Racjonalista - Strona głównaDo treści
Opuścić wszechświat.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
26-01-2014 23:50wsx666 (1067 punktów)Opuścić wszechświat.
Zakładając, że wszechświat ma jakiś kształt i posiada wymiary i rozmiar to czysto teoretycznie, pomijając kwestie potrzebnych prędkości, energii itp. mając faktyczną możliwość podróżowania w dowolnym kierunku mogli byśmy nasz wszechświat opuścić. Wiele jednak wskazuje na to, że sam efekt trójwymiarowości wszechświata jest tylko złudzeniem a poruszmy się po nim jak na płaskiej kartce papieru, bez możliwości przebicia się przez kartkę w dół lub oderwania się od niej w górę. Zakładając, że wszechświat ma właśnie taki płaski kształt ciekawi mnie to jak "cienki" musi być w rzeczywistości.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Jacholek (5699 punktów)
Opuszczenie Wszechświata nie wydaje się być możliwe, bo albo on jest "płaski" ale nieskończony, albo zamknięty sam w sobie i możemy najwyżej wrócić do punktu wyjścia (jak istoty dwuwymiarowe żyjące na sferze). Przebicie się natomiast przez dodatkowe wymiary wątpliwe, gdyż w tzw. modelu brany dostęp do dodatkowych wymiarów ma jedynie pole grawitacyjne a my jako zbudowani z materii jesteśmy uwięzieni w tej branie. Więcej np na en.wikipedia.org/wiki/Shape_of_the_universe
Ebvalaim (2787 punktów)
>Zakładając, że wszechświat ma jakiś kształt i posiada wymiary i rozmiar to czysto teoretycznie,
>pomijając kwestie potrzebnych prędkości, energii itp. mając faktyczną możliwość podróżowania w
>dowolnym kierunku mogli byśmy nasz wszechświat opuścić. Wiele jednak wskazuje na to, że sam efekt
>trójwymiarowości wszechświata jest tylko złudzeniem a poruszmy się po nim jak na płaskiej kartce
>papieru, bez możliwości przebicia się przez kartkę w dół lub oderwania się od niej w górę.
>Zakładając, że wszechświat ma właśnie taki płaski kształt ciekawi mnie to jak "cienki" musi być w
>rzeczywistości.
Nawet jeśli Wszechświat jest płaski i skończony, nie znaczy to, że ma jakieś granice. Najprostszy przykład, żeby pokazać o co chodzi, to słynna gra w węża przy odpowiednich ustawieniach - wtedy wąż wychodząc za ekran z prawej strony, pojawia się z lewej, a wychodząc górą, wraca od dołu. Przestrzeń, w której porusza się wąż, jest jak najbardziej skończona (jej rozmiar to dokładnie rozmiar ekranu), a jednak nie ma granic i nie da się jej opuścić.
wsx666 (1067 punktów)
Przestrzeń, w której porusza się wąż, jest jak najbardziej skończona (jej rozmiar to dokładnie rozmiar ekranu), a jednak nie ma granic i nie da się jej opuścić.

Tak ja to rozumiem, chodzi mi właśnie o to, że gdybyśmy mieli możliwość faktycznego podróżowania w trójwymiarze to odnosząc się do przykładu gry w węża mogli byśmy opuścić ekran w górę lub dół ekranu nie mając na myśli wymiarów 2D tylko 3D. Chodzi mi o to, że nie możemy w wężu jaki i we wszechświecie podskoczyć lub zanurkować co wiązało by się z faktycznym zniknięciem węża z ekranu.
Velius (125 punktów)Odp: Opuścić płaski wszechświat.

Skoro Wszechświat jest płask, to Ziemia też (według niektórych taka jest).

natemat.pl(*)in-nie-mozna-wierzyc-naukowcom
sebg (208 punktów)Odp: Opuścić wszechświat.

>Zakładając, że wszechświat ma właśnie taki płaski kształt ciekawi mnie to jak "cienki" musi być w
>rzeczywistości.

Nie jestem fizykiem ale gdybym miał sobie to wyobrazić to zrobiłbym to odwołując się do dwuwymiarowych światów widzianych w naszym trzecim wymiarze, jeśli żyjesz w świecie składającym się z 2 wymiarów to nie możesz zaobserwować jego kształtu z zewnątrz bo żeby to zrobić musiałbyś przemieścić się w 3 wymiarze do którego dostępu nie masz, natomiast z punktu widzenia istoty trójwymiarowej obserwującej ów dwuwymiarowy świat to wyda on się dla niej "płaski" tzn jego wielkość w trzecim wymiarze wynosi 0 tak wiec jeśli mógłbyś spojrzeć na nasz wszechświat z punktu widzenia 4 wymiarowej istoty to wydałby ci się on również "płaski" w tym dodatkowym czwartym wymiarze cokolwiek miałoby to oznaczać.
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Zakładając, że wszechświat ma jakiś kształt...

Na początek proponuję dość przystępną pozycję Michio Kaku "Hiperprzestrzeń" - z wielu dostępnych prac na ten temat, właśnie ten tytuł jest wyjątkowo "przyswajalny", napisany w beletrystycznej "nucie"
Współczesny poziom fizyki teoretycznej, kosmologii jest bardzo wysoki, ale poznawanie tej wiedzy to prawdziwa przygoda.
To o czym piszesz przypomina nieco model wszechświata holograficznego. Aby jednak rozmawiać na temat modeli wszechświata, wychodząc ponad bajkowe gdybanie, potrzebne jest poznanie aktualnego stanu fizyki teoretycznej.
Musiałbyś sprecyzować zagadnienie o jakim piszesz i do czegoś się odnieść.
wsx666 (1067 punktów)
Sporo na ten temat już wiem, w zasadzie interesuję się tą tematyką od dawna. Chodziło mi o to, aby wyobrazić sobie wszechświat dowolnie, bez konieczności odwzorowywania obecnie istniejących modeli i pomyśleć w jaki sposób było by możliwe opuszczenie go.
Obejrzałem już kilka ciekawych dyskusji na ten temat i jedyne co jest pewne to niestety to, że nic nie jest pewne jeżeli chodzi o sam kształt czasoprzestrzeni. Załóżmy prosty model porównując rozszerzający się wszechświat do nadmuchiwanego balona to w zasadzie znajdując się na powierzchni tego balona i mając faktyczną możliwość obserwowania i podróżowania w 3D to oczywiście tylko hipotetycznie pomijając potrzebne prędkości, energie itp. powinniśmy móc opuścić wszechświat pędząc poza niego z prędkością szybszą niż się on rozszerza lub gdyby był w fazie kurczenia się. Co więcej gdyby taki wszechświat miał kształt balonika z równomiernie rozłożoną wewnątrz materią to mieszkając na jego obrzeżach czyli powiedzmy blisko lub na samym brzegu widzieli byśmy galaktyki jedynie patrząc w głąb tego balonika, kierując wzrok w stronę kierunku rozszerzania się balonika nie widzieli byśmy nic bo tam jeszcze wszechświata po prostu jeszcze by nie było. Jednak jak wiemy sprawy mają się zupełnie inaczej z obserwacji wynika, że materia jest rozłożona mniej więcej identycznie w każdym kierunku a wszechświat patrząc w każdym kierunku wygląda identycznie i nie można podać wyróżnionego punktu bo jest identyczny, chodzi o to że nie można podać jakiegoś miejsca które było by bardziej wyróżnione względem innego a to już samo w sobie daje wiele do myślenia, nie zaobserwowano na przykład miejsca dla wszechświata takiego jakim jest powiedzmy słońce dla naszego układu czy centrum galaktyki dla samej galaktyki, wszechświat wydaje się nie mieć takiego punktu. Wracając jednak do tematu wątku czyli "opuścić wszechświat" to zakładając, że istniejemy w świecie 3D i mamy FAKTYCZNĄ możliwość podróżowania w 3D to o ile wszechświat jest skończony to przynajmniej czysto teoretycznie podróżując dostatecznie długo z odpowiednią prędkością po prostu musimy mieć "hipotetycznie" możliwość opuszczenia wszechświata.
15-02-2014 20:18 
 Ocena 1 na 1
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>[...] Chodziło mi o to, aby wyobrazić sobie wszechświat dowolnie, bez konieczności odwzorowywania obecnie istniejących modeli i pomyśleć w jaki sposób było by możliwe opuszczenie go.

Jak zadajesz sobie pytanie o opuszczeniu Wszechświata w jakim żyjemy to musisz rozważyć - gdzie chcesz go opuścić?
Na etapie zastanawiania się nad modelami Wszechświata nie można wyobrażać sobie czegoś dowolnie. Modele budowane są wg nowy koncepcji - to prawda - ale każda z tych koncepcji bazuje na silnych podstawach naukowych, obecnie jest to głównie teoria superstrun. Daje ona wystarczająco "dużo miejsca" na różne rozwiązania i różne akcenty np. ciemna materia i ciemna energia, projekcje holograficzne (widoczna trójwymiarowa projekcja wielowymiarowego wszechświata).
Najbardziej wyobrażalne jest istnienie tuż obok nas, w przesunięciu fazowym, drugiego bliźniaczego wszechświata. Inną możliwością jest związek z wielością różnych wszechświatów istniejących w multiwszechświecie (tutaj problem jest taki, że mogą tam istnieć inne prawa fizyczne, więc przeniesienie się do takiego wszechświata marnie by się skończyło).

>Załóżmy prosty model porównując rozszerzający się wszechświat do nadmuchiwanego balona...

Powierzchnia balonu w modelach wszechświata przedstawiana jest jako zobrazowanie, w celach zrozumienia, w jaki sposób może rozszerzać się trójwymiarowa przestrzeń i nie należy tej analogii traktować dosłownie (to jest myślowy model)

Powiększenie się wszechświata w fazie inflacji było ogromne i nastąpiło niemal natychmiast (tak mówi model inflacyjny). Rozszerzała się jednak sama przestrzeń więc prawa ogólnej teorii względności zostały zachowane (bo działają wewnątrz czasoprzestrzeni).

W rozważaniach na temat struktury wszechświata nie powinno się operować komputerowymi zwrotami 2D, 3D itd. bo jest to zgubne. Już ogólna teoria względności założyła istnienie czterowymiarowej czasoprzestrzeni. Teoria strun zakłada istnienie 11-wymiarowej czasoprzestrzeni! W niektórych rozważaniach rozkłada się tą czasoprzestrzeń na 4 i 6 wymiarów + dodatkowy wymiar przestrzenny na tzw. brany (w teorii superstrun)

>Wracając jednak do tematu wątku czyli "opuścić wszechświat" to zakładając, że istniejemy w świecie 3D i mamy FAKTYCZNĄ możliwość podróżowania w 3D to o ile wszechświat jest skończony to przynajmniej czysto teoretycznie podróżując dostatecznie długo z odpowiednią prędkością po prostu musimy mieć "hipotetycznie" możliwość opuszczenia wszechświata.

Uwaga jak na początku postu. + założenie, że wszechświat jest skończony nie jest poprawne. Istota czasu nie jest do końca poznana. Czas i prędkość w Twoich rozważaniach nie jest najistotniejsza.
16-02-2014 00:16 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)
Widzisz, ja naprawdę przeczytałem wiele książek popularnonaukowych na ten temat, wysłuchałem w necie na jołtubku wiele anglojęzycznych debat bo większość z nich nie jest tłumaczona i zapoznałem się z niemal wszystkimi chyba już teoriami co do wymiarów i istoty czasoprzestrzeni. Tak naprawdę chodzi mi o to, że również dyskutuje się o tym czy nasz świat jest pewnym odwzorowaniem tego co mogliśmy obejrzeć w filmie matrix. Sama idea symulowania naszego wszechświata przez lub wewnątrz jak kto woli komputera jest żywa wśród naukowców i to jest fakt. Problem jest taki, że jest to niesprawdzalne i według mnie prowadzi do paradoksu nieskończoności gdyż jeżeli jakaś cywilizacja nas symuluje to sama bardzo prawdopodobnie też jest symulowana i tak bez końca, bo każda cywilizacja może być symulowana poprzez tą ponad nią. Zakładając jednak, że nie jesteśmy przez nikogo symulowani i istniejemy jako suwerenne byty we wszechświecie który jest materialny i powstał w skończonym odcinku czasu w tył i wciąż się rozszerza to rozumując w ten sposób naprawdę nie powinno być żadnych barier i przeciw wskazań by istnieć na obrzeżach takiego wszechświata, powiedzmy na jej najodleglejszej galaktyce i móc obserwować pustkę w kierunku w którym wszechświat nie istnieje. Obawiam się jednak, że jeżeli nie jesteśmy w stanie opuścić wszechświata może to świadczyć o tym, iż jesteśmy symulowani co wydaje mi się bardzo nierealne.
16-02-2014 08:54 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>... Zakładając jednak, że nie jesteśmy przez nikogo symulowani i istniejemy jako suwerenne byty we wszechświecie który jest materialny i powstał w skończonym odcinku czasu w tył i wciąż się rozszerza to rozumując w ten sposób naprawdę nie powinno być żadnych barier i przeciw wskazań by istnieć na obrzeżach takiego wszechświata, powiedzmy na jej najodleglejszej galaktyce i móc obserwować pustkę w kierunku w którym wszechświat nie istnieje.
Nie do końca tak jednak musi być. Zakładając, że ewolucja do co najmniej takich jak my obserwatorów wymaga czasu, w którym Uniwersum się nieprzerwanie powiększa, a jednocześnie nie zawiera ono takiej ilości źródeł energii, aby komukolwiek odpowiednio rozwiniętemu umożliwić przebycie dystansu na kraniec, skądkolwiek by wyruszał, to taka perspektywa nie ma możliwości wystąpić, gdyż potencjalny obserwator będzie zawsze za daleko.
16-02-2014 09:43 
 Ocena 2 na 2
Rafał Kozłowski (4068 punktów)
>Widzisz...
Dobrze, że w końcu określiłeś pułap dyskusji

Nie wiem czy zauważyłeś, że w środowisku naukowców zajmujących się kosmologią lub fizyką teoretyczną istnieje, co do zasady, pokora przed światem. Osiągnięcia ludzkości są w dziedzinie jego poznania olbrzymie, ale nie bądźmy zapatrzeni we własny pępek.
Owa pokora przed światem jest tym, co choćby Richard Dawkins, nazywa bogiem Einsteina. Świat nauki, wydaje się w większości, nie wierzy w boga osobowego, ale w tajemnicę nieustannie nowych obrazów świata, które coraz to na nowo są odkrywane w innych ich odsłonach. Współczesne modele wszechświatów oparte na prawach dobrze sprawdzonych teorii naukowych są tak od siebie różne, że trudno się w całości połapać. Może to i dobrze bo świadczy o dużym postępie nauki w tej dziedzinie. Jakiś, niedawny, czas temu były dwie teorie powstania wszechświata Teoria Stanu Stacjonarnego i Teoria Wielkiego Wybuchu - od tego zaczynała się moja przygoda z kosmologią - i przyznam było to łatwiejsze do zrozumienia niż dzisiejsza konieczność ekwilibrystyki umysłu.

Na marginesie dodam, że w pewnym sensie rozumiem statystycznego człowieka "kierującego" się w stronę mistycyzmu, wiary w bogów etc., bo wbrew nadziei Stephena Hawkinga o "poznaniu myśli Boga" do owego poznania wymagana jest coraz to głębsza wiedza naukowa i coraz bardziej niedostępna statystycznemu człowiekowi. Już teraz, z niemałym potem, naukowcy - mający wielki dar w przekładzie języka matematyki na język popularno - naukowy, próbują nowe koncepcje przekładać na "ludzki", zrozumiały język, a i tak wymaga to głębokiej wiedzy, aby zrozumieć co przedstawiają. Mimo, że moja fascynacja kosmologią i fizyką teoretyczną trwa już ponad 30 lat, to czytając ostatnio model wszechświata kwantowego "mózg mi się mało nie przegrzał" - kto zrozumie taką rzeczywistość?
Problem w tym, że człowiek przystosowany jest do interpretacji zjawisk na typowej planecie i obawiam się, że może nie "wyjść" świadomościowo poza to środowiskowe ograniczenie.

Myślę i mam nadzieję jednocześnie, że po opracowaniu Teorii Wszystkiego (M-teoria), zresetuje się nasz obraz Wszechświata - trzymam kciuki za ten ciężki wysiłek.

To taka refleksja, ale do rzeczy...

>...jest to niesprawdzalne i według mnie prowadzi do paradoksu nieskończoności...
Ciekawość paradoksów jest taka, że kiedy paradoks powstaje wszyscy "rwą sobie włosy z głowy", ale po jakimś czasie ktoś wpada na pomysł, i zwykle na podstawie interpretacji znanej teorii naukowej ów paradoks rozwiązuje - to trwa... ale jakie emocje.
Publiczny pojedynek Einsteina z Bohrem na temat poprawności mechaniki kwantowej wyglądał ponoć żenująco, Einstein - "lekko" rzucający, przykład za przykładem, zaprzeczające poprawności mechaniki kwantowej i Niels Bohr w pocie czoła je odrzucający - walka Goliata z Dawidem. Koniec końców - Bohr pokonał Einsteina jego własną bronią - w obronie zjawisk mechaniki kwantowej posłużył się ogólną teorią względności! - czyż to nie piękne.

>istniejemy jako suwerenne byty we wszechświecie który jest materialny...
Nie mogę zgodzić się z Twoimi założeniami - skąd na przykład zakładasz, że podstawową formą istnienia jest materia jaką znamy skoro aktualny stan wiedzy temu przeczy? Współczesna obliczenia tego co jest we Wszechświecie to 73% ciemna energia (znaczący element tzw. modelu cyklicznego), 23% ciemna materia i zaledwie 4% tego co widzimy i odczuwamy (cząstki materii i oddziaływań między nimi). Tak więc 96% Wszechświata składa się z tego o czym nie mamy pojęcia czym w ogóle jest. W tym kontekście materia jaką znamy po odjęciu energii jest niewielką częścią "składu Wszechświata".

> by istnieć na obrzeżach takiego wszechświata...
Już sama ogólna teoria względności mówi o zakrzywieniu czasoprzestrzeni pod wpływem grawitacji. Tworzy to wszechświat skończony ale nieograniczony! Poruszając się cały czas do przodu poruszamy się w zakrzywionej czasoprzestrzeni dlatego nigdy nie dostrzeżemy żadnego brzegu. Teoria względności mówi również o tym, że wszystkie punkty czasoprzestrzeni są równouprawnione nie ma więc żadnych brzegów. Każdy obserwator żyjący we Wszechświecie będzie uważał i odczuwał, że jest w centrum Wszechświata.

> czy nasz świat jest pewnym odwzorowaniem tego co mogliśmy obejrzeć w filmie matrix...
Matrix ma wiele podtekstów (dlatego źle mi się go ogląda). Jednym z tych podtekstów nich jest gnostyka jaką zafascynowani byli bracia Wachowscy i taka interpretacja do mnie "przemawia" Matrix - raz jeszcze ale, jak zauważyłeś, prowadzi się całkiem poważne badania nad życiem w symulowanym Wszechświecie. I tutaj... zadaniem ludzkości było by wskazanie, aby się "wyswobodzić", gdzie załamuje się symulacja (np. film 13 piętro i wyżej wspomniany Marix)
Jest to jednak bardzo spekulatywna, acz bardzo ciekawa, koncepcja.

Gdybym miał jednak zająć filozoficzne stanowisko w kwestii symulacji, to czyż decyzja Cyphera z filmu Matrix nie była słuszna???
sebg (208 punktów)

>Gdybym miał jednak zająć filozoficzne stanowisko w kwestii symulacji, to czyż decyzja Cyphera z filmu Matrix nie była słuszna???

Ciekawe pytanie, mogłoby się zdawać że jego decyzja była jak najbardziej słuszna, przecież niemal całe życie jakie znał, świat w którym się poruszał był symulowany przez maszyny, które co prawda więziły jego ciało lecz pozwalały umysłowi istnieć w rzeczywistości wirtualnej, która przecież była dla ludzi tak samo realna jak rzeczywistość "prawdziwa", tu też rodzi się pytanie o to co można nazwać rzeczywistym, czy świat matrixa nie był równie rzeczywisty jak ten poza nim?. wracając do pytania o słuszność decyzji Cyphera, to jednak uważam że nie była ona słuszna, ponieważ pomimo iż mógł on czuć się bardziej związany ze światem maszyn, to wiedząc że te wykorzystują ludzi do pozyskiwania energii, przez co stanowią realne niebezpieczeństwo dla ludzkiego gatunku, przecież nikt nie wiedział czy owe maszyny nie znajda lepszego źródła zasilania,( co w zasadzie trochę dziwi, że tego jeszcze nie zrobiły) i po prostu nie wyłączą matrixa, unicestwiając tym samym rasę ludzką, w związku z powyższym myślę że postąpił on źle.
16-02-2014 16:31 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Problem jest taki, że jest to niesprawdzalne i według mnie prowadzi do paradoksu nieskończoności gdyż jeżeli jakaś cywilizacja nas symuluje to sama bardzo prawdopodobnie też jest symulowana i tak bez końca, bo każda cywilizacja może być symulowana poprzez tą ponad nią.
Sam piszesz, że jest to prawdopodobne, a nie że jest konieczne.
A skoro nie jest konieczne, to prawdopodobnie gdzieś się powinno kończyć, czyli na końcu jakaś nadrzędna rzeczywistość powinna istnieć. I po paradoksie.

Ale nie o tym chciałem.
Według mnie jest bardzo możliwe, że Wszechświat jest czymś w rodzaju komputera kwantowego, a przynajmniej działa jak komputer kwantowy. Ale co z tego wynika? Tylko tyle, że taka jest natura rzeczywistości. To nie musi znaczyć, że ktoś go zbudował i zaprogramował, a tym bardziej, że może nas wyłączyć jednym guziczkiem.
Tak do końca nie wiadomo, z czego jesteśmy zrobieni. Ale im bardziej się tym interesuję, tym bardziej dochodzę do wniosku, że chyba jednak z niczego.

Czy opcja komputera kwantowego wydaje Ci się bardziej przerażająca niż inne możliwości?
16-02-2014 17:08 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Sam piszesz, że jest to prawdopodobne, a nie że jest konieczne.
>A skoro nie jest konieczne, to prawdopodobnie gdzieś się powinno kończyć, czyli na końcu jakaś nadrzędna rzeczywistość powinna istnieć. I po paradoksie.
Nie tyle "po paradoksie", co po konieczności istnienia nadrzędnej rzeczywistości.
16-02-2014 17:23 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Nie tyle "po paradoksie", co po konieczności istnienia nadrzędnej rzeczywistości.
Raczej byłaby ona konieczna w przypadku, gdybyśmy byli w komputerze zbudowanym przez kogoś. Przecież pierwszy komputer sam się nie zbudował.
rysiek (4593 punktów)
>Raczej byłaby ona konieczna w przypadku, gdybyśmy byli w komputerze zbudowanym przez kogoś. Przecież pierwszy komputer sam się nie zbudował.
Tak, ale dalej następowało by pytanie kto "zbudował" tego budowniczego komputera itd. Czyli znowu niekończąca się historia.
16-02-2014 17:53 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Tak, ale dalej następowało by pytanie kto "zbudował" tego budowniczego komputera itd. Czyli znowu niekończąca się historia.
Wyobraź sobie, że my, materialni, żywi ludzie zbudujemy superkomputer. W tym komputerze stworzymy wirtualny świat z ewoluującymi istotami. Po jakimś czasie osiągną świadomość. Czy to będzie znaczyło, że my też jesteśmy wirtualni?
16-02-2014 17:56 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Wyobraź sobie, że my, materialni, żywi ludzie zbudujemy superkomputer. W tym komputerze stworzymy wirtualny świat z ewoluującymi istotami. Po jakimś czasie osiągną świadomość. Czy to będzie znaczyło, że my też jesteśmy wirtualni?
Czy będziemy mieli pewność że nie jesteśmy?
16-02-2014 18:20 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Czy będziemy mieli pewność że nie jesteśmy?
Pewności to nawet teraz nie możemy mieć.
Ale czy w przyrodzie występują paradoksy? Jeśli nie, to musi być jakieś rozwiązanie.
16-02-2014 18:50 
 Ocena 1 na 1
rysiek (4593 punktów)
>Ale czy w przyrodzie występują paradoksy? Jeśli nie, to musi być jakieś rozwiązanie.
Przypuszczam że jest, ale raczej nie są nim spekulacje w rodzaju "nadrzędnej" rzeczywistości, czy "pierwszego poruszyciela".
16-02-2014 18:55 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Przypuszczam że jest, ale raczej nie są nim spekulacje w rodzaju "nadrzędnej" rzeczywistości, czy "pierwszego poruszyciela".
A co ??
16-02-2014 20:27 
 Ocena 1 na 1
wsx666 (1067 punktów)
Chodzi o to, że takim zrozumieniem powinno być dotarcie do zbadania wszystkich składników naszego wszechświata i rozszyfrowanie początków jego powstania bez żadnych wątpliwości a nie powoływanie się na jakiekolwiek siły wyższe kimkolwiek miały by być.
Kompletnie bez sensu wydaje mi się, brnięcie w kierunku bycia symulowanym przez kogokolwiek, ponieważ cokolwiek by istniało ponad nami musiało by również mieć jakąś swoją genezę. Lepiej przyjąć, że nasz wszechświat istnieje jako jedyny prawdziwy a nie jako jakaś symulacja. Owszem teoria wielu wszechświatów jest sensowna ale jedynie jeżeli powstają one spontanicznie również bez niczyjej ingerencji.
17-02-2014 19:43 
 Ocena 2 na 2
Rafał Kozłowski (4068 punktów)

Och... więcej pokory do świata.
Każdy by chciał, aby wszystko było zrozumiałe... to takie ludzkie i ... smutne jednocześnie
Bezpieczniej założyć, że istotą ludzkiego istnienia jest niezrozumienie wszystkiego; jaka wtedy radość ze zrozumienia

Przyglądając się historii nauki, intensywnie się rozwijającej dopiero od XIX w, to współczesne osiągnięcia nauki są naprawdę imponujące. Żyjemy w ciekawych czasach. Dużo się dzieje.

>Kompletnie bez sensu wydaje mi się, brnięcie w kierunku bycia symulowanym...

A co do wszechświata symulowanego. To dalece spekulatywna teoria - raczej na granicy teoretycznych dywagacji. Zauważ do czego dochodzimy: pod auspicjami nauki dotykamy koncepcji bogów... rzeczy niesprawdzalnych; założenie istnienia symulacji, w której wszystko co nas otacza może być symulacją, jest tak dalece niesprawdzalne jak istnienie bogów, których istnienia dowodowo również wykazać nie można.
Paradoks - negując istnienie bogów, na podstawie coraz bardziej spekulatywnych teorii, zapętlamy się tak bardzo, że wracamy do istnienia bogów (lub jak kto woli symulacji komputerowej)
Zastanawiam się nad takim oto problemem:
Gdybym miał stworzyć symulację dla umysłów innych istot, cel działania nieznany i nie będziemy się tym teraz zajmować, to na pewno nie wpisał bym do "programu" ciekawości, nie wpisał bym również ewolucji organizmów - bo po co? Mógłbym stworzyć produkt końcowy przecież i zapewnić swoją "niewidoczność".
Chyba, że celem symulacji było by naukowe badanie rozwoju dowolnych istot, wówczas program musiałby zawierać element przypadkowości.
Mówiłem, że to bardzo spekulatywna teoria. Założenia mają taką moc, że stają się jednocześnie odpowiedziami!

>...Lepiej przyjąć, że nasz wszechświat istnieje jako jedyny prawdziwy...

To nie jest podejście naukowe. Nie można przyjmować a'priori, tego co wygodniejsze dla pojmowania ludzkim umysłem. Trudność współczesnej nauki, o czym pisałem wcześniej, polega na teoriach "niewyobrażalnych" - i nie ma co iść na skróty.
ślusarski (750 punktów)
>Zakładając, że wszechświat ma jakiś kształt i posiada wymiary i rozmiar to czysto teoretycznie,

Nie można Wszechświata opuścić, bo jak nazwa wskazuje, to jest wszystko co nas otacza, nawet te niepoznane obszary. Wszechświat to nie jest częściowe wypełnienie pustej przestrzeni, lecz materia tworzy przestrzeń, w której sama się znajduje.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365