 |
O koncepcji matematycznego Wszechświata, jeszcze Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-04-2014 11:00 | Christopher CJ Jozwiak (20202 punktów) (zablokowany) | O koncepcji matematycznego Wszechświata, jeszcze | W naukach wszystko sprowadza się do fizyki - to teza silnego redukcjonizmu - ale do czego sprowadza się fizyka? Otóż: fizyka teoretyczna jest to część Matematyki, korespondująca - a w zasadzie będąca - lokalną (naszą) częścią Rzeczywistości = Matematyki. Tak to ~ wygląda na gruncie MUH [http://rationalwiki.org/wiki/Ultimate_ensemble  -> arxiv.org/pdf/0704.0646v2.pdf ] Moim zdaniem nie ma innego, a na pewno lepszego, wytłumaczenia dla tego: "dlaczego w ogóle cokolwiek istnieje?" Stąd: najlepszy logos <=> prawda. Byt jest matematyczną, losową emanacją nieskończonej Nicości - matematycznego Absolutu. Nicość nie jest niebytem, emanuje, ponieważ jest tym czym jest: X=X => [0 ~= Y-Y ~= Z-Z = ...) | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | qerfy (677 punktów) | > W naukach wszystko sprowadza się do fizyki - to teza silnego redukcjonizmu - ale do czego sprowadza> się fizyka?> Otóż: fizyka teoretyczna jest to część Matematyki, korespondująca - a w zasadzie będąca - lokalną> (naszą) częścią Rzeczywistości = Matematyki.> Tak to ~ wygląda na gruncie MUH [http://rationalwiki.org/wiki/Ultimate_ensemble ->arxiv.org/pdf/0704.0646v2.pdf ]> Moim zdaniem nie ma innego, a na pewno lepszego, wytłumaczenia dla tego: "dlaczego w ogóle cokolwiek> istnieje?" Stąd: najlepszy logos <=> prawda.> Byt jest matematyczną, losową emanacją nieskończonej Nicości - matematycznego Absolutu.> Nicość nie jest niebytem, emanuje, ponieważ jest tym czym jest: X=X => [0 ~= Y-Y ~= Z-Z = ...)Fizyka widzi świat przez pryzmat matematyki, ale się do niej nie sprowadza. Nie można postrzegać "rzeczy samych w sobie", świata takim jaki jest, zawsze widzimy raczej swoje mentalne konstrukcje. To prowadzić może do wrażenia matematyczności świata. Bardzo możliwe, że światem kieruje jakieś ostateczne oddziaływanie, którego poszukują fizycy (patrz zunifikowana teoria pola), ale my nigdy nie ujrzymy go inaczej niż przy pomocy własnych mózgów. Zawsze będziemy uwięzieni przez pojęcia i symbole, ale trzeba pamiętać, że to tylko modele, choć doskonale odwzorowywujące badane zjawiska, przynajmniej w fizyce.
|
|
| Rafał Kozłowski (4068 punktów) | >W naukach wszystko sprowadza się do fizyki - to teza silnego redukcjonizmu - ale do czego sprowadza >się fizyka?
Zakładam, że zadajesz sobie pytanie: co opisuje wszechświat - to wszystko co nas otacza - czy bardziej matematyka, czy bardziej fizyka? Nieważne co lepiej opisuje wszechświat, jaka nauka, która jest przecież ludzką kategorią. Podoba mi się stwierdzenie Nielsa Bohra "Celem nauki nie jest wyjaśnienie natury, ale opis tego co można o naturze powiedzieć" Wydaje mi się, że w celu podjęcia próby opisu rzeczywistości należy zaprząc absolutnie wszystkie dziedziny nauki i paranauki. Piszę paranauki, gdyż być może niebawem zagadnienia próbujące opisywać świat, a stojące obok nauki mogą się stać jej równouprawnionymi dziedzinami.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >...być może niebawem zagadnienia próbujące opisywać świat, a stojące obok nauki mogą się stać jej równouprawnionymi dziedzinami.
Zawsze tak było. Kontekst odkrycia naukowego wcale nie musi spełniać rygorów nauki. Na przykład Newton pochłoniety był alchemią i magią i tylko w kontekście tych paranauk interesował się fizyką. Kolejne pokolenia fizyków odrzuciły te plewy, pozostawiając przysłowiowe ziarno prawdy w postaci mechaniki Newtona. Historia nauki zna wiele podobnych przypadków. Można się naćpać ziół i tworzyć coś na kształt Biblii, albo po koniaku tworzyć teorie matematyczne. Uczeń nie musi przejmować się subiektywnymi stanami umysłu mistrza. Skuteczna teoria może sobie pozwolić na luksus abstrahowania od źródła swego pochodzenia. Jeśli rozważania o trójcy świętej zainspiruja kogoś do sformułowania trafnej teorii jakichś zjawisk fizycznych, to dobrze. Z tego jeszcze nie wynika, że koncepcja trójcy świętej jest słuszna. Twórczość naukowa kieruje się nie tylko logiką. Jeśli naukowiec wierzy w trójcę to fakt ten nie jest argumentem za słusznością tej dziwacznej koncepcji. Krótko: Teoria naukowa nie zawsze uprawomocnia swe źródła.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >do czego sprowadza się fizyka?
Moda na sprowadzanie jednej nauki do innej minęła. Nie jest zagadnieniem fizyki sprowadzenie jej do jakiejś innej nauki. Podobnie nie jest początkiem nauki teza jakiejkolwiek nauki. Początkiem poznania są zwykłe czynności (w tym jezykowe) dane w życiu. Nauka jest ich metodyczną i krytyczną re_konstrukcją.
>wytłumaczenia dla tego: "dlaczego w ogóle cokolwiek istnieje?"
Dlaczego istnieje stół? Bo zrobił go stolarz. Dlaczego istnieje zbiór liczb naturalnych? Bo człowiek liczy.(Nie trzeba więc za Kroneckerem przyjmować, że liczby naturalne stworzył bóg, a reszta jest dziełem człowieka...) Itd. Problemy i racje nauki mają wyłącznie wewnątrzświatowy charakter. Stawianie pytań o całość istniejącego i jego zewnętrzne racje wikła umysł w zbędną metafizykę i teologię.
>Byt jest matematyczną, losową emanacją nieskończonej Nicości - matematycznego Absolutu.
Brzmi podobnie do definicji zbioru Cantora jako ... otchłani (na krótko przed jego odlotem do domu obłąkanych). Co oczywiście nie znaczy, że teorie mnogości mają się źle. Newtona też można traktować bardziej jako ostaniego maga, niż pierwszego fizyka (John Maynard Keynes).
>...X=X => ...
To zdanie warunkowe. A jeśli nie jest tak, że x=x? Parmenidejska koncepcja bytu poszła w odstawkę: wszystko płynie. Identyczność jest formalnie potrzebną formułą, ale nadawanie jej ontologicznego statusu jest zbędne: kończy się platońskim absolutem albo biblijną bozią: jam jest, który jest.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Scorp (5381 punktów) | >>wytłumaczenia dla tego: "dlaczego w ogóle cokolwiek istnieje?" >Problemy i racje nauki mają wyłącznie wewnątrzświatowy charakter.
Niby dlaczego?
>Stawianie pytań o całość istniejącego i jego zewnętrzne racje wikła umysł w zbędną metafizykę i teologię.
W nic nie uwikła, jeżeli potrafimy odpowiedzieć 'nie wiem'. To są doskonałe pytania, pod warunkiem że potraktuje się je poważnie. -
|
|
|  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Problemy i racje nauki mają wyłącznie wewnątrzświatowy charakter. >Niby dlaczego?
Racje transcendentne (bóg, duch,...) to urojenia umysłu.
>>Stawianie pytań o całość istniejącego i jego zewnętrzne racje wikła umysł w zbędną metafizykę i teologię. >W nic nie uwikła, jeżeli potrafimy odpowiedzieć 'nie wiem'.
Wiedza i niewiedza dotyczy świata. Na pytanie: Czy dusza jest nieśmiertelna? Czy bóg stworzył człowieka? odpowiedzią nie jest "Nie wiem". Te (i inne) pytania pozbawione są poznawczego sensu (mają, a jakże, sens praktyczny). Podobnie jest z odpowiedziami.
>To są doskonałe pytania, pod warunkiem że potraktuje się je poważnie.
To pytania pozorne. Poważnie. Pytanie kusi, by dać jakąś odpowiedź. Zbyt często zapomina się o opcji jego nonsensowności. Podkreślić trzeba jednak kontekst poznania i kontekst praktyczny: w tym ostatnim traktuje się tego rodzaju pytania serio również w sensie poznawczym naciągając zwykle samo pojęcie nauki: tak np. postępują tomiści - ideologowie katolicyzmu. Podobnie mamy np. w teorii literatury: Czy Odyseusz oślepił cyklopa Polifema? Tak. To prawda w kontekście "Odysei". Poza tym kontekstem zdanie to traci sens (chyba że zmienimy pojęcie kontekstu).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 1 na 1 | Scorp (5381 punktów) | >Racje transcendentne (bóg, duch,...) to urojenia umysłu.
A pierwiastek z minus jeden to liczba urojona, a mimo tego działa. Analogicznie: 'bóg, duch' to urojony element licznych teorii, które praktycznie działają bardzo wydajnie. Status bycia urojonym to żaden problem dla obiektu ani dla teorii, prawda?
>Na pytanie: Czy dusza jest nieśmiertelna? Czy bóg stworzył człowieka? odpowiedzią nie jest "Nie wiem". Te (i inne) pytania pozbawione są poznawczego sensu (mają, a jakże, sens praktyczny).
No właśnie, sens poznawczy, sens praktyczny. Z sensem poznawczym daliśmy sobie radę w poprzedniej kwestii: nie można odmawiać tego sensu obiektom teorii tylko dlatego, że urojone. Sens praktyczny tak samo, może być ważny lub nie, niezależnie od tego, czy chodzi o prawdę, fałsz, złudzenie czy oszustwo.
>To pytania pozorne. Poważnie. Pytanie kusi, by dać jakąś odpowiedź.
A niektóre pytania kuszą, żeby od nich uciekać. Niestety, pytania o transcendencję są zbyt wielkie i powszechne, żeby je traktować etykietką 'pozorny' lub 'nonsensowny'.
>Podobnie mamy np. w teorii literatury: Czy Odyseusz oślepił cyklopa Polifema? Tak. To prawda w kontekście "Odysei". Poza tym kontekstem zdanie to traci sens (chyba że zmienimy pojęcie kontekstu).
Z tego co piszesz by wynikało, że ktoś nie znający Odysei, potraktowany tym pytaniem, miałby prawo zasadnie powiedzieć: pytanie bez sensu! pozorne!? Czy raczej - jeżeli nie jest gburem - powinien powiedzieć nie wiem - tak jak ja sugeruję. Co powinien powiedzieć? -
|
|
| | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Racje transcendentne (bóg, duch,...) to urojenia umysłu.
>A pierwiastek z minus jeden to liczba urojona, a mimo tego działa. Analogicznie: 'bóg, duch' to urojony element licznych teorii,... Urojenie w sensie psychologicznym i jego ontologiczny odpowiednik nie ma nic wspólnego z jednostką urojoną i (i_maginarius), którą w ścisły sposób (definicyjnie) wprowadza się po to, aby wykonalne były inne działania, w tym obliczenia w fizyce. Analogia do np. trójcy świętej jako jednostki urojonej jest komiczna.
>...które praktycznie działają bardzo wydajnie.
Teoria praktycznej wydajności urojeń religijnych nie ma nic wspólnego z religią. Zachowania religijne jako kompleks zjawisk czysto naturalnych wyjaśniać (i ewentualnie leczyć) należy w kategoriach naturalistycznych (psychologia, zwłaszcza rozwojowa, neurofizjologia, socjologia, ekonomia,...)
>>Na pytanie: Czy dusza jest nieśmiertelna? Czy bóg stworzył człowieka? odpowiedzią nie jest "Nie wiem". Te (i inne) pytania pozbawione są poznawczego sensu (mają, a jakże, sens praktyczny). > Sens praktyczny tak samo, może być ważny lub nie, niezależnie od tego, czy chodzi o prawdę, fałsz, złudzenie czy oszustwo.
Zgoda. Wchodzimy w regiony manipulacji czy sterowania zachowaniem ludzkim. Jego teorie to właśnie domeny instytucjonalnych kościołów, polityki, reklamy. Teoria manipulacji ma też swoje prawdy. Jezus (a za nim liczne kościoły) mówi np. o potrzebie ewangelizacji dzieci. To prawda, którą potwierdzają współczesne wyniki psychologii rozwojowej. Ale nie jest to prawda objawiona. Nie jest przecież objawieniem jej ludowa wersja: czym skorupka za młodu przesiąknie....
>A niektóre pytania kuszą, żeby od nich uciekać.
Nie ma takich pytań. Można i należy zbadać założenia każdej wypowiedzi, w tym zdań pytających. Ale po ich analizie może okazać się, że mamy do czynienia z czymś innym, niż z tym, do czego wypowiedzi pretendują: mają być zdaniami, a są zbitkami słownymi pozbawionymi sensu poznawczego.
>Niestety, pytania o transcendencję są zbyt wielkie i powszechne, żeby je traktować etykietką 'pozorny' lub 'nonsensowny'.
Nie twierdzę, że pytania tego rodzaju są a priori nonsensem. Ich krytyka (moim zdaniem zasadna) ma swoją długą historię.
>> Czy Odyseusz oślepił cyklopa Polifema? >... ktoś nie znający Odysei, potraktowany tym pytaniem, miałby prawo zasadnie powiedzieć: pytanie bez sensu! pozorne!? Czy raczej - jeżeli nie jest gburem - powinien powiedzieć nie wiem - tak jak ja sugeruję. Co powinien powiedzieć?
Powinien pytać dalej: A kto to jest Odyseusz? A co to, lub kto to jest cyklop? Itp. Dyskusja szybko zeszłaby na problem istnienia (literackich) fikcji, zagadnienia prawdy w dziele literackim i jego stosunku do świata, itp. W każdym razie rozmówca zrozumiałby, że cyklop to nie jest zwierzę, z którym mógłby spotkać się gdzieś w Grecji, w zoo, czy w jakimś muzeum paleontologii.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | | Scorp (5381 punktów) |
>... Zachowania religijne jako kompleks zjawisk czysto naturalnych wyjaśniać (i ewentualnie leczyć) ...
Zgoda, że do wyjaśnień należy stosować wyłącznie kategorie naturalne - jestem materialistą - ale dlaczego przyszło Ci do głowy, żeby zachowania religijne leczyć?! Są to przecież zachowania dobrowolne, najczęściej nieagresywne i na naszej szerokości geograficznej z reguły nieszkodliwe. Leczyć kogoś z tego, że się modli? - diogenesie, nie przesadzaj!
A jeżeli to 'ewentualnie' dotyczy przypadków szczególnych, jakichś kompulsywno-obsesyjnych albo innych psychoz, nawet tych tzw. odreligijnych, to leczyć trzeba przecież tę chorobę a nie wiarę, przekonania lub zachowania! -
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >... zachowania religijne ...Są to przecież zachowania dobrowolne,...
Mam wątpliwości, czy zachowania religijne są dobrowolne. Wystarczy prześledzić proces inkulturacji religijnego delikwenta, aby przekonać się, jak bardzo zachowania te są determinowane kontekstem. Jeśli wolność utożsamić z wiedzą i motywowanymi nią zachowaniami, to rzeczywiste motywy zachowań religijnych mają charakter raczej bezwiedny, automatyczny; czasem przez wienych interpretowanych jako fatalistyczne (islam, niektóre nurty judaizmu czy chrześcijaństwa). To dlatego na celowniku instytucjonalnej religii jest przede wszsystkim dziecko, które należy wytresować do takich a nie innych zachowań (werbalnych i pozawerbalnych). Kiedy dorosły wierny wybiera się do kościoła, zboru, minaretu, itp., to tylko pozornie może mu się wydawać, że jest to jego akt wolności. W gruncie rzeczy zachowuje się wedle z góry ukartowanego scenariusza: ktoś myśli, aby inni nie musieli myśleć.
>Leczyć kogoś z tego, że się modli? - diogenesie, nie przesadzaj! >A jeżeli to 'ewentualnie' dotyczy przypadków szczególnych, jakichś kompulsywno-obsesyjnych albo innych psychoz...
Na myśli miałem przypadki kliniczne. Tym niemniej sensowność religijnych zachowań pozostaje tematem społecznego dyskursu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Scorp (5381 punktów) | > Kiedy dorosły wierny wybiera się do kościoła, zboru, minaretu, itp., to tylko pozornie może mu się wydawać, że jest to jego akt wolności.
A jeżeli wybiera się do kina? Teatru? - czyni to po dobrawoli, czy nie? Akt wolności czy przymusu? Nie przesadzajmy z brakiem wolności religijnej. Ja nie chodzę do kościoła, Ty nie chodzisz, czyżby niechodzenie do kościoła było aktem wolności a chodzenie już nie?
Ludzie manipulują sobą od zawsze i nie jest to pozbawianie wolności a tylko skłanianie do określonych zachowań. Oczywiście, zdarza się i przymus bezpośredni, ale to z reguły sprawka władzy, a nie kapłanów. Ci od dawna używają wyłącznie manipulacji, która jest sposobem na ludzi posiadających wybór, czyli wolnych w zakresie tego wyboru.
> W gruncie rzeczy zachowuje się wedle z góry ukartowanego scenariusza: ktoś myśli, aby inni nie musieli myśleć.
Jeżeli ponosi Cię teoria spisku, to zażyj szczyptę autorefleksji. -
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >A jeżeli wybiera się do kina? Teatru? - czyni to po dobrawoli, czy nie? Akt wolności czy przymusu?
Wybór filmu jest sytuacją nieporównywalną z wyborem mszy: Reżyser nie obiecuje zbawienia.
>czyżby niechodzenie do kościoła było aktem wolności....
Tak. Pod warunkiem, że jest to wybór świadomy, oparty o poznawcze odrzucenie ontologii zakładanej przez język religii. Parodią takiego stanowiska jest kościelny slogan: zależni od boga, czyli wolni, który kiedyś przeczytałem na jakimś plakacie. Zgodziłbym się na wolność jako uzależnienie od wiedzy, nie od wiary.
>chodzenie już nie?
Jak wyżej.
>Ludzie manipulują sobą od zawsze i nie jest to pozbawianie wolności...
W takim razie różnie pojmujemy manipulację. Dla mnie jest to - między innymi - pozbawianie wolności, a obnażanie wszelkich jej mechanizmów stanowi element wyzwolenia.
>>ktoś myśli, aby inni nie musieli myśleć.
Jeżeli ponosi Cię teoria spisku, to zażyj szczyptę autorefleksji.
Ucieczka od myślenia, wiara w autorytet (wodza, kapłana, sprzedawcy,...)nie jest kwestią autorefleksji. Zjawiska te opisano jako formy ucieczki od wolności (E. Fromm) czy też zniewolenia religijnego, z którym spotykamy się u nas na każdym kroku.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | | | |  | | Scorp (5381 punktów) | > W takim razie różnie pojmujemy manipulację.Tu się zgadzam. Ale odeszliśmy od tematu...
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >W naukach wszystko sprowadza się do fizyki - to teza silnego redukcjonizmu - ale do czego sprowadza >się fizyka?
Jeśli słowo "sprowadza" jest użyte w tym samym znaczeniu w obu zdanaich, to odpowiedź na pytanie jest prosta i oczywista: do niczego się nie sprowadza. Mówiąc nieco ściślej o znaczeniu słowa "sprowadza", można powiedzieć, że fizyka dla innych nauk, jest zbiorem aksjomatów.
>Otóż: fizyka teoretyczna jest to część Matematyki.
Pokażę, ze to nieprawda. Przypuśćmy, że podstawowe twierdzenia matematyczne są w fundamentami fizyki. Skupmy się na dwóch najważniejszych twierdzeniach: 1. Twierdzenie Zermelo o tym, że każdy zbiór można dobrze uporządkować 2. Twierdzenie Godla o niezupełności praktycznie wszystkich interesujących teorii (coraz więcej klas teorii matematycy pokazują, że podlegają temu twierdzeniu), które mówi, że zawsze będą istnieć nowe twierdzenia, niemożliwe do wyprowadzenia z twierdzeń znanych wcześniej.
Pewnie już widać, do jakiego absurdu chcę doprowadzić swój wywód. Otóż nie spotkałem jeszcze fizyka, który by jawnie głosił, że program Wielkiej Unifikacji czy Superunifikacji czy jak tam się on teraz nazywa, jest absurdem, bo nie da się dokryć wszystkich praw fizyki, nie mówiąc już o tym, żeby było możliwe sformułowanie jednego wielkiego prawa uniwersalnego. Przeciwnie, fizycy wciąż wierzą, że takie poszukiwania mają sens.
Gdyby fizycy wierzyli w Matematykę, jak to sugerujesz, to na Twierdzenia 1. zbudowaliby z pomocą matematyków dobry porządek we Wszechświecie i opisaliby wszystkie prawa fizyki w jednowymiarowym modelu, na którym można już udowodnić, że zawsze będą istniały prawa fizyki jeszcze nie odkryte.
Na razie jednak nic nie zapowiada nawet tego, żeby Wszechświat fizycy teoretyczni spróbowali potraktować jak zbiór
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >W naukach wszystko sprowadza się do fizyki - to teza silnego redukcjonizmu - ale do czego sprowadza >się fizyka? >Otóż: fizyka teoretyczna jest to część Matematyki, korespondująca - a w zasadzie będąca - lokalną >(naszą) częścią Rzeczywistości = Matematyki. Bardzo mi przykro ale stwierdzam, że matematyka jest "językiem" jakim porozumiewają się fizycy całego świata. Nie można wyróżniać pewnej dziedziny nauki jako najwyższej. Inżynierowie, twórcy niesamowitych konstrukcji posługiwali się matematyką w szerszym zakresie jak powszechne ich dzieła i istnieją do dziś.
>Byt jest matematyczną, losową emanacją nieskończonej Nicości - matematycznego Absolutu.
Tego absolutu nikt jeszcze nie udowodnił. Miałem takiego wykładowcę w szkole wyższej, któremu się przyśniło ujęcie procesu rozwoju roślin w zrozumiały wzór matematyczny.
>Nicość nie jest niebytem, emanuje, ponieważ jest tym czym jest: X=X => [0 ~= Y-Y ~= Z-Z = ...)
Co Ty tu pieprzysz. Uwzględniłeś teorię chaosu? Masz na to jakieś potwierdzenia ze strony zdarzeń nieprzewidywalnych? Radzę. Zastanów się co piszesz zanim zaczniesz.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|