 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 02-05-2014 21:14 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Pomysłowość pracodawców
2 na 2 | Niektóre media, niektórzy politycy od jakiegoś czasu postulują likwidację tzw. umów śmieciowych, przez które zdają się rozumieć umowy zlecenia. Przyznam, że nie rozumiem o co im dokładnie chodzi, bo wspominają, iż zatrudniony na podstawie takiej umowy nie ma zapewnionych świadczeń typu ZUS/ubezp. chorobowe, co nie jest prawdą. Być może mają na myśli brak uprawnień do urlopu? Bo na pewno nie chodzi im o to, że firmy zatrudniają pracowników na zlecenie, choć warunki pracy spełniają wymogi umowy o pracę - zatrudnienie w siedzibie pracodawcy, jasno określony zakres obowiązków, ustalony czas pracy; nie wiem co tam jeszcze określa Kodeks Pracy jako podstawę do zawarcia umowy o pracę.
Ale ja nie o tym.
Ostatnio zachwyciła mnie pomysłowość pewnej firmy, która składa bardzo dobre oferty pracy "na słuchawce": - 25 zł/h(!); - nie sprzedaż, doradztwo; - 6,5h pracy dziennie/2 zmiany - do wyboru; - bardzo wysokie prowizje; - 20 min. przerwy po 2h pracy...
Prawda wygląda następująco: - 25 zł, ale brutto i nie za godzinę pracy, ale za godzinę przeprowadzonej rozmowy telefonicznej. W praktyce najdłużej da się rozmawiać przez 51% czasu pracy, średnio 40% czyli faktyczna stawka godzinowa wynosi 9,6 zł brutto, - niby nie sprzedaż, ale de facto chodzi o "złapanie klienta", który podpisze umowę - oczywiście jak najbardziej są wymagane minimalne ilości podpisanych umów/"złapanych klientów", "doradztwo" polega na przekonaniu klienta do podpisania umowy; - 2 zmiany do wyboru - owszem, ale wyboru można dokonać wyłącznie przed rozpoczęciem pracy, później pracuje się na zmiany - tydzień 8-14:30, tydzień 14:30-21; - prowizje i owszem, wysokie - kilkaset do kilku(!) tys. zł miesięcznie, tylko że 99.99% pracowników nie jest w stanie osiągnąć wymaganego minimum "złapanych klientów"; - przerwy w pracy - nie 20 min. po 2h pracy, ale 10 min., raz 15 min...
Mój zachwyt sprowadza się przede wszystkim do pomysłu, aby nie płacić za 100% wykonywanej pracy, ale wyłącznie za jej mniejszą część, która nijak nie zależy od chęci/zdolności/kwalifikacji pracownika. Pozostałe, nieosiągalne dla pracownika, rzekome profity są tylko dodatkowym mamieniem chętnych do podjęcia tej z pozoru intratnej pracy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 5 | farmer (22440 punktów) | > Niektóre media, niektórzy politycy od jakiegoś czasu postulują likwidację tzw. umów> śmieciowych, przez które zdają się rozumieć umowy zlecenia. Przyznam, że nie rozumiem >o co im> dokładnie chodziPewnie o to Niewolnik do wynajęcia ......Krzysiek ma umowę na czas określony, z dwutygodniowym wypowiedzeniem. Składa części na trzy zmiany, od poniedziałku do soboty, na rękę 1200 złotych, z czego 200 wydaje na dojazdy. A dojeżdża specjalnym autobusem, który zbiera chłopaków po wsiach województwa. Autobus jest dziurawy, ma rozwalone siedzenia i nie zawsze można usiąść, więc Krzysiek często siedzi, ale na podłodze. - Zarabiam jakieś 700 złotych mniej niż ci, których zatrudnia firma, choć robię to samo co oni. Nie wiem, dlaczego moja praca nazywa się tymczasową, skoro cały rok jest robota. Tylko na wakacje nas zwalniają, po wakacjach podpisujemy nowe umowy..... więcej tu: wyborcza.p(*)68,Niewolnik_do_wynajecia.html> Mój zachwyt sprowadza się przede wszystkim do pomysłu, aby nie płacić za 100% wykonywanej> pracy, ale wyłącznie za jej mniejszą częśćzoru intratnej pracy.[/color]Będzie tak bo ciągle w Polsce jest mnóstwo ludzi, którzy sprzedadzą cały swój czas za 1200 złotych.
|
|
 | | Christos (2696 punktów) | >Będzie tak bo ciągle w Polsce jest mnóstwo ludzi, którzy sprzedadzą cały swój czas za 1200 złotych.< Z własnego doświadczenia: Kultura pracy większości pracowników firm typu Leasingteam nie zasługuje nawet na owe 1200 zł. Sporo jest takich, którzy zmieniali kilkanaście razy pracę przez przygody alkoholowe, problemy z dyscypliną pracy itp. Pracodawca nie bawi się w analizy psychologiczne przyjmując ludzi do stackowania kartonów na paletach i równo traktowani są wszyscy pracownicy niezależnie od umiejętności czy wykształcenia. Podpis pod umową o pracę czy zleceniem potwierdza zgodę na warunki zatrudnienia. Działa to w dwie strony. Niskie płace powodują rotację pracowników i zatrudnianie ludzi, którzy mają tzw. seksualny stosunek do powierzonych obowiązków. Z drugiej strony brak czasami podstawowych zasad kultury osobistej u części pracowników rzutuje na opinii o całości załogi i zniechęca firmy do podnoszenia płac. Oczywiście nie jest tak, że z automatu ludzie z firm podwykonawczych przez pracodawcę użytkownika traktowani są jak motłoch. Zwykle najlepsi z nich wyłapywani są przy okazji rekrutacji. Każda firma ma jednak własne zwyczaje i specyfikę.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > postulują likwidację tzw. umów >śmieciowych, przez które zdają się rozumieć umowy zlecenia. Przyznam, że nie rozumiem o co im >dokładnie chodzi, bo wspominają, iż zatrudniony na podstawie takiej umowy nie ma zapewnionych >świadczeń typu ZUS/ubezp. chorobowe, co nie jest prawdą.
Wg mnie właśnie o to chodzi, żeby każda umowa o pracę gwarantowała dostęp do bezpłatnej państwowej opieki zdrowotnej i prawo do emerytury. Albo przynajmniej tak chciałbym widzieć ten postulat, bo tylko tak rozumiany ma sens.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Albo miałem wyjątkowe szczęście do uczciwych pracodawców, albo politycy kłamią odnośnie umów-zleceń, bo za każdym razem składki emerytalne i chorobowe miałem odprowadzane. Ważna różnica między zleceniem i umową o pracę polega na tym, że w pierwszym przypadku nie ma się prawa do żadnego urlopu. Poza tym pracodawcy omijają też fakt, że wykonując obowiązki powierzone przez pracodawcę w siedzibie pracodawcy, w ustalonym czasie pracy powinno się zawierać umowę o pracę. Problem w tym, że który pracownik pójdzie z tym do sądu? W sądzie wygra, a pracę straci.
|
|
|  | dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >[color=#330000]Albo miałem wyjątkowe szczęście do uczciwych pracodawców, albo politycy kłamią odnośnie umów-zleceń, bo za każdym razem składki emerytalne i chorobowe miałem odprowadzane.
Są jeszcze umowy o dzieło, bez żadnego odprowadzania - to chyba sztandarowy przykład umowy śmieciowej
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Cytat:Umowa o dzieło obejmuje zobowiązanie do osiągnięcia określonego rezultatu, zaś umowa, do której stosuje się przepisy o zleceniu, jedynie zobowiązanie do starannego wykonania określonych czynności. (źródło) Jest jeszcze gorzej. W praktyce pracodawcy oferujący umowę-zlecenie potrafią ją wypowiedzieć pracownikowi, który nie osiąga określonego rezultatu, co przynależy umowie o dzieło. Przykład: call center - pracownik ma umowę-zlecenie, wedle której ma obowiązek dzwonić do potencjalnych klientów z propozycją nabycia jakiegoś produktu. W umowie nie ma zapisu o wymogu minimalnej liczby sprzedaży owego produktu/pozyskanych klientów, co nie przeszkadza pracodawcy wypowiedzieć umowy-zlecenia pracownikowi, który nie osiąga jakiegoś tam rezultatu.
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | To teraz popatrzmy na to z drugiej strony - pracodawcy (własne moje doświadczenia, prowadzę serwis internetowy i w sposób podobny opisany przez Ciebie zatrudniam pracowników).
1. Stawka za godzinę. Jeśli zapłacę za godzinę "pracy", a nie rozmowy, to faktyczna wydajność pracownika spada znacznie. Ponieważ w czasie gdy powinien dzwonić, robi sobie kawę, przegląda Internet, itd... czyli nie pracuje. Nie wymagaj ode mnie, abym za to płacił. Oczywiście można to inaczej zrobić: u mnie wynagrodzenie jest miksem liczby wykonanych telefonów, czasu telefonowania i podpisanych umów.
2. Pracownik dzwoni do firmy X i przedstawia jej ofertę reklamową mojego portalu, często są to małe firmy, nie ma tam marketingowca, trzeba wiele tłumaczyć i faktycznie doradzać jeśli chodzi o marketing internetowy. Jest to miks handlowca i doradcy.
3. Kwestia zmian w pracy. Mam ok. 20 takich pracowników, nie wyobrażam sobie aby każdy chodził jak chce do pracy, musi się zadeklarować i wpisać na listę, w którym tygodniu jak pracuje. Mam 12 komputerów, nie wydam 30 tys. zł na 10 nowych kompów, tylko dlatego aby pracownik mógł sobie każdego dnia przyjść na dowolną zmianę. Chyba że dasz mi te 30 tys. zł, to wtedy kupię.
4.Przerwy w pracy. U mnie akurat jest duża swoboda, ale rozumiem tych co wprowadzają pewne rygory. Chodzi o to, że zbytni "luz" w pracy wprowadza chaos, jeden pracownik wychodzi, już drugi chce, mniej skupia się na pracy, a bardzej myśli o papierosku...
5.Prowizje i limity. U mnie też są limity: do 10 podpisanych umów, prowizja za umowy wchodzi w część za liczbę wykonanych telefonów i czas telefonowania, wynagrodzenie jest płatne pod warunkiem podpisania minimum 5 umów miesięcznie (ale przechodzą na kolejny miesiąc, nie są tracone).
Rzadko się zdarza (nowy pracownik), aby ktoś nie wypracował tych 5 umów, średnia wynosi ok. 13,5.
Wcześniej, nie miałem żadnych limitów, po ich wprowadzeniu każdy zarabia więcej - ja i pracownik. Prawda - tempo w pracy jest dość duże, podobnie jak w innych tego typu firmach, jeśli odpuszczę, zamknę biznes.
Nie popieram oszukiwania w ofertach pracy, czasem jednak, gdy muszę szybko zrekrutować np 5 pracowników, to trochę koloryzuję.
Możecie to oceniać negatywnie. Jednak prowadzenie biznesu, to nie żarty, muszę płacić regularnie spore kwoty ZUS, Vat i nie mam czasu zastanawiać się czy trochę podkoloryzowałem ogłoszenie, czy nie. Moim celem jest zatrudnić 5 osób, jak niepodkoloryzuję, to przyjdzie 30 kandydatów, z których nadaje się 5, a po tygodniu zostanie 2, jak podkoloryzuję, to przyjdzie 100, wybiorę 10, zostanie 5. Jak nie podkoloryzuję, nie zatrudnię na czas lepszych ludzi, stracę np 5 tys. zł, jak podkoloryzuję nie stracę nic.
Kto z Was chętny dopłacić tę 5 i nie koloryzować?
|
|
 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Na tym forum (i nie tylko tu) wielokrotnie dane mi było czytać jak niewdzięczny jest los pracodawcy. Najczęściej sprowadzało się to do idiotycznego stwierdzenia typu "załóż firmę, a zobaczysz jak to jest". Idiotyzm tego stwierdzenia chętnie wyjaśnię, tymczasem wolę się odnieść do sprawy owego "koloryzowania". Otóż zaciekawiło mnie to, że bez "koloryzowania" czyli bez oszukiwania zostanie 2 pracowników, a z "koloryzowaniem" 5. Z jakiego powodu więcej jest chętnych do bycia oszukiwanym?
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Na tym forum (i nie tylko tu) wielokrotnie dane mi było czytać jak niewdzięczny jest los pracodawcy. Najczęściej sprowadzało się to do idiotycznego stwierdzenia typu "załóż firmę, a zobaczysz jak to jest". Idiotyzm tego stwierdzenia chętnie wyjaśnię, Nie twierdzę, że rola pracodawcy jest niewdzieczna, po prostu prezentuję Ci swój punkt widzenia. Warto jednak abyś został kiedyś pracodawcą, zobaczysz inny swiat...
>tymczasem wolę się odnieść do sprawy owego "koloryzowania". >Otóż zaciekawiło mnie to, że bez "koloryzowania" czyli bez oszukiwania zostanie 2 pracowników, a z "koloryzowaniem" 5. >Z jakiego powodu więcej jest chętnych do bycia oszukiwanym?
Koloryzowanie nie jest oszukiwaniem, to standard naszych czasów (MARKETING). Każdy kto podpisuje umowę, wie na jakie warunki się zgadza, nie ma żadnego oszustwa. Chyba że za takowe uważasz chwyty marketingowe. Wtedy jednak musisz uznać, że większość firm i ich pracowników to oszuści. W TV właśnie teraz leci jakaś reklama:
- mebli ogrodowych za 500 zł (pójdziesz do sklepu i do wiesz się, że dotyczy to 10 pierwszych klientów), ale jak już jesteś w sklepie, co jesli potrzebujesz tych mebli to i za 700 weźmiesz. To oszustwo?
- samochodów, już od 10 tys. możesz mieć nowe auto! Okazuje się, że owszem, to pierwsza z 4 rat. Ale jak już poczytasz coś w marce, może pójdziesz do salonu, itd... Potem jak kupujesz, to wiesz, na co się piszesz. Reklama swoje zrobiła - zwróciła uwagę. To jest oszustwo?
A teraz moje koloryzowanie.
Bez koloryzowania, mniej chętnych zgłosi się na rekrutację, mniejsze zatem szanse mam na wybranie dobrego pracownika. Gdy podkoloryzuję ogłoszenie, przyjdzie więcej ludzi, a jak przyjdą, dowiedzą się jak jest faktycznie, ale skoro już przyszli to zainteresują się ofertą, przejdą krótkie testy i wtedy okazuje się, że cześć z nich jednak chce pracować. A bez koloryzowania w ogóle by nie przyszli. Z większej grupy łatwiej wybrać właściwe osoby.
Branża działa tak, że czasem trzeba szybko podpisywać umowy z kontrahentami i szybko zatrudniać wlaściwych ludzi, jesli tego nie zrobisz tracisz realne pieniądze. Ciekaw jestem co Ty byś zrobił stojąc przed wyborem podkoloryzowania ogłoszenia lub utraty 5 tys. zł? Życzę takich wyborów.
|
|
| |  | | Episode_2 (3284 punktów) | To zależy, jaki to rodzaj koloryzowania. Jak się nie wie, o co chodzi to można sobie wyobrażać różne rzeczy. Nie wiadomo, czy krytyka jest słuszna.
>W TV właśnie teraz leci jakaś reklama: >- mebli ogrodowych za 500 zł (pójdziesz do sklepu i do wiesz się, że dotyczy to 10 pierwszych klientów), ale jak już jesteś w sklepie, co jesli potrzebujesz tych mebli to i za 700 weźmiesz. To oszustwo? Ja bym na złość nie wziął tych mebli, chyba że byłbym w tej pierwszej dziesiątce. Rozumiem, że ktoś się napali na meble czy samochód, ale zawsze można kupić inne w innym sklepie. Albo poprzeklinać i dać sobie spokój.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|