 |
Czy istnieje szczęście bez nieszczęścia? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-06-2014 16:01 | NocnyBlack (14 punktów) | Czy istnieje szczęście bez nieszczęścia?
1 na 1 | A.Camus pisze "Nie odkrywa się absurdu bez pokusy ułożenia kilku reguł szczęścia." Człowiek uwielbia być szczęśliwym. Ale czym jest szczęście, a raczej kiedy jesteśmy szczęśliwi? Na to pytanie każdy człowiek udzieli innej odpowiedzi. Dla niektórych będzie to powrót do zdrowia, wybudowanie wymarzonego domu, duże zarobki, możliwość zdobywania wiedzy. Ale czy istnieje szczęście bez nieszczęścia? Jakim szczęściem będzie powrót do zdrowia dla osoby zdrowej? Taka osoba musi najpierw zachorować. Tak samo szczęścia nie przyniesie wybudowanie kolejnego domu, mając już ten wymarzony; szczęścia nie przyniesie zdobywanie wiedzy osobie która wie już wszystko(co jest oczywiście niemożliwe  ). Również człowiekowi, który tyle zarabia, że żadna rzecz nie ma dla niego praktycznie wartości, nie będzie czuł szczęścia zarabiając jeszcze więcej. Gdyby w naszym świecie istniało tylko szczęście, to zjawisko to nie było by nazywane szczęściem tylko zwykłą, szarą codziennością. Człowiek nie miał by żadnego celu w tym co robi, bo nic nie robiąc byłby "szczęśliwy". Tak więc szukając reguły na wieczne szczęście, odkrywamy absurd jakim jest istnienie szczęścia bez NIEszczęścia. Być może jest to zagadnienie wielokrotnie już przerabiane, ale znajdują się tu wyłącznie moje przemyślenia. Miło będzie zobaczyć co inni mają ciekawego do powiedzenia na ten temat.  Pozdrawiam i zapraszam do dyskusji. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | Siodemeczka (161 punktów) | Czy można nazwać człowieka szczęśliwym jeżeli identyfikuje się z rzeczami przemijalnymi? Jak długo trwa "szczęście" po osiągnięciu celu? Zdrowie, dom, praca, dla wielu ludzi to chwilowe pobudzenie, po czym wracają do swojego świata problemów i smutków. Zdrowie przemija, dom można stracić, miłość drugiej osoby też... Czy szczęście to kolos na glinianych nogach?
Nieszczęście to pragnienie. Identyfikowanie się z czymś przemijalnym to wyjście z założenia iż sami w sobie nie jesteśmy wystarczający. Jak można mówić o szczęściu gdy widzimy siebie jako - niekompletnego, wybrakowanego, potrzebującego czegoś. Nie ma rzeczy która załata te braki. Bo te braki nie istnieją. Już teraz możesz wyrzucić śmieci z głowy i być szczęśliwym. Nie ma innego momentu.
|
|
 | 1 na 1 | NocnyBlack (14 punktów) | Czyli w momencie, kiedy zacznę postrzegać siebie jako osobę kompletną, niewybrakowaną, niczego niepotrzebującą - będę osobą szczęśliwą. Teoretycznie jest to jak najbardziej prawdą, jednak w rzeczywistości zawsze będę potrzebował np. jedzenia i jeżeli nie dostarczę go organizmowi, nie będę mógł czuć się szczęśliwym. Poczuję się szczęśliwy, kiedy coś zjem. Oczywiście jest to stan przejściowy, zaraz znowu będę głodny i nieszczęśliwy. Będąc w stanie regularnie dostarczać sobie pożywienie, będę mógł stwierdzić, że jestem na ogół szczęśliwy. Dlatego uważam, że człowieka identyfikującego się z rzeczami przemijalnymi jak najbardziej można nazwać szczęśliwym.  Być może potrzeba jedzenia jest mało wyszukanym przykładem, ale jak najbardziej prawdziwym.
|
|
|  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | Jeżeli ktoś zaspokojenie głodu utożsamia ze szczęściem, to faktycznie Twoja teza jest prawdziwa. Ja bardziej miałem na myśli szczęście jako coś trwałego: " "(trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego. Bycie głodnym dla mnie nie równa się bycie nieszczęśliwym. Bycie głodnym to po prostu... bycie głodnym. Chyba że w głowie zrobisz z tego problem  .
|
|
| |  | | NocnyBlack (14 punktów) | > Jeżeli ktoś zaspokojenie głodu utożsamia ze szczęściem, to faktycznie Twoja teza jest prawdziwa.Przykładem mogą być bardzo często przytaczane Dzieci z Afryki.  > "(trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego.Rozumiem co chcesz przekazać, rzeczywiście, człowiek pogodny i pełen optymizmu(bez śmieci w głowie jak to wcześniej nazwałeś) jest z reguły człowiekiem szczęśliwym, masz całkowitą rację. Lecz prawdą jest też(tak mi się przynajmniej wydaje), że w życiu takiego człowieka nagle może zaistnieć sytuacja, która zamieni jego życie w nieszczęśliwe. Człowiek przez całe swoje życie uważa, że jest szczęśliwy, a tu nagle bęc, koniec szczęścia. No i na odwrót. > Bycie głodnym dla mnie nie równa się bycie nieszczęśliwym. Bycie głodnym to po prostu... bycie głodnym. Chyba że w głowie zrobisz z tego problem .> Właśnie, chyba że ktoś zrobi z tego problem, a że człowiek jeść musi to prawdopodobnie zrobi z tego duży problem.  Znalazłem coś takiego - cztery rodzaje szczęścia według Władysława Tatarkiewicza: 1. szczęście jako "wybitnie dodatnie wydarzenia" - jak sama nazwa wskazuje są to jakieś wydarzenia, które pozytywnie płynęły na bieg życia jednostki powodując stan szczęścia. 2. szczęście jako "wybitnie dodatnie przeżycia" - tutaj zahaczamy o sferę przeżyć wewnętrznych jednostki, które mogą być wartościowane dodatnio i mają wpływ na bieg życia danej jednostki 3. szczęście jako "posiadanie największej miary dóbr dostępnej człowiekowi" - można tutaj wyróżnić dwa rodzaje dóbr; mianowicie dobra materialne, które podnoszą status życia jednostki, lub dobra psychiczne takie jak np.: cnota. 4. szczęście jako zadowolenie z życia - tutaj główną rolę odgrywa całościowy bilans szczęścia w życiu danej jednostki; jeśli jest on dodatni to można powiedzieć, że życie takiej jednostki było szczęśliwe Na pierwszy rzut oka wydają mi się sensowne.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Siodemeczka (161 punktów) | > >Jeżeli ktoś zaspokojenie głodu utożsamia ze szczęściem, to faktycznie Twoja teza jest prawdziwa.> Przykładem mogą być bardzo często przytaczane Dzieci z Afryki.  Nie wiem jak one to odbierają, nie znam ani jednego z nich. Jednak na swoim przykładzie wiem, iż można cierpieć fizycznie i zachować pogodę ducha. > >"(trwałe) zadowolenie z życia połączone z pogodą ducha i optymizmem; ocena własnego życia jako udanego, wartościowego, sensownego.> Rozumiem co chcesz przekazać, rzeczywiście, człowiek pogodny i pełen optymizmu(bez śmieci w głowie jak to wcześniej nazwałeś) jest z reguły człowiekiem szczęśliwym, masz całkowitą rację. Lecz prawdą jest też, że w życiu takiego człowieka nagle może zaistnieć sytuacja, która zamieni jego życie w nieszczęśliwe.Optymiści raczej cechują się tym, że spodziewają się lepszego. Nawet gdy jest źle. To taka mentalność gdzie w przyszłości nie widzi się czarnych scenariuszy. > Człowiek przez całe swoje życie uważa, że jest szczęśliwy, a tu nagle bęc, koniec szczęścia. No i na odwrót.Człowiek szczęśliwy przeżywa gamę emocji od smutku do euforii. Miewa załamania. Jednak wie, że to mija. A nieszczęście brzmi jak stan przewlekły którego źródłem są negatywne myśli. > >Bycie głodnym dla mnie nie równa się bycie nieszczęśliwym. Bycie głodnym to po prostu... bycie głodnym. Chyba że w głowie zrobisz z tego problem .> >> Właśnie, chyba że ktoś zrobi z tego problem, a że człowiek jeść musi to prawdopodobnie zrobi z tego duży problem.  Dla kogoś kto tworzy problemy to podejście, że można ich nie tworzyć brzmi egzotycznie. Jednak to jest możliwe. Wystarczy sie kierować prostą zasadą: Co mogę zrobić w tej chwili by rozwiązać problem? Jeśli nic to nie ma problemu. > Na pierwszy rzut oka wydają się sensowne. > Wszystkie cztery punkty były pisane z perspektywy osoby która jest zdania, iż szczęście to jest coś zależne od czynników zewnętrznych. Jednak to zrozumiałe. Na poczuciu niespełnienia, niekompletności oraz zagubieniu, zarabia się pieniądze. Szczęśliwy człowiek na prawdę nie potrzebuje dużo, więc jest słabym konsumentem. Ciężko nim też manipulować. Dlatego nikomu nie zależy by mówić ludziom, że są cudowni tacy jacy są. To się nie sprzeda. Druga sprawa to nikt tego szczęścia i spokoju ducha nie jest nam w stanie "dać", "nauczyć" czy "obiecać". Kto by znał patent zarabiał by tryliardy. Nasycił się pan kiedyś swoimi zdobytymi celami,wiedzą czy przedmiotami, by powiedzieć: "och w końcu jestem szczęśliwy, ale świat jest piękny". Czy może apetyt rósł w miarę jedzenia, a nowe problemy wyrastały jak po deszczu? Jeżeli pan jest szczęśliwy to proszę robić to dalej. Jeśli nie, to warto pomyśleć co jest tego powodem.
|
|
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Dla niektórych będzie to powrót do zdrowia, wybudowanie wymarzonego domu, duże zarobki, możliwość zdobywania wiedzy. Ale czy istnieje szczęście bez nieszczęścia? Jakim szczęściem będzie powrót do zdrowia dla osoby >zdrowej? Szczęście nie potrzebuje ani pozytywnych, ani negatywnych bodźców, jest ponadto. Przy powrocie do zdrowia czujemy wielką ulgę, ale co jeśli znowu zachorujemy? Ulga szybko się może zamienić w życie w ciągłym lęku. Nowy dom szybko powszednieje. Euforia mija i przychodzi pustka, która każe wyznaczać nowe cele. Wielu żyje w takim wiecznym kieracie, który sobie sami zbudowali. Jeśli taki coś straci, cofnie się choć o krok, to nieszczęście wielkie, chociaż sam ma więcej niż wszyscy wokoło.
Szczęśliwy czerpie radość z byle czego i nie popada w ciemną rozpacz, jeśli coś wyjdzie nie tak. Przy czym szczęście to nie jest cielęca radość wynikająca z olewactwa, życia w obojętności na wszystko z jedyną filozofią "jakoś to będzie". Do szczęścia trzeba świadomości świata. Zespolenia ze światem w jedno, wsłuchiwanie się w jego rytm i myśli "kurde jakie to wszystko piękne". Jak świetnie, że żyję! Szczęśliwy może być też czasem smutny, zły, przygnębiony, ale zawsze świadomy i otwarty. Ale to jest moje prywatne odczucie, łatwo powiedzieć czym szczęście nie jest, trudniej czym jest.
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) | Wspaniałe odczucie i celnie opisane.
|
|
 | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) |
> Nowy dom szybko powszednieje. Euforia mija i przychodzi pustka, która każe wyznaczać nowe cele....żebyś ty choć trochę obca była......pomyślał sobie mąż o swojej żonie...
|
|
 | | Hejtibeats (210 punktów) | Moja odpowiedź nie wniesie nic nowego, po prostu przeczytałem jeszcze raz Twoją definicję szczęścia i jestem pełen podziwu. Wydrukuję i powieszę na ścianie. Pozdrawiam serdecznie finerbijk i zachęcam każdego do przeczytania tej wypowiedzi ponownie.
|
|
1 na 1 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Dla mnie uczucie szczęścia jest takim przelotnym wrażeniem jak np. deja vu. Natomiast wszystko o czym piszesz może wywołać poczucie zadowolenia, ale nie ma nic wspólnego z uczuciem szczęścia.
|
|
-3 na 3 | Hejtibeats (210 punktów) | W tym przypadku dla mnie odpowiedź jest prosta. Niektórzy ludzie naturalnie potrafią cieszyć się tym co mają, inny człowiek natomiast musi doświadczyć czegoś przeciwnego, aby powiedzieć "tak, nie doceniałem tego, wtedy byłem szczęśliwy". W kontekście religijnym, według Biblii człowiek posiadał dostęp do Boga, życia bez choroby, głodu i cierpienia, czy nie był w stanie pojąć co otrzymał dopóki nie doświadczył "zagrożenia życia" ? Każdego coś innego wydaje się, że uszczęśliwia, ale mądre powiedzenie "pieniądze szczęścia nie dają" nie wzięło się od tak. Jednak szukamy miłości, przyjaźni, ale ja wierzę, że ktoś mądrze dał nam doświadczyć błędów i cierpienia, aby mieć porównanie przed ostatecznym wyborem i wybrać świadomie jeszcze raz.
Życie w szczęściu nie byłoby szarą rzeczywistością, ale do tego potrzebne jest społeczeństwo w pełni świadome, doceniające warunki takiego życia.
Uczucie szczęścia dla mnie, to możliwość rozwijania się dalej, uczenia, bez tej przykrej myśli, że to wszystko stracę i to wszystko się skończy. Ponieważ ateiści mnie nie przekonali teorią powstawania świadomości w mózgu i wiążącym się z tą nieuzasadnioną historią niebytu sił wyższych, kwestię przyszłości pozostawiłem Bogu.
|
|
| moniaisz (1 punktów) | Szczęście jako zaspokojona potrzeba. Czemu mówi się że szczęście jest chwilą? Bo jesteśmy istotami żywymi, więc zmieniamy się, potrzeba zaspokojona, po jakimś czasie musi być zaspokojona na nowo, zmiana bowiem wyklucza istnienie czegoś wiecznie. Potrzeby niższego rzędu (piramida Maslowa), muszą być zaspokojone niejako po to, żebyśmy mogli przeżyć i jak wiadomo ich zaspokojenie jest sprawą podstawową, stąd ich nazwa. Równocześnie stanowią rodzaj bramy, którą należy przekroczyć, by móc zaspokoić potrzeby wyższego rzędu. Te podstawowe, ponieważ musimy zaspokajać je na bieżąco, stają się dla nas czymś tak normalnym, że ich zaspokojenie przestaje być dla nas szczęściem, jest powiem zbyt powszednie a gdy coś staje się powszednie, przestaje być często zauważane, taki paradoks. Jednak dla człowieka pozbawionego dajmy na to przez dłuższy czas pożywienia, odczuwającego straszliwy głód, chwila ponownego do niego dostępu i zjedzenie choćby suchej kromki chleba jest skończonym szczęściem, to jest ta chwila szczęścia. Oczywiście, że musi najpierw pojawić się brak czegoś, by zaistniała potrzeba a ta krótka chwila, gdy potrzeba nasza, obojętnie, czego dotyczy, zostaje zaspokojona, jest szczęściem.
|
|
1 na 1 | Sugar Man (131 punktów) | Martin Seligman rozkłada poczucie szczęścia na 3 strefy: 1) życie przyjemne 2) życie satysfakcjonujące 3) życie sensowne
Pierwsze to możliwość dostarczania ciału i psychice prostych podstawowych i niepodstawowych przyjemności.
Drugie wiąże się z koncepcją PRZEPŁYWU, której nie będę tu szczegółowo omawiał. Głównie chodzi tu o to, że jak się rozwijamy lub osiągamy sukcesy i dostajemy informacje zwrotną to przy niższym natężeniu odczuwamy satysfakcje, a przy wyższym nawet stan uskrzydlenia, który może być podobny do stanu narkotycznego, ale ma charakter budujący. Ogólnie dużo by mówić...
Trzecie występuje, wtedy gdy mamy poczucie, gdy działamy dla wyższego celu, większego dobra (niż nasze własne), jakiejś wyższej ideii. Np. poświęcamy swój czas na pomoc innych i dostajemy za to psychiczną gratyfikacje w postaci dobrego samopoczucia i właśnie "poczucia sensu".
_____________________________
Inne ujęciem sprawy jest takie, że w procesie socjalizacji uczymy się bycia nieszczęśliwymi, poprzez pewne wkodowane w społeczeństwo mechanizmy. Nie musimy uczyć się szczęścia, musimy oduczyć się bycia nieszczęśliwymi. Taka teza jest przedstawiona między innymi w książce Wayne Dyer - "Pokochaj Siebie". Nie jestem pewny, ale z tego co się orientuje, to takie spojrzenie reprezentuje sobą również psychologia poznawczo-behawioralna.
___________________________
Potocznie rozumienie pojęć szczęście i nieszczęście przybiera znaczenie materialistyczne, jako ocena towarzyszącej człowiekowi sytuacji. Z drugie strony, rozpatruje się je również pod kątem psychicznym i duchowym, gdzie szczęście i nieszczęście funkcjonują jako subiektywna ocena człowieka, dotycząca swojego lub czyjegoś stanu w jakim się znajduje i zbioru przekonań o sobie.
_________________________
To zagadnienie jest głównym tematem zainteresowania filozofii i religii buddyjskiej. Celem jednostki ma być ustanie cierpienia. Mimo wysokiego stopnia abstrakcji jaki znajdziemy w tej filozofii, realizowanie nadrzędnego celu ma się odbywać na polu praktyki.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|