 |
Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-07-2013 23:31 | dajmonion (3663 punktów) | Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
4 na 4 | Niedawno założyłem dwa wątki, w których zaprezentowałem opinię prof. Lwa-Starowicza w kwestii wpływu marihuany na seksualność oraz seksualnej przeszłości kobiet na ich obecny związek. W pierwszym przypadku ktoś natychmiast zauważył, że profesor studiował filozofie na KUL-u. Potraktowałem to jako żart i nie komentowałem. Później jednak w dyskusji z niejakim Iwanem Denisowiczem okazało się, że ten argument jest powtarzany. Dlatego warto mu się przyjrzeć bliżej. Tym bardziej, że błędne myślenie w tym temacie może wiele osób odciąć od cennego źródła informacji. Otóż po pierwsze posiadanie bajkowego nawet światopoglądu o niczym jeszcze nie świadczy, jeśli dany ekspert zdaje sobie sprawę gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Po drugie światopogląd może inspirować do naukowych poszukiwań w takim kierunku, w którym inni by nie poszli. Samo inspirowanie nie jest złe, dopóki nie staje się próbą przeszmuglowania światopoglądu do nauki. Po trzecie wreszcie w dyskusji nie wystarczy zauważyć, że ktoś gdzieś studiował, był w partii itd. Trzeba powołać się na faktyczne zarzuty. Czyli na przykład odwołać się do sytuacji, w której Starowicz próbował forsować swój światopogląd kosztem naukowej rzetelności. W przypadku tego akurat eksperta wiadomo powszechnie, że w bardzo wielu tematach jest odległy od katolickiej ortodoksji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 3 4 Dalej..#1 27 na 27 | liliac (147340 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | Moim skromnym zdaniem należy w opinie Starowicza powątpiewać nie z powodu jego związków z KUL-em, ale dlatego, że póki są jedynie opiniami czy relacjami z własnych jego obserwacji, ich wartość jest głównie anegdotyczna. Rzeczywiście istotne mogą się stać, gdy ujmie się je w karby statystyki i odpowiedniej dla danego typu badań metodologii, a następnie opublikuje w jakimś poważnym recenzowanym czasopiśmie naukowym.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
|
#2 3 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | > wartość jest głównie anegdotyczna. Rzeczywiście istotne mogą się stać, gdy ujmie się je w karby statystyki i odpowiedniej dla danego typu badań metodologii, a następnie opublikuje w jakimś poważnymTak już jest, że religianci mają często spore kłopoty z metodologią. Nie potrafią jej zastosować do zweryfikowania swojego światopoglądu, to możemy mieć podejrzenia czy prawidłowo zastosują do badań naukowych. |
#3 3 na 3 | Paul Figura (1368 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | > A następnie opublikuje w jakimś poważnym recenzowanym czasopiśmie naukowym.Niestety panie Starowicz "Science" czy "Nature",to za wysokie progi.  |
#4 12 na 12 | liliac (147340 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | > > A następnie opublikuje w jakimś poważnym recenzowanym czasopiśmie naukowym.> Niestety panie Starowicz "Science" czy "Nature",to za wysokie progi.Ja nawet nie wykluczam możliwości, że opinie, o których chciał dyskutować autor wątku mogą mieć jakieś potwierdzenie w literaturze fachowej, jednak autor wątku się na takową nie powoływał w żadnym miejscu, o ile dobrze pamiętam, a to na nim przecież spoczywa obowiązek udokumentowania tezy, którą chce poddać dyskusji. Powołuje się na jakieś stwierdzenia z poradnika autorstwa pana Starowicza, a to jednak dalece nie to samo, co dane naukowe. Jeśli dla tych stwierdzeń podano w poradniku przezeń cytowanym odpowiednią merytorycznie bibliografię, dajmonion zaniedbał poinformowania o tym dyskutantów. Otóż mnie wszelakiej maści literatura poradnikowa interesuje raczej średnio, nawet jeśli poradniki te są (jak podaje empik.pl w kwestii tego konkretnego poradnika) bestsellerami. Będzie bibliografia zawierająca literaturę fachową, będą podstawy do dyskusji.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" ) |
#5 3 na 3 ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | W zasadzie światopogląd, czy miejsce pobierania nauk nie powinno determinować wiarygodności opiniodawcy i gdyby, np. wśród absolwentów KUL-u istniały rozbieżne zdania w danej sprawie - byłoby normalnie. Ale skoro praktyka wykazuje, że wszyscy absolwenci KUL-u twierdzą, że - dajmy na to - seks przedmałżeński jest "be", a z kolei ci po WUML-u przekonują, że "cacy" - to jednak poprawka na wpływ Alma Mater jest zasadna...  |
#6 1 na 1 | sinapis (1725 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | >Niedawno założyłem dwa wątki, w których zaprezentowałem opinię prof. Lwa-Starowicza w kwestii >wpływu marihuany na seksualność oraz seksualnej przeszłości kobiet na ich obecny związek. >W pierwszym przypadku ktoś natychmiast zauważył, że profesor studiował filozofie na KUL-u.
Starowicz jest przede wszystkim z wykształcenia lekarzem, absolwentem WAM. KUL-awą filozofię robił równolegle jako drugi fakultet, co w tamtych czasach było dość pospolitym zjawiskiem. Nie widać, żeby mu to jakoś charakter skrzywiło. |
#7 6 na 6 | astrotaurus (12445 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? |
> Otóż po pierwsze posiadanie bajkowego nawet światopoglądu o niczym jeszcze nie świadczy, jeśli dany ekspert zdaje sobie sprawę gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie.Święte słowa choć z tą świadomością bajkową nie można mieć gwarancji, że dany ekspert rzeczywiście przytomnie wie gdzie koniec, gdzie początek czego.  W przypadku Starowicza jednak chyba nie ma pewności by tę bajkową świadomość w ogóle posiadał...? Takiemu Hartmanowi na przykład KUL zbytnio nie zaszkodził, a przynajmniej nie na zawsze.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów. |
#8 10 na 10 | diogenes (42753 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | > W przypadku tego akurat eksperta wiadomo powszechnie, że w bardzo wielu tematach jest odległy od katolickiej ortodoksji.
Wkład do nauki ludzi wierzących w boga jest bezsporny. Newton w swej Philosophiae Naturalis Principia Mathematica traktował świat jako stworzony przez absolutną i wolną wolę boga, a Biblię cenił bardziej niż swoją księgę. Przekonania religijne wydają się być czymś niezależnym od przekonań naukowych. Wielu ludzi nie traktuje intelektualnej spójności poglądów jako wartości. Dominuje pragmatyczna zasada "panu bogu świeczkę i nauce ogarek". Kiedy jednak leżące u podstaw nauki przeświadczenia (empiryzm, racjonalizm zwłaszcza) stają się fundamentem światopogladu (mniejsza o to, w jaki sposób to się dzieje), sprawa zaczyna wygladać inaczej. Z takiej perspektywy religijne rewelacje otrzymują naturalistyczną wykładnię, która w szczegółach może się różnić, ale generalnie odrzuca i religijną doktrynę i powołującą się na nią praktykę. To nie jest kwestia "odległości od ortodoksji", lecz świadomie przyjętych zasad jako elementów światopoglądu i kwestia integralności żywionych przekonań. Naturalistyczny światopogląd może obejść się i w praktyce i w teorii (nauce) bez boga. Co najwyżej w części propedeutycznej może, ale nie musi, odnieść się do historii i współczesności tego zagadnienia. To, że ktoś studiuje lub studiował na wyznaniowej uczelni nie przesądza o treści jego światopoglądu (podobnie życie w Polsce nie przesądza o katolicyzmie ludzi tu żyjacych): można zacząć studia na katolickiej (czy innej) uczelni jako katolik i ukończyc ją jako katolicki fanatyk, buddysta czy ateista. Można też w trakcie studiów przedawkować LSD.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania. |
#9 7 na 7 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | . > W zasadzie światopogląd, czy miejsce pobierania nauk nie powinno determinować wiarygodności opiniodawcy i gdyby, np. wśród absolwentów KUL-u istniały rozbieżne zdania w danej sprawie - byłoby normalnie.Zgoda! > Ale skoro praktyka wykazuje, że wszyscy absolwenci KUL-u twierdzą, że - dajmy na to - seks przedmałżeński jest "be", a z kolei ci po WUML-u przekonują, że "cacy"Nie wszyscy, w każdym środowisku spotykamy heretyków i chwała im za to. > - to jednak poprawka na wpływ Alma Mater jest zasadna...  Poprawka jest zasadna, gdyż jednak większość. Ponadto naukowa wolność jest zawsze sprzeczna z umundurowaniem. Czyli na uczelniach, czy kierunkach wyznaniowych, jest zdecydowanie mniejsza. Natomiast warto pamiętać, że ukształtowanie w określonym światopoglądzie jeszcze nie gwarantuje trwanie w nim do śmierci. Zawsze są jednostki dla których samodzielność myślenia jest ważniejszą. Pozdrawiam. @@@ . |
#10 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | . >Otóż po pierwsze posiadanie bajkowego nawet światopoglądu o niczym jeszcze nie świadczy, jeśli dany ekspert zdaje sobie sprawę gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Tak, ale bez przesady. Najczęściej jednak jakoś tam wpływa.
>Po drugie światopogląd może inspirować do naukowych poszukiwań w takim kierunku, w którym inni by nie poszli. Zdarza się i najczęściej są to mało produktywne poszukiwania, ale czasem przynoszą sukcesy.
>Samo inspirowanie nie jest złe, dopóki nie staje się próbą przeszmuglowania światopoglądu do nauki. Pisze Pan o sytuacjach idealnych lub takich, gdy nie występuje konflikt. Ale warto pamiętać, że gdy już wystąpi, to najczęściej światopogląd wygrywa.
>Po trzecie wreszcie w dyskusji nie wystarczy zauważyć, że ktoś gdzieś studiował, był w partii itd. Trzeba powołać się na faktyczne zarzuty. Czyli na przykład odwołać się do sytuacji, w której [ktoś]* próbował forsować swój światopogląd kosztem naukowej rzetelności. Tak, by wypadało i świadczyłoby o rzetelności krytyka, ale ludzie o zdecydowanej wierze w swoją religię/ideologię (posiadający silnie sprecyzowany światopogląd) prawie nigdy tak nie podchodzą do sprawy. Zaatakowani bronią się, a podczas ostrych polemik stanowiska polaryzują się.
>W przypadku tego akurat eksperta wiadomo powszechnie, że w bardzo wielu tematach jest odległy od katolickiej ortodoksji. Przypadek "tego akurat eksperta" jest dla mnie mało interesujący, ale problem jest ciekawy w kontekście choćby argumentacji forumowych obrońców światopoglądu chrześcijańskiego. Czy potrafią oderwać się od swoich poglądów i starać się o zachowanie naukowego obiektywizmu? Moim zdaniem słabo im to wychodzi.
* Moja wymiana na ktosia z Lwa-Starowicza.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
#11 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | > Ale skoro praktyka wykazuje, że wszyscy absolwenci KUL-u twierdzą, że - dajmy na to - seks przedmałżeński jest "be", a z kolei ci po WUML-u przekonują, że "cacy" -Naprawdę praktyka tak wykazuje? Seks przedmałżeński jest też pozamałżeńskim. Co do KULu - nie polemizuję, bo nie wiem, nie znam abolwentów KULu, co do WUMLu (a raczej jego odpowiednika VUML) jestem pewien, że seks pozamałżeński był zdecydowanie negatywnie oceniany, a wg mnie zboczeniem był fakt zainteresowania tematem w programie tego kursu. Każda dyktatura interesuje się życiem seksualnym poddanych. Polityka świetnie to opisuje piórem Adama Krzemińskiego w Pomocniku historycznym 5/2013 |
#12 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? |
> W przypadku Starowicza jednak chyba nie ma pewności by tę bajkową świadomość w ogóle posiadał...? Takiemu Hartmanowi na przykład KUL zbytnio nie zaszkodził, a przynajmniej nie na zawsze.Jan Pietrzak kończył WSNS pl.wikiped(*)_Społecznych_przy_KC_PZPR  |
#13 2 na 2 Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | >Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u?
A czy w ogóle należy wierzyć?
|
#14 2 na 2 | Andrzej Bogusławski (52278 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? | . > >>>W przypadku Starowicza jednak chyba nie ma pewności by tę bajkową świadomość w ogóle posiadał...? Takiemu Hartmanowi na przykład KUL zbytnio nie zaszkodził, a przynajmniej nie na zawsze.> Jan Pietrzak kończył WSNS Jan Stefan Pietrzak urodził się na warszawskim Targówku jako syn Wacława i Władysławy z Majewskich. W bardzo młodym wieku został posłany przez matkę do wojska. W latach 1948-1957 był kolejno słuchaczem Korpusu Kadetów im. gen. Karola Świerczewskiego oraz Oficerskiej Szkoły Radiotechnicznej w Jeleniej Górze. Po odejściu z wojska pracował w Warszawskich Zakładach Telewizyjnych przy produkcji telewizorów. Studiował również na kursie wieczorowo-zaocznym na Wydziale Socjologii Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, którą ukończył w roku 1968. Był członkiem Związku Młodzieży Polskiej, a także Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. Po latach przyznał w wywiadzie dla Rzeczpospolitej (1994): Nie miałem nic przeciwko zastanej rzeczywistości. Nie walczyłem z nią, ja z niej wyrastałem - byłem w ZMP, w partii. Socjalizm brałem wprost (...). Dlatego w radzie robotniczej uchodziłem za krzykacza. I co! I życiorys mu zbytnio nie zaszkodził?Myślę, że tak ogólnie, to szkoły nam nie szkodzą, ale zawsze jakoś tam odbijają się na osobowościach. Ja u prof. Hartmana jednak trochę KUL dostrzegam, a cenię go sobie bardzo. Mogę wymienić jeszcze kilku innych absolwentów KUL-u, których bardzo cenię. Myślę, że wśród absolwentów WSNS, a później ANS, też bym takich znalazł. Pozdrawiam. @@@ . Pozdrawiam. @@@ . |
#15 3 na 3 | szarley (54913 punktów) | Odp: Czy Starowiczowi nie należy wierzyć, bo studiował na KUL-u? |
> I co! I życiorys mu zbytnio nie zaszkodził?Myślę, że tak ogólnie, to szkoły nam nie szkodzą, ale zawsze jakoś tam odbijają się na osobowościach. Ja u prof. Hartmana jednak trochę KUL dostrzegam, a cenię go sobie bardzo. Mogę wymienić jeszcze kilku innych absolwentów KUL-u, których bardzo cenię. Myślę, że wśród absolwentów WSNS, a później ANS, też bym takich znalazł.Wątek dotyczy wiarygodności prof. Starowicza jako lekarza, w aspekcie tego że kończył także KUL. Zgadzam się z Panem bardziej niż kiedykolwiek, że nie należy oceniać naukowca WYŁĄCZNIE po tym jaką uczelnię kończył, Pan zapewne zgodzi się z poglądem że szkoła nie determinuje ostatecznie światopoglądu. Przykład Pietrzaka (WSNS), Hartmana (KUL) czy... Bogusławskiego (ChAT)  świadczy o tym bardzo wyraziście Uważam, że większy pożytek z Worka Kości po KULu niż w przeciętnej blachary po WSPD* opisywanej w Polityce przez prof. Hartmana (Zna Pan zapewne matołów po UJ.) * Wyższa Szkoła Pukania Dzięciołów > Pozdrawiam.Wzajemnie  |
1 2 3 4 Dalej.. Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|