 |
Historia pewnej ballaty. Czy bylibyśmy sobą w innych czasach Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-12-2013 14:46 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Historia pewnej ballaty. Czy bylibyśmy sobą w innych czasach
8 na 8 | Jako, że ostatnio na Racjonaliście pojawia się coraz więcej artykułów historycznych, chciałem przedstawić Wam rozważania o tym, dlaczego urodziliśmy się w tym, a nie innym czasie. Uważam, że są dobre na koniec roku. Czy gdyby ta sama konfiguracja genów, z jakiej powstaliśmy zdarzyła się w XIV wieku, otworzylibyśmy te same oczy na błotnistych zaułkach średniowiecznej Florencji? Kim bylibyśmy wtedy z tymi samymi skłonnościami i umiejętnościami? Czy mielibyśmy skłonność do sceptycznego myślenia, czy też mamy ją w sobie tylko i wyłącznie dzięki udanej edukacji? www.psr.or(*)em/729-historia-pewnej-ballatyDo owych rozważań zainspirowała mnie mroczna legenda ciążąca na pewnej pięknej ballacie, której możecie posłuchać w linkach podanych w powyższym artykule. Ilekroć jej słucham wyobrażam sobie osobę świadomą, rzeczywiście najlepiej kobietę, która urodziła się i żyje w XIV wieku. Wyobrażam sobie ateistkę, pełną naukowych intuicji, żyjącą w społeczeństwie całkowicie pogrążonym w myśleniu rytualno magicznym. Takie osoby rzeczywiście istniały w przeszłości - pomyślmy choćby o naszym Kazimierzu Łyszczyńskim, którego ateizm był fenomenem w XVII wiecznej Polsce. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | finerbijk (17282 punktów) | >Kim bylibyśmy wtedy z tymi samymi skłonnościami i umiejętnościami? Czy mielibyśmy skłonność do sceptycznego myślenia, czy też mamy ją w sobie tylko i wyłącznie dzięki udanej edukacji? Bylibyśmy na pewno nie tacy sami, moim zdaniem, lecz może podobni i w mniejszych ilościach, bo i ludzi było mniej i swobody wypowiedzi mniej. Umierających za ateizm czy wolną myśl zawsze było mniej niż umierających za wiarę, honor lub ojczyznę. Ideałem racjonalizmu nie było i nie jest zginąć w gwałtownym i efektownym, lecz krótkotrwałym blasku stosów. Rewolucje były tylko dwie i obie skończyły się żałośnie, chociaż po każdej coś tam zostało pozytywnego, mimo ogólnie ujemnego bilansu. Nie da się nie być dzieckiem swoich czasów, lecz kontestacja i akceptacja są wieczne. Mądrość polega na takim kształtowaniu rzeczywistości, na jakie pozwala zastany stan rzeczy, nie powodując jednocześnie autodestrukcji.
|
|
20 na 20 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Wyobrażam sobie ateistkę, pełną naukowych intuicji, żyjącą w społeczeństwie> całkowicie pogrążonym w myśleniu rytualno magicznym.Hm... pomyślmy. Znaczy się takie społeczeństwo, w którym: - rycerstwo, halabardnicy i medycy mają urzędowych kapelanów, - w sali tronowej i siedzibach kasztelanów wiszą krzyże, - żaków uczy się religii, - chorym atletom wysyła się, celem uzdrowienia, krople krwi martwego szamana, - dużo lepiej zarabia się na astrologii niż na astronomii, - u zielarzy sprzedaje się "leki" homeopatyczne, - sejm ogłasza nowy rok, rokiem "latającego zakonnika", - a heroldzi na rogach ulic trąbią o cudach dokonanych za sprawą lewej nerki męczennika zamordowanego przez siepaczy poprzedniego reżimu. Zaiste. Nie chciałabym żyć w takim świecie
|
|
 | | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Mój wiersz też sugeruje, że nie koniecznie dziś już nie ma problemów
|
|
6 na 6 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >>Kim bylibyśmy wtedy z tymi samymi skłonnościami i umiejętnościami? << Pewnie śpiewalibyśmy tak, jak nami by dyrygowano. Żadnego Racjonalisty byśmy nie założyli. Nawet w katakumbach. W dużej mierze jesteśmy dziećmi naszych czasów.
|
|
4 na 4 | Hodża (11172 punktów) | > Czy gdyby ta sama konfiguracja genów, z jakiej powstaliśmy zdarzyła się w XIV> wieku, otworzylibyśmy te same oczy na błotnistych zaułkach średniowiecznej Florencji?Kobiety we Florencji wtedy (przeważnie) rodziły w domach, nie w błotnistych zaułkach...  > Kim bylibyśmy> wtedy z tymi samymi skłonnościami i umiejętnościami? Czy mielibyśmy skłonność do sceptycznego> myślenia, czy też mamy ją w sobie tylko i wyłącznie dzięki udanej edukacji? Sądzę, że - jeśli już Autor podał przykład Włoch - to urodzenie we wzmiankowanym czasie tam właśnie byłoby szansą dla racjonalnego umysłu. Scholastyka, wbrew utartym i dość jednostronnym ocenom, miała swoje duże osiągnięcia na polu edukacji. W tamtym czasie przecież żyli Fibonacci czy Mikołaj Kuzańczyk (wykształcony we Włoszech) i inne genialne umysły. Włochy w tamtym czasie stały się awangardą nauki, co wiązało się z "odkryciem" pism filozofów Grecji na długo wyprzedzającym Odrodzenie. Oczywiście nie należałoby raczej dotykać pewnych drażliwych tematów (Bóg, dusza itd.), a najlepiej byłoby (i najbardziej racjonalnie) zostać księdzem. I odpuścić sobie myślenie. Ups, chyba udowodniłem, że racjonalizm w tym czasie był pojęciem wewnętrznie sprzecznym.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | A czy ja sugeruję, że ktoś miałby się przenosić w czasie jako brzemienna kobieta i od razu do swojego domu??  Przypuszczam poza tym, że jednak sporo kobiet w XIV wiecznej Florencji było żebraczkami.
|
|
11 na 11 | plodzien (7378 punktów) | > Czy gdyby ta sama konfiguracja genów, z jakiej powstaliśmy zdarzyła się w XIV wieku, otworzylibyśmy te same oczy na błotnistych zaułkach średniowiecznej Florencji? Kim bylibyśmy wtedy z tymi samymi skłonnościami i umiejętnościami? Czy mielibyśmy skłonność do sceptycznego myślenia, czy też mamy ją w sobie tylko i wyłącznie dzięki udanej edukacji? >
Również miałem podobny problem, chociaż tak daleko się nie przenosiłem. Kiedyś czytając którąś z kolei książkę o początkach bolszewizmu, zadałem sobie pytanie: Jaka byłaby chłopie twoja droga gdybyś urodził się w Rosji w latach powiedzmy osiemdziesiątych XIX wieku? Z twoją wrażliwością na wszelkie przejawy niesprawiedliwości (zakładam, że byłaby obecna także wtedy), z reakcją wstrętu na widok ucisku ludzi przez władzę dysponującą aparatem przemocy (zakładam, że byłaby obecna także wtedy); po oglądnięciu niezliczonych kozackich szarż; widoku umierających z nędzy robotników? No i ze swoją niechęcią do duchowieństwa i boga? Ejże, chłopie! Czytasz masę tych książek; "zachodzisz w głowę" jak to możliwe, że pojawiały się takie monstra jak Mienżyński Jeżow czy Beria, ale to wszystko dlatego, że kilkadziesiąt lat później siedzisz sobie wygodnie w fotelu i doskonale wiesz do czego doszło. A gdybyś w 1900 roku miał dwadzieścia lat i wpadła ci w rękę "Iskra"? Gazeta ta przecież piętnowała wszystko to - czego byś całym sercem nie znosił w carskim samodzierżawiu. A co stało się potem - tego byś nie wiedział. To jak mogłoby to być, w jakim stopniu byłbyś wówczas podobny do siebie? Konfiguracja genów czy skłonności (jakkolwiek to nazwiemy) - spowodowałaby, że z pewnością tak jak teraz lubiłbyś jeść ziemniaki, nie znosił kaszy, podobały by ci się te a nie tamte kobiety. A coś więcej? Czy walczyłbyś o lepsze jutro jako członek Partii Kadetów? Eeee. Przecież oni nie mieli zamiaru ukrócić ogromnej władzy duchowieństwa. To może terrorysta-anarchista? Eee. Przecież nie stać cię na rzucanie bomb. Więc kim chłopie zostałbyś? Czy jesteś absolutnie pewny, że nie dysponując obecną wiedzą (bo skąd) - na pewno nie zostałbyś bolszewikiem (tym bardziej, że ani by ci w głowie zaświtało, że dożyjesz najwyżej 1938 roku, kiedy to okaże się, że byłeś polskim, angielskim lub japońskim szpiegiem) ?
Nie wiem ale wydaje mi się, że wszystko jest możliwe a już na pewno to, że w innej epoce moglibyśmy być kimś zupełnie innym.
|
|
| Frank Holman (5897 punktów) | Ja tam się przyznaję bez bicia, że bez internetu, byłbym pewnie jak nie sam księdzem, to w najlepszym razie może skrybą na dworze u jakiegoś pasibrzucha biskupa....
|
|
3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > Jako, że ostatnio na Racjonaliście pojawia się coraz więcej artykułów historycznych, chciałem> przedstawić Wam rozważania o tym, dlaczego urodziliśmy się w tym, a nie innym czasie. Uważam, że są> dobre na koniec roku. Czy gdyby ta sama konfiguracja genów, z jakiej powstaliśmy zdarzyła się w XIV> wieku, otworzylibyśmy te same oczy na błotnistych zaułkach średniowiecznej Florencji? Kim bylibyśmy> wtedy z tymi samymi skłonnościami i umiejętnościami? Czy mielibyśmy skłonność do sceptycznego> myślenia, czy też mamy ją w sobie tylko i wyłącznie dzięki udanej edukacji? Sobą być, jest ciężko w każdych czasach. Wrocław 20 25tyś. Liczba ludności Polski pi razy drzwi 1,5 mln 2,5 mln w średniowieczu www.historycy.org/index.php?showtopic=14904Próbując wyobrazić sobie siebie w średniowieczu wpierw trzeba wyobrazić sobie czym to jest od strony choćby liczby ludności. Dziś jest 38mln ludzi Polsce a od 20 kilku lat mamy problem z jedenastką narodową w piłkę nożną. Czy w Polsce tamtego okresu w której zamieszkiwało 1,5 mln ludzi zaledwie kilka osób sceptycznych jest wynikiem tylko słabej edukacji? Czy patrząc na ilość osób w Polsce dziś widzimy jakiś szczególny pędu do racjonalizmu przy wszechobecnej wiedzy?
|
|
| worek kości (2937 punktów) | >wyobrażam sobie osobę świadomą,
Znaczy - żywą?
>rzeczywiście najlepiej kobietę, która urodziła się i żyje w XIV wieku.
Przy odrobinie fantazji, mogłaby się urodzić w XIV, a żyć w XXIV wieku.
>Wyobrażam sobie ateistkę, pełną naukowych intuicji, żyjącą w społeczeństwie całkowicie pogrążonym w myśleniu rytualno magicznym.
Ciekawe jakich argumentów mogłaby używać, aby swój ateistyczny światopogląd zracjonalizować? Ateizm, który jest tylko deklaracją światopoglądową, a nie wynikiem rozumowania, jest równie irracjonalny, co fideizm.
A ja wyobrażam sobie, że gdyby przeciętny racjonalista z tego portalu trafił do XIV wieku, to w toku dyskusji naukowej nie potrafiłby zaprezentować żadnych konkluzywnych dowodów na prawdziwość np. teorii ewolucji. Ale pewnie uparcie trwałby na stanowisku, że jest ona faktem - wszak w jego czasach istnieją WIELCY, którzy ogłosili jej prawdziwość. I chociaż nie potrafi tego udowodnić - bo nie wynaleziono jeszcze narzędzi, które by to umożliwiły - a także na argumenty tamtejszych filozofów nie znajduje dobrej odpowiedzi, to i tak rościłby sobie pretensje do miana racjonalisty. Czemu? Bo w jego czasach (i na jego ulubionym portalu internetowym) poglądy, które wyznaje, uważa się za racjonalne.
bembergiem w berg
|
|
 | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
>A ja wyobrażam sobie, że gdyby przeciętny racjonalista z tego portalu trafił do XIV wieku, to w toku dyskusji naukowej nie potrafiłby zaprezentować żadnych konkluzywnych dowodów na prawdziwość np. teorii ewolucji. Ale pewnie uparcie trwałby na stanowisku, że jest ona faktem - wszak w jego czasach istnieją WIELCY, którzy ogłosili jej prawdziwość. I chociaż nie potrafi tego udowodnić - bo nie wynaleziono jeszcze narzędzi, które by to umożliwiły - a także na argumenty tamtejszych filozofów nie znajduje dobrej odpowiedzi, to i tak rościłby sobie pretensje do miana racjonalisty. Czemu? Bo w jego czasach (i na jego ulubionym portalu internetowym) poglądy, które wyznaje, uważa się za racjonalne.
W najgorszym razie wypilibyśmy po dzbanie miodu i skończylibyśmy rozmowę ja pozostałbym przy swojej racji Ty przy swojej czekając na rozwój wypadków czyt. rozwój wiedzy w tym kierunku. A teraz znajdź sobie na dowolnym współczesnym portalu reakcje biskupów na słowo gender i wyobraź sobie wiek XIV....i dyskusję yyy sorry jaką dyskusję.
|
|
|  | | worek kości (2937 punktów) | > ja pozostałbym przy swojej racji Ty przy swojej czekając na rozwój wypadkówJeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać? > A teraz znajdź sobie na dowolnym współczesnym portalu reakcje biskupów na słowo gender i wyobraź sobie wiek XIVA znajdź sobie na dowolnym portalu reakcje lewicy na reakcje biskupów na gender lub aborcję: wpolityce.(*)dzu-niech-kanonizuja-sw-zygote
bembergiem w berg
|
|
| |  | 3 na 3 | farmer (22440 punktów) | > >ja pozostałbym przy swojej racji Ty przy swojej czekając na rozwój wypadków> Jeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać?Żadnych? Chcesz powiedzieć że teoria ewolucji nie posiada żadnych argumentów natomiast będąca w opozycji religia ma choćby jeden prócz "bo tak". > > A teraz znajdź sobie na dowolnym współczesnym portalu reakcje biskupów na słowo gender i wyobraź sobie wiek XIV> A znajdź sobie na dowolnym portalu reakcje lewicy na reakcje biskupów na gender lub aborcję:> wpolityce.(*)dzu-niech-kanonizuja-sw-zygoteMam rozumieć że tego typu polemika w XIV wieku to była jakaś norma?
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > Żadnych? Chcesz powiedzieć że teoria ewolucji nie posiada żadnych argumentów natomiast będąca w opozycji religia ma choćby jeden prócz "bo tak".To jest dyskusja o wieku XIV, XIX czy XXI? Rozmowy o historii są czasem bardziej fascynujące niż sama historia, ale uruchamiając wyobraźnię trzeba się postarać wejść w buty rzeczywistej lub wyimaginowanej historycznej postaci. Ślady dinozaurów tłumaczono w Krakowie obecnością Smoka  W XIV wieku nie udowodniłbyś istnienia ewolucji. Gdybyś się przy niej upierał podłożonoby Ci suche drewno pod bose stopy
|
|
| | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Rozmowy o historii są czasem bardziej fascynujące niż sama historia, ale uruchamiając wyobraźnię trzeba się postarać wejść w buty rzeczywistej lub wyimaginowanej historycznej postaci. Ślady dinozaurów tłumaczono w Krakowie obecnością Smoka  Coś się zmieniło? Dziś(jak i dawniej) ludzie tłumaczą powstanie świata istnieniem boga. Smoki już są passe? Czy raczej wplątywanie ich do dyskusji o granicach wszechświata nawet dla religijnych osób trąci z lekka dziecinadą. Mnóstwo ludzi żyję w przekonaniu że gdzieś tam czai się szatan. Nie muszę wcale lądować w średniowieczu by zrozumieć choć trochę tamte czasy. Ja mam takie wrażenie że jeśli nauka podważała na przestrzeni lat różne wynalazki typu okrągła ziemia smoki/dinozaury itd. To dziś role jakby się odwróciły. To religia próbuje się wpleść w naukę. > W XIV wieku nie udowodniłbyś istnienia ewolucji. Gdybyś się przy niej upierał podłożonoby Ci suche drewno pod bose stopy  Czasem gdy rozmawiam z wierzącymi daję im swój telefon do potrzymania mówiąc że nie jestem w stanie wyjść ze swoją wiedzą ponad to co doprowadziło do stworzenia tego telefonu. Mogą z niego zadzwonić mogą sobie zagrać itd. Nie obiecuję im teleportacji ani innych bajerów. Na dziś mam tyle, ile mam. Nie jestem wszystko wiedzący i moja wiedza jest ograniczona. Mogę przekazać tyle ile wiem lub "zalinkować". Ktoś zrobi z tym co uważa za słuszne. Używając tego samego mózgu to codziennych weryfikacji typu. Jak zarobić, co kupić, jak naprawić używając pytań a dlaczego itd ciężko mi w pewnym momencie powiedzieć okej krasnoludki nie są takie złe. Biorę to. Standardowa opcja jest taka....ale jak to, po co dla czego. Czy ja się znam na krasnoludkach. Nie, no to odpuszczam temat. Wystarczyłoby jakby przeciętny koleś 500 lat temu powiedział. Nie znam się na smokach, nie wiem co to. Ale wiesz wtedy byli ludzie tak jak dziś którzy znają się na wszystkim i ten przeciętny koleś miał przechlapane.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) |
> Coś się zmieniło?Tak, zasadniczo. Ewolucja została udowodniona.
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Coś się zmieniło?> Tak, zasadniczo. Ewolucja została udowodniona.  Nie rozumiem zupełnie kontekstu do ciągu rozmowy ale okej.
|
|
| | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Żadnych? Chcesz powiedzieć że teoria ewolucji nie posiada żadnych argumentów natomiast będąca w opozycji religia ma choćby jeden prócz "bo tak".
Czymś ciekawym byłoby prześledzenie wczesnych idei ewolucjonistycznych w filozofii, ale w XIV wieku nie było żadnych argumentów na poparcie teorii ewolucji. Były luźne rozważania Empedoklesa, które referował Arystoteles, dotyczące przypadkowo łączących się części organizmów; w pewnym sensie ewolucjonistycznie można by także interpretować poglądy Augustyna, który pisał o "naturalnej sile" przyrody i tkwiących w niej "zalążkach" przyszłego rozwoju organizmów. A i tak wszystko to wspierało raczej koncepcję teleologiczną - byty zmierzają do określonego z góry celu. Więc tak, w XIV wieku na rzecz teorii ewolucji nie znajdziesz żadnych argumentów, więc jeśli miałbyś ambicję uchodzić za racjonalistę, cytowałbyś raczej Arystotelesa i św. Tomasza.
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 2 na 2 | farmer (22440 punktów) | >>Żadnych? Chcesz powiedzieć że teoria ewolucji nie posiada żadnych argumentów natomiast będąca w opozycji religia ma choćby jeden prócz "bo tak". >Czymś ciekawym byłoby prześledzenie wczesnych idei ewolucjonistycznych w filozofii, ale w XIV wieku nie było żadnych argumentów na poparcie teorii ewolucji. Były luźne rozważania Empedoklesa, które referował Arystoteles, dotyczące przypadkowo łączących się części organizmów; w pewnym sensie ewolucjonistycznie można by także interpretować poglądy Augustyna, który pisał o "naturalnej sile" przyrody i tkwiących w niej "zalążkach" przyszłego rozwoju organizmów. A i tak wszystko to wspierało raczej koncepcję teleologiczną - byty zmierzają do określonego z góry celu.
To chyba oczywiste skoro dopiero na poważnie zabrał się za to Darwin. Ale Twój wpis sugerował że TO nie posiada żadnych argumentów kiedykolwiek nawet dziś.
>Więc tak, w XIV wieku na rzecz teorii ewolucji nie znajdziesz żadnych argumentów, więc jeśli miałbyś ambicję uchodzić za racjonalistę, cytowałbyś raczej Arystotelesa i św. Tomasza.
Zastanawiam się raczej co zostawiłbym sobie w głowie po odrzuceniu boga. Z dużą ostrożnością podchodziłbym do cytowania kogokolwiek i to nie ze względu na ewentualny stos a myśl że nie jest to takie proste.
Gdyby zapytać Św. Tomasza o rubieże kosmosu pewnie też by się wypowiedział "jakoś". Czy byłby to powód to cytowania?
Odniosę się tu do pierwszego wpisu odnośnie liczby ludności w tamtym okresie. Kto mógł zostać racjonalistą? Kto miał największe szanse na odrzucenie boga w półtora milionowym społeczeństwie? Chłop, rycerz, mieszczanin, kapłan? Jak wyglądałby proces i z kim miałby toczyć dysputy o zupełnie nie znanych sobie tematach? I czy byłaby to rozmowa o faktach czy głównie kontra tego co jest zapisane w biblii?
Czy pierwszym pytaniem nie byłoby a jak powstała ta książka?
|
|
| |  | 2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) |
>Jeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać?< No właśnie jak? Oświeć nas, bo coś na ten temat powinieneś wiedzieć
|
|
| | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>Jeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać?< >No właśnie jak?
Fundamentalizm, fanatyzm, zakutość (łba).
bembergiem w berg
|
|
| | | |  | 2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) | >>>Jeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać?< >>No właśnie jak? >Fundamentalizm, fanatyzm, zakutość (łba). > bembergiem w berg Rozumie, że z własnego doświadczenia o każdym z tych punktów możesz wiele powiedzieć
|
|
| | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >>>>Jeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać?< >>>No właśnie jak? >>Fundamentalizm, fanatyzm, zakutość (łba). >Rozumie, że z własnego doświadczenia o każdym z tych punktów możesz wiele powiedzieć
Mhm. A z ciekawości - kiedy ostatnio zmieniłeś zdanie w jakiejś kwestii światopoglądowej?
bembergiem w berg
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | mrSpock (2845 punktów) | >>>>>Jeśli ktoś zostaje przy swojej racji, nie mając na jej poparcie żadnych argumentów, to jak to nazwać?< >>>>No właśnie jak? >>>Fundamentalizm, fanatyzm, zakutość (łba). >>Rozumie, że z własnego doświadczenia o każdym z tych punktów możesz wiele powiedzieć >Mhm. A z ciekawości - kiedy ostatnio zmieniłeś zdanie w jakiejś kwestii światopoglądowej? > bembergiem w berg Ach, całkiem nie dawno zmieniłem zdanie na temat szczurów, chociażby. Moja dziewczyna ma szczurki takie domowe można by nazwać je rasowymi. Wobec czego jeszcze? Hm np wobec tipsów widzę, ile pracy trzeba w to włożyć i poświęcenia nie uważam już, że hip hop jest płytki ( chociaż i tak rock rządzi) Zmieniłem też zdanie na temat zup( których nie znosiłem) i na temat małych dzieci...Ale, jeśli chodzi o bajki religijne to wybacz... Ty i Tobie podobni nie macie niczego do zaoferowania.
|
|
| | | | | | |  | | worek kości (2937 punktów) | >Ach, całkiem nie dawno zmieniłem zdanie na temat szczurów, chociażby. Moja dziewczyna ma szczurki takie domowe można by nazwać je rasowymi. Wobec czego jeszcze? Hm np wobec tipsów widzę, ile pracy trzeba w to włożyć i poświęcenia nie uważam już, że hip hop jest płytki ( chociaż i tak rock rządzi) Zmieniłem też zdanie na temat zup( których nie znosiłem) i na temat małych dzieci
No ale to nie są kwestie światopoglądowe.
>jeśli chodzi o bajki religijne to wybacz
A tak swoją drogą - jak jest Twój ulubiony argument na rzecz ateizmu?
bembergiem w berg
|
|
2 na 2 | Jennifer85 (821 punktów) | Ten człowiek z XIV-wiecznej Florencji byłby kimś innym niż ja. W ogóle, ja dzisiaj jestem kimś innym niż ten gość, który okupował moje ciało wczoraj, czy tydzień temu, nie mówiąc już o kilkunastu latach wstecz. Ale rozważmy opcję mężczyzny, z tym samym zestawem genów oraz zbliżonym rozwojem w łonie matki. Czyli - jako że rodzicielka była stosunkowo dobrze odżywiona i otrzymywała jako taką opiekę medyczną, byłbym pewnie wtedy synem bogatego kupca bądź arystokraty. I wyobrażam sobie taką scenkę: Stoję w wielkiej komnacie pałacu, który wybudował mój ojciec, wzbogaciwsz się na handlu ałunem z Papiestwem. Potem zaczął inwestować w sukno, kupować od możnych ziemię i wsie. Majątek urósł szybko i wreszcie ojciec został wybrany rajcą. Ale przyniosło to rodzinie same problemy. Testament był jasny - otrzymałem garść florenów i niewielką winnicę. Fakt - jestem najmłodszy spośród czterech braci. Ale to nie jest sprawiedliwe. Czekałem aż stary odda ducha długo, a teraz nawet zza grobu drwi ze mnie. Muszę wziąć sprawy w swoje ręce. Bóg Bogiem, ale zasługuję na więcej. Pomagałem ojcu, byłem przy nim w chwili śmierci. Dzisiaj zrobiłem drugi już krok. Patrzę się na Gerolamo. Jego oczy wlepione są w sufit. Kucam i zamykam je. Przepraszam bracie, ale tak musi być. Zaopiekuję się twoją żoną, twoje dzieci zaś będą żyły dostatnio. Złotem przekupię Boga i ludzi, a twój syn nigdy się nie dowie. Inaczej zapewne zasztyletowałby mnie, tak jak ja ciebie przed chwilą. Nasz brat Lorenzo umierał spokojniej, nie bronił się. Magia wiedźmy wyssała z niego życie. Teraz został tylko Francesco. Zapewne wie już, co się dzieje. Widziałem to w jego oczach. Jest silniejszy ode mnie, więc w pojedynkę go nie zabiję. Ale mam już od tego ludzi. Wycieram ostrze z krwi o szatę Gerolamo i wsadzam do pochwy. Muszę jak najszybciej poślubić Lukrecję i spłodzić dzieci. Inaczej będę nikim. Od zawsze chcieli zrobić ze mnie księdza. Ale nie to mi w głowie. Uśmiecham się do siebie, kiedy opuszczam salę. Ach ... Byłbym zapomniał. Odwracam się i wykonuję znak krzyża nad truchłem. Zaraz wezmą go i wrzucą do rzeki. Chyba powinni jeszcze odczyścić posadzkę. W ciągu miesiąca cały majątek będzie mój. A potem? Kto wie? Tytuły? Imperium handlowe? Złoto? Nie ma dla mnie rzeczy niemożliwych, dopóki ktoś nie weźmie mnie za cel. Może bedzie to mój własny syn? Nie bedę niezadowolony. Krew z krwi. Rodzina jest najważniejsza. No i tak to sobie mniej więcej wyobrażam. Racjonalistą bym nie był zapewne, ale za to cwanym skurczybykiem 
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|