 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Nauka
| Napisano | Autor | Tytuł | | 09-12-2013 14:47 | Matix (5786 punktów) | Stała Hubble'a | Czy ktoś by mi rozwinął dlaczego skoro wiek Wszechświata jest ściśle powiązany ze stałą Hubble'a to mając tak duże rozbieżności w jej wartościach w zależności od użytej metody pomiaru, przyjmujemy z tak dużą pewnością wiek Wszechświata jako 13.819 mld lat? Jak to możliwe, że stała Hubble'a wyznaczona teleskopem Planck wynosi tyle ile wynosi, a innymi metodami zupełnie inaczej? Przecież przyjmując że jedna z tych wyznaczonych wartości jest prawdziwa od razu negujemy prawdziwość innych, a to rodzi nam cholernie duży problem: coś z tymi metodami jest nie tak. Dlaczego są błędne? Jakieś sugestie? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| hamp (3461 punktów) | > Przecież przyjmując że jedna z tych wyznaczonych wartości jest prawdziwa od razu negujemy prawdziwość innychCytat:Wartość stałej Hubble'a nie jest łatwa do wyznaczenia. Wynika to po pierwsze z problemów z dokładnym określaniem odległości do galaktyk, a po drugie z faktu, że oprócz prędkości wynikających z ekspansji Wszechświata, galaktyki mają również prędkości swoiste, co prowadzi do odstępstw od prawa Hubble'a. Nie, dwa powody wymieniono w samym artykule. > przyjmujemy z tak dużą pewnością wiek Wszechświata jako 13.819 mld latCytat:Jej odwrotność pozwala zgrubnie oszacować wiek Wszechświata, przy założeniu modelu Friedmana-Lemaître'a jako modelu kosmologicznego. Sam sobie odpowiedziałeś - przyjmujemy z dużą pewnością i stosując szereg założeń.  A więc mamy wykres przedstawiający funkcję prędkości od odległości, a dokładniej aproksymację liniową zbioru zmierzonych prędkości i odległości galaktyk. Zarówno prędkości i odległości są wyznaczane z pewną tolerancją, jednak wraz ze wzrostem ilości naniesionych punktów zbliżamy się do ustalenia stałej Hubble'a z zadowalającym nas prawdopodobieństwem (rozkład normalny?). Mnie ciekawi, czy zmiana szacowanego wieku Wszechświata nawet o 0.819 mld lat cokolwiek dla ciebie zmieni? Tak to jest, że modele i obliczenia są stale sprawdzane i poprawiane, i tyle jest z nimi nie tak, że zawsze będą jedynie przybliżeniem rzeczywistych wartości.
Verily I say unto you, <enter_your_god's_name> works in dubious ways...
|
|
 | | Matix (5786 punktów) | >Mnie ciekawi, czy zmiana szacowanego wieku Wszechświata nawet o 0.819 mld lat cokolwiek dla ciebie zmieni?
Mnie ciekawi, czemu dla tęgogłowych to niewiele zmienia. Taka zmiana o 800 mln. lat to już sporo. Tyle trwała inflacja, wieki ciemne itd. razem. Mnie ciekawi czy kiedyś wreszcie się doczekamy stałej Hubble'a, a nie zmiennej Hubble'a.
|
|
 | | setarkos (10757 punktów) | >A więc mamy wykres przedstawiający funkcję prędkości od odległości, a dokładniej aproksymację liniową zbioru zmierzonych prędkości i odległości galaktyk. Jeśli wolno wtrącić..
Dlaczego dalekiej gwieździe przypisuje się większą prędkość ucieczki dziś, skoro światło zostało wyemitowane kiedyś, a gwiazdy może już nie być? Czy nie powinno się wnioskować, że odległe (także w czasie) obiekty oddalały się szybciej naonczas, a nie, że oddalają się teraz?
Prosiłbym o wskazówki do odpowiedzi na to dręczące mnie pytanie.
|
|
|  | 1 na 1 | TyDraniu (6569 punktów) |
> Dlaczego dalekiej gwieździe przypisuje się większą prędkość ucieczki dziś, skoro światło zostało wyemitowane kiedyś, a gwiazdy może już nie być?> Czy nie powinno się wnioskować, że odległe (także w czasie) obiekty oddalały się szybciej naonczas, a nie, że oddalają się teraz?> Prosiłbym o wskazówki do odpowiedzi na to dręczące mnie pytanie.Gwiazda emituje światło o długości fali lambda, i z tą długością podróżuje. Jednak teraz nasz rejestrator mierzy długość fali lambda + x, to x jest związane z prędkością ucieczki źródła od rejestratora.
|
|
| |  | 2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | > nasz rejestrator mierzy długość fali lambda + x, to x jest związane z prędkością ucieczki źródła od rejestratora. Jasne, tyle że obserwujemy ucieczkę sprzed miliardów lat, a mierzone x może być dawno nieaktualne. Gdyby galaktyki przestały się oddalać po 10 mld lat ekspansji i zaczęły wtedy zbliżać się, to dziś nadal obserwowalibyśmy oddalanie, bo informacja jeszcze do naszego rejestratora nie dotarła.
|
|
| | |  | | TyDraniu (6569 punktów) | > Gdyby galaktyki przestały się oddalać po 10 mld lat ekspansji i zaczęły wtedy zbliżać się, to dziś nadal obserwowalibyśmy oddalanie, bo informacja jeszcze do naszego rejestratora nie dotarła.Jaką informację masz na myśli? Informacja, że poruszamy się w kierunku wszystkich galaktyk jest bardzo lokalna dla rejestratora. Kosmos rozszerza się lub kurczy tak samo tam, jak i tu. Nic nie musi docierać, oprócz światła źródła o znanej jasności.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | >Jaką informację masz na myśli? Aktualną co do stanu (rozszerzania się czy kurczenia) świata, czyli z poprawką na opóźnienie informacji dziś rejestrowanych. > Nic nie musi docierać, oprócz światła źródła o znanej jasności. Chyba nie o samą jasność idzie, lecz o przesunięcie ku czerwieni?
|
|
| | | | |  | | TyDraniu (6569 punktów) | > > Nic nie musi docierać, oprócz światła źródła o znanej jasności.> Chyba nie o samą jasność idzie, lecz o przesunięcie ku czerwieni?Miałem napisać, że o znanej długości fali.
|
|
|  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >>A więc mamy wykres przedstawiający funkcję prędkości od odległości, a dokładniej aproksymację liniową zbioru zmierzonych prędkości i odległości galaktyk. >Jeśli wolno wtrącić.. >Dlaczego dalekiej gwieździe przypisuje się większą prędkość ucieczki dziś, skoro światło zostało wyemitowane kiedyś, a gwiazdy może już nie być? >Czy nie powinno się wnioskować, że odległe (także w czasie) obiekty oddalały się szybciej naonczas, a nie, że oddalają się teraz? >Prosiłbym o wskazówki do odpowiedzi na to dręczące mnie pytanie. > Kwestia jest nieco bardziej złożona. Przesunięcie ku czerwieni odległych galaktyk nie wynika z czysto kinematycznego efektu Dopplera, czyli z samej prędkości oddalania się, a z kształtu (krzywizny) czasoprzestrzeni (który obserwujemy jako ekspansję). Nieco upraszczając, światło galaktyk musiało do nas docierać przez przestrzeń, której w międzyczasie robiło się więcej, co spowodowało wzrost jego długości fali.
To można przeliczyć na jakąś względną prędkość i zwykle tak właśnie się robi, ale ma to w sumie niewiele sensu, bo coś takiego jak względna prędkość w krzywej czasoprzestrzeni jest sensowne jedynie lokalnie.
Co do tego, jak jest "teraz" - na dużych odległościach pojęcie "teraz" też robi się problematyczne, ale pomijając to - mamy model, który pasuje do wszystkich danych i ten model daje taką a taką prędkość oddalania się obecnie.
|
|
| |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Nieco upraszczając, światło galaktyk musiało do nas docierać przez przestrzeń, której w międzyczasie robiło się więcej, co spowodowało wzrost jego długości fali. Rozrost przestrzeni zdaje się tylko teoretycznym konstruktem, dorobionym niejako do wizji ekspansji (nie ma jak mierzyć "puchnięcia", bo to coś na kształt dynamicznego eteru). >Co do tego, jak jest "teraz" - na dużych odległościach pojęcie "teraz" też robi się problematyczne Zatem nie powinniśmy chyba twierdzić, jakoby teraz wszechświat się rozszerzał. > ale pomijając to Ale właśnie to próbuję rozważyć (a nie pominąć)). > mamy model, który pasuje do wszystkich danych i ten model daje taką a taką prędkość oddalania się obecnie. No tak, ale to tylko model naszego lokalnego punktu widzenia. Tłumaczenie tego, co się wydaje, a niekoniecznie jak jest.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ebvalaim (2787 punktów) | > Rozrost przestrzeni zdaje się tylko teoretycznym konstruktem, dorobionym niejako do wizji ekspansji (nie ma jak mierzyć "puchnięcia", bo to coś na kształt dynamicznego eteru).Nie do końca. Jest różnica między oddalaniem się ciał od siebie zgodnie z prawem Hubble'a, a ekspansją przestrzeni, a mianowicie w tym drugim przypadku czasoprzestrzeń ma niezerową krzywiznę. Nie potrafię w tym momencie zaproponować eksperymentu, który by te sytuacje odróżnił, ale zważywszy na to, że różnica jest dość fundamentalna, to taki eksperyment powinien być możliwy  > >Co do tego, jak jest "teraz" - na dużych odległościach pojęcie "teraz" też robi się problematyczne> Zatem nie powinniśmy chyba twierdzić, jakoby teraz wszechświat się rozszerzał.Poniekąd tak. Mamy w końcu tylko dane na temat czasoprzestrzennego "stożka" z wierzchołkiem tu i teraz, rozciągającego się w przeszłość. Po prostu dopóki nie wchodzimy w szczegóły, wygodnie jest upraszczać i mówić "Wszechświat się rozszerza" zamiast "widzimy oznaki rozszerzania się Wszechświata na stożku świetlnym w przeszłości" czy coś w tym stylu. > > mamy model, który pasuje do wszystkich danych i ten model daje taką a taką prędkość oddalania się obecnie.> No tak, ale to tylko model naszego lokalnego punktu widzenia. Tłumaczenie tego, co się wydaje, a niekoniecznie jak jest.Jak cała fizyka  Mamy model, wyliczamy, co wg niego powinniśmy obserwować i jak to właśnie obserwujemy, to uznajemy, że jest dobry. Tak jest w przypadku rozszerzającego się Wszechświata, więc przyjmujemy, że Wszechświat faktycznie się rozszerza.
|
|
| | | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Mamy model, wyliczamy, co wg niego powinniśmy obserwować i jak to właśnie obserwujemy, to uznajemy, że jest dobry. Tak jest w przypadku rozszerzającego się Wszechświata, więc przyjmujemy, że Wszechświat faktycznie się rozszerza. Takie podejście jest poznawczo niesatysfakcjonujące. Nie mogę przecież twierdzić, że odległa gwiazda oddala się, skoro można wyliczyć, że np. już wygasła i wcale jej nie ma. Także w mniejszej skali podejście typu "jest to, co widzę" trudno utrzymać. Gdyby oglądać Ziemię przez teleskop umieszczony w pobliżu Marsa i podziwiać Huston w promieniach zachodzącego Słońca, to będzie to widok nieaktualny (opóźnienie rzędu kwadransa). W takiej sytuacji może być już po zachodzie, więc nie wypada wierzyć ślepo oczom, lecz pozwolić rozumowi wziąć poprawkę na to, co widzą.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Ebvalaim (2787 punktów) | >> Mamy model, wyliczamy, co wg niego powinniśmy obserwować i jak to właśnie obserwujemy, to uznajemy, że jest dobry. Tak jest w przypadku rozszerzającego się Wszechświata, więc przyjmujemy, że Wszechświat faktycznie się rozszerza. >Takie podejście jest poznawczo niesatysfakcjonujące. Nie mogę przecież twierdzić, że odległa gwiazda oddala się, skoro można wyliczyć, że np. już wygasła i wcale jej nie ma. > Także w mniejszej skali podejście typu "jest to, co widzę" trudno utrzymać. Gdyby oglądać Ziemię przez teleskop umieszczony w pobliżu Marsa i podziwiać Huston w promieniach zachodzącego Słońca, to będzie to widok nieaktualny (opóźnienie rzędu kwadransa). W takiej sytuacji może być już po zachodzie, więc nie wypada wierzyć ślepo oczom, lecz pozwolić rozumowi wziąć poprawkę na to, co widzą. Jak da się wyekstrapolować wyniki obserwacji w przyszłość, żeby stwierdzić, co się "tam" dzieje "teraz", to oczywiście się to robi, ale w przypadku odległych obiektów to jest kwestia miliardów lat, a w takim czasie wydarzyć się może wszystko. W każdym razie a) obserwujemy, że ekspansja zachodziła, b) z teorii wynika, że sama z siebie się nie zatrzyma, c) nie widzimy nic, co mogłoby ją zatrzymać - więc spodziewamy się, że zachodzi nadal.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 atto (627 punktów) (zablokowany) | >Jak da się wyekstrapolować wyniki obserwacji w przyszłość, żeby stwierdzić, co się "tam" dzieje "teraz", to oczywiście się to robi, ale w przypadku odległych obiektów to jest kwestia miliardów lat, a w takim czasie wydarzyć się może wszystko.
Co niby może się wydarzyć podczas ekspansji, zwłaszcza takiej już rozpędzonej? Nic. Lecą sobie te galaktyki, odległości rosną, no i to tyle.
> W każdym razie a) obserwujemy, że ekspansja zachodziła, b) z teorii wynika, że sama z siebie się nie zatrzyma, c) nie widzimy nic, co mogłoby ją zatrzymać - więc spodziewamy się, że zachodzi nadal.
Dlaczego nie może się zatrzymać, skoro już raz niemal to zrobiła: inflacja się przecież zakończyła. A nawet i więcej, bo tu ekspansja rozpędziła się ponoć raptownie i potem zwolniła.
A niech teraz ekspansja ustanie - no i co będziemy obserwować wg BB? Przecież tu kompletne bzdury wychodzą po takim zatrzymaniu z tym tłem kosmicznym CMB. Zatem model jest bezużyteczny, wychodzi że ta ekspansja jest sprzeczna z obecnym CMB, bo gdyby była zgodna, to wówczas tło byłoby przewidywalne dla dowolnego scenariusza ekspansji.
|
|
| | |  | atto (627 punktów) (zablokowany) | > Zatem nie powinniśmy chyba twierdzić, jakoby teraz wszechświat się rozszerzał.Nie. To co odbieramy teraz jest sumą po całej drodze. Obliczasz ilość tej ekspansji od momentu emisji aż do teraz, i to jest ten z. Potem możesz to sobie przeliczyć na prędkość: v = z*c, i właśnie dlatego tak wyliczona prędkość nie ma limitu - może przekraczać c. Zatem jak w tym modelu teraz się to wszystko rozszerza? Chyba z sąsiadów można to tylko uzyskać - z bliskich galaktyk. Powiedzmy że ekspansja ustała kompletnie dzisiaj. W takim scenariuszu dopiero za kilka mln lat zauważymy efekty tego zatrzymania. Galaktyki odległe o 1 mld lat byłby przez 1 mld nadal przesunięte około z = 0.1, a dopiero po miliardzie lat zauważylibyśmy raptowne przejście na z = 0. A wszystkie galaktyki byłby bez przesunięcia: z = 0, dopiero za około 40 mld lat, bo taka jest aktualna odległość do horyzontu... znaczy od tego wybuchu. Aha! Ale wtedy ten wybuch spaliłby nas chyba, ponieważ tło CMB ma przesunięcie z=1100, i 3K, a po zniknięciu przesunięcia: z = 0 zobaczylibyśmy oryginał, i pełne: 3300K.  A może to tło znikłoby po prostu... ale jak? Nie wiem... chyba kolejny paradoks, pt. BB. ... tam źle napisałem: po zatrzymaniu ekspansji wszystkie galaktyki stopniowo przesuwałby się do z = 0, nie rozbłyskiwałby raptownie.
|
|
| |  | atto (627 punktów) (zablokowany) | > Kwestia jest nieco bardziej złożona. Przesunięcie ku czerwieni odległych galaktyk nie wynika z czysto kinematycznego efektu Dopplera, czyli z samej prędkości oddalania się, a z kształtu (krzywizny) czasoprzestrzeni (który obserwujemy jako ekspansję). Nieco upraszczając, światło galaktyk musiało do nas docierać przez przestrzeń, której w międzyczasie robiło się więcej, co spowodowało wzrost jego długości fali.Jakoś nie zauważam związku pomiędzy długością fal a ekspansją przestrzeni. Ten model jest chyba bardzo dobry, doskonały i idealny, ale tylko wtedy, gdy rozumujemy na zasadzie, którą wojak Szwejk zastosował do psów: ten pies jest tak strasznie brzydki, obrzydliwy, okropny, że aż piękny.  A w BB odtwarza się całą historię ekspansji, nie tylko dzisiejszą.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Jakoś nie zauważam związku pomiędzy długością fal a ekspansją przestrzeni.
Wyobraź sobie falę. Kolejne jej wierzchołki rozdziela odległość 1 metra. A teraz rozciągnij przestrzeń w której porusza się fala ×2. Otrzymasz falę, której wierzchołki rozdziela odległość 2 metrów. Otrzymałeś przesunięcie ku czerwieni.
|
|
| | | |  | 1 na 1 atto (627 punktów) (zablokowany) | >Wyobraź sobie falę. Kolejne jej wierzchołki rozdziela odległość 1 metra. A teraz rozciągnij przestrzeń w której porusza się fala ×2. Otrzymasz falę, której wierzchołki rozdziela odległość 2 metrów. Otrzymałeś przesunięcie ku czerwieni.
Tu niejawnie zakładasz, że ta fala jest zaburzeniem samej przestrzeni, czyli przestrzeń pełni tu rolę medium dla fal. Taki pogląd jest całkowicie niezgodny z oficjalnymi teoriami fal elektromagnetycznych.
Wg tych teorii światło, promieniowanie, nie ma w ogóle medium, bo to są strumienie fotonów.
A nawet gdyby fale biegły po rozciąganym medium materialnym, to one chyba i tak nie zmienią długości. Energia tych fal byłaby przecież tu zachowana, więc długość fal nie może się zmienić.
Natomiast w wersji kwantowej chyba jedynie odstępy pomiędzy fotonami - rejestrowanymi kwantami, zwiększałby się podczas ekspansji.
W każdym razie ten pomysł z rozciąganiem światła w przestrzeni jest całkowicie chybiony, w zasadzie to czysta fantastyka... delikatnie mówiąc.
|
|
| | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | > >Wyobraź sobie falę. Kolejne jej wierzchołki rozdziela odległość 1 metra. A teraz rozciągnij przestrzeń w której porusza się fala ×2. Otrzymasz falę, której wierzchołki rozdziela odległość 2 metrów. Otrzymałeś przesunięcie ku czerwieni.> Tu niejawnie zakładasz, że ta fala jest zaburzeniem samej przestrzeni, czyli przestrzeń pełni tu rolę medium dla fal.Nie. > Taki pogląd jest całkowicie niezgodny z oficjalnymi teoriami fal elektromagnetycznych.> Wg tych teorii światło, promieniowanie, nie ma w ogóle medium, bo to są strumienie fotonów.A fotony to też fale. > A nawet gdyby fale biegły po rozciąganym medium materialnym, to one chyba i tak nie zmienią długości.> Energia tych fal byłaby przecież tu zachowana, więc długość fal nie może się zmienić.Przy rozciąganym materialnym medium w płaskiej czasoprzestrzeni - tak, przy rozszerzającej się przestrzeni - nie. W takim przypadku nie ma czasowego pola Killinga, co przekłada się na brak globalnej zasady zachowania energii. Pozostaje tylko lokalna, czyli że w jakichś reakcjach cząstek suma energii produktów musi być równa sumie energii substratów. > Natomiast w wersji kwantowej chyba jedynie odstępy pomiędzy fotonami - rejestrowanymi kwantami, zwiększałby się podczas ekspansji.W wersji kwantowej fotony nadal są też falami, jak pisałem już wyżej. > W każdym razie ten pomysł z rozciąganiem światła w przestrzeni jest całkowicie chybiony, w zasadzie to czysta fantastyka... delikatnie mówiąc.Przelicz, a wyjdzie
|
|
| | | | | |  | atto (627 punktów) (zablokowany) | >Przy rozciąganym materialnym medium w płaskiej czasoprzestrzeni - tak, przy rozszerzającej się przestrzeni - nie. W takim przypadku nie ma czasowego pola Killinga, co przekłada się na brak globalnej zasady zachowania energii. Pozostaje tylko lokalna, czyli że w jakichś reakcjach cząstek suma energii produktów musi być równa sumie energii substratów.
Nie ma wariantów zasad zachowania: coś jest zachowane albo nie jest.
Energia-masa jest zachowana nawet w otw, co widać po tej dylatacji grawitacyjnej: rzucamy masę w dół, tam anihilujemy, i mamy promieniowanie, które kierujemy w górę, tam łapiemy i robimy z powrotem masę. Masz zysk energii mgh?
Niestety, ale bilans jest zerowy, tz. energia jest zachowana.
W BB nie obliczają strat energii promieniowania, w ogóle się tym nie zajmują, bo nie ma takiej możliwości, ponieważ ta ekspansja jest tam matematycznym trikiem, tj. kompletnie niefizyczna!
|
|
| | | | | | |  | | Ebvalaim (2787 punktów) | >Nie ma wariantów zasad zachowania: coś jest zachowane albo nie jest. A jednak.
Są dwa możliwe warianty zachowania energii: 1. Lokalny - jak n ciał spotyka się w jednym punkcie i wylatuje z niego m ciał, to suma energii tych n ciał musi być równa sumie energii tych m ciał. 2. Globalny - suma energii wszystkich ciał w jakimś układzie jest stała.
Wariant 1 jak najbardziej funkcjonuje także w OTW, natomiast z wariantem 2 pojawia się problem już z wyrażeniem "suma energii wszystkich ciał". Pojęcie energii jest ściśle powiązane z podziałem na czas i przestrzeń, a że ten podział nie musi być jednoznaczny w całej czasoprzestrzeni, to się robią kłopoty. A w przypadku Wielkiego Wybuchu i metryki FLRW, nawet jeśli przyjmiemy sobie, że liczymy energię wg czasu kosmologicznego, to taka energia nie jest zachowana, bo metryka zależy od czasu (patrz twierdzenie Noether).
>Energia-masa jest zachowana nawet w otw, co widać po tej dylatacji grawitacyjnej: >rzucamy masę w dół, tam anihilujemy, i mamy promieniowanie, które kierujemy w górę, >tam łapiemy i robimy z powrotem masę. >Masz zysk energii mgh? >Niestety, ale bilans jest zerowy, tz. energia jest zachowana. Metryka Schwarzschilda jest stacjonarna, więc tu jest trochę lepiej. Tym niemniej też ściśle rzecz biorąc energia jako taka zachowana nie jest (bo nie mamy czegoś takiego, jak energia potencjalna), ale mamy zasadę zachowania związaną z energią - sqrt(g00)*E = const
|
|
| | | | | | | |  | atto (627 punktów) (zablokowany) | Tak naprawdę energia nie zależy od układu odniesienia. W wersji relacyjnej obliczmy sumy par, co dla n ciał daje n(n-1)/2 składników (są tu prędkości wzajemne i masy zredukowane par), i to będzie dokładnie to samo, co otrzymasz licząc energię dla n sztuk niezależnie - w układzie środka masy, a w dowolnym innym układzie dojdzie tu jedynie stała - całkowania, co jest oczywiste bo energia jest całką - ta stała jest dowolna i niezależna od czasu. > Metryka Schwarzschilda jest stacjonarna, więc tu jest trochę lepiej. Tym niemniej też ściśle rzecz biorąc energia jako taka zachowana nie jest (bo nie mamy czegoś takiego, jak energia potencjalna), ale mamy zasadę zachowania związaną z energią - sqrt(g00)*E = constTa metryka jest tylko matematycznym zapisem abstrakcyjnego przypadku: punkt + pełna statyka, co nie dotyczy przypadków realnych... dla planet może mamy tę statykę, ale nie punkty, natomiast gwiazdy, i większe masy, nie spełniają już żadnego z tych warunków. W otw jest m = inv, co jest bardzo wygodnym ale i zarazem błędnym założeniem, i stąd też tam te czarne dziury - typowe rozwiązania niefizyczne. Masz taki przykład, powiązany z grawitacją i kreacją par: foton o energii poniżej 2 x masa elektronu wpada w pole grawitacyjne, i tam ma już powyżej tej energii pary elektronów (z powodu blueshift grawitacyjnego), więc zderza się i powstaje para elektron-pozyton. Resztę sobie sam wydedukuj... a przy okazji może rozwiążesz problem kolizji pary czarnych dziur.
|
|
|  | | Ratatoskr (4439 punktów) | > Dlaczego dalekiej gwieździe przypisuje się większą prędkość ucieczki dziś, skoro światło zostało wyemitowane kiedyś, a gwiazdy może już nie być?> Czy nie powinno się wnioskować, że odległe (także w czasie) obiekty oddalały się szybciej naonczas, a nie, że oddalają się teraz?Jeśli się gdzieś machę, niech mądrzejsi poprawią, ale z grubsza wygląda to tak: - Podawana Odległość i prędkość ucieczki dalekich obiektów jest pewną wartością umowną. Jeśli mówimy, że jakiś obiekt jest odległy od nas o 13 mld lat świetlnych, oznacza, to, że światło wędrowało od niego do nas przez czas 13 mld lat. O prędkości ucieczki dalej. - Odległość do obiektu w momencie wyemitowania tego światła była oczywiście dużo mniejsza niż 13 mld lat, cały wszechświat był wtedy dużo mniejszy. - Rzeczywista, AKTUALNA odległość odległego obiektu od nas jest większa niż 13 mld lat. Rzeczywista AKTUALNA prędkość ucieczki dalekich obiektów może być dużo wyższa niż C, co oznacza, że aktualnie emitowanego przez nie światła nigdy na oczy nie ujrzymy (no chyba, że wszechświat zacznie się kiedyś kurczyć). -------- Badamy odległe obiekty w oparciu o ich światło z przeszłości, które do nas dociera, bo to jedyna informacja, jaką na ich temat posiadamy. Teraz o tym, co stało się ze światłem wysłanym niegdyś przez taki obiekt. Wyobraź sobie metrowy kawałek napiętej gumy zamocowany na dwóch końcach, którą trącasz na jednym końcu wywołując falę: 0 A-/\/\----------------------------B 1 Fala porusza się w stronę drugiego końca naszej gumowej struny, a w tym samym czasie zaczynasz niejednostajnie (z rosnącą prędkością) rozciągać gumę, powiedzmy × 2.25 w ciągu 2 sekund. Po pierwszej sekundzie masz coś takiego: 0 A-------------/'\_/'\--------------------B 1.5 Po drugiej sekundzie coś takiego: 0 A--------------------------------------------------------/'''\__/'''\-B 2.25 Fara rozciąga się wraz z ośrodkiem, w którym się porusza, im dłużej wędruje, tym rozciąga się bardziej. Rozciągnięcie, któremu uległa fala rozchodząca się w ośrodku, można interpretować jako pewną umowną prędkość ucieczki punktu A od obserwatora w B, nawet jeżeli w chwili obecnej punkty A i B oddalają się do siebie szybciej niż wynosi prędkość poruszania się fali po strunie. Załóżmy, że prędkość poruszania się fali po strunie to 1 m/s. Będziemy zatem mówić, że zaobserwowaliśmy obiekt (A) odległy o d nas o 2 sekundy falowe, chociaż tak naprawdę, jest on gdzie indziej i był gdzie indziej, kiedy wysyłał swój sygnał. Jego prędkość ucieczki wynosi 0.5 m/s (był w odległości 1 m w momencie wysłania sygnału, widzimy go jako odległego o 2 m, zatem średnio o 0.5 m/s puchła przestrzeń, przez którą przedzierał się nasz sygnał). 0 A----------------------(A)---------------------------------------------B 2.25 Z punktu widzenia fizyki ośrodka (gumy, przestrzeni) punkty A i B nie poruszają się względem siebie w ośrodku/przestrzeni. Rozciąga się sam ośrodek/przestrzeń, który je rozdziela. Względem ośrodka porusza się jedynie fala płynąca pomiędzy nimi. * Nie wiem, czy przy założonym tempie ekspansji struny i prędkości rozchodzenia się fali byłaby ona w stanie faktycznie dotrzeć z A do B w ciągu 2 sekund, ale chodzi o zasadę. A jak kto chce/umie, niech to jakoś pocałkuje albo co
|
|
| |  | atto (627 punktów) (zablokowany) | >Fala porusza się w stronę drugiego końca naszej gumowej struny, a w tym samym czasie zaczynasz niejednostajnie (z rosnącą prędkością) rozciągać gumę, powiedzmy × 2.25 w ciągu 2 sekund. Po pierwszej sekundzie masz coś takiego: >0 A-------------/'\_/'\--------------------B 1.5 >Po drugiej sekundzie coś takiego: >0 A--------------------------------------------------------/'''\__/'''\-B 2.25
A teraz spróbuj to zrealizować praktycznie. To jest proces kompletnie nierealizowalny fizycznie.
1. medium rozciągane zmienia swoje współczynniki, które decydują od propagacji fal: sprężystość i gęstość; sprężystość tu rośnie, a gęstość maleje. Prędkość fali jest taka: c^2 = N/ro, teraz N rośnie k razy, a gęstość maleje tak samo, zatem c wzrasta k razy, czyli proporcjonalnie do rozciągnięcia.
Fala się wydłuży k razy, i prędkość wzrasta k razy, więc częstotliwość jest zachowana, niestety.
Tak byłoby w mechanice, a w przypadku ekspansji przestrzeni w kosmologii mówi się o tworzeniu nowej przestrzeni, ponieważ to medium nie zmienia właściwości c = const. Ale takie coś to jedynie zmiana skali - jednostek na osiach, czyli nic fizycznie się nie zmienia, ewentualnie wszystko, co na to samo wychodzi - gwiazdy, atomy, i nasze linijki tak samo tu rosną.
Do tego się sprowadza ten pomysł Friedmanna ze skalowaniem metryki za pomocą czasu. Mogę sobie przyjąć dowolne jednostki miary, a i potem zmieniać zdanie w dowolnym momencie. W szczególności mogę zmieniać bez przerwy - w sposób ciągły, wg dowolnej funkcji: k = k(t).
|
|
| | |  | | Ratatoskr (4439 punktów) | >A teraz spróbuj to zrealizować praktycznie.
To tylko model, który ma coś namacalnie zaprezentować. Dla potrzeb eksperymentu można przyjąć, że dochodzi tu do kreacji nowej struny zamiast do jej rozciągania.
|
|
| | | |  | atto (627 punktów) (zablokowany) | >To tylko model, który ma coś namacalnie zaprezentować. Dla potrzeb eksperymentu można przyjąć, że dochodzi tu do kreacji nowej struny zamiast do jej rozciągania.
Nie ma pożytku z takich niefizycznych pomysłów.
Jedyny fakt jaki tu mamy jest taki: promieniowanie wytraca energię po drodze.
A w związku tym należy szukać zjawiska, przyczyny, która odpowiada za te straty, oraz gdzie ta tracona energia się podziewa.
Uzasadnienia tego wyciskania energii z promieniowania poprzez rozciąganie przestrzeni możesz sobie próbować szukać, ale w świecie elfów, ewentualnie pćmów Lema.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|