 |
Zło i dobro nie istnieją. Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 01-06-2014 22:27 | Siodemeczka (161 punktów) | Zło i dobro nie istnieją.
1 na 1 | Ktoś kiedyś scharakteryzował i nazwał różne zachowania. Nadał im słowne etykietki "morderstwo", "kradzież", "pomoc", "wybaczenie", "agresja", "spokój" itp. Co spowodowało w dalszej części kategoryzacje ich na "dobre i złe". Chciano stworzyć uniwersalne zasady które by pasowały do każdego. Te zasady jednak są różne zaleznie od regionu, ale to nie o tym. Dla wielu ludzi jednak ten nienaturalny układ stał się źródłem cierpienia. Człowiek który powinien skupić się na tym by czuć się szczęśliwy i spokojny, dostaje system nagród i kar za swoje decyzje wpojony przez osoby trzecie.
Co wynika z powyższego? Człowiek zamiast czerpać odpowiedzi ze swojego wnętrza, tego co czuje w tej chwili, poddaje swoje zachowania irracjonalnej krytyce w swojej głowie. I dochodzi do sytuacji gdzie ktoś odruchowo zachował się adekwatnie do sytuacji,swojego doświadczenia, oraz aktualnego położenia. Jednak z "moralnego" punktu widzenia postąpił źle i będzie przez to cierpiał. Powoduje to brak "wiary w siebie" ponieważ, nie jesteśmy w stanie przewidzieć wielu sytuacji i swojej reakcji na nie. Pojawia się strach i brak pewności siebie czy aby na pewno postąpimy "słusznie"? (według kogo? no właśnie)
Dlaczego żałowanie za uczynki oddala nas od szczęścia?
Szczęście można poczuć tylko w teraźniejszości. Jeżeli w naszej głowie pojawiają się myśli, z przeszłości która już mineła i nie istnieje. Powinniśmy je zaakceptować i pozwolić im odejśc, zamiast dać się im zdominować. Ponieważ mając bogatą przeszłość nasz mózg będzie wyciągał co raz to nowe trudne rzeczy które będą poddawane ocenie (ocenianie zachowania to absurd) i rzutowane na nas jako całą osobę (ale to już inny temat).
Wszystko jest takie jakie jest.
A według Was? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 | finerbijk (17282 punktów) | >A według Was? Dobro i zło to pojęcia subiektywne, ale powszechnie zrozumiałe. Człowiek ewoluuje ku dobru. Mimo, że nadal jest dużo zła, to zrobiliśmy duży postęp. Dziś nie ma niewolnictwa, wojen każdego lata, uciechy z tego jak ludzie się zabijają w cyrku. Bicie kobiet czy dzieci przestało być normą. Nie można wszystkiego skrajnie relatywizować, bo się popadnie w nihilizm egzystencjalny.
|
|
 | -3 na 5 ks. A. Bielecki (-8 punktów) (zablokowany) | Dobro to Chrystus.
|
|
 | -2 na 4 | Siodemeczka (161 punktów) | >Człowiek ewoluuje ku dobru. Jak możesz ewoluować ku czemuś co nie jest jednoznacznie zdefiniowane.
>Dziś nie ma niewolnictwa, wojen każdego lata, uciechy z tego jak ludzie się zabijają w cyrku. >Bicie kobiet czy dzieci przestało być normą.
Wszystko jest subiektywne. Ktoś może się czuć dobrze w roli takiego typowego niewolnika za miskę ryżu, a inny może czuć się niewolnikiem zarabiając trochę powyżej minimalnej krajowej, bo go rząd wykorzystuje. Różnica jest taka, iż jeden zaakceptował swoje położenie, drugi nie. Wojny są dalej i będą. Ciężko określać je jako dobre i złe bo różne skutki przynoszą. Są jakie są i tyle. Bicie kobiet też jest subiektywne bo istnieją kobiety które taką formę dominacji lubią. Danie klapsa dziecku mocniejszego też jest kwestią sporną. Nie chcę jednak rozmywać tematu bo na każdy z tych tematów mogę polemizować. Chcę tylko zauważyć, że trzeba patrzeć na rzeczy na które się ma wpływ czyli na samego siebie i swoje działania. To, że ktoś robi coś po nie naszej myśli, możemy albo w głowie zaetykietkować jako "złe" i się wkurzać, dlaczego nie jest jak chcemy, albo zaakceptować ten stan rzeczy bez oceniania. Grunt to chyba nasz spokój i szczęście?
>Nie można wszystkiego skrajnie relatywizować, bo się popadnie w nihilizm egzystencjalny. Nihilizm egzystencjalny jest koszmarem tylko dla ludzi kontemplujących i analizujących wszechświat. Gdy ktoś żyje dla doznań doczesnych i bierze z życia garściami nie ma problemów z brakiem sensu życia, tylko brakiem czasu na wszystkie aktywności. Sensem życia jest życie.
|
|
|  | 4 na 4 | Hejtibeats (210 punktów) | > >Człowiek ewoluuje ku dobru.> Jak możesz ewoluować ku czemuś co nie jest jednoznacznie zdefiniowane.Jak to nie jest ?  Brak jakiejkolwiek definicji dobra od zawsze prowadził do moralnego upadku. Czym dla mnie jest upadek moralny ? Popadnięciem w egoizm, gonieniem jednodniowym za swoimi wygodami, zwierzęcemu zaspokajaniu potrzeb, życiem tylko dla siebie i definiowaniem dobra w postaci swoich oczekiwań, spełnionych lub nie, dość samotnym jak się okazuje, bo mam za sobą wiele rozmów, między innymi z biznesmenami, którzy osiągnęli finansowo wszystko, zaspokoili wszystkie swoje potrzeby cielesne i jak im się wydawało "duchowe", ale mimo wszystko zabrakło tej poczucia akceptacji, bliskości, szczerych przyjaźni. Zgadzam się w kwestii oczekiwań, ale zauważmy, że oczekiwania, które spełnione odbieramy jako dobro, to po prostu zwykły egoizm (żeby tylko było tak jak chcemy). Prosty przykład dobra, upadasz na chodniku, nie oczekujesz, że ktoś Ci pomoże, ale mimo wszystko ktoś obcy wyciąga do Ciebie dłoń z życzliwym uśmiechem. Dla mnie jako osoby wierzącej od samego początku Bóg dał wyraźny znak, że nie żyjemy tylko dla siebie, ponosimy konsekwencje swoich czynów i cudzych, a inni ponoszą konsekwencje naszych czynów i wyborów. Żeby zauważyć te połączenia, nie trzeba nawet wierzyć w Boga. Dla mnie wszystko co wychodzi od egoizmu bez myśli o drugim człowieku jest złe w swojej naturze (ogólnie - proszę nie łapać mnie za słówka).
|
|
| |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >Brak jakiejkolwiek definicji dobra od zawsze prowadził do moralnego upadku. Błędne założenie. Ja jestem dowodem nieprawdziwości Twojej tezy.
>Dla mnie jako osoby wierzącej od samego początku Bóg dał Cała religia opiera się na tezie całkowicie przeciwstawnej do mojej także wybacz, ale dyskusja z Tobą do niczego by nie doprowadziła. Wierzący nie potrzebują dowodów, ja potrzebuję. Niestety.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Brak jakiejkolwiek definicji dobra od zawsze prowadził do moralnego upadku. >Błędne założenie. Ja jestem dowodem nieprawdziwości Twojej tezy. Nie wiadomo jak to z Tobą jest. Wg Ciebie przecież nie wiadomo czym jest dobro, ani moralność, zatem nie możesz wiedzieć czy nie jesteś zdemoralizowana. >>Dla mnie jako osoby wierzącej od samego początku Bóg dał >Cała religia opiera się na tezie całkowicie przeciwstawnej do mojej także wybacz, ale dyskusja z Tobą do niczego by nie doprowadziła. Wierzący nie potrzebują dowodów, ja potrzebuję. Niestety.
No tak, ale bez dobrego zdefiniowania czym jest dobro, nie możesz nawet udowodnić tego co sama piszesz.
Na tym portalu, wbrew temu co zapewne myślisz, możesz się sporo dowiedziec od teistów.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Siodemeczka (161 punktów) | >Nie wiadomo jak to z Tobą jest. Wg Ciebie przecież nie wiadomo czym jest dobro, ani moralność, zatem nie możesz wiedzieć czy nie jesteś zdemoralizowana.
Celna uwaga. Po prostu zagalopowałem się, bo jestem przekonany o słuszności swoich czynów. Zapomniałem iż moralność to jest coś innego. Moralnie dla Ciebie może niekoniecznie być właściwym dla mnie.
>>>Dla mnie jako osoby wierzącej od samego początku Bóg dał >>Cała religia opiera się na tezie całkowicie przeciwstawnej do mojej także wybacz, ale dyskusja z Tobą do niczego by nie doprowadziła. Wierzący nie potrzebują dowodów, ja potrzebuję. Niestety.
>No tak, ale bez dobrego zdefiniowania czym jest dobro, nie możesz nawet udowodnić tego co sama piszesz. Właśnie sam fakt, iż nie można jednoznacznie zdefiniować czym jest dobro, sprawia to, iż ten termin nie jest uniwersalny dla każdego. Dla wyznawców różnych religii, systemów wartości te definicje będą różne.
>Na tym portalu, wbrew temu co zapewne myślisz, możesz się sporo dowiedziec od teistów. Nie skreślam teistów z reguły. Jednak w tym konkretnym temacie zaniechałem dyskusji z kimś kto kieruje się Bogiem. Bo dla mnie to bezsensowne. Po prostu.
|
|
| | |  | 2 na 2 | qerfy (677 punktów) | >>Brak jakiejkolwiek definicji dobra od zawsze prowadził do moralnego upadku. >Błędne założenie. Ja jestem dowodem nieprawdziwości Twojej tezy.
Rzecz w tym, że nie trzeba mieć definicji wyrażonej explicite. Będąc człowiekiem i żyjąc wśród ludzi zaczynamy odczuwać pewne nie pisane normy, a jedną z nich jest sposób postrzegania dobra i zła.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >>>Brak jakiejkolwiek definicji dobra od zawsze prowadził do moralnego upadku. >>Błędne założenie. Ja jestem dowodem nieprawdziwości Twojej tezy. >Rzecz w tym, że nie trzeba mieć definicji wyrażonej explicite. Będąc człowiekiem i żyjąc wśród ludzi zaczynamy odczuwać pewne nie pisane normy, a jedną z nich jest sposób postrzegania dobra i zła.
Są ludzie którzy są mentalnymi niewolnikami i jest ich cała masa. Oni bez refleksji przyjmą cały system zasad moralnych i będą się starali życ według niego. A to, że cierpią to... zróbmy z cierpienia cnotę. I wszystko gra.
Ja rozumiem, że daną sytuację można rozważać pod kątem opłacalności, konsekwencji czy swojej tam intuicji. Jak zwał tak zwał byle by to było racjonalne. A nie walczyć samemu ze sobą, doprowadzać do konfliktow wewnętrznych, żałować dlatego bo ileś tam osób powiedziało, że to złe. Po prostu złe, bo tak i tyle. Masz myśleć jak my, bo jesteśmy mądrzejsi.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | qerfy (677 punktów) | >Są ludzie którzy są mentalnymi niewolnikami i jest ich cała masa. Oni bez refleksji przyjmą cały system zasad moralnych i będą się starali życ według niego. A to, że cierpią to... zróbmy z cierpienia cnotę. I wszystko gra.
System moralny jest skonstruowany dla dobra tych ludzi.
>Ja rozumiem, że daną sytuację można rozważać pod kątem opłacalności, konsekwencji czy swojej tam intuicji. Jak zwał tak zwał byle by to było racjonalne. >A nie walczyć samemu ze sobą, doprowadzać do konfliktow wewnętrznych, żałować dlatego bo ileś tam osób powiedziało, że to złe. Po prostu złe, bo tak i tyle. Masz myśleć jak my, bo jesteśmy mądrzejsi.
Człowiek nic nie znaczy poza społeczeństwem. Dlatego poddaje swoją wolę i pozwala się kształtować przez to społeczeństwo, w pewnej mierze. To czasem rodzi konflikty psychiczne, ale je także powinno się akceptować. Czyż nie?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >System moralny jest skonstruowany dla dobra tych ludzi. Ludzie i tak gdy sytuacja wymaga zachowają się w dużej większości zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. W przypadku gdy dochodzi do konfliktu "moralność kontra rozsądek" system moralny okazuje się być recepta na mentalne biczowanie się. Nie wiem czy to jest dobre dla nich.
>Człowiek nic nie znaczy poza społeczeństwem. Ja lubię ludzi i ich potrzebuję. Jednak nawet będąc zmuszony do długotrwałego odosobnienia, nie sądzę iż moje życie straciło by na wartości. Jednak tutaj to jest kwestia perspektywy i możemy się różnić.
>Dlatego poddaje swoją wolę i pozwala się kształtować przez to społeczeństwo, w pewnej mierze. To czasem rodzi konflikty psychiczne, ale je także powinno się akceptować. Czyż nie? Szczęście i spokój nie jest wymogiem do przetrwania, także ciężko mówić komuś co powinien robić. Patrząc na niektórych ludzi odnoszę wrażenie iż to sprawianie sobie samemu bólu nadaje im jakiś sens. Nie wiem.
Tworzenie konfliktu wewnętrznego wynika z braku akceptacji stanu rzeczy. Ciało nam daje sygnał, że robimy coś źle (źle dla siebie, nie źle w kontekscie moralności). To taki impuls jak ból, by czlowiek sobie zdał sprawę iż trzeba przestać robić to co się robi w danej chwili. Gdy walczymy z tym co się dzieje - cierpimy, świadomie zadajemy sobie ból. Także nie wiem po co tworzyć paradoksy.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) |
>>Dla mnie jako osoby wierzącej od samego początku Bóg dał >Cała religia opiera się na tezie całkowicie przeciwstawnej do mojej także wybacz, ale dyskusja z Tobą do niczego by nie doprowadziła. Wierzący nie potrzebują dowodów, ja potrzebuję. Niestety.
No to faktycznie rozmowa nie ma sensu, nie ma w przypadku kiedy rozmawia się z mędrcem, który uważa, że już niczego się nie dowie od teisty "z zasady" go skreślając. Gratuluję wiedzy. Nadmienię jednak, że aby dojść do pewnych wniosków podobnych do teistycznych niepotrzebna jest wiara w Boga, to najzwyczajniej w świecie wynika z uważnych, wnikliwych obserwacji i jak trzeba to i znajdą się logiczne dowody, ale chyba szkoda słów, Pan już wszystko wie, albo dopuszcza do siebie jedynie wiedzę wybiórczo wybraną.
Po przeglądnięciu Pańskich odpowiedzi dopatruję się w nich zwyczajnego egoizmu, zapewne z powodu braku rozumienia i poczucia dobra i zła, także braku dostrzegania innych możliwości.
Jak najbardziej Pańska perspektywa jest najzwyczajniej mylna, jeżeli uważa Pan, że jest jedyną właściwą.
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Siodemeczka (161 punktów) | >No to faktycznie rozmowa nie ma sensu, nie ma w przypadku kiedy rozmawia się z mędrcem, który uważa, że już niczego się nie dowie od teisty "z zasady" go skreślając. Nie przekreślam z zasady bo z teistami można porozmawiać o różnych rzeczach. Jednak w tej dyskusji argumentacja "bo Bóg dał" jest dla mnie skreślona. Przykro mi, można się nabijać, że jestem mędrcem, to nie zmienia mojej perspektywy opartej na doświadczeniach rozmowy z teistami.
>Gratuluję wiedzy. Większość to moje własne obserwacje. Nie popisuje się wiedzą, bo nie powiedziałem nic odkrywczego. Próbuje tylko rozjaśnić swoje spojrzenie na świat, podzielić się nim i przy okazji podyskutować dla zabawy.
>Nadmienię jednak, że aby dojść do pewnych wniosków podobnych do teistycznych niepotrzebna jest wiara w Boga, to najzwyczajniej w świecie wynika z uważnych, wnikliwych obserwacji i jak trzeba to i znajdą się logiczne dowody, ale chyba szkoda słów, Pan już wszystko wie, albo dopuszcza do siebie jedynie wiedzę wybiórczo wybraną.
Nie. Ja nie wiem co jest dobre a co złe. Bo nie mam prawa wiedzieć. Jeśli pan jest teistą o wierze katolickiej to powinien pan podzielać mój pogląd. Jeżeli opiera się pan o pismo "święte".
" A przy tym Pan Bóg dał człowiekowi taki rozkaz: "Z wszelkiego drzewa tego ogrodu możesz spożywać według upodobania; 17 ale z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz". Księga Rodzaju 2, 16-17
A wszystko to co mówię o akceptacji tego co Cię spotyka i nie ocenianiu tego, tylko akceptowaniu (dla Was woli Bożej) jest opisane w księdze hioba.
Hiob jej odpowiedział: «Mówisz jak kobieta szalona. Dobro przyjęliśmy z ręki Boga. Czemu zła przyjąć nie możemy?» W tym wszystkim Hiob nie zgrzeszył swymi ustami. Hiob 2, 10
Tutaj o moim "niczego nie żałuj"
Żal nierozsądnych zabija, a gniew uśmierca niemądrych. Hiob 5, 2
>Po przeglądnięciu Pańskich odpowiedzi dopatruję się w nich zwyczajnego egoizmu, zapewne z powodu braku rozumienia i poczucia dobra i zła, także braku dostrzegania innych możliwości.
Egoizm w ogóle nie wyklucza pomagania ludziom i innym stworzeniom. Druga sprawa, że nie ma innej postawy niż egoizm. Pan też jest egoistą uważając, że ma pan prawo mi mówić co jest dobre a co złe. Głównie dlatego bo panu to odpowiada.
"Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. 2 Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą. 3 Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brata, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?" Mt 7, 1-3
>Jak najbardziej Pańska perspektywa jest najzwyczajniej mylna, jeżeli uważa Pan, że jest jedyną właściwą.
Nie mam innej perspektywy niż mojej. A takie stwierdzenie ot tak "jest mylna" nie urozmaici dyskusji, ani mnie nie sprowokuje. Jak widzi pan w dyskusji kieruje sie argumentacją. Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | spectre (67 punktów) | >Nihilizm egzystencjalny jest koszmarem tylko dla ludzi kontemplujących i analizujących wszechświat. Skąd ten pomysł? Ja kontempluję wszechświat a żaden nihilizm nie jest moim koszmarem.
Po co to wszystko? Jeśli po nic, tym bardziej trzeba się cieszyć, że jednak istnieje.
Moja teoria jest taka: Sens życia potrzebny jest ludziom, którzy są niezadowoleni z życia. Potrzebują czegoś, żeby bardziej chciało im się żyć, żeby mieli poczucie, że warto.
>Gdy ktoś żyje dla doznań doczesnych i bierze z życia garściami nie ma problemów z brakiem sensu życia, tylko brakiem czasu na wszystkie aktywności. Sensem życia jest życie. O właśnie.
>Wszystko jest subiektywne. Ogólnie tak, ale z ludzkiej perspektywy już nie tak całkiem. Przyjęcie jakiejkolwiek perspektywy obiektywizuje, przynajmniej w jakimś stopniu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > Skąd ten pomysł?> Ja kontempluję wszechświat a żaden nihilizm nie jest moim koszmarem.Przyjmuję taką opcję za możliwą  . > Po co to wszystko?> Jeśli po nic, tym bardziej trzeba się cieszyć, że jednak istnieje.Nie wiem czy po nic. Po prostu nie wiem. > Moja teoria jest taka:> Sens życia potrzebny jest ludziom, którzy są niezadowoleni z życia. Potrzebują czegoś, żeby bardziej chciało im się żyć, żeby mieli poczucie, że warto.To rozum potrzebuje odpowiedzi, wiedzy czy celów do osiągnięcia. A próba pojęcia życia poprzez rozumowanie kończy się niepotrzebnym cierpieniem. > >Wszystko jest subiektywne.> Ogólnie tak, ale z ludzkiej perspektywy już nie tak całkiem.> Przyjęcie jakiejkolwiek perspektywy obiektywizuje, przynajmniej w jakimś stopniu.Poznanie czyjejś perspektywy może mieć wpływ na nasz odbiór, ale nie nazwałbym tego obiektywizacją. Obiektywizacja sugeruje, że istnieje jakieś stanowisko które jest prawdą absolutną. Ja przyjmuję za prawdę absolutną tylko to co odbieram po swojemu. Nawet jeśli zmieniłem swoją perspektywę o czyjąś sugestię, bo miałem wybór czy ją zaakceptować czy nie. Także, postąpiłem subiektywnie.
|
|
| | |  | 5 na 5 | spectre (67 punktów) | > To rozum potrzebuje odpowiedzi, wiedzy czy celów do osiągnięcia. A próba pojęcia życia poprzez rozumowanie kończy się niepotrzebnym cierpieniem.Nie jestem zwolennikiem dzielenia człowieka na różne części składowe. Czasem to jest potrzebnie, ale trzeba pamiętać, że człowiek jest jedną całością. Konflikty między tymi "częściami" właśnie zwiększają niepotrzebne cierpienie. A im większa integracja wewnętrzna, tym większy spokój ducha. > Poznanie czyjejś perspektywy może mieć wpływ na nasz odbiór, ale nie nazwałbym tego obiektywizacją.Nie pisałem o cudzej perspektywie tylko o jakiejkolwiek perspektywie. Nie ma znaczenia, czy patrzysz z własnej perspektywy, czy z cudziej. Obie są subiektywne. Mam na myśli ludzkość jako gatunek. Ty chyba skupiasz się na różnicach między perspektywami poszczególnych ludzi. Jeśli uwzględnisz te różnice naszym w patrzeniu, wszystko stanie się jaśniejsze. Więc chodzi mi o to, że z punktu widzenia ludzkości nie wszystko jest absolutnie względne, tylko jedne rzeczy są lepsze od innych. Np. radość jest lepsza od cierpienia. I już. Ponieważ ludzie ogólnie bardziej lubią cieszyć się niż cierpieć. A lepsze jest to, co ludzie bardziej lubią. Inne wytłumaczenie jest takie, że cierpienie jest sygnałem, że coś idzie niezgodnie z interesami genów. Czyli patrząc z perspektywy czujących istot można powiedzieć, że pewne rzeczy są obiektywnie lepsze od innych. > Ja przyjmuję za prawdę absolutną tylko to co odbieram po swojemu.No to się popisałeś talentem do przeskakiwania z jednej skrajności w drugą. Najpierw wszystko jest subiektywne, zaraz masz dostęp do prawdy absolutnej.  > Grunt to chyba nasz spokój i szczęście?To jest właśnie przykład subiektywnej opinii i to bardzo subiektywnej. Nie muszę chyba pisać, że sporo ludzi nie lubi spokoju, bo się wtedy nudzą. A niektórzy nawet bardzo cierpią z powodu braku adrenaliny.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > punktu widzenia ludzkości nie wszystko jest absolutnie względne, tylko jedne rzeczy są lepsze od innych.Ludzkość jest bezosobowa. Nie może mieć perspektywy. Możesz ze swojej perspektywy określić co według Ciebie jest dla ludzkości korzystne. > Np. radość jest lepsza od cierpienia. I już. Ponieważ ludzie ogólnie bardziej lubią cieszyć się niż cierpieć. A lepsze jest to, co ludzie bardziej lubią.Emocje się przeżywa. A nie je ocenia. Już to tłumaczyłem gdzieś tutaj albo w innym wątku. Nie chcę rozpisywać ponownie o tym samym. Smutek ma swoją rolę, tak samo jak ból, czy radość. > Najpierw wszystko jest subiektywne, zaraz masz dostęp do prawdy absolutnej.W tym zdaniu które przytoczyłeś jasno widać iż mówie o subiektywnym postrzeganiu świata. Miało to podkreślić iż często jestem przekonany w 100% do tego co robię. Bo w danym momencie mam taki i taki zasób wiedzy, doświadczeń. Także nie opłaca się podważać własnych działań i nie wierzyć w siebie. > >Grunt to chyba nasz spokój i szczęście?> To jest właśnie przykład subiektywnej opinii i to bardzo subiektywnej. Nie muszę chyba pisać, że sporo ludzi nie lubi spokoju, bo się wtedy nudzą. A niektórzy nawet bardzo cierpią z powodu braku adrenaliny.> Definicja spokoju (wikipedia): (1.1) równowaga psychiczna; brak gniewu, zdenerwowania (1.2) stan pozbawiony kłótni, zatargów, konfliktów, sprzeczek (1.3) cisza, brak hałasu, rumorów Ja mówiłem o 1.1, Ty mówisz o 1.3. W tym wątku połowa nieporozumień to operowanie terminami o różnych znaczeniach i braku definiowania ich.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | spectre (67 punktów) | > Ludzkość jest bezosobowa. Nie może mieć perspektywy.Ludzkość składa się z osób. Jeśli 99,99% tych osób zgadza się z czymś, to można powiedzieć że jest to prawda z ludzkiego punktu widzenia. Ogólnie mam wrażenie że za bardzo depersonifikujesz innych ludzi, oprócz siebie. > Emocje się przeżywa. A nie je ocenia.Jeśli nie oceniasz emocji, to nie powinno Ci robić różnicy, czy jesteś smutny czy wesoły. Albo czy jesteś zdenerwowany, czy nie. Czy tak jest w Twoim przypadku? > Definicja spokoju (wikipedia):> (1.1) równowaga psychiczna; brak gniewu, zdenerwowania> (1.2) stan pozbawiony kłótni, zatargów, konfliktów, sprzeczek> (1.3) cisza, brak hałasu, rumorów> Ja mówiłem o 1.1, Ty mówisz o 1.3.A nie zgadłeś. Halas ma słabe działanie rozrywkowe. Co innego konflikty, sprzeczki, stresy. Ludzie denerwują się z różnych powodów. Np w kasynie. Równowaga psychiczna? No może, ale to też się może znudzić, jeśli ktoś potrzebuje silnych emocji. > W tym wątku połowa nieporozumień to operowanie terminami o różnych znaczeniach i braku definiowania ich.  Zauważyłem. PS. Tak ogólnie zgadzam się z tym, co piszesz w wątku. Ale takie jest życie, że jednostka musi dostosować się do ogółu, jeśli chce żyć w społeczeństwie. Jakby każdy robił, co chce, nie byłoby dobrze. Dla jednych to jest łatwiejsze, dla innych trudne.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >>Ludzkość jest bezosobowa. Nie może mieć perspektywy. >Ludzkość składa się z osób. Jeśli 99,99% tych osób zgadza się z czymś, to można powiedzieć że jest to prawda z ludzkiego punktu widzenia.
Czyli jeśli 99,99% uzna iż normą moralną jest torturowanie i znęcanie się nad tymi 0,01% ludźmi to jest to dobro? Czyli to demokracja ma wybierać czego ja powinienem żałować jako człowiek tak?
>>Emocje się przeżywa. A nie je ocenia. >Jeśli nie oceniasz emocji, to nie powinno Ci robić różnicy, czy jesteś smutny czy wesoły. Albo czy jesteś zdenerwowany, czy nie. Czy tak jest w Twoim przypadku?
Nie przyklejam etykietek dobra i zła emocjom. Ponieważ to by powodowało, że z tymi złymi nie byłbym pogodzony i bym z nimi walczył. Konflikt wewnętrzny. Smutek jest różny od bycia wesołym. Bycie zdenerwowanym też.
>Równowaga psychiczna? No może, ale to też się może znudzić, jeśli ktoś potrzebuje silnych emocji.
Silne emocje nie burzą równowagi psychicznej. Niektórzy potrzebują silnych emocji by zachować równowagę psychiczną. Równowaga psychiczna to stan w którym w sferze psychiki wszystko jest w porządku/zrównoważone.
>Ale takie jest życie, że jednostka musi dostosować się do ogółu, jeśli chce żyć w społeczeństwie. Jakby każdy robił, co chce, nie byłoby dobrze. Dla jednych to jest łatwiejsze, dla innych trudne.
Nigdzie nie napisałem, iż jest inaczej.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | spectre (67 punktów) | >Czyli jeśli 99,99% uzna iż normą moralną jest torturowanie i znęcanie się nad tymi 0,01% ludźmi to jest to dobro? Czyli to demokracja ma wybierać czego ja powinienem żałować jako człowiek tak? No oczywiście. Teoretycznie tak, ale w praktyce można mieć nadzieję, że ludzie nie uznają za dobre tego, czego sami nie chcieliby doświadczyć. Ale chyba nie dziwi Cię zbytnio zamykanie "mniejszości moralnych" w więzieniach?
>Nie przyklejam etykietek dobra i zła emocjom. Nie pytam o etykietowanie. Czy mając do wyboru być smutnym albo wesołym nie robi Ci różnicy, co będziesz odczuwał? Bo jeśli zwykle wybierasz radość, to znaczy, że oceniasz ją jako lepszą. Nie musi to być świadoma ocena.
>Silne emocje nie burzą równowagi psychicznej. A co ją burzy?
>>Ale takie jest życie, że jednostka musi dostosować się do ogółu, jeśli chce żyć w społeczeństwie. Jakby każdy robił, co chce, nie byłoby dobrze. Dla jednych to jest łatwiejsze, dla innych trudne. >Nigdzie nie napisałem, iż jest inaczej. To o co Ci chodzi tu: >Człowiek który powinien skupić się na tym by czuć się szczęśliwy i spokojny, dostaje system nagród i kar za swoje decyzje wpojony przez osoby trzecie.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > >Czyli jeśli 99,99% uzna iż normą moralną jest torturowanie i znęcanie się nad tymi 0,01% ludźmi to jest to dobro? Czyli to demokracja ma wybierać czego ja powinienem żałować jako człowiek tak?> No oczywiście. Teoretycznie tak, ale w praktyce można mieć nadzieję, że ludzie nie uznają za dobre tego, czego sami nie chcieliby doświadczyć.To ja jednak wolę nie słuchać innych gdy mówią co jest dobre i złe i nie wierzyć w ten podział skoro nie jest uniwersalny, a jest domniemanym przepisem na życie.  Chyba to racjonalne? > Ale chyba nie dziwi Cię zbytnio zamykanie "mniejszości moralnych" w więzieniach?Co to jest mniejszość moralna? Zdefniuj. Bo nawet samej moralności nikt nie umie tutaj zdefiniować jednoznacznie. A mniejszośc moralna to już w ogóle coś nowego dla mnie. > >Nie przyklejam etykietek dobra i zła emocjom.> Nie pytam o etykietowanie.> Czy mając do wyboru być smutnym albo wesołym nie robi Ci różnicy, co będziesz odczuwał?Smutek albo radość? > Bo jeśli zwykle wybierasz radość, to znaczy, że oceniasz ją jako lepszą. Nie musi to być świadoma ocena.Jeśli to nie jest świadoma ocena to jak mam wiedzieć czy takie coś istnieje? Podejrzewam, że jest, ale nie mam pojęcia na jakiej zasadzie to wszystko funkcjonuje. Można stworzyć jakąś teorię, ale ja jestem człowiekiem pokornym wobec swojej niewiedzy. > >Silne emocje nie burzą równowagi psychicznej.> A co ją burzy?Choroba psychiczna np depresja czy jakaś schizofrenia. Jednak to moja subiektywna opinia. Ktoś może nazywać równowagą psychiczna stan w którym nie odczuwa negatywnych emocji, bo uznaje je za złe. Dla mnie taka definicja nie jest prawdziwa, ale wszystko zależy od punktu siedzenia. > >>Ale takie jest życie, że jednostka musi dostosować się do ogółu, jeśli chce żyć w społeczeństwie. Jakby każdy robił, co chce, nie byłoby dobrze. Dla jednych to jest łatwiejsze, dla innych trudne.> >Nigdzie nie napisałem, iż jest inaczej.> To o co Ci chodzi tu:> >Człowiek który powinien skupić się na tym by czuć się szczęśliwy i spokojny, dostaje system nagród i kar za swoje decyzje wpojony przez osoby trzecie.Cóż zdanie wyrwane z kontekstu może być nie jasne. Pragnę wskazać takie terminy: system nagród i kar, wpojony. Chodzi mi w tym zdaniu o to, że człowieka się piętnuje psychicznie i sugeruje iż powinien się źle czuć po zrobieniu czegoś. A jak ktoś się nie czuje źle z tym co zrobił jest nazwany złym/niemoralnym. Jeżeli człowiek przyjmie to za prawde, bedzie zył w konflikcie wewnętrznym miedzy tym co myśli a tym co czuje. Do tego kryterium tego oceniania nie jest jasne i sprawiedliwe. Według mnie i tego co widzę, to sprawdza się w moim życiu zasada: "Niczego nie żałuj". Dlaczego tak? Jest mielone przeze mnie w tym temacie już do znudzenia. Jednak takie podejście nie oznacza samowolki oraz faktu iż popełnia się błędy. To się nie wyklucza.
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | spectre (67 punktów) | >Co to jest mniejszość moralna? Zdefniuj. Bo nawet samej moralności nikt nie umie tutaj zdefiniować jednoznacznie. A mniejszośc moralna to już w ogóle coś nowego dla mnie. Ciężko się rozmawia, bo wszystko rozumiesz bardzo dosłownie i definicyjnie. Użyłem cudzysłowu. Jeśli nie domyślasz się, o co mi chodzi, to oczywiście podam przykład. Taką mniejszością moralną mogą być ludzie, którzy uważają, że lepiej utrzymywać się z kradzieży niż z pracy.
>>Czy mając do wyboru być smutnym albo wesołym nie robi Ci różnicy, co będziesz odczuwał? >Smutek albo radość? Czyli nie preferujesz radości? Sorry, że drążę ten temat, ale jeśli rzeczywiście tak jest to wiele wyjaśniałoby w Twoich wypowiedziach.
>Cóż zdanie wyrwane z kontekstu może być nie jasne. Pragnę wskazać takie terminy: system nagród i kar, wpojony. Chodzi mi w tym zdaniu o to, że człowieka się piętnuje psychicznie i sugeruje iż powinien się źle czuć po zrobieniu czegoś. A jak ktoś się nie czuje źle z tym co zrobił jest nazwany złym/niemoralnym. Jeżeli człowiek przyjmie to za prawde, bedzie zył w konflikcie wewnętrznym miedzy tym co myśli a tym co czuje. Do tego kryterium tego oceniania nie jest jasne i sprawiedliwe. Według mnie i tego co widzę, to sprawdza się w moim życiu zasada: "Niczego nie żałuj". Dlaczego tak? Jest mielone przeze mnie w tym temacie już do znudzenia. Ale dla mnie to jest jasne. Tylko Ty nie widzisz związku między tym co napisałeś, a tym, co inni piszą w tym wątku. Poza tym podejrzewam, że miałeś ostre starcie z jakąś presją społeczną i próbujesz odreagować.
>Jednak takie podejście nie oznacza samowolki Obawiam się że oznacza. Nie ma problemu, jeśli nie Twoje normy nie odstają bardzo od ogólnych, nie krzywdzą nikogo. Ale gdyby każdemu pozwolić na takie podejście, to różne rzeczy mogłyby się dziać.
>oraz faktu iż popełnia się błędy Z tym się zgodzę. Błąd jest kwestią oceny.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) |
> Ciężko się rozmawia, bo wszystko rozumiesz bardzo dosłownie i definicyjnie.Bo jak już zauważyłem na początku dyskusji. Jest to mega kluczowa sprawa by się zrozumieć nawzajem. > Taką mniejszością moralną mogą być ludzie, którzy uważają, że lepiej utrzymywać się z kradzieży niż z pracy.Ok czyli kradzież jest zła. Tyle, że mniejszość moralna stanie się większością moralną gdy np. zacznie się wojna i trzeba zadbać o rodzinę i wtedy kradzieże są powszechne. Zapasy są często kwestią życia i śmierci i w takim środowisku moralnym jest przyzwolenie na śmierć rodziny z głodu? Sytuacji takich jest więcej, ale posłuzyłem się taką. Jak widać to warunki definiują zachowanie, nie jakaś moralność. > >>Czy mając do wyboru być smutnym albo wesołym nie robi Ci różnicy, co będziesz odczuwał?> >Smutek albo radość?> Czyli nie preferujesz radości?> Sorry, że drążę ten temat, ale jeśli rzeczywiście tak jest to wiele wyjaśniałoby w Twoich wypowiedziach.Nie mam wpływu na to co czuje, mam wpływ na to co robię. Więc, predzej bym powiedział że preferuje chodzenie po górach. > Poza tym podejrzewam, że miałeś ostre starcie z jakąś presją społeczną i próbujesz odreagować.Ciekawa teoria. Tyle, że ja jestem anonimowy i chce takim pozostać. Więc tutaj nie mam jak Ci udowodnić argumentacją iż się srogo mylisz. > >Jednak takie podejście nie oznacza samowolki> Obawiam się że oznacza. Nie ma problemu, jeśli nie Twoje normy nie odstają bardzo od ogólnych, nie krzywdzą nikogo.Jak krzywdzą to trafię do więzienia (albo nie). Proste. > Ale gdyby każdemu pozwolić na takie podejście, to różne rzeczy mogłyby się dziać.Nie przedstawiam metody na życie, więc nie wiem co mieliby z mojego podejścia wynieść. Ludzie teraz też mogą robić co chcą, a jednak nie robią bo są tego konsekwencje. Jednak jak ktoś nie ponosi prawdziwych konsekwencji, a rozpacza bo postąpił źle z poziomu jakiejś wyimaginowanej etyki. To jak dla mnie to jest coś nie tak. > >oraz faktu iż popełnia się błędy> Z tym się zgodzę. Błąd jest kwestią oceny.Można popełnić błąd i nie obwiniać się za to.  Konsekwencje jednak się ponosi tak czy siak. Wszystkie czegoś uczą (to moja taka teoria). >
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spectre (67 punktów) | >Jednak jak ktoś nie ponosi prawdziwych konsekwencji, a rozpacza bo postąpił źle z poziomu jakiejś wyimaginowanej etyki. To jak dla mnie to jest coś nie tak. Jak ktoś zabije i nie da się złapać, to nie powinien mieć wyrzutów? A jeśli te wyrzuty miałyby go powstrzymać przed kolejnymi morderstwami?
>Nie przedstawiam metody na życie, więc nie wiem co mieliby z mojego podejścia wynieść. A co przedstawiasz?
|
|
|  | 6 na 6 | baszarteg (2319 punktów) | > Wszystko jest subiektywne. Z reguły na większość rzeczy może patrzeć pod różnym kątem .Mnie jednak trochę śmieszą sytuacje gdy kanapowi relatywiści spotykają się w życiu ze złem osobiście ,gdy krzywda która ich spotyka nie ma wymiaru akademickiego ale jak najbardziej realny .Wtedy bardzo szybko może się okazać że wielbiciel "moralnej teorii względności" z marszu zaczyna okopywać się na mniej doskonałych subiektywnych odczuciach własnych i gdy mu ktoś właśnie np:wybija zęby ,krzywdzi jego najbliższych ,zauważa (z niejakim zapewne zdumieniem ) iż "zaakceptować ten stan rzeczy bez oceniania." sprawia mu nie lichy problem. > Grunt to chyba nasz spokój i szczęście?Jak mawiał kto ? Josef Fritzl ?  To ja już chyba wolę zostać przy "nie rób drugiemu co tobie niemiłe "
|
|
| |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > zaczyna okopywać się na mniej doskonałych subiektywnych odczuciach własnych i gdy mu ktoś właśnie np:wybija zęby ,krzywdzi jego najbliższych ,zauważa (z niejakim zapewne zdumieniem ) iż "zaakceptować ten stan rzeczy bez oceniania." sprawia mu nie lichy problem.Widzę, że nie rozumiesz. Sam doznałem krzywd. Pamiętam jakie emocje po nich czułem: wkurzenie, chęć zemsty albo smutek. I na pewno z tym nie walczyłem ani nie uważałem, że przeżycie tych emocji to coś złego. Same się pojawiły i same odeszły. Pojawiły się nowe itp. Tak jest i tyle. Jednak to ma mało wspólnego z cierpieniem tak na prawdę.  To wygląda tak: "aha ok teraz jestem smutny trudno", zamiast "znowu jestem smutny, nie potrafię się niczym cieszyć, chciałbym nie być smutny, dlaczego ja?". Cierpieniem byłoby celebrowanie tych porażek wciąż na nowo w swojej głowie i niemożność dania im szansy by odeszły z naszego życia bez prawa powrotu. > >Grunt to chyba nasz spokój i szczęście?> Jak mawiał kto ? Josef Fritzl ? To ja już chyba wolę zostać przy "nie rób drugiemu co tobie niemiłe ">  Szanuję Twój punkt widzenia, wydaje się być szlachetny, ale z mojej perspektywy nie życiowy. Jestem osobą raczej ciepłą, ale nie powiem, że jak mi ktoś nadepnie na odcisk to mu nic nie zrobie bo mi to by było niemiłe.  Wolę żyć zgodnie z własnym "sumieniem" czy jak to nazwać. W każdym bądź razie zgodnie ze swoją naturą.
|
|
| | |  | 3 na 3 | baszarteg (2319 punktów) |
>"aha ok teraz jestem smutny trudno"
Jak mnie ktoś nadepnie na odcisk syknę sobie , "posmutam" i powiem trudno ,jeżeli jednak ktoś skrzywdzi nas nieodwracalnie a zdarzają się ludzie którzy potrafią krzywdzić dla rozrywki własnej ,latami itp albo odebrać nam kogoś (w sensie najprostszym z możliwych ,zabijając np:tę osobę ) to co wtedy ? Wtedy pańskie rozważania zaczynają mocno przypominać argumenty które ,można (za przeproszeniem) rozbić o tzw kant rzeczy z natury swej kantów pozbawionej .
> Tak jest i tyle.
otóż to .
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > Jak mnie ktoś nadepnie na odcisk syknę sobie , "posmutam" i powiem trudnoSyknę sobie? Powiem trudno? To ma być postawa zgodna z naszą naturą? Moim zdaniem nie bardzo. "Smutanie" z powodu, że ktoś nas potraktował nie tak jak chcieliśmy też jest jakąś abstrakcją. Nie umiem przedstawić kontrargumentu bo ciężko mi się wczuć w sytuacje. > jeżeli jednak ktoś skrzywdzi nas nieodwracalnie a zdarzają się ludzie którzy potrafią krzywdzić dla rozrywki własnej ,latamiLudzie mogą mówić co chcą. Ja mogę też to robić. Więc, broń jest obusieczna. Jak przekroczy granicę nietykalności cielesnej masz też wachlarz rozwiązań. Nie widzę problemu? > itp albo odebrać nam kogoś (w sensie najprostszym z możliwych ,zabijając np:tę osobę ) to co wtedy?To co zawsze. Rozważasz możliwe opcje i wybierasz według swojego sumienia najlepszą. Jeżeli nic nie możesz zrobić to nic innego Ci nie pozostaje jak się z tym pogodzić. > Wtedy pańskie rozważania zaczynają mocno przypominać argumenty które ,można (za przeproszeniem) rozbić o tzw kant rzeczy z natury swej kantów pozbawionej .Odbieram wrażenie, że pan uważa iż ja chce podać jakiś przepis na wieczną euforię. Tak nie jest. Jak możesz coś zrobić to robisz, jak nie to musisz się z tym pogodzić. Im szybciej przychodzi etap akceptacji sytuacji i swojej bezsilności tym krócej cierpimy. Jedni się zbierają szybciej inni wolniej, a niektórzy całe życie spędzają na rozdrapywaniu przeszłości i pogrążają się w swoim smutku. Przedstawianie sytuacji jako złych czy dobrych sprawiają, że mamy wrażenie iż świat jest niesprawiedliwy. Mając taką wizję świata ciężko jest żyć. (nie jest ani sprawiedliwy, ani niesprawiedliwy - jest jaki jest  Jakby Twoją bliską osobę zagryzł niedźwiedź to byś inaczej na to patrzył. Bo niedźwiedzie tak mają, to był nieszczęśliwy wypadek. Szybciej się z tym pogodzisz. Jak zrobi to chory z nienawiści człowiek to uważasz, że to niesprawiedliwe i złe. Taką zadrę możesz nosić do końca swojego życia nawet. Pytanie po co poświęcać temu życie? (o ile nic nie mozesz z tym zrobić  )
|
|
| | | | |  | 3 na 3 | baszarteg (2319 punktów) | > Syknę sobie? Powiem trudno? To ma być postawa zgodna z naszą naturą? Moim zdaniem nie >bardzo.Nie no faktycznie "aha ok teraz jestem smutny trudno" jest zgodne z naturą ,to co ja napisałem toś coś całkiem z innej beczki  Nie wiem co jest zgodne "z naszą naturą" bo mogę wypowiadać się tylko o swojej naturze , nadmienionemu powyżej Jozefowi Fritzlowi nikt nie wypominał iż nie żył w zgodzie ze swoją naturą ani że nie był "osobą ciepłą " rozeszło się o coś innego ...W wielkim skrócie można powiedzieć że przyszli ludzie z zewnątrz i zakłócili jego "spokój i szczęście? " które i pan tak sobie wysoko ceni .  > Przedstawianie sytuacji jako złych czy dobrych sprawiają, że mamy wrażenie iż świat >jest niesprawiedliwy. Mając taką wizję świata ciężko jest żyć.Bo jest niesprawiedliwy ,ludzie są niesprawiedliwi ,bywają też banalnie źli ,głupi i jak pan nadmienił chorzy z nienawiści jedyne co można zrobić(a przynajmniej co ja mogę zrobić mając wizje świata trudnego czy też "ciężko życiowego"  ) to odpowiedzieć sobie co mogę zrobić żeby do takiej wizji świata nie dokładać swoich "trzech groszy" Ewentualnie bajać i szukać ukojenia (usprawiedliwienia ?) w zwyczajach i menu niedźwiedzim  ale to sobie raczej daruje .
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > >Syknę sobie? Powiem trudno? To ma być postawa zgodna z naszą naturą? Moim zdaniem nie >bardzo.> Nie no faktycznie "aha ok teraz jestem smutny trudno" jest zgodne z naturą ,to co ja napisałem toś coś całkiem z innej beczki  Jest różnica pomiędzy byciem smutnym, a pozwalaniu komuś na to by Cię gnoił. Albo faktycznie ktoś mówi coś co Cię nie rusza, albo ktoś Cię punktuje. W drugim przypadku się podejmuje akcję. Mówiłem o naturze bo wiem, że żadnemu ze znanych mi przypadków takie zachowanie nie przyniosło pozytywnego samopoczucia i szacunku do samego siebie. > Nie wiem co jest zgodne "z naszą naturą" bo mogę wypowiadać się tylko o swojej naturzePatrz wyżej. > nadmienionemu powyżej Jozefowi Fritzlowi nikt nie wypominał iż nie żył w zgodzie ze swoją naturą ani że nie był "osobą ciepłą " rozeszło się o coś innego ...W wielkim skrócie można powiedzieć że przyszli ludzie z zewnątrz i zakłócili jego "spokój i szczęście? " które i pan tak sobie wysoko ceni . Co miał udowodnić ten akapit w kontekście tematu "istnienia dobra i zła"? Miał mocno pomieszane w głowie. Nie urodziłes się w jego ciele, z jego genami i jego mózgiem który pewnie nie funkcjonuje prawidłowo. Z resztą nawet planowali go wysłać do psychiatryka. Ciężko bawić się w boga i mówić kto jest dobry a kto zły, biorąc pod uwagę, że i Ty możesz zachorować psychicznie i zrobić coś głupiego. > Bo jest niesprawiedliwy ,ludzie są niesprawiedliwi ,bywają też banalnie źli ,głupi i jak pan nadmienił chorzy z nienawiści jedyne co można zrobić(a przynajmniej co ja mogę zrobić mając wizje świata trudnego czy też "ciężko życiowego" ) to odpowiedzieć sobie co mogę zrobić żeby do takiej wizji świata nie dokładać swoich "trzech groszy"Zaznaczyłem chorzy. Wiesz dlaczego? Bo choroba to coś co wykańcza ich samych. Nie mnie. Ich. Taki człowiek widząc we mnie wroga będzie żył tą nienawiścią i będzie czuł tylko ją. Nie bedzie mu dane smakować świata, bo jedynym smakiem będzie nienawiść. Świat jest jaki jest. Cokolwiek Cie nie spotka to akceptuj to (akceptacja nie oznacza, braku działania). Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) |
> Miał mocno pomieszane w głowie.To bez znaczenia w kontekście tego czego próbuje pan dowieść ,skoro jego zachowania nie można rozpatrywać w kategorii dobra i zła ,jego styl życia ,czyny i "pomieszanie" nie mają tu nic do rzeczy.Josef prowadził po prostu alternatywny styl życia  Być może komuś mógł się wydawać dość ekscentryczną personą ale wartościowanie było by w tym przypadku nie na miejscu ,w każdym razie filozofowi to nie przystoi  Dlatego nie rozumiem pana aluzji co do jego kondycji psychicznej tudzież sugestii iż zachował się "głupio ...Proszę pana "głupio " i "mądrze " nie różni się tak wiele od "dobrze i źle" ...trochę konsekwencji ...
|
|
| | | | | | | |  | 2 na 2 | Siodemeczka (161 punktów) | > Dlatego nie rozumiem pana aluzji co do jego kondycji psychicznej tudzież sugestii iż zachował się "głupio" ...Proszę pana "głupio " i "mądrze " nie różni się tak wiele od "dobrze i źle" ...trochę konsekwencji ... Aluzja do kondycji psychicznej miała tylko zaznaczyć iż mamy różną percepcję świata. Zgadzam się iż z kondycja psychiczna jest podobnie jak z kwestią dobra i zła. Ludzie ustalili pewne normy i odbieganie od nich jest nazywane chorobą. To samo z głupio i mądrze. Jednak bez bicia przyznaję, że używam takiego słownictwa. Tak samo na co dzień mówię o złych i dobrych rzeczach. Skupiam się bardziej na procesach myślowych, a nazewnictwo stosuję by przybliżyć moją mentalność. Wiesz, tak samo ludzie tworzą sobie tożsamości a niektórzy nawet giną za nie. Ja też mówię, że jestem polakiem, architektem i mam na imię Karol. Jednak mam świadomość, że to tylko etykietki i nie identyfikuję się z nimi tak mocno jak wielu innych ludzi.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | baszarteg (2319 punktów) | > WieszWiem .  Proszę o wybaczenie nie mogłem się powstrzymać  miałem kiedyś znajomego który też zwykł zaczynać zdania od "Wiesz" po czym plótł największe z możliwych głupot , banałów,wodolejstwa i to tonem jakby zdradzał tajemnice wszechświata  Słowo "wiem" użyte w miarę szybko ,potrafiło czasem powstrzymać ten potok bzdur. Ja wiem że pan to nie on ale chyba stare mechanizmy zadziałały .  A co do reszty pana wypowiedzi ,zupełnie pana nie rozumiem ,ewentualnie to co zrozumieć zdołałem całkiem mnie się nie spodobało. Konsekwencją zgody na takie postrzeganie świata rodziła by według mnie zwykłe wynaturzenia,masę niepotrzebnego cierpienia itp które ja osobiście wartościuje. Wedle tego co pan napisał -mógłbym znęcać się nad drugim człowiekiem latami ,warunkiem jednakże koniecznym abym robił to nie obciążając przy tym się psychicznie (gdyż wtedy "nie będzie mnie dana możliwość smakowania świata"  Moje ewentualne ofiary powinny się z tym pogodzić (o ile nie mogą tego zmienić )gdyż będąc w dość nieciekawej sytuacji ( z reguły ofiary tak mają ) dobrze by było dla nich żeby same też trochę "pożyły" i posmakowały czegoś innego poza nienawiścią. Jeśli czegoś nie zrozumiałem proszę mnie poprawić ,chociaż wydaja mnie się że zrozumiałem dość .
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > Wedle tego co pan napisał -mógłbym znęcać się nad drugim człowiekiem latami ,warunkiem jednakże koniecznym abym robił to nie obciążając przy tym się psychicznie (gdyż wtedy "nie będzie mnie dana możliwość smakowania świata" Moje ewentualne ofiary powinny się z tym pogodzić (o ile nie mogą tego zmienić )gdyż będąc w dość nieciekawej sytuacji ( z reguły ofiary tak mają ) dobrze by było dla nich żeby same też trochę "pożyły" i posmakowały czegoś innego poza nienawiścią.> Jeśli czegoś nie zrozumiałem proszę mnie poprawić ,chociaż wydaja mnie się że zrozumiałem dość . Patrzy pan tak jakbym ja tworzył jakiś nurt filozoficzny na którym miałoby się opierać prawo i polityka współczesna gdzie podstawą byłoby zrozumienie i tolerancja innych. A ja nigdzie nie podaję zasad, praw oraz sposobu w jaki ktoś ma żyć. Podaje zależności które wedlug mnie są oczywiste i istnieją.
Ofiara jeżeli nie może się postawić to może zadzwonić na policję. Po prostu. Nie rozumiem? Masz wpływ tylko na własne działania i podejście. Patrzysz globalnie dlatego gubisz sens moich wypowiedzi. Proszę brać pod uwagę jedyną osobę na którą ma pan realny wpływ czyli na siebie. Dyskusja byłaby łatwiejsza. Świat wygląda teraz tak a nie inaczej, Polska też, mamy takie prawo nie inne i ja akceptuje swoje położenie i po prostu z tym żyje. Akceptacja to nie jest brak reakcji. Za wikipedią: Akceptacja - "...pogodzenie się z czymś czego nie można zmienić..." Ludzi pan nie zmieni, praw przyrody też, przeszłości też itp. Prosta zasada.
|
|
3 na 3 | sebg (208 punktów) | Zastanawiałem się niegdyś nad dobrem i złem, doszedłem wtedy do podobnych wniosków, te pojęcia wydają się być względne po głębszym zastanowieniu, oczywiste jest przecież, że samo postrzeganie wydarzeń, jako dobre lub złe zależy jedynie od mózgu, który tworzy to wrażenie, bez mózgu nie można rozróżnić tych pojęć, zastanowić się możemy jedynie nad tym, co sprawia, że czasem postrzegamy coś, jako dobre lub w innym przypadku, jako złe, uwarunkowania kulturowe, czy chociażby wychowanie w rodzinie sprawiają, że poszczególni ludzie różnią się od siebie w zakresie postrzegania dobra i zła, co jednoznacznie wskazuję, że w pewnym zakresie dobro zarówno jak zło to pojęcia całkowicie względne, zależne jedynie od tego, w jaki sposób, czy to przez ewolucje czy uwarunkowania środowiskowe, ukształtowany zostanie organ, który nami steruje. W tym momencie można by zastanowić się nad rolą ewolucji w procesie kształtowania tych pojęć, ponieważ zdaję się, że niezależnie od środowiska, w jakim się znajdujemy, postrzeganie dobra i zła w pewnych warunkach jest takie samo, co wskazuje na to, iż na jakimś, fundamentalnym poziomie musi ono być zdefiniowane w naszych genach, a jak wiadomo, jeżeli jakieś zachowanie jest dziedziczone, to musi ono przynosić korzyść, w postaci zwiększenia prawdopodobieństwa przekazania genów, które owe zachowanie wywołują, zwiększone prawdopodobieństwo oznacza większą przeżywalność osobników, które będą gotowe do rozrodu oraz, ponieważ ludzkie dzieci wymagają opieki przez dość długi czas, zachowanie to przyczyni się do większej zdolności reprodukcyjnej, oraz zdolności do wychowania potomstwa aż to osiągnie wiek rozrodczy. A wiec jak widać, choć pojęcie dobra i zła jest globalnie względne, to dla konkretnego człowieka będzie wiązać się z zachowaniami, które w danych warunkach zewnętrznych, dadzą mu większe szanse na dokonanie tych podstawowych, dla wszystkich stworzeń żywych, zadań. Wynika z tego, że pojęcie dobro-zło musi mieć jakieś cechy wspólne, i takie też ma, wszystko to, co może spowodować zaburzenie, lub uniemożliwienie przekazania genów kolejnemu pokoleniu będzie przez jednostki uważane za złe, poprzez uniemożliwienie lub zaburzenie przekazania genów, rozumieć trzeba nie tylko bezpośrednie zagrożenia takie jak śmierć partnera, dziecka, czy również samego siebie, ponieważ człowiek żyje w bardzo złożonym społeczeństwie, za niebezpieczeństwo, uważać można np., utratę samochodu, czyli ogólniej, zmniejszenie ilości dóbr, jakimi dana jednostka dysponuje, tak samo wydarzenia czy zachowania będą postrzegane, jako dobre, jeśli będą zwiększać szanse na sukces rozrodczy. Nie zgodzę się wiec, że zło i dobro nie istnieją, tak samo jak nie zgodzę się, że nie istnieje miłość, lub inne ludzkie jakże subiektywne wrażenia. Nie zgodzę się również że ocenianie zachowania to absurd, jest to naturalny proces jeśli zrobisz coś co przyniosło ci straty, to nie oceniając tego zachowania nie dasz sobie szansy na uniknięcie podobnej sytuacji w przyszłości,
>poddaje swoje zachowania irracjonalnej krytyce w swojej głowie
Wybacz ale swoje zachowania możemy poddać krytyce tylko w swojej głowie.
Dla człowieka Wszystko jest takie, jakim je człowiek postrzega.
|
|
 | 2 na 2 | Siodemeczka (161 punktów) | > Nie zgodzę się wiec, że zło i dobro nie istnieją, tak samo jak nie zgodzę się, że nie istnieje miłość, lub inne ludzkie jakże subiektywne wrażenia.Pojęcie dobra i zła jest nam narzucone przez osoby trzecie. Ten podział by nie istniał gdyby nie inni ludzie. Każda sytuacja byłaby osobno kalkulowana bez filtra moralności, za to przez filtr własnych kalkulacji (które uwzględniały by też prawo i jego konsekwencje). Miłość to również fajny temat ponieważ również jest subiektywna, ale ten temat jest o dobrze i złu. > Nie zgodzę się również że ocenianie zachowania to absurd, jest to naturalny proces jeśli zrobisz coś co przyniosło ci straty, to nie oceniając tego zachowania nie dasz sobie szansy na uniknięcie podobnej sytuacji w przyszłości,Można nie ocenić sytuacji, zaakceptować ją i wyciągnąć z niej wnioski. Przykład: ktoś Cię okradł w ciemnej uliczce. Masz do wyboru zamartwiać się i wracać do tej sytuacji i traktować ją jako zły wypadek losu. Albo możesz się z tym pogodzić, zając się czymś innym i tego nie rozdrapywać. Gdy pojawi się moment w którym masz przed sobą ciemną uliczkę dopiero wtedy dokonujesz z automatu wyboru że idziesz inną drogą.  W sumie idąc Twoim tokiem rozumowania to każda sytuacja nas czegoś uczy więc jest "dobra"  . > >poddaje swoje zachowania irracjonalnej krytyce w swojej głowie> Wybacz ale swoje zachowania możemy poddać krytyce tylko w swojej głowie.> Dla człowieka Wszystko jest takie, jakim je człowiek postrzega.Możemy, ale nie musimy się krytykować. Jak już się krytykujemy to owszem, że w swojej głowie.
|
|
|  | 2 na 2 | sebg (208 punktów) | >Pojęcie dobra i zła jest nam narzucone przez osoby trzecie
Pojęcia dobra i zła są uwarunkowane przez środowisko w jakim dana jednostka przebywa, te pojęcia, to jedne z wielu mechanizmów, jakie powstały w toku ewolucji naszego gatunku w celu zwiększenia szansy na przekazanie materiału genetycznego następnym pokoleniom. Z tymi pojęciami wiążą się inne, np. to jak postrzegamy niektóre rzeczy jako przyjemne a inne jako nieprzyjemne, ogólnie mózg wyewoluował w taki sposób aby mógł rozpoznać z grubsza czy dana sytuacja przyniesie mu zysk czy stratę. Samo społeczeństwo również jest takim tworem ewolucji który zapewnił naszemu gatunkowi ogromny sukces. Wszystko co do tej pory napisałem, wskazuję na to, iż choć dobro i zło to pojęcia subiektywne i nieistniejące poza naszą głową, to wynikają one z ewolucji i nią właśnie są podyktowane, w zależności od danej szczególnej sytuacji, mogą mieć różne znaczenia, lecz ich istnienie będzie miało zawsze jedno podstawowe zastosowanie. Mam wrażenie że Pan sam odbiegł od tematu dobra i zła, gdyż raczej poddaje pan analizie jakieś szczególne ludzkie zachowania.
Można nie ocenić sytuacji, zaakceptować ją i wyciągnąć z niej wnioski
Ale wyciągnięcie wniosków, już samo w sobie wymaga pewnego rodzaju oceny, musimy każdą sytuacje ocenić, pod kątem tego czy była ona dla nas korzystna czy nie, nasze mózgi są bardzo złożone i lubią mieć wszystko poukładane, suche kalkulacje i dane bez znaczeń emocjonalnych są gorzej przetwarzane niż te nacechowane emocjami, w sytuacji zagrożenia nie ma często czasu na takie kalkulacje, bardziej opłaca się stworzyć system skojarzeniowy, który będzie reagował od razu kiedy sklasyfikuje coś jako złe lub dobre, w większości przypadków działa to bardzo skutecznie, lecz czasami kiedy dana jednostka będzie narażona na silny bodziec stresujący, taki jak napaść w ciemnej uliczce, może dojść do poważnych zaburzeń, które noszą nazwę zespołu stresu pourazowego . Tak każda sytuacja nas czegoś uczy, lecz nie oznacza to że każda jest dobra. Myślę że autokrytyka jest nam niezmiernie potrzebna, lecz ponieważ w niektórych przypadkach krytykowanie się może doprowadzić do działań autodestrukcyjnych, to istnieją również mechanizmy pozwalające nam na przebaczenie samym sobie, ludzie zawsze znajdą powód na usprawiedliwienie swoich czynów, nawet tych skrajnie niemoralnych(gwałty, morderstwa...). Generalnie jak każdy temat związany z ludzkimi zachowaniami, jest to temat bardzo złożony, zależny od współistnienia wielu mechanizmów, zarówno społecznych jak i tych istniejących w naszych mózgach, niemniej jednak jeżeli szukać pochodzenia dobra i zła, oraz ich funkcji i przydatności, to myślę że trzeba spojrzeć na nie pod kątem przystosowania ewolucyjnego, oraz przyjrzeć się funkcjonowaniu naszego mózgu.
|
|
| |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | 1.Czyli według Twojego rozumowania zwierzęta również mają zdolność rozróżniania dobra i zła? Skoro ta wiedza jest potrzebna do przetrwania. Wilk jak zabije drugiego wilka w walce o władzę na pewno ma potem wyrzuty sumienia? Albo jak ukradnie innemu wilkowi jedzenie bo jest sprytniejszy?
Jak dla mnie wiedza o tym co jest złe a co dobre nie jest do niczego potrzebna.
>Ale wyciągnięcie wniosków, już samo w sobie wymaga pewnego rodzaju oceny, musimy każdą sytuacje ocenić, pod kątem tego czy była ona dla nas korzystna czy nie,
Tak owszem. Ja jestem tego samego zdania. Jednak korzystna i nie korzystna dla nas to nie to samo co zła i dobra. Bo Ty możesz uważać ją za dobrą a reszta świata za złą. Tylko Ty masz dostęp do najlepszej oceny tej sytuacji, nikt inny.
|
|
| | |  | 2 na 2 | sebg (208 punktów) | >1.Czyli według Twojego rozumowania zwierzęta również mają zdolność rozróżniania dobra .i zła? Skoro ta wiedza jest potrzebna do przetrwania. Wilk jak zabije drugiego wilka w walce o władzę na pewno ma potem wyrzuty sumienia? Albo jak ukradnie innemu wilkowi jedzenie bo jest sprytniejszy?
Nie, według mojego rozumowania absolutnie to nie wynika, fakt, że u gatunku Homo Sapiens powstał taki mechanizm nie oznacza, że powstanie takowy za każdym razem, kiedy jakiś gatunek stworzy społeczeństwo, nie można porównywać wilków do ludzi, gdyż różnice pomiędzy społecznościami ludzkimi a wilczymi są ogromne. U innych zwierząt, które tworzą społeczności mogą istnieć inne mechanizmy, które będą regulować zachowania poszczególnych osobników. Niemniej faktem jest, że każdy z tych mechanizmów będzie miał u swoich podstaw ewolucje biologiczną, której motorem jest, jak wiadomo dobór naturalny.
> Jednak korzystna i nie korzystna dla nas to nie to samo co zła i dobra. Bo Ty możesz uważać ją za dobrą a reszta świata za złą. Tylko Ty masz dostęp do najlepszej oceny tej sytuacji, nikt inny.
Mam wrażenie, że pewne niezrozumienie wzajemne pomiędzy mną a panem, wynikać może z tego, iż pan rozpatruje te kategorie w odnośnie do jednostki, pojedynczego człowieka, ja natomiast widzę, to trochę inaczej, a mianowicie próbuję wskazać, że te pojęcia mają tylko sens w społeczeństwie. Jeśli spojrzymy oczami jednostki, to zobaczymy, że w zasadzie jedyne najlepsze kryterium dokonywania wyborów, to analiza zysków i strat, nasze poczynania powinny być podyktowane tym, czy coś przyniesie nam pożytek czy raczej poniesiemy stratę, nawet, jeśli miałoby to być morderstwo, lecz ponieważ żyjemy w społeczności, to, aby mogła ona sprawnie funkcjonować, muszą pojawić się mechanizmy, które z punktu widzenia jednostki mogą wydawać się irracjonalne, na przykładzie wspomnianych wcześniej wilków, w śród nich jest wilk od wymierzania kar innym wilkom, jest to wilk zastępca samca alfa, a wymierzanie kary polega na tym, iż winowajca wsadza głowę do jego szeroko rozwartej paszczy, takie zachowanie przecież wydaje się być irracjonalne z punktu widzenia jednostki. Widać również, że wilki wykształciły swego rodzaju moralność.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >...na przykładzie wspomnianych wcześniej wilków, w śród nich jest wilk od wymierzania kar innym wilkom, jest to wilk zastępca samca alfa, a wymierzanie kary polega na tym, iż winowajca wsadza głowę do jego szeroko rozwartej paszczy, takie zachowanie przecież wydaje się być irracjonalne z punktu widzenia jednostki. Widać również, że wilki wykształciły swego rodzaju moralność.
Zapraszam do zapoznania się z moim wpisem o różnicach między prawem/zasadami, a normami moralnymi. To powinno rozwiać wątpliwości. Gdyż mówi pan prawdę, ale nie ma to związku z wątkiem.
Pozdrawiam.
|
|
| | |  | 3 na 3 | spectre (67 punktów) | >1.Czyli według Twojego rozumowania zwierzęta również mają zdolność rozróżniania dobra i zła? Skoro ta wiedza jest potrzebna do przetrwania. A nie mają? Twój pies nie ugryzie Cię w nogę, nawet jak mu niechcący nadepniesz na ogon. Tak samo nie pogryzie szczeniaka. Ciekawe, dlaczego?
>Wilk jak zabije drugiego wilka w walce o władzę na pewno ma potem wyrzuty sumienia? 1. Zwierzęta żyją teraźniejszością, zasady służą im do decydowania na bieżąco, a nie do rozpamiętywania. Chociaż kto je tam wie. 2. Zakładasz, że wilki mają taka samą moralność, jak ludzie. A nie ma podstaw do tego. Ludzie wilkom nie ustalają zasad.
>Jak dla mnie wiedza o tym co jest złe a co dobre nie jest do niczego potrzebna. To już zależy od tego, jak sobie zdefiniowałeś dobro i zło. No i świadoma wiedza nie jest potrzebna. Wystarczy wyczucie, instynkt moralny.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >A nie mają? >Twój pies nie ugryzie Cię w nogę, nawet jak mu niechcący nadepniesz na ogon. Tak samo nie pogryzie szczeniaka. >Ciekawe, dlaczego?
Ja kiedyś miałem psa i mnie ugryzł jak chciałem mu zabrać zdechłą rybę którą sobie wypatrzył. Minutę potem merdał ogonem i dał się głaskać jakby nigdy nic. Nie sądzę, aby uważał swoje zachowanie za "złe".
>>Wilk jak zabije drugiego wilka w walce o władzę na pewno ma potem wyrzuty sumienia? >1. Zwierzęta żyją teraźniejszością, zasady służą im do decydowania na bieżąco, a nie do rozpamiętywania.
Każdy powinien żyć teraźniejszością. Bo tylko ona realnie istnieje. Jak ktoś nie żyje chwilą, nie zrozumie tego o czym tutaj piszę.
>2. Zakładasz, że wilki mają taka samą moralność, jak ludzie. A nie ma podstaw do tego. Ludzie wilkom nie ustalają zasad. Nie zakładam bo ja wiem, że nawet ludzie nie umieją zdefiniować czym owa moralność jest. Ludzie wilkom mogą ustalać zasady. Mogą je karać za wejście na teren gospodarstwa domowego. Chciałeś powiedzieć iż ludzie nie mówią im co jest zachowaniem właściwym dla nich a co nie (Dobro i zło)
>>Jak dla mnie wiedza o tym co jest złe a co dobre nie jest do niczego potrzebna. >To już zależy od tego, jak sobie zdefiniowałeś dobro i zło. Nie definiuje rzeczy jako dobro i zło, mogę co najwyżej pokusić się o stwierdzenie co jest dobre dla mnie a co złe (dobre dla mnie nie przekreśla opcji, że jest to też dobre dla innych). A to chyba dużo wspólnego z dobrem i złem nie ma.
>No i świadoma wiedza nie jest potrzebna. Wystarczy wyczucie, instynkt moralny. Wykreślisz słowo "moralny" i z całym zdaniem się zgodzę. Nie ma czegoś takiego jak instynkt moralny. Jakby taki instynkt istniał to ludzie by postępowali "dobrze". Jednak Ty postąpisz inaczej w danej sytuacji, niż np. teoretycznie ja czy ktoś inny. A obydwoje robimy to intuicyjnie. Ty możesz mieć inne przekonania, doświadczenia itp.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | spectre (67 punktów) | >Ja kiedyś miałem psa i mnie ugryzł jak chciałem mu zabrać zdechłą rybę którą sobie wypatrzył. Wśród ludzi też się takie fałszywe mendy zdarzają co nie znaczy, że to jest normą.
>Nie definiuje rzeczy jako dobro i zło, mogę co najwyżej pokusić się o stwierdzenie co jest dobre dla mnie a co złe Po czym poznajesz, co jest dla Ciebie dobre?
PS. Dobro i zło to nie to samo co korzystne/niekorzystne ale stąd się bierze pojęcie dobra i zła. Pewne rzeczy są postrzegane jako korzystne dla społeczności i dlatego sa uznawane za ogólnie dobre. Tylko czasem warunki się zmieniają a moralność nie nadąża bo jest dostosowana do wcześniejszych potrzeb i stąd problemy.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >>Ja kiedyś miałem psa i mnie ugryzł jak chciałem mu zabrać zdechłą rybę którą sobie wypatrzył. >Wśród ludzi też się takie fałszywe mendy zdarzają co nie znaczy, że to jest normą.
Nie wiem co ma to wspólnego z fałszem. Według jego percepcji to ja chciałem mu wyrządzić krzywdę. Bronił "swojego".
>>Nie definiuje rzeczy jako dobro i zło, mogę co najwyżej pokusić się o stwierdzenie co jest dobre dla mnie a co złe >Po czym poznajesz, co jest dla Ciebie dobre? Intuicja, emocja, kalkulacja zysków i strat... zależy o jakiej sytuacji mówimy. W niektórych działasz odruchowo, w niektórych masz więcej czasu do namysłu i zaczerpnięcia opinii innych osób. Zawsze jednak ufam, że postąpiłem dobrze i nie oceniam się po fakcie. Mogę jedynie ocenić działania w celu wyciągnięcia wniosków, nigdy swoją osobę. Niczego nie żałuj.
>PS. Dobro i zło to nie to samo co korzystne/niekorzystne ale stąd się bierze pojęcie dobra i zła.
Dobro i zło w kontekście moralności to nie to samo co korzystne i niekorzystne dla mnie. Takie były moje słowa i są prawdą. Proszę sobie sprawdzić na własną rękę definicje. One są ważne, by wiedzieć co jest istotą problemu.
>Pewne rzeczy są postrzegane jako korzystne dla społeczności i dlatego sa uznawane za ogólnie dobre.
Skąd ktoś ma wiedzieć co jest korzystne dla społeczności, skoro opiera to na subiektywnym odczuciu? Ktoś może mieć inne zdanie przecież na ten temat. Kto ma więc monopol na prawdę?
>Tylko czasem warunki się zmieniają a moralność nie nadąża bo jest dostosowana do wcześniejszych potrzeb i stąd problemy. To skąd ja mam wiedzieć jak postępować by czynić dobro skoro moralność nie nadąża z odpowiedziami?
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | spectre (67 punktów) | >Nie wiem co ma to wspólnego z fałszem. Możliwe, że nic. Zbyt dosłownie to potraktowałeś.
>Skąd ktoś ma wiedzieć co jest korzystne dla społeczności, skoro opiera to na subiektywnym odczuciu? Najpierw sebg, teraz ja próbuję Ci wytłumaczyć, skąd się bierze pojęcie dobra i zła. Nie zrozumiesz tego, dopóki będzie dla Ciebie będzie istniała tylko Twoja własna perspektywa.
>To skąd ja mam wiedzieć jak postępować by czynić dobro skoro moralność nie nadąża z odpowiedziami? Zwykle w takich wypadkach istnieją dwie moralności - stara i nowa.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >>Skąd ktoś ma wiedzieć co jest korzystne dla społeczności, skoro opiera to na subiektywnym odczuciu? >Najpierw sebg, teraz ja próbuję Ci wytłumaczyć, skąd się bierze pojęcie dobra i zła. >Nie zrozumiesz tego, dopóki będzie dla Ciebie będzie istniała tylko Twoja własna perspektywa.
Nie ja stworzyłem pojęcie dobra i zła. (NIE "DOBRE I ZŁE DLA MNIE" to nie to samo!!! Ostatni raz tą różnicę wytykam już nie bede odpowiadał gdy padnie tego typu nieporozumienie.) I druga sprawa to ja wiem skąd się bierze pojęcie dobra i zła. Wymyślony bóg przez człowieka jako sędzia który może wszystko i ma zasady które są niepodważalne i ma się według nich żyć, albo sroga kara. Spodziewałem się jednak, iż na forum racjonalista znajdę ludzi nie skażonych tą propagandą.
>>To skąd ja mam wiedzieć jak postępować by czynić dobro skoro moralność nie nadąża z odpowiedziami? >Zwykle w takich wypadkach istnieją dwie moralności - stara i nowa.
Moralność jest jedna i uniwersalna albo jest wymysłem ludzkim i nie ma racjonalnych przesłanek. Bazuje na definicjach a nie własnych interpretacjach, prosze o to samo. Jak rozmawiamy o moralności to rozmawiamy o moralności.
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | spectre (67 punktów) | > I druga sprawa to ja wiem skąd się bierze pojęcie dobra i zła. Wymyślony bóg przez człowieka jako sędzia który może wszystko i ma zasady które są niepodważalne i ma się według nich żyć, albo sroga kara.Trudno polemizować z tak nielogiczną wypowiedzą. Jak wymyślony Bóg może być źródłem pojęć? Tak to jest, jak ktoś przestanie wierzyć w Boga, a nie przestanie wierzyć, że Bóg coś stworzył. Dopracuj swój światopogląd. Polecam np: moralne-zwierze.racjonalista.pl/
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > >I druga sprawa to ja wiem skąd się bierze pojęcie dobra i zła. Wymyślony bóg przez człowieka jako sędzia który może wszystko i ma zasady które są niepodważalne i ma się według nich żyć, albo sroga kara.> Trudno polemizować z tak nielogiczną wypowiedzą. Jak wymyślony Bóg może być źródłem pojęć?> Tak to jest, jak ktoś przestanie wierzyć w Boga, a nie przestanie wierzyć, że Bóg coś stworzył.> Dopracuj swój światopogląd. Polecam np: moralne-zwierze.racjonalista.pl/> Źródłem pojęć jest człowiek. Jednak geneza powstania to właśnie to co napisałem. Nie moja wina, że to jest absurdalne. Jednak ludzie wierzą w jakies dobro i zło jak i bogów/guru. W jednym kraju to bedzie papiez i jego system wartości w innym bedzie to jakis szaman i jego teorie, a jeszcze ktoś inny do końca życia bedzie wierzył że to jego ojciec ma zawsze rację. To wszystko zamiast polegania na swojej intuicji. Dziękuje za lekturę, ale nie widzę jednak w moim światopoglądzie niedopracowań.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | spectre (67 punktów) | Jestem z nową energią. > >>Jednak takie podejście nie oznacza samowolki> >Obawiam się że oznacza. Nie ma problemu, jeśli nie Twoje normy nie odstają bardzo od ogólnych, nie krzywdzą nikogo.> Jak krzywdzą to trafię do więzienia (albo nie). Proste.No właśnie nie jest to proste. Bo jeśli nie ma dobra i zła, to na jakiej podstawie krzywdzenie innych miałoby być karalne? > Bazuje na definicjach a nie własnych interpretacjach, prosze o to samo. Jak rozmawiamy o moralności to rozmawiamy o moralności.Na jakiej definicji bazujesz? Bo ja na tej: moralność [fr. moral < łac. moralis 'dotyczący obyczajów'], ogół dominujących w danej epoce lub w danym środowisku ocen, norm, zasad i ideałów określających poglądy i zachowania uważane za właściwe;> Moralność jest jedna i uniwersalna albo jest wymysłem ludzkim i nie ma racjonalnych przesłanek.Możesz to uzasadnić? Bo nawet nie wiem, jak się do tego odnieść. > Jednak ludzie wierzą w jakies dobro i zło jak i bogów/guru. W jednym kraju to bedzie papiez i jego system wartości w innym bedzie to jakis szaman i jego teorie, a jeszcze ktoś inny do końca życia bedzie wierzył że to jego ojciec ma zawsze rację.A dla kogoś innego to będzie jego intuicja, która będzie mu podpowiadać, co jest dobre.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spectre (67 punktów) | Wysłałem 2 jednakowe.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > Jestem z nową energią.Witam witam  > Na jakiej definicji bazujesz? Bo ja na tej:> moralność [fr. moral < łac. moralis 'dotyczący obyczajów'], ogół dominujących w danej epoce lub w danym środowisku ocen, norm, zasad i ideałów określających poglądy i zachowania uważane za właściwe;W takim razie mamy wspólne podłoże w dyskusji. > >Moralność jest jedna i uniwersalna albo jest wymysłem ludzkim i nie ma racjonalnych przesłanek.> Możesz to uzasadnić? Bo nawet nie wiem, jak się do tego odnieść.Jeżeli ktoś wierzy w moralność, musi ją przyjąć za jedną i uniwersalną. Inaczej by kwestionował dobro i zło, przy tym kwestionując moralność. Jednak nawet z Twojej definicji wynika iż jest czymś stworzonym przez ludzi, a przez to niesprawiedliwym. Bo kto ma prawo rościć sobie prawo do ustalania co jest właściwe? To zakładanie iż ktoś jest najmądrzejszy na świecie. > A dla kogoś innego to będzie jego intuicja, która będzie mu podpowiadać, co jest dobre.  No właśnie i o tym cały czas piszę. Jednak wtedy już nie jest to moralność, nawet biorąc pod uwagę Twoją definicję. Ponieważ dopuszczasz wtedy zachowania które mogą nie mieścić się w "ogół dominujących w danej epoce lub w danym środowisku ocen, norm, zasad i ideałów" czytaj w moralności. Pozdrawiam.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | spectre (67 punktów) | > Jeżeli ktoś wierzy w moralność, musi ją przyjąć za jedną i uniwersalną. Inaczej by kwestionował dobro i zło, przy tym kwestionując moralność.Nadal nie rozumiem, o co Ci chodzi. Zgodziłeś się z definicją, że moralność to ogół dominujących w danej epoce lub w danym środowisku ocen, norm, zasad i ideałów określających poglądy i zachowania uważane za właściwe
Przecież są różne epoki i środowiska, więc jakim cudem moralność ma być jedna? Owszem można sobie wybrać jedną i wierzyć, że jest jedynie słuszna, ale wiara nie powoduje, że coś staje się prawdą. Domyślam się, że rozpatrujesz to z indywidualnego punktu widzenia, ale to nie zmienia niczego, bo indywidualne punkty widzania też mogą być różne i nie każdy tak to widzi. > Jednak nawet z Twojej definicji wynika iż jest czymś stworzonym przez ludzi, a przez to niesprawiedliwym.No i? Moralność nie jest po to, żeby było sprawiedliwie tylko żeby stabilizować społeczeństwo, bo to ogólnie jest potrzebne do przetrwania. Z resztą sprawiedliwość jest takim samym "bytem" jak dobro i zło, więc na potrzeby tego wątku można przyjąć, że nie istnieje. > Bo kto ma prawo rościć sobie prawo do ustalania co jest właściwe? To zakładanie iż ktoś jest najmądrzejszy na świecie.Nie ma potrzeby robić takiego założenia. Moralność wyewoluowała, więc nie można powiedzieć, że jakiś jeden człowiek był najmądrzejszy na świecie i ją wymyślił. > >A dla kogoś innego to będzie jego intuicja, która będzie mu podpowiadać, co jest dobre.  > No właśnie i o tym cały czas piszę. Jednak wtedy już nie jest to moralność, nawet biorąc pod uwagę Twoją definicję. Ponieważ dopuszczasz wtedy zachowania które mogą nie mieścić się w "ogół dominujących w danej epoce lub w danym środowisku ocen, norm, zasad i ideałów" czytaj w moralności.Wiem, że o tym cały czas piszesz, tylko nie wiem, dlaczego nie chcesz tego nazwać moralnością. Niech zgadnę, bo uważasz, że moralność jest jedna albo nie istnieje?  Moralność nie lata w powietrzu między chmurami, jak sobie może niektórzy wyobrażają tylko siedzi w ludzkich mózgach. I stąd ludzie wiedzą, jakie postępowanie jest właściwe. Oczywiście, nie wszyscy. Jedni mają tą moralność dobrze zakodowaną w głowach, a innym trzeba czasem o niej przypominać. Jednak dostosowanie się do społeczeństwa większość ludzi ma w genach. Co do tych różnic, przyczyny mogą być różne. 1. Istnieją różne rodzaje moralności, np. moralność katolicka i moralność świecka, żeby daleko nie szukać. 2. Moralność ewoluuje, a więc indywidualne różnice między ludźmi muszą istnieć, żeby możliwe były zmiany. np. 100 lat temu była inna niż teraz. 3. Niektórzy ludzie sa bardziej elastyczni i dostosowują się do zmian otoczenia, inni nie. 4. Najważniejsza sprawa. Moralność ma służyć społeczeństwu, stabilizacji, więc z założenia jednostka musi podporządkować się, aby nie destabilizować systemu. Dlatego zawsze istnieje konflikt między tym, co dobre dla jednostki a tym, co dobre dla społeczeństwa. Na przykład. Dla jednostki dobrze jest kraść, bo taka jednostka ma przewagę nad innymi, bo zdobywa więcej i mniejszym kosztem. Natomiast społeczeństwo złodziei szybko popadnie w ruinę. Jak ten konflikt rozwiązać? Tu jest potrzebna świadomość, że każdy człowiek jest częścią społeczeństwa i na dłuższa metę zasada wzajemności się sprawdza, a życie w stabilnym i szczęśliwym społeczeństwie jest lepsze. Lepiej budować niż niszczyć więc miło jest dołożyć swoją cegiełkę do budowli społecznej. No po prostu nie podcinać gałęzi, na której się siedzi. Oczywiście nie każdy to rozumie, są ludzie którzy patrzą na świat w kategorii Ja kontra resza świata i traktują społeczeństwo jak wroga. To jest postawa aspołeczna. Według mnie tacy ludzie też są potrzebni i mogą się przysłużyć społeczeństwu, ale ważne, żeby byli w zdecydowanej mniejszości. Pozostaje pytanie, czy taką postawę można nazwać rodzajem moralności.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >Owszem można sobie wybrać jedną (moralność - określenie co dobre i złe) i wierzyć, że jest jedynie słuszna, ale wiara nie powoduje, że coś (pojęcie zła i dobra) staje się prawdą.
Po przeczytaniu tego zdania przestałem czytać resztę. To jedno zdanie określa dokładnie moje intencje jako autora tematu.
|
|
|  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > Pojęcie dobra i zła jest nam narzucone przez osoby trzecie. Ten podział by nie istniał gdyby nie inni ludzie. Zatem dla zaistnienia moralności/etyki trzeba więcej niż dwu osób, pomimo że nawet między dwojgiem występuje poczucie krzywdy?
|
|
| |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >> Pojęcie dobra i zła jest nam narzucone przez osoby trzecie. Ten podział by nie istniał gdyby nie inni ludzie. >Zatem dla zaistnienia moralności/etyki trzeba więcej niż dwu osób, pomimo że nawet między dwojgiem występuje poczucie krzywdy? >
Ma pan rację, zamiast "osób trzecich" powinno być "drugą osobę".
|
|
| | |  | | setarkos (10757 punktów) | A mnie się zdaje, że to pan ma rację i dwie osoby nie wystarczą. Jako że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, trzeba się chyba posiłkować (bezstronną) osobą trzecią. Tyle że nie nazwałbym tego narzucaniem norm lecz ich znajdowaniem.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >A mnie się zdaje, że to pan ma rację i dwie osoby nie wystarczą. >Jako że nikt nie powinien być sędzią we własnej sprawie, trzeba się chyba posiłkować (bezstronną) osobą trzecią. Tyle że nie nazwałbym tego narzucaniem norm lecz ich znajdowaniem.
Dwie osoby wystarczą. Zło i dobro są terminami umownymi i np. ktoś Ci może powiedzieć, że pisanie na forum tutaj jest złe. Złe bo po prostu złe. Chyba, że jest pan wierzący wtedy dobro i zło to fundament wiary i jego sedzia jest bóg. Nie miałbym pana zamiaru "nawracać". Nie przypadkowo piszę tutaj właśnie.
Jednak jak się wydarzyła jakaś sytuacja w której jest spór to decyduje o jego rozstrzygnięciu zawsze osoba o największym autorytecie bądź największej sile bądź posiadająca władzę. Nawet religie funkcjonują na tej zasadzie, że Bóg ma możliwość nagradzania i karania i każdy może mu naskoczyć bo jest wszechmogący.
|
|
| | | | |  | 2 na 4 | setarkos (10757 punktów) | > Zło i dobro są terminami umownymiAno właśnie - czy zatem dwie skonfliktowane strony są w stanie uzyskać (znaleźć) umowę, czy pozostaną przy swych urazach (przeciwnych zdaniach)? > Chyba, że jest pan wierzący - wtedy dobro i zło, to fundament wiary i jego sędzią jest bóg.Nie  . Wiara w zaświatowe pochodzenie etyki wydaje mi się zbędna - przypuszczam, że sami ludzie (bez bóstw) potrafią wytworzyć normy moralne. Jeśli zaś kto podpiera się bogami, to pewnie dla sztucznego przydania sobie autorytetu lub próby monopolizacji zasad współżycia społecznego. [P.S. Sugerowałbym zachowanie większej staranności w używaniu języka polskiego, co jest na tym forum wymogiem regulaminowym.]
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > >Zło i dobro są terminami umownymi> Ano właśnie - czy zatem dwie skonfliktowane strony są w stanie uzyskać (znaleźć) umowę, czy pozostaną przy swych urazach (przeciwnych zdaniach)?Ja nie zawsze znajduję consensus i nie widzę w tym nic negatywnego. Ludzie mają prawo się nie zgadzać z moją opinią, a ja z ich. Wiara w istnienie dobra i zła raczej przeszkadza w racjonalnym dialogu. > Nie . Wiara w zaświatowe pochodzenie etyki wydaje mi się zbędna - przypuszczam, że sami ludzie (bez bóstw) potrafią wytworzyć normy moralne.Mogą ustanowić prawo, a raczej osoby posiadajace władzę mogą je ustanawiać, jednak nigdy ludzie nie stworzą takich norm moralnych które byłyby sprawiedliwe w odczuciu każdego człowieka. A sprawiedliwość jest dobra, przecież niby? Chcę rozróżnić dwie rzeczy - 1. Zasady i prawo. 2. Normy moralne. Jeżeli różnica tych dwóch pojęć się panu zaciera, to mogę rozjaśnić ewentualnie różnice. > Jeśli zaś kto podpiera się bogami, to pewnie dla sztucznego przydania sobie autorytetu lub próby monopolizacji zasad współżycia społecznego.Zgadzam się, ale nie chciałbym aby doszło w tym wątku do sporu ateiści vs. wierzący. > [P.S.> Sugerowałbym zachowanie większej staranności w używaniu języka polskiego, co jest na tym forum wymogiem regulaminowym.]Staram się jak mogę.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | setarkos (10757 punktów) | > 1. Zasady i prawo. > 2. Normy moralne. > (..) mogę rozjaśnić ewentualnie różnice. Poproszę.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >> 1. Zasady i prawo. >> 2. Normy moralne. >> (..) mogę rozjaśnić ewentualnie różnice. >Poproszę. >
ad. 1 Mówię o prawie w naszym kraju by być konkretniejszym. Patrząc na prawo widzę jak się dostosowuje do zmieniających się warunków.. W prawie z tego co widzę jest zawsze jakaś logika i w procesie rozstrzygania sporów są brane różne okoliczności pod uwagę oraz sprawa jest rozpatrywana osobno dla różnych przypadków. Prawo nie piętnuje Cię psychicznie sugerując, że jest to coś złego. Masz jasno przedstawione konsekwencje czynów. Do tego prawo gdy okazuje się nieskuteczne i skutki są dla naszego rozwoju katastrofalne (np. doprowadza do wojny) po prostu się z czasem zmienia. W ustanawianiu prawa często występuje jakaś argumentacja.
ad 2. Normy moralne są oparte na tym by czynić dobro i unikać zła. Nigdzie jednak nie ma zdefiniowane ostatecznie co to jest dobro i zło. Także gdyby normy moralne miały obowiązywać jako prawo. To guru by mówił "Skazuje Cię za to i za to, bo... to jest złe." Do tego normy moralne nie są elastyczne. Jeśli założymy, że zabijanie drugiego człowieka jest złe to postawimy żołnierza broniącego swojego domu na równi z psychopatą. Jeżeli uznamy że zabijanie jest dobre zależnie od motywacji jaka tym człowiekiem kierowała to okazuje się nagle iż każdy ma sensowną odpowiedź na usprawiedliwienie swojej zbrodni (subiektywizm).
Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | |  | 3 na 3 | sebg (208 punktów) | > Jeżeli uznamy że zabijanie jest dobre zależnie od motywacji jaka tym człowiekiem >kierowała to okazuje się nagle iż każdy ma sensowną odpowiedź na usprawiedliwienie >swojej zbrodni (subiektywizm).
Przecież już na początku dyskusji ustaliliśmy, że pojęcia dobra i zła są subiektywne i zależą od wielu czynników, w praktyce sytuacja, którą opisałeś, dość często występuje. Oczywiste wydaje się również to, iż nie istnieje jakaś siła nadprzyrodzona dobra czy zła, która powodowałaby, że czasem dzieją się nam zdarzenia przykre lub dobre, w mojej opinii dobro i zło, to nic innego jak mechanizm, który pozwalał ludziom łatwo i szybko oceniać postępowanie innych osobników tworzących wspólne społeczeństwo, bez takich samoregulujących zachowania społeczne mechanizmów, nigdy nie powstała by istota o tak złożonym społeczeństwie, jak nasze.
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) |
>Przecież już na początku dyskusji ustaliliśmy, że pojęcia dobra i zła są subiektywne i zależą od wielu czynników, w praktyce sytuacja, którą opisałeś, dość często występuje.
Dobro i zło to nie to samo co "korzystne dla mnie/niekorzystne" przynajmniej w świadomości większości ludzi powołujących się na to. Także jedynie potwierdzasz moją hipotezę o nie istnieniu dobra i zła.
>w mojej opinii dobro i zło, to nic innego jak mechanizm, który pozwalał ludziom łatwo i szybko oceniać postępowanie innych osobników tworzących wspólne społeczeństwo, bez takich samoregulujących zachowania społeczne mechanizmów, nigdy nie powstała by istota o tak złożonym społeczeństwie, jak nasze.
Odnosiłem się już do tych argumentów wyżej. Proszę o nie mieszanie wpisów bo się pogubię. Od początku jest dyskusja - dobro i zło w kategoriach moralności. W takim kontekście nie może być względne bo traci wszelaki sens.
Mieszasz te pojęcia i tworzy się chaos który ja próbuje ściągnąć na właściwy tok dyskusji. Ignorując pojęcia dobra i zła w kontekście moralności, możemy dojść do absurdalnych wniosków. Popatrz: Pizza jest dobra. On czyni dobro.
On czyni dobro czyli on robi pizzę?
>
|
|
1 na 1 | qerfy (677 punktów) | >Szczęście można poczuć tylko w teraźniejszości. Jeżeli w naszej głowie pojawiają się myśli, z >przeszłości która już mineła i nie istnieje. Powinniśmy je zaakceptować i pozwolić im odejśc, >zamiast dać się im zdominować.
To nie możliwe bez usunięcia płatów czołowych. Choć krążą słuchy, że niektórzy mnisi buddyjscy potrafią tak żyć. Jak powiedział pewien mistrz zen: "Usuwanie pojawiających się myśli jest zupełnie jak zmywanie krwi krwią".
|
|
 | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >>Szczęście można poczuć tylko w teraźniejszości. Jeżeli w naszej głowie pojawiają się myśli, z >>przeszłości która już mineła i nie istnieje. Powinniśmy je zaakceptować i pozwolić im odejśc, >>zamiast dać się im zdominować. >To nie możliwe bez usunięcia płatów czołowych. Choć krążą słuchy, że niektórzy mnisi buddyjscy potrafią tak żyć. Jak powiedział pewien mistrz zen: "Usuwanie pojawiających się myśli jest zupełnie jak zmywanie krwi krwią". >
1. Jest to możliwe bez usuwania czegokolwiek i nie trzeba być jakimś mitycznym buddyjskim mnichem. 2.Dlatego nie pisalem nic o usuwaniu ich, bo tak się nie da. Metafora słuszna, bo walcząc z myślami na poziomie rozumu, właśnie próbujesz zmyć krew krwią. Czyli użyć narzędzia do usuniecia narzędzia które właśnie używasz do tego. Nierealne. Fajna sentencja.
|
|
|  | 2 na 2 | qerfy (677 punktów) | >>>Szczęście można poczuć tylko w teraźniejszości. Jeżeli w naszej głowie pojawiają się myśli, z >>>przeszłości która już mineła i nie istnieje. Powinniśmy je zaakceptować i pozwolić im odejśc, >>>zamiast dać się im zdominować. >>To nie możliwe bez usunięcia płatów czołowych. Choć krążą słuchy, że niektórzy mnisi buddyjscy potrafią tak żyć. Jak powiedział pewien mistrz zen: "Usuwanie pojawiających się myśli jest zupełnie jak zmywanie krwi krwią". >> >1. Jest to możliwe bez usuwania czegokolwiek i nie trzeba być jakimś mitycznym buddyjskim mnichem.
Od przeszłości nie da się uciec, bo przeszłość to nie tylko przelotne myśli, ale także to czego nie widać, a co odkłada się w głowie i ma potężny wpływ na teraźniejszość.
>2.Dlatego nie pisalem nic o usuwaniu ich, bo tak się nie da. Metafora słuszna, bo walcząc z myślami na poziomie rozumu, właśnie próbujesz zmyć krew krwią. Czyli użyć narzędzia do usuniecia narzędzia które właśnie używasz do tego. Nierealne. Fajna sentencja.
Więc jaka jest ta magiczna metoda na odrzucenie ograniczającego nas, mentalnego zniewolenia?
|
|
| |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > Od przeszłości nie da się uciec, bo przeszłość to nie tylko przelotne myśli, ale także to czego nie widać, a co odkłada się w głowie i ma potężny wpływ na teraźniejszość.Od przeszłości nie da się uciec, bo ona nie istnieje. Przeszłość to myśl. Zauważ, że w jednym momencie możesz pomyśleć tylko o jednej rzeczy. W natłoku myśli człowiek ma wrażenie jakby myślał o paru rzeczach na raz, ale to nierealne. Także jeśli w danym momencie pojawi się myśl o przyszłości, to okazuje się, że niemyślenie o przeszłości jest możliwe  Tyle, że mózgi wielu ludzi nie dopuszczą do tego by być w pełni świadomym chwili. Muszą albo wybiegać myślami gdzieś hen w przód, albo wspominać przeszłość. Nie wiem dlaczego. > >2.Dlatego nie pisalem nic o usuwaniu ich, bo tak się nie da. Metafora słuszna, bo walcząc z myślami na poziomie rozumu, właśnie próbujesz zmyć krew krwią. Czyli użyć narzędzia do usuniecia narzędzia które właśnie używasz do tego. Nierealne. Fajna sentencja.> Więc jaka jest ta magiczna metoda na odrzucenie ograniczającego nas, mentalnego zniewolenia?> Wysłałem wiadomość na maila do pana z polecanymi przeze mnie książkami w praktykowaniu osiągania stanu "bycia obecnym".
|
|
| | |  | 1 na 1 | qerfy (677 punktów) | > Wysłałem wiadomość na maila do pana z polecanymi przeze mnie książkami w praktykowaniu osiągania stanu "bycia obecnym".Dzięki  Medytacja to potężne narzędzie, powinno się ją wprowadzić do szkół. Niestety wszystkich problemów nie rozwiąże.
|
|
1 na 1 | Hejtibeats (210 punktów) |
>Szczęście można poczuć tylko w teraźniejszości.
Idąc Pańskim tokiem rozumowania, mogę również nie definiować pojęcia czasu, co wręcz byłoby słuszne, i możemy być szczęśliwi w przeszłości, teraz i przyszłości jednocześnie, ponieważ wszystko jest tą samą chwilą i tym samym życiem. Ma Pan jakieś dowody na istnienie czasu ? Jednostka umowna aby ludziom się łatwiej żyło i ustalało pory działania względem ruchu planet. Ale zdefiniowaliśmy czas udolnie lub mniej, ale jednak, ponieważ nie żyjemy dla siebie, a żyjemy w społeczeństwie, podobnie jak dobro i zło potrzebuje definicji, aby "ogólnie" mniej krzywdy zadawać innym w tym społeczeństwie, co nie wyklucza całkowicie tych krzywd, tak jak Pan mając zegarek może się spóźnić na określoną godzinę, a jak sobie Pan nie zdefiniuje czasu, to się Pan spóźni i jeszcze jak to byłaby randka, skrzywdziłby Pan swoją ukochaną być może, chyba, że ona też miałaby niezdefiniowane pojęcie zła, olała Pana żeby było jej dobrze i zaraz poszła do innego kochanka, a to może skrzywdzić Pana, bo Pan mógł ją darzyć uczuciem, a dzieje się tak, bo nie żyjemy dla siebie, tylko w społeczności. No chyba, że Pan jej nie kochał, bo miłość to tylko kolejna zbędna definicja zachowania ?
Nie trzeba być teistą, wystarczy pomyśleć.
|
|
 | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | >Idąc Pańskim tokiem rozumowania, mogę również nie definiować pojęcia czasu, co wręcz byłoby słuszne, i możemy być szczęśliwi w przeszłości, teraz i przyszłości jednocześnie, ponieważ wszystko jest tą samą chwilą i tym samym życiem. Ma Pan jakieś dowody na istnienie czasu ? Jednostka umowna aby ludziom się łatwiej żyło i ustalało pory działania względem ruchu planet.
100% zgody z mojej strony. Do tych samych wniosków doszedłem.
>Ale zdefiniowaliśmy czas udolnie lub mniej, ale jednak, ponieważ nie żyjemy dla siebie, a żyjemy w społeczeństwie,
Czyli rozumiem, że przed wprowadzeniem kalendarza i pojęcia czasu. Ludzie nie żyli w społeczeństwie?
>podobnie jak dobro i zło potrzebuje definicji, aby "ogólnie" mniej krzywdy zadawać innym w tym społeczeństwie, Tylko wprowadzajac definicje dobra i zła, jak najbardziej możemy wyrządzać krzywdę jednostce. Jak np. pojęcie iż seks przedmałżeński jest czymś złym. (taki przykład jeden z wielu)
>co nie wyklucza całkowicie tych krzywd, Tych czyli jakich. Bo cos co dla pana moze byc krzywdą, dla mnie już być nie musi.
>tak jak Pan mając zegarek może się spóźnić na określoną godzinę, a jak sobie Pan nie zdefiniuje czasu, to się Pan spóźni i jeszcze jak to byłaby randka, skrzywdziłby Pan swoją ukochaną być może, chyba, że ona też miałaby niezdefiniowane pojęcie zła, olała Pana żeby było jej dobrze i zaraz poszła do innego kochanka, a to może skrzywdzić Pana, bo Pan mógł ją darzyć uczuciem, a dzieje się tak, bo nie żyjemy dla siebie, tylko w społeczności. No chyba, że Pan jej nie kochał, bo miłość to tylko kolejna zbędna definicja zachowania ?
Bez zegarków i innych przyrządów pomiarowych, czas zegarkowy nie istnieje. Przeprosiłbym, że się spóźniłem i podałbym przyczynę. Mam wpływ tylko na to. I owszem bym czuł złość i smutek (który z czasem by przeszedł i bym już do tego nie wracał), ale nie obwiniałbym ją za to. Miałem podobne sytuacje w życiu, więc wiem jak się zachowuje. Ona ma pełne prawo mnie zostawić, nawet nie sprawiedliwie. A ja mam pełne prawo ją za to okrzyczeć, dać upust emocjom w ramach rozsądku i sobie pójść w siną dal (przykładowe zachowanie, bo nie wiadomo jakie emocje by się pojawiły, może tylko smutek).
P.s Wow, chyba właśnie bronię ideę wybaczania, przed teistą.
>Nie trzeba być teistą, wystarczy pomyśleć. Sugerowanie iż ja nie myślę, jest w mojej ocenie dużym nadużyciem widząc jaki wkład wnoszę w konkretyzowanie swojego postulatu z tematu i jego rozszerzeń.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|