 |
Obowiązek alimentacyjny dziadków wobec wnucząt. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-02-2014 14:34 | herrborass (46 punktów) | Obowiązek alimentacyjny dziadków wobec wnucząt.
1 na 1 | Obowiązek alimentacyjny dziadków wobec wnucząt. Rozsądne prawo czy pozostałość po aranżowanych małżeństwach i klanowej strukturze społeczeństwa ?
Żeby uczynić problem bardziej realnym pisze tu historie która autentycznie zdarzyła się moim znajomym. Zmienię tylko niektóre fakty oraz imiona bohaterów. Marcin miał 23 lata. Był synem zamożnych przedsiębiorców. Młody, przystojny, miał pieniądze. Korzystał z życia . Basia jego rówieśnica. Bardzo atrakcyjna dziewczyna, która swoją edukacje zakończyła gdzieś w połowie liceum, bo uznała ze dyskoteki i imprezy są ciekawsze, zwłaszcza ze i tak dzięki swojej urodzie i „podejściu” mężczyźni kupowali jej to co chciała, wiec praca albo nauka wydawała jej się stratą czasu. Spotkali się na jakiejś dyskotece. Zaczeli z sobą chodzić, ale Basia była nieco sprytniejsza od innych jego podbojów, bo kiedy już od niej odchodził zaszła w ciąże. Ze względu na okoliczności, których nie mogę tu przytoczyć, prawdopodobieństwo, ze była to wpadka jest nikłe. Wzieli ślub. Zamieszkali w mieszkaniu kupionym przez jego rodziców. On pracował w rodzinnej firmie, ona nigdy w zyciu nie zhańbiła się jakimkolwiek płatnym zajęciem, bo po co. Uważała ze dzięki dziecku jest ustawiona do końca życia. Niestety Marcin spowodował wypadek samochodowy w którym zginął jego wujek, brat ojca. Nie był pijany, nie jechał za szybko, po prostu chwila nieuwagi i samochód którym jechali uderzył w drzewo. Marcin wyszedł z wypadku bardzo poturbowany, ale żywy. Jako ze był bardzo związany emocjonalnie z wujem i obwiniał się za jego śmierć zaczął cierpieć na ciężką depresje. Przeszedł nieudana próbę samobójczą , na jakiś czas wylądował w na leczeniu w zakładzie zamkniętym. Basi taki niereprezentacyjny, leczący się psychiatrycznie mąż nie za bardzo odpowiadał więc wystąpiła o rozwód. Facet nie miał siły walczyć, a rodzice nie chcieli go w takim stanie ciągać po sądach wiec załatwili to polubownie ze mieszkanie w którym mieszkali Basia i Marcin przypadnie w udziale Basi, a on spakuje walizkę i przeprowadzi się do rodziny. Sąd zasadził Marcinowi jakieś alimenty których nie mogł płacić, bo będąc na silnych lekach i bojąc się wsiąść za kółko nie był w stanie pracować. (poprzednio był przedstawicielem handlowym ). W tym czasie dziadkowie de facto utrzymywali dziecko Marcina, kupowali mu zabawki, ubranka, płacili za przedszkole, opłacali rachunki za mieszkanie i.t.p.. Ale Basia została bez środków do życia, a ze nie była stworzona do pracy wystąpiła do dziadków o alimenty na wnuczka, żeby móc z nich co nieco uszknąć dla siebie. Sąd rodzinny oczywiście przyznał jej bardzo ładną sumkę ( w końcu dziadkowie mieli pieniądze). Ale ich szlak trafil i zaczęli się odwoływać. Jaki będzie tego finał nie wiem. I teraz moje pytanie. Czy w przypadku kiedy rodzice nie maja wpływu na to z kim dorosłe dziecko sypia. Moralnym jest obarczanie ich obowiązkiem alimentacyjnym? Przecież nawet jeśli maja bardzo złe zdanie o partnerze albo partnerce swojego dziecka nie mogą zabronić jej albo mu spotykać się z tą osoba? Czy etyczne jest obarczanie odpowiedzialnością za czyjeś błędy? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| KORUND (4922 punktów) | >I teraz moje pytanie. Czy w przypadku kiedy rodzice nie maja wpływu na to z kim dorosłe dziecko >sypia. Moralnym jest obarczanie ich obowiązkiem alimentacyjnym? Przecież nawet jeśli maja bardzo złe >zdanie o partnerze albo partnerce swojego dziecka nie mogą zabronić jej albo mu spotykać się z tą >osoba? Czy etyczne jest obarczanie odpowiedzialnością za czyjeś błędy?
-Oczywiście, że to absurd i rażąca niesprawiedliwość. Jakaś odpowiedzialność pokoleniowa, czyli coś jak grzech pierworodny, tylko tutaj "działający" w przeciwnym kierunku? Obrzydliwe, ale niestety to nie jedyny taki przypadek. Tutaj tym bardziej paskudnie to wygląda, że dziadkowie dzieckiem się opiekują, a alimenty są przecież przyznawane na dziecko.
|
|
| tom2010 (352 punktów) | Jak się na to popatrzy matematycznie (wzrost wykładniczy) to też ciekawie wygląda - niech X ma 10 dziedzi, jego dzieci też mają po 10 dzieci każdy to na X-a mogą spaść alimenty na 100 dzieci?
|
|
 | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | Teoretycznie mogą - jeśli każde z jego dziesięciorga dzieci okaże się wyrodnym rodzicem. Praktycznie istnieją ograniczenia, wynikające z dochodu X-a - od tego, co zarobi, odlicza się stałe opłaty, raty kredytu, minimalne koszty utrzymania i dopiero z tego, co zostaje, można ściągnąć alimenty. Więc może się okazać, że każde ze 100 dzieci dostanie po 5 złotych. To absurdalne, ale jeśli rozważamy teoretycznie - możliwe. W praktyce takich przypadków nie ma.
|
|
1 na 1 | tom2010 (352 punktów) | Z tego co rozumiem polskie sądy rodzinne nie kierują się sprawiedliwością, równością wobec prawa, poszanowaniem interesów i praw innych stron, czy nawet istnieniem jakiś zależności między wyrokiem, a jego ofiarą; lecz "dobrem dziecka"? Obrabowanie kogoś z kasy, nawet jeżeli byłaby to jakaś przypadkowa osoba, jest zgodne z dobrem dziecka, więc sądy to robią?
|
|
 | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | >Z tego co rozumiem polskie sądy rodzinne nie kierują się sprawiedliwością, równością wobec prawa, poszanowaniem interesów i praw innych stron, czy nawet istnieniem jakiś zależności między wyrokiem, a jego ofiarą; lecz "dobrem dziecka"? Obrabowanie kogoś z kasy, nawet jeżeli byłaby to jakaś przypadkowa osoba, jest zgodne z dobrem dziecka, więc sądy to robią?
Na tyle na ile znam tą sprawę, pierwsza instancja sądów rodzinnych działa w opisany przez Ciebie sposób... Czy następne nie wiem...
W moim odczuciu nie jest problemem ze czasem trafi się stronniczy sędzia ( np sędzina sama została kiedyś skrzywdzona przez mężczyznę i teraz podświadomie bierze odwet). Prawnicy, nawet sędziowie to tylko ludzie i nie są idealni. Prawdziwym problemem jest to ze istnieje prawo, na podstawie którego można wydawać takie wyroki. Ludzkiej natury się nie zmieni, prawo można...
|
|
 | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | Nikt nie obrabia z kasy żadnych przypadkowych osób, możesz spać spokojnie, póki Twój własny syn, przez Ciebie (nie)wychowany, nie zrobi dziecka jakiejś dziewczynie i nie zostawi go, tego dziecka, na lodzie.
|
|
|  | | herrborass (46 punktów) | >Nikt nie obrabia z kasy żadnych przypadkowych osób, możesz spać spokojnie, póki Twój własny syn, przez Ciebie (nie)wychowany, nie zrobi dziecka jakiejś dziewczynie i nie zostawi go, tego dziecka, na lodzie.
Nie zgadzam się z tym tokiem rozumowania, gdyż wynika on z fałszywej przesłanki, że wychowanie przez rodziców w pełni kształtuje człowieka. Według wielu badań (mogę poszukać linków do artykułów/książek) wychowanie ma dominujący wpływ tylko w pierwszym okresie życia (czyli wtedy kiedy dziecko z własnej woli nie podejmuje współżycia), potem dochodzą czynniki takie jak szkoła, grupa rówieśnicza, popkultura i.t.p. Gdyby to rodzice mieli 100% wpływ na dzieci, osoby wychowane w patologicznych rodzinach nie miałyby szans na normalne życie, a osobiście znam kilka takich osób, które pomimo fatalnej rodziny sa dobrymi, w miarę szczęśliwymi, radzącymi sobie w życiu ludźmi. Dlatego obarczanie rodziców odpowiedzialnością za błędy ich dorosłych dzieci jest niczym innym jak pielęgnowaniem klanowej struktury społeczeństwa. Coś takiego miałoby racje bytu w Indiach, gdzie to rodzice aranżują małżeństwa swoich dzieci.
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | Dlatego takie alimenty nie są przyznawane z automatu, tylko decyduje o nich sąd. To sąd rozpatruje sprawę i przyznaje alimenty albo nie. Jeśli rodzice wykażą, że ich zobowiązany do płacenia alimentów syn ma w nosie nie tylko dziecko, ale też jego dziadków i w dodatku ma pracę, to sąd nie będzie ich do płacenia zobowiązywał. Prawo określa, kiedy takie alimenty uzupełniające się zasądza i w jakiej wysokości. www.infor.(*)-dziadkow-na-rzecz-wnukow.htmlPonadto Cytat:Jeżeli dziadkowie płacą alimenty na dziecko, ponieważ uzyskanie ich od rodzica na czas jest połączone z nadmiernymi trudnościami, to mogą później mieć roszczenia regresowe w stosunku do zobowiązanego rodzica, to znaczy, mogą domagać się zwrotu wypłaconych alimentów. www.infor.(*)a-dziadkowie-i-rodzenstwo.html
|
|
| | |  | 2 na 2 | herrborass (46 punktów) | >Dlatego takie alimenty nie są przyznawane z automatu, tylko decyduje o nich sąd. To sąd rozpatruje sprawę i przyznaje alimenty albo nie. Jeśli rodzice wykażą, że ich zobowiązany do płacenia alimentów syn ma w nosie nie tylko dziecko, ale też jego dziadków i w dodatku ma pracę, to sąd nie będzie ich do płacenia zobowiązywał. Prawo określa, kiedy takie alimenty uzupełniające się zasądza i w jakiej wysokości.
Taki jest tok myślenia prawodawcy, jednak kłuci się on z podstawowymi zasadami odpowiedzialności za swoje czyny i sprawiedliwości społecznej. Rodzice są obarczani odpowiedzialnością za postępowanie swojego dorosłego dziecka, a nie daje sie im mechanizmów prawnych, żeby na to postępowanie wpływać. Czyli de facto się ich ubezwłasnowolnia Z drugiej strony rodzice dostają moralne (nie prawne) przyzwolenie, żeby włazić z butami do łóżka swoich dorosłych dzieci. Bo na odpowiedź ze 'Jestem dorosły/dorosła i to nie jest wasza sprawa z kim sypiam.' mogą przywołać zacytowany przez Ciebie przepis i udowodnić ze to jednak jest ich sprawa. Według mnie jest to patologiczna sytuacja wynikająca z prawa, które nie przystaje do współczesnych realiów.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | Alimenty uzupełniające można zasądzić także od rodzeństwa, nie tylko od rodziców delikwenta, to raz. Nie ma to nic wspólnego z kontrolowaniem, z kim delikwent sypia. Dwa, sam pisałeś o jakowychś dyskotekowych "podbojach" młodego człowieka. Dużo ich było? Można z Twojej wypowiedzi wnioskować, że sporo. Więc się nie ma co dziwić, że go pokarało taką żoną. Trzeba się było zachowywać, zamiast skakać do łóżka z pierwszą lepszą pustą laską. Posiadanie mózgu metr niżej nie jest najlepszym rozwiązaniem. Niech zrobi test na ojcostwo, tak na marginesie.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | > Alimenty uzupełniające można zasądzić także od rodzeństwa, nie tylko od rodziców delikwenta, to raz. Nie ma to nic wspólnego z kontrolowaniem, z kim delikwent sypia.Zarówno Marcin, ja czy każda dorosła kobieta albo mężczyzna ma prawo samodzielnie decydować o tym z kim sypia albo czy chce żyć w celibacie. To jest nasz wybór i to my jako dorosłe osoby powinniśmy ponosić za to konsekwencje, niezalanie jakie by one nie były. Taką konsekwencja może być niechciana ciąża, choroby weneryczne, brak posiadania potomstwa (to w przypadku zycia w celibacie), czy właśnie alimenty. Problemem jest to ze wedle polskiego prawa konsekwencje ponoszą osoby, które po pierwsze nie biorą w tym udziału, po drugie nie maja wpływu na nasze decyzje. O tym ze można pozwać rodzeństwo o alimenty uzupełniające nie wiedziałem, ale w moim odczuciu jest to juz skrajna patologia. Mam o 15 lat młodsza siostrę, która jeszcze przed 18 rokiem życia zaczęła pracować (taka rodzina). Czyli teoretycznie mozna by ja pozwać do płacenia alimentów na dziecko, które spłodziłem w czasie, kiedy ona była na etapie oglądania teletubisiów?  W takim wypadku równie dobrze mozna by pozwać dowolna osobe z ulicy  Było by to tak samo sprawiedliwe. Na szczęście dla niej nie została ciocią jak byłem w liceum. > Dwa, sam pisałeś o jakowychś dyskotekowych "podbojach" młodego człowieka. Dużo ich było? Można z Twojej wypowiedzi wnioskować, że sporo. Więc się nie ma co dziwić, że go pokarało taką żoną. Trzeba się było zachowywać, zamiast skakać do łóżka z pierwszą lepszą pustą laską. Posiadanie mózgu metr niżej nie jest najlepszym rozwiązaniem.> Niech zrobi test na ojcostwo, tak na marginesie.Nie oceniam za jakie grzechy, karmę czy fatum dostał taka żonę. Nie jest to moja rola, podobnie jak nie jest to rolą sądu ani ustawodawcy. Był 23 letnim dyskotekowym playboyem, ale równie dobrze mogł być 32 letnim prawiczkiem z nadwagą, który poznał ją w walentynki na chacie dla samotnych, a ona wykorzystała jego naiwność. Prawo powinno być równe dla wszystkich. Był pełnoletni, popełnił bład, niech on niesie swój krzyż. Ale przerzucanie go na rodziców albo co gorsza rodzeństwo jest po prostu nie fair. Pisałaś o kontrolowaniu z kim delikwent sypia. Oczywiście ze takie prawo daje to rodzicom jak i rodzeństwu moralne prawo do kontrolowania. Wytłumaczę Ci to na prostym czysto hipotetycznym przykładzie. Jade motorem na zamkniętym torze wyścigowym. Jade 230 na godzinę i o ile nie mam dzieci na utrzymaniu to moja prywatna sprawa, ze narażam życie i moi rodzice nie maja moralnego prawa żądać zebym zwolnił, albo zebym zmienił hobby na szydełkowanie. Z drugiej strony kiedy jadę samochodem na autostradzie i ich wiozę ze sobą, maja prawo oczekiwać żebym jechał przepisowo, gdyż w przypadku wypadku oni też by ponieśli konsekwencje. (swoja droga po drogach publicznych jeżdżę bardzo przepisowo, bo mogę zrobić krzywdę innym użytkownikom ruchu). Ten przepis o którym mówisz sadza moich rodziców wraz z siostra na moim motorze, i dla ustawodawcy nie ma znaczenia czy ja ich tam chce, albo czy oni chcą na nim jechać.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ten przepis o którym mówisz No dobrze. A teraz powiedz, czego ode mnie wymagasz. Żebym zmieniła przepis? Jest, jaki jest. Moim zdaniem alimentowanie wnuków to powinna być ostateczna ostateczność (gdy rodzic nie żyje albo nie jest w stanie wywiązać się z obowiązku, jak w tym opisanym przypadku). Dziadkowie mogą się domagać zwrotu wypłaconych pieniędzy, gdy synowi/córce sytuacja finansowa się poprawi. Ja tylko nie rozumiem, dlaczego sąd nie zobowiązał matki do łożenia na dziecko solidarnie z dziadkami. Dziecko chodzi do przedszkola, tak? To co stoi na przeszkodzie, żeby paniusia się ruszyła? Nie jest matką karmiącą. Jej nikt nie ma obowiązku utrzymywać. A może ma? Na jej rzecz zasądzono alimenty czy nie? Czy możesz powiedzieć, ile konkretnie dziadkowie płacą tych alimentów?
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | >>Ten przepis o którym mówisz >No dobrze. A teraz powiedz, czego ode mnie wymagasz. Żebym zmieniła przepis? Jest, jaki jest. Moim zdaniem alimentowanie wnuków to powinna być ostateczna ostateczność (gdy rodzic nie żyje albo nie jest w stanie wywiązać się z obowiązku, jak w tym opisanym przypadku). Dziadkowie mogą się domagać zwrotu wypłaconych pieniędzy, gdy synowi/córce sytuacja finansowa się poprawi. >Ja tylko nie rozumiem, dlaczego sąd nie zobowiązał matki do łożenia na dziecko solidarnie z dziadkami. Dziecko chodzi do przedszkola, tak? To co stoi na przeszkodzie, żeby paniusia się ruszyła? Nie jest matką karmiącą. Jej nikt nie ma obowiązku utrzymywać. A może ma? Na jej rzecz zasądzono alimenty czy nie? >Czy możesz powiedzieć, ile konkretnie dziadkowie płacą tych alimentów?
1) Nie znam dokładnej sumy tych alimentów, jednak podejrzewam ze jest wysoka, gdyż dziadkowie sa ludźmi zamożnymi i o kilkaset złotych by nie kruszyli kopi tylko machnęli ręką i po prostu to płacili, żeby mieć święty spokój.
2) Nie oczekuje od Ciebie zebyś zmieniła ten przepis bo ani ty ani ja nie jesteśmy władni tego dokonać. Temat ten ma za zadania zapoznać użytkowników forum z tematem i przekonać ich ze nasze prawo jest w tym względzie niemoralne. Nie jestem w stanie wywalić tego trupa z szafy. Ale przynajmniej moge przekonywać innych forumowiczów, w tym Ciebie, ze trup tam jest i w dodatku brzydko pachnie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | GrzeTor (1279 punktów) |
>1) Nie znam dokładnej sumy tych alimentów, jednak podejrzewam ze jest wysoka, gdyż dziadkowie sa ludźmi zamożnymi i o kilkaset złotych by nie kruszyli kopi tylko machnęli ręką i po prostu to płacili, żeby mieć święty spokój.
Ale czy nie chodzi o zasadę? Zobacz na jakiej zasadzie działają finanse większośc starszych ludzi, nawet bogatych - oni nie mają jakiś wielkich perspektyw na gigantyczny wzrost majątku. Raczej mają pewną uzbieraną stałą sumę, plus stałą emeryturę - które są jedyną rezerwą na trudne chwile. Także dla starszych ludzi jest krytyczne dla przeżycia, aby sobie cośtam uzbierać, aby mieć pieniądze gdy trzeba będzie zapłacić za operację raka, czy zakupić terapię na Alzheimera i opiekę.
Oznacza to, że zabieranie starszym ludziom pieniędzy jest niejako zmniejszaniem prawdopodobieństwa ich przeżycia, stwarzaniem dla nich poważnego ryzyka niebycia w stanie wygrzebania się z problemów w przyszłości.
|
|
| | | | |  | | Barbiel (1106 punktów) | >Więc się nie ma co dziwić, że go pokarało taką żoną. Myślę, że nie tyle pokarało żoną, co trafił swój na swego. Podejrzewam, że gdyby ona w wyniku wypadku straciła urodę albo popadła w depresję, byłoby to samo z jego strony. >Trzeba się było zachowywać, zamiast skakać do łóżka z pierwszą lepszą pustą laską. Trudno się zachowywać niezgodnie ze swoją osobowością.
|
|
|  | | GrzeTor (1279 punktów) | >Nikt nie obrabia z kasy żadnych przypadkowych osób
Ogólnie wydaje się, że polskie sądy rodzinne po prostu nie szanują własności prywatnej. Dziadkowie (wujkowie, ciocie, bracia, siostry - do wyboru) mają jakieś tam swoje pieniądze, lecz nie mają sami decydować o tym jak je wydawać. Zamiast tego mają wydawać je wg woli sądu.
|
|
| Barbiel (1106 punktów) | Spryciara!
|
|
2 na 2 | i. o. (1269 punktów) | Nie wiem czy to sprawiedliwe wobec dziadków, czy nie, ale na pewno sprawiedliwe wobec społeczeństwa. Jak dziadkowie nie będą łożyć na utrzymanie wnuka, to łożyć będzie musiało państwo, czyli de facto wszyscy podatnicy. Nie ma możliwości zmuszenia nikogo do podjęcia pracy zarobkowej. I biorąc pod uwagę ten punkt widzenia, to ja tam wolę, że dziadkowie płacą na utrzymanie swojego wnuka, niż ja miałabym płacić na utrzymanie cudzego dziecka.
A co do samej sprawiedliwości, to skoro alimenty są na dziecko i na zaspokojenie jego potrzeb a nie na kogokolwiek innego, to powinny być rozliczane niczym dotacje unijne. Co do grosza. I w tym wypadku mogłoby to nieco ukrócić domaganie się jakichś gigantycznych sum, skoro w momencie niemożności wykazana co się z tymi pieniędzmi stało, groziłaby sprawa karna o kradzież czy defraudację.
|
|
 | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | Dzięki za komentarz. >Nie wiem czy to sprawiedliwe wobec dziadków, czy nie, ale na pewno sprawiedliwe wobec społeczeństwa. Jak dziadkowie nie będą łożyć na utrzymanie wnuka, to łożyć będzie musiało państwo, czyli de facto wszyscy podatnicy.
Nie jest sprawiedliwe wobec dziadków, bo nie maja oni realnego wpływu na to z kim sypia ich dorosłe dziecko. Idąc tym tokiem rozumowania, w wypadku kiedy twój syn lub córka dokonała defraudacji powinnaś spłacać jego zobowiązania. Dodając do twojego rozumowania zasadę równości wobec prawa rodziców i dorosłych dzieci. Zobowiązania rodziców powinny również przechodzić na dzieci czyli kiedy twój ojciec narobił długów i nie można tych długów ściągnąć, to z automatu ty je spłacasz.
> Nie ma możliwości zmuszenia nikogo do podjęcia pracy zarobkowej.
Najprostszym sposobem skłonienia kogoś do podjęcia pracy zarobkowej jest przestanie dawania mu albo jej pieniędzy.
> I biorąc pod uwagę ten punkt widzenia, to ja tam wolę, że dziadkowie płacą na utrzymanie swojego wnuka, niż ja miałabym płacić na utrzymanie cudzego dziecka.
Jest to punkt widzenia sprowadzający sie do tego, że skoro problem mnie nie dotyczy, to niech się martwią inni. Czyli idąc tym tropem mogę dojść do wniosku, że skoro ja jestem zdrowy genetycznie, to wole żeby za terapie cudzego dziecka(np chorego na mukowiscydozę, koszt kilka tyś zł miesięcznie) płacili rodzice, ewentualnie dziadkowie, a nie ja z moich podatków. Dziadkowie podobnie jak Ty nie maja wpływu na to z kim sypia ich dorosłe dziecko. Wiec dlaczego to oni, a nie Ty maja ponosić tego konsekwencje?
>A co do samej sprawiedliwości, to skoro alimenty są na dziecko i na zaspokojenie jego potrzeb, a nie na kogokolwiek innego, to powinny być rozliczane niczym dotacje unijne.Co do grosza.
Wymagało by to całej gromady urzędników, a i tak nie załatwiłoby sprawy. O tym jak działają urzędy i jaką realną kontrole maja nad rodziną świadczy przypadek dzieci znalezionych w beczkach z kapustą.Dzieje się tak nie tylko w Polsce. Urzędy na całym świecie nie wywiązują się z tej roli. Patrz przypadek dziecka polskich emigrantów zakatowanego na śmierć w GB.
> I w tym wypadku mogłoby to nieco ukrócić domaganie się jakichś gigantycznych sum,.
Najbardziej zastanawia mnie powód dla którego wysokość alimentów jest zróżnicowana w zależności od dochodów płacącego. Przecież dzieci się nie różnią się miedzy sobą. (6 latek będący dzieckiem kierowcy ma takie same potrzeby jak 6 latek będący dzieckiem managera). Dlatego uczciwszym było by ustalenie kwoty na dziecko obowiązującej w danym mieście i w wypadku kiedy osoba nie jest stanie w całości tego zapłacić państwo by tą różnice dopożyczało. Np co 2 lata było by to korygowane i kiedy sytuacja materialna płacącego(albo płacącej) by sie poprawiła płacił/płaciła by pełną kwotę, albo nawet spłacał/spłacała by pieniądze dopożyczone przez państwo.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Najbardziej zastanawia mnie powód dla którego wysokość alimentów jest zróżnicowana w zależności od dochodów płacącego. "Górną granicą świadczeń alimentacyjnych są zarobkowe i majątkowe możliwości zobowiązanego" (art. 135 § 1 k.r.o.), dotyczy to głównie zobowiązanych o niskich zarobkach. Drugie kryterium to usprawiedliwione potrzeby uprawnionego (tu: dziecka). Rodzaj i rozmiar tych potrzeb jest uzależniony od cech osoby uprawnionej oraz warunków środowiskowych, w których żyje, od stanu zdrowia, od wieku takiej osoby, a także od tego, czy osoba zobowiązana sprawuje pieczę osobistą nad uprawnionym do alimentów, czy też obowiązek rodzicielski wykonuje wyłącznie przez łożenie alimentów. Z pewnością nie są takimi potrzebami te, które wynikają ze zbytku, które mają zaspokajać potrzeby dziecka nieadekwatne do jego sytuacji życiowej. Dlatego pytam o wysokość alimentów. Inne potrzeby ma pięciolatek, inne piętnastolatek.
|
|
|  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Nie jest sprawiedliwe wobec dziadków, bo nie maja oni realnego wpływu na to z kim sypia ich dorosłe dziecko.Ależ mają wpływ, wystarczy nie mieć dzieci, nieistniejące dziecko nie sypia z nikim. Więc jak ktoś nie chce ryzykować alimentów na wnuki, niech sobie dziecka nie funduje. > kiedy twój ojciec narobił długów i nie można tych długów ściągnąć, to z automatu ty je spłacasz.A co z zasadą "realnego wpływu", tutaj nagle nie obowiązuje?  > Najbardziej zastanawia mnie powód dla którego wysokość alimentów jest zróżnicowana w zależności od dochodów płacącego. Przecież dzieci się nie różnią się miedzy sobą.Zasłyszałam kiedyś taką wykładnię tego rozwiązania, że dzieci nie powinny żyć na niższym poziomie materialnym niż ich rodzice, a chodziło o zdziwaczałego ojca, który wydumał sobie, że mieszkające z nim pod jednym dachem dzieci będzie utrzymywał na poziomie minimum socjalnego. Różnice w poziomie mogą być przykre też np. dla dziecka wyraźnie uboższego od swojego przyrodniego rodzeństwa. Więc zróżnicowanie alimentów miewa i dobre strony.
|
|
| |  | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | > Ależ mają wpływ, wystarczy nie mieć dzieci, nieistniejące dziecko nie sypia z nikim. Więc jak ktoś nie chce ryzykować alimentów na wnuki, niech sobie dziecka nie funduje.Nie zgadzam z taką wykładnią. Mam dziecko i odpowiadam za nie do 18 roku życia, czyli tak długo jak jest dzieckiem. W tym czasie moge mu zakazać bawić się zapałkami, chodzić na imprezy, wracać po 22 do domu i.t.p. Zdaje sobie sprawę ze takich zakazów do końca nie można wyegzekwować, ale to juz inna sprawa. Do tego czasu jestem jego opiekunem prawnym, tak ze mam wobec niego obowiązki ale też prawa. Do ukończenia przez nie studiów mogę łożyć na jego utrzymanie. Potem dziecko staje się samodzielną, równą mi jednostką. Takim samym jak ja Dorosłym, który albo która ma prawo do podejmowania samodzielnych decyzji, popełniania błędów i musi za nie ponieść konsekwencje. Dlatego prawo, które obarcza mnie konsekwencjami decyzji innego dorosłego który jest niezależną jednostką, jest według mnie patologiczne. > >kiedy twój ojciec narobił długów i nie można tych długów ściągnąć, to z automatu ty je spłacasz.> A co z zasadą "realnego wpływu", tutaj nagle nie obowiązuje? Nie wiem co rozumiesz przez zasadę "realnego wpływu". Zakładam ze chodzi Ci o to ze skoro nie mam realnego wpływu na to co robi mój dorosły syn albo moja dorosła córka, nie powinienem ponosić za to konsekwencji. Jeśli tak to jestem zwolennikiem tej reguły. Moge bardzo łatwo udowodnić ze niestosowanie sie do tej reguły prowadzi do oczywistych sprzeczności w prawie i jest de facto błedem prawnym. Dowód poniżej: 1) Jeśli np mój hipotetyczny dorosły syn zrobił komuś dziecko i uciekł w siną dal to mam płacić na to dziecko alimenty, zeby jego matka mogła mu kupić jedzenie. 2) jeśli nie zapłacił komuś za np remont domu i uciekł w siną dal to juz mam takich zobowiązań nie pokrywać.Choć niezapłacenie budowlańcowi tez spowoduje ze jego dzieci mogą nie mieć co jeść. 3) jestem w takim samym stopniu winien temu ze mój syn zrobił komuś dziecko jak temu ze nie zapłacił za remont domu. (ani na jedno ani na drugie nie mam wpływu) 4) Jedyną moją winą w obydwu przypadkach jest to ze gdybym 30 lat temu oglądał "Kwadrans rolnika" zamiast dobierać sie do mojej żony, a jego matki to on by teraz takich długów nie narobił? Czyli okazuje się ze jedne zobowiązania przechodzą z dzieci na rodziców a inne nie. Zeby prawo było wewnętrznie spójne powinny przechodzić albo wszystkie albo żadne. W przeciwnym wypadku stawiamy brzuszek wnuczka nad brzuszkami dzieci budowlańca. > Zasłyszałam kiedyś taką wykładnię tego rozwiązania, że dzieci nie powinny żyć na niższym poziomie materialnym niż ich rodzice, a chodziło o zdziwaczałego ojca, który wydumał sobie, że mieszkające z nim pod jednym dachem dzieci będzie utrzymywał na poziomie minimum socjalnego. Różnice w poziomie mogą być przykre też np. dla dziecka wyraźnie uboższego od swojego przyrodniego rodzeństwa. Więc zróżnicowanie alimentów miewa i dobre strony.Czy dziecko wyraźnie uboższe od swojego przyrodniego rodzeństwa jest w gorszej sytuacji niz dziecko wyraźnie uboższe od swoich kolegów ze szkoły? Jeśli jest dwoje dzieci i oboje "wpadkami" których ojcowie zaraz po ich urodzeniu zrzekli się praw rodzicielskich to czemu jedno ma dostawać kilka razy wyższe alimenty tylko dlatego, że jego ojciec został znanym lekarzem, a drugie najniższe możliwe, bo jego ojciec jest kasjerem w Tesco?
|
|
| | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > prawo, które obarcza mnie konsekwencjami decyzji innego dorosłego który jest niezależną jednostką, jest według mnie patologiczne.Bezsprzecznie dziadkowie w ten sposób przyczynili się do zaistnienia swoich wnuków, że powołali do życia ich rodzica. To nie jest żadna "wina" ale sprawstwo - owszem. > >A co z zasadą "realnego wpływu", tutaj nagle nie obowiązuje? > Nie wiem co rozumiesz przez zasadę "realnego wpływu". Zakładam ze chodzi Ci "Realny wpływ" to było Twoje sformułowanie, do którego się odniosłam. Dziadkowie pośrednio, ale realnie wpływają na powołanie do życia wnuków, ale takiego wpływu dzieci na rodziców mieć nie muszą, więc proponowane przez Ciebie spłacanie długów rodziców nie wchodzi w grę. > Zakładam ze chodzi Ci o to ze skoro nie mam realnego wpływu na to co robi mój dorosły syn albo moja dorosła córka, nie powinienem ponosić za to konsekwencji.W alimentowaniu wnuka chodzi o dobro dziecka. Istnienie tego dziecka leży w interesie dziadków, skoro leżało w ich interesie istnienie ich dziecka. Jeśli uważają, że jest to wbrew ich interesowi, to po kiego produkowali władnego potomka, czy po to, by bezpotomnie umarł? > gdybym 30 lat temu oglądał "Kwadrans rolnika" zamiast dobierać sie do mojej żony, a jego matki to on by teraz takich długów nie narobił?Nie przyjmuje się bez dowodów, że masz z tych długów korzyści, co innego wnuki. > Czyli okazuje się ze jedne zobowiązania przechodzą z dzieci na rodziców a inne nie.Prokreacja uchodzi za nadającą życiu sens, a człowiek podlega ochronie, stąd zapewne zobowiązania wobec potomstwa są wyróżniane. > Czy dziecko wyraźnie uboższe od swojego przyrodniego rodzeństwa jest w gorszej sytuacji niz dziecko wyraźnie uboższe od swoich kolegów ze szkoły?W szkole są różne dzieci, u ojca są dzieci jednego ojca. > czemu jedno ma dostawać kilka razy wyższe alimentyRóżnice społeczne, normalka.
|
|
| | | |  | | wronowata (160 punktów) | >>prawo, które obarcza mnie konsekwencjami decyzji innego dorosłego który jest niezależną jednostką, jest według mnie patologiczne. >Bezsprzecznie dziadkowie w ten sposób przyczynili się do zaistnienia swoich wnuków, że powołali do życia ich rodzica. To nie jest żadna "wina" ale sprawstwo - owszem.
To może będziemy karać producentów narzędzi potencjalnie niebezpiecznych za dokonywane przy ich pomocy morderstwa? Jeśli ktoś kogoś zabije nożem z Ikei to Ikea powinna odpowiadać przed sądem za "współudział"?
Jeśli ktoś nabadnie na kogoś i ucieknie samochodem jakieś marki, to może ukarać daną firme za "pomoc w przestępstwie"?
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >To może będziemy karać producentów narzędzi potencjalnie niebezpiecznych za dokonywane przy ich pomocy morderstwa? Alimenty nie są karą, raczej jest to należność.
|
|
| | | | | |  | | wronowata (160 punktów) | > >To może będziemy karać producentów narzędzi potencjalnie niebezpiecznych za dokonywane przy ich pomocy morderstwa?> Alimenty nie są karą, raczej jest to należność.> W takim razie nałóżmy należność ubezpieczeniową, niech takie firmy wypłacają zasiłek pogrzebowy rodzinom ofiar  Wówczas to nie będzie kara.
|
|
| | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > W takim razie nałóżmy należność ubezpieczeniową, niech takie firmy wypłacają zasiłek pogrzebowy rodzinom ofiar  > Wówczas to nie będzie kara.Postulujesz zniesienie kar za morderstwa?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | wronowata (160 punktów) | > >W takim razie nałóżmy należność ubezpieczeniową, niech takie firmy wypłacają zasiłek pogrzebowy rodzinom ofiar  > >Wówczas to nie będzie kara.> Postulujesz zniesienie kar za morderstwa?> Czy ty czytasz mnie uważnie? Czy łączysz wypowiedzi w jedną całość, czy każda wypowiedź jest jak leibnitzowska monada? Jeżeli uznajesz, że dziadkowie są "sprawcami" tego, że mają wnuka, too można przedstawić analogiczne myślenie, zgodnie z którym firmy produkujące noże i inne przedmioty są pośrednimi sprawcami morderstw (czyli są jakoś odpowiedzialne za to co zrobił morderca).
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >można przedstawić analogiczne myślenie, zgodnie z którym firmy produkujące noże i inne przedmioty są pośrednimi sprawcami morderstw (czyli są jakoś odpowiedzialne za to co zrobił morderca). Producenci noży owszem, są pośrednimi sprawcami poderżnięcia gardła, ale to sprawstwo jest niekaralne. Co innego życie, które "służy przekazywaniu życia", a przynajmniej innego sensu bezspornie nie wykazano.
(A teraz dawaj swoją kwestię o producentach broni.)
|
|
| | | | | | | | | |  | | wronowata (160 punktów) | >Producenci noży owszem, są pośrednimi sprawcami poderżnięcia gardła, ale to sprawstwo jest niekaralne. Co innego życie, które "służy przekazywaniu życia", a przynajmniej innego sensu bezspornie nie wykazano.
Sprawstwo w przekazywaniu życia jest zatem karalne? Przed chwila była mowa o "należnościach" a teraz o "karach"?
>(A teraz dawaj swoją kwestię o producentach broni.) Jaką kwestię? Czy producent noży nie jest producentem broni? W sumie producent kostki brukowej też jest sprawcą zamieszek na Majdanie - zgodnie z twoją logiką.
|
|
| | | | | | | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Sprawstwo w przekazywaniu życia jest zatem karalne? Przed chwila była mowa o "należnościach" a teraz o "karach"?Spłodzenie nie jest złem, trzeba tylko jakoś utrzymywać tego spłodzonego. > Jaką kwestię? Czy producent noży nie jest producentem broni?OK, jak wolisz, nie będę zatem właziła w Twoje buty.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | > >>Zasłyszałam kiedyś taką wykładnię tego rozwiązania, że dzieci nie powinny żyć na niższym poziomie materialnym niż ich rodzice, a chodziło o zdziwaczałego ojca, który wydumał sobie, że mieszkające z nim pod jednym dachem dzieci będzie utrzymywał na poziomie minimum socjalnego. Różnice w poziomie mogą być przykre też np. dla dziecka wyraźnie uboższego od swojego przyrodniego rodzeństwa. Więc zróżnicowanie alimentów miewa i dobre strony.> >Czy dziecko wyraźnie uboższe od swojego przyrodniego rodzeństwa jest w gorszej sytuacji niz dziecko wyraźnie uboższe od swoich kolegów ze szkoły?> W szkole są różne dzieci, u ojca są dzieci jednego ojca.> >czemu jedno ma dostawać kilka razy wyższe alimenty> Różnice społeczne, normalka.Różnice społeczne u dzieci wynikaja z tego ze jedno dostaje wiecej od rodziców( bo ich stać, albo sobie sami od buzi odejmą) a drugie mniej. I w przypadku takiej dobrowolności nie jest to naganne ani dziwne. Cytując "Chętnie Racjonalistkę" to "normalka". Nikt nie zabroni ojcu (albo też matce, nie powielajmy stereotypów ze to zawsze ojciec płaci alimenty) dawać dziecku więcej niż zasądził sąd. Jeśli ma takie możliwości i potrzebę serca... super i chwała mu(jej) za to. Sytuacją niemoralną i jednocześnie nielogiczną jest kiedy takowe nierówności są sankcjonowane prawnie. Dlatego też wykładnia ze cytuje "dziecko nie powino zyć na gorszej stopie niż jego przyrodnie rodzeństwo" jest wadą prawna i nie powinna być stosowana, ponieważ prowadzi do wewnętrznie sprzecznych sytuacji. Za chwilę udowodnię to twierdzenie na podstawie czysto hipotetycznego, ale jak najbardziej mogącego się zdarzyć casusu. 1) Kobieta nazwijmy ja Agnieszka zachodzi w ciąże z przedsiębiorcą Pawłem. 2) Rodzi synka Patryka 3) rozstaja się z Pawłem który zaczyna płacić na swojego synka Patryka alimenty. 4) Paweł zakłada rodzinę i rodzi mu sie syn Piotr. 5) Agnieszka po roku od rozstania z Pawłem zachodzi w ciążę z kolejnym przedsiębiorcą - Tomaszem. 6) rodzi im się syn Tymon. 7) rozstaja się i Tomasz zaczyna płacić alimenty na Tymona. 8) Tomasz zakłada rodzinę i rodzi mu się syn Tadeusz. 9) Agnieszka ma już dosyć mężczyzn i postanawia samotnie wychować swoich dwóch synów. Żeby było prościej to z wizualizować załączam drzewo genealogiczne takiej patchworkowej rodziny  10) Po 10 latach interesy Pawła ida super, tak ze sąd zasądza 4000 zł alimentów na Patryka, żeby żył na tej samej stopie co drugi syn Pawła, Piotr. 11) w tym samym czasie Tomasz ledwo co wiąże koniec z końcem i sąd zasadził mu najniższe możliwe alimenty czyli np 400 zł na Tymona, a i tak za te 400 to więcej niż Tomasz jest w stanie wydać na swojego drugiego syna Tadeusza. I w tym przypadku dochodzimy do sytuacji wewnętrznie sprzecznej gdyż. 12) Piotr i Patryk sa przyrodnim rodzeństwem i żyją na wysokiej stopie za 4000 zł każdy. Zasada ze przyrodnie rodzeństwo ma żyć na podobnej stopie jest spełniona. 13) Tymon i Tadeusz biedują za 400 zł na miesiąc. Zasada ze przyrodnie rodzeństwo żyje na podobnej stopie jest spełniona. 14) Patryk i Tymon mieszkają w jednym domu z Agnieszka. Jeden z nich dostaje od ojca 4000 drugi 400. Zasada ze przyrodnie rodzeństwo ma żyć na podobnej stopie nie jest spełniona. 15) Agnieszka teoretycznie mogła by co miesiać dopłacać Tymonowi 3600zł niestety sama tyle nie zarabia. A nie może brać z alimentów płaconych jej na Patryka. Dochodzimy do sytuacji kiedy, żeby postąpić w zgodzie z wykładnią prawa, sąd powinien zmusić Agnieszkę, żeby wzięła drugi etat albo i trzeci etat, żeby mogła dopłacać co miesiąc Tymonowi te 3600zł, lub wymóc na Pawle, żeby mu się tak dobrze nie powodziło  Czyli wylądowaliśmy głęboko w oparach absurdu. Wniosek: Jeśli z przesłanki wynika fałsz to znaczy ze przesłanka jest fałszywa. Czyli skoro stosując taka wykładnie prawa dochodzimy do sytuacji wewnętrznie sprzecznej to znaczy ta wykładnia jest błędna.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | Myślę, że chodzi o to, żeby rozstrzygnięcia prawne nie generowały nierówności, jeśli robi to "samo życie" to już można tylko łagodzić skutki. Co do synów Agnieszki, to w jej portmonetce zachodzi wyrównujące czary-mary i obaj jej synowie zajadają tę samą owsiankę.
|
|
| | | | | |  | | herrborass (46 punktów) | >Myślę, że chodzi o to, żeby rozstrzygnięcia prawne nie generowały nierówności, jeśli robi to "samo życie" to już można tylko łagodzić skutki.
W zupełności się z Toba zgadzam dlatego wysokość alimentów powinna być obliczana z góry bez brania pod uwagę dochodów rodzica. ( tak jak to pisałem kilka postów wyżej). Jeśli rodzic nie ma możliwość w danym momencie zapłacenia danej kwoty w całości, różnica powinna być dopożyczana przez państwo i ściągana w późniejszym okresie. Takie rozwiązanie traktowało by wszystkie dzieci na równi, a nie w majestacie prawa generowało dodatkowe nierówności. Nawet w polskich realiach spotkałem sie z kilkutysięcznymi alimentami na dziecko tak ze nie jest to sytuacja hipotetyczna.
> Co do synów Agnieszki, to w jej portmonetce zachodzi wyrównujące czary-mary i obaj jej synowie zajadają tę samą owsiankę.
Gratuluje bo takie wyrównujące czary mary było by niesamowitą przysługą dla Pawła, gdyż wtedy znikało by ok 1800 miesięcznie z pieniędzy, które on ma zasadzone na syna Patryka. Przy takiej kwocie (czyli ok 22 tyś rocznie)można łatwo wykazać, ze nie została ona przeznaczona na dane dziecko tylko poszła na potrzeby matki, lub drugiego dziecka. Byłby to bardzo silny atut, gdyby Paweł chciał zawalczyć o opiekę nad Patrykiem albo o obniżenie alimentów ( i tak nie ida one na dane dziecko tylko na matke lub jej drugiego syna)
Dodatkowo idąc tokiem twojego rozumowania, takie magiczne czary mary w portmonetce mamy też tworzyłyby nierówności, bo w takim wypadku Patryk czyli syn mieszkający z matką żyłby na niższym poziomie niż jego przyrodni brat Piotr, bo cześć jego pieniędzy szło by na 'owsianke'(konie, wyjazdy na narty e.t.c) dla Tymona. Takiego rozumowanie niestety nie da się obronić.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >czary mary w portmonetce mamy też tworzyłyby nierówności, bo w takim wypadku Patryk czyli syn mieszkający z matką żyłby na niższym poziomie niż jego przyrodni brat Piotr Nie ma idealnych rozwiązań, a jeszcze można było skomplikować ten układ dziećmi, dla których Paweł i Tomasz byliby ojczymami...
|
|
| |  | | GrzeTor (1279 punktów) |
>Zasłyszałam kiedyś taką wykładnię tego rozwiązania, że dzieci nie powinny żyć na niższym poziomie materialnym niż ich rodzice,
I to też jest wadliwe, niezgodne z równością wobec prawa. Masz np. dwójkę prawie identycznych dzieci (ta sama szkoła, ten sam wzrost, ten sam wiek, bez specjalnych chorób) ubiegających się o to samo - alimenty od swoich matek. Jedno dziecko dostaje 500 zł/mc, drugie dostaje 3000 zł/mc. Gdzie tu sprawiedliwość?
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >niezgodne z równością wobec prawa [ ...] Jedno dziecko dostaje 500 zł/mc, drugie dostaje 3000 zł/mc. Gdzie tu sprawiedliwość? Toż i bez alimentów mamy ludzi biednych i bogatych.
|
|
| | | |  | | GrzeTor (1279 punktów) |
>Toż i bez alimentów mamy ludzi biednych i bogatych.
Tylko że nie ma "równości ludzi wobec gospodarki", natomiast pojęcie "równości wobec prawa" jest mocno ugruntowane.
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>Toż i bez alimentów mamy ludzi biednych i bogatych. >Tylko że nie ma "równości ludzi wobec gospodarki", natomiast pojęcie "równości wobec prawa" jest mocno ugruntowane. Nie wiem co to jest "równość wobec gospodarki", ale "równość wobec prawa" jest frazesem, co pogłębia gospodarczą nierównowagę.
|
|
2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Czy etyczne jest obarczanie odpowiedzialnością za czyjeś błędy? Odpowiedzialność dziadków jest odpowiedzialnością za własne postępowanie, nie czyjeś. Dziadkowie odpowiadają, gdyż powołali do życia jednego z rodziców swego wnuka ze wszystkimi tego konsekwencjami. Rodzice uchylający się od obowiązku wobec dziecka są wyrodnymi rodzicami, więc odpowiednio dziadkowie - wyrodnymi dziadkami. Życie jest chorobą przenoszoną drogą płciową, o czym powołując dziecko na świat powinno się pamiętać. Postawa drugiego rodzica, w naszym przykładzie matki alimentowanego wnuka nie może odpowiedzialności dziadków umniejszać, w alimentowaniu chodzi bowiem nie o nią, lecz o potomka - wnuka.
Ja bym raczej podważała obowiązkowe alimentowanie w drugą stronę, rodziców i dziadków, bo oni zwykle mieli możliwość tak wychować swoje dzieci, żeby one w razie czego chciały ich na starość utrzymywać. Ustanawianie tu obowiązku psuje poszanowanie dzieci przez ich rodziców.
|
|
 | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Ja bym raczej podważała obowiązkowe alimentowanie w drugą stronę, rodziców i dziadków Właśnie mi to samo do głowy przyszło. Tak się składa, że ani moja mama, ani ja pomocy od tej drugiej nie potrzebujemy, ale jestem pewna, że w razie czego żadna z nas by nie czekała na żadne ustawowe obowiązki (zresztą moja mama wobec mnie i tak nie ma żadnych prawnych obowiązków od dokładnie 34 lat), tylko biegiem rzuciłaby się z pomocą. W rodzinach, gdzie nie ma konfliktów, za to jest miłość i szacunek, tak bywa i nikt z tego nie robi sprawy. Owszem, bywają i takie przypadki, gdzie zdziczałe potomstwo zostawia swoich dobrych rodziców na pastwę losu - ale można powiedzieć, że z nielicznymi wyjątkami uszkodzeń mózgu skutkujących socjopatią rodzice sami zgotowali sobie taki los, wychowując egoistów. Większość spraw o alimenty dla rodziców i/lub dziadków dotyczy sytuacji, gdy patologiczni rodzice/dziadkowie porzucili dzieci lub się nad nimi znęcali albo też w inny sposób uprzykrzali im życie. Dzieci doszły do tego, co mają i kim są własnymi siłami, bez pomocy, a czasem wbrew starym, po czym wyrodni starzy nagle żądają od nich licho wie czego, bo im na wódkę braknie. Moim zdaniem powinna tu obowiązywać zasada "jak Kuba Bogu, tak Bóg Fidelowi", czyli co dałeś, to dostaniesz. Jeśli tatuś po narodzinach (albo i przed) potomka poszedł w siną dal i grosza alimentów nie zapłacił, to taka sama figa z makiem należy mu się od wzmiankowanego potomka.
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>Ja bym raczej podważała obowiązkowe alimentowanie w drugą stronę, rodziców i dziadków >Moim zdaniem powinna tu obowiązywać zasada [...] co dałeś, to dostaniesz. Czyli chcesz UTRZYMANIA obowiązku alimentowania dzieci, ale na bazie rozliczania rodziców. Tylko że wtedy rodzice będą woleli dokumentować swoje świadczenia na rzecz dzieci, co podkopie spontaniczność rodzinnych relacji.
Niech będzie dobrowolność, kto tak dzieci traktował, że nie są mu wdzięczne, pójdzie na garnuszek państwa.
|
|
| |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Czyli chcesz UTRZYMANIA obowiązku alimentowania dzieci, ale na bazie rozliczania rodziców. Tak to zrozumiałaś? Przykro mi, myślałam, że napisałam "zasada", a nie "przepis prawny".
|
|
| | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >myślałam, że napisałam "zasada", a nie "przepis prawny". Napisałaś "powinna obowiązywać".
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | >>myślałam, że napisałam "zasada", a nie "przepis prawny". >Napisałaś "powinna obowiązywać". Obowiązują różne rzeczy. Na przykład ludzi kulturalnych obowiązuje zasada, że nie dłubie się publicznie w nosie. Prawnie to zakazane nie jest. Chcesz dalej ciągnąć tę bezsensowną wymianę zdań i zachowywać się jak rzep? Bo ja nie.
|
|
| | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >>myślałam, że napisałam "zasada", a nie "przepis prawny".> >Napisałaś "powinna obowiązywać".> Obowiązują różne rzeczy. Na przykład ludzi kulturalnych obowiązuje zasada, że nie dłubie się publicznie w nosie.Kulturalni ludzie dobrowolnie w nosie nie dłubią, to i parę innych rzeczy ich definiuje. > Chcesz dalej ciągnąć tę bezsensowną wymianę zdańWięc Ty tu piszesz bez sensu?  > i zachowywać się rzep? Bo ja nie.Pomijając już takie drobiazgi jak zasady forum, to przecież to Ty mnie odpowiedziałaś, więc kto tu się - wg Ciebie - zachował jak rzep?
|
|
 | | GrzeTor (1279 punktów) |
> Dziadkowie odpowiadają, gdyż powołali do życia jednego z rodziców swego wnuka ze > wszystkimi tego konsekwencjami.
A wszystkiemu jest winny Mieszko I, w końcu to on powołał to państwo do życia... Jak dalego wg ciebie powinna iść taki łańcuch odpowiedzialności wstecz? 100 lat? 200 lat? W szczegolności jeżeli mówimy o korporacjach, które teoretycznie mogą być wieczne?
Czy przewidujesz jakieś wyjątki dla babć, których ciąża była wynikiem gwałtu, przymusu (zmuszenie do małżeństwa) bo nie ma wg ciebie wymaganego "powołania do życia"? Czy jeżeli dziadek zrobi badania genetyczne i okaże się że nie jest spokrewniony z wnuczkiem - niczego nie "powoływał" - to jak rozumiem też wg twojej specyficznej logiki powinno być zwolnienie?
A poza tym jaki to ma związek z alimentami w Polsce, o które można zaskarżyć wujka, kuzyna itp. - dla których jest już zero jakiś zależności przyczynowo-skutkowych między nimi, a danym dzieckiem. Ba, mogli nawet być mu przeciwni.
> Rodzice uchylający się od obowiązku wobec dziecka są wyrodnymi rodzicami,
Albo np. biednymi, a ich bieda wynika ze złej polityki gospodarczej rządu. Wg ciebie taki nieudany rząd powinien więc ukarać osoby trzecie (dziadków) za to że ich dzieci są ofiarami nieudanej polityki gospodarczej tegoż rządu?
>w alimentowaniu chodzi bowiem nie o nią, lecz o potomka - wnuka.
I tu chyba jest clue programu - dlaczego niby prawo ma być tylko dla jednej ze stron?
|
|
|  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Jak dalego wg ciebie powinna iść taki łańcuch odpowiedzialności wstecz? 100 lat? 200 lat?Ludzie nie żyją tak długo. A w alimentach na dzieci chodzi o dobro dziecka, które się przecież na świat nie prosiło. > jeżeli mówimy o korporacjachKorporacje nie płodzą dzieci. > Czy przewidujesz jakieś wyjątki dla babć, których ciąża była wynikiem gwałtu,Dobre podejście, zgwałcona babcia powinna być zwolniona z obowiązku alimentacyjnego na wnuki i to także w przypadku gdy to dziecko z gwałtu wychowała. > Czy jeżeli dziadek zrobi badania genetyczne i okaże się że nie jest spokrewniony z wnuczkiemPewnie, że nie powinien płacić. > A poza tym jaki to ma związek z alimentami w Polsce, o które można zaskarżyć wujka, kuzyna itp.Żadnego, rozpatrujemy alimenty na wnuki. > > Rodzice uchylający się od obowiązku wobec dziecka są wyrodnymi rodzicami,> Albo np. biednymiNie, uchylanie się od płacenia to brak woli, a nie możliwości. > dlaczego niby prawo ma być tylko dla jednej ze stron?A dlatego, żeby dla drugiej strony był obowiązek.
|
|
| |  | 1 na 1 | GrzeTor (1279 punktów) |
>Nie, uchylanie się od płacenia to brak woli, a nie możliwości.
Ja bardzo przepraszam, ale jeżeli ktoś ma zero kasy, zero zdolności kredytowej, to gdzie jest jego "możliwość"?
W odpowiedzi pominęłaś też krytyczną kwestię - że problemy z niedoborem pieniędzy mogą wynikać ze złej polityki gospodarczej rządu. Wówczas mamy następującą sytuację:
Rząd postanawia ukarać osoby trzecie - dziadków, wujków, ciocie - czymś analogicznym do regularnej, powtarzającej się grzywny, za to że rząd swoją nieudacznością doprowadził do wysokiego bezrobocia, niskich płac itp. w wyniku czego kogoś innego niż osoba karana jest biedny na tyle, że nie stać go na utrzymanie dzieci.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>Nie, uchylanie się od płacenia to brak woli, a nie możliwości. >Ja bardzo przepraszam, ale jeżeli ktoś ma zero kasy, zero zdolności kredytowej, to gdzie jest jego "możliwość"? A gdzie ja piszę, że przy braku kasy jest możliwość płacenia?
>problemy z niedoborem pieniędzy mogą wynikać ze złej polityki gospodarczej rządu. No pewnie.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | >Odpowiedzialność dziadków jest odpowiedzialnością za własne postępowanie, nie czyjeś. Dziadkowie odpowiadają, gdyż powołali do życia jednego z rodziców swego wnuka ze wszystkimi tego konsekwencjami.
Rozumiem, że zgodnie ze swoim poglądem zaakceptowałabyś bez najmniejszego oporu wszelkie zobowiązania swojego dziecka w każdym wieku. Nie ważne, czy wziął kredyt i nie może spłacić, czy pobił ileś osób i musi płacić im rentę itd. Rozumiem, że wszystko bardzo chętnie zapłacisz? A co jak nagle zepsują Ci się hamulce w samochodzie i kogoś potrącisz i zrobisz z niego kalekę. Kupiłaś przecież samochód wraz ze wszelkimi konsekwencjami z nim związanymi. A co jeśli prowadzisz szkołę nauki jazdy i jeden z Twoich uczniów po zdaniu prawa jazdy kogoś zabije. Źle go wyszkoliłaś? Powinnaś wziąć na siebie zobowiązania skoro już wzięłaś na siebie obowiązek wyszkolenia kogoś?
>Dobre podejście, zgwałcona babcia powinna być zwolniona z obowiązku alimentacyjnego na wnuki i to także w przypadku gdy to dziecko z gwałtu wychowała.
Czyli dziecko ma cierpieć niedostatek bo miało ojca idiotę? A co w sytuacji gdy babcia twierdzi, że poczęcie tego dziecko to był gwałt małżeński, ale mu przebaczyła?
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Rozumiem, że zgodnie ze swoim poglądem zaakceptowałabyś bez najmniejszego oporu wszelkie zobowiązania swojego dziecka w każdym wieku. Powołanie człowieka na świat nie daje mi prawa ograniczania go w jego działaniach pod tym względem, więc ta moja decyzja jest w pewnym sensie "dziedziczona", czyli może wywołać potrzeby życiowe dalszych pokoleń. Co czasem wymaga alimentacyjnej ofiarności dziadków.
>Czyli dziecko ma cierpieć niedostatek bo miało ojca idiotę? Z różnych powodów dzieci cierpią niedostatek, takie życie.
|
|
| |  | | vifix (2315 punktów) | >Powołanie człowieka na świat nie daje mi prawa ograniczania go w jego działaniach pod tym względem, więc ta moja decyzja jest w pewnym sensie "dziedziczona", czyli może wywołać potrzeby życiowe dalszych pokoleń. Co czasem wymaga alimentacyjnej ofiarności dziadków.
Dobrze, że nie jesteś premierem i nie masz władzy narzucania innym swoich poglądów.
>Z różnych powodów dzieci cierpią niedostatek, takie życie.
A to ciekawe. Szkoda, że tej zasady nie przekładasz również na wcześniejszy przykład. Jak widać, oportunizm jest zakorzeniony bardzo głęboko w ludzkie naturze.
Oczywiście czekam na odpowiedzi na moje pozostałe pytanie, od których odpowiedzi się uchyliłaś.
|
|
| | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Dobrze, że nie jesteś premierem i nie masz władzy narzucania innym swoich poglądów. Jednym dobrze, innym niedobrze.
>>Z różnych powodów dzieci cierpią niedostatek, takie życie. >A to ciekawe. Nie wiedziałeś?
>Szkoda, że tej zasady nie przekładasz również na wcześniejszy przykład. To nie zasada, lecz fakt.
>Oczywiście czekam na odpowiedzi na moje pozostałe pytanie, od których odpowiedzi się uchyliłaś. A co tam jeszcze niewyjaśnionego, bo chyba same pochodne tego, do czego się odniosłam.
|
|
| | | |  | | vifix (2315 punktów) | >Jednym dobrze, innym niedobrze.
Tym, którzy mają podobne poglądy do Ciebie i nie mogą znieść, że inni robią inaczej niż oni myślą, że powinni, z pewnością niedobrze.
>>Szkoda, że tej zasady nie przekładasz również na wcześniejszy przykład. >To nie zasada, lecz fakt.
Szkoda, że ten "fakt" stosujesz jedynie tam, gdzie Ci wygodnie.
>>Oczywiście czekam na odpowiedzi na moje pozostałe pytanie, od których odpowiedzi się uchyliłaś. >A co tam jeszcze niewyjaśnionego, bo chyba same pochodne tego, do czego się odniosłam.
A co jak nagle zepsują Ci się hamulce w samochodzie i kogoś potrącisz i zrobisz z niego kalekę. Kupiłaś przecież samochód wraz ze wszelkimi konsekwencjami z nim związanymi. A co jeśli prowadzisz szkołę nauki jazdy i jeden z Twoich uczniów po zdaniu prawa jazdy kogoś zabije. Źle go wyszkoliłaś? Powinnaś wziąć na siebie zobowiązania skoro już wzięłaś na siebie obowiązek wyszkolenia kogoś? A co w sytuacji gdy babcia twierdzi, że poczęcie tego dziecko to był gwałt małżeński, ale mu przebaczyła?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >ten "fakt" stosujesz Faktów się nie stosuje.
>A co jak nagle zepsują Ci się hamulce w samochodzie i kogoś potrącisz i zrobisz z niego kalekę. Kupiłaś przecież samochód wraz ze wszelkimi konsekwencjami z nim związanymi. Samochód nie jest do robienia z ludzi kalek, źle został użyty, ale życie do przekazywania życia - owszem, jest. Stąd różnica.
>A co jeśli prowadzisz szkołę nauki jazdy i jeden z Twoich uczniów po zdaniu prawa jazdy kogoś zabije. Źle go wyszkoliłaś? Powinnaś wziąć na siebie zobowiązania skoro już wzięłaś na siebie obowiązek wyszkolenia kogoś? Trza by mi wykazać, że szkoliłam go nieprzepisowo.
>A co w sytuacji gdy babcia twierdzi, że poczęcie tego dziecko to był gwałt małżeński, ale mu przebaczyła? Wybaczenie wiąże się ze wszystkimi konsekwencjami.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | vifix (2315 punktów) | >>ten "fakt" stosujesz >Faktów się nie stosuje.
Wijesz się jak piskorz byleby tylko nie odpowiedzieć na pytanie.
>Samochód nie jest do robienia z ludzi kalek, źle został użyty, ale życie do przekazywania życia - owszem, jest. Stąd różnica.
Czyli dziecko JEST do zaciąganie długów, których nie spłaca. Super.
>Trza by mi wykazać, że szkoliłam go nieprzepisowo.
Ale nie trzeba Ci udowodnić, że wychowywałaś nienależycie?
>Wybaczenie wiąże się ze wszystkimi konsekwencjami.
Super, czyli jedna zgwałcona nie musi płacić a druga musi. Bardzo sprawiedliwe podejście.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>>ten "fakt" stosujesz >>Faktów się nie stosuje. >Wijesz się jak piskorz byleby tylko nie odpowiedzieć na pytanie. Akurat zdanie o stosowaniu faktów nie ma formy pytania, więc nie ja tu coś wywinęłam.
>>Samochód nie jest do robienia z ludzi kalek, źle został użyty, ale życie do przekazywania życia - owszem, jest. Stąd różnica. >Czyli dziecko JEST do zaciąganie długów, których nie spłaca. Super. Nie piszesz skąd taki wniosek, jakbyś napisał, byłoby super.
>>Trza by mi wykazać, że szkoliłam go nieprzepisowo. >Ale nie trzeba Ci udowodnić, że wychowywałaś nienależycie? Nie.
>>Wybaczenie wiąże się ze wszystkimi konsekwencjami. >Super, czyli jedna zgwałcona nie musi płacić a druga musi. Bardzo sprawiedliwe podejście. Wymyśliłeś "zgwałconą inaczej" to masz inne jej potraktowanie.
|
|
| | | | | | | |  | | vifix (2315 punktów) | >>>Trza by mi wykazać, że szkoliłam go nieprzepisowo. >>Ale nie trzeba Ci udowodnić, że wychowywałaś nienależycie? >Nie.
Obawiam się, że jesteś jakimś trollem, ale na zakończenie tej wymiany zdań napisze tylko, że życzę Ci, aby Twój syn to był następny Marcin P. z Amber Gold. Z pewnością będziesz te miliony spłacała za niego z uśmiechem na ustach.
|
|
5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) | >W tym czasie dziadkowie de facto utrzymywali dziecko Marcina, kupowali mu zabawki, ubranka, płacili za przedszkole, opłacali rachunki za mieszkanie i.t.p.. Ale Basia została bez środków do życia, a ze nie była stworzona do pracy wystąpiła do dziadków o alimenty na wnuczka, żeby móc z nich co nieco uszczknąć dla siebie. >Sąd rodzinny oczywiście przyznał jej bardzo ładną sumkę ...i w tym momencie dziadkowie powinni zaprzestać utrzymywania wnuka, nie kupować mu niczego poza czekoladą raz w tygodniu i zabawki na urodziny i pod choinkę. Ostatecznie mogą go zabrać na lody albo do zoo w niedzielę, choć nie mają takiego obowiązku. Żadnych opłat za mieszkanie, żadnych rachunków, niczego takiego. Tylko zasądzone alimenty i nic ponad to. Po dwóch miesiącach lalunia przyszłaby wszystko odszczekać z płaczem i na kolanach.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Po dwóch miesiącach lalunia przyszłaby wszystko odszczekać z płaczem i na kolanach.Aleś się rozmarzyła, no...  Myślę, że synowa zachowałaby się adekwatnie do tego jak kwota alimentów na dziecko ma się do wydatków wcześniej ponoszonych przez dziadków dobrowolnie, to nie mamy żadnego tropu.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>Myślę, że synowa zachowałaby się adekwatnie do tego jak kwota alimentów na dziecko ma się do wydatków wcześniej ponoszonych przez dziadków dobrowolnie Nie wiemy, jak się ma, podejrzewam, że alimenty zostały zasądzone niższe, niż łączne wydatki na mieszkanie, przedszkole, ubranie, jedzenie (czyli nie tylko na dziecko, bo np. z prądu i wody w mieszkaniu korzysta również matka. Zresztą sąd bierze pod uwagę także to, że obowiązek utrzymywania dziecka w połowie spoczywa na matce i nigdy nie zasądza alimentów w wysokości całkowitych kosztów utrzymania matki i dziecka). Z tym, że z punktu widzenia matki lepiej mieć utrzymanie i alimenty, niż samo utrzymanie albo same alimenty. Odcięcie utrzymania trzepnęłoby ją po kieszeni, musiałaby wydawać alimenty na opłaty. I znów nie wystarczyłoby na nową kieckę.
|
|
| |  | 3 na 3 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > lepiej mieć utrzymanie i alimenty, niż samo utrzymanie albo same alimentyPostąpiła więc logicznie, bo nie występując o alimenty nie miałaby ich NA PEWNO i dopiero je mając, może mieć widoki na dwa źródła dochodu.
|
|
 | | GrzeTor (1279 punktów) | Jak wyglada sprawa ucieczki za granicę? Czy inne państwa będą uznawać takie niewiadomo skąd wzięte roszczenia?
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Po dwóch miesiącach lalunia przyszłaby wszystko odszczekać z płaczem i na kolanach.
Ano właśnie, sprawiedliwa kara za cwaniactwo i chęć zapewnienia sobie źródła finansowania niezależnie od czyjegoś dobrego serca. W 100% popieram i ich odwołanie i ograniczenie datków w konsekwencji przymusu płacenia alimentów.
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
1 na 1 | kogut59 (3090 punktów) | >Czy etyczne jest obarczanie odpowiedzialnością za czyjeś błędy? Jestem dziadkiem dwuletniego szkraba i gdyby się zdarzyło cokolwiek jednemu lub obojgu rodzicom bez filozofowania wszelkie koszty utrzymania dzieciaka stały by się moim etycznym obowiązkiem. Wiec w wypadku kiedy się ma pieniądze jest śmiesznością obrona kilku papierków przed sadem ! Dziecko nigdy nie jest błędem !jest bezradnym człowiekiem nie odpowiadającym za "błędy" innych!
|
|
 | 1 na 1 | herrborass (46 punktów) | >>Czy etyczne jest obarczanie odpowiedzialnością za czyjeś błędy? >Jestem dziadkiem dwuletniego szkraba i gdyby się zdarzyło cokolwiek jednemu lub obojgu rodzicom bez filozofowania wszelkie koszty utrzymania dzieciaka stały by się moim etycznym obowiązkiem. Wiec w wypadku kiedy się ma pieniądze jest śmiesznością obrona kilku papierków przed sadem ! >Dziecko nigdy nie jest błędem !jest bezradnym człowiekiem nie odpowiadającym za "błędy" innych!
To jest Twój wybór i go bardzo szanuje. Tylko należy rozróżnić wybór od przymusu. W normalnej zdrowo działającej rodzinie nie potrzeba przepisów prawa, ustalanych odgórnie kwot alimentów i sądów. Jeśli podwinie się komuś noga rodzina powinna stanąć murem za swoim członkiem. Tak działało to od pokoleń i tak będzie działać nadal.
Problem pojawia się w momencie kiedy rodzina z tych czy innych powodów nie działa prawidłowo. Z jednej strony zdarzają się dziadkowie "zawłaszczający" wnuki z drugiej mogą być kobiety (albo mężczyźni) wykorzystujący dzieci do osiągnięcia tych czy innych celów( np wyciągnięcia pieniędzy od teściów, odegrania się na małżonku i.t.p.). Jeśli ktoś miał w rodzinie lub w gronie znajomych rozwód wie, ze dzieci stają się bardzo silna kartą przetargową, która obie strony rozgrywają bez większych skrupułów. Dlatego alimenty ze strony dziadków, babć czy rodzeństwa w odróżnieniu od alimentów od rodziców, powinny być dobrowolne, a nie ustalane odgórnie przez sądy. W takim przypadku i tak 90% czy może nawet 99% dziadków by pomagało swoim wnuczkom, podobnie jak Ty byś to robił. Zauważ proszę, że w podanym przeze mnie przykładzie dziadkowie płacili za mieszkanie i przedszkole swojego wnuka zanim matka wystąpiła o alimenty.
|
|
1 na 1 | wronowata (160 punktów) | A czy w takim wypadku dziadkowie mogą również wystąpić o to, aby za Basię płacili jej dziadkowie?
Inna rzecz, że jeśli Basia nie ma środków do życia to nie powinna mieć prawa do dziecka, gdyż jest nieodpowiedzialna - nie potrafi o nie zadbać. Tym bardziej, że taka matka nie da dzieciom dobrego przykładu.
|
|
 | | Sygnał (4252 punktów) | >A czy w takim wypadku dziadkowie mogą również wystąpić o to, aby za Basię płacili jej dziadkowie?
Takie rozwiązanie byłoby sensowne, a do tego, przy założeniu, że dziadkowie i ich dzieci mają mniej więcej stałą liczbę potomków potencjalne wydatki alimentacyjne nie rosłyby wykładniczo, a pozostawałyby na mniej więcej stałym poziomie. A skoro przy tak nieprawdopodobnych warunkach to działa, to w normalnych również.
>Inna rzecz, że jeśli Basia nie ma środków do życia to nie powinna mieć prawa do dziecka, gdyż jest nieodpowiedzialna - nie potrafi o nie zadbać. Tym bardziej, że taka matka nie da dzieciom dobrego przykładu. >
A to już też inna sprawa, bo bije się poniekąd z prawem do wychowania dziecka wg. własnych przekonań (art. 48 konstytucji RP.)
|
|
| vifix (2315 punktów) | Pamiętam ile alimentów zasądzili Berlusconiemu. To jest jakiś absurd współczesnej "cywilizacji". Ja rozumiem, że jakieś zróżnicowanie majątkowe powinno być ale ono powinno mieć również granicę np. średnia krajowa. Ciekaw jestem jakie potrzeby miało dziecko Berlusconiego, że dostało kilkaset tysięcy euro miesięcznie pensji.
|
|
| Jacek Głodzik (35558 punktów) | >Sąd rodzinny oczywiście przyznał jej bardzo ładną sumkę ( w końcu dziadkowie mieli pieniądze). Ale >ich szlak trafil i zaczęli się odwoływać. Jaki będzie tego finał nie wiem.
Dziwne. Na prawie znam się tyle, ile na języku bułgarskim (czyli nic, jeśli pominąć styczność z paroma Bułgarami), ale jak dla mnie, to dziadkowie nie powinni być w to włączeni na zasadzie przymusu. Przecież nie odpowiadają już za swojego dorosłego syna.
> Moralnym jest obarczanie ich obowiązkiem alimentacyjnym?
Właśnie nie. Powinni mieć możliwość wspierania, ale z własnej nieprzymuszonej inicjatywy.
> Przecież nawet jeśli maja bardzo złe >zdanie o partnerze albo partnerce swojego dziecka nie mogą > zabronić jej albo mu spotykać się z tą osoba?
Dokładnie.
> Czy etyczne jest obarczanie odpowiedzialnością za czyjeś błędy?
Za błędy, przestępstwa czy też zobowiązania rodzica dziecko nie odpowiada, wydaje mi się, że w drugą stronę powinno być podobnie. Mam nadzieję, ze ich odwołanie zmieni pierwszy wyrok.
Tak swoją drogą zasądzenie dużych alimentów będzie w tym przypadku demoralizujące dla "lachona". Dziwi mnie, że sąd tego nie dostrzega, choć też pewnie są tam różni ludzie.
pozdrowienia
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
| Irracja (4721 punktów) | >Ale Basia została bez środków do życia, a ze nie była stworzona do pracy wystąpiła do >dziadków o alimenty na wnuczka, żeby móc z nich co nieco uszczknąć dla siebie. >Sąd rodzinny oczywiście przyznał jej bardzo ładną sumkę ( w końcu dziadkowie mieli pieniądze).
... tak na prawdę, to tylko ten fragment jest "szokujący" i nagminnie wykorzystywany przez "matki" w rodzaju rzeczonej Basi. Wypadałoby, by sądy również ustalały w jakim stopniu powinna łożyć na utrzymanie dziecka matka tegoż dziecka. Jeżeli nie stać jej na pokrycie (w odpowiednim stopniu) kosztów utrzymania dziecka - bo nie nadaje się do pracy (leniwa, lub coś w tym rodzaju), bo nie chciało się jej uczyć, itp. - z urzędu powinno się wystąpić o alimenty do rodziny takiej matki. O dobro dziecka, i jego utrzymanie powinny dbać obie strony (jeżeli taka konieczność to i wszyscy dziadkowie)- a nie tylko jedna strona, i to nieraz nadmiernie, bo "mamusia" z alimentów na dziecko chce sama wystawnie żyć...
...to tak pokrótce i bardziej ogólnie. Temat raczej obszerny i bardzo drażliwy (zwłaszcza dla dość dużej części "mamusiek typu w/w Basi)...
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|