Racjonalista - Strona głównaDo treści
Ogon pawia.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
25-07-2013 23:29ślusarski (750 punktów)Ogon pawia.
Ocena 4 na 4
Od początku rozwoju naszego gatunku w skali ewolucyjnej minęło niewiele czasu, a dorobiliśmy się wspaniałej współczesnej cywilizacji. Morfologicznie niewiele się zmieniliśmy, a nawet umysłowo, lecz cywilizacja stała się nową jakością. Jest wiele hipotez eksplozji cywilizacyjnej i każda wydaje się słuszna. Ja skupię się na jednej wynikającej z podstawowej natury człowieka, jaką jest seksualność. Znane są w świecie zwierząt zachowania mające na celu zwabienie samicy przez samca, a ona dokonuje wyboru. U ludzi przebiega to na wyższym poziomie, lecz zasady są takie same z tym, że samica jest ładniejsza od samca i często sama prowokuje te zaloty. W końcu nie ma rui, więc czymś musi ją zrekompensować.
W tym celu wykształciły się drugo i trzeciorzędne cechy płciowe, ale nie tylko. Niektórzy badacze proponują czwartorzędne cechy płciowe, jakim są wytwory kultury i cywilizacji. Taki pogląd wydaje się prostacki, lecz może jest w nim trochę racji? Hipoteza Amotza Zahaviego wprowadziła pojęcie handicapu pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_upośledzenia , która świetnie tłumaczy pewne zachowania w świecie zwierząt, ale czy tylko? A może u ludzi też tak jest? Jeśli tak, to działalność artystyczna, naukowa, hobbystyczna i wiele innych nie przynoszących wymiernych korzyści, jest w dużej mierze handicapem?
Powiedzcie drodzy Userzy, czy cywilizacja może być ogonem pawia?

Uwaga: Link należy wkleić ręcznie, bo z automatu nie idzie.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marcin Łoziński (385 punktów)
Odnośnik do wikipedii nie działa, ponieważ na jego końcu niepotrzebnie znajduje się przecinek
Mod:
Poprawione.

Nie powiedziałbym, żeby działalności artystyczne, naukowe, czy hobbystyczne nie przynosiły wymiernych korzyści. Czasem można się z nich całkiem nieźle utrzymywać. A i parę pań się z chęcią zainteresuje niejednym artystą.

Umiejętność wykorzystania osiągnięć cywilizacyjnych (higiena, portale społecznościowe, moda, umiejętności pozwalające na utrzymanie potencjalnej rodziny) jest niewątpliwie - dla mnie - konieczna, aby odnieść sukces na polu "podbojów miłosnych". Statystyczny mężczyzna z początku XX wieku nie miałby szans u statystycznej kobiety początku XXI wieku.

I tak, uważam, iż cywilizacja może być pawim ogonem, z tym ,że ten ogon bardzo szybko się zmienia i trzeba szybko za nim biec, aby nie zostać w tyle... z mniejszym ogonem.
ślusarski (750 punktów)

>Nie powiedziałbym, żeby działalności artystyczne, naukowe, czy hobbystyczne nie przynosiły wymiernych korzyści.

Z historii dawnych artystów i wielkich ludzi wiemy, że często żyli w nędzy, a dopiero po śmierci stawali się sławni. Dzisiaj artystów wszelkiej maści jest multum, lecz tylko wybranym udaje sie z tego utrzymać, a niewielu robi dużą kasę. Gdyby prawdziwego artystę motywowała tylko kasa, nie zostałby artystą. Podobnie jest z ludźmi nauki.


sinapis (1725 punktów)
>Niektórzy badacze
>proponują czwartorzędowe cechy płciowe, jakim są wytwory kultury i cywilizacji. Taki pogląd wydaje
>się prostacki, lecz może jest w nim trochę racji?

Jeżeli chodzi o kulturę, to można by się po części zgodzić. Niekiedy mężczyźni utalentowani artystycznie odnoszą sukces reprodukcyjny, ale żeby stwierdzić, czy jest przeciętnie większy od przeciętnego rolnika, myśliwego lub rzemieślnika, trzeba by mieć jakieś statystyki, których, obawiam się, brak. Sukces reprodukcyjny oznacza bowiem ilość potomstwa, które samo skutecznie zdołało osiągnąć dojrzałość. A to wynika nie tyle z liczby miłosnych podbojów, ile z opieki, którą się potomstwo objęło w kilkunastu następnych latach.
Odnośnie twórców cywilizacji, to tutaj sytuacja jest bardziej jednoznaczna - kobiety na jajogłowych nie bardzo lecą, a oni sami też rzadko podejmują starania w tym kierunku, bo ani czau, ani wielkiej ochoty nie mają. Tedy mędrcy swoja pracą przyczyniają się bardziej do zwiększenia rozrodczości bliźnich, niż własnej, stwarzając im lepsze warunki bytu.
Stąd bardziej prawdopodobna widzi mi się hipoteza sprzężenia zwrotnego.
27-07-2013 19:11 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Sukces reprodukcyjny oznacza bowiem ilość potomstwa, które samo skutecznie zdołało osiągnąć dojrzałość. A to wynika nie tyle z liczby miłosnych podbojów, ile z opieki, którą się potomstwo objęło w kilkunastu następnych latach.
Ja inaczej rozumiem sukces reprodukcyjny. Jeśli masz dorosłe dzieci, a te dzieci nie mają swoich dzieci (i nie będą mieć) to cały Twój sukces reprodukcyjny idzie się paść. Podobnie, gdyby Twoje wnuki nie miały dzieci, alby gdyby Twój ród zakończył się 10 pokoleń po Tobie.
Dlatego bardzo ważna jest również jakość genów, a im większy wybór, tym lepsze geny można wybrać. Żeby się nie okazało, że któreś pokolenie będzie zbyt słabe lub schorowane, żeby założyć rodzinę i wychować dzieci.
ślusarski (750 punktów)
>Niekiedy mężczyźni utalentowani artystycznie odnoszą sukces reprodukcyjny.

Poruszany temat obejmuje przeszłość filogenetyczną, gdzie działalność artystyczna wyglądała inaczej, niż w czasach współczesnych. Zwykle były to przedstawienia plemienne, gdzie guru, lub bardziej inteligentne osobniki, skupiały na sobie uwagę pozostałej części grupy. Oni stawali się bardziej atrakcyjni dla płci przeciwnej oraz zajmowali wyższą pozycję w hierarchii społecznej skutkując częstszymi kontaktami płciowymi. Takie zachowania się utrwaliły w genomie i przetrwały do dzisiaj.

>ale żeby stwierdzić, czy [sukces reprodukcyjny] jest przeciętnie większy od przeciętnego rolnika, myśliwego lub rzemieślnika, trzeba by mieć jakieś statystyki.

Takie statystyki byłyby zniekształcone prawami zakazujące poligamię i kontakty pozamałżeńskie.

>Tedy mędrcy swoja pracą przyczyniają się bardziej do zwiększenia rozrodczości bliźnich, niż własnej, stwarzając im lepsze warunki bytu.

Być może pawi ogon u ludzi jest ogromny i odnosi się do całego gatunku? To znaczy obejmuje na przykład całą filharmonię, albo instytut naukowy. Beneficjentami są niektórzy jak dyrygent, lub rektor. Ci to mogą mieć liczne potomstwo!
Grey (2102 punktów)
>Hipoteza Amotza Zahaviego wprowadziła pojęcie
>handicapu pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_upośledzenia , która świetnie tłumaczy pewne
>zachowania w świecie zwierząt, ale czy tylko? A może u ludzi też tak jest? Jeśli tak, to działalność
>artystyczna, naukowa, hobbystyczna i wiele innych nie przynoszących wymiernych korzyści, jest w
>dużej mierze handicapem?
Wydaje mi się, że tak. Przecież znane są fakty, że muzycy mają wiele fanek, które czekają pod garderobą, piszą listy. Mówił mi jeden znajomy, że jak tylko brzdąknie na gitarze, dziewczyny już są nim zainteresowane. Jak nie zabierze na imprezę gitary to nie ma tego efektu.
No i łatwiej komuś zaimponować mając jakieś ciekawe hobby, zwłaszcza takie trochę ryzykowne.

PS. Dosłownie dzień przed Twoim postem zastanawiałem się, czy ogon pawia nie jest zbyt bezsensownym wybrykiem natury, skoro można zaimponować partnerce w inny sposób. Teraz widzę, że nie.
ślusarski (750 punktów)

>Wydaje mi się, że tak. Przecież znane są fakty, że muzycy mają wiele fanek, które czekają pod garderobą, piszą listy.

Znamy to z licznych przedstawień rockowych, gdzie fanki i fani chcą rozerwać artystę z uwielbienia.

>No i łatwiej komuś zaimponować mając jakieś ciekawe hobby, zwłaszcza takie trochę ryzykowne.

Ostatnio oglądałem skoki spadochronowe i widziałem setki oczy podziwiające ich wyczyny.

>PS. Dosłownie dzień przed Twoim postem zastanawiałem się, czy ogon pawia nie jest zbyt bezsensownym wybrykiem natury, skoro można zaimponować partnerce w inny sposób. Teraz widzę.

Popularne jest imponowanie gadżetami, lecz nie wymagającemu odbiorcy. Jednak o rozrodczości decydują masy.
mariawol (215 punktów)
Powiedzcie drodzy Userzy, czy cywilizacja może być ogonem pawia?

Jako nastolatek (ponad 50 lat temu) czytałem, że działalność naukowa, artystyczna itp.
jest sublimacją niespełnionych potrzeb seksualnych, czy też dostępu do kobiet (?)
Ale teraz nasuwa mi się pytanie co do udziału kobiet w tworzeniu cywilizacji.
ślusarski (750 punktów)
>Jako nastolatek (ponad 50 lat temu) czytałem, że działalność naukowa, artystyczna itp.
>jest sublimacją niespełnionych potrzeb seksualnych, czy też dostępu do kobiet (?)

Wydaje mi się, że to jest zjawisko bardzo szerokie i pewną grupę może to motywować oprócz zaspokojenia ciekawości, osiągnięcia czegoś itd.

> Ale teraz nasuwa mi się pytanie co do udziału kobiet w tworzeniu cywilizacji.

Tu na pewno jest równy udział obu płci w tworzeniu cywilizacji. Zresztą nie ma kryteriów, by to oszacować.
28-07-2013 00:57 
 Ocena-1 na 1
mariawol (215 punktów)

>Tu na pewno jest równy udział obu płci w tworzeniu cywilizacji.

W szerokim znaczeniu tego pojęcia, można się z tym stwierdzeniem zgodzić.
Lecz w czasach zniewolenia patriarchalnego, tworzyły je raczej w sposób bierny, przez
oddziaływanie na męską część ludzkości. A już szczególnie mało tworzyły w zakresie technicznym. Obecnie mając pełnię praw obywatelskich (w kulturze zachodu), też ją tworzą (tj. cywilizację techniczną).
Jeśli dobrze pamiętam, to o sublimacji niespełnionych potrzeb, mówił Freud lub jego "uczniowie".

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365