Racjonalista - Strona głównaDo treści
Socjalizm?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
08-10-2013 17:33Arael (64 punktów)Socjalizm?
Ocena 1 na 3
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 Dalej..
#46
10-10-2013 22:43
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi szuro
>I skoro uważa Pan że Państwa jest u nas za dużo to czy mógłbym prosić o jakiś miernik tego za dużo? Najlepiej gdyby była to miara względna połączona z porównaniem z innymi podobnymi do nas krajami lub ewentualnie z krajami wzorcowymi.

Cóż zadając to pytanie z całą pewnością jest Pan świadomy że nie powstał żaden uniwersalny miernik ani równie uniwersalny zestaw zasad które to zjawisko opisują. Podobnie jak nie istnieją zestandaryzowane modele tego co jest: słuszne, właściwe, sprawiedliwe, satysfakcjonujące itd. Fakt że istnieje duża reprezentacja takich miejsc na świecie gdzie panuje (jeszcze bardziej) represyjny fiskalizm nie uzasadnia prawidłowości takiego modelu.
Historycznie powstało oczywiście kilka propozycji odnośnie tego jak powinien być kształtowany system podatkowy i wśród powtarzających się zasad znajdują się te, niestety nie poddające się prostemu modelowaniu, pojęcia.
Mówi się np. iż podatki nie powinny abstrahować od możliwości zarobkowych podatnika oraz respektować jego prawa, powinny być stabilne przynajmniej w tym sensie aby wszelkie zmiany w nich były sygnalizowane z odpowiednim wyprzedzeniem, koszt ich poboru nie powinien czynić ich nieracjonalnymi (w przypadku naszego PIT mam poważne wątpliwości czy podatek taki spełnia ta zasadę). Kiedyś spotkałem się też z zasadą nienaruszalności źródła przychodów co rozumiem jako postulat aby podatek nie powodował iż przestaje się opłacać korzystanie z danego źródła. W tym miejscu można rozpocząć jałowe spory nad tym jak kto odbiera obowiązujący system oraz nad tym czy 20% to dużo czy mało.
Ja proponuję takie podejście - jedno co w sumie chyba można ustalić bez większej wątpliwości to że 50% oznacza połowę a 51 % to już "większość". Myślę że całkiem rozsądnie można obie te wielkości przypisać kategorii "duże". System fiskalny zabierający "większość" dochodu uznaję za represyjny. Wartości zbliżone do tego poziomu (powiedzmy w zakresie 5%) oznaczają moim zdaniem już znaczący fiskalizm.

Tak wyglądają w naszym systemie składowe wynagrodzenia brutto wynoszącego 3300 zł:
ZUS:452,43
ZUS (subkonto i II filar): 240,9
Ubezpieczenie zdrowotne: 256,28
Zaliczka na PIT: 225
kwota netto do wypłaty: 2366,29

Nie możemy jednak zapomnieć że 3300 brutto oznacza dla pracodawcy koszt 3984 bo dopłaca do ZUS oraz tworzy konieczne fundusze (np. ZFŚS) To jest dopiero kwota którą zarabiamy choć nie jest ona pokazywana w listach płacowych.

Dopłata pracodawcy do ZUS : 600
Fundusze: 84

Można powiedzieć że sam podatek stanowi tu małą część obciążeń, problem w tym że:
- tzw. składka na ubezpieczenie społeczne mimo iż teoretycznie jest elementem ubezpieczenia socjalnego za sprawą konstrukcji tego systemu jest niczym innym jak podatkiem celowym służącym temu aby państwowy zakład ubezpieczeniowy mógł wypłacać świadczenia emerytalne zaznaczmy - obecnym emerytom, a nie płacącemu składkę.
- składka na tzw. ubezpieczenie zdrowotne również pozostaje podatkiem bo trudno nazwać ubezpieczeniem sytuację, w której nie istnieje żaden związek pomiędzy wysokością składki, a zakresem gwarantowanym świadczeń czy gwarantowaną wartością świadczenia - dokładnie te same świadczenia będą przysługiwały w zamian za składkę w wysokości 250 zł. jak za składkę 2500 zł. Jest to zatem ponownie kolejny rodzaj podatku celowego tym razem na utrzymanie publicznej służby zdrowia

Oba te świadczenia nazwane składkami przejawiają cechy podatku.

Mamy zatem 2366 zł. "na rękę" które w tym momencie stanowi nie całe 60% kwoty zarobku.
Za te środki musimy żyć a życie oznacza konieczność płacenia za dobra i usługi objęte podatkami pośrednimi typu VAT czy akcyza. 23% wartości naszych zakupów stanowi VAT więc myślę że bez jakichś dalszych wielkich szacunków możemy stwierdzić, że w tym momencie zakres obciążenia daninami publicznymi stanowiącymi podatki lub świadczenia tożsame z podatkami tylko nazwane inaczej bez trudu osiąga wartość przekraczającą 50% czyli większość naszego dochodu.

A większość to moim zdaniem - dużo.

>Ja wiem ża fajnie jest pokazać jak wysokie są w Polsce świadczenia ściągane przez Państwo ale naprawdę wypadało by rozróżnić przynajmniej podatki od dochodu, świadczenia socjalne i podatek VAT ponieważ funkcjonują one w różny sposób i powodują różne skutki.

Normatywnie rzecz ujmując podatek to danina publiczna, która posiada cechy:
1) nieodpłatność - brak zwrotnego świadczenia z budżetu państwa, nie wyłącza to możliwości realizacji celów publicznych dlatego, choć oczywiście ktoś może mieć inne zdanie, wypłata emerytury czy finansowanie świadczeń medycznych moim zdaniem mieści się w kategorii tzw. odpłatności ogólnej - państwo utrzymuje służbę zdrowia czy ZUS tak jak utrzymuje drogi, mosty czy powiedzmy aparat sądowy.
2) przymusowość
3) powszechność
4) bezzwrotność - wypłata emerytury nie oznacza zwrotu "naszych" środków

Na marginesie w odniesieniu do cechy 1) i 4) niedawno Sąd Najwyższy orzekł że pieniądze ze składek w tym i tych kierowanych na II filar stanową pieniądze publiczne bo w zamian za ich wpłatę nie przysługuje nam ani roszczenie ich zwrotu ani prawo do emerytury (to drugie o ile nie spełnimy dodatkowych warunków typu wiek i długość okresu składkowego co oznacza iż płacenie składek krócej powoduje ich przepadek) Powoduje to spełnienie ewidnetnie cechy 4) i co najmniej iluzorycznym czyni argument o świadczeniu wzajemnym uzasadniając zakwalifikowanie cechy 1)

>No proszę - a taki Szwed płaci więcej i jest mu z tym dobrze.

Hmmmm a jakiś obiektywny miernik stopnia owego dobrostanu rzeczonego Szweda?

Pozdrawiam

#47
11-10-2013 11:02
 Ocena 2 na 2
szuro (1757 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Grzegorz
>Cóż zadając to pytanie z całą pewnością jest Pan świadomy że nie powstał żaden uniwersalny miernik ani równie uniwersalny zestaw zasad które to zjawisko opisują.
Owszem. Istnieje natomiast przynajmniej kilka mierników które dają niezły obraz sytuacji.
>Podobnie jak nie istnieją zestandaryzowane modele tego co jest: słuszne, właściwe, sprawiedliwe, satysfakcjonujące itd.
Zgoda
>Fakt że istnieje duża reprezentacja takich miejsc na świecie gdzie panuje (jeszcze bardziej) represyjny fiskalizm nie uzasadnia prawidłowości takiego modelu.
Asolutnie nie.

>Ja proponuję takie podejście - jedno co w sumie chyba można ustalić bez większej wątpliwości to że 50% oznacza połowę a 51 % to już "większość". Myślę że całkiem rozsądnie można obie te wielkości przypisać kategorii "duże". System fiskalny zabierający "większość" dochodu uznaję za represyjny.(...)

Podatki w Polsce wynoszą dla więkoszści ludzi - 19% PIT + średnio 15% VAT = 34%
Także nawet stosując Pana powyższą kwalifikację nie jest to dużo.
Cały problem polega na tym że Pan jako podatki klasyfikuje system ubezpieczeń społecznych.
I oczywiście ma Pan prawo do własnej interpretacji definicji ale ubezpieczenia społeczne według definicji podatkami nie są. Oczywiście z większością wad które Pan wskazał jestem w stanie się zgodzić ale to nie zmienia faktu że składki nie są podatkami.
Możemy się oczywiście posprzeczać czy system powinien być prywatny czy publiczny i czy obywatel powinien mieć większą swobodę wyboru ale to i tak jest rozmowa o usługach które Państwo w jakiś sposób świadczy obywatelowi a więc znowu nie rozmawiamy o podatkach.

Poza tym ja nie przepadam za miarami bezwzględnymi ponieważ one, moim zdaniem nie wiele mówią.
Czy 1M PLN to dużo czy mało? Zależy z czym porównać. Jeżeli z 1 MLD to mało - jeżeli z 1K to dużo.
Toteż moim zdaniem są lepsze miary np. udział sektora publicznego w PKB, % przedsiębiorstw publicznych w stosunku do podmiotów nie publicznych, zatrudnienie w sektorze publicznym i jego efektywność, struktura wydatków budżetowych. W żadnej z tych kategorii na ten moment Polska nie jawi się jako krej interwencjonistyczny i bliżej nam w tych danych do USA niż do Dani czy Szwecji.

>>No proszę - a taki Szwed płaci więcej i jest mu z tym dobrze.
>Hmmmm a jakiś obiektywny miernik stopnia owego dobrostanu rzeczonego Szweda?
Przyznam się że czerpałem z zasobów pamięci i niestety nie znalazłem pierwotnego źródła.
Znalazłem jednak taki raport
www.earth.(*)World Happiness Report.pdf

>Pozdrawiam
pozdrawiam również

"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert

Frank Holman (5897 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Fizyk

Ja tu akurat widzę typowe kapitalistyczne kłamstwa propagandowe. Wygląd Kuby w 2010r. to skutek wyjątkowo kapitalistycznych sankcji gospodarczych. A Hong-Kong w 2010r. był od ponad dekady częścią "socjalistycznych" Chin, które wcale go nie zniszczyły, wbrew zapowiedziom z lat '90.

Frank Holman (5897 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi szuro
Polska ma:
- patologiczny system polityczny (za dużo polityków na zbyt dużej ilości szczebli władzy i zbyt dużej liczbie ciał przedstawicielskich w ogóle, dodatkowo przy niskiej faktycznej reprezentacyjności tych polityków i niskiej ich skłonności do służby publicznej),
- patologiczny system administracyjny (za dużo urzędników na zbyt dużej ilości szczebli urzędowych i zbyt dużej liczbie urzędów w ogóle, dodatkowo przy niskich ich kompetencjach i niskiej skłonności do służby publicznej),
- patologicznie niewydolny system sądowniczy (niedostępność sądów, skrajnie za długi czas oczekiwania na wyrok, niska egzekwowalność);
patologicznie niewydolny system sądowniczy, prowadzi już bezpośrednio do patologii systemu gospodarczego, a dwie pierwsze wspomniane patologie uniemożliwiają konieczne reformy.
Kraj zmierza do upadku zupełnie niezależnie od stanu systemu podatkowego, którego jakiekolwiek zmiany nie będą z niczym istotnie skorelowane.

Żeby to naprawić potrzeba czegoś co nazwę sanacją generalną. Kroki od zaraz:
- niezwłoczny od 01.11.2013r. całkowity shutdown administracji w stylu nawet mocniejszym niż amerykański bo obejmujący zwłaszcza samorząd; następnie ściśle monitorowane powolne dopuszczanie do pracy poszczególne jej podsystemy w ściśle monitorowanej obsadzie osobowej, zwłaszcza w samorządzie (wymagałoby to zawieszenia działania Konstytucji w zakresie praw samorządowych); oczywiście w pełni działają nadal służby policyjne itp.,
- niezwłoczne doposażenie sądownictwa zwłaszcza cywilnego-gospodarczego, ubezpieczeń społecznych i pracy, w tym może być ww. zawieszonymi urzędnikami, tak aby w maksymalnie do połowy 2014roku doprowadzić do bieżącej pracy tych działów (wyrok w prostym sporze I instancji powinien pojawiać się maksymalnie po tygodniu od złożenia kompletu dokumentacji, sprawy nawet skomplikowane powinny trwać maksymalnie 3 miesiące do bezwzględnie prawomocnego ostatecznego podlegającego niezwłocznemu wykonaniu wyroku II instancji),
- od 01.01.2014r. likwidacja polityczna rad powiatów, senatu oraz liczbowe zmniejszenie parlamentu o połowę, a wszystkich niższych ciał politycznych rad, sejmików idt. o co najmniej 2/3; zmiana ordynacji wyborczych wszystkich z partyjnych na obywatelskie większościowe,
- następne powolne ściśle monitorowane odbudowanie zasobów administracji.

#50
11-10-2013 11:50
 Ocena 2 na 2
szuro (1757 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Frank Holman
Nie bardzo wiem jak Panu odpowiedzieć.
Wskazał Pan na 3 przyczyny niewydolności Polskiego państwa przy czym żadnych źródeł tej analizy. Tymczasem pobieżne sprawdzenie np:
www.hfhrpol.waw.pl/pliki/MSG_2.pdf (analiza funkcjonowania sądów gospodarczych)
lub
www.nik.go(*)ow-jest-za-duzo-i-za-malo.html (raport NIK dotyczący liczby urzędników)
pokazują że Pana wnioski są nie uprawnione.
To że ekonomia i zarządzanie są naukami w dużej mierze opartymi na statystyce ma swoje wady ale ma tę podstawową zaletę że każde analizowane zjawisko jest omiernikowane.
Tymczasem Pan referując swoje, dość skrajne, poglądy nie odwołuje się do żadnych danych.
A na koniec podaje Pan sposób rozwiązania sprawy którego jedną ze składowych jest zawieszenia działania konstytucji i znowu bez specjalnego uzadnienia w danych.
Jest Pan w stanie czymś poprzeć Pana tezy?
Jeżeli nie to nie widzę specjalnej możliwości kontynuowania tej konwersacji.


"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert

Frank Holman (5897 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi szuro
1. Z raportu o sądach (z danymi sprzed 6 lat zresztą), dot. zresztą tylko gospodarczych, tj. w ściśle ograniczonym zakresie nieobejmującym nawet tak istotnej dziedziny gospodarki z punktu widzenia obywateli, jak prawo pracy, wynika, iż najprostsze sprawy trwają ok. pół roku, a wyjątkowo skomplikowane upadłościowe po kilka lat. To rozumiem nic z tego co piszę nie potwierdza OK.
2. Raport o urzędnikach jest natomiast bez kontekstu. Jasne, że urzędników w wielu miejscach będzie "za mało", żeby "dobrze załatwić sprawy"; pytań, których się tu nie stawia polegają natomiast np. na tym a) czy w ogóle dana sprawa ma być przedmiotem urzędniczej regulacji? (wiele zagadnień winno być zderegulowane) b) czy w ogóle dana sprawa jest załatwialna w trybie urzędniczym? (wiele spraw jest z natury spornych i winno trafić bezpośrednio do odpowiednich sądów; przy obecnym trybie urzędniczym, sprawy te są załatwiane niepotrzebnie w łącznie co najmniej 4 instancjach, co skutkuje szeregiem problemów wręcz przyczyna się do patologii zamiast usprawniać: urzędnik np. w trybie administracyjnym zostaje oceniony przez swoich szefów pozytywnie, a ostatecznie po latach w Warszawie obywatel otrzymuje wyrok uznający jego rację, który nie wpływa na zmianę lokalnych praktyk urzędniczych)

#52
11-10-2013 12:48
 Ocena 2 na 2
szuro (1757 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Selanos
>Gdybym miał określić swoje poglądy społeczno-gospodarcze(...)
No cóż - jeżeli chodzi o Reaganomikę to ma ona tyle samo wspólnego z modelami neoklasycznymi co New Deal. Przecież za Reagana wzrost gospodarczy wynikał z olbrzymich wydatków państwa na zbrojenia toteż ciężko zrozumieć mi czemu jest stawiany jako wzór dla neoklasycznych polityk gospodarczych.
Jeżeli chodzi o Thatcher to jej politykę znam mniej więc ciężko mi się wypowiadać. Z tych fragmentów które czytałem wydaje mi się że faktycznie ją można by uznać za wzór takiej polityki ale też trzeba wziąć pod uwagę specyfikę gospodarki UK.
>Często prezentuję poglądy skrajnie liberalne, ale jak napisałem wcześniej, jestem skłonny do kompromisów, oraz otwarty na przekonywanie do zmiany zdania. Tylko niech te przekonywanie nie zaczyna się od "bo wyznawcy neoliberalizmu... religia neoliberalizmu..." (...). Polskie homo sovieticus by tego nie przetrwały. ;>
Ja osobiście od kompromisów wolę sytuację win - win ale rozumiem Pana przesłanie
Natomiast ja z kolei nie przepadam za argumentacją która zawiera w sobie wyrażenia typu homo sovieticus
>Nie bardzo rozumiem o co dokładnie chodzi, czy mówimy tutaj konkretnie o np. służbie zdrowia?
Chodzi o to że statystycznie rzecz ujmując jakaś część społeczeństwa się nie ubezpieczy i nie zadba o swój byt w momencie kiedy nie będzie w stanie pracować.
Oczywiście w różnych społeczeństwach będzie to różny procent. I ta część osób zostanie pozbawiona środków do życia w momencie kiedy przestanie pracować.
Standardowa odpowiedź liberalna (w moim rozumieniu) brzmi - wolność jednostki jest ważniejsza. A w tym konkretnym przypadku(moim zdaniem) prowadzi do to tego że uznajemy wolność jednostki za ważniejszą niż jej istnienie (bo bez środków do życia umrze). W moim systemie etycznym prawo do życia stoi wyżej niż prawo do wolności dysponowania swoim majątkiem stąd też uznaje brak przymusowości za nie etyczny (ze względu na konsekwencje).
>Gdybyśmy zamienili "pewnych funkcji państwa" na większość funkcji państwa,
To doszło by do paraliżu funkcji podstawowych. Jesteśmy w tej dobrej sytuacji że możemy nie popełniać błędów które popełniali inni.
Otóż przy wyoutsourcowaniu większości funkcji zaczyna spadać efektywność funkcji podstawowych. Wynika to z tego że know how dotyczący działalności podstawowej zaczyna znajdować się poza organizację.
Toteż dla każdej organizacji będzie istniało optimum liczby funkcji przeniesionych do podwykonawców.
>to też mógłbym napisać, że w pełni się zgadzam. Zawsze można zatrzymać się gdzieś pomiędzy.
Ale faktycznie można się zatrzymać gdzieś pomiędzy
>Rzeczywiście, piramida Maslowa pieniędzy nie przewidziała, ale pewnych potrzeb w dzisiejszym świecie bez pieniędzy nie można zaspokoić, z tymi fizjologicznymi które stanowią podstawę piramidy byłby spory problem.
Zgoda. Więcej nawet - dla prostych powtarzalnych czynności można modelować efektywność za pomoc systemu kija i marchewki (psychologia behevioralna). Jednak dla czynności które potrzebują wyższych funkcji kognitywnych takie podejście jest przeciw skuteczne (zmniejsza efektywność). Stąd też moim zdaniem efektywność finansowa to tylko miernik efektywności działania i nic poza tym.
>Zależy od tego o jakim zakresie czynności mówimy. Np. ratowanie tonącego nic mnie nie kosztuje, a pomoc osobie tonące to jest coś czego na pewno bym się podjął, oczywiście w ramach własnych możliwości i z uwzględnieniem ryzyka.
Moim zdaniem powyższe świadczy Pan o tym że koszty określa Pan głównie przez pryzmat kosztów finansowych. Tymczasem podstawy ekonomii są zbudowane nie na pieniądzu a na nakładzie i efekcie.
W podanym przez Pana przykładzie efektem jest uratowanie tonącego a nakładem Pana czas i umiejętności które nie są wyrażone w pieniądzu. Zresztą ta właśnie zasada - czyli zasada racjonalnego działania (analiza stosunku efektów do nakładów) jest podstawą ekonomii. Stąd też to właśnie to jak określa Pan efekty i nakłady będzie podstawą podejmowania wszystkich decyzji w których występują ograniczone zasoby.
Puenta jest taka że pieniądz to najpowszechniejszy środek wyrażania w miarę obiektywnej (uznanej społecznie) wartości ale tylko tyle. Stąd też określając rolę państwa, ja osobiście, w ogóle nie kierowałbym się zasadami ekonomii i zarządzania bo te są potrzebne przy realizacji celów a nie ich określaniu czy hierarchizacji.

"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert

Grzegorz (2117 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi szuro
>Podatki w Polsce wynoszą dla więkoszści ludzi - 19% PIT + średnio 15% VAT = 34%
>Także nawet stosując Pana powyższą kwalifikację nie jest to dużo.

Dobrze wyjmijmy z rozumowania dyskusyjne składki.

Pozostaje jeszcze: akcyza, która w takich towarach jak paliwo jest znaczna oraz absolutnie normalne zjawisko przerzucania kosztu CIT w cenach towarów, na konsumenta.

Aby unaocznić liczbowo skalę tych "pominiętych" proszę przeanalizować ustawę budżetową
Dochody budżetu Państwa z PIT to ok 43 mld zł. , z akcyzy - 63 mld. z CIT - 30 mld. Oba te podatki wnoszone są przez przedsiębiorców ale pokrywane przez odbiorców ich produktów. W sumie z z obu tych cenotwórczych danin do budżetu tafia 93 mld czyli ponad dwa razy więcej niż z PIT. Myślę że do Pańskiej propozycji należałby spokojnie dorzucić jeszcze co najmniej 20% z tego tytułu. Można by więcej ale akcyza szczególnie ma swoją specyfikę i choć w całości obciąża cenę to wnoszona jest co do zasady z góry niejako zaliczkowo czyli zawsze na rynku będzie sporo towarów od których wniesiono akcyzę ale jeszcze jej nie zapłacił odbiorca końcowy. Nota bene akcyzę uważam za podatek który ma najwyższą "efektywność" z punktu widzenia skarbu państwa może wręcz warto by się zastanowić nad likwidacją kompletnie moim zdaniem nieefektywnego PIT na rzecz akcyzy właśnie? Bez milionów deklaracji sprawdzanych przez tysiące urzędników i składowanych latami w archiwach, bez skomplikowanego systemu naliczania, poboru zaliczek, rozliczeń, odliczeń, wezwań podatników do uzupełniania, wyjaśnień itd. Ale to tak na marginesie.

Do tego wszystkiego dorzućmy podatek od nieruchomości (dotyczy nie wszystkich ale jednak sporą ilość ludzi obejmuje szczególnie przy lokalach i nieruchomościach niemieszkalnych potrafią dać nieźle w kość przy stawce, u mnie w mieście, 22 zł. za m.kw) incydentalny i często ignorowany, ale jednak występujący podatek od czynności cywilno-prawnych oraz od spadków i darowizn. Mimo opłacania podatków na administrację i aparat władzy nadal mamy też opłaty skarbowe i sądowe

>Cały problem polega na tym że Pan jako podatki klasyfikuje system ubezpieczeń społecznych.
>I oczywiście ma Pan prawo do własnej interpretacji definicji ale ubezpieczenia społeczne według definicji podatkami nie są. Oczywiście z większością wad które Pan wskazał jestem w stanie się zgodzić ale to nie zmienia faktu że składki nie są podatkami.

Zgadzam się, to moja interpretacja i przedstawiłem powody dla których uważam że mimo odmiennej ideologii są to podatki. Nie byłyby nimi gdyby nie to jak faktycznie skonstruowany jest i działa system.

>Toteż moim zdaniem są lepsze miary np. udział sektora publicznego w PKB, % przedsiębiorstw publicznych w stosunku do podmiotów nie publicznych, zatrudnienie w sektorze publicznym i jego efektywność, struktura wydatków budżetowych. W żadnej z tych kategorii na ten moment Polska nie jawi się jako krej interwencjonistyczny i bliżej nam w tych danych do USA niż do Dani czy Szwecji.

Pewnym problemem polskiego sektora prywatnego jest to że odbyła się w wielu przypadkach pozorna prywatyzacja. Jest dla mnie oczywiste, że wszelkie spółki z udziałem gmin, skarbu państwa czy innych spółek w których mają udziały podmioty publiczne są tylko na papierze "sektorem prywatnym".
Nie wiem jak Dania ale Szwecja ma bardzo silnie "znacjonalizowaną" gospodarkę chyba że coś się ostatnio zmieniło - nie śledzę na bieżąco ich poczynań.

Pozdrawiam

Selanos (12869 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Frank Holman
>Ja tu akurat widzę typowe kapitalistyczne kłamstwa propagandowe. Wygląd Kuby w 2010r. to skutek wyjątkowo kapitalistycznych sankcji gospodarczych.

Tak, bo bez sankcji gospodarczych Kuba kwitła.

>A Hong-Kong w 2010r. był od ponad dekady częścią "socjalistycznych" Chin, które wcale go nie zniszczyły, wbrew zapowiedziom z lat '90.

Chiny są ludowe z nazwy. Zrobili tam kilka kroków w stronę wolnego rynku, odeszli nieco od gospodarki centralnie planowanej i mamy szybko rozwijający się kraj. Co do Tajwanu, to tak na dobrą sprawę nie wiadomo co to jest, jaki jest status tego państwa, a Chiny nie mają tam zbyt wiele do powiedzenia.

#55
12-10-2013 23:34
 0 na 2
Damian Orzeszek (281 punktów)Odp: Socjalizm?
Przepraszam, napiszę ogólnie o temacie. Państwo nie potrafi rozwiązać problemów swoich obywateli - niech da im możliwość ich rozwiązania. 38 mln ludzi to o wiele więcej niż urzędników państwowych. Urzędnicy nie są w stanie podejmować tak odpowiednich decyzji w różnych sprawach jak inni obywatele - nie posiadają tylu informacji co oni. Dlatego przeniósłbym większą część odpowiedzialności na obywateli. Polakom potrzeba więcej wolności i pieniędzy(czyli zmniejszenie podatków),ci którzy potrafią, stworzą miejsca pracy. Innym problemem jest UE. Jesteśmy przez nią ograniczani, wysyłamy im pieniądze, potem musimy walczyć na jakiś naradach o ich zwrot. Jeśli już wracają do nas to w ręce nieodpowiednich osób - w postaci dotacji, dofinansowań; a uciekają od tych którzy potrafią zarobić. UE powinna istnieć tylko po to by ułatwiać interakcje gospodarczą między obywatelami różnych państw.

Co do ustaw, zacząłbym od wprowadzenia ustawy Wilczka.

Ja dopiero będę wchodził w rynek pracy. Nie przejmuje się tym, że jest kryzys(choć biorę pod uwagę ograniczenia, jak widzę ścianę i biegnę prosto na nią, to niszczę ją, przeskakuje, lub omijam), że trudno znaleźć pracę. Skoro kryzys nam przeszkadza, to trzeba robić wszystko, by zniknął.

#56
14-10-2013 20:45
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Socjalizm?
Jak porównasz dzisiejszy kapitalizm Europy Zachodniej to, w porównaniu choćby do okresu międzywojennego, kapitalizm stał się socjalizmem. Popatrz na urlopy, zasiłki, ubezpieczenia etc. to były marzenia ludzi sprzed 100 lat.
Do Polski może jakoś ten obrazek się aplikuje gdy porówna się medianę zarobków do cen ale Polacy są narodem, którego do walki porywają głównie sprawy obyczajowo-religijne (typu krzyże, związki, obrona TV Trwam itp) gospodarka ich mało interesuje a demokracji specjalnie nie używają sądząc po frekwencjach w wyborach.

#57
14-10-2013 21:02
 Ocena 1 na 1
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Damian Orzeszek
>Innym problemem jest UE. Jesteśmy przez nią ograniczani, wysyłamy im pieniądze, potem musimy walczyć na jakiś naradach o ich zwrot. Jeśli już wracają do nas to w ręce nieodpowiednich osób - w postaci dotacji, dofinansowań; a uciekają od tych którzy potrafią zarobić. UE powinna istnieć tylko po to by ułatwiać interakcje gospodarczą między obywatelami różnych państw.
Unia nie jest idealna ale demagogia rodem z Radia Maryja jakoby Unia nam zabierała pieniądze jest kłamstwem. Polska jest największym beneficjentem netto wśród 28 krajów EU. Raz na 7 lat jest ustalany budżet i każde państwo chce by był najkorzystniejszy dla niego - to oczywiste to nie jest żaden spisek przeciwko Polsce. W głosowaniu nie bierze udziału jakaś magiczna unia tylko 28 państw i Polska głosuje za, być może na zasadzie, że lepszy jakikolwiek zysk niż żaden.
Teoria o niezależności poza Unią jest czystą fikcją zważywszy, że większość eksportu tam trafia i musi spełniać wymogi unijne. Białoruś jest niezależna od Unii.

#58
14-10-2013 23:55
 Ocena 2 na 2
Paolo Monstro (6146 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Selanos
>>Przecież system, o którym mówisz, a którego nazywać nie trzeba, jest tak samo hierarchiczny. Tylko że o pozycji w hierarchii nie decyduje urodzenie, a pieniądze.
>Tak, ale do pieniędzy w większości przypadków człowiek dochodzi sam,
>
To nie jest jakaś ogólna zasada. Urodzenie ma często decydujący wpływ również i dzisiaj. Czy Janek Kowalski z Głodowej Wólki, którego ojciec był traktorzystą w PGR, dla którego to Janka bilet na autobus do miasta jest wyzwaniem finansowym może zostać milionerem podobnie jak syn Kulczyka (dla przykładu)? Pewnie ma jakieś szanse bliskie zeru ale na pewno nie są to szanse równe.

Twierdzę, że system jaki panuje w Europie Zachodniej i jaki tworzy się w Polsce opiera się na urodzeniu (kapitale odziedziczonym) i pieniądzach, które człowiek może zarobić sam (często dzięki edukacji, za którą zapłacili jego rodzice). Niewielka tylko różnica pomiędzy pieniędzmi odziedziczonymi może drastycznie zmienić szanse. Choćby taki detal jak mieszkanie może przeważyć, że Janek Kowalski nie będzie w stanie rozpocząć życia w dużym mieście gdzie mógłby mieć większe szanse. Nawet gdy Janek Kowalski pożyczy pieniądze z banku ( o ile jakikolwiek bank mu je pożyczy) to ryzyko inwestycyjne przy dowolnej kwocie X dla Janka Kowalskiego i syna milionera nie jest takie same,obydwoje mogą stracić X ale Janek się po tym nie podniesie.

Czy to jest fair czy nie to jest subiektywna kwestia światopoglądowa - każdy sam ocenia.

#59
15-10-2013 15:02
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Selanos
>Czy zhierarchizowane społeczeństwa nie są dzisiaj przeżytkiem? Kiedyś człowiek od urodzenia przynależał do danego stanu i miał związane z tym przywileje, albo ich brak. Dzisiaj bardziej liczą się umiejętności i siła przebicia, człowiek ma tyle na ile sobie zapracuje, no chyba że ma szczęście mieć bogatych rodziców. Czyli ma tyle na ile rodzice zapracują.

Kiedyś czytałem opracowanie dotyczące podziałów klasowych w USA (niestety nie mogę teraz znaleźć źródeł), zgodnie z którym w ciągu ostatnich kilkudzisięciu lat systematycznie maleje liczba migracj między klasami. Tę tezę potwierdza też ciągła kumulacja majątku w rękach małej grupy ludzi.

Oczywiście nie sposób odmówić racji stwierdzeniu, że sporo zależy od umiejętności, ale przecież też od znajomości, układów towarzyskich i miejsca przy korycie, wyglądu zewnętrznego, bezwzględności, braku sentymentów i skrupułów w prowadzonym biznesie, sprytu w omijaniu prawa, braku empatii, nie liczeniu się z innymi ludźmi i ich dobrem, zatem niekoniecznie od cech, które można uznać za poztywne. Sporo też może zależeć od zwykłego przypadku (szczęścia).

#60
15-10-2013 15:16
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)Odp: Socjalizm?
W odpowiedzi Selanos
>Tak, ale do pieniędzy w większości przypadków człowiek dochodzi sam, a na urodzenie nikt nie ma wpływu. To wydaje się bardziej fair.

Oczywiście, że sam - wystarczy np. cynk od znajomego w zarządzie spółki giełdowej, lub odpowiednio wcześnie uzyskana informacja na temat "planowanej" zmiany planu zagospodarowania przestrzennego i spokojnie sam się dorobisz grubszej kasy. Wiadomo, ważna jest siła przebicia, o której ktoś już wspomniał - siła przebicia do źródła informacji.

1 2 3 4 5 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365