym kieruje, zdecydował się zwrócić do Joanny Muchy o dofinansowanie koncertu kwotą 5 milionów złotych.

oraz:
Cytat:
Jaworski dodał, że z kwotą 5 milinów złotych uda się zaprosić wykonawców muzyki chrześcijańskiej światowej sławy.
Jaworski poinformował, że wniosek poparli jednomyślnie wszyscy obecni na wspólnym posiedzeniu posłowie z zespołów: ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski, Katolickiej Nauki Społecznej, Ochrony Życia i Rodziny oraz Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich


Światowa sława się marzy! A jak! 5 milionów Polskich złotówek na "światowej" sławy wykonawców piosenek chrześcijańskich...

ARTYKUŁ
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 Dalej..
#16
11-05-2013 02:19
 Ocena 1 na 1
Damian_Jankowski (26 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
Ale jakby jakiś ateista polityk prosił o kasę na koncert muzyki ateistycznej to byś napisał że piękna inicjatywa co to jest konkurencją dla głupich imprez katolików. Wiesz co, muzyka łagodzi obyczaje, nie tylko ateiści żyją w tym kraju, i jeśli chcą śpiewać koledzy z Pis po chrześcijańsku to niech śpiewają po chrześcijańsku. Tak samo ateistom nikt śpiewać nie zabronił. Jestem agnostykiem, i wierzący i ateiści to ignoranci, którzy myślą że znają odpowiedź na pytanie, na które nikt nie ma odpowiedzi. Niech każdy żyje po swojemu, taki ma być świat wolności.

#17
11-05-2013 07:39
 Ocena 2 na 2
szarley (54911 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Kamil Polakowski
>Aby więc pamięć nie wyblakła, przypomnę:
>Według rządowych planów z 2006 zakładano wybudowanie w latach 2007-2010 stadionu na 70 tys. osób za kwotę 600 tys. zł.

Za tyle to można wybudować skromny domek na przedmieściu. Kpisz z czytelników czy z matematyki ?

Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Damian_Jankowski
>Ale jakby jakiś ateista polityk prosił o kasę na koncert muzyki ateistycznej to byś napisał że piękna inicjatywa co to jest konkurencją dla głupich imprez katolików. Wiesz co, muzyka łagodzi obyczaje, nie tylko ateiści żyją w tym kraju, i jeśli chcą śpiewać koledzy z Pis po chrześcijańsku to niech śpiewają po chrześcijańsku. Tak samo ateistom nikt śpiewać nie zabronił. Jestem agnostykiem, i wierzący i ateiści to ignoranci, którzy myślą że znają odpowiedź na pytanie, na które nikt nie ma odpowiedzi. Niech każdy żyje po swojemu, taki ma być świat wolności.
Co to w ogóle jest muzyka ateistyczna? Pisowcy to sobie mogą śpiewać jak im się podoba, na koncerty też niech chodzą podług swojego gustu, ale nie za publiczne pieniądze. Polska w teorii przynajmniej nie jest teokracją gdzie pieniędzmi z budżetu płaci się za religijne szopki.
Co do ateistów będących ignorantami to po prostu śmiech na sali. Nie ma żadnych naukowych podstaw aby zadawać owo pytanie. Ateizm wymaga dowodów, jak więc może być ignorancją?

Damian_Jankowski (26 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
Czy człowiek który pojawił się na świecie na jakieś sto lat może być pewnym co do tego czy świat stworzył się sam czy ktoś go stworzył? Wydaje mi się że ten co mówi 'jest Bóg' to taki sam ignorant jak ten co mówi 'nie ma Boga'. Agnostyk mówi 'może tak a może nie' i to jest Równowaga.

#20
11-05-2013 09:35
 Ocena 4 na 4
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Damian_Jankowski
>Czy człowiek który pojawił się na świecie na jakieś sto lat może być pewnym co do tego czy świat stworzył się sam czy ktoś go stworzył? Wydaje mi się że ten co mówi 'jest Bóg' to taki sam ignorant jak ten co mówi 'nie ma Boga'. Agnostyk mówi 'może tak a może nie' i to jest Równowaga.
Człowiek ma naukę. Już teraz uczeni sporo wiedzą o początku wszechświata. Bóg do niczego nie jest potrzebny. Ten drugi to raczej pyta o dowody, a takich na gruncie nauki nie ma. Zresztą wstawmy za boga muminki. Wtedy też agnostyk powie, że może są a może nie ma i będzie Równowaga?

#21
11-05-2013 09:39
 Ocena 8 na 8
doppelganger (3218 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Damian_Jankowski
>Czy człowiek który pojawił się na świecie na jakieś sto lat może być pewnym co do tego czy świat stworzył się sam czy ktoś go stworzył? Wydaje mi się że ten co mówi 'jest Bóg' to taki sam ignorant jak ten co mówi 'nie ma Boga'. Agnostyk mówi 'może tak a może nie' i to jest Równowaga.

A co mówi agnostyk na temat istnienia Balroga, Saurona, Galadrieli, Elronda, krasnoludków sikających do mleka, Różowych Jednoróżców na Wrotkach, Latającego Potwora Spaghetti, Św. Mikołaja czy też Czajniczka Russella?

A tutaj coś o tym jak coś może powstać z niczego.




"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein

filip34 (64 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi szarley
Pewnie się pomylił. Miało być 600 milionów złotych. Po co od razu pierdzieć gębą na kogoś.

#23
11-05-2013 14:28
 Ocena 1 na 1
szarley (54911 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi filip34
>Pewnie się pomylił. Miało być 600 milionów złotych. Po co od razu pierdzieć gębą na kogoś.

Kamil Polakowski nie tylko wypowiada się na temat polityki ekonomicznej, ale nawet inicjuje ekonomiczne dyskusje, więc można od niego wymagać, żeby odróżniał tysiące od milionów.

#24
11-05-2013 16:59
 Ocena 1 na 1
Maciej Stachowski (255 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi doppelganger
>A co mówi agnostyk na temat istnienia Balroga, Saurona, Galadrieli, Elronda, krasnoludków sikających do mleka, Różowych Jednoróżców na Wrotkach, Latającego Potwora Spaghetti, Św. Mikołaja czy też Czajniczka Russella?

Są całkowicie nieprawdopodobne, nie warto się nimi zajmować, ale nie mamy idealnej wiedzy, żeby kategorycznie wypowiadać się o ich istnieniu i nieistnieniu. Ponieważ choć to, że jakaś cywilizacja pozaziemska w ramach eksperymentu wprowadziła na orbitę słoneczną niebieski czajniczek jest absurdalne, jest to jednocześnie w teorii możliwe*. Nie możemy więc jednoznacznie, z całą pewnością do tego, że się nie mylimy, powiedzieć, że tego czajniczka tam nie ma - choć nie zmienia to faktu, że nie będziemy się nim przejmować w trakcie np. planowania lotu na Słońce.

Jako agnostyk, traktuję kwestię istnienia/nieistnienia Boga jako swoisty eksperyment myślowy. Daleko mi do tego, żeby podporządkowywać temu swoje życie, czy jakiekolwiek czynności, które wykonuję.

*nie jestem tego do końca pewien, z fizyką astronomiczną jestem raczej na bakier, ale takie jest chyba założenie tego eksperymentu myślowego.

I may disapprove of what you say,
But I will defend to the death your right to say it.

#25
11-05-2013 17:48
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Maciej Stachowski
>Są całkowicie nieprawdopodobne, nie warto się nimi zajmować, ale nie mamy idealnej wiedzy, żeby kategorycznie wypowiadać się o ich istnieniu i nieistnieniu.
Bądźmy poważni. Wymienione postacie w większości pochodzą z Władcy Pierścieni Tolkiena wobec czego mamy pewność, że nie są istotami realnie istniejącymi. Idąc tym tokiem rozumowania nigdy nie można nikomu zaufać bo nie mamy idealnej o nim wiedzy, pieniądze wydawane w sklepie jako reszta powinno się poddawać wielokrotnej analizie, choć to w sumie bezcelowe bo i tak nie będziemy mieli idealnej wiedzy. Strach cokolwiek zrobić, bo skoro owej idealnej wiedzy nie mamy, to któż wie jakie będą konsekwencje danego czynu.
>Ponieważ choć to, że jakaś cywilizacja pozaziemska w ramach eksperymentu wprowadziła na orbitę słoneczną niebieski czajniczek jest absurdalne, jest to jednocześnie w teorii możliwe.
W teorii to wszystko jest możliwe. Na razie zaś nie ma żadnych przesłanek mówiących o istnieniu pozaziemskich cywilizacji. Czajniczek zaś był jedynie eksperymentem myślowym Russela.
>Nie możemy więc jednoznacznie, z całą pewnością do tego, że się nie mylimy, powiedzieć, że tego czajniczka tam nie ma - choć nie zmienia to faktu, że nie będziemy się nim przejmować w trakcie np. planowania lotu na Słońce.
Wiedząc czym w istocie był czajniczek jak najbardziej możemy. Ponadto skoro miał być całkowicie niewykrywalny to i tak jego istnienie nie miałoby żadnego znaczenia.
PS. Może ziemia jest płaska i leży na skorupie wielkiego żółwia? Nie mamy przecież idealnej wiedzy, która mogłaby to wykluczyć .

DyktaFon (9281 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi ratus
>Stadiony i muzyka chrześcijańska.....
>Jak to się ma do TEGO:
> wiadomosci(*)ktyda,1,5479418,wiadomosc.html
>
To doskonały przykład "rozumu" rządzących oraz społeczeństwa.... Niestety, umysł ludzi jest nie do końca "normalny" I tego typu absurdy będą pewnie zawsze.... Jest to też przykład, który powinno się podawać (tzn. teoretyczne braki pieniędzy na sprawy istotne i wyrzucanie miliardów na bzdury...) wszystkim optującym entuzjastycznie za płaceniem podatków "bo tego wymaga solidarność społeczna". "Solidarność" w takim wykonaniu, jak jest obecnie, to nic innego, jak chamskie złodziejstwo pieniędzy wszystkich na własne bezsensowne zachcianki... Z mydleniem oczu, że to dla "wspólnego dobra"...

Maciej Stachowski (255 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>Bądźmy poważni. Wymienione postacie w większości pochodzą z Władcy Pierścieni Tolkiena wobec czego mamy pewność, że nie są istotami realnie istniejącymi. Idąc tym tokiem rozumowania nigdy nie można nikomu zaufać bo nie mamy idealnej o nim wiedzy, pieniądze wydawane w sklepie jako reszta powinno się poddawać wielokrotnej analizie, choć to w sumie bezcelowe bo i tak nie będziemy mieli idealnej wiedzy. Strach cokolwiek zrobić, bo skoro owej idealnej wiedzy nie mamy, to któż wie jakie będą konsekwencje danego czynu.

Stąd mój nacisk na drugą część wywodu - w praktyce nie ma to wszystko znaczenia. Nawet najbardziej wierzący człowiek, wsiadając do pociągu Poznań-Warszawa i dzwoniąc do żony powie, że będzie za 3 godziny, choć przecież może się - według niego - zdarzyć jakaś interwencja boska, która przyspieszy/opóźni przejazd. W zasadzie agnostycyzm to "prawie ateizm" - agnostyk nie zajmuje się Bogiem, nie oddaje czci, nie chodzi do kościółka. Różnica jest jedynie swego rodzaju formalnością - agnostyk uznaje, że nie ma tej "idealnej wiedzy", która pozwoli mu stwierdzić, że Bóg nie istnieje i istnieć nie może.

>>Ponieważ choć to, że jakaś cywilizacja pozaziemska w ramach eksperymentu wprowadziła na orbitę słoneczną niebieski czajniczek jest absurdalne, jest to jednocześnie w teorii możliwe.
>W teorii to wszystko jest możliwe. Na razie zaś nie ma żadnych przesłanek mówiących o istnieniu pozaziemskich cywilizacji. Czajniczek zaś był jedynie eksperymentem myślowym Russela.

Oczywiście, nie sugeruję, że jakaś wysoce rozwinięta technologicznie rasa istnieje, ani że miałaby się zajmować podrzucaniem czajniczków.

Jak to jednak mówią - nawet zepsuty zegar dwa razy dziennie pokazuje dobrą godzinę. Chrześcijanie mogą przypadkiem mieć rację, podobnie muzułmanie, Russel, czy bracia Grimm. Czy to dla nas coś znaczy? Znów - w praktyce nie, ale w teoretycznych rozważaniach owszem. Przy planowaniu lotu na Słońce nie będziemy się przejmowali czajniczkiem, ale jeśli już bierzemy udział w debacie o istnieniu czajniczka i kategorycznie stwierdzamy, że go tam nie ma, należy to poprzeć dowodami.

>Wiedząc czym w istocie był czajniczek jak najbardziej możemy. Ponadto skoro miał być całkowicie niewykrywalny to i tak jego istnienie nie miałoby żadnego znaczenia.

Czy możemy? Oryginalny eksperyment myślowy zakładał, że nie będziemy nigdy w stanie przeczesać całego Układu Słonecznego w poszukiwaniu czajniczka. Chodzi więc raczej o taki wyidealizowany, niewykrywalny czajniczek.

I tak, jego istnienie nie ma znaczenia w żadnych praktycznych zastosowaniach

>PS. Może ziemia jest płaska i leży na skorupie wielkiego żółwia? Nie mamy przecież idealnej wiedzy, która mogłaby to wykluczyć .
>
To dlaczego nie spadamy?

I may disapprove of what you say,
But I will defend to the death your right to say it.

#28
12-05-2013 09:38
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Maciej Stachowski
>Stąd mój nacisk na drugą część wywodu - w praktyce nie ma to wszystko znaczenia. Nawet najbardziej wierzący człowiek, wsiadając do pociągu Poznań-Warszawa i dzwoniąc do żony powie, że będzie za 3 godziny, choć przecież może się - według niego - zdarzyć jakaś interwencja boska, która przyspieszy/opóźni przejazd. W zasadzie agnostycyzm to "prawie ateizm" - agnostyk nie zajmuje się Bogiem, nie oddaje czci, nie chodzi do kościółka. Różnica jest jedynie swego rodzaju formalnością - agnostyk uznaje, że nie ma tej "idealnej wiedzy", która pozwoli mu stwierdzić, że Bóg nie istnieje i istnieć nie może.
W tym rzecz, że to wszystko ma znaczenie. O ile mało kto przejmie się krasnoludkami sikającymi do mleka słusznie uważając to za absurd, to w przypadku boga jest inaczej. Wierzącym bardziej na rękę są agnostycy, którzy przyznają, że coś może być na rzeczy, niż ateiści żądający dowodów na potwierdzenie bzdurnej tezy o niewidzialnym przyjacielu. Ponadto idealna wiedza jeśli zostanie potraktowana poważnie może uczynić spustoszenie w nauce czy sądownictwie. Brak publikacji bo wnioski w niej zawarte nie są rezultatem idealnej wiedzy, uniewinnianie przestępców bo nie mamy idealnej wiedzy o ich czynie.
>Jak to jednak mówią - nawet zepsuty zegar dwa razy dziennie pokazuje dobrą godzinę. Chrześcijanie mogą przypadkiem mieć rację, podobnie muzułmanie, Russel, czy bracia Grimm. Czy to dla nas coś znaczy? Znów - w praktyce nie, ale w teoretycznych rozważaniach owszem. Przy planowaniu lotu na Słońce nie będziemy się przejmowali czajniczkiem, ale jeśli już bierzemy udział w debacie o istnieniu czajniczka i kategorycznie stwierdzamy, że go tam nie ma, należy to poprzeć dowodami.
Jeśli chrześcijanie czy muzułmanie mieliby rację to w praktyce dla ateistów znaczyłoby to dużo. Patrząc jednak na cechy jakie przypisują swoim bóstwom nietrudno zgadnąć, że są one ludzką kreacją, tak samo ich święte księgi, nic tylko kompilacja wcześniejszych. Co do czajniczka i dowodów zgadzam się z Ch. Hitchensem "Co może zostać założone bez dowodu, może zostać odrzucone bez dowodu".
>Czy możemy? Oryginalny eksperyment myślowy zakładał, że nie będziemy nigdy w stanie przeczesać całego Układu Słonecznego w poszukiwaniu czajniczka. Chodzi więc raczej o taki wyidealizowany, niewykrywalny czajniczek.
Możemy. Russel nie propagował przecież istnienia czajniczka. Idąc tym tokiem rozumowania gdybym teraz powiedział, że istnieje latający serwis kawowy będący stwórcą wszystkiego i ukazujący się tylko wybranym - ot taki neo bóg - to również nie mógłbyś zaprzeczyć.
>To dlaczego nie spadamy?
Bo pod tym żółwiem jest kolejny żółw, pod nim zaś następny i tak ad infinitum.

montrawa (1 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Selanos
>To mnie nigdy nie przestanie zadziwiać: w Polsce mamy parlamentarny zespół do przeciwdziałania ateizacji, ale to ateiści są walczący. Niesamowite

Czy nie powinien powstać Parlamentarny Zespół Na Rzecz Ateizacji ?

#30
12-05-2013 18:35
 Ocena 4 na 4
doppelganger (3218 punktów)Odp: Co zrobić za 5 mln złotych? Koncert muzyki chrześcijańskiej, a co
W odpowiedzi Maciej Stachowski
>>A co mówi agnostyk na temat istnienia Balroga, Saurona, Galadrieli, Elronda, krasnoludków sikających do mleka, Różowych Jednoróżców na Wrotkach, Latającego Potwora Spaghetti, Św. Mikołaja czy też Czajniczka Russella?
>Są całkowicie nieprawdopodobne, nie warto się nimi zajmować, ale nie mamy idealnej wiedzy, żeby kategorycznie wypowiadać się o ich istnieniu i nieistnieniu.

Czyli tak jak hipoteza boga, są one całkowicie niefalsyfikowalne, a tym samym pozbawiona wszelkiego sensu empirycznego. W poważnej pracy poznawczej takich hipotez nie bierze się w ogóle pod uwagę, uznając je za bezsensowne. Ponieważ nie odnotowano absolutnie żadnego dowodu istnienia jakiegokolwiek boga, co więcej, nie istnieją nawet szanse, by taki dowód został kiedykolwiek podany (z powodu chronicznej niejasności wszelkich koncepcji boga, wewnętrznych sprzeczności tychże oraz programowego ignorowania w nich ludzkich władz poznawczych), człowiek ma prawo umieścić bogów, ich synów, niepokalane matki tych synów, pojęcie tzw. "nieśmiertelnej duszy" oraz duchy swoich przodków razem z wilkołakami, krasnoludkami, jednorożcami, czarodziejami itd. w miejscu dla nich najbardziej naturalnym: w świecie tworów wyobraźni literackiej. Ateista to ktoś, kto korzysta z tego prawa, a agnostyk powinien to przynajmniej przemyśleć.

>Nie możemy więc jednoznacznie, z całą pewnością do tego, że się nie mylimy, powiedzieć, że tego czajniczka tam nie ma [...]

Nie chodzi o to, aby dowodzić tego, że się mylimy. Ma być dokładnie odwrotnie - musimy dowieść że mamy rację. Trzeźwo i logicznie myślący człowiek wie, że w przypadku twierdzenia egzystencjalnego ciężar dowodu (onus probandi) zawsze spoczywa na tym, kto je głosi, a nie na tym, kto je odrzuca.

>Jako agnostyk, traktuję kwestię istnienia/nieistnienia Boga jako swoisty eksperyment myślowy. Daleko mi do tego, żeby podporządkowywać temu swoje życie, czy jakiekolwiek czynności, które wykonuję.

Popieram - na pytanie o boga powinno się ze zdziwieniem spoglądać na pytającego. Ewentualnie odparować: "Nie rozumiem pytania". Później zapytać o definicję boga i atrybuty boskości itp. itd. Pomoże to punktować brak logiki już na samym początku.

>Nawet najbardziej wierzący człowiek, wsiadając do pociągu Poznań-Warszawa i dzwoniąc do żony powie, że będzie za 3 godziny, choć przecież może się - według niego - zdarzyć jakaś interwencja boska, która przyspieszy/opóźni przejazd.

Mylisz wiarę wynikającą w doświadczenia z wiarą wynikającą z religijnego urojenia. To dwa zupełnie inne pojęcia. Pierwsze jest uzasadnione, gdyż wiemy/posiadamy wiedzę i dowody na to, że ten pociąg zwykle bywał punktualny i dowoził pasażerów na miejsce.
Drugie nie ma żadnego uzasadnienia i jest myśleniem życzeniowym nie opartym dosłownie na niczym.

>W zasadzie agnostycyzm to "prawie ateizm" - agnostyk nie zajmuje się Bogiem, nie oddaje czci, nie chodzi do kościółka. Różnica jest jedynie swego rodzaju formalnością - agnostyk uznaje, że nie ma tej "idealnej wiedzy", która pozwoli mu stwierdzić, że Bóg nie istnieje i istnieć nie może.

Ateista twierdzący, że bóg nie istnieje jest praktycznie takim samym przypadkiem co teistą twierdzący, że taki bóg istnieje. Każdy z nich posiada zerową wiedzę na ten temat. Dlatego należy prawidłowo rozumieć pojęcie ateizmu - jest to tylko odrzucenie wiary z byty nadprzyrodzone z braku jakichkolwiek przesłanek ku istnieniu tychże. Nie jest to też żadna ideologia, tak samo jak i niezbieranie znaczków nie może być traktowane jako hobby. Ergo, ateista nie wierzy w istnienie bytów nadprzyrodzonych. Jest to zupełnie coś innego niż wiara w ich nieistnienie, co większość stara się ateistom zarzucać. Ateizm który wypływa z racjonalizmu (wg mnie jedyna słuszna droga dojścia do takich wniosków) jest tożsamy z pierwszym zdaniem. Drugie jest nielogiczne i przez racjonalnie myślących ludzi odrzucane.

Odnoszę jednak wrażenie, że wg continuum wiary Dawkinsa, jesteś praktycznie ateistą.

Pozdrawiam


"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein

1 2 3 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365