 |
dożywotnia odpowiedzialność rodziców za występki dzieci? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-03-2014 23:07 | idefiks (158 punktów) | dożywotnia odpowiedzialność rodziców za występki dzieci? | Jakie byłyby prawne przeszkody uniemożliwiające wprowadzenie zasady dożywotniej odpowiedzialności rodziców (wychowawców) za wykroczenia i przestępstwa popełniane przez ich dzieci? Naturalnie wykluczamy odpowiedzialność za czyny popełnione w wyniku choroby psychicznej, w stanie tzw. niepoczytalności. O ile choroba psychiczna nie ma związku z dzieciństwem przestępcy i tym, co dziecko przeszło z winy rodziców/opiekunów. W skrócie - jeśli sąd stwierdzi zaniedbania w wychowaniu, w wyniku których człowiek "stoczył się" do przestępczego rynsztoka, to "idą siedzieć" rodzice. Bo "spieprzyli sprawę" - było nie płodzić dziecka, skoro nie umiało się go wychować. Nikt nikogo nie zmuszał... Korzyści? Ano np. każda (albo prawie każda) "patologia" 5 razy by się zastanowiła, zanim spłodziłaby sobie potomstwo - świadoma, że przez całe swoje życie będzie odpowiadać za ewentualne szkody wyrządzane przez dziecko, jeśli nie poradzi sobie z jego wychowaniem. Obecnie wystarczy się przemęczyć te 16 lat od momentu narodzin potomstwa (" dopóki jesteś, gówniarzu, na moim utrzymaniu, to morda w kubeł i nie podskakuj"), po czym właściwie " róbta se co chceta". Ta zapewne dość szalona koncepcja powraca do mnie za każdym razem, jak np. widzę obrazki z zamieszek wywoływanych przez "kiboli" na stadionach. To są przecież młodzi ludzie, którym rodzice ewidentnie spieprzyli dzieciństwo i wychowanie. Nikt się nie rodzi bandytą stadionowym. Więc dlaczegóż by kretyn, który nie interesował się nigdy swoim synem, a jak już się interesował, to jedynie po to, aby go zlać z byle powodu, albo pielęgnować w nim agresję ukierunkowaną na "innych" i "onych", nie miał odpowiadać karnie za to, że jego dorosły syn zabił innego młodego człowieka, bo "wyrósł na bandytę" w wyniku zaniedbań wychowawczych kretynów - swoich rodziców? Pamiętacie taki filmik na "jutubie", w którym ojciec-kibol uczył swojego kilkuletniego syna okrzyków nienawiści pod adresem "wrogów", czyli kibiców innej drużyny? Szkolił go, jak uderzać takiego "pedała", jak kopać, itp. Czy jeśli za 20 lat ten obecnie kilkulatek "wsadzi pod żebro kosę" innemu chłopakowi, też w kominiarce, aczkolwiek z szalikiem "drużyny przeciwnej", to aby na pewno wyłącznie on powinien ponieść konsekwencje tej zbrodni? Albo jeszcze inaczej - czy aby na pewno on powinien ponieść konsekwencje, a nie jego tatuś, który przez całe lata wytrwale pracował na taki "sukces" swojego dziecka? Więc wyrzucamy z tego zdania słowo "wyłącznie". Synowi odpuszczamy, do "pierdla" wsadzamy tatusia. Za "sukcesy" wychowawcze. Ja rozumiem, że "każdy odpowiada za siebie", ale czy aby na pewno i czy tak do końca...? Oczywistym problemem, który w tej sytuacji się pojawia, jest niekończący się związek przyczynowo-skutkowy. Bo jeśli ojciec spieprzył wychowanie syna, to prawdopodobnie dlatego, że dziadek spieprzył wychowanie ojca, a to być może dlatego, że pradziadek spieprzył wychowanie dziadka, itd... Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > jeśli sąd stwierdzi zaniedbania w wychowaniu,Zrozumiałam że zabronione czyny będą domyślnie uznane za wynikłe ze złego wychowania. > Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  Wielodzietność. Sieroctwo.
|
|
 | | idefiks (158 punktów) | > Zrozumiałam że zabronione czyny będą domyślnie uznane za wynikłe ze złego wychowania.chyba że ich przyczyną jest choroba umysłowa, której źródło nie leży np. w traumie wychowawczej z dzieciństwa. > >Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  > Wielodzietność.Wielodzietność nie jest przeszkodą jeśli chodzi o odpowiedzialność za dzieci (wszystkie) do osiągnięcia przez niego pełnoletności, więc dlaczego miałaby być przeszkodą przy odpowiedzialności dożywotniej? > Sieroctwo.Abstrakcyjny przypadek sieroty, która sama się wychowała, bez pomocy żadnych opiekunów, sprowadzałby się faktycznie do poniesienia pełnej odpowiedzialności za swoje czyny. Ale nadal w niczym to nie wyklucza odpowiedzialności innych rodziców/opiekunów, za ich dzieci.
|
|
|  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Wielodzietność nie jest przeszkodą jeśli chodzi o odpowiedzialność za dzieci (wszystkie) do osiągnięcia przez niego pełnoletności, więc dlaczego miałaby być przeszkodą przy odpowiedzialności dożywotniej? Dlatego, że jak rodzic odsiaduje za jedno dziecko matka za drugie, to za trzecie nikt nie odpowiada.
>Abstrakcyjny przypadek sieroty, która sama się wychowała, bez pomocy żadnych opiekunów, sprowadzałby się faktycznie do poniesienia pełnej odpowiedzialności za swoje czyny. Realny przypadek śmierci rodziców czyniący rodzicielską odpowiedzialność abstrakcją.
|
|
3 na 3 | cmos (1664 punktów) | >Korzyści? Ano np. każda (albo prawie każda) "patologia" 5 razy by się zastanowiła, zanim spłodziłaby >sobie potomstwo - świadoma, że przez całe swoje życie będzie odpowiadać za ewentualne szkody >wyrządzane przez dziecko, jeśli nie poradzi sobie z jego wychowaniem.
Ee tam, "patologia" się tym w ogóle nie przejmie, przejmie się tym najwyżej część ludzi świadomych i odpowiedzialnych - czyli efekt będzie odwrotny od zamierzonego, bo dzieci "patologii" zrobi się procentowo więcej.
A tak w ogóle to masz dzieci? A jak masz, to nie zrobiłeś żadnego błędu wychowawczego? Bo mam wrażenie że teoretyzujesz, dobre wychowanie dziecka to jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie.
|
|
 | | idefiks (158 punktów) | > Ee tam, "patologia" się tym w ogóle nie przejmie, przejmie się tym najwyżej część ludzi świadomych i odpowiedzialnych - czyli efekt będzie odwrotny od zamierzonego, bo dzieci "patologii" zrobi się procentowo więcej.Zgoda. Mogłoby istnieć takie zagrożenie. Choć wyobrażam sobie, że "patologia" być może szybko by się uczyła na błędach, niekoniecznie swoich, ale "patologii" zaprzyjaźnionej, która np. właśnie poszła siedzieć, bo jej synuś "wywinął numer". Poza tym, popełnić przestępstwo i się potem ukrywać, to nie sztuka. Ale żyć w ciągłej świadomości, że w każdej chwili mogą po ciebie przyjść smutni panowie w mundurach, bo twoje dziecko, co do którego nie masz pojęcia, gdzie jest i czym się aktualnie zajmuje, być może właśnie zostało zatrzymane z powodu zabójstwa (a masz powody do obaw w tej kwestii, bo wiesz, jakim byłeś ojcem) to moim zdaniem już zupełnie nowa jakość życia pod presją odpowiedzialności za swoje zaniedbania. > A tak w ogóle to masz dzieci? A jak masz, to nie zrobiłeś żadnego błędu wychowawczego? Bo mam wrażenie że teoretyzujesz, dobre wychowanie dziecka to jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie.Mam. Jako ojciec nie bałbym się wprowadzenia takiego prawa o dożywotniej odpowiedzialności. Skoro podejmujesz się spłodzenia potomstwa, to bierzesz na siebie pełną odpowiedzialność. Nikt nikogo do rodzenia dzieci nie zmusza. Boisz się? To nie rób sobie dziecka. Żyjemy w wolnym kraju. Zauważ, że wychowanie dziecka to chyba jedyna rzecz, którą możesz koncertowo spieprzyć, jednocześnie nie ponosząc ŻADNEJ odpowiedzialności, o ile tylko dotrwasz do pełnoletności potomstwa. No dobra. Nie jedyna. Drugi przypadek to politycy bawiący się w rządzenie krajem.  Uważasz, że rodzice kiboli w kominiarkach nie ponoszą żadnej winy za to, co wyprawiają ich dorosłe dzieci? Jeśli twoim zdaniem są winni tego, że wychowali bezmózgie małpoludy zamiast ludzi, to czy uważasz, że to sprawiedliwe, że nie spotka ich za takie zaniedbanie żadna kara? Taki np. ojciec Breivika może mieć co najwyżej wyrzuty sumienia, ale odpowiedzialność karna mu nie grozi, prawda?
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >dobre wychowanie dziecka to jedna z najtrudniejszych rzeczy na świecie. E tam, wystarczy dać dobry przykład.
(Co przy okazji załatwia problem tej przestępczej sztafety pokoleń, wg której nikt nie jest winien, bo każdego źle wychowano.)
|
|
-3 na 3 | Dmuszek (-25 punktów) | >Jakie byłyby prawne przeszkody uniemożliwiające wprowadzenie zasady dożywotniej odpowiedzialności >rodziców (wychowawców) za wykroczenia i przestępstwa popełniane przez ich dzieci? Dla człowieka opierającego swoje życie na Bogu, nie stanowi to najmniejszego problemu. Wie on, że za wychowanie swojego potomstwa odpowie przed Bogiem na Sądzie Ostatecznym. Jeśli zaniedba ten obowiązek, może to nawet dla niego skończyć się potępieniem. Konkludując: Rodzice wierzący są odpowiedzialni za swoje dzieci do końca życia.
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Dla człowieka opierającego swoje życie na Bogu, nie stanowi to najmniejszego problemu. Wie on, że za wychowanie swojego potomstwa odpowie przed Bogiem Zgadzam się, wreszcie jakieś miarodajne kryterium wiary. I spośród posiadających dzieci zaliczyć do wierzących powinno być wolno tych tylko, którzy dobrze wychowali dzieci. Rodziców rozwydrzonych bachorów, rozrabiaczy, chuliganów i wreszcie przestępców odrzucić, bo swoimi kłamliwymi deklaracjami tylko fałszują statystki.
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  Niesłuszne przebywanie na wolności niebezpiecznego bandziora.
|
|
 | | vifix (2315 punktów) | > >Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  > Niesłuszne przebywanie na wolności niebezpiecznego bandziora.I powiedziała to osoba, która bardzo chętnie zapłaci zaległości pieniężne za niewywiązanie się z czegokolwiek przez własne dziecko!
|
|
|  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > >>Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  > >Niesłuszne przebywanie na wolności niebezpiecznego bandziora.> I powiedziała to osoba, która bardzo chętnie zapłaci zaległości pieniężne za niewywiązanie się z czegokolwiek przez własne dziecko!Czy zaszła jakaś sprzeczność?
|
|
| panTeista (6808 punktów) | > czy aby na pewno on powinien ponieść konsekwencje,Na pewno przestępca powinien siedzieć, bo izolacja przestępcy uwalnia społeczeństwo. W przypadku izolacji opiekunów przestępcy, przestępca nadal może szkodzić społeczeństwu. Dodatkowo karanie przestępcy jest jego warunkowaniem. > Synowi odpuszczamy, do "pierdla" wsadzamy tatusia.A syn dalej krzywdzi ludzi. > Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  Brak miejsc w więzieniach. Aktualnie nawet bezpośredni sprawcy czekają w kolejce do odsiadki.
Nadzieją na deklerykalizację Polski są wybory i Twój Ruch
|
|
1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  Konieczność ustalenia które z rodziców ma być ukarane.
|
|
2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | > Co jeszcze czyni tą koncepcję trudną do wprowadzenia w życie?  ... skoro ja mam być odpowiedzialny dożywotnio za zaniedbania wychowawcze wobec swoich dzieci i ich zachowania, to dlaczego moi rodzice nie maja być odpowiedzialni za moje zachowania, a więc i za błędy wychowawcze wobec moich dzieci? Idąc dalej tym tropem, to za nich są odpowiedzialni ich rodzice, czyli moi dziadkowie - za dziadków ich rodzice, czyli moi pradziadkowie, itd, itp. W sumie za moje zachowania są odpowiedzialni moi przodkowie, którzy już nie żyją. Prawo może sobie ich ścigać, winni już nie żyją. A więc pełna samowola jest możliwa, bo czego się bać skoro to przodkowie są winni...  ... nota bene, to raczej dobry sposób na przeludnione więzienia i przepracowane sądy oraz policję. No i jakie oszczędności płacowe, oraz likwidacja braków kadrowych... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >... za nich są odpowiedzialni ich rodzice, czyli moi dziadkowie - za dziadków ich rodzice, czyli moi pradziadkowie, itd, itp. Tę "sztafetę pokoleń" autor przewidział ("problemem, który w tej sytuacji się pojawia, jest niekończący się związek przyczynowo-skutkowy"), więc można założyć, że to prawo musiałoby być łagodnie wdrażane.
|
|
|  | | Irracja (4721 punktów) | > >... za nich są odpowiedzialni ich rodzice, czyli moi dziadkowie - za dziadków ich rodzice, czyli moi pradziadkowie, itd, itp.> Tę "sztafetę pokoleń" autor przewidział ("problemem, który w tej sytuacji się pojawia, jest niekończący się związek przyczynowo-skutkowy"), więc można założyć, że to prawo musiałoby być łagodnie wdrażane.... znając ludzi, a zwłaszcza umiejętności niektórych adwokatów i ułomność prawa, podejrzewam iż szybko by tę "sztafetę pokoleń" rozpoczęli od "Boga lub szatana"... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|