 |
Traktacik epistemologiczno-ontologiczny Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 03-03-2014 01:25 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Traktacik epistemologiczno-ontologiczny
17 na 17 | Jako że z wiosną idzie moda na dialog z wierzącymi, to ja chciałbym zadeklarować że bardzo chętnie! Ale z poniższymi zastrzeżeniami: *** 1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami. 1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata. 1.2. Regularności w odebranej informacji stanowią podstawę dla predykcji informacji przyszłej. 1.3. Predykcja przyszłych stanów danego zjawiska wymaga zbudowania jego modelu. 1.4. Zbudowanie modelu polega na zidentyfikowaniu czynników wpływających na dane zjawisko i opisie wiążących je zależności, co stanowi hipotezę podlegającą eksperymentalnej weryfikacji. 2. Wiedza o świecie to miara zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów świata. 2.1. Predykcja statystycznie nieodróżnialna od zgadywania oznacza brak wiedzy o danym zjawisku. 2.2. Im dokładniejsze, powtarzalne, statystycznie istotne predykcje, tym więcej wiedzy o zjawisku. 2.3. Jeżeli jakiś czynnik można usunąć z modelu bez pogarszania jego mocy predykcyjnej, to nie ma podstaw aby twierdzić, że ten czynnik ma wpływ na dane zjawisko ("Brzytwa Ockhama"). 2.4. Jeżeli model nie umożliwia predykcji statystycznie odróżnialnej od zgadywania, wówczas jest bezwartościowy, gdyż bez utraty mocy predykcyjnej można z niego usunąć wszystkie czynniki. 2.5. Model o największej (niezerowej!) mocy predykcyjnej, będący jednocześnie najoszczędniejszy w sensie Brzytwy Ockhama, stanowi "najlepsze dostępne wyjaśnienie" (NDW) danego zjawiska. 3. Modele o statusie NDW (oraz ich logiczne konsekwencje) możemy zasadnie traktować jako zdania prawdziwe, ze względu na wykazany stopień zgodności (korespondencję) z rzeczywistością. 3.1. Możemy przyjąć że obiekt X istnieje, jeżeli co najmniej jedno NDW postuluje istnienie X. 3.2. Możemy przyjąć że obiekt X nie istnieje, jeżeli żadne NDW nie wymaga istnienia X. 3.3. Aby wykazać istnienie obiektu X, wystarczy wskazać jedno NDW postulujące istnienie X. 3.4. Aby wykazać nieistnienie obiektu X, należy obalić wszystkie NDW postulujące istnienie X. 3.5. Obalić model o statusie NDW można wyłącznie poprzez zastąpienie go modelem lepszym. 4. Życie wymaga nieustannego podejmowania decyzji, w warunkach niepełnej wiedzy o świecie. 4.1. Efektem racjonalnego procesu decyzyjnego powinien być wybór takiej akcji, która z największym prawdopodobieństwem przyniesie najbardziej pożądany skutek. 4.2. Proces decyzyjny polega na określeniu zbioru możliwych decyzji oraz ewaluacji ich przewidywanych skutków, zgodnie z przyjętym kryterium (indywidualną funkcją użyteczności). 4.3. Racjonalną podstawą dla predykcji skutków danej decyzji są modele o statusie NDW. 4.4. Podejmowanie decyzji na podstawie modelu gorszego niż NDW jest nieracjonalne (z wyjątkiem przypadku, kiedy świadomie poświęcamy dokładność predykcji dla łatwości obliczeń). 4.5. Podejmowanie decyzji na podstawie modelu o niepotwierdzonej statystycznie mocy predykcyjnej jest aktem wiary. 5. Racjonalny zbiór przekonań o świecie powinien zawierać takie modele (oraz ich logiczne konsekwencje), na których możemy zasadnie bazować w swoich procesach decyzyjnych. 5.1. Co nie jest użyteczne z perspektywy procesów decyzyjnych, to jest bez znaczenia. 5.2. Co jest bez znaczenia, o tym szkoda gadać. *** Krytyka mile widziana, a najmilej konstruktywna - z podaniem lepszych alternatyw (i uzasadnieniem dlaczego są lepsze). | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Jennifer85 (821 punktów) | W sumie wszystko gra. Ale stwierdzenie: > Świat jest tym, co poznaję zmysłaminie jest Ci nawet potrzebne, aby traktat się "kleił". Wystarczą wnioski z punktów: 2-5 (zwłaszcza 5.2) aby uzasadnić 1.1 do 1.4. Chodzi o to, że nawet jeśli istnieje "coś", z czym nie możesz wejść w interakcję, to debata na temat tego "cosia" nie ma sensu, gdyż prawdziwości twierdzeń na jego temat nie da się rozstrzygnąć, ani nawet oszacować (2.1). 5.1 można interpretować "nieżyczliwie". Ja tego nie zrobię. Zakładam, że np. przeżycie estetyczne, jako kształcące i rozwijające, ma pośrednio pozytywny wpływ na procesy decyzyjne. A można o takich przeżyciach rozmawiać całkiem sensownie. Trochę to przypomina "Tractatus" Wittgensteina. Tylko że Ciebie akurat zrozumiałem - mam nadzieję  Pozdrawiam
The road to wisdom? Well, it's plain and simple to express. Err and err and err again, but less and less and less.
|
|
 | 4 na 4 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > 5.1 można interpretować "nieżyczliwie". Ja tego nie zrobię.
I słusznie, bo ze mnie jest niespotykanie życzliwy człowiek i nic "nieżyczliwego" na myśli nie miałem. Przeżycia estetyczne, choć mocno subiektywne, są elementem świata i można na ich podstawie przewidywać chociażby to, ze produkt opakowany "estetycznie" sprzeda się lepiej niż opakowany "niechlujnie". Moja życzliwość idzie tak daleko, że i o wierze religijnej też mogę rozmawiać - jako że istnieje i daje przewidywania.
> Trochę to przypomina "Tractatus" Wittgensteina.
Pierwszy i ostatni punkt miały puszczać oko do Wittgensteina, może i niepotrzebnie.
> Tylko że Ciebie akurat zrozumiałem - mam nadzieję
To mnie bardzo cieszy, nie jestem typem (anegdotycznego) postmodernistycznego filozofa, który opinię "nic nie zrozumiałem z pańskiej książki" traktuje jako komplement.
|
|
3 na 3 | Sygnał (4252 punktów) | Dodałbym jeszcze,że w celu eliminacji niedokładności odbioru informacji proces obserwacji powtarza się wielokrotnie, żeby zobaczyć trend.
A tak poza tym kawał dobrej roboty. Obok filozofii z kurnika obowiązkowy temat dla fideisty.
|
|
 | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > proces obserwacji powtarza się wielokrotnie, żeby zobaczyć trend
Jeżeli zbudujesz model zbyt pochopnie, dostaniesz kiepskie predykcje. Nie wchodziłbym tu w techniczne detale należytej skrupulatności, interesuje mnie ogólniejszy widok.
> A tak poza tym kawał dobrej roboty.
Mały kawałeczek raczej, ale dziękuję.
|
|
7 na 7 | Scorp (5381 punktów) | > *** > 1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.> 1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata.> 1.2. Regularności w odebranej informacji stanowią podstawę dla predykcji informacji przyszłej.> 1.3. Predykcja przyszłych stanów danego zjawiska wymaga zbudowania jego modelu.> 1.4. Zbudowanie modelu polega na zidentyfikowaniu czynników wpływających na dane zjawisko i opisie> wiążących je zależności, co stanowi hipotezę podlegającą eksperymentalnej weryfikacji.Ojcze Ateuszu, jako dziadek ateusz poddam krytyce Twój traktacik, przynajmniej punkt pierwszy. 1. Tytuł punktu nie jest zgodny z zawartością podpunktów. Jeżeli świat jest tym, co postrzegasz zmysłami, to czy modele, które nie zmysłami lecz umysłem tworzysz i postrzegasz, są nie ze świata? 1.1. Być może tak, jak piszesz w tym punkcie, postępuje jakiś pantofelek w stawie a nawet dżdżownica, ale ci, co posiadają zwoje mózgowe konstruują swoje modele świata w sposób dużo bardziej skomplikowany niż 'na podstawie informacji odbieranej zmysłami'. A już modele tworzone przez ludzi to czysta abstrakcja i idealizacja. Żaden zmysł nie potwierdzi wzoru na grawitację (bo zawsze będą niedokładności) ani pierwiastka z minus jeden. Zatem: 'na podstawie informacji odbieranej zmysłami' tworzy się najwyżej wrażenia czy jakieś qualia, a modele powstają na podstawie abstrakcji, idealizacji, kalkulacji, które są procesami umysłowymi a nie pracą zmysłów. 1.2. "predykcja informacji przyszłej'. Chodzi zapewne o stan przyszły? Bo to, co dociera do naszych uszu i oczu to nie jest informacja, lecz parametrami stanu fizycznego. 'Regularności w informacji'? Rozumiem o co chodzi, ale proszę: nie wszystko jest informacją...! 1.3. Zgoda 1.4. 'Zbudowanie... polega na'. To jakbyś powiedział, że jedzenie polega na włożeniu do ust, pomijając wszystko co dzieje się z pokarmem później (gryzienie, łykanie, dodawanie śliny). Wygląda na to, że utożsamiasz to co pierwsze z tym co jest podstawą albo istotą'. Obawiam się, Ojcze Ateuszu, że gdyby Twój traktacik dostał się w ręce jakiegoś fideisty biegłego w filozofii i logice, to mogłyby polecieć z niego strzępy. Ogólnie zgoda, ale... A może ja się tylko czepiam? -
|
|
 | 6 na 6 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >1. (...) czy modele, które nie zmysłami lecz umysłem tworzysz i postrzegasz, są nie ze świata?
Modele są abstrakcyjnym opisem świata, który jest dla mnie w tym tekście najistotniejszy. Opisem modeli byłyby metamodele, którymi zajmę się (lub nie) w "traktacie metaepistemologicznym".
> 1.1. (...) modele powstają na podstawie abstrakcji, idealizacji, kalkulacji, które są procesami umysłowymi a nie pracą zmysłów
Powiedziałbym raczej, że "na drodze" abstrakcji, idealizacji, itd. Ale na wejściu tych procesów są dane zmysłowe.
> 1.2. (...) Rozumiem o co chodzi, ale proszę: nie wszystko jest informacją...!
No, jest jeszcze szum losowy... Nie chcę się kłócić o definicje, choć korci. Ale ważne że się rozumiemy.
>1.4. (...) jedzenie polega na włożeniu do ust, pomijając wszystko co dzieje się z pokarmem później
Nie było moim celem pisanie opasłego tomu o wszystkich niuansach, tylko zwięzły szkic rozumowania.
> gdyby Twój traktacik dostał się w ręce jakiegoś fideisty biegłego w filozofii i logice, to mogłyby polecieć z niego strzępy
Wydaje mi się, że mógłbyś to napisać pod każdym tekstem - może oprócz książki telefonicznej?
> Ogólnie zgoda, ale... A może ja się tylko czepiam?
Czepianie się jest zdrowe, sam za bardzo lubię swoje poglądy żeby je porządnie skrytykować...
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Zatem: 'na podstawie informacji odbieranej zmysłami' tworzy się najwyżej wrażenia czy jakieś qualia, a modele powstają na podstawie abstrakcji, idealizacji, kalkulacji, które są procesami umysłowymi a nie pracą zmysłów.
Czym w sensie neurofizjologicznym różni się praca zmysłów od procesu umysłowego? Czy proces umysłowy przebiega poza neuronami i synapsami? Wiadomo, że pojęcia konkretne (stół, drzewo,...) angażują więcej (w sensie ilościowym, objętościowym) fragmentów mózgu niż pojęcia abstrakcyjne (wolność, pokój,...), ale mimo wszystko - angażują. Nie sądzę, aby można było przeprowadzić ostrą gtranicę w mózgu człowieka między tzw. procesami umysłowymi a zmysłowymi. Nawet zwykłej percepcji wzrokowej towarzyszy "praca" ośrodków językowych, w klasycznym sensie - pojęciowych (widzę + drzewo + "drzewo"). Oczywiście w sensie fenomenalnym możemy mowić o "najwyżej wrażeniach", ale w sensie metodologicznym modele percepcji niczym nie różnią się od modeli umysłu. Równie złożonym modelem jest model chemiotaksji bakterii (z czego bakteria nie zdaje sobie sprawy): chemia unikania (np. soli) czy podążania "za" (np. cukrem).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | >Czym w sensie neurofizjologicznym różni się praca zmysłów od procesu umysłowego?
Użyłem odmiennych sformułowań: praca zmysłów i proces umysłowy, żeby nie mieć kłopotów z ich porównaniem, ale nie zadziałało... Procesy umysłowe nie mają styczności ze środowiskiem zewnętrznym, a praca zmysłów - jak najbardziej. Po to one są.
>Czy proces umysłowy przebiega poza neuronami i synapsami?
'Ponad'. Proces umysłowy jest procesem informacyjnym, a procesy, w których biorą udział neurony, synapsy i cała chemia to procesy neurofizjologiczne. Jeżeli wstawimy do mózgu krzemowy czip, to procesy umysłowe nie ulegną zmianie jakościowej, a neurofizjologiczne tak. Tak jak proteza nogi nie zmienia istoty procesu chodzenia (człowiek przemieszcza się pionowo przenosząc ciężar ciała... itd.), ale zmienia anatomię i mechanikę ruchu.
>Nie sądzę, aby można było przeprowadzić ostrą gtranicę w mózgu człowieka między tzw. procesami umysłowymi a zmysłowymi.
Nie pisałem o 'procesach zmysłowych'!
> Nawet zwykłej percepcji wzrokowej towarzyszy "praca" ośrodków językowych, w klasycznym sensie - pojęciowych (widzę + drzewo + "drzewo").
Tak, chyba że gapisz się na coś zupełnie bezmyślnie, nie wiedząc na co. Ale może nawet wtedy.
> Oczywiście w sensie fenomenalnym możemy mowić o "najwyżej wrażeniach", ale w sensie metodologicznym modele percepcji niczym nie różnią się od modeli umysłu.
?
>Równie złożonym modelem jest model chemiotaksji bakterii (z czego bakteria nie zdaje sobie sprawy): chemia unikania (np. soli) czy podążania "za" (np. cukrem).
Równie złożonym jak...? Jak nasze myślenie? -
|
|
| |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Procesy umysłowe nie mają styczności ze środowiskiem zewnętrznym,...
A jakim? Wewnętrznym? Czy to umysł ma styczność z owym środowiskiem? W zależności od aspektu, z jakiego ujmujemy mózg, raz jest on w trybie zmysłowym, a raz w trybie umysłowym: wtedy sam staje się środowiskiem dla siebie (zwrotność). Podobnie jest z cyfrowym aparatem fotograficznym. Zrobienie fotografii - to tryb "zmysłowy"; jej obróbka (dzięki oprogramowaniu) - to już tryb wewnętrzny, "intelektualny".
>>Czy proces umysłowy przebiega poza neuronami i synapsami? >'Ponad'.
Ponad "czym"? Ponad mózgiem?
>Proces umysłowy jest procesem informacyjnym,...
Weźmy pamięć. To proces neurofizjologiczny. Można np. amputować część mózgu, w którym zapamiętujesz imiona własne. Zamiast tego będziesz mógł stosować deskrypcje (bo te zostaną zachowane).
>Jeżeli wstawimy do mózgu krzemowy czip, to procesy umysłowe nie ulegną zmianie jakościowej, a neurofizjologiczne tak.
Oczywiście. Ale to nie znaczy, że owe procesy bedą "ponad" czipem. Weź pod uwagę, że jeden nosnik zamieniasz innym; ale to juz inne zagadnienie.
>gapisz się na coś zupełnie bezmyślnie, nie wiedząc na co. Ale może nawet wtedy.
Nawet przed obrazem abstrakcyjnym Pollocka widzisz plamy, zacieki, barwy...W sensie neurofizjologicznym "bezmyślnie" znaczyłoby "bez kory". W ten sposób zeszlibyśmy o szczebel niżej w ewolucji. Czy "bezmyślnie zagapić się" to tyle co "patrzeć jak pies"? A może jak mucha? Jak bardzo bezmyślnie możemy się zagapić?
>>Równie złożonym modelem jest model chemiotaksji bakterii (z czego bakteria nie zdaje sobie sprawy): chemia unikania (np. soli) czy podążania "za" (np. cukrem). >Równie złożonym jak...? Jak nasze myślenie?
Trzeba dobrze się nagłowić, żeby zrozumieć zachowanie głowonoga.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >A jakim? Wewnętrznym?
Poruszasz tyle tematów, że odpowiedź mogłaby być jak książka. Nie mogę odpowiedzieć na wszystkie.
>W zależności od aspektu, z jakiego ujmujemy mózg, raz jest on w trybie zmysłowym, a raz w trybie umysłowym:
Mózg nie ma raczej trybów pracy, a już na pewno opozycji umysłowy/zmysłowy. Mózg to mechanizm do przewodzenia, wzmacniania, osłabiania, sumowania i innego kalkulowania sygnałów. Nie myśli. Nie postrzega. Nie podejmuje decyzji. Przetwarza sygnały i nic innego robić nie umie. Przypisywanie mu funkcji umysłu to błąd kategorialny albo metonimia.
>>>Czy proces umysłowy przebiega poza neuronami i synapsami? >>'Ponad'. >Ponad "czym"? Ponad mózgiem?
Użyłem 'ponad' żeby zatrącić o pojęcie superweniencji, które, choć niedokładnie i dość bezradnie, sugeruje jakąś relację opartą na emergencji umysłu z działania mózgu.
>>Proces umysłowy jest procesem informacyjnym,... >Weźmy pamięć. To proces neurofizjologiczny.
Pamięć ma wiele znaczeń, neurofizjologiczne nie jest jedyne. Ma też znaczenie w informacji, informatyce, potoczne itd. Podstawowym znaczeniem nie jest to neurofizjologiczne, bo jest ono, jak to mówią, przygodne (pamięć można zastąpić czipem), ale informacyjne, albo teorio-informacyjne.
>>gapisz się na coś zupełnie bezmyślnie, nie wiedząc na co. Ale może nawet wtedy. >W sensie neurofizjologicznym "bezmyślnie" znaczyłoby "bez kory". W ten sposób zeszlibyśmy o szczebel niżej w ewolucji. Czy "bezmyślnie zagapić się" to tyle co "patrzeć jak pies"? A może jak mucha? Jak bardzo bezmyślnie możemy się zagapić?
Zdarzało mi się to rano po obudzeniu. Bezmyślnie znaczy to bez kojarzenia, bez aktywacji sieci pojęciowej. Działa sam sterownik, nie umysł.
>Trzeba dobrze się nagłowić, żeby zrozumieć zachowanie głowonoga.
Mhm. -
|
|
2 na 2 | Elasp (6859 punktów) |
1. Rozważmy dwa zdania:
a) Ojciec pierwszego faraona wypowiedział w ciągu życia parzystą liczbę słów.
b) Ojciec pierwszego faraona wypowiedział w ciągu życia nieparzystą liczbę słów.
Nie słyszałem o "modelu świata", w którym znajdowałoby się czy to pierwsze zdanie, czy drugie. Bez naciągania znaczenia słów "moc predykcyjna" również nie przypiszemy tym zdaniom jakichkolwiek mocy predykcyjnych. Można powiedzieć, że z punktu widzenia optymalnego modelu świata a) i b) można w ogóle pominąć. A jednak jest (?) prawdą albo a), albo b).
2. Mogą istnieć dwa najlepsze dostępne wyjaśnienia danego zjawiska (NDW), równe pod względem mocy predykcyjnej (tak jak może być dwóch najlepszych uczniów w klasie, tak samo dobrze zdających wszystkie testy, klasówki i egzaminy). Jeden z tych modeli może postulować istnienie pewnego X, drugi może postulować istnienie pewnego alternatywnego Y, wykluczającego się z X. Oznacza to, że w takim przypadku istnieje zarówno X, jak i wykluczający się z nim Y.
|
|
 | 11 na 11 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Ojciec pierwszego faraona wypowiedział w ciągu życia (nie)parzystą liczbę słów.Patrz punkt 5, szczególną uwagę zwracając na 5.2. > 2. Mogą istnieć dwa najlepsze dostępne wyjaśnienia danego zjawiska (NDW), równe pod względem mocy predykcyjnej (...). Jeden z tych modeli może postulować istnienie pewnego X, drugi może postulować istnienie pewnego alternatywnego Y, wykluczającego się z X.Teoretycznie tak, ale w praktyce taki paradoks precyzyjnie wskazuje miejsce, gdzie należy przeprowadzić eksperyment rozstrzygający - który porządkuje ontologicznie kłopotliwą sytuację. > Oznacza to, że w takim przypadku istnieje zarówno X, jak i wykluczający się z nim Y.Nie piszę o tym co "prawdziwie istnieje", tylko o tym co "zasadnie możemy uznać za istniejące" i wykorzystywać w procesach decyzyjnych. W powyższej sytuacji - przed przeprowadzeniem experimentum crucis i nie mając żadnej dodatkowej wiedzy o X i Y, płynącej z innych modeli - oszacowałbym prawdopodobieństwo ich istnienia po 50% (wycena akcji w procesie decyzyjnym byłaby wówczas średnią z wycen zwracanych przez oba konkurencyjne modele).
|
|
|  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
> > Ojciec pierwszego faraona wypowiedział w ciągu życia (nie)parzystą liczbę słów.> Patrz punkt 5, szczególną uwagę zwracając na 5.2. Punkt 5 jest więc albo fałszywy (dlaczego niby "szkoda gadać" o tym, co niezwiązane z "procesami decyzyjnymi"? Decyzje podejmujemy dla uzyskania jakiegoś stanu - są środkiem do celu, a nie celem samym w sobie; można np. dyskutować jakie cele powinniśmy uzyskiwać), albo jest ukrytą tautologią: "szkoda gadać" o czymś z punktu widzenia procesów decyzyjnych jeżeli to coś nie ma znaczenia dla procesów decyzyjnych. > > 2. Mogą istnieć dwa najlepsze dostępne wyjaśnienia danego zjawiska (NDW), równe pod względem mocy predykcyjnej (...). Jeden z tych modeli może postulować istnienie pewnego X, drugi może postulować istnienie pewnego alternatywnego Y, wykluczającego się z X.> Teoretycznie tak, ale w praktyce taki paradoks precyzyjnie wskazuje miejsce, gdzie należy przeprowadzić eksperyment rozstrzygający - który porządkuje ontologicznie kłopotliwą sytuację.Problem polega na tym, że w nauce nie istnieje eksperyment krzyżowy. Nota bene wiele napisano na ten temat. > > Oznacza to, że w takim przypadku istnieje zarówno X, jak i wykluczający się z nim Y.> Nie piszę o tym co "prawdziwie istnieje", tylko o tym co "zasadnie możemy uznać za istniejące" i wykorzystywać w procesach decyzyjnych. W powyższej sytuacji - przed przeprowadzeniem experimentum crucis i nie mając żadnej dodatkowej wiedzy o X i Y, płynącej z innych modeli - oszacowałbym prawdopodobieństwo ich istnienia po 50% (wycena akcji w procesie decyzyjnym byłaby wówczas średnią z wycen zwracanych przez oba konkurencyjne modele).Zmieniasz warunki przykładu. Oszacować prawdopodobieństwo obydwu przypadków na 50% możesz w ramach jakieś teorii. Musi to być trzecia teoria w stosunku do dwóch najlepszych. Założenie mówiło, że są dwa i tylko dwa najlepsze wyjaśnienia. Ta trzecia teoria nie jest więc najlepszym wyjaśnieniem. Nie rozumiem więc, dlaczego chcesz skorzystać właśnie z niej.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Zmieniasz warunki przykładu. Oszacować prawdopodobieństwo obydwu przypadków na 50% możesz w ramach jakieś teorii. Musi to być trzecia teoria w stosunku do dwóch najlepszych.
Nie zmieniam warunków, teorie nadal są dwie. Ale nigdzie nie pisałem, że decyzję podejmujesz używając tylko jednego modelu. Jeżeli nie mogę wybrać pomiędzy równie dobrymi modelami, przypisuję im równe prawdopodobieństwa.
|
|
| | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>4.3. Racjonalną podstawą dla predykcji skutków danej decyzji są modele o statusie NDW. >4.4. Podejmowanie decyzji na podstawie modelu gorszego niż NDW jest nieracjonalne (z >wyjątkiem przypadku, kiedy świadomie poświęcamy dokładność predykcji dla łatwości >obliczeń). >4.5. Podejmowanie decyzji na podstawie modelu o niepotwierdzonej statystycznie mocy >predykcyjnej jest aktem wiary.
Mam dwa i tylko dwa modele NDW, o takiej samej mocy predykcyjnej. Oszacowanie prawdopodobieństwa 50/50 odbywa się w ramach teorii T (niech będzie to alternatywa tych dwóch teorii + rachunek prawdopodobieństwa).
Wniosek 1. Teoria T nie jest NDW (z założenia powyżej),
Wniosek 2. Podjęcie decyzji (jaką jest oszacowanie prawdopodobieństwa) na podstawie T jest nieracjonalne (4.4).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Masz dwu bliźniaków podejrzanych o morderstwo - dwa modele, różniące się osobą sprawcy. Oba dają weryfikowalne predykcje - jeden z bliźniaków pojawia się na nagraniu z monitoringu, w ich (wspólnym) domu znajdujesz zakrwawiony nóż.
Oszacowanie 50/50 nie jest jednak trzecim, dodatkowym modelem ("zabójcą jest superpozycja bliźniaków, wysoki sądzie") - tylko sposobem, w jaki wyrażasz swoją (maksymalną) niewiedzę o tym, który z 2 modeli jest tym właściwym.
|
|
| | | | |  | | Elasp (6859 punktów) |
>Oszacowanie 50/50 nie jest jednak trzecim, dodatkowym modelem ("zabójcą jest superpozycja bliźniaków, wysoki sądzie") - tylko sposobem, w jaki wyrażasz swoją (maksymalną) niewiedzę o tym, który z 2 modeli jest tym właściwym.
Zabawiasz się słowem, Ojcze Ateuszu, a wszystko po to, aby pokazać, że można racjonalnie odrzucić istnienie Boga.
To, co nazywasz "wyrazem niewiedzy, który z dwóch modeli jest właściwy" jest wiedzą o prawdopodobieństwie. Wiedza ta musi skądś się wziąć, a wyrażające tę wiedzę zdanie musi respektować wszystkie punkty Twojego traktatu. Bierze się z szerszej teorii, niestety nie spełniającej niektórych z tych punktów.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Zabawiasz się słowem, Ojcze AteuszuWyjaśniam nieporozumienia, które generujesz szukając na siłę dziury w całym. > a wszystko po to, aby pokazać, że można racjonalnie odrzucić istnienie BogaArgumentum ad consequentiam? Ojej, jak miło. Chociaż oczywiście racja, nie ukrywam intencji. I czuj się wyróżniony, bo sam mnie do tego popchnąłeś, wypisując na prawo i lewo jaki to niby ateizm jest nieracjonalny. > To, co nazywasz "wyrazem niewiedzy, który z dwóch modeli jest właściwy" jest wiedzą o prawdopodobieństwie. Wiedza ta musi skądś się wziąć (...)Bierze się z kasyna, gdzie jest morderczo testowana empirycznie. > wyrażające tę wiedzę zdanie (...) bierze się z szerszej teorii, niestety nie spełniającej niektórych z tych punktówSkoro już jesteśmy w kasynie, to sprawdzam. Konkrety proszę.
|
|
| | | |  | | Sygnał (4252 punktów) | > Mam dwa i tylko dwa modele NDW, o takiej samej mocy predykcyjnej. Oszacowanie prawdopodobieństwa 50/50 odbywa się w ramach teorii T (niech będzie to alternatywa tych dwóch teorii + rachunek prawdopodobieństwa). > Wniosek 1. Teoria T nie jest NDW (z założenia powyżej), > Wniosek 2. Podjęcie decyzji (jaką jest oszacowanie prawdopodobieństwa) na > podstawie T jest nieracjonalne (4.4).
Wszystko rozwiązuje zamiana znaku w warunku na prawdopodobieństwie z "większe" na "większe równe".
|
|
 | 7 na 7 | diogenes (42753 punktów) | > a) Ojciec pierwszego faraona wypowiedział w ciągu życia parzystą liczbę słów. > Nie słyszałem o "modelu świata", w którym znajdowałoby się czy to pierwsze zdanie, czy drugie. Bez naciągania znaczenia słów "moc predykcyjna" również nie przypiszemy tym zdaniom jakichkolwiek mocy predykcyjnych. Można powiedzieć, że z punktu widzenia optymalnego modelu świata a) i b) można w ogóle pominąć.
Jeśli nie podamy ostrej definicji słowa "słowo" a) jest pozbawione sensu. Czy gaworzenie faraona zaliczymy do słów? A co z bełkotem agonii? W sensie logiki zbiorów rozmytych faraon mógł wypowiadać sekwencje dźwięków, które były mniej lub bardziej słowami.
>A jednak jest (?) prawdą albo a), albo b).
W logice Arystotelesa - tak. Arystoteles przyjął dychotomię między bytem i niebytem i na tejże dychotomii zbudował swoją dwuwartościową logikę. Byt w sensie platońskiego trwania, wieczności, należy odesłać między bajki (lub - idealizacje). Problemem jedank jest odniesienie takiej bezczasowej logiki do ... czasu: do przeszłości i przyszłości (por. argumentację Łukasiewicza za przyjęciem logiki trójwartościowej). Jeśli chcielibyśmy rozważać prawdziwość zdań a) i b) to jedynie w sytuacji, kiedy przeszłość traktowalibyśmy w sensie platońskiego trwania, co jest ontologicznym nonsensem: brzytwa Ockhama zgoli taką przeszłość na łyso. Ponieważ nie mamy możliwości cofnięcia się w czasie (do czasów faraona) - rozważanie problemu tertum non datur w odniesieniu do przeszłości jest nonsensem, w najlepszym razie - jest science fiction.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | 1 na 1 | Elasp (6859 punktów) |
>Jeśli nie podamy ostrej definicji słowa "słowo" a) jest pozbawione sensu. Czy gaworzenie faraona zaliczymy do słów? A co z bełkotem agonii? W sensie logiki zbiorów rozmytych faraon mógł wypowiadać sekwencje dźwięków, które były mniej lub bardziej słowami.
Podobnie można zapytać ostrą definicję każdego terminu, jakim posłużył się Ojciec Ateusz. Nie sądzę, aby zdefiniował wszystkie wyrażenia, których użył.
>Jeśli chcielibyśmy rozważać prawdziwość zdań a) i b) to jedynie w sytuacji, kiedy przeszłość traktowalibyśmy w sensie platońskiego trwania, co jest ontologicznym nonsensem: brzytwa Ockhama zgoli taką przeszłość na łyso.
Zgoliłaby zatem na łyso sporą część teraźniejszości, albowiem teraźniejszość nie wzięła się znikąd, a zależy od tego, co (już) przeszłe.
>w najlepszym razie - jest science fiction.
Niech będzie science fiction, cóż z tego? Wskazuje to, że problem jest nierozstrzygalny, ale nie że jest bezsensowny. Być może istnienie Boga jest problemem nierozstrzygalnym: tak jak nie starcza nam środków, by sięgnąć w przeszłość i sprawdzić, jak się rzeczy miały, tak samo możemy nie mieć narzędzi do rozstrzygnięcia kwestii, czy Bóg istnieje. Intencją Ojca Ateusza było jednak uprawomocnienie ateizmu, a nie agnostycyzmu.
|
|
| |  | 5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >teraźniejszość nie wzięła się znikąd, a zależy od tego, co (już) przeszłe.
Przeszłość - Teraźniejszość - Przyszłość to podejrzanie prosty model upływu czasu. Badania rytmu pracy mózgu (E. Pöppel) wskazują, że najmniejszą porcją czasu odpowiadającą świadomej teraźniejszości jest interwał ok. 3 sekund: tyle czasu trwa niepodzielna uwaga (mierzona aktywnością neuronów), poczym ma miejsce cezura związana z kolejnym jej aktem. Jeśli świadoma teraźniejszość trwa tylko trzy sekundy, to nasz wgląd w przeszłość (i spekulacje na temat przyszłości) należałoby ująć chyba inaczej. Punktem wyjścia jest teraźniejszość, która poprzez zasoby pamięci konstruuje sobie przeszłość i projektuje przyszłość. Przeszłość zależy w równej mierze od teraźniejszości, jak teraźniejszość od przeszłości.
>...problem jest nierozstrzygalny, ale nie że jest bezsensowny.
Ale nie należy mieszać nierozstrzygalności w sensie np. matematycznym (dedukcyjnym), od nierozstrzygalności opisów przeszłych stanów świata (ile słów powiedział faraon, ile płatków śniegu spadło tej zimy, itp.)
>Być może istnienie Boga jest problemem nierozstrzygalnym....
Nie ma takiej opcji. Problem boga jest - w sensie poznania - problemem źle postawionym: polega na zastosowaniu zawodnych rozumowań przez analogię do całości bytu (antropomorfizm). Teza egzystencjalna w takiej procedurze ma jedynie literacki charakter. Jej wykorzystanie w ideologii i polityce to już inna kwestia. O cofnięciu się w czasie w czasy objawień nie ma mowy. A jak preparuje się cuda - wiemy (produkcja religijnej świadomości).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | Scorp (5381 punktów) | >>Być może istnienie Boga jest problemem nierozstrzygalnym.... >Nie ma takiej opcji. Problem boga jest - w sensie poznania - problemem źle postawionym:...
Chwileczkę, jeśli mozna, czy problem źle postawiony nie jest aby trwale nierozstrzygalny? -
|
|
| | | |  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >czy problem źle postawiony nie jest aby trwale nierozstrzygalny?
Chcesz dostać się na Księżyc. Twój wzrok pada na miotłę...Próbujesz tak, siak...
To problem źle postawiony i na zawsze rozstrzygnięty.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
3 na 3 | worek kości (2937 punktów) | >1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.
Różni ludzie postrzegają świat nieco inaczej (zaburzenia zmysłów, synestezja itd) - czy to znaczy, że nie ma obiektywnej rzeczywistości? Każdy tworzy swój własny świat?
>1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata.
Aby skonstruować model, potrzebujesz świat postrzegany zmysłowo "upojęciować". Skąd bierzesz pojęcia, skoro zmysłowo są one niepostrzegalne (bo niby jakim zmysłem?), a nic, co zmysłowo niepostrzegalne, do świata przecież nie należy.
>1.2. Regularności w odebranej informacji stanowią podstawę dla predykcji informacji przyszłej.
Cechy strukturalne aktualnie otrzymanej informacji (regularność), stanowią podstawę przewidywania rodzaju informacji przyszłej. Brzmi jak opis wróżenia z fusów (regularnych fusów).
>1.3. Predykcja przyszłych stanów danego zjawiska wymaga zbudowania jego modelu.
Zdaje się, że budowa modelu jest czymś nieuniknionym. Równie dobrze mogłeś napisać, że predykcja przyszłych stanów wymaga zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów.
>1.4. Zbudowanie modelu polega na zidentyfikowaniu czynników wpływających na dane zjawisko i opisie wiążących je zależności, co stanowi hipotezę podlegającą eksperymentalnej weryfikacji.
Skąd wiemy, które czynniki są istotne, jeśli nie z przyjęcia wcześniej jakiejś hipotezy dotyczącej istotnych czynników? Czyli aby zbudować model, trzeba wcześniej zbudować model itd.
>2. Wiedza o świecie to miara zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów świata.
To nie wiedza jest miarą, tylko ewentualnie stopień asercji tej wiedzy.
>2.1. Predykcja statystycznie nieodróżnialna od zgadywania oznacza brak wiedzy o danym zjawisku.
Z tego, co wiem, statystyki nie interesują się jednorazowymi predykcjami. No i predykcje także są zgadywaniem. Na podstawie tego, co aktualnie wiemy o świecie, próbujemy przewidzieć - odgadnąć - przyszły stan świata. Zgadywanie opiera się na mniej lub bardziej kompletnej informacji o świecie.
>2.2. Im dokładniejsze, powtarzalne, statystycznie istotne predykcje, tym więcej wiedzy o zjawisku.
Tylko o tym, co dla danego zjawiska istotne, decyduje model. Innymi słowy nie dowiesz się o zjawisku niczego, co nie byłoby już zawarte w modelu (model wskazuje, co warto brać pod uwagę).
>2.3. Jeżeli jakiś czynnik można usunąć z modelu bez pogarszania jego mocy predykcyjnej, to nie ma podstaw aby twierdzić, że ten czynnik ma wpływ na dane zjawisko ("Brzytwa Ockhama").
To weźmy taką sytuację - tworzę model Jasia. Jasio równocześnie słyszy i od mamy i od taty, żeby wyrzucił śmieci. No i Jasio idzie śmieci wyrzucić. Kompletna teoria Jasia musiałaby uwzględnić oba czynniki, że zarówno mama, jak i tata mówią Jasiowi żeby wykonał jakąś czynność. W Twojej teorii jest to obojętne, czy uwzględnimy czynnik matki czy ojca, ponieważ oba te czynniki, mimo że różne, to odseparowane wywołują ten sam efekt.
>2.4. Jeżeli model nie umożliwia predykcji statystycznie odróżnialnej od zgadywania, wówczas jest bezwartościowy, gdyż bez utraty mocy predykcyjnej można z niego usunąć wszystkie czynniki.
Jest przecież możliwe, że te "zgadywanki" okażą się słuszne.
>2.5. Model o największej (niezerowej!) mocy predykcyjnej, będący jednocześnie najoszczędniejszy w sensie Brzytwy Ockhama, stanowi "najlepsze dostępne wyjaśnienie" (NDW) danego zjawiska.
To nie jest najlepsze dostępne wyjaśnienie, tylko minimalne dostępne wyjaśnienie (no, chyba że minimum jest synonimem najlepszego). W przykładzie z Jasiem najlepsze wyjaśnienie, czyli zawierające najdokładniejszy opis, uwzględniałoby matkę i ojca. U Ciebie najlepsze wyjaśnienie redukuje ilość czynników do minimum (wystarczy matka lub ojciec) przy zachowaniu tych samych zdolności do przewidywania.
>3. Modele o statusie NDW (oraz ich logiczne konsekwencje) możemy zasadnie traktować jako zdania prawdziwe, ze względu na wykazany stopień zgodności (korespondencję) z rzeczywistością.
Model o statusie NDW jest ewentualnie zgodny z wcześniej przyjętym modelem rzeczywistości, a nie z rzeczywistością samą w sobie.
>3.1. Możemy przyjąć że obiekt X istnieje, jeżeli co najmniej jedno NDW postuluje istnienie X.
Inny słowy jeśli X istnieje, to jest uwzględniony w modelu. Jeśli X nie został uwzględniony w modelu, to nie istnieje. Czyli o istnieniu lub nieistnieniu X decyduje przyjęty model.
>3.5. Obalić model o statusie NDW można wyłącznie poprzez zastąpienie go modelem lepszym.
Model M1 twierdzi, że wyjaśnieniem zjawiska Z są dwa czynniki - A i B. Model M2 twierdzi, że wyjaśnieniem jest zupełnie inny, jeden czynnik C. Oba generują takie same przewidywania. Przy Twoim podejściu patrzymy na ilość, a nie jakość czynników i odgórnie wybieramy model z minimalną ich ilością.
>4.4. Podejmowanie decyzji na podstawie modelu gorszego niż NDW jest nieracjonalne (z wyjątkiem przypadku, kiedy świadomie poświęcamy dokładność predykcji dla łatwości obliczeń).
Innymi słowy podejmowanie decyzji na podstawie modelu gorszego niż NDW jest racjonalne tylko wtedy, gdy jest świadome. Czyli nieracjonalnym można być tylko nieświadomie?
>5.1. Co nie jest użyteczne z perspektywy procesów decyzyjnych, to jest bez znaczenia.
Chcesz przez to powiedzieć, że aby dobrać właściwy rozmiar buta nie powinienem brać pod uwagę prędkości oddalania się od siebie galaktyk? Byłoby to dość trywialne. Ale czy naprawdę możemy znać wszystkie istotne czynniki podejmując jakąś decyzję?
bembergiem w berg
|
|
 | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >Różni ludzie postrzegają świat nieco inaczej (zaburzenia zmysłów, synestezja itd) - czy to znaczy, że nie ma obiektywnej rzeczywistości? Każdy tworzy swój własny świat?
A co przeszkadza w przyjęciu obrazu świata jako wielu subiektywności (multiversum)? Chodziłoby o obiektywność wielu subiektywności. Owszem, w sensie idealizacji możemy utworzyć jakieś abstrakcyjne "części wspólną" tychże subiektywności, ale moment przypisania jej obiektywnego istnienia jest raczej aktem woli, a nie poznania. Moje krzesło jest mniej więcej takie, jak twoje (różnice wynikają z różnic naszych mózgów), ale nie ma żadnego krzesła poza nami. Każdy siedzi na swoim krześle, a nie na jakiejś hipostazie "obiektywnego" krzesła. Każdy sobie światek skrobie.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
|  | | setarkos (10757 punktów) | > Moje krzesło jest mniej więcej takie, jak twoje (różnice wynikają z różnic naszych mózgów), ale nie ma żadnego krzesła poza nami. Każdy siedzi na swoim krześle, a nie na jakiejś hipostazie "obiektywnego" krzesła. Czy podobnie można powiedzieć wstawiając w miejsce krzesła np. wodę?
|
|
| |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Czy podobnie można powiedzieć wstawiając w miejsce krzesła np. wodę?
Myślę, że tak. Czym innym jesrt woda morsa, który tapla się w przerębli. Czym innym jest woda zmarzlucha, który w sierpniu bada jej temperaturę końcem palucha. Jeszcze czym innym jest woda karpia w stawie. Próbą ujednolicenia tych "wrażeniowych" światów była np. fizyka (pomiar), do momentu, kiedy okazało się, że nie bardzo wiadomo czym są jej niektóre obiekty poza obserwacją (fizyka kwantowa). W kazdym razie te obserwowalne różnice (wynikające z różnych perspektyw, też neurofizjologicznych) wystarczą do celów praktycznych: fizycy są w stanie wyprodukowac bombę, która zniszczy każdego, kto wątpi w dokładność ich rozumowań.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | > Czym innym jest woda zmarzlucha, który w sierpniu bada jej temperaturę końcem palucha.> Jeszcze czym innym jest woda karpia w stawie.A już całkiem inna woda święcona - tak dla świątobliwych, jako i dla diabłów  Poważniej: wzór H 2O jest chyba niezłym modelem (istoty) wody. > Próbą ujednolicenia tych "wrażeniowych" światów była np. fizyka (pomiar), do momentu, kiedy okazało się, że nie bardzo wiadomo czym są jej niektóre obiekty poza obserwacją (fizyka kwantowa).Widocznie za daleko poszli z rozciągnięciem zastosowania swych klocków - w szczególności pojęcie "obiektu" okazało się dość ulotne. > fizycy są w stanie wyprodukować bombę, która zniszczy każdego, kto wątpi w dokładność ich rozumowań.W dodatku gotowi użyć ciężkiej wody czyli faktycznie innej. Ale z dokładnością do izotopów wzór wodnistości pozostaje jej bazą (w odróżnieniu od mniej lub bardziej subiektywnie odczuwanych dodatków).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >z dokładnością do izotopów wzór wodnistości pozostaje jej bazą (w odróżnieniu od mniej lub bardziej subiektywnie odczuwanych dodatków).
Tak...chyba tak...Ale jak wytłumaczyc to karpiowi w stawie?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 5 na 5 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > czy to znaczy, że nie ma obiektywnej rzeczywistości? Każdy tworzy swój własny świat?
Na podstawie obserwacji obiektywnej rzeczywistości tworzysz w umyśle jej subiektywny model.
> potrzebujesz świat postrzegany zmysłowo "upojęciować". Skąd bierzesz pojęcia
Nadaję w umyśle "łatki" abstrakcyjnym zbiorom elementów o wspólnych cechach. Łatki są w umyśle, nie w świecie.
> Brzmi jak opis wróżenia z fusów (regularnych fusów).
Jeśli tylko efektem są potwierdzalne predykcje, to wróż sobie choćby i z fusów.
> Skąd wiemy, które czynniki są istotne
Najpierw wróżymy z fusów. Potem wyrzucamy czynniki o ile nie pogarsza to mocy predykcyjnej modelu - albo dodajemy kolejne, jeżeli moc predykcyjna rośnie.
> Jasio równocześnie słyszy i od mamy i od taty, żeby wyrzucił śmieci
Jeżeli rodzice zawsze "mówią jednym głosem", to model z samym ojcem będzie równie dobry jak ten z samą matką. Gdyby z innych modeli nie wynikała odrębność ojca i matki, to moglibyśmy ich uznać za ten sam byt. Podkreślam "gdyby".
> Jest przecież możliwe, że te "zgadywanki" okażą się słuszne.
Nie piszę jednak o tym, co prawdziwie i realnie słuszne - a o tym, co zasadnie możemy za słuszne uznać.
> Czyli o istnieniu lub nieistnieniu X decyduje przyjęty model.
Uwaga jak wyżej.
>> 4.4. Podejmowanie decyzji na podstawie modelu gorszego niż NDW jest nieracjonalne (z wyjątkiem przypadku, kiedy świadomie poświęcamy dokładność predykcji dla łatwości obliczeń). > Innymi słowy podejmowanie decyzji na podstawie modelu gorszego niż NDW jest racjonalne tylko wtedy, gdy jest świadome.
Nie wystarczy, że jest świadome. Gorszy model musi dawać dostatecznie dobre predykcje, nie byle jakie.
> Chcesz przez to powiedzieć, że aby dobrać właściwy rozmiar buta nie powinienem brać pod uwagę prędkości oddalania się od siebie galaktyk? Byłoby to dość trywialne. Ale czy naprawdę możemy znać wszystkie istotne czynniki podejmując jakąś decyzję?
Naprawdę to nie. Ale zakładam że boso nie chodzisz, więc jakaś tam optymalizacja jednak jest możliwa.
|
|
2 na 2 | wronowata (160 punktów) | Twój traktat ma charakter pragmatyczny, nie wiem czy ontologiczny. >1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami. Tutaj pojawia się pewien problem - co rozumiesz pod pojęciem "zmysły". Czy kwanty w takim przypadku są "elementem świata"? Myślę, że ta definicja jest za wąska. Nawet biorąc pod uwagę, następne zdanie: >1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata. Pojawia się zresztą pojecie "informacja" bez wcześniejszego zdefiniowania.
>2. Wiedza o świecie to miara zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów świata. Tutaj pojawia się problem zdań obserwacyjnych - czy zdania obserwacyjne są rodzajem wiedzy o świecie? >3. Modele o statusie NDW (oraz ich logiczne konsekwencje) możemy zasadnie traktować jako zdania prawdziwe, ze względu na wykazany stopień zgodności (korespondencję) z rzeczywistością. Oj... myślę, że ani jeden logik, ani naukowiec nie przystałby na takie podejście. Choć wszystko zależy jak zdefiniujesz pojęcie prawdy.
>3.1. Możemy przyjąć że obiekt X istnieje, jeżeli co najmniej jedno NDW postuluje istnienie X. Co jeżeli mamy kilka konkurencyjnych teorii? Każda zakłada istnienie jakiegoś "X" (ale w każdej "X" jest innym "X").
>3.2. Możemy przyjąć że obiekt X nie istnieje, jeżeli żadne NDW nie wymaga istnienia X. Czy czarne dziury nie istniały, kiedy nie było NDW czarnych dziur?
>3.3. Aby wykazać istnienie obiektu X, wystarczy wskazać jedno NDW postulujące istnienie X. To stwierdzenie jest zbyt daleko idące.
Podstawowe błędy, które na szybko przychodzą do głowy: - duże skróty myślowe, - wprowadzanie pojęć istotnych bez ich zdefiniowania (informacja, wiedza, prawda...), - mieszanie korespondencyjnej definicji prawdy z pragmatyczną, - ukryte założenie, że skuteczne = prawdziwe, - relatywizacja pojęcia prawdy do aktualnego stanu wiedzy.
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> 1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami. > Czy kwanty w takim przypadku są "elementem świata"?
Model zawierający kwanty pozwala przewidywać zjawiska które obserwuję, bezpośrednio lub poprzez urządzenia będące "przedłużeniem" zmysłów.
>> 1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata. > Pojawia się zresztą pojecie "informacja" bez wcześniejszego zdefiniowania.
Jest tym, co odbierają zmysły. Nie widzę tu potrzeby rozbudowywania definicji.
>> 2. Wiedza o świecie to miara zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów świata. > Tutaj pojawia się problem zdań obserwacyjnych - czy zdania obserwacyjne są rodzajem wiedzy o świecie?
Rozróżniłbym "wiedzę" o przeszłych stanach świata od wiedzy o mechanizmach rządzących światem. Interesują mnie te drugie - a pierwsze tylko o tyle, o ile da się z nich wyprowadzić drugie.
> 3. Modele o statusie NDW (oraz ich logiczne konsekwencje) możemy zasadnie traktować jako zdania prawdziwe > Oj... (...) wszystko zależy jak zdefiniujesz pojęcie prawdy.
Nie piszę o tym co "jest prawdą", tylko o tym co możemy "zasadnie uznać za prawdę".
> Co jeżeli mamy kilka konkurencyjnych teorii?
Odpowiedziałem już nieco wyżej Elaspowi.
>> 3.2. Możemy przyjąć że obiekt X nie istnieje, jeżeli żadne NDW nie wymaga istnienia X. > Czy czarne dziury nie istniały, kiedy nie było NDW czarnych dziur?
Ponownie, odróżnijmy to co "istnieje" od tego co można "zasadnie uznać za istniejące". Jeżeli nie mieliśmy żadnej wiedzy na temat czarnych dziur, to nie mieliśmy dobrego powodu, aby w jakimkolwiek procesie decyzyjnym uznać je za istniejące.
>> 3.3. Aby wykazać istnienie obiektu X, wystarczy wskazać jedno NDW postulujące istnienie X. > To stwierdzenie jest zbyt daleko idące.
Skrót myślowy, mea culpa. Chodziło mi o to co powyżej. Dzięki za krytykę.
|
|
|  | 2 na 2 | wronowata (160 punktów) | > >> 1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.> > Czy kwanty w takim przypadku są "elementem świata"?> Model zawierający kwanty pozwala przewidywać zjawiska które obserwuję, bezpośrednio lub poprzez urządzenia będące "przedłużeniem" zmysłów.Owszem. Dlatego twoja definicja jest za wąska. Możesz napisać, że świat jest wszystkim tym co ma wpływ na moje postrzeganie. Wówczas masz miejsce dla bytów, ktore nie są postrzegane w sposób bezpośredni. > >> 1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata.> > Pojawia się zresztą pojecie "informacja" bez wcześniejszego zdefiniowania.> Jest tym, co odbierają zmysły. Nie widzę tu potrzeby rozbudowywania definicji.Doświadczenia zmysłowe, nie są równoważne z informacją odbieraną przez zmysły - takie ujecie jest po prostu zbyt ogólne (zrozumiałe, ale nie ostre). Informacja użyta do tworzenia modelu teoretycznego też nie jest tożsama z doświadczeniem zmysłowym. Zatem doświadczenie nie jest równe informacji, ani w sensie pierwotnym, ani wtórnym. > > 3. Modele o statusie NDW (oraz ich logiczne konsekwencje) możemy zasadnie traktować jako zdania prawdziwe> > Oj... (...) wszystko zależy jak zdefiniujesz pojęcie prawdy.> Nie piszę o tym co "jest prawdą", tylko o tym co możemy "zasadnie uznać za prawdę".Myślę, że nawet takie podejście jest nadużyciem. Zgodnie z twoją definicją model NWD nie jest tożsamy z teorią 100% skuteczną, możemy powiedzieć, że jest co najwyżej wysoce prawdopodobna (jeżeli jej skuteczność jest bliska 100%). > >> 3.2. Możemy przyjąć że obiekt X nie istnieje, jeżeli żadne NDW nie wymaga istnienia X.> > Czy czarne dziury nie istniały, kiedy nie było NDW czarnych dziur?> Ponownie, odróżnijmy to co "istnieje" od tego co można "zasadnie uznać za istniejące".Zatem musisz rozróżnić aspekt intersubiektywny od subiektywnego, a zwłaszcza obiektywnego. Prawda rości sobie prawo do obiktywności. Doświadczenia zmysłowe są subiektywne. Zgodnie z takim przedstawieniem sytuacji powinieneś jednak dokładnie określić takie pojęcia jak: - wiedza, - informacja. Myślę, że może być to ciekawy szkic, ale aby spełniał inne zadanie niż "gdybanie przy kawie" powinien być dokładniejszy - tym bardzie, iż nawiązujesz tytułem wątku do bardzo konkretnego dzieła  1. Świat jest wszystkim tym, co ma wpływ na kształtowanie doświadczenia. 1.1. Wszelkie doświadczenie jest informacją. 1.1.1. Doświadczenie rozpada się na informacje. 1.1.2. Informacje mogą być prawdziwe lub nie. 1.2. Informacje uporządkowane na podstawie przyjętych założeń są strukturą informacji. 1.2.1. Każda struktura informacji, która przewiduje kształtowanie doświadczeń jest modelem prognostyczny. 1.2.1.1. Przewidywanie jest funkcją modelu. 2. Przewidywanie określa się za pomocą prawdopodobieństwa 2.1. Model ma tym wyższą wartość im jego przewidywania są bardziej prawdopodobne. 2.1.1. Wartość modelu zależna jest również od funkcji użyteczności prognostycznej. 2.2. Modele o wyższej wartości zastępują modele o niższej wartości. 2.3. Najlepszy model w danym czasie jest punktem odniesienia dla tworzenia kolejnych modeli. 2.3.1. Istotną cechą modeli jest ich spójność wewnętrzna i zewnętrzna. 2.3.1.1. Spójność wewnętrzna oznacza, że model nie jest ze sobą sprzeczny (z modelu nie mogą wynikać dwie sprzeczne ze sobą informacje). 2.3.1.2. Spójność zewnętrzna oznacza, że różne równorzędne modele nie przeczą sobie wzajemnie. 2.3.2. Brak spójności modelu oznacza, że nie jest on modelem zadowalającym. 2.3.3. Jedynie model zadowalający może zastąpić model niezadowalający. 2.3.3.1. Używanie modelu niezadowalającego w przypadku istnienia modelu zadowalającego można tłumaczyć jedynie przez funkcję użyteczności. 2.3.4. Użyteczność wskazuje na relatywność modelu. 2.3.4.1. Model zadowalający powinien być możliwie nierelatywny. (...) To tak na szybko
|
|
| |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >1. Świat jest wszystkim tym, co ma wpływ na kształtowanie doświadczenia.
Ok
>1.1. Wszelkie doświadczenie jest informacją.
O, nie! Co to, to nie!
>1.1.1. Doświadczenie rozpada się na informacje.
Jak to?!
Żądasz od autora wątku definicji informacji a sama używasz tego słowa tak beztrosko?
>1.1.2. Informacje mogą być prawdziwe lub nie.
Czyli doświadczenia mogą być prawdziwe lub nie?
>1.2. Informacje uporządkowane na podstawie przyjętych założeń są strukturą informacji.
Struktura informacji... nie, no nie!
>1.2.1. Każda struktura informacji, która przewiduje kształtowanie doświadczeń jest modelem prognostyczny.
Model jest z natury reprezentacją, a nie informacją.
Wybacz wronowata, że się wtrąciłem, ale informacja to mój hobby horse, konik niesforny, nad którym staram się zapanować; jeżeli ktoś próbuje ujeżdżać go tak brutalnie, to nie mogę się powstrzymać. -
|
|
| | |  | | wronowata (160 punktów) | > >1.1. Wszelkie doświadczenie jest informacją.> O, nie! Co to, to nie!Tutaj wprowadzam definicję doświadczenia(Każde X jest Y). Można się z nią zgadzać lub nie. Można uznać, że jest zbyt wąska... Czy istnieje jakieś doświadczenie, które nie jest informacją? > >1.1.1. Doświadczenie rozpada się na informacje.> Żądasz od autora wątku definicji informacji a sama używasz tego słowa tak beztrosko?Faktycznie. Zapomniałam dodać "informacja jest substancją, istotą, nośnikiem wartości". > Jak to?!Rozumiem, że uznajesz, że jedno kłóci się z drugim? Czy zdanie "to jest książka", kłoci się ze zdaniem "ona jest zielona", "jest opasła", "jest napisana w języku polskim"? Informacja całościowa składa się z informacji cząstkowych, mających ontologiczny status dokładnie taki sam. Czy zdanie złożone jest w mniejszym lub wiekszym sensie zdaniem niż zdanie proste? > >1.1.2. Informacje mogą być prawdziwe lub nie.> Czyli doświadczenia mogą być prawdziwe lub nie?Wszystkie delfiny są waleniami, czy z tego zdania wynika, że wszystkie walenie są delfinami? > >1.2. Informacje uporządkowane na podstawie przyjętych założeń są strukturą informacji.> Struktura informacji... nie, no nie!Równie dobrze w tym miejscu moglabym napisać informacja uporządkowana na podstawie A jest równa Z. > >1.2.1. Każda struktura informacji, która przewiduje kształtowanie doświadczeń jest modelem prognostyczny.> Model jest z natury reprezentacją, a nie informacją.jw. W ten sposób definiuję co jest czym w ramach "mojego systemu pojęciowego". Nigdzie nie napisałam, że model jest informacją. Napisałam, że: model jest strukturą informacji na bazie, której można przewidywać inne informacje. P.S. Definicja substancji pl.wikipedia.org/wiki/Substancja_(filozofia) (cóż niejednoznacznie, ale gdzieś ta niejednoznaczność w końcu musi się pojawić - w każdym niesprzecznym systemie) P.S.2. Ok zamykam, więcej nie edytuję
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | > P.S.2. Ok zamykam, więcej nie edytuję  Dooobra, jeżeli ten mój konik, informacja, jest w Twojej zagrodzie czymś całkiem innym, jednorożcem czy jakimś ontycznym dziwolągiem, to rób z nim co chcesz. Może przeżyje Twoje 'doświadczenia', jako 'substancja, istota', czy coś tam jeszcze. Obawiam się jednak, że bez jego ulubionej zielonej trawy, czyli znaczenia potocznego, albo choćby bez wysuszonego siana licznych znaczeń naukowych, długo nie pociągnie. Pozdrawiam z siodła! -
|
|
| | | | |  | | wronowata (160 punktów) | > >P.S.2. Ok zamykam, więcej nie edytuję  > Dooobra, jeżeli ten mój konik, informacja, jest w Twojej zagrodzie czymś całkiem innym, jednorożcem czy jakimś ontycznym dziwolągiem, to rób z nim co chcesz. Może przeżyje Twoje 'doświadczenia', jako 'substancja, istota', czy coś tam jeszcze.> Obawiam się jednak, że bez jego ulubionej zielonej trawy, czyli znaczenia potocznego, albo choćby bez wysuszonego siana licznych znaczeń naukowych, długo nie pociągnie.> Pozdrawiam z siodła!> -Nie wiem czy to twój konik - ponoć interdyscyplinarny i zależenie od dyscypliny trochę inaczej interpretowany. pl.wikipedia.org/wiki/InformacjaObawiam się, że znaczenie potoczne słów jest dalekie od filozofii, a jeżeli chcesz ich używać w niej, to wówczas niestety pojawiają się powazne problemy. P.S. Nie napisałam, że "zamykam" i koniec tematu. Chciałam odnieść się do tego, że swojego posta edytowalam chyba z 5 razy  Nie chciałam odciać się od twoich wypowiedzi, a jedynie zaznaczyć, że to są wewnętrzne definicje w ramach pewnego dyskursu myślowego. Wskazałeś na pewien brak, uzupełniłam go. Jeżeli nie zgadzasz się z rozumieniem informacji jako substancji to oczywiście rozumiem to. Moim celem było jedynie naszkicowanie w miare spójnego "systemu" pojęciowego, rozszerzającego twierdzenia autora i tylko tyle.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) |
>Obawiam się, że znaczenie potoczne słów jest dalekie od filozofii, a jeżeli chcesz ich używać w niej, to wówczas niestety pojawiają się powazne problemy.
A ja sobie myślę, że gorsze problemy pojawiają się, gdy w zapale twórczym odrywamy się od potocznego znaczenia słów. Przykładem choćby ta informacja, która ma z pięćdziesiąt definicji naukowych i ze dwieście oryginalnych pomysłów na definicję, co jeden to bardziej pomysłowy. I ani jednej definicji powszechnie akceptowanej.
>... to są wewnętrzne definicje w ramach pewnego dyskursu myślowego.
No właśnie. Wewnętrzne definicje to zasada rozmowy gęsi z prosięciem.
>Jeżeli nie zgadzasz się z rozumieniem informacji jako substancji...
Nie zgadzam się z całych sił.
Kiedy usiłuję rozgryźć coś niezbyt uchwytnego, np. definicję informacji, istotę umysłu albo (kiedyś, w młodszym wieku) sprawę Pana Boga, to napominam sam siebie: stój mocno na nogach znaczeń powszechnych. W głowie mogą przelatywać najbardziej fantastyczne teorie, ale nogi muszą pozostawać na ziemi. Jeżeli teoria uniesie do góry i stopy oderwą się od ziemi, to stracisz kontakt z rzeczywistością, teoria zamknie się w sobie, pozostanie 'wewnętrznym dyskursem' i straci możliwość wyjaśniania spraw, dla których jest tworzona. -
|
|
 | 5 na 5 | Fizyk (17637 punktów) | > Twój traktat ma charakter pragmatyczny, nie wiem czy ontologiczny.
Zwracam uwagę na tytuł wątku: ontologia jest wtórna do epistemologii. To podejście okazało się niezwykle owocne w naukach przyrodniczych. Nie znalazłem jakiegoś zasadniczego błędu w tym Traktaciku.
|
|
|  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Nie znalazłem jakiegoś zasadniczego błędu w tym Traktaciku
Zabrzmiało jak "nie znajduję żadnej winy w tym człowieku". Co, jak uczy Pismo, zbyt dobrze na przyszłość nie wróży.
|
|
| |  | 1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) |
>Co, jak uczy Pismo, zbyt dobrze na przyszłość nie wróży.
Czy ja wiem - toć przecie tylko jeden weekend...
|
|
| |  | | setarkos (10757 punktów) | > zbyt dobrze na przyszłość nie wróży. Jeśli wskazanie niedokładności wróżyłoby lepiej, to proszę.
>2.4. Jeżeli model nie umożliwia predykcji statystycznie odróżnialnej od zgadywania, wówczas jest bezwartościowy, gdyż bez utraty mocy predykcyjnej można z niego usunąć wszystkie czynniki. Nie musi być "wszystkie czynniki" - wystarczy "co najmniej jeden czynnik".
[W takim razie 2.4. wygląda na równoważny 2.3.]
|
|
| | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > 2.4. wygląda na równoważny 2.3.
[2.4] jest specjalnym przypadkiem (i wynika z) [2.3].
[2.3] mówi o usuwaniu czynnika jeśli to nie psuje (jakiejbądź) mocy predykcyjnej modelu. [2.4] skupia się na modelach o zerowej mocy predykcyjnej (bo wtedy można usuwać aż do końca).
|
|
| | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > [2.4] skupia się na modelach o zerowej mocy predykcyjnej To jasne. Zastanawia mnie jednak czy dobry model można 'zepsuć', pogorszyć jego predykcyjność (do wyzerowania włącznie), przez dodanie 'złośliwych' czynników. Jeśli tak, to byłoby możliwe uzyskanie dobrego modelu z beznadziejnego przez usunięcie czynników niektórych, a niekoniecznie > usuwać aż do końca.
|
|
| | | | |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > czy dobry model można 'zepsuć' (...) przez dodanie 'złośliwych' czynników
Oczywiście masz rację, a punkt [2.4] jest nadmiarowy i mylący. Punkty [2.1] i [2.3] mówią już wszystko co trzeba na ten temat.
|
|
1 na 1 | ślusarski (750 punktów) |
> Ale z poniższymi zastrzeżeniami:> *** > 1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.Jeśli robimy zastrzeżenia, to nie jesteśmy pewni co do prawdziwości rzeczy, zdarzeń. A może immaterializm, lub solipsyzm jest słuszny? Może świat to wielka iluzja?
|
|
 | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > A może immaterializm, lub solipsyzm jest słuszny? Może świat to wielka iluzja?
Immaterializm? Moje rozważania są niezależne od tego, z czego jest zbudowany świat.
Natomiast solipsyzm i inne wersje "hipotezy symulacji" postulują istnienie (co najmniej) dwóch pięter rzeczywistości: nasz świat jest podrzędny, generowany z jakiegoś wyższego świata nadrzędnego, w którym znajduje się jego generator (umysł, komputer, itp).
Obawiam się jednak, że dodatkowe piętro rzeczywistości nie polepsza mocy predykcyjnej żadnego modelu, zatem mogę je bez sentymentów potraktować Brzytwą [2.3]. Reklamacje przyjmowane są w trybie [3.3].
|
|
|  | | ślusarski (750 punktów) | >1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata. >Immaterializm? Moje rozważania są niezależne od tego, z czego jest zbudowany świat.
Czy na pewno?
>Natomiast solipsyzm i inne wersje "hipotezy symulacji" postulują istnienie (co najmniej) dwóch pięter rzeczywistości: nasz świat jest podrzędny, generowany z jakiegoś wyższego świata nadrzędnego, w którym znajduje się jego generator (umysł, komputer, itp). >Obawiam się jednak, że dodatkowe piętro rzeczywistości nie polepsza mocy predykcyjnej żadnego modelu, zatem mogę je bez sentymentów potraktować Brzytwą [2.3]. Reklamacje przyjmowane są w trybie [3.3].
Jeśli wychowamy człowieka w pomieszczeniu odciętym od reszty świata, to będzie przekonany, ze nie istnieją żadne inne piętra rzeczywistości. Także dzisiejsze postrzeganie świata rózni sie od dawnego, gdzie istniało znacznie mniej pieter. Natomiast mechanika kwantowa skłania do refleksji o iluzoryczności naszej rzeczywistości typu "umysł, komputer". Można i należy machać Brzytwą, lecz pozostanie nam przekonanie o istnieniu tylko własnego umysłu i receptorów oraz rozbudowanych teorii poznania.
|
|
| |  | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Jeśli wychowamy człowieka w pomieszczeniu odciętym od reszty świata, to będzie przekonany, ze nie istnieją żadne inne piętra rzeczywistości
Model w którym Twoje istnienie tłumaczy kilka prostych "klocków", łączących je sił (Model Standardowy) i przekształceń (Ewolucja), jest nieporównywalnie prostszy (w sensie złożoności informacyjnej potrzebnej do jego opisu) od modelu w którym jesteś tylko Ty sam, a Twoje zaistnienie i trwanie jest "wytłumaczalne" tylko kosmicznie nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności.
Prosta weryfikacja - pierwszy model przewiduje, że za 5 minut wszystkie wiązania atomowe nadal będą "trzymać" i świat nie rozleci się w bezładną kupę.
Jakie predykcje w tym temacie daje drugi model...?
> Można i należy machać Brzytwą
Moim celem w tym wątku jest podanie w miarę ścisłych kryteriów, kiedy i na co mamy prawo machnąć.
|
|
| | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>Model w którym Twoje istnienie tłumaczy kilka prostych "klocków", łączących je sił (Model Standardowy) i przekształceń (Ewolucja),
W tym sęk, że Model Standardowy z całą mechaniką nie jest prostymi klockami, lecz wygląda jak u Alicji w krainie czarów. Nie wiemy, czy to niedoskonałości teorii, czy rzeczywiście jest niezrozumiały i niepoznawalny.
>jest nieporównywalnie prostszy (w sensie złożoności informacyjnej potrzebnej do jego opisu) od modelu w którym jesteś tylko Ty sam, a Twoje zaistnienie i trwanie jest "wytłumaczalne" tylko kosmicznie nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności.
Wątpię by model pierwszy był prostszy pod względem zaistnienia rzeczywistości. Musimy tłumaczyć nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności (teoria strun), lub teologicznie.
>Prosta weryfikacja - pierwszy model przewiduje, że za 5 minut wszystkie wiązania atomowe nadal będą "trzymać" i świat nie rozleci się w bezładną kupę.
Mogę sobie wyobrazić zanik pola Higgsa, które rozprzestrzenia się z prędkością światła, zabierając masę cząstkom powoduje rozpad atomów. Moment ten będzie trwał dla nas ułamek sekundy.
>Jakie predykcje w tym temacie daje drugi model...?
Drugi model będzie znacznie prostszy, bo nie mam świadomości istnienia atomów i całego kosmosu i mogę zakładać trwanie w wiecznoći.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Wątpię by model pierwszy był prostszy pod względem zaistnienia rzeczywistości. Musimy tłumaczyć nieprawdopodobnym zbiegiem okoliczności (teoria strun), lub teologicznie.Najprostszy model kosmogoniczny dyskutowałem ostatnio tutaj. A model "teologiczny" nie ma nic wspólnego z prostotą, bo musi zawierać: - opis Boga - opis powstania Boga - opis świata w którym powstał Bóg - opis powstania świata w którym powstał Bóg > > pierwszy model przewiduje, że za 5 minut (...) świat nie rozleci się w bezładną kupę> Mogę sobie wyobrazić zanik pola HiggsaTo wspaniale, ale co tu właściwie przewidziałeś...? Możliwości Twojej wyobraźni są mniej istotne od zdolności przewidywania co się stanie. Jeżeli nie robisz weryfikowalnych predykcji, to swoje modele możesz o kant dupy rozbić. > Drugi model będzie znacznie prostszy, bo nie mam świadomości istnienia atomów i całego kosmosu i mogę zakładać trwanie w wiecznośćiInnymi słowy - nie masz odrobiny wiedzy o czymkolwiek i możesz sobie tylko gdybać o przyszłości.
|
|
| | | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>Innymi słowy - nie masz odrobiny wiedzy o czymkolwiek i możesz sobie tylko gdybać o przyszłości.
Skoro tak uważasz, to rzeczywiście nie mamy o czym rozmawiać. Życzę powodzenia i gratuluję przekonania o własnej nieomylności.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | Hej, spokooojnie, to nie było ad personam tylko trawestacja Twojego zdania: > nie mam świadomości istnienia atomów i całego kosmosu i mogę zakładać trwanie w wiecznośći
Zakładam że w tym zdaniu to jednak nie Ty (ślusarski) jesteś podmiotem, nieprawdaż?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | ślusarski (750 punktów) | >Hej, spokooojnie, to nie było ad personam tylko trawestacja Twojego zdania: >> nie mam świadomości istnienia atomów i całego kosmosu i mogę zakładać trwanie w wiecznośći >Zakładam że w tym zdaniu to jednak nie Ty (ślusarski) jesteś podmiotem, nieprawdaż?
O sorki, zbyt szybko odpowiedziałem. Wobec tego napiszę wieczorem.
|
|
| | | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) | >1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.
W poznawaniu rzeczywistości mamy cały arsenał narzędzi, teorii, metod naukowych i wszystko jest ok, łącznie z Twoim tytułowym postem. Jednak martwi mnie punkt pierwszy, gdzie dokonujesz założenia, że "Świat jest tym, co postrzegam zmysłami". Wszelkie założenia, aksjomaty, mogą być wyssane z palca i z tej ssawy w połączeniu ze śliną i pajęczyną buduje się mądry system poznawczy, dedukcyjny. To jest podobne do aksjomatów w geometrii, gdzie mówi się o prostych równoległych, które się nigdy nie przetną. One się przetną na geodecie, albo w przestrzeni o geometriach nieeuklidesowych. Taką ma właśnie wartość punkt pierwszy, poza tym proponowane rozumowanie nie obejmuje indukcji, gdzie można wydostać się poza hermetyczny obszar poznania i w ten sposób nigdy nie dojdzie się, skąd to wszystko się wzięło. A żeby tego dokonać, należy oderwać się schematycznego myślenia i bardzo uważać, by nie oderwać się również od praw fizycznych i nie popaść w teologiczne rozważania.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > martwi mnie punkt pierwszy, gdzie dokonujesz założenia, że "Świat jest tym, co postrzegam zmysłami"
To nie założenie, tylko sprecyzowanie, o czym będę mówił dalej - o konstrukcji wiarygodnych przekonań na temat doświadczanego zmysłowo świata. Nie będę mówił o świecie marzeń sennych, a jeżeli żyjemy w Matriksie to nie będę mówił o świecie ponad naszym, zawierającym komputer generujący symulację w której żyjemy. W tym ostatnim przypadku ta symulacja jest właśnie "naszym światem", i to ją poznajemy naszymi (wirtualnymi wówczas) zmysłami.
> Wszelkie założenia, aksjomaty, mogą być wyssane z palca i z tej ssawy w połączeniu ze śliną i pajęczyną buduje się mądry system poznawczy
Trudno wymagać od epistemologii "prawdziwości", skoro jednym z jej zadań jest zdefiniowanie "prawdy". Można jednak wymagać chociażby wewnętrznej spójności i nie prowadzenia do wniosków rażąco sprzecznych z doświadczeniem. W tym świetle możemy sensownie mówić o epistemologiach lepszych i gorszych (ostrzegałem już wyżej, że dojdziemy do metaepistemologii...).
> proponowane rozumowanie nie obejmuje indukcji, gdzie można wydostać się poza hermetyczny obszar poznania
Ależ oczywiście że obejmuje indukcję - co więcej, rehabilituje indukcję po tym jak stała się passe w wyniku krytyki Hume'a. Twoje przekonania, jak mocno wiarygodne by nie były, zawsze bazują tylko na skończonej liczbie eksperymentów, przeprowadzonych na skończonej dziedzinie, w skończonym czasie. To że jesteś uprawniony do bazowania na nich przy podejmowaniu decyzji, jest praktycznie zawsze ekstrapolacją przy założeniu że model będzie działał a) w nowej, rozszerzonej dziedzinie; i b) także w czasie po zakończeniu uprawomocniających go doświadczeń.
Bez działającej indukcji nie mógłbyś skutecznie dokonywać żadnych predykcji. Każda skuteczna predykcja jest potwierdzeniem zasadności stosowania indukcji.
Indyk Hume'a nie został zdradzony przez indukcję, tylko przez kiepski model świata.
|
|
| | | | | | | | |  | | ślusarski (750 punktów) |
>Nie będę mówił o świecie marzeń sennych, a jeżeli żyjemy w Matriksie to nie będę mówił o świecie ponad naszym, zawierającym komputer generujący symulację w której żyjemy. W tym ostatnim przypadku ta symulacja jest właśnie "naszym światem", i to ją poznajemy naszymi (wirtualnymi wówczas) zmysłami.
A więc musimy się pogodzić z położeniem, w jakim się znaleźliśmy i uznać obserwowaną rzeczywistość za prawdziwą, za nasz świat. Zastanawiam się, czy zaproponowaną przez Ciebie metodą poznawczą można się wydostać z naszego świata i spojrzeć na niego z zewnątrz. Spróbuję ją zastosować w kosmologii. Piszesz: >1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.
Zmysłów mamy kilka, a bodźców dużą liczbę, dla których zmysłów brak. Możemy je wspomóc aparatami, ale i tak wszystkich nie odbierzemy, bo albo nie potrafimy, albo jest to niemożliwe. Żeby nastąpiła jakakolwiek rejestracja zdarzenia musi wystąpić oddziaływanie cząstek i pól. A jeśli tego nie ma, to one mogą istnieć, lub nie, o czym nie mamy zielonego pojęcia. Tak jest w przypadku ciemnych materii i energii, które są założeniami, a nie wnioskami płynącymi z doświadczenia i poddawanymi dalszej weryfikacji. Podobnie jest z kosmogonią, gdyż nie mamy żadnej możliwości sprawdzenia wielu filozoficznych koncepcji, a wiadomo, że coś musiało zainicjować naszą fizyczną rzeczywistość.
>1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata.
Ułomny to sposób, bo nie dość, że nie mamy całej informacji, to budowanie modelu powstaje w umyśle obarczonym niedoskonałą pracą.
>1.2. Regularności w odebranej informacji stanowią podstawę dla predykcji informacji >przyszłej.
Na podstawie niepełnej i zniekształconej informacji dokonujemy predykcji, często subiektywnej, na którą wpływają osobiste przekonania i podświadomość.
>1.3. Predykcja przyszłych stanów danego zjawiska wymaga zbudowania jego modelu.
Ten model może być karykaturą prawdziwej niepoznawalnej rzeczywistości.
>1.4. Zbudowanie modelu polega na zidentyfikowaniu czynników wpływających na dane zjawisko i opisie wiążących je zależności, co stanowi hipotezę podlegającą eksperymentalnej weryfikacji.
Weryfikacja modelu może go potwierdzać, lecz nadal nie mamy pełnej wiedzy o świecie. Możemy być pewni co do 4%, bo tylko tyle jest widzialnej materii we Wszechświecie. Reszta jest przed nami zakryta i konia z rzędem temu, kto wie więcej. Są tacy i należą do nich odważni naukowcy snujące swoje hipotezy, pisarze sf, teolodzy. Ci ostatni mogą stać się Indykiem Hume'a.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Żeby nastąpiła jakakolwiek rejestracja zdarzenia musi wystąpić oddziaływanie cząstek i pól. A jeśli tego nie ma, to one mogą istnieć, lub nie, o czym nie mamy zielonego pojęcia.
Jeżeli coś nie oddziałuje na Ciebie w żaden sposób, to nie musisz tego uwzględniać w żadnym procesie decyzyjnym - co oznacza, że w praktyce zbędne są Ci przekonania na ten temat.
> Podobnie jest z kosmogonią, gdyż nie mamy żadnej możliwości sprawdzenia wielu filozoficznych koncepcji, a wiadomo, że coś musiało zainicjować naszą fizyczną rzeczywistość.
Możemy wymagać zgodności koncepcji ze zweryfikowaną bazą wiedzy, a w przypadku rozbieżności mamy prawo tłuc po głowie ciężarem dowodu.
>> 1.1. Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata. > Ułomny to sposób, bo nie dość, że nie mamy całej informacji, to budowanie modelu powstaje w umyśle obarczonym niedoskonałą pracą.
No sorry, ale taki mamy "klimat". Jestem gorącym zwolennikiem zasady, którą roboczo nazywam sobie "zakazem niekonstruktywnej krytyki" (postuluję go w punkcie [3.5]). No więc jeżeli potrafisz zbudować model w jakiś lepszy sposób - to go zbuduj i pokaż. A jeżeli nie, to nie marudź.
>> 1.2. Regularności w odebranej informacji stanowią podstawę dla predykcji informacji przyszłej. > Na podstawie niepełnej i zniekształconej informacji dokonujemy predykcji, często subiektywnej, na którą wpływają osobiste przekonania i podświadomość.
Jeśli pozwolisz sobie na zbyt duże "wpływy", dostaniesz kiepskie predykcje. Skoro zaś możliwe są predykcje dokładne, możliwe jest też ograniczanie wpływów.
>> 1.3. Predykcja przyszłych stanów danego zjawiska wymaga zbudowania jego modelu. > Ten model może być karykaturą prawdziwej niepoznawalnej rzeczywistości.
"Cała nasza nauka, w porównaniu z rzeczywistością, jest prymitywna i dziecinna - ale nadal jest to najcenniejsza rzecz, jaką posiadamy."
> Weryfikacja modelu może go potwierdzać, lecz nadal nie mamy pełnej wiedzy o świecie.
Dla każdego świata X może istnieć taki świat Y, że: a) świat X jest symulacją uruchomioną w Y b) symulacja jest niewykrywalna z poziomu świata X
Wniosek: nikt i nigdy nie może mieć pełnej wiedzy o swoim świecie. Wniosek praktyczny: wyraziłem w swoim pierwszym zdaniu tej wypowiedzi.
|
|
2 na 2 | maceox (6766 punktów) | Mam tu prośbę o wyjaśnienie rozumienia pojęcia "predykcji" w poniższym kontekście: >2. Wiedza o świecie to miara zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów świata. >2.1. Predykcja statystycznie nieodróżnialna od zgadywania oznacza brak wiedzy o danym zjawisku. >2.2. Im dokładniejsze, powtarzalne, statystycznie istotne predykcje, tym więcej wiedzy o zjawisku. Najprawdopodobniej nie do końca zrozumiałem, bo taki ze mnie filozof nauki, jak z Dody intelektualistka, ale wydaje mi się, że my nawet pogody za dwa tygodnie nie bardzo potrafimy PRZEWIDZIEĆ, o takich np. konkretnych mutacjach geneteycznych wraz z ich konsekwencjami nie wspominając nawet... ...co wcale nie oznacza braku najpewniej prawidłowych ogólnych modeli opisujących funkcjonowanie zarówno zjawisk meteorologicznych, jak również ewolucji biochemicznej w organizmach żywych.
Jak więc się ma Twoja predykcja do tzw. losowości?
>2.3. Jeżeli jakiś czynnik można usunąć z modelu bez pogarszania jego mocy predykcyjnej, to nie ma >podstaw aby twierdzić, że ten czynnik ma wpływ na dane zjawisko ("Brzytwa Ockhama"). Na przykład jeśli usuniemy wiedzę o ewolucji biologicznej z historii świata, to nasza moc predykcyjna się nie pogorszy, bo dalej nie będziemy potrafili przewidzieć jak w przyszłości będa ewoluować różne organizmy, tak samo jak i nie potrafiliśmy tego przedtem. Czy zatem ewolucję możemy sobie odciąć brzytwą Ockhama?
Najpewnie błędnie rozumiem Twoją definicję predykcji, stąd moje pytanie.
Pozdrawiam
|
|
 | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | >> 2.1. Predykcja statystycznie nieodróżnialna od zgadywania oznacza brak wiedzy o danym zjawisku. > Jak więc się ma Twoja predykcja do tzw. losowości?
Planujemy eksperyment: 1000 rzutów kostką. Twoja predykcja mówi, że każda liczba wypadnie mniej więcej tyle samo razy. Ja mówię, że "szóstek" będzie trzy razy więcej niż "jedynek", pozostałe liczby po równo.
Jeżeli rezultat będzie zbliżony do mojej predykcji (np. 95-149-170-136-142-308), to znaczy że ja miałem pewną wiedzę o kostce, której nie miałeś Ty.
A test statystyczny powie nam, że owszem, podobny wynik jest także możliwy do uzyskania "uczciwą" kostką - ale prawdopodobieństwo takiego przypadku jest znikomo małe.
> jeśli usuniemy wiedzę o ewolucji biologicznej z historii świata, to nasza moc predykcyjna się nie pogorszy, bo dalej nie będziemy potrafili przewidzieć jak w przyszłości będa ewoluować różne organizmy...
Nie chodzi stuprocentowo pewne przewidywanie typu "szklana kula", tylko o statystycznie istotną zgodność predykcji z wynikami eksperymentu.
> ...tak samo jak i nie potrafiliśmy tego przedtem
Hm? Jeżeli rozdzielisz populację bakterii i zaczniesz części z nich podawać nowe żarcie, to przewiduję że po kilku(set?)pokoleniach ta grupa będzie miała mechanizmy trawienia nowego żarcia, w przeciwieństwie do pozostałych grup.
|
|
Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | >Krytyka mile widziana,
Zdaje się, że zastrzeżenia są arbitralne.
>a najmilej konstruktywna - z podaniem lepszych alternatyw (i uzasadnieniem dlaczego są lepsze).
Alternatywy też.
|
|
 | | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Zdaje się, że zastrzeżenia są arbitralne. > Alternatywy też.
Jeżeli wszystko jest arbitralne, to zarzut arbitralności nie jest krytyką.
|
|
|  | Chacarron Macaron (937 punktów) (zablokowany) | > Jeżeli wszystko jest arbitralne, to zarzut arbitralności nie jest krytyką.Może krytyka też jest arbitralna. Jeśli wszystko jest arbitralne, to arbitralne jest, że "wszystko jest arbitralne".
|
|
1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Świat jest tym, co postrzegam zmysłami. (...)
Między postrzeżeniem zmysłowym (tu i teraz) a światem (jego modelem) jest przepaść. Utożsamienie tych znaczeń to niemalże zrównanie części (postrzeżenia) z całością (świat). Aby zapewnić spójność wielu spostrzeżeniom (nawet tego samego przedmiotu) trzeba przyjąć możliwość ich zapamiętywania. Ponadto postrzeżenie dotyczy organizmu, który jest w ruchu, ma możliwość badawczego oglądu i eksploracji pola spostrzeżeniowego. Mówienie o receptorach niezależnie od efektorów wydaje mi się zbyt dużym (historycznym raczej) uproszczeniem: punktem wyjścia jest sensomotoryka. Świat jest dynamicznym konstruktem (dlatego obrazy świata mają historię): spostrzeżenia zmysłowe stanowią tylko jego warunki brzegowe. Trawestując Wittgensteina: Granice zmysłów są granicami światów. Postulat sięgania tam, gdzie wzrok nie sięga, jest przy tym zawsze aktualny: spełnia go właśnie sensomotoryka.
Uwaga historyczna: Ksenofanes opisując boga mówił, że cały jest patrzeniem, cały słuchaniem...że zawsze pozostaje w tym samym miejscu...Przypomina to klasyczny podmiot poznania (res cogitans), który myśli, ale nigdy nie wybiera się na spacer.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Między postrzeżeniem zmysłowym (tu i teraz) a światem (jego modelem) jest przepaść.
Przepaść jest pomiędzy światem a jego modelem. Postrzeżenia zmysłowe są mostem nad tą przepaścią.
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >Przepaść jest pomiędzy światem a jego modelem.
Jakim światem. To, co jest mi dane zmysłowo (w sensie bodźca) to tylmko skrawek pola spostrzeżeniowego, które ze "światem" ma tyle wspólnego, co czubek góry lodowej z lodowa górą. Siedzę teraz w pokoju, widzę parę gratów, itd,...To jest świat?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Siedzę teraz w pokoju, widzę parę gratów, itd,...To jest świat?
To, plus wszystko co jest Ci dostępne potencjalnie, w tym przy użyciu narzędzi poszerzających zakres percepcji zmysłowej (xx-skopów, yy-metrów). Nie jest "Twoim światem" wyższe piętro rzeczywistości (jeśli takowe istnieje) ani świat moich marzeń sennych.
Świat jest miejscem, z którego pochodzą wyniki Twoich eksperymentów. Jest tym, co dostępne poznaniu - a poznanie ma na wejściu dane zmysłowe.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...poznanie ma na wejściu dane zmysłowe.
Przypomina to klasyczną tezę empiryzmu: "niczego nie ma w intelekcie, czego by wcześniej nie było w zmysłach" z poprawką Leibniza: "niczego poza samym intelektem". Chodzi generalnie o apriori poznania, jego strukturę. Mówiąc o danych zmysłowych "na wejściu" należałoby zapytać - na wejściu czego? Nie ma czegoś takiego jak dane zmysłowe poza organizmem, jego mózgiem. Ponadto: w jakim momencie rozwoju mózgu (układu nerwowego) mówimy o danych zmysłowych? Upraszczając: nie ma danych zmysłowych poza organizmem, a w kontekście człowieka: poza społecznym organizmem. Nawet najprostsze spostrzeżenie uwikłane jest w kontekst społeczny i kulturowy (chociażby w strukturę jakiegoś języka). A dane zmysłowe teoretyka (fizyka, socjologa, psychologa) nają więcej wspólnego z intelektem, niż ze zmysłami.
Czym róznią się pozornie proste zdania: Widzę pomarańczę (zdanie to zrozumiałby Platon) od zdania "Widzę laptop"?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > "niczego nie ma w intelekcie, czego by wcześniej nie było w zmysłach"
Z zastrzeżeniem, że różowego słonia w zmysłach nie było, był zwykły słoń i (osobno) kolor różowy.
> na wejściu czego?
Na wejściu świadomego procesu umysłowego.
> w jakim momencie rozwoju mózgu (układu nerwowego) mówimy o danych zmysłowych?
W swoim tekście zakładam że Twój mózg jest już na tyle wyrafinowany, że sprawnie posługuje się językiem, logiką i statystyką. Nie wiem od kiedy można mówić o zalążkach tych funkcji u prostszych organizmów (chociaż czytałem że szczury radzą sobie z problemem Monty'ego Halla lepiej niż ludzie) i w tym wątku nie ma to dla mnie znaczenia.
> Nawet najprostsze spostrzeżenie uwikłane jest w kontekst społeczny i kulturowy (chociażby w strukturę jakiegoś języka).
Odpowiem Kantem: "matematyka jest warunkiem wszelkiego dokładnego poznania", bo "w każdej nauce jest tyle prawdy, ile jest w niej matematyki". Ten język jest na szczęście uniwersalny.
> Czym różnią się pozornie proste zdania: Widzę pomarańczę (zdanie to zrozumiałby Platon) od zdania "Widzę laptop"?
Dla nas niczym istotnym. Dla Platona słowo "laptop" byłoby nazwą pustą, bez desygnatu. Nigdzie chyba nie sugeruję, że Platon powinien mieć przekonania o laptopach?
|
|
| Rafał Kozłowski (4068 punktów) | > Jako że z wiosną idzie moda na dialog z wierzącymi, to ja chciałbym zadeklarować że bardzo chętnie!> Ale z poniższymi zastrzeżeniami:> *** Zakładam: nie mówimy o nauce, ale o jej interpretacji.> 1. Świat jest tym, co postrzegam zmysłami.To prawda. Jednak świat budowany Twoimi zmysłami jest "Twoim światem" - nie jest światem obiektywnym. Cały "Twój świat" i cała jego interpretacja to Twoja interpretacja teraźniejszości i przyszłości. Stąd tyle poglądów na wszystko w tym świecie. > 2. Wiedza o świecie to miara zdolności dokonywania predykcji przyszłych stanów świata.Widzę - wpisujesz przyszłość w zasadę nieoznaczoności (i słusznie), nie musi się jednak ona kojarzyć z niewiedzą. Przypadkowość zdarzeń jest cechą wszechświata. Prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzeń jest obliczalne. > 4. Życie wymaga nieustannego podejmowania decyzji, w warunkach niepełnej wiedzy o świecie.To wszystko prawda i nieprawda zarazem. Człowiek jest racjonalny i nieracjonalny. Decyzje podejmuje po głębokiej analizie i impulsywnie jednocześnie. Próba wpisania decyzji człowieka w jakikolwiek model jest nieporozumieniem. Reakcje człowieka są determinowane środowiskowo, w sytuacji strachu (paniki) "wyłącza" się rozsądek, a w grę wchodzą instynkty samozachowawcze - jaka w nich racjonalność? Nie ma modelu, który wyjaśni ten proces. Jedyne co można zrobić to poznać zasady oddziaływań społecznych. Co robi człowiek w pewnych sytuacjach. > 5. Racjonalny zbiór przekonań o świecie powinien zawierać takie modele (oraz ich logiczne> konsekwencje), na których możemy zasadnie bazować w swoich procesach decyzyjnych.Nie istnieje racjonalny zbiór przekonań. Ps. Bardzo zbieżny temat z tekstem PRZYPADEK i wątkiem Przypadek - "Pan życia i śmierci" Ciekaw byłbym Twojej opinii na ten temat.
|
|
 | 3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > świat budowany Twoimi zmysłami jest "Twoim światem" - nie jest światem obiektywnym
Błąd kategorialny. Nikt nie buduje świata zmysłami. Budujemy modele świata.
> Prawdopodobieństwo zaistnienia zdarzeń jest obliczalne.
Owszem, a zdolność przewidzenia rozkładu wyników eksperymentu to też wiedza.
> w sytuacji strachu (paniki) "wyłącza" się rozsądek, a w grę wchodzą instynkty samozachowawcze - jaka w nich racjonalność?
Nie interesuje mnie ten przypadek. Celuję w tych, którzy mając spokój i dużo czasu do namysłu, podejmują decyzje irracjonalne - i jeszcze mają czelność uważać się za racjonalnych.
>> 5. Racjonalny zbiór przekonań o świecie powinien zawierać (...) > Nie istnieje racjonalny zbiór przekonań.
To była definicja (wraz z 4.1-5) racjonalności. Być może posługujesz się inną.
> Bardzo zbieżny temat z tekstem PRZYPADEK (...) Ciekaw byłbym Twojej opinii na ten temat.
Obiecuję znaleźć czas, przeczytać i skomentować.
|
|
|  | | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >Błąd kategorialny. Nikt nie buduje świata zmysłami. Budujemy modele świata.
cyt."Świat jest tym, co postrzegam zmysłami" cyt."Na podstawie informacji odbieranej zmysłami, konstruuję w umyśle model świata"
Świat zbudowany na podstawie Twoich zmysłowych postrzegań jest konstrukcją Twojego modelu świata.
cyt."Zbudowanie modelu polega na zidentyfikowaniu czynników wpływających na dane zjawisko i opisie wiążących je zależności, co stanowi hipotezę podlegającą eksperymentalnej weryfikacji."
Zatem będziesz budował hipotezę wg. modelu świata dostępnego jedynie Twoim zmysłom. Weryfikowalność takiej tezy jest dalece niesprawdzalna. Posługiwanie się Twoim modelem świata powstałym poprzez postrzeganie Twoich zmysłów determinuje Twoje narzędzia weryfikacyjne.
>> w sytuacji strachu (paniki) "wyłącza" się rozsądek.... >Nie interesuje mnie ten przypadek. Celuję w tych, którzy mając spokój i dużo czasu do namysłu, podejmują decyzje irracjonalne - i jeszcze mają czelność uważać się za racjonalnych.
A musi Cię interesować. Zakładam, że celujesz w jakiś podtekst (nie oceniam tego) Nie mniej uogólniając nie mogę się z Tobą zgodzić. Decyzje wywoływane przez emocje to zjawisko naturalne. Powiedział bym nawet, że nie istnieje "chłodna" kalkulacja, o której piszesz. Istnieją wprawdzie stany ambiwalentne ale są one jedynie wypadkową pozytywnych i negatywnych nastawień emocjonalnych. Czas do namysłu nie pozbawia emocji, w szczególności egzystencjalnych. Nadto, budowanie modeli zachowań w oderwaniu od wpływu społecznego jest z założenia chybione. Człowiek jest istotą społeczną i silnie reaguje na otoczenie. Często zmiana zachowań wymaga wpływu na środowisko w jakim człowiek żyje. Nie można stosować do tego algorytmów. Przyjrzyj się finansowym giełdom i spróbuj zbudować model zachowań.
>To była definicja (wraz z 4.1-5) racjonalności. Być może posługujesz się inną.
Niestety nikt nigdy nie wie co ma, a co nie ma znaczenia z punktu widzenia procesów decyzyjnych. Nie ma też wpływu na blokowanie docierających do niego informacji. Nawet informacje, choćby nie wiem jak absurdalne, poprzez fakt zaistnienia wnoszą wkład do oceny rzeczywistości. Zakładasz istnienie racjonalnego zbioru przekonań - nie istnieje taki zbiór. To utopia. Racjonalność i irracjonalność to czynniki decyzyjne nawzajem się przeplatające.
|
|
1 na 1 | Rafał Kozłowski (4068 punktów) | Tak się jeszcze raz zastanowiłem...
1 - 1.4 Jeżeli już model powstanie to jak często chcesz go testować w ślad za zdobywaną nową wiedzą. Ten model, wydaje się, byłby dynamiczny - a niestały model jest mało użyteczny. Nadto niektóre dane wymagają czasu na dokonanie eksperymentalnej weryfikacji, czy zatem nie należy ich do modelu włączać?
2 - 2.5 Próba określenia stanów świata z niepełnych danych może okazać się bardzo błędna. Niepełne dane o zjawiskach to prawidłowość rzeczywistości. Błędne założenia prowadzą do błędnych wyników nawet jeżeli by przyjąć, że wypełniają postulat 2.2 Czy zatem model wymaga nieustannej weryfikowalności?
3 - 3.5 Wydaje się, że modelu o statusie NDW nie można traktować jako prawdziwego, gdyż jego korespondencja z rzeczywistością może być błędna, nie wypełnia bowiem kryterium pewności, wprowadza jedynie prawdopodobieństwo realizacji. Wydaje się także, że model o statusie NDW, w sytuacji dużego błędu początkowego oszacowania, może być całkowicie błędny, zatem nie trzeba go zastępować innym modelem.
4 - 4.5 Efektem współczesności jest stan emocjonalny określany przez psychologię jako "syndrom przeciążenia informacją" - jak Twój model radzi sobie w sytuacji, gdzie mózg ludzki najzwyczajniej nie może przetworzyć tak dużej ilości informacji i musi, poprzez skróty poznawcze, "zawierzać" zewnętrznym przekazom poprawności świata?
5 - 5.2 Stworzenie racjonalnego zbioru przekonań przez pojedynczy mózg wykracza poza jego możliwości. Zatem należało by opierać swoje decyzje istniejące już zbiory przekonań, które przyjmujemy niejako w akcie "wiary", gdyż nie możemy ich zweryfikować.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|