Racjonalista - Strona głównaDo treści
Grupy defaworyzowane na rynku pracy

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
NapisanoAutorTytuł
22-12-2013 13:55Kacprzyński (29 punktów)
(zablokowany)
Grupy defaworyzowane na rynku pracy
Ocena -1 na 1
Jako członek grupy silnie defaworyzowanej na rynku pracy, zadam pytanie. Mianowicie... raczej powinniśmy siedzieć w domach na rentach i nie zabierać pracy Wam, zdrowym ?. Czy też wykonywać najprostsze prace, niewymagające kwalifikacji ?. A może siedzieć w DPS- ach ?.

Jakie jest Państwa zdanie ?.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ratatoskr (4439 punktów)
>Jako członek grupy silnie defaworyzowanej na rynku pracy, zadam pytanie. Mianowicie... raczej
>powinniśmy siedzieć w domach na rentach i nie zabierać pracy Wam, zdrowym ?. Czy też wykonywać
>najprostsze prace, niewymagające kwalifikacji ?. A może siedzieć w DPS- ach ?.
>Jakie jest Państwa zdanie ?.

Każdy powinien starać się znaleźć dla siebie taki rodzaj zajęcia, który najlepiej wykorzystuje jego potencjał. Jako pracownik etatowy, wolny strzelec, biznesmen. Podejmowanie się pracy poniżej swoich możliwości jest raczej kiepskim rozwiązaniem - na dłuższą metę to bardzo frustrujące.
Maldoror XXIII (2480 punktów)
>Jako członek grupy silnie defaworyzowanej na rynku pracy, zadam pytanie. Mianowicie... raczej
>powinniśmy siedzieć w domach na rentach i nie zabierać pracy Wam, zdrowym ?. Czy też wykonywać
>najprostsze prace, niewymagające kwalifikacji ?. A może siedzieć w DPS- ach ?.
>Jakie jest Państwa zdanie ?.

Tak naprawdę to wszyscy pracownicy w Polsce są defaworyzowani niezależnie od tego czy są niepełnosprawni, czy w pełni sprawni. Pracodawcy często preferują niepełnosprawnych, bo wtedy mogą jeszcze bardziej zejść z kosztów pracy."Lewiatan" każe neoliberałom uelastyczniać Kodeks pracy i mamy to co mamy... a jeszcze geniusze m.in. z Racjonalisty domagają się zniesienia płacy minimalnej, bo dla nich 350 euro to astronomiczna kwota jak na europejski kraj i powinno się ich zdaniem zarabiać max 100 euro, albo tyle co w Afryce subsaharyjskiej wówczas będziemy mieli raj na ziemi. Za dużo państwa mamy tam gdzie go być nie powinno i za mało tam gdzie przydałaby się jego ingerencja.


br
22-12-2013 14:46 
 Ocena-1 na 1
Kacprzyński (29 punktów)
(zablokowany)
>>Jako członek grupy silnie defaworyzowanej na rynku pracy, zadam pytanie. Mianowicie... raczej
>>powinniśmy siedzieć w domach na rentach i nie zabierać pracy Wam, zdrowym ?. Czy też wykonywać
>>najprostsze prace, niewymagające kwalifikacji ?. A może siedzieć w DPS- ach ?.
>>Jakie jest Państwa zdanie ?.
>Tak naprawdę to wszyscy pracownicy w Polsce są defaworyzowani niezależnie od tego czy są niepełnosprawni, czy w pełni sprawni. Pracodawcy często preferują niepełnosprawnych, bo wtedy mogą jeszcze bardziej zejść z kosztów pracy."Lewiatan" każe neoliberałom uelastyczniać Kodeks pracy i mamy to co mamy... a jeszcze geniusze m.in. z Racjonalisty domagają się zniesienia płacy minimalnej, bo dla nich 350 euro to astronomiczna kwota jak na europejski kraj i powinno się ich zdaniem zarabiać max 100 euro, albo tyle co w Afryce subsaharyjskiej wówczas będziemy mieli raj na ziemi. Za dużo państwa mamy tam gdzie go być nie powinno i za mało tam gdzie przydałaby się jego ingerencja.
>
br


Bardziej preferuje się studentów- do pracy w " młodym " zespole.
Osoby takie jak ja często wykonują DOŻYWOTNIO najprostsze prace- robotnik niewykwalifikowany, ochroniarz bez licencji, dozorca , portier, sprzątacz, szeregowy pracownik np. w McDonaldsie,układanie kostki Bauma itp. . W porywach proste prace biurowe, czy archiwizacje dokumentów.
Studenci wykonują te prace przejściowo.
22-12-2013 15:45 
 Ocena 3 na 3
Barbiel (1106 punktów)
> Osoby takie jak ja często wykonują DOŻYWOTNIO najprostsze prace- robotnik niewykwalifikowany, ochroniarz bez licencji, dozorca , portier, sprzątacz, szeregowy pracownik np. w McDonaldsie,układanie kostki Bauma itp. . W porywach proste prace biurowe, czy archiwizacje dokumentów.
Kto według Ciebie powinien wykonywać te prace?
Trampur (1 punktów)
"Tak naprawdę to wszyscy pracownicy w Polsce są defaworyzowani niezależnie od tego czy są niepełnosprawni, czy w pełni sprawni."

Nie bardzo rozumiem co masz tu na myśli, pracuję jako programista dla wrocławskiej firmy SMT Software, która nigdy nie dała mi odczuć w jakikolwiek sposób, że jestem "tylko" pracownikiem. Może to specyfika akurat mojego zawodu, ale w tej branży pracodawca jest tak samo ważny dla pracownika, jak pracownik dla pracodawcy.

" a jeszcze geniusze m.in. z Racjonalisty domagają się zniesienia płacy minimalnej, bo dla nich 350 euro to astronomiczna kwota jak na europejski kraj i powinno się ich zdaniem zarabiać max 100 euro, albo tyle co w Afryce subsaharyjskiej wówczas będziemy mieli raj na ziemi."

Warto zastanowić się nad konsekwencjami odwrotnej polityki, tzn. zwiększania płacy minimalnej. Problem takiego podejścia polega na tym, że zwiększanie wartości danej pracy na papierze nie zwiększa jej wartości w rzeczywistości, więc ludzie zarabiający poniżej płacy minimalnej zwyczajnie stracą pracę. Rosnąca płaca minimalna uderza najbardziej w przedsiębiorców, którym przestaje się opłacać zatrudnianie pracowników i ostatecznie najbardziej cierpią ci ostatni, chociaż to właśnie ich taki system miałby chronić.
25-12-2013 22:28 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
Głupoty opowiadasz, a nawet firma w której jesteś zatrudniony jest na to dowodem, płacąc Ci - jak mniemam - wysoce powyżej obecnej pensji minimalnej.
Skoro im się to opłaca, to każdemu powinno się opłacać płacić godziwie, albo może znikać i nie psuć dalej rynku. Niezbędność realnej płacy minimalnej zaczynają rozumieć nawet w USA:
Cytat:
Dwaj giełdowi giganci: McDonald's i sieć hipermarketów Wal-Mart są pośrednio dotowani olbrzymimi pieniędzmi z budżetu USA - donosi Bloomberg. Chodzi o to, że ich pracownicy zarabiają mniej, niż wynosi próg ubóstwa i by związać koniec z końcem, korzystają z pomocy społecznej. Taki układ pozwala koncernom utrzymać bardzo niskie płace i zachować wysokie zyski.

Efekt niskich płac? Pracownicy, którzy pracują na etatach, są zmuszeni do korzystania z pomocy społecznej. Bloomberg podaje, że całkowita pomoc publiczna udzielona w tym roku przemysłowi fast-foodów to 7 mld dol. Cytowane dane zgromadzone przez uniwersytety Berkeley i Illinois nie pozostawiają złudzeń - pracownicy restauracji i usług gastronomicznych otrzymują największą pomoc publiczną spośród wszystkich branż. Ponad połowa rodzin, których domownicy pracują w fast-foodach, otrzymuje jakąś formę pomocy społecznej. To dwa razy więcej od średniej w innych sektorach. Pracownicy fast-foodów najwięcej dostają z tytułu ubezpieczeń zdrowotnych - 4 mld dol. Pozostałe 3 mld dol. idzie na programy pomocowe (m.in. bony żywnościowe).

W USA większość spośród 3,9 mln pracowników fast-foodów jest zatrudnionych przez McDonald's. Z danych uniwersytetów Berkeley i Illinois wynika, że od 2007 r. tylko pracownicy tej sieci dostają 1,2 mld dol. pomocy od państwa rocznie. Bloomberg rozprawia się też ze stereotypem pracownika fast-foodu. Według badań nie przeważają tu nastolatki - dwie trzecie to dorośli, a ponad jedna czwarta ma dzieci.
wyborcza.p(*)_ponizej_granicy_ubostwa_.html

PS. I dodatkowo jeszcze wyliczenia na wypadek kolejnych bzdur o adekwatności płacy minimalnej do innych wskaźników, jak produktywność czy ekonomiczność działalności gosp.:
Cytat:
Bloomberg wskazuje, że gdyby płaca minimalna była od 1968 r. podnoszona o wskaźnik inflacji, wynosiłaby dzisiaj 10,77 dol. za godzinę. Taka stawka pozwoliłaby zarobić rocznie 22 tys. 401,6 dol., czyli nieco powyżej progu ubóstwa. Z kolei gdyby wynagrodzenie minimalne było podnoszone wraz ze wzrostem produktywności, wynosiłoby 20 dol. za godzinę (ponad 41 dol. rocznie, czyli więcej niż przeciętna płaca). Gdyby minimalne stawki za godzinę pracy były podnoszone w tempie wzrostu zysków najbogatszego 1 proc. Amerykanów, wynosiły by 22 dol. za godzinę (ponad 45,7 tys. dol.).
pawel1618 (611 punktów)
A jakie szanowny pan ma kwalifikacje? Może rozmowę należałoby rozpocząć od tego? Ja akurat pracuję w branży IT od kilkunastu lat, przez ten czas pracowałem w kilku firmach także jako manager i w sumie zatrudniłem około 200 osób, co znaczy że przeprowadziłem jakieś 600 - 800 rozmów kwalifikacyjnych i przeglądnąłem ponad 3000 CV. I wśród tych wszystkich CV nie natknąłem się na ani jedną osobę z niepełnosprawnością. A nadmienię, że wystarczy mi, żeby człowiek miał sprawną głowę, oczy i co najmniej jedną rękę do pisania na klawiaturze.
22-12-2013 15:48 
 Ocena 1 na 1
Kacprzyński (29 punktów)
(zablokowany)
>A jakie szanowny pan ma kwalifikacje? Może rozmowę należałoby rozpocząć od tego? Ja akurat pracuję w branży IT od kilkunastu lat, przez ten czas pracowałem w kilku firmach także jako manager i w sumie zatrudniłem około 200 osób, co znaczy że przeprowadziłem jakieś 600 - 800 rozmów kwalifikacyjnych i przeglądnąłem ponad 3000 CV. I wśród tych wszystkich CV nie natknąłem się na ani jedną osobę z niepełnosprawnością. A nadmienię, że wystarczy mi, żeby człowiek miał sprawną głowę, oczy i co najmniej jedną rękę do pisania na klawiaturze.
Wysokie kwalifikacje, jak na osobę z mojego środowiska, ale w porównaniu do osób zdrowych żenada... www.ihuw.pl tylko... miałem być pracownikiem naukowym, niepełnosprawność się pogłębiła i sobie odpuściłem... w CV jeden dłuższy wolontariat, zlecenia prywatne ( research ), plus działalność w młodzieżówce PO i wolontariat w warszawskim Archiwum Państwowym ( archiwalna baza danych ).
. Jak na osobę w wieku 38 lat to śmiesznie mało, nigdy nie pracowałem na etacie .

Mogę pracować za darmo, nawet i trzy lata, mogę być wolontariuszem, także w firmie, mogę płacić za staż. Byle tylko się rozwijać i iść do przodu. Mogę też skończyć studia podyplomowe i dodatkowy kierunek- na to jest dofinansowanie z PFRON u

Tak, mam sprawną głowę, oczy i co najmniej jedną rękę do pisania nie klawiaturze. Ale bez studiów podyplomowych się nie obejdzie tak, czy siak.
22-12-2013 16:36 
 Ocena 4 na 4
pawel1618 (611 punktów)
Wydaje mi się, że musi pan sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie, czy powodem problemów z pracą jest niepełnosprawność, czy może fakt, że posiada pan wykształcenie w dziedzinie, w której od wielu już lat występuje olbrzymia nadprodukcja absolwentów w stosunku do zapotrzebowania rynku.
Być może rzeczywistym problemem jest brak doświadczenia zawodowego spowodowany pozostawaniem poza rynkiem pracy przez długi czas z powodu choroby. W takim przypadku nie poszukiwałbym pracy na etacie, bo w sytuacji olbrzymiej konkurencji pracodawca wybierze raczej osobę doświadczoną.
22-12-2013 18:33 
 Ocena-1 na 1
Kacprzyński (29 punktów)
(zablokowany)
>Wydaje mi się, że musi pan sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie, czy powodem problemów z pracą jest niepełnosprawność, czy może fakt, że posiada pan wykształcenie w dziedzinie, w której od wielu już lat występuje olbrzymia nadprodukcja absolwentów w stosunku do zapotrzebowania rynku.
>Być może rzeczywistym problemem jest brak doświadczenia zawodowego spowodowany pozostawaniem poza rynkiem pracy przez długi czas z powodu choroby. W takim przypadku nie poszukiwałbym pracy na etacie, bo w sytuacji olbrzymiej konkurencji pracodawca wybierze raczej osobę doświadczoną.
Czyli frelancing, bądź ewentualnie własna firma. Rozumiem.
Kacprzyński (29 punktów)
(zablokowany)
>>Wydaje mi się, że musi pan sobie szczerze odpowiedzieć na pytanie, czy powodem problemów z pracą jest niepełnosprawność, czy może fakt, że posiada pan wykształcenie w dziedzinie, w której od wielu już lat występuje olbrzymia nadprodukcja absolwentów w stosunku do zapotrzebowania rynku.
>>Być może rzeczywistym problemem jest brak doświadczenia zawodowego spowodowany pozostawaniem poza rynkiem pracy przez długi czas z powodu choroby. W takim przypadku nie poszukiwałbym pracy na etacie, bo w sytuacji olbrzymiej konkurencji pracodawca wybierze raczej osobę doświadczoną.
>Czyli frelancing, bądź ewentualnie własna firma. Rozumiem.

PS. Już w 200 roku, kiedy skończyłem ten cholerny IH UW, wiedziałem, że on jest bezwartościowy. Do wydawnictw woleli specjalistów po poligraficznych ZSZ.

Osoba ciężko chora od urodzenia nie powinna studiować, tylko ukończyć technikum specjalne, lub specjalną ZSZ.
Po tym dla kogoś niepełnosprawnego, takiego, jak ja, w stopniu znacznym jest praca.

A tak, to dożywotnio status freelancera z ubezpieczeniem z renty. A jak etat, to na taśmie w zakłdzie pracy chronionej. Albo skręcanie długopisów w domu. Proste.

Na własny biznes z powodu ustawicznej ciężkiej choroby jestem psychicznie za cienki- trzeba tu mieć niesamowitą odporność na stres.

Nie mam pretensji do rynku pracy i oświaty/edukacji, czy do państwa. Mam pretensje do lekarzy, że spaprali poród mojej matki, przez co jestem dożywotnim kaleką, i do psycholożek w poradni wychowawczo- zawodowej, że się nie zorientowały, że jestem chory- nie były to neuropsycholożki, więc nie wysłały mnie np. do poradni neurologicznej ) na rezonans magnetyczny czy tomografię głowy. Wtedy by mi może wystawiły skierowanie do szkoly specjalnej.

Zresztą mój ojciec chciał mnie od początku dać do szkoły specjalnej i szkoda, że tego nie przewalczył. Po specjalnej szkole typu technikum bądź ZSZ dostałbym pracę, może nawet dobrze płatną.
Selanos (12869 punktów)
Jako osoba nieposiadająca znajomości, niepotrafiąca siedzieć cicho i niepotrafiąca się podlizywać, też czuję się defaworyzowany. Na dodatek jestem w trakcie studiów, co też mnie dyskwalifikuje, bo dobry pracownik to młody, ale już doświadczeniem i dwoma fakultetami.

To właściwie dobre pytanie, z jednej strony mamy rencistów, z drugiej ogłoszenia pracy dla osób na emeryturze, rencie lub ze stopniem niepełnosprawności, na co zaczynają narzekać osoby, niech będzie że pełnosprawne.
Kacprzyński (29 punktów)
(zablokowany)
A chciałby Pan przez całe życie szarpać się jako freelancer ?. Wieczny wolontariusz/stażysta ?.

Albo pracować DOŻYWOTNIO na taśmie jako robotnik niewykwalifikowany, przesiadywać nockami jako portier/parkingowy, czy w najlepszym razie w biurze jako obsługa ksero, bez jakichkolwiek szans na awans, czy pójście dalej ?.

My, osoby wykluczone, na stałe jesteśmy skazane, na to, co osoby pełnosprawne traktują często jako chwilowy przystanek w drodze do kariery.

Więc nie mam nam czego specjalnie zazdrościć.

Proszę, jakby co. wejść na te fora: www.schizofrenia.evot.org , www.ipon.pl/forum ( konkretnie dział dla osób z mózgowym porażeniem dziecięcym ). Tam można się wielu rzeczy dowiedzieć.

A odnośnie znajomości... trzeba nieraz mieć mocną głowę i wiedzieć, z kim pić wódę. Tak się nie raz dostaję pracę ( a jak się jest kobietą, to śpiąc, z kim trzeba ). Niestety.
23-12-2013 18:56 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>A chciałby Pan przez całe życie szarpać się jako freelancer ?. Wieczny wolontariusz/stażysta ?.

Nie chciałbym, ale między tym co chcemy, a tym co mamy czasem jest spora różnica.

>Albo pracować DOŻYWOTNIO na taśmie jako robotnik niewykwalifikowany, przesiadywać nockami jako portier/parkingowy, czy w najlepszym razie w biurze jako obsługa ksero, bez jakichkolwiek szans na awans, czy pójście dalej ?.

Jak wyżej, znam wielu ludzi w przedziale od dwudziestu kilku do trzydziestu kilku lat, których życie właśnie tak wygląda, często mimo tego, że posiadają wyższe wykształcenie. Niestety, magister jest teraz tyle warty, że dyplom można często użyć zamiast papieru toaletowego, szkoda. Jestem całym sercem za tym, żeby zwiększyć wymagania przy przyjmowaniu na studia, najlepiej przywrócić egzaminy wstępne i podnieść poziom. Skończmy z masową produkcją magistrów. Pozdrawia student trzeciego roku.

>My, osoby wykluczone, na stałe jesteśmy skazane, na to, co osoby pełnosprawne traktują często jako chwilowy przystanek w drodze do kariery.

Osoby pełnosprawne, mają ten sam problem. Sytuacja na rynku pracy jest po prostu fatalna.

>Więc nie mam nam czego specjalnie zazdrościć.

Z reguły staram się nikomu niczego nie zazdrościć. Co najwyżej wściekam się, kiedy widzę jawną niesprawiedliwość.

>A odnośnie znajomości... trzeba nieraz mieć mocną głowę i wiedzieć, z kim pić wódę. Tak się nie raz dostaję pracę ( a jak się jest kobietą, to śpiąc, z kim trzeba ). Niestety.

Niestety. Jak ktoś nie wie z kim pić i generalnie do picia się nie nadaje, albo nie jest przysłowiową długonogą blondynką "otwartą na propozycję" czy jak to teraz nazywają, to obecnie ma przerąbane. To oczywiście uogólnianie, są zawody, gdzie człowiek znajduje pracę bez problemu. Okazjonalnie wciąż walę głową w mur żałując tego, że wybrałem ogólniaka zamiast technikum i że nie zdecydowałem się na bardziej techniczne kierunki. Orłem i sokołem z matematyki i fizyki nie byłem, ale moi rodzice mieli pieniądze na to, żeby w razie problemów wyciągnęliby mnie z nich za uszy korepetycjami. Niestety, spieprzyłem sprawę i szukam innych rozwiązań o co nie jest tak łatwo.

Wróć do listy wątków działu Społeczeństwo i kraj
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365