Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dziecko i KK

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
29-10-2013 16:59Seweryn (143 punktów)Dziecko i KK
Ocena 3 na 3
Zawsze mówię córce (4lata) ażeby uważała na księży i nigdy sam na sam z nimi nie zostawała. Tak naprawdę to nie miałaby sposobności bo ani nie chodzi do kościoła ani an religię w przedszkolu (religia w przedszkolu!!!?) ale strzeżonego ...
Oczywiście zawsze kwalifikuję takie ostrzeżenia i mówię że oczywiście nie wszyscy księża są źli tylko niektórzy, ale zawsze trzeba się mieć na baczności.
No i teraz pytam czy przypadkiem nie przedobrzyłem z moimi ostrzeżeniami...
Podczas baraszkowania w basenie córę niechcący trąciłem łokciem a ona do mnie oburzona: "Tatusiu tak to się nawet księdzu nie robi! "
Było to śmieszne ale czy przypadkiem nie posunąłem się za daleko w kreowaniu negatywnego stereotypu? Co Wy na to?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4
#46
30-10-2013 19:53
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dziecko i KK
W odpowiedzi szarley
>W każdą niedzielę większość zakładów pracy ma wolne....
Ale sklepy nie. Nie chodzi o 5 dniowy tydzień pracy a o niemożność jej wykonywania li tylko z powodu katolickich obrzędów.

#47
30-10-2013 20:06
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dziecko i KK
W odpowiedzi szarley
.
>Dyskusja z Iwanem Denisowiczem
Wasza dyskusja z panem Iwanem jest Waszą dyskusją, ja wtrącam swoje "trzy grosze" (zgodnie z panującymi tu zwyczajami) tylko w sprawach pewnych elementów, z którymi się nie zgadzam lub wymagających - moim zdaniem - bardziej dokładnego wyjaśnienia.

>To właśnie nazywam kulturą. Szacunek dla innych połączony z wymaganiem szacunku dla siebie. Jutro święto pod Cieszynem. Wielu luteran zaprosi swoich katolickich krewnych i nie będą się spierać o dogmaty, tylko oglądać rodzinne zdjęcia.
W bardzo wielu aspektach większość uczestników naszego forum ma podobne zdania. Ja wielu aspektach mam podobne lub nawet takie samo zdanie jak pan Iwan Denisowicz lub Pan, a czasem jak Panowie razem i wtedy klikam plus. Odzywam się tylko wtedy, gdy czuję potrzebę doprecyzowania mojego - trochę odmiennego - stanowiska, ale to wcale nie świadczy o braku akceptacji dla Waszych innych przemyśleń.

Pozdrawiam.

@@@
.

szarley (54913 punktów)Odp: Dziecko i KK
>Lekarze w krajach, w których eutanazja jest dopuszczalna pomagają ludziom w godnym odejściu, a nie ich uśmiercają. Mają prawo do takiej pomocy, a nie obowiązek jej świadczenia.
Czyli lekarz ma prawo dokonać eutanazji i ma prawo odmówić. Ma prawo do klauzuli sumienia.
Proszę zwrócić uwagę na mój zapis:
>>Proszę sobie wyobrazić, że w jakimś kraju wchodzi prawo dopuszczające eutanazję
Co powinien zrobić lekarz, któremu sumienie na eutanazję nie pozwala ? Odejść?

>>Ja potrafię sobie wyobrazić lekarza, który jest niewierzący, a zasłoni się klauzulą sumienia.
>Ja nie, może przedstawi Pan konkretne przykłady, to się do nich ustosunkuję
Potrafię sobie wyobrazić lekarza... jak do tego podać przykład ?

Napisałem Iwanowi Denisowiczowi, że w żadnym wypadku nie podejmuję się moralnej oceny lekarza.
"Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
(W. Szymborska)

>Pozdrawiam.
Wzajemnie

#49
30-10-2013 20:39
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dziecko i KK
W odpowiedzi szarley
.
>>>>Lekarze w krajach, w których eutanazja jest dopuszczalna pomagają ludziom w godnym odejściu, a nie ich uśmiercają. Mają prawo do takiej pomocy, a nie obowiązek jej świadczenia.
>Czyli lekarz ma prawo dokonać eutanazji i ma prawo odmówić.
W żadnym cywilizowanym państwie żaden lekarz eutanazji nie dokonuje, co najwyżej on ją ułatwia. Przygotowuje od strony medycznej proces, ale wszelkie decyzje podejmuje tu sam pacjent.

Gdy nie czuje obowiązku pomocy w godnym odejściu pacjentowi, to nawet odmawiać nie musi. On po prostu się tego nie podejmuje. Lekarz nie ma takiego obowiązku.

>Ma prawo do klauzuli sumienia.
W tym przypadku nie ma o tym mowy, gdyż lekarz ma do tego prawo, a nie obowiązek.

>Proszę zwrócić uwagę na mój zapis:
>Proszę sobie wyobrazić, że w jakimś kraju wchodzi prawo dopuszczające eutanazję
Mam zwyczaj dokładnego czytania ze zrozumieniem każdego tekstu, do którego się odnoszę. Gdzie Pan podejrzewa, iż nie zrozumiałem Pańskiej wypowiedzi? Proszę o dokładny cytat?

>Co powinien zrobić lekarz, któremu sumienie na eutanazję nie pozwala? Odejść?
Bogusławski: Lekarze w krajach, w których eutanazja jest dopuszczalna pomagają ludziom w godnym odejściu, a nie ich uśmiercają. Mają prawo do takiej pomocy, a nie obowiązek jej świadczenia. Czy to jest nie zrozumiałe?

>Ja potrafię sobie wyobrazić lekarza, który jest niewierzący, a zasłoni się klauzulą sumienia.
>>>>Ja nie, może przedstawi Pan konkretne przykłady, to się do nich ustosunkuję
>Potrafię sobie wyobrazić lekarza... jak do tego podać przykład ?
Jeżeli nie istnieje tu przykład przypadku, to spokojnie można założyć "kwadraturę koła". Czyli czyste fiction .

>Napisałem Iwanowi Denisowiczowi, że w żadnym wypadku nie podejmuję się moralnej oceny lekarza.
Tu nie ma to nic do rzeczy. Dramat ludzi, którzy musieli pomóc innym w eutanazji jest dosyć dobrze opisany i w literaturze faktu i literaturze pięknej.

>"Tyle wiemy o sobie ile nas sprawdzono"
>(W. Szymborska)
Znowu nie rozumiem kontekstu? Tak życie nieraz wymaga od nas poświęceń dla innych ludzi. Wtedy się sprawdzamy.

Pozdrawiam.

@@@
.

#50
05-11-2013 13:30
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)Odp: Dziecko i KK
Edyta Gietka "Eutanazja.info" Polityka z 2 października, ale też dłuższa rozmowa z poważnym lekarzem i opinie na słowackim forum medycznym. Przeciwstawne opinie, z których dla mnie wynika tylko jedno: nadal nie podejmuję się dokonywać żadnego osądu kogokolwiek kto w odejściu spośród żywych dopomógł lub tej pomocy odmówił.

>>>>>Lekarze w krajach, w których eutanazja jest dopuszczalna pomagają ludziom w godnym odejściu, a nie ich uśmiercają. Mają prawo do takiej pomocy, a nie obowiązek jej świadczenia.
>W żadnym cywilizowanym państwie żaden lekarz eutanazji nie dokonuje, co najwyżej on ją ułatwia. >Przygotowuje od strony medycznej proces, ale wszelkie decyzje podejmuje tu sam pacjent.

Temu p. Gietka zaprzecza, pisząc wprost o podawaniu środka do wypicia lub dożylnie. Tyle, że to nie ma znaczenia (!). Pozostawienie "leku" na nocnym stoliku czy podanie go dożylnie to niewielka techniczna różnica. Wątpliwości budzi co innego. Z jednej strony nieuleczalnie chory człowiek powinien mieć prawo do godnego odejścia, z drugiej lekarz powinien mieć prawo odmowy pomocy w tym odejściu. Jak to pogodzić? Jak to wpisać w prawo? Jak to wprowadzić w niepisane zasady?

Oczywistym jest , że lekarz nie może pomagać odejść choremu, który za tydzień wyzdrowieje.

Już nie tak oczywistym jest, że lekarz nie może pomagać odejść komuś, kogo można wyleczyć, czyj organizm można doprowadzić do stanu w miarę normalnego funkcjonowania. W miarę, bo przecież w z wiekiem i tak coraz więcej jest ograniczeń. Wolałbym, aby starym, chorym ludziom stworzono warunki godnego życia niż warunki godnego umierania, ale z drugiej strony to co dla jednych jest w miarę normalnym funkcjonowaniem, dla innych już jest cierpieniem lub upokorzeniem nie do wytrzymania. Ta ocena jest czysto subiektywna. Może najpierw spróbować przekonać człowieka, że żyć warto ? Ale to przekonywanie też musi mieć swoje granice. Jeśli w jego subiektywnym przekonaniu jednak nie warto?

Kolejne argumentum przeciwko: ryzyko nadużyć, nie można tego wykluczyć, nie można wykluczyć chęci pozbycia się starego lub chorego człowieka, który jest kulą u nogi. Lekarz - praktyk mówi, że latem wzrasta ilość hospitalizacji ludzi wymagających opieki, bo dzieci chcą wyjechać na wakacje.
I znów argumentum za: czy już takie pozostawienie dziadka w szpitalu na wakacje nie jest zniszczeniem jego godności wystarczającym do położenia się do trumny?

I znów: jak ma się zachować lekarz, ale nie tylko lekarz!!! także my wszyscy będący wokół tego chcącego umrzeć człowieka, jaki my wszyscy mamy wobec niego obowiązek? ale też jak długo nas ten obowiązek powinen przy nim trzymać?

Argumentum przeciw: W biednych krajach i tak masowo dokonuje się przymusowej eutanazji pozbawiając dostępu do świadczeń medycznych, mam wrażenie że w Polsce też zbyt często ma to miejsce

A jak ja sam bym się zachował cierpiąc niepomiernie?
A co bym zrobił w przytomności cierpiącego człowieka?
Umiałbym, pomóc mu odejść?
A może pomoc w jego odejściu stałaby sie dla mnie zbyt wielkim cierpieniem żeby żyć?

Nabieram pewności:
1 Coraz bardziej zazdroszczę ludziom mającym jasne, pozbawione wątpliwości, krystalicznie czyste poglądy
2 Prędzej ja umrę, niż moje wątpliwości

#51
05-11-2013 16:14
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Dziecko i KK
W odpowiedzi szarley
.
>Edyta Gietka "Eutanazja.info" Polityka z 2 października, ale też dłuższa rozmowa z poważnym lekarzem i opinie na słowackim forum medycznym. Przeciwstawne opinie, z których dla mnie wynika tylko jedno: nadal nie podejmuję się dokonywać żadnego osądu kogokolwiek kto w odejściu spośród żywych dopomógł lub tej pomocy odmówił.
Ja też nie.

>>>>Lekarze w krajach, w których eutanazja jest dopuszczalna pomagają ludziom w godnym odejściu, a nie ich uśmiercają. Mają prawo do takiej pomocy, a nie obowiązek jej świadczenia.
>>>>W żadnym cywilizowanym państwie żaden lekarz eutanazji nie dokonuje, co najwyżej on ją ułatwia.
>>>>Przygotowuje od strony medycznej proces, ale wszelkie decyzje podejmuje tu sam pacjent.
>Temu p. Gietka zaprzecza, pisząc wprost o podawaniu środka do wypicia lub dożylnie.
Mam artykuł przed sobą, tak używa słowa "podaje", ale nie wiem czy zaprzecza temu co napisałem: Przygotowuje od strony medycznej proces, ale wszelkie decyzje podejmuje tu sam pacjent. Tu nie ma: W ramach honorarium masz mnie zabić (dokonać eutanazji).

>Tyle, że to nie ma znaczenia (!).
>Pozostawienie "leku" na nocnym stoliku czy podanie go dożylnie to niewielka techniczna różnica.
Może niezbyt duża od technicznej strony, ale od strony moralnej i prawnej jakaś tam jednak jest.

>Wątpliwości budzi co innego. Z jednej strony nieuleczalnie chory człowiek powinien mieć prawo do godnego odejścia, z drugiej lekarz powinien mieć prawo odmowy pomocy w tym odejściu.
Proszę o konkretny przykład, gdzie takiego prawa nie ma.

>Jak to pogodzić? Jak to wpisać w prawo? Jak to wprowadzić w niepisane zasady?
Zwyczajnie napisać, iż lekarz ma prawo, ale nie obowiązek. Niepisane, to kształtują się już różnie w różnych kulturach.

>Oczywistym jest, że lekarz nie może pomagać odejść choremu, który za tydzień wyzdrowieje.
>Już nie tak oczywistym jest, że lekarz nie może pomagać odejść komuś, kogo można wyleczyć, czyj organizm można doprowadzić do stanu w miarę normalnego funkcjonowania.
A takim odejść pomagają? Gdzie? Myślę, iż wszędzie we współczesnej Europie byłoby traktowane jako przestępstwo.

>W miarę, bo przecież w z wiekiem i tak coraz więcej jest ograniczeń. Wolałbym, aby starym, chorym ludziom stworzono warunki godnego życia niż warunki godnego umierania,
Ja też bym tak wolał, ale osobiście - w najbliższej rodzinie - spotkałem ludzi tak bardzo zmęczonych życiem i trapiącymi ich dolegliwościami, iż szczerze, w najgłębszym swoim przekonaniu chcieli już jak najszybciej umrzeć. Żyli - leżąc w łóżku i cierpiąc przez parę tygodni, czy nawet parę miesięcy - dłużej, ale nie wiem czy było to koniecznym, słusznym i dobrym, choć jedną z tych osób była moja matka.
W pełnej zakłamania Polsce żaden lekarz nie chciał mojemu bratu umierającemu na raka płuc przepisać ułatwiających mu odejście konopi.
Trudno pisać o tym co byśmy woleli, gdy rzeczywistość wokół skrzeczy.

>Kolejne argumentum przeciwko: ryzyko nadużyć, nie można tego wykluczyć, nie można wykluczyć chęci pozbycia się starego lub chorego człowieka, który jest kulą u nogi.
A przy utrzymywaniu na siłę przy życiu nieuleczalnych przypadków nie widzi Pan pola do nadużyć. Ludzie są tylko ludźmi i jesteśmy różni.

>I znów: jak ma się zachować lekarz, ale nie tylko lekarz!!! także my wszyscy będący wokół tego chcącego umrzeć człowieka, jaki my wszyscy mamy wobec niego obowiązek? ale też jak długo nas ten obowiązek powinien przy nim trzymać?
Nie wiem, to poważne dylematy moralne, ale także środki materialne. Lepiej bogatym się urodzić i bogatym umrzeć. Za kasę dłużej przy dobrym (a i złym) zdrowiu trzymają.

>Argumentum przeciw: W biednych krajach i tak masowo dokonuje się przymusowej eutanazji pozbawiając dostępu do świadczeń medycznych, mam wrażenie że w Polsce też zbyt często ma to miejsce.
Wystarczy porównać opiekę medyczną z ubezpieczenia z opieką za kasę.
Pani Marszałek Sejmu - cała w skowronkach - mówiła, że wszyscy powinniśmy cieszyć się wolnością i wysyłać sobie radosne kartki w związku ze Świętem Niepodległości, a było to w dniu zamykania w więzieniu Ikonowicza, który przeciwstawił się wolności kamienicznika wyrzucającego ludzi na bruk. Kurtka na wacie - mam jakieś skrzywione spojrzenie i widzę, że wszystkie ludzkie wartości cholernie nie równo są porozkładane. Dlaczego umieranie miałoby być takie same, gdy jednych chowa się w ziemi pod płotem, a drugich w marmurach. Mamy wielkie wolności, a nawet po śmieci, ci którzy by chcieli aby ich prochy były rozsypane tej wolności nie mają, gdyż inni na twojej śmierci jeszcze nachapać się kasy muszą.
Różni - różnie nas nazywają. Można nazwać nas też "biednym krajem"!

>A jak ja sam bym się zachował cierpiąc niepomiernie?
Nie wiem?

>A co bym zrobił w przytomności cierpiącego człowieka?
Nie wiem?

>Umiałbym, pomóc mu odejść?
Nie wiem?

>A może pomoc w jego odejściu stałaby się dla mnie zbyt wielkim cierpieniem żeby żyć?
Najprawdopodobniej.

>Nabieram pewności:
???

>1 Coraz bardziej zazdroszczę ludziom mającym jasne, pozbawione wątpliwości, krystalicznie czyste poglądy
Dziwne, gdyż zawsze raczej takimi ludźmi pogardzałem, cenię sobą poszukujących heretyków z wątpliwościami do wszystkiego - nawet do siebie samego. Pewność daje nam tylko wiara, a ja jakoś cholernie niewierzący jestem.

>2 Prędzej ja umrę, niż moje wątpliwości
Będzie nas tu co najmniej dwóch, choć myślę, iż sporo by się takich nazbierało.
Nie wolno pozwolić sobie na wciskanie nam kitu nawet gdy ten kit jest zgodny z naszymi poglądami. Nikt nie ma patentu na prawdę i rację. Ich trzeba stale na nowo poszukiwać.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#52
05-11-2013 16:32
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Dziecko i KK
W odpowiedzi szarley
>Edyta Gietka "Eutanazja.info" Polityka z 2 października, ale też dłuższa rozmowa z poważnym lekarzem i opinie na słowackim forum medycznym. Przeciwstawne opinie, z których dla mnie wynika tylko jedno: nadal nie podejmuję się dokonywać żadnego osądu kogokolwiek kto w odejściu spośród żywych dopomógł lub tej pomocy odmówił.
Niespecjalnie wierzę w biblijne "nie sądźcie abyście nie byli sądzeni". Nie mam więc specjalnie wysokiego mniemania o lekarzu, który nie chce zakończyć/wspomóc zakończenia cierpień pacjenta.
>Temu p. Gietka zaprzecza, pisząc wprost o podawaniu środka do wypicia lub dożylnie. Tyle, że to nie ma znaczenia (!). Pozostawienie "leku" na nocnym stoliku czy podanie go dożylnie to niewielka techniczna różnica. Wątpliwości budzi co innego. Z jednej strony nieuleczalnie chory człowiek powinien mieć prawo do godnego odejścia, z drugiej lekarz powinien mieć prawo odmowy pomocy w tym odejściu. Jak to pogodzić? Jak to wpisać w prawo? Jak to wprowadzić w niepisane zasady?
Chory nie ma i mieć nie musi odpowiedniej wiedzy medycznej. Wedle mnie lekarz powinien być gotów nieść pomoc w każdej sytuacji, nieraz zaś tą pomocą byłoby umożliwienie godnego odejścia. Skazywanie kogoś na cierpienie w imię pryncypiów nie wydaje mi się odpowiednim podejściem. W cierpieniu nie ma nic dobrego czy uszlachetniającego.
>Już nie tak oczywistym jest, że lekarz nie może pomagać odejść komuś, kogo można wyleczyć, czyj organizm można doprowadzić do stanu w miarę normalnego funkcjonowania. W miarę, bo przecież w z wiekiem i tak coraz więcej jest ograniczeń. Wolałbym, aby starym, chorym ludziom stworzono warunki godnego życia niż warunki godnego umierania, ale z drugiej strony to co dla jednych jest w miarę normalnym funkcjonowaniem, dla innych już jest cierpieniem lub upokorzeniem nie do wytrzymania.
Co to jest stan w miarę normalnego funkcjonowania? Zaś co do starych ludzi to wolałbym żeby mieli wybór - godnie odejść czy żyć na takim poziomie na jaki pozwala współczesna medycyna i stan ich organizmu.
>Ta ocena jest czysto subiektywna. Może najpierw spróbować przekonać człowieka, że żyć warto ? Ale to przekonywanie też musi mieć swoje granice. Jeśli w jego subiektywnym przekonaniu jednak nie warto?
Podejrzewam, że decyzji o eutanazji ludzie raczej lekko nie podejmują. Można więc mniemać, że według nich żyć nie warto. Nie wiem też czy należy podejmować się przekonywania, czy po prostu zostawić czas do namysłu.
>Kolejne argumentum przeciwko: ryzyko nadużyć, nie można tego wykluczyć, nie można wykluczyć chęci pozbycia się starego lub chorego człowieka, który jest kulą u nogi. Lekarz - praktyk mówi, że latem wzrasta ilość hospitalizacji ludzi wymagających opieki, bo dzieci chcą wyjechać na wakacje.
W każdej procedurze istnieje ryzyko nadużyć. Jednakże w przypadku eutanazji jest moim zdaniem więcej plusów niż minusów. Wątpię też aby nagle zaczęło umierać więcej staruszków, procedura przecież byłaby objęta jakimś nadzorem. Jeśli zaś ktoś chce zabić innego człowieka to i bez eutanazji znajdzie sposób.
>I znów: jak ma się zachować lekarz, ale nie tylko lekarz!!! także my wszyscy będący wokół tego chcącego umrzeć człowieka, jaki my wszyscy mamy wobec niego obowiązek? ale też jak długo nas ten obowiązek powinen przy nim trzymać?
Skoro taki człowiek chce umrzeć to powinniśmy mu to umożliwić. Choć mowa tu o lekarzach, rodzina niekoniecznie ma wiedzę medyczną pozwalająca na komfortowe odejście.
>A jak ja sam bym się zachował cierpiąc niepomiernie?
Ciężko stwierdzić, ale wątpię abym chciał cierpieć dłużej (bez nadziei na wyleczenie).
>A co bym zrobił w przytomności cierpiącego człowieka?
Mam nadzieję, że bym mu pomógł czy to lecząc czy kończąc cierpienie w inny sposób (zakładając rzecz jasna pełną legalność owej pomocy).
>A może pomoc w jego odejściu stałaby sie dla mnie zbyt wielkim cierpieniem żeby żyć?
I tak mogłoby być, ale będąc lekarzem winnym być gotowym do poświęceń dla dobra innych.

1 2 3 4

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365