Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rozroczość a cywilizacja.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
15-02-2014 10:46ślusarski (750 punktów)Rozroczość a cywilizacja.
Ocena -2 na 8
W krajach rozwiniętych obserwuje się zjawisko zmniejszania się rozrodczości, nawet regres demograficzny. Natomiast w zacofanych i rozwijających się, duży przyrost naturalny. Można wyciągnąć ogólny wniosek, że niska świadomość społeczna, religijność, ciemnota, służą rozrodczości.

Lew przejmując grupę samic zażera małe, nie swoje potomstwo, by lwice dostały rui. Lew w swoim stadzie jest absolutnym władcą i nawet korzysta z łupów swoich "żon", samemu nie musząc polować. Lew jedynie zapładnia samice i broni stada przed innymi drapieżnikami. Taka organizacja jest stabilna i służy mu. Jest wiele podobnych stad u różnych gatunków zwierząt i widać, że ewolucja znalazła tu optimum. Odstępstwo od tych zasad powoduje rozpad, a nawet wymarcie gatunku.
Zastanawiam się na ile ten model społeczności zwierząt można przenieść na społeczeństwa ludzkie. Czy tam, gdzie mąż, pan i władca, narzuca swoją wolę zonie, lub haremowi, służy gatunkowi ludzkiemu, czy równouprawnienie, ruchy feministyczne, szkodzą? Jeśli chodzi o jakość populacji ludzkiej, świadomość, to oczywiście lepiej, ale co z tego, jeśli gatunek będzie skazany na wymarcie? Czy nie lepiej bić swoje żony, zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa?
A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie ludności?

Jak sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

15-02-2014 12:02
 Ocena 13 na 13
Lengyel (2127 punktów)
>Jak sądzicie?
>
Sądzę - choć może się mylę? - że nie jesteśmy lwami.
ślusarski (750 punktów)
>Sądzę - choć może się mylę? - że nie jesteśmy lwami.

Czyżby? A jeśli napadłby Ciebie brutal, albo twoją rodzinę, to nie walczyłbyś jak lew?
Jesteśmy największymi drapieżnikami!
16-02-2014 11:25 
 Ocena 3 na 3
Lengyel (2127 punktów)
>Czyżby? A jeśli napadłby Ciebie brutal, albo twoją rodzinę, to nie walczyłbyś jak lew?
>Jesteśmy największymi drapieżnikami!
>

Nie walczyłbym jak lew, bo nie mam lwich zębów, pazurów ani mięśni, Walczyłbym jak człowiek - jako największy drapieżnik miałbym nad lwem przewagę. I to już od dawna widać - ludzi przybywa, lwów ubywa.
ślusarski (750 punktów)

>Nie walczyłbym jak lew, bo nie mam lwich zębów, pazurów ani mięśni, Walczyłbym jak człowiek - jako największy drapieżnik miałbym nad lwem przewagę. I to już od dawna widać - ludzi przybywa, lwów ubywa.

Mamy przewagę nie tylko nad lwami, ale i nad innymi drapieżnikami. Ale co z tego, jak często nie potrafimy dać sobie rady z drobnoustrojami!
16-02-2014 13:41 
 Ocena 3 na 3
Lengyel (2127 punktów)
>Mamy przewagę nie tylko nad lwami, ale i nad innymi drapieżnikami. Ale co z tego, jak często nie potrafimy dać sobie rady z drobnoustrojami!

No, lwy radzą sobie jeszcze gorzej.
Barbiel (1106 punktów)
>Jeśli chodzi o jakość populacji ludzkiej, świadomość, to oczywiście lepiej, ale co z tego, jeśli gatunek będzie skazany na wymarcie?
Gatunek ludzki będzie skazany na wymarcie?
Przydałby się tu dział "Fantastyka"
15-02-2014 22:08 
 Ocena 7 na 7
Mortimer (1359 punktów)

>Przydałby się tu dział "Fantastyka"

Pamięć moja podpowiada
Są Bazgroły - dobra rada.

By się zbędnie nie wykłócać
Dziwne wątki do nich wrzucać.

Taka moja dobra rada
Którą myśl mi podpowiada.


Uczestnicy konklawe, którzy zebrali się po śmierci Mikołaja IV (1288-1292), poczynili niestosowny dla siebie wybór. Papiestwo powierzono bowiem naprawdę POCZCIWEMU człowiekowi.
ślusarski (750 punktów)
>Gatunek ludzki będzie skazany na wymarcie?
>Przydałby się tu dział "Fantastyka"

Jest wiele zagrożeń dla naszego gatunku. Jeszcze niedawno był wyścig zbrojeń, choć nie jest zażegnany.
Barbiel (1106 punktów)
>Jest wiele zagrożeń dla naszego gatunku. Jeszcze niedawno był wyścig zbrojeń, choć nie jest zażegnany.
Czyli jednak fantastyka - co będzie po końcu świata.
ślusarski (750 punktów)
>Czyli jednak fantastyka - co będzie po końcu świata.

Widzę, że jesteś pasjonatem fantastyki. Ja też.
Co to jest koniec świata? Czy koniec dla człowieka, Ziemi, Wszechświata?
Dla nas koniec świata może nastąpić szybko,, choćby z powodu katastrofy kosmicznej, geologicznej.
16-02-2014 12:53 
 Ocena 2 na 2
Barbiel (1106 punktów)
>Co to jest koniec świata? Czy koniec dla człowieka, Ziemi, Wszechświata?
>Dla nas koniec świata może nastąpić szybko,, choćby z powodu katastrofy kosmicznej, geologicznej.
Nie widzę powodu, żeby się tym martwić naprzód, tym bardziej, że nie możemy przewidzieć, jakie zastaniemy warunki. O ile ktoś przeżyje.
Nie naciągniesz mnie na poważną dyskusję o swoich chorych wizjach.
ślusarski (750 punktów)

>Nie widzę powodu, żeby się tym martwić naprzód, tym bardziej, że nie możemy przewidzieć, jakie zastaniemy warunki. O ile ktoś przeżyje.
>Nie naciągniesz mnie na poważną dyskusję o swoich chorych wizjach.

Człowiek rozumny powinien wybiegać myśla w przyszłość, pomimo ze komuś może się wydawać chorymi wizjami.
16-02-2014 12:47 
 Ocena 4 na 4
panTeista (6808 punktów)
>Jest wiele zagrożeń dla naszego gatunku.

Np. nadmierna rozrodczość tzw. "bomba ekologiczna". Wiąże się to z wyczerpywaniem zasobów i skażeniem środowiska.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
ślusarski (750 punktów)
>Np. nadmierna rozrodczość tzw. "bomba ekologiczna". Wiąże się to z wyczerpywaniem zasobów i skażeniem środowiska.

To są jak najbardziej trafne spostrzeżenia, lecz nie należące do tego tematu. Załóż, to pogadamy.

>
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch


Dekleryzacja na pewno, ale partii politycznych bym nie idealizował. Jedynie to mogę odradzać PIS.
16-02-2014 13:11 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>partii politycznych bym nie idealizował.

Nie przedstawiam partii Twój Ruch jako ideału ale jako szansę na rozdzielenie kościoła od państwa.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
16-02-2014 16:57 
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)
>Nie przedstawiam partii Twój Ruch jako ideału ale jako szansę na rozdzielenie kościoła od państwa.

Na rozdzielenie państwa od kościoła to najlepsza jest edukacja i zwiększenie świadomości ludzi.
18-02-2014 22:04 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> najlepsza jest edukacja i zwiększenie świadomości ludzi.
Pewnie dlatego niektóre instytucje zadbały, by świadomość młodzieży utrzymywać na "właściwym" poziomie.
ślusarski (750 punktów)

>Pewnie dlatego niektóre instytucje zadbały, by świadomość młodzieży utrzymywać na "właściwym" poziomie.
>
Młodzież nie jest głupia i nie da sobie wcisnąć kitu. Chyba że chodzi o Młodzież Wszechpolską
16-02-2014 13:25 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>nie należące do tego tematu. Załóż, to pogadamy.

Podobnie z pytaniem: czy kobiety mają duszę.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
16-02-2014 15:33 
 Ocena 2 na 2
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>Podobnie z pytaniem: czy kobiety mają duszę.<<
One też nie mają.
ślusarski (750 punktów)

>Podobnie z pytaniem: czy kobiety mają duszę.

Bez senesu - jak to kobieta może mieć duszę!
15-02-2014 13:01
 Ocena 16 na 16
Marcin Łoziński (385 punktów)
>W krajach rozwiniętych obserwuje się zjawisko zmniejszania się rozrodczości, nawet regres
>demograficzny. Natomiast w zacofanych i rozwijających się, duży przyrost naturalny. Można wyciągnąć
>ogólny wniosek, że niska świadomość społeczna, religijność, ciemnota, służą rozrodczości.

Tym samym tokiem rozumowania mogę założyć:
"W krajach rozwiniętych obserwuje się zjawisko zmniejszania się śmiertelności wśród dzieci, zwłaszcza wśród noworodków. Natomiast w zacofanych i rozwijających się, dużą śmiertelność. Można wyciągnąć ogólny wniosek, że niska świadomość społeczna, religijność, ciemnota, służą śmiertelności wśród noworodków".
Przepraszam za tak impertynenckie parafrazowanie Twoich słów, ale myślę, że to dość dobitnie pokazuje mój ogląd na tą sprawę.

>Taka organizacja jest stabilna i
>służy mu. Jest wiele podobnych stad u różnych gatunków zwierząt i widać, że ewolucja znalazła tu optimum.

Lwy żyją tylko na pewnym obszarze jednego kontynentu. Człowiek opanował wszystkie kontynenty. Liczba osobników lwów jest raczej liczona w tysiącach; człowieka, w miliardach. Największym osiągnieciem cywilizacyjnym lwów jest to, że leżą większość dnia pod drzewem i nic nie robią. Człowiekowi udało się polecieć na księżyc, rozbić atom i stworzyć mapę Wszechświata zaraz po jego powstaniu. I poza tym większość z nas leży na kanapie przed telewizorem i ogląda X-factor, ale tak w sumie to minimalnie skłaniałbym się do stwierdzenia, że to człowiek wykorzystuje lepiej swoje możliwości, a nie lwy. Albo lewy, jak to moja siostrzenica mawia
ślusarski (750 punktów)

>Tym samym tokiem rozumowania mogę założyć:

A dlaczego ten tok rozumowania miałby być błędny? Sprecyzuj.
Marcin Łoziński (385 punktów)
>A dlaczego ten tok rozumowania miałby być błędny? Sprecyzuj.

Nie twierdzę od razu, że jest błędny. Jedynie uważam, iż jest on na tyle nieprecyzyjny, że można na jego podstawie wyciągać dowolne wnioski, zależnie od oczekiwań, osobistych przesłanek, poglądów... Czyli rzeczy, które w świecie nauki są powszechnie uważane za takie, które mogą przesłaniać obiektywny ogląd sprawy.
ślusarski (750 punktów)
>Nie twierdzę od razu, że jest błędny. Jedynie uważam, iż jest on na tyle nieprecyzyjny, że można na jego podstawie wyciągać dowolne wnioski, zależnie od oczekiwań, osobistych przesłanek, poglądów... Czyli rzeczy, które w świecie nauki są powszechnie uważane za takie, które mogą przesłaniać obiektywny ogląd sprawy.

Oczywiście że tak i zagadnienia społeczne, demograficzne przypominają czarną skrzynkę. Jednak badania statystyczne (mogę poszukać) potwierdzają zależność między zamożnością społeczeństw, a przyrostem naturalnym.
panTeista (6808 punktów)
>W krajach rozwiniętych obserwuje się zjawisko zmniejszania się rozrodczości, nawet regres demograficzny.
>Natomiast w zacofanych i rozwijających się, duży przyrost naturalny. Można wyciągnąć
>ogólny wniosek, że niska świadomość społeczna, religijność, ciemnota, służą rozrodczości.

Dalszy przyrost ludności świata jest niewskazany z uwagi na to, że prowadzi do zmian ekologicznych i wyczerpywania się zasobów. Nadmierne skażenie środowiska prowadzi do narodzin kalekich dzieci i do chorób. Regres demograficzny to dbałość o przyszłe pokolenia. Duża rozrodczość często przyczynia się do skrajnej biedy, nawet śmierci głodowej.

>Lew przejmując grupę samic zażera małe, nie swoje potomstwo, by lwice dostały rui. Lew w swoim
>stadzie jest absolutnym władcą i nawet korzysta z łupów swoich "żon", samemu nie musząc polować. Lew
>jedynie zapładnia samice i broni stada przed innymi drapieżnikami. Taka organizacja jest stabilna i
>służy mu.

Jednak przeżycie lwów zależy od ludzi. To ludzie wyznaczyli rezerwaty aby uchronić inne gatunki przed wyginięciem.

>Jest wiele podobnych stad u różnych gatunków zwierząt i widać, że ewolucja znalazła tu
>optimum. Odstępstwo od tych zasad powoduje rozpad, a nawet wymarcie gatunku.

Są też zwierzęta które łączą się w pary monogamiczne i mają się dobrze.

>Zastanawiam się na ile ten model społeczności zwierząt można przenieść na społeczeństwa ludzkie.

Możesz zginąć w wypadku, a wtedy Twoje dzieci zabiłby inny władca. Ten model społeczności utrzymuje się w państwach islamskich. Czy jest on sprzyjający kondycji ludzkiej? Powoduje on że nie są wykorzystane zdolności kobiet.

>Czy tam, gdzie mąż, pan i władca, narzuca swoją wolę zonie, lub haremowi, służy gatunkowi ludzkiemu,

Państwa islamskie są słabiej rozwinięte, ten model społeczności im nie służy. Potencjał kobiet, ich zdolności są niewykorzystane.

>czy równouprawnienie, ruchy feministyczne, szkodzą?

Jeśli kobietę prawdziwie kochasz, to chcesz jej dobra. Traktowanie kobiet jako własność oznacza życie bez miłości. No chyba że pożądanie postrzegasz jako miłość.
Ruchy feministyczne mogą być postrzegane jako szkodliwe przez rządnych władzy mężczyzn. Zwłaszcza tych niezadowolonych ze swojej pozycji społecznej, bo wtedy mogliby dominować chociaż w domu.

>Jeśli chodzi o jakość populacji ludzkiej,
>świadomość, to oczywiście lepiej, ale co z tego, jeśli gatunek będzie skazany na wymarcie?

Gatunek ludzki rozmnożył się nadmiernie, tak iż środowisko człowieka nie nadąża z oczyszczaniem się. Zmniejszenie się populacji może wyjść środowisku na dobre. Oznacza to korzystniejsze warunki dla przyszłych pokoleń.

>Czy nie lepiej bić swoje żony, zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa?

Dla kobiet nie lepiej. Człowiek emocjonalnie rozwinięty potrafi postawić się w sytuacji drugiego człowieka. Miłość do kobiety to pragnienie jej dobra. Zadowalałoby Cię gdyby kobieta była z Tobą dlatego że musi?

>A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie
>ludności?
>Jak sądzicie?

Ja wolę kochać się z partnerką, niż "brać w posiadanie" niewolnicę.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
ślusarski (750 punktów)
>Państwa islamskie są słabiej rozwinięte, ten model społeczności im nie służy. Potencjał kobiet, ich zdolności są niewykorzystane.

Nie służy, jednak pod względem przyrostu naturalnego, tak.


16-02-2014 12:09 
 Ocena 3 na 3
Barbiel (1106 punktów)
>Nie służy, jednak pod względem przyrostu naturalnego, tak.
To może farmę założyć?
GrzeTor (1279 punktów)
Wydaje się, że Europa zawsze miała trochę mniejszą rozrodczość od Arabii czy Afryki. Ot choćby taka linia Hajnala, gdzie niższy przyrost był osiągany poprzez późnejsze zamążpójścia.

en.wikipedia.org/wiki/Hajnal_line
Jacholek (5699 punktów)
>Jak sądzicie?
Duża ROZRODCZOŚĆ to rozrzutność sił i zdrowia przede wszystkim kobiet, które są w ten sposób redukowane do zwierzęcej roli reprodukcji. Dzięki cywilizacyjnemu zmniejszeniu śmiertelności (tak kobiet przy porodzie jak i noworodków) kobiety mogły wyzwolić się z tego biologicznego jarzma i awansować w sensie rangi społecznej, uzyskując dostęp do funkcji które uprzednio były zarezerwowane wyłącznie dla mężczyzn. Niektóre kołtuńskie środowiska marzą o tym by powrócić do tych dawnych czasów kiedy to funkcjonował silny patriarchat (wojownicy anty gender np).
DyktaFon (9281 punktów)

>A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie
>ludności?
>Jak sądzicie?
>
Widzę, że wszystkie odpowiedzi są jakby obok tematu i mają na celu udowodnienie, jak to autor głupio myśli. A ja bym podszedł do tematu nieideologicznie i zastanowił się, co będzie, jeśli autor ma przypadkiem rację? Może nad tym się skupmy, a nie na udowadnianiu, że lwy to nie ludzie.

Moim zdaniem ludzie nie wyginą, tylko Europę zaleją ludzie innego pochodzenia. Co już się powoli urzeczywistnia. I "wzniosłe" idee europejskich mądrali zaginą wraz z ich nosicielami. Oczywiście nie dotyczy to obecnych pokoleń, trochę jeszcze czasu musi minąć. Ciekawe tylko, czy ostatnie osoby zarażone tą ideą się zorientują, czy też pójdą na dno wraz ze swoimi ideami?

Gdyby ktoś nie wierzył, to ja też jestem Europejczykiem i też mam mózg co nieco spaczony...
15-02-2014 21:40 
 Ocena 3 na 3
Frank Holman (5897 punktów)
>Moim zdaniem ludzie nie wyginą, tylko Europę zaleją ludzie innego pochodzenia. Co już się powoli urzeczywistnia. I "wzniosłe" idee europejskich mądrali zaginą wraz z ich nosicielami.

Nie pierwszy raz "barbarzyństwo" pokona "cywilizację". To całkiem niestety naturalne. Znów nastąpi regres by za kilkaset lat te obecne dzikusy na nowo odkryły to, co dziś jest oczywistością.
15-02-2014 23:10 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)

>Nie pierwszy raz "barbarzyństwo" pokona "cywilizację". To całkiem niestety naturalne. Znów nastąpi regres by za kilkaset lat te obecne dzikusy na nowo odkryły to, co dziś jest oczywistością.

Ciekawe, kiedy wyciągniemy z tego praktyczne wnioski?
Frank Holman (5897 punktów)
>>Nie pierwszy raz "barbarzyństwo" pokona "cywilizację". To całkiem niestety naturalne. Znów nastąpi regres by za kilkaset lat te obecne dzikusy na nowo odkryły to, co dziś jest oczywistością.
>Ciekawe, kiedy wyciągniemy z tego praktyczne wnioski?
>
Dopiero gdy nastąpi integracja na poziomie globalnym, ale i tak nie od razu, tylko dopiero, gdy zacznie ona na prawdę funkcjonować, po przetoczeniu się patologii, dziś zwanej "rząd światowy", tj. stawiam na mniej więcej na XXII-XXIII wiek. ;p
DyktaFon (9281 punktów)

>Dopiero gdy nastąpi integracja na poziomie globalnym, ale i tak nie od razu, tylko dopiero, gdy zacznie ona na prawdę funkcjonować, po przetoczeniu się patologii, dziś zwanej "rząd światowy", tj. stawiam na mniej więcej na XXII-XXIII wiek. ;p

Kiedyś świat próbowały zintegrować religie (każda oczywiście pod swoim nadzorem). Dziś jest trudniej, bo prawdopodobnie religie są w zaniku, a nie wykształcił się żaden inny "system" zdolny do zintegrowania ludzi o całkiem innych korzeniach. Stany Zjednoczone Ameryki, a ostatnio Stany Zjednoczone Europy próbują, ale nie zapowiada się ten sposób jakoś nadzwyczaj przyszłościowo... Podstawowym mankamentem jest założenie, że ta integracja odbywa się na bazie przeciwstawienia wszystkim innym, a nie właśnie integracji z wszystkimi.

Ciekawe, czy wykluje się jakiś jeszcze inny system?
Lengyel (2127 punktów)
>Nie pierwszy raz "barbarzyństwo" pokona "cywilizację". To całkiem niestety naturalne. Znów nastąpi regres by za kilkaset lat te obecne dzikusy na nowo odkryły to, co dziś jest oczywistością.

Nie zawsze musi być tak tragicznie. Tacy Rzymianie Greków podbili, ale ich kulturę przechowali starannie. Dzisiaj, mam wrażenie, "efekt Munchhausena" zaczyna być na porządku dziennym.
ślusarski (750 punktów)
>Widzę, że wszystkie odpowiedzi są jakby obok tematu i mają na celu udowodnienie, jak to autor głupio myśli. A ja bym podszedł do tematu nieideologicznie i zastanowił się, co będzie, jeśli autor ma przypadkiem rację? Może nad tym się skupmy, a nie na udowadnianiu, że lwy to nie ludzie.

Dokładnie tak.

>Moim zdaniem ludzie nie wyginą, tylko Europę zaleją ludzie innego pochodzenia. Co już się powoli urzeczywistnia.

W moich rozważaniach wybiegam myślą znacznie dalej w czasie. Niech to będą setki lat, a nawet tysiące. W tym okresie (jeśli dożyjemy)prawdopodobnie nie będzie podziałów politycznych, religijnych, czyli powstanie jedna światowa wioska. Różnice mogą być jedynie światopoglądowe i wynikające z przekonań pojedynczych osób. Ten model społeczny będzie podobny do świadomości i zwyczajów ludzi z najbogatszych państw, którzy niechętne biorą się za rozrodczość. Tam ludzie się kształcą, robią karierę zawodową, naukową i nie w głowie im pieluchy. A jeśli się zdecydują, to jest jedno dziecko, góra dwa. Poza tym przybywa coraz więcej singli. Nawet gdyby w przyszłości ograniczano się do zapładniania in vitro i hodowania w inkubatorach, to i tak trzeba dziecko wychować. A na to nie będzie czasu, ani chęci. Oczywiście znajdą się pasjonaci rozpłodowcy, ale mogą być niewystarczający.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>W krajach rozwiniętych obserwuje się zjawisko zmniejszania się rozrodczości, nawet regres
>demograficzny. Natomiast w zacofanych i rozwijających się, duży przyrost naturalny. Można wyciągnąć
>ogólny wniosek, że niska świadomość społeczna, religijność, ciemnota, służą rozrodczości.
Można też sięgnąć do teorii przejścia demograficznego, którą elegancko tu można zastosować.
>Czy
>tam, gdzie mąż, pan i władca, narzuca swoją wolę zonie, lub haremowi, służy gatunkowi ludzkiemu, czy
>równouprawnienie, ruchy feministyczne, szkodzą?
Nie nie służy. Ludzie to nie zwierzęta rzeźne na mięso hodowane, mają swoje plany, swoje aspiracje i niekoniecznie muszą chcieć się rozmnażać. Żaden to obowiązek.
>Jeśli chodzi o jakość populacji ludzkiej,
>świadomość, to oczywiście lepiej, ale co z tego, jeśli gatunek będzie skazany na wymarcie?
Jeśli będzie skazany na wymarcie (przez kogo?) to wymrze. Nie wiem jak reszta gatunku, ale ja wolałbym wymrzeć niż być cząstką stada rozpłodowego.
>Czy nie
>lepiej bić swoje żony, zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa?
To nie jest mam nadzieję poważne pytanie? To taka retoryczna zagrywka żeby podnieść temperaturę dyskusji, tak?
>A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie
>ludności?
Jest. Zająć się swoim życiem, nie zaglądać pod kołdrę innym. Zamiast martwić się o cały gatunek zająć się sobą.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
i. o. (1269 punktów)
Według mnie przyczyna jest prozaiczna. Mieszkańców krajów trzeciego świata najzwyczajniej w świecie nie stać na antykoncepcję. Przeciętny miesięczny koszt antykoncepcji to ok 10$. Dla kogoś kto musi się utrzymać za mniej niż 1$ dziennie, i to nie w gotówce tylko najczęściej w postaci tego co wyhoduje, złowi, upoluje, uzbiera, czy dostanie od organizacji charytatywnych, wydanie 10, czy choćby 5$ miesięcznie na jakąkolwiek formę skutecznej antykoncepcji, jest niewykonalne. A nie ma lokalnych zamienników, koncerny farmaceutyczne pilnie strzegą swojej pozycji monopolistów w tej dziedzinie.
Podobnie jest z prezerwatywami, 50centów za sztukę i nie chce być mniej. Sterylizacja też nie wchodzi w rachubę, bo koszty usług medycznych są takie same jak w krajach wysokorozwiniętych, można rzec unijne. Czyli też mowy nie ma, żeby przeciętna Afrykanka i Afrykańczyk mogli sobie na to pozwolić.

Zostają im jedynie jakieś lokalne ludowe metody regulacji płodności, czyli spędzanie płodów i dzieciobójstwo, co jest albo nielegalne albo ostro tępione przez kościół. W przypadku dzieciobójstw, dodatkowo są na to, mimo wszystko, zbyt cywilizowani.
Nawet ta nielegalność aborcji ma swoje ekonomiczne uzasadnienie. Metody ludowe kończą się bardzo często powikłaniami, których koszty leczenie spadają na barki państwa. Państwa, które pieniędzy nie ma a wydatków pod dostatkiem, choćby na walkę z głodem i chorobami. Nikt w dzisiejszych czasach nie zostawi umierającej kobiety samej sobie, więc rodzina zawozi ją do szpitala. Na opłacenie rachunków ich nie stać a ktoś zapłacić będzie jednak musiał.
Rybowski (9 punktów)
Szanowny Autorze, a może tak: gdyby na przykład Pana bić, "zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa"? Dobry pomysł?
Co w sytuacji, gdyby chodziło Pana prawa, szczęście i poczucie bezpieczeństwa w społeczeństwie? Gwarantuję, że takie (nie ma co ukrywać - absurdalne) pytania nie miałyby miejsca. To oczywiste, że najłatwiej zarządzać czyimś życiem.
Człowiek od zwierzęcia różni się przede wszystkim tym, że myśli i posiada świadomość(jeśli Pan tego do tej pory nie zauważył). Racjonalizm natomiast jest powiązany z humanizmem.
ślusarski (750 punktów)
>Szanowny Autorze, a może tak: gdyby na przykład Pana bić, "zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa"? Dobry pomysł?

Gdybym znalazł się w takiej przymusowej sytuacji, musiałbym tak robić. Na przykład w zakładzie karnym, pomimo ze to dobry pomysł prawny.

>Gwarantuję, że takie (nie ma co ukrywać - absurdalne) pytania nie miałyby miejsca.

Nie ma absurdalnych pytań, jedynie głupie odpowiedzi.

>To oczywiste, że najłatwiej zarządzać czyimś życiem.
>Człowiek od zwierzęcia różni się przede wszystkim tym, że myśli i posiada świadomość(jeśli Pan tego do tej pory nie zauważył).

To oczywiste, że najłatwiej odbierać zwierzęciu świadomość. Czy Pan wie, jak małpa myśli i jaką posiada świadomość?

>Racjonalizm natomiast jest powiązany z humanizmem.

A humanizm z myśleniem.
16-02-2014 12:46 
 Ocena 4 na 4
wronowata (160 punktów)

>>Gwarantuję, że takie (nie ma co ukrywać - absurdalne) pytania nie miałyby miejsca.
>Nie ma absurdalnych pytań, jedynie głupie odpowiedzi.

Czy Bóg jest koloru zielonego, czy czerwonego? I co jeśli ktoś jest daltonistą - to czy rozpozna Boga?

>>To oczywiste, że najłatwiej zarządzać czyimś życiem.
>>Człowiek od zwierzęcia różni się przede wszystkim tym, że myśli i posiada świadomość(jeśli Pan tego do tej pory nie zauważył).
>To oczywiste, że najłatwiej odbierać zwierzęciu świadomość. Czy Pan wie, jak małpa myśli i jaką posiada świadomość?

Jak to mówią "Dzieci i ryby głosu nie mają". Nie jestem specjalistką, ale o ile dobrze pamiętam, to kiedyś zastanawiano się czy kobiety mają duszę; a zresztą, co tam kobiety, twierdzono, że poganie jej nie mają - po to by móc ich bezkarnie zabijać. Dzisiaj pojęcie dusza zostało zastąpione świadomością/myśleniem. Widzę więc pewną analogię.
ślusarski (750 punktów)

>>Nie ma absurdalnych pytań, jedynie głupie odpowiedzi.
>Czy Bóg jest koloru zielonego, czy czerwonego? I co jeśli ktoś jest daltonistą - to czy rozpozna Boga?

Pytanie o cechy Boga jest jak najbardziej logiczne i dla teistów prawdziwe. Natomiast dla daltonisty może być niezrozumiałe, co nie wyklucza sensowności pytania.

>...czy kobiety mają duszę;

A mają?
16-02-2014 13:07 
 Ocena 3 na 3
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Pytanie o cechy Boga jest jak najbardziej logiczne i dla teistów prawdziwe.
Pytanie o boga jest bez sensu, bo ten bóg to takie nie wiadomo co. A jakie cechy ma nie wiadomo co? No i chyba niezbyt to dla teistów zdrowe bo pytania mogą oznaczać wątpliwości, a stąd już niedaleka droga do zaprzestania finansowego wspomagania księży.
>Natomiast dla daltonisty może być niezrozumiałe, co nie wyklucza sensowności pytania.
A czy gdy złapie się trakcji to pojadę jak tramwaj?
>A mają?
Nie wiem jak teraz, ale kiedyś często miały. Taką od żelazka znaczy się


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)

>Pytanie o boga jest bez sensu, bo ten bóg to takie nie wiadomo co. A jakie cechy ma nie wiadomo co?

A pytanie o krasnoludki też jest bez sensu? Przecież one mają swoje cechy, role, są postaciami. Co z tego, że to tylko obiekty mentalne.
Cechy Boga są dokładnie określone. Jeśli ich nie znasz, wystarczy pochylić się przed księdzem, a on włoży Ci...całą swą ideę.

Taka praktyczna rada: Nie odwracaj się.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A pytanie o krasnoludki też jest bez sensu? Przecież one mają swoje cechy, role, są postaciami. Co z tego, że to tylko obiekty mentalne.
Jeśli pytasz się o krasnoludki jako rzeczywiście istniejące istoty to owszem. Jeśli nie to i tak warto pytanie doprecyzować bo krasnoludki są różne i różniaste.
>Cechy Boga są dokładnie określone. Jeśli ich nie znasz, wystarczy pochylić się przed księdzem, a on włoży Ci...całą swą ideę.
Ciekawe gdzie? Co wierzący to mu inne cechy przypisuje według swojego widzimisię.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)

>Jeśli pytasz się o krasnoludki jako rzeczywiście istniejące istoty to owszem. Jeśli nie to i tak warto pytanie doprecyzować bo krasnoludki są różne i różniaste.

No to niech będę Smerfy. Pamiętasz je?

>>Cechy Boga są dokładnie określone. Jeśli ich nie znasz, wystarczy pochylić się przed księdzem, a on włoży Ci...całą swą ideę.
>Ciekawe gdzie?

Gdzie włoży?
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>No to niech będę Smerfy. Pamiętasz je?
Tyś Gargamel, że się tak smerfami interesujesz?
>Gdzie włoży?
Głodnemu chleb na myśli?

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)

>Tyś Gargamel, że się tak smerfami interesujesz?

W pewnych kregach nazywają mnie Garga. A mel to skrót od...no wiesz od czego.

>>Gdzie włoży?
>Głodnemu chleb na myśli?

Głodnemu intelektualnie.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>W pewnych kregach nazywają mnie Garga. A mel to skrót od...no wiesz od czego.
Dobrze wiedzieć.
>Głodnemu intelektualnie.
Skoro tak twierdzisz.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)
>Dobrze wiedzieć.

A jeszcze lepiej poczuć.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A jeszcze lepiej poczuć.
To chyba jednak nie o intelektualny głód chodzi.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)
>>A jeszcze lepiej poczuć.
>To chyba jednak nie o intelektualny głód chodzi.
>
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.


To kwestia receptorów, a i tak wszystko biegnie do ośrodka intelektu.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
> To kwestia receptorów, a i tak wszystko biegnie do ośrodka intelektu.
Wdzięcznym wielce za objaśnienie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)
>Wdzięcznym wielce za objaśnienie.

Służę,
Wielce uniżony ślusarski.
16-02-2014 13:18 
 Ocena 1 na 1
wronowata (160 punktów)
>>>Nie ma absurdalnych pytań, jedynie głupie odpowiedzi.
>>Czy Bóg jest koloru zielonego, czy czerwonego? I co jeśli ktoś jest daltonistą - to czy rozpozna Boga?
>Pytanie o cechy Boga jest jak najbardziej logiczne i dla teistów prawdziwe. Natomiast dla daltonisty może być niezrozumiałe, co nie wyklucza sensowności pytania.

Zatem czy "zielone idee śpią wściekle"?

>>...czy kobiety mają duszę;
>A mają?

To jest pytanie czy odpowiedź?
16-02-2014 13:27 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Zatem czy "zielone idee śpią wściekle"?
Czyżby powrót dawniejszego użytkownika forum czy przypadkowo dobrane i spolszczone pytanie?
Co do bezsensownych pytań to jak najbardziej są, niekoniecznie w tak ekstremalnej formie. Bezsensem jest też pytanie polityka o moralność - wiadomo, iż nic mądrego nie wymyśli, jeśli kumaty i czytaty to najwyżej jakiś zgrabny cytacik walnie.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
wronowata (160 punktów)
>>Zatem czy "zielone idee śpią wściekle"?
>Czyżby powrót dawniejszego użytkownika forum czy przypadkowo dobrane i spolszczone pytanie?

To jest po prostu znany przykład bezsensownego pytania, jeśli ktoś go użył przede mną, znaczy, że był czytaty i kumaty i walnął zgrabny cytacik.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To jest po prostu znany przykład bezsensownego pytania,
Aha.
>jeśli ktoś go użył przede mną, znaczy, że był czytaty i kumaty i walnął zgrabny cytacik.
Czyżbym pewną uszczypliwość wyczuwał?

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
16-02-2014 14:02 
 Ocena 1 na 1
wronowata (160 punktów)
>Czyżbym pewną uszczypliwość wyczuwał?
Nie wiem co czujesz, mnie o to nie pytaj
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie wiem co czujesz, mnie o to nie pytaj
Jest w tym racja

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
ślusarski (750 punktów)

>>>...czy kobiety mają duszę;
>>A mają?
>To jest pytanie czy odpowiedź?
>
Pytanie.
wronowata (160 punktów)
>>>>...czy kobiety mają duszę;
>>>A mają?
>>To jest pytanie czy odpowiedź?
>>
>Pytanie.
Zatem jak widziksz są też głupie pytania.
ślusarski (750 punktów)

>>Pytanie.
>Zatem jak widziksz są też głupie pytania.

Ależ ja poważnie i mądrze się pytam o kobiecą duszę. Pokaż na czym polega głupota pytania?
16-02-2014 16:25 
 Ocena 3 na 3
Rybowski (9 punktów)
>>Gdybym znalazł się w takiej przymusowej sytuacji, musiałbym tak robić. Na przykład w zakładzie karnym, pomimo ze to dobry pomysł prawny.

Mimo tego i tak stwierdzam, że nikt by tam Pana nie bił, ani odbierał Panu większości praw.

>>Nie ma absurdalnych pytań, jedynie głupie odpowiedzi.
Cóż, jakie pytanie - taka odpowiedź.

>> Czy Pan wie, jak małpa myśli i jaką posiada świadomość?
Mimo wszystko gorzej idzie jej z tym od człowieka. W przeciwnym razie to Pan siedziałby w zoo ze swoimi wielkimi przemyśleniami.

>>A humanizm z myśleniem.
Oczywiście, że myśleniem, jednak nie jedynie o sobie. Jest pojmowaniem człowieka jako osobę zdolną do samodzielnego myślenia, nie zwierzę - lwa czy małpę, którego głównym celem jest rozmnażanie.

Proszę wybaczyć, ale jeśli Pan jest zdania, że odbieranie połowie populacji praw może spowodować cokolwiek dobrego - nie mogę traktować tego poważnie.
16-02-2014 16:40 
 Ocena 3 na 3
wronowata (160 punktów)

>Mimo wszystko gorzej idzie jej z tym od człowieka. W przeciwnym razie to Pan siedziałby w zoo ze swoimi wielkimi przemyśleniami.
Były czasy gdy ludzi również można było zobaczyć w zoo - myślę, że ich pobyt tam nie zależał od ich zdolności umysłowych.

>Jest pojmowaniem człowieka jako osobę zdolną do samodzielnego myślenia, nie zwierzę - lwa czy małpę, którego głównym celem jest rozmnażanie.
Co jest głównym celem człowieka? Czy uważasz, że jakiekolwiek zwierzę jest niezdolne do samodzielności? Człowiek ma rozum - cokolwiek to znaczy, paw ma ogon... "każda sroczka swój ogonek chwali".
Uważanie, że głównym celem zwierzęcia jest reprodukcja jest wprowadzaniem celowości w naturę (a w dalszej konsekwencji jest teleologicznym spojrzeniem na ewolucję, czyli jednak inteligentny projekt?).
ślusarski (750 punktów)

>Mimo tego i tak stwierdzam, że nikt by tam Pana nie bił, ani odbierał Panu większości praw.

Czy na pewno? A co powiesz o amerykańskim więzieniu w Polsce? Albo w niedawny komunizmie u nas?

>Cóż, jakie pytanie - taka odpowiedź.

To tylko porzekadło.

>Mimo wszystko gorzej idzie jej z tym od człowieka. W przeciwnym razie to Pan siedziałby w zoo ze swoimi wielkimi przemyśleniami.

Dziecku też idzie gorzej i do klatek ich nie zamykamy.

>Jest pojmowaniem człowieka jako osobę zdolną do samodzielnego myślenia, nie zwierzę - lwa czy małpę, którego głównym celem jest rozmnażanie.

A celem człowieka co jest?

>Proszę wybaczyć, ale jeśli Pan jest zdania, że odbieranie połowie populacji praw może spowodować cokolwiek dobrego - nie mogę traktować tego poważnie.

Nie zrozumiał Pan tytułowego postu. Nie twierdzę, że odbieranie praw może spowodować cokolwiek dobrego. Ja tylko zadałem pytanie w tej kwestii.
panTeista (6808 punktów)
>A celem człowieka co jest?

Poszczególni ludzie sami obierają swoje cele. Najogólniejsze cele to unikanie tego co nieprzyjemne i dążenie do przyjemności.


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
ślusarski (750 punktów)

>Poszczególni ludzie sami obierają swoje cele.

Ale tak obiektywnie, co jest celem?

>Najogólniejsze cele to unikanie tego co nieprzyjemne i dążenie do przyjemności.

Dość hedonistyczne cele. Ciekawe co na to masochiści? Albo tytani pracy?
Chociaż z drugiej strony to jest podstawą motywacją działania.

18-02-2014 21:39 
 Ocena 1 na 1
Barbiel (1106 punktów)
>Ale tak obiektywnie, co jest celem?
No jak to co?
Mnożyć się jak króliki!
Tak apropos, dlaczego wybrałeś akurat lwy? Króliki są lepszym wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o rozrodczość.
ślusarski (750 punktów)
>Tak apropos, dlaczego wybrałeś akurat lwy? Króliki są lepszym wzorem do naśladowania, jeśli chodzi o rozrodczość.

Bo lwy bardziej przypominają ludzi.
17-02-2014 11:07 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Szanowny Autorze, a może tak: gdyby na przykład Pana bić, "zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa"? Dobry pomysł?
Nie da się udowodnić, że autor wątku serio opowiada się za dyskryminacją kobiet, ja ostrożnie uznaję, że poddaje tę możliwość pod rozwagę czysto teoretycznie. Ale ponieważ społeczeństwa funkcjonujące na bazie skrajnego męskiego szowinizmu istniały w przeszłości oraz obficie występują dzisiaj, to podejrzewam, że dzisiejsze europejskie "ucywilizowanie męskości" jest tylko kruchą przykrywką, pod którą nie ma empatii, stąd tak powszechna w świecie zgoda na gwałcenie kobiet, czyli matek, sióstr czy córek. Tę gigantyczną oziębłość męskich serc należy uwzględnić, jeśli chcemy serio rozważyć co zrobić, by "nie iść w lwy".
ślusarski (750 punktów)

>Ale ponieważ społeczeństwa funkcjonujące na bazie skrajnego męskiego szowinizmu istniały w przeszłości oraz obficie występują dzisiaj, to podejrzewam, że dzisiejsze europejskie "ucywilizowanie męskości" jest tylko kruchą przykrywką, pod którą nie ma empatii, stąd tak powszechna w świecie zgoda na gwałcenie kobiet, czyli matek, sióstr czy córek. Tę gigantyczną oziębłość męskich serc należy uwzględnić, jeśli chcemy serio rozważyć co zrobić, by "nie iść w lwy".

Rodzicielstwo, zwłaszcza macierzynstwo, to wielki trud i tylko dzięki chytrym zabiegom ewolucji rozrodczość jest na właściwie poziomie. Kobiety w odróżnieniu od innych ssaków nie mają rui, lecz ukrytą owulację. Na pewnym poziomie rozwoju mózgu u przodków człowieka nastąpiło kojarzenie okresów płodnych i wystarczyło unikać kontaktów płciowych w tym czasie, aby ustrzec się od zapłodnienia. Ewolucja wybrała ukrytą owulację zamiast regresu umysłowego, lub wyginięcia gatunku. Od najdawniejszych czasów rozrodczość zawsze była wielkim wysiłkiem i racjonalny człowiek nie chciał się zbytnio rozmnażać. Czasy współczesne dały ogromne narzędzia antykoncepcyjne i tylko chęć posiadania dziecka łącznie z tradycją rodzicielską zapewniają niewielki przyrost naturalny, lecz za mały. Wybiegam myślą w czasy przyszłe, kiedy już nie będzie biedy na świecie, powszechne wykształcenie i światopogląd naukowy. I co dalej z przyrostem naturalnym? Oczywiście nastapi regres liczebności ludzi do poziomu wymarcia i wymrą, albo niewielkkie ogłupiałe grupki gdzieś w zakątkach świata podejmą budowanie cywilizacji od nowa. Jednak na to nie można liczyć i w przyszłości należy przedsięwziąć jakieś kroki.
W swoim czasie czytałem "Powrót z gwiazd" Lema i w swej powieści wymyślił zabieg na mózgu o nazwie betryzaca, dzięki któremu wyeliminowano agresywne instynkty. I gdyby właśnie w społeczeństwach przyszłości taką betryzację zastoswać w celu zapewnienia przyrostu naturalnego, mielibyśmy problem z głowy. Ale nie tylko, bo taką betryzacją można potraktować męskie ego, by "nie szli w lwy" oraz nie gwałcili matek, sióst i córek (zapomniałaś o synkach). Przydałaby się też betryzacja na meskie serca, by je zmiękczyć, wytworzyć empatuię i wyeliminowć męski szowinizm. Może wówczas mężczyzna w tych sprawnościach intelektualnych i subtelności dorówna kobiecie?
Tylko czy przypadkiem mężczyzna nie stanie sie podobny do kobiety i tym samy dla niej nieatrakcyjny? Właściwie czemu nie, tylko że kobieta musiałaby zająć miejce mężczyzny i przejąć jego cechy. Ze względu, że nie mam nic przeciwko feminizmowi powstrzymam się do wymienienia ich cech należących do mężczyzn.
Barbiel (1106 punktów)
>Tylko czy przypadkiem mężczyzna nie stanie sie podobny do kobiety i tym samy dla niej nieatrakcyjny?
Ty chyba nie doceniasz natury, samolubnego genu, który zrobi wszystko, żeby się powielić.
18-02-2014 19:58 
 Ocena 2 na 2
ślusarski (750 punktów)

>Ty chyba nie doceniasz natury, samolubnego genu, który zrobi wszystko, żeby się powielić.

Te geny nas wykończą - nie będzie nas, a one przetrwają, jak ten las
18-02-2014 00:15 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Tylko czy przypadkiem mężczyzna nie stanie sie podobny do kobiety i tym samy dla niej nieatrakcyjny?
Mężczyźni, z nielicznymi wyjątkami, i tak nie są atrakcyjni dla kobiet.
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>Tylko czy przypadkiem mężczyzna nie stanie sie podobny do kobiety i tym samy dla niej nieatrakcyjny?
>Mężczyźni, z nielicznymi wyjątkami, i tak nie są atrakcyjni dla kobiet.
Poproszę o źrodła tej tezy, argumentację i dowody.
18-02-2014 11:10 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Mężczyźni, z nielicznymi wyjątkami, i tak nie są atrakcyjni dla kobiet.
>Poproszę o źrodła tej tezy, argumentację i dowody.
Toż sami mężczyźni to głoszą! Ja im wierzę...
19-02-2014 08:09 
 Ocena 1 na 1
daddy (2737 punktów)
(zablokowany)
>>>Mężczyźni, z nielicznymi wyjątkami, i tak nie są atrakcyjni dla kobiet.
>>Poproszę o źrodła tej tezy, argumentację i dowody.
>Toż sami mężczyźni to głoszą! Ja im wierzę...
>
Pewnie to Ci, którzy atrakcyjni nie są, brzydotą swą hojnie chcieliby resztę męskiej populacji obdarzyć i szanse swoje w konkurach podnieść. Nie wierz głosom zawistnym
19-02-2014 10:03 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Pewnie to Ci, którzy atrakcyjni nie są [...] Nie wierz głosom zawistnym
Demokracja jednak podpowiada, że sto milionów mężczyzn nie może się mylić.
ślusarski (750 punktów)

>Mężczyźni, z nielicznymi wyjątkami, i tak nie są atrakcyjni dla kobiet.

Łeee, chyba się zastrzelę
18-02-2014 22:45 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Łeee, chyba się zastrzelę
Chyba nie, skoro już teraz ryczysz jak lew.
19-02-2014 18:20 
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)

>Chyba nie, skoro już teraz ryczysz jak lew.

Jajakolew zaraz zażrę obce młode, żeby lwice dostały rui i sobie pobzykam. W końcu jestem królem, to mi wolno! A w wolnych chwilach skoczę do innego stada i bzyknę jakąś chętke za friko. Pomyślę sobie wówczas - jaki piękny ten świat! Będę wychwalał boga lwiego za sprawiedliwe prawa stadne. A lwie feministki uspokoję stwierdzeniem: Równo nie znaczy sprawiedliwie!
I zaryczę z radości!
19-02-2014 18:40 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Będę wychwalał boga lwiego za sprawiedliwe prawa stadne.
Nie zapomnij temuż bogu dziękować, gdy się odlwia nieprzyjemność zdarzy Twojej matce - siostrze - żonie, czy ew. - córce.
ślusarski (750 punktów)

>Nie zapomnij temuż bogu dziękować, gdy się odlwia nieprzyjemność zdarzy Twojej matce - siostrze - żonie, czy ew. - córce.

Ależ król lew zawsze daje przyjemność według zamysł lwiego boga. W końcu wymyślił rozkosze seksualne, a przede wszystkim, by lew swoje drogocenne i wartościowe geny rozprzestrzeniał.


19-02-2014 18:53 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>by lew swoje drogocenne i wartościowe geny rozprzestrzeniał.
Przypominam, że geny nie są drogie i wartościowe, lecz takie bywają. I u lwów i ludzi o wartości genów decydują cechy osobnicze, a nie gatunek czy płeć.
19-02-2014 18:59 
 Ocena 1 na 1
ślusarski (750 punktów)

>Pomyśl, że geny nie są drogie i wartościowe, lecz takie bywają. I u lwów i ludzi o wartości genów decydują cechy osobnicze, a nie gatunek czy płeć.

Moje, lwie geny, są bardzo wartościowe, bo ewoluowały długie tysiące lat. Miernikiem ich wartości jest zdolność przejęcia cudzego stada i zdominowanie samic. One z utęsknieniem czekają na te geny z zalotnie podniesionymi ogonami.
19-02-2014 19:37 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>...geny... Miernikiem ich wartości jest zdolność przejęcia cudzego stada
Zdolność tę trzeba wykazać inaczej niż megalomańsko stukając w klawiaturę.

>zdominowanie samic. One z utęsknieniem czekają na te geny z zalotnie podniesionymi ogonami.
Tak się składa, że geny, które one wnoszą są bardziej od Twoich w cenie, bo każda będzie kryta. Więc niekoniecznie na Ciebie one czekają, lwicom chodzi o takiego partnera, co to najbardziej jest lwim ciachem.
ślusarski (750 punktów)
>Zdolność tę trzeba wykazać inaczej niż megalomańsko stukając w klawiaturę.

Lew w tej sytuacji nie ma innych narzędzi, jak tylko stukając w klawiaturę. Natomiast w realu...w realu może przyprawić o zawrót głowy, czy to jest realne. Dla samicy ma się rozumieć.

>Tak się składa, że geny, które one wnoszą są bardziej od Twoich w cenie, bo każda będzie kryta. Więc niekoniecznie na Ciebie one czekają, lwicom chodzi o takiego partnera, co to najbardziej jest lwim ciachem.

Jeśli jest jeden samiec i wiele chętnych samic, stawia go w pozycji uprzywilejowanej i stanowi o wartości jego genów. One czekają na jednego lwa, ponieważ inne zostały przez niego zdetronizowane. A więc na mnie, króla lwa, istne ciacho!
19-02-2014 21:01 
 Ocena 3 na 3
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Jeśli jest jeden samiec i wiele chętnych samic..
Do kilku chętnych samic kandyduje więcej samców.
ślusarski (750 punktów)

>Do kilku chętnych samic kandyduje więcej samców.

Nie znasz zycia lwów, to niech zawyję i powiem: -Jestem najsilniejszym lwem z dużą grzywą i innymi wydatnymi cechami płciowymi. Wygrałem w walce z innymi samcami, władcami stad. Oznacza to moja sprawność fizyczną, spryt i inteligencję. Oznacza także, ze jestem posiadaczem właśnie takich genów, które sprawią, że potomkowie moi będę podobni i zdolni zapewnić bezpieczeństwo przyszłym stadom. Samice tego nie rozumieją, lecz podświadomie wydaję się im atrakcyjny seksualnie.

Ale tak poważnie - czyż nie jest podobnie w społecznościach ludzkich? Oczywiście zawężając do psychologii ewolucyjnej pod tym względem.
19-02-2014 23:16 
 Ocena 2 na 2
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Jestem najsilniejszym lwem...
A, czyli bawisz się nie w lwy, lecz w "lwa alfa".

>Samice tego nie rozumieją, lecz podświadomie wydaję się im atrakcyjny seksualnie.
No pewnie, u lwów samice nic nie rozumieją, a samce wszystko rozumieją.

>czyż nie jest podobnie w społecznościach ludzkich?
Identiko, też faceci myślą, że facetki są durne.
ślusarski (750 punktów)
>A, czyli bawisz się nie w lwy, lecz w "lwa alfa".

Do wczoraj byłem przekonany, że jestem lwem alfa, jednak to były płonne nadzieje. Otóż wziąłem delfina, komórę, chiński Rollex i pojechałem na disko. Tam zacząłem wkręcać ślicznego lachona i zaraz przypętał się jakiś karczycho, od którego dostałem po kubku! Postanowiłem, że lepiej bawić się w lwa alfa na forum. Przynajmniej chroni mnie monitor. I poryczeć można.

>No pewnie, u lwów samice nic nie rozumieją, a samce wszystko rozumieją.

U lwów samice udają, ze nic nie rozumieją, a samce odwrotnie. Dobrze, że tam nie ma emancypacji samic.

>Identiko, też faceci myślą, że facetki są durne.

A facetki jak myślą?
20-02-2014 15:35 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>>Identiko, też faceci myślą, że facetki są durne.
>A facetki jak myślą?
Odwrotnie niż mówią.
ślusarski (750 punktów)

>>A facetki jak myślą?
>Odwrotnie niż mówią.

Mowa jest wyrażaniem myśli, więc, gdyby tak rzeczywiście było, facetki stałyby się upośledzone intelektualne. A przecież jest inaczej i wytłumaczyć to można tylko przebiegłością. Mamy teraz przebiegłe kobiety, emancypację, feminizm i licho wie co jeszcze! Proponuję żebyśmy my, mężczyźni, powalczyli o prawa dla nas, bo w przeciwnym razie zostaniemy wyeliminowani ze świata. Już raz tak miało się stać w "Seksmisji" i tylko dzięki paru nieracjonalnym chętkom gatunek męski przetrwał.
20-02-2014 18:41 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Proponuję żebyśmy my, mężczyźni, powalczyli o prawa dla nas
Mnie proponujesz?

>bo w przeciwnym razie zostaniemy wyeliminowani ze świata
Źle kombinujesz! Przecież żeby nie "przypętał się" żaden "karczycho" kiedy "wkręcasz lachona", wszystkie "karczycha" muszą raz a dobrze "dostać po kubkach"!
ślusarski (750 punktów)
>>Proponuję żebyśmy my, mężczyźni, powalczyli o prawa dla nas
>Mnie proponujesz?

Egocentryzm? Czytają nas także inni mężczyźni.

>...wszystkie "karczycha" muszą raz a dobrze "dostać po kubkach"![/url]

Nie da się, bo karczycha są wszędzie - także w biznesie, polityce, kościele.
18-02-2014 21:30 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>niewielki przyrost naturalny, lecz za mały.

Ile miliardów ludzi uważasz za optymalną ilość?

Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
ślusarski (750 punktów)
>Ile miliardów ludzi uważasz za optymalną ilość?

Gdyby liczba ludzi pozostała na obecnym poziomie, to raczej nie zaszkodzi planecie. Oczywiście jeśli produkcję się ucywilizuje i radykalnie ograniczy zatrucie oraz CO2. Przy przeludnieniu kilkukrotnym czeka nas rychła katastrofa.
Trudno ustalić optimum zaludnienia, ponieważ zbyt małe grozi rozpadem struktur państwowych i brak nadwyżek finansowych na postęp naukowo techniczny.
wronowata (160 punktów)
>Lew przejmując grupę samic zażera małe, nie swoje potomstwo, by lwice dostały rui. Lew w swoim
>stadzie jest absolutnym władcą i nawet korzysta z łupów swoich "żon", samemu nie musząc polować. Lew
>jedynie zapładnia samice i broni stada przed innymi drapieżnikami. Taka organizacja jest stabilna i
>służy mu. Jest wiele podobnych stad u różnych gatunków zwierząt i widać, że ewolucja znalazła tu
>optimum.

Mamy też i zupełnie inne przykłady ze świata natury. U hien to raczej samice są władczyniami stada. U psowatych takich jak wilki mamy taki układ w którym rozmnaża się tylko samiec i samica alfa. Również u psowatych, tym razem u likaonów mamy przykład pełnej współpracy - nie ma haremów, co więcej panuje pewnego rodzaju socjalizm - likaony sa najskuteczniejszymi drapieżcami (skuteczność polowań to ~90% w porównaniu z marnym wynikiem 30% u lwów).

W przyrodzie mamy też przykłady gdzie samice mają małe haremy samców. Różnorodność w tym zakresie jest ogromna.
Jest jednak pewna zależność, ilość potomstwa a nakład rodzicielski w jego odchowanie.

>Odstępstwo od tych zasad powoduje rozpad, a nawet wymarcie gatunku.

Gatunki które mnożą się na potęgę zwykle nie wykazują zainteresowania swoim potomstwem - zwykle są to też gatunki o najmniejszym zaawansowaniu rozwoju mózgu. U gatunków bardziej rozwiniętych wkład rodzicielski w wychowanie potomstwa jest znacznie większy. Ryby składają co roku miliony jaj, z tego przeżywa garstka. U orek mamy sytuację w której samica w swoim życiu ma zaledwie kilka młodych, którymi opiekuje się nawet do 16 roku życia. Zdecydowanie więcej mamy na świecie łososi, tuńczyków, jesiotrów, niż orek, jednak to orki są na końcu łańcucha pokarmowego.
Myślę, że tą zależność można przenieść częściowo na kulturę.

>Zastanawiam się na ile ten model społeczności zwierząt można przenieść na społeczeństwa ludzkie. Czy
>tam, gdzie mąż, pan i władca, narzuca swoją wolę zonie, lub haremowi, służy gatunkowi ludzkiemu, czy
(..)
>lepiej bić swoje żony, zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa?

Rozumiem, że nie jesteś osobą, a jedynie instrumentem przetrwania gatunku ludzkiego?
ślusarski (750 punktów)
>Rozumiem, że nie jesteś osobą, a jedynie instrumentem przetrwania gatunku ludzkiego?

Idąc po myśli Dawkinsa, to celem jest samolubny gen, a my jego instrumentem.
wronowata (160 punktów)
>>Rozumiem, że nie jesteś osobą, a jedynie instrumentem przetrwania gatunku ludzkiego?
>Idąc po myśli Dawkinsa, to celem jest samolubny gen, a my jego instrumentem.

Idąc po myśli Dawkinsa polecam przeczytać Fenotyp rozszerzony
ślusarski (750 punktów)
>Idąc po myśli Dawkinsa polecam przeczytać Fenotyp rozszerzony

Jeszcze nie przeczytałem. Naświetl sprawę.
Rafał Poniecki (7132 punktów)
>>A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie ludności? Jak sądzicie?<<
Jest wyjście: nogami do przodu. Co zrobią nasi następcy, od nas nie zależy, więc po co się tym przejmować? Tak było zawsze. Zawsze też wszelcy teoretycy od poprawiania świata narzekali na to, jaka ta "dzisiejsza młodzież" jest dupy zapominając o tym, że sami za takich w młodości byli uważani. Jakie to ma znaczenie, czy za 1000 lat światem będą rządzić czarni muzułmanie, czy ryży anglo-sascy protestanci?
A wogóle to po co to piszę, skoro ci od rozrodczości tego i tak nie czytają, bo właśnie wykonują ruchy których filozofom i naukowcom wykonywać nie wypada?
setarkos (10757 punktów)
> Zastanawiam się na ile ten model społeczności zwierząt można przenieść na społeczeństwa ludzkie.
Wzorowanie się na bezrozumnej przyrodzie nie wydaje się dobrym drogowskazem (no bo dokąd prowadzi?).

> A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie ludności?
Nie bardzo widać patowość sytuacji - zdaje się, że 'zerowy rozwój' (w sensie ilościowym) może stwarzać warunki dla rozwoju jakościowego.

[Niech eliminacją słabszych zajmują się co najwyżej plemniki, a ludzie nie kruszą kopii z powodu ciasnoty lub 'wyścigu szczurów', które sami sobie fundują.]
Meretseger (61860 punktów)
>Czy tam, gdzie mąż, pan i władca, narzuca swoją wolę zonie, lub haremowi, służy gatunkowi ludzkiemu, czy równouprawnienie, ruchy feministyczne, szkodzą? (...) Czy nie lepiej bić swoje żony, zmuszać do seksu i przywiązać do gniazda domowego odbierając prawa?
To trzeba mieć niezłą wyobraźnię (albo niezłego kota), żeby w XXI wieku w cywilizowanej Europie zadawać takie pytania.
>A może jest jakieś wyjście z tego patu, gdzie zrównoważony rozwój społeczny zapewni zastępowanie ludności?
Oczywiście, jest, i jest ono znane od dawna, tylko nie ma woli zastosowania go w praktyce. Jest to odmiana marchewki zwana polityką prorodzinną. Kobiety chcą mieć dzieci na ogół (nie wszystkie, ale jednak większość), przynajmniej jedno, może dwoje, a są nawet takie, które tak lubią dzieci, że chciałyby mieć kilkoro. Nie chcą przy tym rezygnować z siebie, własnego rozwoju, życia w społeczeństwie. Kobiety to już nie są sprzęty domowe, zamknięte w kręgu kuchni, dzieci i kościoła. Życzą sobie pracować, robić karierę, mieć kontakt z ludźmi, uprawiać naukę, sztukę i biznes, kpią z poświęcania się na ołtarzu domowego ogniska, czują się pełnowartościowymi jednostkami ludzkimi. Dzieci tak, ale nie kosztem siebie. A tymczasem zamiast ułatwiać powrót do pracy, wydłuża się urlopy rodzicielskie, do przedszkola zapisywane są dzieci na samym początku ciąży, nie ma żłobków (kiedyś istniały tzw. żłobki i przedszkola przyzakładowe, ciekawe, komu to przeszkadzało), brakuje wykwalifikowanych, odpowiedzialnych opiekunek, a pracodawcy nie chcą zatrudniać młodych kobiet i nawet im się bardzo nie dziwię, bo to dla nich kłopot, jak dziewczyna zajdzie w ciążę. A tymczasem państwo się bawi zamiast pilnować tego, co dla niego ważne. Dzieci nikomu się nie opłacają. Ani potencjalnym rodzicom, bo to kosztuje nie tylko pieniądze, ani pracodawcom (a powinni odnosić korzyści z zatrudniania matek i potencjalnych matek!), ani w ogóle nikomu. Przepisy dotyczące przedszkoli czy klubów malucha są takie, że nie wiadomo, płakać, śmiać się czy zakręcić kółko na czole. To kto się w takich warunkach zdecyduje na dziecko? Chyba tylko patologia, żeby dostać becikowe i mieć za co pić, dziecko i tak wyląduje w bidulu, w najlepszym wypadku w rodzinie zastępczej.
Tylko jęczeć, że społeczeństwo się starzeje, jest komu. Najbardziej jęczą bezdzietny kawaler Kaczyński i bezdzietna panna Pawłowicz.
ślusarski (750 punktów)

>Kobiety chcą mieć dzieci na ogół (nie wszystkie, ale jednak większość), przynajmniej jedno, >może dwoje, a są nawet takie, które tak lubią dzieci, że chciałyby mieć kilkoro. Nie chcą >przy tym rezygnować z siebie, własnego rozwoju, życia w społeczeństwie.

To jest piękne, lecz nie rozwiązuje problemu demograficznego, a wręcz je pogłębia.
Czy masz lepszy pomysł?

>To trzeba mieć niezłą wyobraźnię (albo niezłego kota), żeby w XXI wieku w cywilizowanej Europie zadawać takie pytania.

Dobrze mieć kawałek kota...
Poza tym, pytanie było prowokujące.
ślusarski (750 punktów)
Podsumowując temat dochodzę do wniosku, że rozwój cywilizacyjny szkodzi przyrostowi naturalnemu. W przeszłości ewolucyjnej i zacofanych krajach, rozrodczość była konsekwencją seksu. Dzisiaj natomiast mamy planowanie rodziny, świadome macierzyństwo, a to skutkuje zmniejszaniem populacji ludzkiej. Tym sposobem po osiągnięciu dobrobytu przez biedne kraje, liczebność ludzi na świecie będzie stopniowo maleć, aż, być może, do wymarcia gatunku.
22-02-2014 16:10 
 Ocena 1 na 1
panTeista (6808 punktów)
>po osiągnięciu dobrobytu przez biedne kraje, liczebność ludzi na świecie będzie stopniowo maleć, aż, być może, do wymarcia gatunku.

Komu zależy na przedłużeniu gatunku będzie miał dzieci, kto woli inne przyjemności niż wychowywanie potomstwa jego ród wymrze. Czy wymarcie gatunku z własnej woli to powód do zmartwienia? Czy przyrost naturalny sam w sobie jest wartością o którą warto się starać?


Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
ślusarski (750 punktów)

> Czy wymarcie gatunku z własnej woli to powód do zmartwienia? Czy przyrost naturalny sam w sobie jest wartością o którą warto się starać?

Szkoda byłoby, gdyby gatunek ludzki wymarł i podzielił los innych gatunków o zbyt małej rozrodczości. Dorobek cywilizacyjny, kultura, sztuka, nauka, tego wszystkiego nikt nie mógłby kontynuować i poznawać. Smutne byłoby takie zakończenie naszego istnienia na Ziemi i podobne do wiersza:

Utopia

Wyspa na której wszystko się wyjaśnia.
Tu można stanąć na gruncie dowodów.
Nie ma dróg innych oprócz drogi dojścia.
Krzaki aż uginają się od odpowiedzi.

Rośnie tu drzewo Słusznego Domysłu
o rozwikłanych wiecznie gałęziach.

Olśniewająco proste drzewo Zrozumienia
przy źródle, co się zwie Ach Więc To Tak.

Im dalej w las, tym szerzej się otwiera
Dolina Oczywistości.

Jeśli jakieś zwątpienie, to wiatr je rozwiewa.

Echo bez wywołania głos zabiera
i wyjaśnia ochoczo tajemnice światów.

W prawo jaskinia, w której leży sens.

W lewo jezioro Głębokiego Przekonania.
Z dna odrywa się prawda i lekko na wierzch wypływa.

Góruje nad doliną Pewność Niewzruszona.
Ze szczytu jej roztacza się Istota Rzeczy.

Mimo powabów wyspa jest bezludna,
a widoczne po brzegach drobne ślady stóp
bez wyjątku zwrócone są w kierunku morza.
Jak gdyby tylko odchodzono stąd
i bezpowrotnie zanurzano się w topieli.

W życiu nie do pojęcia.

/Wisława Szymborska/

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365