Racjonalista - Strona głównaDo treści
Amazon da 6 tys. Polaków pracę za grosze - cieszy się J. K. Bielecki

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
02-10-2013 23:06kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Amazon da 6 tys. Polaków pracę za grosze - cieszy się J. K. Bielecki
Ocena 9 na 11
Cytat:
Amazon ma zamiar otworzyć w Polsce trzy centra logistyczne: dwa w okolicach Wrocławia i jedno w Poznaniu. Na stałe będzie tam pracować 6 tysięcy osób. Dodatkowe 9 tysięcy ma być zatrudniane w sezonie - kiedy sprzedaż jest największa.

Wszyscy się cieszą, że internetowy gigant, największy e-sklep na świecie, zatrudni u nas tyle osób. Ja też się cieszę, bo sześć tysięcy miejsc pracy, w porywach do piętnastu, nie zdarza się co dzień. Martwi mnie tylko jedna rzecz w całej tej sprawie: powód, dla którego Amazon przenosi centra do Polski.

Jak opisuje "Puls Biznesu", szefowie Amazona szukali po prostu... tańszego miejsca. Taniej tyczy się głównie pracowników, bo po pierwsze płaci im się w złotówkach, a po drugie - płaci im się po prostu mniej niż w Niemczech. Zdaje się to potwierdzać fakt, że w jednym z niemieckich centrów dwa tygodnie temu wybuchł strajk pracowników, którzy domagali się wyższych płac. A w zasadzie - zrównania ich z takimi, jakie są w niemieckim sektorze dystrybucji.

Oczywiście, ja również się cieszę, że będzie tak dużo miejsc pracy, nawet jeśli tylko przy pakowaniu wysyłek. Ale czy powinniśmy się cieszyć z tego, że zostaliśmy wybrani, bo nasi pracownicy są tani? Czy naprawdę polska gospodarka ma być konkurencyjna wobec innych europejskich krajów tylko pod względem niskich zarobków?

Według niektórych polityków - owszem. Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy premierze, twierdzi, że w najbliższych latach to właśnie niskie płace zapewnią nam konkurencyjność i powinniśmy utrzymywać sytuację, w której wydajność pracy Polaków rośnie, a ich pensje stoją w miejscu albo rosną zdecydowanie wolniej, niż wydajność.

Słowa Bieleckiego, chociaż nie rozniosły się po mediach, są skandaliczne. Sytuacja, w której jeden z najważniejszych polityków w kraju - mający duży wpływ na kierunek strategii polskiej gospodarki - niemal zachęca pracodawców do płacenia mało (bo przecież będzie więcej inwestycji zagranicznych) pozostawia wiele do życzenia.

Jego wypowiedź jest tym bardziej szkodliwa, że we wszystkich badaniach i statystykach wychodzi jasno: wydajność pracy rośnie w Polsce szybko, a wielkość płac prawie w ogóle.

Oczywiście, politykom łatwiej jest stawiać w kwestii konkurencyjności na wykorzystywanie pracowników. Bo żeby na przykład Polska była bardziej innowacyjna, a to właśnie innowacyjność wskazuje się jako jedną z najważniejszych cech gospodarek w nadchodzącym czasie, trzeba by pomyśleć o tym jak porządnie zreformować edukację, dofinansować naukę na poziomie akademickim, doprowadzić do współpracy między środowiskami naukowymi i biznesem.

A to wymaga myślenia, ciężkiej pracy i zaangażowania większego, niż wizerunkowe politykowanie od wyborów do wyborów. Podobnie z warunkami prowadzenia biznesu: moglibyśmy kusić przyjaznym prawem, łatwością prowadzenia przedsiębiorstwa, czy przejrzystym i prostym systemem podatków. Ale wtedy trzeba by głęboko reformować, tworzyć sensowne prawo, a to, które jest, sprzyja politykowaniu - i koło się zamyka. (źródło)
Warto dodać, że niemieccy pracownicy Amazona nie tylko żądali wyższych płac, ale również skarżyli się, że są wykorzystywani przez pracodawcę, który stawiał im normy niemożliwe do spełnienia.

Od 1-10-2013 każdy, kto chce studiować drugi kierunek musi za to płacić. Kwoty zaczynają się od ponad 1 tys. do kilkudziesięciu tys. za semestr. Tak polskie władze państwowe rozumieją tworzenie kadr w "konkurencyjnej" gospodarce, a właściwie tak polskie władze gwarantują, że młodzi Polacy będą mogli liczyć albo na zatrudnienie w sortowaniach przeróżnych Amazonów, albo będą zmuszeni do emigracji.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
Odp: Amazon da 6 tys. Polaków pracę za grosze - cieszy się J. K. Biele
Nie rozumiem, jeśli komuś taka praca nie odpowiada to niech sobię poszuka lepszej. Sa w Polsce ludzie dla których praca w sortowni amazona to marzenie. Chcesz wybrzydzać w ich imieniu? Wolisz by te 6 tys jednak pozostało na bezrobociu? Przez takie myślenie mamy bezrobocie. Strajki, płace minimalne etc, przecież nie ma niewolnictwa, wystarczy złożyć wypowiedzenie i znaleźć sobie lepszą pracę. Rynek pracy jest opart na popycie i podaży. Amazon chce zwiększyć popyt na pracę o 6tyś etatów co przy stałej podaży pracowników jest presją na zwiększenie ceny pracy w całej okolicy.. Przeszkadza to ci?

Pytam kiedyś studenta co studiuje, a on mi na to że administrację i turystykę, dwa kierunki. Pytam więc w co zamierza uderzyć po studiach, a on że ma już pracę załatwioną na zmywaku w Holandii... Znam wiecznych studentów którzy studiują wciąż nowe kierunki tylko po to by bogaci rodzice dalej łożyli na ich studenckie życie. Naprawdę chcesz na to marnować podatki? 10% najzdolniejszych i tak może studiować dwa kierunki za darmo, a średniacy nie są w stanie dobrze się przyłożyć do nauki na dwóch kierunkach. Po co państwo ma płacić za ich widzimisia osiągane ściąganiem i kupowaniem prac w internecie...

Mod:
Ortografia.

03-10-2013 10:38 
 Ocena 7 na 7
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Przez takie myślenie jak twoje, mamy w Polsce 13% bezrobocie oficjalnie i miliony Polaków za granicą, a także umowy śmieciowe czyli płace gwarantujące poziom życia na granicy tegoż życia i śmierci. Nigdzie na świecie nie ma wolnego rynku, a Polska jest traktowana przez zagraniczny kapitał jak Nigeria.
Jedno miejsce pracy oferowane przez Amazon powoduje likwidację czterech innych miejsc pracy, więc cieszmy się, że nie mamy jeszcze polskiego oddziału tej firmy.

03-10-2013 14:43 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>Jedno miejsce pracy oferowane przez Amazon powoduje likwidację czterech innych
W jaki sposób?
03-10-2013 15:22 
 Ocena 3 na 3
romaro (25211 punktów)
>>Jedno miejsce pracy oferowane przez Amazon powoduje likwidację czterech innych
>W jaki sposób?
A no w taki sposób, że nie jeden rodzimy sklep internetowy padnie, gdy pod bokiem wyrośnie mu taki kolos jak Amazon - wirtualny supermarket ala Ikea. Częściej kupujemy w naszych sklepach ze względu na walutę i nie tylko, no ale jak już Amazon będzie miał tu filię...
03-10-2013 23:38 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

Jeśli o taki sposób chodzi - to trudno mieć jakieś zastrzeżenia co do tej inwestycji. Mam zatem nadzieję, że Amazon jak najszybciej otworzy w Polsce swój oddział - co przyczyni się do efektywniejszego zarządzania zasobami.
04-10-2013 14:31 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Jeśli o taki sposób chodzi - to trudno mieć jakieś zastrzeżenia co do tej inwestycji. Mam zatem nadzieję, że Amazon jak najszybciej otworzy w Polsce swój oddział - co przyczyni się do efektywniejszego zarządzania zasobami.
>
Odpowiedz zatem geniuszu od kapitalizmu, co nam po "efektywniejszym zarządzaniu zasobami", gdy zysk będzie transferowany do centrali firmy za granicę ?
Główny efekt jaki ja dostrzegam, to utrwalenie śmieciowych warunków pracy.
Rozumiem, że można zaakceptować ten syf na zasadzie pogodzenia się z realiami, że POlska jest juz nieodwracalnie peryferyjnym państwem organizacji neokolonialnej, i nie ma innego wyjścia, niż cieszyć się z możliwości przeżycia kolejnej rzeszy obywateli za minimalne wynagrodzenie.
Ale żeby widzieć w tym jakieś prorozwojowe dla krajowej gospodarki i poziomu życia pozytywy, to chyba trzeba mieć jakieś dziury w głowie...
04-10-2013 15:18 
 Ocena 4 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Odpowiedz zatem geniuszu od kapitalizmu, co nam po "efektywniejszym zarządzaniu zasobami", gdy zysk będzie transferowany do centrali firmy za granicę ?

A co mnie obchodzi gdzie oni transferują zysk? Mogą go nawet na księżyc wytransferować.
Zrozum, że podmiot zagraniczny robiąc interesy w Polsce musi wchodzić w relację wymiany dóbr z Polakami. Skoro tak, to - posługując się terminami mikroekonomii - musi zwiększać ich użyteczność. Innymi słowy - żeby osiągnąć zysk, musi najpierw coś od siebie dać, a to "coś" musi być dla Polaków więcej warte niż to, co sami dają - inaczej nie doszłoby do wymiary. Stąd sytuacja, w której zagraniczny podmiot inwestuje w Polsce jest zawsze lepsza od sytuacji, w której by nie inwestował.

A co do syfiastych warunków pracy - są one utrwalane przez system edukacji, "dzięki" któremu mamy pierdylion osób chętnych na miejsce pracy w pubach, przy kasach, w magazynach itp., natomiast ze świecą można szukać fachowca w danej dziedzinie.

Każdy chciałby mieć iPoda, nowoczesne lekarstwa etc. ale prawie nikt nie ma pojęcia, jak takie "dziwy" wytworzyć (nawet do położenia kafelków trzeba tygodniami szukać fachowca). To jest przyczyna syfiastych warunków pracy.
Frank Holman (5897 punktów)
Kwestia praktyczna jest tylko czy korporacja dostała jakieś tzw. zachęty. Jak nie dostała żadnych to OK niech wchodzi i działa. Trzeba tylko ściśle pilnować, żeby podatki od działalności były płacone co do złotówki. W przypadku wykrycia jakiejkolwiek "optymalizacji" bezwzględnie wsadzać cały zarząd do więzienia i dać szansę nowym ludziom. I tak aż do skutku, a jak nie pasuje - to WON. Tak samo jeśli chodzi o warunki pracy i bhp.
A z resztą Twoich teoretycznych argumentów "mikroekonomicznych" nie będę polemizował nawet, bo moim zdaniem mają się nijak do rzeczywistości. Trujesz np. o systemie edukacji kreującym ludzi na kasy i magazyny, zaprzeczając utrwalaniu tego syfu przez firmę tworzącą kilka tysięcy miejsc pracy na kasach i w magazynach. Do tego dowalasz, że nikt nie wie jak stworzyć ipada, podczas gdy w tym kraju nie ma żadnych firm, chętnych do wynalażcości i jej wdrażania i nikt nie dba aby takie przyciągać, tylko ... sie wszyscy cieszą z kolejnego giganta od kas i magazynów...
05-10-2013 22:29 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli o taki sposób chodzi - to trudno mieć jakieś zastrzeżenia co do tej inwestycji. Mam zatem nadzieję, że Amazon jak najszybciej otworzy w Polsce swój oddział - co przyczyni się do efektywniejszego zarządzania zasobami.

A gdy za trzy lata Amazon przeniesie się z kolei do Mołdawii - upijemy się już po zęby przez Radość, że onemu Amazonowi jeszcze Efektywniej zasobami będzie się zarządzało .

Bo to Wielka Radość dla Ludzkości jest, jak Amazonowi Efektywnie się zarządza, a kto się nie cieszy, ten Zły .


...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
05-10-2013 23:47 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)
>że onemu Amazonowi jeszcze Efektywniej zasobami będzie się zarządzało .

Nie tylko Amazonowi ale też setkom tysięcy ludzi, którzy dzięki niemu taniej kupią pożądane towary.
05-10-2013 23:55 
 Ocena 6 na 6
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>>że onemu Amazonowi jeszcze Efektywniej zasobami będzie się zarządzało .
>Nie tylko Amazonowi ale też setkom tysięcy ludzi, którzy dzięki niemu taniej kupią pożądane towary.

Setkom tysięcy - to dużo za mało powiedziane.
Setki milionów cieszą się jak dzieci, że ciuchy noszą w miarę tanie dzięki przeniesieniu produkcji do Bangladeszu .
W Bangladeszu też zresztą radość, że dziecko ma pracę nareszcie .

And I think to myself: what a wonderful world .


...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
06-10-2013 10:54 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Setki milionów cieszą się jak dzieci, że ciuchy noszą w miarę tanie dzięki przeniesieniu produkcji do Bangladeszu .
>W Bangladeszu też zresztą radość, że dziecko ma pracę nareszcie .

Bangladesz już za drogi; teraz szyje się w Etiopii
wyborcza.p(*)H_M_bedzie_szyl_ubrania_w.html
06-10-2013 11:08 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Bangladesz już za drogi; teraz szyje się w Etiopii
>wyborcza.p(*)H_M_bedzie_szyl_ubrania_w.html

Ajajajaj... i znowu wyszło, żem ja nie na bieżąco...

Co wszak w sprawach odzieżowych prawdziwie Niewybaczalne jest .



...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
06-10-2013 10:54 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

Gdyby zlikwidować te fabryki, to dzieci, o których piszesz, prawdopodobnie musiałyby pracować na roli po 20 h na dobę, albo po prostu zmarłyby z głodu - zresztą, cały czas mogą to robić, jeśli ich rodzice uznają, że fabryki są gorsze niż to, co było przed fabrykami. Wy utopiści możecie w szemrany sposób dowodzić swojej rzekomej wyższości moralnej, a fakty są takie, że np. w Chinach poziom ubóstwa spadł w niespotykany sposób dzięki likwidacji utopijnego ustroju i zbudowaniu fabryk zachodnich inwestorów.
Frank Holman (5897 punktów)
>fakty są takie, że np. w Chinach poziom ubóstwa spadł w niespotykany sposób dzięki likwidacji utopijnego ustroju i zbudowaniu fabryk zachodnich inwestorów.

Takim samym faktem jest, że w Chinach, gdyby ktokolwiek z rządzących chciał wdrażać takie podejście do gospodarki, jak Ty nam tu prezentujesz zostałby niezwłocznie powieszony albo rozstrzelany.
Satyr (4285 punktów)

>Takim samym faktem jest, że w Chinach, gdyby ktokolwiek z rządzących chciał wdrażać takie podejście do gospodarki, jak Ty nam tu prezentujesz zostałby niezwłocznie powieszony albo rozstrzelany.

To nieistotne dla dyskusji, ponieważ ogranicza się ona do kwestii inwestycji zagranicznych. A dla nich Chiny są otwarte, i dzięki nim usunięto znaczną część ubóstwa w Chinach - i to pomimo niskich płac na początku zmian ustrojowych.
06-10-2013 11:16 
 Ocena 4 na 4
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Gdyby zlikwidować te fabryki, to dzieci, o których piszesz, prawdopodobnie musiałyby pracować na roli po 20 h na dobę, albo po prostu zmarłyby z głodu - zresztą, cały czas mogą to robić, jeśli ich rodzice uznają, że fabryki są gorsze niż to, co było przed fabrykami.

Jasne, Satyr - w Polsce też masz wybór: śmieciówka albo nic .

>Wy utopiści



>możecie w szemrany sposób dowodzić swojej rzekomej wyższości moralnej,

Nie o wyższość moralną chodzi...

>a fakty są takie, że np. w Chinach poziom ubóstwa spadł w niespotykany sposób dzięki likwidacji utopijnego ustroju i zbudowaniu fabryk zachodnich inwestorów.

W Afryce zachodniej dzięki eksportowi czarnuchów też swego czasu odczuwalnie wzrósł poziom zaopatrzenia w perkal i paciorki.

...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
Satyr (4285 punktów)

>Jasne, Satyr - w Polsce też masz wybór: śmieciówka albo nic .

Czyli wreszcie odkryłeś, że obecność zachodnich inwestorów w Bangladeszu jest lepsza niż ich nieobecność.

>W Afryce zachodniej dzięki eksportowi czarnuchów też swego czasu odczuwalnie wzrósł poziom zaopatrzenia w perkal i paciorki.

W Chinach za to wzrósł poziom zaopatrzenia nie tylko w paciorki. I to jest dowód na korzystny wpływ inwestycji zagranicznych na zasobność portfeli tubylców.
06-10-2013 14:21 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37760 punktów)
(zablokowany)
>Czyli wreszcie odkryłeś, że obecność zachodnich inwestorów w Bangladeszu jest lepsza niż ich nieobecność.

Obecność zachodnich inwestorów w Bangladeszu (czy gdziekolwiek, gdzie praca niemal nic nie kosztuje) oznacza ich nieobecność w np. Łodzi czy Detroit, ze wszystkimi tego społecznymi skutkami - że tak protekcjonistycznie powiem.
Do bezpośrednich skutków społecznych doliczyć należy - bardziej jeszcze może destrukcyjne - skutki "ukryte".
Skutkami "ukrytymi" nazywam wyprowadzanie zysków do rajów podatkowych (a zyski z Bangladeszu wyprowadzić jest bez porównania łatwiej niż np. z Niemiec) - wg przecieków kwoty w tych rajach lokowane dorównują (to najniższe szacunki) łącznym PKB Stanów Zjednoczonych i Japonii (pierwszej i trzeciej gospodarki świata) razem wziętym. Wg wyższych szacunków dorównują połowie PKB świata w ogóle.

>W Chinach za to wzrósł poziom zaopatrzenia nie tylko w paciorki. I to jest dowód na korzystny wpływ inwestycji zagranicznych na zasobność portfeli tubylców.

Nie mam przecie nic przeciwko inwestycjom zagranicznym - tyle tylko twierdzę, że krajowy rząd inwestycję zagraniczną przyjmując baczyć winien na ogólny bilans społeczny.
Obrazowo rzecz ujmując: co stanie się z legionem naszych szewców, kiedy postawimy Wielką Zagraniczną Fabrykę Obuwia?
Nie widzę cienia powodu, dla którego rząd można by z tego rodzaju odpowiedzialności zwolnić.

...którzy czuwają, mają jeden i wspólny świat, a każdy, kto zasypia, odwraca się ku własnemu. (Heraklit)
06-10-2013 13:44 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52315 punktów)
.
Wy utopiści możecie w szemrany sposób dowodzić swojej rzekomej wyższości moralnej,
>Nie o wyższość moralną chodzi...
Dlaczego nie szemrać, gdy jeszcze poszemrać sobie można. Jestem utopistą, gdyż jestem zwolennikiem humanizmu.

"Jedno zdjęcie więcej nam mówi niż tysiąc słów" A jak wyglądały inne - te najbogatsze, reprezentacyjne - ulice Warszawy. Tu zaś opis jak wyglądało życie większości społeczeństwa
W 1945 odzyskaliśmy Warszawę i w podobnym stanie (poza wyjątkami jak np. Kraków) większość kraju.

Rzeczywistość jest złożona i dobrze że PRL minął, ale to nie była żadna "czarna dziura", a ideologia Kongresu Liberalno-Demokratycznego żadnego oświecenia demokratyczno-społecznego nam nie przyniosła. Ot jedna chora doktryna próbuje na siłę zastąpić inną chorą doktrynę, a każdej bronią jej beneficjenci.

Dziś naszym prawicowym ideologom powrót do społecznych osiągnięć sprzed 1939 roku to znacznie za mało, oni chcieli by tu wprowadzić ekonomię przetestowaną już w Chile:
cia.media.(*)_lewicowcach_i_dobrym_mordercy
interia360.pl/artykul/bajki-o-chile,4585
www.polity(*)lem-chilijskim-ekonomista.read

Rozumie się samo przez się, iż wszystkie rozwiązania prosocjalne, to co najmniej naiwność pięknoduchów. Nie mówiąc już nawet o obrzydliwym socjalizmie, czy wstrętnym komunizmie. Patent na prawdę mają teraz neoliberałowie, a ich głęboka wiara, iż chciwość jest podstawowym popędem kierującym ludzkimi działaniami przezwycięży wszystko! Święta wiara komunistów teraz przegrała, a pragmatyczni humaniści, to tylko banda pięknoduchów nie rozumiejących rzeczywistości.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Setki milionów cieszą się jak dzieci, że ciuchy noszą w miarę tanie dzięki przeniesieniu produkcji do Bangladeszu .
I dzięki temu taki ciuch, załóżmy T-Shirt też robi karierę światową Najpierw przybywa do Europy jako tani produkt za 3-4 €. Po pewnym czasie wraca do Bangladesz, Afryki lub do innego miejsca pochodzenia. I za jakiś czas pojawia się ponownie u granic Europy, na ciele azylanta.


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
sabek (1444 punktów)
>A no w taki sposób, że nie jeden rodzimy sklep internetowy padnie, gdy pod bokiem wyrośnie mu taki kolos jak Amazon - wirtualny supermarket ala Ikea. Częściej kupujemy w naszych sklepach ze względu na walutę i nie tylko, no ale jak już Amazon będzie miał tu filię...

Pozwolę sobie zauważyć metodologiczny błąd. Amazonu, firmy sprzedającej przez Internet, ta zasada nie dotyczy. Sprzedaż Amazonu w Polsce pod wpływem tej inwestycji zasadniczo się nie zmieni. U nas po prostu będzie się tylko pakować przesyłki do okolicznych krajów europejskich, w tym Polski. Żadna rodzima firma nie padnie przez Amazon, chyba że zajmująca się pakowaniem przesyłek - po prostu pakownia Amazonu może (nie musi) przyjmować zewnętrzne zlecenia na pakowanie i wysyłanie. Może ucierpią też firmy kurierskie, jeżeli Amazon będzie sam prowadził jakąś działalność tego typu. Ale zyskają przewoźnicy, którzy będą zapakowane przesyłki przewozić do innych krajów, aby tam nadać je poprzez firmy kurierskie tychże krajów. Będzie tego sporo.
Paolo Monstro (6146 punktów)
>>A no w taki sposób, że nie jeden rodzimy sklep internetowy padnie, gdy pod bokiem wyrośnie mu taki kolos jak Amazon - wirtualny supermarket ala Ikea. Częściej kupujemy w naszych sklepach ze względu na walutę i nie tylko, no ale jak już Amazon będzie miał tu filię...
>Pozwolę sobie zauważyć metodologiczny błąd. Amazonu, firmy sprzedającej przez Internet, ta zasada nie dotyczy. Sprzedaż Amazonu w Polsce pod wpływem tej inwestycji zasadniczo się nie zmieni.
Zmieni się mam nadzieję czas dostawy. Dziś kupując na amazon.de (towar sprzedawany bezpośrednio przez Amazon) czas dostawy to ok 2tyg. (1 tydzień trwa samo przygotowanie przesyłki). Ten sam towar klienci kupujący na amazon.de z krajów na zachód od Niemiec otrzymają w 2-3dni.
03-10-2013 17:58 
 Ocena 8 na 8
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jedno miejsce pracy oferowane przez Amazon powoduje likwidację czterech innych miejsc pracy, więc cieszmy się, że nie mamy jeszcze polskiego oddziału tej firmy.[/color]

Jedno miejsce pracy oferowane przez PKP powoduje likwidację dwudziestu innych miejsc pracy woźnic i kowali.

Jedno miejsce pracy oferowane przez duże gospodarstwo rolne powoduje likwidację pięćdziesięciu miejsc pracy rolników żyjących z jednego hektara.

Każdy email powoduje stopniową likwidację pracy listonosza.

Właśnie sobie coś zamówiłem z Amazon UK. Darmowa dostawa do Polski. Bezcenna świadomość, że właśnie likwiduję miejsca pracy wielu osób. Super!
03-10-2013 18:43 
 Ocena 4 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
To nic! Proszę pomyśleć, ile potencjalnych miejsc pracy w sektorze budowlanym dla operatorów łyżek stołowych likwiduje jedno miejsce pracy dla operatora koparki!

"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
04-10-2013 00:27 
 Ocena 3 na 3
Selanos (12869 punktów)
No, no, no, co się na racjonaliście wyrabia, krytykujemy postęp? Czyżby jakaś dziwna, nowa forma neoluddyzmu?

Myślę, że najgorsze są drukarki, pomyśleć ilu skrybów straciło przez nie pracę.
04-10-2013 08:15 
 Ocena 2 na 2
romaro (25211 punktów)
>No, no, no, co się na racjonaliście wyrabia, krytykujemy postęp?
Nie krytykuję postępu, natomiast mam dziwne przeczucie, że Amazon będzie działał u nas na preferencyjnych warunkach.
04-10-2013 09:40 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)
>>No, no, no, co się na racjonaliście wyrabia, krytykujemy postęp?
>Nie krytykuję postępu, natomiast mam dziwne przeczucie, że Amazon będzie działał u nas na preferencyjnych warunkach.
Masz rację. Będzie miliardami wywoził kapitał z Polski, zatrudniając studentów za groszowe płace. Nie wiem też co za postęp wprowadzi Amazon, magazyny wysokiego składowania, sterowane komputerami Apple? I co Polska będzie z tego miała?
Inwestycja, nadal się w wpisuje w model typu HANDEL. Kolejna bajka typu: powstanie 6 tys miejsc pracy...w handlu. Ech...
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
04-10-2013 18:10 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
> I co Polska będzie z tego miała?

Miejsca pracy.
04-10-2013 20:59 
 Ocena 6 na 6
Celecrin (6386 punktów)
>> I co Polska będzie z tego miała?
>Miejsca pracy.
Zgoda, przecież Amazon w Polsce już sprzedaje swoje produkty, a towar wysyła z Niemiec. Jednak, jak to powiadają, Salomon z pustego nie naleje, Amazon wejdzie do Polski i nie stworzy konsumpcji z niczego, ok? Zabierze więc więcej klientów już istniejącym sklepom, a więc spadnie też zatrudnienie. Na 100% Amazon nie będzie płacił podatków w Polsce, raczej to JEMU zależy na wejściu do nas, czemu ma być zwolniony z płacenia podatków!? ale będzie, potem będą inaczej kombinować. Nie wiem czy jakiś supemarket płaci w Polsce podatki, w zasadzie prawie nikt z zachodnich firm. Jak się nie płaci w Polsce podatków?
Zobacz jak Pepsi Co. doiło Wedla, jak France Telecom doi TP S.A.

Polaków od wieków można na ostro rąbać w dupę, a oni się cieszą, jeszcze za to płacą, bo nowocześnie... po francusku było...

Spokojnie, nie zagotowałem się. Amazon to wielka firma i MUSI do Polski wejść, po prostu. Czekali na gotowe, na autostrady i na rozwinięcie się rynku zakupów on-line.
Nie jest to jednak dla Polski, żaden zysk. Wyjdziemy w najlepszym razie na zero.
04-10-2013 21:37 
 Ocena-1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Zabierze więc więcej klientów już istniejącym sklepom

Naturalna kolej rzeczy. Sklepy internetowe konkurują ze zwykłymi, małe sklepy są wypierane przez supermarkety...

>Na 100% Amazon nie będzie płacił podatków w Polsce

To jakie podatki płaci Amazon w Polsce to nie sprawa Amazon, tylko tego jak w Polsce funkcjonują podatki.

>raczej to JEMU zależy na wejściu do nas

No jasne że zależy, gdyby nie zależało, to by się tutaj nie pchali.

>czemu ma być zwolniony z płacenia podatków!?

Proponuję zapytać tych, co stworzyli polski system podatkowy.

>Nie wiem czy jakiś supemarket płaci w Polsce podatki

Jakieś płaci. Ja jestem za tym, żeby wszyscy płacili jak najmniej, ale wtedy dostaliby też absolutne minimum.

>Polaków od wieków można na ostro rąbać w dupę, a oni się cieszą, jeszcze za to płacą, bo nowocześnie... po francusku było...

Nie znam perypetii TP, nie ma mnie tam od dawna. Kiepska jakość usług, fatalne ceny.

>Czekali na gotowe, na autostrady i na rozwinięcie się rynku zakupów on-line.

Tak to Pan napisał, że odniosłem wrażenie, że ten cały Amazon powinien być Polsce wdzięczny.
05-10-2013 11:25 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)

>Tak to Pan napisał, że odniosłem wrażenie, że ten cały Amazon powinien być Polsce wdzięczny.
Odwrotnie. to my nie musimy być mu wdzięczni za to że wchodzi do Polski. Nie było Amazona kiedy zakupy on-line w Polsce raczkowały, wchodzi na gotowe, zagarnąć klientów swoimi dumpingowymi cenami, płacąc minimalne pensje...Pamiętajmy otwiera tylko centrum pakowania paczek!
Tylko o to mi chodzi. Po prostu nie sikam w majteczki bo Amazon otworzy centrum pakowania paczek w Polsce płacąc ludziom po 1500zł. (Za to we Wrocławiu i tak nie przeżyją).
Fajnie, że trochę ludków znajdzie pierwszą pracę w życiu zanim wyjadą za granicę...
07-10-2013 01:21 
 Ocena 2 na 2
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Proponuję zapytać tych, co stworzyli polski system podatkowy.<
Naiwniaczku, Amazon nie płacił prawie wcale podatków w Niemczech, mimo że jest to po USA największy rynek dla Amazon. Podatki regulowane są prawem międzynarodowym a Amazon ma swoją siedzibę Amazon Europe Holding Technologies w Luksemburgu. Na podatki więc nie licz. Możesz się za to spodziewać że w okresie przedświątecznych szczytów będzie zatrudnionych wiele "praktykantów" na koszt Urzędu Pracy lub inaczej podatnika.
Przewiduję że Amazon spotka podobny los w Niemczech jak AEG którego produktów nikt nie kupuje.

Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
Selanos (12869 punktów)
>>Proponuję zapytać tych, co stworzyli polski system podatkowy.<
>Naiwniaczku, Amazon nie płacił prawie wcale podatków w Niemczech, mimo że jest to po USA największy rynek dla Amazon. Podatki regulowane są prawem międzynarodowym a Amazon ma swoją siedzibę Amazon Europe Holding Technologies w Luksemburgu. Na podatki więc nie licz. Możesz się za to spodziewać że w okresie przedświątecznych szczytów będzie zatrudnionych wiele "praktykantów" na koszt Urzędu Pracy lub inaczej podatnika.
>Przewiduję że Amazon spotka podobny los w Niemczech jak AEG którego produktów nikt nie kupuje.

Tak więc wszystko sprowadza się do prawa podatkowego, tak jak napisałem :>
16-10-2013 21:16 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
>Tak więc wszystko sprowadza się do prawa podatkowego, tak jak napisałem :>
Nie. Napisałeś, że będziemy mieli z Amazona miejsca pracy. Te miejsca pracy są gówniane. Można je sobie w zasadze wsadzić w dupę...ale dobrze, że będą. Tylko nie ma co się ślinić nadmiernie.

Jeśli Polska sama nie zaiwestuje w highendową produkcję, to nikt, przenigdy nie przyjdzie z nią do Polski. Nasi włodzarze nie są tym jednak zainteresowani. Ciesza się, że Polacy będą mieli pracę przy pakowaniu paczek!
Frank Holman (5897 punktów)
>raczej to JEMU zależy na wejściu do nas,

Dokładnie musi wejść i wejdzie, bo konkurencja już dawno tu jest.
Np formalnie holenderski a faktycznie czeski Netretail Holding, B.V., działający u nas pod marką mall.pl
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To nic! Proszę pomyśleć, ile potencjalnych miejsc pracy w sektorze budowlanym dla operatorów łyżek stołowych likwiduje jedno miejsce pracy dla operatora koparki!
Dość to żałosne, aby za argument wziąć nieistniejący i kompletnie absurdalny przykład, no ale nie dziwię się, bo takie postępowanie jest charakterystyczne dla ludzi głębokiej i irracjonalnej wiary.
04-10-2013 14:39 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
pl.wikipedia.org/wiki/Dowód_nie_wprost

"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
04-10-2013 14:34 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Jedno miejsce pracy oferowane przez Amazon powoduje likwidację czterech innych miejsc pracy, więc cieszmy się, że nie mamy jeszcze polskiego oddziału tej firmy.[/color]
>Jedno miejsce pracy oferowane przez PKP powoduje likwidację dwudziestu innych miejsc pracy woźnic i kowali.
>Jedno miejsce pracy oferowane przez duże gospodarstwo rolne powoduje likwidację pięćdziesięciu miejsc pracy rolników żyjących z jednego hektara.
>Każdy email powoduje stopniową likwidację pracy listonosza.
>Właśnie sobie coś zamówiłem z Amazon UK. Darmowa dostawa do Polski. Bezcenna świadomość, że właśnie likwiduję miejsca pracy wielu osób. Super!
Przykre jak się czyta ludzi porównujących zasady konkurencyjnej gospodarki, do sytuacji, gdy krajowe miejsca pracy będą znikać z powodu pojawienia się kolejnej międzynarodowej korporacji w >90% transferującej swój zysk za granicę.
04-10-2013 15:30 
 Ocena 2 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Przykre jak się czyta ludzi porównujących zasady konkurencyjnej gospodarki, do sytuacji, gdy krajowe miejsca pracy będą znikać z powodu pojawienia się kolejnej międzynarodowej korporacji w >90% transferującej swój zysk za granicę.

A oni ten po ten zysk to przyjeżdżają taczkami, pakują go na nie pod osłoną nocy, i wtedy "transferują" za granicę?

Czy może oferują towary/usługi na wymianę, i Polacy chętnie z tej wymiany korzystają, co sprawia, że obydwie strony odnoszą zysk?

Mi się coś zdaje, że to druga odpowiedź jest właściwa. A skoro tak, to lepiej żeby tu przyjeżdżali i oferowali swoje dobra, nawet jeśli mieliby swój zysk transferować "w cholerę" - bo nawet wówczas nasza gospodarka osiągnie zysk, którego nie osiągnęłaby, gdyby takich inwestycji nie było.

Na marginesie - dlaczego chcesz, żeby część społeczeństwa miała przywileje, a część żyła jako ich niewolnicy? Jakim prawem chcesz doprowadzić do sytuacji, w której konsument ma mniejszy wybór sprzedawców? Jest kimś gorszym od tych, których chcesz chronić? Jego dzieci są gorsze? Jak to jest? - pytając, dlaczego tego "chcesz", nie zarzucam Ci oczywiście świadomego zamiaru czynienia z ludzi niewolników, staram się jednak wskazać, że konsekwencje protekcjonizmu noszą znamiona postawienia jednej grupy ludzi ponad inną.
04-10-2013 21:41 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Przykre jak się czyta ludzi porównujących zasady konkurencyjnej gospodarki, do sytuacji, gdy krajowe miejsca pracy będą znikać z powodu pojawienia się kolejnej międzynarodowej korporacji w >90% transferującej swój zysk za granicę.

Jak jakaś polska firma zaoferuje mi towary bądź usługi lepszej jakości i za niższą cenę niż firma zagraniczna, to wybiorę firmę Polską. Nie wyobrażam sobie, żeby ludzie czytali etykiety na towarach i wybierali produkt na podstawie kraju pochodzenia. Większość patrzy na cenę.
05-10-2013 00:15 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Przykre jak się czyta ludzi porównujących zasady konkurencyjnej gospodarki, do sytuacji, gdy krajowe miejsca pracy będą znikać z powodu pojawienia się kolejnej międzynarodowej korporacji w >90% transferującej swój zysk za granicę.
>Jak jakaś polska firma zaoferuje mi towary bądź usługi lepszej jakości i za niższą cenę niż firma zagraniczna, to wybiorę firmę Polską. Nie wyobrażam sobie, żeby ludzie czytali etykiety na towarach i wybierali produkt na podstawie kraju pochodzenia. Większość patrzy na cenę.
>
To o niczym dobrym nie świadczy. Opisujesz po prostu problem, który jakoś trzeba naprawiać, nie popadając w utopię. Tylko dodajesz do niego ideologię świętości kapitalistycznej. Co więcej piszesz bzdury o lepszej jakości za niższą cenę. A to chodzi o to, żeby nie cena była kluczowa. I nie dla marnego Kowalskiego, bo nie on jest kluczem w całej sprawie. Nie da się też wszystkich Kowalskich do wszystkiego zmusić i nie ma takiej potrzeby. Chodzi np. także o to, że to nie Kowalski decyduje ani o tym co na półce w sklepie leży, ani co jak jest wyeksponowane.
PS. Zresztą ciągle potwierdzasz moje spostrzeżenie, że jesteś zwykłym teoretykiem i nawet zakupów chyba nie robisz i nie widzisz zachowań konsumentów. Dla bardzo wielu z nich, nawet powiem dla większości, nie cena jest kluczowa. Cena 100% to jest tylko patologia publicznych przetargów. Konsumenci wbrew twoim tezom w nie zachowują się patologicznie; cenę 100% stosuje tylko ta część na prawdę biedna i to też nie dobrze, bo np. w jedzeniu kupują przez to półwartościowy syf.
05-10-2013 12:25 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>To o niczym dobrym nie świadczy. Opisujesz po prostu problem, który jakoś trzeba naprawiać, nie popadając w utopię. Tylko dodajesz do niego ideologię świętości kapitalistycznej. Co więcej piszesz bzdury o lepszej jakości za niższą cenę.

Piszę o jak najlepszej jakości za jak najniższą cenę. Coś ma być najlepsze, cena, jakość, jedno i drugie, jedno i drugie po trochu, nie ważne. Oferta firmy A jest moim wyborem, jak jest lepsza od firmy B.

>A to chodzi o to, żeby nie cena była kluczowa. I nie dla marnego Kowalskiego, bo nie on jest kluczem w całej sprawie.

Kiedy to właśnie Kowalski - konsument jest kluczem w całej sprawie. Ja chcę, żeby Kowalski mógł sobie wybrać towar taki jaki mu odpowiada, jak najlepszej jakości za jak najniższą cenę, stosunek jednego do drugiego to już sprawa wyboru Kowalskiego.

>Nie da się też wszystkich Kowalskich do wszystkiego zmusić i nie ma takiej potrzeby.

No i tutaj się zgadzamy, brzydzę się zmuszaniem, albo byciem zmuszanym do czegokolwiek przez kogokolwiek.

>Chodzi np. także o to, że to nie Kowalski decyduje ani o tym co na półce w sklepie leży, ani co jak jest wyeksponowane.

Dlaczego, przecież Kowalski o tym decyduje poprzez sam fakt kupowania danego produktu. Jak Kowalski z Nowakiem czegoś nie będzie kupował, to sklep zrezygnuje z tego towaru.

>Zresztą ciągle potwierdzasz moje spostrzeżenie, że jesteś zwykłym teoretykiem i nawet zakupów chyba nie robisz i nie widzisz zachowań konsumentów.

Robię zakupy i widzę zachowania konsumentów, chociaż trudno powiedzieć cokolwiek o konsumencie stojąc w kolejce w spożywczaku.

>Dla bardzo wielu z nich, nawet powiem dla większości, nie cena jest kluczowa. Cena 100% to jest tylko patologia publicznych przetargów. Konsumenci wbrew twoim tezom w nie zachowują się patologicznie; cenę 100% stosuje tylko ta część na prawdę biedna i to też nie dobrze, bo np. w jedzeniu kupują przez to półwartościowy syf.

Dlatego nie pisałem tylko o cenie, pisałem też o jakości.
Frank Holman (5897 punktów)
>>Dlatego nie pisałem tylko o cenie, pisałem też o jakości.
>
Jakość musi kosztować. Cenę minimalną każdego finalnego produktu ma półce sklepowej, prawie na wszystko można spokojnie obliczyć, na podstawie cen surowców, półproduktów i robocizny, kosztów transportu oraz marży sklepowej. Jeśli cena nowego produktu dołożonego na półkę, przy ustaleniu, iż sklep pobiera identyczną marżę na wszystkie towary, jest niższa, oznacza, iż nastąpiła utrata jakości, albo przez przewał na półproduktach, albo choćby przez w ten czy inny sposób wyzyskanie dostawcy komponentów albo pracownika (co się odbije na jakości najpóźniej w następnych partiach towaru).
Podstawą jest także ochrona granic przez dumpingowym importem. Oczywiście my mamy tu problem z powodu wolnego handlu w ramach UE. Sprawy te powinny rozwiązywać naturalnie koszty transportu, ale dziwnie czasami tak się nie dzieje. Dlatego ostatnio wsuwałem kupiony mi w jednej z wrocławskich sieciówek należących do m.n. korporacji tańszy jogurt litewski, zamiast droższego polskiego, co nie powinno mieć ekonomicznego uzasadnienia.
Selanos (12869 punktów)
>>>Dlatego nie pisałem tylko o cenie, pisałem też o jakości.
>>
>Jakość musi kosztować. Cenę minimalną każdego finalnego produktu ma półce sklepowej, prawie na wszystko można spokojnie obliczyć, na podstawie cen surowców, półproduktów i robocizny, kosztów transportu oraz marży sklepowej. Jeśli cena nowego produktu dołożonego na półkę, przy ustaleniu, iż sklep pobiera identyczną marżę na wszystkie towary, jest niższa, oznacza, iż nastąpiła utrata jakości, albo przez przewał na półproduktach, albo choćby przez w ten czy inny sposób wyzyskanie dostawcy komponentów albo pracownika (co się odbije na jakości najpóźniej w następnych partiach towaru).

To może oznaczać, że tańsza jest robocizna, surowce albo transport. Albo coś jest bardziej efektywne, jak chociażby produkcja. Jeżeli możesz wyprodukować więcej mniejszym kosztem, to dostajesz tańszy produkt. Na tym opierał się sukces Forda, wymyślili sposób na to, żeby samochody robić szybciej, przy mniejszym nakładzie pracy.

>Podstawą jest także ochrona granic przez dumpingowym importem. Oczywiście my mamy tu problem z powodu wolnego handlu w ramach UE. Sprawy te powinny rozwiązywać naturalnie koszty transportu, ale dziwnie czasami tak się nie dzieje. Dlatego ostatnio wsuwałem kupiony mi w jednej z wrocławskich sieciówek należących do m.n. korporacji tańszy jogurt litewski, zamiast droższego polskiego, co nie powinno mieć ekonomicznego uzasadnienia.

Widać na Litwie wyprodukowano ten jogurt taniej. Może mają tańsze surowce, może mniej płacą pracownikom, może ich rolnictwo albo przetwórstwo jest wydajniejsze.
Frank Holman (5897 punktów)
>Właśnie sobie coś zamówiłem z Amazon UK. Darmowa dostawa do Polski. Bezcenna świadomość, że właśnie likwiduję miejsca pracy wielu osób. Super!
Nie będziesz Pan pierwszym ani ostatnim, który będzie się głupkowato cieszył tak długo, aż nie zlikwiduje swojego miejsca pracy.
I bardzo proszę nie odwracać kota ogonem, że chodzi o postęp, bo najczęściej godzi tylko o to, że tańsze wypiera droższe, pod kłamstwem, że nie jest gorsze, gdy faktycznie jest bezspornie (choćby chodziło o warunki pracy wytwarzających nowe partie danego towaru).
farmer (22440 punktów)
>Jedno miejsce pracy oferowane przez Amazon powoduje likwidację czterech innych miejsc pracy, więc cieszmy się, że nie mamy jeszcze polskiego oddziału tej firmy.[/color]
>

Za to polski prywaciarz potrafił wydoić do cna człowieka jak wyczuł że nie ma konkurencji.
To jak z ciężarówkami. Gdyby nie ustające kontrole po drogach jeździły by do dziś dwudziestoletnie trupy z kierowcami z oczami podpartymi zapałkami.
Zgodzę się z Tobą że duże firmy rozwalają małe. Ale przed tym się nie obronisz.
Weź jednak pod uwagę że przy dużej firmie uwiesi się sporo małych firemek. Wiem jak to jest u mnie w mieście. Jest strefa ekonomiczna na którą klną ludzie ile wejdzie ale dzięki tej strefie ludzie mają pracę a setki firemek mają zlecenia. Wiem jak wyglądają miasta gdzie była fabryka. Bida z nędzą. Ruiny że można filmy kręcić. Człowiek jedzie jak przez Czarnobyl.
Masz sporo racji że jesteśmy traktowani jak Nigeria, ale weź pod uwagę że te firmy wnoszą częst tzw know-how.
04-10-2013 10:57 
 Ocena 5 na 5
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Znając polskie realia, to ziemia pod budowę sortowni Amazona zostanie oddana przez samorządy za darmo, koszt budowy dróg dojazdowych do sortowni poniosą samorządy (czyli miejscowi obywatele), no i Amazon zostanie zwolniony z płacenia jakichkolwiek podatków na okres co najmniej 5 lat. Tak było m. in. z inwestycją IBM pod Łodzią.
04-10-2013 11:48 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>Znając polskie realia, to ziemia pod budowę sortowni Amazona zostanie oddana przez samorządy za darmo, koszt budowy dróg dojazdowych do sortowni poniosą samorządy (czyli miejscowi obywatele), no i Amazon zostanie zwolniony z płacenia jakichkolwiek podatków na okres co najmniej 5 lat. Tak było m. in. z inwestycją IBM pod Łodzią.]


To możliwe. Ale trzech hal (100 000 metrów kwadratowych ) nie wystrugają.
Szacują 100 000 000 zielonych na to.

Tu zbrojenie gruntu tu beton tu stal na konstrukcje,podłoga,kostka na obiekcie,instalacje,płot,regały,wózki widłowe,utrzymanie czystości
tysiące pierdółek których się nie widzi a trzeba kupić i zamontować. Cała logistyka zewnętrzna. Serwis do tego potem. Może to jest nic?
Ktoś to musi zrobić.

To powinny zgarnąć polskie i zagraniczne firmy na etapie budowy. Dziesiątki podwykonawców którym coś skapnie. Większy płacz będzie jak te inwestycje się skończą.
Bo to tysiące mini firemek które jadą na tych inwestycjach.

Ja dwadzieścia lat temu poszedłbym do takiego Amazona z pocałowaniem ręki.
A gdzie poszedłem. Do gościa za 600 zł. Miał trochę dolarów z ameryki to założył hurtownię spożywczą w starej masarni.
04-10-2013 12:53 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>A gdzie poszedłem. Do gościa za 600 zł.
GUS podaje, że w sierpniu 2013 było w Polsce ok. 2 mln zarejestrowanych bezrobotnych.
Zakładając, że tym bezrobotnym państwo będzie wypłacać płacę minimalną 1600 zł brutto miesięcznie, daje to 2 mln x 1600 = 3,2 mld miesięcznie czyli 38,4 mld rocznie.
W założeniach budżetowych na 2013 rok wydatki wynoszą 334,5 mld czyli że zapewnienie bezrobotnym płacy minimalnej przez cały rok zwiększyłoby wydatki budżetowe o 11%, i to przy milczącym założeniu, że pomija się obecne wydatki z tytułu zasiłków dla bezrobotnych. Poza tym trzeba uwzględnić, że część z zarejestrowanych bezrobotnych posiada pracę, ale ukrywa to przed Urzędem Pracy.

Podsumowując - całkowita likwidacja bezrobocia w Polsce, to koszt do udźwignięcia przez budżet państwa, szczególnie gdy się weźmie pod uwagę, że wypłata płacy minimalnej zmniejsza wydatki takich instytucji jak NFZ czy ZUS, bo od tej płacy odprowadzane są składki na rzecz tychże instytucji.
04-10-2013 16:42 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>A gdzie poszedłem. Do gościa za 600 zł.
>[color=#330000]GUS podaje, że w sierpniu 2013 było w Polsce ok. 2 mln zarejestrowanych bezrobotnych.

To był jak dobrze pamiętam w 96' roku chyba te 600 zł. Nie rozumiem jednak kompletnie co ma reszta do tego.
04-10-2013 01:28 
 Ocena 4 na 6
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
No tak, kombajn jest zły bo likwiduje miejsca pracy operatorów kos i cepów.

Moje myślenie polega na tym że praca nie rośnie na drzewach. Nie wystarczy sobie wymarzyć super warunków i socjala ze snów związkowców, tylko samemu trzeba ją znaleźć i spełnić wymogi albo ją sobie stworzyć.

Myślenie wielu ludzi polega na tym że praca im się należy i to nie byle jaka. Skutek jest taki że normalni polacy wciąż dopłacają do lotów, stoczni i innych PKP a ci pracownicy co to się im wszystko należy mają dopłacających w głębokim poważaniu. Wchodzisz po bilet na PKP a babsko jest obrażone że przerywasz jej picie kawy i wcale swoich fochów nie ukrywa. W normalnej firmie dostała by dyscyplinarkę, ale przecież to wyzysk i krzywda dla pracownika, bo przecież firmy służą pracownikom a nie klientom, czy o zgrozo pracodawcom. Tych ostatnich trzeba tępić bo to krwiopijcy przecież. Tylko że kto ma dać super pracę tym co to im się wszystko należy?

Mod:
Pamiętaj, proszę, o zasadach poprawnej pisowni.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Moje myślenie polega na tym
Twoje myślenie polega na wymieszaniu obrazu XIX wiecznego pracodawcy z obrazem pracownika urzędu z epoki gierkowskiej.
04-10-2013 12:08 
 Ocena 5 na 7
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
Próbowałeś kiedyś dać komuś pracę? Czy tylko zawsze bierzesz i masz wielkie oczekiwania. Weź kredyt, zastaw dom załóż biznes i dawaj na starcie umowy na stałe. Zatrudniaj ludzi przed emerytórą których nie wolno potem zwolnić aż do emerytury bez względu na ich stosunek do pracy. Zastosuj wysokie stawki dla pracowników i jeszcze większe dla klientów. Zobaczymy jak długo będziesz w stanie zapewnić im tą pracę, nie mówiąc już o sobie.

Niewolnictwo w polsce jest przestępstwem, a więc każdy pracownik może złożyć wypowiedzenie gdy coś mu nie odpowiada. Jeśli go nie składa bo się boi że nie znajdzie innej pracy to znaczy że woli taką niż żadną. To jego decyzja. Stare i mądre przysłowie mówi, że jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
Pracownicy urzędów epoki gierkowskiej wylegli ostatnio na ulicę by walczyć o wysoką płacę minimalną. Bo oni więdzą lepiej czy i za ile ktoś ma pracować na jakiejś zapadłej polskiej wsi. Dlaczego polak miałby sam podejmować takie decyzje, przecież związkowcy więdzą lepiej że on woli bezrobocie niż 100zł mniej na miesiąc. Nie ma to jak uszczęśliwić kogoś na siłę.
04-10-2013 14:14 
 Ocena 4 na 4
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Weź kredyt, zastaw dom załóż biznes i dawaj na starcie umowy na stałe. Zatrudniaj ludzi przed emerytórą których nie wolno potem zwolnić aż do emerytury bez względu na ich stosunek do pracy. Zastosuj wysokie stawki dla pracowników i jeszcze większe dla klientów. Zobaczymy jak długo będziesz w stanie zapewnić im tą pracę, nie mówiąc już o sobie.
Cóż za wyświechtany, żałosny "argument" tak powszechnie używany przez neoliberalnych zwolenników "wolnego rynku".
A może spróbuj wziąć kredyt na otwarcie własnego biznesu zarabiając na czarno 1200 zł netto, mając na utrzymaniu żonę i dziecko? Albo i bez żony i dziecka?
A może nigdzie i nigdy nie zostało zapisane, że każdy musi zakładać własny biznes, aby przestać być niewolnikiem kogoś, kto już ten biznes ma?


>Niewolnictwo w polsce jest przestępstwem, a więc każdy pracownik może złożyć wypowiedzenie gdy coś mu nie odpowiada. Jeśli go nie składa bo się boi że nie znajdzie innej pracy to znaczy że woli taką niż żadną.
Spróbuj najpierw przeczytać to, co zamierzasz opublikować, dzięki czemu będziesz miał możliwość uniknięcia ośmieszania się. "Jeśli [pracownik] go [wypowiedzenia] nie składa bo się boi że nie znajdzie innej pracy to znaczy że woli taką niż żadną." Bzdura. "nie składa bo się boi że nie znajdzie innej pracy" - koniec, kropka.

>Stare i mądre przysłowie mówi, że jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma.
No pewnie. Dlatego nie ma zmian pracodawcy, nie ma rozwodów, nie ma zmian systemów. Masz jeszcze jakieś inne przysłowia na podorędziu?

>Pracownicy urzędów epoki gierkowskiej wylegli ostatnio na ulicę by walczyć o wysoką płacę minimalną.
Zombie to ja ostatnio widziałem w jakimś filmie kinowym, ale być może ty je widziałeś gdzieś ostatnio na ja jakiejś ulicy.

>Dlaczego polak miałby sam podejmować takie decyzje, przecież związkowcy więdzą lepiej że on woli bezrobocie niż 100zł mniej na miesiąc. Nie ma to jak uszczęśliwić kogoś na siłę.
Nie ma to jak wypisywać bzdury, na dodatek popełniając rażące błędy językowe.
04-10-2013 17:44 
 Ocena 2 na 2
Sobieski20 (1136 punktów)
(zablokowany)
Jeśli twoje kwalifikacje wystarczają na pracę za 1200zł to już nie jest wina pracodawcy. Widać nikomu się nie opłaca zatrudnić cię za większą stawkę. Gdyby się opłacało i można było na tym zarobić to by się ktoś znalazł i założył taki interes. Dlaczego ktoś ma dopłacać do interesu? No chyba że pracujesz w firmie państwowej, tam straty to normalka i kwalifikacje czy umiejętności też nie mają znaczenia.

Ta dyskusja jest bez sensu zamiast argumentować czepiasz się pisowni. Niektórzy ludzie mają zakodowaną w głowie utopijną wizje państwa które zapewnia godziwą prace wszystkim obywatelom. Tylko kto ma tą prace tworzyć i charytatywnie rozdawać...
04-10-2013 18:12 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Jeśli twoje kwalifikacje wystarczają na pracę za 1200zł to już nie jest wina pracodawcy. Widać nikomu się nie opłaca zatrudnić cię za większą stawkę. Gdyby się opłacało i można było na tym zarobić to by się ktoś znalazł i założył taki interes. Dlaczego ktoś ma dopłacać do interesu? No chyba że pracujesz w firmie państwowej, tam straty to normalka i kwalifikacje czy umiejętności też nie mają znaczenia.
>Ta dyskusja jest bez sensu zamiast argumentować czepiasz się pisowni. Niektórzy ludzie mają zakodowaną w głowie utopijną wizje państwa które zapewnia godziwą prace wszystkim obywatelom. Tylko kto ma tą prace tworzyć i charytatywnie rozdawać...
>
Dyskusja jest bardzo istotna, bo Ty ciągle obracasz się w teoretycznym przykładzie jednego robotnika, podczas gdy istotą sprawy jest realna rzeczywistość przeważającej większości pracowników w Polsce, tj. nas, polegająca na tym, że doprowadziliśmy w ten czy inny sposób do tego, że nikomu się nas nie opłaca w tym kraju zatrudniać do żadnej pracy za większe pieniądze. A tej sytuacji nie zmieni twoje typowe neoliberalne argumentum ad absurdum z teoretycznego jednego robotnika. Nie zmienia jej już kwestia kwalifikacji, bowiem pracy dla osób wykwalifikowanych praktycznie nie ma po prostu. Jedyna dostępna praca w tym kraju to handel, w tym akwizycja, proste usługi, jak budownictwo na poziomie pod-pod-podwykonastwa, a z tzw. nowoczesnych technologii co najwyżej montownie. Inne oferty to tzw. śliwki na zakalcu.
04-10-2013 21:52 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Dyskusja jest bardzo istotna, bo Ty ciągle obracasz się w teoretycznym przykładzie jednego robotnika, podczas gdy istotą sprawy jest realna rzeczywistość przeważającej większości pracowników w Polsce, tj. nas, polegająca na tym, że doprowadziliśmy w ten czy inny sposób do tego, że nikomu się nas nie opłaca w tym kraju zatrudniać do żadnej pracy za większe pieniądze.

Czy te "większość pracowników" nie sprowadza się do teoretycznego robotnika w liczbie mnogiej?

>Nie zmienia jej już kwestia kwalifikacji, bowiem pracy dla osób wykwalifikowanych praktycznie nie ma po prostu.

Wykwalifikowanych... w marketingu i zarządzaniu, filozofii, historii. Ja nie mówię, że to złe wykształcenie, to po prostu wykształcenie niedostosowane do warunków rynku pracy. Są też oczywiście rzekomo pożądani inżynierowie którzy też nie mogą znaleźć pracy. Nie dziwię się, jest niż demograficzny, uczelnie biją się o studentów, jakość kształcenia spada.
04-10-2013 23:52 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>Czy te "większość pracowników" nie sprowadza się do teoretycznego robotnika w liczbie mnogiej?
NIE. Grupa to nie tylko suma cech poszczególnych osób.

>Wykwalifikowanych... w marketingu i zarządzaniu, filozofii, historii. Ja nie mówię, że to złe wykształcenie, to po prostu wykształcenie niedostosowane do warunków rynku pracy.

Nie o to chodzi. W Polsce nie ma po prostu w praktycznie żadnych firmach działów R&D. Całość to praca odtwórcza. Rodzaj wykształcenia nie jest istotny. To jest ględzenie o niedostosowaniu. Firmy po prostu nie potrzebują wykształconych osób, bo oni chcą tylko więcej zarabiać, a firmom potrzebni są w 90% robole do czarnej roboty, choćby i ona polegała na skomplikowanej inżynierce. Wszystkiego co masz robić w szczegółach nauczysz się zawsze w kilka tygodni, jeśli masz pojęcie o danej branży (kwalifikacje, doświadczenie itp.).
Jeśli już pojawi się oferta pracy o jakiej mówisz, to ona jest tylko po to, żeby uzyskać zezwolenie na pracę dla cudzoziemca, przysyłanego z centrali korporacji (taki jest wymóg, że najpierw trzeba wykazać brak odpowiednich kandydatów w Polsce; niby się więc szuka takich kwalifikowanych osób, a potem robi się wszystko, żeby nikt nie spełniał wymogów; z porównania liczby wydawanych w tym kraju rocznie zezwoleń na pracę cudzoziemców z liczbą rocznych ofert pracy w urzędach pracy, wynika, iż w Powiatowych Urzędach Pracy, gdzie na 1 oferowane miejsce pracy przypada przeciętnie 50 zarejestrowanych bezrobotnych, takie "fikcyjne" oferty pracy stanowią już prawie połowę wszystkich ofert).
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli już pojawi się oferta pracy o jakiej mówisz, to ona jest tylko po to, żeby uzyskać zezwolenie na pracę dla cudzoziemca, przysyłanego z centrali korporacji
Ewentualnie by zatrudnić już wcześniej wybraną osobę z rodziny członka zarządu albo z tej samej wsi, albo kogoś znajomego przedstawiciela ważnego klienta.
04-10-2013 21:46 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Twoje myślenie polega na wymieszaniu obrazu XIX wiecznego pracodawcy z obrazem pracownika urzędu z epoki gierkowskiej.

To raczej myślenie konsumenta, który chce mieć jak najlepsze towary i usługi. Dlaczego w Polsce zawsze wojuje się o pracowników, a nie o konsumentów? Przecież konsumentem jest każdy.
05-10-2013 00:25 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>>Twoje myślenie polega na wymieszaniu obrazu XIX wiecznego pracodawcy z obrazem pracownika urzędu z epoki gierkowskiej.
>To raczej myślenie konsumenta, który chce mieć jak najlepsze towary i usługi. Dlaczego w Polsce zawsze wojuje się o pracowników, a nie o konsumentów? Przecież konsumentem jest każdy.
Pracownikiem w tym czy innym sensie, tj. osobą poświęcającą swój wolny czas w zamian za osiągane wynagrodzenie, też jest każdy. Jest tu czyste sprzężenie zwrotne. Najlepiej je widać, gdy pracownik ma kupić towar wyprodukowany we własnej firmie.
Pierwszym kluczem jest stosunek jakości do ceny oraz rozsądna marża.
Drugim kluczem jest eliminowanie z możliwości publicznego zatruwania ludziom mózgów przez osoby opowiadające o istotnie lepszej jakości za istotnie niższą cenę.
05-10-2013 12:39 
 Ocena-1 na 1
waldeck77 (4307 punktów)
Pewna pani też się głupio dziwiła, dlaczego ludzie nie jedzą ciastek, gdy brakuje im chleba. Później straciła głowę.
Selanos (12869 punktów)
>Pewna pani też się głupio dziwiła, dlaczego ludzie nie jedzą ciastek, gdy brakuje im chleba. Później straciła głowę.

Pewna pani wcale się nie dziwiła, to taka miejska legenda którą wymyślili wrogowie tej pani.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Amazon ma zamiar otworzyć w Polsce trzy centra logistyczne: dwa w okolicach Wrocławia i jedno w Poznaniu.<<
To prawie jak by zlewaki przyjechały do Polski. Może w końcu zaczną przysyłać do Polski brudne talerze do mycia?
03-10-2013 10:12 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>To prawie jak by zlewaki przyjechały do Polski. Może w końcu zaczną przysyłać do Polski brudne talerze do mycia?
Ciekawe czy Polska już przestała importu śmieci i odpadów radioaktywnych z Niemiec.
Matix (5786 punktów)
W innym źródle czytałem, że Niemcy się ich pozbyli nie tyle z powodu płac co z powodu chamstwa i chamskich praktyk wobec pracowników, jakieś agencje ochroniarskie czy coś w tym stylu więc w końcu jak to było naprawdę?
03-10-2013 15:51 
 Ocena 11 na 11
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>W innym źródle czytałem, że Niemcy się ich pozbyli nie tyle z powodu płac co z powodu chamstwa i chamskich praktyk wobec pracowników, jakieś agencje ochroniarskie czy coś w tym stylu więc w końcu jak to było naprawdę?<
To jest długie story, ale dzisiaj jest święto więc mogę je wam opisać.
Na wstępie kilka uwag.
1.Amazon jest największym monopolistą na rynku. Pozycję tę umacnia przez kindle który nie przyjmuje innych formatów. Kto kupi kindla musi kupować e-book u Amazon.
2.Niemieckie prawo,(austriackie również) narzuca stałą cenę książek wydawanych przez niemieckie wydawnictwa. Na rynku książek angielskojęzycznych Amazon jest dużo tańszy od innych online-handlarzy.
3.Amazon ma bardzo dobry service.
Do minusów należy zaliczyć konieczność zapłaty kartą kredytową lub poprzez PayPal. W przypadku przypadkowej zbieżności naszych danych z jegomościem będącym na liście amerykańskich służb, konto zostaje zablokowane i swoich pieniędzy należy dochodzić gdzieś tam jednym z południowych stanów. Dlatego nie jestem klientem Amazon.
Do story.
Amazon jak większość gigantów nie płaci podatków w Niemczech, wykorzystując kruczki prawne. Większość pracowników to zatrudnieni w firmach wynajmujących pracowników.
Wiosną tego roku 1 program publiczny ARD nadał program o warunkach zamieszkania i zatrudnienia w Amazon.
www.ardmed(*)bei-amazon?documentId=13402260
Lawinę poruszył mail jednego z kierowców autobusu dowożących ludzi do pracy, głównie Polaków, Rumunów, Hiszpanów, do TV:
Cytat:
Ci ludzie są poupychani po siedmiu w małej szopie i jak świnie karmieni w piwnicy restauracji.

Firma ochroniarska rekrutowała się z neonazistów.
Po programie potoczyła się lawina.
Federalna minister pracy zagroziła cofnięciem licencji firmie wynajmującej pracowników.
Agencja Pracy-Urząd pracy dopatrzył się naruszenia przepisów przez firmę pośredniczącą w wynajmie pracowników.
Rozpętała się burza na fb i Twitterze.
Bundestag miał specjalną naradę na temat skandalu w Amazon.
Służby celne (odpowiedzialne za ściganie wszystkiego co związane jest z podatkiem) prowadzą dochodzenie.
Światowe echa sięgały aż do Chin.
www.nytime(*)on-at-german-centers.html?_r=0
www.indepe(*)498754.html?printService=print
www.globaltimes.cn/content/762083.shtml
Po skandalu wielu klientów zlikwidowało swoje konto u Amazon.
Teraz Amazon idzie oferować pracę Polakom.
Tyle w skrócie. Kto ma czas rozszerzyć informację i zna niemiecki, może przetłumaczyć poszczególne akapity reportażu ARD, co jeszcze bardziej unaoczni jak Amazon uprawiał nowoczesne niewolnictwo.


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
03-10-2013 17:25 
 Ocena 3 na 3
Matix (5786 punktów)
A czy tak ciężko było po prostu być uczciwym i przyzwoitym w stosunku do swoich pracowników? Widocznie wielcy prezesowie wychowani w duchu kapitalistycznym nie posiadają cech pozwalających na okazanie zwykłej empatii. Pieprzę taki system co wymusza na ludziach nieuczciwość, chamstwo, cwaniactwo, chciwość, kombinatorstwo i zwierzęce odruchy.
03-10-2013 21:32 
 Ocena 3 na 3
diogenes (42753 punktów)
>Pieprzę taki system co wymusza na ludziach nieuczciwość, chamstwo...

Problem w tym, że ten system lubi być pieprzony. Jedyne, co go leczy, to gilotyna.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Problem w tym, że ten system lubi być pieprzony. Jedyne, co go leczy, to gilotyna.
Zdaje się, że to dotyczy każdego systemu. Tymczasem stosuje się jedynie suplementy diety.
03-10-2013 17:29 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
Ten link do ARD Mediathek może nie działać (Europa bez granic?).
Reportaż można zobaczyć na www.youtube.com/watch?v=xdrkY_NpgrY


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Szkoda, że nie zastosowałem się do ludowej mądrości, iż język wroga trzeba znać , więc moja znajomość niemieckiego zakończyła się na poprawnym oznajmieniu, że "ołówek leży na stole".
04-10-2013 15:46 
 Ocena 1 na 1
kogut59 (3090 punktów)
>W innym źródle czytałem, że Niemcy się ich pozbyli nie tyle z powodu płac
Amazon będzie zmuszony do przyjęcia Umowy taryfowej dla pracowników magazynowych w handlu wysyłkowym (Ver.di)np.11,47€ i 11,94€ obecnie płaci 9,65€ do 11,12€. w tym 80% załogi ma umowę na czas ograniczony. Nie płacona jest 13 pensja i tzw. urlopowe a dodatek nocny płacony jest od godz. 24:00
Amazon zatrudnia w Niemczech ok.9000 pracowników groza strajkiem na czas nieograniczony. Amazon tylko w Niemczech ma rocznie ok 4,8 miliardów Euro obrotu.
Ucieczka do Polski to tylko gra o pieniądze.
www.amazon-verdi.de/unsere-ziele/
www.zeit.d(*)arnstreik-leipzig-bad-hersfeld
04-10-2013 17:21 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ucieczka do Polski to tylko gra o pieniądze.
Po pewnym czasie sp... z Polski jak i inne firmy zagraniczne. Przeniosą swoje sortownie do Wietnamu, potem do Birmy (najnowszy trend!), a potem na jakąś wyspę zagrożoną zalaniem w ciągu 5-10 lat. Chodzi o maksymalizację zysku, o nic więcej. Tylko co będzie, gdy zabraknie wysp zagrożonych zatonięciem, a udziałowcy nadal będą domagać się zwiększenia swoich zysków? Pewnie wprowadzi się na rynek albo roboty, albo cyborgi, które nie będą miały takich potrzeb jak nawet najbardziej zdesperowani (chętni do przeżycia) ludzie.
13-10-2013 18:19 
 Ocena 1 na 1
hunbin (2274 punktów)
> Przeniosą swoje sortownie do Wietnamu, potem do Birmy (najnowszy trend!), a potem na jakąś wyspę zagrożoną zalaniem w ciągu 5-10 lat.
Wątpliwe na pewno w tej części świata będą chcieli utrzymać swoją sortownię, zatem uciekną do biedniejszego kraju UE - gdy tylko taki się pojawi, Ukraina/Turcja.

>Chodzi o maksymalizację zysku, o nic więcej.
dokładnie wysyłanie paczek z Birmy na teren UE byłoby znacznie droższe niż utrzymanie tu centrum wysyłkowego...

>Tylko co będzie, gdy zabraknie wysp zagrożonych zatonięciem, a udziałowcy nadal będą domagać się zwiększenia swoich zysków? Pewnie wprowadzi się na rynek albo roboty, albo cyborgi, które nie będą miały takich potrzeb jak nawet najbardziej zdesperowani (chętni do przeżycia) ludzie.
Na razie ludzie są tańsi od robotów, w tej branży, z drugiej jednak strony już w minionym wieku prowadzono prace nad automatyzacją takiego procesu i sądzę że należy się tego spodziewać.

Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
finerbijk (17282 punktów)
Wywal wszystkie firmy z kapitałem zagranicznym, które kiepsko płacą, różne Biedronki, Reale i inne, a będzie socjalistyczny raj i wszystkim się będzie żyło lepiej i dostatniej. Tylko trzeba będzie wielbłądy sprowadzić, bo zostanie pustynia.
Wina Tuska, że nie uchwalą minimalnej pensji na poziomie 10 tys. Przecież papier i druk nie są aż tak drogie.
03-10-2013 16:20 
 Ocena 3 na 3
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Wywal wszystkie firmy z kapitałem zagranicznym, które kiepsko płacą, różne Biedronki, Reale i inne, a będzie socjalistyczny raj i wszystkim się będzie żyło lepiej i dostatniej.
Czyli coś tam słyszałeś o krajach skandynawskich.

>Tylko trzeba będzie wielbłądy sprowadzić, bo zostanie pustynia.
Bo dziś wszyscy opalamy się pod palami w oazach. Proponuję, oprócz głębszego zapoznania się z rozwiązaniami skandynawskimi, także zainteresować się dlaczego FIAT przeniósł produkcję aut z Polski do Włoch albo dlaczego w pewnym państwie - "tygrysie azjatyckim" - większość firm należy do państwa oraz 100% budownictwa mieszkaniowego realizuje państwo. Podpowiem - nie chodzi o państwo, w którym mieszkańcy klepią biedę, wręcz przeciwnie.

>Wina Tuska, że nie uchwalą minimalnej pensji na poziomie 10 tys. Przecież papier i druk nie są aż tak drogie.
Dlaczego średnie zarobki w Polsce są 5-10 razy mniejsze niż w krajach tzw. "starej Europy" skoro w Polsce wydajność pracowników nie jest mniejsza? Dlaczego pracownik w Polsce zatrudniony na takiej samej taśmie/w takim samym sklepie/w takim samym "open space" jak na Zachodzie zarabia wielokrotnie mniej?
03-10-2013 16:46 
 Ocena 5 na 5
finerbijk (17282 punktów)
>Czyli coś tam słyszałeś o krajach skandynawskich.
Zawsze ta Skandynawia... Skandynawia sobie zapracowała na dobrobyt. Kiedyś tam też była bieda i to okrutna, dlatego teraz są uczuleni na socjal, ale mimo to wolność gospodarczą mają większą niż w Polsce którą, jak niektórzy dowcipkują: rządzą neoliberałowie.

>dlaczego w pewnym państwie - "tygrysie azjatyckim" - większość firm należy do państwa oraz 100% budownictwa mieszkaniowego realizuje państwo
Zupełnie jak u nas przez całą połowę ubiegłego wieku. Dlaczego, kiedy to było takie dobre, już tego nie ma?

>Dlaczego pracownik w Polsce zatrudniony na takiej samej taśmie/w takim samym sklepie/w takim samym "open space" jak na Zachodzie zarabia wielokrotnie mniej?
Dlatego ma pracę, bo zarabia mniej. Gdyby miał zarabiać tyle samo, to pies z kulawą nogą by tu chciał inwestować. Poza tym nie ma przymusu pracy i granice są otwarte. Że wyprzedano kraj za bezcen, przy czym co niektórzy tutaj się nachapali, to inna sprawa.
Lepszy rydz, niż zasiłek. Jeśli taka firma jak Amazon chce tu coś robić, to nie ma co wybrzydzać.
03-10-2013 23:43 
 Ocena 3 na 3
Satyr (4285 punktów)

>Zawsze ta Skandynawia...

Dokładnie, zabawne są już te notoryczne próby udawania, że kopiowanie tamtejszego systemu na nasz rynek będzie miało zbawienne skutki.
Gdyby narzucić w Polsce takie podatki jak są tam, to bezrobocie wzrosłoby chyba tak, że jedynie urzędnicy mieliby pracę

Pomijam już fakt, że np. Szwecja zajmuje w rankingach wolności gospodarczej znacznie wyższą pozycję niż Polska.
04-10-2013 01:34 
 Ocena 3 na 5
Satyr (4285 punktów)
>Dlaczego średnie zarobki w Polsce są 5-10 razy mniejsze niż w krajach tzw. "starej Europy" skoro w Polsce wydajność pracowników nie jest mniejsza? Dlaczego pracownik w Polsce zatrudniony na takiej samej taśmie/w takim samym sklepie/w takim samym "open space" jak na Zachodzie zarabia wielokrotnie mniej?

Ponieważ pracownik na zachodzie działa w lepszym otoczeniu kapitałowo-technologicznym. To dlatego jego praca jest tam o wiele więcej warta. Każdy ruch ręką jest tam wart więcej, ponieważ funkcjonuje w dużo nowocześniejszym, lepiej zaopatrzonym w kapitał i technologię mechanizmie.

Tam pani zmywająca filiżanki po kawie zmywa je po programistach, prawnikach, inżynierach, wysoko wykwalifikowanych pracownikach, a w Polsce zmywa je po studenciakach oraz kilku tych, którym się udało coś osiągnąć. Na zachodzie pracownik pracuje na najlepszym sprzęcie, realizuje najnowocześniejsze i najdroższe know-how, korzysta z najcenniejszych patentów, oprogramowania itp. A jak jest w Polsce? Chyba nie muszę mówić - między innymi dzięki PRL.
04-10-2013 11:32 
 Ocena 7 na 7
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Tam pani zmywająca filiżanki po kawie zmywa je po programistach, prawnikach, inżynierach, wysoko wykwalifikowanych pracownikach, a w Polsce zmywa je po studenciakach oraz kilku tych, którym się udało coś osiągnąć.
No jasne, przecież w Polsce nie ma programistów, prawników, inżynierów, wysoko wykwalifikowanych pracowników. Są tylko bezrobotni lenie, którym się nie chce pracować.

>Na zachodzie pracownik pracuje na najlepszym sprzęcie, realizuje najnowocześniejsze i najdroższe know-how, korzysta z najcenniejszych patentów, oprogramowania itp. A jak jest w Polsce? Chyba nie muszę mówić - między innymi dzięki PRL.
Od końca PRL-u minęło prawie ćwierć wieku, co nie przeszkadza co niektórym usprawiedliwiać obecnej sytuacji Polski systemem, którego nie ma od tych blisko 25 lat.
Przez czas dużo krótszy niż 25 lat udało się wielu państwom zapewnić swoim obywatelom życie na najwyższym, światowym poziomie startując z feudalizmu, z bycia krajem typowo rolniczym, w którym mimo to panowała bieda i głód, ale nie - załóżmy sobie klapki na oczy i udawajmy, że nic takiego nie miało miejsca - pomstujmy na ten wstrętny PRL, który zza grobu od 24 lat kontestuje wszelkie pozytywne zmiany.

04-10-2013 15:23 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)
>No jasne, przecież w Polsce nie ma programistów, prawników, inżynierów, wysoko wykwalifikowanych pracowników. Są tylko bezrobotni lenie, którym się nie chce pracować.

Użyłem przesadzonego porównania żeby naświetlić pewne fakty. Jak już wspomniałem, pracownicy na zachodzie działają w środowisku bogatszym w kapitał i technologie - dlatego te same czynności są więcej warte tam, niż w Polsce.

Praca dentysty na pustyni oraz prawnika na bezludnej wyspie jest bezwartościowa z dokładnie tych powodów - tam nie ma żadnego kapitału, żadnej technologii i nie ma się z kim wymieniać dobrami.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Użyłem przesadzonego porównania
>Praca dentysty na pustyni oraz prawnika na bezludnej wyspie jest bezwartościowa
Twoje przesadne porównania są g...wno warte, bowiem nijak nie odnoszą się do realiów, ale proszę bardzo, porównuj sobie do woli Polskę do pustyni czy bezludnej wyspy.
Wszak nikomu nie można zabronić snuć choćby nawet najbardziej bezsensownych fantazji.

04-10-2013 20:30 
 Ocena 2 na 2
Satyr (4285 punktów)

>Twoje przesadne porównania są g...wno warte, bowiem nijak nie odnoszą się do realiów
Odnoszą się i to doskonale, bowiem uwidaczniają fakt, iż polski pracownik pracuje w znacznie gorszym środowisku kapitałowo-technologicznym, stąd jego praca jest warta znacznie mniej. Porównanie z bezludną wyspą jasno pokazuje, że te same czynności mogą mieć różną wartość zależnie od sieci interakcji, w jakiej są realizowane.

Oczywiście kłóci się to z Twoją hipotezą bogatych pracodawców i wyzyskiwanych pracowników, no ale cóż ja na to poradzę. Zapewne te dane też nie robią na Tobie wrażenia, gdyż są sprzeczne z Twoim uprzedzeniem:

www.polska(*)oc-wiecej-niz-w-2011,id,t.html

Pewnie nażarci, bogaci pracodawcy celowo i złośliwie likwidują swoje biznesy, aby jeszcze bardziej dopiec biednym pracownikom....
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Upadek firmy nijak nie zaprzecza temu, że jej właściciel wyzyskiwał pracowników, wręcz przeciwnie, bowiem wiadomo od czego zaczyna właściciel firmy, aby ciąć koszty.
Selanos (12869 punktów)
Nie rozumiem. Jak nie ma pracy, to źle, jak są miejsca pracy, to też źle. Gdyby Polska gospodarka miała coś innego czy mogłaby konkurować, to by tym konkurowała, ale ponieważ nic innego nie ma, to konkuruje niskimi zarobkami.

No chyba, że ten mityczny gaz łupkowy jednak jest i będziemy nowym Kuwejtem, albo jakimś państwem w którym USA wywalczy demokrację

Ten Bielecki ma całkiem realistyczne podejście, jeżeli chcemy dogonić zachód (jak to jest że zawsze coś gonimy?), to musimy zwiększyć produktywność i utrzymać koszty pracy na niskim poziomie.

Zawsze możemy zrealizować populistyczne hasełka związków zawodowych i niektórych polityków, zwiększymy płace minimalną, powalczymy z "umowami śmieciowymi", wtedy złe, zagramaniczne miejsca pracy nie będą do nas przychodzić. Podoba się komuś te rozwiązanie?

Jeszcze jedno - gdyby Amazon nie szukało miejsc gdzie można mało płacić pracownikom, to ich usługi nie byłyby takie tanie. Wtedy też pewnie byłoby narzekanie. Tak źle, tak niedobrze, niektórym to ciężko dogodzić.
04-10-2013 14:22 
 Ocena 1 na 1
Nietsche (4548 punktów)
(zablokowany)
>Jeszcze jedno - gdyby Amazon nie szukało miejsc gdzie można mało płacić pracownikom, to ich usługi nie byłyby takie tanie. Wtedy też pewnie byłoby narzekanie. Tak źle, tak niedobrze, niektórym to ciężko dogodzić.<
A jakież to są te usługi rzekomo takie tanie? Przesyłka jest z reguły droższa niż u innych wydawnictw a cena książki ta sama. Myślisz o maszynie do kawy lub laptopie? Spróbuj załatwić reklamację w Amazon i w media-Markt, to poznasz różnicę.


Nauka objaśnia wszystko. Teologia objaśnia resztę.
04-10-2013 21:29 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>A jakież to są te usługi rzekomo takie tanie? Przesyłka jest z reguły droższa niż u innych wydawnictw a cena książki ta sama. Myślisz o maszynie do kawy lub laptopie? Spróbuj załatwić reklamację w Amazon i w media-Markt, to poznasz różnicę.

Jakim cudem zatem Amazon odniosło sukces?
Grimar (1210 punktów)
Ta sprawa ma dwie odsłony: ogólnoświatową oraz polską.

1. Jest ona znamiennym przykładem na śmierć tzw. "twardego kapitalizmu" a'la Henry Ford. Kapitalizmu, który w związku z ograniczoną mobilnością musiał liczyć do pewnego stopnia z lokalnymi pracownikami w trosce o własną pomyślność. Ścieranie się żądań pracowników z oczekiwaniami pracodawcy musiało znaleźć ujście w jakiejś formie kompromisu, tak aby ci pierwsi mogli godnie żyć i nie uciekać do konkurencji, a ten drugi mógł osiągać zyski.

W dobie gospodarczej globalizacji duży kapitał nie musi w tym samym stopniu liczyć się z lokalnymi żądaniami (godziwe wynagrodzenie, ubezpieczenie socjalne, BHP, zagwarantowany 8-h dzień pracy, etc), bo zawsze może przenieść się w ramach optymalizacji zysku w miejsce gdzie ludzie będą bardziej zdeterminowani i gdzie prawo pracy jest bardziej elastyczne (mogą być Indie, może być Polska), ograniczając tym samym roszczenia obecnych pracowników pod groźbą utraty jakichkolwiek, nawet skromnych, środków utrzymania. Względna równowaga sił między pracownikami a dużymi firmami przechyliła się w stronę zwiększenia władzy tych drugich. Tym pierwszym pozostało liczyć na dobrą wolę i gest chlebodawców, bo narzędzia oporu są praktycznie martwe. Również narzędzia oporu państw - w postaci prawnych regulacji - pikują w dół, aby zbyt "sztywnym" kodeksem pracy czy progresywnym podatkiem nie wystraszyć inwestorów.

2. W kontekście Polskim wypowiedź Bieleckiego jest czystą ideologią, ponieważ nie dając alternatywy w postaci zmiany tego zaklętego koła "albo podwyżki/albo praca" na nacisk na zwiększenie konkurencyjności Polski poprzez stopniowe wdrażanie innowacji (aby nasza atrakcyjność nie polegała wyłącznie na taniej sile roboczej), sugeruje aby nisko opłacani pracownicy poświęcili się dla utrzymania wzrostu, którego de facto nie będą beneficjentami (skoro mimo wzrostu PKB, ich płace mają stać w miejscu i to często na głodowym poziomie).
04-10-2013 15:08 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>2. W kontekście Polskim wypowiedź Bieleckiego jest czystą ideologią, ponieważ nie dając alternatywy w postaci zmiany tego zaklętego koła "albo podwyżki/albo praca" na nacisk na zwiększenie konkurencyjności Polski poprzez stopniowe wdrażanie innowacji (aby nasza atrakcyjność nie polegała wyłącznie na taniej sile roboczej), sugeruje aby nisko opłacani pracownicy poświęcili się dla utrzymania wzrostu, którego de facto nie będą beneficjentami (skoro mimo wzrostu PKB, ich płace mają stać w miejscu i to często na głodowym poziomie).
>
To stwierdzenie jest kluczowe w całej sprawie. Przez stosowaną ideologiczną politykę Polska sukcesywnie przez ostatnie ponad 20 lat stała się państwem, w którym my pracujący ciężko Polacy (poza wyjątkami tzw. elity 1%) nie jesteśmy już beneficjentem praktycznie niczego, co się w tym kraju dzieje. Jesteśmy jak takie wygłodniałe psy, co mają rzucić ze śliną w gębie na każdy rzucany nam ochłap.
Oczywiście, że w tej sytuacji narzekanie na jakość ochłapu jest bez sensu.
Ale po co do tej sytuacji dorabiać ideologię, że deszcz pada jak po prostu plują na nas spoza klatki i póki sami nie opamiętamy się i nie zaczniemy gruntownie zmieniać polskiej gospodarki na prorozwojową, to nic się nie zmieni.
Na początek trzeba wiedzieć, że żadne ochłapy z zagranicy, żadnego rozwoju Polski nie mają na celu, tam chodzi tylko o to, żeby się tzw. inwestor obłowił. Żeby nam było lepiej, sami musimy o to zadbać. Chodzi o jak najszybsze wprowadzenie dobrej polityki gospodarczej, w miejsce bieżacej: podliżemy d... inwestorom, a oni zrobią tu miejsca pracy i kapitalizm sam stworzy tu raj na ziemi.
04-10-2013 16:44 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Na początek trzeba wiedzieć, że żadne ochłapy z zagranicy, żadnego rozwoju Polski nie mają na celu, tam chodzi tylko o to, żeby się tzw. inwestor obłowił. Żeby nam było lepiej, sami musimy o to zadbać. Chodzi o jak najszybsze wprowadzenie dobrej polityki gospodarczej, w miejsce bieżacej: podliżemy d... inwestorom, a oni zrobią tu miejsca pracy i kapitalizm sam stworzy tu raj na ziemi.
Obywatele niczego nie zdziałają, bo nie mają do tego narzędzi (chyba że rewolucję). Do zmian potrzeba zdrowo myślących polityków, którzy jak dawno temu w państwach skandynawskich lub całkiem niedawno na Islandii (swoją drogą zmiany na Islandii stanowią tabu dla mainstreamowych mediów, bo stanowią wyraźne zanegowanie neoliberalnych rozwiązań ciągle preferowanych w Polsce) mieliby odwagę wypracować i realizować wizję Polski na kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat do przodu. Niestety, póki co nasi politycy interesują się wyłącznie wizją wygranych/przegranych wyborów.
04-10-2013 17:24 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Obywatele niczego nie zdziałają, bo nie mają do tego narzędzi (chyba że rewolucję). Do zmian potrzeba zdrowo myślących polityków, którzy jak dawno temu w państwach skandynawskich lub całkiem niedawno na Islandii (swoją drogą zmiany na Islandii stanowią tabu dla mainstreamowych mediów, bo stanowią wyraźne zanegowanie neoliberalnych rozwiązań ciągle preferowanych w Polsce) mieliby odwagę wypracować i realizować wizję Polski na kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt lat do przodu. Niestety, póki co nasi politycy interesują się wyłącznie wizją wygranych/przegranych wyborów.
>
To miałem na myśli, że my obywatele musimy:
- zacząć wybierać tylko polityków wyraźnie mówiących, że chcą realizować taką wizję dla Polski, konkretnie podają i uzasadniają przykłady, potrafią wykazać się ze swoich dotychczasowych osiągnięć w tej kwestii,
- rozliczać ich bezwzględnie i systematycznie głównie tylko z ww.

Tymczasem chwilowo:
- jedna część obywateli chce tylko żeby nikt nie walczył z kościołem (wśród nich część jeszcze chce, żeby napisać, że w smoleńsku był zamach),
- druga część obywateli chce tylko żeby wreszcie zawalczyć z kościołem,
- trzecia część obywateli chce tylko żeby nikt nie kopał dalej w sprawach pezetpeeru,
- czwarta część obywateli chce tylko żeby nikt nie ruszał rolników,
- piąta część obywateli chce tylko żeby był spokój i nie było więcej wielkich zmian.
- szósta część....

W efekcie większość zajmuje się tematami zastępczymi, a ci co kasę mogą ssać dla siebie, i za granicę transferować najlepiej, robią to od lat bez przeszkód.
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
>Od 1-10-2013 każdy, kto chce studiować drugi kierunek musi za to płacić. Kwoty zaczynają się od
>ponad 1 tys. do kilkudziesięciu tys. za semestr. Tak polskie władze państwowe rozumieją tworzenie
>kadr w "konkurencyjnej" gospodarce, a właściwie tak polskie władze gwarantują, że młodzi Polacy będą mogli liczyć albo na zatrudnienie w sortowaniach przeróżnych Amazonów, albo będą zmuszeni do
>emigracji.[/color]

Ja bym chciał tyko sprostować, że nie każdy a jedynie ci, co nie są w stanie uzyskać odpowiedniej średniej.
Studiowanie kilku kierunków na raz było jedną z większych patologii polskiego szkolnictwa wyższego, która na szczęście ukrócono.
Pozytywne efekty widać już w pierwszym tygodniu zajęć.
04-10-2013 14:22 
 Ocena-1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Ja bym chciał tyko sprostować, że nie każdy a jedynie ci, co nie są w stanie uzyskać odpowiedniej średniej.
Co nijak nie zmienia faktu, że dostęp do studiowania na więcej niż jednym kierunku jest przez durne państwo reglamentowany i dotyczy większości chętnych. Durne państwo, bo zamiast promować ludzi wykształconych karze chętnych do poszerzania swojej wiedzy.

>Studiowanie kilku kierunków na raz było jedną z większych patologii polskiego szkolnictwa wyższego, która na szczęście ukrócono.
Dla niektórych najlepiej by było, żeby większość Polaków miała wykształcenie zdobywane li tylko podczas bezpłatnych staży.

>Pozytywne efekty widać już w pierwszym tygodniu zajęć.
Co jest pozytywnego w ograniczaniu dostępu do wiedzy?
04-10-2013 15:30 
 Ocena 5 na 5
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Rzetelne studiowanie dwu kierunków jednocześnie jest bardzo dużym wyzwaniem i naprawdę niewiele osób jest mu w stanie sprostać.
Czym innym jest zdobywanie wielu papierków nie popartych jakąkolwiek wiedzą. Za to niekoniecznie jednak powinien płacić podatnik.

Pozytywny efekt "ograniczenia dostępu do wiedzy" to zaś stawienie się jakichś 95% studentów pierwszego roku na zajęciach (a nie jak dotąd 70% - 80%)
05-10-2013 02:18 
 Ocena 1 na 1
monik@ (122 punktów)
>Rzetelne studiowanie dwu kierunków jednocześnie jest bardzo dużym wyzwaniem i naprawdę niewiele osób jest mu w stanie sprostać.
>
Tak to prawda, ale mało kto studiuje jednocześnie medycynę i architekturę czy budownictwo. Większość ludzi, których znam, studiowała np. politologię + stosunki międzynarodowe (czy inne zbliżone kierunki, gdzie przynajmniej połowę przedmiotów mieli przepisanych), co uważam - nie jest żadnym wyzwaniem. Należy sobie również zadać pytanie, jakie praktyczne umiejętności wynosi człowiek ze studiów - po prawie ludzie często nie potrafią sensownie paru zdań napisać.
05-10-2013 15:53 
 Ocena 1 na 1
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Dokładnie na tym polega problem. Jestem w stanie na palcach jednej ręki policzyć przypadki, w których studiowanie dwu kierunków polegało na rzeczywistym zdobywaniu wykształcenia. Co więcej osoby te drugi kierunek studiowały zaocznie (przynajmniej przez pierwsze lata).
Natomiast osoby kolekcjonujące dyplomy na ogół są gorszymi studentami niż ich koledzy studiujący jeden kierunek. Większość studiuje "na minimum".
04-10-2013 22:00 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Co nijak nie zmienia faktu, że dostęp do studiowania na więcej niż jednym kierunku jest przez durne państwo reglamentowany i dotyczy większości chętnych. Durne państwo, bo zamiast promować ludzi wykształconych karze chętnych do poszerzania swojej wiedzy.

Nie stawiałbym studiowania na równi z poszerzaniem wiedzy. Niektóre studia to dzisiaj kiepski żart, gdzie nie chodzi o przekazywanie wiedzy, tylko o to żeby był student.

>>Pozytywne efekty widać już w pierwszym tygodniu zajęć.
>Co jest pozytywnego w ograniczaniu dostępu do wiedzy?

Oszczędności. Biblioteka to też dostęp do wiedzy, a tłumów tam nie widzę. Internet to dostęp do wiedzy, a mimo tego ludzie nadal bawią się we wróżki, religie i homeopatie.

Czy publiczna (!) edukacja ma kształcić po to żeby kształcić, czy po to żeby coś z tego było? Co z tego, że Kowalski na jednym kierunku zrobi historię, na drugim marketing i zarządzanie, a na trzecim filozofie, skoro jedno, drugie i trzecie zapewni mu pracę w McDonalds? Koszty uczenia tego Kowalskiego są duże, a zysków żadnych.
05-10-2013 00:28 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
Cytat:
Okazuje się, że aż 89 szkół wyższych w Polsce znajduje się wśród 25% najgorszych szkół wyższych w Europie. Oznacza to, że co piąta polska szkoła wyższa przynależy do 25% najgorszych szkół na kontynencie europejskim. Kończąc szkołę, która znajduje się w europejskim ogonie, nasz rodzimy, typowy absolwent może co najwyżej wygrywać z Niemcem, Anglikiem czy Holendrem na rynku "sprzątania, zmywania i podcierania". Utrzymując przy życiu taki system, rząd Tuska traktuje polską młodzież jak "stado baranów". W czyim więc interesie polityczny establishment zgadza się na "zbaranienie i zdebilenie" młodego pokolenia obywateli naszego kraju?
dalej m.in. Lista najgorszych szkół w Polsce w światowym rankingu CSIC

blogi.news(*)ze-szkoly-wyzsze-w-polsce.html
05-10-2013 02:03 
 Ocena 1 na 1
monik@ (122 punktów)
> Cytat:
Okazuje się, że aż 89 szkół wyższych w Polsce znajduje się wśród 25% najgorszych szkół wyższych w Europie. Oznacza to, że co piąta polska szkoła wyższa przynależy do 25% najgorszych szkół na kontynencie europejskim. Kończąc szkołę, która znajduje się w europejskim ogonie, nasz rodzimy, typowy absolwent może co najwyżej wygrywać z Niemcem, Anglikiem czy Holendrem na rynku "sprzątania, zmywania i podcierania". Utrzymując przy życiu taki system, rząd Tuska traktuje polską młodzież jak "stado baranów". W czyim więc interesie polityczny establishment zgadza się na "zbaranienie i zdebilenie" młodego pokolenia obywateli naszego kraju?
>dalej m.in. Lista najgorszych szkół w Polsce w światowym rankingu CSIC
>
blogi.news(*)ze-szkoly-wyzsze-w-polsce.html

>
A potem ludzie się dziwią, że nikt nie uznaje polskich dyplomów za granicą (np. we Francji, chociaż nasi informatycy są cenieni- ale tu łatwo od razu sprawdzić umiejętności). Wydaje mi się, że uczelni w Polsce jest za dużo, w walce o studenta (a jest ich coraz mniej) obniża się poziom nauczania, by ich przyciągnąć. Niestety dziś każdy może mieć tytuł mgr, co w żartach często rozwijamy jako "magazynier".
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Po 1989 r. nieustannie "reformowano" system oświatowy, aż osiągnięto poziom, na którym tytuł magistra jest mniej wart niż matura sprzed 30 lat. Egzamin maturalny ze sprawdzającego wiedzę stał się testem na umiejętność rozwiązywania testów (nomen omen), a tytuł magistra można uzyskać, o ile tylko wnosi się regularne wpłaty na konto "uczelni". Polikwidowano szkoły zawodowe (w tym technika), bo wcześniej zlikwidowano zakłady przemysłowe, w których absolwenci tych szkół znajdowali zatrudnienie. Przy okazji zniknęły przeróżne instytuty badawczo - rozwojowe, których pracę zastąpiono kupowaniem licencji i "know-how" zza granicy. Zrobiono bardzo dużo, aby Polska nie stanowiła konkurencji dla państw starej Europy.
Frank Holman (5897 punktów)
>... wcześniej zlikwidowano zakłady przemysłowe, w których absolwenci tych szkół znajdowali zatrudnienie. Przy okazji zniknęły przeróżne instytuty badawczo - rozwojowe, których pracę zastąpiono kupowaniem licencji i "know-how" zza granicy. Zrobiono bardzo dużo, aby Polska nie stanowiła konkurencji dla państw starej Europy.
>
Najgorsze, że to my sami do tego doprowadziliśmy. My sami. Naszą postawą, która w przeważającym zakresie polegała na tym tylko, że chcieliśmy mieć na półkach w sklepie super zajebiasze zagraniczne pięknie opakowane towary. A w rządzie banda politologów, historyków, i innych oszołomionych waadzą naiwnych "solidaruchów" zamiast np. ściągnąć z zachodu ekspertów od gospodarki, przepełnionych miłością do ojczyzny polonusów, i przeprogramować choćby i w 5-10 lat (jak np. Chińczycy) polską gospodarkę do realiów kapitalistycznych i na prawdziwie równych warunkach w tym samym 2004r. zintegrować się z UE, zaufała wariatom, że cud kapitalistyczny się wydarzy i Polska drugą Japonia się stanie, jak zburzymy w roki 1990 wszystkie granice dla importu.
Bo jak można NAM wolnym ludziom ograniczać możliwość kupowania tego, czego chcemy, po jak najniższych cenach!!!
Czyste zbiorowe samobójstwo z neoliberalnej głupoty.
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Nie należy winić ludzi za to, że głosowali i głosują na tych, którzy obiecują im polepszenie warunków życia. Dziwne by było, gdyby było inaczej. Proszę zauważyć, że co 4 lata (z dwoma wyjątkami) dochodzi do zmiany władzy, bo wyborcy są nią rozczarowani, a więc postępują racjonalnie. Problem w tym, że żadna z tych władz nie idzie do wyborów z pomysłem na Polskę, dlatego coraz więcej wyborców nie uczestniczy w wyborach. Ile razy można bowiem przeżywać rozczarowanie?
Frank Holman (5897 punktów)
>Nie należy winić ludzi za to, że głosowali i głosują na tych, którzy obiecują im polepszenie warunków życia. Dziwne by było, gdyby było inaczej. Proszę zauważyć, że co 4 lata (z dwoma wyjątkami) dochodzi do zmiany władzy, bo wyborcy są nią rozczarowani, a więc postępują racjonalnie. Problem w tym, że żadna z tych władz nie idzie do wyborów z pomysłem na Polskę, dlatego coraz więcej wyborców nie uczestniczy w wyborach. Ile razy można bowiem przeżywać rozczarowanie?
>
To co robi teraz władza nie ma znaczenia. Jedyna szansa zmiany Polski na lepsze była wtedy przy transformacji w latach '90. Teraz w Polsce mamy tylko administratorów, których decyzje są ograniczone do zarządzania państwem w ramach granic ustalonych przez MFW, BŚ, trochę UE oraz międzynarodowe korporacje w trakcie zgłaszania propozycji inwestowania w ramach za "odpowiednie zachęty". Teraz już o nic do nikogo nie można mieć pretensji. Staliśmy się neokolonialnym państwem peryferyjnym i sami sobie możemy zapewnić już chyba tylko przetrwanie, nie istotny rozwój.
Jedynym rozwiązaniem na "unormowanie" tej sytuacji, jest chyba - co ostatnio zasugerował Lech Wałęsa - połączenie się na jakiś czas z innym dużym państwem UE, np. włączenie do Federacji Niemieckiej, a docelowo utworzenie Stanów Zjednoczonych Europy czy jak to się tam ma nazywać. Swoją szansę na silną niepodległą rozwijającą się gospodarczo Polskę już bezpowrotnie moim zdaniem straciliśmy, a biedny niepodległy bantustan służy jedynie oszołomom patriotycznej symboliki, nie normalnym ludziom chcącym po prostu godnie i coraz lepiej żyć, faktycznie korzystając z kolejnych zdobyczy cywilizowanego świata.
06-10-2013 11:30 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
Bardzo dobrze, że poruszył Pan tę kwestię. Jest tam napisane, że rząd Tuska traktuje ludzi jak stado baranów, utrzymując taki system, ale pamiętam że jak chyba rok temu Tusk powiedział "Lepiej być pracującym spawaczem, niż politologiem bez pracy", to poleciały na niego gromy, że z Polaków chce robić tępych parobków.

W tym kraju ludzi nie da się zadowolić.

Inna sprawa to dziwny sposób myślenia o np. egzaminie maturalnym. Media co roku rozpaczają, że za mało osób je zdało. Gówno prawda. Matura teoretycznie nie jest po to, żeby wszyscy ją zdali, tylko po to, żeby sprawdzić kto nadaje się na studia, niestety jak to w Polsce zwykle bywa, wszystko działa na odwrót.
05-10-2013 09:08 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Nie stawiałbym studiowania na równi z poszerzaniem wiedzy. Niektóre studia to dzisiaj kiepski żart, gdzie nie chodzi o przekazywanie wiedzy, tylko o to żeby był student.
Jest to rezultat braku wizji przyszłości Polski i Polaków, jaką powinni mieć politycy, którzy zajmują się słupkami, tworzeniem prawa pod lobbystów i wzajemnym opluwaniem się w mediach.

>>Co jest pozytywnego w ograniczaniu dostępu do wiedzy?
>Oszczędności. Biblioteka to też dostęp do wiedzy, a tłumów tam nie widzę.
Czy celem państwa powinno być szukanie oszczędności, czy raczej dbanie o rozwój i powiększanie przychodów?

>Internet to dostęp do wiedzy, a mimo tego ludzie nadal bawią się we wróżki, religie i homeopatie.
Różni ludzie zajmują się różnymi sprawami. Czy dlatego, że ktoś zajmuje się głupotami należy wyciągać wniosek, aby komuś innemu utrudniać dostęp do wiedzy?

>Czy publiczna (!) edukacja ma kształcić po to żeby kształcić, czy po to żeby coś z tego było?
Przecież cały czas o tym mówię. Nasz system edukacji puszczony jest na żywioł, a powinien być jednym z filarów rozwoju obywateli, a tym samym państwa. Jeśli się nie jest Kuwejtem, to bogactwo państwa bierze się z bogactwa obywateli.
To tzw. wolny rynek spowodował to, że mamy w kraju tysiące "wyższych uczelni" gitaroszycia i rzeźbodojenia.

05-10-2013 12:14 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Jest to rezultat braku wizji przyszłości Polski i Polaków, jaką powinni mieć politycy, którzy zajmują się słupkami, tworzeniem prawa pod lobbystów i wzajemnym opluwaniem się w mediach.

Ja myślę, że jest to rezultat niżu demograficznego i przekonania, że każdy powinien zdać maturę i pójść na studia. Skoda, że zlikwidowali egzaminy wstępne. Gdyby to zależało ode mnie, to żeby zdać maturę trzeba by nie 30%. tylko 60%. Może to w jakiś sposób zahamowałoby napływ na studia ludzi, którzy z klasy do klasy tylko przelatują.

>Czy celem państwa powinno być szukanie oszczędności, czy raczej dbanie o rozwój i powiększanie przychodów?

Celem państwa jest to, żeby nie wydawać więcej niż się ma. To w Polsce się nie udaje. Nie rozumiem jak postrzegasz edukację w Polsce. Ja uważam, że nie powinno być publicznej, Ty zdaje się uważasz, że państwo powinno uszczęśliwiać obywateli (czy tego chcą czy nie), więc dlaczego zamiast myśleć o tych najbardziej praktycznych skutkach edukacji jak zdobycie pracy, Ty myślisz o ładnie brzmiącym, ale mało konkretnym "zdobywaniu wiedzy"? W Polsce od dwudziestu lat studenci studiują po to, żeby zdobywać wiedzę i skutki są tragiczne, wystarczy popatrzeć na bezrobocie wśród młodych.

>>Internet to dostęp do wiedzy, a mimo tego ludzie nadal bawią się we wróżki, religie i homeopatie.
>Różni ludzie zajmują się różnymi sprawami. Czy dlatego, że ktoś zajmuje się głupotami należy wyciągać wniosek, aby komuś innemu utrudniać dostęp do wiedzy?

No dobrze, inaczej. Chce Pan publicznej edukacji, która będzie "ułatwiała dostęp do wiedzy". Ja jestem podatnikiem. Niech mi Pan wytłumaczy co ja będę z tego miał, że ktoś będzie miał "ułatwiony dostęp do wiedzy".

>Przecież cały czas o tym mówię. Nasz system edukacji puszczony jest na żywioł, a powinien być jednym z filarów rozwoju obywateli, a tym samym państwa. Jeśli się nie jest Kuwejtem, to bogactwo państwa bierze się z bogactwa obywateli.
>To tzw. wolny rynek spowodował to, że mamy w kraju tysiące "wyższych uczelni" gitaroszycia i rzeźbodojenia.

Za prywatne trzeba sobie samemu płacić, więc jak ktoś zmarnuje pięć lat na uczenie się gitaroszycia i rzeźbodojenia, to robi to na własną odpowiedzialność.
05-10-2013 12:49 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>No dobrze, inaczej. Chce Pan publicznej edukacji, która będzie "ułatwiała dostęp do wiedzy". Ja jestem podatnikiem. Niech mi Pan wytłumaczy co ja będę z tego miał, że ktoś będzie miał "ułatwiony dostęp do wiedzy".

Przede wszystkim zmniejsza się ryzyko, iż ten ktoś zostanie bandziorem, który Pana zatłucze na ulicy pod domem najbliższego wieczora.
Potem - oczywiście nie możemy odrywać możliwości zdobycia wykształcenia od całej reszty spraw, które jednocześnie muszą być zagwarantowane (a tu jest akurat największy Pana problem, że nie potrafi Pan chyba ogarniać kilku spraw na raz, a tak działa świat, tylko wyrywa Pan pojedyncze sprawy z kontekstu) - zwiększa się prawdopodobieństwo, że będzie Pan spokojnie żył do końca swoich dni w szczęśliwym, rozwijającym się otoczeniu.
Proponuję wizytę w fawelach ameryki łacińskiej, celem bezpośredniej obserwacji świata, bez szans na wykształcenie, pracę i godne życie w krajach przez dziesięciolecia starających się uskuteczniać liberalny kapitalizm importowany z USA.

Żadne Pana teoretyzowane procesy myślowe nie zmienią np. wyników badań naukowych, z których wynika jednoznacznie, że zarówno pojedynczym ludziom jak i ich grupom żyje się lepiej tam gdzie istnieje po prostu większa równość.
06-10-2013 10:37 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Przede wszystkim zmniejsza się ryzyko, iż ten ktoś zostanie bandziorem, który Pana zatłucze na ulicy pod domem najbliższego wieczora.

Dlaczego Pan tak sądzi? Uważa Pan, że przestępczość bierze się z braku wykształcenia? Ja myślę, że ważniejszym czynnikiem jest tutaj bieda, a w tym przypadku między bezrobotnym absolwentem podstawówki, a bezrobotnym magistrem wielkiej różnicy nie ma.

>Żadne Pana teoretyzowane procesy myślowe nie zmienią np. wyników badań naukowych, z których wynika jednoznacznie, że zarówno pojedynczym ludziom jak i ich grupom żyje się lepiej tam gdzie istnieje po prostu większa równość.

Jak Pan wyjaśni więc fakt, że w wielu krajach Ameryki Płd. ludzie są zadowoleni z życia?
Frank Holman (5897 punktów)
>Dlaczego Pan tak sądzi? Uważa Pan, że przestępczość bierze się z braku wykształcenia? Ja myślę, że ważniejszym czynnikiem jest tutaj bieda, a w tym przypadku między bezrobotnym absolwentem podstawówki, a bezrobotnym magistrem wielkiej różnicy nie ma.
Poziom wykształcenia wiąże się z biedą bezpośrednio. Szczerze przyznam, że muszę wykazywać się ogromnym poczuciem cierpliwości, dla tego ciągłego wyciągania poszczególnych kwestii z ich kontekstu. Kto Cie nauczył tego trolowania? Na prawdę uważasz, że udowadniasz tym jakiekolwiek swoje argumenty ? jak wszystko rozbijesz na czynniki pierwsze to każdą głupotę uzasadnisz, tylko że w praktyce nic z tego się nie sprawdzi.

>Jak Pan wyjaśni więc fakt, że w wielu krajach Ameryki Płd. ludzie są zadowoleni z życia?
>
Zadowolenie z życia to subiektywne poczucie, a nie istotnie racjonalny wskaźnik, jak np. średnia długość i jakość tego życia.
06-10-2013 11:24 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Dlaczego Pan tak sądzi? Uważa Pan, że przestępczość bierze się z braku wykształcenia? Ja myślę, że ważniejszym czynnikiem jest tutaj bieda, a w tym przypadku między bezrobotnym absolwentem podstawówki, a bezrobotnym magistrem wielkiej różnicy nie ma.
>Poziom wykształcenia wiąże się z biedą bezpośrednio.

Może kiedyś tak było. Dzisiaj jest całe mnóstwo młodych i wykształconych, którzy nie mają pracy, bo ich wykształcenie jest warte na rynku pracy mniej niż umiejętność operowania miotłą między stolikami w McDonalds.
04-10-2013 23:14 
 Ocena 2 na 2
Borys Swoboda (1408 punktów)
>Co jest pozytywnego w ograniczaniu dostępu do wiedzy?

Wiesz co, jest pewna ogólna zasada, którą socjaliści w swoim rozumowaniu uporczywie pomijają- gospodarujemy ograniczonymi zasobami. A więc każda decyzja ekonomiczna ma swój koszt. Chcąc zminimalizować koszty i zmaksymalizować zyski należy gospodarować rozsądnie. Chcąc udowodnić, że rozsądne jest finansowanie drugiego kierunku przez państwo, musiałbyś wykazać, że finansowanie edukacji kiepskiej jakości i przydatności, do tego wykorzystywanej na pół gwizdka, przynosi obywatelom większe korzyści, niż pozostawienie pieniędzy do własnej dyspozycji, tak, by wydali je w prawdopodobnie najlepszy dla siebie sposób (bo zgodnie z subiektywnymi preferencjami), choć zapewne mogą cię ciarki przechodzić na myśl, że pieniądze, które nie zostaną wydane na edukację, mogą zostać wydane na żarcie w McDonalds, Radio Maryja albo pornole.

No ale jeżeli nawet uprzesz się przy tym, że utrzymywanie finansowania drugiego darmowego kierunku jest zasadne, to dlaczego nie pójść dalej? Dlaczego nie zwiększyć dwukrotnie liczby etatów dla profesorów? Przecież od dawna wiadomo, że mniejsze grupy dają większą jakość nauki. Albo czemu nie pójść na całość- na jednego profesora-mistrza przypadałby jeden uczeń. Ten pomysł powinien ci się spodobać, bo chyba nie chcesz ograniczania dostępu do wiedzy, prawda?

"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
hunbin (2274 punktów)
Amazon to sklep który przespał wejście na nasz rynek, obecnie większość rzeczy które kupuję jest tańsza niż na amazonie.

Z przedmiotów które zdarza mi się cenić jedynie elektronika jest w dobrej cenie, złożenie "komputera" za 2400 zł kupując części w agito.pl, na amazonie wyszłoby o około 800 zł mniej, fakt nie trzeba mi usprawiedliwienia żeby chcieć skorzystać z takiej opcji, nie potrzebuję ideologicznego bełkotu aby zapłacić mniej. Po zebraniu wszystkich części klikam kup i pojawia się informacja, że mogę sobie kupić najwyżej obudowę i zasilacz bo elektroniki do nas nie wysyłają...

Sprawdzam zatem cenę samej obudowy i zasilacza w rodzimym sklepie i o dziwo cena w rodzimym sklepie jest mniejsza...
Różnice w cenie samej elektroniki są też raczej spowodowane polityką UE, obciążenia fiskalne etc...

Kindle mam od 2 lat i nie kupiłem żadnego ebooka z amazona, a przeczytałem na nim sporo...

Nie demonizujmy amazona, to sklep internetowy równie beznadziejny i demoniczny jak inne.



Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
waldeck77 (4307 punktów)
W Polsce panuje jakiś groteskowy kult inwestorów zagranicznych. Gdy jakiś zagraniczny koncern, ze względu na niskie koszty pracy, postanowi otworzyć w Polsce montownię, hipermarket lub call center niemal wszyscy pieją z zachwytu, bo powstanie trochę marnych, słabo płatnych miejsc prac. Mało tego, taki z bożej łaski inwestor, może liczyć na wieloletnie zwolnienia/ulgi podatkowe. Bez problemu może też dymać polskie państwo udając, że nie ma żadnych zysków i nie płacić podatków w ogóle.

Polska rozprzedała za grosza lub zniszczyła własne zakłady pracy, bo wg ideologii neoliberalnej państwo nie powinno angażować się w gospodarkę. A teraz to samo państwo skomle o byle jakiego inwestora zagranicznego, żeby łaskawie stworzył trochę półniewolniczych miejsc pracy i jeszcze go za to dotuje. Przypuszczam, że polskie małe i średnie firmy stworzyłyby dużo więcej lepszych miejsc pracy, gdyby otrzymywały podobne ulgi i fory, jak zagraniczne koncerny.
06-10-2013 11:53 
 Ocena 1 na 3
Selanos (12869 punktów)
>W Polsce panuje jakiś groteskowy kult inwestorów zagranicznych. Gdy jakiś zagraniczny koncern, ze względu na niskie koszty pracy, postanowi otworzyć w Polsce montownię, hipermarket lub call center niemal wszyscy pieją z zachwytu, bo powstanie trochę marnych, słabo płatnych miejsc prac. Mało tego, taki z bożej łaski inwestor, może liczyć na wieloletnie zwolnienia/ulgi podatkowe. Bez problemu może też dymać polskie państwo udając, że nie ma żadnych zysków i nie płacić podatków w ogóle.

Prawda to, w Polsce mamy groteskowy kult inwestorów zagranicznych, ale tak długo jak kiepsko płatne miejsca pracy z zagranicy będą dla niektórych ludzi jedyną szansą na pracę, tak długo będziemy się z tego cieszyć.

>Polska rozprzedała za grosza lub zniszczyła własne zakłady pracy

Czy te zakłady były coś warte? Łódzkie zakłady tekstylne technologicznie były na początku XX wieku, FSM przejęty przez FIATA przez 26 lat produkował Syreny które były zacofane technologicznie już na początku produkcji, a potem przez 27 lat Maluchy, które w cywilizowanym kraju schodziły z taśmy po dziesięciu, stocznie nad którymi niektórzy nadal rozpaczają, zwyczajnie nie miały zbytu na swoje produkty, na kopalniach mieliśmy bezrobocie ukryte, większość PZLów po tym jak skończyła się produkcja wojskowych samolotów i śmigłowców na licencji radzieckiej, nie miała nic do zaoferowania. Mam wymieniać dalej?

>bo wg ideologii neoliberalnej państwo nie powinno angażować się w gospodarkę.

Jakiej? To niech mi Pan powie, na podstawie jakiej ideologii państwo pompuje kasę w PKP, LOT i dlaczego tego typu twory istnieją. Czyżby to była neoliberalna zasada niewtrącania się w gospodarkę?

>A teraz to samo państwo skomle o byle jakiego inwestora zagranicznego

Kanada nie ma ani jednej własnej firmy produkującej samochody, a jest jednym z większych producentów samochodów. Mają za to inwestorów zagranicznych, a Kanada jest jednym z najbogatszych krajów świata, więc da się.

>Przypuszczam, że polskie małe i średnie firmy stworzyłyby dużo więcej lepszych miejsc pracy, gdyby otrzymywały podobne ulgi i fory, jak zagraniczne koncerny.

Gdyby nikt nie miał żadnych ulg i forów, ale doprowadzilibyśmy do porządku prawo w Polsce, system podatkowy i działanie urzędów, to i firmy zagraniczne i polscy przedsiębiorcy mieliby dużo lepiej.
06-10-2013 12:25 
 0 na 4
Satyr (4285 punktów)

>Gdyby nikt nie miał żadnych ulg i forów, ale doprowadzilibyśmy do porządku prawo w Polsce, system podatkowy i działanie urzędów, to i firmy zagraniczne i polscy przedsiębiorcy mieliby dużo lepiej.

Zabawne jest to, że system ulg i preferencji dla niektórych jest formą wspierania przedsiębiorców (niektórych) przez państwo - całkowicie sprzeczną z konkurencją rynkową, za to typowym dla keynesizmu. Dlaczego patologie keynesizmu wiązane są z liberalizmem gospodarczym? Prawdopodobnie dzięki ignorancji ludzi, którzy wypowiadają takie poglądy.

Waldeck77 oczywiście nie potrafi wytłumaczyć, jakim cudem w "neoliberalnym" kraju LOT dostał ok. 0,5 mld PLN dotacji. Waldeck77 na ten temat się nie wypowie - wypluł swoją zwyczajową, nonsensowną mantrę i koniec dyskusji.
06-10-2013 12:34 
 Ocena 1 na 3
Selanos (12869 punktów)
>Waldeck77 oczywiście nie potrafi wytłumaczyć, jakim cudem w "neoliberalnym" kraju LOT dostał ok. 0,5 mld PLN dotacji. Waldeck77 na ten temat się nie wypowie - wypluł swoją zwyczajową, nonsensowną mantrę i koniec dyskusji.

Już, już, skończ z tym neoliberalnym wyznaniem wiary
06-10-2013 13:04 
 Ocena 1 na 5
waldeck77 (4307 punktów)
Oczywiście, że w Polsce nie ma czystego neoliberalizmu (na szczęście). Gdy okazało się, że neoliberalne brednie nie sprawdzają się w rzeczywistości i na miejscu zniszczonych państwowych zakładów nie rozkwitnęły wspaniałe prywatne firmy zapewniające ludziom miejsca pracy, to państwo obudziło się z ręką w nocniku i zaczęło stosować zachęty do inwestycji, ulgi, dotowanie upadających firm. Szkoda, że tak późno, gdy mleko już się rozlało.

Tezy, że w PRL nie było dobrych przedsiębiorstw i że właściwie nic nie produkowano szkoda nawet komentować (jakim cudem ludzie przeżyli te 45 lat?). Na miejsce łódzkich tekstyliów mamy teraz chińki badziew i to ma być postęp w stosunku do PRL?
06-10-2013 13:48 
 0 na 2
Selanos (12869 punktów)
>Oczywiście, że w Polsce nie ma czystego neoliberalizmu (na szczęście).

Proszę Pana, w Polsce nie ma żadnego neoliberalizmu. Wg. wskaźnika wolności gospodarczej, mamy mniej wolności niż kraje które się wręcz chwalą socjaldemokracją, jak chociażby Skandynawia. W Polsce istnieje interwencjonizm, państwowe przedsiębiorstwa które często są dotowane przez państwo, mamy podatki progresywne. Polska to idealny przykład państwa socjaldemokratycznego. To, że ta Polska socjaldemokratyczna działa fatalnie, a nasz system prawny, urzędy, sądy itd. to patologia, nie znaczy, że socjaldemokracji nie ma.

>Gdy okazało się, że neoliberalne brednie nie sprawdzają się w rzeczywistości i na miejscu zniszczonych państwowych zakładów nie rozkwitnęły wspaniałe prywatne firmy zapewniające ludziom miejsca pracy

Jak miały rozkwitnąć, skoro prywatyzacja po polsku to był przykład kolesiostwa i układów, a poziom wolności gospodarczej mamy tak żałosny, że ktoś bez pleców ma w Polsce ciężko?

>to państwo obudziło się z ręką w nocniku i zaczęło stosować zachęty do inwestycji, ulgi, dotowanie upadających firm.

Dotowanie upadających firm odbywało się już przed 89, w Polsce to nie jest żaden nowy wynalazek. To się nazywa interwencjonizm i jest przeciwieństwem neoliberalizmu.

>Tezy, że w PRL nie było dobrych przedsiębiorstw i że właściwie nic nie produkowano szkoda nawet komentować (jakim cudem ludzie przeżyli te 45 lat?).

Ależ produkowano! Towary tanie, niezbyt dobrej jakości. Polska gospodarka była niewydolna, z przerośniętym przemysłem ciężkim i niedorozwiniętym przemysłem lekkim i sektorem usług.

Weźmy sobie za przykład dużego fiata - to było auto klasy średniej-niższej do którego podwozie wzięto z samochodu z lat pięćdziesiątych, a nadwozie z relatywnie nowego modelu. To auto sprzedawało się za granicą, również na zachodzie, ale było tanie i to była jego jedyna zaleta, a zyski ze sprzedaży szły na spłacanie długów pana Gierka. Warto dodać, że duży fiat był produkowany aż do lat 90, co pokazuje dlaczego polski przemysł motoryzacyjny dziś nie istnieje. Polonezy, maluchy, duże fiaty, żuki i tarpany w Polsce sprzedawały się tylko kiedy mieliśmy zamknięte granice, więc demoludy nie mogły sobie pozwolić na coś nowocześniejszego i lepszej jakości.

>Na miejsce łódzkich tekstyliów mamy teraz chińki badziew i to ma być postęp w stosunku do PRL?

Według mnie tak. Ubrania sprowadzane z zagranicy są tanie i dobrej jakości. Poza tym, ja w sklepach widuje mnóstwo polskich produktów, ostatnio widziałem w sklepie buty o bardzo polsko brzmiącej nazwie.

Łódzkie tekstylia i tak by nie przetrwały, to byłaby co najwyżej kolejna firma która istniałaby dzięki temu, że cały czas państwo ładuje w nią pieniądze.
06-10-2013 16:42 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52315 punktów)
.
>Oczywiście, że w Polsce nie ma czystego neoliberalizmu (na szczęście).
Komuniści też dzielili na komunistów i "prawdziwych" komunistów. Ci prawdziwi zawsze twierdzili, że dlatego jest tak źle, iż się jeszcze nie udało wprowadzić "czystego" komunizmu, gdyby im się udało to mielibyśmy raj na ziemi. Podobnie obiecują wszystkie religie - z tym, iż religie polityczne obiecują nam raj na ziemi, tyle że też w mitycznej przyszłości.

>Gdy okazało się, że neoliberalne brednie nie sprawdzają się w rzeczywistości i na miejscu zniszczonych państwowych zakładów nie rozkwitnęły wspaniałe prywatne firmy zapewniające ludziom miejsca pracy, to państwo obudziło się z ręką w nocniku i zaczęło stosować zachęty do inwestycji, ulgi, dotowanie upadających firm. Szkoda, że tak późno, gdy mleko już się rozlało.
Okazało się w wielu krajach Ameryki Łacińskiej, a w Chile szczególnie.
pl.wikipedia.org/wiki/Naomi_Klein
www.facebook.com/kolodko/posts/555250684521033

>Tezy, że w PRL nie było dobrych przedsiębiorstw i że właściwie nic nie produkowano szkoda nawet komentować (jakim cudem ludzie przeżyli te 45 lat?). Na miejsce łódzkich tekstyliów mamy teraz chińki badziew i to ma być postęp w stosunku do PRL?
www.nowakrytyka.pl/spip.php?article454
Ale kit zawsze można wciskać!

Co z ta Polską - "O wciskaniu kitu" Harry G. Frankfurt.

"Kłamca ukrywa przed nami zamiar odwiedzenia nas od właściwej oceny rzeczywistości; mamy nie wiedzieć, iż chce, byśmy uwierzyli w coś, co sam uważa za nieprawdę. Wciskający kit ukrywa przed nami iż to, czy mówi prawdę, czy nie, jest mu całkowicie obojętne; mamy się nie zorientować, że nie przyświeca mu ani chęć powiedzenia prawdy, ani też chęć jej ukrycia. Nie oznacza to bynajmniej, iż jego mowa jest popędliwa i anarchicznie nieuporządkowana - nie, on jedynie rządzi się i kieruje motywami niemającymi nic wspólnego z troską o zgodność z rzeczywistym stanem rzeczy.

Nie można kłamać, nie sądząc, że zna się prawdę. Wciskanie kitu nie nakłada żadnych tego rodzaju ograniczeń. Ktoś kto kłamie, tym samym odnosi sie do prawdy, i do pewnego stopnia odnosi się do niej z szacunkiem. Mówca uczciwy mówi tylko to, co jego zdaniem pokrywa się z prawdą. W przypadku kłamcy z równą mocą obowiązuje lustrzana metoda, iż to co mówi mija się z prawda. Wciskającego kit nie ograniczają żadne sztywne reguły; on nie stoi ani po stronie prawdy, ani po stronie nieprawdy. W ogóle nie sugeruje się faktami, co zmuszony jest czynić zarówno mówca uczciwy jak i wygłaszający kłamstwo; no, może tylko o tyle, o ile wpłynie to na jego szanse na sukces. Nie obchodzi go, czy to co mówi właściwie opisuje rzeczywistość. Dobiera to albo wymyśla, tak by służyło jego własnym celom. [...]

Dla większości ludzi sam fakt, iż dana wypowiedź mija się z prawdą, stanowi powód, jakkolwiek słaby i łatwy do pominięcia, by jej nie wygłaszać. [...] Dla wciskającego kit nie ma on żadnego znaczenia. Zarówno kłamiąc jak i mówiąc prawdę, ludzie kierują się własnym przekonaniem o tym, jak mają się rzeczy w istocie. To właśnie ono przyświeca im w dążeniu do opisania owych rzeczy, obojętne czy zgodnie z prawda czy też w sprzeczności do niej. Z tego powodu wygłaszanie kłamstw nie czyni wypowiadającej jej osoby niezdolną do powiedzenia prawdy w sposób w jaki czyni ją niezdolną do tego wciskanie kitu. Nieumiarkowane oddawanie się wciskaniu kitu, polegającemu na wypowiadaniu twierdzeń bez oglądania się na cokolwiek poza tym, co nam akurat wygodnie jest powiedzieć, prowadzi do osłabienia bądź całkowitego zarzucenia nawyku poświęcania należytej uwagi temu jak się przedstawia faktyczny stan rzeczy. Kłamca i człowiek prawdomówny znajdują się po przeciwnych stronach, że tak powiem boiska, ale jednak graja w tę samą grę. Obaj liczą się z faktami zgodnie z własnym ich postrzeganiem, chociaż jednemu przyświeca prawda a drugi odwraca się do niej plecami. Wciskającemu kit prawda jest obojętna. Nie odwraca się od prawdy ani jej nie odrzuca, jak czyni to kłamca. W ogóle nie zwraca na nią uwagi. Z tego właśnie powodu wciskanie kitu jest znacznie groźniejsze od kłamania.

Ktoś kto ma na uwadze przekazanie bądź ukrycie faktów, zakłada istnienie faktów, które można stwierdzić i nazwać. [...] "kontrrealistyczne" doktryny podkopują naszą wiarę w sens bezstronnych wysiłków zmierzających do ustalenia co jest prawdą, a co nią nie jest, a nawet samą zrozumiałość pojęcia obiektywnego dociekania. Jednym z następstw jest odchodzenie od dyscypliny wynikającej z przywiązania do ideałów ścisłości na rzecz zupełnie innego rodzaju dyscypliny, wynikające z dążenia do osiągnięcia alternatywnego ideału szczerości. Miast dążyć przede wszystkim do ścisłego przedstawienia naszego wspólnego świata, jednostka angażuje się w szczere przedstawienie własnej osoby. Przekonana że rzeczywistość wyzbyta jest przyrodzonych [...] właściwości [...] zwraca się ku głoszeniu prawdy o swoich właściwościach. [...]"


"O wciskaniu kitu" ("On bullshit") Harry G. Frankfurt, przekład Hanna Pastuła, wyd. Czuły Barbarzyńca press 2008

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.
Barbiel (1106 punktów)
Pojawia się często opinia, że ludzie nie mogą znaleźć pracy, bo mało potrafią.
Uważam, że nie jest tak.
Wyobraźcie sobie taką sytuację:

1. Jest szkoła, która kształci beznadziejnych piekarzy. Wypuszcza 20 piekarzy którzy nic nie umieją.
Właściciel piekarni szuka piekarza. Wybiera jednego i szkoli go.

2. Jest szkoła, która kształci bardzo dobrych piekarzy. Wypuszcza 20 piekarzy którzy rewelacyjnie pieką chleb.
Właściciel piekarni szuka piekarza. Wybiera jednego.

W obu przypadkach piekarze są w identycznej sytuacji na rynku pracy.
Oczywiście, to jest uproszczony przykład, który ma zobrazować ogólny poziom fachowości.

Dobry fachowiec ma pracę nie dlatego, że jest dobrym fachowcem tylko dlatego, że jest lepszy od innych.
A przecież nie mogą być wszyscy lepsi od innych.
Frank Holman (5897 punktów)
>Pojawia się często opinia, że ludzie nie mogą znaleźć pracy, bo mało potrafią.
>Uważam, że nie jest tak.
>Wyobraźcie sobie taką sytuację:
>1. Jest szkoła, która kształci beznadziejnych piekarzy. Wypuszcza 20 piekarzy którzy nic nie umieją.
>Właściciel piekarni szuka piekarza. Wybiera jednego i szkoli go.
>2. Jest szkoła, która kształci bardzo dobrych piekarzy. Wypuszcza 20 piekarzy którzy rewelacyjnie pieką chleb.
>Właściciel piekarni szuka piekarza. Wybiera jednego.
>W obu przypadkach piekarze są w identycznej sytuacji na rynku pracy.
>Oczywiście, to jest uproszczony przykład, który ma zobrazować ogólny poziom fachowości.
>Dobry fachowiec ma pracę nie dlatego, że jest dobrym fachowcem tylko dlatego, że jest lepszy od innych.
>A przecież nie mogą być wszyscy lepsi od innych.
Dokładnie tak jest.
Jest wielkie bezrobocie, bo nikt, z tych kto powinien, nie zajmuje się kreowaniem polityki je zmniejszającej, tj. podejmowaniem działań nakierowanych na tworzenie miejsc pracy. Władze np. takiego Wrocławia wydają miliony nie na tworzenie miejsc pracy (choćby przy niezbędnych inwestycjach remontowych), ale na przejęcie zawodowego klubu sportowego (niskiej klasy zresztą, nieprzynoszącego nawet dochodów).
www.gazeta(*)o-mozna-za-to-zrobic,id,t.html
Takiej durnoty nie da się nawet komentować.
Za podejmowanie takich antyrozwojowych dla miasta działań (co więcej sport zawodowy nie jest z tego co wiem nawet zadaniem publicznym gminy) władze powinny trafiać po prostu do więzień. Ale tak się nie dzieje, bo pozwoliliśmy zaślepiony ideologom, takim jak Pan Kulesza i jemu podobni, stworzyć system samorządowy nad którym nie da się zapanować, gdzie większa część polityków tego kraju będzie pozostawać zupełnie bezkarna (w takim Wrocławiu o przewałach mikstatu jeszcze pisze czasami prasa, ale w mniejszych miasteczkach i wioskach... tam ci kolesie robią co chcą bez zupełnie jakiegokolwiek monitoringu).

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365