Racjonalista - Strona głównaDo treści
"Optymalne" systemy głosowania?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
21-05-2014 11:13Jarek Duda (1185 punktów)"Optymalne" systemy głosowania?
Czytam ostatnio bardzo ciekawą przeglądową książę o systemach głosowania Rzążewski, Słomczyński, Życzkowski "Każdy głos się liczy" i podczas gdy w wielu sytuacjach wręcz dowodzi się nieistnienia optymalnego systemu głosowania, chciałbym zaproponować ogólną dyskusję czego w takim razie powinniśmy używać, szczególnie odnośnie chyba najciekawszej sytuacji - wyborów (też euro) parlamentarnych.

Czyli dane terytorium jest podzielone na okręgi wyborcze, w każdym głosuje się na lokalnych kandydatów występujących z ramienia różnych partii. Chcielibyśmy tak rozdzielić mandaty żeby:
1) zgadzały się proporcje w skali kraju - każda partia otrzymuje ilość mandatów proporcjonalną do ilości głosów na nią,
2) wybierani są lokalni faworyci - którzy lokalnie otrzymali najwięcej głosów.
Niestety te 2 priorytety okazują się zwykle rozbieżne - dlatego używa się systemów opartych na pierwszym (tzw. proporcjonalny jak u nas) albo drugim (tzw. większościowy np. Wielka Brytania, USA, Kanada, Indie).
No więc pytanie czy nie można tego zrobić lepiej - zgodnie z oboma priorytetami. Pierwszy sposób to systemy mieszane - część mandatów rozdzielić proporcjonalnie, część większościowo (np. Niemcy), ale pojawiają się problemy z proporcjonalnym uzupełnieniem mandatów. Powoli rozwija się lepszy sposób - tzw. biproporcjonalność (Hiszpania, Szwajcaria), w którym próbujemy znaleźć rozdział mandatów optymalizujący oba priorytety, ale dalej opiera się on na przybliżających heurezach.

Myślę że w czasach komputerów moglibyśmy znajdować rozdział mandatów optymalnie - kwestia "tylko" zdefiniowania co mamy na myśli: ilościowego określenia "dobroci" danego rozdziału mandatów. Wtedy po wstępnych heurezach, komputer mógłby przeszukać przestrzeń pobliskich rozdziałów mandatów, szukając mającego najlepszą "dobroć".
Jako że jest to trudne zadanie, ewentualnie po ogłoszeniu statystyk, można by poczekać powiedzmy dzień na lepsze rozwiązania ze społeczeństwa - po tym czasie rozdział mandatów o najlepszej znalezionej "dobroci" byłby ustanawiany.

Pytanie jak wybrać tą "dobroć" rozdziału mandatów? Powinna być jakąś średnią np. jakąś ważoną arytmetyczną z wyrazów odpowiadających obu priorytetom:
1) odległość rozkładu głosów na partie od rozkładu mandatów na partie
gdzie odległość jest np. euklidesowa (tzw. indeks Gallagera), ale można by w tej odległości też uwzględnić że dokładność jest bardziej istotna dla małych partii, jak jest w Kullbacku-Leiblerze,
2) np. minus suma po okręgach z "ile osób zagłosowało na kandydata z większą ilością głosów niż wybrany w tym okręgu"
dla okręgów jednomandatowych (można łatwo uogólnić) - czyli ile osób ma powód do bycia niezadowolonym, zero jeśli wybieramy lokalnych faworytów.

Pozostaje oczywiście dużo pytań, jak jakich wag, odległości, funkcji w 2), średnich użyć. Np. średnia arytmetyczna bardziej pozwala kompensować braki niż średnia geometryczna.
Dalej jakie pytanie powinno być zadane - żeby zmotywować wyborców do przyjścia (żeby wierzyli w siłę swojego głosu) i żeby wybór odpowiadał rzeczywistym preferencjom?
Może wybór pojedynczego kandydata, może kilku, może osobno na kandydata i partię, a może jakiś system preferencyjny?

Jakie systemy wyborcze są najlepsze - szczególnie na nasze realia?
Jak optymalnie wybrać funkcję "dobroci" powyżej - co mamy na myśli jako dobry rozdział mandatów?
Co myślicie o systemie pierwiastkowym podziału mandatów do europarlamentu ("kompromis Jagielloński" en.wikipedia.org/wiki/Penrose_method )?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Scarabaeus (2198 punktów)
>1) zgadzały się proporcje w skali kraju - każda partia otrzymuje ilość mandatów proporcjonalną do
>ilości głosów na nią,
>2) wybierani są lokalni faworyci - którzy lokalnie otrzymali kolejno najwięcej głosów.

Jedna lista dla wszystkich kandydatów (ogólnokrajowa tak ja wybory prezydenckie). Wyborcy głosują tylko na jednego kandydata z tej listy. Do parlamentu wchodzą kandydaci, którzy otrzymali największą ilość głosów.

ad1) partia a raczej nie partia lecz kandydaci reprezentujący poglądy polityczno-gospodarcze mające największe poparcie w kraju mają szanse na największą ilość mandatów. Wynik powinien być bardziej proporcjonalny niż w tradycyjnych systemach wyborczych.
ad2) Otrzymanie dużego poparcia w jednym okręgu daje duże szanse na wybór, ale nie ogranicza się to tylko do "Lokalności" w pojęciu geograficznym. Może to być kandydat skupiający dużą ilość osób ale rozproszonych po całym kraju.

dodatkowo: wysoka frekwencja, odpartyjnienie parlamentu, brak sytuacji gdy nie ma na kogo głosować bo nikt mi nie odpowiada, większe uzależnienie polityków od wyborców, łatwiejsze rozliczenie polityka na którego się głosowało...
Jarek Duda (1185 punktów)
Czyli zamiast sytemu partyjnego chciałbyś mieć kilkuset niezależnych posłów.
Pierwszy problem - rozdrobnienie władzy, niestabilność - każdy z nich przedstawiałby jakiś swój indywidualny program ... i prywatny interes.
Drugi problem - wyobraź sobie rozrzut głosów jeśli każdy mógłby zagłosować na jedną osobę z kraju ... dalej ludzie chcą mieć kogoś reprezentującego ich region.

Podczas gdy drugi problem można by częściowo rozwiązać jakąś ordynacją preferencyjną, drugi spowodowałby chaos i prywatę - raczej potrzebujemy organizacji reprezentujących pewien program (partii) i równolegle głosować na konkretne autorytety.
Irracja (4721 punktów)
... głosować jak dotychczas, jednak o wejściu do parlamentu nie powinno decydować miejsce na liście partyjnej, lecz realny wynik uzyskanych głosów. To powinno zmobilizować partie do wystawiania ludzi którzy potrafią zdobyć zaufanie wyborców przez działania polityczne, społeczne i środowiskowe, a nie przez słowa i sławę nabytą na innym "polu działalności". To, że np. ktoś walczy na ringu,lub dobrze śpiewa, itp. - nie znaczy, że będzie się sprawdzał w parlamencie...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365