 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » O wszystkim i o niczym
| Napisano | Autor | Tytuł | | 20-05-2014 16:53 | owidiusz2014 (87 punktów) | Samobójstwo z samotności
2 na 2 | Witam i pozdrawiam wszystkich w moim pierwszym poście na tym forum. I zarazem zastanawiam się po co tu piszę... Po prostu mam problem, który jednym wyda się błahy i powszechny, innym może ciężki, ale do rozwiązania, dla mnie z kolei to piekło i koszmar. I będę szczery, piszę to chyba tylko po to, zeby się wygadać, choć gdzieś tam po cichu, w głębokiej podświadomości, wciąż mam nadzieję, że ktoś mi pomoże. Mój problem to samotność. Niby nic wielkiego, nie ja jeden jestem samotny, takich ludzi są tysiące, jednak chyba niewielu, choć może się mylę, ma z tego powodu myśli samobójcze. Mam 20 lat, to wszystko zaczęło się w wielu mniej więcej lat 14-15. Wcześniej było normalnie, pasje, zainteresowania, spotkania ze znajomymi, wszystko ok. Później jednak zaczęła mnie ta samotność męczyć. Oczywiście próby zagadania, itp, kończyły się źle, czyli brakiem zainteresowania. Muszę szczerze dodać, że jestem brzydki, niestety.  Później było coraz gorzej, przestałem spotykać się ze znajomymi, bo... zazdrościłem im związków, i bolał mnie widok czułości między nimi a ich chłopakami/dziewczynami. Zaczęła się depresja, codzienne prawie płakanie, całkowity zanik odczuwania szczęścia... Ciągle myślenie żeby z kimś być. Nie chodziło nawet o sex, choć gdzieś na dalszych etapach związku oczywiście by się chciało, ale nie był to główny powód chęci stworzenia związku. Samotne wieczory, wakacje, weekendy, czas wolny przespany. Przestałem praktycznie wychodzić na miasto, widok tych wszystkich zakochanych par niesamowicie mnie dołuje... Zakony i bycie księdzem odpada, bo jestem ateistą, wojsko też, pacyfizm. Moja wizja szczęścia to po prostu udany związek. I tyle. Moje jedno marzenie. Jedno, jedyne, i to niespełnione. :/ Teraz stałem się pustelnikiem, nie mam przyjaciół, i choć mam pracę i jakieś pieniądze, oraz jestem ogólnie zdrowy, myślę tylko o samobójstwie. Ciągle. I tylko o tym. I proszę nie pisać mi tylko o niepełnosprawnych, choć często nawet oni mają kogoś, kto ich kocha. Są lepsi ode mnie. Czytałem gdzieś, że samobójstwo popełnia się tylko w dwóch sytuacjach, kiedy ból jest zbyt silny, także psychiczny, lub kiedy bólu nie ma, ale kiedy dalsze życie jawi się jako ponure i beznadziejne, a nadziei na poprawę nie ma. Samotność to piekło. Boli okropnie. Ciągle mam małą nadzieję, ale ona zanika, a później zostanie mi już zrobić tylko jedno.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 adamcopper (64 punktów) (zablokowany) | fora internetowe, czaty sa akurat pelne osob samotnych, ktore wola siedziec w necie zamaist z swoimi kiepskimi znajomymi i rozmawiac o niczym, tak ze nie jestes sam w teym swoim odosobnieniu niestety nie ma co sie oszukiwac i trzeba bedzie cos jednak zrobic z ta brzydota, czyli ruszyc kuper i zaczac cwiczyc, wysilek fizyczny dodatkowo jest najlepszym lekarstwem na depresje bo wydzielane sa wtedy endorfiny do mozgu pomysl tez o jakims zwierzaku albo nawet pomaganiu w opiece nad zwierzetami w schronisku, to dziala bardzo terapeutycznie na psychike zmus sie jakims sposobem do wyjscia z domu na slonce, opalaj sie duzo, czytaj przewodniki turystyczne i marz o obcych krainach, slonce jest tez najlepszym srodkeim na depresje fajnym pomyslem sa tez wyprawy na miasto zeby porobic zdjecia, spotkania z znajomymi polegaja glwonie na piciu piwa i gadaniu ciagle o tym samym,takze wiele na prawde nie tracisz milosc wydaje sie cudowna wlasnie tylko z boku jak ja obserwujemy, a tak na prawde to 80% cierpienia i tesknoty, 20% szczescia, ciagle klotnie , rozstania i powroty, take pewnie ejszcze sobie sporo poplaczesz w przyszlosci wlasnie z tego powodu
rozmawiaj duzo z ludzmi z neta, na czatach, najlepiej kamerkowychizolacja zwykle tylko poglebia smutek
|
|
 | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Moi znajomi są, a raczej byli fajni. Nie są winni mojej samotności. Po prostu to ja celowo zerwałem z nimi kontakty. Przyznaję się, choć mi głupio- z zazdrości. Ja mam myśli samobójcze z tego powodu, a dla nich to zwykły, śmieszny temat. Nigdy nie marzyłem o wielkich pieniądzach czy sławie, no, może daaawno temu  , tylko o związku... Którego nie potrafię stworzyć. A oni mi mówili np. "Dlaczego z nikim nie jesteś, przecież to takie fajne" , a przecież o niczym innym nie marzę, tylko jestem zbyt beznadziejny zeby któraś mnie chciała.  Chodzi mi o twarz, potrzebuję nie tyle sportu, co operacji plastycznej. Zwierzak pomysł dobry, miałem wiele kotów, szczerze to uwielbiam je, ale to mi nie zastąpi człowieka. Nie uznaję też związków w sieci, internet zabija uczucia, liczy się tylko real. A co do tych 20 %... Daj mi choć 1 procent szczęścia, a będę Ci wdzięczny do końca życia. Ale dzięki za Twoją opinię.
|
|
|  | 2 na 2 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Zajrzyj na tę stronę. www.psycho(*)/telefon-kryzysowy-112163.html 
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| |  | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Dziękuję za link.
|
|
4 na 4 | finerbijk (17282 punktów) | > Ciągle mam małą nadzieję, ale ona zanika, a później zostanie mi już zrobić> tylko jedno.  Pieprz to. Żyj dla siebie. Nie myśl, że ktoś da ci szczęście jak tego sam sobie nie dasz. Nie uzależniaj się od innych, realizuj na ile potrafisz a jak sam się pokochasz, to wkrótce znajdzie się ktoś kto pokocha ciebie. Po co zaraz samobójstwo, ciekawiej poczekać co z tego wyjdzie, i tak każdy umrze i ten szczęśliwy i nieszczęśliwy.
|
|
 | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Nikt mi nie da szczęścia, zgoda. Ale przebywanie z kimś da mi szczęście. Każdy zyje przede wszystkim dla siebie, ale mi to nie wystarczy. Cóż, jestem jaki jestem, ale naprawdę nie potrafię być samotny i szczęśliwy, dla mnie to sprzeczność.
|
|
|  | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | > Każdy żyje przede wszystkim dla siebie, ale mi to nie wystarczy.Znam ten ból... youtu.be/EpPSayL19Ag> Naprawdę nie potrafię być samotny i szczęśliwy, dla mnie to sprzeczność.Widać jesteś jeszcze bardzo młody. youtu.be/-xc0AMV3mkQ
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| |  | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Mam 20 lat. Ale proszę Cię, nie mów jak inni, że jak młody, to się nie znam. Cierpieć można niezależnie od wieku, a ktoś młody też może pragnąć miłości i związku.
|
|
| | |  | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Uściślijmy - mówisz, że masz 20 lat. A ile lat masz naprawdę, to czort jeden wie. 
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| | | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Nie wiem, dlaczego miałbym kłamać, skoro korzyść z tego byłaby żadna. Chociaż samotnym można być w każdym wieku...
|
|
| | | | |  | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | > Nie wiem, dlaczego miałbym kłamać, skoro korzyść z tego byłaby żadna.Można też kłamać zupełnie bezinteresownie. Różne bywają przypadki. > Chociaż samotnym można być w każdym wieku...A właśnie, że nie można! 
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Hehe, sam pamiętam jak notorycznie udawałem kogoś innego na czatach i forach. Głównie zresztą dziewczyny.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Ojej, to tak jak ja! Ile nas łączy...  Być może... youtu.be/oAPUYeDgJcw
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
|  | | finerbijk (17282 punktów) | >Nikt mi nie da szczęścia, zgoda. Ale przebywanie z kimś da mi szczęście. Tak to nie działa. Z takim nastawieniem jest bardzo możliwe, że bycie z kimś również nie da ci szczęścia, bo będziesz żył w ciągłym strachu, że tego kogoś stracisz.
>Każdy zyje przede wszystkim dla siebie, ale mi to nie wystarczy. Cóż, jestem jaki jestem, ale naprawdę nie potrafię być samotny i szczęśliwy, dla mnie to sprzeczność. Jeżeli źle ci z samym sobą, to nie ma żadnej gwarancji, że życie z kimś coś pomoże. W takich związkach, gdzie jedna ze stron uzależnia swój dobrostan od drugiej częsta jest zazdrość i zaborczość. Szczęśliwy związek, to związek dwojga emocjonalnie wolnych ludzi.
|
|
 | 4 na 4 | baszarteg (2319 punktów) | > Po co zaraz samobójstwoDokładnie ,samobójstwo bardzo utrudnia inne dalsze, ewentualne i bardziej konstruktywne próby poradzenia sobie z problemem ,poza tym ewidentnie nie służy urodzie ( a o ile dobrze zrozumiałem i z tym masz niejaki kłopot )
|
|
3 na 3 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | > Mój problem to samotność. Niby nic wielkiego, nie ja jeden jestem samotny, takich ludzi są tysiące,> Muszę szczerze dodać, że jestem brzydki, niestety.  Cześć, polecam Ci lekturę Paula Austera "Dziennik zimowy". Autor opisuje w niej m.in. problem swojej samotności w młodości z perspektywy lat dojrzałych (60+), czyli dojrzałej refleksji. On akurat był (nadal jest) bardzo przystojny (żeby nie powiedzieć, zabójczo  ). A jednak był samotny. Ale do czasu. Wniosek: nie do końca od wyglądu zależy to, czy jest się samotnym (choć oczywiście dobrze jest być zadbanym), lecz od tego, jaką się ma aurę, na którą składa się wiele, nie tylko wygląd, także zachowanie, wychowanie, wykształcenie... w ogóle osobowość, IQ, EQ* itd... Reszta w książce. Akurat tę Ci polecam, ale mogłabym wiele innych, bo pisarze (czy, szerzej, ludzie piszący, tworzący...) często/dużo są samotni - taki zawód. Ale że umieją o tym napisać, warto ich czytać... i zastanowić się nad swoim życiem na kanwie (bo przecież nie każdy jest czy chce być pisarzem, dziennikarzem itd.). Zasada jest taka: spotyka się wielu ludzi, w tym ludzi interesujących. Jeżeli samemu jest się interesującym człowiekiem, daje się sobie szansę, bo trzeba jeszcze, żeby to nas wybrano. I oto nad tym trzeba popracować. W samotności. Samotność jest tu warunkiem sine qua non*. Powodzenia!  *jeśli nie wiesz, co to znaczy, sprawdź, a będziesz o mały kroczek do przodu, jeśli wiesz, tym lepiej
|
|
 | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Dziękuję Ci za opinię. Tylko wiesz, u mnie to błędne koło, nie pracuję nad sobą przez samotność i depresję, a samotny jestem, bo nie jestem interesujący, czyli nudny i nieciekawy. Głupie, wiem, ale nie rozumiem swojej psychiki... Wiem jedno, życie w samotności DLA MNIE nigdy nie będzie szczęśliwe.  Dzięki za książkę, sprawdzę w wolnej chwili. Wiesz, ja nie oczekuję bogatej księżniczki, jej wykształcenie, pieniądze, rodzina nie mają znaczenia. Tylko jedno, aby mnie kochała. I to jest problem, bo nikt mnie kochać nie chce.  Nie mam talentu artystycznego, ale to nie jest dla mnie ważne...Ważne, że depresja ma wpływ na zdrowie, czyli zawroty głowy, bóle w klatce czy głowy i to dość silne. Nawet jak się nie zabiję sam, to za maksymalnie kilka lat zabije mnie samotność i depresja.  Szczerze to nie chcę umierać, po prostu chcę żyć, kochając. To chyba nie jest zbyt wielkie wymaganie od życia...
|
|
|  | 3 na 3 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | > Dziękuję Ci za opinię. Tylko wiesz, u mnie to błędne koło, nie pracuję nad sobą przez samotność i depresję, a samotny jestem, bo nie jestem interesujący, czyli nudny i nieciekawy.> Dzięki za książkę, sprawdzę w wolnej chwili.Hm, to nie była opinia tylko rada. Ale zaczynam widzieć, że to błędne koło. I nawet widzę dlaczego. Gdy czytam "sprawdzę w wolnej chwili", a przecież wolnych chwil masz do rozpuku, tracę nadzieję, że moja rada na coś się zda. Chyba że to prowokacja*? Jeśli nie, to do lekarza po antydepresanty i to w te pędy, i oby nie było za późno! Bo to nie wygląd jest przeszkodą (przecież Cię nigdy nie widziałam, a już wiem, że nie jesteś interesujący, sam to piszesz, jesteś nudny i nieciekawy, więc choćbyś był piękny jak Adonis, a ja miała 20 lat, kulą w płot...). A więc reasumując: 1. wygląd - nieciekawy; 2. osobowość - nieciekawa. I chciałbyś, żeby się Tobą zainteresowała interesująca dziewczyna? Czy wręcz przeciwnie, może być brzydka i nudna jak Ty, żebyście do siebie pasowali? Tylko jak chcesz ją spotkać, skoro obydwoje nie wychodzicie z domu? Przenieś się na Sympatię (lub jakiś inny portal randkowy) i napisz anons: Brzydki, nudny, nieciekawy szuka pokrewnej duszy w celu stworzenia nieciekawego związku i spłodzenia nieciekawych dzieci. Powodzenia  *a póki co nie prowokuj lub leć do lekarza, niech Ci coś przepisze na kopa.
|
|
| |  | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Gorzej to chłopak chyba nie ma. trojmiasto(*)wo__Teraz___Nie_myslalem_.html
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Nie mam gorzej ani lepiej. Mam inaczej. Ale dzięki, czytanie o ludziach niepełnosprawnych bardzo poprawia humor. :/ Czyli mam się cieszyć, że ktoś ma gorzej, według Ciebie, dobrze rozumiem?
|
|
| | | |  | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | > Czyli mam się cieszyć, że ktoś ma gorzej, według Ciebie, dobrze rozumiem?Dziecko, a rób co chcesz!  Poza tym to nie było do Ciebie. Nie bądź taki przewrażliwiony egocentryk! 
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Dziękuję za dobrą radę. Dziecko... Może i jestem nim, za to jak widzę dorośli nie umieją mi pomoc.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >dorośli nie umieją mi pomoc. Od wczoraj radzą Ci, żebyś poszedł do psychologa. To jest pomoc najlepsza z możliwych. A jakiej pomocy konkretnie oczekujesz?
|
|
| | | | | |  | 2 na 4 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >jak widzę dorośli nie umieją mi pomoc.
Napisz na portal racjonaliściątko.pleple
|
|
| |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Pracuję, mam wolny czas, ale po książkę trzeba iść do biblioteki, która jest kilkanaście minut jazdy ode mnie. Problem, zeby zdążyć do niej po pracy. To chyba jasne. Prowokacja... Tak, to musi być prowokacja, bo przecież w dzisiejszych czasach kazdy musi mieć wiele pasji, setki znajomych, studia i wiele umiejętności i być ciągle uśmiechniętym i zadowolonym. A jak ktoś przestaje udawać zadowolenie z życia, to prowokacja, bo przecież życie jest k... piękne. :/ W 2013 było w polsce ponad 6100 samobójstw, takie to piękne życie. Dziewczyna może być brzydka i nudna, co w tym złego? A może jestem nienormalny, bo nie wymagam ideału i złotych gór? No tak, ale nuda jest dziś niemodna i zła, wszystko, byle tylko nie było choć minuty nudy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nuda to pewien rodzaj cierpienia przecież. Kto chce cierpieć? Jeżeli masz bardzo niskie wymagania w stosunku do dziewczyny, to twój związek będzie naładowany złymi emocjami a i pewnie zdrady się trafią. Lepiej być samemu niż np. z idiotką albo nudziarą.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Pracuję, mam wolny czas, ale po książkę trzeba iść do biblioteki, która jest kilkanaście minut jazdy ode mnie. Problem, zeby zdążyć do niej po pracy. To chyba jasne.
No, przecież, że jasne. Byle by się nie wysilać. Jeżeli podjechanie do biblioteki to problem, no, to faktycznie JEST TO PROBLEM.
>Prowokacja... Tak, to musi być prowokacja,
Nie mówię, że MUSI, tylko _jeżeli_, _to_... Ale może jest, może nie jest.
> bo przecież w dzisiejszych czasach kazdy musi mieć wiele pasji, setki znajomych, studia i wiele umiejętności i być ciągle uśmiechniętym i zadowolonym.
Nie MUSI. Ale zazwyczaj człowiek ma jakieś pasje, jakieś grono przyjaciół, kolegów, znajomych... nie setki, grono. Zazwyczaj ma też jakieś umiejętności. Jeśli nie ma, to faktycznie MA PROBLEM.
> A jak ktoś przestaje udawać zadowolenie z życia, to prowokacja, bo przecież życie jest k... piękne. :/
Dlaczego zaraz UDAWAĆ? Jeśli jest zadowolony ze swojego życia, jeśli rozwija swój potencjał, interesuje się czymś, to NIE udaje, ale zwykle JEST zadowolony.
> W 2013 było w polsce ponad 6100 samobójstw, takie to piękne życie.
racjonalista.pl nie jest poradnikiem dla niezadowolych z życia. Odpowiedziałam z uprzejmości, ale że nic to nie dało, bo przecież przejechanie się do biblioteki, to PROBLEM, to proponuję przejechać się do psychologa, specjalisty od pomocy w takich sytuacjach.
> Dziewczyna może być brzydka i nudna, co w tym złego?
Nic. Tylko że raczej ma mniej szans w życiu, niż dziewczyna ładna i ciekawa. Ale przecież: każda potwora znajdzie swego amatora.
> A może jestem nienormalny, bo nie wymagam ideału i złotych gór?
Między ideałem i złotymi górami a brzydotą i nudą jest parę możliwości pośrednich.
> No tak, ale nuda jest dziś niemodna i zła, wszystko, byle tylko nie było choć minuty nudy.
No, tak, niepotrzebnie się odzywałam. Strata czasu. EOT
|
|
| | | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Czas. Pracuję do tej godziny do której jest czynna biblioteka. Więc to problem zdążyć, wreszcie jasno się wyraziłem? Mi się chce, nawet bardzo bardzo, ale w niedziele biblioteka jest NIECZYNNA. Jeśli pójdę do psychologa, on też mi może zarzucić prowokację, bo czemu by nie, tak lać Ty. Więc nie widzę w tym sensu. Ja nie zamierzam nikomu udowadniać, że rzeczywiście mi smutno.
|
|
| | | | |  | 4 na 4 | Elżbieta Binswanger-Stefańska (7098 punktów) | >Czas. Pracuję do tej godziny do której jest czynna biblioteka. Więc to problem zdążyć, wreszcie jasno się wyraziłem? Mi się chce, nawet bardzo bardzo, ale w niedziele biblioteka jest NIECZYNNA.
Galerie handlowe są czynne bodaj do 22, oraz w niedziele, tam są księgarnie EMPiK, Matras... chyba stać Cię na jedną książkę? A ta, która Ci polecałam, jest akurat w sprzedaży (koszt ok. 35 zł).
>Jeśli pójdę do psychologa, on też mi może zarzucić prowokację
Nie może. Od tego jest psychologiem, żeby Cię wysłuchać. Poza tym ja Ci nie zarzucałam. Ale skoro mało czytasz, to i z czytaniem ze zrozumieniem masz kłopoty.
> Więc nie widzę w tym sensu.
Też nie widzę. Choć z nieco innych powodów.
> Ja nie zamierzam nikomu udowadniać, że rzeczywiście mi smutno.
I pewnie tak jest. Tylko dlaczego musisz to ogłaszać na Racjonaliście?
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Od razu widać, że ty wcale nie chcesz sobie pomóc. Chcesz ponarzekać niezobowiązująco - ale kiedy dostajesz konkretne rady co zrobić i jak: szukasz wymówek. Nie chcesz sobie pomóc tylko zawracasz ludziom głowę. Ogarnij się. Albo się nie ogarniaj bo pewnie ci jest całkiem wygodnie.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Piękny Lolo (2082 punktów) | >Jeśli pójdę do psychologa
Gdy się ma depresję i myśli samobójcze, to się idzie do psychiatry, a nie psychologa! Psychiatra przepisze leki, które poziomy czegoś tam w mózgu regulują i po dwu, trzech tygodniach zauważalna jest poprawa, mała, ale jest! Miesiąc, dwa i chce się żyć.
U psychologa pacjent zapada się w głębokim fotelu, co ma wywołać wrażenie przytulności, bezpieczeństwa, upajany jest kojącym tembrem głosu, który to głos zaprasza go snucia opowieści jak to było w życiu terapeutowanego i od czwartego roku życia. I tak przez minimum pół roku. I wychodzi co tydzień z gabinetu coraz bardziej uzależniony od psychologa bezradny delikwent, niezdolny do samodzielnego podejmowania decyzji i wykonania jakiegokolwiek ruchu, bo wszystko musi skonsultować z terapeutą.
Jestem przeciwnikiem terapii u psychologa. Ludzie przechodzą tragedie i ogromne. Czas smutku, żalu, żałoby przepłakać, przewyć z bólu. I wracać do życia. Jak najszybciej. Terapie to rozdrapywanie ran i bywa, że przez lata.
Gdzieś kiedyś przeczytałam, że człowiek nie popełnia samobójstwa, bo nie chce żyć. On po prostu nie chce żyć tak, jak do tej pory. Ten, kto ci zaproponował operację plastyczną niech sobie sam ją zrobi. Charakter, osobowość, wewnętrzny koloryt urzekają bardziej niż gładkie lico. I jest coś takiego jak opór materii. Im bardziej czegoś chcesz, tym bardziej to odpychasz.
"Szczęście przychodzi do tego, kto za nim nie goni." - Mahomet
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nie wiemy jak autor wygląda. Mam w otoczeniu ludzi strasznie brzydkich, którym całe życie inni nie dawali zapomnieć jacy są brzydcy. Zwłaszcza aktywnością odznaczała się tu płeć przeciwna w latach szkolnych. Zarówno dziewczyny były okrutne wobec chłopców jak i chłopcy wobec dziewczyn. Wnętrzem niewiele załatwisz. Zwłaszcza, że człowiek chce być atrakcyjny także seksualnie dla swojego partnera.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Jestem przeciwnikiem terapii u psychologa. Psycholog to przyjaciel do wynajęcia; psychoterapia to psychiczna prostytucja.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Psycholog to przyjaciel do wynajęcia; psychoterapia to psychiczna prostytucja. >
Przecież psycholog pomaga zrozumieć dlaczego zachowujemy się źle i pokazuje jak to pokonać. To nie jest zwierzanie się dla zwierzania.
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Przecież psycholog pomaga zrozumieć dlaczego zachowujemy się źle i pokazuje jak to pokonać. Skoro tak łatwo pokonać złe zachowanie, to dlaczego dotąd nie uporano się z przestępczością?
|
|
| | | | | | | | |  | | pawel_wr (4297 punktów) | . >Skoro tak łatwo pokonać złe zachowanie, to dlaczego dotąd nie uporano się z przestępczością?
Dobre pytanie !
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Skoro tak łatwo pokonać złe zachowanie, to dlaczego dotąd nie uporano się z przestępczością?
Jest taki kawał: - Ilu psychologów trzeba, żeby zmienić żarówkę? - Wystarczy jeden, ale żarówka musi chcieć się zmienić.
|
|
| | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Pracuję, mam wolny czas, ale po książkę trzeba iść do biblioteki, która jest kilkanaście minut jazdy ode mnie. Problem, zeby zdążyć do niej po pracy. To chyba jasne. Księgarnie podejrzewam są otwarte dłużej. >Prowokacja... Tak, to musi być prowokacja, bo przecież w dzisiejszych czasach kazdy musi mieć wiele pasji, setki znajomych, studia i wiele umiejętności i być ciągle uśmiechniętym i zadowolonym. Nie musi. Jeśli jednak ktoś nie ma pasji, znajomych i umiejętności (żadnych) to coś bardzo z nim nie tak, nic więc dziwnego w tym, że taki delikwent nie jest zadowolony. Z czego w końcu miałby się cieszyć? >A jak ktoś przestaje udawać zadowolenie z życia, to prowokacja, bo przecież życie jest k... piękne. :/ Jak ktoś jest niezadowolony z życia to robi albo robić powinien coś aby je poprawić zamiast się nad sobą użalać. >W 2013 było w polsce ponad 6100 samobójstw, takie to piękne życie. Pozostałym milionom życie musi się jednak podobać, najwyraźniej nie jest więc takie znowu brzydkie. >Dziewczyna może być brzydka i nudna, co w tym złego? Pewnie to, że brzydka i nudna. >A może jestem nienormalny, bo nie wymagam ideału i złotych gór? Jeśli brzydka i nudna dziewczyna jest dla ciebie ideałem to może trafną diagnozę sobie stawiasz z tą nienormalnością. >No tak, ale nuda jest dziś niemodna i zła, wszystko, byle tylko nie było choć minuty nudy. Czyżby więc lepsze było nudzenie się a potem płacz nad własnym nudnym życiem?
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
A gdzie mieszkasz? (Podaj chociaż województwo).
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
 | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Białystok, a dlaczego pytasz?
|
|
|  | 1 na 1 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | > Białystok, a dlaczego pytasz?Jeżeli zmagasz się z problemami emocjonalnymi, możesz zgłosić się do lekarza rodzinnego z prośbą o skierowanie do psychologa lub lekarza psychiatry. Wówczas możesz skorzystać bezpłatnie z pomocy specjalisty w poradni zdrowia psychicznego, która ma kontrakt z NFZ, na przykład z: szukaj.slu(*)stok/Ul-zurawia-14/j15155.htmla dokładnie z: szukaj.slu(*)stok/Ul-zurawia-14/k93524.htmllub na przykład tu: www.leszczynowa.pl/Z pomocy psychologicznej możesz też skorzystać w Ośrodku Interwencji Kryzysowej: mopr.bialy(*)ek_interwencji_kryzysowej.htmlJak widzisz, miejsc, w których można uzyskać pomoc, jest sporo.
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| |  | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Dziękuję za linki.
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | >możesz zgłosić się do lekarza rodzinnego z prośbą o skierowanie do psychologa lub lekarza psychiatry. Tam nie trzeba skierowania. Masz rację, to samo chciałam owidiuszowi poradzić - pierwsza rzecz to kontakt z psychologiem. W końcu nic się nie dzieje bez powodu i ta jego samotność i depresja musi mieć jakąś przyczynę.
|
|
1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Jak masz brzydką twarz i jest to poważna obiektywna brzydota, zrób operację, czemu nie. Tysiące ludzi tak postępuje.
|
|
 | Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) | > Jak masz brzydką twarz i jest to poważna obiektywna brzydota, zrób operację, czemu nie. Tysiące ludzi tak postępuje.Ma to swoje plusy i minusy. Fenotyp można zmienić inwazyjnie. Można jednak zainwestować w rozszerzony fenotyp, na który wiele kobiet zwraca sporą uwagę, wiedząc, że na spotkanie idealnego genetycznie mężczyzny i tak nie będą miały większych szans. One też kalkulują. Czasami potrafią sobie nawet wytłumaczyć, że wybrały brzydkiego, bo miał piękną osobowość. Poza tym ośrodki miłości, litości i współczucia są w mózgu blisko siebie zlokalizowane i kobiety często nie odróżniają tych uczuć, więc jak facet jest naprawdę brzydki, to zawsze jest szansa, że któraś się w nim zakocha choćby z litości. Miłość czy litość - dla ich podświadomości to bez różnicy. No i ten rozbuchany instynkt macierzyński, tak łasy obecny w twarzach mężczyzn wyrazisty schemat dziecięcości. Tu coś o inwestowaniu w rozszerzony fenotyp, niekoniecznie dla desperatów: czasgentlemanow.pl/
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
 | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Pomysł godny rozważenia, myślę o tym od dawna, ale trochę się boję takiej operacji.
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Pomysł godny rozważenia, myślę o tym od dawna, ale trochę się boję takiej operacji. Oj tam, oj tam. Uroda to kwestia gustu. Nie to ładne, co ładne, tylko co się komu podoba. Zresztą... gdy człowiek jest życzliwie usposobiony do świata, uśmiecha się, a przy tym dobrze się ubierze, to zamaskuje niedostatki urody. Na twarzy widać nastrój. Jak jesteś wiecznie posępny i skwaszony w środku, to Ci się twarz wykrzywia i trudno na siebie patrzeć. Zacznij od naprawy wnętrza - idź do psychologa, przepracujecie Twój nastrój, znajdziecie przyczynę Twojego odsunięcia się od świata i ludzi, a wtedy wiele się może zmienić. Z tego, co pisałeś, jako nastolatek byłeś taki, jak inni - miałeś zainteresowania i towarzystwo. Teraz nie - i trzeba sprawdzić, dlaczego. Operacja to ostateczność. Poprawianie urody to fanaberia, chyba, że ktoś ma jakieś widoczne, uciążliwe zniekształcenie i korekcja jest konieczna.
|
|
| |  | 3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | >Operacja to ostateczność. Poprawianie urody to fanaberia, chyba, że ktoś ma jakieś widoczne, uciążliwe zniekształcenie i korekcja jest konieczna.
A cóż złego w fanaberiach, pytam się? Co w tym złego, że ktoś chce mieć większy biust albo prostszy nos?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
>A cóż złego w fanaberiach, pytam się? Generalnie nic, też miewam. W operacjach plastycznych - sporo ryzyka, najczęściej niepotrzebnego. Ale skoro ktoś lubi ryzykować, to proszę bardzo. >Co w tym złego, że ktoś chce mieć większy biust albo prostszy nos? A po co? W większości wypadków wystarczy terapia. Zaleczy kompleksy i operacja okaże się niepotrzebna. A pieniądze przydadzą się na wycieczkę na Nową Zelandię albo do RPA.
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Szczerze mówiąc wydaje mi się, że dzięki takiej terapii człowiek może sobie coś wmówić, ale potem wszystko wraca do normy, kompleksy wracają. Nie mam jednak dowodu na to.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | >Szczerze mówiąc wydaje mi się Masz rację. Wydaje Ci się. Ile wiesz o mechanizmach psychicznych człowieka? Z wypowiedzi wnoszę, że niewiele.
|
|
| | | | | |  | -1 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Więcej od ciebie.
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Więcej od ciebie. Mam za sobą 8 lat pracy jako wolontariuszka z ludźmi pokiereszowanymi przez los. A Ty jesteś zawodowym psychologiem - psychoterapeutą z co najmniej 10-letnim stażem. Ok. Nie musisz odpowiadać. Dziękuję za uwagę.
|
|
| |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Teraz nie - i trzeba sprawdzić, dlaczego.
Dojrzewanie, potężny popęd seksualny w tym wieku, zamaskowany nieco miłością, pragnieniem kochania i bycia kochanym. Energia popędowa nie ma ujścia, bo zogniskowała się na pragnieniu jednego, nieosiągalnego (przynajmniej, jak dotychczas) obiektu. On doskonale czuje, co mu najlepiej tą energię rozładuje i że to mu wreszcie ulży. Kobieta/miłość/kochanie/seks radzi sobie z tym zwykle najlepiej, przynajmniej do czasu, jak się nie przeje, opatrzy, znudzi, zacznie wkurzać, cokolwiek. Ale wtedy zwykle już jest łatwiej to rozproszyć na inne rzeczy, czynności, sprawy, a jak nie, to szuka się nowej partnerki. Tutaj o tyle może to być niebezpieczne, że gość nie potrafi sobie ulżyć w inny sposób (hobby, praca, sport, przygodny seks itd.), jest zafiksowany na jedną możliwość, innej nie widzi i nie chce. Zamyka się w swojej skorupie, chce tylko jednego, nie potrafi po to sięgnąć. I kompletnie tego napięcia nie potrafi rozładować, co zwyczajnie frustruje, dołuje. Psycholog pomoże.
|
|
5 na 5 | diogenes (42753 punktów) | >Mój problem to samotność.
Samotnośc nie jest problemem. Problemem są zaburzone relacje z innymi. Samotność to pierwotnie brak potrzeby emocjonalnej więzi z innymi, to rodzaj autyzmu świadomego pod wzgledem intelektualnym i emocjonalnym, rodzaj samowystarczalności opisywanej przez stoików (autarkia). To nie znaczy, że nie wchodzę w relacje z innymni: żyję, pracuję, kocham, ale wiem, że miłość nie wiąże dwóch par butów w jedną.
>...jestem brzydki, niestety...
Forum racjonalistów nie zmieni ci urody. Owszem, pewna doza refleksji nad ciałem poparta lekturą i dyskusją w jakiś sposób pozwoli spojrzeć na siebie inaczej, ale nie pozbawi cię trądzika, nie zmieni kształtu nosa, nie sprawi, że przestaniesz łysieć. Musisz w tej sprawie zwrócić się do dermatologa, fryzjera, kosmetyczki, krawca, dietetyka, itp. W ostateczności rozważyć ingerencję chirurga (nie polecam). Dobrze zrobią jakieś ćwiczenia ruchowe (nie przez miesiąc, lecz do grobowej deski), które nadadzą twemu życiu nieco wigoru, pewności siebie. W każdym razie manicure, pedicure lub markowy dezodorant (np. Nivea) może zdziałać więcej, niż Seneca, Darwin czy Wittgenstein (również żył na granicy samobójstwa, choć z innych powodów). Poleciłbym też jakąś pasję nie związaną z ludźmi, coś, co sprwiłoby ci radość bez względu na widownię. Ja np. biegam po lasach, słucham śpiewu ptaków, podziwiam żyłki liści, kałuże po deszczu lub po prostu opędzam się od komarów. Możesz to nazwać medytacją.
Myślę, że zawsze znajdzie się coś brzydszego od ciebie, np. brzydki wisielec. Nie rób nam tego. Weź się w garść i żyj. Nie sądzę, abyś wykorzystał juz wszystkie możliwości jeśli nie szczęśliwego, to przynajmniej spokojnego życia.
Samotność jest również szansą. Podobnie brzydota.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Zauważyłem sporo sceptycyzmu wobec operacji. Czemu nie polecasz jej?
|
|
 | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Samotnośc nie jest problemem. Problemem jest niemożność wyobrażenia sobie, że prawdziwa samotność to więcej niż problem.
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >...prawdziwa samotność to więcej niż problem.
Ustalmy: samotność to stan umysłu, w którym nie zaprzątasz sobie głowy innymi ludźmi. Nie należy mylić jej z problemami społecznych więzi (brak miłości, nieodwzajemniona miłość, porzucenie, itp.).
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > samotność to stan umysłu, w którym nie zaprzątasz sobie głowy innymi ludźmi Samotność to zaprzątanie sobie umysłu nieobecnością innych ludzi.
|
|
| | |  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Samotność to zaprzątanie sobie umysłu nieobecnością innych ludzi.
Rozumiem, ale nie podzielam takiego poglądu. Bliższe mi jest ujęcie samotności jako stanów umysłu nie uwikłanych w relacje z innymi. Myśląc o innych - nie jesteś sam(a), nawet jeśli ci inni zmarli.
Podążam raczej samotnością, o której prawili romantycy. Stan poetycki znajduje wprawdzie ujście w medium, jakim jest społeczny, zwrócony do innych język, ale nie to stanowi jego sedno. "Wam, pieśni, - pisał Mickiewicz - ludzkie oczy, uszy niepotrzebne...". Przeżycie można wyrazić (w słowie, w obrazie, dźwięku,...), ale nie można go przekazać: mój mózg nie jest twoim mózgiem. Nie jest to jednak powód do zmartwień. Zrozumienie samotności, podobnie jak zrozumienie czasowości, wyzwala.
Samotny żeglarz nie jest samotny, dlatego, że zaprząta sobie głowę nieobecnością innych ludzi, ale dlatego, że zaprząta sobie umysł żaglami, szotami, rumem, widokiem morza z daleka od innych.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Myśląc o innych - nie jesteś sam Niech więc będzie to poradą dla cierpiących z powodu samotności, a u tak doradzającego psychoanalityka chętnie pozarobkuję na przyjmowaniu reklamacji.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | diogenes (42753 punktów) | >>Myśląc o innych - nie jesteś sam >Niech więc będzie to poradą dla cierpiących z powodu samotności...
Nie mówię tylko o myśleniu. Zerknij wyżej. Sprowadzenie problemu samotności do jednej porady - to pomyłka. Bycia samotnym trzeba nauczyć się tak samo, jak bycia z innymi. Nigdy nie masz gwarancji, że relacje z innymi ludźmi ułożą się zgodnie z oczekiwaniami.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| | | | | |  | | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >Zerknij wyżej. Wyżej czytam, że z dezodorantem nivea nie jest się samotnym. Twoim zdaniem dlatego, że zapach rychło kogoś sprowadzi, moim już nawet dlatego, że ów nivea został przez kogoś wytworzony, co czyni użytkownika celem działań tego wytwórcy.
>Bycia samotnym trzeba nauczyć się I co np. można robić dla nikogo?
|
|
| | | | | | |  | | diogenes (42753 punktów) | >Wyżej czytam, że z dezodorantem nivea nie jest się samotnym.
Zerknij jeszcze raz: dorzuć joging, jakąś ciekawą literaturę, pasję, itd., itp. Za siedmioma lasami, za siedmioma łąkami mam znajomego kawalera, który prowadzi gospodarstwo rolne. Jego dom niewiele różni się od obory. Pewna pani, zainteresowana jego ofertą matrymonialną, wycofała się już na progu...Biedaczysko pogodził się już ze swym śmierdzącym, samotnym losem. A przecież coś można było w tej kwestii zrobić.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | |
|
2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Odpowiem wszystkim w jednym poście, jeśli można. Pisałem tu przede wszystkim po to, żeby się wygadać, choć po cichu liczyłem na konkretne rady. Kilka takich otrzymałem, jednak muszę je rozważyć, przemyśleć. Dla Was jednak to, że nie wcielam ich od razu w życie oznacza, że nie chcę sobie pomóc. Owszem, dużo ostatnio narzekam, ale wiem, że za dużo. Nie chcę już narzekać, być smutnym, i naprawdę chcę, zeby ktoś lub ja sam, jeśli to możliwe, mi pomógł. Ale mimo waszych rad nie potrafię się zmienić z dnia na dzień. Mam pustkę w głowie i odczuwam całkowity bezsens życia, z częstymi myślami o samobójstwie. Rozumiem, że zawracam wam głowę, ale wy zrozumcie też mnie, potrzebuję bliskości ( Sex nie jest najważniejszy, choć istotny), mam problem i chcę o tym komuś powiedzieć. Akurat tak wyszło, że padło na to forum. I w odpowiedzi zarzuty o kłamstwo w sprawie wieku, dyskusja o godzinach otwarcia księgarni, nie rozumiem po co? Nienawidzę siebie, ale czuje, że mogę się zmienić przy tej drugiej osobie. Jestem nudny i brzydki, i to oznacza, że nie mam nigdy nikogo kochać? Chyba liczy się wierność, lojalność i dbanie o druga osobę? Zawracam głowę, bo mówię o tym, co mnie boli? Cóż, przepraszam za wasz zmarnowany na czytanie moich wpisów czas.
|
|
 | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | > Jestem nudny i brzydkiZ tym drugim niewiele da się zrobić, ale możesz stać się miły i sympatyczny, nikt nie będzie wtedy zwracał uwagi na niedoskonałości urody. Zresztą już Ci pisałam, że nie to ładne, co ładne... To pierwsze zależy wyłącznie od Ciebie. Możesz stać się interesujący. Wystarczy chcieć. Mogą pomóc ludzie, do których się zwrócisz. www.pracowniaintegra.pl/pracownicy/blog
|
|
|  | 1 na 1 | TyDraniu (6569 punktów) | > >Jestem nudny i brzydki> Z tym drugim niewiele da się zrobić, ale możesz stać się miły i sympatyczny,Absolutnie nie powinien! Kobiety kochają drani  .
|
|
| |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | > Kobiety kochają drani .Wzgardzony nie ma szansy zostać draniem.
|
|
| | |  | | pawel_wr (4297 punktów) |
>Wzgardzony nie ma szansy zostać draniem.
Czy na pewno ?!?!
Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | chętnie racjonalistka (29094 punktów) | >>Wzgardzony nie ma szansy zostać draniem. >Czy na pewno ?!?! Na logikę: kto nie miał szansy niczego dawać, ten niczego drańsko nie odbierze.
|
|
|  | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Ja chcę, ale już nie potrafię. Po prostu mój problem wydaje mi się tak wielki, że przysłania mi wszystko inne. Chciałem ostatnio coś poczytać, ale oczywiście nie mogłem się skupić. Zresztą, historie miłosne z książek... Sama rozumiesz. Jestem realistą, i nie oczekuję historii jak z filmu, ale mój realizm jednocześnie mówi mi, że już zawsze będę samotny, a to się skończy tylko w jeden sposób. Ktoś wyżej pisał o pięknie przyrody, kiedyś kochałem lasy, łąki, itp, obserwować ptaki. Ale teraz i to straciłem, nie mam już nic.  Jestem nikim i przez moją samotność nigdy nic w życiu nie osiągnę. Męczy mnie to, bo kiedyś uczyłem się np, nieskromnie mówiąc, dobrze i miałem wielkie plany. Teraz nic z tego nie zostało. Nie jestem leniem, pracuję ponad rok już, nie opuściłem ani jednego dnia, a praca jest fizyczna. Nie narzekam na nią, i właściwie mógłbym już myśleć nawet o jakiejś rodzinie... Ale niestety nic z tego.
|
|
| |  | 1 na 1 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Problemy z koncentracją uwagi i urojenia nihilistyczne mogą wskazywać na jakąś psychopatologię. Naprawdę, najlepiej będzie, jak skontaktujesz się ze specjalistą. 
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
| | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | > Problemy z koncentracją uwagi i urojenia nihilistyczne mogą wskazywać na jakąś psychopatologię. (!)> Weź nie strasz...  .Chociaż jeżeli masz rację, z tą patologią, to dopiero będę miał kłopoty.
|
|
| |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | >Jestem nikim i przez moją samotność nigdy nic w życiu nie osiągnę. No właśnie - to już ostatni dzwonek, żeby się udać do psychologa. Nie miej oporów, nie bój się przed taką osobą otworzyć. Twoim głównym problemem jest niska samoocena i trzeba ją podnieść. Może dobrze zrobiłaby zmiana pracy? Nie jesteś "nikim", jesteś sobą i warto, żebyś to sobie uświadomił.
|
|
2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Przepraszam za dwukrotne wysłanie tego samego postu, moderatora proszę o usunięcie dubla
|
|
1 na 3 adamcopper (64 punktów) (zablokowany) |
przyszedl mi chyba bardzo kontrowersyjny pomysl ale moze bys skorzystal z uslug prostytutek?moze dzieki temu uda ci sie odzyskac wiare w siebie, poczujesz sie lepiej w swoim ciele, bardziej pewny siebie
taka terapia szokowa zebys sie wyrwal z zakletego kregu w ktory wpadles
a duze miesnie odwroca uwage dziewczyn od slabej twarzy, zreszta rysy twarzy tez sie zmieniaja dzieki silce, znika z niej tluszcz, uwydatniaja sie kosci i przede wszytkim wyraz twarzy sie zmienia, na pewny siebie, wladczy, laski to kreci
osobiscie nie wierze w gadanie psychologa i sfalsozwane leki psychiatryczne sluzace tylko wyludzaniu kasy, wiec te droge ci odradzam
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Popieram. Poza tym spotkania z dziewczynami lekkich obyczajów jednak zaspokajają potrzebę seksu z kobietą, wpływa to ogólnie na samopoczucie. Z samooceną może być gorzej, jeżeli się jednak trafi na dobrą aktorkę, która potrafi udawać zadowoloną, to istnieje szansa że nawet się w to uwierzy
|
|
1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Czym więcej nad tym myślę, tym bardziej rozumiem, że nic z tego nie będzie, czuję, że przegrałem życie. Mógłbym i chciałbym się uczyć, nawet po kilka godzin dziennie, ale wszystko przestało mnie już interesować, no i ambicje też przepadły. Chyba mam już obsesję, nie wiem. Ostatnio zacząłem mieć problemy ze snem, jem za dużo, i w ogóle czuję, jakbym się rozpadał. Nie sądzę, żeby był gdzieś aż tak dobry psycholog, co by mi pomógł. Ja nie mam żadnej wizji dalszego życia, czuję, jakbym przestawał myśleć, ciągle tylko ta rozpacz i samotność.  Dlaczego to musiało mnie spotkać... No, to wygadałem się. Było, nie było, wiedziałem że kiedyś psychika mi siądzie, i tak się stało. I to przez tak pozornie błahy powód, aż głupio o tym mówić, chyba, że tym, co mnie nie znają.
|
|
 | 2 na 2 | finerbijk (17282 punktów) | >Było, nie było, wiedziałem że kiedyś psychika mi siądzie, i tak się stało. I to przez tak pozornie błahy powód, aż głupio o tym mówić, chyba, że tym, co mnie nie znają. E, chyba się wypisałeś raczej. A zanim się wypiszesz całkowicie z żywota daj sobie jeszcze z 20 lat. Z czasem perspektywy się zmieniają. No i kto nie szuka ten nie znajdzie. Myślisz, że to tak pstryk i jest co się chce? Czasem trzeba się trochę wysilić. Przemyśleć i stosować strategię i taktykę, najłatwiej usiąść i płakać. Mam syna trochę starszy niż ty i też siedzi sam, chociaż nie jest tak zdesperowany. Za tatą przystojny, znalazł śliczną dziewczynę, zamieszkali razem, kupił jej kota, wszystko było cacy dopóki nie odkrył, że odwiedza portale typu szukambogatego.pl, czy jakoś tak, no i załamka. Został mu się ino kot.
On jest też cokolwiek dziwny niestety. Nie pije, nie pali, więc do klubów czy na imprezy nie ma po co chodzić. Zamiast tego chodzi, wstyd mówić... do filharmonii, albo do fary posłuchać organów. A tam jak wiadomo się nie tańczy i nie są to idealne miejsca do zawierania znajomości. Przez internet się nie będzie spotykał, bo to poniżej jego godności i mało romantyczne - gadaj z takim. Co kogoś pozna, to spotka się parę razy i już kręci nosem, że to za mało rozgarnięta, a to ma krzywy nos i tak w kółko. Nie licz, że jak kogoś poznasz to zmartwienia się skończą, może być i tak, że dopiero się zaczną schody. Popracuj najpierw nad sobą, to na pewno nie zaszkodzi.
|
|
 | 3 na 3 | Episode_2 (3284 punktów) | >Nie sądzę, żeby był gdzieś aż tak dobry psycholog, co by mi pomógł. Też nie sądzę. Idź do psychiatry od razu. Naprawdę nie ma sensu się dalej męczyć.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Mój problem to samotność (...) jestem brzydki
Ten problem ludzkość już dawno rozwiązała, wymyślając monogamię. Chodzę sobie po ulicach i patrzę na dziewczyny. Niektóre są ładne, niektóre brzydkie. Na tym racjonalnym portalu nie mogę obrażać niczyjej inteligencji, więc nie będę dowodził tego, co oczywiste, tylko od razu przejdę do wniosku końcowego. Bez problemu znajdziesz sobie żonę, jeśli nie będziesz bardzo wybredny.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Jeśli obrażając inteligencję możesz mi pomóc, to nie mam nic przeciwko. Tak na oko, szacunkowo podoba mi się jakieś 90-95 % dziewczyn, tak mijając je np. na ulicy, czyli jest to znaczna większość. I co niby ma z tego wynikać, bo naprawdę nie rozumiem. Nie jestem wybredny, ale jak tu piszę już ciągle, problem nie znika. Żonę? :/ Ze mną nawet żadna gadać nie chce.
|
|
|  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >I co niby ma z tego wynikać, bo naprawdę nie rozumiem. Nic. Co niby ma wynikać z samego patrzenia się? >Ze mną nawet żadna gadać nie chce. Skoro uważasz się za brzydkiego i nudnego, o czym sam piszesz to nie dziwi mnie, iż żadna nie chce z tobą gadać. Dziewczyną wprawdzie nie jestem, ale sam bym nie chciał.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| |  | | Wenancjusz (16441 punktów) | >>I co niby ma z tego wynikać, bo naprawdę nie rozumiem. >Nic. Co niby ma wynikać z samego patrzenia się? >>Ze mną nawet żadna gadać nie chce. >Skoro uważasz się za brzydkiego i nudnego, o czym sam piszesz to nie dziwi mnie, iż żadna nie chce z tobą gadać. Dziewczyną wprawdzie nie jestem, ale sam bym nie chciał.
Es stimme korekt. Żadna dziewczyna nie lubi mydłka stękającego nad sobą i niezadowolonego zawsze gdy się nim nie interesują. Trzeba zainteresować towarzycho swoją indywidualnością i oryginalnością. (To może być sposób opowiadania kawałów, ale świeżych nie starych jak skarpetki żołnierza, wypowiadania się w sposób nie znoszący żadnych sprzeciwów, spokojnie jednak stanowczo, nie opowiadać głupot religijnych bo to nie bierze, być zawsze uprzejmie życzliwym dla każdego choćby na to nie zasługiwał i zawsze elegancki wobec kobiet choćby to wydawało się śmieszne). Jeśli taki nie stosuje tych zasad to może być pewien, że to odrzuca nawet mężczyzn, Jaki by nie był facet musi prezentować swoją wolę i postawę zdecydowanie i jednoznacznie. > The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >naprawdę nie rozumiem. Nie jestem wybredny, ale jak tu piszę już ciągle, problem nie znika. Żonę? :/ Ze mną nawet żadna gadać nie chce.
Monogamia oznacza 1=1. Spotkasz więc dziewczynę, która czuje się tak samo jak Ty i tak samo jak ty marzy o związku
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| | |  | 1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | > Przeraża mnie wizja samotności do końca życia
Ją też (i to niejedną)
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
| |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>naprawdę nie rozumiem. Nie jestem wybredny, ale jak tu piszę już ciągle, problem nie znika. Żonę? :/ Ze mną nawet żadna gadać nie chce.
No to się przedtem idź do fryzjera (nie strzyż się na głupka bez rodziców a klasycznie umiarkowanie), ogol się (nie żyletkami RAWA LUX bo w domu będzie znów czarnina na obiad), wysmaruj wodą Gilette (nie święconą!) koszula wyprasowana (no chyba umiesz tylko z przodu bo resztę niewyprasowaną zakryje marynarka), krawat dopasowany (zawsze pod kolor i fakturę marynarki), spodnie na bigiel (kant) taki co by mogły palec przeciąć ( nie już świecące się, znoszone), paznokcie czyste jak pupa niemowlaka a nie z resztkami wczorajszego obiadu i poprawnie przycięte, a buty tak błyszczące jakby takie oczy wilka w nocy lub dupa pawiana na szczerym słońcu. Nie całuj ręki jak podaje nogę lub odwrotnie, do tego półgłupi uśmiech zakłopotanego i patrz koniecznie w jej oczy i udawaj oczarowanego jak przystało na zawodowego czarodzieja. Nawet palnij żeby ona nie patrzyła Tobie w oczy bo się czujesz zakłopotany i się gubisz. Co najważniejsze, nie pluj na podłogę przy niej i nie używaj słów "przerywników zdaniowych" bo to odstraszająco wpływa na porozumienie między stronami. To są pierwsze wrażenia kobiet gdy patrzą na mężczyznę. Zagadać o byle co byle z jako takim sensem ale też z dowcipem dozwolone, najlepiej abstrakcyjnym (później będzie dodatkowa okoliczność wyjaśniania pointy tego dowcipu, co przedłuży czas słodkiego spotkania). To Ty masz ją zaczepić i zagadać by zwrócić na siebie jej uwagę (ale nie agresywnie). Łagodnie i grzecznie ale nieustępliwie i stanowczo (niech widzi, żeś nie taka safanduła jak ciebie widzą). Zmuś ją by o Tobie pomyślała przed snem. Zaskocz ją. No do cholery faceta uczyć jak atakować twierdzę zwaną płeć odmienną! Dalej poleci samo. Sukces murowany.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | |  | 3 na 3 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >atakować twierdzę zwaną płeć odmienną
Sztuka uwodzenia jest przydatna na początku, gdy z góry wyklucza się małżeństwo. Kiedy jednak pojawia się pomysł ożenku, uwiedziona dama jest złą kandydatką. Żony nie uda Ci się długo zwodzić.
Kto dopuszcza możliwość małżeństwa, powinien od razu być sobą - dokładnie takim, jakim chciałby być po ślubie. Nie ma gorszej głupoty w życiu, niż złożyć przysięgę, a potem ją złamać - to nieodwracalnie upadla duszę człowieka... chyba, że przysięga się Bogu i jest się człowiekiem religijnym - tacy mają lepiej - mogą plunąć na przysięgę... dlatego wśród religijnych jest tyle rozwodów.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
2 na 2 | Irracja (4721 punktów) | ... sam to przechodziłem. I najlepszą formą "samopomocy" okazało się przestanie szukania partnera/partnerki. W zamian zacząłem szukać przyjaciół o podobnych zainteresowaniach. Jakieś kluby, koła zainteresowań, nawet pomoc innym, bardziej potrzebującym. Partnerka sama się znalazł, i to dość szybko. A patrząc na moich znajomych, to większość z nich poznała swoją "drugą połowę" właśnie w ten sposób... 
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
-1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | Witam młodego kolegę! Na początek powiem, że jestem samotny od 18 lat z powodu rozwodu. Była żona żyje do dziś. Nie jestem też ani nawet ładny i raczej do przystojnych nie należę. Dlatego nie oglądałem się za wystrzałowymi kobietami. Była żona jest przeciętnej urody i nie bryluje. Myślałem, że uroda jest cechą przemijającą w czasie. Poza tym zawsze ćwierkała mi w głowie maksyma: "Z kobietami jest tak jak z przekładami z obcego języka. Piękne przekłady nie są wierne, a wierne nie są piękne". Myślałem, że istotą sprawy jest wzajemny szacunek, wierność i wzajemna, szczera uczciwość. Baaardzo szybko moje wizje zostały rozmyte. Po ślubie poznawałem ją na nowo. Zmieniła się tak, że niedowierzałem. Było to tak jak wiadro zimnej wody. Stała się apodyktyczna, trudna do porozumienia. Interesowna introwertyczka, arbitralna w wydawanych sądach, nie znosząca sprzeciwu. Wyrazem tego były coraz częstsze awantury. Pobyt w towarzystwie tej osoby stawał się dla mnie nieznośny. Interesowały ją tylko pieniądze i jak zauważyłem, ile bym nie zarabiał było jej zawsze mało. Wręcz pastwiła się nade mną dając "budujące i dopingujące" przykłady innych "zaradnych" mężczyzn ("Patrz na sąsiada! Ma taksówkę, a jak kończy kurs na taxi to wyplata koszyki wiklinowe") Dodam, choć to się wydaje niewiarygodne, że pracowałem na dwa etaty (jako energetyk w zakładzie pracy i po godzinach w ZURT-cie naprawiając sprzęt radiowo-telewizyjny) to jeszcze studiowałem w systemie zaocznym. Było mi trudno pogodzić tyle zajęć, tyle tylko powiem, że moja doba to 15-16 godzin pracy + 1,5 godziny dojazdów (mieszkałem w Inowrocławiu a pracowałem w Bydgoszczy). Mogłem mieć mieszkanie służbowe lecz absolutnie się nie zgodziła). A kiedy się uczyć? W weekendy. Wtedy awantury, że nigdzie nie chodzimy (choćby na spacery) i nie wyjeżdżamy (choćby nad wodę), a obowiązki małżeńskie są dokładnie na boku. Wyjaśniam jeszcze, że sama ze swej strony nie robiła nic, by zarabiać pieniądze mimo iż była wykształconym chemikiem i skończyła także szkołę muzyczną. Zaczęła mnie zdradzać, uzupełniając braki w seksie, z byle kim. To tylko pogorszyło sprawę, bo jej oświadczyłem, że wiem o zdradach i znam co robi, kiedy mnie w domu nie ma, że jeśli chodzi o sex to nie jestem żebrakiem zbierającym resztki na śmietniku, a potrzebuję się kiedyś choć raz normalnie wyspać. To mi uwłaczało i czułem się przez nią stale poniżany. Rozwód był pewien. I stało się. Później szukałem jakiejś tam towarzyszki życia, nawet przez portale towarzyskie, lecz niestety żadna z którą miałem kontakty nie pasowała. Być może, nie przeczę, iż moje zmysły po doświadczeniach w małżeństwie wyostrzyły się i zawsze miałem dystans oraz zachowywałem "delikatny" spokój nie ulegając porywom i uniesieniom. Drogi kolego! Ty masz dopiero 20 lat, ja już 66, więc pozwól iż podzielę się z Tobą nie tyle doświadczeniami, co obserwacjami. -tak naprawdę, kobieta która decyduje się na stały związek nie szuka tego który jest piękny, a da jej poczucie stabilizacji i bezpieczeństwa. Czuj się wtedy wyróżniony. Niektóre wiążą to ze stałym i pewnym dopływem najlepiej pokaźnej gotówki. Trzeba wtedy uważać, bo kobieta głupieje od nadmiaru pieniędzy. Najlepiej wtedy nie ujawniać żadnych dodatkowych dochodów. -wystrzałowa uroda przemija szybko zwłaszcza po urodzeniu dziecka. Wtedy jest najgorzej. Kobieta sama to widząc staje się nieznośna w narzekaniach, lecz nie na to że dotknął ją palec czasu, lecz do Ciebie, że nie rozumiesz jej "problemów". Nawet to, że już nie wchodzi w sukienki jakie miała. Straszne były momenty gdy ubierała się na wizytę. Jęki, skargi do przekleństw włącznie i tak przez prawie dwie godziny przed lustrem. Jakie to męczące! Ty problemów nie widzisz i ją kochasz taką jaką jest lecz to się już nie liczy. Nie przekonasz wtedy żadnej kobiety. Rosnące poczucie spadku swej atrakcyjności, choć i tak atrakcyjna nie była od początku, wywołuje u takiej niepohamowane wybuchy zazdrości. Np. idziemy ulicą i przejeżdża majestatycznie "Harley". Wiedziesz to cudo oczami a ona: "Za jaką dziwką znów patrzysz? Idziemy przecież razem a nie z ty nią. Z jaką?-pytam No ta ruda i piegowata w mini z krzywymi nogami. Wtedy rzeczywiście zauważyłem ją ale nie taka straszna była". Awantura! Ręce opadają. Człowieku! Masz tylko dopiero 20 lat i z tego powodu co opisywałeś masz takie głupie myśli? Ja się ożeniłem mając dopiero 24 lata. Świat jest piękny. Ustaw się pozytywnie i nie biadol nad sobą. Nie bądź mięczakiem. Jesteś mężczyzną? Nosisz portki? Mi w Twoim wieku nie w głowie były takie sprawy. Jeździłem wyczynowo na rowerze wyścigowym co zabierało dużo czasu(wtedy popularne "Huragany" z Rometu), wciągnęła mnie gra w brydża tak że nie miałem czasu zajmować się głupotami. Gdy przyszedł bal maturalny, to nie miałem żadnej partnerki. Wiesz co zrobiłem za numer? Dałem ogłoszenie ze zdjęciem w szkole pedagogicznej (żeńska raczej) w technikum ekonomicznym (żeńska raczej) i technikum gastronomicznym (żeńska). Wiesz ile chętnych dziewczyn się zgłosiło? Aż przykro było odmawiać. Widzisz, że inni Twoi rówieśnicy mają partnerki, ale też zauważ jak szybko się kłócą i rozstają. Wiesz co może Ciebie jeszcze spotkać? Może będziesz szczęśliwy na swój sposób i wizję. To, że nie masz szczęścia do dziewczyn teraz nie oznacza wcale, żeby czuć się gorszym. Takie myślenie to totalna masakra. Głowa do góry, alleluja i do przodu. Ty właśnie teraz jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na Ziemi. Z kobietą (dziewczyną) zawsze masz jakieś problemy. Musisz wiedzieć, że każdy ma ponoć swoje "pięć minut" w życiu. Twoje jeszcze nie nadeszło. Popatrz raczej wokół i bądź dobrym obserwatorem. Wyciągaj wnioski i ucz się na błędach innych. I nie płacz nad sobą. Prawdziwi mężczyźni nie płaczą....jak wszyscy patrzą. Powodzenia!
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
 | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Dziękuję Panu za obszerną odpowiedź. Wiem, że musiał Pan poświęcić na nią trochę czasu, więc przykro mi to pisać, że zupełnie się z Panem nie zgadzam. Chodzi o to, że dla mnie związek jest jedynym celem i sensem życia. Nie mogąc stworzyć szczęśliwego związku jednocześnie nie widzę powodu, by dalej żyć. Rozumiem, że Pan ma inne zdanie na ten temat, ale proszę też zrozumieć mnie- związek ten to największe z moich marzeń i rezygnacja z niego w ogóle nie wchodzi w grę. A ja wolę umrzeć niż żyć samotnie. I znowu pojawia się wątek wieku, przykre, że zakłada Pan, że w młodości nie można być pewnym swoich marzeń i planów. Jeśli chodzi o pieniądze to nie widzę problemu żeby dawać je kobiecie i ją utrzymywać. Podobnie jak ze spacerami, jeden woli oglądać motory, inny całą swoją uwagę poświęci TYLKO swojej dziewczynie. "Ty właśnie teraz jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi". Biorąc pod uwagę to co pisałem we wcześniejszych postach, albo ich Pan nie czytał, albo to po prostu zimny cynizm. Człowiek, który ma myśli samobójcze od kilku lat, jest samotny i beznadziejny, który stracił sens życia, znajomych i naprawdę liczne pasje, bo kiedyś miałem ich dużo, jest według Pana najszczęśliwszym człowiekiem??
|
|
|  | 3 na 3 | gibgibgibon (180 punktów) | Proponuję najpierw ustalić co spowodowało, że uważasz, że tylko bycie w związku może Cię uszczęśliwić i że nie ma absolutnie nic innego w życiu co sprawiałoby Ci radość z egzystencji.
Umysł stale pompuje nam różne wyobrażenia i pragnienia. Musimy być świadomi, że to czego chce umysł to tylko - jakbytopowiedzieć - taki automat. Uważam, że twoje pragnienie bycia w związku to nic innego jak samonapędzające się błędne koło z którym za bardzo się identyfikujesz. Pamiętaj, że bycie w związku to pragnienie umysłu a Ty nie jesteś umysłem - umysł jest twój.
>Człowiek, który ma myśli samobójcze od kilku lat, jest samotny i beznadziejny, który stracił sens życia, znajomych i naprawdę liczne pasje, bo kiedyś miałem ich dużo, jest według Pana najszczęśliwszym człowiekiem??
Ten opis pasuje do mnie jak ulał, i wiesz co? Tak jestem szczęśliwy i to bardzo! Szczścia nie da się opisać. Wystarczy przestać być nieszczęśliwym - wiem jak to brzmi ale to prawda.
Tomek, lat 26
|
|
| |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Dzięki za odpowiedź. Ja wiem, że mógłbym prowadzić całkiem fajne życie. Jest zdrowie, w miarę stabilna praca, pieniądze niewielkie, ale własne, więc i niezależność finansowa w jakimś tam stopniu. Setki książek, które bym chciał przeczytać, ćwiczenia fizyczne, itp itp, długo mógłbym tak wyliczać. Ale co z tego, kiedy czuję się zablokowany. Wszystkie rzeczy są bez smaku, nieostre, nudne. I to mnie mocno przygnębia, choć wiem, że szczęśliwe życie jest na wyciągnięcie ręki, nie umiem z niego korzystać, i wolę się zabić. Samotność, pustka, chyba mam na tym punkcie obsesję.
|
|
|  | -1 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Dziękuję Panu za obszerną odpowiedź. Wiem, że musiał Pan poświęcić na nią trochę czasu, więc przykro mi to pisać, że zupełnie się z Panem nie zgadzam.
Proszę się nie martwić moim czasem. Będąc emerytem mam go dużo a więc jestem rozrzutny. A to już moja sprawa.
Chodzi o to, że dla mnie związek jest jedynym celem i sensem życia. Nie mogąc stworzyć szczęśliwego związku jednocześnie nie widzę powodu, by dalej żyć. Rozumiem, że Pan ma inne zdanie na ten temat, ale proszę też zrozumieć mnie- związek ten to największe z moich marzeń i rezygnacja z niego w ogóle nie wchodzi w grę.
Wierz mi kolego że dla mnie też był. Uwierzysz, że jeszcze przed sprawą rozwodową posiwiałem w dwa miesiące? Nie wierzysz. Stres jest ogromny, gdy uświadamiasz sobie, że to co chciałeś budować runęło jak domek z kart. Moje małżeństwo, które przytoczyłem dla przykładu nie musi być przykładem jakiś racji niepodważalnych. Na rozwodzie nie ma nigdy strony wygranej. Obie strony są przegrane.
>A ja wolę umrzeć niż żyć samotnie. I znowu pojawia się wątek wieku, przykre, że zakłada Pan, że w młodości nie można być pewnym swoich marzeń i planów.
Przykro ale tak się nie wyraziłem. Moją intencją było, że młodzi ludzie winni być aktywnymi i szukać miejsca dla swoich pasji i zainteresowań (co chwalebne). Młodzi ludzie mają więcej energii i są bardziej odważni nieraz dramatycznie. Starszemu tak łatwo to nie przychodzi (bo ma doświadczenie) i jest bardziej wyważony.
>Jeśli chodzi o pieniądze to nie widzę problemu żeby dawać je kobiecie i ją utrzymywać.
Przykro ale ona też pracowała (sic!).
>Podobnie jak ze spacerami, jeden woli oglądać motory, inny całą swoją uwagę poświęci TYLKO swojej dziewczynie.
Motory to moja pasja. Nieuleczalna choroba, tak ja dla niej torebka do ubioru. Nierób makaronu z tego co napisałem. Co przeszkadza obejrzeć się za wspaniałym motorem? Chyba nie czujesz kolego bluesa.
>"Ty właśnie teraz jesteś najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi". Biorąc pod uwagę to co pisałem we wcześniejszych postach, albo ich Pan nie czytał, albo to po prostu zimny .cynizm. Człowiek, który ma myśli samobójcze od kilku lat, jest samotny i beznadziejny, który stracił sens życia, znajomych i naprawdę liczne pasje, bo kiedyś miałem ich dużo, jest według Pana najszczęśliwszym człowiekiem??
Powiem krótko. Tragizm pisany gęsim piórem. Weź się w garść. Rozmydlasz się na własne życzenie. Coś Ty za miękkim przyrządem robiony? Człowieku, praktycznie nie znam Twych przygód w życiu ale myślę, że nie masz powodów by sobie odbierać życie. Nie masz takich powodów.! Co zrobisz "mądrego" to Twoja sprawa. Ale nikt raczej po samobójcach nie wspomina. Co z tego będziesz miał? Czego się spodziewasz? Pogrzebu państwowego z honorami? Albo wylej na siebie wiadro wody zimnej, a jak tego nie zrozumiesz to weź jakąś metodę zejścia z tego świata i nie truj. Świata innego nie ma. Wejdź tam i się przekonaj. Ale już nie wrócisz. Życie masz tylko jedno i niepotrzebnym jest sobie go odbierać. Chyba, że jesteś totalny desperat. Na to już nie powiem nic.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| |  | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Chyba rzeczywiście nie czuję, jak Pan się wyraził, bluesa. Dla mnie przedmioty są mniej warte niż uczucia, ale to pewnie, jak wszystko zresztą, przez tą młodość. Ok, ma Pan moją obietnicę, że nie będę więcej truł i się żalił na tym forum, bo to przecież takie niemęskie nie umieć sobie poradzić z własnymi problemami, choćby były takie, dla wielu, banalne. Chyba Pan nie rozumie, że można nie umieć cieszyć się z życia, i czuć niemoc do wszelkich zmian, jednocześnie nie będąc leniem. Mogę pracować dużo i ciężko o ile mam konkretny i atrakcyjny cel. Natomiast życie dla samego życia, bez celu, mnie nie interesuje. Po co więc pracować i żyć nie mając jakichkolwiek korzyści z tego? No i jak napisałem na wstępie, chciałem się głównie wyżalić, choć teraz żałuję, że w ogóle zacząłem ten temat, zamiast po prostu to wszystko zakończyć. Nikt Pana nie zobowiązał do udzielania mi pomocy. Mój problem Pana śmieszy? Po cóż więc Pan zabierał głos?
|
|
| | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Mogę pracować dużo i ciężko o ile mam konkretny i atrakcyjny cel. Natomiast życie dla samego życia, bez celu, mnie nie interesuje. Po co więc pracować i żyć nie mając jakichkolwiek korzyści z tego? No to znajdź sobie jakiś cel, dopóki nie znajdziesz partnerki. Zajmij się czymś, co uważasz za pożyteczne.
>No i jak napisałem na wstępie, chciałem się głównie wyżalić, Chcesz na tym poprzestać?
>Ale co z tego, kiedy czuję się zablokowany. Wszystkie rzeczy są bez smaku, nieostre, nudne. A jak Ci ludzie pisali, żebyś poszedł do lekarza, to co? Dalej nic?
|
|
| | | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | A co jeśli związek stał się moim jedynym celem? Lekarz mi nie pomoże, więc chyba będę musiał na tym poprzestać, skoro i tak wiem jak się to wszystko skończy.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Episode_2 (3284 punktów) | >Lekarz mi nie pomoże, więc chyba będę musiał na tym poprzestać, skoro i tak wiem jak się to wszystko skończy. A w dodatku jasnowidz nam się trafił.
Jeśli poprawi się Twój nastrój, jest duża szansa, że zaczniesz inaczej myśleć, pojawi się optymizm i zaczniesz szukać wyjścia z sytuacji. Nie widziałem Cię i nie wiem na ile rzeczywiście wygląd jest Twoim problemem, ale jeśli naprawdę źle wyglądasz, to powinieneś dostać operację. Moja znajoma miała refundowaną operację nosa, więc jednak to jest możliwe. No ale jeśli chcesz poprzestać na narzekaniu, Twoja wola.
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >A co jeśli związek stał się moim jedynym celem? To smutne. Takie zafiksowanie się na jednym celu nie jest niczym dobrym. Człowiek musi mieć różnorodne cele i zainteresowania, inaczej "kota" dostaje, jak sam dobrze wiesz. >Lekarz mi nie pomoże Wybacz obcesowość, ale bzdurę rąbnąłeś. Po prostu nie chce Ci się pójść i sprawdzić. Dobrze Ci radzę, idź do psychiatry, zamiast sobie w łeb strzelać czy się truć, czy co tam jeszcze można wymyślić. Nie wiesz, bo nie możesz wiedzieć, co Cię w życiu czeka i takie określanie z góry w wieku 20 lat, że to koniec, jest zwyczajnym szczytem głupoty. Na razie idź do lekarza, pogadamy za 5 lat (sądzę, że tyle dożyję, chociaż w moim wieku i przy moim trybie życia różności się już można spodziewać. Ale jak widzisz, nie tracę optymizmu).
|
|
| | | | | | |  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > No a co mam powiedzieć temu psychiatrze?Opowiedzieć o sobie i swoich problemach, ale najpierw i tak najprawdopodobniej będzie Pan miał kontakt z psychologiem. > No i czy to nie głupio iść do psychiatry? Czyżbym był już wariatem?  To, także od tego zależy. Panujący nad swoim intelektem człowiek mający jakieś kłopoty ze sobą skorzysta z usług specjalisty, zaś człowiek w stanie psychozy na ogół musi zostać tam doprowadzony. Proszę popatrzeć także na praktykę życia. W miarę normalny człowiek na epitet "wariat" zareaguje spokojnie, zaś psychicznie chory odpowie agresją. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Kurczę, z pańskiego opisu wynika, że małżeństwo to jeden wielki koszmar.
|
|
|  | 3 na 3 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . >Kurczę, z pańskiego opisu wynika, że małżeństwo to jeden wielki koszmar. Jestem 46 lat po ślubie z piękną i mądrą dziewczyną. (Wybierając piękną zdawałem sobie sprawę z zagrożeń, ale chyba lepiej podzielić się tortem niż gówno wpieprzać samemu.) Nie nie było idealnie, było normalnie, ale wiem, że tak na stałe, to nie zamieniłbym jej na żadną inną. Polecam więc małżeństwo i to z miłości, ale warto się zastanowić, czy ta wybrana teraz, to jest właśnie ta, z którą chcę spędzić całe życie. Czy będę się mógł z tą dziewczyną zaprzyjaźnić, gdyż sama miłość na całe życie, to o wiele za mało.
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
| |  | -1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >. >>Kurczę, z pańskiego opisu wynika, że małżeństwo to jeden wielki koszmar. >Jestem 46 lat po ślubie z piękną i mądrą dziewczyną. (Wybierając piękną zdawałem sobie sprawę z zagrożeń, ale chyba lepiej podzielić się tortem niż gówno wpieprzać samemu.) Nie nie było idealnie, było normalnie, ale wiem, że tak na stałe, to nie zamieniłbym jej na żadną inną. Polecam więc małżeństwo i to z miłości, ale warto się zastanowić, czy ta wybrana teraz, to jest właśnie ta, z którą chcę spędzić całe życie. Czy będę się mógł z tą dziewczyną zaprzyjaźnić, gdyż sama miłość na całe życie, to o wiele za mało. >Pozdrawiam. >@@@ >. > Pierwszy raz odpowiadam na Pana post. Nie wierzę że ma Pan wątpliwości (no może malutkie niezauważalne w ogromie problemów dnia codziennego). Skoro tyle lat i jeszcze skorupa (całości) nie pękła to się chyba nic nie dzieje. Ideały są tylko w amerykańskich albo i rosyjskich filmach. Nie chciałem się wypłakiwać na forum, ale sprowokowała mnie wypowiedź 20-latka, który jest bliski samobójstwa. Pomijając kwestie czy samobójstwo jest tchórzostwem, czy odwagą, chciałem młodemu forumowiczowi powiedzieć że to nie warte niczego. Zawód miłosny. Nie chciałem komentować bo może rzeczywiście nie dorosłem do wagi problemu? W końcu każdy ma prawo urządzać się na swój sposób widzenia. A jeżeli tak się widzi jak się widzi, to już na to nie ma nikt wpływu. Napisałem co miałem za przygody w życiu i tyle. Wcale nie oczekuję współczucia. Po prostu przeszedłem lepszą drogę jak "od Lenino do Berlina". Wybór był mój i nie mam do nikogo pretensji, poza tym, że straciłem bezpowrotnie 24 lata nadziei i złudzeń. To statystycznie prawie połowa życia. Nie rozpaczam nad sobą, bo to bezsens. I to by było na tyle. Proszę pozdrowić małżonkę za cierpliwość, że wytrzymała z tak niesfornym umysłem. Ho ho 46 lat. To sukces. Moje gratulacje. Czy jest dla Pana tak piękna jak na ślubie?
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . > Pierwszy raz odpowiadam na Pana post. Zawsze musi być ten pierwszy, aby były następne.
>Nie wierzę że ma Pan wątpliwości (no może malutkie niezauważalne w ogromie problemów dnia codziennego). Jestem racjonalnym sceptykiem i zawsze mam jakieś wątpliwości.
>Skoro tyle lat i jeszcze skorupa (całości) nie pękła to się chyba nic nie dzieje. Zupełnie nie rozumem. Nie jesteśmy żadną skorupą. Działo się i dzieje sporo.
>Ideały są tylko w amerykańskich albo i rosyjskich filmach. Ani Ona idealna, ani ja (co nie daj Boże) ideał.
>Nie chciałem się wypłakiwać na forum, ale sprowokowała mnie wypowiedź 20-latka, Tak jak mnie Pańska. Chciałem pokazać, iż bywa różnie.
>Wybór był mój i nie mam do nikogo pretensji, Cenię sobie taką postawę.
>poza tym, że straciłem bezpowrotnie 24 lata nadziei i złudzeń. Każdy inteligentny człowiek, gdy dano mu możliwość poprawki, to by poprawił. Też mam sporo krytycznych ocen w stosunku do siebie, ale mleko już się rozlało i trzeba iść do przodu.
>Proszę pozdrowić małżonkę za cierpliwość, że wytrzymała z tak niesfornym umysłem. Nie pozdrowię, gdyż niezbyt jej by się podobało, iż jest przedmiotem moich rozmów.
>Czy jest dla Pana tak piękna jak na ślubie? Pyta Pan czy 20 - 30 latki nie podobają mi się bardziej? Podobają! (Ja jestem normalnym facetem). Tyle, że ja im się już nie podobam. Ponadto choć chętnie z nimi bym poswawolił, to tu z żony mam prawdziwego przyjaciela do wszystkiego, a jak na kobietę w jej wieku, to nadal jest atrakcyjną panią.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | |  | -1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) |
>>Nie chciałem się wypłakiwać na forum, ale sprowokowała mnie wypowiedź 20-latka, >Tak jak mnie Pańska. Chciałem pokazać, iż bywa różnie.
Rzeczywiście nie mam się czym chwalić, ale chciałem chłopakowi trafić do wyobraźni, że obrazy widziane z zewnątrz nie muszą być odzwierciedleniem rzeczywistej sytuacji. Przecież moje małżeństwo na zewnątrz było w ocenie "gawiedzi" bardzo składne.
>Pyta Pan czy 20 - 30 latki nie podobają mi się bardziej? Podobają! (Ja jestem normalnym facetem). Tyle, że ja im się już nie podobam.
Wypisz wymaluj jak ze mną, tyle, że nie pytałem o to czy się podobają młode kobiety, a czy Pańska żona w wieku powiedzmy wystarczającym do zamążpójścia. Tak naprawdę, to mi się też podobają młodziutkie. Pewna starsza pani, w sanatorium, powiedziała mi: "Jeśli się oglądasz za młodziutkimi panienkami, to widoma oznaka starzenia ty stary pryku". Fajnie! Prawda? Dla mnie uwaga delikatna i działająca na jakąś część nie wiem której, ale półkuli mózgowej.
>Ponadto choć chętnie z nimi bym poswawolił, to tu z żony mam prawdziwego przyjaciela do wszystkiego, a jak na kobietę w jej wieku, to nadal jest atrakcyjną panią.
Brawo! Bravissimo!
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Episode_2 (3284 punktów) | >Nie pozdrowię, gdyż niezbyt jej by się podobało, iż jest przedmiotem moich rozmów. Też bym się chwalił przed małżonką taką rozmową. Zwłaszcza, gdybym napisał: (Wybierając piękną zdawałem sobie sprawę z zagrożeń, ale chyba lepiej podzielić się tortem niż gówno wpieprzać samemu.)
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) |
Nie pozdrowię, gdyż niezbyt jej by się podobało, iż jest przedmiotem moich rozmów. >Też bym się chwalił przed małżonką taką rozmową. >Zwłaszcza, gdybym napisał: > (Wybierając piękną zdawałem sobie sprawę z zagrożeń, ale chyba lepiej podzielić się tortem niż gówno wpieprzać samemu.) I znowu nie nadążam za Pańskim racjonalizmem. Czyżby Pan jednak gówno wolał? Mężczyzna nie zdający sobie sprawy z zagrożeń ani nie docenia, ani nie szanuje swojej żony i to nawet wtedy, gdy tak jak moja nigdy nie dała mi najmniejszych powodów do podejrzeń.
Zaś ten tekst wygłosiłem publicznie w jej obecności, gdy właśnie jeden z mądrali z trochę mniej atrakcyjną żoną powiedział powiedział głośno do mnie, iż piękna żona to kusi zbyt wielu i on dlatego wybrał brzydszą. Moja żona słysząc tą moją wypowiedź nie poczuła się w niczym dotkniętą, choć współczuła i temu panu i tej niedocenianej przez męża pani. Ale mnie Pański wybór nie przeszkadza. Życzę Panu smacznego.
@@@ .
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Episode_2 (3284 punktów) | >I znowu nie nadążam za Pańskim racjonalizmem. Nie twierdzę, że moje przekonania sa racjonalne, ale uważam, że porównywanie kobiet, nawet najbrzydszych do gówna to zwykłe chamstwo. Natomiast kobieta, która zgadza się na bezpodstawne obrażanie innych kobiet...
Ale ma Szanowny Pan rację, spudłowałem. Ryzykowne jest wypowiadać się na temat przewidywanej reakcji osób, których się nie zna.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . I znowu nie nadążam za Pańskim racjonalizmem. >Nie twierdzę, że moje przekonania sa racjonalne, ale uważam, że porównywanie kobiet, nawet najbrzydszych do gówna to zwykłe chamstwo. Tu już nawet widać, że nie tylko racjonalizmem się różnimy. Nie proszę Szanownego Pana ani nie porównuję kobiet do gówna, ani nawet nie uważam, iż są brzydkie kobiety, gdyż ludzka uroda, to głównie sprawa gustu, gusta jak widać mamy przeróżne. To nie ja mówiłem o brzydocie kogokolwiek, tylko partnerzy o swoich kobietach. Proszę mi nie imputować swoich projekcji, zbudowanych na Pańskich kompleksach.
Zupełnie nie odpowiadam za to co się Panu w głowie roi, ale zanim zacznie Pan kogoś krytykować i czepiać się jego wypowiedzi, to warto spróbować zrozumieć to co on powiedział.
@@@ .
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >>I znowu nie nadążam za Pańskim racjonalizmem. >Nie twierdzę, że moje przekonania sa racjonalne, ale uważam, że porównywanie kobiet, nawet najbrzydszych do gówna to zwykłe chamstwo. >Natomiast kobieta, która zgadza się na bezpodstawne obrażanie innych kobiet...
Nie załapałeś kolego alegorii. Nikt nie ubliżał kobietom. Przeczytaj jeszcze raz, powoli i ze zrozumieniem. Szybko jest niedobrze. Szybko to robi pies i ma ślepe. Widzisz?
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | | | | | | |  | 4 na 4 | Episode_2 (3284 punktów) | >Nie załapałeś kolego alegorii. Gdybym podczas rozmowy na temat starszych panów powiedział, że "lepiej gówna nie ruszać, bo im starsze, tym bardziej śmierdzi" też uznałbyś to za niewinną alegorię?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . >Nie załapałeś kolego alegorii. Nikt nie ubliżał kobietom. Przeczytaj jeszcze raz, powoli i ze zrozumieniem. Szybko jest niedobrze. Szybko to robi pies i ma ślepe. Widzisz? Raczej nie, gdyż w zaślepieniu mało widać. Jestem dosyć długo na naszym forum i na szczęście nie muszę tu swojego stosunku do kobiet udowadniać, a nie tylko żadnej kobiety, ale nawet największego głupca (a tymi najbardziej pogardzam) do gówna bym nie porównywał, gdyż to byłoby gówniane porównanie. Zresztą w tej koncepcji pana Episode_2, to ta "piękna" tortem, by być miała.
Nasze partnerki wybieramy sobie sami i ta którą sobie wybierzemy dla nas powinna być najpiękniejszą, najmądrzejszą, wprost najwspanialszą na świecie i wszystkim innym wara od naszego wyboru. Jeżeli wybierzemy zaś tak, że zazdrościmy innym wyboru, to zaczynają się różne kłopoty i agresja wobec świata.
Mogę to porównanie napisać też tak, iż wolę podzielić się homarem niż w domu po cichu rąbać jakąś tam kiszkę kaszaną i dotyczyło to polemiki z Panem, gdy Pan napisał "nie oglądałem się za wystrzałowymi kobietami. Była żona jest przeciętnej urody i nie bryluje. Myślałem, że uroda jest cechą przemijającą w czasie. Poza tym zawsze ćwierkała mi w głowie maksyma: 'Z kobietami jest tak jak z przekładami z obcego języka. Piękne przekłady nie są wierne, a wierne nie są piękne'". Odniosłem się tu zresztą bardziej do wierności naszych partnerek niż do ich urody, gdyż to co dla Pana było tylko przeciętnej urody, to mnie mogłoby się pięknością wydawać.
Każdy z nas ma swoje poglądy i swoje gusta, można się nimi dzielić i można ich bronić, ale nikt nie ma prawa narzucać nam swoich. Ani w tym co jest piękne, ani tego co jest słuszne.
Pozdrawiam serdecznie.
@@@ .
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | >Każdy z nas ma swoje poglądy i swoje gusta, można się nimi dzielić i można ich bronić, ale nikt nie ma prawa narzucać nam swoich. Ani w tym co jest piękne, ani tego co jest słuszne.
Popieram, ale wyciągam zupełnie inne wnioski. Zauważ, że już samo bronienie i "dzielenie" się swoim poglądem jest de facto jego narzucaniem komuś. Nie ma czegoś takiego jak 100% neutralność. Wszystko jest agitacją i manipulacją.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Andrzej Bogusławski (52273 punktów) | . Każdy z nas ma swoje poglądy i swoje gusta, można się nimi dzielić i można ich bronić, ale nikt nie ma prawa narzucać nam swoich. Ani w tym co jest piękne, ani tego co jest słuszne.> Popieram, ale wyciągam zupełnie inne wnioski.Każdy ma prawo do wyciągania i obrony własnych wniosków. > Zauważ, że już samo bronienie i "dzielenie" się swoim poglądem jest de facto jego narzucaniem komuś.Nie, zdecydowanie tego nie zauważam. Szczególnie na naszym portalu, jednak skierowanym do samodzielne myślącej inteligencji, na którym wymaga się choćby tylko podstawowej umiejętności krytycznego poznania i zrozumienia rzeczywistości. Zapoznając się z poważną literaturą analizuję czyjeś poglądy i akceptuję to z czym się zgadzam, a staram się odrzucać wszystkich wciskaczy kitu niezależnie od ich opcji. Dzielenie się poglądami mogłoby być uznane za narzucanie tylko w warunkach zależności i podległości, ale nie w warunkach dyskusyjnego forum, na którym dzielenie się poglądami jest podstawą do dyskusji i dialogu. > Nie ma czegoś takiego jak 100% neutralność.Gdyby Pan zechciał jednak trochę poczytać o czym na tym forum wielokrotnie już pisałem. Nie, nie istnieje żadna neutralność i żaden obiektywizm. Wszyscy jesteśmy subiektywni, ale istnieje coś tak dziwnego jak "przyzwoitość intelektualna", która nakazuje nam jawne i jasne przedstawienie własnej opcji, a następnie dążenie do obiektywności. > Wszystko jest agitacją i manipulacją.Nie, zdecydowanie nie wszystko. pl.wikipedia.org/wiki/Agitacjapl.wikiped(*)/Manipulacja_(psychologia)Na portalu, który jasno określa swoje preferencje światopoglądowe i ideowe trudno agitować i manipulować zgodnie z jego linią programową. Jakoś nie zauważyłem aby portal ten przymuszał ludzi nie zgadzających się na jego linię do czytania zamieszczonych tu treści, a tym bardziej do przyjmowania preferowanych tu poglądów, ale każdy ma prawo do wyciągania i obrony własnych wniosków. @@@ .
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Matix (5786 punktów) | Nikt nie zmusza małej dziewczynki do modnego ubierania się, a mimo to zrobi wszystko, żeby nie mieć gorszych ciuchów od rówieśniczek. Ergo, nawet ubieranie się tak, a nie inaczej jest próbą manipulacji innych ludzi. Czy nasze wybory są w 100% niezależne, świadome i samodzielne? Moim zdaniem nigdy tak nie jest. Są podyktowane warunkami środowiskowymi i całą historią naszego życia, a przede wszystkim wyborami innych ludzi. Ergo, wszystko jest manipulacją. Wniosek z tego może być tylko jeden, należy ustalić w społeczeństwie jasno określone normy kulturowe i obyczajowe, których ludzie będą się trzymać.
|
|
|  | 4 na 4 | szarley (54911 punktów) | > Kurczę, z pańskiego opisu wynika, że małżeństwo to jeden wielki koszmar.Moja żona to potwierdza
|
|
|  | -1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Kurczę, z pańskiego opisu wynika, że małżeństwo to jeden wielki koszmar.
Niekoniecznie i nie każdy ma to. Trzeba do tego dorosnąć i brnąć z własnej głupoty. To co napisałem było tylko na tyle ile można napisać. Koszmar jaki przeszedłem wymaga książki. Po rozwodzie była żona miała wielu fatygantów, niemniej bez efektu końcowego. Jeden to nawet ją wypunktował z pieniędzy jakie jeszcze miała z naszych wspólnych oszczędności i zniknął. Nie powinienem tego ujawniać, ale w mojej ocenie był to potwór nie kobieta. Zło chodzące. Zresztą nikt jej, nawet sąsiedzi, nie cierpią. Nawet jej jedyna siostra mieszkająca w Gdyni nie odwiedza jej. Syn wyprowadził się od niej i nie ma z nią kontaktu. W jednym małym mieście! Wyobraźcie to sobie. A ja z nią wytrzymałem tylko 24 lata.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Tu l'as voulu, Georges Dandin. Na pocieszenie powiem, że ja też wybrałam nie najlepiej, wytrzymałam 13 lat, po czym się ucieszyłam, że sprawę mam za sobą i od kilkunastu lat nie poświęcam byłemu mężowi nawet cienia myśli. Trzeba patrzeć w przyszłość, zamiast rozpamiętywać przeszłość.
|
|
3 na 3 | gibgibgibon (180 punktów) | Może po prostu jesteś introwertykiem ? Ja też przez dłuuugi czas codziennie myślałem żeby się pozbawić życia, myślałem, że jest coś ze mną nie tak aż w końcu zrozumiałem, że wszystko jest OK!
Znajomych mam ledwie dwóch - kolega i jego żona - i tylko z nimi się spotykam a i tak bardzo rzadko. 99% wolnego czasu spędzam sam ze sobą, nie lubię rozmawiać z ludźmi, lubię siedzieć cicho i nic nie mówić. Mam opinię dziwaka (nie dbam o to) Też chciałem stworzyć związek ale jestem tak specyficznym typem że nie znalazłem jeszcze nikogo kto potrafiłby zrozumieć co myślę, czuję i mnie zaakceptować.
Moje życie też jest szare i ponure. Codziennie do roboty na 8 godzin - pracuję na stolarnii - potem do domu.. i siedzę sam ze sobą resztę dnia. I tak w kółko i w kółko do porzygania.
Trzeba zrozumieć, że samotność wcale nie jest czymś negatywnym. 'Obie rzeczy - zarówno to, przed czym uciekasz, jak i to, za czym wzdychasz - są w tobie. '
|
|
 | -1 na 1 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Może po prostu jesteś introwertykiem ? >Ja też przez dłuuugi czas codziennie myślałem żeby się pozbawić życia, myślałem, że jest coś ze mną nie tak aż w końcu zrozumiałem, że wszystko jest OK! >Znajomych mam ledwie dwóch - kolega i jego żona - i tylko z nimi się spotykam a i tak bardzo rzadko. >99% wolnego czasu spędzam sam ze sobą, nie lubię rozmawiać z ludźmi, lubię siedzieć cicho i nic nie mówić. Mam opinię dziwaka (nie dbam o to) >Też chciałem stworzyć związek ale jestem tak specyficznym typem że nie znalazłem jeszcze nikogo kto potrafiłby zrozumieć co myślę, czuję i mnie zaakceptować. >Moje życie też jest szare i ponure. Codziennie do roboty na 8 godzin - pracuję na stolarnii - potem do domu.. i siedzę sam ze sobą resztę dnia. I tak w kółko i w kółko do porzygania.
Bzdura totalna! Nie znam faceta, który by nie chciał wypłynąć w nieznane. Nie wypłyniesz bo nie masz odpowiednich uprawnień. Ale modele statków w drewnie, jako stolarz, umiałbyś robić? To się zastanów jak zająć wolny czas po pracy. A nawet model domku wystrzałowego z drewna. Przemyśl. A Ty zatapiasz się w sobie i nawet nie reagujesz na życiowe rady od osób Tobie obcych, ale współczujących. Modelarze też zarabiają. Nie rozumiem postaci nad sobą się użalających. Ja to powinienem się wtedy targnąć na życie po moich już przejściach. Daję słowo! Nie rozumiem, że mężczyzna może być tak lichy i słaby. Czy to rosnąca moda na mężczyzn niezaradnych i płaczliwych, którzy potrzebują ciągłej opieki i współczucia? To jest normalny wstyd męska populacjo. Co z was wyrośnie? Ciapciuchy, pantoflarze, siermięgi beznadziejne, płaczki i wzdychacze? Rozumiem wtedy, że ludzkość wyginie i nie przez atomową bombę. Przez zanik męskich cech.
>Trzeba zrozumieć, że samotność wcale nie jest czymś negatywnym. >'Obie rzeczy - zarówno to, przed czym uciekasz, jak i to, za czym wzdychasz - są w tobie. '
Oczywiście samotność ma swoje plusy. Wiesz jakie? Nie masz hamulca w postaci partnerki, powodującej i działającej w kierunku obcinania lotek orłowi. Prawdopodobnie nie rozumiesz alegorii.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | 2 na 2 | gibgibgibon (180 punktów) | Moja chęć odebrania sobie życia miała swoje podstawy nie tylko w samotności. Przestałem o tym myśleć dlatego, że zrozumiałem pewne rzeczy. To bardzo długa historia.
Dla jasności, nigdy się nad sobą nie użalałem. Zawsze brałem życie takim jakie jest. Nie jestem niezaradny i płaczliwy.
Żyję sam dla siebie bo tak wybrałem i odpowiada mi taki tryb życia jaki prowadzę obecnie. Jestem raczej skrajnym introwertykiem i nienawidzę ludzkiego bezsensownego paplania. Czczę święty spokój a mam go tylko sam ze sobą.
Nie jestem stolarzem z zawodu, mam średnie wykształcenie bez matury. Nie potrzebne mi są papierki.
|
|
-1 na 3 ks. Andrzej Bielecki [92] (-14 punktów) (zablokowany) | Jest rozwiązanie dla Twojego problemu: pokochaj Boga, on odwzajemni Twoją miłość i obdarzy Cię wszelkimi łaskami. Jestem pewien, że znów nabierzesz chęci do życia.
Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ .
|
|
 | 2 na 4 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Jest rozwiązanie dla Twojego problemu: pokochaj Boga, on odwzajemni Twoją miłość i obdarzy Cię wszelkimi łaskami. Jestem pewien, że znów nabierzesz chęci do życia. >Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki. >@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ >. Ja Wenancio I Kujawski mam tym większą chęć do życia im mniej słucham takich dureństw. Psujecie zawsze dobre nastroje i dobrą zabawę. Jesteście ponurzy, zarozumiali, pyszni do przesady, agresywni i zwyczajnie podli wmawiając prostym ludziom ciągłe winy. To jest podłość. A pan panie Bielecki w tym brylujesz. Czy to nie jest już prawie sadyzm? Psychiczny. Lubujesz się pan w tym babrać? To pan jest zboczeńcem niezwykłym na tym portalu. Co za okaz! No pan nadaje się do panopticum. Czego pan tu szuka? Spełnienia powołania i misji? Jakiej? Proszę się w końcu określić! Prosiłem by pan, jak się nie wstydzi, powiedział jakie seminarium pan kończył. Cisza. Czy się doczekam? Publicznie proszę. Jeśli nie to występuję do moderatora o zablokowanie pana konta dożywotnio.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
|  | | ks. Andrzej Bielecki [33] (-5 punktów) | Niestety, kończyłem seminarium w Wenezułeli i to bardzo dawno i zapomniałem co to było za seminarium, przykro mi.
Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki.
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ .
|
|
| |  | 3 na 3 | Wenancjusz (16441 punktów) | >Niestety, kończyłem seminarium w Wenezułeli i to bardzo dawno i zapomniałem co to było za seminarium, przykro mi. >Pozdrawiam, ks. Andrzej Bielecki. >@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@ >. No to Ciebie człowieku sprawdzimy z umiejętności operowania hiszpańskim. I nie pieprz mi o Wenezueli, bo nawet nie wiesz gdzie ona leży. Jednak jesteś troll paskudny. A po hiszpańsku dostaniesz wiadomość. Zobaczymy jak sobie z nią poradzisz. Powinieneś. Przecież język hiszpański należy do grupy języków łacińskich, a z łaciną nie powinieneś mieć żadnych problemów. SPRAWDZĘ! Ja kończyłem bardzo dawno uczelnię techniczną, pamiętam kiedy, pamiętam jaką, pamiętam co mnie uczono, do końca pracy zawodowej pracowałem w wykształconej dziedzinie i gwarantuję, że wykładowcom wstydu nie przyniosłem. A Ty masz problemy z pamięcią? Nie rób sobie jaj. Jesteś poważny czy tylko udajesz? Sprawa mi śmierdzi na odległość. Z hiszpańskiego i tak będzie sprawdzian.
Ich bin besser als mein Ruf
|
|
| | |  | 4 na 4 | Meretseger (61860 punktów) | To zwykły troll, nawet mało się stara, myśli, że mu się uda racjonalistów w maliny wpuścić. Niech się bawi, póki może.
|
|
1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Po raz kolejny dziękuję wszystkim za odpowiedzi i dobre rady, chyba ta ze zwierzakiem spodobała mi się najbardziej. Myślę, że mój problem jest dla mnie tak poważny, że nie ma już sensu iść do lekarza, bo wiem, że mi nie pomoże. Nie jestem jasnowidzem, tylko realistą, i mogę się tego po prostu domyślić.Wewnętrzna pustka spowodowana samotnością jest zbyt duża. To tak jak koszmar. W każdym razie temat jest do zamknięcia, bo tak czy inaczej przegrałem już życie i szans na poprawę nie ma. Dzięki za poświęcony czas.
|
|
 | 7 na 7 | Meretseger (61860 punktów) | Człowieku, jeśli nie chcesz, żebym się martwiła*, to idź do lekarza. Na to nigdy nie jest za późno, zaufaj ludziom, którzy Ci to mówią. Zwierzak to bardzo dobry pomysł, ale musisz porozmawiać z kimś, kto pomoże Ci inaczej spojrzeć na świat i perspektywy. Nie przegrałeś życia, masz dopiero 20 lat. Gdybyś miał po sześćdziesiątce, może bym odpuściła zakładając, że wiesz, o czym mówisz, ale dwudziestolatkowi - nigdy.
*Tak, wiem, to jest szantaż.
|
|
|  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Gdyby Pani była psychologiem w Białymstoku, poszedłbym bez wahania. Trochę niedobrze, że się Pani martwi, ponieważ nie to było moim celem, przecież Pani martwienie się nie przyniesie nikomu żadnej korzyści, aczkolwiek jest mi lżej na duchu, że ktoś obcy mi mnie wspiera. Ogólnie mi też szkoda było by życia, żeby się teraz zabijać, w końcu to jakby nie było marnotrawstwo, a drugiej szansy nie będzie. Rozumiem to, w końcu jestem racjonalistą, po prostu nie panuję zupełnie nad swoją psychiką, i chciałbym to rozwiązać, ten problem, bez pomocy lekarza, gdyż taka wizyta mnie przeraża.
|
|
 | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >Myślę, że mój problem jest dla mnie tak poważny, że nie ma już sensu iść do lekarza, bo wiem, że mi nie pomoże. A ja myślę, że stchórzyłeś. Nie znudziło Ci się tak? No weź się zastanów.
|
|
|  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Ani ja bardzo odważny, ani wielki tchórz, po prostu w jaki sposób lekarz może rozwiązać moje problemy? Czuję jakiś lęk, możesz to nazwać tchórzostwem jeśli chcesz. W depresji rozpacz wypiera nawet nudę, więc ogólnie nie czuję uczucia nudy, taki malutki i jedyny plus depresji. (żart)
|
|
| |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | >po prostu w jaki sposób lekarz może rozwiązać moje problemy? Pisałem, może mało dosadnie. Jak dostaniesz leki, które poprawią funkcjonowanie Twojego mózgu to spojrzysz na sprawę inaczej i zaczniesz szukać rozwiązań. Może też podsunie Ci jakiś pomysł. Jeśli potrafisz rozwiązać swoje problemy bez pomocy lekarza, to bierz się do roboty.
Widziałem kiedyś na koncercie młodego chłopaka który szalał pod sceną na wózku inwalidzkim. Myślisz, że było mu łatwo? Tak od razu pomyślał, a co tam że nie mogę chodzić? Na pewno kosztowało go to sporo wysiłku. Ale nie poddał się i nie zamknął się przed światem. Ty już zrobiłeś pierwszy krok, odezwałeś się na forum. Nie jest tak źle z Tobą. Teraz działaj dalej.
|
|
| | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | No ok, chyba mnie przekonałeś do tego lekarza, ale tylko do brania leków, bo psychoterapia na pewno odpada, opowiadać komuś o wszystkich prywatnych sprawach, brr... Czy mogę pójść tak z ulicy, bez skierowania, do psychiatry, czy od razu dostanę receptę, bez żadnej terapii, i ile mogą kosztować takie leki?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Cytat: Skierowanie nie jest wymagane do lekarza ginekologa i położnika, dentysty, dermatologa, wenerologa, onkologa, okulisty, psychiatry. www.nfz-warszawa.pl/index/pacjent/kom_01022012Czyli możesz iść ot tak, "z ulicy". Podejrzewam, że do psychiatrów na kontrakcie z NFZ są kolejki (!), może się uda prywatnie, ale poszukaj raczej jakiegoś niepublicznego zakładu opieki zdrowotnej, a nie prywatnego gabinetu z ogłoszenia w internecie czy gazecie lokalnej, bo możesz źle trafić. Psychiatrę obowiązuje ścisła tajemnica lekarska (jak każdego lekarza zresztą, ale w ich wypadku jest to nawet rygorystyczniej przestrzegane). Masz pewność, że absolutnie nikt nie dowie się, o czym rozmawiacie. A lekarze po to są, żeby wysłuchać pacjenta - nie obawiaj się i nie wstydź, tylko powiedz prosto z mostu, co się dzieje. Prawdopodobnie lekarz przeprowadzi jakieś badania, by stwierdzić, czy cierpisz na depresję, czy to jest może coś innego i w zależności od diagnozy przepisze odpowiednie leki. A może po prostu wystarczy terapia? Nie skreślaj jej. Dobry specjalista (naprawdę dobry, a nie jakiś oszust czy oszołom) potrafi wyprowadzić na prostą. W żadnym wypadku nie próbuj leczyć się farmakologicznie sam! Bo sobie narobisz kłopotów. Zdarza się, że ludzie sami potrafią wyjść z depresji, jeśli mają wsparcie rodziny i przyjaciół, ale bardzo rzadko. Wszelkie psychiczne problemy mają to do siebie, że zamiast znikać, lubią się pogłębiać. Depresji Justyny Kowalczyk nie zaleczyło nawet złoto olimpijskie, niedawno przyznała, że ma problem. Próbowała sama się z tym uporać i trochę nie wyszło. Ktoś fachowy musi Ci pomóc. Poza tym chodzenie do psychiatry czy psychologa albo psychoterapeuty to nie jest żaden wstyd i obciach. Iść do lekarza ze źle funkcjonującym mózgiem to to samo, co z sercem, zwichniętą kostką albo prostatą. Po prostu - coś się zepsuło i trzeba naprawić. Irracjonalistycznie  trzymam za Ciebie kciuki, powodzenia!
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > No ok, chyba mnie przekonałeś do tego lekarza, ale tylko do brania leków, bo psychoterapia na pewno odpada, opowiadać komuś o wszystkich prywatnych sprawach, brr... Czy mogę pójść tak z ulicy, bez skierowania, do psychiatry, czy od razu dostanę receptę, bez żadnej terapii, i ile mogą kosztować takie leki?Nikt Cię nie zmusi do terapii, której nie zaakceptujesz. Nie wiem, jak będzie, ale zawsze możesz zmienić lekarza, jak nie będziesz zadowolony. Jeśli chodzi o cenę, możesz poprosić lekarza o tańsze leki albo w aptece o tańsze odpowiedniki. Nie ma sensu martwić się naprzód. Pozdrawiam  Edit: No i co tam?
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Sytuacja bez zmian, ale czuję się gorzej. Badania ogólne pokazały, że wszystko jest w normie, więc cóż, medycyna mi nie pomoże. Nie widzę żadnego rozwiązania tej beznadziejnej sytuacji, ledwo znajduję już siłę, żeby się choćby umyć. Ale myślę, że ogólnie pogodziłem się już z tym, co nieuchronne. Wygląda na to, że po prostu mi nie wyszło. Nie żalę się, po prostu padło pytanie co tam.
|
|
| | | | | |  | 4 na 4 | Vancalar (1804 punktów) | Cytat: >Sytuacja bez zmian, ale czuję się gorzej. Badania ogólne pokazały, że wszystko jest w normie, więc cóż, medycyna mi nie pomoże. Nie widzę żadnego rozwiązania tej beznadziejnej sytuacji, ledwo znajduję już siłę, żeby się choćby umyć. Ale myślę, że ogólnie pogodziłem się już z tym, co nieuchronne. Wygląda na to, że po prostu mi nie wyszło. Nie żalę się, po prostu padło pytanie co tam. Tak sobie czytam co piszesz i czytam... I tak się zastanawiam... Ale Ty tak serio ? Masz 20 lat i stwierdziłeś, że "przegrałeś", nie dałeś rady itd. Marzysz o związku, o czymś, czego jak sam piszesz nie doświadczyłeś. Inni są razem , jest im dobrze, itd. A czy chwalą się też tym, jak jest im źle ? Tak właściwie, to nawet nie wiesz, co tracisz ale chcesz sobie życie odebrać, bo "nie ma szans". Nie, no trochę racji w tym jest, jak popełnisz samobójstwo, to masz ZEROWE szanse na mniej lub bardziej udany związek, poznanie kobiety itd. Może więc podejdź do tego racjonalnie ? Jeśli teraz "zrezygnujesz" ( że tak eufemistycznie nazwę samobójstwo) to szanse są zerowe. Natomiast jeżeli się nie poddasz, to choćbyś był brzydszy od Quasimodo i nudniejszy od sprawozdania z mszy świętej, istnieje niezerowe prawdopodobieństwo, że cel osiągniesz. Nie na darmo mówią, że "każda potwora znajdzie amatora". Jesteś brzydki ? MOŻE. Nie wiem, nie widziałem, nie znam Cię. A teraz Wyjdź jutro na ulicę i poobserwuj, ilu BRZYDSZYCH od Ciebie ludzi idzie z żoną/kochanką/dziewczyną/chłopakiem/etc pod rękę i są szczęśliwi. Brzmisz trochę, jakbyś oczekiwał, że się tu będziemy nad Tobą użalać i Ci współczuć. No ja Ci współczuję ale... widzę mocną niekonsekwencję. Z jednej strony piszesz, że marzysz o związku a z drugiej, że wcale nie zamierzasz tego celu osiągnąć, bo myślisz o samobójstwie. Dziwne to cele, których jak sam piszesz NIE CHCESZ realizować. Przecież gdybyś chciał, skupiłbyś się na tym, jak Twój cel osiągnąć a nie jak uczynić to zadanie niewykonalnym... Poza tym... Coś Ty taki niecierpliwy! Ja doświadczyłem szczęśliwego związku w wieku 30-kilku lat a przedtem wielokrotnie myślałem, jakie to życie jest bez sensu, bo jestem sam a inni mają lepiej, bo "są z kimś". Sęk w tym, że ci "inni" w 90% nie są już z tamtymi ludźmi a ja wciąż z tą samą kobietą i jestem szczęśliwy. Nigdy nie wiesz, co przyniesie jutro. Jeśli chcesz być z kimś (kobietą), to przecież nie chciałbyś, żeby to ona musiała się Tobą opiekować prawda? Polub najpierw siebie, pomyśl, co Cię interesuje i.. RÓB TO!!! Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) | Cytat:Brzmisz trochę, jakbyś oczekiwał, że się tu będziemy nad Tobą użalać i Ci współczuć. No ja Ci współczuję ale... widzę mocną niekonsekwencję. Z jednej strony piszesz, że marzysz o związku a z drugiej, że wcale nie zamierzasz tego celu osiągnąć, bo myślisz o samobójstwie. Dziwne to cele, których jak sam piszesz NIE CHCESZ realizować. Przecież gdybyś chciał, skupiłbyś się na tym, jak Twój cel osiągnąć a nie jak uczynić to zadanie niewykonalnym... Tak się myśli będąc w Depresji ,to co on pisze jest typowe dla stanu Depresji i nie ma czemu się dziwić. Zdrowy człowiek nigdy nie pojmie człowieka w Depresji BO NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA CZYM JEST TEN STAN ,ŻADNEN SYSTEM POJĘĆ NIE JEST W STANIE TEGO OKREŚLIĆ., dlatego nawet nie staraj się zrozumieć bo nie zrozumiesz.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Vancalar (1804 punktów) |
Cytat:>Tak się myśli będąc w Depresji ,to co on pisze jest typowe dla stanu Depresji i nie ma czemu się dziwić. >Zdrowy człowiek nigdy nie pojmie człowieka w Depresji BO NIE MA ZIELONEGO POJĘCIA CZYM JEST TEN STAN ,ŻADNEN SYSTEM POJĘĆ NIE JEST W STANIE TEGO OKREŚLIĆ., dlatego nawet nie staraj się zrozumieć bo nie zrozumiesz. Wiesz.. Typowe, to jest "diagnozowanie przez internet" i różnego rodzaju "porady" paramedyczne. Z opisu sytuacji nigdzie nie wyczytałem, że jakiś lekarz zdiagnozował depresję. Cóż, jeżeli masz wykształcenie medyczne i czujesz się na siłach, żeby stawiać diagnozy na podstawie wpisów na forum, to szacun! Wnioskuję tylko, że jeżeli kolega zwrócił się o pomoc do "racjonalistów", to oczekuje racjonalnej pomocy. Nie wiem, czy to "typowe", czy "nietypowe", kolega który założył wątek powinien zwrócić się do psychiatry, który ewentualnie określi jego stan. Ewentualna choroba psychiczna już od dawna nie jest tabu i to "nie wstyd" zwracać się po pomoc do specjalistów. Pozdrawiam
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) | Cytat:> Wiesz.. Typowe, to jest "diagnozowanie przez internet" i różnego rodzaju "porady" paramedyczne. Z opisu sytuacji nigdzie nie wyczytałem, że jakiś lekarz zdiagnozował depresję. Cóż, jeżeli masz wykształcenie medyczne i czujesz się na siłach, żeby stawiać diagnozy na podstawie wpisów na forum, to szacun! Wnioskuję tylko, że jeżeli kolega zwrócił się o pomoc do "racjonalistów", to oczekuje racjonalnej pomocy. Nie wiem, czy to "typowe", czy "nietypowe", kolega który założył wątek powinien zwrócić się do psychiatry, który ewentualnie określi jego stan. Ewentualna choroba psychiczna już od dawna nie jest tabu i to "nie wstyd" zwracać się po pomoc do specjalistów.> Pozdrawiam>
Wszystkie moje wypowiedzi przedstawiają moją prywatną opinię. Nie reprezentuję żadnej grupy religijnej, wyznaniowej, czy świeckiej. Do niczego nie zmuszam ani niczego nie sprzedaję. Znam do bólu objawy Depresji ,zanim poszedłem do psychiatry też latałem po innych konowałach i zawsze byłem zdrowy według nich. W sumie leczyłem się 15 lat ,przez ten okres jesteś w stanie posiąść wiedzę większą niż wyuczony tylko psychiatra.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) | Cytat: i ile mogą kosztować takie leki? Dla mnie najlepszym lekiem był Cipramil kosztuje ok 100 zł 20mg. na 28 dni. Nie gódź się i nie kupuj zamienników tylko oryginalne leki. Zamienniki nie działają tak jak oryginał ! Zapamiętaj i nie gódź się nigdy na zamiennik.
|
|
|  | 2 na 2 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) |
> A Cytat: ja myślę, że stchórzyłeś. >Nie znudziło Ci się tak? No weź się zastanów. > Hej ,tak nie można ,nie rozmawiaj z nim w ten sposób ,nie wolno!
|
|
| |  | 2 na 2 | Episode_2 (3284 punktów) | > Hej ,tak nie można ,nie rozmawiaj z nim w ten sposób ,nie wolno!Ojojojoj  Widziałeś przecież, że po dobroci nie podziałało. Dobrze, że się pojawiłeś. Może wpłyniesz jakoś na Owidiusza. Żeby Cię tylko nie zablokowali. Z tymi zamiennikami, rzeczywiście słyszałem, że niektóre gorzej działają, mimo że jest niby(?) ten sam skład. Nie wiem, czy to prawda, czy tylko efekt placebo tu wchodzi w grę. Nie wiem, czy jest sens polecać konkretny lek, dla kogoś innego może nie być najlepszy. Najważniejsze, żeby Owidiusz w ogóle poszedł do psychiatry, na tym trzeba się teraz skupić.
|
|
| | |  | 2 na 2 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) |
Cytat:> Ojojojoj  > Widziałeś przecież, że po dobroci nie podziałało.On właśnie szuka zrozumienia ,tylko ci się wydaje że myślisz że to dobrze. Cytat:>Z tymi zamiennikami, rzeczywiście słyszałem, że niektóre gorzej działają, mimo że jest niby(?) ten sam skład. Nie wiem, czy to prawda, czy tylko efekt placebo tu wchodzi w grę. Efekt placebo jest nie możliwy skoro miesiąc po przejściu na zamiennik jest gorzej a po powrocie do oryginału średnio 2,3 tygodnie jest lepiej .Ja mam taką hipotezę że jak z oryginału organizm przyswaja np: 20mg/20mg tak z zamiennika 16mg/20mg ,prawdopodobnie biorąc zamiennik należało by brać 25mg zamiast 20mg oryginału lecz i tu jest problem bo wyższe dawki tych leków mają dotkliwsze skutki uboczne. W niemczech np: citalopram ratiopharm to jakieś nieporozumienie ,kilka razy próbowałem na sobie przetestować różnice między oryginałem a ratiopharm i zawsze po miesiącu miałem jakieś bóle głowy ,kłopoty ze snem i zamulenie ,wracając do oryginału po miesiącu to znikało ,czułem się ok.
|
|
4 na 4 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) | Cytat: Zaczęła się depresja, codzienne prawie płakanie, całkowity zanik >odczuwania szczęścia... Twoja Depresja to prawdziwa Depresja - ja ją przeżyłem i znam na wylot ,byłem w gorszym stanie niż ty bo czułem jakbym przestał istnieć . Bardzo cię proszę abyś jak najszybciej poszedł do Psychiatry ,bez leków SSRI się nie obędzie. Kilka ważnych rad odnośnie leków : 1.Na początku będziesz miał kilka razy większy dół niż teraz 2.Musisz wycierpieć te 2 pierwsze miesiące ,najlepiej jest chodzić na spacery i najlepiej samotnie. 3. po ok. 2 miesiącach zaczniesz inaczej myśleć i to pozytywne myślenie będzie rosło ,po kilku latach będziesz zupełnie nową osobą. 4.Nie odstawiaj sam leków ani po pół roku jak powie lekarz bo to za krótki okres na zmiany w mózgu,nastaw się na kilka lat aż utrwali ci się pozytywne myślenie (ja brałem 15 lat ,nie biorę od 7 lat.) 5.Jeżeli odstawisz to będziesz musiał po nawrocie za miesiąc ,dwa brać większą dawkę albo lek już drugi raz nie zadziała ,jeżeli zrobisz to za wcześnie DAJ SOBIE CZAS. 6. W chwili gdy poczujesz się troszkę lepiej np za 3 miesiące od początku brania lekarstw idź na psychoterapię to cię wzmocni. Zrób to co napisałem a nie pożałujesz ,kobiety zdobywa się śmiałością i czułością a nie wyglądem osobistym . Powodzenia i głowa do góry ,wyjdziesz na prostą ,wiem co piszę . Psychoterapia nie polega na opowiadaniu komuś prywatnych spraw tylko znalezienia w twoim umyśle punktu do pozytywnego myślenia o sobie i wszystkim co cię otacza ,ludzie itd. Kup sobie w aptece witaminy B complex ,magnez to cię troszkę wzmocni. Sporzywaj brokuły i dużo witaminy C ,czerwona papryka ,jedz ryż,kasze ,sporo jaj,białego sera i warzyw ,nie jedz słodyczy tylko owoce najlepiej banany ,nie pij kawy,alkoholu,nie pal ,za to z samego rana pij zieloną herbatę (ta dieta cię wzmocni)
|
|
1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Chyba rzeczywiście, jeszcze 20 maja, jak zakładałem ten temat, to podświadomie szukałem pomocy. I w sumie ją otrzymałem, wątek się bardzo rozrósł. Myślę, że w przyszłosci może trafić tu ktoś z podobnym problemem, i istnieje prawdopodobieństwo, że znajdzie w tych postach jakąś pomoc. Ja natomiast nie chcę już pomocy, ponieważ udało mi się w końcu podjąć tę decyzję. Nie chwalę się tym, po prostu stwierdzam fakt. Ja NIGDY nie będę mógł stworzyć związku, więc cóż, należy w końcu odpuścić. Przegrałem. Nie widzę sensu ciągnąć też tego wątku w nieskończoność, więc wnoszę tutaj do moderatora o jego zamknięcie. Zresztą, porządkuję, na ile mogę, wszystkie swoje sprawy i ten wątek jest jedną z nich.
|
|
 | 3 na 3 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) | Cytat:>Chyba rzeczywiście, jeszcze 20 maja, jak zakładałem ten temat, to podświadomie szukałem pomocy. I w sumie ją otrzymałem, wątek się bardzo rozrósł. Myślę, że w przyszłosci może trafić tu ktoś z podobnym problemem, i istnieje prawdopodobieństwo, że znajdzie w tych postach jakąś pomoc. Ja natomiast nie chcę już pomocy, ponieważ udało mi się w końcu podjąć tę decyzję. Nie chwalę się tym, po prostu stwierdzam fakt. Ja NIGDY nie będę mógł stworzyć związku, więc cóż, należy w końcu odpuścić. Przegrałem. Nie widzę sensu ciągnąć też tego wątku w nieskończoność, więc wnoszę tutaj do moderatora o jego zamknięcie. Zresztą, porządkuję, na ile mogę, wszystkie swoje sprawy i ten wątek jest jedną z nich. > Twoja decyzja jest zbyt pochopna,masz dopiero 20 lat i wchodzisz w dorosłe życie,samobój jest pomyłką a nie rozwiązaniem,boli zbyt mocno więc chcesz to przerwać,rozumiem,jednak poczekaj z tym samobójstwem do 30,40-stki,co ci zależy,są takie kobiety które będą dla ciebie ,na spotkanie takiej potrzeba czasu. Idź do psychiatry.
|
|
|  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Widzialem na mieście nawet żuli i menelów, dresów, i innych podobnych, z kobietami. Nawet takich ludzi ktoś kocha. A ja? Jestem jeszcze gorszy od nich, bo jestem sam. Mnie nikt nie chce. Nikt. No i jak psychiatra ma mi pomóc? Ja NIENAWIDZĘ tej jeb... samotności. Nie widzę z niej żadnego wyjścia. Ja nie chcę psychotropów, tylko miłości. To takie skomplikowane? Przepraszam, ale ile razy trzeba to jeszcze pisać? Wolę umrzeć niż żyć samotnym, po prostu.
|
|
| |  | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | To nie jest problem braku miłości, ale głębszych procesów w Twoim mózgu. Brak miłości to tylko ich wypadkowa, powierzchnia, jakby obraz na ekranie, na którym ujawniają się specyficzne uwarunkowania Twojego organizmu. Akurat na obszarze, w temacie samotności/braku miłości to się najłatwiej ujawnia, bo tutaj pracują najsilniejsze ludzkie popędy. Psychiatra pomoże przywrócić równowagę. Ureguluje lekami te zbyt duże spadki nastroju wynikające z niemożliwości zaspokojenia popędowego. U ciebie to jest po prostu zbyt duże, za mocno zjeżdżasz w dół. Czegoś tam masz za dużo albo za mało. Da Ci coś i będziesz stabilny.
|
|
| | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Wiem, czego mi potrzeba i wiem, że to dla mnie nieosiągalne. Proste. Nie wiem, co jeszcze mogę napisać. Mało mam kłopotów, by jeszcze truć się lekami? Nie o taką "chemię" mi chodzi. Ta dyskusja do niczego nie doprowadzi. Ok, załóżmy, że wezmę leki, poczuję się świetnie, super, i co dalej? Będąc w super nastroju po lekach będę samotnie oglądał tv czy gapił się w sufit? Czy biorąc leki kogoś poznam? Czy branie leków automatycznie da mi miłość?
Może za ostro to napisałem, ale zupełnie nie kontroluję swoich emocji. Jednak gdy podjąłem tę decyzję, to wszystko stało się obojętne. Mam nadzieję, że chociaż to mi się uda, teraz to chyba tylko kwestia czasu i sposobu. Obym nie był zbyt beznadziejny nawet by się zabić. Dzięki Wam za pomoc i cóż... To by było na tyle. Pozdrawiam.
|
|
| | | |  | 2 na 2 Mufassa (419 punktów) (zablokowany) | Cytat:>Wiem, czego mi potrzeba i wiem, że to dla mnie nieosiągalne. Proste. Nie wiem, co jeszcze mogę napisać. Mało mam kłopotów, by jeszcze truć się lekami? Nie o taką "chemię" mi chodzi. Ta dyskusja do niczego nie doprowadzi. Ok, załóżmy, że wezmę leki, poczuję się świetnie, super, i co dalej? Będąc w super nastroju po lekach będę samotnie oglądał tv czy gapił się w sufit? Czy biorąc leki kogoś poznam? Czy branie leków automatycznie da mi miłość? >Może za ostro to napisałem, ale zupełnie nie kontroluję swoich emocji. Jednak gdy podjąłem tę decyzję, to wszystko stało się obojętne. Mam nadzieję, że chociaż to mi się uda, teraz to chyba tylko kwestia czasu i sposobu. Obym nie był zbyt beznadziejny nawet by się zabić. >Dzięki Wam za pomoc i cóż... To by było na tyle. Pozdrawiam. > ach ty Romantyku,szukasz miłości? zacznij od siebie ,idź do psychiatry ,tu nie chodzi o poprawę nastroju,te leki po czasie zmieniają osobowość ,czyli myślenie,uczucia itd.Ludzie którzy ci tu doradzają piszą formułki i brednie naukowe, te leki po czasie mogą zrobić z ciebie nawet egoistę a romantyzm pójdzie w cholerę a kiedy to się stanie idź na prostytutki.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | kinia zajac (12 punktów) |
Posłuchaj Owidiuszu. Nie zabijaj się. Leki które może zapisać Ci psychiatra działają jak niektóre narkotyki, a chyba potrafisz sobie wyobrazić (nawet jeśli nie brałeś) jak szczęśliwy czuje się człowiek po narkotykach. SSRI (ale nie muszą być to one) mogą sprawić że zaczniesz odczuwać miłość do życia bez pragnienia posiadania kobiety. Przez ten czas być może kogoś spotkasz. Niektóre leki tłumią też popęd seksualny jeśli masz z tym problem, więc bądź szczery z psychiatrą. Rozumiem jak musisz fatalnie się czuć skoro chcesz posunąć się do odebrania sobie życia, ale gdyby nie to to byłoby to dla mnie naprawdę śmieszne że ktoś może uważać w wieku 20 lat że nigdy nikogo nie pozna, i zostanie sam. Zaufaj mi proszę, wiem co mówię. pozdrawiam
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | owidiusz2014 (87 punktów) | Po prostu jest mi smutno, i to bardzo...
|
|
| | | | | |  | | farmer (22440 punktów) | > Po prostu jest mi smutno, i to bardzo...Nick Vujicic bez rąk bez nóg......pewnie może być bardziej przej....ale youtu.be/GuTV7yBxYrU?t=35sJa sam sobie zapuszczam różne dopalacze Np. Eric Thomas bezdomny który "stał" się zawodowym graczem youtu.be/fvFuGq-1Z8M
|
|
1 na 1 | JuneGreen (-1 punktów) | Zupełnie Ci nie wierzę Owidiusz...
|
|
 | 2 na 2 | owidiusz2014 (87 punktów) | Ja nie tworzę religii, więc nie wymagam wiary. Mówię po prostu co czuję.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|