Racjonalista - Strona głównaDo treści
Paradoks feminizmu w społeczeństwie kapitalistycznym

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
06-04-2014 11:41herrborass (46 punktów)Paradoks feminizmu w społeczeństwie kapitalistycznym
Ocena 2 na 2
Ostatnio podczas dyskusji ze znajomymi znalazłem bardzo ciekawy paradoks, odnośnie zatrudnienia kobiet. Mianowicie.

Założenie 1) Praca Kobiety jest tyle samo warta co praca mężczyzny na tym samym stanowisku. - chyba nikt nie ma co do tego jakichkolwiek wątpliwości.

Założenie 2) Kobieta na tym danym stanowisku zarabia statystycznie mniej niż mężczyzna. - to założenie jest potwierdzone całym szeregiem badań

Założenie 3) W społeczeństwie kapitalistycznym firmy dążą do maksymalizowania zysków poprzez maksymalizacje przychodu i minimalizacje kosztów. Inaczej zostaną wyparte z rynku przez bardziej efektywne podmioty.

Wniosek

Skoro zyjemy w społeczeństwie kapitalistycznym( założenie 3 ) oraz firmy mogą zatrudnić kobiety, których praca jest tyle samo warta co praca mężczyzn ( założenie 1) oraz płacą za tą prace mniejsze pieniądze (założenie 2), to firma która chce uzyskać przewagę na rynku powinna zatrudniać same kobiety. ( minimalizuje koszty bez negatywnego wpływu na jakość, czyli spełnia się marzenie każdego CEO)
Tak się jednak nie dzieje, czyli któreś z założeń ( 1, 2 lub 3) musi był fałszywe. Pytanie do Was. Które i dlaczego jest fałszywe?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Praca kobiety czy mężczyzny jest warta tyle, ile ich praca jest warta. Nie można z góry zakładać, że praca jednego człowieka - kobiety lub mężczyzny - jest warta tyle samo, co praca innego człowieka - kobiety lub mężczyzny, nawet na tym samym stanowisku, a to z tego prostego powodu, że - po pierwsze - między ludźmi występują duże różnice indywidualne i nie każdy jest w stanie wykonywać pracę równie dobrze, co inni; po drugie - kobiety wykonują bardzo często inne prace niż mężczyźni; po trzecie - nawet wewnątrz pracowników jednej płci występują duże różnice w wynagrodzeniu za tę samą pracę, na przykład ze względu na lokalne uwarunkowania rynku pracy; po czwarte - nie każdy pracodawca będzie płacił za tę samą pracę tyle samo, bo między różnymi firmami zachodzą często duże różnice pod względem wielu czynników, wpływających tzw. wydajności pracy. Widzimy więc, że postulat równej płacy dla każdego musi być czysto ideologiczny, i faktycznie jest.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
Sygnał (4252 punktów)
Mniejsze płace dla kobiet wynikają, poza stereotypami, z faktu, że jako pracownik są mniej stabilne, gdyż potencjalnie mogą zajść w ciąże i urodzić dziecko, co dalej, wg. klasycznego systemu, oznaczać będzie, że się tym dzieckiem przez pewien okres czasu będą zajmować, a nie pracować. Dla pracodawcy to oczywisty minus.

A zatrudnienie samych kobiet usunęłoby dysproporcję w zarobkach i prawdopodobne podniesienie płac dla tych jedynie pracujących kobiet.

Wydaje mi się, że to, co Ty proponujesz, byłoby słuszne jeśli założyłoby się jakieś abstrakcyjne kobiety, które nie domagają się wyższych płac w przypadku, gdy tylko one pracują, co jest nierealistycznym założeniem.
Celecrin (6386 punktów)
>Tak się jednak nie dzieje, czyli któreś z założeń ( 1, 2 lub 3) musi był fałszywe. Pytanie do Was.
>Które i dlaczego jest fałszywe?
Kobiety rodzą dzieci. Częściej biorą wolne z powodu chorób dzieciaków. Moim zdaniem to główny powód.
Istnieją rozmaite kategorie zaszeregowania, na przykład w administracji ale praktycznie każda firma ma swój regulamin. Za określoną pracę jest określona płaca...Nie wyobrażam sobie żeby w mojej firmie, kobieta dostała mniejszą gażę niż facet kiedy zostaną przyjęci na podobne stanowisko na przykład po konkursie... Mają na starcie mniej więcej to samo według firmowej kategorii zaszeregowania.

Dużo się mówi, ze kobiety zarabiają mniej. Podejrzewam, że nie do końca definiuje się przedmiot dyskusji.
Po pierwsze:
Kobiety częściej pracują w zawodach gorzej płatnych {administracja, szkolnictwo, sprzątanie}
Po drugie: Krócej pracują. Służę danymi.

>Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej Departament Rynku Pracy
>Podobnie jak w poprzednich kwartałach kobiety pracowały krócej niż m ężczyźni. W >IV kwartale 2011 r. przeciętny tygodniowy czas pracy kobiet wyniósł 36,6 godziny, >na- tomiast mężczyźni pracowali 39,9 godziny.
herrborass (46 punktów)
Hmm ja nic nie postuluje. Po prostu dokonałem przeramowania dyskusji o zarobkach kobiet z poziomu emocji do poziomu czystej logiki i wychodzi mi oczywista wewnetrzna sprzeczność. O ile o emocjach można napisać szereg naukowych rozpraw, a i tak nasza wiedza bedzie bardzo ograniczona, to logika na tym poziomie została juz kilkaset lat temu bardzo dobrze zdefiniowana. Dlatego skoro wniosek jest fałszywy(nie powstała, a przynajmniej nie odniosła spektakularnego sukcesu, firma która zatrudnia same kobiety, dzięki czemu ma niższe koszty) to przynajmniej jedna z przesłanek tez musi być fałszywa.
06-04-2014 16:22 
 Ocena 4 na 4
farmer (22440 punktów)
>Dlatego skoro wniosek jest fałszywy(nie powstała, a przynajmniej nie odniosła spektakularnego sukcesu, firma która zatrudnia same kobiety, dzięki czemu ma niższe koszty) to przynajmniej jedna z przesłanek tez musi być fałszywa.

Jest bardzo wiele firm gdzie przewaga jest kobiet. Są to linie produkcyjne.
Ale praca to nie tylko przewalanie papierków . To ciągle w dużej mierze praca fizyczna a tam bezkonkurencyjni są mężczyźni. Budownictwo weryfikuje wiele spraw. Postaw dziewczynę z łopatą na budowie drogi. Nie wszyscy zostaną kierowcami lub operatorami maszyn. Układanie kostki na kolanach osiem godzin, krawężnik też się sam nie przeniesie.

Dlatego kobiety oprócz pracy biurowej szukają prac lżejszych, taśmy, sklepy lub tam gdzie pomaga technologia. Obsługa urządzeń nie jest już tak ciężka jak kiedyś.

Na liniach chyba raczej nie ma dysproporcji w wynagrodzeniu. Tam z reguły jest się numerem.
07-04-2014 11:13 
 Ocena 4 na 4
Celecrin (6386 punktów)
>Hmm ja nic nie postuluje. Po prostu dokonałem przeramowania dyskusji o zarobkach kobiet z poziomu emocji do poziomu czystej logiki i wychodzi mi oczywista wewnetrzna sprzeczność.
Logika jest nauką abstrakcyjną. Tak jak cała matematyka. Dlatego wychodzą Ci tak absurdalne wnioski...Nie wiem czy zauważyłeś ale czepiam się Twoich założeń.

Twierdzisz, że nauczyciel mianowany facet matematyk będzie zarabiał więcej niż jego koleżanka z tym samym stopniem ucząca matematyki?

Kiedy wprowadzasz absurdalne dane uzyskujesz absurdalne wyniki.
07-04-2014 12:13 
 Ocena 2 na 2
paganus (731 punktów)
>Logika jest nauką abstrakcyjną. Tak jak cała matematyka. Dlatego wychodzą Ci tak absurdalne wnioski...Nie wiem czy zauważyłeś ale czepiam się Twoich założeń.
>Twierdzisz, że nauczyciel mianowany facet matematyk będzie zarabiał więcej niż jego koleżanka z tym samym stopniem ucząca matematyki?
>Kiedy wprowadzasz absurdalne dane uzyskujesz absurdalne wyniki.

... poza tym, dyskusja ma charakter czysto akademicki.
Życie i tak weryfikuje teorię w swoisty sposób.
Zatrudniam kilka osób. Przeprowadzałem ostatnio kasting (he, he, he ...) na stanowisko dozorca. Zgłosiło się też kilka kobiet, ale żadna nie chciała wykonywać drobnych prac na potrzeby zakładu, a i z proponowanego wynagrodzenia nie były zadowolone. Pracują więc u mnie sami mężczyźni - wykonują drobne prace za to samo wynagrodzenie, które odrzuciły panie.
U mnie w firmie parytety nie obowiązują, chociaż chciałem, aby w moich szeregach pracowała kobieta. Zakładam, że w naturalny sposób, jej obecność wydobywałaby z panów ich lepsze cechy.


Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
KORUND (4922 punktów)
>Dużo się mówi, ze kobiety zarabiają mniej. Podejrzewam, że nie do końca definiuje się przedmiot dyskusji.

-Otóż to. Czy chodzi o ogół kobiet w stosunku do ogółu mężczyzn i różnice w ilości zarabianych pieniędzy? Tego przepisami uregulować się nie da i nie ma takiej potrzeby. Czym innym jest problem ewentualnego zróżnicowania stawek, godzinowych czy akordowych, za konkretna pracę. Tu można by dopiero mówić o dyskryminacji, gdyby istotnie takie zróżnicowanie występowało, nieważne też czy dotyczyłoby akurat płci, czy innych różnic np. rasowych, narodowościowych, światopoglądowych itp.
i. o. (1269 punktów)
Dysproporcje wynikają z tego, że wciąż z innego powodu kobieta idzie do pracy a z innego mężczyzna. Mimo coraz większego równouprawnienia, mężczyzna wciąż musi zarabiać. Jakby przyniósł do domu pensję minimalną, to by do tego domu wpuszczony nie został. A kumple traktowaliby go jak frajera i nieudacznika. Kobiecie wypada zarabiać mało i jeszcze jej społeczeństwo będzie współczuć, że taka biedna, niedoceniana i wykorzystywana przez wszystkich. Mężczyzna w analogicznej sytuacji zaraz będzie miał status Ala Bundyego albo Ferdka Kiepskiego. Czyli będzie miał silną motywację, żeby jak lew negocjować jak najwyższe stawki, bądź zaryzykować bezrobociem, żeby tylko znaleźć jak najlepiej płatną pracę. Kobieta przystanie na niższą pensję, bo po co ma się szarpać. Jej wystarczy, że nie jest całkiem zależna od męża.
Druga kategoria słabo opłacanych kobiet, to są te, które zostały same z dziećmi na utrzymaniu. One, jako te, które zostały na lodzie bez środków do życia, nie są skłonne ryzykować ani dnia bezrobocia, żeby wynegocjować lepsze pieniądze. Biorą co się nawinie i nie kombinują. A pracodawcy bezlitośnie wykorzystują ich desperację i beznadziejne położenie.

Czy opłaca się zatrudniać same kobiety? Raz, że aż tylu kobiet na rynku pracy nie ma, żeby wystarczyło dla każdego pracodawcy, dwa, kobieta jednak jest mniej wydajnym pracownikiem. Nie mówię o tych najbiedniejszych desperatkach, walczących o przetrwanie, które są skłonne harować 24h/dobę. Tych, wbrew pozorom jest garstka. Mówię o tych przeciętnych, które "zarabiać nie muszą", ale pracują, żeby jakąś samodzielność finansową mieć. Część z nich jest w wieku reprodukcyjnym, więc pracodawca musi się liczyć z tym, że będą na zwolnieniach, urlopach macierzyńskich, będą się urywać z pracy, nie będą mogły szaleć w nadgodzinach, ani dniach wolnych od pracy, mając małe dzieci nierzadko też będą przychodziły niewyspane. Mężczyźni wciąż nie garną się do niańczenia dzieci. Czyli, żeby wyjść na swoje, trzeba peerelowską metodą, zatrudnić tych pań więcej, żeby mieć pewność, że zawsze chociaż jedna będzie na posterunku. W związku z tym, nie zawsze finansowo to się opłaci.
07-04-2014 08:20 
 Ocena 9 na 9
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Kobiecie wypada zarabiać mało i jeszcze jej społeczeństwo będzie współczuć, że taka biedna, niedoceniana i wykorzystywana przez wszystkich.

I co, to jest normalne i zdrowe? Może jeszcze powiesz, że w związku z tym, że kobiety statystycznie i "przysłowiowo" częściej są ofiarami gwałtu, to kobiecie wypada być zgwałconą? Przecież będą ją potem po główce klepać i mówić, że taka dzielna, że przeżyła.

>Mężczyzna w analogicznej sytuacji zaraz będzie miał status Ala Bundyego albo Ferdka Kiepskiego. Czyli będzie miał silną motywację, żeby jak lew negocjować jak najwyższe stawki, bądź zaryzykować bezrobociem, żeby tylko znaleźć jak najlepiej płatną pracę. Kobieta przystanie na niższą pensję, bo po co ma się szarpać. Jej wystarczy, że nie jest całkiem zależna od męża.

Bardzo śmieszne. Mężczyzna "walczy jak lew", a kobieta "się nie szarpie, bo co jej zależy". Ty w ogóle czytasz, co piszesz? Mężczyzna ma ambicje, a kobita - co tam. Byle nie musiała się prosić. Pewnie na torebki, buty i waciki, hm?

>Czy opłaca się zatrudniać same kobiety?
[..]
>Mówię o tych przeciętnych, które "zarabiać nie muszą", ale pracują, żeby jakąś samodzielność finansową mieć. Część z nich jest w wieku reprodukcyjnym, więc pracodawca musi się liczyć z tym, że będą na zwolnieniach, urlopach macierzyńskich, będą się urywać z pracy, nie będą mogły szaleć w nadgodzinach, ani dniach wolnych od pracy, mając małe dzieci nierzadko też będą przychodziły niewyspane.

Doprawdy? A dlaczego?

>Mężczyźni wciąż nie garną się do niańczenia dzieci.

Acha, no tak. Bo, nie daj boru, coś im z pensji zabiorą. Albo - abominacja! - staną się mniej konkurencyjni na rynku. I jeszcze ktoś im męskość zaneguje, biedaczkom. Straszne.

>Czyli, żeby wyjść na swoje, trzeba peerelowską metodą, zatrudnić tych pań więcej, żeby mieć pewność, że zawsze chociaż jedna będzie na posterunku. W związku z tym, nie zawsze finansowo to się opłaci.

Albo może wreszcie zacząć traktować ludzi równo, nie zwracając uwagi co im między nogami dynda, i uznać, że jeśli dziecko ma dwoje pracujących rodziców, to oboje mają taki sam obowiązek się nim zajmować. I nie zawsze to mamusia musi rzucać pracę, wkurzać współpracowników i pracodawcę, żeby zawieźć do lekarza czy odebrać ze szkoły.

I może trochę wziąć za de przedszkola i świetlice - ludzie pracują później, a placówki nadal giewno obchodzi - dzieci do odebrania o 15:30. Albo 17:00, w najlepszym przypadku.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
07-04-2014 10:39 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
>Albo może wreszcie zacząć traktować ludzi równo, nie zwracając uwagi co im między nogami dynda, i uznać, że jeśli dziecko ma dwoje pracujących rodziców, to oboje mają taki sam obowiązek się nim zajmować. I nie zawsze to mamusia musi rzucać pracę, wkurzać współpracowników i pracodawcę, żeby zawieźć do lekarza czy odebrać ze szkoły.
>I może trochę wziąć za de przedszkola i świetlice - ludzie pracują później, a placówki nadal giewno obchodzi - dzieci do odebrania o 15:30. Albo 17:00, w najlepszym przypadku.

Nie wiem jakbyś się starała, biologii i tak nie zadekretujesz - patrz komentarze zamieszczone pod artykułem. Pozornie nie ma to związku z tematem. kobieta.in(*)a-poprawisz-pamiec,nId,1402108
07-04-2014 23:49 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Nie wiem jakbyś się starała, biologii i tak nie zadekretujesz - patrz komentarze zamieszczone pod artykułem. Pozornie nie ma to związku z tematem.

Masz rację. To kompletnie nie ma związku z tematem.

Gratulacje.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
07-04-2014 10:56 
 Ocena 5 na 5
farmer (22440 punktów)

>Bardzo śmieszne. Mężczyzna "walczy jak lew", a kobieta "się nie szarpie, bo co jej zależy". Ty w ogóle czytasz, co piszesz? Mężczyzna ma ambicje, a kobita - co tam. Byle nie musiała się prosić. Pewnie na torebki, buty i waciki, hm?

Zależy kogo się weźmie na tapetę. Nie ma co się bulwersować ale dużo kobiet chce urodzić dziecko tylko po to by zostać kurą domową, wyskoczyć na ciuchy upichcić obiad plotki na placu zabaw z innymi seriale wieczorem i tyle.
Nie wszystkie mają ambicje bóg wie jakie.
Tyle że to samo mógłbym napisać o facetach. Praca byle była, piwko z kumplami TV itd. Ale to nie jest obraz, to tylko wycinek społeczeństwa dość rozproszonego.
07-04-2014 23:49 
 Ocena 2 na 2
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Zależy kogo się weźmie na tapetę. Nie ma co się bulwersować ale dużo kobiet chce urodzić dziecko tylko po to by zostać kurą domową, wyskoczyć na ciuchy upichcić obiad plotki na placu zabaw z innymi seriale wieczorem i tyle.

Ależ niech będą nawet rozmnażać się w systemie "co rok", co mnie do tego! Mówimy o kobietach obecnych na rynku pracy. Orientuj się.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
farmer (22440 punktów)
>>Zależy kogo się weźmie na tapetę. Nie ma co się bulwersować ale dużo kobiet chce urodzić dziecko tylko po to by zostać kurą domową, wyskoczyć na ciuchy upichcić obiad plotki na placu zabaw z innymi seriale wieczorem i tyle.
>Ależ niech będą nawet rozmnażać się w systemie "co rok", co mnie do tego! Mówimy o kobietach obecnych na rynku pracy. Orientuj się.

Skoro nic Ci do tego to po co się odnosisz do tego

>Bardzo śmieszne. Mężczyzna "walczy jak lew", a kobieta "się nie szarpie, bo co jej zależy". Ty w ogóle czytasz, co piszesz? Mężczyzna ma ambicje, a kobita - co tam. Byle nie musiała się prosić. Pewnie na torebki, buty i waciki, hm?

Ja przynajmniej zaznaczyłem że jest grupa która może nie być ambitna bo i po co. Może chce być kurą i dobrze jej z tym a przez ten wyścig szczurów i ambicje innych muszą równać w szeregu co widać po Twoim wpisie powyższym.
08-04-2014 09:10 
 Ocena 6 na 6
Elka I Ponura (7473 punktów)
>Skoro nic Ci do tego to po co się odnosisz do tego

Bo - rozmawiamy - o - kobietach - na - rynku - pracy. A nie świadomie (!!!) wybierających dom. No wyraźniej tego powiedzieć nie mogę.

>Ja przynajmniej zaznaczyłem że jest grupa która może nie być ambitna bo i po co. Może chce być kurą i dobrze jej z tym a przez ten wyścig szczurów i ambicje innych muszą równać w szeregu co widać po Twoim wpisie powyższym.

Wychowanie dzieci to też ambitne zajęcie, to raz. Dwa, znów - co to ma do rzeczy, ja mamę kocham. Te niepracujące nie mają problemów z pracą, bo nie pracują i nie chcą pracować zawodowo. Weź się ogarnij, bo ręce opadają.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-04-2014 09:26 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)

> Weź się ogarnij, bo ręce opadają.

Sama się ogarnij albo nie krzycz albo czytaj to co piszesz i o czym. Jak nie masz nic mi do powiedzenia konkretnie to nie odpowiadaj mi w ten sposób. Bo ja cię nie atakuje. Tylko odnoszę się do wycinka Twojej wypowiedzi. To chyba proste.
08-04-2014 21:03 
 Ocena 3 na 3
Elka I Ponura (7473 punktów)
>> Weź się ogarnij, bo ręce opadają.
>Sama się ogarnij albo nie krzycz albo czytaj to co piszesz i o czym. Jak nie masz nic mi do powiedzenia konkretnie to nie odpowiadaj mi w ten sposób. Bo ja cię nie atakuje. Tylko odnoszę się do wycinka Twojej wypowiedzi. To chyba proste.

Jeśli nie jesteś zorientowany to uprzejmie informuję, że krzyk w wypowiedziach internetowych organizuje się capsem. Trzy wykrzykniki w nawiasie oznaczają podkreślenie, ale to akurat pochodzi jeszcze od postaci pisma ręcznego i druku. Nie wiesz? Edukuj się.

Dwa - jeśli nie widzisz różnicy między kobietą chcącą pracować i ustawianą również do drugiego, samotnego mimo partnera, etatu w domu, a kobietą chcącą zostać w domu... No cóż.

Chociaż czekaj. Może tobie chodzi ci o postulaty wpisania pracy domowej jako etatu z automatycznie naliczanym zusem? To faktycznie - jest to pomysł.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-04-2014 21:21 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>>> Weź się ogarnij, bo ręce opadają.
>Orientuj się
>> Edukuj się.

Raczej nie od ciebie, ubogie słownictwo.

I skup się może na wpisie bo nie odnosisz się do wpisu tylko robisz wycieczki.
09-04-2014 21:06 
 0 na 4
Elka I Ponura (7473 punktów)
>I skup się może na wpisie bo nie odnosisz się do wpisu tylko robisz wycieczki.

Ty to do mnie mówisz? Nie umiejąc odróżnić pracującej z wyboru od zostającej w domu z wyboru? Serio?

EOT, bo faktycznie nudzą mi się kolejne wycieczki w krainę nieumiejących czytać ze zrozumieniem i wykręcających kota ogonem. Wiem, że moderacja się rozluźniła, ale są pewne granice i je właśnie przekroczyłam. Znudzenia. Dobranoc szanownemu, bo ja jutro wykład prowadzę i muszę wstać o 4:00, żeby powtórzyć wszystkie dane.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
09-04-2014 21:31 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>I skup się może na wpisie bo nie odnosisz się do wpisu tylko robisz wycieczki.
>Ty to do mnie mówisz? Nie umiejąc odróżnić pracującej z wyboru od zostającej w domu z wyboru? Serio?

>Bardzo śmieszne. Mężczyzna "walczy jak lew", a kobieta "się nie szarpie, bo co jej zależy". Ty w ogóle czytasz, co piszesz? Mężczyzna ma ambicje, a kobita - co tam. Byle nie musiała się prosić. Pewnie na torebki, buty i waciki, hm?

Zależy kogo się weźmie na tapetę. Nie ma co się bulwersować ale dużo kobiet chce urodzić dziecko tylko po to by zostać kurą domową, wyskoczyć na ciuchy upichcić obiad plotki na placu zabaw z innymi seriale wieczorem i tyle.
Nie wszystkie mają ambicje bóg wie jakie.
Tyle że to samo mógłbym napisać o facetach. Praca byle była, piwko z kumplami TV itd. Ale to nie jest obraz, to tylko wycinek społeczeństwa dość rozproszonego.

Powiedz mi o co ci chodzi?

>EOT,

Daruj sobie.
07-04-2014 11:57 
 Ocena 5 na 5
KORUND (4922 punktów)
>Albo może wreszcie zacząć traktować ludzi równo, nie zwracając uwagi co im między nogami dynda,

-Dokładnie tak powinno być, choć trochę inaczej to rozumiem. Mówiąc o równości płac mam na myśli charakter pracy i wydajność, a nie płeć pracującego. Taka sam płaca za tę sama pracę. Dwóch mężczyzn wykonujących tę samą pracę też powinno być jednakowo wynagradzanych. Tak samo dwie kobiety. Nie podejmuję się jednak dyktowania pracodawcom prywatnym zbyt sztywnych zasad zatrudniania i wynagradzania, bo ostatecznie cała gospodarka na tym traci. W sumie kobiety też są pracodawcami, nawet Elka I Ponura może założyć własną firmę i płacić kobietom dwa razy więcej i nie będę się wtrącał. Ewentualną karą za dyskryminację, jeżeli taka będzie miła miejsce, powinny być wszelkie kontakty z organami państwa np. uzależnienie od tego przyznania dotacji unijnych, funduszy na roboty publiczne, czy zwolnień podatkowych. Poza tym od dawna oczekuję jednego konkretnego przykładu, gdzie za dokładnie tę sama pracę, w tym samym zakładzie, ludzie z tym samym wykształceniem, stażem, kwalifikacjami, czasem pracy itd...dostają różne wynagrodzenie tylko ze względu na płeć. Jeżeli coś takiego występuję to należy zgłaszać i nagłaśniać. Wszelkie zarzuty i oskarżenia muszą być konkretnie, skierowane do konkretnych osób i firm, czyli jakie kobiety mniej zarabiają, gdzie, w porównaniu z kim? Pracowałem w kilku firmach państwowych, wszędzie są kategorie zaszeregowania i absolutnie przestrzegana równość wynagrodzenia. Konstytucja RP zawiera taki zapis:

Cytat:
Art. 33.
1.Kobieta i mężczyzna w Rzeczypospolitej Polskiej mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym.
2.Kobieta i mężczyzna mają w szczególności równe prawo do kształcenia, zatrudnienia i awansów, do jednakowego wynagradzania za pracę jednakowej wartości, do zabezpieczenia społecznego oraz do zajmowania stanowisk, pełnienia funkcji oraz uzyskiwania godności publicznych i odznaczeń.


-Zapewne posłowie i posłanki mają takie same diety. Panie ministry zarabiają tyle samo co ministrowie. Tak samo jest u nauczycieli i urzędników wszelkich szczebli, wszelkich urzędów. Czy salowy zarabia więcej niż salowa, a pielęgniarz więcej niż pielęgniarka? Nie wiem. Jeśli tak, to należy to zgłosić. Zarzuty o dyskryminację ze względu na płeć, to zarzuty łamania konstytucji, więc wypadałoby też uważać, czy aby nie są bezpodstawne.
08-04-2014 00:07 
 Ocena 8 na 8
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Albo może wreszcie zacząć traktować ludzi równo, nie zwracając uwagi co im między nogami dynda,
>-Dokładnie tak powinno być, choć trochę inaczej to rozumiem. Mówiąc o równości płac mam na myśli charakter pracy i wydajność, a nie płeć pracującego. Taka sam płaca za tę sama pracę. Dwóch mężczyzn wykonujących tę samą pracę też powinno być jednakowo wynagradzanych.

Eche. Czyli tak. Jeśli mężczyzn zaczniemy społecznie przymuszać do wyrabiania dodatkowego, darmowego etatu w opiece nad dziećmi i organizacji domów, to trzeba im zmniejszyć pensje i zablokować awanse, bo są nieefektywni? Ok. Idę na to. Nawet od jutra. Ogólnopolska kampania "Won do dzieci i garów", tak ze 45% puli pracobiorców płci męskiej, ślepe losowanie po peselach. Kwik!

>Poza tym od dawna oczekuję jednego konkretnego przykładu, gdzie za dokładnie tę sama pracę, w tym samym zakładzie, ludzie z tym samym wykształceniem, stażem, kwalifikacjami, czasem pracy itd...dostają różne wynagrodzenie tylko ze względu na płeć.

Ja nie zostałam przyjęta do pracy, bo dano mi grzecznie do zrozumienia, że jestem w wieku rozrodczym i będę ciężarem dla firmy. Pan "w wieku rozrodczym" z gorszym od mojego CV (bo go znałam), jakoś się dostał. Będziesz mi coś jeszcze opowiadał?

I zapytaj w pierwszym lepszym szpitalu na oddziale, kto dłużej zasuwa na nocnych dyżurach i czeka na awans - lekarze, czy lekarki. Pogadaj prywatnie. I policz sobie, ile jest pielęgniarek i nauczycielek, a pielęgniarzy i nauczycieli. Zapytaj się parę osób na ulicy, jakie to są "kobiece" i "męskie" zawody, a potem sprawdź - jaka jest rozpiętość zarobków. I nie mydl mi tu oczu zapisami konstytucyjnymi. I budżetówką.

A teraz idę spać, bo jutro o 8:00-15:30 mam specjalizację, a od 16:00 pracę, z której dziś wróciłam o 21. Nie, nie w budżetówce

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-04-2014 08:27 
 Ocena 3 na 3
KORUND (4922 punktów)
>Eche. Czyli tak. Jeśli mężczyzn zaczniemy społecznie przymuszać
-Nigdy w życiu nikogo do niczego nie przymuszałem i nie mam zamiaru. Każdy ma swój rozum, na coś się decydujesz to ponosisz odpowiedzialność. Nie wiem jak jak chcesz przymusić pracodawcę, żeby za tę samą pracę płacił zależnie od stosunków domowych, czyli od tego kto myje gary, sprząta itp. i jak on to sprawdzi. I to już nie będzie zgodne z hasłem wykrzykiwanym na "manifach": "taka sam płaca za tę samą pracę".

>Ja nie zostałam przyjęta do pracy, bo dano mi grzecznie do zrozumienia, że jestem w wieku rozrodczym i będę ciężarem dla firmy. Pan "w wieku rozrodczym" z gorszym od mojego CV (bo go znałam), jakoś się dostał. Będziesz mi coś jeszcze opowiadał?
-Napisz list protestacyjny do Boga Ojca albo do matki ewolucji. Albo trzeba było zostać modelką czy inną "gwiazdą", można nic nie robić i nieźle żyć. A może byłaś zbyt agresywna na rozmowie i od razu miałaś listę pretensji i tego co ci się należy?

>I zapytaj w pierwszym lepszym szpitalu na oddziale, kto dłużej zasuwa na nocnych dyżurach i czeka na awans - lekarze, czy lekarki. Pogadaj prywatnie.
-Ktoś bierze bierze dłuższe dyżury za darmo? I to akurat kobiety? Kobiet lekarzy jest mniej, ale znam takie, które są ordynatorami oddziałów i płeć nie była przeszkodą. To co powiedziała jedna baba drugiej babie to nie argumenty na cokolwiek.

>I nie mydl mi tu oczu zapisami konstytucyjnymi. I budżetówką.
-A o co chodzi jeśli nie o zapisy, czego się domagasz? Jak ma działać prawo, w tym prawo pracy? Na zasadzie konsultacji specjalnych komisji z Elką Ponurą?
-Nadal nie poznałem przykładu, ani jednego, gdzie za tę sama pracę jest różne wynagrodzenie ze względu na płeć. Więc nie mydl oczu plotkami i swoimi kompleksami.
08-04-2014 09:31 
 Ocena 7 na 7
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>Eche. Czyli tak. Jeśli mężczyzn zaczniemy społecznie przymuszać
>-Nigdy w życiu nikogo do niczego nie przymuszałem i nie mam zamiaru. Każdy ma swój rozum, na coś się decydujesz to ponosisz odpowiedzialność. Nie wiem jak jak chcesz przymusić pracodawcę, żeby za tę samą pracę płacił zależnie od stosunków domowych, czyli od tego kto myje gary, sprząta itp. i jak on to sprawdzi. I to już nie będzie zgodne z hasłem wykrzykiwanym na "manifach": "taka sam płaca za tę samą pracę".

*facepalm* Czytać nie umiesz? Jeśli dziecko ma dwoje rodziców, to niech oboje przejmą za nie odpowiedzialność, a nie - zwalamy wszystko na mamusię, a potem klepiemy tatusia po główce, że jest lepszy w pracy, bo nigdy nie bierze zwolnień i nie wychodzi wcześniej, taki jest pracowity, dajmy mu awans. Nie mówiąc o podejściu "pani będzie miała dzieci". A pan nie. Pan ma tylko plemniki, później już go nic nie obchodzi.

>-Napisz list protestacyjny do Boga Ojca albo do matki ewolucji. Albo trzeba było zostać modelką czy inną "gwiazdą", można nic nie robić i nieźle żyć. A może byłaś zbyt agresywna na rozmowie i od razu miałaś listę pretensji i tego co ci się należy?

Wiesz, mogłabym ci tłumaczyć jak krowie na rowie, opisywać jak przebiegała rozmowa, ale już widzę, że z góry wiesz lepiej - ja na rozmowie byłam agresywna, a kolega pewnie świadomie negocjował warunki, c'nie? Mężczyźni walczą jak lwy, kobiety mają nieracjonalne wymagania... Tak, tak. Gdzie się babo pchasz do pracy za równe pieniądze.

>-Ktoś bierze bierze dłuższe dyżury za darmo? I to akurat kobiety? Kobiet lekarzy jest mniej, ale znam takie, które są ordynatorami oddziałów i płeć nie była przeszkodą. To co powiedziała jedna baba drugiej babie to nie argumenty na cokolwiek.

Wow. Mobbing pewnie też uważasz za góralską baśń, co?

Nb, ja znam facetów, którzy są z dziećmi w domu na urlopie kiedy ich partnerka pracuje, no i co? Chwilowo to nie jest norma, nie opowiadaj mi, że jedna czy druga dobrze ustawiona kobieta wyrównuje całość stosunków na rynku pracy. Proszę cię. Bo mnie śmiechem zabijesz.

>>I nie mydl mi tu oczu zapisami konstytucyjnymi. I budżetówką.
>-A o co chodzi jeśli nie o zapisy, czego się domagasz? Jak ma działać prawo, w tym prawo pracy? Na zasadzie konsultacji specjalnych komisji z Elką Ponurą?

Nie, ma nie być sytuacji typu "Pana Edka dajemy na etat, a panią Anię potrzymamy na dziele, bo młoda jest, ma dzieci, albo się dorobi następnego, albo jej zachoruje" etc, etc. Jeśli nie widzisz, skąd się takie coś bierze i nie uważasz, że coś jest nie tak, to nic ci już nie pomoże. Chyba.

>-Nadal nie poznałem przykładu, ani jednego, gdzie za tę sama pracę jest różne wynagrodzenie ze względu na płeć. Więc nie mydl oczu plotkami i swoimi kompleksami.

Ja mam to szczęście, że pracuję bardzo specjalistycznie, więc mi nikt nie podskoczy. Ale co mam ci teraz zrobić, świadectwa podpisane podesłać? Jak dla ciebie każda "baba" na rynku pracy to tylko ryzyko dla pracodawcy i w ogóle zmyśla, że jest nierówno, albo nie chce się kłócić z pracodawcą trzymającym w garści jej śmieciówkę?

Weź, człowieku, są pewne granice ślepoty społecznej, które za chwilę przekroczysz i wrócisz po drugiej stronie. Co ja mam, googlać ci różnice płacowe kobiet i mężczyzn w zawodach? Sam sobie znajdź. Ja mam tylko przerwę w zajęciach. Ta ambitna jestem, zawodowo od 8 do 21.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
08-04-2014 10:08 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>*facepalm* Czytać nie umiesz? Jeśli dziecko ma dwoje rodziców, to niech oboje przejmą za nie odpowiedzialność, a nie - zwalamy wszystko na mamusię,
-A kto wszystko zwala na mamusię? Operujesz stereotypami.

>Pan ma tylko plemniki, później już go nic nie obchodzi.
-Żałosne uogólnienia. Ktoś cię zmuszał do przyjmowania plemników? Trzeba było sobie lepszego samca wybrać. Ja mam za to odpowiadać i tłumaczyć się za innych samców?

>>-Ktoś bierze bierze dłuższe dyżury za darmo? I to akurat kobiety? Kobiet lekarzy jest mniej, ale znam takie, które są ordynatorami oddziałów i płeć nie była przeszkodą. To co powiedziała jedna baba drugiej babie to nie argumenty na cokolwiek.
>Wow. Mobbing pewnie też uważasz za góralską baśń, co?
Co co? Czy jest legalny? Ktoś go popiera oficjalnie? Zabrania ci ktoś z tym walczyć? Żadna odgórna decyzja nie zmieni ludzkich zachowań. Dlatego wciąż obowiązuje kodeks karny.

>>-Nadal nie poznałem przykładu, ani jednego, gdzie za tę sama pracę jest różne wynagrodzenie ze względu na płeć. Więc nie mydl oczu plotkami i swoimi kompleksami.
>Ja mam to szczęście, że pracuję bardzo specjalistycznie, więc mi nikt nie podskoczy. Ale co mam ci teraz zrobić, świadectwa podpisane podesłać?
-I co wynika z tych świadectw?

>Weź, człowieku, są pewne granice ślepoty społecznej, które za chwilę przekroczysz i wrócisz po drugiej stronie. Co ja mam, googlać ci różnice płacowe kobiet i mężczyzn w zawodach?
-Jeżeli twierdzisz, że takowe istnieją to tak, twoja rola przedstawić argumenty.
08-04-2014 21:12 
 Ocena 5 na 5
Elka I Ponura (7473 punktów)
>>*facepalm* Czytać nie umiesz? Jeśli dziecko ma dwoje rodziców, to niech oboje przejmą za nie odpowiedzialność, a nie - zwalamy wszystko na mamusię,
>-A kto wszystko zwala na mamusię? Operujesz stereotypami.

Nie no, jasne! Kobiety są mniej atrakcyjne na rynku pracy, bo muszą się zajmować rodzinami; muszą się zajmować rodzinami, bo panowie mężowie chcąc być bardziej atrakcyjni na rynku pracy, nie mogą mieć obowiązków domowych - a muszą być bardziej atrakcyjni, bo żona mniej zarabia, bo jest mniej atrakcyjna...

Wait, what?

>>Pan ma tylko plemniki, później już go nic nie obchodzi.
>-Żałosne uogólnienia. Ktoś cię zmuszał do przyjmowania plemników? Trzeba było sobie lepszego samca wybrać. Ja mam za to odpowiadać i tłumaczyć się za innych samców?

No, jeśli wszystkie kobiety są gorsze na rynku pracy "bo może im się ciąża zdarzyć", odpowiedzialność grupowa, to co - w drugą stronę już nie może być? Ponadto - chcesz mi powiedzieć, że kobieta sobie sama te plemniki podstępnie, nocą, podkrada i implantuje? Staaaaaary, cofnąłeś się o jakieś 600 lat w pomysłach!

>Co co? Czy jest legalny? Ktoś go popiera oficjalnie? Zabrania ci ktoś z tym walczyć? Żadna odgórna decyzja nie zmieni ludzkich zachowań. Dlatego wciąż obowiązuje kodeks karny.

Ty w Polsce żyjesz? Chyba nie bardzo. W tym kraju mimo kodeksów da się zwolnić ciężarną, człowieka na okresie ochronnym, na chorobowym.

A jak się z kimś walczy o cokolwiek kobiecego, to właśnie tak się kończy - kolejny koleś pyskujący, że kobity są rozpuszczone i jak nie chcą mieć mniejszych pensji, to niech nie idą na macierzyńskie. Ale, ale - niech jakoś nadal rodzą, bo nam podatników na następne lata brakuje. Społeczeństwo się starzeje. I tylko te wykształcone i pracowite, bo patologii z dziedzicznym bezrobociem to już mamy po kokardki. To może się, panowie, zdecydujcie - albo mamy jakoś pogodzić to rodzenie z normalnym życiem, albo sobie sami nowe pokolenia hodujcie. Chociażby na petrim. See ya!

>-Jeżeli twierdzisz, że takowe istnieją to tak, twoja rola przedstawić argumenty.
Nope. To ty twierdzisz, że te nierówności to wymysły są, nikt do niczego nikogo nie zmusza, szklany sufit w proszku, jest pięknie. Powiedz to pielęgniarkom - ale potem szybko biegaj, bo możesz skończyć marnie.

Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
09-04-2014 10:44 
 Ocena 2 na 2
KORUND (4922 punktów)
>>-Jeżeli twierdzisz, że takowe istnieją to tak, twoja rola przedstawić argumenty.
>Nope. To ty twierdzisz, że te nierówności to wymysły są, nikt do niczego nikogo nie zmusza, szklany sufit w proszku, jest pięknie. Powiedz to pielęgniarkom - ale potem szybko biegaj, bo możesz skończyć marnie.

-A co z tymi pielęgniarkami, wściekłe i nieszczepione? Pielęgniarz ma wyższa stawkę za podłączenie wenflonu? A może ktoś siłą je trzyma w zawodzie?
08-04-2014 18:20 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
>Ja mam to szczęście, że pracuję bardzo specjalistycznie, więc mi nikt nie podskoczy.

>Weź, człowieku, są pewne granice ślepoty społecznej, które za chwilę przekroczysz i wrócisz po drugiej stronie.

<<To już nie domysły, to fakty. Jak pokazują statystyki, "słaba płeć" na przestrzeni ostatnich kilku lat bardzo się wzmocniła... W Wielkiej Brytanii mężczyźni padają ofiarami przemocy domowej tak samo często jak kobiety. W Nowej Zelandii to wręcz panie określane są mianem "płci dominującej", zaś w USA w 40 na 100 przypadków rękę na współmałżonka podnoszą kobiety. A jak jest w Polsce?
Okazuje się, że polscy faceci również wiedzą, co to ból. Według statystyk policyjnych, w okresie ostatniego dziesięciolecia liczba notowanych przypadków przemocy domowej na mężczyznach potroiła się. Nie chodzi jednak tylko o przemoc fizyczną lecz przede wszystkim psychiczną. >>
facet.wp.p(*)83,wid,16041337,wiadomosc.html

Kopernik też była kobietą?
08-04-2014 18:49 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Okazuje się, że polscy faceci również wiedzą, co to ból. Według statystyk policyjnych, w okresie ostatniego dziesięciolecia liczba notowanych przypadków przemocy domowej na mężczyznach potroiła się. Nie chodzi jednak tylko o przemoc fizyczną lecz przede wszystkim psychiczną. >>facet.wp.p(*)83,wid,16041337,wiadomosc.html
>Kopernik też była kobietą?

A gdy dojdzie do rozwodu to:
.......Rozwód po polsku jest czymś więcej niż ustaniem związku małżeńskiego między kobietą a mężczyzną. Najczęściej jest to także rozwód ojca z dzieckiem. Ponad 98 proc. spraw kończy się przyznaniem matce bezpośredniej opieki nad dzieckiem. - Najgorsza matka jest w ocenie sądów lepsza od najlepszego ojca. Choćby była i prostytutką, choćby nie potrafiła zapewnić dziecku godziwych, elementarnych warunków prawidłowego rozwoju - mówią w Stowarzyszeniu Obrony Praw Ojców. - Jedna łza w oku "matki Polki" wystarczy, by "ten drań" był bez szans.....
09-04-2014 09:26 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Coś za coś, panowie, coś za coś... Kobiety, które inaczej nie mogą się odegrać odgrywają się, jak mogą.
A najciekawsze jest to, że najmocniej przeciwko przyznawaniu dzieci matkom protestują ci ojcowie, którzy w życiu w stronę dzieci palcem nie kiwnęli *, pomijając zabawę kolejką elektryczną. No, paradoks taki...

* Ci, którzy intensywnie "kiwali" na ogół nie są przez partnerki/byłe partnerki ** tępieni i mają świetny, nawet codzienny, kontakt z dziećmi, nawet jeśli z nimi nie mieszkają. Kobieta umie docenić wartość mężczyzny, nawet swojego byłego.
** no, chyba że partnerka jest idiotką, ale to już dopust taki.
08-04-2014 08:47 
 Ocena 3 na 3
farmer (22440 punktów)
>Ja nie zostałam przyjęta do pracy, bo dano mi grzecznie do zrozumienia, że jestem w wieku rozrodczym i będę ciężarem dla firmy. Pan "w wieku rozrodczym" z gorszym od mojego CV (bo go znałam), jakoś się dostał. Będziesz mi coś jeszcze opowiadał?

I wcale się nie dziwię. To pokłosie tego jak pewna część kobiet podchodziła do pracy.
Zatrudnić się tylko po to by wskoczyć na ZUS.
To chyba logiczne że pracodawca ma prawo dbać o swoje interesy nie mając nic na to że za kilka dni w chwilach uniesienia możesz mu przynieść kwit od doktora o czasowej niezdolności do pracy.
08-04-2014 09:07 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
No, tu Ci się trochę poplotło.
Skąd Ty możesz mieć wiadomości o tym, jak "pewna część kobiet" podchodziła do pracy? Jaka część konkretnie? 5%, 20%, 80%? I konkretnie jak podchodziła? Moje żeńskie środowisko podchodziło tak, że kończyło się szkołę/studia i szło się do pracy normalnie, bo siedzenie w domu, zwłaszcza jak się nie miało małych dzieci ani w ogóle własnej rodziny, to dyshonor był i pasożytnictwo, pieniądze zawsze się przydawały, a jeszcze jak się robiło to, co się lubiło, co było wręcz pasją, to już była pełnia szczęścia.
Poza tym ciekawa jestem, co zrobi pracodawca, jak mu świeżo zatrudniony facet przyniesie półroczne zwolnienie na złamaną z przemieszczeniem nogę albo przeszczepioną wątrobę.
Moja współpracownica właśnie poszła rodzić. Przez całą ciążę była na zwolnieniu niecały tydzień, jak się przeziębiła i sama ją wygoniłam, żeby mi wirusów nie siała i poleżała spokojnie w domu, zamiast latać po robocie. To, że kobiety w ciąży ciągle siedzą na zwolnieniach, to mit.
I jeszcze ostrzeżenie - jak będziecie tak traktować kobiety na rynku pracy, to ucho od śledzia zobaczycie, a nie przyrost naturalny. Tylko patologia będzie się rozmnażać jak dotychczas, ale z tego to raczej ani większego pożytku, ani emerytur przeważnie nie będzie. Powinniście kobiety w brudne pięty całować, że raczą zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. Bo nie muszą i co im zrobicie, jak nie będą chciały? No? A takich jest coraz więcej...
08-04-2014 09:23 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>No, tu Ci się trochę poplotło.
>Skąd Ty możesz mieć wiadomości o tym, jak "pewna część kobiet" podchodziła do pracy?

Tak na szybko to

....Od stycznia 2009 do 30 czerwca 2012 r. ZUS odmówił lub kazał zwrócić zasiłek 1716 kobietom.....

reszta z życia.


>Poza tym ciekawa jestem, co zrobi pracodawca, jak mu świeżo zatrudniony facet przyniesie półroczne zwolnienie na złamaną z przemieszczeniem nogę albo przeszczepioną wątrobę.

To chyba nie to samo, bo ja zwracam uwagę bardziej na wyłudzenia
>Moja współpracownica właśnie poszła rodzić. Przez całą ciążę była na zwolnieniu niecały tydzień, jak się przeziębiła i sama ją wygoniłam, żeby mi wirusów nie siała i poleżała spokojnie w domu, zamiast latać po robocie. To, że kobiety w ciąży ciągle siedzą na zwolnieniach, to mit.

Nie. Polska to duży kraj.
08-04-2014 11:25 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Tak na szybko to
>....Od stycznia 2009 do 30 czerwca 2012 r. ZUS odmówił lub kazał zwrócić zasiłek 1716 kobietom.....

Ciekaw jestem jak wyglądałaby statystyka, gdyby kontrolować co robią na "chorobowym" polscy żołnierze zawodowi (prawie wyłącznie mężczyźni)
1. Podczas chorobowego nikt nie ma prawa żołnierza sprawdzić
2. Chorobowe płatne 100% pensji

Wniosek?


>>To, że kobiety w ciąży ciągle siedzą na zwolnieniach, to mit.
>Nie. Polska to duży kraj.
I wiele kobiet pracodawca woli wysłać na płatne z ZUSu chorobowe niż wysilać się i znaleźć inne stanowisko pracy niż wymagające fizycznej pracy lub kontaktu z formaliną.
08-04-2014 13:26 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Tak na szybko to
>>....Od stycznia 2009 do 30 czerwca 2012 r. ZUS odmówił lub kazał zwrócić zasiłek 1716 kobietom.....
>Ciekaw jestem jak wyglądałaby statystyka, gdyby kontrolować co robią na "chorobowym" polscy żołnierze zawodowi (prawie wyłącznie mężczyźni)
>1. Podczas chorobowego nikt nie ma prawa żołnierza sprawdzić
>2. Chorobowe płatne 100% pensji
>Wniosek?

Nie słyszałem by ktoś szedł do wojska wyrwać kilka miesięcy chorobowego choć nie wykluczam. To że w budżetówce może być patologia to inna sprawa. Czym innym jest iść zatrudnić się z premedytacją po to by wyrwać kilka zł na macierzyńskim.

I sorry, ale ja nie przytaczam jakiś ekstremalnych przykładów, to się dzieje. Bo nie wiem w czym jest problem. Kobiety tak robią i będą robić.

Zresztą daleko szukać. A co robi żona jednego znanego posła kilka lat na ZUS-ie będąc zatrudniona w jednej dużej polskiej firmie?

............W pracy nie pojawiła się od dwóch lat. W tym czasie była już na zwolnieniu chorobowym, świadczeniu rehabilitacyjnym, urlopie macierzyńskim, urlopie wypoczynkowym oraz urlopie wychowawczym, z którego wróciła 4 września tego roku, by dzień później przedstawić zwolnienie lekarskie, na którym jest do dziś..............

>>>To, że kobiety w ciąży ciągle siedzą na zwolnieniach, to mit.
>>Nie. Polska to duży kraj.

Oczywiście wałki są i będą niezależnie od płci. Ale są i dają być może fałszywy obraz dla innych kobiet. Ale czy to moja wina.

Równie dobrze mogę mieć pretensje do rodaków za granicą że kradną piją itd wystawiając laurkę tym którzy są na wakacjach. Czy to oznacza że kradniemy i pijemy na potęgę?
08-04-2014 13:39 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>>Tak na szybko to
>>>....Od stycznia 2009 do 30 czerwca 2012 r. ZUS odmówił lub kazał zwrócić zasiłek 1716 kobietom.....
>>Ciekaw jestem jak wyglądałaby statystyka, gdyby kontrolować co robią na "chorobowym" polscy żołnierze zawodowi (prawie wyłącznie mężczyźni)
>>1. Podczas chorobowego nikt nie ma prawa żołnierza sprawdzić
>>2. Chorobowe płatne 100% pensji
>>Wniosek?
>Nie słyszałem by ktoś szedł do wojska wyrwać kilka miesięcy chorobowego choć nie wykluczam.

Przecież nie piszę o tym, że ktoś poszedł do wojska wyrwać kilka miesięcy chorobowego. Dzisiejsza polska armia to zawodowcy. którzy ida do pracy na minimum 15 lat. W tym czasie mają prawo do chrobowego 100 % płatnego i nie WOLNO ich kontrolować czy np w czasie chroby nie podróżują turystyczne po Afryce, więc korzystają. Dlatego liczba, którą podałeś dotycząca odmów chorobowego dla kobiet po prostu fałszuje obraz rzeczywistości. Czeska prasa kpiła ostatnio, czy polska armia jest potrzebna w NATO skoro średnio co dziesiąty polski żołnierz zawsze jest na chorobowym!

>To że w budżetówce może być patologia to inna sprawa.
Nie słyszałem o uczciwym kraju w którym wojsko byłoby niebudżetowe

>Czym innym jest iść zatrudnić się z premedytacją po to by wyrwać kilka zł na macierzyńskim.
Policzmy: Pracownica w fabryce zaczyna pracę po maturze (19 lat) pracuje do emerytury (60 lat) w tym załóżmy 6 lat wypada z życiorysu na dzieci pozostaje 35 lat pracy
Żołnierz zawodowy pracuje o 20 lat mniej.

>I sorry, ale ja nie przytaczam jakiś ekstremalnych przykładów, to się dzieje. Bo nie wiem w czym jest problem. Kobiety tak robią i będą robić.
Kobiety, mężczyźni... To nie jest sprawa płci.
08-04-2014 14:38 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

Nie wiem o co chodzi z wojskiem Ci. Pomijasz kluczowy problem

Zresztą daleko szukać. A co robi żona jednego znanego posła kilka lat na ZUS-ie będąc zatrudniona w jednej dużej polskiej firmie?

............W pracy nie pojawiła się od dwóch lat. W tym czasie była już na zwolnieniu chorobowym, świadczeniu rehabilitacyjnym, urlopie macierzyńskim, urlopie wypoczynkowym oraz urlopie wychowawczym, z którego wróciła 4 września tego roku, by dzień później przedstawić zwolnienie lekarskie, na którym jest do dziś..............

Może odnoś się do sprawy a nie wplątujesz problemy z armii.

Wszystko zafałszowuje, ale jest. Bo Ty marginalizujesz problem przytaczając "burdel" w innej instytucji. Rozwadniasz.

....Pomogę kobiecie w ciąży otrzymać duży ZUS z tytułu urodzenia dziecka", "Możesz dostać kilkanaście tysięcy złotych. Zajmę się całą sprawą, mam w tym doświadczenie, jestem prawnikiem." - takie ogłoszenia pojawiają się na plakatach w całej Polsce w Internecie

Znajdź mi podobne ogłoszenie do Twojej sytuacji z armii.
08-04-2014 15:11 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Nie wiem o co chodzi z wojskiem Ci. Pomijasz kluczowy problem
>Zresztą daleko szukać. A co robi żona jednego znanego posła kilka lat na ZUS-ie będąc zatrudniona w jednej dużej polskiej firmie?
>............W pracy nie pojawiła się od dwóch lat.

Jeden przykład to ten kluczowy problem? Jeden przykład nie stanowi żadnej statystyki, ale skoro uważasz inaczej... Poszukiwałem grupy do kulkumiesięcznego zlecenia na Syberii (robota w geofizyce). Zgłosił się zawodowy oficer, fachowiec (!) pytałem jak chce pracować pół roku poza Polską, odpowiedział "wezmę chorobowe"

>Może odnoś się do sprawy a nie wplątujesz problemy z armii.
Do tej jednej sprawy? Nie warto

>Wszystko zafałszowuje, ale jest. Bo Ty marginalizujesz problem przytaczając "burdel" w innej instytucji. Rozwadniasz.
>....Pomogę kobiecie w ciąży otrzymać duży ZUS z tytułu urodzenia dziecka", "Możesz dostać kilkanaście tysięcy złotych. Zajmę się całą sprawą, mam w tym doświadczenie, jestem prawnikiem." - takie ogłoszenia pojawiają się na plakatach w całej Polsce w Internecie
Czyli potrzebny jest prawnik (prawdopodobnie oszust) .... w wojsku nie jest potrzebny, po prostu nie przychodzi się do pracy, przedstawia lewe chorobowe i NIKT nie może nic zrobić, nawet nie można sprawdzić czy jest chory!

>Znajdź mi podobne ogłoszenie do Twojej sytuacji z armii.
Takie ogłoszenia dla mężczyzn w armii są zbędne, im się należy bez starań. Nawet bez ciąży. Gdybym był polskim obywatelem, wolałym finansować 100 ciąż niż jednego mundurowego darmozjada, z tych ciąż przynajmniej pożytek będzie.

Nie ma zależności między płcią, a skłonnością do oszukiwania państwa.
farmer (22440 punktów)

Powiedz mi czy słyszałeś o tym by ktoś zatrudniał się do armii w celu pójścia na chorobowe.
Powiedz mi czy słyszałeś o tym by kobieta zatrudniała się w celu pójścia na macierzyński?



Prościej nie mogę.
08-04-2014 19:14 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>Powiedz mi czy słyszałeś o tym by ktoś zatrudniał się do armii w celu pójścia na chorobowe.
Nie
>Powiedz mi czy słyszałeś o tym by kobieta zatrudniała się w celu pójścia na macierzyński?
Nie

Natomiast słyszałem o ludziach, którzy szli do armii po to, aby się nie napracować "przed 40 emeryturka, potem się pożyje"
08-04-2014 19:32 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Natomiast słyszałem o ludziach, którzy szli do armii po to, aby się nie napracować "przed 40 emeryturka, potem się pożyje"

Nie no szarley to jest mundurówka. Inna bajka.
Dzięki hojności państwa mamy 35-36-letnich emerytów, zwykle zdrowych i jak najbardziej zdolnych do pracy. To wie dziecko.

Jeśli nie słyszałeś o kobietach zatrudniających się po urlop macierzyński to nic nie poradzę.
Słyszeli o tym zapewne pracodawcy mający obawy przed kobietami.
08-04-2014 19:54 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Natomiast słyszałem o ludziach, którzy szli do armii po to, aby się nie napracować "przed 40 emeryturka, potem się pożyje"
>Nie no szarley to jest mundurówka. Inna bajka.

Farmer :
Cytat:
Powiedz mi czy słyszałeś o tym by ktoś zatrudniał się do armii w celu pójścia na chorobowe.

Cały czas rozmawiamy o armii, a Ty teraz odkrywasz , że to mundurówka?

>Dzięki hojności państwa mamy 35-36-letnich emerytów, zwykle zdrowych i jak najbardziej zdolnych do pracy. To wie dziecko.
Tak i weź się wprzódzi za tę patologię, zanim zaczniesz winić kobiety, że zachodząc w ciążę idą na urlopy macierzyńskie. Wyliczyłem Ci, że więcej pracuje kobieta z dwójką dzieci niż Wielce Honorowy i Patriotyczny Polski Oficer w Służbie Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.
Nawet robotnica , która urodzi pięcioro dzieci ma na utrzymaniu tego oficera - emeryta, bo pracuje dłużej.
(ciekawe, że jego jaśnie oficerskiego honoru nie plami, że jest na utrzymaniu salowych i sprzątaczek)

>Jeśli nie słyszałeś o kobietach zatrudniających się po urlop macierzyński to nic nie poradzę.
>Słyszeli o tym zapewne pracodawcy mający obawy przed kobietami.

Znam pracodawcę, który z dumą mówi, że jeszcze żaden pracownik mu nie odszedł inaczej jak na emeryturę i znam takiego u którego sprzedawczyni pracuje 30 dni w miesiącu.
Zapewne są też tacy, którzy przyjmą młodą kobietę tylko wtedy, kiedy przyniesie w słoiku swoją macicę.

Polscy pracodawcy nie dojrzeli jeszcze do stwierdzenia, że warto zabiegać o lojalność pracowników, bo to jest kapitał równie cenny jak maszyny.
farmer (22440 punktów)

>Cały czas rozmawiamy o armii, a Ty teraz odkrywasz , że to mundurówka?

Nie, Ty t chcesz mówić. Uciekasz od pytań i tematu. Załóż temat patologi w mundurówce a podam ci kilka przykładów z życia ale tymczasem porozmawiajmy o kobietach zatrudniających się w celu brania świadczeń.
08-04-2014 20:17 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Cały czas rozmawiamy o armii, a Ty teraz odkrywasz , że to mundurówka?
>Nie, Ty t chcesz mówić. Uciekasz od pytań i tematu. Załóż temat patologi w mundurówce a podam ci kilka przykładów z życia ale tymczasem porozmawiajmy o kobietach zatrudniających się w celu brania świadczeń.
>

Uściślij. Jeśli 20 letnia dziewczyna podejmie pracę w sklepie, po dwóch latach wyjdzie za mąż, po następnych dwóch zajdzie w ciążę, to wyłudza świadczenie?
farmer (22440 punktów)
>>>Cały czas rozmawiamy o armii, a Ty teraz odkrywasz , że to mundurówka?
>>Nie, Ty t chcesz mówić. Uciekasz od pytań i tematu. Załóż temat patologi w mundurówce a podam ci kilka przykładów z życia ale tymczasem porozmawiajmy o kobietach zatrudniających się w celu brania świadczeń.
>>
>Uściślij. Jeśli 20 letnia dziewczyna podejmie pracę w sklepie, po dwóch latach wyjdzie za mąż, po następnych dwóch zajdzie w ciążę, to wyłudza świadczenie?

Nie. Samo życie. Ale gdy podejmie pracę tylko po to by "zawiesić" się na świadczeniach to tak.

wpisałem na szybko teraz

.......W poniedziałek zaczynam nowa prace ze skierowania z urzędu pracy,jestem w 5miesiacu ciąży chce sie dowiedzieć ile dni muszę przepracować aby móc iść na L4 i miec prawo do urlopu maciezynskiego.(umowe mam podpisac na okres 12 miesiecy,).....

więcej tu
forumprawn(*)65-podjecie-pracy-w-ciazy.html
08-04-2014 20:36 
 Ocena 5 na 5
szarley (54913 punktów)

>>Uściślij. Jeśli 20 letnia dziewczyna podejmie pracę w sklepie, po dwóch latach wyjdzie za mąż, po następnych dwóch zajdzie w ciążę, to wyłudza świadczenie?
>Nie. Samo życie. Ale gdy podejmie pracę tylko po to by "zawiesić" się na świadczeniach to tak.
>wpisałem na szybko teraz
>.......W poniedziałek zaczynam nowa prace ze skierowania z urzędu pracy,jestem w 5miesiacu ciąży chce sie dowiedzieć ile dni muszę przepracować aby móc iść na L4 i miec prawo do urlopu maciezynskiego.(umowe mam podpisac na okres 12 miesiecy,).....

Pracownik chce znać swoje prawa. To jest normalne.
Jak to jest w przypadku mundurówki? nie musi pytać. Ma przywileje o których ta ciężarna dziewczyna może tylko pomarzyć, nawet jeśli urodzi dziewięcioraczki.
Przy czym ona zapewne po urodzeniu wrci do pracy i będzie pracować do emerytury, mundurowy będzie się oprd... na jej koszt dożywotnio.

Nie wiem co chcesz udowodnić. zapewne to, że znajdzie się pewna grupa kobiet, które będąc w ciąży szukają pracy, a przecież powinny potulnie z głodu zdechnąć, lub pod kościołem żebrać.
farmer (22440 punktów)

>Nie wiem co chcesz udowodnić. zapewne to, że znajdzie się pewna grupa kobiet, które będąc w ciąży szukają pracy, a przecież powinny potulnie z głodu zdechnąć, lub pod kościołem żebrać.

Ty poważnie?
To może powiedz mi łaskawie dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet w ciąży lub przed lub podejrzewając ich o to?

>Pracownik chce znać swoje prawa. To jest normalne.
ten problem nie istnieje, ludzie tylko chcą się dowiedzieć o przepisy ech...

....Mam konkretne pytania i proszę bez pouczeń i wykładów.
Jestem w 7 tygodniu ciąży i chce się zatrudnić fikcyjnie w firmie wujka który niestety ma to samo nazwisko. Czy jest już za późno na to? Czy ma to szanse powodzenia, czy ZUS dojdzie do tego podczas jakiejś kontroli? Czy w ogóle to kontrolują? Mam zamiar opłacać składkę przez miesiąc-dwa a później iść na zwolnienie. Zależy mi ponieważ mój chłopak słabo zarabia i nie wyobrażam sobie tego wszystkiego.


ech.... dziwię Ci się. Mieszkam w tym kraju już 37 lat, prawie dwadzieścia przepracowałem, parę lat za granicą. Wiem jak wygląda wyścig szczurów bo pracowałem w Warszawie w szklanym biurowcu (nie jako ochrona) i wiem jak wygląda szczur taki żywy bo pracowałem fizycznie.
Może Ty wiesz więcej (doświadczenie masz sądząc po wpisach)nie będę się licytował.
09-04-2014 08:23 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>>Nie wiem co chcesz udowodnić. zapewne to, że znajdzie się pewna grupa kobiet, które będąc w ciąży szukają pracy, a przecież powinny potulnie z głodu zdechnąć, lub pod kościołem żebrać.
>Ty poważnie?
>To może powiedz mi łaskawie dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet w ciąży lub przed lub podejrzewając ich o to?
1 Ponieważ boją się kosztów. I te koszta wcale nie wynikają z chęci wyłudzenia czegokolwiek !
2 Ponieważ większości polskich pracodawców wyłazi z butów ultraliberalna słoma i myślą tylko o tym jak utrzymać firmę z jaknajwiększym zyskiem nie zastanawiając się nad tym, że czasem warto zainwestować w pracownika.
3 Ponieważ państwo potrafi określać wymagania wobec pracodawców, ale w niczym nie pomaga w ich realizacji

Wystarczy?

Pytanie czy kilka oszustek powinno rzutować na ogląd całości?
Należ zwalczać oszustwa a nie odbierać prawa ciężarnym.

>>Pracownik chce znać swoje prawa. To jest normalne.
>ten problem nie istnieje, ludzie tylko chcą się dowiedzieć o przepisy ech...
No przecież prawa pracownicze są określone w przepisach

>....Mam konkretne pytania i proszę bez pouczeń i wykładów.
>Jestem w 7 tygodniu ciąży i chce się zatrudnić fikcyjnie w firmie wujka który niestety ma to samo nazwisko. Czy jest już za późno na to? Czy ma to szanse powodzenia, czy ZUS dojdzie do tego podczas jakiejś kontroli? Czy w ogóle to kontrolują? Mam zamiar opłacać składkę przez miesiąc-dwa a później iść na zwolnienie. Zależy mi ponieważ mój chłopak słabo zarabia i nie wyobrażam sobie tego wszystkiego.

Zdiagnozowano u mnie nieuleczalną chorobę jak mam się ubezpieczyć na życie, żeby ubezpieczyciel nie zorientował się i jednak wypłacił odszkodowanie?
Mam problemy finansowe, chciałbym ubezpieczyć życie żóny i dzieci a potem spalić dom żeby dostać odszkodowanie, ale tak, żeby mnie nie aresztowano....

W każdej grupie społecznej są oszuści.
09-04-2014 09:14 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>Nie wiem co chcesz udowodnić. zapewne to, że znajdzie się pewna grupa kobiet, które będąc w ciąży szukają pracy, a przecież powinny potulnie z głodu zdechnąć, lub pod kościołem żebrać.
>>Ty poważnie?
>>To może powiedz mi łaskawie dlaczego pracodawcy nie chcą zatrudniać kobiet w ciąży lub przed lub podejrzewając ich o to?
>1 Ponieważ boją się kosztów. I te koszta wcale nie wynikają z chęci wyłudzenia czegokolwiek !
>2 Ponieważ większości polskich pracodawców wyłazi z butów ultraliberalna słoma i myślą tylko o tym jak utrzymać firmę z jaknajwiększym zyskiem nie zastanawiając się nad tym, że czasem warto zainwestować w pracownika.
>3 Ponieważ państwo potrafi określać wymagania wobec pracodawców, ale w niczym nie pomaga w ich realizacji
>Wystarczy?

Nie, bo człowiek zatrudniający ludzi problem widzi tak.

A co znaczy ciężar, i jak go postrzegają pracodawcy pisałem już kilkakrotnie.
Więcej tu
wyborcza.b(*)3274,Ciaza_niszczy_etaty_.html

Opowiada pani Maria właścicielka biura tłumaczeń z Warszawy: - Zatrudniam 16 pracowników, praktycznie same młode kobiety. W ciągu ostatnich dwóch lat osiem z nich zaszło w ciążę i od razu poszły na zwolnienie lekarskie aż do porodu.

Jednej nie ma w pracy od 18 miesięcy. Ma zgodnie z prawem obowiązek wysłać mi zwolnienie wciągu siedmiu dni od jego otrzymania. I robi tak: w poniedziałek wysyła mi e-maila, że dostała zwolnienie na tydzień. W piątek idzie na pocztę i zwolnienie dochodzi do mnie w poniedziałek albo wtorek. Ja je wysyłam do ZUS. Ale zwolnienie jest już nieaktualne. I Zakład nie jest w stanie już skontrolować, czy ona faktycznie była chora, czy nie. A ona bierze kolejne.

- Zawsze zatrudniałam kobiety na umowie o pracę na czas nieokreślony. Chciałam być z nimi fair. Sama jestem kobietą i rozumiem, że narodziny dziecka to najważniejsze dla rodziców wydarzenie w życiu. Tyle że wiele pracownic to wykorzystuje i rozwala mi firmę - mówi pani Maria.

- Co pani zrobi?

- Trzy razy się zastanowię, zanim dam komuś etat. Zaproponuję umowę śmieciową.



>W każdej grupie społecznej są oszuści.

O tak.... to może przeanalizujmy FOZZ.
pl.wikiped(*)C5‚użenia_Zagranicznego
albo komisję majątkową. Tam się dopiero wałki kręci.
Tylko co ma piernik do wiatraka.

Chyba to że jak będzie rozmowa o oszustwach przy przetargach w MON to TY napiszesz o wyłudzających ubezpieczenia komunikacyjne. Tak to wiedzę.
09-04-2014 09:35 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
Co w takim razie proponujesz?
zakaz zatrudniania kobiet przed abrahamem?
likwidację zasiłków chorobowych dla ciężarnych?
likwidację urlopów macierzyńskich?

Co proponujesz?

8 kobiet na 16 zaszło w ciążę? Wybacz, nie wierzę!
50% ?????? Bangla Desz?
z tych 8 , wszytskie to oszustki natychmiast wyłudzające chorobowe aż do porodu?
100% ????????
Wybacz, naprawdę nie wierzę!

A może pani właścicielka ma niewłaściwe podejście do pracowników? Może wymaga pracy ponad siły? Może za 14 godzin na dobę płaci 1200?

I pomyśleć, że niektórzy ultraliberałowie sprzeciwiają się płaceniu podatków na stypendia, na kulturę, na pomoc socjalną,
"bo brzecież jak mi fiskus nie zabierze pieniędzy to będę mógł sponsorować stypendia, kulturę, pomoc socjalną"

G... większość na widok uciętej ręki powie
"Tyle się płótna zmarnowało"
(Reymont)

Geldhab się kłania!
farmer (22440 punktów)
>Co w takim razie proponujesz?

Ja tylko sygnalizuje problem i tyle. Problem podejścia ludzi do pracy i problem pracodawców. I jedni i drudzy mają za uszami.

Wiesz, to jest tak jak byś chciał się zatrudnić na kierowcę ciężarówki. Zapewniam Cię że będziesz posądzony o kradzieże paliwa.
Zrobią z Ciebie złodzieja na dzień dobry. Wiesz czemu? Bo kierowcy handlują tzw. oszczędnościami.

etransport.pl/forum71581.0.html

Problem który odbija się rykoszetem na innych. Tyle i nic po za to.


09-04-2014 10:20 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz K (280 punktów)
(zablokowany)
Człowiek konkretne fakty przedstawia - link, a Ty ze swoją niewiarą wyskakujesz. A może to, a może tamto. Co mnie na ten przykład Twoja niewiara czy uprzedzenia obchodzą. Z przykrością muszę stwierdzić, iż stajesz się mało wiarygodny - niczym religiant, któremu wiara/niewiara trzeźwość myślenia zaciemnia.
09-04-2014 12:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Człowiek konkretne fakty przedstawia - link, a Ty ze swoją niewiarą wyskakujesz. A może to, a może tamto. Co mnie na ten przykład Twoja niewiara czy uprzedzenia obchodzą. Z przykrością muszę stwierdzić, iż stajesz się mało wiarygodny - niczym religiant, któremu wiara/niewiara trzeźwość myślenia zaciemnia.
>

A może to właśnie mój sceptycyzm zaburza wiarę w każde objawione słowo Pracodawców Polskich?
Sam pomyśl: kobieta zatrudnia 16 pracownic, z czego 8 zachodzi w ciąże (50%) i wszystkie wyłudzają chorobowe na cały okres ciąży?
Jakie jest prawdopodobieństwo takiego wydarzenia?

Powtórzę: znam właściciela niewielkiej fabryczki (kulkudziesięciu zatrudnionych), który jest dumny z faktu, że żaden pracownik jeszcze od niego nie odszedł do innego pracodawcy. Myślisz, że go oszukują na paliwie, na chorobowym, na kartach zegarowych ? Wątpię. Godziwie płaci, dba o pracowników, szanuje ich a w razie potrzeby żaden mu nie odmówi przyjścia do pracy w dniu wolnym, zostania po godzinach...

Znam też innych, którzy potrafią "oszczędzać" na okularach, rękawicach... Tachografy wprowadzono nie dlatego, że kierowcy łamali przepisy, ale dlatego, że byli do tego zmuszani.
09-04-2014 09:53 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)
Coś mi się widzi, że ta historyjka jest z palca wyssana. Właścicielka biura tłumaczeń nie umie tak zorganizować pracy kobiecie w ciąży, żeby ta tłumaczenia robiła w domu i wysyłała je gotowe mailem? Żeby nie musiała iść na zwolnienie lekarskie? Eeeee... Propagandę Waść szerzysz.
farmer (22440 punktów)
>Coś mi się widzi, że ta historyjka jest z palca wyssana.
> Eeeee... Propagandę Waść szerzysz

Prof. Środa o triku z zasiłkiem od ZUS na ciążę: To państwo nauczyło nas kombinować

wyborcza.p(*)lkiem_od_ZUS_na_ciaze__To.html

Temat dotyczy trochę innego podejścia do tych spraw.....chodziło o większą kasę.
09-04-2014 14:51 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
Ale dziwisz się, że ludzie tak robią? Przepisy na to pozwalają, to raz. Dwa, że jak taka osoba ma do wyboru - popełnić czyn nieetyczny (tu: oszustwo) i żyć w miarę jak człowiek albo klepać biedę z małym dzieckiem, to co wybierze? Ergo - przepisy w Polsce są kryminogenne. Ale czy to na pewno wina tych kobiet?
farmer (22440 punktów)
>Ale dziwisz się, że ludzie tak robią?

To zupełna inna sprawa, ocena moralna itd. Ja wskazałem jedynie problem dlaczego potem inni mają problem z uzyskaniem pracy. Co rzutuje na opinię o pracownikach itd.

Dlaczego kobiety postrzega się z automatu jak np tu:

Kamila Słowik pozwała ZUS do Sądu Okręgowego. Wygrała, ale ubezpieczyciel złożył apelację od wyroku.
W środę przed sądem apelacyjnym, pełnomocnik ZUS przekonywał, że zatrudnienie kobiety w 6 miesiącu ciąży jest niewiarygodne, bo w tym okresie to już ona idzie na zwolnienie chorobowe.
..... Odwoływał się przede wszystkim do powszechnych stereotypów. Sugerował, że kobieta dostała etat tylko dlatego, żeby wyłudzić świadczenie, a ułatwił jej to fakt, że pracodawcą był jej partner. Kwestionował wiarygodność wielu świadków, którzy potwierdzali że kobieta faktycznie wykonywała pracę.
Sąd jednak odrzucił te argumenty, szczególnie że nie były one poparte żadnymi dowodami. Z przedstawionych dokumentów wynikało bowiem jednoznacznie, że kobieta faktycznie wykonywała pracę prawie do samego urodzenia córki.
Kamila Słowik wyszła zadowolona z sądu nie tylko dlatego, że jej dobre imię zostało oczyszczone, ale teraz ZUS będzie musiał wypłacić jej kilkanaście tysięcy złotych za okres choroby i macierzyństwa.

Pisałem od początku że to pokłosie że kobiety są postrzegane tak a nie inaczej przez urzędy i pracodawców.
08-04-2014 10:26 
 Ocena 2 na 2
herrborass (46 punktów)
>No, tu Ci się trochę poplotło.
>Skąd Ty możesz mieć wiadomości o tym, jak "pewna część kobiet" podchodziła do pracy? Jaka część konkretnie? 5%, 20%, 80%? I konkretnie jak podchodziła? Moje żeńskie środowisko podchodziło tak, że kończyło się szkołę/studia i szło się do pracy normalnie, bo siedzenie w domu, zwłaszcza jak się nie miało małych dzieci ani w ogóle własnej rodziny, to dyshonor był i pasożytnictwo, pieniądze zawsze się przydawały, a jeszcze jak się robiło to, co się lubiło, co było wręcz pasją, to już była pełnia szczęścia.

Moja rodzona matka ma pod sobą w dziale ok 40 osób. W większości kobiety. Z jednej strony uważa ze mężczyźni są o wiele bardziej roszczeniowi ( bardziej leniwi, oczekują większych pieniędzy e.t.c.). Z drugiej... Mężczyźni po prostu są ( o wiele mniej chorują, nie chodzą na urlopy wychowawcze, nie odchodzą na wcześniejsze renty). Kobiety wezmą prace za gorsze pieniadze, czesto mają lepsze wykształcenie... tylko ze znikają z pracy na długie tygodnie czy nawet miesiące. W wieku rozrodczym - urlopy wychowawcze, zwolnienia na dzieci. Potem o wiele bardziej chorują ( nie wiem czym to jest uwarunkowane.. moze po prostu daja sobie prawo do bycia chorymi, bo w naszej kulturze facet ma być niezniszczalny). Tak czy inaczej, moja rodzicielka po 20 latach szefowania stwierdziła, że mimo wszystko jako pracownika woli faceta.

>I jeszcze ostrzeżenie - jak będziecie tak traktować kobiety na rynku pracy, to ucho od śledzia zobaczycie, a nie przyrost naturalny. Tylko patologia będzie się rozmnażać jak dotychczas, ale z tego to raczej ani większego pożytku, ani emerytur przeważnie nie będzie. Powinniście kobiety w brudne pięty całować, że raczą zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. Bo nie muszą i co im zrobicie, jak nie będą chciały? No? A takich jest coraz więcej...

Od dbania o interes państwa są jego instytucje, a nie pracodawcy. Pracodawca musi walczyć, żeby się utrzymać na rynku i myśleć o przyszłości jego/jej firmy. Instytucje państwowe powinny myśleć o tym, żeby zapenić przyrost naturalny, co za tym idzie przetrwanie państwa.
Na podstawie doświadczeń europejskich okazuje się ze państwo opiekuńcze wcale tego przyrostu nie zapewnia ( niby w takiej Skandynawii jest on w miare wysoki, ale generują go uchodźcy oraz ludzie utrzymujący się z opieki społecznej). Według mnie jedynym skutecznym, aczkolwiek zupełnie niepoprawnym politycznie sposobem na zapewnienie przyrostu naturalnego, jest wypłacanie emerytur bezpośrednio z pensji dzieci ( np 25% dochodów dzieci idzie na emeryturę dla ich rodziców, lub opiekunów). Masz 4 dzieci, wychowałeś/wychowałaś ich na lekarzy czy prawników.... masz bardzo fajna emeryturkę. Nie masz dzieci, albo masz 10 bezrobotnych. Sorry radź sobie sam/sama. Czy taki system byłby skuteczny? Z cała pewnościa byłby bardzo skuteczy i generował by wysoki przyrost naturalny. Czy chciałbym żyć w takim społeczeństwie... niekoniecznie. Niestety musimy sie pogodzić z faktem, ze interes jednostki i interes społeczeństwa często jest sprzeczny.
08-04-2014 13:53 
 Ocena 3 na 3
Meretseger (61860 punktów)
>Czy taki system byłby skuteczny?
O, z pewnością. I równie podły, co skuteczny.
>Czy chciałbym żyć w takim społeczeństwie... niekoniecznie.
No właśnie.
Dlatego wciąż się ciut dziwię, że ludziom przychodzą do głowy pomysły, których sami za żadne skarby świata by nie zrealizowali. No, chyba że w formie literatury lub 1 kwietnia...
DyktaFon (9281 punktów)
>>Czy taki system byłby skuteczny?
>O, z pewnością. I równie podły, co skuteczny.

Natomiast ZUS jest nie-podły? Jeśli tak, to mamy inne skale podłości.... A przy okazji jest nieskuteczny...

>>Czy chciałbym żyć w takim społeczeństwie... niekoniecznie.
>No właśnie.
>Dlatego wciąż się ciut dziwię, że ludziom przychodzą do głowy pomysły, których sami za żadne skarby świata by nie zrealizowali. No, chyba że w formie literatury lub 1 kwietnia...

Ja bym nie chciał żyć w społeczeństwie, które mi zabiera i kłamie, że odda na emeryturze... Choć wszyscy wiedzą, że to najzwyklejsze oszustwo. I żyję Czyli nie wybiera się, gdzie i kiedy chciałoby się żyć
08-04-2014 19:12 
 Ocena 1 na 1
facet (344 punktów)
>I jeszcze ostrzeżenie - jak będziecie tak traktować kobiety na rynku pracy, to ucho od śledzia zobaczycie, a nie przyrost naturalny.
Jestem za! Po co przyrost? Ile milionów nas ma być? 60, 90, czy może 200?
Tylko patologia będzie się rozmnażać jak dotychczas, ale z tego to raczej ani większego pożytku, ani emerytur przeważnie nie będzie.
Emerytur i tak nie będzie.
Powinniście kobiety w brudne pięty całować,
A fe....
że raczą zachodzić w ciążę i rodzić dzieci. Bo nie muszą i co im zrobicie, jak nie będą chciały? No? A takich jest coraz więcej...
A czego "my" mamy tu się obawiać?
08-04-2014 17:46 
 Ocena 1 na 1
DyktaFon (9281 punktów)
>-Zapewne posłowie i posłanki mają takie same diety. Panie ministry zarabiają tyle samo co ministrowie. Tak samo jest u nauczycieli i urzędników wszelkich szczebli, wszelkich urzędów. Czy salowy zarabia więcej niż salowa, a pielęgniarz więcej niż pielęgniarka? Nie wiem. Jeśli tak, to należy to zgłosić. Zarzuty o dyskryminację ze względu na płeć, to zarzuty łamania konstytucji, więc wypadałoby też uważać, czy aby nie są bezpodstawne.
>
Albo czy górnik - kobieta zarabia mniej, niż górnik - mężczyzna?
07-04-2014 12:18 
 Ocena 4 na 4
i. o. (1269 punktów)
Czy normalne i zdrowe, to pewnie nie. Co nie zmienia faktu, że jest i koniec. Ludzie wciąż myślą patriarchalnymi schematami, wciąż mają patriarchalną mentalność. Feminizm od emancypacji różni się tym, że nie tylko dba o prawne równouprawnienie, ale działa też na rzecz zmian mentalnościowych i kulturowych. I dopóki te się nie zmienią, to nie zmieni się pozycja kobiet na rynku pracy i wszędzie indziej.

Człowiek to leniwe i mało ambitne zwierzę, bez względu na płeć. Dodatkowo jeszcze niepotrafiące przewidywać długofalowych konsekwencji swoich wyborów. Jak nie ma nad sobą bata, to z łóżka rano nie wstanie, bo mu się nie będzie chciało. I czy się to komuś podoba czy nie, to wciąż nad mężczyznami większy bat wisi i mocniej ich dopinguje do tego, żeby zdobyli dobry fach w ręku i negocjowali wysokie stawki w pracy. Kobieta nie musi. A jak nie musi, to nie chce. A jak nie chce to nie ma. I dopóki nie zmieni się mentalność społeczna i społeczeństwo nie zacznie od kobiet wymagać, to wciąż będą one właścicielkami ledwo 1% światowego kapitału, wciąż będą pracować na najniższych stanowiskach, wciąż nie będą kształcić się na kierunkach dających im twarde umiejętności, wciąż nie będą negocjować wysokich stawek, wciąż nie będą się czuły odpowiedzialne za finanse rodziny i wciąż będą oczekiwać, że to ich mężowie/partnerzy wezmą na siebie większość obowiązków związanych z utrzymaniem domu i dzieci.

Zamiast narzekać, że przechowalnie dla dzieci nie są czynne 24h/dobę, może trzeba się wziąć do roboty i zacząć zarabiać tyle, żeby zatrudnić opiekunkę. Może trzeba przestać się cieszyć z tego, że się ma mgr dowolnego kierunku, tylko zabrać za zdobywanie twardych umiejętności, żeby jakiś fach w ręku mieć, inny niż umiejętność segregowania dokumentów. Może trzeba się przekwalifikować i startować na jakieś sensowne stanowisko za sensowne pieniądze. Bo z samego narzekania nic nie będzie. Tylko znowu wracamy do tego o czym mówiłam na początku. Kobietom w patriarchalnym świecie, narzekać wolno, to narzekają. Mężczyznom nie wolno, to się biorą do roboty.
07-04-2014 12:40 
 Ocena 2 na 2
paganus (731 punktów)
Różnice biologiczne między samcami i samicami były i są, ponieważ były i są potrzebne.
Pisząc o tych różnicach, nikt (mam nadzieję) nie ma zamiaru umniejszać roli kobiet w życiu rodzinno-społecznym. Trzeba jednak być świadomym tych różnic i nie udawać, że ich nie ma. Kobiety i mężczyźni są sobie na wzajem niezbędni do życia przede wszystkim dlatego, że różnice biologiczne pozwalają wzajemnie się uzupełniać.

Kochamy Was i to się nie zmieni,
- mężczyźni.

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
07-04-2014 13:11 
 Ocena 6 na 6
i. o. (1269 punktów)
W tym momencie nie chodzi o różnice biologiczne tylko klasowe. Dziwnym trafem kobiety z tzw. wyższych sfer nie zaprzątają sobie głowy domem i dziećmi. Od tego mają niańki, pokojówki i całą resztę służby. Te najbogatsze z bogatych, nawet zarządzaniem tą służbą się nie zajmują, też mają do tego odpowiednich ludzi. W tamtym świecie ani one same ani nikt inny, nie widzi z tym nic złego. Nawet dzieci płci żeńskiej nie są zainteresowane zabawą lalkami typu bobas. Lalki typy bobas trafiły do handlu dopiero w momencie jak klasa pracująca na tyle się wzbogaciła, że stać ją było na zakup takich rzeczy jak zabawki dla dzieci. Wcześniej na takie zbytki stać było tylko najbogatszych. I tym najbogatszym dziewczynkom nawet do głowy nie przychodziło, żeby się bawić w służki niańczące cudze dzieci, czy kobiety z ludu niańczące własne. Jak już to bawiły się lalkami przedstawiającymi starsze dzieci, albo dorosłe kobiety. I bawiły się w organizowanie przyjęć, itp. Czyli w to, co obserwowały u kobiet ze swojej klasy społecznej.

I do czego zmierzam. Niańczenie dzieci i opieka nad domem i rodziną, nie są biologicznymi potrzebami kobiet. To są rzeczy wdrukowane im w procesie wychowania. Same z siebie nie zostaną kurami domowymi. W związku z tym nie ma najmniejszego sensu tłumaczyć biologią, płciowe różnice społeczne.
Na tej samej zasadzie warunkuje się stosunek do pracy zawodowej i zarabiania pieniędzy. Kobiety z klasy pracującej od zawsze wiedziały, że muszą pracować, kobiety z klas wyższych, wiedziały, że od pracy są chłopi, robotnicy czy niewolnicy, w zależności od epoki. Natomiast nigdy nie było takiej warstwy społecznej, gdzie kobiety wiedziałyby, że muszą w swoich rękach trzymać kapitał, albo chociaż być odpowiedzialne za utrzymanie i pozycję społeczną rodziny. Te rzeczy były i nadal są, domeną mężczyzn. Stąd kobiet wciąż nie wychowuje się na głowy rodziny czy prezesów korporacji.
07-04-2014 13:53 
 Ocena 4 na 4
paganus (731 punktów)
>I do czego zmierzam. Niańczenie dzieci i opieka nad domem i rodziną, nie są biologicznymi potrzebami kobiet. To są rzeczy wdrukowane im w procesie wychowania. Same z siebie nie zostaną kurami domowymi. W związku z tym nie ma najmniejszego sensu tłumaczyć biologią, płciowe różnice społeczne.

Twierdzisz, że biologia nie tłumaczy płciowych różnic społecznych. Przejdź się w takim razie tzw. galerią handlową i przyjrzyj się, kogo zatrudnia się jako sprzedawców.
Czy zobaczysz tam starych, grubych i brzydkich facetów, czy raczej piękne, młode dziewczyny ?
Niańczenie dzieci i opieka nad domem i rodziną, nie są biologicznymi potrzebami kobiet i nikt tak nie twierdzi (przynajmniej ja).
Skąd się wtedy wzięły różnice anatomiczne i psychiczne między dwiema płciami ? Wykształciły je różnice klasowe lub wdrukowano im w procesie wychowania ?

Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
07-04-2014 13:03 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Albo może wreszcie zacząć traktować ludzi równo, nie zwracając uwagi co im między nogami dynda, i uznać, że jeśli dziecko ma dwoje pracujących rodziców, to oboje mają taki sam obowiązek się nim zajmować. I nie zawsze to mamusia musi rzucać pracę, wkurzać współpracowników i pracodawcę, żeby zawieźć do lekarza czy odebrać ze szkoły.

Masz rację ale pierwszym państwem, które powinno uznać, że dziecko ma dwoje rodziców to państwo Kowalscy.
Dopóki w małżeństwach nie będzie dwojga rodziców, to "państwowe państwo" niewiele może zrobić.
07-04-2014 13:22 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Masz rację ale pierwszym państwem, które powinno uznać, że dziecko ma dwoje rodziców to państwo Kowalscy.
Bardzo liczę na to, że system edukacji pomoże w tym i za kilkanaście lat żaden pan Kowalski nawet nie pomyśli o sobie jako o świętej krowie, której należy się obsługa, a "bachorem to się żona zajmuje". Masz rację, póki się nie wychowa społeczeństwa na poziomie komórkowym (mam na myśli tzw. "podstawową komórkę"), to żadną ustawą się głupiego myślenia nie zmieni.
07-04-2014 13:31 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Masz rację ale pierwszym państwem, które powinno uznać, że dziecko ma dwoje rodziców to państwo Kowalscy.
>Bardzo liczę na to, że system edukacji pomoże w tym i za kilkanaście lat żaden pan Kowalski nawet nie pomyśli o sobie jako o świętej krowie, której należy się obsługa, a "bachorem to się żona zajmuje". Masz rację, póki się nie wychowa społeczeństwa na poziomie komórkowym (mam na myśli tzw. "podstawową komórkę"), to żadną ustawą się głupiego myślenia nie zmieni.

Nie, nie system edukacji ale przede wszystkim rodzina. Ja pochodzę z wielodzietnej rodziny, w której jako ostatnia pojawiła się dziewczynka i była głównie rozpieszczana, (choć jak przyszedł jej dyżur kartofle obierać, to się też nauczyła) ale to co dla mnie normalne nie jest normalne dla wszystkich.

Znam feministkę (!) , która jest zwolenniczką równych praw (w tym oczywiście równych płac) ale potrafi krytykować mężczyznę, który zarabia mniej od żony.
Ta sama narzeka, że jej mąż nie potrafi prasować koszul, ale prawie dorosłemu synowi sama koszule prasuje....
07-04-2014 14:23 
 Ocena 3 na 3
i. o. (1269 punktów)
Nie rodzina, tylko środowisko. Problem nie tkwi w tym, że mężczyźni nie są zdolni czy chętni do samoobsługi w ogóle, tylko w tym, że nie są do niej chętni, jak widzą kobietę w pobliżu. Dawniej prawie każdy chłopak trafiał do wojska, gdzie z braku kobiet, musieli sami sobie sprzątać, gotować, prać, gary szorować, itp. I w najmniejszym stopniu to się nie przyczyniło do tego, żeby po wyjściu z wojska, robić to samo w domu. Bo kto to widział, żeby samemu sobie gotować mając w domu żonę. Ktoś kto tak robił to był pośmiewiskiem, o takich krążyły kawały w stylu:
-Żona w domu a ty sobie sam koszulę prasujesz?
-Czyś ty zwariował, przecież to nie moja koszula, tylko żony.

I nic się w tej materii nie zmieni, dopóki będzie podział na męskie i żeńskie czynności i jeszcze te żeńskie będą postrzegane jako gorsze i uwłaczające godności. Nic dziwnego, zwłaszcza w niektórych środowiskach, że nie sposób faceta skłonić do np sprzątania czy niańczenia dziecka, skoro ta czynność jest postrzegana przez jego samego i jego kumpli jak noszenie sukienek. Stałby się pośmiewiskiem i mocno niewybrednymi epitetami by go zaczęli obrzucać. W związku z tym oczywiste jest, że będzie się przed tym bronił rękami i nogami. I nie tylko dorosły, bo męskie dzieci i młodzież, widzą to dokładnie tak samo. I jeszcze na domiar złego, muszą się bardziej liczyć z opinią rówieśników, bo ci są jeszcze bardziej wredni niż dorośli.
07-04-2014 15:18 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>Nie rodzina, tylko środowisko. Problem nie tkwi w tym, że mężczyźni nie są zdolni czy chętni do samoobsługi w ogóle, tylko w tym, że nie są do niej chętni, jak widzą kobietę w pobliżu. Dawniej prawie każdy chłopak trafiał do wojska, gdzie z braku kobiet, musieli sami sobie sprzątać, gotować, prać, gary szorować, itp.

Życie na rozkaz przez pierwsze miesiące. Potem po odsłużeniu swojego wchodzili na stan wydawania poleceń (obsługa przez tzw. koty). I to ten etap zapamiętali wychodząc do cywila. Czyli pełna obsługa.


07-04-2014 14:58 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>Znam feministkę (!) , która jest zwolenniczką równych praw (w tym oczywiście równych płac) ale potrafi krytykować mężczyznę, który zarabia mniej od żony.
Jakieś atawizmy się odzywają
>Ta sama narzeka, że jej mąż nie potrafi prasować koszul, ale prawie dorosłemu synowi sama koszule prasuje....
A no tak, bo wszyscy są równi, ale synuś to jakby równiejszy Może jeszcze nie zauważyła, że dorósł?
Z kolei teściowa mojej córki nigdy w życiu feministką by się nie nazwała, a mój zięć jest wyuczony wszystkiego i od prac domowych nie stroni. A zatem tak, przede wszystkim rodzina, ale jak w rodzinie brakuje czegoś, można nadrobić edukacją szkolną (a nawet przedszkolną).
07-04-2014 16:17 
 Ocena 4 na 4
i. o. (1269 punktów)
Problem nie tkwi w rodzinie, tylko najpierw na podwórku a potem w dorosłej społeczności, w której się przebywa. Emigranci najlepiej się o tym przekonują. Cokolwiek by dzieciom do głów nie tłuki i do czegokolwiek by ich nie zmuszali, dzieciaki i tak będą mówić językiem rówieśników z podwórka i zachowywać się jak ci rówieśnicy. Drugie pokolenie emigrantów niczym się już nie różni od tubylców.
I z obowiązkami domowymi jest dokładnie tak samo. Skoro na podwórku mówią, że tylko baby sprzątają i piorą, to żeby matka z ojcem na głowie stanęli, to syn nadal będzie uważał, że sprzątanie i pranie to babskie zajęcia. Nawet jak ktoś go do tego zmusi, to będzie się z tym krył, żeby przypadkiem kumple się nie dowiedzieli. Dokładnie tak samo jak będzie się krył z tym, że chodzi w sukienkach siostry, czy bawi się jej lalkami. A jak to wyjdzie jednak, to naprawdę może mieć przechlapane. Zapewne sam też, żeby przypodobać się kolegom, będzie dyskryminował tych, którzy sprzątają i będzie głosił różne prawdy objawione o babskich i męskich powinnościach.

Zmiany trzeba zaczynać od środowiska swoistego, czyli trzeba wpłynąć na normy społeczne i kulturowe. Tak, żeby dla kobiet oczywistą oczywistością było, że one również są głowami rodziny, odpowiadają za rodzinne finanse i pozycję społeczną i muszą zarabiać prawdziwe pieniądze a nie grosiki na waciki. A dla mężczyzn żeby oczywistą oczywistością było to, że oni też mają dom i dzieci, które wymagają całodobowej obsługi, że są za ich czystość i ogólny dobrostan odpowiedzialni. Żeby mieli poczucie, że jak oni czegoś nie zrobią i w coś się nie zaangażują, to to coś nie zostanie zrobione i jego bliscy na tym ucierpią. I on za to cierpienie będzie odpowiedzialny, ze wszystkimi tego konsekwencjami.
07-04-2014 16:46 
 Ocena 4 na 4
szarley (54913 punktów)
>Z kolei teściowa mojej córki nigdy w życiu feministką by się nie nazwała, a mój zięć jest wyuczony wszystkiego i od prac domowych nie stroni.
Dlatego ja jestem przeciwnikiem genderyzmu (bo odbije się po latach jak nienawiścią do szpinaku) jestem po prostu zwolennikiem równouprawnienia i normalności.

>A zatem tak, przede wszystkim rodzina, ale jak w rodzinie brakuje czegoś, można nadrobić edukacją szkolną (a nawet przedszkolną).
Tak i warto nadrabiać, nie tylko to!

Pracowałem przez kilka tygodni w polskim wielkim mieście w środowisku ludzi "wykształconych od kilku pokoleń" Nie tylko wykształconych, niektóre nazwiska poznałaś studiując historię! Ich brak szacunku do prostej pracy (np sprzątaczki) był dla mnie wprost przykry. To nie tylko podejście mężczyzn do "kobiecych" czynności jest niedobre. Niedobre jest podejście wielu ludzi do pracy innych, do pełnionych przez innych ról społecznych. Ile się nasłuchasz kupując bilet rodzinny do zoo dla rodziny patologicznej (2+3 lub 2+4) Ile się nasłucha pogardliwych słów o swojej pracy salowa, dozorca, kopidoł, sprzedawczyni, kelner.... Słyszałaś kiedyś jak potrafi się odezwać "uczennica z dobrego domu" do szkolnej kucharki?

Jest wiele do zrobienia a słomy w butach jakby coraz więcej i więcej ....
07-04-2014 19:33 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Dlatego ja jestem przeciwnikiem genderyzmu ...
A co to jest genderyzm?
>... Niedobre jest podejście wielu ludzi do pracy innych, do pełnionych przez innych ról społecznych. ...
Wypadkowa panującego w polskiej mentalności systemu feudalnego oraz nauczania, zamiast historii, mitologii - jakobyśmy wszyscy byli niegdyś szlachtą.
Z tym można i należy walczyć, podważając owo wygórowane mniemanie o sobie, zwłaszcza wśród potomków dawnych "elit". Bo niby czym takim się wykazali, skoro doprowadzili do marginalizacji naszego kraju w świecie, czego efektem były rozbiory i wielopokoleniowa nędza wynikająca z powszechnej ciemnoty?
07-04-2014 19:48 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Dlatego ja jestem przeciwnikiem genderyzmu ...
>A co to jest genderyzm?
W przeciwieństwie do NAUKI (gender studies) genderyzm jest IDEOLOGIĄ, bezmyślnie wprowadzającą pewne zachowania na zasadzie "bo tak jest modnie" "bo tak trzeba" itd.

>>... Niedobre jest podejście wielu ludzi do pracy innych, do pełnionych przez innych ról społecznych. ...
>Wypadkowa panującego w polskiej mentalności systemu feudalnego oraz nauczania, zamiast historii, mitologii - jakobyśmy wszyscy byli niegdyś szlachtą.
Ja jestem herbu Gumiaki z Onucą Powiewającą , ale tak poważnie, to "polska mentalność" to dla mnie egzotyka

>Z tym można i należy walczyć, podważając owo wygórowane mniemanie o sobie, zwłaszcza wśród potomków dawnych "elit".
+ wielu nowobogackich
07-04-2014 20:21 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>W przeciwieństwie do NAUKI (gender studies) genderyzm jest IDEOLOGIĄ, ...

>... "polska mentalność" to dla mnie egzotyka
Eufemizm na określenie "wk...jąca"?
>>Z tym można i należy walczyć, podważając owo wygórowane mniemanie o sobie, zwłaszcza wśród potomków dawnych "elit".
>+ wielu nowobogackich
Tych ostatnich łatwiej mi rozgrzeszyć - to w gruncie rzeczy plebs, często "ubogacony" w ostatnich 2 pokoleniach. Wystarczy przypomnieć, że dziadkowie byli nieczytaci / niepisaci i chodzili srać za stodołę, zresztą często sami o tym wiedzą i bardzo chcą zapomnieć. Gorzej z tymi, co po kilkudziesięciu pokoleniach "elitowania" nadal mają tragicznie niski kapitał kulturowy. Pozostaje mi tylko pogrążyć się z nimi w "bulu", bo już nie starcza mi "nadzieji".
07-04-2014 20:41 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>... "polska mentalność" to dla mnie egzotyka
>Eufemizm na określenie "wk...jąca"?
Nie. Mieszkałem lub pracowałem trochę w Krakowie, Warszawie, Sosnowcu. Zawsze czułem różnice w stosunku do Cieszyna czy Rybnika, ale może oko czy ucho mam trochę wyczulone. Obcy więcej widzi.

Przywołujesz powszechność mniemania o szlacheckim pochodzeniu ; w niektórych regionach Polski szlachta stanowiła ok 10% populacji. Jaka to była szlachta, tego Tobie tłumaczyć nie muszę (bo u Ciebie korepetycje z historii brałem) Zarówno Radziwiłłowie jak i Gołdupscy.
Na Śląsku było kilka magnackich rodów, ale szlachty zagonowej ani jednowsiowej nie było, a przy tym liczność polskich, szlacheckich rodów można zliczyć na palcach obu rąk.

Drugą różnicą jest dość powszechny wśród Ślązaków matriarchat. Owszem po gospodach to wiele butnych opowieści,* jako to w doma baba mo poukłodano, ale do tej gospody to pójdzie tylko wtedy, kiedy żona pozwoli i da trochę drobnych na piwo
Moi dziadkowe (obydwaj) swoim żonom wypłaty oddawali, potem babcie oglądały pasek, liczyły i dawały dziadkom kieszonkowe. Ojciec też się do rządzenia domem nie wtrącał, jak mama coś kazała robić, robił...

*Też mogę napisać, że mam w domu coś do powiedzenia, a co, sprawdzisz???

>Tych ostatnich łatwiej mi rozgrzeszyć - to w gruncie rzeczy plebs, często "ubogacony" w ostatnich 2 pokoleniach.
Raczej wytłumaczyć niż rozgrzeszyć, ale jak widać nie tylko w sprawie równouprawnienia płci, jest wiele do zrobienia
07-04-2014 21:39 
 Ocena 5 na 5
Anna Salman (16360 punktów)
>Przywołujesz powszechność mniemania o szlacheckim pochodzeniu ; w niektórych regionach Polski szlachta stanowiła ok 10% populacji. ...
Według Davisa to był bardzo wysoki procent na tle Europy, ale owo mniemanie o powszechności wynika z zakłamywania polskiej historii (nieszczęsne komiksy Sienkiewicza).
>Na Śląsku było kilka magnackich rodów, ale szlachty zagonowej ani jednowsiowej nie było, a przy tym liczność polskich, szlacheckich rodów można zliczyć na palcach obu rąk.
No widzisz - ja z Mazowsza, a to tu właśnie, zgodnie z dawnym powiedzeniem, jak pies siedział na polu to ogon już trzymał u sąsiada. Różnica statusu pomiędzy wolnym chłopem, a szlachcicem była często tylko ... różnicą statusu. Z drugiej strony to ta właśnie zdeklasowana szlachta przekształciła się później w inteligencję. To mamy wspólne my i Rosjanie - inteligencja nie pochodziła z awansu społecznego, lecz społecznej degradacji. Stąd może ten powszechny pęd do mitologizowania przeszłości, żeby się dowartościować.
>Drugą różnicą jest dość powszechny wśród Ślązaków matriarchat. ...
Mój stosunek do tzw. matriarchatu jest ambiwalentny, a w zasadzie w niego nie wierzę, jako w system społeczny. Pewne zjawiska, typy zachowań i nazewnictwo, to po prostu odreagowanie porządku patriarchalnego i uzasadnienie nieporadności życiowej mężczyzn. Część mojej rodziny wywodziła się ze wsi. Tam naturalnym było (i jest) wspólne zarządzanie finansami, bo to w końcu taka "firma rodzinna". Dlatego na wsi w zasadzie nie występuje zjawisko "dyskryminacji płacowej", a przy tym jest, wbrew obiegowej opinii, największe równouprawnienie. Zresztą antyklerykalizm też jest większy na wsi, niż w miastach.
>... jak widać nie tylko w sprawie równouprawnienia płci, jest wiele do zrobienia
Tu konieczna jest zmiana mentalności. Trzeba najpierw przejrzeć się dokładnie w lustrze, żeby wyzbyć się kompleksów i strachu. Bo wszelkie przemocowe, silnie hierarchiczne i dyskryminujące systemy wynikają ze strachu i z kompleksów.
08-04-2014 16:32 
 Ocena 3 na 3
i. o. (1269 punktów)
>Drugą różnicą jest dość powszechny wśród Ślązaków matriarchat.

W całej Polsce ten matriarchat jest, on jest nierozerwalnie związany z patriarchatem. Poza domem to sobie chłop niech rządzi, ale w domu ma robić co mu żona każe. Tak jest we wszystkich społecznościach patriarchalnych.

I ja bym w tej mentalności matriarchalnej upatrywała problemów z równouprawnieniem i niegarnięciem się mężczyzn do obowiązków domowo-dzieciowych. Żeby ktoś zechciał w domu coś robić, to trzeba mu dać wolną rękę, dać poczuć się za coś odpowiedzialnym i wreszcie dać mu pozycję decydenta. A póki co, to w polskich domach wciąż kobiety dzierżą władzę absolutną a mąż to co najwyżej ma pomagać, czyli być przynieś, podnieś, pozamiataj a potem jeszcze pokornie przyjąć reprymendę jak coś zrobił nie tak jak pani żona sobie umyśliła. I to nie jest kwestia tego, że mężowie nie chcą prać, gotować, sprzątać, tylko tego, że nie chcą tego robić w sposób, w jaki umyśliły sobie to ich żony. Żony, które wciąż uzurpują sobie prawo do decydowania co, kiedy, jak, gdzie i dlaczego ma być zrobione. A jak mąż ma inne zdanie, to się dowiaduje, że co tam chłop może wiedzieć o gotowaniu, dzieciach, zakupach, czy czymkolwiek innym. A jak tak, to nic dziwnego, że potem wszystko jest na głowie tej żony.

W krajach zachodnich jest inaczej, bo tam młodzi ludzie szybko wyprowadzają się z domów rodzinnych a późno zakładają własne rodziny. I międzyczasie taki młody mężczyzna żyje sobie na własny rachunek przez kilka czy nawet kilkanaście lat. I sam sobie decyduje o sprzątaniu, gotowaniu, szorowaniu garów i całej reszcie. Potem nie będzie taki skłonny żyć na rozkaz, czy skapitulować przy pierwszym konflikcie czy pranie wiesza się tak czy inaczej. Prowadził dom przez ładnych parę lat i nie dość, że nie umarł, to jeszcze dobrze się ma, poprowadzi przez następne lata. A jak tak, to i te kobiety, czy chcą czy nie chcą, zostają odciążone z części domowych obowiązków. Nie muszą o wszystko samodzielnie dbać i o wszystkim myśleć, bo mąż/partner radzi sobie świetnie. Mają więcej czasu na angażowania się w pracę zawodową i zarabianie pieniędzy.
08-04-2014 16:07 
 Ocena 1 na 1
i. o. (1269 punktów)
Brak szacunku do ludzi pracy, to raczej nie jest domeną wyższych warstw społecznych, tylko zwykłych nowobogackich. Te tytuły szlacheckie to rozdawano za byle co, niczym JP2 rozdawał tytuły świętych. Nie szło za tym ani wykształcenie, ani wychowanie, ani ogłada, ani nic. I szlachta zawsze miała wielkie kompleksy w stosunku do arystokracji, dla której była nikim. Im się marzyły tytuły hrabiowskie i książęce, majątki, władza i cały ten arystokratyczny blichtr. A dla arystokratów byli tym samym co chłopi. To się musiało odbić w ich wielkopańskich zachowaniach i nadrabianiu niedociągnięć poniżaniem innych. To o nich przed wojną mawiano, że frak dobrze leży dopiero w trzecim pokoleniu. To z nich śmiała się Zapolska, Magdalena Samozwaniec i cała reszta.

Prawdziwy arystokrata nie poniżał nikogo ani nie lekceważył, nie musiał. Oni tego byli od dziecka uczeni. Niedawno w mediach pojawił się wywiad z jakimś polskim hrabią, nie pamiętam o kogo chodziło, gdzie opowiadał jak dostał reprymendę od ojca za to, że coś odpyskował lokajowi. Bo paniczowi nie wypada tak zwracać się do osób o niższym statusie społecznym. Skoro lokaj jako niższy w hierarchii nie może sobie na pewne rzeczy w stosunku do młodego hrabiego pozwolić, czyli nie może mu dać w pysk, ani nawet powiedzieć co o nim myśli, to hrabiemu też nie wolno tak się zachowywać i wykorzystywać swojej przewagi. Jak ma jakieś zastrzeżenia do lokaja, to się to w inny sposób załatwia. I na takie rzeczy zwracano uwagę. Tytuł zobowiązywał do pewnych zachowań. Podobne wspomnienia mają inni potomkowie arystokratów, zawsze przewija się w ich opowieściach to, że ojciec/matka z dużym szacunkiem odnosili się do służby i osób o niższej pozycji społecznej. Nie spotkałam się z żadnymi doniesieniami o tym, żeby osoby naprawdę dobrze urodzone, kogokolwiek poniżały, tylko dlatego, że ten ktoś jest prostym robotnikiem, czy nie ma tytułów.
07-04-2014 17:59 
 Ocena 1 na 1
Celecrin (6386 punktów)
Przepraszam, że tak prosto z mostu ale pytanie jest proste.

Masz dzieci?
Meretseger (61860 punktów)

>Masz dzieci?
Tak, bo co?
Katarzyna1 (2 punktów)
>Ostatnio podczas dyskusji ze znajomymi znalazłem bardzo ciekawy paradoks, odnośnie zatrudnienia
>kobiet. Mianowicie.
>Założenie 1) Praca Kobiety jest tyle samo warta co praca mężczyzny na tym samym stanowisku. - chyba
>nikt nie ma co do tego jakichkolwiek wątpliwości.
>Założenie 2) Kobieta na tym danym stanowisku zarabia statystycznie mniej niż mężczyzna. - to
>założenie jest potwierdzone całym szeregiem badań
>Założenie 3) W społeczeństwie kapitalistycznym firmy dążą do maksymalizowania zysków poprzez
>maksymalizacje przychodu i minimalizacje kosztów. Inaczej zostaną wyparte z rynku przez bardziej
>efektywne podmioty.
>Wniosek
>Skoro zyjemy w społeczeństwie kapitalistycznym( założenie 3 ) oraz firmy mogą zatrudnić kobiety,
>których praca jest tyle samo warta co praca mężczyzn ( założenie 1) oraz płacą za tą prace mniejsze
>pieniądze (założenie 2), to firma która chce uzyskać przewagę na rynku powinna zatrudniać same
>kobiety. ( minimalizuje koszty bez negatywnego wpływu na jakość, czyli spełnia się marzenie każdego
>CEO)
>Tak się jednak nie dzieje, czyli któreś z założeń ( 1, 2 lub 3) musi był fałszywe. Pytanie do Was.
>Które i dlaczego jest fałszywe?

Mam wrażenie, że pierwsze i trzecie. Wartość pracy zależy od tego m.in. jak jest wykonywana i przez kogo, tu nie chodzi tylko o płeć pracownika, lecz np o zaangażowanie, motywację. Są rownież zawody, w których kobiety to zdecydowana mniejszość. Ludzie różnią się od siebie, jakość ich pracy także. W tym kontekści myślę, że postulaty równości są mocno ryzykowne.Pierwsze nie opisuje dokładnie rzeczywistości a raczej nasze oczekiwania co do niej,( wolelibyśmy żeby tak było, albo uważamy, że powinno tak być, żeby zapobigać dyskryminacji kobiet). Poza tym, firmy to ludzie, a w sprawach pieniądza raczej nie jesteśmy racjonalni, co pokazał ostatni kryzys. Są też firmy, które opierają się tej zasadzie, np te wspierana przez państwo ze strachu przed protestami społecznymi.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Założenie 1) Praca Kobiety jest tyle samo warta co praca mężczyzny na tym samym stanowisku

Założenie jest fałszywe. Statystycznie kobieta pracuje mniej, gdyż bierze więcej dni wolnych, zwolnień i urlopów... oczywiście przy założeniu, że wydajność i jakość pracy się nie różnią.

A poważnie, zbyt wiele zmiennych wpływa na ostateczny efekt takiego rozumowania. Racjonalnie jest zrezygnować z tak złożonych i niepewnych badań i po prostu potraktować prawo do równych zarobków na tym samym stanowisku, jako prawo podmiotowe.

>Założenie 3) W społeczeństwie kapitalistycznym firmy dążą do maksymalizowania zysków.

Założenie tego założenia jest fałszywe. Systemy dotacji i ulg doprowadzają do absurdu społeczeństwa "kapitalistyczne". Przykłady można mnożyć, choćby skądinąd słuszne wspieranie zatrudnienia niepełnosprawnych. Ale wolę opisać mój ulubiony przykład - dotowania na każdym kroku hodowli i produkcji pokarmu pochodzenia zwierzęcego. Wystarczy uwzględnić prosty bilans energii, żeby rozumieć, że gdyby istniał kapitalizm, to mięso i nabiał byłyby ponad 10 razy droższe (proporcjonalnie do wartości odżywczej) niż owoce, warzywa, orzechy, zboża itd. Teraz mamy ceny niemal równe, weźmy np, pomidory i zawartość w nich białka i kalorii. Dotacje i ulgi dla rolnictwa paszowego, dla hodowców, przemysłu, tolerowanie niszczenia środowiska, emisji gazów... wszystko to absurdalnie sprzyja produkcji mięsa, jaj i mleka, przy okazji niszcząc przyrodę. Przepraszam za dywagacje, wracam do meritum.

Konkluzja jest taka, że ceny i płace we współczesnym "kapitalizmie" nie mają nic wspólnego z konkurencyjnością czy efektywnością. Mamy nieracjonalną ekonomię wspieraną przez nieracjonalną politykę. Całość coraz bardziej przypomina socjalizm.

doku (Tomasz Kamiński)
Brzostowski (7067 punktów)
>Ostatnio podczas dyskusji ze znajomymi znalazłem bardzo ciekawy paradoks, odnośnie zatrudnienia
>kobiet. Mianowicie.
>Założenie 1) Praca Kobiety jest tyle samo warta co praca mężczyzny na tym samym stanowisku. - chyba nikt nie ma co do tego jakichkolwiek wątpliwości.
Statystycznie to nieprawda, z powodu biologii...
>Założenie 2) Kobieta na tym danym stanowisku zarabia statystycznie mniej niż mężczyzna. - to
>założenie jest potwierdzone całym szeregiem badań
Statystycznie to prawda
>Założenie 3) W społeczeństwie kapitalistycznym firmy dążą do maksymalizowania zysków poprzez
>maksymalizacje przychodu i minimalizacje kosztów. Inaczej zostaną wyparte z rynku przez bardziej efektywne podmioty.
Statystycznie to prawda

Przy 3 punkcie warto zaznaczyć, że przy tak brzmiącym założeniu jest ono kompletnie absurdalne i wewnętrznie sprzeczne, ale domyślamy się jednak o co chodzi.
Anna Salman (16360 punktów)
Sprawdź może dane na temat zatrudnienia w Wielkiej Brytanii. Nie wiem, jak jest teraz (i nie chce mi się szukać), ale na pewno kilka lat temu wśród kobiet było zdecydowanie mniejsze bezrobocie. I chyba decydowały o tym właśnie koszty zatrudnienia.
>Wniosek
>Skoro zyjemy w społeczeństwie kapitalistycznym ...
Wniosek - a może wcale nie żyjemy w państwie kapitalistycznym, tak jak nie jesteśmy realną demokracją.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Wniosek - a może wcale nie żyjemy w państwie kapitalistycznym,
Powiedziałbym, że w państwie kapitalistycznym żyjemy, ino takim dzikim i zarazem pełnym urzędniczej arogancji i nieufności do tak zwanych prywaciarzy. Z opieszałymi sądami i zawiłym prawem.
>tak jak nie jesteśmy realną demokracją.
Formalną jak najbardziej jesteśmy. Ale realną, inkluzywną demokracją wsłuchaną w głos swoich obywateli i zwracającą uwagę na ich problemy w żadnym razie.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
09-04-2014 11:17 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>Powiedziałbym, że w państwie kapitalistycznym żyjemy, ino takim dzikim i zarazem pełnym urzędniczej arogancji i nieufności do tak zwanych prywaciarzy. Z opieszałymi sądami i zawiłym prawem.
Kapitalizm wziął nazwę od kapitału. a u nas jedynym realnym kapitałem jest budżet, więc decyzjami politycznymi przekierowuje się ów kapitał w prywatne ręce (np. tzw. reprywatyzacja nieruchomości w Warszawie). Nie ma w Polsce kapitalistów, którzy doszli do majątku własnymi innowacjami, pracą, oszczędnością itd. Wszyscy są jakoś powiązani z polityką, bo wpływ na stanowienie prawa (przywileje) jest najlepszym gwarantem sukcesu.
>Formalną jak najbardziej jesteśmy.
Raczej tzw. fasadową - czyli mamy instytucje demokratyczne, podział władzy itp.
>Ale realną, inkluzywną demokracją wsłuchaną w głos swoich obywateli i zwracającą uwagę na ich problemy w żadnym razie.
Demokracja to nie jest "wsłuchiwanie się w potrzeby obywateli" przez samozwańcze elity, lecz realne rządy sprawowane przez reprezentantów w imieniu obywateli. Jeżeli owi reprezentanci chcą reprezentować jedynie interesy własne oraz grupki "fajnych misiów", to należy wymusić demokrację uczestniczącą - władzę sprawowaną bezpośrednio lub poprzez inicjatywy obywatelskie, w tym organizacje non profit. Jedynie ograniczenie przywilejów władzy może zmienić jej strukturę.
09-04-2014 11:30 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Kapitalizm wziął nazwę od kapitału. a u nas jedynym realnym kapitałem jest budżet, więc decyzjami politycznymi przekierowuje się ów kapitał w prywatne ręce (np. tzw. reprywatyzacja nieruchomości w Warszawie). Nie ma w Polsce kapitalistów, którzy doszli do majątku własnymi innowacjami, pracą, oszczędnością itd. Wszyscy są jakoś powiązani z polityką, bo wpływ na stanowienie prawa (przywileje) jest najlepszym gwarantem sukcesu.
Nie mówię nie, ale coś na kształt wolnego rynku jest, jakiś kapitał również. Problem widzę raczej w mentalności i sporej władzy urzędników, a także podejściu pracodawców do pracowników nieraz przypominającego angielskie lata dzikiego kapitalizmu.
>Raczej tzw. fasadową - czyli mamy instytucje demokratyczne, podział władzy itp.
Zgoda.
>Demokracja to nie jest "wsłuchiwanie się w potrzeby obywateli" przez samozwańcze elity, lecz realne rządy sprawowane przez reprezentantów w imieniu obywateli.
Zasadniczo się zgadzam, ale czy tacy reprezentanci nie będą się wsłuchiwać w głos ludu, albo przynajmniej udawać, że to robią? Toż w jakiś sposób muszą zachęcić do głosowania na siebie.
>Jeżeli owi reprezentanci chcą reprezentować jedynie interesy własne oraz grupki "fajnych misiów", to należy wymusić demokrację uczestniczącą - władzę sprawowaną bezpośrednio lub poprzez inicjatywy obywatelskie, w tym organizacje non profit. Jedynie ograniczenie przywilejów władzy może zmienić jej strukturę.
Problem w tym, że raczej niezbyt wielu ludziom na tym zależy co widać choćby po % osób uczestniczących w wyborach. Nie mówiąc o państwowo-kościelnym rządzie dusz czy tym, że władza ma możliwość użycia aparatu przymusu.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
09-04-2014 12:12 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Nie mówię nie, ale coś na kształt wolnego rynku jest, jakiś kapitał również. ...
Ni pies ni wydra, coś na kształt ... wolnego rynku. Nie jestem specjalistką, ale wielu przedsiębiorców podkreśla, że najlepsze lata ich działalności przypadały na czas obowiązywania ustawy Wilczka. Potem zaczęło się psucie prawa, przeregulowano rynek tam, gdzie należałoby zostawić swobodę, a poluźniono regulacje tam, gdzie powinny być - prawo pracy. Stąd wynika stosunek pracodawcy do pracownika, po prostu czuje się bezkarny. Ale to nie jest mentalność dzikiego kapitalizmu, lecz po prostu feudalna.
>Zasadniczo się zgadzam, ale czy tacy reprezentanci nie będą się wsłuchiwać w głos ludu, albo przynajmniej udawać, że to robią? Toż w jakiś sposób muszą zachęcić do głosowania na siebie.
Wiesz, zmieńmy sposób myślenia. Nie chodzi o to, że oni są jakąś elitą, która zachęca do głosowania na siebie. Są tą grupą - wśród nas - która powinna mieć pomysł na państwo i ten pomysł sprzedać pozostałym. Pomysł jest w formie programu i to on jest obiektem zainteresowania, a nie Zdzisiu, Rysiu, czy inny misiu. Jeżeli społeczeństwo ich "zatrudni", to mają zafajdany obowiązek realizować ów pomysł, nieważne, kogo posadzą na stołkach ministerialnych. Właściwie pojedynczy polityk się nie powinien liczyć i być pokazywany - jedynie efekty jego pracy. Media zrobiły z nich celebrytów i teraz ci państwo zachowują się, jakby to był casting do rewii, a nie robota.
>Problem w tym, że raczej niezbyt wielu ludziom na tym zależy co widać choćby po % osób uczestniczących w wyborach. ...
Czy zależy, czy mają poczucie braku wpływu na to, co się dzieje? Fakt, wolałabym, żeby poszło jak najwięcej osób i oddało ... nieważne głosy, zamiast zostawać w domu. Obecnie wybory to takie udawanie, że mamy wpływ na władzę. Może dobrym (pierwszym) krokiem byłaby odpowiedzialność elektoratu za działania ich partii ...
Wiem, że wybory są tajne, ale równocześnie każdy mógłby złożyć coś w rodzaju kaucji, niekoniecznie na jedną partię i niekoniecznie na własną. Stąd by partie czerpały środki na własną działalność. W przypadku doprowadzenia do strat (np. WSI i koszty związane z odszkodowaniami) owa kaucja plus dopłata - np. dziesięciokrotność obciążałaby tego, który ja złożył. Toby nauczyło ludzi ostrożności w głosowaniu. I kara za brak udziału w wyborach. Można oddać "nieważny głos", ale jakiś trzeba.
09-04-2014 12:36 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ni pies ni wydra, coś na kształt ... wolnego rynku. Nie jestem specjalistką, ale wielu przedsiębiorców podkreśla, że najlepsze lata ich działalności przypadały na czas obowiązywania ustawy Wilczka. Potem zaczęło się psucie prawa, przeregulowano rynek tam, gdzie należałoby zostawić swobodę, a poluźniono regulacje tam, gdzie powinny być - prawo pracy.
Lepiej bym tego nie napisał, choć z drugiej strony najlepsze lata przedsiębiorców nie musiały się równać najlepszym latom pracowników.
>Stąd wynika stosunek pracodawcy do pracownika, po prostu czuje się bezkarny. Ale to nie jest mentalność dzikiego kapitalizmu, lecz po prostu feudalna.
Niby tak, ale czy w początkach kapitalizmu pracownik znaczył wiele? Szczególnie niewykwalifikowany?
>Wiesz, zmieńmy sposób myślenia. Nie chodzi o to, że oni są jakąś elitą, która zachęca do głosowania na siebie.
Choćbym chciał to nie jestem w stanie postrzegać polityków jako elity.
>Są tą grupą - wśród nas - która powinna mieć pomysł na państwo i ten pomysł sprzedać pozostałym. Pomysł jest w formie programu i to on jest obiektem zainteresowania, a nie Zdzisiu, Rysiu, czy inny misiu. Jeżeli społeczeństwo ich "zatrudni", to mają zafajdany obowiązek realizować ów pomysł, nieważne, kogo posadzą na stołkach ministerialnych. Właściwie pojedynczy polityk się nie powinien liczyć i być pokazywany - jedynie efekty jego pracy.
Oczywiście, tak powinno być, ale kto interesuje się programami? To nie jest wina tylko polityków, oni chcą być wybrani i widzą czego społeczeństwo chce. Skoro ludzie chcą błaznów to ich dostają. Skoro wciąż głosują na tych samych to nie ma się co dziwić składowi sejmu.
>Media zrobiły z nich celebrytów i teraz ci państwo zachowują się, jakby to był casting do rewii, a nie robota.
Być może społeczeństwo, albo choć jego część chciała takich celebrytów?
>Czy zależy, czy mają poczucie braku wpływu na to, co się dzieje?
Podejrzewam, że mają poczucie braku wpływu. Referenda mogą być świetnym przykładem, przecież ich wynik nie jest wiążący.
>Fakt, wolałabym, żeby poszło jak najwięcej osób i oddało ... nieważne głosy, zamiast zostawać w domu. Obecnie wybory to takie udawanie, że mamy wpływ na władzę. Może dobrym (pierwszym) krokiem byłaby odpowiedzialność elektoratu za działania ich partii ...
Może i byłoby to jakieś wyjście. A może więcej wyborców równałoby się większym wpływom ekstremistów? No i czy kogokolwiek z kręgu władzy ruszyłaby nawet znaczna liczba nieważnych głosów?
>Wiem, że wybory są tajne, ale równocześnie każdy mógłby złożyć coś w rodzaju kaucji, niekoniecznie na jedną partię i niekoniecznie na własną. Stąd by partie czerpały środki na własną działalność. W przypadku doprowadzenia do strat (np. WSI i koszty związane z odszkodowaniami) owa kaucja plus dopłata - np. dziesięciokrotność obciążałaby tego, który ja złożył. Toby nauczyło ludzi ostrożności w głosowaniu. I kara za brak udziału w wyborach. Można oddać "nieważny głos", ale jakiś trzeba.
Pomysł niezły, ale na początek potrzebne by było społeczeństwo potrafiące rozliczać polityków z obietnic, nie głosujące bezrefleksyjnie. Póki polityk nie musi się obawiać, że wyborcy go rozliczą nic się nie zmieni.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
09-04-2014 13:01 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... czy w początkach kapitalizmu pracownik znaczył wiele? Szczególnie niewykwalifikowany?
Bo początki kapitalizmu na ogół pokrywały się ze schyłkiem feudalizmu (na terenie naszego kraju oba te systemy były w zasadzie jednocześnie). Mentalność zmienia się przez pokolenia.
>Choćbym chciał to nie jestem w stanie postrzegać polityków jako elity.
Napisałam ogólnie, my - społeczeństwo. Sama ich postrzegam bardziej jako bandę żuli. Przy czym przepraszam od razu wszystkich żuli, którzy poczuli się obrażeni tym porównaniem.
>Oczywiście, tak powinno być, ale kto interesuje się programami?
Ja
>Być może społeczeństwo, albo choć jego część chciała takich celebrytów?
Nie wydaje mi się. Po prostu dziennikarze poczuli się czwartą władzą i testują socjotechniki. Coraz więcej ludzi jest wściekłych. Może zmierzamy w stronę własnego Majdanu.
>... Referenda mogą być świetnym przykładem, przecież ich wynik nie jest wiążący.
Jeśli w ogóle się odbywają. To też przykład łamania naszych praw.
>... No i czy kogokolwiek z kręgu władzy ruszyłaby nawet znaczna liczba nieważnych głosów?
Zależy, jak znaczna, 10% może nie, ale 50 lub więcej... Łatwo wyliczyć wtedy rzeczywiste poparcie. PO miała rzeczywiste poparcie ok. 19%, a wciąż słyszeliśmy, że blisko 40. To jest manipulacja.
>Pomysł niezły, ale na początek potrzebne by było społeczeństwo potrafiące rozliczać polityków z obietnic, nie głosujące bezrefleksyjnie. Póki polityk nie musi się obawiać, że wyborcy go rozliczą nic się nie zmieni.
Dlatego trzeba się organizować pozaparlamentarnie. Ja już w obecny schemat rządzenia nie wierzę.
09-04-2014 14:15 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Bo początki kapitalizmu na ogół pokrywały się ze schyłkiem feudalizmu (na terenie naszego kraju oba te systemy były w zasadzie jednocześnie).
>Mentalność zmienia się przez pokolenia.
Istotnie, mentalność zmienić ciężko. A przy polskiej edukacji nadziei na rezultaty nie widzę.
>Napisałam ogólnie, my - społeczeństwo.
Nie jestem pewien czy społeczeństwo postrzega polityków jako elitę. Czy raczej jako bandę złodziei, od których nic sensownego wymagać nie można.
>Sama ich postrzegam bardziej jako bandę żuli.
To i tak komplement.
>Ja
Ile jest takich jednostek? I czy potrafią zachęcić innych do zwracania uwagi?
>Nie wydaje mi się. Po prostu dziennikarze poczuli się czwartą władzą i testują socjotechniki.
Może. A może ludzie już niczego sensownego od władzy nie wymagają, chcą tylko być zostawieni w spokoju i wobec tego wymagań politykom nie stawiają?
>Coraz więcej ludzi jest wściekłych. Może zmierzamy w stronę własnego Majdanu.
Tylko czy ta wściekłość przejawia się czymś innym niż narzekaniem? I czy jest ukierunkowana na winnych czy na cel zastępczy? Majdan zaś wydaje mi się mało prawdopodobny.
>Jeśli w ogóle się odbywają. To też przykład łamania naszych praw.
Owszem.
>Zależy, jak znaczna, 10% może nie, ale 50 lub więcej... Łatwo wyliczyć wtedy rzeczywiste poparcie. PO miała rzeczywiste poparcie ok. 19%, a wciąż słyszeliśmy, że blisko 40. To jest manipulacja.
Jest. Ale prawdę powiedziawszy wątpię aby to coś zmieniło. Władzuchna (chyba) jest świadoma niskiego poparcia, a około 50% narodu ma to w poważaniu.
>Dlatego trzeba się organizować pozaparlamentarnie. Ja już w obecny schemat rządzenia nie wierzę.
Żeby się organizować poza parlamentarnie musi być chęć działania. A czy takowa jest?

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
09-04-2014 18:18 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>... mentalność zmienić ciężko. A przy polskiej edukacji nadziei na rezultaty nie widzę.
Chodzi mi raczej o wychowanie "kościelne". Rzymski katolicyzm to system feudalny i oswajanie dziecka od najmłodszych lat z bezwzględnym posłuszeństwem wobec hierarchii i samozwańczych autorytetów skutkuje w ten sposób.
>Nie jestem pewien czy społeczeństwo postrzega polityków jako elitę. ...
Chyba, że w znaczeniu klasy uprzywilejowanej. Ale wobec tego, co napisałam powyżej przyjmuje to jako stan naturalny.
>Ile jest takich jednostek? ...
Yyyy ...
>... A może ludzie już niczego sensownego od władzy nie wymagają, chcą tylko być zostawieni w spokoju i wobec tego wymagań politykom nie stawiają?
Jw. - czują się bezsilni. Wtłoczono im odruch posłuszeństwa wobec władzy, a tacy ludzie są zdolni jedynie do prymitywnego buntu, który nic nie zmienia, tylko odwraca role. Majdan jest też tego przykładem.
>Tylko czy ta wściekłość przejawia się czymś innym niż narzekaniem?
Są grupy, które się aktywizują, ale wciąż za mało. Dominuje raczej bierny opór.
>I czy jest ukierunkowana na winnych czy na cel zastępczy? ...
Coraz więcej osób jest świadomych, kto zawinił, problem z wizją przyszłości. A zastępcze kozły ofiarne słabiej działają. Popatrz jak nie wyszedł projekt wszczepienia rusofobii i strachu przed wojną. A tyle sił i środków przeznaczono.
>... Władzuchna (chyba) jest świadoma niskiego poparcia, a około 50% narodu ma to w poważaniu.
Do czasu. Gdyby zmieniły się statystyki wyborcze - np. 85% uczestników, z tego 70% głosów nieważnych, a do tego pojawiło by się kilka pikiet i kilka projektów referendalnych, musieli by coś z tym zrobić.
>Żeby się organizować poza parlamentarnie musi być chęć działania. A czy takowa jest?
Gdzieniegdzie - są niezależne (naprawdę) związki zawodowe, są anarchiści, grupy feministyczne, ostatnio nawet koalicja ateistyczna. Coraz bardziej widoczne się staje, że ten model społeczny jest nieakceptowany.
10-04-2014 07:32 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Chodzi mi raczej o wychowanie "kościelne". Rzymski katolicyzm to system feudalny i oswajanie dziecka od najmłodszych lat z bezwzględnym posłuszeństwem wobec hierarchii i samozwańczych autorytetów skutkuje w ten sposób.
To również, ale szkoła przecież nie uczy nieszablonowego myślenia, czy wychodzenia poza schematy.
>Chyba, że w znaczeniu klasy uprzywilejowanej. Ale wobec tego, co napisałam powyżej przyjmuje to jako stan naturalny.
Jeśli tak do tego podejść to pełna zgoda.
>Yyyy ...
Skąd te yyyy? Wydaje mi się, że raczej niezbyt wielu wyborców zwraca uwagę na program partii.
>Jw. - czują się bezsilni. Wtłoczono im odruch posłuszeństwa wobec władzy, a tacy ludzie są zdolni jedynie do prymitywnego buntu, który nic nie zmienia, tylko odwraca role. Majdan jest też tego przykładem.
>Są grupy, które się aktywizują, ale wciąż za mało. Dominuje raczej bierny opór.
Zawsze to jakiś początek.
>Coraz więcej osób jest świadomych, kto zawinił, problem z wizją przyszłości. A zastępcze kozły ofiarne słabiej działają.
Bez wizji przyszłości świadomość raczej na wiele się nie zda. Obawiam się też, że gdy sytuacja gospodarcza się pogorszy to i kozły ofiarne zaczną się robić bardziej winne.
>Popatrz jak nie wyszedł projekt wszczepienia rusofobii i strachu przed wojną. A tyle sił i środków przeznaczono.
Nie wiem czy tak do końca tej rusofobii nie ma. Ponadto czy nie majstrowano ostatnio nad armią? Istotnie jednak histeryczny patriotyzm dostał w plecy gdy okazało się jak mało Polaków jest skłonnych umierać za ojczyznę, jak wynika z niedawnego sondażu.
>Do czasu. Gdyby zmieniły się statystyki wyborcze - np. 85% uczestników, z tego 70% głosów nieważnych, a do tego pojawiło by się kilka pikiet i kilka projektów referendalnych, musieli by coś z tym zrobić.
Pewnie tak, ale obawiam się, że to marzenie ściętej głowy. Oddanie nieważnego głosu też wymaga pewnego zainteresowania.
>Gdzieniegdzie - są niezależne (naprawdę) związki zawodowe, są anarchiści, grupy feministyczne, ostatnio nawet koalicja ateistyczna. Coraz bardziej widoczne się staje, że ten model społeczny jest nieakceptowany.
Żeby tylko te grupy dysponowały większym poparciem społecznym. Bo jak się zdaje ani ateiści ani feministki wielkim poważaniem się nie cieszą. Nie wiem jak z anarchistami czy związkami.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
10-04-2014 11:44 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>To również, ale szkoła przecież nie uczy nieszablonowego myślenia, czy wychodzenia poza schematy.
A kto uczy w szkołach, jak nie rzymscy katolicy? Już nie wspominając o katechezie i obligatoryjnym uczestnictwie w uroczystościach kościelnych.
>Skąd te yyyy?
Ojej, myślałam ... usiłowałam sobie przypomnieć, kto poza mną sprawdza te programy, ale ... chyba nie znam nikogo takiego. Wierzę jednak, że gdzieś są. No, muszą być!
>Zawsze to jakiś początek.
Widzisz? Już coś pozytywnego.
>... gdy sytuacja gospodarcza się pogorszy to i kozły ofiarne zaczną się robić bardziej winne.
Ale czy będą typowane zgodnie z życzeniem decydentów? Bo mogą się zdziwić.
>Nie wiem czy tak do końca tej rusofobii nie ma. ...
Na pewno jest - przeszacowano skalę. Przy czym rusofobami okazali się głównie politycy i dziennikarze. Czyli moje ocena sprawdza się - najwięcej do powiedzenia w naszym kraju ma banda tchórzliwych gnojków (przecież fobia to chorobliwy strach - nieuzasadniony).
>... Oddanie nieważnego głosu też wymaga pewnego zainteresowania.
Ale jednak liczba takich głosów wzrasta, co było widać w ostatnich wyborach prezydenckich. Sama przekonuję do tej formy głosowania - nie masz kogo wybrać, to wrzuć czystą kartkę, ale nie zostawaj w domu.
>Żeby tylko te grupy dysponowały większym poparciem społecznym. Bo jak się zdaje ani ateiści ani feministki wielkim poważaniem się nie cieszą.
Sam się poniekąd zadeklarowałeś, jako przeciwnik feminizmu. W odniesieniu do mężczyzn to raczej zrozumiałe, ale wśród kobiet takie postawy wyśmiewam. Jeżeli któraś ma potrzebę bycia dyskryminowaną, to po pierwsze niech zrezygnuje z pracy / ze studiów, udziału w wyborach itd.
>Nie wiem jak z anarchistami czy związkami.
Związkowcy są bardzo źle postrzegani w ogóle (zresztą tak są przedstawiani), a anarchistami straszy się niegrzeczne dzieci w katolickich przedszkolach.
10-04-2014 14:21 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A kto uczy w szkołach, jak nie rzymscy katolicy? Już nie wspominając o katechezie i obligatoryjnym uczestnictwie w uroczystościach kościelnych.
Owszem, ale ciężko to sprowadzić tylko do katolickiej kultury myślenia. Nie tylko kościół jest winny.
>Ojej, myślałam ... usiłowałam sobie przypomnieć, kto poza mną sprawdza te programy, ale ... chyba nie znam nikogo takiego. Wierzę jednak, że gdzieś są. No, muszą być!
Tak prawdę powiedziawszy to śmiem wątpić.
>>Zawsze to jakiś początek.
>Widzisz? Już coś pozytywnego.
>Ale czy będą typowane zgodnie z życzeniem decydentów? Bo mogą się zdziwić.
Pewnie, mogą się zdziwić, ale raczej pójdzie po myśli władzuchny. Polak nie patriota i nie katolik to bardzo wygodny kozioł ofiarny.
>Na pewno jest - przeszacowano skalę. Przy czym rusofobami okazali się głównie politycy i dziennikarze.
Niby tak, choć w internecie również trochę czy nawet więcej rusofobii można znaleźć.
>Czyli moje ocena sprawdza się - najwięcej do powiedzenia w naszym kraju ma banda tchórzliwych gnojków (przecież fobia to chorobliwy strach - nieuzasadniony).
Niestety. Ale już Piłsudski uważał Polaków za ludzi wątpliwych walorów obyczajowych.
>Ale jednak liczba takich głosów wzrasta, co było widać w ostatnich wyborach prezydenckich. Sama przekonuję do tej formy głosowania - nie masz kogo wybrać, to wrzuć czystą kartkę, ale nie zostawaj w domu.
To w sumie jakieś wyjście. Ale czy nawet taki sposób głosowania jakoś nie legitymizuje tego cyrku zwanego wyborami?
>Sam się poniekąd zadeklarowałeś, jako przeciwnik feminizmu.
Owszem. Nie zgadzam się z częścią działań jak i ich braku oraz wypowiedzi feministek, ale przeciwnikiem bym się nie nazwał. Nie lubię takiej zero-jedynkowej logiki - jestem raczej nie-przyjacielem, nie będąc wszak całkiem obojętnym. Z drugiej strony chciałbym dla każdego jak największej wolności w granicach sensownego prawa, nie mam też zrozumienia dla przeciwników wolności, nie wspominając już o różnych Prawdziwych Polakach czy Polakach Katolikach.
>W odniesieniu do mężczyzn to raczej zrozumiałe, ale wśród kobiet takie postawy wyśmiewam.
Zależy to jak kto feminizm postrzega. Jeśli dana kobieta widzi w nim przewagę negatywów to nie ma się co dziwić oporowi wobec niego.
>Jeżeli któraś ma potrzebę bycia dyskryminowaną, to po pierwsze niech zrezygnuje z pracy / ze studiów, udziału w wyborach itd.
Są pewnie takie, które rezygnują? Ale jeśli robią to świadomie i z własnej woli to raczej mowy o dyskryminacji nie ma.
>Związkowcy są bardzo źle postrzegani w ogóle (zresztą tak są przedstawiani),
Patrząc po historii solidarności to chyba nie za niewinność ich nie lubią. Wybory mają w końcu swoją cenę.
>a anarchistami straszy się niegrzeczne dzieci w katolickich przedszkolach.
Może rozsądną by była próba ocieplenia wizerunku przez anarchistów?

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
10-04-2014 21:55 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>Owszem, ale ciężko to sprowadzić tylko do katolickiej kultury myślenia. Nie tylko kościół jest winny.
Kościół to wspólnota. Kim są ci wszyscy ludzie? Jak ich inaczej zdefiniować?
>... Polak nie patriota i nie katolik to bardzo wygodny kozioł ofiarny.
Tyle, że najbardziej żrą się między sobą.
>Niby tak, choć w internecie również trochę czy nawet więcej rusofobii można znaleźć.
Wiem, ale to szczególne portale i różne rzeczy można tam znaleźć.
>... Ale czy nawet taki sposób głosowania jakoś nie legitymizuje tego cyrku zwanego wyborami?
Nasze przepisy nie określają minimalnej liczby uczestników dla ważności wyborów (inaczej, niż przy referendum). Stąd pozostanie w domu wcale nie delegitymizuje wyborów, tym bardziej ich wyników.
>Zależy to jak kto feminizm postrzega. Jeśli dana kobieta widzi w nim przewagę negatywów to nie ma się co dziwić oporowi wobec niego.
Przeciwieństwem równouprawnienia jest dyskryminacja. Jak która to lubi, to niech nie korzysta z owych zdobyczy demokracji, plując na te, co je wywalczyły. A korzysta każda. Przecież do I w.św. polskie mężatki nie miały własnych dokumentów i prawa podpisywania umów we własnym imieniu.
>Patrząc po historii solidarności to chyba nie za niewinność ich nie lubią. ...
Cóż, nic dodać nic ująć.
>Może rozsądną by była próba ocieplenia wizerunku przez anarchistów?
Właśnie dziś coś wysadzili w Grecji. Może to taka próba "ocieplenia" była?
10-04-2014 23:38 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Kościół to wspólnota. Kim są ci wszyscy ludzie? Jak ich inaczej zdefiniować?
Nie o to chodzi jak ich definiować, ale o to, że kościół nie jest winien wszelkiego zła. Nie cała głupota w Polsce z kościelnej mentalności wynika.
>Tyle, że najbardziej żrą się między sobą.
Niby tak, ale i mniej lub bardziej zjednoczyć się umieją.
>Wiem, ale to szczególne portale i różne rzeczy można tam znaleźć.
Na stronach rozrywkowych też rusofobii nie brakuje.
>Nasze przepisy nie określają minimalnej liczby uczestników dla ważności wyborów (inaczej, niż przy referendum). Stąd pozostanie w domu wcale nie delegitymizuje wyborów, tym bardziej ich wyników.
W sumie tak, ale znów pozostaje problem jak przekonać ludzi do oddania nieważnych głosów.
>Przeciwieństwem równouprawnienia jest dyskryminacja.
A niepopieranie feminizmu nie jest równoznaczne z pragnieniem bycia dyskryminowaną/ym.
>Jak która to lubi, to niech nie korzysta z owych zdobyczy demokracji, plując na te, co je wywalczyły. A korzysta każda. Przecież do I w.św. polskie mężatki nie miały własnych dokumentów i prawa podpisywania umów we własnym imieniu.
W sumie podejście kobiet do feminizmu nie jest czymś co nadmiernie by mnie interesowało. Niech sobie każdy popiera lub nie wedle woli.
>Właśnie dziś coś wysadzili w Grecji. Może to taka próba "ocieplenia" była?
Jeśli tak to taka cokolwiek oryginalna.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Anna Salman (16360 punktów)
>... kościół nie jest winien wszelkiego zła. Nie cała głupota w Polsce z kościelnej mentalności wynika.
A z czego?
>Niby tak, ale i mniej lub bardziej zjednoczyć się umieją.
Przeciw czemuś / komuś - nie mają rzeczywistej, silnej idei, która by ich spajała.
>...pozostaje problem jak przekonać ludzi do oddania nieważnych głosów.
Ja po prostu mówię, że głosowałam / mam zamiar tak głosować. Niektórzy się zainteresowali. Fakt, że bardziej ci co i tak chodzą i głosują (niechętnie) na "mniejsze zło".
>A niepopieranie feminizmu nie jest równoznaczne z pragnieniem bycia dyskryminowaną/ym.
Brak poparcia dla równouprawnienia może być rozumiany tylko w jeden sposób. U mężczyzn nie dziwi, kobiety wychodzą na idiotki.
11-04-2014 12:09 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>A z czego?
Z podejścia rodziców do dzieci, z niskiego poziomu edukacji, niekompetentnej władzy chociażby. Z przekonania o swojej racji, słabych zarobków, częstych podwyżek. Powodów dla, których Polska wygląda jak wygląda jest multum.
>Brak poparcia dla równouprawnienia może być rozumiany tylko w jeden sposób. U mężczyzn nie dziwi, kobiety wychodzą na idiotki.
Gdyby feminizm był równoznaczny z uprawnieniem albo tak był postrzegany to i owszem.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
11-04-2014 14:08 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>Z podejścia rodziców do dzieci, z niskiego poziomu edukacji, ...
Te wszystkie rzeczy są skutkiem, a nie przyczyną - efektem pewnej mentalności, która kształtowana jest religijnie - autorytarne wychowanie (a potem zarządzanie krajem), brak szacunku dla nauki, dla pracy, promowanie cwaniactwa i kombinatorstwa.
Wiesz, postaram się zrobić z tego jakiś esej - jeśli nie zostanie opublikowany, po prostu ci go wyślę.
>Gdyby feminizm był równoznaczny z uprawnieniem albo tak był postrzegany to i owszem.
Korzystam ze słownikowej definicji. Postrzeganie wynika często z ignorancji.
11-04-2014 14:20 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Te wszystkie rzeczy są skutkiem, a nie przyczyną - efektem pewnej mentalności, która kształtowana jest religijnie - autorytarne wychowanie (a potem zarządzanie krajem), brak szacunku dla nauki, dla pracy, promowanie cwaniactwa i kombinatorstwa.
Tu chyba możemy się zgodzić na niezgadzanie się. Nie ukrywam jednak, że mentalność swoje robi.
>Wiesz, postaram się zrobić z tego jakiś esej - jeśli nie zostanie opublikowany, po prostu ci go wyślę.
Będę wdzięczny.
>Korzystam ze słownikowej definicji.
Słownikowa definicja niekoniecznie współgra z rzeczywistością.
>Postrzeganie wynika często z ignorancji.
Ale nie zawsze. Toż feminizm nie jest ideą i działalnością wolną od błędów. Nie potrzeba wcale ignorancji do niepałania entuzjazmem wobec feminizmu. Niekibicowanie feminizmowi nie musi oznaczać niezgody na równouprawnienie, a określone postrzeganie nie jest błędne, jest tylko sumą posiadanej wiedzy i poglądów.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Anna Salman (16360 punktów)
>Słownikowa definicja niekoniecznie współgra z rzeczywistością.
Ale ... innej nie ma, bo chałupnicze interpretacje, oparte często na podpowiedziach plebana, to stek bzdur.
>... Toż feminizm nie jest ideą i działalnością wolną od błędów.
Feminizm to tylko idea. To natomiast, co związane z działaniem w celu wprowadzenia jej w życie, jest na pewno obarczone błędami, ale zasadności samej idei nie zmienia.
>Niekibicowanie feminizmowi nie musi oznaczać niezgody na równouprawnienie, ...
Nikt nie mówi o kibicowaniu, ale to co ja zauważam, to ciągła krytyka. I ciekawe, że dotyczy właśnie kwestii kobiet. Inne idee / ideologie / pomysły nie spotykają się z aż tak zmasowanym atakiem. Mam swoją koncepcję na ten temat, ale już i tak nazbyt się rozgadaliśmy.
11-04-2014 14:54 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ale ... innej nie ma, bo chałupnicze interpretacje, oparte często na podpowiedziach plebana, to stek bzdur.
Co nie zmienia tego, że definicja od rzeczywistości może być nad wyraz daleka. Patrząc po definicji czy teorii to nawet kościół katolicki może być piękny, słuszny i zbawienny.
>Feminizm to tylko idea. To natomiast, co związane z działaniem w celu wprowadzenia jej w życie, jest na pewno obarczone błędami, ale zasadności samej idei nie zmienia.
Zasadności może nie, ale to realne działania są ważne. Co z tego, że idea piękna gdy wykonanie szkaradne?
>Nikt nie mówi o kibicowaniu, ale to co ja zauważam, to ciągła krytyka.
Dziwnym by było pisanie o tym co ma być w feminizmie dobre, skoro rozmowa tyczy się raczej tego co w nim niedobre.
>I ciekawe, że dotyczy właśnie kwestii kobiet.
Każda krytyka kobiet i niebycie kibicem feminizmu to przejaw patriarchalnego ucisku i takiej samej mentalności?
>Inne idee / ideologie / pomysły nie spotykają się z aż tak zmasowanym atakiem.
Bo nie o innych rozmawiamy. Zresztą o ile feminizm nie cieszy się moją sympatią to narodowców, pisowców czy homofobów oraz ich pomysłów czy ideologii nie cierpię.
>Mam swoją koncepcję na ten temat, ale już i tak nazbyt się rozgadaliśmy.
Jeśli ta koncepcja zakłada, że nie kibicuje feminizmowi bo nie chcę utracić mniemanych przywilejów to nie jestem zainteresowany udowadnianiem, iż nie jestem wielbłądem.

The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Anna Salman (16360 punktów)
>Dziwnym by było pisanie o tym co ma być w feminizmie dobre, skoro rozmowa tyczy się raczej tego co w nim niedobre.
Nie chodziło mi o rozmowę, ale o przestrzeń publiczną, w której jest to idea oskarżana nieomalże o całe zło tego świata.
>Każda krytyka kobiet i niebycie kibicem feminizmu to przejaw patriarchalnego ucisku i takiej samej mentalności?
Krytyka kobiet nie musi wcale dotyczyć feminizmu, a jeśli chodzi o patriarchat, to przejawy przemocy są wokoło aż nadto widoczne.
>...o ile feminizm nie cieszy się moją sympatią to narodowców, pisowców czy homofobów oraz ich pomysłów czy ideologii nie cierpię.
Ja natomiast jestem w stanie (po części) zrozumieć narodowców i niektóre ich pomysły wcale nie są z kapelusza wytrzepane. Natomiast homofoby to żadne środowisko - rozproszona grupa głupków, często walczących w ten sposób z własną orientacją seksualną, której nie akceptują.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie chodziło mi o rozmowę, ale o przestrzeń publiczną, w której jest to idea oskarżana nieomalże o całe zło tego świata.
Sama oskarżasz katolicką mentalność o prawie całe zło w Polsce, dlaczego więc dziwisz się uogólnieniom i uprzedzeniom części wypowiadających się w przestrzeni publicznej? Nawet logicznie by się to układało - większość myśli po katolicku to i feminizm bez dania racji krytykuje. Co grupa to inny sprawca całego zła - jak nie lewak to ateusz, czy inszy propagator homoseksualizmu znieprawiający młodzież.
>Krytyka kobiet nie musi wcale dotyczyć feminizmu, a jeśli chodzi o patriarchat, to przejawy przemocy są wokoło aż nadto widoczne.
Nie żebym uważał, że w Polsce brak problemów, ale czy to patriarchalny ucisk kobiet jest w Polsce problemem, czy może raczej ucisk w ogóle, nieufne społeczeństwo i władza wiedząca lepiej? Uciska się ateistów, homoseksualistów, prawo tworzy się podług religijnego tabu a państwo wie lepiej co ma być zakazane, vide narkotyki. Jak dla mnie to nie chodzi o ucisk kobiet a ucisk w ogóle.
>Ja natomiast jestem w stanie (po części) zrozumieć narodowców i niektóre ich pomysły wcale nie są z kapelusza wytrzepane.
Rozumieć też ich rozumiem, jednak praktycznie każdy ich pomysł widzi mi się idiotyczny.
>Natomiast homofoby to żadne środowisko - rozproszona grupa głupków, często walczących w ten sposób z własną orientacją seksualną, której nie akceptują.
Może i rozproszona, ale przez to nie staje się mniej niesympatyczna. Zresztą nie jest homofobia powiązana z polską kato-prawicą?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
13-04-2014 17:44 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Sama oskarżasz katolicką mentalność o prawie całe zło w Polsce, ...
Bo tak się składa, że to ideologia feudalna, patriarchalna i przemocowa zarazem. Z mentalnością feudalną nigdy nie zbudujemy państwa obywatelskiego o wysokim kapitale społecznym, a reszta to tylko efekt.
>... czy to patriarchalny ucisk kobiet jest w Polsce problemem, czy może raczej ucisk w ogóle, nieufne społeczeństwo i władza wiedząca lepiej? ...
To właśnie pochodna owej mentalności, o której powyżej.
>Może i rozproszona, ale przez to nie staje się mniej niesympatyczna. Zresztą nie jest homofobia powiązana z polską kato-prawicą?
Nie tak do końca, oni są po prostu bardziej krzykliwi, a przez to widoczni.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Bo tak się składa, że to ideologia feudalna, patriarchalna i przemocowa zarazem. Z mentalnością feudalną nigdy nie zbudujemy państwa obywatelskiego o wysokim kapitale społecznym, a reszta to tylko efekt.
Kościół i jego ideologia głównym i w zasadzie jedynym winowajcą? Niezbyt do mnie przemawia takie podejście. Według mnie "ideologia" kościoła to pieniądze i władza.
>To właśnie pochodna owej mentalności, o której powyżej.
Czyli tak bez zbędnego owijania w bawełnę wina mężczyzn i ich patriarchalnej ideologii.
>Nie tak do końca, oni są po prostu bardziej krzykliwi, a przez to widoczni.
Widoczni i po części przynajmniej homofobiczni.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
13-04-2014 19:52 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Kościół i jego ideologia głównym i w zasadzie jedynym winowajcą? ... Według mnie "ideologia" kościoła to pieniądze i władza.
To akurat uproszczenie - pieniądze i władza to jedynie narzędzia. Inną jest sprawą ich wykorzystanie, a to wynika z mentalności.
>Czyli tak bez zbędnego owijania w bawełnę wina mężczyzn i ich patriarchalnej ideologii.
Wszystkich? Według mnie jest wytworem grupy staruchów - impotentów, którzy w warunkach wolnej konkurencji (żeby posłużyć się terminologią ekonomiczną) nie mieliby szans na reprodukcję. Przekształcili więc relacje społeczne w ekonomiczne, innych ludzi w towar, wykorzystując do tego religię, jako najlepsze źródło przymusu instytucjonalnego.
>Widoczni i po części przynajmniej homofobiczni.
Pewnie bardziej, niż inne środowiska, ale nie znaczy to, że tylko tam takie uprzedzenia występują. Po prostu w tych innych częściej dominuje poprawność polityczna.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>To akurat uproszczenie - pieniądze i władza to jedynie narzędzia.
Raczej cel. Narzędzie to ów kit wciskany w kościołach i na lekcjach religii.
>Wszystkich?
A jakżeby nie? Choć może inaczej - nie wszyscy wymyślili, ale wszyscy korzystają, bo życia bez męskich przywilejów wyobrazić sobie nie mogą.
>Według mnie jest wytworem grupy staruchów - impotentów, którzy w warunkach wolnej konkurencji (żeby posłużyć się terminologią ekonomiczną) nie mieliby szans na reprodukcję.
Jeśli potrafili stworzyć coś tak skutecznego to i z reprodukcją nie mieliby problemu.
>Pewnie bardziej, niż inne środowiska, ale nie znaczy to, że tylko tam takie uprzedzenia występują.
Oczywiście, że nie.
>Po prostu w tych innych częściej dominuje poprawność polityczna.
Widocznie tak jakby bardziej wierzę w ludzi bo powiedziałbym, że tych innych homoseksualiści mogą zwyczajnie nie interesować.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
13-04-2014 20:45 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>Raczej cel. Narzędzie to ów kit wciskany w kościołach i na lekcjach religii.
I cel i narzędzie jego osiągania - zwiększania zakresu dochodów i władzy.
>...nie wszyscy wymyślili, ale wszyscy korzystają, bo życia bez męskich przywilejów wyobrazić sobie nie mogą.
Po prostu stwarza się takie warunki, żeby reszta uznała to za swoiste zadośćuczynienie innych niedostatków. Zauważyłeś, że najsilniejsza dyskryminacja kobiet jest w krajach najbiedniejszych i środowiskach najbardziej upośledzonych społecznie?
>Jeśli potrafili stworzyć coś tak skutecznego to i z reprodukcją nie mieliby problemu.
Nie nie bardzo - w naturalnym środowisku decyduje wiek, stan zdrowia itp.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>I cel i narzędzie jego osiągania - zwiększania zakresu dochodów i władzy.
Większy dochód i władzę jak najbardziej mogę uznać za cel kościoła.
>Zauważyłeś, że najsilniejsza dyskryminacja kobiet jest w krajach najbiedniejszych i środowiskach najbardziej upośledzonych społecznie?
A nie w najbardziej religijnych, w krajach gdzie Islam ma wpływy aby być konkretnym? No i czy największy egalitaryzm nie panował/panuje w niższych warstwach, w przeciwieństwie do warstw wyższych?
>Nie nie bardzo - w naturalnym środowisku decyduje wiek, stan zdrowia itp.
Podejrzewam, że walory umysłowe też mogłyby odegrać pewną rolę.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
14-04-2014 15:22 
 Ocena 1 na 1
Anna Salman (16360 punktów)
>A nie w najbardziej religijnych, w krajach gdzie Islam ma wpływy aby być konkretnym?
Dla mnie jest to porównywalne. Zresztą największa "religijność" związana jest z biedą i brakiem edukacji.
>No i czy największy egalitaryzm nie panował/panuje w niższych warstwach, w przeciwieństwie do warstw wyższych?
Odwrotnie - w klasach najwyższych, najbogatszych, najlepiej wykształconych.
>Podejrzewam, że walory umysłowe też mogłyby odegrać pewną rolę.
Ale one są związane i z wiekiem i ze stanem zdrowia.
14-04-2014 15:37 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Dla mnie jest to porównywalne. Zresztą największa "religijność" związana jest z biedą i brakiem edukacji.
Nic dziwnego, toż musi lud mieć jakąś namiastkę szczęścia. To, że ta namiastka może być jednym ze źródeł problemów ludu to już inna sprawa.
>Odwrotnie - w klasach najwyższych, najbogatszych, najlepiej wykształconych.
Za Chiny Ludowe nie przypomnę sobie gdzie czytałem, że było tak jak napisałem. Nie będę się więc upierał.
>Ale one są związane i z wiekiem i ze stanem zdrowia.
Owszem.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Anna Salman (16360 punktów)
>Ostatnio podczas dyskusji ze znajomymi znalazłem bardzo ciekawy paradoks, odnośnie zatrudnienia kobiet. ...
W zasadzie to dopiero teraz zauważyłam paradoks wątku - o czym innym w tytule, o czym innym w treści. Feminizm to ruch mający na celu właśnie równouprawnienie kobiet we wszystkich obszarach. Tym samym stoi on niejako w kontrze do kapitalizmu, który zakłada pewien wyzysk i nie dotyczy to jedynie płci. Tak samo wykorzystywani są pracownicy w rejonach o wyższym bezrobociu. Dlaczego nie zatrudnia się ich więcej? Bo nie mają alternatywy, więc pracują więcej za niższe stawki. W Polsce ten problem dotyczy często niepełnosprawnych, ale to też niewygodny temat.
Problem przedstawiony w wątku to raczej patriarchat vs feminizm. Dlaczego kobiety są gorzej traktowane na rynku pracy? Bo jest przyzwolenie społeczne na przemoc wobec kobiet. Dlaczego kobieta zgadza się na niskopłatną pracę, bo jest samotną matką? Dziecko ma dwoje rodziców. Co z egzekucją alimentów? Co z niepracującymi ojcami na utrzymaniu żon, a jest ich wcale niemało.
System feudalny w wydaniu rzymskokatolickim nie wymusza bynajmniej na mężczyznach utrzymywania rodziny, to raczej cecha islamu. U nas nie jest dyshonorem dla faceta, gdy z garnuszka mamusi przechodzi na garnuszek żony.
Zaiste, obciachowy to system ...
ślusarski (750 punktów)
Mężczyzna jest bardziej cenny od kobiety na stanowisku pracy i tego doświadczam na własnym podwórku. Otóż często się zdarza, że mąż ucieka z domu do pracy i ciągnie tam nadgodziny, by w domu nie być "zachęcany" do domowych prac i opieki nad dziećmi. Oczywiście robi to, lecz krócej, niż kobieta. Zresztą sama jest po części temu winna, bo ma ciągłe oczekiwania finansowe wobec męża, mówiąc: -Mógłbyś dorobić do swojej skromnej pensji.
student/doktorant (9 punktów)

Ad 1: Błędne sformułowanie przesłanki. Prawidłowe jest wyjście z założenia, że praca kobiety i mężczyzny o takich samych, względnie porównywalnych kwalifikacjach,zdolnościach etc. jest tyle samo warta. Czyli najpierw musimy znaleźć taką kobietę, a nie, że wszystkie kandydatki są takie.

Ad.3 Jesteś w błędzie, ekonomia się kłania. Nie da się jednocześnie maksymalizować przychodu i minimalizować strat. Można albo maksymalizować przychód przy stałym poziomie kosztów albo minimalizować koszty przy ustalonym stałym poziomie przychodu. Dlatego wniosek o tym, że powinien zatrudniać same kobiety nie można utrzymać, bo nie można mieć ciastka i zjeść ciastko.

Pomijając już, że nie żyjemy w państwie kapitalistycznym ale państwie uznającym własność prywatną: w konstytucji mamy wyraźnie zapisane, że RP opiera się na społecznej gospodarce rynkowej. To zacząć trzeba o tego, że wychodzisz z błędnego założenia, że każdy "kapitalista" posiada określoną świadomość co do równości kobiet i mężczyzn nie kierującym się przy tym innymi wyobrażeniami: czasami "prawdziwymi" np. wspominane w wątku ryzyko zajścia w ciąże, a czasami nie jak np., że kobieta mniej wydajna jest gdy posiada dziecko etc. Idealizujesz "kapitalistę" sprowadzając go do idealnego modelu postępowania nastawionego wyłącznie na zysk i posiadającego "całą" możliwą wiedzę pozwalającą mu to osiągnąć.
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Praca Kobiety jest tyle samo warta co praca mężczyzny na tym samym stanowisku.
Nie jest, praca to nie tylko oczekiwania zapisane w umowie. Z powodów rodzinnych kobiety są mniej dyspozycyjne (opieka), a mężczyźni bardziej (zarobkowanie), zaś dzięki fizyczności mężczyźni są bardziej bezobsługowi (udźwigną, dosięgną), kobiety natomiast ogranicza ich strój (obcasy, torebki) oraz mają większe potrzeby socjalne.
25-04-2014 15:59 
 Ocena 1 na 1
nie-wiem (38 punktów)
>Nie jest, praca to nie tylko oczekiwania zapisane w umowie. Z powodów rodzinnych kobiety są mniej dyspozycyjne (opieka), a mężczyźni bardziej (zarobkowanie), zaś dzięki fizyczności mężczyźni są bardziej bezobsługowi (udźwigną, dosięgną), kobiety natomiast ogranicza ich strój (obcasy, torebki) oraz mają większe potrzeby socjalne.

Z tym, że nie każda kobieta jest dzietna bądź dzietność planuje, a pracodawcy z góry zakładając, że jednak wkrótce się na dziecko zdecyduje, więc profilaktycznie zmniejszają jej wartość jako pracownika.

A co do fizyczności, to nie w każdej pracy ma ona zastosowanie.

No i strój: obcasy i torebki pani menadżer nie przeszkadzają. A pani pracującej na budowie (o ile takie istnieją?) do głowy nie przyjdzie paradować na rusztowaniu w takim odzieniu. To jest drobnostka, ubranie można zawsze dopasować do pracy.

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365