Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bezczelni poszukiwacze pracy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
24-07-2013 01:37kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Bezczelni poszukiwacze pracy
Ocena 17 na 23
www.tokfm.(*)_brakuje_przede_wszystkim.html

Cytat:
Mój najlepszy list motywacyjny, który zaskutkował przyjęciem do pracy, pisałam przez dwa tygodnie - mówi Dominika Staniewicz. [specjalistka od HR, członkini Business Centre Club.]
Dwa tygodnie pisania listu motywacyjnego... Hmmm... albo autorka tego listu jest wyjątkowo tępa, albo na 12-13 dni zapadła w śpiączkę.

Cytat:
Jak dodaje, często kandydaci nie odbierają telefonów i nie oddzwaniają, odpisują na maile z dużym opóźnieniem lub wcale. - Powszechne jest też podejście: mi się należy. Jestem świetny, weźcie mnie. A później okazuje się, że nie zawsze jesteśmy tacy świetni... - mówi Staniewicz.
Ah ci niedobrzy kandydaci! Nie odbierają telefonów siedząc ma kiblu, nie odpisują na maile w 3 sekundy po ich otrzymaniu i bezczelnie uważają, że są wartościowymi kandydatami na pracowników. Nie to co pani, która przez 2 tygodnie nie potrafi sklecić listu motywacyjnego.

Cytat:
No tak, ale jak człowiek po studiach ma mieć od razu doświadczenie...
A to, pani Dominiko, dobre pytanie do pracodawców, którzy wymagają zawodowego doświadczenia od absolwentów, a nawet od studentów.

Cytat:
Po pierwsze: miejmy pokorę. Po drugie: pamiętajmy, że nie jest tak, że kończymy studia i po roku pracy będziemy mieć mieszkanie, samochód i laptopa. Nigdzie na świecie życie tak nie wygląda - mówi Staniewicz.
Pokora - najważniejsza cecha niewolnika.
Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich. Robić z nich idiotów, którzy po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Monentor (475 punktów)
(zablokowany)
Kulka, zgorszeniem zioniesz na tym forum.
Selanos (12869 punktów)
>Cytat:
Mój najlepszy list motywacyjny, który zaskutkował przyjęciem do pracy, pisałam przez dwa
>tygodnie - mówi Dominika Staniewicz. [specjalistka od HR, członkini Business Centre
>Club.]


Niemota. List pisała, czy powieść?

>Cytat:
Jak dodaje, często kandydaci nie odbierają telefonów i nie oddzwaniają, odpisują na maile z
>dużym opóźnieniem lub wcale. - Powszechne jest też podejście: mi się należy. Jestem świetny, weźcie
>mnie. A później okazuje się, że nie zawsze jesteśmy tacy świetni... - mówi
>Staniewicz.


A są rzeczy dużo lepsze niż nieodpisywanie na mejle. Są same mejle. Mój kolega ze studiów podawał wykładowcy, starszemu, bardzo poważnemu, bardzo eleganckiemu panu swojego mejla. Mejl to było coś w stylu "leśny zadymiacz". I jak tu takich ludzi traktować poważnie?

A jak ktoś wpisuje w liście motywacyjnym standardową frazę "dyspozycyjność" i odpowiada na mejle czy oddzwania z dużym opóźnieniem to jest to chyba nieco zabawne.

>Cytat:
No tak, ale jak człowiek po studiach ma mieć od razu doświadczenie...

>A to, pani Dominiko, dobre pytanie do pracodawców, którzy wymagają zawodowego doświadczenia od
>absolwentów, a nawet od studentów.[/cytat]

Można w czasie studiów pracować.

>Cytat:
Po pierwsze: miejmy pokorę. Po drugie: pamiętajmy, że nie jest tak, że kończymy studia i po
>roku pracy będziemy mieć mieszkanie, samochód i laptopa. Nigdzie na świecie życie tak nie wygląda -
>mówi Staniewicz.
Pokora - najważniejsza cecha niewolnika.


>Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich.

Jakich niewolników? Nikt nikogo nie zmusza do pracy, a to cecha niewolnictwa - przymus. Zachęcać też nikt za bardzo dzisiaj nie będzie, bezrobocie coraz wyższe, szczególnie wśród młodych, więc pracodawca nie musi się starać. Stare i dobre popyt i podaż.

>Robić z nich idiotów, którzy
>po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy
>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.

Tylko nie z nas, ja się pod tym nie podpisuję. Nie bardzo rozumiem taką postawę, mamy sytuację pracownika potrzebującego pracę i pracodawcę, w warunkach w których pracowników jest zbyt dużo, a pracy dla nich za mało. Siłą rzeczy, wysokie wymagania pracownika nie są mile widziane, bo na jedno miejsce przypada mnóstwo osób, zawsze sobie można znaleźć taką z mniejszymi.
24-07-2013 08:47 
 Ocena 18 na 18
Matix (5786 punktów)
>Można w czasie studiów pracować.

Można, ale najpierw trzeba tą pracę dostać, a żeby ją dostać trzeba mieć już doświadczenie w pracy, którą żeby dostać trzeba mieć w niej doświadczenie, w którym trzeba mieć doświadczenie zdobyte podczas pracy, którą zdobyło się dzięki doświadczeniu zdobytemu podczas pracy, którą z kolei zdobyło się ponieważ już się posiadało doświadczenie z wcześniejszej pracy => <pętla>
24-07-2013 09:29 
 Ocena 21 na 21
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)
>>Można w czasie studiów pracować.
>Można, ale najpierw trzeba tą pracę dostać, a żeby ją dostać trzeba mieć już doświadczenie w pracy, którą żeby dostać trzeba mieć w niej doświadczenie, w którym trzeba mieć doświadczenie zdobyte podczas pracy, którą zdobyło się dzięki doświadczeniu zdobytemu podczas pracy, którą z kolei zdobyło się ponieważ już się posiadało doświadczenie z wcześniejszej pracy => <pętla>

Niekoniecznie. "Na początku były znajomości..."
farmer (22440 punktów)

>Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich. Robić z nich idiotów, którzy
>po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy
>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.[/color]


Smycz i tak praktycznie nie znika nigdy. Zmienia kolor długość ale nie znika.

Życie.
www.youtube.com/watch?v=ZOQ4pVX8yyc
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>www.tokfm.(*)_brakuje_przede_wszystkim.html
>Cytat:
Mój najlepszy list motywacyjny, który zaskutkował przyjęciem do pracy, pisałam przez dwa
>tygodnie - mówi Dominika Staniewicz. [specjalistka od HR, członkini Business Centre
>Club.]
Dwa tygodnie pisania listu motywacyjnego... Hmmm... albo autorka tego

>listu jest wyjątkowo tępa, albo na 12-13 dni zapadła w śpiączkę.

Albo zakłada, że ludzie w HR danej firmy rzeczywiście zwracają uwagę na listy motywacyjne. Jeśli to jest praca na zasadzie umowy śmieciówki, strategia jest inny. Jeśli to jest sensowna firma, to nie da się wykryć, czy potencjalny pracownik jest sensowny jedynie po CV.

>Cytat:
Jak dodaje, często kandydaci nie odbierają telefonów i nie oddzwaniają, odpisują na maile z
>dużym opóźnieniem lub wcale. - Powszechne jest też podejście: mi się należy. Jestem świetny, weźcie
>mnie. A później okazuje się, że nie zawsze jesteśmy tacy świetni... - mówi
>Staniewicz.
Ah ci niedobrzy kandydaci! Nie odbierają telefonów siedząc ma

>kiblu, nie odpisują na maile w 3 sekundy po ich otrzymaniu i bezczelnie uważają, że są wartościowymi
>kandydatami na pracowników. Nie to co pani, która przez 2 tygodnie nie potrafi sklecić listu
>motywacyjnego.

Prawdą też jest, że młodzi olewają sobie bezpłatne kursy, na których są w stanie zyskać bardzo pożyteczną wiedzę praktyczną, a które są bezpłatne (i nie płatne).
Młodzi ludzie w naturalny sposób chcą mieć rekompensatę własnego poświęconego na coś czasu, przy czym nie postrzegają zdobytej wiedzy i doświadczenia zawodowego jako coś wartego zachodu. Bo w ich głowach tylko o kasę się rozchodzi.

Nie mniej jednak, jak mamy zliczać grzechy, to wygrywają pracodawcy, którzy kompletnie nie odpowiadaja na maile potencjalnych pracowników.

>Cytat:
No tak, ale jak człowiek po studiach ma mieć od razu doświadczenie...
A

>to, pani Dominiko, dobre pytanie do pracodawców, którzy wymagają zawodowego doświadczenia od
>absolwentów, a nawet od studentów.

Nie można im się dziwić, że takich chcą. Żeby im się opłacało,alternatywą jest tania siła robocza zza granicy. Można narzekać na pracodawców, ale tak to już wygląda. Pozytywem jest to, że wiele uczelni w swoim planie studiów posiada obowiązkowe praktyki. O ile uczelnia ma jakąś renomę, spokojnie można aplikować do miejsca, którego nie żal wpisać do CV i gdzie może wpadnie trochę grosza.

>Cytat:
Po pierwsze: miejmy pokorę. Po drugie: pamiętajmy, że nie jest tak, że kończymy studia i po
>roku pracy będziemy mieć mieszkanie, samochód i laptopa. Nigdzie na świecie życie tak nie wygląda -
>mówi Staniewicz.
Pokora - najważniejsza cecha niewolnika.

>Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich. Robić z nich idiotów, którzy
>po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy
>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.

Nie wykryłem tu szydzenia, jedynie kompletną nieumiejętność diagnozy sytuacji. Problemem absolwentów/osób starających się o pracę jest kompletne olewanie darmowych możliwości wartościowego rozwoju zawodowego, nie postrzeganie wiedzy i praktyki jako wartościową rekompensatę straconego czasu. Problemem pracodawców z kolei jest niedokładne informowanie kandydatów o warunkach pracy, dokładnych wymaganiach i nierealistyczne wymagania co do stosunku wiek/doświadczenie.

Inna sprawa, że polski rynek pracy jest niesamowicie nasycony ludźmi po studiach (wyłączając w to inżynierów i programistów, na których popyt jest zawsze). Co roku w Polsce szkolonych jest tylu ekonomistów, że spokojnie mogą zasilić wszystkie miejsca pracy dla tego zawodu. Do dziś szukam miejsca pracy, gdzie specjalnie potrzebny jest akurat socjolog czy magister kulturoznawstwa. Przeglądając chociażby gumtree, więcej jest ofert pracy dla tokarzy, stolarzy, mechaników i kucharzy niż dla pracowników administracji. Może czas na zmianę światopoglądu i definitywną śmierć mody na studiowanie wśród młodych ludzi ?

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
24-07-2013 09:44 
 Ocena 14 na 16
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)

>Prawdą też jest, że młodzi olewają sobie bezpłatne kursy, na których są w stanie zyskać bardzo pożyteczną wiedzę praktyczną, a które są bezpłatne (i nie płatne).
>Młodzi ludzie w naturalny sposób chcą mieć rekompensatę własnego poświęconego na coś czasu, przy czym nie postrzegają zdobytej wiedzy i doświadczenia zawodowego jako coś wartego zachodu. Bo w ich głowach tylko o kasę się rozchodzi.

Bo tak się dziwnie składa, że niektórzy młodzi ludzie muszą od czasu do czasu coś zjeść, a i do mieszkania pod mostem nie każdy się nadaje. Poza tym miło byłoby nago do pracy nie przychodzić.
Bo bezpłatne staże są dla ludzi z bogatych domów, w których rodziców stać na utrzymywanie dwudziesto-kilku letniego "stażysty".

>Nie mniej jednak, jak mamy zliczać grzechy, to wygrywają pracodawcy, którzy kompletnie nie odpowiadaja na maile potencjalnych pracowników.

Bo w 90% te ogłoszenia to "pic na wodę". Stanowiska sa już dawno obsadzone, ale procedura w firmie wymaga wyboru spośród kilku kandydatów. Te wszystkie CV są tylko po to, żeby "robić frekwencję".

>Problemem pracodawców z kolei jest niedokładne informowanie kandydatów o warunkach pracy, dokładnych wymaganiach i nierealistyczne wymagania co do stosunku wiek/doświadczenie.

I jeszcze doświadczenie/umiejętności/wynagrodzenie.
24-07-2013 11:49 
 Ocena 7 na 7
szarley (54911 punktów)
>Bo tak się dziwnie składa, że niektórzy młodzi ludzie muszą od czasu do czasu coś zjeść,
Nie przesadzaj, najesz się po 50.
>a i do mieszkania pod mostem nie każdy się nadaje.
Namiot wystarczy
>Poza tym miło byłoby nago do pracy nie przychodzić.
Nie widzę przeciwwskazań, to mogłoby nawet zwiększać szanse na nadgodziny.

Oczywiście żartuję, ale pewne minimum wymagań pracownik (nie tylko młody!!!) postawić musi, mannę z nieba już dawno zjedzono, a klimat wymaga ogrzania tyłka. Poza tym pracownicy też czasem mają dzieci...

>Bo bezpłatne staże są dla ludzi z bogatych domów, w których rodziców stać na utrzymywanie dwudziesto-kilku letniego "stażysty".
Na studiach jeszcze można dorobić (choć zbyt często bywa to kosztem nabywania wiedzy!). Jak dorobić na "bezpłatnym stażu"?

Staż od 8 do 18, potem na parking jako parkingowy od 22 do 6. Pensja 1000 , wynajem mieszkania 800, a młodsze rodzeństwo na wsi pewnie chce na studia na inny kierunek, do innego miasta...
Fajna perspektywa dla biedniejszych.

Nie twierdzę, że każdemu na starcie należy się.... (wstawić dowolne dobra), ale zapewnienie pewnego minimum, nie tylko młodym, danie szansy, wędki, jest w interesie nie tylko jednostki, ale całego społeczeństwa.
24-07-2013 12:02 
 Ocena 1 na 1
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)

>Bo tak się dziwnie składa, że niektórzy młodzi ludzie muszą od czasu do czasu coś zjeść, a i do mieszkania pod mostem nie każdy się nadaje. Poza tym miło byłoby nago do pracy nie przychodzić.
>Bo bezpłatne staże są dla ludzi z bogatych domów, w których rodziców stać na utrzymywanie dwudziesto-kilku letniego "stażysty".

Nie mówię tutaj o stażach typu "niewolnicza praca bezpłatnie" tylko, przykładowo, kilkudniowych kursach jakiejś nowej technologii, języka programowania, etc.
Czytałem kiedyś artykuł (którego mimo starań nie mogę odnaleźć), w którym właściciel firmy zajmującej się tworzeniem software'u opisywał właśnie takie coś : przez 3 dni były przyspieszone kursy jakiegoś języka programowania. Każdy miał stanowisko, było kilku coachów. W przerwach dostępne były darmowe przekąski i napoje. Pod koniec dostawało się certyfikat, że daną technologię ma się opanowaną. Zainteresowanie było praktycznie zerowe, a młodzi ludzie się tam nie wybierali, bo nie widzieli tam wprost kasy.


Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
24-07-2013 16:44 
 Ocena 2 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Przez 3 dni to można opanować co najwyżej technologię kopania dołów niewymagających szalunku.
24-07-2013 16:50 
 Ocena 2 na 2
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
>Przez 3 dni to można opanować co najwyżej technologię kopania dołów niewymagających szalunku.
>

Jak już ma się jakieś pojęcie o programowaniu i dobrze ogarniętą algorytmikę to opanowanie nowego języka programowania sprowadza się praktycznie tylko do poznania składni. Trzy dni spokojnie starczą.

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.
25-07-2013 01:00 
 Ocena 3 na 3
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Jak już ma się jakieś pojęcie o programowaniu i dobrze ogarniętą algorytmikę to opanowanie nowego języka programowania sprowadza się praktycznie tylko do poznania składni. Trzy dni spokojnie starczą.

Majkelu tak jak nie wszyscy mogą być ekonomistami, tak samo nie wszyscy mogą być programistami .
3 dni to mogą starczyć na nauczenie się nowych technik szpachlowania tylko w przypadku znajomości szpachlowania jako takiego wcześniej. Tak samo nowych technik obróbki drewna, kamienia, nowej metody pieczenia itd.

Powyższe wykazuje, że człowiek w 3 dni może się, co najwyżej rozwijać w zawodzie, a nie uczyć rzeczy kompletnie nowych.

Nie krytykuję tylko zwracam uwagę. Podoba mi się Twoje pozytywne podejście i szukanie rozwiązań.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
25-07-2013 00:03 
 Ocena 2 na 2
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Albo zakłada, że ludzie w HR danej firmy rzeczywiście zwracają uwagę na listy motywacyjne. Jeśli to jest praca na zasadzie umowy śmieciówki, strategia jest inny. Jeśli to jest sensowna firma, to nie da się wykryć, czy potencjalny pracownik jest sensowny jedynie po CV.

Przynajmniej "na Zachodzie" bardzo zwraca się uwagę na CV. Mojego ojca prześwietlano nawet grafologicznie (CV i list motywacyjny musiały być pisane odręcznie) i to nie byle gdzie a poprzez biuro eksperckie zatrudniające byłych pracowników MOSSADu.

Bardzo ważne jest też jak tę CV-kę się pisze. Jeśli firma wymaga pisania listu motywacyjnego i CV poprzez stronę internetową (a tak często w wypadku korporacji bywa) należy bezwzględnie przygotować je wcześniej i wkleić. Mianowicie mierzony jest czas i "pracownik niezdecydowany" odpada w przedbiegach!!!

>Nie mniej jednak, jak mamy zliczać grzechy, to wygrywają pracodawcy, którzy kompletnie nie odpowiadaja na maile potencjalnych pracowników.

Bywało, zwłaszcza u wielkich, bezwładnych korporacji.

>Inna sprawa, że polski rynek pracy jest niesamowicie nasycony ludźmi po studiach (wyłączając w to inżynierów i programistów, na których popyt jest zawsze). (...) Może czas na zmianę światopoglądu i definitywną śmierć mody na studiowanie wśród młodych ludzi ?

Jak multum "hobbystów" polazło na socjologię, pedagogikę, marketing i zarządzanie, to co się dziwić? Jak o wyborze studiów decyduje ilość czasu na imprezowanie a nie perspektywy pracy, no to ja gratuluję optymizmu i dobrego samopoczucia, tylko potem proszę, nie jęczcie!

Fabricati Diem, Pvnc!
Paul Figura (1368 punktów)
Przypomniał mi się jeden z odcinków "Swiata Według Kiepskich" Ferdek otworzył biuro pośrednictwa pracy oto jego rozmowa z magistrem o nazwisku Berbeć .(Wulgaryzmy zostały zmienione przeze mnie na bardziej łagodne z przyczyn oczywistych)



Ferdek: Odśnieżanie, zamiatanie, wywóz gnojówki - 50 groszy za godzinę. Pasuje? Atrakcyjne, nie?
Berbeć: Bardzo przepraszam, czy pan kpi, czy o drogę pyta?
Ferdek: Przepraszam bardzo, ale nie rozumie panie Berbeciu.
Berbeć: Pan mnie proponuje wywożenie jakichś...powiedzmy sobie otwarcie, jakis nieczystosci proszę pana?! Mnie? Absolwentowi Uniwersytetu Jagiellońskiego? Proszę pana to jest..to to to.. już nie jest impertynencja. To jest chamstwo w krystalicznej formie rozumie pan to?! Jak panu zapewne wiadomo ja jestem magistrem ekonomii i ja oczekuję oferty godnej moich kwalifikacji!
Ferdek: No to panie Berbeciu, proszę bardzo, no mam! Państwowy Instytut Ekonomii pilnie zatrudni ekonomistę, no proszę no.
Berbeć: Ja bardzo uprzejmie pana przepraszam. Czy ja mogę panu zadać jedno pytanie?
Ferdek: No oczywiście.
Berbeć: Czy pan oszalał?Dzisiaj proszę pana nikt, słownie nikt nie pracuje w swoim zawodzie, bo to się nie opłaca proszę pana! Proszę dać mi pracę godną intelektualisty proszę
Ferdek: Panie kurde, panie! Intelektualistą to każden głupi chce być u nas, a robić to ni ma komu panie!
Berbeć: A kto powiedział, że mam robić? Kto? Pan, rząd, tamci durnie w sejmie proszę pana?
Ferdek: Panie! Kurde! Pan w ogóle chce te robote czy nie chce?!
Berbeć: Jeśli się mam proszę pana shańbić to wolę nie!
Ferdek: To być pan dalej gołodupcem panie!
Berbeć: A pan niech sobie będzie dalej, proszę pana, urzędnicza świnia. Żegnam!
Ferdek: Pan jesteś świnia panie! Berbeć skurkowany.
Berbeć: Żegnam.
KarolG (2892 punktów)
List motywacyjny przez dwa tygodnie??? Świetne rady daje specjalistka od HR.

Nie czytam listów motywacyjnych, w 99% przypadków to strata czasu. Jedynie rozmowa daje jakiś obraz o kandydacie, a tak naprawdę dopiero po rozpoczęciu pierwszych 2 miesiącach wiem czy człowiek się nadaje na dane stanowisko, czy nie.

Dzwonić do kandydata to też jakiś chory pomysł. Po pierwsze może być w pracy (tak bywają ludzie, którzy mają pracę ale chcą ją z różnych powodów zmienić), a po drugie przez telefon można na przykład źle usłyszeć datę spotkania. Jak wyślę email, to sprawa jest zawsze jasna.

Jeżeli chodzi o doświadczenie, to każda firma potrzebuje ludzi z doświadczeniem i zawsze będzie pisać na ogłoszeniu, że doświadczenie jest wymagane. Rynek to weryfikuje. Jeżeli zgłaszają się odpowiedni kandydaci z doświadczeniem to takich się przyjmuje. Jeżeli nie to podejmuje się decyzję o przyjęciu ludzi bez doświadczenia, którzy i tak najczęściej się zgłaszają. I tak większości przypadków przysyłane CV nie spełniają kryteriów podanych w ogłoszeniu.
Jeżeli ktoś tego nie potrafi zrozumieć, to oczywiście, że zamiast słać aplikacje będzie sfrustrowany i obrażony na pracodawców, którzy prawie zawsze piszą, że wymagają doświadczenia.
24-07-2013 12:32
 Ocena 13 na 13
Matix (5786 punktów)
Jak wyżej napisano, staże, praktyki itp. są odpowiednią formą wstąpienia młodego człowieka na drogę pracy. Pewne minimum wynagrodzenia powinno być zachowane. Rozgarnięty człowiek mieszkając po studencku potrafi wyżyć za stażową pensję, czasem przy lekkiej pomocy rodziców. Nie będzie imprez, samochodu i cotygodniowych wypadów do galerii, ale to początki i tak niestety będzie.

Prawdziwym jednak problemem jest to, że teraz to już nawet tych marnych staży i praktyk nie można dostać. Ba, w internecie, a nawet na tym forum można znaleźć szokujące wypowiedzi, że młodzi ludzie powinni zdobywać doświadczenie za darmo. Zachowując obecny trend pewnie niedługo usłyszymy od naszych piewców wolnorynkowych, że za staż powinien płacić stażysta.



To je Polska...
25-07-2013 00:13 
 Ocena 3 na 3
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Prawdziwym jednak problemem jest to, że teraz to już nawet tych marnych staży i praktyk nie można dostać. Ba, w internecie, a nawet na tym forum można znaleźć szokujące wypowiedzi, że młodzi ludzie powinni zdobywać doświadczenie za darmo.

Bzdura. Swój podstawowy staż inżynierski robiłem w Polsce. W Niemczech są trudności w dostaniu praktyk w obrębie obróbki metalu i naprawy urządzeń, gdyż z racji rządowych subwencji preferowani są uczniowie zawodówek. Zadzwoniłem do pierwszej - lepszej małej, prywatnej stoczni remontowej w pobliżu mojego rodzinnego miasta. Staż dostałem od ręki: trzy miesiące tyrałem w nieregularnych godzinach, na wyjazdach do nagłych przypadków i ciężkich warunkach, wszystko bez umowy, "na słowo honoru". Po ukończeniu praktyk, dyrektor bez słowa wypełnił mi świadectwo stażu i wręczył wielokrotność średniej krajowej za dany okres. Wystarczy popisać się wiedzą, ciężką pracą, pokorą, chęcią nauki, umiejętnością słuchania i punktualnością. Mile wspominam te miesiące rypania przy dieslach okrętowych i - po prawdzie - tęsknię za zapachem ciężkich olejów i ropy, dawno już nie ubrudziłem się po same łokcie smarem.

Fabricati Diem, Pvnc!
25-07-2013 01:17 
 Ocena 4 na 4
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>Po ukończeniu praktyk, dyrektor bez słowa wypełnił mi świadectwo stażu i wręczył wielokrotność średniej krajowej za dany okres. Wystarczy popisać się wiedzą, ciężką pracą, pokorą, chęcią nauki, umiejętnością słuchania i punktualnością.

Zazdroszczę spotkania dobrego i miłego człowieka.
Ja w pewnym momencie swojego życia również ciężko pracowałem, pomimo pracy od 6.00 do 18.00 (do ludzi z dużych miast praca to nie dojazdy, praca to praca) zdarzało mi się przyjść o 1 lub 2 w nocy by sprawdzić jak idzie nocna zmiana, bo mieszkałem obok firmy.
Zakład miał przynieść około 10% straty w pierwszym roku. Przyniósł 10% zysku. Zaczęło się szukanie kosztów, bo właściciel zyski uznał za oczywiste, i w pewnym momencie moja pensja 3krotność średniej krajowej była najwyższym kosztem. Zakład dziś już nie istnieje i nie jestem z tego powodu szczęśliwy, bo pracowało tam 100 osób, a były plany na dalszy wzrost i ja np. byłem z tego dumny. Usunięcie mnie nie było bezpośrednim powodem, ale przyczyniło się, bo ktoś był baranem i nie widział, że nieważne ile płaci, ważne ile zyskuje i moja pensja kłuła w oczy.

Ciebie potraktowano w porządku. Na wschodzie Polski zazwyczaj jest odwrotnie. Mam brata, co pracuje w tej samej branży na zachodzie Polski i pracował na wchodzie. Mentalność jest inna nawet w korporacjach.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
25-07-2013 11:10 
 Ocena 3 na 3
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Ciebie potraktowano w porządku. Na wschodzie Polski zazwyczaj jest odwrotnie. Mam >brata, co pracuje w tej samej branży na zachodzie Polski i pracował na wchodzie. >Mentalność jest inna nawet w korporacjach.

Nie wiem, na "wschodniej ścianie" w życiu nie byłem. Próbuję tylko dać do zrozumienia, że staż stażowi nierówny i masowe pojękiwanie o "bezdusznym wyzysku" jest co najwyżej histerią. Można dostać (nieźle) płatny staż/praktyki.

Współczuję draki z pensją i zakładem. Zdaję sobie z tego sprawę, jak bardzo boli, gdy krótkowzroczność ludzka rujnuje przedsięwzięcie w które się zaangażowało z całego serca. Nie jeden ani nie dwa razy próbowałem zastartować własny biznes i często koniec końców o arogancję i pazerność osób trzecich próby te się rozbijały.

Fabricati Diem, Pvnc!
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Po ukończeniu praktyk, dyrektor bez słowa wypełnił mi świadectwo stażu i wręczył wielokrotność średniej krajowej za dany okres. Wystarczy popisać się wiedzą, ciężką pracą, pokorą, chęcią nauki, umiejętnością słuchania i punktualnością.
Ludzki chłop. A ilu pozbył się bez zapłaty, bo chyba nie chcesz tu udawać, że byłeś jedyną osobą na stażu? Ciekawe na czym polega ta pokora?
25-07-2013 11:15 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Ludzki chłop.

A to ciekawe, bo stali pracownicy ciągle tylko pojękiwali, że "żyd i wyzyskiwacz".

>A ilu pozbył się bez zapłaty, bo chyba nie chcesz tu udawać, że byłeś jedyną osobą na stażu?

A owszem, byłem jedyny. Co więcej - nikt nigdy wcześniej nie ubiegał się o staż w tej firmie.

>Ciekawe na czym polega ta pokora?

A choćby na tym, że się siedzi cicho, jak kierownik obsobaczy - nawet jeśli nie ma racji - bo nikt nie lubi ludzi z wyższością mędrkujących. Jak się człowiek nawymądrza bez sensu kiedy ma rację ale mógłby to przełknąć, to w momentach w których wiedzą nie dysponuje niczego się nie nauczy: prosty, doświadczony robotnik nie będzie chciał nic pokazać aroganckiemu "yntelygentowi".

Fabricati Diem, Pvnc!
25-07-2013 09:41 
 Ocena 1 na 1
Matix (5786 punktów)
>Bzdura.

Cóż mogę powiedzieć niż gratuluję oraz że miałeś szczęście. Nie wiem ilu masz znajomych i w jakich branżach, ale to co ja widzę to jest totalnie inny obraz niż to co spotkało Ciebie.
25-07-2013 11:20 
 Ocena 1 na 1
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>Cóż mogę powiedzieć niż gratuluję oraz że miałeś szczęście.

Byćmoże. Ale nie przyszło samo, gołąbki same nie wleciały do gąbki. Było poprzedzone dwuletnim okresem, w którym słałem CV-ki jak maszyna drukarska dotknięta rozwolnieniem. Wysłałem ich (w przybliżeniu, gdyż po pewnym czasie zaniechałem rachuby) 800 sztuk i nie doczekałem się żadnej odpowiedzi poza 4-ma przypadkami.

>Nie wiem ilu masz znajomych i w jakich branżach, ale to co ja widzę to jest totalnie >inny obraz niż to co spotkało Ciebie.

Myślę, że to wszystko znów rozbija się o kwestię kierunku studiów a co za tym idzie rodzaju stażu. Gros ludzi pogalopował na kierunki studiów, którymi rynek jest już nasycony. Moi znajomi z wydziału mechanicznego mają już staże za sobą i wcale nie gorsze doświadczenia, no ale "mechaniczni", nawet przy najszczerszych zapędach, nie stanowią większości studiujących.

Fabricati Diem, Pvnc!
Maldoror XXIII (2480 punktów)

>Cytat:
No tak, ale jak człowiek po studiach ma mieć od razu doświadczenie...
A
>to, pani Dominiko, dobre pytanie do pracodawców, którzy wymagają zawodowego doświadczenia od
>absolwentów, a nawet od studentów.

>Cytat:
Po pierwsze: miejmy pokorę. Po drugie: pamiętajmy, że nie jest tak, że kończymy studia i po
>roku pracy będziemy mieć mieszkanie, samochód i laptopa. Nigdzie na świecie życie tak nie wygląda -
>mówi Staniewicz.
Pokora - najważniejsza cecha niewolnika.
>Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich. Robić z nich idiotów, którzy
>po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy
>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.


To nie jest tak jak piszesz. Przecież żyjemy na Zielonej Wyspie i Zachód nam zazdrości.
Co jak co ale zdobyć dobrze płatną i ciekawą pracę może nawet student, czyli ssak z maturą. I to nie byle jaką pracę, ale za 4000 zł, czyli nieco powyżej średniej krajowej (wyliczanej na podstawie 33% pracowników z sektora prywatnego). Kliknij niżej i zobaczysz jak Ci się zrobi "łyso":

www.wprost(*)efowi-MSW-Minister-jest-dumny/


br
Mod.: Albo 4000, albo 4 tys. (nie tyś!)
Bill Kilgore (3086 punktów)
(zablokowany)
>tygodnie pisania listu motywacyjnego... Hmmm... albo autorka tego
>listu jest wyjątkowo tępa, albo na 12-13 dni zapadła w śpiączkę.

Swój najlepszy list motywacyjny pisałem tydzień plus 3 dniowy kurs pisania listów motywacyjnych. Chciał - nie chciał, to bardzo istotne w obecnych czasach, zwłaszcza gdy ubiega się o posadę w większej korporacji, CV bardzo wiele mówi o autorze a intratna posada u renomowanego pracodawcy często - gęsto obwarowana jest wysokimi wymaganiami natury psychologicznej.

>to, pani Dominiko, dobre pytanie do pracodawców, którzy wymagają zawodowego doświadczenia od
>absolwentów, a nawet od studentów.

Takie czasy. Wymaga się doświadczenia, dyspozycyjności 24/7/365, obciążalności psychicznej. Wymaga tego ode mnie nawet mój uniwerek, publikując terminy egzaminów "za pięć dwunasta", żadne novum, trzeba się przystosować. Plany dalsze niż "jutro rano" są wykluczone i tyle. A doświadczenie zdobywa się na stażach i praktykach.

>Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich. Robić z nich idiotów, którzy
>po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy
>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.

Jakaś zazdrość, zawiść? Jeb*ć, to sobie można w zaciszu małżonkę. Na tym forum wypada co najwyżej chędożyć. Więc proszę przestać ziać frustracją.

Fabricati Diem, Pvnc!
Marcin R. (58 punktów)
>Jeb..ć tych niewolników wymyślając wyssane z palca zarzuty wobec nich. Robić z nich idiotów, którzy
>po roku pracy oczekują mieszkania, samochodu i laptopa. Ogólnie pluć i szydzić z ludzi, którzy
>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.[/color]

Skąd ta frustracja? Idiotów z tych dzieciaków (obecni dwudziestopięciolatkowie) zrobili ich właśni rodzice, widząc jak w latach dziewięćdziesiątych masowo powstające posady dostawali ich koledzy i koleżanki, którzy mieli skończone studia. Tyle, że ci ludzie na te dyplomy musieli (mimo, że za komuny to było) faktycznie zapracować. Widziałem wyniki badań w których mierzono poziom wiedzy po studiach i przed studiami. Wykazały bardzo duży odsetek absolwentów (nie pamiętam niestety już szczegółów), których poziom wiedzy po studiach był niższy niż przed ich podjęciem, nie wspominając o zerowym czy minimalnym wzroście. Z własnych obserwacji widzę, że wybór studiów jest właściwie przypadkowy. Znam "socjologów" którzy nie wiedzą kim jest Bauman(!), co to jest postmodernizm. "Politologów", którzy nie wiedzą kto jest marszałkiem sejmu i jakie były skutki rewolucji francuskiej. Większość z tych ludzi w czasie pięciu lat nie przeczytała żadnej książki w wolnym czasie. Ludzie ci zostali oszukani - wychowani w przekonaniu, że jak będą mieć papier, świat będzie u ich stóp. Niestety zawsze było tak, że ludzi przeciętnych jest najwięcej. Teraz ci ludzie uważają, że wszystko im się należy (dlatego stwierdzenie o oczekiwaniu własnego mieszkania od razu po studiach, samochodu i laptopa było bardzo trafne) tylko dlatego, że mają papier, który dostali po pięciu latach przedłużonego dzieciństwa. Niestety ale przeciętnych ludzi nie obchodzą rozwój zawodowy i osobisty, ambicja. Nie wspominając już o tak abstrakcyjnych rzeczach jak pojmowanie wyższego wykształcenia jako pewnego rodzaju zobowiązania. Nikt już nie patrzy na uniwersytety jak na świątynie mądrości tylko jak na drukarnie dyplomów. Wykształcenie wyższe tak się zdewaluowało, że obecnie nie widzę praktycznie żadnej różnicy między przeciętnym absolwentem wyższej uczelni a pracownikiem fizycznym na budowie w tym samym wieku. Chodzą do tych samych klubów, oglądają w internecie te same obrazki, mają takie same dążenie - właśnie to mieszkanie, samochód i laptop (tablet czy inny srajpod). I nie chodzi moim zdaniem w tej audycji o to, że nie ma pracy bo to osobny problem, tylko o to, że miejsce większości tych ludzi jest zupełnie gdzie indziej. Masa tylko wymaga, traktując otrzymywane rzeczy jak prawa człowieka, coś co jest dane jak przyroda niewiele samemu oferując. Noblesse oblige!
Jacholek (5699 punktów)
No właśnie, a o taki ustrój Polska się biła. Można sobie powspominać czasy kiedy to na wyższych uczelniach działał urząd pełnomocnika do spraw zatrudnienia i zawsze praca jakaś była, chociażby w odległej "pipidówie".
DyktaFon (9281 punktów)

>szukają pracy, szczególnie gdy ma się ciepła posadkę w BCC.[/color]
Jakoś nikomu nie przychodzi do głowy, że właśnie ta "ciepła posadka" rozpoczęła się tym długo przygotowywanym CV.... Ale najprościej obśmiać i dalej narzekać...

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365