Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wieczna religijność

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
03-06-2014 12:05Verne95 (95 punktów)Wieczna religijność
Ocena 5 na 5
Ostatnio zainteresowałem się starożytnością, a w szczególności religiami antycznymi. Nie będę opisywał tutaj jak wiele jest podobieństw między dawnymi kultami ''pogańskimi'', a współczesną jedyną ''prawdziwą'' religią katolicką, ponieważ to już wiele osób poruszało, a nie chciałbym się powtarzać. Zaczytałem się w literaturze antycznej i urzekł mnie ten sam sposób myślenie co współczesnych. Zresztą poczytajcie:

''Co do mnie, już szmaty swoje sprzedałem,
a jeśli drożyzna potrwa, sprzedam chałupy!
A co, jeśli nie zlitują się nad tym miastem
ani ludzie, ani bogowie?
Jak z dzieci pragnę pociechy, tak myślę,
że to wszystko ze zrządzenia bożego.
Nikt przecież nieba nie uważa za niebo,
nikt nie zachowuje postu, nikt sobie nic nie robi z Jowisza.
Wszyscy zamknąwszy oczy liczą swe własne korzyści.
Dawniej kobiety w długich sukniach szły boso na wzgórze,
z rozpuszczonymi włosami, w czystych szatach,
i tam prosiły Jowisza o deszcz.
No i zaraz lało jak z cebra.
Albo w tej chwili - albo nigdy!
I wszyscy wracali mokrzy jak myszy.
A tak - to bogowie mają nogi z wełny;
bo nie jesteśmy pobożni.
Pola leżą...''

To fragment ''Satyriconu'' Petroniusza. Akcja dzieje się w I w. n.e. w jednym z miast Kampanii.

Kiedy to przeczytałem to dotarło do mnie, że to samo mógłby powiedzieć przeciętny Polak. Że jest coraz gorzej, ludzie się całkiem od pana boga odwrócili, młodzi już w nic nie wierzą, wszyscy tylko myślą o swoim własnym zysku, kiedyś było lepiej itd.

To znaczy, że to nasze jakże swojskie 'narzekactwo' wcale ne jest tylko nasze. A tak zwany kryzys wiary, który niby jest efektem współczesności był obecny od zawsze.

Co o tym sądzicie?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 Dalej..
#1
03-06-2014 13:07
 Ocena 8 na 8
KORUND (4922 punktów)Odp: Wieczna religijność
>Kiedy to przeczytałem to dotarło do mnie, że to samo mógłby powiedzieć przeciętny Polak. Że jest
>coraz gorzej, ludzie się całkiem od pana boga odwrócili, młodzi już w nic nie wierzą, wszyscy tylko
>myślą o swoim własnym zysku, kiedyś było lepiej itd.

-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach".

#2
03-06-2014 14:57
 Ocena 6 na 6
Verne95 (95 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi KORUND
>-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach".
>

Owszem, całkowicie się z tobą zgadzam. Jednak katolicyzm (nie tylko polski) jest niewiarygodnie płytki - czysto rytualny, obrzędowy. Spowodowane jest to konformizmem
i brakiem jakichkolwiek wewnętrznych refleksji.
Tak naprawdę osobami, które najwięcej myślą o sensie życia, świata, bogu czy bogach są ateiści. Są to najczęściej młodzi, inteligentni i wykształceni ludzie, którzy próbują myśleć niezależnie. Niestety jeśli dojdzie do masowej laicyzacji to jakość tej społeczności się gwałtownie obniży. Większość ludzi z konformizmu i wygodnictwa zacznie masowo przechodzić na ''ateizm'' znowu bez większych refleksji. A ateistyczna elita zostanie zalana masą niedouczonych, bezmyślnych, nieinteresujących się światem ludzi z których składa się niestety w większości nasze społeczeństwo.
Ateizm to nie wiara. Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga.
Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki.
Ateizm, w przeciwieństwie do wiary, musi być odpowiednio mocno uargumentowany.
Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy.
Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia.
Dlatego to ''odwracanie się od Boga'' powinno następować stopniowo, nie pod przymusem, ale na zasadzie edukacji, promowania pewnych postaw.
Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
Przybiorą one po prostu inne kształty i nazwy.


#3
03-06-2014 15:30
 Ocena 3 na 3
hamp (3461 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95
>Owszem, całkowicie się z tobą zgadzam. Jednak katolicyzm (nie tylko polski) jest niewiarygodnie płytki - czysto rytualny, obrzędowy.
Dlatego ma tylu wyznawców. Wyznania wymagające więcej myślenia i zaangażowania (protestantyzm, Świadkowie, itp.) mają znacznie mniej dusz - chociaż należy tu uwzględnić wpływy historyczne i kulturowe, wtedy dominacja katolicyzmu zupełnie nie dziwi.
Religie wykorzystują najprymitywniejsze metody sterowania ludźmi, i to się sprawdza.

>Tak naprawdę osobami, które najwięcej myślą o sensie życia, świata, bogu czy bogach są ateiści. Są to najczęściej młodzi, inteligentni i wykształceni ludzie, którzy próbują myśleć niezależnie. Niestety jeśli dojdzie do masowej laicyzacji to jakość tej społeczności się gwałtownie obniży.
Otóż to.
"Na szczęście" do masowej laicyzacji nie dojdzie (może nigdy, na pewno nie w najbliższych dekadach), bo ludzi na to zwyczajnie intelektualnie nie stać. Ateiści jeszcze długo będą grupą, w której poziom inteligencji będzie ponadprzeciętny (i naprawdę nie mogę pojąć jak ludzie wykształceni, wybitni wręcz, mogą trwać w wierze...).
Z religijnością nie ma co walczyć, bo ona zawsze będzie się przejawiać w tej czy innej formie - ludzie lubią magię, mistycyzm, potrzebują obietnic, sprawiedliwości, poczucia opieki... Walczyć należy z religią - dążyć do jej uczłowieczenia i uwolnienia z dogmatów. Generalnie, z chrześcijaństwa zostałoby przykazanie o miłowaniu bliźniego

>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
Według mnie religia nie jest przyczyną zła, ale jest jego doskonałym nośnikiem - najgorsze okropieństwa można usprawiedliwić tylko wolą bożą.
Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu i pogardy, ale pozwoli na skuteczniejsze przeciwdziałanie tym zjawiskom. Teraz są nietykalni ze względu na "uczucia religijne".

#4
03-06-2014 15:46
 Ocena 1 na 1
Heremis (587 punktów)Odp: Wieczna religijność
Trochę czytałem literatury starożytnej i rzeczywiście wiele się nie zmieniło w ludziach. Pamiętam choćby postać Aleksandra z Abonuteichos, który stworzył sobie wyrocznię. Nieźle na tym wyszedł, jedynie chrześcijanie i epikurejczycy nie byli przekonani (dzieło Lukiana, "Aleksander albo rzekomy prorok"). Tak w wielkim uproszczeniu można powiedzieć, że obecna sytuacja jest podobna do tej jaką mamy w starożytności w tzw. okresie niepokoju. Polecam książkę E. R. Doddsa, Chrześcijaństwo i pogaństwo w okresie niepokoju". Katolicyzm można przyrównać do całego konglomeratu pogaństwa. W zasadzie można go nazwać religię "tradycyjną", opartą na rycie. Mamy trochę ateistów i agnostyków, w starożytności w pewnym sensie odpowiednikiem mogli być sceptycy, epikurejczycy (choć ci bardziej byli deistami). Poza tym w tym okresie myśl pogańska coraz bardziej zachwycała się Wschodem, rozwija się teurgia, były wpływy buddyzmu, wiara w magię, wyrocznie, kulty misteryjne. To wszystko wchłaniał neoplatonizm zwłaszcza od Jamblicha. Obecnie także na Zachodzie oraz w Polsce mamy zainteresowanie duchowością Wschodu, działa bardzo różnorodny nurt New Age. Pod tym względem niewiele się zmieniło.

"Com napisał, napisałem" J 19, 22

Heremis (587 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi KORUND

>-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach".
Oj tam, wiara w Boga sama w sobie nie musi być wcale taka zła Choć mnie nigdy nie pociągały Oazy, Lednice itd.


"Com napisał, napisałem" J 19, 22

#6
03-06-2014 17:14
 Ocena 11 na 11
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95
>A ateistyczna elita zostanie zalana masą niedouczonych, bezmyślnych, nieinteresujących się światem ludzi z których składa się niestety w większości nasze społeczeństwo.
Ateistyczna elita? Ateizm to tylko brak wiary w boga, nie oznaka cudowności danego osobnika. Można być ateistą bez większej podbudowy intelektualnej.
>Ateizm to nie wiara.
Owszem.
>Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga.
Wystarczy. Wierzącym się w końcu nikt nie rodzi.
>Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki.
Cóż to jest ten "prawdziwy ateizm"? I dlaczego ma niby wymagać wyżej wymienionych czynności? Ateizm nie wymaga nic poza brakiem wiary w bóstwa, a do tego niekoniecznie trzeba czytać mądre książki, czy poznawać podstawy najważniejszych dziedzin nauki.
>Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy.
Bez trudu jednak można odpowiedzieć: bo nic mnie do wiary nie przekonało.
>Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia.
Nieszczególnie sobie wyobrażam jak brak wiary w niewiadomo co może być równie idiotyczny jak ta wiara.
>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem.
Doprawdy?
>Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
To z pewnością nie zniknie, uważam jednak, że uniknie stopniowej atrofii wraz ze śmiercią religii. Czy raczej uległoby bo końca religii wcale się nie spodziewam.


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#7
03-06-2014 17:55
 Ocena 5 na 5
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95

>Ateizm, w przeciwieństwie do wiary, musi być odpowiednio mocno uargumentowany.
Ej tam, ej tam!
www.racjon(*)m.php/z,0/d,0/s,621809#w621946
www.racjonalista.pl/forum.php/s,621809#w622057
Za ateistę może się uważać każdy!
www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,7#w475646
www.racjon(*)m.php/s,474361/z,0/d,9#w475688
www.racjon(*).php/s,474361/z,0/d,10#w475750
Ateizm więc jest tylko zwyczajnym przekonaniem, że - mniej lub bardziej określony - Bóg/bogowie (świat nadprzyrodzony) nie istnieje i może mieć przeróżne uzasadnienia, które należy jakoś tam intelektualnie (najlepiej racjonalnie, choć można
i przez wiarę) uargumentować.


Niektórzy głośno krzyczący o swoim racjonalizmie, czy ateizmie w niczym intelektualnie nie górują nad fundamentalistami głęboko wierzącymi w swoich bogów i w swoje religie. Oczywiście, że znakomita większość racjonalistów myśli samodzielnie i wyciąga z tego wnioski np. do ateizmu ich prowadzące, ale dalece nie wszyscy. Samo określanie się pięknym, czy mądrym, a na dokładkę ateistą jeszcze o niczym, poza samochwalstwem, nie świadczy.

Pozdrawiam.

@@@
.

#8
03-06-2014 18:20
 Ocena 1 na 1
Verne95 (95 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Iwan Denisowicz
>Ateistyczna elita? Ateizm to tylko brak wiary w boga, nie oznaka cudowności danego osobnika. Można być ateistą bez większej podbudowy intelektualnej.
''ateistyczna elita'' to oczywiście pewien skrót myślowy. Chodzi o to, że w środowiskach typowo religijnych (Polska) osoby deklarujące się jako ateiści muszą wykazać się pewnymi cechami: indywidualizmem, odwagą, samodzielnym myśleniem itd.
Natomiast w społeczeństwach laickich te cechy są zbędne i w gruncie rzeczy wystarczy konformizm.

>>Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga.
>Wystarczy. Wierzącym się w końcu nikt nie rodzi.
Owszem wierzącym nikt się nie rodzi, ale ateistą również. Tak samo jak nikt nie rodzi się liberałem czy socjalistą. Nasz światopogląd kształtuje się przez całe życie.

>>Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki.
>Cóż to jest ten "prawdziwy ateizm"? I dlaczego ma niby wymagać wyżej wymienionych czynności? Ateizm nie wymaga nic poza brakiem wiary w bóstwa, a do tego niekoniecznie trzeba czytać mądre książki, czy poznawać podstawy najważniejszych dziedzin nauki.
Prawdziwy ateizm oznacza uargumentowaną niewiarę w siły nadnaturalne opartą na własnych przemyśleniach. Różni się tym od pseudo-ateizmu, który opiera się głównie na modzie, naciskom grupy, sile autorytetów.

>>Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy.
>Bez trudu jednak można odpowiedzieć: bo nic mnie do wiary nie przekonało.
Owszem, ale to bardzo uboga odpowiedź.

>>Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia.
>Nieszczególnie sobie wyobrażam jak brak wiary w niewiadomo co może być równie idiotyczny jak ta wiara.
Widać to doskonale na zachodzie, gdzie ateizm staje się niemal nowym fundamentalizmem. Jeśli uznaje się nieistnienie Boga jako dogmat to odchodzi się od racjonalnych korzeni ateizmu.Zdogmatyzowany ateizm nie jest w niczym lepszy od religii, bo w praktyce jest jedną z nich.

>>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem.
>Doprawdy?
Owszem. Wszelka religia jest wytworem ludzkim. Jeśli uznamy, że religia jest zła sama w sobie toteż naprawdę sami siebie rozgrzeszamy.
''To nie człowiek zabił tylko pistolet''
Religie były wykorzystywane jako pretekst do uzewnętrzniania naturalnych ludzkich żądz.

>>Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
>To z pewnością nie zniknie, uważam jednak, że uniknie stopniowej atrofii wraz ze śmiercią religii. Czy raczej uległoby bo końca religii wcale się nie spodziewam.
I dobrze, że się nie spodziewasz, ponieważ religijność jest psychologicznie uwarunkowana. I tu nie chodzi już tylko o wiarę w Boga, czy bogów, ale dogmatyczne postrzeganie rzeczywistości. To kolejny dowód, że zło nie tkwi w religiach,bo gdyby tak było wystarczyło by się ich pozbyć.
Korzenie zła, wbrew opiniom Dawkinsa są dużo głębiej.

#9
03-06-2014 18:33
 Ocena 1 na 1
Verne95 (95 punktów)Odp: Wieczna religijność
Dlatego istnieje również ateistyczny fanatyzm. Niewierzący powinni brać pod uwagę, że mogą się mylić (jak każdy).

''Wiem, że nic nie wiem'' jak powiedział Sokrates. To mądre zdanie - uczy pokory wobec świata i wobec własnej ignorancji.
I tu nie chodzi o poczucie wyższości ateistów nad wierzącymi. W rzeczy samej wszyscy jesteśmy równie głupi.

#10
03-06-2014 19:00
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52275 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95
.
>Dlatego istnieje również ateistyczny fanatyzm.
Nie widzę tu żadnego dlatego. Wśród rożnych ludzi nazywających się ateistami występuje także fanatyzm.

>Niewierzący powinni brać pod uwagę, że mogą się mylić (jak każdy).
Niektórzy z niewierzących to biorą, a inni wierzą, iż nie wierzą.

>''Wiem, że nic nie wiem'' jak powiedział Sokrates.
Czy aby na pewno? filozofy.blox.pl/2009/07/Wiem-ze-nic-nie-wiem.html

>To mądre zdanie - uczy pokory wobec świata i wobec własnej ignorancji.
Nie przesadzajmy. Tak jak ja zrozumiałem jego przesłanie, to przekułem je na powiedzenie: Uczę się przez całe życie aby poznać obszary własnej niewiedzy. Gdy się wie, czego się nie wie, to łatwiej poruszać się tym zakresie, który się potrafi zrozumieć.

>I tu nie chodzi o poczucie wyższości ateistów nad wierzącymi.
Proszę Szanownego Pana, życie nauczyło mnie jednego na pewno, że ludzie w niczym nie są sobie równi, a jeżeli są mądrzejsi ode mnie, to muszą być i głupsi.

>W rzeczy samej wszyscy jesteśmy równie głupi.
To Pański wybór lub Pańska nadzieja. Ja zupełnie się z tą równością nie zgadzam.

Miłego dnia.

@@@
.

#11
03-06-2014 18:55
 Ocena 7 na 7
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95
>''ateistyczna elita'' to oczywiście pewien skrót myślowy. Chodzi o to, że w środowiskach typowo religijnych (Polska) osoby deklarujące się jako ateiści muszą wykazać się pewnymi cechami: indywidualizmem, odwagą, samodzielnym myśleniem itd.
Nie zawsze, sztandarowym przykładem Kwaśniewski i jego brak łaski wiary. Prawdziwą odwagą trzeba wykazać się w krajach islamskich. Ateizm to tylko brak wiary, jak dla mnie nie jest oznaką przynależności do elity.
>Owszem wierzącym nikt się nie rodzi, ale ateistą również. Tak samo jak nikt nie rodzi się liberałem czy socjalistą. Nasz światopogląd kształtuje się przez całe życie.
Powiedziałbym jednak, że ludzie ateistami się rodzą. Ewentualnie można by powiedzieć, że rodzą się obojętni wobec religii. Dopiero późniejsza indoktrynacja to zmienia.
>Prawdziwy ateizm oznacza uargumentowaną niewiarę w siły nadnaturalne opartą na własnych przemyśleniach.
Nie ma czegoś takiego jak prawdziwy ateizm. Każdy jest prawdziwy, może jednak mieć inne uzasadnienia. No i jak bardzo trzeba tą niewiarę uargumentowywać? Brak przekonujących dowodów jest jak dla mnie argumentem wystarczającym.
>Różni się tym od pseudo-ateizmu, który opiera się głównie na modzie, naciskom grupy, sile autorytetów.
A gdzież to ten pseudo-ateizm tak bogato występuje?
>Owszem, ale to bardzo uboga odpowiedź.
To bardzo uczciwa odpowiedź i nic z ubogości w niej nie ma. Koncepcja katolickiego boga nie jest nadmiernie sensowna i jej odrzucenie wielkiej mądrości nie wymaga, za to jej przyjęcie jest możliwe dzięki cokolwiek intensywnej indoktrynacji.
>Widać to doskonale na zachodzie, gdzie ateizm staje się niemal nowym fundamentalizmem.
W jaki sposób?
>Jeśli uznaje się nieistnienie Boga jako dogmat to odchodzi się od racjonalnych korzeni ateizmu.
Jeśli. I jaki dogmat? I jakiego boga wreszcie?
>Zdogmatyzowany ateizm nie jest w niczym lepszy od religii, bo w praktyce jest jedną z nich.
Czym jest ten zdogmatyzowany ateizm?
>Owszem. Wszelka religia jest wytworem ludzkim. Jeśli uznamy, że religia jest zła sama w sobie toteż naprawdę sami siebie rozgrzeszamy.
W jaki sposób? Postępowanie zgodnie z zasadami religii to dalej wybór człowieka. Tłumaczenie, że tylko się wykonywało rozkazy jest już nieaktualne. Nie ma tu żadnej możliwości rozgrzeszenia, działanie według religijnych nauk nie zwalnia od odpowiedzialności.
>Religie były wykorzystywane jako pretekst do uzewnętrzniania naturalnych ludzkich żądz.
Gdyby religii nie było do przeróżnych zbrodni mogłoby nie dojść. Religia i wiara w jej dogmaty nie jest tylko pretekstem, może być również powodem.
>I dobrze, że się nie spodziewasz, ponieważ religijność jest psychologicznie uwarunkowana. I tu nie chodzi już tylko o wiarę w Boga, czy bogów, ale dogmatyczne postrzeganie rzeczywistości. To kolejny dowód, że zło nie tkwi w religiach,bo gdyby tak było wystarczyło by się ich pozbyć.
Jaki to niby dowód? Religie hamują postęp, służą za uzasadnienie do krzywdzenia innych, mogą być i są antyintelektualne? Co więc dobrego jest w religiach? Jestem też przekonany, że gdyby udało się ich pozbyć to znalezienie pretekstu do krzywdzenia innych byłoby trudniejsze, tak samo jak narzucanie innym ludziom sposobu życia.
>Korzenie zła, wbrew opiniom Dawkinsa są dużo głębiej.
Gdzie?


The only good is knowledge and the only evil is ignorance.

#12
03-06-2014 19:15
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
Odp: Wieczna religijność

>Co o tym sądzicie?

Sądzę, że trzeba obowiązkowo zobaczyć Satiricon Felliniego.

I pamiętaj - lepiej powiesić zwłoki męża martwego, niż stracić kochanka żywego...


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton

#13
03-06-2014 19:37
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95
>>-Niestety za mało ludzi odwraca się od Pana Boga i całkiem spora masa młodych wierzy w totalne głupoty, obficie gromadząc się na "dniach młodzieży", w "Oazach" i jeżdżąc po różnych "Lednicach".
>>
>Owszem, całkowicie się z tobą zgadzam. Jednak katolicyzm (nie tylko polski) jest niewiarygodnie płytki - czysto rytualny, obrzędowy. Spowodowane jest to konformizmem
>i brakiem jakichkolwiek wewnętrznych refleksji.
-Szkodliwość polskiego katolicyzmu nie polega jednak na jego na płytkości i nie w obrzędowości problem. Wychowani w katolickich rodzinach ludzie, nawet gdy wątpią w to co im wszczepiono nie potrafią podejmować odważnych decyzji. Chrzczą dzieci na wszelki wypadek, posyłają je na religię, potem do 1.komunii, urządzają z tej okazji przyjęcia, biorą kościelne śluby, utrzymując w ten sposób masy kleru. Wybierają religijnych polityków, powołujących się na "wartości" i ulegają obłąkanej papieżomanii.

>Ateizm to nie wiara. Nie wystarczy powiedzieć: Nie wierzę w Boga.
-To brak wiary. Bez wchodzenia w motywy, nawet jeśli te są ważne.

>Prawdziwy ateizm wymaga dłuższego zastanowienia się, czytania odpowiednich książek, artykułów, poznania przynajmniej podstaw najważniejszych dziedzin nauki.
-A prawdziwa religijność wymaga często uporczywej indoktrynacji zastosowanej we wczesnych latach życia.

>Ateizm, w przeciwieństwie do wiary, musi być odpowiednio mocno uargumentowany.
-Jak dla kogo. Gdy ktoś jest mocno zindoktrynowany to tak. Ale zazwyczaj jest odwrotnie, to wiara w rzeczy sprzeczne z obserwowaną rzeczywistością musi być mocno wtłaczana i "argumentowana" rzekomymi cudami.

>Na pytanie - Dlaczego nie wierzysz? - Nie można odpowiedzieć: Bo nie. Bo tak czuję. Bo nikt nie wierzy.
-Ależ można, ja tak odpowiadam, gdy nie życzę sobie długiej dyskusji z ignorantem. Chyba, że chodzi o inne znaczenie słowa "można", czyli że się nie powinno lub, że niczego ono nie tłumaczy. Ale nie musi tłumaczyć.

>Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia.
-Nic nie jest równie idiotyczne jak religia. A jeżeli czegoś nie wiem, to nie wierze bezpodstawnie, nawet jeśli nie mogę tego uzasadnić. Ateizm jest po prostu uczciwszy wobec samego siebie i innych. Uważasz że prosty, niewykształcony człowiek musi wierzyć, a jak nie to jego ateizm jest płytki?

>Dlatego to ''odwracanie się od Boga'' powinno następować stopniowo, nie pod przymusem, ale na zasadzie edukacji, promowania pewnych postaw.
-Nie znam przypadków przymuszania do ateizmu, które byłyby w jakikolwiek sposób podobne do tych, gdzie mamy do czynienia z przymuszaniem do wiary.

>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem. Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
-Ależ będzie. Całe zło nigdy nie zniknie, ale będzie mniej zła wyrządzanego w imię religii. Słyszałeś i dżihadzie? A co deklaracją lekarzy katolickich? A prześladowania innowierców, ateistów i wojny religijne na przestrzeni dziejów? Nie chodziło czasami wcale o władzę i pieniądze, a jedynie by wyznawca danego boga czuł, że dobrze mu służy i zbiera u niego punkty.

#14
03-06-2014 19:44
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)Odp: Wieczna religijność
W odpowiedzi Verne95
>... Niestety jeśli dojdzie do masowej laicyzacji ...
Przecież już żeśmy to przerabiali, w okres powojennym, gdy implementowano komunizm. Wielu młodych faktycznie było zafascynowanych tą ideologią. Nie zastanowiło cię nigdy, że najżarliwszymi orędownikami komunizmu byli Żydzi z najbardziej ortodoksyjnych środowisk religijnych? Porzucili religię przodków, ale nie porzucili religijności. Na szczęście w Polsce to było przejściowe, a ci, co dziś wypierają się fascynacji komunizmem i w dodatku przepraszają zachowują się po prostu głupio. Tym bardziej, jeśli deklarują powrót do katolicyzmu. Znaczy, że nic w ich życiu się nie zmieniło.
>Bez odpowiednich podstaw intelektualnych ateizm staje się płytki i równie idiotyczny co religia.
Ateizm jest jak oddychanie - naturalny, nie trzeba go uzasadniać. To religia wymaga indoktrynacji, a uwolnienie się od niej - otrzeźwienia.
>Jednak wbrew powszechnej tutaj opinii religia nie jest przyczyną zła, ale raczej skutkiem.
Tu pełna zgoda.
>Koniec religii nie będzie końcem fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.
Koniec religii nie nastąpi, bo to jest najlepsze narzędzie do usprawiedliwiania fanatyzmu, głupoty,strachu, bezmyślności, agresji i pogardy dla innych.

#15
03-06-2014 22:04
 Ocena 2 na 2
Jacholek (5699 punktów)Odp: Wieczna religijność
>Co o tym sądzicie?
Cóż, istnieją pewne niezmienniki natury ludzkiej, twarde memy przekazywane z pokolenia na pokolenie. Wszak zbyt krótki to czas by spodziewać się jakiejkolwiek biologicznej ewolucji mózgu ludzkiego. Zmieniło się oczywiście środowisko naturalne, społeczne i technologiczne (dzięki temu procentowi ludzi odważnie i niekonwencjonalnie myślących) lecz słabości natury ludzkiej mają, jak widać, twarde życie. Czyli Nihil Novi sub Sole.

1 2 Dalej..

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365