Racjonalista - Strona głównaDo treści
Czy prostytucja to praca jak każda inna?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
01-07-2013 21:56dajmonion (3663 punktów)Czy prostytucja to praca jak każda inna?
Tak uważa Kazimiera Szczuka. Swoją opinię wygłasza tutaj: www.youtube.com/watch?v=9tfjnXuksls

A oto, co sądzi na ten temat prof. Zbigniew Lew-Starowicz:"Dlatego jeszcze raz powtarzam paniom, które gorliwie chcą zwierzyć się partnerom ze swojej seksualnej przeszłości: nie róbcie tego..." i dalej "Znam udane związki, które nagle się rozpadły, gdy życzliwe osoby doniosły mężczyźnie o seksualnej przeszłości jego partnerki" Z tomu "O rozkoszy" str. 48.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

01-07-2013 22:16
 Ocena 13 na 13
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Są gorsze zawody jak np. polityk, czy katecheta.
01-07-2013 23:01 
 Ocena 1 na 3
szarley (54911 punktów)
>Są gorsze zawody jak np. polityk, czy katecheta.
>

Kolejarz

Złodziej (ooops już wpomniałem)
01-07-2013 23:15 
 Ocena 4 na 4
Marcin Łoziński (385 punktów)
>Są gorsze zawody jak np. polityk, czy katecheta.

Z tym, że polityk, czy katecheta to zabierają, a prostytutka to raczej daje. Czyli więcej z niej pożytku, niż tych dwóch wyżej wymienionych. Można by powiedzieć, że to taka realna instytucja pożytku publicznego
finerbijk (17282 punktów)
>Czy prostytucja to praca jak każda inna?
W naszej kulturze nie jest jak każda inna, bo wiąże się z tabu. Kiedyś podobnie było z katami. W średniowieczu kaci i prostytutki często tworzyli związki, jako że obie te fuchy uważano za obciachowe i wolano ich trzymać na dystans, co nie przeszkadzało w korzystaniu z ich usług. Hipokryzja jest wpisana w cywilizację łacińską od początku.
03-07-2013 21:45 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>>Czy prostytucja to praca jak każda inna?
>W naszej kulturze nie jest jak każda inna, bo wiąże się z tabu.
Myślę, że to każdy na tym Forum wie. Dlatego autor wątku zadał takie, a nie inne pytanie.
Czy według Ciebie jest to praca jak każda inna czy nie?
>Hipokryzja jest wpisana w cywilizację łacińską od początku.
Prostytutki w Indiach mają lepiej? Może w Chinach je doceniają?

P.S.
Marzy mi się Forum Racjonalisty na którym ludzie piszący pierdoły nie dostają 7 plusów.
Nie bierz tego do siebie, ale chyba wiesz o co mi chodzi?
finerbijk (17282 punktów)
>Czy według Ciebie jest to praca jak każda inna czy nie?
Przecież to napisałem wyraźnie.

>Marzy mi się Forum Racjonalisty na którym ludzie piszący pierdoły nie dostają 7 plusów.
>Nie bierz tego do siebie, ale chyba wiesz o co mi chodzi?
Nie wiem. Ale wiem, za co się dostaje tu plusy i jakie poglądy są po linii. Nie zawsze zgodnej z moimi przekonaniami i piszę, co myślę.
04-07-2013 12:21 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>>Czy według Ciebie jest to praca jak każda inna czy nie?
>Przecież to napisałem wyraźnie.
Nie jest jak każda inna?
finerbijk (17282 punktów)
>Nie jest jak każda inna?
Nie jest.
Celecrin (6386 punktów)
>>Nie jest jak każda inna?
>Nie jest.
Dla mnie jest. Ponieważ nie przyjmuję za punkt wyjścia opinii większości, tylko mój punkt widzenia. Są inne zawody takie jak komornicy, czy politycy, czy wyobraźmy sobie zawód kata, to możliwe prawda? Kat, przyznałby się na ulicy ludziom co robi? Jednak przecież to taka sama praca jak inne i do tego państwowa...
04-07-2013 11:49 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Prostytutki w Indiach mają lepiej? Może w Chinach je doceniają?
No właśnie. Może zwyczaje seksualne są różne, ale ten zawód ma określone konotacje i raczej takie same na całym świecie.
>P.S.
>Marzy mi się Forum Racjonalisty na którym ludzie piszący pierdoły nie dostają 7 plusów.
Nie wiem czy to mogę tak oficjalnie powiedzieć, ale marzenie się Twoje nigdy nie spełni, ponieważ + i _ służą tu do walki ideologicznej.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-07-2013 16:59 
 Ocena 2 na 2
finerbijk (17282 punktów)
>No właśnie. Może zwyczaje seksualne są różne, ale ten zawód ma określone konotacje i raczej takie same na całym świecie.
A co z prostytutkami które obsługują inwalidów,którzy w innym razie o seksie mogliby tylko pomarzyć? I są one nawet refundowane z budżetu w Irlandii.
05-07-2013 09:45 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>No właśnie. Może zwyczaje seksualne są różne, ale ten zawód ma określone konotacje i raczej takie same na całym świecie.
>A co z prostytutkami które obsługują inwalidów,którzy w innym razie o seksie mogliby tylko pomarzyć? I są one nawet refundowane z budżetu w Irlandii.
A co ma z nimi być - że niby są lepsze od zwykłych latarnic ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
dajmonion (3663 punktów)
>P.S.
>Marzy mi się Forum Racjonalisty na którym ludzie piszący pierdoły nie dostają 7 plusów.
Nigdy tak nie będzie. A swoją drogą to dlaczego w pewnym momencie stało się tak ważne, aby każdy dokładnie wiedział co nad kim wisi?

dajmonion
Marian (5438 punktów)
   Ależ staroć! Przecież Elles to grali wieki temu!
   Nie mniej jednak rozmowa dotyczy głównie sponsoringu, a nie prostytucji per se (choć można uważać sponsoring za podzbiór prostytucji). Sam sponsoring trudno nazwać zawodem. Bardziej przypomina tradycyjne małżeństwo, gdzie jedna osoba jest na utrzymaniu drugiej i w zamian oferuje usługi seksualne.
   Oczywiście, w naszym zdominowanym katolikami, pruderyjnym kraju, prostytucja jest potępiana głównie z przyczyn religijnych. Nie jest też, niestety, oficjalnie legalnym zawodem. Domy publiczne działają często pod przykrywką klubów nocnych i salonów masażu, a czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji kobiet jest przestępstwem. Dziewczęta także często po prostu ogłaszają się w Internecie i pracują „na czarno”.
   Ja jednak osobiście nie widzę w prostytucji nic złego. Uważam wręcz, że to bardzo potrzebny i pożyteczny społecznie zawód, choć niełatwy. Jest to jednocześnie jeden z niewielu zawodów, w których kobiety zarabiają znacznie więcej niż mężczyźni.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 00:04 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>   Ja jednak osobiście nie widzę w prostytucji nic złego. Uważam wręcz, że to bardzo potrzebny i pożyteczny społecznie zawód, choć niełatwy. Jest to jednocześnie jeden z niewielu zawodów, w których kobiety zarabiają znacznie więcej niż mężczyźni.

Nie korzystał z usług, a się wypowiada. Hm...
Słyszałem że jest odwrotnie.

Może należy do tej branży wprowadzić parytety?
Marian (5438 punktów)
>Nie korzystał z usług, a się wypowiada. Hm...
   W sensie, że Ty nie korzystałeś, rozumiem.

>Słyszałem że jest odwrotnie.
   Nie jestem w tej chwili w stanie podać źródła, ale tak twierdził przynajmniej rednacz magazynu $pread. Ma to sens, bo rynek usług seksualnych, wykonywanych przez mężczyzn jest malutki. Nie mają „wzięcia”.

   Pozdrawiam.

Edit: Znalazłem źródło!
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A oto, co sądzi na ten temat prof. Zbigniew Lew-Starowicz:"Dlatego jeszcze raz powtarzam paniom,
>które gorliwie chcą zwierzyć się partnerom ze swojej seksualnej przeszłości: nie róbcie tego..." i
>dalej "Znam udane związki, które nagle się rozpadły, gdy życzliwe osoby doniosły mężczyźnie o
>seksualnej przeszłości jego partnerki" Z tomu "O rozkoszy" str. 48.
Jak dla mnie prostytucja to praca w zasadzie jak każda inna, ponadto dość powszechna. Nie widzę w tym nic nagannego, człowiek wykorzystuje swoje ciało tak jak chce. Cyniczna osoba mogłaby uznać małżeństwo za pewien rodzaj prostytucji, tylko z po części inną walutą i do tego długotrwałe. Osobiście wprawdzie tak nie uważam, ale zastanawiam się skąd owe potępienie dla tego zawodu. Seks to w końcu ludzka rzecz.
Zaś co do Starowicza, nie wiem na ile jego wypowiedź jest jego poglądem a na ile faktem, ale uważam że takie tematy partnerzy powinni ze sobą poruszać wedle uznania, w końcu sami siebie znają najlepiej (teoretycznie).
dajmonion (3663 punktów)
>Zaś co do Starowicza, nie wiem na ile jego wypowiedź jest jego poglądem a na ile faktem
Starowicz ma na myśli fakty, z jakimi się spotkał, czyli rozbite związki. W innej swojej książce pisze o dziewczynie, która pochwaliła się swojemu chłopakowi, że brała udział w seksie grupowym. Związek oczywiście się rozpadł.
W naszej kulturze tego typu zachowania to błąd taktyczny u tych, które chciałyby w przyszłości mieć rodzinę. Pani Kazia nie powinna się tak rozpędzać i mieszać dziewczynom w głowach. Można sobie narzekać na chrześcijaństwo i głosić przyzwolenie na pewne postawy, tylko, że ludzie w praktyce często nie są tak liberalni jak w swoich poglądach - zjawisko potwierdzone naukowo. Wystarczy wspomnieć badania nad utajonym antysemityzmem.
Nie bardzo rozumiem dlaczego feministki, a jest ich tu pewnie sporo, nie oburzają się na słowa Kaziemiery Szczuki. Nie dość, że dziewczyny mają problemy finansowe i muszą się uciekać do sponsoringu, to na dodatek utwierdza się je w postawach i zachowaniach, które mogą być źródłem problemów w innej ważnej sferze.


dajmonion
03-07-2013 10:48 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Starowicz ma na myśli fakty, z jakimi się spotkał, czyli rozbite związki. W innej swojej książce pisze o dziewczynie, która pochwaliła się swojemu chłopakowi, że brała udział w seksie grupowym. Związek oczywiście się rozpadł.
To się nazywa dowód anegdotyczny i tak w gruncie rzeczy niczego nie dowodzi. To tylko jednostkowa sytuacja.
>W naszej kulturze tego typu zachowania to błąd taktyczny u tych, które chciałyby w przyszłości mieć rodzinę. Pani Kazia nie powinna się tak rozpędzać i mieszać dziewczynom w głowach. Można sobie narzekać na chrześcijaństwo i głosić przyzwolenie na pewne postawy, tylko, że ludzie w praktyce często nie są tak liberalni jak w swoich poglądach - zjawisko potwierdzone naukowo. Wystarczy wspomnieć badania nad utajonym antysemityzmem.
Podejrzewam, że to zależy od człowieka. Tym niemniej nie jest to coś co mnie specjalnie interesuje.
>Nie bardzo rozumiem dlaczego feministki, a jest ich tu pewnie sporo, nie oburzają się na słowa Kaziemiery Szczuki. Nie dość, że dziewczyny mają problemy finansowe i muszą się uciekać do sponsoringu, to na dodatek utwierdza się je w postawach i zachowaniach, które mogą być źródłem problemów w innej ważnej sferze.
To czy i ewentualnie jak feministki reagują na słowa Szczuki również nadmiernie mnie nie interesuje. Co więcej sama Szczuka i jej poglądy są mi generalnie obojętne. Każdy ma swój rozum, niech postępuje tak jak uważa to za słuszne.
dajmonion (3663 punktów)
>>Starowicz ma na myśli fakty, z jakimi się spotkał, czyli rozbite związki. W innej swojej książce pisze o dziewczynie, która pochwaliła się swojemu chłopakowi, że brała udział w seksie grupowym. Związek oczywiście się rozpadł.
>To się nazywa dowód anegdotyczny i tak w gruncie rzeczy niczego nie dowodzi. To tylko jednostkowa sytuacja.
Co jest jednostkowe? Z tego co napisałem wyraźnie przecież wynika, że przypadków jest całe mnóstwo i stąd ostrzeżenia profesora.
>>W naszej kulturze tego typu zachowania to błąd taktyczny u tych, które chciałyby w przyszłości mieć rodzinę. Pani Kazia nie powinna się tak rozpędzać i mieszać dziewczynom w głowach. Można sobie narzekać na chrześcijaństwo i głosić przyzwolenie na pewne postawy, tylko, że ludzie w praktyce często nie są tak liberalni jak w swoich poglądach - zjawisko potwierdzone naukowo. Wystarczy wspomnieć badania nad utajonym antysemityzmem.
>Podejrzewam, że to zależy od człowieka.
Zjawisko odkryto u tak sporej grupy ludzi, że jest istotne statystycznie.
>Tym niemniej nie jest to coś co mnie specjalnie interesuje.
W dyskusji ocenia się informacje na skali ważne/nieważne lub błędne/prawidłowe, a skoro ty prezentujesz postawę: co mnie to obchodzi, to po co w ogóle bierzerz udział w dyskusji?
>>Nie bardzo rozumiem dlaczego feministki, a jest ich tu pewnie sporo, nie oburzają się na słowa Kaziemiery Szczuki. Nie dość, że dziewczyny mają problemy finansowe i muszą się uciekać do sponsoringu, to na dodatek utwierdza się je w postawach i zachowaniach, które mogą być źródłem problemów w innej ważnej sferze.
>Każdy ma swój rozum, niech postępuje tak jak uważa to za słuszne.
Rozum na niewiele się zda jak się pewnych informacji nie posiada lub posiada błędne.


dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Co jest jednostkowe? Z tego co napisałem wyraźnie przecież wynika, że przypadków jest całe mnóstwo i stąd ostrzeżenia profesora.
Twoje słowa: Cytat:
W innej swojej książce pisze o dziewczynie, która pochwaliła się swojemu chłopakowi, że brała udział w seksie grupowym.

>Zjawisko odkryto u tak sporej grupy ludzi, że jest istotne statystycznie.
Tym niemniej i tak od człowiek zależy. Nie mówiąc już o 3 rodzajach kłamstwa, gdzie statystyka jest tym najgorszym. Co za problem jedno powiedzieć a inaczej robić. Powiedziałbym nawet, że to zjawisko dosyć powszechne.
>W dyskusji ocenia się informacje na skali ważne/nieważne lub błędne/prawidłowe, a skoro ty prezentujesz postawę: co mnie to obchodzi, to po co w ogóle bierzerz udział w dyskusji?
Bo mam na to ochotę. Nie muszę znać opinii Szczuki na ten temat żeby wyrobić sobie swoją. Co więcej opinia Szczuki nic a nic mnie nie obchodzi.
>Rozum na niewiele się zda jak się pewnych informacji nie posiada lub posiada błędne.
Jak się sprawnie tym rozumem posługuje to można te informacje weryfikować.
dajmonion (3663 punktów)
>>Co jest jednostkowe? Z tego co napisałem wyraźnie przecież wynika, że przypadków jest całe mnóstwo i stąd ostrzeżenia profesora.
>Twoje słowa: Cytat:
W innej swojej książce pisze o dziewczynie, która pochwaliła się swojemu chłopakowi, że brała udział w seksie grupowym.


Konkretny przykład z definicji jest jednostkowy. Tego typu przypadków jest z pewnością więcej, inaczej profesor nie formułował by wskazówek. No chyba, że się ma go za kompletnego idiotę.


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>Zjawisko odkryto u tak sporej grupy ludzi, że jest istotne statystycznie.
>Tym niemniej i tak od człowiek zależy. Nie mówiąc już o 3 rodzajach kłamstwa, gdzie statystyka jest tym najgorszym.

W naukach realnych statystyka jest bardzo ważna. Jeśli odkrywa jakiś trend, to znaczy, że warto go uwzględnić w planach życiowych. Nie wspominając już o tym, że przy podejmowaniu zwykłych decyzji życiowych kierujemy się tym, co jak sądzimy prawdopodobnie się wydarzy. Pewność można mieć co najwyżej przy twierdzeniu Pitagorasa, choć i to przy pewnych założeniach.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>W naukach realnych statystyka jest bardzo ważna. Jeśli odkrywa jakiś trend, to znaczy, że warto go uwzględnić w planach życiowych. Nie wspominając już o tym, że przy podejmowaniu zwykłych decyzji życiowych kierujemy się tym, co jak sądzimy prawdopodobnie się wydarzy. Pewność można mieć co najwyżej przy twierdzeniu Pitagorasa, choć i to przy pewnych założeniach.
Powiedziałbym raczej, że to taka sprawa gdzie statystyka jest mało ważna, czy raczej mówiąc inaczej, niekoniecznie na nią powinno się zwracać uwagę przy podejmowaniu decyzji. W końcu to sprawa wysoce indywidualna. Zresztą w gruncie rzeczy mnie to niespecjalnie interesuje. Kto, ilu i jakich miał partnerów to sprawa tej osoby i ewentualnie jej partnera.
dajmonion (3663 punktów)
>>W naukach realnych statystyka jest bardzo ważna. Jeśli odkrywa jakiś trend, to znaczy, że warto go uwzględnić w planach życiowych. Nie wspominając już o tym, że przy podejmowaniu zwykłych decyzji życiowych kierujemy się tym, co jak sądzimy prawdopodobnie się wydarzy. Pewność można mieć co najwyżej przy twierdzeniu Pitagorasa, choć i to przy pewnych założeniach.
>Powiedziałbym raczej, że to taka sprawa gdzie statystyka jest mało ważna, czy raczej mówiąc inaczej, niekoniecznie na nią powinno się zwracać uwagę przy podejmowaniu decyzji.

Statystyka dotycząca więzi seksualnej mało ważna? Wiesz co, mnie się wydaje, że jeżeli Starowicz w swojej karierze zawodowej zauważył, że pewne zwierzenia są szkodliwe dla związku, to dla wielu osób jest to ważne. Podobnie jak zalecenie, by nie wyśmiewać się z wielkości narządów czy mówienie kobiecie, że jest luźna.

>W końcu to sprawa wysoce indywidualna.
Nie tak bardzo znowu. Nie trudno sie domyślić, że tu też działają pewne prawa, które trudno przeskoczyć.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Statystyka dotycząca więzi seksualnej mało ważna? Wiesz co, mnie się wydaje, że jeżeli Starowicz w swojej karierze zawodowej zauważył, że pewne zwierzenia są szkodliwe dla związku, to dla wielu osób jest to ważne.
Znów rzecz rozbija się o statystykę i o to na ile jest wiarygodna. O ile z tym, że poniższych uwag nie należy wypowiadać mogę się zgodzić, to nie jestem do końca przekonany, iż faktycznie tak wiele osób zwraca uwagę na liczbę byłych partnerów.
W każdym zaś razie bardziej mi chodzi o to, że taką decyzję powinno się podejmować patrząc na coś innego niż statystykę. Choćby na to jak dobrze zna się daną osobę.
>Podobnie jak zalecenie, by nie wyśmiewać się z wielkości narządów czy mówienie kobiecie, że jest luźna.
No to istotnie nic mądrego.
>Nie tak bardzo znowu. Nie trudno sie domyślić, że tu też działają pewne prawa, które trudno przeskoczyć.
Patrzenie tylko na statystykę nie daje pełnego obrazu. Nie wyobrażam sobie kochającej się pary, w której nagle facet odchodzi bo usłyszał, że kobieta miała x partnerów. Nie mówię, że coś takiego nie może się zdarzyć, ale czy rzeczywiście jest to tak powszechne, że aż statystycznie istotne?
dajmonion (3663 punktów)
>>Statystyka dotycząca więzi seksualnej mało ważna? Wiesz co, mnie się wydaje, że jeżeli Starowicz w swojej karierze zawodowej zauważył, że pewne zwierzenia są szkodliwe dla związku, to dla wielu osób jest to ważne.
>O ile z tym, że poniższych uwag nie należy wypowiadać mogę się zgodzić, to nie jestem do końca przekonany, iż faktycznie tak wiele osób zwraca uwagę na liczbę byłych partnerów.
No właśnie. Starowicz mówi, żeby płeć piękna nie zwierzała się ze swojej przeszłości erotycznej obecnemu partnerowi, a Ty mu nie wierzysz. Czy mniej Cię teraz dziwi, że niektórzy nie uznają teorii ewolucji?
>W każdym zaś razie bardziej mi chodzi o to, że taką decyzję powinno się podejmować patrząc na coś innego niż statystykę. Choćby na to jak dobrze zna się daną osobę.
Ale siebie ktoś może nie znać. Ktoś może być swoją reakcją zaskoczony. Oglądałeś film Tess Polańskiego? Jeśli nie, koniecznie zobacz.
>>Nie tak bardzo znowu. Nie trudno sie domyślić, że tu też działają pewne prawa, które trudno przeskoczyć.
>Nie wyobrażam sobie kochającej się pary, w której nagle facet odchodzi bo usłyszał, że kobieta miała x partnerów.
He, he. Koniecznie poczytaj Starowicza. Jesteś chyba dość młodym facetem.
>Nie mówię, że coś takiego nie może się zdarzyć, ale czy rzeczywiście jest to tak powszechne, że aż statystycznie istotne?
Nie wiem. Starowicz nie podawał dokładnych liczb. Można jednak przypuszczać, że skoro zwraca na to uwagę, to jest to dość istotne.


dajmonion
06-07-2013 16:49 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>No właśnie. Starowicz mówi, żeby płeć piękna nie zwierzała się ze swojej przeszłości erotycznej obecnemu partnerowi, a Ty mu nie wierzysz.
Nie tyle nie wierzę co nie przykładam do tego tej samej wagi. Pewnie, że może się zdarzyć, iż ktoś odchodzi z tego powodu. Ale dla ilu ludzi jest to powodem a dla ilu pretekstem?
>Czy mniej Cię teraz dziwi, że niektórzy nie uznają teorii ewolucji?
Nie. TE jest wszechstronnie potwierdzona, a sprzeciw wobec niej ma raczej motywację religijną.
>He, he. Koniecznie poczytaj Starowicza. Jesteś chyba dość młodym facetem.
Równie dobrze to może być pretekstem nie zaś powodem do odejścia, jeśli rzecz jasna ma miejsce i to w takiej ilości. Społeczeństwo teoretycznie katolickie, jaki więc pretekst jest lepszy?
>Nie wiem. Starowicz nie podawał dokładnych liczb. Można jednak przypuszczać, że skoro zwraca na to uwagę, to jest to dość istotne.
Może i tak, ale dalej nie jestem przekonany do takiej statystyki. Ludzie kłamią w sprawach praktycznie nie związanych z nimi, czemu mieliby nie kłamać na temat bądź co bądź intymnych spraw?
dajmonion (3663 punktów)
>>Nie wiem. Starowicz nie podawał dokładnych liczb. Można jednak przypuszczać, że skoro zwraca na to uwagę, to jest to dość istotne.
>Może i tak, ale dalej nie jestem przekonany do takiej statystyki. Ludzie kłamią w sprawach praktycznie nie związanych z nimi, czemu mieliby nie kłamać na temat bądź co bądź intymnych spraw?
Ale kto kłamie? Jak ktoś przychodzi do seksuologa i mu płaci kupę kasy, żeby rozwiązał jego problem, to kłamanie jest chyba trochę bez sensu. Nie twierdzę, ze nikt nie kłamie, zawsze należy brać to pod uwagę, ale nie popadajmy w paranoję.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ale kto kłamie?
Ludzie mówiący o powodach rozpadu związku. Łatwiej nie naruszać dobrej opinii o sobie mówiąc, że odeszło się bo x była łatwa, niż mówiąc, iż samemu miało się co nieco na sumieniu.
>Jak ktoś przychodzi do seksuologa i mu płaci kupę kasy, żeby rozwiązał jego problem, to kłamanie jest chyba trochę bez sensu.
Jeśli tym problemem jest to, że odchodzi od kobiet bo miały x partnerów i mu o tym powiedziały to nie wiem czy seksuolog jest odpowiednią osobą do rozwiązywania takiego problemu. Jeśli zaś kłopot jest innej natury to istotnie pewnie nieczęsto dochodzi do kłamstwa.
Nie twierdzę, ze nikt nie kłamie, zawsze należy brać to pod uwagę, ale nie popadajmy w paranoję.
Nie twierdzę, że wszyscy kłamią, ale statystyka wypowiadająca się na temat spraw intymnych czy nawet politycznych może być daleka od prawdy.
dajmonion (3663 punktów)
>>Ale kto kłamie?
>Ludzie mówiący o powodach rozpadu związku. Łatwiej nie naruszać dobrej opinii o sobie mówiąc, że odeszło się bo x była łatwa, niż mówiąc, iż samemu miało się co nieco na sumieniu.
Oczywiście. To jest bardzo ciekawy wątek i fajnie by było, gdyby jakiś dziennikarz pociągnął w tym temacie Starowicza za język.
>Nie twierdzę, że wszyscy kłamią, ale statystyka wypowiadająca się na temat spraw intymnych czy nawet politycznych może być daleka od prawdy.
Ale zauważ, że temat zawsze ktoś zagospodaruje, taka pani Kazimiera na przykład. I w tej sytuacji pojawia się pytanie: komu wierzysz?


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>Równie dobrze to może być pretekstem nie zaś powodem do odejścia, jeśli rzecz jasna ma miejsce i to w takiej ilości. Społeczeństwo teoretycznie katolickie, jaki więc pretekst jest lepszy?
Nie wiem czy równie dobrze. Trzeba by spytać o to samego Starowicza. Bez względu na motywację warto jednak wiedzieć o takim ryzyku.


dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem czy równie dobrze. Trzeba by spytać o to samego Starowicza. Bez względu na motywację warto jednak wiedzieć o takim ryzyku.
W sumie warto. Inna sprawą jest to jak wielkie jest to ryzyko.
dajmonion (3663 punktów)
>>Nie wiem czy równie dobrze. Trzeba by spytać o to samego Starowicza. Bez względu na motywację warto jednak wiedzieć o takim ryzyku.
>W sumie warto. Inna sprawą jest to jak wielkie jest to ryzyko.

Oto fragment książki "Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary". Tłum. Bogdan Wojciszke, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Gdańsk 2000.

Dochowywanie wierności, unikanie kontaktów seksualnych z innymi mężczyznami i okazywanie zaangażowania to trzy najskuteczniejsze taktyki (na 130 badanych) pozyskiwania stałego partnera przez kobiety. (...) Podawanie w wątpliwość zdolności rywalki do dochowania wierności jednemu mężczyźnie oceniane było przez mężczyzn jako w ogóle najskuteczniejsza taktyka obniżania wartości rywalki przez kobietę"


dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Oto fragment książki "Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary". Tłum. Bogdan Wojciszke, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Gdańsk 2000.
>Dochowywanie wierności, unikanie kontaktów seksualnych z innymi mężczyznami i okazywanie zaangażowania to trzy najskuteczniejsze taktyki (na 130 badanych) pozyskiwania stałego partnera przez kobiety. (...) Podawanie w wątpliwość zdolności rywalki do dochowania wierności jednemu mężczyźnie oceniane było przez mężczyzn jako w ogóle najskuteczniejsza taktyka obniżania wartości rywalki przez kobietę"
Powiedziałbym, że ten artykuł mówi o czymś innym. Dochowywanie wierności to coś innego niż liczba partnerów seksualnych. Ponadto nie sposób być wiernym wobec kogoś z kim się (jeszcze) nie jest. Z tym, że dla związku ważna jest wierność obecnemu partnerowi jak najbardziej się zgadzam.
dajmonion (3663 punktów)
>>Oto fragment książki "Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary". Tłum. Bogdan Wojciszke, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Gdańsk 2000.
>>Dochowywanie wierności, unikanie kontaktów seksualnych z innymi mężczyznami i okazywanie zaangażowania to trzy najskuteczniejsze taktyki (na 130 badanych) pozyskiwania stałego partnera przez kobiety. (...) Podawanie w wątpliwość zdolności rywalki do dochowania wierności jednemu mężczyźnie oceniane było przez mężczyzn jako w ogóle najskuteczniejsza taktyka obniżania wartości rywalki przez kobietę"
>Powiedziałbym, że ten artykuł mówi o czymś innym. Dochowywanie wierności to coś innego niż liczba partnerów seksualnych. Ponadto nie sposób być wiernym wobec kogoś z kim się (jeszcze) nie jest. Z tym, że dla związku ważna jest wierność obecnemu partnerowi jak najbardziej się zgadzam.
"Nie jest to dla dziwczyn łatwe, tym bardziej, że często prowadzą podwójne życie. Mają więc oprócz sponsorów "normalnych chłopaków" i stają na rzęsach, żeby jedni nie dowiedzieli się o drugich." Źródło: Poradnik psychologiczny POLITYKI, tom 10, str. 94-95. Jest to fragment całego artykułu poświęconego zjawisku uniwersytucji.


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>Oto fragment książki "Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary". Tłum. Bogdan Wojciszke, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne. Gdańsk 2000.
>>Dochowywanie wierności, unikanie kontaktów seksualnych z innymi mężczyznami i okazywanie zaangażowania to trzy najskuteczniejsze taktyki (na 130 badanych) pozyskiwania stałego partnera przez kobiety. (...) Podawanie w wątpliwość zdolności rywalki do dochowania wierności jednemu mężczyźnie oceniane było przez mężczyzn jako w ogóle najskuteczniejsza taktyka obniżania wartości rywalki przez kobietę"
>Powiedziałbym, że ten artykuł mówi o czymś innym. Dochowywanie wierności to coś innego niż liczba partnerów seksualnych.

Jeśli ta liczba jest trzycyfrowa, to chyba trudno już to rozgraniczyć. Poza tym cały piszesz o liczbie partnerów seksualnych, tymczasem Starowicz ogólnie napisał o niezwierzaniu się z przeszłości erotycznej.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli ta liczba jest trzycyfrowa, to chyba trudno już to rozgraniczyć.
Niby dlaczego? Mogła być wierna każdemu z partnerów, przez krótki czas wprawdzie.
>Poza tym cały piszesz o liczbie partnerów seksualnych, tymczasem Starowicz ogólnie napisał o niezwierzaniu się z przeszłości erotycznej.
Może jakaś logika w tym jest, ale może wyjść tak, że partner sam zapyta.
dajmonion (3663 punktów)
>>Jeśli ta liczba jest trzycyfrowa, to chyba trudno już to rozgraniczyć.
>Niby dlaczego? Mogła być wierna każdemu z partnerów, przez krótki czas wprawdzie.
Podejrzewam, że gdyby nawet ktoś podał, że co sekundę zmieniała, to też byś odparł, że przez tą jedną sekundę była wierna. Tak czy inaczej ustawiłeś arbitralnie dyskusję ograniczając sens wypowiedzi Starowicza do liczby partnerów seksualnych.


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>Nie wiem czy równie dobrze. Trzeba by spytać o to samego Starowicza. Bez względu na motywację warto jednak wiedzieć o takim ryzyku.
>W sumie warto. Inna sprawą jest to jak wielkie jest to ryzyko.
Podejrzewam, że spore, skoro Starowicz pisze wprost, aby kobiety nie zwierzały się ze swojej seksualnej przeszłości.


dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Podejrzewam, że spore, skoro Starowicz pisze wprost, aby kobiety nie zwierzały się ze swojej seksualnej przeszłości.
Ciekawe czy przeszłość Starowicza na KUL nie wpływa na jego stanowisko? Innymi słowy czy nie przenosi swoich oczekiwań wobec kobiet na innych mężczyzn?
dajmonion (3663 punktów)
>>Podejrzewam, że spore, skoro Starowicz pisze wprost, aby kobiety nie zwierzały się ze swojej seksualnej przeszłości.
>Ciekawe czy przeszłość Starowicza na KUL nie wpływa na jego stanowisko? Innymi słowy czy nie przenosi swoich oczekiwań wobec kobiet na innych mężczyzn?
Taki wpływ może być nawet pozytywny w tym sensie, że podejmuje się badania naukowe w tym kierunku, w jakim inni by nie podjęli ze względu na swój światopogląd. Przy czym nie chodzi mi o indoktrynowanie nauki, a jedynie o to, że światopogląd może stanowić impuls, byc źródłem motywacji. Ludzie nie są istotami czysto racjonalnymi, przywiązują się do swoich stanowisk i przez to różnych rzeczy mogą nie widzieć.

dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>Rozum na niewiele się zda jak się pewnych informacji nie posiada lub posiada błędne.
>Jak się sprawnie tym rozumem posługuje to można te informacje weryfikować.

Można, ale jeśli ktoś stwierdzi: co mnie pewna informacja obchodzi, to nie będzie jej weryfikował, prawda? Tym bardziej przy natłoku informacji, gdy nie sposób analizować dogłębnie każdej z osobna.
Albo gdy mówi to osoba medialna, wpisująca się na dodatek w czyjeś ramy światopoglądowe.
W tej sytuacji do Starowicza trafiają klienci, którzy o marihuanie wiedzą więcej od Palikota, niż od niego czy jakiegokolwiek eksperta.
Przekonanie, że w kwestii seksu każdy ma swój rozumek to mit. Starowicz wyjaśnia, że od kiedy tylko pamięta przychodzili do niego faceci z kompleksem małego penisa. Podobno 50 proc. męskiej populacji ma z tym problem. Tymczasem aż 80 proc. kobiet uważa, że wszystko jest ok.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Można, ale jeśli ktoś stwierdzi: co mnie pewna informacja obchodzi, to nie będzie jej weryfikował, prawda? Tym bardziej przy natłoku informacji, gdy nie sposób analizować dogłębnie każdej z osobna.
Do mnie to przytyk? To co wspominana już Szczuka mówi ani mnie nie obchodzi ani na moje życie nie wpływa to po co mam jej słowa analizować?
>Albo gdy mówi to osoba medialna, wpisująca się na dodatek w czyjeś ramy światopoglądowe.
Jak ktoś nie weryfikuje tego co mówi osoba medialna to sam jest sobie winien.
>Przekonanie, że w kwestii seksu każdy ma swój rozumek to mit.
Niby czemu? Umie ktoś czytać to informacji ma sporo, tak samo możliwości ich weryfikowania.
>Starowicz wyjaśnia, że od kiedy tylko pamięta przychodzili do niego faceci z kompleksem małego penisa. Podobno 50 proc. męskiej populacji ma z tym problem. Tymczasem aż 80 proc. kobiet uważa, że wszystko jest ok.
Tylko co to ma wspólnego z tematem? No i tak w ogóle to problem jest, w końcu owi faceci nie akceptują własnego ciała.
dajmonion (3663 punktów)
>>Można, ale jeśli ktoś stwierdzi: co mnie pewna informacja obchodzi, to nie będzie jej weryfikował, prawda? Tym bardziej przy natłoku informacji, gdy nie sposób analizować dogłębnie każdej z osobna.
>Do mnie to przytyk? To co wspominana już Szczuka mówi ani mnie nie obchodzi ani na moje życie nie wpływa to po co mam jej słowa analizować?

Dlatego właśnie spytałem się jaki jest sens twojego udziału w dyskusji, skoro Ciebie to nie obchodzi. Ciebie to nie dotyczy, ale innych może. Szczuka rozsiewa pewien mit, który może być szkodliwy, ale niekoniecznie dla Ciebie.

>>Przekonanie, że w kwestii seksu każdy ma swój rozumek to mit.
>Niby czemu? Umie ktoś czytać to informacji ma sporo, tak samo możliwości ich weryfikowania.

Swój rozumek to znaczy swoją inteligencję, ale też swój zasób informacji, który się głęboko uznaje i niekoniecznie jest to kwestia czyjejś winy. Pewni ludzie są mocno osadzeni w jakimś paradygmacie myślowym. Niektórzy eksperci mogą podważać różne dogmaty, jak na przykład dogmat indywidualizmu i pełnej swobody seksualnej zwracajac uwagę, że seksualność też ma swoje prawa.
Myślisz, że ludzie tak od razu wierzą ekspertom nawet jak się zapoznają z ich opinią? Sam jesteś najlepszym przykładem tego, że tak nie jest.

>>Starowicz wyjaśnia, że od kiedy tylko pamięta przychodzili do niego faceci z kompleksem małego penisa. Podobno 50 proc. męskiej populacji ma z tym problem. Tymczasem aż 80 proc. kobiet uważa, że wszystko jest ok.
>Tylko co to ma wspólnego z tematem?

To przykład mitu. Przejaw posługiwania się własnym rozumkiem.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dlatego właśnie spytałem się jaki jest sens twojego udziału w dyskusji, skoro Ciebie to nie obchodzi. Ciebie to nie dotyczy, ale innych może. Szczuka rozsiewa pewien mit, który może być szkodliwy, ale niekoniecznie dla Ciebie.
Taki jest sens, że mam na to ochotę. Czyżby słuchanie wypowiedzi Szczuki było warunkiem koniecznym do brania udziału w dyskusji? No i to zdanie Szczuki mnie nie obchodzi, a nie całe zagadnienie.
>Swój rozumek to znaczy swoją inteligencję, ale też swój zasób informacji, który się głęboko uznaje i niekoniecznie jest to kwestia czyjejś winy. Pewni ludzie są mocno osadzeni w jakimś paradygmacie myślowym. Niektórzy eksperci mogą podważać różne dogmaty, jak na przykład dogmat indywidualizmu i pełnej swobody seksualnej zwracajac uwagę, że seksualność też ma swoje prawa.
Tego jakie kto ma informacje w ogóle nie postrzegam w kategoriach winy. Co to za dogmat pełnej swobody seksualnej?
>Myślisz, że ludzie tak od razu wierzą ekspertom nawet jak się zapoznają z ich opinią? Sam jesteś najlepszym przykładem tego, że tak nie jest.
Myślę, że nie. Inna sprawa czy to "wina" ludzi czy ekspertów. Nie mówiąc już o tym kto za owego eksperta ma być uznany. Ale tak ogółem to dobrze, informacje powinno się w miarę możliwości weryfikować.
>To przykład mitu. Przejaw posługiwania się własnym rozumkiem.
Powiedziałbym raczej, że to problem danego faceta. Albo coś nie tak jest z jego ciałem, albo umysłem.
dajmonion (3663 punktów)
>>Swój rozumek to znaczy swoją inteligencję, ale też swój zasób informacji, który się głęboko uznaje i niekoniecznie jest to kwestia czyjejś winy. Pewni ludzie są mocno osadzeni w jakimś paradygmacie myślowym. Niektórzy eksperci mogą podważać różne dogmaty, jak na przykład dogmat indywidualizmu i pełnej swobody seksualnej zwracajac uwagę, że seksualność też ma swoje prawa.
>Tego jakie kto ma informacje w ogóle nie postrzegam w kategoriach winy. Co to za dogmat pełnej swobody seksualnej?
Po prostu swoboda w kwestii seksualności. To dobrze, gdy ludzie wyzwalają się ze swoich kompleksów, lepiej znają swoje potrzeby, ale jak brakuje edukacji seksualnej, tak jak w Polsce, to wiąże się to z pewnymi zagrożeniami. Tym bardziej gdy osoby medialne rozsiewają różne mity.
Szczuka doskonale wie, że kobietom jest przede wszystkim potrzebna edukacja, dzięki której bedą mogłby lepiej zarabiać i być bardziej samodzielne. To też dobrze. Rzecz w tym, że podchodzi do sprawy jednostronnie. Inne rzeczy też są ważne i nie jest prawdą, że to, co robią studentki, to praca jak każda inna.
Źródłem mitów są też niedawno wyprodukowane filmy takie jak "Kac Wawa". Starowicz pisze, że zachowania tam pokazane nie są repezentatywne. To wszystko ma na ludzi wpływ. Szczególnie duży wpływ mają różne formy narracji jak filmy, powieści, opowiadania, przypowieści.

>>Myślisz, że ludzie tak od razu wierzą ekspertom nawet jak się zapoznają z ich opinią? Sam jesteś najlepszym przykładem tego, że tak nie jest.
>Myślę, że nie. Inna sprawa czy to "wina" ludzi czy ekspertów.
Może niczyja.
>>To przykład mitu. Przejaw posługiwania się własnym rozumkiem.
>Powiedziałbym raczej, że to problem danego faceta. Albo coś nie tak jest z jego ciałem, albo umysłem.
Uważasz, że w mity wierzą tylko ludzie z problemami? Jeśli tak, to wierzysz w kolejny mit.

dajmonion
06-07-2013 17:11 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Po prostu swoboda w kwestii seksualności. To dobrze, gdy ludzie wyzwalają się ze swoich kompleksów, lepiej znają swoje potrzeby, ale jak brakuje edukacji seksualnej, tak jak w Polsce, to wiąże się to z pewnymi zagrożeniami. Tym bardziej gdy osoby medialne rozsiewają różne mity.
Tak w ogóle to nie wiem czy w Polsce to takie wyzwolenie seksualne jest. Pewnie zależy od środowiska. Z tym, że brakuje edukacji mogę się zgodzić.
>Inne rzeczy też są ważne i nie jest prawdą, że to, co robią studentki, to praca jak każda inna.
Jak dla kogo. Wedle mnie jest to praca jak każda inna. Zresztą to nie moja sprawa, co kto robi ze swoim ciałem, jeśli mi nie szkodzi.
>Źródłem mitów są też niedawno wyprodukowane filmy takie jak "Kac Wawa". Starowicz pisze, że zachowania tam pokazane nie są repezentatywne. To wszystko ma na ludzi wpływ. Szczególnie duży wpływ mają różne formy narracji jak filmy, powieści, opowiadania, przypowieści.
Są różne mity na temat seksualności? Pewnie. Ale ile osób wierzy takim obrazkom jak tym pokazywanym w "Kac Wawa" czy innym polskim komediom? Choć oczywiście to co nas otacza ma wpływ na ludzkie zachowania.
>Uważasz, że w mity wierzą tylko ludzie z problemami? Jeśli tak, to wierzysz w kolejny mit.
Uważam, że jeśli ktoś nie akceptuje swojego ciała to ma problem, choć większym problemem może być to jak próbuje sobie z nim poradzić. W końcu nie wszystkie sposoby są dobre.
dajmonion (3663 punktów)
>>Inne rzeczy też są ważne i nie jest prawdą, że to, co robią studentki, to praca jak każda inna.
>Jak dla kogo. Wedle mnie jest to praca jak każda inna.

Czyli rozumiem, że nie uznajesz opinii Starowicza?

dajmonion
06-07-2013 22:09 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Czyli rozumiem, że nie uznajesz opinii Starowicza?
Jeśli według niego to nie jest praca jak każda inna, to owszem nie uznaję. Faktycznie nie jest to praca dla każdego, ale to samo można powiedzieć o pracy bankiera.
dajmonion (3663 punktów)
>>Czyli rozumiem, że nie uznajesz opinii Starowicza?
>Jeśli według niego to nie jest praca jak każda inna, to owszem nie uznaję. Faktycznie nie jest to praca dla każdego, ale to samo można powiedzieć o pracy bankiera.
Tylko, że temat nie dotyczy prostytucji jako takiej, tylko dziewczyn, które to robią by ukończyć studia. Wiadomo, że nie studiują by być prostytutkami. Wiele pewnie będzie chciało mieć rodzinę, a biorąc pod uwagę to, co na ten temat pisze David Buss to bardzo obniżają swoje szanse na rynku matrymonialnym.


dajmonion
07-07-2013 23:28 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Tylko, że temat nie dotyczy prostytucji jako takiej, tylko dziewczyn, które to robią by ukończyć studia.
I tak nie widzę w tym nic złego. Jeśli już jest to smutne.
>Wiadomo, że nie studiują by być prostytutkami.
Istotnie, raczej nie.
>Wiele pewnie będzie chciało mieć rodzinę, a biorąc pod uwagę to, co na ten temat pisze David Buss to bardzo obniżają swoje szanse na rynku matrymonialnym.
Teoretycznie, jeśli ktokolwiek się dowie. No i zakładając, że będą chciały założyć rodzinę, oraz że badania są miarodajne.
dajmonion (3663 punktów)
>>Tylko, że temat nie dotyczy prostytucji jako takiej, tylko dziewczyn, które to robią by ukończyć studia.
>I tak nie widzę w tym nic złego. Jeśli już jest to smutne.
Widzisz, a jednak. Dlaczego praca jak każda inna miałaby wywoływać smutek?

dajmonion
09-07-2013 19:02 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Widzisz, a jednak. Dlaczego praca jak każda inna miałaby wywoływać smutek?
Dlatego, że "muszą" w taki sposób pracować. Taki do końca wolny wybór to nie jest. Poza tym dla mnie to praca jak każda inna, ale czy dla reszty społeczeństwa też?
dajmonion (3663 punktów)
>>Widzisz, a jednak. Dlaczego praca jak każda inna miałaby wywoływać smutek?
>Dlatego, że "muszą" w taki sposób pracować.
Skąd wiesz kto musi i ile z tych osób musi?


dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>Czyli rozumiem, że nie uznajesz opinii Starowicza?
>Jeśli według niego to nie jest praca jak każda inna, to owszem nie uznaję.
Ale dlaczego parafrazujesz jego słowa? Przecież jest cytat na początku i pytanie dotyczy właśnie zgody lub nie z tym cytatem.

dajmonion
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ale dlaczego parafrazujesz jego słowa? Przecież jest cytat na początku i pytanie dotyczy właśnie zgody lub nie z tym cytatem.
W takim razie również nie do końca się zgadzam. Jak napisałem wyżej na zdanie Starowicza w tej kwestii mógł wpłynąć KUL a teraz przenosi swoje oczekiwania wobec kobiet na innych mężczyzn. Ponadto w Polsce hipokryzji całkiem sporo, może być więc tak, że w ankietach ludzie mówią, że nie chcą doświadczonej kobiety, a w rzeczywistości to na dziewice nosem kręcą. Nie wykluczam jednak, że coś w tym jest, znawcą nie jestem, a ludzie w końcu są różni.
dajmonion (3663 punktów)
>>Ale dlaczego parafrazujesz jego słowa? Przecież jest cytat na początku i pytanie dotyczy właśnie zgody lub nie z tym cytatem.
>W takim razie również nie do końca się zgadzam.
A w jakiej części się zgadzasz?

>Jak napisałem wyżej na zdanie Starowicza w tej kwestii mógł wpłynąć KUL a teraz przenosi swoje oczekiwania wobec kobiet na innych mężczyzn.

Różne rzeczy mogą na różnych ludzi wpłynąć. Wydaje mi się, że ten wątek można by podjąć dopiero wtedy, gdyby Starowicz w swojej karierzę miał wpadkę, a więc chodzi o sytuację, gdy okazało się, że forsował moralność katolicką kosztem rzetelności naukowej. Wprawdzie próbował leczyć z homoseksualizmu, ale wtedy taki był paradygmat WHO.

>Ponadto w Polsce hipokryzji całkiem sporo, może być więc tak, że w ankietach ludzie mówią, że nie chcą doświadczonej kobiety, a w rzeczywistości to na dziewice nosem kręcą.

Ta sama uwaga co wyżej. Można sobie jeszcze długo pisać, że być może to być może tamto. Być może ci okłamują tamtych a tamci innych. Pytanie jest tego typu, jakie fakty każą wątpić. Bo generalnie jest tak, że mamy zaufanie do instytucji akademickich i ekspertów i tracimy je dopiero wtedy, gdy pewne fakty zmuszaja nas do tego.

dajmonion
dajmonion (3663 punktów)
>>Uważasz, że w mity wierzą tylko ludzie z problemami? Jeśli tak, to wierzysz w kolejny mit.
>Uważam, że jeśli ktoś nie akceptuje swojego ciała to ma problem, choć większym problemem może być to jak próbuje sobie z nim poradzić. W końcu nie wszystkie sposoby są dobre.
Ale źródłem może być wiara w mit, niekoniecznie problemy psychiczne lub fizyczne. Różne czynniki składają się na to, że ludzie tkwią w pewnych przekonaniach. Przykład z penisem był ilustracją pewnego mitu, jednego z wielu. I różne mogą być też powody, dla których ludzie nie mogą się z pewnych mitów wyzwolić. Tak zwany własny rozumek może nie wystarczyć.

dajmonion
09-07-2013 19:09 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ale źródłem może być wiara w mit, niekoniecznie problemy psychiczne lub fizyczne.
Czyli jednak problem. Mit przecież nie jest prawdziwy, taki ktoś ma więc zafałszowany obraz własnego ciała.
>Różne czynniki składają się na to, że ludzie tkwią w pewnych przekonaniach.
Owszem, ale nie wszystkie przekonania są źródłem dyskomfortu.
>I różne mogą być też powody, dla których ludzie nie mogą się z pewnych mitów wyzwolić.
Oczywiście i to również jest problem.
>Tak zwany własny rozumek może nie wystarczyć.
Może też wystarczyć. Poza tym wydaje mi się, że w takiej kwestii fachowa pomoc zbyt wiele nie da, jeśli pacjent będzie mocno o swojej "małości" przekonany.
dajmonion (3663 punktów)
>Poza tym wydaje mi się, że w takiej kwestii fachowa pomoc zbyt wiele nie da, jeśli pacjent będzie mocno o swojej "małości" przekonany.
Trudno odnieść się do takiego argumentu. Ludziom mogą się różne rzeczy wydawać.


dajmonion
Brzostowski (7067 punktów)
Według mnie nie. Wiąże się z przemocą i wykorzystywaniem drugiego człowieka, ale przede wszystkim prostytucja upadla człowieka, sprawia, że jest traktowany jak przedmiot, uzależnia, nie pozwala się wydobyć, zniewala, niszczy człowieka moralnie i fizycznie, często wynika z biedy lub patologii, niszczy związki i uczucia z osobami kochanymi, itd ...

Ci co twierdzą, że prostytucja to taka sama praca jak inna niech zrobią tak:

1. Jeśli korzystali z usług prostytutek, niech opowiedzą o tym koniecznie żonie lub dziewczynie. Ja w każdym razie swojej opowiadam wieczorem że np korzystałem z usług dentysty, sklepikarza, taksówkarza... Takie normalne pogadanki przy kolacji z cyklu "jak minął dzień".

2. Niech namówią żonę do prostytucji: przecież zarobki spore, praca jak praca.

3. I niech się cieszą gdy okaże się że żona/dziewczyna taki fach ma w ręku. Każdy facet powinien się cieszyć, że jego kobieta ma dobrą pracę, prawda panowie? I tym wszystkim, którzy mówią że to praca jak każda inna pozostaje życzyć partnera/ki wykonującego taki zawód - przecież praca jak każda inna, no nie?


02-07-2013 07:22 
 Ocena 16 na 16
finerbijk (17282 punktów)
>Według mnie nie. Wiąże się z przemocą i wykorzystywaniem drugiego człowieka, ale przede wszystkim prostytucja upadla człowieka, sprawia, że jest traktowany jak przedmiot, uzależnia, nie pozwala się wydobyć, zniewala, niszczy człowieka moralnie i fizycznie, często wynika z biedy lub patologii, niszczy związki i uczucia z osobami kochanymi, itd ...
Judeochrześcijański archetyp prostytutki to osoba upadła i plugawa, pozbawiona godności, prawie człowieczeństwa. Nikt by nie chciał żony czy córki na prostytutkę, choć wielu nie miało i nie ma nic przeciwko takiemu wykorzystywaniu żon czy córek innych.
Takie podejście nie wynika z moralności tylko z biologii. Mężczyzna ma wpisane restrykcje seksualne wobec kobiet (swoich kobiet), bo instynktownie chce być pewny, że to jego geny zostaną przekazane. Dlatego wytworzono całą tę otoczkę obyczajowo-religijno-kulturową wobec seksualności kobiet. Kobiety nie mają takiego problemu, dlatego też zawsze znajdowały się takie, dla których prostytucja to tylko praca.
Społecznie pozycja prostytutek też była i jest różna, zależnie od czasu i miejsca. Bywało, że to one reprezentowały wyższą sublimację, wyrafinowanie, emancypację i wolność ekonomiczną w porównaniu do zniewolonych kur domowych.
Nie dlatego jesteśmy zazdrośni o kobiety, że je kochamy (przecież nie są z mydła), ale tak nam każą geny.
02-07-2013 10:55 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>>Według mnie nie. Wiąże się z przemocą i wykorzystywaniem drugiego człowieka, ale przede wszystkim prostytucja upadla człowieka, sprawia, że jest traktowany jak przedmiot, uzależnia, nie pozwala się wydobyć, zniewala, niszczy człowieka moralnie i fizycznie, często wynika z biedy lub patologii, niszczy związki i uczucia z osobami kochanymi, itd ...
>Judeochrześcijański archetyp prostytutki to osoba upadła i plugawa, pozbawiona godności, prawie człowieczeństwa. Nikt by nie chciał żony czy córki na prostytutkę, choć wielu nie miało i nie ma nic przeciwko takiemu wykorzystywaniu żon czy córek innych.
Słusznie, taki jest judeochrześcijański archetyp prostytutki. I słusznie piszesz, że hipokryzja jest dość powszechna.
>Takie podejście nie wynika z moralności tylko z biologii. Mężczyzna ma wpisane restrykcje seksualne wobec kobiet (swoich kobiet), bo instynktownie chce być pewny, że to jego geny zostaną przekazane. Dlatego wytworzono całą tę otoczkę obyczajowo-religijno-kulturową wobec seksualności kobiet. Kobiety nie mają takiego problemu, dlatego też zawsze znajdowały się takie, dla których prostytucja to tylko praca.
Biologia ma tutaj ważny wpływ, ale nie decydujący. Dlatego żyjemy w parach, szanujemy się, kochamy, wybaczamy sobie, a nie będąc w związkach zdradzamy, aby tylko przekazać swoje geny.
Oczywiście, że w całej społeczności prostytutek znajdą się takie, które traktują to wyłącznie jako pracę, jak każdą inną. Ale doświadczenie wskazuje, że są tego ogromne koszty, co wg mnie nie pozwala prostytucji traktować, jako zwykłą pracę, a takie było pytanie autora wątku.
>Społecznie pozycja prostytutek też była i jest różna, zależnie od czasu i miejsca. Bywało, że to one reprezentowały wyższą sublimację, wyrafinowanie, emancypację i wolność ekonomiczną w porównaniu do zniewolonych kur domowych.
To jasne, generalnie jednak, we współczesnym świecie, być prostytutką to raczej nic fajnego.
>Nie dlatego jesteśmy zazdrośni o kobiety, że je kochamy (przecież nie są z mydła), ale tak nam każą geny.
Ja swoją kocham.
02-07-2013 11:58 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>Dlatego żyjemy w parach, szanujemy się, kochamy, wybaczamy sobie, a nie będąc w związkach zdradzamy, aby tylko przekazać swoje geny.
Oczywiście, że potrafimy się wynieść nad biologię, ale większość naszych zachowań ma podłoże naturalne - nie powstaliśmy w próżni i znikąd. Nie każdy też musi wyznawać nasz model życia.

>doświadczenie wskazuje, że są tego ogromne koszty, co wg mnie nie pozwala prostytucji traktować, jako zwykłą pracę, a takie było pytanie autora wątku.
Nie wiem jakie masz doświadczenia z prostytutkami, ale ja w pewnym okresie życia kilka razy (4-5) skorzystałem z usług na telefon. I co mogę powiedzieć... zwykłe dziewczyny. Spotykając je na ulicy czy w sklepie po wyglądzie oceniłbym na studentki z w miarę zamożnej rodziny - rozmawiając wrażenie to uległoby w niektórych przypadkach zmianie, ale nie zawsze.
Powodowany ciekawością starałem się dowiedzieć czegoś o przyczynach, które je skłoniły do parania się takim zajęciem. Oczywiście zawsze to były pieniądze, ale bezpośrednie motywy różne. Jedna mówiła, że robi to bo lubi luksusowe rzeczy, ciuchy, kosmetyki, itd., ma chłopaka (który o niczym nie wie) a za dnia pracuje w brandowym sklepie odzieżowym.
Była też zamiejscowa studentka, która to robiła, aby móc zostać w mieście, opłacić mieszkanie i jedzenie, bo jest z biednej rodziny ze wsi, której nie stać, aby jej zapewnić warunki do uzyskania wykształcenia, na którym jej bardzo zależy, a na zwykłą pracę z której można się samodzielnie utrzymać nie ma szans.
W drugim przypadku dałem napiwek, w pierwszym nie, ale nikogo nie oceniam. Nie czuję też się winny czegokolwiek (to nie była z mojej strony zdrada, bo nikogo wtedy nie miałem). Trochę chciałem poznać "jak to jest", no i zawsze akurat było to po jakiejś imprezie, heh. Liberalne poglądy też nie stały na przeszkodzie.
Na pewno nie jest to zwykła praca, trzeba mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną i odporność, oraz świadomość pewnego piętna, które zostaje na zawsze. Bo kto raz był k...ą, to k...ą zostanie - takie mamy społeczeństwo.

W mediach widzimy kobiety podstępem zwabiane do burdeli, wykorzystywane tajskie nastolatki, albo naćpane Afroamerykanki skuwane przez gliniarzy i to jest złe, ale nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka, pamiętając, że to tylko sensacyjna strona zjawiska.

>Ja swoją kocham.
Gratuluję, ale ja pisałem o przyczynach zazdrości.
02-07-2013 12:28 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Oczywiście, że potrafimy się wynieść nad biologię, ale większość naszych zachowań ma podłoże naturalne - nie powstaliśmy w próżni i znikąd. Nie każdy też musi wyznawać nasz model życia.
No i zgoda.
>Nie wiem jakie masz doświadczenia z prostytutkami.
Osobistych, w sensie korzystania z usług, nie mam żadnych. Kiedyś, jeszcze jako student, uczestniczyłem w projekcie: badano przyczyny prostytucji wśród młodych dziewczyn i konsekwencje w dorosłym życiu. Nic fajnego. Projekt ten odbił na mnie poważne piętno: młode dziewczyny z często rozbitych patologicznych rodzin, bez żadnego lub niewielkiego realnego wpływu na podejmowane decyzje - okoliczności za nie decydowały, bez wzorców (ojciec pijak, matka nielepsza), z ogromną ochotą aby mieć coś fajnego (ciuch, but, komórkę), osoby bez znajomości konsekwencji prostytucji, łatwo wpadały w ręce "opiekunów", skąd nie łatwo się było wydostać, przemoc i zmuszanie do różnych rzeczy, w tym brutalnego seksu, poniżanie w czasie seksu, potem w dorosłym życiu piętno społeczne, trudności z okresłeniem siebie samej, bardzo trudne związki z innymi, często problemy wynikające z aborcji lub korzystania z antykoncepcji lub po prostu z powodu takiego "zawodu" - choroby kobiece ... można wymieniać. Z resztą takie badania na pewno były od tamego czasu nie raz robione i można poszukać w sieci.

Oczywiście, bywa różnie w tym zawodzie, ale generalny obraz tej branży był kiedyś taki jak napisałem, może dzisiaj coś się poprawiło.

>Na pewno nie jest to zwykła praca, trzeba mieć odpowiednią konstrukcję psychiczną i odporność, oraz świadomość pewnego piętna, które zostaje na zawsze. Bo kto raz był k...ą, to k...ą zostanie - takie mamy społeczeństwo.
I o tym piszę - nie jest to zwykła praca.
>W mediach widzimy kobiety podstępem zwabiane do burdeli, wykorzystywane tajskie nastolatki, albo naćpane Afroamerykanki skuwane przez gliniarzy i to jest złe, ale nie można wszystkiego wrzucać do jednego worka, pamiętając, że to tylko sensacyjna strona zjawiska.
Owszem, ale zjawiska prostytucji też nie można sobie budować w oparciu o powierzchowne spostrzeżenia. To nie jest tak, że zamawiasz dziewczynę, ona przychodzi, zabawiasz się, ona jest miła, uśmiecha się, zamieni z Tobą kilka słów i jest fajnie. I w sumie OK.
>>Ja swoją kocham.
>Gratuluję, ale ja pisałem o przyczynach zazdrości.
No właśnie.
02-07-2013 13:24 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
> ... można wymieniać.
Wielu z tych patologii można by uniknąć, gdyby uregulować prawnie status tego "zawodu", czego zrobić w tym kraju nie można w związku ze wspomnianą hipokryzją.

>I o tym piszę - nie jest to zwykła praca.
Tak. Ale trzeba przyjąć do wiadomości, że umoralnianiem albo metodami siłowymi wyeliminować się tego nie da, a spychanie do szarej strefy wychodzi na dobre tylko stręczycielom, których rola w dobie Internetu zapewne znacznie zmalała.

>>>Ja swoją kocham.
>>Gratuluję, ale ja pisałem o przyczynach zazdrości.
>No właśnie.
Miłość to uczucie wysokie, a zazdrość płytkie, więc się trochę znoszą wzajemnie; miłość bez zazdrości to poziom premium.
Brzostowski (7067 punktów)
>Miłość to uczucie wysokie, a zazdrość płytkie, więc się trochę znoszą wzajemnie; miłość bez zazdrości to poziom premium.
Przemyślę to.
02-07-2013 15:21 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)

>Owszem, ale zjawiska prostytucji też nie można sobie budować w oparciu o powierzchowne spostrzeżenia. To nie jest tak, że zamawiasz dziewczynę, ona przychodzi, zabawiasz się, ona jest miła, uśmiecha się, zamieni z Tobą kilka słów i jest fajnie. I w sumie OK.
Nie masz szans obalić mitu k....y o złotym sercu. Za dużo holiłudzkich filmów masz przeciwko sobie - od Ryzykowny interes i Prety woman do naszych Galerianek - a alfonsom w to graj.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 15:38 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
> Bo kto raz był k...ą, to k...ą zostanie - takie mamy społeczeństwo.
Wszędzie są takie same społeczeństwa.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 21:29 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Wszędzie są takie same społeczeństwa.
Nie są. Ciekawy reportaż oglądałem niedawno o seksie nieletnich na National Geographic. W Laosie jest taka prowincja wiejska, gdzie kiedy dziewczyna dojrzewa, to ojciec buduje jej chatę, aby miała gdzie spotykać się z chłopakami. Dziennikarka pytała jednego z ojców dlaczego to robią. Odpowiedział: "aaa.. młodzi to długo po nocy chcą rozmawiać, hałasują i spać nie dają".
Dziewczyny są z faktu posiadania takiej chaty też zadowolone, bo to one decydują kogo wpuścić, a kogo nie. W okolicy tej, zjawiska takie jak gwałty czy molestowanie są zupełnie nieznane.
03-07-2013 12:44 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Też oglądałem ten program. Całkiem sensowne rozwiązanie, zanim się człek usamodzielni i uniezależni to trochę mija. A tak bedąc młodym błąka się w stresie, szuka róznych ustronnych miejsc z których go nieraz przeganiają.

Katolicy pokroju Konowala mają dobrze: zakaz nawet pożądliwego patrzenia nie mówiąc o figo-fago - z miłości do Jezusa są wstrzemięźliwi nawet z chęcią

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
03-07-2013 13:32 
 Ocena 1 na 1
Konowal (6291 punktów)
Ty opisujesz jakieś zwyczaje lokalne dotyczące seksu - chciałem zaznaczyć ze to jest co innego niż k...stwo.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
finerbijk (17282 punktów)
>Ty opisujesz jakieś zwyczaje lokalne dotyczące seksu - chciałem zaznaczyć ze to jest co innego niż k...stwo.
U nas to by było czyste k....o.
Konowal (6291 punktów)
>>Ty opisujesz jakieś zwyczaje lokalne dotyczące seksu - chciałem zaznaczyć ze to jest co innego niż k...stwo.
>U nas to by było czyste k....o.
Ale to nie było u nas.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 11:32 
 Ocena-1 na 3
Konowal (6291 punktów)

>Judeochrześcijański archetyp prostytutki to osoba upadła i plugawa, pozbawiona godności, prawie człowieczeństwa. Nikt by nie chciał żony czy córki na prostytutkę, choć wielu nie miało i nie ma nic przeciwko takiemu wykorzystywaniu żon czy córek innych.
No nie do końca tak jest, raczej prostytutek nie postrzega się jako żony czy córki.
>Takie podejście nie wynika z moralności tylko z biologii. Mężczyzna ma wpisane restrykcje seksualne wobec kobiet (swoich kobiet), bo instynktownie chce być pewny, że to jego geny zostaną przekazane. Dlatego wytworzono całą tę otoczkę obyczajowo-religijno-kulturową wobec seksualności kobiet. Kobiety nie mają takiego problemu, dlatego też zawsze znajdowały się takie, dla których prostytucja to tylko praca.
Teraz tylko pytanie do czego mamy dążyć czy do powrotu instynktów i biologii czy rozwoju cywilizacji ?
>Społecznie pozycja prostytutek też była i jest różna, zależnie od czasu i miejsca. Bywało, że to one reprezentowały wyższą sublimację, wyrafinowanie, emancypację i wolność ekonomiczną w porównaniu do zniewolonych kur domowych.
Chyba coś oszukujesz
>Nie dlatego jesteśmy zazdrośni o kobiety, że je kochamy (przecież nie są z mydła), ale tak nam każą geny.
Ja jestem zazdrosny bo kocham


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 12:17 
 Ocena 7 na 7
finerbijk (17282 punktów)
>Teraz tylko pytanie do czego mamy dążyć czy do powrotu instynktów i biologii czy rozwoju cywilizacji ?
Dążmy do tego, żeby każdy mógł spokojnie robić co chce, nie krzywdząc innych.

>Chyba coś oszukujesz
Poczytaj trochę choćby w wiki.

>Ja jestem zazdrosny bo kocham
Zazdrość to paskuda, kochaj bez niej.
Konowal (6291 punktów)
>>Teraz tylko pytanie do czego mamy dążyć czy do powrotu instynktów i biologii czy rozwoju cywilizacji ?
>Dążmy do tego, żeby każdy mógł spokojnie robić co chce, nie krzywdząc innych.
I do tego ma prowadzić podejście biologiczno-genetyczne ?? Wątpię.
>>Chyba coś oszukujesz
>Poczytaj trochę choćby w wiki.
Prawda jest arcyboleśnie prosta - nie masz argumentów
>>Ja jestem zazdrosny bo kocham
>Zazdrość to paskuda, kochaj bez niej.
Oki - da się zrobić.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 14:07 
 Ocena 4 na 4
finerbijk (17282 punktów)
>Prawda jest arcyboleśnie prosta - nie masz argumentów
Proszę (wiki): Kobiet lekkich obyczajów i prostytutek nie brakowało jednak również nigdy wśród wyższych sfer. Były to kobiety o wysokim statusie czego przykładem mogą być japońskie oirany (z których wywodzą się późniejsze gejsze), starogreckie hetery, europejskie metresy, renesansowe kurtyzany czy XX-wieczne call-girls - wysokiej klasy prostytutki obsługujące majętnych klientów. Faktycznie, niejako na przekór poglądom niektórych feministek, to kobiety wolnych obyczajów i prostytutki były często tą grupą kobiet, która stanowiła awangardę swoich czasów i przez to stały się one prekursorkami współczesnej emancypacji kobiet.
Konowal (6291 punktów)
Załatwiłeś mnie
Ciekawe jak się z tym czują feministki - że się wyemancypowały dzięki ......

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 14:17 
 Ocena 3 na 3
finerbijk (17282 punktów)
>Ciekawe jak się z tym czują feministki - że się wyemancypowały dzięki ......
A jak mają się czuć? Sam Jezus z Nazaretu nauczał żeby nie gardzić celnikami i nierządnicami. Chyba, że mi się coś pomyliło?
Konowal (6291 punktów)
>>Ciekawe jak się z tym czują feministki - że się wyemancypowały dzięki ......
>A jak mają się czuć? Sam Jezus z Nazaretu nauczał żeby nie gardzić celnikami i nierządnicami. Chyba, że mi się coś pomyliło?
Oczywiście że nie pomyliło. Nauczał żeby nikim nie gardzić, co nie znaczy że nie mamy gardzić czynami złemi.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 17:37 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Oczywiście że nie pomyliło. Nauczał żeby nikim nie gardzić,
> co nie znaczy że nie mamy gardzić czynami złemi.

Przede wszystkim gardził lub wywyższał czyny ludzkie posługując się klasyfikacją dobre/złe, a więc obrazem czarny-biały.
Niestety życie ma dużo wicęcej odcieni, również w prostytucji takie są:
www.racjonalista.pl/forum.php/s,574186#w574366
pozdrowienia
PS wreszcie koniec "afery trotylowej" uff..!

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Konowal (6291 punktów)
Relatywizm nie jest dobry na wszystko.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Relatywizm nie jest dobry na wszystko.

Wyciągnąłeś z tego co napisałem błędne wnioski.

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
02-07-2013 14:33 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)

>Ciekawe jak się z tym czują feministki
Nie wiem, jak inne, ale ja się czuję bardzo dobrze.
03-07-2013 13:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Ciekawe jak się z tym czują feministki - że się wyemancypowały dzięki ......

A jak się mają czuć? Tak samo w porządku, jak Katolicy

Cytat:
"Wieczorem urządził książę Valentino w swoich komnatach w Watykanie biesiadę z pięćdziesięcioma czcigodnymi dziewkami nazywanymi kurtyzanami. Po jedzeniu najpierw ubrane, a potem nagie tańczyły ze służbą i innymi gośćmi. Wtedy to ustawiono na podłodze świeczniki z palącymi się świecami, koliście rozrzucano na niej kasztany, które nagie dziewki zbierały pełzając. Papież, Cezary i jego goście przeznaczali jako nagrody - dla tych, którzy mieli z tymi dziewkami najwięcej stosunków - jedwabną bieliznę, obuwie i birety. Przedstawienie było publiczne, a nagrody rozdzielono zwycięzcom na podstawie werdyktu współuczestników".
Powyższy cytat pochodzi z dziennika Johannesa Burcharda, mistrza ceremonii na dworze papieża Aleksandra VI Borgio.
"Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu" - w czasach renesansu było to motto większości pań lekkich obyczajów. To w stolicy Państwa Kościelnego można było zrobić zawrotną karierę od zwykłej prostytutki do kochanki papieża. Od dziewki, która "obsługiwała" parobków w karczmie za ciepły posiłek, do kurtyzany, dla której synowie papieża zapisywali całe majątki w spadku.

O największych grzesznikach na tronie papieskim zapewne Państwo kiedyś słyszeliście. Zapraszam do poznania pań, z którymi grzech był popełniany.

Teodora

"Męskim, ale podstępnym umysłem kierowała losami miasta; czego nie mogli dokonać cesarz i papież, dokonywała wszechstronnie uzdolniona kochanka" - tak o Teodorze pisał Luitprand, poseł Ottona Wielkiego.

Żona Teofilakta - "Konsula i Senatora Rzymu". Twórczyni papieży, tak mówi się o kobiecie, która rozpoczęła pornokrację. To m.in. dzięki niej na tronie papieskim zasiadł Sergiusz III, morderca swoich dwóch poprzedników. Teodora mimo iż zamężna nie potrafiła oprzeć się pokusie bycia kochanką papieża. Wkrótce jednak hrabia z Tuskulum znudził się wybrednej kurtyzanie. Aby nie urazić jego ekscelencji, podsunęła mu do łóżka swoją, 15-letnią wówczas, córkę Marozję. Jak się okazało dziewczyna stała się godną następczynią matki.

Marozja

Trzykrotnie zamężna, każdego męża zdradzała z Sergiuszem III (de facto przyznać trzeba, że jako jeden z nielicznych papieży w tym czasie zmarł śmiercią naturalną). Osobiście zamordowała Jana X, dusząc go poduszką w jego własnej sypialni (niektóre źródła nie potwierdzają osobistego udziału kobiety - przyp. Misiek). Następny papież, Leon VI cieszący się niezwykłym zdrowiem, zmarł po kilku miesiącach pontyfikatu. Nieco dłużej utrzymał się na tronie Stefan VII, jednak i on został zamordowany na polecenie kobiety. Po kolejnej śmierci na fotelu Piotrowym, nadszedł idealny moment na osiągnięcie wymarzonego celu Marozji. Przeforsowała na urząd papieża swojego nieślubnego syna (z Sergiuszem III) Leona XI. Ten miał koronować na cesarza męża Marozji (Hugona z Prowansji) a ją uczynić cesarzową. Plan nie powiódł się, gdyż jej drugi syn (z pierwszego małżeństwa) uwięził ją, Hugona i Leona XI w więzieniu, z którego już nie wyszli (Marozja zmarła po dwóch latach w lochach).

Nie był to jednak koniec rodziny Marozji na tronie papieskim. W 955 roku urząd objął Jan XII (siostrzeniec Marozji), okryty ponurą sławą. Człowiek niewykształcony i wulgarny został następcą św. Piotra mając 18 lat! Wyświęcał diakonów w stajniach, uprawiał sodomię, a za jego rządów Lateran stał się miejscem do uprawiania dzikich orgii seksualnych.

Został zdetronizowany przez cesarza na synodzie w 963 roku. Według legendy zmarł pobity przez męża kobiety, którą uwiódł. Ponoć został przyłapany przez niego w łóżku.

Vannozza Cattanei
Jedna z ulubionych kurtyzan słynnego Aleksandra VI Borgio. Pochodziła z prostej rodziny rzemieślniczej. Papież zainicjował jej trzy małżeństwa. Wszystkie były przykrywką romansu pary kochanków. Zapewniały także kobiecie godne i luksusowe życie. Vannozza urodziła Aleksandrowi czwórkę dzieci.

Po pewnym czasie następca św. Piotra odstawił panią Cattanei na boczny tor. Ich drogi rozeszły się. Doszło nawet do tego, że Aleksander VI zabronił Vanozzie być na ślubie córki.

Lukrecja

Wzór kurtyzan renesansu. Wszystkie panie lekkich obyczajów marzyły o karierze a'la Lukrecja. Była kochanką Juliusza II. Gdy znudziła się papieżowi, niejako w nagrodę "dostała" możliwość wejścia do bogatej umbryjskiej rodziny de Cuppis (poprzez małżeństwo). Od tego czasu kobiecie nie brakowało niczego. Zajęła się nawet mecenatem.

Fiametta

Kochanka Cezarego Borgio (syn Vannozzy i Aleksandra VI). Uwiodła go, gdy chłopak miał 18 lat. Jej uroda była znana w całym Rzymie. Ponoć była jedną z najpiękniejszych kurtyzan jakie widziało Wieczne Miasto. W związku z tym nie tylko syn papieża korzystał z usług tak ekskluzywnej prostytutki.

Kobieta otrzymała niezwykły dar. Sykstus IV podarował jej w posagu olbrzymią wille z vigną po zmarłym kardynale Ammannati, który również cieszył się wspaniałymi chwilami z piękną Fiamettą. Kurtyzana dorobiła się jeszcze dwóch innych domów w Rzymie. Nie zapomniała także o nieżyjącym już kardynale-kochanku. Ufundowała, w kościele, w którym spoczął Ammannati, wielką orkiestrę.
Konowal (6291 punktów)
>> Ciekawe jak się z tym czują feministki - że się wyemancypowały dzięki ......
>A jak się mają czuć? Tak samo w porządku, jak Katolicy
Chyba nie bo Katolicy to ciemnogród i konserwa a nie awangarda.

Cytat zaś nie w temacie emancypacji więc jak kulą w płot.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-07-2013 14:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Cytat w temacie Twoich kilku kropek - co, nie przechodzi przez gardło?
Historia chrześcijaństwa i feminizmu jak widać nie jest tak znowu daleka, choć w końcu zaszły zupełnie w różnych kierunkach. Pozdrawiam

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
03-07-2013 13:00 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Cytat:
Cordetta i "Barbara"

Nie zawsze jednak życie pań do towarzystwa było lekkie, łatwe i przyjemne. Przekonała się o tym "Barbara", jedna ze służących kurtyzany Cordetty. W rzeczywistości była Maurem. Czarnoskórym mężczyzną, towarzyszącym we wszystkich występach i orgiach Cordetty (w ówczesnych czasach w modzie były egzotyczne "zabawki" typu papugi, psy ,pawie, karły, murzyni). Gdy prawda wyszła na jaw Maur został uduszony stalową obręczą, a jego ciało publicznie spalone na Campo di Fiori, ku przestrodze innych. Cordetta obeszła się bez szwanku.

Słynnych kurtyzan w dziejach Państwa Kościelnego jest znacznie więcej. Oczywiście archiwa Watykanu milczą na ten temat. Czasami jednak w ręce historyków trafiają zapiski, pamiętniki czy testamenty. Dzięki nim dowiadujemy się, jak żyło się w najbardziej wyuzdanym mieście renesansu (Dla przykładu, w dzielnicy Borgo Leonino 10% mieszkańców stanowiły prostytutki).

Karol Wasilewski, "Kurtyzany Watykanu"


"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
02-07-2013 07:55 
 Ocena 25 na 25
Meretseger (61860 punktów)
>przede wszystkim prostytucja upadla człowieka, sprawia, że jest traktowany jak przedmiot, uzależnia, nie pozwala się wydobyć, zniewala, niszczy człowieka moralnie i fizycznie, często wynika z biedy lub patologii, niszczy związki i uczucia z osobami kochanymi, itd ...
Twój pogląd wynika z wychowania katolickiego. W "pogańskiej" przeszłości prostytutka była, jak pisał finerbijk, osobą poważaną, wykształconą i wyemancypowaną. Wystarczy przypomnieć greckie hetery (bardziej damy do towarzystwa niż prostytutki w obecnym rozumieniu) czy mezopotamskie hierodule (prostytutki świątynne). Obcowanie z hierodulą wynosiło mężczyznę, zespalało go z bóstwem, to był akt religijny.
>Wiąże się z przemocą i wykorzystywaniem drugiego człowieka
Dlatego zwalczać trzeba przemoc i wykorzystywanie, nie prostytucję jako taką. Niestety, popyt na takie usługi zawsze był, jest i będzie, tego się nie przeskoczy. Póki usługi będą nielegalne, będzie kwitło podziemie, a w nim przemoc, wykorzystywanie, handel kobietami. Jeśli prostytucja stanie się przedmiotem zwykłej umowy handlowej pomiędzy usługodawczynią (lub usługodawcą) a usługobiorcą (lub usługobiorczynią), zniknie element przymusu i osoba sutenera, najczęstszego sprawcy przemocy w tym środowisku.
Inna sprawa, że trzeba mieć szczególne, powiedzmy, zdolności, by wykonywać taki zawód. Z pewnością nie każda kobieta i nie każdy mężczyzna nadają się do takiej pracy.
02-07-2013 11:07 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>Twój pogląd wynika z wychowania katolickiego. W "pogańskiej" przeszłości prostytutka była, jak pisał finerbijk, osobą poważaną, wykształconą i wyemancypowaną. Wystarczy przypomnieć greckie hetery (bardziej damy do towarzystwa niż prostytutki w obecnym rozumieniu) czy mezopotamskie hierodule (prostytutki świątynne). Obcowanie z hierodulą wynosiło mężczyznę, zespalało go z bóstwem, to był akt religijny.
Wiadomo, że w różnych kulturach różnie jest. Dzisiaj też "przelecieć" nie złą "laskę" to nobilitacja w określonych kręgach.
Mój pogląd wynika z mojej oceny co uważam za dobre, a co za złe, a wpływ kultury na mój pogląd z pewnością odgrywa znaczącą rolę. Wielu ateistów też nie chciałoby mieć żony/męża prostytutki, wychowanie katolickie nie jest tutaj kluczowe, chociaż przyznam, że takowe przeszedłem.
>>Wiąże się z przemocą i wykorzystywaniem drugiego człowieka
>Dlatego zwalczać trzeba przemoc i wykorzystywanie, nie prostytucję jako taką. Niestety, popyt na takie usługi zawsze był, jest i będzie, tego się nie przeskoczy. Póki usługi będą nielegalne, będzie kwitło podziemie, a w nim przemoc, wykorzystywanie, handel kobietami. Jeśli prostytucja stanie się przedmiotem zwykłej umowy handlowej pomiędzy usługodawczynią (lub usługodawcą) a usługobiorcą (lub usługobiorczynią), zniknie element przymusu i osoba sutenera, najczęstszego sprawcy przemocy w tym środowisku.
To jest ważne co piszesz, ale to tylko część problemu. Prostytucja wiąże się także z półświatkiem, narkotykami i innymi rzeczami o których wspomniałem. Prostytutki mają duże problemy z utworzeniem rodziny, byciem z kimś w związku, itd ... to nie jest tylko problem przemocy.

>Inna sprawa, że trzeba mieć szczególne, powiedzmy, zdolności, by wykonywać taki zawód. Z pewnością nie każda kobieta i nie każdy mężczyzna nadają się do takiej pracy.
Tak.
02-07-2013 11:24 
 Ocena 4 na 4
Marian (5438 punktów)
>To jest ważne co piszesz, ale to tylko część problemu. Prostytucja wiąże się także z półświatkiem, narkotykami i innymi rzeczami o których wspomniałem.
   Podobnie było z alkoholem w czasach prohibicji. Poza tym, to tylko część prawdy. Są dziewczęta, które robią to niezależnie. Są „domówki” i „spółdzielnie”. Nie tylko bajzle operowane przez gangi. To popularny mit.

>Prostytutki mają duże problemy z utworzeniem rodziny, byciem z kimś w związku, itd ... to nie jest tylko problem przemocy.
   Tak może być, ze względu na brak akceptacji tego stylu życia. To jest ryzyko zawodowe, na którego podjęcie pracownicy seksualni się godzą. Pozwólmy im na podjęcie tej decyzji, jeśli chcą.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 11:46 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
>>To jest ważne co piszesz, ale to tylko część problemu. Prostytucja wiąże się także z półświatkiem, narkotykami i innymi rzeczami o których wspomniałem.
>   Podobnie było z alkoholem w czasach prohibicji. Poza tym, to tylko część prawdy. Są dziewczęta, które robią to niezależnie. Są „domówki” i „spółdzielnie”. Nie tylko bajzle operowane przez gangi. To popularny mit.
Tak, jest różnie.
>>Prostytutki mają duże problemy z utworzeniem rodziny, byciem z kimś w związku, itd ... to nie jest tylko problem przemocy.
>   Tak może być, ze względu na brak akceptacji tego stylu życia. To jest ryzyko zawodowe, na którego podjęcie pracownicy seksualni się godzą. Pozwólmy im na podjęcie tej decyzji, jeśli chcą.
A ktoś im zabrania? W Polsce to legalne. Piszemy tutaj o tym, czy to praca jak każda inna, czy też nie, czy jest jakaś szczególna. Ja właśnie piszę, że jest szczególna.
02-07-2013 11:52 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>A ktoś im zabrania? W Polsce to legalne. Piszemy tutaj o tym, czy to praca jak każda inna, czy też nie, czy jest jakaś szczególna. Ja właśnie piszę, że jest szczególna.
   Ok, więc tu się chyba zgadzamy. Ze względu na pewne uwarunkowania społeczne, jest to zawód specyficzny.
   Ale sęk w tym, że tak być wcale nie musi. W ciągu ostatnich kilku lat, np. wizerunek kontrolera komunikacji miejskiej (pieszczotliwie zwanego kanarem) zmienił się diametralnie. Nie jest to już aż tak pogardzany zawód, jakim był jeszcze całkiem niedawno.

   Pozdrawiam.
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Prostytutki mają duże problemy z utworzeniem rodziny, byciem
> z kimś w związku, itd ... to nie jest tylko problem przemocy.
>   Tak może być, ze względu na brak akceptacji tego stylu życia.
> To jest ryzyko zawodowe, na którego podjęcie pracownicy seksualni
> się godzą. Pozwólmy im na podjęcie tej decyzji, jeśli chcą.

Wydaje mi się, że ile prostytutek, tyle motywacji do podjęcia tej decyzji lub zezwoleń do poniesienia się fali reklamy łatwego i przyjemnego życia.

Kiedyś oglądałem bodajże w TVN program o trzech koleżankach, które ucząc się w liceum w jednej klasie w czasie długich przerw przyjmowały klientów w mieszkaniu wynajętym obok szkoły.
Z czasem zaczęły tańczyć nago w nocnym klubie po drugiej stronie miasta. Ich pełne młodzieńczej energii opowieści o przyjaźni, trzymanej w sekrecie tajemnicy i radości z "szybkiego dojrzewania, szybszego niż rówieśnic/rówieśników" przeplatane były przez twórców programu opowieściami doświadczonych w tym zawodzie prostytutek.

Wynikało z tego, że dziewczyny całkowicie nie zdawały sobie sprawy w jakie uzależnienie (głównie psychiczne) weszły i co je czeka.

W tej perspektywie bardzo smutne były toczone przez dziewczyny przyszłościowe wizje zerwania z "przygodą", stworzenia rodziny, posiadania dzieci itp.
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-07-2013 17:28 
 Ocena 4 na 4
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Co ciekawe - dawniej niektóre kraje uznawały wprost korzyści płynące z prostytucji: mniejsza agresja wśród mężczyzn, mniejsza bojaźń w związku z brakiem kary za zdradę, szlifowanie savoir-vivre, obcowanie z wyższą kulturą itp. Wreszcie większa stabilność swojego małżeństwa.
W Japonii jeszcze 150 lat temu żony bardzo troskliwie stroiły mężów do wizyt u kurtyzan.
Natomiast w Parku Narodowym "Darien" (łacznik między obydwiema Amerykami) do dziś wódz, który popatrzy życzliwym okiem na przybysza płci męskiej.. da mu na noc do łóżka własną żonę (za jej zgodą, a nawet chęcią) nazajutrz dopytując się, jak było. Czy to już prostytucja, czy jeszcze nie?

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Konowal (6291 punktów)
Gdzie Rzym a gdzie Krym ??? A w Papuasi zjadają ludzi i co?


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-07-2013 14:13 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Gdzie Rzym a gdzie Krym ??? A w Papuasi zjadają ludzi i co?

Nie gardź bardziej pierwotnymi ludami i nie sprowadzaj tematu do absurdu, bo:
a) nie zjadają tylko zjadali
b) nie ludzi tylko zabitych w boju wojowników lub próbowali prochy członków rodziny po spaleniu
c) jest znacznie więcej różnych zasad i rozwiązań, o których my - ludzie mieniący się cywilizowanymi - zapomnieliśmy lub ich nie doceniamy.
d) nawet Cejrowski - jak to zgrabnie to ujmujesz ciemnogrodzki katolik i konserwatysta - tego nie robił
pozdrawiam
PS mnie tutaj akurat do Krymu bliżej, jakieś 700 km

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Konowal (6291 punktów)
Nikim nie gardzę ale to nie oznacza akceptacji dla zjadania ludzi - obojętnie wrogów czy przyjaciół.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
03-07-2013 14:33 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Nikim nie gardzę ale to nie oznacza akceptacji dla zjadania
> ludzi - obojętnie wrogów czy przyjaciół.

Już nie musisz wyrażać braku akceptacji tego, lub odrzucać. Wg brytyjskich podróżników ten proceder zakończył się w latach 60tych, czego do dzisiaj nie można powiedzieć o korzystaniu z różnych form prostytucji przez księży.
pozdrawiam

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Konowal (6291 punktów)
>> Nikim nie gardzę ale to nie oznacza akceptacji dla zjadania
>> ludzi - obojętnie wrogów czy przyjaciół.
>Już nie musisz wyrażać braku akceptacji tego, lub odrzucać. Wg brytyjskich podróżników ten proceder zakończył się w latach 60tych, czego do dzisiaj nie można powiedzieć o korzystaniu z różnych form prostytucji przez księży.

No a skarg pilotów którym się nie otworzył spadochron też nie ma.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
04-07-2013 17:04 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> No a skarg pilotów którym się nie otworzył spadochron też nie ma.

Po pierwsze potomkowie ludożerców żyją i mają się dobrze, prostytutki, nawet księża o których tu mowa , pomimo skarg niektórych ich wychowanków..
Ale wciąż zapominam - jesteś człowiekiem wiary i żadne fakty Cię nie przekonają że czarne jest czarne.
pozdrawiam

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
05-07-2013 09:46Nie na temat 
Konowal (6291 punktów)
Na pewno nie obietnice ze się nie zwiększy podatków.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Ja czekam na rządy Małego Wodza z Tabletem

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Konowal (6291 punktów)
A co rządy Słońca Peru już Ci nie odpowiadają. Woda w kranie z letniej zimna się zrobiła ???

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
A odpowiadały? Jak żeś do tego doszedł Konowale?
Załączam coś na popołudnie ku rozrywce i pozdrawiam
www.youtube.com/watch?v=h4j_PhyKH9g
Konowal (6291 punktów)
>A odpowiadały? Jak żeś do tego doszedł Konowale?
"Ja czekam na rządy Małego Wodza z Tabletem"

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
08-07-2013 10:15 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> "Ja czekam na rządy Małego Wodza z Tabletem"

No właśnie, jakeś po tym zdaniu doszedł, że odpowiadały lub nieodpowiadały mi rządy Tuska?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
To czekasz czy nie czekasz ?

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>To czekasz czy nie czekasz ?

Czekam, przecież napisałem wyraźnie? Niech się chłopina wykaże.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
>>To czekasz czy nie czekasz ?
>Czekam, przecież napisałem wyraźnie? Niech się chłopina wykaże.
Wykazywanie się Słońca Peru już Ci nie wystarcza ? Przecież jak się władzuchna zmieni to kto się pochyli na rzetelnym i świetnym raportem Laska ???


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Niech się chłopina wykaże.
> Wykazywanie się Słońca Peru już Ci nie wystarcza?

Spokojnie, nie o to chodzi. Litość we mnie wzbudza przegrywający 6 czy 7 razy z rzędu, oraz mający takie parcie na stołek. Niech porządzi a zobaczymy jak długo i z kim. Przynajmniej będzie widać jego eksperctwo i zgodność.

> jak się władzuchna zmieni to kto się pochyli na rzetelnym i świetnym raportem Laska ???

Przecież, że nie św. Antonii
wiadomosci(*)ku,wid,15242646,wiadomosc.html

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
>>> Niech się chłopina wykaże.
>> Wykazywanie się Słońca Peru już Ci nie wystarcza?
>Spokojnie, nie o to chodzi. Litość we mnie wzbudza przegrywający 6 czy 7 razy z rzędu, oraz mający takie parcie na stołek. Niech porządzi a zobaczymy jak długo i z kim. Przynajmniej będzie widać jego eksperctwo i zgodność.

Oj tam oj tam, na zachodzi są partie co kilkanaście lat przegrywają a później wygrywają. Normalna procedura demokratyczna.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Oj tam oj tam, na zachodzi są partie co kilkanaście lat
> przegrywają a później wygrywają. Normalna procedura demokratyczna

No pewnie. I dlatego czekam z nietłumioną ciekawością co będzie. Na marginesie to normalne że Słońce Peru kiedyś zgaśnie, tak jak i nasze słońce - w ogóle każde w galaktykach (to oryginalne Peru już z resztą zgasło, szkoda że tak szybko)
A artykuł amerykanskiego Profesora waszmość Konowal przeczyta, czyta czy juz czytał?

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)

>A artykuł amerykanskiego Profesora waszmość Konowal przeczyta, czyta czy juz czytał?

Powinni zabrać komisji i Laskowi wypłatę, bo tu jeden gościo wszystko wie , a tam w kilku siedzą i nie mogą odpowiedzieć Antkowi tak żeby mie miał się czego czepić.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie mogą odpowiedzieć Antkowi tak żeby mie miał się czego czepić.

Masz rację, powiem więcej: w ogóle nie ma takich odpowiedzi, żeby nie miał się czego czepiać. Jak już raz człowiek nie zwrócił baczenia na centymetr brzozy tak jak pedant-Antoś chce, to skreślony

Albo Lasek nie umie mierzyć, albo chce oszukiwać za plecami kamer, albo gania za prof. Biniendą a ten przecież służy wszelkimi wyjaśnieniami. A jak prof. Artymowicz robi naukowe analizy.. to też jest zły, bo całą robotę odwalił za Laska. Z Wami-spiskowcami to niesłabnący ubaw jest

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
08-07-2013 20:58 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie mogą odpowiedzieć Antkowi tak żeby mie miał się czego czepić.

Z resztą po co odpowiadać, skoro Antek jak i jego eksperci zdają się być nadmuchani:

Z blogu prof. Artymowicza: (a to jedna z bardziej trywialnych rzeczy)
Cytat:
PRAWDA NT. WIZYT MACIEREWICZA W OŚRODKACH NAUKOWYCH
Napisał do mnie dziś Profesor Joseph Lakowicz z University of Maryland, wybitny naukowiec (współautor ponad 500 recenzowanych publikacji, w tym ponad 50, gdzie jest pierwszym autorem, dyrektor Centrum Fluorescencji UMD w Baltimore, MD). Zaznaczam, nie znałem go wcześniej. Rozsyła on do wszystkich potencjalnie zainteresowanych swoje oświadczenie.
Z tego oświadczenia wynika, że --pozwólcie, że nie będę tego owijał w bawełne-- został nabrany i wystawiony do wiatru przez Macierewicza i swego pracownika, adiunkta Nowaczyka, nota bene szefa zespołu tzw. ekspertów ZP. Wykorzystali oni jego nazwisko i nazwę jego laboratorium do swoich celów, o których zapomnieli go jednak zawczasu poinformować, a także falszywie stworzyli wrażenie, że brał udzial lub wspierał badania smoleńskie, z ktorymi nie ma nic a nic wspólnego. Profesor Lakowicz żąda publicznego odwołania fałszywych informacji.
______________________________________________________________________________________
Dear Dr Artmowicz,
I received some disturbing information linking my name with Dr. Nowaczyk and the plane crash. I am sending the note below to as many people as I can. Please forward as you find appropriate. Thank You.
Joe Lakowicz
re: niezalezna.pl/41411-posel-macierewicz-w-usa
To whom it may concern,
The article gives the impression I am involved in this investigation. I am in no way involved in this. I instructed Mr. Nowaczyk to always say he was speaking only for himself, not my University, not my lab and not for me. I was asked to meet with MR. Macierewicz on a hours notice. I agreed to do so to be polite. I now feel this meeting was requested just for this purpose to say I am involved, which is a set up. I have never had any part in this investigation.
I request a correction or retraction be published immediately to correct this misleading article. The retraction should mention that Dr Lakowicz and the University of Maryland are not involved in this topic in any way. Thank you.
Joseph Lakowicz, University of Maryland.


Życzę Ci Konowale nigdy nie niknącego dobrego samopoczucia i spokojnego snu
pozdrowienia

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
No tak dopóki Antek się nie spotkał z Nowaczykiem, to brzoza rosła, a jak sie już spotkał to przestała.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>No tak dopóki Antek się nie spotkał z Nowaczykiem, to brzoza rosła, a jak sie już spotkał to przestała.

Trochę głupio się bronisz Konowale. Ja tu że Nowaczyk nie taki znowu kozak jak go Antek przedstawia - Ty o 'rosnącej brzozie'. Łyszkami Cię jeść
Macierewicza interesuje każdy centymetr tej brzozy nie dlatego żeby temat wyjaśnić, tylko aby zaciemnić. Jakby komisja Laska albo Prokuratura była dokładna co do centymetra - czepiłby się innych spraw (bo miałby na nie czas) Albo śmiałby się z Laska, że ma słabe oczy i nie zmierzył co do milimetra a "Łon" bohater zmierzył.
Cały Antoś

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
Ja się wcale nie bronię. Ja nie wiem co tam się stało , a raportowi komisji Laska nie wierzę i tyle w temacie.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> nie wiem co tam się stało , a raportowi komisji Laska nie wierzę

A Zespołowi Parlamentarnemu wierzysz? On nie tylko zadaje pytania, również stawia tezy od "wysokim stopniu prawdopodobieństwa, graniczącego z pewnoscią".
Nie wiem, czy dobrze odwrócić się tyłkiem do wszystkich, którzy mają na ten temat coś do powiedzenia. Postawa wysoce nieodpowiedzialna.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
Oczywiście że nie we wszystko wierzę w 100% -tach.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Oczywiście że nie we wszystko wierzę w 100% -tach.

Chiałbym Cię zapytać, czy niewiara nikomu a priori jest taka rzeczywiscie dobra (chyba że komuś jednak wierzysz, oprócz rzecz jasna Jezusowi i Papieżowi), ale Mod oznaczył nasz wątek jako poza tematem i trzeba konczyć. Pzadrawljaju.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
Bo trzeba było tą robotę co Artymowicz zrobić 3 lata temu, a nie teraz.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Bo trzeba było tą robotę co Artymowicz zrobić 3 lata temu, a nie teraz.

Nie można było tej roboty zrobić 3 lata temu, wtedy nie było pompowanych zarzutów Zespołu Macierewicza.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Jacek Głodzik (35558 punktów)
błąd, proszę Mod'a o usunięcie
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> partie co kilkanaście lat przegrywają a później wygrywają.
> Normalna procedura demokratyczna.

No ale przyznasz, że Słońce Peru świeci na tym tle wyjątkowo mocno. Już II kadencję, pomimo "kłamstwa smoleńskiego", mocno rozwijających się prawicowych mediów, wsparcia Koscioła..

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
Na warunku Polskie to faktycznie wyjątkowo mocno.
pl.wikipedia.org/wiki/Wybory_w_Wielkiej_Brytanii

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Na warunku Polskie to faktycznie wyjątkowo mocno.

Trza ich kropidłem prześwięcić, to może czart-Tusk czmychnie tudzież rozpłynie się w smoleńskiej sztucznej mgle.

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
Konowal (6291 punktów)
Musiałby sam zainteresowanych chcieć. Mógł skoczyć na stadion w sobotę.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>Musiałby sam zainteresowanych chcieć. Mógł skoczyć na stadion w sobotę.

Mógł ale nie chciał, wot diabelskie nasienie

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
04-07-2013 17:16 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Jak już o tym mówimy: skarg pierwotnych mieszkańców Republiki Dominikańskiej podczas tworzenia tam pierwszego biskupstwa też nikt nie usłyszał, a wszystko to po to, aby - jak mówił papież JP2 podczas wizyty tam - "głosić chwałę Chystusa-Zbawiciela bronić godności tubylców, strzec ich nienaruszalnych praw, aby unaocznić Waszym przodkom Królestwo Boże".
Cóż, widać nie otworzył się spadochron..
serdecznie pozdrawiam

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Konowal (6291 punktów)
Albo nikt nie skakał.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Jacek Głodzik (35558 punktów)
Tak, nikt z nich z własnej inwencji nie skakał. Za to zrobiono skok na nich.

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> Bo trzeba było tą robotę co Artymowicz zrobić 3 lata temu, a nie teraz.

A teraz się obraziłeś i już żaden rozsądny argument do Kowala nie trafi.
Jak mamusia zła, to trza w rączkę sie skaleczyć

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
02-07-2013 08:31 
 0 na 4
Marian (5438 punktów)
>1. Jeśli korzystali z usług prostytutek, niech opowiedzą o tym koniecznie żonie lub dziewczynie.
>2. Niech namówią żonę do prostytucji: przecież zarobki spore, praca jak praca.
   Heh, co jeśli nie mają żony lub dziewczyny?

>3. I niech się cieszą gdy okaże się że żona/dziewczyna taki fach ma w ręku.
   Ja nie miałbym nic przeciwko.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 11:19 
 Ocena 2 na 4
Brzostowski (7067 punktów)
>>1. Jeśli korzystali z usług prostytutek, niech opowiedzą o tym koniecznie żonie lub dziewczynie.
>>2. Niech namówią żonę do prostytucji: przecież zarobki spore, praca jak praca.
>   Heh, co jeśli nie mają żony lub dziewczyny?

To wtedy matkę. Słyszałem, że dobre MILFy nie źle zarabiają, a robota przecież jak każda inna...

>>3. I niech się cieszą gdy okaże się że żona/dziewczyna taki fach ma w ręku.
>   Ja nie miałbym nic przeciwko.

No to pozostaje mi pożyczyć koledze, aby jego przyszła lub obecna kobieta zawód taki uprawiała. Ja kiedyś, gdy byłem na studiach, chciałem być z dziewczyną ładną, inteligentną, uczciwą i posiadającą kręgosłup moralny zbliżony do mojego, dlatego też kręciłem się w pobliżu biblioteki, kościoła i akademika. I udało się.

Koledze radzę pokręcić się koło burdelu, chociaż i w "moich" lokalizacjach możesz coś "upolować", ale mniejsze szanse.
02-07-2013 11:34 
 Ocena 7 na 7
Marian (5438 punktów)
>>>1. Jeśli korzystali z usług prostytutek, niech opowiedzą o tym koniecznie żonie lub dziewczynie.
>>>2. Niech namówią żonę do prostytucji: przecież zarobki spore, praca jak praca.
>>   Heh, co jeśli nie mają żony lub dziewczyny?
>To wtedy matkę. Słyszałem, że dobre MILFy nie źle zarabiają, a robota przecież jak każda inna...
   Jeśli by chciała. To jej ciało. Ja jej bronić nie będę.

>No to pozostaje mi pożyczyć koledze, aby jego przyszła lub obecna kobieta zawód taki uprawiała.
   Ależ dziękuję bardzo! Lubię kobiety doświadczone

>Ja kiedyś, gdy byłem na studiach, chciałem być z dziewczyną ładną, inteligentną, uczciwą i posiadającą kręgosłup moralny zbliżony do mojego [...]
   Jak dla mnie, nie musi być nawet ładna. A moja moralność po prostu nie potępia prostytucji. Wiem, że trudno to zrozumieć. Spotkałem już kilka wartościowych dziewcząt w tym zawodzie.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 11:41 
 Ocena 2 na 2
Brzostowski (7067 punktów)
>   Jak dla mnie, nie musi być nawet ładna. A moja moralność po prostu nie potępia prostytucji. Wiem, że trudno to zrozumieć. Spotkałem już kilka wartościowych dziewcząt w tym zawodzie.

Nie jest to trudno zrozumieć, masz po prostu inną moralność, ot i tyle.
Marian (5438 punktów)
>>   Jak dla mnie, nie musi być nawet ładna. A moja moralność po prostu nie potępia prostytucji. Wiem, że trudno to zrozumieć. Spotkałem już kilka wartościowych dziewcząt w tym zawodzie.
>Nie jest to trudno zrozumieć, masz po prostu inną moralność, ot i tyle.
   Właśnie. Czyli jednak się rozumiemy

   Pozdrawiam.
02-07-2013 12:50 
 Ocena 3 na 3
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Ja kiedyś, gdy byłem na studiach, chciałem być z dziewczyną ładną, inteligentną, uczciwą i posiadającą kręgosłup moralny zbliżony do mojego [...]

- A ja moją Mariolkę zapoznałem w bibliotece.
- A dziewicą była?

Tak mi się skojarzyło...


"We live in times of smart phones and stupid people"
Brzostowski (7067 punktów)
>- A ja moją Mariolkę zapoznałem w bibliotece.
>- A dziewicą była?

-A żebyś wiedział, że była ...
Brzostowski (7067 punktów)
> -A żebyś wiedział, że była ...

Intelektualną niestety...
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>> -A żebyś wiedział, że była ...
>Intelektualną niestety...

Co to była za biblioteka? KULu?

"We live in times of smart phones and stupid people"
Brzostowski (7067 punktów)
>>> -A żebyś wiedział, że była ...
>>Intelektualną niestety...
>Co to była za biblioteka? KULu?
Publiczna (FUJ!), ale w Lublinie.
Konowal (6291 punktów)
Brzostowski to dobrze ują - kto uważa że to taka sama praca jak inna - a jak ktoś dobrze zauważył że w tym zawodzie można zarobić to niech posyła swoje kobiety do tej pracy.

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 11:39 
 Ocena 7 na 7
Marian (5438 punktów)
>Brzostowski to dobrze ują - kto uważa że to taka sama praca jak inna - a jak ktoś dobrze zauważył że w tym zawodzie można zarobić to niech posyła swoje kobiety do tej pracy.
   Posyła? Swoje? Tak seksistowskiej wypowiedzi to ja już dawno nie widziałem.
   Sprawa przypomina trochę temat aborcji. To ich ciało i ich sprawa, co z nim zrobią. To nie miejsce innych ludzi, żeby im dyktować co mogą, a czego nie mogą zrobić z własnym ciałem.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 11:54 
 Ocena-1 na 5
Brzostowski (7067 punktów)
>   Posyła? Swoje? Tak seksistowskiej wypowiedzi to ja już dawno nie widziałem.
Straszny to seksizm! Ja na swoją żonę i córkę też mówię "swoje". To też seksizm? Twoja wrażliwość jest poruszająca.

A z Konowałem się zgadzam. Jeśli ja bym wiedział, że można gdzieś dobrze zarobić, w pracy, która jest po prostu jedną z wielu prac, nic szczególnego to też bym namawiał swoją żonę i córkę do takiej pracy. Akurat na prostytutkę mi nie pozwala moja moralność, ale jak ktoś ma inną, to logiczne jest iż powinien przynajmniej zapytać swoją żonę czy córkę, czy by nie chciały? Zapytajcie Panowie, zapytajcie ... i pozwólcie im zdecydować... przecież to praca jak każda inna ...
>   Sprawa przypomina trochę temat aborcji. To ich ciało i ich sprawa, co z nim zrobią. To nie miejsce innych ludzi, żeby im dyktować co mogą, a czego nie mogą zrobić z własnym ciałem.

Słusznie, zaproponuj zatem matce, żonie, bezrobotnej narzeczonej sąsiada, córce brata co kończy studia (może na staż wezmą...). Dobra podpowiedź, pomoc w znalezieniu dobrze płatnej pracy, to jest coś, będą Ci wdzięczni...
02-07-2013 12:06 
 Ocena 3 na 3
Marian (5438 punktów)
>>   Posyła? Swoje? Tak seksistowskiej wypowiedzi to ja już dawno nie widziałem.
>Straszny to seksizm! Ja na swoją żonę i córkę też mówię "swoje".
   W tym przypadku to zabrzmiało jak forma własności: „swoje kobiety”, w połączeniu z „posyła”. Jakby były zniewolone.

>Słusznie, zaproponuj zatem matce, żonie, bezrobotnej narzeczonej sąsiada, córce brata co kończy studia (może na staż wezmą...). Dobra podpowiedź, pomoc w znalezieniu dobrze płatnej pracy, to jest coś, będą Ci wdzięczni...
   Nie zwykłem nikomu proponować pracy. Ani kanara, ani śmieciarza, czy kolejarza. Dlaczego miałbym zatem proponować pracę pracownika seksualnego?
   Poza tym, nie jestem głupi. Wiem, że wiąże się z tym społeczna stygmatyzacja i wiem, że większość ludzi nie jest tak otwarta na tę formę zarobkowania, co ja.
   Samemu jednak chętnie bym się podjął takiej pracy, gdybym miał warunki. Żeby mi ktoś płacił za przyjemność? Bez żartów, praca marzeń

   Pozdrawiam.
02-07-2013 12:39 
 Ocena 1 na 1
Brzostowski (7067 punktów)
Ważne, że ustaliliśmy, iż nie jest to "zwykła" praca, z wielu powodów.
>   Samemu jednak chętnie bym się podjął takiej pracy, gdybym miał warunki. Żeby mi ktoś płacił za przyjemność? Bez żartów, praca marzeń

W dzisiejszym świecie, warunki to chyba nie problem: wynajmij kawalerkę w większym mieście i lecisz ... z ofertą.

Pamiętaj że w tej robocie, trzeba będzie kilka razy dziennie, raz od tyłu, raz od przodu, czasami z zabawką, czasami bez, będziesz musiał czasem zrobić coś czego oczekuje klient, czasami młódka, czasami babcia, czasami z pryszczatą dupą, czasami z gładką ... a Ty możesz nie mieć na to ochoty, ludzie mają różne zachcianki, a klient nasz pan!

Za kawalerkę zapłacisz ze 2 tys. na miesiąc, obrobisz 3 babki dziennie za 150 zł, a jak jesteś dobry to docelowo i więcej i zarobisz: 450*30dni = 13,5 tys. Ja bym chciał tyle zarabiać, w dodatku łącząc dobre zarobki z robotą którą się lubi! Marzenie!

Marian (5438 punktów)
>W dzisiejszym świecie, warunki to chyba nie problem: wynajmij kawalerkę w większym mieście i lecisz ... z ofertą.
   Bez jaj To ja jestem ten, co musi płacić za seks. Nie mam powodów, by przypuszczać, że ktokolwiek chciałby mi zapłacić

   Pozdrawiam.
Brzostowski (7067 punktów)
>>W dzisiejszym świecie, warunki to chyba nie problem: wynajmij kawalerkę w większym mieście i lecisz ... z ofertą.
>   Bez jaj To ja jestem ten, co musi płacić za seks. Nie mam powodów, by przypuszczać, że ktokolwiek chciałby mi zapłacić

Trzeba Cię dobrze zrobić ...

ale rozumiem Twój problem.
02-07-2013 13:10 
 0 na 2
Konowal (6291 punktów)
>>W dzisiejszym świecie, warunki to chyba nie problem: wynajmij kawalerkę w większym mieście i lecisz ... z ofertą.
>   Bez jaj To ja jestem ten, co musi płacić za seks. Nie mam powodów, by przypuszczać, że ktokolwiek chciałby mi zapłacić
Oj tam oj tam, dorzucisz coś z oferty sado maso i pójdzie jak po maśle :-D


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Marian (5438 punktów)
>Oj tam oj tam, dorzucisz coś z oferty sado maso i pójdzie jak po maśle :-D
   To jednak nie moje klimaty Napisałem: przyjemność.
   Ale to też część problemu. Jeśli już ktoś szuka pracownika seksualnego płci męskiej, to pewnie na jakąś egzotykę... Zresztą, zwykle to również mężczyźni szukają; też nie moje klimaty.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 13:58 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Oj tam oj tam, dorzucisz coś z oferty sado maso i pójdzie jak po maśle :-D
>   To jednak nie moje klimaty Napisałem: przyjemność.
>   Ale to też część problemu. Jeśli już ktoś szuka pracownika seksualnego płci męskiej, to pewnie na jakąś egzotykę... Zresztą, zwykle to również mężczyźni szukają; też nie moje klimaty.
Oj tam oj tam - praca to praca - 13% bezrobocia nie pozwala być wybrednym

Kiedyś była głośna sprawa jak PUP kierował panie do pracy w agencji towarzyskiej - jakoś obrońców nie znalazł swojej decyzji.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
Marian (5438 punktów)
>Oj tam oj tam - praca to praca - 13% bezrobocia nie pozwala być wybrednym
   A widzisz, a kobiety mogą wybrzydzać. Jeśli czegoś nie ma w ofercie, to nie oferują i koniec dyskusji. Nie każda pozwoli Ci np. na anala, FBG, pocałunki, 69. Nie wspominając o takich dziwactwach jak rimming, skat, piss...

>Kiedyś była głośna sprawa jak PUP kierował panie do pracy w agencji towarzyskiej - jakoś obrońców nie znalazł swojej decyzji.
   Dziwne to nie jest, bo to tak, jakby zachęcał je do pracy na czarno. Nie zarejestrujesz działalności gospodarczej na usługi seksualne. Poza tym, to fakt, że biorąc pod uwagę status tego zawodu, ktoś się może obruszyć.

   Pozdrawiam.
Konowal (6291 punktów)
Tam była działalność , bo przecież chodziło o panie do towarzystwa, a nie o jakieś usługi seksualne.
"W zeszłym roku krakowska prasa odnotowała taki właśnie przypadek. Co prawda właściciele krakowskiej agencji towarzyskiej o wdzięcznej nazwie "Ars Amandi" poszukiwali barmanki, ale w rozmowie z dziennikarzem "Gazety" nie kryli, że przyszła pracownica może sobie dorobić do pensji także w "inny sposób"."
biznes.one(*)dmowi,18490,5486843,news-detal

Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
02-07-2013 15:44 
 Ocena 2 na 2
Marian (5438 punktów)
>"W zeszłym roku krakowska prasa odnotowała taki właśnie przypadek. Co prawda właściciele krakowskiej agencji towarzyskiej o wdzięcznej nazwie "Ars Amandi" poszukiwali barmanki, ale w rozmowie z dziennikarzem "Gazety" nie kryli, że przyszła pracownica może sobie dorobić do pensji także w "inny sposób"."
   No właśnie. Z naciskiem na to, że „może”, a nie musi. Ale problemem w tym artykule jest raczej kwestia możliwości odmowy oferty pracy. Oczywiste, że nie każdemu może odpowiadać praca barmana/barmanki w agencji towarzyskiej (nawet jeśli nie ma nic wspólnego z prostytucją, ale co bardziej świętoszkowatym już samo miejsce pracy może przeszkadzać), podobnie zresztą jak wspomniana w artykule praca grabarza, przy zwłokach.

   Pozdrawiam.
02-07-2013 17:54 
 Ocena 1 na 1
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>   No właśnie. Z naciskiem na to, że „może”, a nie musi

O nacisku właściwie nic wprost nie wiemy.
Możemy się jedynie domyślać, że oferta była nieco zawoalowana: jako barmanka zarobisz grosze, ale jako gejsza więcej (a my tobą).
Kiedyś oferowano mi pracę w biurze projektów na nieco analogicznych zasadach: u nas na papierze zarobisz minimum, ale z nami po godzinach na czarno rysując nam rysunki duuużo więcej. Jakoś nie chciało mi się w to wchodzić.
Jak już się prostytuować, to nie za niewiadomoco


"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
02-07-2013 13:08 
 Ocena-1 na 1
Konowal (6291 punktów)
>>Brzostowski to dobrze ują - kto uważa że to taka sama praca jak inna - a jak ktoś dobrze zauważył że w tym zawodzie można zarobić to niech posyła swoje kobiety do tej pracy.
>   Posyła? Swoje? Tak seksistowskiej wypowiedzi to ja już dawno nie widziałem.
Jaka praca takie wypowiedzi
>   Sprawa przypomina trochę temat aborcji. To ich ciało i ich sprawa, co z nim zrobią. To nie miejsce innych ludzi, żeby im dyktować co mogą, a czego nie mogą zrobić z własnym ciałem.
Generalnie tak.


Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie
Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć.
św. Augustyn
vifix (2315 punktów)
Zawsze mnie zastanawiało dlaczego prostytucji nie zestawia się z modelingiem. Modelki są obmacywane przez projektantów, pracują ciałem dlatego też muszą dbać o figurę, są traktowane jak wieszaki na ciuchy (czyli przedmiotowo), występuje nawet dyskryminacja kobiet o mniejszym wzroście, a wszyscy jakoś uparli się by piętnować prostytucję. Czyżby chodziło o penetrację? A jeśli prostytutka ma w ofercie jedynie oralne przyjemności?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
> A jeśli prostytutka ma w ofercie jedynie oralne przyjemności?

To czasem jest, jak w przypadku Moniki Levinsky i prezyenta Clintona: wielka sława i wielki skandal, nawet tym większy jeśli to nie była prostytutka, tylko zwykły romans.

"Gdy rozum śpi, budzą się demony"
Francisco Goya 1746-1828
pawel_wr (4297 punktów)
>Tak uważa Kazimiera Szczuka. Swoją opinię wygłasza tutaj:

A kto to jest Kazimiera Szczuka ?

To ta postać , która onegdaj prowadziła głupkowaty TV-Shov
"Najsłabsze ogniwo" ?

Ona nie jest żadnym autorytetem , ani znawczynią
psychologii człowieka.

Obiektywnie należy stwierdzić , że Terlikowski
w tej audycji miał rację.


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
Grey (2102 punktów)
Jeśli zjawisko sponsoringu jest tak popularne, jak pokazuje ten filmik, to może pora się przyzwyczajać?

Tu chodzi o stały związek z jednym partnerem.
Zastrzeżenia budzą tylko motywy.
Ale ludzie są razem z różnych powodów. Czasem z nudów, czasem tylko dla seksu, albo boją się samotności, chcą szpanować przed znajomymi, albo podrywają kogoś, bo nie mają z kim iść na wesele. Dla pieniędzy też - np. nie rozwodzą się, bo kredyt niespłacony, nie stać ich na oddzielne mieszkania. Ci ludzie, nie dość, że nie kochają, to jeszcze oszukują partnera.
Jak oceniać, to wszystkich. Byłoby idealnie, gdyby każdy w odpowiednim wieku trafił na swoją drugą połowę i miał warunki do wspólnego życia, długiego i szczęśliwego. Ale też trochę byłoby nudno.
Ogólnie nie widzę nic złego w tym, że ludzie się dogadują dla obopólnej korzyści, jeśli nikogo nie krzywdzą.

Teraz druga sprawa.
Co to znaczy "praca, jak każda inna"?
Każda praca ma swoją specyfikę.
Nie chciałbym, żeby moja kobieta była prostytutką, ale też nie chciałbym, żeby ucinała głowy kurczakom albo wciskała kredyty staruszkom. Założę się, że wiele osób zastanawiałoby się też nad katechetką i babcią klozetową. A przecież to są prace jak każda inna.

Trzecia sprawa - szczerość w związku.
Zupełnie inaczej jest gdy ktoś Cię akceptuje takim, jakim jesteś, a inaczej gdy Cię akceptuje, bo nie wie, jaki jesteś. Inna jakość relacji. Każdy musi sam zdecydować, na czym mu najbardziej zależy, czego oczekuje od życia i czy jest gotów na ryzyko. Bo ryzyko zawsze jest.
Zgodzę się, że niektóre zwierzenia stwarzają większe ryzyko (statystycznie) i trzeba takie informacje posiadać, żeby świadomie podjąć decyzję. Dobrze jest też najpierw wybadać opinię partnera na dany temat.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365