Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kącik wyznań: zostałem zseksualizowany jako dziecko

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
20-12-2013 12:44Jennifer85 (821 punktów)Kącik wyznań: zostałem zseksualizowany jako dziecko
Ocena 32 na 32
Nie mogę dojsć do siebie, bo zacząłem wspominać dzieciństwo i rozmawiać o nim ze swoją rodziną. Szok!

Jako niemowlak i szkrab nosiłem dziewczęce ciuszki, bo innych nie było. Miałem długie (za długie!) włoski. W przedszkolu zaś, żadna pani nie zareagowała, kiedy bawiliśmy się z koleżankami w dom i wcielałem się w rolę żony gotując, piorąc i przewijając lalkę! Moja Boziu! Pani powiedziała mi raz coś takiego: "Pomyśl sobie, jakbyś się czuł na miejscu Ani gdyby ktoś ciebie ciagnął za włosy?" albo "Pomyśl sobie, ile obowiązków ma twoja mamusia. Wyobraź sobie pranie, gotowanie, zmywanie" (moja mamusia też pracowała, a tatuś sam się demaskulinizował gotując obiady i piorąc sobie gacie). Perfidia! Aha, jako dziecko uwielbiałem się przebierać. Mama i tato nic nie mówili, kiedy przymierzałem dla zabawy sukienki mamy (a powinni dać klapsa!). Przyznaję się też, że robiłem z kolegą na podwórku "babki z piasku" i "ciapę rapę" jako produkt "spożywczy", co jest ewidentnie zajęciem dziewczynek.

Potem w szkole nauczyciele zorganizowali szatański iwent pod tytułem "Wybory Miss Wiosny" gdzie chłopcy, w tym ja, przebierali się za Marzanny (tak, tak, to ta pogańska bogini)! Skandal! Seksualizowano nas od najłodszych lat! A na lekcjach pracy techniki? Chłopcom kazano robić sałatki! SAŁATKI! I przyszywaliśmy guziki! Jak kobiety! Skandal. Widziałem też na wlasne oczy, jak dziewczynki wbijały gwoździe i grały "w gałę".

Ciekaw jestem, czy mają Państwo więcej przykładów ze swojego doświadczenia.

Na szczęście wyrosłem na zdrowego, heteroseksualnego mężczyznę. Jako szczeniak prałem się z kolegami, całowałem ukradkiem z koleżankami, oglądałem świerszczyki, kurzyłem fajki w szkolnym kiblu i podpijałem wino z barku. Wszystko wróciło do normy. Biologii nie da się oszukać.

I teraz poważnie: jakim prawem KrK chce decydować, w co bawią się dzieci, w jakie postacie się wcielają? Jakim prawem nazywa zwykłą zmianę perspektywy ról społecznych seksualizowaniem najmłodszych? Dlaczego terroryzuje nas rozpadem rodziny, podczas gdy żaden z jego funkcjonariuszy dzieci ani rodziny (oficjalnie) nie ma? Dziecko jest istotą, która się bawi, wciela w różne postacie, udaje, kopiuje. Dlaczego nagle wszystko to ma mieć podtekst seksualny?

Siostry i Bracia, zwolennicy społeczeństwa otwartego, uważajmy. Nadchodzi rewolucja seksualna w wydaniu KrK gdzie kapłan i ideolog będzie mógł reglamentować nawet dziecięce zabawy. Rodzica, który zachęca córeczkę do grania w piłkę, nazwie krypto-pedofilem. Mamę, która prosi synka o pomoc w pracach domowych nazwie deprawatorką dzieci. Absurd? Nie byłbym taki pewien. Nie można ustąpić. Trzeba walczyć o normalność.

Ideolodzy KrK popełniają "błąd antropologiczny". Oni myślą, że dziecko to bezkształtna masa, którą można uformować wedle własnego widzimisię (vide Loyola o wychowaniu). Nie widzą, że istnieje coś takiego jak płeć biologiczna i orientacja seksualna, której zakrzyczeć się nie da . Rodzimy się dziewczynkami lub chłopcami, potem odkrywamy seksualność i dowiadujemy się o naszej orientacji. Odkrywamy samych siebie, a potem decydujemy co z tym naturalnym bagażem zrobić. Czasem czujemy, że jesteśmy kobietą uwięzioną w męskim ciele (albo na odwrót). Co w tym złego? Czy tę sferę życia należy też kontrolować?

Należy przestać się wreszcie tłumaczyć. Normalni ludzie są przez katabasów spychani wciąż do defensywy. To po naszej stronie stoi życie, normalność, rzeczywistość. Model "tradycyjnej rodziny" nigdy nie został zrealizowany i jest jedynie abstrakcją. Żaden człowiek w historii naszego gatunku nie żył nigdy w rodzinie, której model proponuje KrK (i całe szczęście!).

To Kościół seksualizuje dzieci, nadając seksualną interpretację każdej zabawie małego dziecka. Religia niezdrowo seksualizuje młodzież stygmatyzując naturalny odruch masturbacji, czyniąc z zainteresowania seksualnością młodego człowieka temat tabu, tajemnicę i grzech. Małe dzieci stają się zakładnikami w grze politycznej, która ma na celu kontrolę. Bo to o kontrolę nad człowiekiem chodzi. O czystą władzę.

I na koniec: nic bardziej nie seksualizuje dziecka niż penis i ręka pedofila (także tego w sutannie). I nie wolno nam o tym nigdy, przenigdy zapomnieć.

PS Czy dla najmłodszych dzieci zdrowe jest patrzenie, jak na Wielkanoc ludzie całują stopę dorosłego ukrzyżowanego mężczyzny? Bo jak dla mnie to foot-fetish w połączeniu z BDSM. Coś takiego poza kościołem ma miejsce tylko na najbardziej "kinky" filmach pornograficznych.

PPS A te wszystkie cherubinki na ołtarzach, z siusiakami na wierzchu? Seks, seks, wszędzie seks!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

20-12-2013 13:44
 Ocena 16 na 16
pawel1618 (611 punktów)
Nie będę zapewne za bardzo odkrywczy, zwłaszcza, że już wielokrotnie na tym portalu to było wspominane, że Kościół jest to instytucja, które swoje istnienie opiera na rozwiązywaniu problemów, które sama tworzy. Seksualność jest idealnym polem do tworzenia problemów i wzbudzania poczucia winy w owieczkach: wszak wszyscy (z bardzo małymi wyjątkami) posiadamy popęd płciowy i dążymy do jego realizacji. A więc doskonale nadaje się on do wzbudzania poczucia winy i to już od najmłodszych lat. Ulgę przyniesie oczywiście sakrament pokuty. Niestety będzie to ulga krótkotrwała, bo chyba 99.(9)% grzeszników powraca do swoich grzechów "nieczystych": masturbacji, seksu w gumce czy - o zgrozo - seksu oralnego zakończonego nie w jednynym dopuszczonym przez KK miejscu do seksu zakończania.
Gender jest fajnym pojęciem, bo pozwala słowo "seks" zgrabnie zestawić z innymi, pejoratywnymi lub postrzeganymi jako pejoratywne zjawiskami i pojęciami: seksualizacja dzieci, promocja homoseksualizmu, oczywiście aborcja i eutanazja, pornografia i uzależnienia od niej itp itd - list może być bardzo długa. W ten sposób buduje się skojarzenie, że seks należy do tej brudnej sfery. Efekt? Dojrzewający nastolatek przeżywa ogromne wyrzuty sumienia, że dopuścił się obrzydliwego grzechu masturbacji i z pełnym przekonaniem śpiewa w kościele "to nie gwoździe cię przybiły lecz mój grzech" wierząc, że robiąc sobie dobrze zadał rzeczywiście niewyobrażalne cierpienie Jezusowi. Co sprawia że czuje się jak śmieć. I o to właśnie chodzi, nie?
RX500 (1813 punktów)
(zablokowany)
>Seksualizowano nas od najłodszych lat! A na lekcjach pracy techniki? Chłopcom kazano robić sałatki!
>SAŁATKI! I przyszywaliśmy guziki! Jak kobiety! Skandal. Widziałem też na wlasne oczy, jak
>dziewczynki wbijały gwoździe i grały "w gałę".
>Ciekaw jestem, czy mają Państwo więcej przykładów ze swojego doświadczenia.

-Ano mamy, tym bardziej trudno zrozumieć o po co tak namolnie forsować ideologię gender? Po co robić z tego naukę i łożyć kupę szmalu. Ludzie mogą robić co chcą i być kim zechcą, oczywiście na ile im tylko pozwalają zdolności, siły i zdrowie. Ograniczeń prawnych, ani obyczajowych już praktycznie nie ma.

>Trzeba walczyć o normalność.
-Bardzo to trudne, gdy z obydwu stron najgłośniejsi są ideologiczni krzykacze.
-Miałem nieszczęście obejrzeć i usłyszeń na TVNie, w programie "Tak jest", kobietę będącą przeciwieństwem bpa Michalika i jego "godnym" przeciwnikiem w chrzanieniu durnot opartych na stereotypach. Tonem żeńskiej odmiany fuhrera tłumaczyła drugiej kobiecie, która zupełnie nie podzielała jej zdania, jakie to jej zdaniem panują stereotypy, że dziewczynki są gorzej traktowane, że ich zabawki uważa się za gorsze (nie wiem kto tak uważa?), że nie mogą zostać kim zechcą i nie chodziło o mechanika czy śmieciarza, ale oczywiście o zaszczytny zawód pilota. Ponadto muszą znosić "końskie zaloty", a już skandaliczne jest, że wymaga się od nich by były grzeczniejsze od chłopców, że czegoś im nie wypada robić. Czyli równamy w dół? Więcej jej głupot w tej chwili nie pamiętam i nie żałuję, zresztą skorzystałem z wolności wyboru kanału. Jeżeli tym zagadnieniem zajmują się tak "postępowe" jednostki, wymyślające problemy, żeby się czuć potrzebnymi do ich rozwiązywania, to nie ma się co dziwić ostrym i nieraz równie niemądrym reakcjom na ich agresywne banialuki.


Niektórym ludziom należałoby wytoczyć proces myślenia - Albert Camus
20-12-2013 15:39
 Ocena 15 na 15
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Na szczęście wyrosłem na zdrowego, heteroseksualnego mężczyznę.

Któż mógłby wątpić, Jennifer.
Lengyel (2127 punktów)
>chłopcy, w tym ja, przebierali się za Marzanny (tak, tak, to ta pogańska bogini)! Skandal!
>Seksualizowano nas od najłodszych lat! A na lekcjach pracy techniki? Chłopcom kazano robić sałatki!
>SAŁATKI! I przyszywaliśmy guziki! Jak kobiety! Skandal. Widziałem też na wlasne oczy, jak
>dziewczynki wbijały gwoździe i grały "w gałę".
>Ciekaw jestem, czy mają Państwo więcej przykładów ze swojego doświadczenia.

Trzeba by chyba utracić całą pamięć okresu dzieciństwa, by takich wspomnień
nie mieć.
worek kości (2937 punktów)
>To Kościół seksualizuje dzieci, nadając seksualną interpretację każdej zabawie małego dziecka.

Jasne, bo przecież seksualność w ogóle nie leży w polu zainteresowania gendersów.

bembergiem w berg
Lengyel (2127 punktów)
>>To Kościół seksualizuje dzieci, nadając seksualną interpretację każdej zabawie małego dziecka.
>Jasne, bo przecież seksualność w ogóle nie leży w polu zainteresowania gendersów.

Nic to - księdze odrabiają i za siebie, i za nich.
21-12-2013 13:36 
 Ocena 3 na 3
Jennifer85 (821 punktów)
>Jasne, bo przecież seksualność w ogóle nie leży w polu zainteresowania gendersów.

Seksualność leży w polu zainteresowania każdego człowieka, który przeszedł wiek dojrzewania, Pan sobie to wyobrazi. Jedynie przedszkolaki temat olewają, bo mają ważniejsze rzeczy na głowie, typu zabawki, bajki i czyj tata jest fajniejszy.

Ale KrK nawet z nich zrobi zboczeńców, którzy lgną do dorosłych. Widocznie dla Michalika każde dziecko, które się do niego ładnie uśmiechnie jest pokusą i zachętą do igraszek W końcu samo się prosi. No, ale spokojnie. Można to podciągnać pod efebofilię (Oberlojtnant Oko na pewno znajdzie w necie odpowiednie badania). Albo uznać, że pedofil został rozochocony ideologią gender. Szatan jest wszędzie i kusi.


The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
21-12-2013 13:56 
 Ocena-3 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>Jasne, bo przecież seksualność w ogóle nie leży w polu zainteresowania gendersów.
>Seksualność leży w polu zainteresowania każdego człowieka, który przeszedł wiek dojrzewania, Pan sobie to wyobrazi. Jedynie przedszkolaki temat olewają

No właśnie - przedszkolaki temat olewają - no bo przecież w tym wieku jeszcze się o takich sprawach nie myśli. Natomiast gendersi proponują edukację seksualną już na tym etapie - nie przeszkadza to Pani?

>dla Michalika każde dziecko, które się do niego ładnie uśmiechnie jest pokusą i zachętą do igraszek

Bzdura.

Przesłanki:
1. Pedofilia jest zaburzeniem na tle seksualnym i może być uznawana za chorobę (coś, co podlega leczeniu).
2. Osoba, która ma skłonności pedofilskie nie zawsze jest odpowiedzialna za swoje zachowanie - może kierować nią bowiem silny popęd seksualny, nad którym nie będzie w stanie zapanować.
3. Michalik uważa, że dzieci, które czują się w domu niekochane, mogą szukać ciepła i miłości u innych, a jeżeli będą miały pecha, trafią na pedofila.
4. Części molestowań dałoby się uniknąć, gdyby dzieci nie szukały miłości poza rodziną, ponieważ w takiej sytuacji mogą mieć pecha i trafić na kogoś, kto tę ich potrzebę wykorzysta.

Wniosek:
Michalik nie zrzuca na dzieci odpowiedzialności za pedofilię, tylko sugeruje, że dzieci z rozbitych rodzin, szukając miłości poza swoją rodziną, mogą mieć pecha i trafić na pedofila, który - za względu na swoje zaburzenie - nie będzie w stanie się opanować przed niewłaściwym zachowaniem.

bembergiem w berg
21-12-2013 14:36 
 Ocena 8 na 8
Jennifer85 (821 punktów)
>No właśnie - przedszkolaki temat olewają - no bo przecież w tym wieku jeszcze się o takich sprawach nie myśli. Natomiast gendersi proponują edukację seksualną już na tym etapie - nie przeszkadza to Pani?

Po pierwsze: gdyby Pan przeczytał to co napisałem zakładając wątek, to by Pan nie zwracał się do mnie per "Pani". Nie wiem więc, czy mamy odpowiednią bazę do dyskusji.

Po drugie: edukacja seksualna jest potrzebna właśnie dlatego, że małe dziecko nie jest zorientowane w tych sprawach i nie wie, np. kiedy pedofil próbuje je "urobić" lub jakiś pan na podwórku przekracza granice. Podobnie: dziecko w wieku 6 lat nie myśli jeszcze o literkach i cyferkach. Natomiast urzędnicy państwowi proponują naukę pisania i rachowania już na tym etapie - nie przeszkadza to Panu?

Edukacja seksualna to nie seksualizacja dzieci. Nauka arytmetyki to nie arytmetyzacja dzieci.

A w ogóle wątek jest o czym innym, więc kulą w płot. Nie mówiłem ani słowa o edukacji seksualnej i zapewniam, że nie była to zasadzka.

>Bzdura.

Więc zobaczmy ...

>Przesłanki:
>1. Pedofilia jest zaburzeniem na tle seksualnym i może być uznawana za chorobę (coś, co podlega leczeniu).

Zgoda.

>2. Osoba, która ma skłonności pedofilskie nie zawsze jest odpowiedzialna za swoje zachowanie - może kierować nią bowiem silny popęd seksualny, nad którym nie będzie w stanie zapanować.

Nie. Bzdura i sofistyka, proszę Pana. To, że np. gwałciciel nie panuje nad popędami, nie oznacza że nie jest odpowiedzialny za swoje zachowanie. Jak ktoś rozpoznaje w sobie niezdrowe popędy, które pchają go do krzywdzenia innych, to idzie na leczenie, albo się kastruje chemicznie. Albo wiesza się na żyrandolu. Wielu tak zrobiło i nie mam im nic do zarzucenia.

>3. Michalik uważa, że dzieci, które czują się w domu niekochane, mogą szukać ciepła i miłości u innych, a jeżeli będą miały pecha, trafią na pedofila.
>4. Części molestowań dałoby się uniknąć, gdyby dzieci nie szukały miłości poza rodziną, ponieważ w takiej sytuacji mogą mieć pecha i trafić na kogoś, kto tę ich potrzebę wykorzysta.
>Wniosek:
>Michalik nie zrzuca na dzieci odpowiedzialności za pedofilię, tylko sugeruje, że dzieci z rozbitych rodzin, szukając miłości poza swoją rodziną, mogą mieć pecha i trafić na pedofila, który - za względu na swoje zaburzenie - nie będzie w stanie się opanować przed niewłaściwym zachowaniem.

Wszystko by było ok. Pan mi jednak wytłumaczy, jeżeli to właśnie miał na myśli Michalik, co oznaczają słowa: "I jeszcze tego drugiego wciągnie."?

Zamiast pedofilia, w powyższym rozumowanku, proszę podstawić seryjnego mordercę i to przeczytać. Potem zastanowić się, czy coś przypadkiem nie zgrzytnęło.


The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
21-12-2013 17:20 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>edukacja seksualna jest potrzebna właśnie dlatego, że małe dziecko nie jest zorientowane w tych sprawach i nie wie, np. kiedy pedofil próbuje je "urobić"

Z tego, co się orientuję, to w takich przedszkolach rysuje się siusiaki, a na dalszym etapie mówi się o środkach antykoncepcyjnych - o zajęciach anty-pedofilskich to nie słyszałem. I dziwię się, że tak swobodnie o tym mówisz, skoro dawniej uczono dzieci, aby po prostu unikały obcych i było to skuteczne; i nie mieszano dzieciom w głowie seksualnością.

>Edukacja seksualna to nie seksualizacja dzieci. Nauka arytmetyki to nie arytmetyzacja dzieci.

Ucząc dzieci matematyki, zachęcamy je do jej stosowania, ucząc dzieci o środkach antykoncepcyjnych, zachęcamy do ich używania. Źle rozumuję?

>To, że np. gwałciciel nie panuje nad popędami, nie oznacza że nie jest odpowiedzialny za swoje zachowanie.

Jeśli ktoś NIE PANUJE nad czymś, to nie można go obarczyć moralną odpowiedzialnością, że dopuścił do czegoś, nad czym nie ma kontroli. Można mieć do niego pretensję, że nie podjął leczenia, ale to już co innego.

>Wszystko by było ok. Pan mi jednak wytłumaczy, jeżeli to właśnie miał na myśli Michalik, co oznaczają słowa: "I jeszcze tego drugiego wciągnie."?

Znaczy tyle, że dziecko może mieć pecha i trafić na pedofila, który nie będzie się w stanie powstrzymać.

>Zamiast pedofilia, w powyższym rozumowanku, proszę podstawić seryjnego mordercę

Nie wiem, co by to miało zmienić. Michalik twierdził, że dzieci pragną miłości i jeśli nie znajdują jej w domu, to mogą szukać tej miłości gdzieś indziej. I mogą trafić na pedofila. Na seryjnego mordercę też mogą trafić pewnie.

bembergiem w berg
21-12-2013 19:15 
 Ocena 2 na 2
Jennifer85 (821 punktów)
>Z tego, co się orientuję, to w takich przedszkolach rysuje się siusiaki, a na dalszym etapie mówi się o środkach antykoncepcyjnych - o zajęciach anty-pedofilskich to nie słyszałem.

Z tego co się orientujesz. Z tego co słyszałeś.

Wpisz w goolge: "sex-ed in kindergarten in " a potem dodaj "us", "uk", "ireland", "netherlands" etc. i poczytaj artykuły. Nie wiem, czy mogę zamieszczać linki, więc musisz sobie sam poradzić. Znajdziesz info o tych, jak to nazwałeś "zajęciach antypedofilskich", jak również o spotkaniach z kobietami w ciąży, o rozmowach na temat niemowląt i opieki nad nimi. Dużo fajnych rzeczy. I tak, dzieci powinny wiedzieć o środkach antykoncepcyjnych. Obawiam się, że w przedszkolu jeszcze tego do końca nie zrozumieją, ale żadnej krzywdy nie doznają. Nie jest to na pewno "mieszanie w głowach seksualnością".

Ale na prawdę, poczytaj. Bez bzdur, które wmawia Oko i jego komando.

>I dziwię się, że tak swobodnie o tym mówisz, skoro dawniej uczono dzieci, aby po prostu unikały obcych i było to skuteczne; i nie mieszano dzieciom w głowie seksualnością.

Nie było w przypadku, kiedy "urabiał" (to się nazywa w literaturze "grooming", ale nie znam polskiego odpowiednika) dziecko ktoś z jego bliskiego otoczenia. I dzisiaj też się uczy. Dziwię się, że mówisz o tym tak mało swobodnie.

>Ucząc dzieci matematyki, zachęcamy je do jej stosowania, ucząc dzieci o środkach antykoncepcyjnych, zachęcamy do ich używania. Źle rozumuję?

Źle. Anlogia bardzo niedoskonała, żeby nie powiedzieć, że wyciągnięta z głębin Twojej zacności. Ale nawet gdyby była trafna, to i tak odpowiem: i co z tego?

Twój błąd: mylisz zachęcanie do stosowania środków antykoncepcyjnych w przyszłości z zachęcaniem do uprawiania seksu z dorosłymi. Ostatnio popularne nieporozumienie w prawicowych kręgach.

>Jeśli ktoś NIE PANUJE nad czymś, to nie można go obarczyć moralną odpowiedzialnością, że dopuścił do czegoś, nad czym nie ma kontroli. Można mieć do niego pretensję, że nie podjął leczenia, ale to już co innego.

Nie masz racji. Tak samo jak stan upojenia alkoholowego nie jest okolicznością łagodzącą. Nie odróżniasz skłonności pedofilskich od gwałtu na nieletnim (lub tzw. w żargonie prawniczym innych czynności seksualnych). Pierwsze, samo w sobie nie musi wiązać się z krzywdą dziecka (jeżeli osobnik podejmie leczenie albo sam wyeliminuje się ze społeczeństwa), drugie jest wyrządzeniem krzywdy. Jest to też co innego niż czyn popełniony w afekcie, lub pod wpływem silnych emocji.

>Znaczy tyle, że dziecko może mieć pecha i trafić na pedofila, który nie będzie się w stanie powstrzymać.

Karkołomna interpretacja. Przykro mi, ale nie znaczy i niestety zdrowy rozsądek wyłączyłeś w tym miejscu. W którym wszechświecie zdanie: "I jeszcze tego drugiego wciągnie." oznacza: "że dziecko może mieć pecha i trafić na pedofila, który nie będzie się w stanie powstrzymać."??? Czy, pomijając już semantykę, czytając tę swoją wypowiedź nie odczuwasz pewnego niesmaku w głębi swojej duszy?

>Na seryjnego mordercę też mogą trafić pewnie.

I jeszcze jego wciągną, prawda?


The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
worek kości (2937 punktów)
>I tak, dzieci powinny wiedzieć o środkach antykoncepcyjnych. Obawiam się, że w przedszkolu jeszcze tego do końca nie zrozumieją, ale żadnej krzywdy nie doznają.

A jeśli Twoje obawy są nieuzasadnione, a dzieci - bo przecież dzieci szybko się uczą - zrozumieją przeznaczenie antykoncepcji, jak również zostaną uświadomione w sprawach seksu? Jaki sens miałby wtedy sprzeciw wobec pedofilii?

>Nie było w przypadku, kiedy "urabiał" dziecko ktoś z jego bliskiego otoczenia.

Super, dziecko, na wszelki wypadek, powinno być uczone podejrzliwości wobec swoich rodziców. Stalin byłby dumny.

>>Ucząc dzieci matematyki, zachęcamy je do jej stosowania, ucząc dzieci o środkach antykoncepcyjnych, zachęcamy do ich używania.
>i co z tego?

Jak wyżej - czy następnym krokiem nie będzie legalizacja pedofilii?

>Twój błąd: mylisz zachęcanie do stosowania środków antykoncepcyjnych w przyszłości z zachęcaniem do uprawiania seksu z dorosłymi.

Uważam, że "zachęcanie do stosowania środków antykoncepcyjnych w przyszłości" jest zachęcaniem do stosowania środków antykoncepcyjnych już teraz. A do czego prowadzi takie zachęcanie, wystarczy spojrzeć na Anglię - szeroka kampania edukacji seksualnej młodzieży i największy w Europie odsetek nieletnich matek.

>>Jeśli ktoś NIE PANUJE nad czymś, to nie można go obarczyć moralną odpowiedzialnością, że dopuścił do czegoś, nad czym nie ma kontroli. Można mieć do niego pretensję, że nie podjął leczenia, ale to już co innego.
>Nie masz racji. Tak samo jak stan upojenia alkoholowego nie jest okolicznością łagodzącą.

A alkoholizm, czyli choroba psychiczna, okolicznością łagodzącą będzie czy nie?

>Nie odróżniasz skłonności pedofilskich od gwałtu na nieletnim (lub tzw. w żargonie prawniczym innych czynności seksualnych). Pierwsze, samo w sobie nie musi wiązać się z krzywdą dziecka (jeżeli osobnik podejmie leczenie albo sam wyeliminuje się ze społeczeństwa), drugie jest wyrządzeniem krzywdy.

Skłonności pedofilskie są pewną namiętnością, pragnieniem, inklinacją to popełniania określonych czynów. Póki co jednak w prawie pojęcie myślozbrodni nie funkcjonuje. Ale bycie osobą chorą - a pedofilię do chorób można zaklasyfikować - bywa okolicznością łagodzącą.

>W którym wszechświecie zdanie: "I jeszcze tego drugiego wciągnie." oznacza: "że dziecko może mieć pecha i trafić na pedofila, który nie będzie się w stanie powstrzymać."???

Można wyobrazić sobie sytuację, w której pedofil nienawidzi w sobie swoich skłonności, a że nie może nad nimi panować, to unika dzieci. No i pech, przychodzi do niego złaknione miłości dziecko, puszczają mu hamulce i robi coś, czego nie chciał, ale czego nie mógł powstrzymać. Nie znaczy to jednak, że dziecko jest winne - było ono nieświadomym katalizatorem pedofilskich skłonności.

bembergiem w berg
21-12-2013 21:51 
 Ocena 4 na 4
Jennifer85 (821 punktów)
>A jeśli Twoje obawy są nieuzasadnione, a dzieci - bo przecież dzieci szybko się uczą - zrozumieją przeznaczenie antykoncepcji, jak również zostaną uświadomione w sprawach seksu? Jaki sens miałby wtedy sprzeciw wobec pedofilii?

Wow, dzieci uświadomione w sprawach seksu. Katastrofa!
Zdajesz sobie sprawę, że aby dziecko uświadomić skąd się biorą dzieci nie trzeba go molestować seksualnie? Czy dla Ciebie to jedno i to samo?

>Super, dziecko, na wszelki wypadek, powinno być uczone podejrzliwości wobec swoich rodziców. Stalin byłby dumny.

Nie wynika z mojej wypowiedzi. Stalin pogłaskałby Cię za Twoją umiejętność przekręcania znaczenia słów do celów propagandowych. To jest tylko i wyłącznie Twoja konfabulacja.

>Jak wyżej - czy następnym krokiem nie będzie legalizacja pedofilii?

Nie. Nie będzie. Napisałem, jaki błąd popełniłeś. Do którego "wyżej" mnie odsyłasz?

>Uważam, że "zachęcanie do stosowania środków antykoncepcyjnych w przyszłości" jest zachęcaniem do stosowania środków antykoncepcyjnych już teraz.

Uważać sobie możesz. Ale nie może nim być w przypadku, kiedy dziecko nie odczuwa popędu seksualnego. Po co miałoby używać środków antykoncepcyjnych, skoro nie seks mu w głowie? Czy Twoim zdaniem dziecko reaguje podnieceniem na dźwięk słowa "antykoncepcja"? W jego mózgu przeskakuje jakaś dźwignia i nagle staje się maniakiem seksualnym? Na jakim świecie Ty żyjesz?

>A do czego prowadzi takie zachęcanie, wystarczy spojrzeć na Anglię - szeroka kampania edukacji seksualnej młodzieży i największy w Europie odsetek nieletnich matek.

Problem istniał już w latach trzydziestych i był skorelowany z sytuacją społeczną. Być może nie wiesz o tym, ale UK po II WŚ doświadczyło fali biedy, przestępczości i niepokojów społecznych. Rozpadło im się imperium, przemysł nie domagał i rzeczy typu woda, czekolada, mleko były reglamentowane. Dziwisz się, że rodziny się rozpadały, a nastolatki zachodziły w ciążę? Nie musisz wierzyć mi na słowo. Sprawdź, jak wyglądało życie w UK, np. w latach 60-tych i oceń, czy edukacja seksualna ponosi za to wszystko winę? Czy może jest to rozsądna reakcja rządu w obliczu realnego problemu?

>A alkoholizm, czyli choroba psychiczna, okolicznością łagodzącą będzie czy nie?

Nie. Poza tym alkoholizm to nie jest choroba psychiczna. Ma ona podłoże jak najbardziej somatyczne. Czy rak mózgu to choroba psychiczna?

>Skłonności pedofilskie są pewną namiętnością, pragnieniem, inklinacją to popełniania określonych czynów. Póki co jednak w prawie pojęcie myślozbrodni nie funkcjonuje.

Twoje odniesienia do Orwella są tutaj bez racji bytu. Jest to jeden z moich ulubionych pisarzy, więc ostrzegam: kto Orwellem wojuje, od Orwella dostaje po tyłku. I dostają przeważnie nieroztropni prawacy, którym się coś wydaje, że czytali.

A co do sensu Twojej wypowiedzi: nigdy nie deklarowałem chęci wprowadzenia pojęcia myślozbrodni do prawa karnego. Jeżeli uważnie przeczytasz mój poprzedni komentarz, to zdasz sobie sprawę, że jest dokładnie na odwrót. Jeżeli zaś nie chcesz zadać sobie trudu, to skończ waść.

>Ale bycie osobą chorą - a pedofilię do chorób można zaklasyfikować - bywa okolicznością łagodzącą.

Zależy. Zbyt wielka kromka, aby ją Twoim pojęciowym pasztetem posmarować. Nie każda choroba stanowi okoliczność łagodzącą.

>Można wyobrazić sobie sytuację, w której pedofil nienawidzi w sobie swoich skłonności, a że nie może nad nimi panować, to unika dzieci. No i pech, przychodzi do niego złaknione miłości dziecko, puszczają mu hamulce i robi coś, czego nie chciał, ale czego nie mógł powstrzymać. Nie znaczy to jednak, że dziecko jest winne - było ono nieświadomym katalizatorem pedofilskich skłonności.

Ale jednak winni rodzice, którzy nie dostarczyli dziecku miłości (bo się rozwiedli) i dlatego młody szukał jej w ramionach seryjnego mor... przepraszam, pedofila. A on biedny tak bardzo się starał, tak bardzo chciał nie zgwałcić. Kupił już sobie sznur, ale nie zdążył. Dziecko nieświadomie go sprowokowało. Tak, można sobie to wyobrazić. Ale zaraz potem chce się rzygać.

Rozpoznałeś wprawdzie urodę koniunktiwu, ale Twoja retoryka jest dalej parciana, a dyskryminacja w rozumowaniu na poziomie zerowym. W Twoim świecie wszystko łączy się ze wszystkim i oznacza wszystko inne. No i pozostaje kwestia smaku, który jeszcze musisz w sobie wyrobić.

Tracisz czas, Panie Worek Kości. Jeszcze nigdy agitka mnie do niczego nie przekonała.


The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
finerbijk (17282 punktów)
Twój przypadek świetnie ilustruje bezsens tzw. gender studies, bo jak widać zachowania dzieci dawno wyprzedziły, to co chce się obecnie wprowadzać ustawowo.

>Na szczęście wyrosłem na zdrowego, heteroseksualnego mężczyznę.
Na tak, pewnie jakbyś nie był Jennifer hetero to raczej byłbyś chory
Jedno zdanie i już wszystko wiadomo.
Jennifer85 (821 punktów)
>Na tak, pewnie jakbyś nie był Jennifer hetero to raczej byłbyś chory

Dla niektórych - owszem.

The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
oportunista (1711 punktów)
Przy okazji jakiejś tam imprezy podobny temat wypłynął. W gronie rówieśników porównywaliśmy dzieciństwo nasze i naszych wnuków. Lata 60-te, przeciętna ilość rodzeństwa od 4 do 7 sztuk, całymi dniami na podwórku, bez dozoru, bez ingerencji dorosłych w nasze bójki i zabawy, każda wpadka groziła mantem od rodziców i nie tylko. W szkole budujemy karmniki, przyszywamy guziki, robimy na drutach, haftujemy. Siostrze podbieram jej robótki, ona korzysta z umiejętności technicznych braci. Rodzice niewiele mają dla nas czasu, tylko dzięki stanowczej dyscyplinie mama panuje nad nami. Do 10 lat dziewczynki biją się równie dobrze jak chłopaki, każda draka trzymana w tajemnicy przed rodzicami. Gdy się wyda, dostajemy cięgi, bez wnikania kto zawinił. Krótko mówiąc patologia przez duże P. Dzisiaj naszym rodzicom odebrano by nas i umieszczono w placówkach opiekuńczych.
Seksizmem nikt się nie zajmował, były ważniejsze sprawy, Nauczyciel pilnował się coby być poprawny politycznie, rodzice przy dzieciach za dużo nie paplali, coby te do szkoły z sensacjami nie poszły. Ksiądz miał się na baczności i ubeka zza winkla wypatrywał.
Dziś rodzina z trójką dzieci nazywa się wielodzietna, najwięcej jest jednak jedynaków. Niby niczego im nie brakuje,komputery, rowery i bajery, nie biegają po podwórku, nie bawią się z kolegami na dworze, nie grają w piłkę, chowanego....
Na spacery, najczęściej na zakupy przy okazji, z rodzicami chodzą, czyściutkie, zadbane, rączek brudnych nie mają. Nie łażą po drzewach, do sąsiada na jabłka przez płot. Totalnie inwigilowane przez rodziców, nawet fajki nie mają jak zakurzyć, piwka wypić po kryjomu, w lekarza z koleżanką się pobawić. Tak sobie myślę - to też jest patologia i wcale nie przez mniejsze P.
Dzieci przestały być szkodnikami wyskakującymi z każdej dziury, są dziś gwiazdami, pępkiem wszechświata. Na jedno dzieciątko przypada często dwoje rodziców, czworo dziadków, wujkowie i ciotki do tego. Pochylają się nad nim nauczyciel, ksiądz i wójt, wszyscy zatroskani o jego dobro. Nie mieszałbym do tego religijnego BDSM, wynika to raczej z braku lepszego zajęcia. Już niedługo się okaże na ile ocenią obecne starania sami zainteresowani i jak nam za nie odpłacą. Włosów z głowy z tego powodu rwać nie będę, głównie dlatego, że niewiele mi ich zostało.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365