 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-01-2014 18:13 | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | Kryzys wieku młodszego
-1 na 9 | Witam. Piszę do Was w celu pomocy zrozumienia samego siebie. Nie jestem w stanie pojąć swojego zachowania, postawy w sposób racjonalny. "Kryzys wieku młodszego" przeżywam od początku mojego zainteresowania kobietami. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego kobiety, które przeżyły "swój pierwszy raz" z kimś innym przyprawiają mnie o mdłości. Nie jestem w stanie związać się z kobietą tylko dlatego, że współżyła z kimś innym. Wiadomo idealna jest, która wszystko ma na swoim miejscu. Nie jestem męskim szowinistą. Moja płaszczyzna psychiczna jest bardzo uskokowa- wiele w niej zachowań nie pojętych dla samego siebie. Uczucia, które mną kierują w trakcie rozmyślania o tym, są inne jak przeciętnego Kowalskiego. Kowalski poszedłby i zrobił co należy. Pojmuję to tak, że ona przeżywając "swój pierwszy raz" i po tym wiele razy następne, to cząstka jego i tak została w niej. Nie jestem Żydem, ale określenie takiej kobiety jak najbardziej pasuje do słowa - niekoszerna. Jest dla mnie skażoną istotą i tu pojawia się problem, mam blokadę, dalej nie potrafię tego przeskoczyć, a uczucia jakie są we mnie wywoływane to nie gniew, nie zazdrość, ale obrzydzenie. Jestem bliski wizyty u psychologa, ponieważ jest to dla mnie ogromnym problemem. Dodam jeszcze, że coraz więcej młodych osób myśli podobnie do mnie. "Kobieta z cnotą, albo żadna." Nowe zjawisko wśród społeczeństwa? Czy jest ktoś w stanie mi pomóc? Proszę bardzo o pomoc i rady. Wiem, że temat inny, choć i taki racjonalista powinien podjąć.
PS. Wiele czasu mi to zajęło, zanim zdecydowałem się napisać o tym, tutaj. Ktoś powie, że wstydu nie mam. Mam - ale on się nie liczy, ważniejsza dla mnie w tej sytuacji jest pomoc. Przepraszam wszystkie Panie, jeżeli poczuły się urażone.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
17 na 21 | finerbijk (17282 punktów) | >Czy jest ktoś w stanie mi pomóc? Nie. Musisz sam wydorośleć i przestać myśleć o ludziach jak o rzeczach.
|
|
 | -1 na 7 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | > Nie. Musisz sam wydorośleć i przestać myśleć o ludziach jak o rzeczach.Sądzisz, że nie jestem dorosły? Po czym to poznałeś, Kowalski? Czy ludzi chorych też odeślesz ku czasowi? Czas nie jest na wszystko lekarstwem. Np. Czy homoseksualiści nie są dorośli? Czy księża nie są dorośli? Czy lesbijki itp. nie są dorośli? Nie tędy droga, Kowalski! Dużo plusów... Może rzeczywiście to ja się mylę i tak szybko odpowiedź mi przyszła na forum... Może ktoś inny się wypowie
|
|
|  | 14 na 14 | romaro (25211 punktów) | >Sądzisz, że nie jestem dorosły? Może jesteś dorosły, ale na pewno mało dojrzały. Kto wie, może mało, to zbyt mało powiedziane. >Nie tędy droga, Kowalski! Tak, nie przez racjonalistę. Potrzebujesz pomocy psychologa.
|
|
|  | 8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) | No to nie wiem, skąd to u ciebie. Może jesteś kryptogejem? I kiedy zbliżasz się do kobiety nie dziewicy to bardziej myślisz o facetach, którzy z nią byli niż o niej samej i ta myśl cię przeraża, bo środowisko wywiera na ciebie presję abyś był hetero? Może na lekarstwo powinieneś skorzystać z usług jakiejś profesjonalistki, heh?
|
|
| |  | 7 na 7 | Ratatoskr (4439 punktów) | >Może na lekarstwo powinieneś skorzystać z usług jakiejś profesjonalistki, heh?
Tia... skąd się u facetów biorą pomysły takiego "lekarstwa".
|
|
| | |  | 4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | >Tia... skąd się u facetów biorą pomysły takiego "lekarstwa". Kto chce się pozbyć arachnofobii oswaja się z pająkami i podobnie jest z innymi irracjonalnymi fobiami i uprzedzeniami.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Ratatoskr (4439 punktów) | >>Tia... skąd się u facetów biorą pomysły takiego "lekarstwa". >Kto chce się pozbyć arachnofobii oswaja się z pająkami i podobnie jest z innymi irracjonalnymi fobiami i uprzedzeniami.
Nie sądzę, żeby to tak zadziałało u młodego człowieka ze stabuizowaną jakoś sferą seksualną. Podejrzewam, że po takim doświadczeniu mógłby dojść do wniosku, że seks to w ogólności coś paskudnego.
|
|
| | | | |  | 8 na 8 | finerbijk (17282 punktów) | > Podejrzewam, że po takim doświadczeniu mógłby dojść do wniosku, że seks to w ogólności coś paskudnego.Kiedy się spotkają dwie niedoświadczone osoby (a takiej sobie życzy autor), to również może się skończyć różnie - szczególnie gdy ma się różne takie zastrzeżenia. Przy mojej sugestii ma za to możliwość przekonania się naocznie i kinestetycznie, że kobieta z mydła nie jest  .
|
|
|  | 16 na 16 | Kuba K. (3909 punktów) | >>Nie. Musisz sam wydorośleć i przestać myśleć o ludziach jak o rzeczach. >Sądzisz, że nie jestem dorosły? Po czym to poznałeś, Kowalski?
Pierwsza część wypowiedzi Twojego interlokutora była być może niepotrzebnie złośliwa, ale w drugiej wskazał, jak sądzę, sedno problemu. Mam wrażenie, że przemawia przez Ciebie chęć "posiadania" partnera na własność, a Twoja wypowiedź brzmi trochę jak deklaracja w stylu "nigdy nie kupuję używanych samochodów". Spróbuj więc spojrzeć na potencjalnego partnera mniej przedmiotowo - nie jest on (i nigdy być nie powinien), czy to Twoją, czy czyjąkolwiek inną własnością. Zauważ, że już samo słowo "partner" wyklucza jakiekolwiek zawłaszczanie, więc zastanów się, czy chcesz być "właścicielem", czy partnerem.
A tak już na marginesie, w kwestiach pragmatycznych - wielcem ciekaw, jak w praktyce jesteś w stanie rzetelnie zweryfikować, czy Twoja potencjalna partnerka ma na koncie jakieś doświadczenia seksualne, czy też nie? Może więc lepiej nie zawracaj sobie tym głowy, bo będziesz się tylko niepotrzebnie frustrował.
|
|
| |  | 1 na 1 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >A tak już na marginesie, w kwestiach pragmatycznych - wielcem ciekaw, jak w praktyce jesteś w stanie rzetelnie zweryfikować, czy Twoja potencjalna partnerka ma na koncie jakieś doświadczenia seksualne, czy też nie? Może więc lepiej nie zawracaj sobie tym głowy, bo będziesz się tylko niepotrzebnie frustrował.
Twoja wypowiedź najbardziej mi się przyda. Postaram się w sobie to zmienić. Rzeczywiście jest tak, że chciałbym posiadać na własność, wyłączność. Tyle, że własność nie w kwestii fizycznej-prywatnej, a uczuciowej. Uczucia tej osoby, zostały "skradzione" przez kogoś innego wcześniej, dziś nie są już takie same. Te wydarzenie zmieniło tą osobę.
Wystarczy, że "partnerka" powie mi. Nie muszę o to pytać. Zacznę od rozmowy czy miała partnera w życiu i zweryfikuje przez ile chodzili razem. Czas przebywania z partnerem może być znaczący w kwestii ocenienia doświadczenia seksualnego.
|
|
| | |  | 13 na 13 | Kuba K. (3909 punktów) | >(...)Rzeczywiście jest tak, że chciałbym posiadać na własność, wyłączność. Tyle, że własność nie w kwestii fizycznej-prywatnej, a uczuciowej. Uczucia tej osoby, zostały "skradzione" przez kogoś innego wcześniej, dziś nie są już takie same. Te wydarzenie zmieniło tą osobę.
OK, ale co będzie, gdy partnerka oświadczy Tobie, że ten "pierwszy raz" przeżyła li tylko z czystej ciekawości, nie darząc jakimkolwiek cieplejszym uczuciem pierwszego partnera? Gdy powie, że nigdy go nie kochała, a uprawiany z nim seks traktowała czysto mechanicznie?
A co powiesz na sytuację, gdy cnotliwe dziewczę oświadczy, że co prawda nikt nie uszczknął ni płatka z jej panieńskiego kwiecia, ale przez całe swoje życie darzyła nieodwzajemnionym, platonicznym uczuciem pana X?
Sam widzisz, że to wszystko nie jest takie proste i oczywiste.
>Wystarczy, że "partnerka" powie mi. Nie muszę o to pytać. Zacznę od rozmowy czy miała partnera w życiu i zweryfikuje przez ile chodzili razem. Czas przebywania z partnerem może być znaczący w kwestii ocenienia doświadczenia seksualnego.
Nie gniewaj się, ale szczerze odradzam. Nie baw się w śledczego z IPN. Patrz na to, co jest, a nie na to co było. Traktuj raczej balast doświadczeń niesiony przez innych ludzi jako pewnego rodzaju dobro. Nie jest to być może łatwe, ale w ogólnym rozrachunku się opłaca - nie będziesz się niepotrzebnie stresował i z większym spokojem będziesz przyjmował otaczający Cię świat.
|
|
| | |  | 12 na 12 | hamp (3461 punktów) | >Postaram się w sobie to zmienić. Rzeczywiście jest tak, że chciałbym posiadać na własność, wyłączność. Tyle, że własność nie w kwestii fizycznej-prywatnej, a uczuciowej. Uczucia tej osoby, zostały "skradzione" przez kogoś innego wcześniej, dziś nie są już takie same. Te wydarzenie zmieniło tą osobę. Postaraj się. A do tego czasu odradzam wchodzenia w jakikolwiek związek bo, parafrazując, uczucia tej osoby mogą zostać zranione i już nie będą takie same. Takie wydarzenie zmieni tę osobę na długi czas.
Tłumaczenie się chęcią posiadania miłości drugiej osoby na własność jest moim zdaniem ubraniem w ładne słowa innej twojej cechy - olbrzymiej zazdrości. Z takim podejściem nigdy nie stworzysz szczęśliwego związku, bo zawsze będziesz myślał, że ta osoba kogoś miała, albo że kiedyś ktoś inny jej się spodoba, i to ci nie pozwoli normalnie... kochać. Zazdrość jest ważna bo sprawia, że staramy się o względy tej drugiej osoby, ale w nadmiarze zwyczajnie zatruwa uczucia i niszczy związek. Tyle się nauczyłem na swoich błędach i tyle mogę poradzić tobie, może ci się to przyda.
|
|
|  | 6 na 6 | Jan Grabiński (1015 punktów) | > >Nie. Musisz sam wydorośleć i przestać myśleć o ludziach jak o rzeczach.> Sądzisz, że nie jestem dorosły? Po czym to poznałeś, Kowalski? Czy ludzi chorych też odeślesz ku czasowi? Czas nie jest na wszystko lekarstwem. Np. Czy homoseksualiści nie są dorośli? Czy księża nie są dorośli? Czy lesbijki itp. nie są dorośli? Nie tędy droga, Kowalski!> Dużo plusów... Może rzeczywiście to ja się mylę i tak szybko odpowiedź mi przyszła na forum... Może ktoś inny się wypowie  Polecam wizytę u psychoanalityka - terapeuty. Psycholog to może później. Psychiatra - na tym etapie w ogóle nie brałbym pod uwagę. Miałem niedawno kontakt z takim psychoanalitykiem. Pomogła niesamowicie już po pierwszej rozmowie, która trwała 90 minut. Potem było jeszcze kilka spotkań. To jest niesamowite, jak potrafią w nas siedzieć pewne "wdrukowane" schematy oczekiwań i zachowań, które rzutują na nasze zachowanie. Dobry psychoterapeuta pozwala człowiekowi "wyjść z siebie i stanąć obok", co umożliwia bardziej trafną ocenę swoich zachowań, a bardzo często również źródło takich zachowań. Pierwszy krok i tak już zrobiłeś. Zauważyłeś, że masz problem. Zacytuję z pamięci "Dobry bóg zrobił co mógł, teraz trzeba wezwać fachowca"  Powodzenia
|
|
19 na 19 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Jestem bliski wizyty u psychologa, ponieważ jest to dla mnie ogromnym problemem. >Dodam jeszcze, że coraz więcej młodych osób myśli podobnie do mnie. "Kobieta z cnotą, albo żadna."
Podkreślmy:
>>"Kobieta z cnotą, albo żadna."
Czemu akurat kobieta?
Nie piszesz nic o jakimś romantyzmie i chęci bycia na wyłączność w sferze seksualnej. Reifikujesz kobiety.
>Pojmuję to tak, że ona przeżywając "swój pierwszy raz" i po tym wiele razy następne, to cząstka jego i tak została w niej.
Dlaczego to niby nie działa w obie strony? I to dotyczy dokładnie czego? Penisa w waginie? W kondomie też? Palca? Wibratora? A jak współżyła z kobietą to jest koszerna, czy nie?
>Jestem bliski wizyty u psychologa, ponieważ jest to dla mnie ogromnym problemem.
Śmigaj.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
19 na 19 | Ratatoskr (4439 punktów) | Mam takie pytanie, na które nie musisz w sumie odpowiadać, jeśli nie chcesz.
A czy ty ten swój pierwszy raz masz już za sobą? Bo chęć odkrywania sobie seksualności razem z kimś, kto tę seksualność również właśnie odkrywa jestem akurat w stanie zrozumieć. W takim wypadku powinno pomóc "odkrycie" sobie co trzeba i dalej powinno być z górki.
Poza tym wróżki nie jesteśmy i też bym sugerowała psychologa.
Tak w ogólności to mogę zasugerować, że jeśli reagujemy/zachowujemy się w sposób nieracjonalny i niezrozumiały dla siebie, to często wynika to z pobudek, do których sami przed sobą boimy się / nie chcemy się przyznać.
|
|
 | 8 na 8 | Kuba K. (3909 punktów) | > Mam takie pytanie, na które nie musisz w sumie odpowiadać, jeśli nie chcesz.> A czy ty ten swój pierwszy raz masz już za sobą? Bo chęć odkrywania sobie seksualności razem z kimś, kto tę seksualność również właśnie odkrywa jestem akurat w stanie zrozumieć.Celne spostrzeżenie, choć nie do końca tłumaczy wyraźnie widoczną w wypowiedzi inicjującej wątek niechęć do, jak to określono, "niekoszernych" partnerek. W sytuacji, którą opisujesz względy byłyby dość pragmatyczne, a jakoś w wypowiedzi otwierającej wątek rzeczonego pragmatyzmu mi brakuje. Tak przy okazji - jakiś czas temu uczestniczyłem w dyskusji w gronie znajomych, gdzie tematem rozważań były właśnie doświadczenia seksualne wyniesione przez partnerów z poprzednich związków. I tak się składa, że większość dyskutantów, płci obojga, skłaniała się ku opcji partnera o większym doświadczeniu. Szczególnie zwięźle i dobitnie wyraziła to jedna z moich koleżanek twierdząc, że swoje pasje pedagogiczne realizuje w szkole i nie ma ochoty na bycie belfrem w alkowie  Ale to byli wszystko ludzie w wieku 40+, więc pewnie patrzyli na życie nieco innym okiem...
|
|
|  | 6 na 6 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Tak przy okazji - jakiś czas temu uczestniczyłem w dyskusji w gronie znajomych, gdzie tematem rozważań były właśnie doświadczenia seksualne wyniesione przez partnerów z poprzednich związków. I tak się składa, że większość dyskutantów, płci obojga, skłaniała się ku opcji partnera o większym doświadczeniu.Odchodzimy już od tematu ale: Taka optyka to będzie przemawiać do osób, które same mają już pewne doświadczenie i podobnego też będą oczekiwać w przekonaniu, że to im zwyczajnie życie ułatwi  Na etapie wspólnego zbierania kwiatków na łące oczekiwania i przekonania mogą być mocno różne od powyższych i w sumie mają prawo takie być.
|
|
| |  | 13 na 13 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Jeśli już sobie pozwalamy na dygresje to ja nigdy nie rozumiałem tej całej filozofii "nadgryzionego jabłka", którą to metaforą posługiwali się katecheci żeby uargumentować czystość przedmałżeńską i współżycie tylko z jednym partnerem.
- Jeśli nadgryzę jabłko, to już nie będziesz chciał zjeść takiego jabłka - mówił mój katecheta w gimnazjum, obrazowo nadgryzając ogromny kawałek jabłka, żeby wszystkim skojarzyło się z brakiem zachowania higieny.
Na marginesie, to bardzo ciekawe że mimo wszystko większość religijnych odchyłów próbują racjonalizować przez takie pozornie "racjonalizowane" porównania, które mogą się zakorzenić w głowie nawet niereligijnej osoby.
Takie myślenie chyba udzieliło się dwóm moim kolegom z liceum bo pamiętam jak siedzieliśmy w klubie i choć obaj religijni nie byli to jeden wypalił do drugiego:
- Seks oralny jest obrzydliwy, wyobraź sobie, że całujesz się z dziewczyną, która kiedyś... - tu typowo obrazowo i wulgarnie
- One myją zęby - odparował mój drugi znajomy
To było bardzo zabawne, bo obaj nieświadomie sypiali wtedy z tą samą dziewczyną. Pierwszy nie wiedział, że zaczęła sypiać z drugim, a drugi że nie przestała z pierwszym.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
9 na 9 | Freed From Desire (5 punktów) | Odwróćmy trochę sytuację. Ciekaw jestem, czy autor tego wątku utrzyma czystość aż do chwili, gdy trafi na partnerka, która pozna, nie przeżyła swojego pierwszego razu. Co autor tematu jej powie, gdy to nie będzie dla niego pierwszy raz.Partnerka pewnie też go znienawidzi. I co wtedy?
|
|
13 na 17 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >"Kryzys wieku młodszego"
20 lat i kryzys... Współczuję. Tak szczerze, to uważam, że przeciągnąłeś swój pierwszy raz za daleko w czasie - do "trudnego momentu" w życiu mężczyzny, kiedy zaczynasz niepotrzebnie filozofować, rozgoryczony światem damsko-męskim.
Czamu trudnego? Z własnej obserwacji powiem, że (wydaje mi się przynajmniej) mężczyźni (tudzież chłopcy - chodzi mi stricte o płeć biologiczną, nie kwestię dojrzałości) są atrakcyjni dla płci przeciwnej w wieku 16-19 lat (bo tacy buntowniczy i zepsuci...), potem jest długo, długo nic (bo Panie są racjonalniejsze od nas i rozglądają się już w tym wieku za kimś rozsądnym, z pracą, z sukcesami, z mieszkaniem, samochodem, statusem...*) a potem dopiero znów w wieku 35-45 lat. A płeć brzydka w kategorii wiekowej 19-35 lat jest generalnie odpadem niewartym zainteresowania. Ot- ma może ciekawe hobby, zna się na malarstwie impresjonistów, studiuje historię, pracuje za barem, i robi świetne mohito ale nic ponad to, niewiele sobą reprezentuje. Taki sobie, przeciętny "bocian" z rzucającym się zarostem i pustkami na koncie, ewentualnie kompleksami wielkimi, jak Ocean Spokojny,
>Pojmuję to tak, że ona przeżywając "swój pierwszy raz" i po tym wiele razy następne, to cząstka jego >i tak została w niej.
Z moją obecną Partnerką - którą znam zaraz 10 lat - przez wiele, wiele lat prowadziliśmy on-and-off-relationship. Żadne z nas nie było święte w okresach off, acz Ona przebiła mnie o krocie - poza mną miała 16 innych partnerów. Przez pewien czas było mi bardzo trudno przejść nad tym dalej - dopóki nie uświadomiłem sobie w pełni, na czym tak naprawdę mi zależy.
Cóż z tego, że "każdy z nich zostawiał w niej cząstkę"? Skoro wróciła do mnie, to ta cząstka nie była dla niej ważna ani wartościowa. I w ten sposób mam ją na wyłączność. Pal to licho, że miała po drodze gibkich, roztańczonych (ja jestem sztywny, jak hołobla) latynosów z par excellence fujarami, jak pysk mrówkojada (ja jestem dość oszczędnie wyposażony przez naturę). Skoro oddała się mi, to jednak "mam w sobie to coś" a reszta automatycznie staje się drugoplanowa.
Ty też powinieneś spojrzeć na to w ten sposób: skoro chce być Twoja, to doceń to. Jesteś tego wart - niezależnie, czy ma gloryfikowaną "błonkę", czy nie.
A dziewictwo, tak po prawdzie, jest mocno przereklamowane. Priorytetem mężczyzny powinno być zadowolenie kobiety, podarowanie jej orgazmu. Będziesz w stanie jej go dać "za pierwszym razem"? Szczerze wątpię...
>Przepraszam wszystkie Panie, jeżeli poczuły się urażone.
* I ja takoż. Nie chciałem być w żaden sposób wartościujący.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
9 na 9 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Wiadomo idealna jest, która wszystko ma na swoim miejscu. 1) Jeśli najważniejszą cechą ideału kobiety jest jej błona dziewicza, to zaiste dziwaczną masz hierarchię wartości. 2) Kiedyś przez ok. 2 miesiące byłem w związku z dziewczyną, która jeszcze nie współżyła ze względów religijnych - czekała na tego "jedynego". Po kilku tygodniach rozmów telefonicznych i wymiany maili (mieszkaliśmy w różnych miastach) zaprosiła mnie na weekend do pięknego, leśnego pensjonatu. Już w czasie tego pierwszego spotkania z własnej inicjatywy doprowadziła mnie do orgazmu pieszcząc swym imponującym biustem, a następny ranek zaczęliśmy od wspaniałego analka. Stosunek dopochwowy nastąpił pod koniec naszej znajomości, gdy już była pewna, że jestem tym "jedynym". Albo była doświadczona w seksie i prowadziła ze mną jakąś dziwną gierkę, albo względy religijne traktowała w sposób niezwykle wybiórczy. Tak więc może i tobie trafić się taka dziewica, której pupa, usta, biust dziewicze już nie są, a będziesz myślał, że dziewczę jest "czyste". Porada psychologa na pewno jest ci potrzebna, bo przecież musi być jakaś przyczyna twojego myślenia o seksie, o kobietach, której sam nie jesteś w stanie poznać, a tym bardziej uporać się ze swoimi zahamowaniami.
|
|
 | 7 na 7 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | > ) Jeśli najważniejszą cechą ideału kobiety jest jej błona dziewicza, to zaiste dziwaczną masz hierarchię wartości.Ditto! Nie wiem - moja Partnerka właśnie rzuciła tekstem, że trzeba być sadystą, żeby stawiać na pierwszym miejscu "błonę". Ani to przyjemne, ani normalne - rajcować się bólem i krwią. Acz można było to delikatniej ubrać, chłopak ma problem i wypadałoby mu subtelniej pomóc. > 2) Kiedyś przez ok. 2 miesiące byłem w związku z dziewczyną, która jeszcze nie współżyła ze względów religijnych - czekała na tego "jedynego". Po kilku tygodniach rozmów telefonicznych i wymiany maili (mieszkaliśmy w różnych miastach) zaprosiła mnie na weekend do pięknego, leśnego pensjonatu. Już w czasie tego pierwszego spotkania z własnej inicjatywy doprowadziła mnie do orgazmu pieszcząc swym imponującym biustem, a następny ranek zaczęliśmy od wspaniałego analka. Stosunek dopochwowy nastąpił pod koniec naszej znajomości, gdy już była pewna, że jestem tym "jedynym". (...)> Tak więc może i tobie trafić się taka dziewica, której pupa, usta, biust dziewicze już nie są, a będziesz myślał, że dziewczę jest "czyste".Wszyscy chyba takie znamy: www.youtube.com/watch?v=oP-9zyONNFoKtórym islam, katolicyzm et caetera nie pozwala ot tak "po Bożemu". Ale przysłowiowe kakałko, oral, czy inne warianty już przejdą - bo "błonka" nie pukła, to już nie grzech, ewentualnie "w dupkę Allah nie widzi". Pff, czcza hipokryzja, ale 3/4 świata najwyraźniej tak to widzi.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
 | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Też kiedyś byłem dość blisko z dziewczyną, która ze względów religijnych była krótko mówiąc dostępna pod każdym kątem z wyjątkiem najnormalniejszego w świecie seksu. Byłem młody i głupi i jak się dowiedziałem, że wynika to ze względów religijnych to zakończyłem znajomość. W każdym razie takie "racjonalizowanie" wydaje się być niezwykle popularne. (A może po prostu osoby reprezentujące taki pogląd są tak rozproszone, że wielu z nas je spotyka?) Miałem tu napisać co myślę o takiej postawie, ale wideo które już zalinkowałem poniżej całkowicie wyraża mój pogląd, więc, no: Dołączam niewybredny, amerykański humor na temat w wykonaniu Garfunkel and Oates
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | 5 na 5 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >A może po prostu osoby reprezentujące taki pogląd są tak rozproszone, że wielu z nas je spotyka?
Rozproszenie rozproszeniem ale gdyby nie były "nieortodoksyjnie dostępne",to przecież nie doświadczalibyśmy tego. Czyli jednak "świerzbi".
Ja chyba nigdy nie zrozumiem tej tabuizacji tematu. Jak masz ochotę, to Nike: "just do it!". Po kiego grzyba się krygować? Nie rozumiem tego występowania przeciw swojej naturze. Ani ja, ani multum innych ludzi nie zrobi z tego dramatu.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
| |  | 1 na 1 Monentor (475 punktów) (zablokowany) | > Nie rozumiem tego występowania przeciw swojej naturze. Ani ja, ani multum innych ludzi nie zrobi z tego dramatu.
Ascety też nie zrozumiesz?
|
|
| | |  | 3 na 3 Bill Kilgore (3086 punktów) (zablokowany) | >Ascety też nie zrozumiesz?
Asceza to (pomijając już tutaj kwestie jej racji bytu postrzegane przez pryzmat racjonalizmu) odrzucanie pożądania (nie tylko czysto seksualnego) w imię rozwoju własnej osoby. Ergo: asceta sam sobie odmawia przyjemności cielesnych.
Dziewczyna (czy też mężczyzna, bo ten miecz, jak każdy, jest obosieczny), która akceptuje stosunek analny, oralny et caetera w zastępstwie penetracji waginalnej w pewnym stopniu zaspakaja swoje potrzeby seksualne. Jeśli twierdzi, że nie, ani trochę, wcale - to albo kłamie, albo ma ekstremalnie niskie poczucie własnej wartości, syndrom "matki-Polki" ("robię to tylko dla niego") i tak czy owak trzymałbym się z daleka.
Jest różnica między odrzucaniem zaspokojenia w imię tworzenia siebie a zaspokajaniem się cichcem-chyłkiem i po troszku w imię STRACHU.
Czemu strachu? Dość elementarne: co powiedzą rodzina, znajomi i sąsiadka spod czwórki, kiedy się dowiedzą... Ewentualnie: co powie Jezusek/Panbucik/Allaszek... A nuże będzie piekło? Albo najgorsza opcja: bo dla Niego - Tego Jedynego, Wybranego - będę bez błonki bezwartościowa. Jakby ten kawałek tkanki conajmniej ze złota był.
Fabricati Diem, Pvnc!
|
|
Monentor (475 punktów) (zablokowany) | Mimo tej całej krytyki, opisu mojego dziwacznego zachowania, kocham Was! Próbujecie mi pomóc, pomogliście. Zastosuję się zatem do Waszych wytycznych, zrobię wszystko, żebym mógł w pełni funkcjonować normalnie. Mam problem, ale terapia na racjonaliście mi pomaga. Czasem samo czytanie ze łzami w oczach pomaga. Wywarliście na mnie spore wrażanie i zrównaliście mnie z błotem - to było mi potrzebne, abym nie czuł się kimś lepszym, abym czuł równość z każdym i szacunek do każdego, mimo to że jesteśmy różni. Mamy inne poglądy w wielu kwestiach, lecz mimo to darzę Was ogromnym szacunkiem. Dziękuję jeszcze raz za te słowa krytyki. Wspaniali jesteście.
@ Wstydzę się tego tematu, mógłbym prosić któregoś z moderatorów o usunięcie tematu? Jak nie patrzeć jest to intymny problem.
|
|
 | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Może spróbuj to obrócić w żart? Może dla kogoś jeszcze ten wątek okaże się przydatny albo zabawny? Właściwie to ja pominąłem kilka istotnych szczegółów w wypowiedziach, bo moi znajomi znają mój nick na racjonaliście i bałem się, że moja mama będzie to czytać do sobotniego obiadu, kiedy byłem przekonany, że ten wątek zostanie w internecie na wieki. Raczej że powinieneś to odbierać jako "mieszanie z błotem". Wydaje mi się, że przedmówcy chcieli Ci tylko wyjaśnić, że wartościowanie ludzi pod względem tego z kim i jak współżyli nie jest do końca racjonalne. Oczywiście takie myślenie, które po części reprezentujesz może wynikać z kilku rzeczy. Przede wszystkim młodość ma swoje prawa. Każdy chyba przechodzi przez taki okres, że wielką barierą odgradza swoją intymność. Poważne związki ten pogląd weryfikują. Jak będziesz przez dłuższy okres w poważnym związku to zobaczysz, że intymność z drugą osobą to nie tylko seks. I tu jest drugi aspekt, czyli presja społeczna, która chyba dalej odciska tu patriarchalną spuściznę średniowiecza, gdzie kobieta powinna oddawać się swojemu facetowi, a facet ma swoje potrzeby. I seks z innym mężczyznom to ogromny dyshonor. Ostra reakcja na Twoją wypowiedź była raczej spowodowana językiem, którym się posłużyłeś. Mnie przynajmniej to sprowokowało do paru mocnych sformułowań. Wszystko przed Tobą. Jeszcze trafisz na taką niezaspokojoną kobietę, że sam się będziesz zastanawiał, czy jej do innego faceta nie wysłać, żeby móc spokojnie posiedzieć przed komputerem 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
|  | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | > Może spróbuj to obrócić w żart?Pytanie: po co? Pisałem wcześniej, że pomogliście mi tym co tutaj wyczytałem. Traktuje to jak jest ujęte, a obracać to ja mogę dziewczyny  > Może dla kogoś jeszcze ten wątek okaże się przydatny albo zabawny? Właściwie to ja pominąłem kilka istotnych szczegółów w wypowiedziach, bo moi znajomi znają mój nick na racjonaliście i bałem się, że moja mama będzie to czytać do sobotniego obiadu, kiedy byłem przekonany, że ten wątek zostanie w internecie na wieki.Jednak wolałbym unikać takich rzeczy. Ojciec regularnie tutaj zagląda, zobaczy, że od Agnosiewicza dostałem plusa i co będzie?  > Raczej że powinieneś to odbierać jako "mieszanie z błotem". Wydaje mi się, że przedmówcy chcieli Ci tylko wyjaśnić, że wartościowanie ludzi pod względem tego z kim i jak współżyli nie jest do końca racjonalne.Gdzie ja takich bzdur się naczytałem...
|
|
| |  | | hamp (3461 punktów) | > Ojciec regularnie tutaj zagląda, zobaczy, że od Agnosiewicza dostałem plusa i co będzie?  Znaczy się, zachęcił cię to czytania Racjonalisty czy sprawdza co wypisujesz w internetach?
|
|
| | |  | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >Znaczy się, zachęcił cię to czytania Racjonalisty czy sprawdza co wypisujesz w internetach?
Zachęcił do czytania Racjonalisty. Jak opowiadał mi pierwsze spotkanie z tym forum, to wszystko zaczęło w nim się "gotować", stwierdziłbym śmielej - przeżył małe załamanie nerwowe, kiedy zaczął czytać artykuły zamieszczone na tym portalu. Był załamany rzeczywistością i skrzywionym obrazem historii, postawami ludzkimi. Przeczytał nawet "Antychrysta" Nietzschego i kilka innych książek z tej strony.
|
|
| |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >>Raczej że powinieneś to odbierać jako "mieszanie z błotem". Wydaje mi się, że przedmówcy chcieli Ci tylko wyjaśnić, że wartościowanie ludzi pod względem tego z kim i jak współżyli nie jest do końca racjonalne. >Gdzie ja takich bzdur się naczytałem...
Chciałem napisać "raczej nie powinieneś tego odbierać jako <<mieszanie>>", ale za mało kawy...
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
15 na 15 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Kobieta "używana" budzi w Tobie obrzydzenie, bo czułbyś się przy takiej kobiecie zagrożony. Jakiekolwiek bzykanie z innym mężczyzną, a już zwłaszcza takie, które jej się podobało, stawia cię w sytuacji zagrożenia, bo już wiesz, że nie będziesz nigdy tym jedynym, z którym bzykanko było przyjemne. I wiesz, że ona też wie to, że z innymi mężczyznami seks może jej się podobać. Podświadomie czujesz, że taka szybciej cię wyroluje. A jak dochodzi do tego kompleks względem innych samców, czyli poczucie że jesteś gorszy w ten czy inny, niekoniecznie seksualny sposób (co jest nieuniknione, bo zawsze ktoś jest w czymś lepszy od nas) to twoja głowa woli odrzucać takie kobiety. Jako niepewne. Jako zagrożenie. Jako łatwiejszy łup dla innych. Wolisz te potencjalnie mniej świadome tego, że inny chłop może je równie porządnie, albo i lepiej wyobracać. Co w twojej podświadomości jest łatwiejszą drogą do podziału majątku, alimentów, rogów na głowie, plamy na honorze, wstydu, upokorzenia, czy dbaniu o geny jej kolegi z pracy zawartym w niby to twoim potomku. Masz chłopie problem, bo jak nawet trafisz na świętą, to i tak będziesz się doszukiwał zagrożeń. Niech tylko spojrzy nie tak na innego, uśmiechnie się, pogada ciepło albo zatańczy z kimś nie tak, jak powinna.
|
|
 | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | Jeszcze tak nie umiem pisać, ale najlepiej ze wszystkich zrozumiałeś o co w tym całym moim bajzlu chodzi.
|
|
|  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Musisz przewartościować sobie rzeczywistość. Czyli przyjąć do wiadomości to, że życie z natury jest ryzykowne i nic w nim nie jest pewne, oprócz słynnych podatków i śmierci. Zrozumieć, że nikogo nigdy nie bierzemy w pełne posiadanie, a wiążąc się, ryzykujemy zawsze porażkę. Takie życie, trzeba się z tym pogodzić, bo inaczej ciągle się będziesz trzepał o siebie i czepiał tej drugiej osoby. Czasami ludzie odchodzą, czasami nas zawodzą czy krzywdzą. Czasami możemy zrobić to my, nigdy do końca nie wiadomo. Ale jak się z takim światem nie pogodzisz i nadal będziesz się tak o siebie trzepał, to tylko przyciągniesz kłopoty, bo na dłuższą metę nikt normalny tego nie wytrzyma. Wyluzuj i staraj się, żeby ta druga strona po prostu dobrze się czuła z tobą. Jak będzie widziała, że cały czas trzepiesz się o siebie i jej nie ufasz, to dobrze jej nie będzie i to może być początek kłopotów. A jak jednak kiedyś pójdzie, to świat jest pełen innych kobiet, albo innych, ciekawych historii. To nie koniec świata, choć miło nie jest. Trzeba ludziom ufać, choć oczywiście nie ślepo (są ludzie rzeczywiście bardziej niż inni "ryzykowni" i niepewni) i mieć więcej dystansu do siebie.
|
|
| |  | Monentor (475 punktów) (zablokowany) | >Musisz przewartościować sobie rzeczywistość. Myślisz, że to proste? Człowiek prawie dorosły na nowo musi postrzegać świat i układać w głowie swój światopogląd.
|
|
| | |  | 6 na 6 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Nie, to nie proste. Ale jak sobie pomyślę, jak ja się zmieniłem przez te wszystkie lata... A myślałem, że mi zostanie tak do śmierci, kiedy znalazłem się w tym momencie "prawie już dorosłości". Praca nad sobą to podstawa. Dobranoc.
|
|
3 na 3 | Heremis (587 punktów) | Z własnego doświadczenia powiem Tobie tak: jeśli naprawdę kogoś pokochasz nie będziesz patrzył na takie sprawy. Przemyśl to wszystko, dlaczego tak masz? Może to zwykły egoizm, po co być pierwszym? "pierwsi będą ostatnimi". Poza tym jeśli myślisz o stałym związku powinieneś dać szansę kobiecie, która się również chce takiego związku. Zamiast skupiać się na dziewictwie, zwróć uwagę na jej zainteresowania, sposób bycia, jak spędza się razem czas. Bycie z dziewicą nie gwarantuje automatycznie lepszego związku. Pierwsza dziewczyna z która byłem była dziewicą, tyle że zdradzała mnie już po 3 miesiącach związku. Druga moja eks nie była już dziewicą, ale okazała się świetną i porządną dziewczyną (tyle że to ja zawaliłem związek, na szczęście nie zdradą czy czymś podobnym). Spróbuj spojrzeć na to szerzej, nie skupiaj się tak na tym dziewictwie. Życzę Ci abyś poznał dziewczynę przy której kwestia dziewictwa będzie bez znaczenia, będzie liczyła się ta osoba "cała", taka jaką jest. Myślę, że jest to możliwe. Pozdrawiam
|
|
| bohandas (842 punktów) | O Boże, przecież to tylko kopulacja - w naturze jest to banał nad banały - wszystkie zwierzęta to robiły, robią i robić będą. Ludzie się w tej kwesti zasadniczo od innych zwierzaków nie różnią, a skoro dla innych zwierząt dziewictwo samicy nie jest problemem, to dlaczego miałoby być dla ciebie?
|
|
 | | -jad- (18783 punktów) | Nie tylko sprawy związane z kopulacją są u człowieka nieco bardziej skomplikowane niż w świecie zwierząt.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|