Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rasizm?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » O wszystkim i o niczym
NapisanoAutorTytuł
11-05-2013 00:34kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Rasizm?
Ocena 3 na 5
Wszyscy ludzie są równi. Przypisywanie im wyróżniających cech ze względu na kolor skóry jest obrzydliwym rasizmem.
Czy aby na pewno? Czy naprawdę ludzie o różnych kolorach skóry nie różnią się między sobą?

Na to pytanie najszybszą odpowiedź mogą dać fani sportu, którzy zdają sobie sprawę, że wyniki w danej dyscyplinie jak najbardziej powiązane są z kolorem skóry zawodnika.

Twierdzę, że w każdym aspekcie życia kolor skóry ma decydujące znaczenie jeśli chodzi o zachowanie ludzi. Czy antyrasista z ręką na sercu może powiedzieć, że Japończycy niczym nie różnią się od Afrykanów, albo od bladoskórych Skandynawów?

Nie jesteśmy równi, nie jesteśmy tacy sami, my, ludzie. Różnimy się i udawajmy, że jest przeciwnie. Starajmy się wykorzystać w jakiś sposób te różnice zamiast im bez sensu zaprzeczać.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Irracja (4721 punktów)
    ... no to chyba mamy dowód na nieistnienie boga. Przecież już dawno powinien "walnąć piorunem" na takie mylenie dyskryminacji rasowej z predyspozycjami genetycznymi...
    ... nic, tylko zapłakać... i to rzewnie...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
11-05-2013 01:43
 Ocena 12 na 12
Sylwek (15472 punktów)
>[color=#330000]Wszyscy ludzie są równi. Przypisywanie im wyróżniających cech ze względu na kolor
>skóry jest obrzydliwym rasizmem.

Przecież stwierdzenie, że rasizm to zaprzeczenie tezy, że ludzie różnych ras nie różnią się, to robienie chochoła. Nikt rozsądny tak nie zdefiniuje rasizmu, więc po co ten wątek?
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Czy aby na pewno? Czy naprawdę ludzie o różnych kolorach skóry nie różnią się między sobą?
>Na to pytanie najszybszą odpowiedź mogą dać fani sportu, którzy zdają sobie sprawę, że wyniki w
>danej dyscyplinie jak najbardziej powiązane są z kolorem skóry zawodnika.

Poszczególne rasy z pewnością różnią się budową fizyczną oraz predyspozycjami sportowymi. Prawdopodobnie również poziomem intelektualnym, chociaż w znanych mi badaniach pominięto kwestie środowiska, które tak samo jak geny wpływa na IQ i inne cechy. Nie można przecież dać tego samego testu osobie mającej dostęp do szkoły oraz buszmenowi wychowanemu w dżungli.

>Twierdzę, że w każdym aspekcie życia kolor skóry ma decydujące znaczenie jeśli chodzi o zachowanie
>ludzi. Czy antyrasista z ręką na sercu może powiedzieć, że Japończycy niczym nie różnią się od
>Afrykanów, albo od bladoskórych Skandynawów?

Rasizm, który np ja krytykuję jest zakładaniem z góry że jakaś rasa jest gorsza lub lepsza do czegoś w czym jej różnica do innych jest niestwierdzona lub jest na poziomie niemierzalnym bez szczegółowego badania. Rasizmem w moim rozumieniu nie jest ocenianie Kenijczyka jako potencjalnie lepszego biegacza.

>Nie jesteśmy równi, nie jesteśmy tacy sami, my, ludzie. Różnimy się i udawajmy, że jest przeciwnie.
>Starajmy się wykorzystać w jakiś sposób te różnice zamiast im bez sensu zaprzeczać.[/color]

Co proponujesz?
11-05-2013 10:26 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Poszczególne rasy z pewnością różnią się budową fizyczną oraz predyspozycjami sportowymi.

Intrygująca koncepcja, szczególnie w świetle współczesnych poglądów antropologów, zgodnie z którymi "rasy" to pseudonaukowy koncept pozbawiony oparcia w faktach...
11-05-2013 11:13 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Poszczególne rasy z pewnością różnią się budową fizyczną oraz predyspozycjami sportowymi.
>Intrygująca koncepcja, szczególnie w świetle współczesnych poglądów antropologów, zgodnie z którymi "rasy" to pseudonaukowy koncept pozbawiony oparcia w faktach...

"Jest to system klasyfikacji ludzi na duże i odrębne populacje lub grupy ze względu na dziedziczne cechy zewnętrzne (fenotyp),"
"Rozumienie terminu rasa zmieniało się w różnych okresach, między kulturami i było kontrowersyjne z powodów społecznych, politycznych i naukowych."
"W Polsce w roku 2001, pojęcie rasy odrzucone zostało przez 25% antropologów" Tylko 25%

pl.wikipedia.org/wiki/Rasa_człowieka

To że się to zmienia zapewne jest wynikiem zniekształcenia myślenia wskutek poprawności politycznej. Słowo "rasa" ma np w USA negatywne zabarwienie i tam większość antropologów zmienia zdanie, ale jeżeli odniesiemy to do panującemu tam rasizmu i ostentacyjnej poprawności politycznej, to widać wpływ tej ostatniej na terminologię. Nie można zatem na tej podstawie twierdzić, że podział na rasy przestaje mieć sens.
11-05-2013 11:19 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Powinieneś doczytać ten artykuł do końca:

"Antropologowie i inni ewolucyjni naukowcy odeszli od pojęcia rasa na rzecz pojęcia populacja przy omawianiu różnic genetycznych. Historycy, antropologowie kulturowi i inni badacze nauk społecznych zamienili pojęcie rasy na kategorię kulturową albo konstrukt społeczny - szczególny sposób, w który ludzie mówią o sobie i innych."

Choć jak zwykle Bolanda w tyle za cywilizowanym światem (podkreślenie moje):

"Na pytanie: "Istnieją biologicznie rasy gatunku Homo sapiens", przecząco (a więc odrzucając pojęcie rasy) odpowiedziało:
41% antropologów fizycznych
53% antropologów kulturowych
Podobne badanie w 1999 roku dało następujący wynik:
69% antropologów fizycznych
80% antropologów kulturowych
W Polsce w roku 2001, pojęcie rasy odrzucone zostało przez 25% antropologów."

EDYCJA: widzę, że edytowałeś wiadomość nim ja napisałem swoją. Oczywiście, cały świat ulega terrorowi polipoprawności, tylko polska nauka świeci jasnym przykładem obiektywizmu. Niestety, biologia także uległa degeneracji polipoprawności, bo, znowu z twojego linku:

"Badania genetyczne ostatnich lat (projekt poznania ludzkiego genomu) nie wykazują, żeby pojęcie rasy (lub przynależności etnicznej) miało uzasadnienie genetyczne."
11-05-2013 11:32 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>41% antropologów fizycznych

Kilkuset fizyków było przeciwnych teorii Einsteina. On stwierdzi że wystarczy jeden, który udowodni jej fałsz.

Od kiedy to fakty naukowe są przedmiotem głosowania?

> "Badania genetyczne ostatnich lat (projekt poznania ludzkiego genomu) nie wykazują, żeby pojęcie rasy (lub przynależności etnicznej) miało uzasadnienie genetyczne."

Bardzo ważne jest zrozumienie czym jest definicja oraz treść definicji danego terminu.
Jeżeli zdefiniujemy rasy wg koloru skóry, to mamy bardzo konkretne geny odpowiadające różnym kolorom skóry. Tym samym to twierdzenie jest błędne.
11-05-2013 11:43 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

> Jeżeli zdefiniujemy rasy wg koloru skóry, to mamy bardzo konkretne geny odpowiadające różnym kolorom skóry.

Aha, szczególnie, że kolor skóry jest cechą poligenową i nie ma czegoś takiego jak geny opowiadające różnym kolorom.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>> Jeżeli zdefiniujemy rasy wg koloru skóry, to mamy bardzo konkretne geny odpowiadające różnym kolorom skóry.
>Aha, szczególnie, że kolor skóry jest cechą poligenową i nie ma czegoś takiego jak geny opowiadające różnym kolorom.


Każdy fenotyp jest rezultatem wielu genów. Jeszcze raz proponuję zwrócić uwagę na problem z definicją rasy (być może jest niedoskonała albo przestarzała...).
11-05-2013 13:46 
 Ocena 5 na 5
Sylwek (15472 punktów)
>Każdy fenotyp jest rezultatem wielu genów. Jeszcze raz proponuję zwrócić uwagę na problem z definicją rasy.

Gdyby tak było, nie było by sensu tworzenia terminu "cechy poligenowe".

Problem z definicją rasy jest taki, że jest to zupełnie arbitralne kryterium pozbawione biologicznych podstaw, tradycyjnie używane jako kulturowy konstrukt usprawiedliwiający ksenofobiczną dyskryminację.
11-05-2013 13:52 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Każdy fenotyp jest rezultatem wielu genów. Jeszcze raz proponuję zwrócić uwagę na problem z definicją rasy.
>Gdyby tak było, nie było by sensu tworzenia terminu "cechy poligenowe".

Wiele terminów ma podobne znaczenia. Nie zawsze są tworzone "w celu", ale bardzo często "w rezultacie". Zupełnie jak ewolucja.

>Problem z definicją rasy jest taki, że jest to zupełnie arbitralne kryterium pozbawione biologicznych podstaw,

Tutaj się całkowicie zgadzam. Chociaż mamy tu biologiczne atrybuty, ale ich użycie jest arbitralne. Zupełnie jak z definicją gatunku. Trudno mi zarzucić coś poważnego definicji rasy nie dyskredytując jednocześnie choćby częściowo definicji gatunku.

> tradycyjnie używane jako kulturowy konstrukt usprawiedliwiający ksenofobiczną dyskryminację.

Ta tradycja jest mi obca, ale słyszałem że niektórzy ludzie mają dziwne sposoby na wykorzystywanie różnych definicji.
11-05-2013 14:01 
 Ocena 6 na 6
Sylwek (15472 punktów)
>Trudno mi zarzucić coś poważnego definicji rasy nie dyskredytując jednocześnie choćby częściowo definicji gatunku.

No jednak nie ma tu podobieństwa. Gatunek definiowany jest jako zbiór populacji o wspólnej puli genowej. Z definicji wszystkie rasy (prawdziwe, czy urojone) przynależą do tego samego gatunku. Owa wspólnota puli genowej jest też kryterium, dzięki któremu arbitralna definicja gatunku jest jednocześnie dość obiektywna.

Tymczasem definicja "rasy" brała pod uwagę niby "obiektywną cechę", to jest kolor skóry, tylko, że zawsze była skażona europocentrycznym rasizmem, który pozwalał na ttakie durnoty (z punktu widzenia ewolucjonizmu) jak traktowanie "rasy czerwonej" jako odrębnego rodzaju od rasy "żółtej", albo traktowanie nie-aryjskiego pochodzenia mieszkańców półwyspu indyjskiego jako "czarnych", tylko dlatego, że dla każdego "białego" rasisty z Europy każdy "śniady" to czarny, nawet jeśli ten śniady, pod względem ewolucyjnym, fenotypowym i ofkors genetycznym, jest bliższy białym.

>Ta tradycja jest mi obca

Nie błaznuj.
11-05-2013 14:10 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Trudno mi zarzucić coś poważnego definicji rasy nie dyskredytując jednocześnie choćby częściowo definicji gatunku.
>No jednak nie ma tu podobieństwa. Gatunek definiowany jest jako zbiór populacji o wspólnej puli genowej. Z definicji wszystkie rasy (prawdziwe, czy urojone) przynależą do tego samego gatunku. Owa wspólnota puli genowej jest też kryterium, dzięki któremu arbitralna definicja gatunku jest jednocześnie dość obiektywna.

Arbitralnie ustalamy pulę na 90% wspólnych genów i mamy w jednym gatunku większość zwierząt. A na jaki arbitralny poziom Ty proponujesz ustawić pulę wspólnych genów?

>Tymczasem definicja "rasy" brała pod uwagę niby "obiektywną cechę", to jest kolor skóry, tylko, że zawsze była skażona europocentrycznym rasizmem, który pozwalał na ttakie durnoty (z punktu widzenia ewolucjonizmu) jak traktowanie "rasy czerwonej" jako odrębnego rodzaju od rasy "żółtej", albo traktowanie nie-aryjskiego pochodzenia mieszkańców półwyspu indyjskiego jako "czarnych", tylko dlatego, że dla każdego "białego" rasisty z Europy

Niestety ale traktowanie innych gatunków np przez Homo Sapiens też pozwala na odrębne traktowanie i jest skażona humanistycznym "rasizmem", który pozwala na takie durnoty jak zabijanie i zjadanie gatunku, który ma 97% wspólnych genów. Traktowanie innych gatunków jako "jedzenie", tylko dlatego że różni się tymi kilkoma procentami genów pomimo tego, że często jest przez ten gatunek traktowany lepiej niż przez inne osobniki z własnego gatunku.
11-05-2013 14:16 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Arbitralnie ustalamy pulę na 90% wspólnych genów i mamy w jednym gatunku większość zwierząt. A na jaki arbitralny poziom Ty proponujesz ustawić pulę wspólnych genów?

Szczerze mówiąc tracę ochotę na dyskusję z tobą. Nie tylko linkujesz do tekstów mających popierać twoje poglądy, które wprost zaprzeczają twoim własnym tezom (vide art z Wiki), ale też masz upodobanie w dyskusjach na tematy co do których najwyraźniej jesteś 100% ignorantem.

"Wspólna pula genowa" to nie jakiś "arbitralny poziom genetycznego podobieństwa", tylko historyczny i biologiczny fakt, że dana grupa zwierząt nie jest od siebie odizolowana rozrodczo (to jest, między osobnikami tych populacji może dochodzić do wymiany genów w ramach płciowego rozrodu lub innego procesu płciowego).

>Niestety ale traktowanie innych gatunków np przez Homo Sapiens też pozwala na odrębne traktowanie i jest skażona humanistycznym "rasizmem", który pozwala na takie durnoty jak zabijanie i zjadanie gatunku, który ma 97% wspólnych genów.

Teraz mylisz dwie kwestie: istnienia lub nie "rasy" i "gatunku" z moralnym znaczeniem "rasy" lub "gatunku". masz rację, rasizm byłby zły nawet gdyby rasy istniały, tak samo jak gatunkowizm jest zły, mimo tego, że gatunki istnieją. A w każdym razie jest zły w rozumieniu zła moralnego w ujęciu utylitarystycznym, gdzie etycznie nierelewantna cecha taka jak przynależność gatunkowa, rasowa, kolor włosów etc... nie powinna być podstawą sądów moralnych.
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>"Wspólna pula genowa" to nie jakiś "arbitralny poziom genetycznego podobieństwa", tylko historyczny i biologiczny fakt, że dana grupa zwierząt nie jest od siebie odizolowana rozrodczo (to jest, między osobnikami tych populacji może dochodzić do wymiany genów w ramach płciowego rozrodu lub innego procesu płciowego).

Jeżeli weźmiemy zbiór wszystkich zwierząt i roślin, które kiedykolwiek żyły i żyją na Ziemi, to w jaki sposób podzielisz je na gatunki?

>>Niestety ale traktowanie innych gatunków np przez Homo Sapiens też pozwala na odrębne traktowanie i jest skażona humanistycznym "rasizmem", który pozwala na takie durnoty jak zabijanie i zjadanie gatunku, który ma 97% wspólnych genów.
>Teraz mylisz dwie kwestie: istnienia lub nie "rasy" i "gatunku" z moralnym znaczeniem "rasy" lub "gatunku". masz rację, rasizm byłby zły nawet gdyby rasy istniały, tak samo jak gatunkowizm jest zły, mimo tego, że gatunki istnieją. A w

Zły wg jakiegoś absolutnego ideału zła, czy Twoim zdaniem?

> każdym razie jest zły w rozumieniu zła moralnego w ujęciu utylitarystycznym, gdzie etycznie nierelewantna cecha taka jak przynależność gatunkowa, rasowa, kolor włosów etc... nie powinna być podstawą sądów moralnych.

Sądów moralnych nie, ale zabicia i zjedzenia już tak?
11-05-2013 20:12 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)

>Jeżeli weźmiemy zbiór wszystkich zwierząt i roślin, które kiedykolwiek żyły i żyją na Ziemi, to w jaki sposób podzielisz je na gatunki?

W żaden. Definicja gatunku działa tylko w wybranym "przekroju czasowym".

>Sądów moralnych nie, ale zabicia i zjedzenia już tak?

Ale co to za off top?
11-05-2013 11:37 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>>>Poszczególne rasy z pewnością różnią się budową fizyczną oraz predyspozycjami sportowymi.
>>Intrygująca koncepcja, szczególnie w świetle współczesnych poglądów antropologów, zgodnie z którymi "rasy" to pseudonaukowy koncept pozbawiony oparcia w faktach...
>"Jest to system klasyfikacji ludzi na duże i odrębne populacje lub grupy ze względu na dziedziczne cechy zewnętrzne (fenotyp),"

Np. rasa blondynów i rasa rudych? Oraz odrębna fenotypowo rasa brązowookich


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
11-05-2013 14:42 
 Ocena 3 na 3
Hodża (11172 punktów)
>Intrygująca koncepcja, szczególnie w świetle współczesnych poglądów antropologów, zgodnie z którymi "rasy" to pseudonaukowy koncept pozbawiony oparcia w faktach...

Być może. Ale w amerykańskim kwestionariuszu imigracyjnym musiałem zaznaczyć "typ urody". Wybrałem "caucasian" po dłuższej deliberacji i odrzuceniu wszystkich pozostałych. Może i nie ma kategorii "rasa" we współczesnej nauce, ale z pewnością FBI, CIA, Immigration i inne agendy rządowe w USA stosują kategoryzację wg koloru skóry i typu urody i jest to zapewne z jakiegoś powodu przydatna technika.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
11-05-2013 16:57 
 Ocena 1 na 1
Fafciu (953 punktów)
>Wybrałem "caucasian" po dłuższej deliberacji i odrzuceniu wszystkich pozostałych.

Caucasian taki bardziej jak Gruzin, Armeńczyk, Czerkies, Osetyjczyk, czy Azer?
13-05-2013 08:18 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)

>Caucasian taki bardziej jak Gruzin, Armeńczyk, Czerkies, Osetyjczyk, czy Azer?
A także jak Polak, Niemiec, Żyd i Arab.
13-05-2013 08:24 
 Ocena 3 na 3
szarley (54911 punktów)
>>Wybrałem "caucasian" po dłuższej deliberacji i odrzuceniu wszystkich pozostałych.
>Caucasian taki bardziej jak Gruzin, Armeńczyk, Czerkies, Osetyjczyk, czy Azer?
>

Podoba mi się ARMEŃCZYK Może lepiej Armatczyk?
14-05-2013 22:23 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Podoba mi się ARMEŃCZYK Może lepiej Armatczyk?

Się czepiasz. Armeńczyk jest najzupełniej OK.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
szarley (54911 punktów)
>>Podoba mi się ARMEŃCZYK Może lepiej Armatczyk?
>Się czepiasz. Armeńczyk jest najzupełniej OK.

Może się czepiam, ale Słonimski tworzył neologizmy z prawdziwym wdziękiem, a współcześni dziennikarze po prostu nie znają swojego ojczystego języka ; język to nie "hasiok".
Skoro na Kaukazie mieszkają Armeńczycy, to może też Azerbejdżańczycy, Gruzjańczycy, Abchazczycy (a jak małe to Abchazczycki), Czeczeniańczycy (a jak małe to Czeczeniańczycki)? , ...czycy ( a jak małe to .. )

Polska język - trudna język
Zulu Gula

15-05-2013 10:10 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Może się czepiam, ale Słonimski tworzył neologizmy z prawdziwym wdziękiem, a współcześni dziennikarze

Trudno mi mieć pretensje do kogokolwiek, że nie jest aż Słonimskim.

>po prostu nie znają swojego ojczystego języka ; język to nie "hasiok".

To i prawda - ale też insza inszość.

>Skoro na Kaukazie mieszkają Armeńczycy, to może też Azerbejdżańczycy, Gruzjańczycy, Abchazczycy (a jak małe to Abchazczycki), Czeczeniańczycy (a jak małe to Czeczeniańczycki)? , ...czycy ( a jak małe to .. )

No, już nie pyerdol - było wytłumaczone. Ormianie - to Ormianie, czy mieszkają w Polsce (jak ks. Isakowicz-Zalewski), czy we Francji (jak Charles Aznavour[ian]), czy w Senegalu. Armeńczycy to obywatele Republiki Armenii - choćby i Rosjanami, Żydami czy Gruznami "narodowo" byli.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
GrzeTor (1279 punktów)
>Wszyscy ludzie są równi. Przypisywanie im wyróżniających cech ze względu na kolor
>skóry jest obrzydliwym rasizmem.
>Czy aby na pewno? Czy naprawdę ludzie o różnych kolorach skóry nie różnią się między sobą?
>Na to pytanie najszybszą odpowiedź mogą dać fani sportu, którzy zdają sobie sprawę, że wyniki w
>danej dyscyplinie jak najbardziej powiązane są z kolorem skóry zawodnika.
>Twierdzę, że w każdym aspekcie życia kolor skóry ma decydujące znaczenie jeśli chodzi o zachowanie
>ludzi. Czy antyrasista z ręką na sercu może powiedzieć, że Japończycy niczym nie różnią się od
>Afrykanów, albo od bladoskórych Skandynawów?
>Nie jesteśmy równi, nie jesteśmy tacy sami, my, ludzie. Różnimy się i udawajmy, że jest przeciwnie.
>Starajmy się wykorzystać w jakiś sposób te różnice zamiast im bez sensu zaprzeczać.


Więc po pierwsze, jak ja to oceniam: jeżeli klasyfikujesz ludzi, to jest wiele istotnych cech człowieka, które powinny być pierwszoplanowe: bezpieczeństwo/agresywność, talent i inteligencja/brak talentów, uczciwość itp. Pochodzenie etniczne też może być metodą klasyfikacji, którą można uwzględniać (w końcu to jest stopień pokrewieństwa!) ale dopiero dalej, na N-tym miejscu, z niższą wagą.

Samo pochodzenie genetyczne jako metoda grupowania ludzi jest potwierdzone naukowo, lecz teraz się nie nazywa rasą, lecz mówi się ang. "genetic cluster", albo population cluster. Są także znane cechy fizjologiczne wynikające z posiadania genów danej grupy, w tym istotne np. choroby genetyczne.

Czyli mamy 2 rodzaje błędów:
1. Przypisywanie nadmiernej roli pochodzeniu genetycznemu: rasiści, realiści rasowi.
2. Kłamliwe zaprzeczanie, że różnice genetyczne istnieją, oraz że różnice genetyczne mają znaczenie - to robią praktykujący poprawność polityczną.

Z tego co wyczytałem na Internecie wynika, że klasyczny rasism, rozumiany jako pogarda, nienawiść i agresja w stosunku do innych ras, aktualnie praktykują głównie Murzyni, zarówo w Afryce np. w sposób zinstytucjonalizowany w Zimbabwe, jak i nieoficjalnie w czarnych dzielnicach amerykańskich miast. Natomiast biali przerzucają się na idelologię zwaną realizmem rasowym. Np. American Rennesaince. Niektórzy mylą ją z rasizmem, lecz jest ona wyraźnie inna pod wieloma kluczowymi względami.
Po pierwsze wydaje się być ideologią defensywną; nastawioną na odparcie ataków politycznej poprawności (bo to siły politycznej poprawności nadal sią w natarciu), jak i ostrzeżenie swoich członków przed postrzeganymi, lecz nie pokazywanymi przez media niebezpieczeństwami ze strony innych ras (np. agresją w stosunku do białych ludzi, wysoką przestępczością u czarnych itp.).
Po drugie intelektualiści z tej grupy, np. Jared Taylor, mają bardzo solidne przygotowanie teoretyczne - tzn. potrafią z pamięci podać dane statystyczne o tym o ile wyższa jest przestępczość u Murzynów, ile razy wyższy procent zakażonych chrobami wenerycznymi, o ile niższe IQ lub brak tendencji do troszczenia się o przyszłość itp. To widać widać wyraźnie w debatach realistów rasowych z politycznie poprawnymi gdzie PC wyraźnie wygląda na ideoligię sterowaną emocjami i myśleniem życzeniowym.
Po trzecie wygląda na to, że realiści rasowi wcale nie są szczególnie dumni ze swojej rasy, lecz uważają ją za zanieczyszczoną tzw. zdrajcami rasowymi, znajdującymi się głównie na lewicy promującymi wielorasowość, wielokulturowość białymi.
Po czwarte, nastawienie realistów rasowych jest wyraźnie fatalistyczne. W szczególność z powodu trendów demograficznych: podobno ludzie z niskim IQ, brakiem troski o przyszłość, oraz ludzie o wysokiej agresywności rozmnażają się szybciej od tych z wysoką inteligencją i niską agresywnością. To już teraz ma być zagrożeniem dla gospodarki.

"Thus, for a technologically sophisticated society, SFT asserts that a nation's per capita GDP is determined by the population fraction with IQ greater than or equal to some threshold IQ. Consistent with the data of Lynn and Vanhanen, that threshold IQ is 108, a bit less than the minimum required for what used to be a bachelor's degree. Figure 3 illustrates the fit of (3) to the data of Lynn and Vanhanen."

A w dłuższej perspektywie taki trend - jeżeli się utrzyma - ma wręcz zagrozić istnieniu cywilizacji.

Wróć do listy wątków działu O wszystkim i o niczym
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365