 |
Oglądanie sportu w telewizji Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 13-06-2014 17:47 | finerbijk (17282 punktów) | Oglądanie sportu w telewizji
15 na 15 | Baardzo dawno nie zakładałem wątku, bo jakoś tak jest, że to nowi uczestnicy zwykle zakładają wątki, bo starzy są już wywątkowani, ale założę.
Wczoraj ktoś pisze do mnie na GG i się pyta, czy oglądam mistrzostwa. - W czym? - No jak to w czym? W piłce nożnej w Brazylii! Wielkie zdziwienie, a ja nawet nie wiedziałem, że już się zaczęły. Oglądanie sportu w tv to dla mnie zajęcie równie ciekawe, jak obserwowanie koszenia trawnika. Stereotyp faceta to kanapa, telewizor, piwo i mecz. Czy naprawdę tak jest, czy tylko ja jestem nienormalny? Chce mi się sportu, biorę rower i pedałuję przez las z 30 km i już mam dosyć, albo poćwiczę w domu z hantlami. Ale oglądać w telewizji i przy tym odczuwać jakieś emocje, również wtedy kiedy grają całkiem obce drużyny, to dla mnie niepojęte jak teoria strun dla hydraulika. Czysta strata czasu, kiedy na agendzie jest 1000 książek i masa innych zajęć dla mnie nieporównywalnie ciekawszych albo pożyteczniejszych. Jak jest z tym u was? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
7 na 7 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Chce mi się sportu, biorę rower i pedałuję przez las z 30 km i już mam dosyć, albo poćwiczę w domu z> hantlami.A chcac pogadac z ludzmi idziesz na miasto a nie piszesz na jakims tam forum
|
|
 | 1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | > A chcac pogadac z ludzmi idziesz na miasto a nie piszesz na jakims tam forum  Jedno nie koliduje z drugim. Nie można raczej być cały czas na mieście ani cały czas na forum. No i na mieście cieżko się spotkać z setkami osób na raz.
|
|
|  | 2 na 2 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) |
> Jedno nie koliduje z drugim. Nie można raczej być cały czas na mieście ani cały czas na forum. No i na mieście cieżko się spotkać z setkami osób na raz.Tak samo jak ciezko jest zebrac 21 ludzi i zalatwic sobie stadion, zeby zagrac mecz  Ty dywagujesz o dupie maryni na forum a ktos inny ogladnie sobie bezemocyjnie mecz. Ja na przyklad ogladne wszystkie mecze aktualnych MS zupelnie sie nie podniecajac i nie identyfikujac z jakakolwiek druzyna. Po prostu mecz to dla mnie taka sama wartosciowa/niewartosciowa sprawa jak beletrystyka, wypicie piwa czy spozycie kaczki po chinsku - zwykle zycie
|
|
3 na 3 | Katsura (83 punktów) | > teoria strun dla hydraulikaNiekoniecznie na temat, ale ta metafora przypomniała mi jednego z amerykańskich fizyków badających czarne dziury który był hydraulikiem  Szczerze mówiąc, ma także gdzieś mistrzowstwa. Bardziej mnie interesują zamieszki w Brazylii. Spora część obywateli w tego kraju misrrzostw nie chce, uważa pieniądze wydane na stadiony za wyrzucone w błoto.
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) | > >teoria strun dla hydraulika> Niekoniecznie na temat, ale ta metafora przypomniała mi jednego z amerykańskich fizyków badających czarne dziury który był hydraulikiem  Hmmmm... a to nie dyskryminacja rasowa?
|
|
 | 1 na 1 | baszarteg (2319 punktów) | > to dla mnie niepojęte jak teoria strun dla hydraulika.> Niekoniecznie na temat, ale ta metafora przypomniała mi jednego z amerykańskich fizyków badających czarne dziury który był hydraulikiemWyszło paradnie z tym hydraulikiem bo tak chyba wyjść miało ?  postać i życiorys Leonarda Susskinda (uznawanego właśnie za jednego z twórców teorii strun ) znana jest dość powszechnie ,dlatego to chyba ze strony pana "finerbijka" ot taki dowcip
|
|
|  | | Katsura (83 punktów) |
> Wyszło paradnie z tym hydraulikiem bo tak chyba wyjść miało ? postać i życiorys Leonarda Susskinda (uznawanego właśnie za jednego z twórców teorii strun ) znana jest dość powszechnie ,dlatego to chyba ze strony pana "finerbijka" ot taki dowcip  > Mogłem napisać I see what you did there, ale za dużo i tak spędzam na zagranicznych forach
|
|
3 na 3 | Jacholek (5699 punktów) | >Jak jest z tym u was? To nie moja religia a ewentualnie interesują mnie zjawiska socjologiczne związane z tym (pseudo)wydarzeniem. Irytują mnie aspekty finansowe futbolu; afera z Katarem, mafijne manipulacje FIFA, skandaliczne zarobki kopaczy piłki itd. Owszem obejrzę tabele wyników końcowych, ot tak by nie być kompletnym ignorantem i to wszystko.
|
|
2 na 2 Ulderico (19376 punktów) (zablokowany) |
Dzisiaj, zupełnie przypadkowo, miałem okazję po dłuuuższej przerwie zobaczyć coś w telewizji. Co się nie zwrócę w stronę ekranu, to odruch wymiotny, a co w drugą stronę, to powrót dobrego samopoczucia. Dziwne?
"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
|
|
5 na 5 | Phanes (492 punktów) | Hmmm, ja w ogóle nie rozumiem idei oglądania sportu. Osobiście uważam, że sport jest od uprawiania go, a nie jałowego patrzenia, jak robią to inni. Dochodzi tu jeszcze element kibicowania komuś, ale to znowu jakoś mnie nie pociąga, gdyż nie czuję więzi z żadną drużyną. Być może gdybym bardziej się tym zainteresował, byłbym w stanie być za drużyną, której styl gry szczególnie by mi się podobał. W tej chwili jednak - to zupełnie nie moja bajka.
|
|
 | 7 na 7 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Hmmm, ja w ogóle nie rozumiem idei oglądania sportu. Osobiście uważam, że sport jest od uprawiania go, a nie jałowego patrzenia, jak robią to inni. Idei słuchania muzyki, czytania książek, oglądania obrazów i filmów też nie rozumiesz, bo uważasz, że trzeba samemu to robić?
|
|
|  | 3 na 3 | Phanes (492 punktów) | >Idei słuchania muzyki, czytania książek, oglądania obrazów i filmów też nie rozumiesz, bo uważasz, że trzeba samemu to robić? > Sztuka ma odbiorcę w swoich założeniach, jest to swoista "gra" pomiędzy twórcą a słuchaczem, czytelnikiem etc., w którym ma wywołać jakieś przeżycie estetyczne czy jakkolwiek to nazwiemy. Jest swego rodzaju komunikatem nakierowanym na osobę odbierającą.
Główny cel sportu wydaje się zaś spełniać właśnie w rywalizacji między osobami/drużynami, w sprawności fizycznej (czy jak w szachach - umysłowej), a postronny obserwator jest tu rzeczą całkowicie wtórną. Porównanie więc wydaje mi się niezbyt trafione, poza tym wydaje mi się, że wystarczająco wyraźnie zaznaczyłem, że jest to moja subiektywna opinia nie pretendująca do bycia żadną prawdą obiektywną. Dlatego też rozumiem, że możesz mieć zdanie całkowicie odmienne i zupełnie nic mi do tego.
|
|
| |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | >Główny cel sportu wydaje się zaś spełniać właśnie w rywalizacji między osobami/drużynami, w sprawności fizycznej (czy jak w szachach - umysłowej), a postronny obserwator jest tu rzeczą całkowicie wtórną.
Z zastrzeżeniem, że piłka nożna to nie sport tylko show biznes.
A nawet jeśliby uznać to za sport, to jakie znaczenie ma że jedne 11 facetów lepiej kopie okrągły przedmiot niż drugie?
|
|
7 na 7 | szarley (54913 punktów) | > Jak jest z tym u was?Skoro nikt powyżej się nie przyznaje... bywałem nawet na meczach finałowych o mistrzostwo świata (co prawda w hokeju, ale to ciekawszy sport) i przyznaję, że przez kilka dni nie mogłem głosu z siebie wydobyć. Widzieć na własne oczy finał 3:0 albo 2:1 i mistrzostwo!!! ... bezcenne Reszta niech nadal udaje, że odwraca głowę kiedy grają mecz
|
|
 | 6 na 6 | Anna Salman (16360 punktów) | > ... bywałem nawet na meczach finałowych o mistrzostwo świata (co prawda w hokeju, ale to ciekawszy sport) ...> Widzieć na własne oczy finał 3:0 albo 2:1 i mistrzostwo!!! ... bezcenneŁatwo ci mówić, bo Czesi są świetni w hokeju.  A u nas lansuje się piłkę nożną ... nawet naszą
|
|
|  | 4 na 4 | szarley (54913 punktów) | > >... bywałem nawet na meczach finałowych o mistrzostwo świata (co prawda w hokeju, ale to ciekawszy sport) ...> >Widzieć na własne oczy finał 3:0 albo 2:1 i mistrzostwo!!! ... bezcenne> Łatwo ci mówić, bo Czesi są świetni w hokeju.Ostatnio dali plamę, ale to nie jest najważniejsze. Atmosfera na trybunach to jest coś, co warto przeżyć, nie na żywo, to jest TV. > A u nas lansuje się piłkę nożną ... nawet nasząNiestety, to także "zasługa" polskiej telewizji, ministerstwa (a raczej kilku ministerstw) samorządów, szkół a nie bez winy są też sami rodzice. Tymczasem promocja sportu musi mieć jakiś poważniejszy cel niż tylko dawanie rozrywki gawiedzi. To temat na dłuuuugą rozmowę, a nie ma czasu, pewnie zaraz mecz  PS Wybierz się do Spodka na mecz siatkarzy, też wrócisz bez głosu
|
|
 | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | |
|
 | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> Reszta niech nadal udaje, że odwraca głowę kiedy grają meczNie odwracam, ale i nie oglądam. Za to od skoków narciarskich od 43 lat się nie odwracam
|
|
 | 1 na 1 | Christos (2696 punktów) |
> Reszta niech nadal udaje, że odwraca głowę kiedy grają mecz>  To tak jak ze słuchaniem disco polo. Nikt "nie słucha", znają wszyscy. Nie wypada, widno, tytanom intelektu przyznawać się do zażywania rozrywek gawiedzi. Nasuwa mi się z uporem na myśl "Sokrates tańczący" Tuwima. Osobiście, jeżdżę z córką na mecze siatkówki. W ubiegłym roku byliśmy na Memoriale H.Wagnera w Płocku, w tym roku jedziemy do Krakowa. Nie liczę oczywiście ligi.
No gods, no masters...I am who I am.
|
|
|  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | > To tak jak ze słuchaniem disco polo. Nikt "nie słucha", znają wszyscy. Nie wypada, widno, tytanom intelektu przyznawać się do zażywania rozrywek gawiedzi.Jacy wszyscy?
|
|
 | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | >Reszta niech nadal udaje, że odwraca głowę kiedy grają mecz
Dlaczego udaje? Zakładasz, że tym piłkarskim cyrkiem nie można się zwyczajnie nie emocjonować, podobnie jak oglądaniem kreskówek czy czytaniem rubryk towarzyskich w jakimś brukowcu?
|
|
|  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >>Reszta niech nadal udaje, że odwraca głowę kiedy grają mecz >Dlaczego udaje? >Zakładasz, że tym piłkarskim cyrkiem nie można się zwyczajnie nie emocjonować, podobnie jak oglądaniem kreskówek czy czytaniem rubryk towarzyskich w jakimś brukowcu? >
Oczywiście, że można się nie interesować piłką, ja to świetnie rozumiem, sam nie interesuję setką dyscyplin sportowych, setką wydarzeń kulturalnych setką wydarzeń politycznych i tysiącem rubryk towarzyskich. Przeczytaj wpisy starsze niż mój, większość okazuje brak zaintersowania, niemniej kilka milionów ludzi odpali telewizor kiedy w finale zagra Holandia z Brazylią
Nie uważam tych, którzy pójdą wtedy na spacer za lepszych (ani gorszych)
|
|
| |  | | bohandas (842 punktów) | > Oczywiście, że można się nie interesować piłką, ja to świetnie rozumiem, sam nie interesuję setką dyscyplin sportowych, setką wydarzeń kulturalnych setką wydarzeń politycznych i tysiącem rubryk towarzyskich.> Przeczytaj wpisy starsze niż mój, większość okazuje brak zaintersowania, niemniej kilka milionów ludzi odpali telewizor kiedy w finale zagra Holandia z BrazyliąWiększość na forum wykazuje brak zainteresowania, nie większość w ogóle - to jest różnica. BTW, nie odpowiedziałeś na pytanie: dlaczego Twoim zdaniem "reszta udaje, że odwarca głowę" kiedy grają jakiś mecz?
|
|
| | |  | 1 na 1 | szarley (54913 punktów) | > >Przeczytaj wpisy starsze niż mój, większość okazuje brak zaintersowania, niemniej kilka milionów ludzi odpali telewizor kiedy w finale zagra Holandia z Brazylią> Większość na forum wykazuje brak zainteresowania, nie większość w ogóle - to jest różnica.> BTW, nie odpowiedziałeś na pytanie: dlaczego Twoim zdaniem "reszta udaje, że odwarca głowę" kiedy grają jakiś mecz?  OK Ty nie udajesz, Ty naprawdę nie interesujesz się zawodami. Ty (jak wynika z odpowiedzi Christosowi) nie wiesz co to jest disco polo, zapewne też nigdy nie czytałeś kroniki towarzyskiej ani kryminalnej i nie oglądałeś ani jednego odcinka żadengo serialu... Może czujesz się lepszy. Byłem kiedyś świadkiem ciekawej dyskusji podczas której straszmnie krytytkowano poziom telewizyjnych seriali. Dyskutanci byli w swoich ocenach bardzo krytyczni , ale też bardzo komptentni Większość piszących przede mną w tym wątku okazuje brak zaintersowania, tymczasem mecz finałowy zobaczy kilka milionów ludzi.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | bohandas (842 punktów) | > OK Ty nie udajesz, Ty naprawdę nie interesujesz się zawodami. Ty (jak wynika z odpowiedzi Christosowi) nie wiesz co to jest disco polo, zapewne też nigdy nie czytałeś kroniki towarzyskiej ani kryminalnej i nie oglądałeś ani jednego odcinka żadengo serialu... Może czujesz się lepszy.Nie interesuje się zawodami i wisi mi kto wygra, przegra, kto siedzi na trybunach, jak i to kto przyszedł bez majtek na jakąś imprezę, nie interesuje mnie też kto kogo aktualnie byzka w świecie tzw. celebrytów. Kropka. Mylisz pojęcia - jedno wiedzieć co to disco polo, a drugie tego słuchać. Jak byłem mały to kreskówki oglądałem i co niby z tego ma wynikać? > Większość piszących przede mną w tym wątku okazuje brak zaintersowania, tymczasem mecz finałowy zobaczy kilka milionów ludzi.> O boże - większość na forum, to nie większość w ogóle.  Ilu tu łysych chdzących w dresach, nakładających szaliki nawet latem, drących się w tłumie innych spoconych facetów na jakimś stadionie, skandujących drętwe hasła, etc...? I przeżywających orgazm emocjonalny, bo ich idol kopnął piłkę?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | szarley (54913 punktów) | >Nie interesuje się zawodami i wisi mi kto wygra, przegra, kto siedzi na trybunach, jak i to kto przyszedł bez majtek na jakąś imprezę, nie interesuje mnie też kto kogo aktualnie byzka w świecie tzw. celebrytów. Kropka. No i czuj się lepszy
>Ilu tu łysych chdzących w dresach, nakładających szaliki nawet latem, drących się w tłumie innych spoconych facetów na jakimś stadionie, skandujących drętwe hasła, etc...?
No to naprawdę możesz czuć się lepszy od... swojego wyobrażenia.
Nie chodzę w dresie (a nawet gdyby to co?) Darłem się w tłumie, skandując drętwe hasła, ale nie zauważyłem żeby inni kibice byli spoceni. Obok krzyczała lepsza połowa mojego małżeństwa.
Do dziś mam szalik z meczu z Kanadą, byliśmy mistrzami świata!
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | bohandas (842 punktów) | >No i czuj się lepszy ... >No to naprawdę możesz czuć się lepszy od... swojego wyobrażenia. ...
Może Ci się w głowie to nie mieści, ale są ludzie, którzy nie muszą być/czuć się lepsi od innych. Nie maja takiej potrzeby, żeby ciągle się odnosić i porównywać z innymi.
|
|
| |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Przeczytaj wpisy starsze niż mój, większość okazuje brak zaintersowania, niemniej kilka milionów ludzi odpali telewizor kiedy w finale zagra Holandia z BrazyliąTaki finał jest niemożliwy ze względu na układ drabinki. eurosport.onet.pl/mundial-2014/cuptreeBrazylia to grupa "A", a Holandia "B". Wpadają na siebie w 1/8 albo w półfinale.
|
|
2 na 2 | farmer (22440 punktów) |
> Wielkie zdziwienie, a ja nawet nie wiedziałem, że już się zaczęły. Oglądanie sportu w tv to dla mnie> zajęcie równie ciekawe, jak obserwowanie koszenia trawnika.Zależy jaką ktoś ma kosiarkę... www.youtube.com/watch?v=u05JI4vQ128
|
|
4 na 4 | Inżynier Mamoń (454 punktów) | >Chce mi się sportu, biorę rower i pedałuję przez las z 30 km i już mam dosyć, albo poćwiczę w domu z hantlami.
Mam podobne zdanie. Ostatnio usłyszałem, jak jeden gość mówi do drugiego (oczywiście w obecności kobiety) coś w tym stylu: "teraz rozpoczynają się mistrzostwa świata, czyli święto wszystkich facetów".
"Święto wszystkich facetów" polegające na tym aby otworzyć piwo i usiąść na dwie godziny przed telewizorem... można się dowartościować i poczuć mężczyzną. Nie mam nic do futbolu, ale takie stereotypowe podejście mnie mierzi.
|
|
 | | bohandas (842 punktów) | > Mam podobne zdanie. Ostatnio usłyszałem, jak jeden gość mówi do drugiego (oczywiście w obecności kobiety) coś w tym stylu: "teraz rozpoczynają się mistrzostwa świata, czyli święto wszystkich facetów".Święto facetów oglądających i podniecających się innymi facetami w krótkich spodenkach biegającymi po trawniku za okrągłym przedmiotem.
|
|
5 na 5 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Chce mi się sportu, biorę rower i pedałuję przez las z 30 km i już mam dosyć, albo poćwiczę w domu z hantlami. Gdy mi zachce się poczytać książkę, to siadam i piszę, a gdy mam ochotę posłuchać muzyki, to siadam, komponuję i gram, a gdy mam ochotę obejrzeć film, to kręcę, a potem oglądam. Muszę zacząć chwalić się tym na forach, żeby ludzie wiedzieli, jaki jestem wyjątkowy.
|
|
12 na 12 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Oglądanie sportu w tv to dla mnie zajęcie równie ciekawe, jak obserwowanie koszenia trawnika.
Są tacy, co tak mają z czytaniem książek, słuchaniem muzyki, chodzeniem do teatru albo z gotowaniem itd. Nie wszyscy na wszystkim się znają, rozumieją, czują, lubią. Nie na wszystkich wszystko działa. To normalne. Ty tak masz z oglądaniem sportu. Ja tak mam na przykład z tańcem albo modą. Ale sport jest dla mnie fascynującą, wielopłaszczyznową i chyba, tak sądzę, ubogacającą przestrzenią. Mogę jeździć na rowerze, czy grać w tenisa albo w piłkę, ale nijak to się ma do geniuszu Contadora, Frooma czy Cavendisha, Murraya, Nadala czy Djokovića, Iniesty, Silvy czy Robbena. To dwie, zupełnie różne sprawy. Bo mogę napisać wiersz, ale Withmanem nie będę. Dmuchnąć w trąbkę też mogę, ale więcej wynoszę ze słuchania Milesa Davisa.
>Stereotyp faceta to kanapa, telewizor, piwo i mecz. Czy naprawdę tak jest, czy tylko ja jestem nienormalny?
Jak już napisałem, nie wszyscy na wszystkim się znają, czują, rozumieją, bo to niemożliwe.
>Chce mi się sportu, biorę rower i pedałuję przez las z 30 km i już mam dosyć, albo poćwiczę w domu z >hantlami. Ale oglądać w telewizji i przy tym odczuwać jakieś emocje, również wtedy kiedy grają >całkiem obce drużyny, to dla mnie niepojęte jak teoria strun dla hydraulika.
No fakt. To dla Ciebie niepojęte. Tak jak dla mnie taniec czy moda, a nawet samochody, i choć nie umiem przy tym odczuwać emocji i nie bardzo rozumiem te światy, to przynajmniej wiem, że inni mogą mieć inaczej, a nieświadomość i jakiś brak jest po mojej stronie.
>Czysta strata czasu, kiedy na agendzie jest 1000 książek i masa innych zajęć dla mnie nieporównywalnie ciekawszych albo >pożyteczniejszych.
Z oglądania sportu wyciągam czasami zdecydowanie więcej rzeczy, niż z niejednej książki i innych zajęć. To obserwacja ludzi, ich psychiki, mentalności, wytrwałości, odporności fizycznej, psychicznej, w warunkach stresu. Od sportowców poprzez sędziów do trenerów i różnorakich kibiców. Wyłapywanie niuansów wpływających na ich psychikę, zachowanie, odwracających bieg wydarzeń, umiejętność współpracy. Geniusz taktyczny, strategiczny, analityczny, czy zwyczajnie techniczny. Umiejętność wpływania na przeciwnika, czasami na sędziów, na publiczność, wpływania na jej zachowania i emocje. Umiejętność wychodzenia z sytuacji trudnych albo nieumiejętność tego. Umiejętność opanowania w kluczowych momentach albo nieumiejętność. Sama dramaturgia, przebieg zazwyczaj nieprzewidywalnego spektaklu. To zawsze nowa treść, nowe możliwości, nowe spostrzeżenia. Bo co człowiek, to inny świat, inne umiejętności, inne zachowania, inne reakcje. Co spektakl, to jakaś nowość. Cierpienie, dramat, klęska, triumf, szczęście, kunszt, mistrzostwo, idealnie poprowadzona strategia albo nieoczekiwany zwrot wydarzeń i nieprzewidywalność losu, jak w życiu, gdzie jest wiele zmiennych, których wpływu nie sposób przewidzieć. Coś jak koncert, sztuka teatralna, nowa książka. Ale nie do końca. A za tym wszystkim ciężka, codzienna praca, która doprowadza kogoś do wirtuozerii w swoim fachu. To po prostu jeszcze jedna płaszczyzna poznawania człowieka. I życia. To bardzo bogaty świat, nie tylko prostackie emocje, żądze i popędy, choć niektórym to zapewne wystarcza.
|
|
8 na 8 | Brzostowski (7067 punktów) | > Jak jest z tym u was?Można chodzić do opery i guzik z tego rozumieć, można skończyć studia i guzik się nauczyć, można nawet być profesorem i guzik rozumieć ze swojej dziedziny, można oglądać mecz i też guzik rozumieć, komentować bez sensu i pić piwo. Można. Dla mnie oglądanie dobrych meczów piłki nożnej bywa przeżyciem magicznym. Nie dlatego, że z piwem i czipsami, zapatrzony jak sroka w gnat całym jest w emocjach, tylko dlatego, iż potrafię dostrzec wirtuozerię i inteligencję ludzi grających w piłkę. W czasach małoletnich grałem półprofesjonalnie w piłkę, mam też wiedzę teoretyczną o piłce. Oglądam, aby podziwiać ludzi, ich umiejętności i inteligencję oraz dostać dawkę emocji. Przed chwilą skończył się mecz Hiszpania - Holandia (mecz aktualnych mistrzów świata z wicemistrzami). Mecz obfitował w genialne zagrania, niezwykłe inteligentne zachowania na boisku, po prostu były momenty genialne, bardzo często w wykonaniu piłkarzy, których nazwisk nie usłyszysz w komentarzach, nawet dziennikarzy. Tę genialność, wirtuozerię, inteligencję trzeba umieć dostrzec i po prostu być zainteresowanym danym tematem. Nie ma to nic wspólnego z piwem i czipsami i stereotypami o których piszesz. Akurat piłem wino. Mnie np w ogóle nie interesuje kubizm: www.google(*)&ved=0CCoQsAQ&biw=1600&bih=775Nic z tego obrzydlistwa bym nie powiesił w domu, a w dodatku uważam, że niektóre takie to i sam bym namalował. Zapewne nie rozumiem tych genialnych artystów, możliwe, moja żona twierdzi że rozumie i niestety jakieś "kwadraty" wiszą w domu. Trudno, za karę oglądała dziś mecz!
|
|
 | | farmer (22440 punktów) |
> Dla mnie oglądanie dobrych meczów piłki nożnej bywa przeżyciem magicznym.Też lubię tą magię  szczególnie u magików sędziów youtu.be/bybS0Yq64VE?t=1m20s
|
|
|  | | vifix (2315 punktów) | > Też lubię tą magię szczególnie u magików sędziówTo nie magia. To kasa pod stołem. Blatter ma w tym doświadczenie.
|
|
| |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > >Też lubię tą magię szczególnie u magików sędziów> To nie magia. To kasa pod stołem. Blatter ma w tym doświadczenie.Niestety to nie tylko piłka. Doping, kupowanie wyników, polecenia zespołowe dla zawodników to chyba dotyka wszelkie dyscypliny. Tak poza tematem albo i w. Dużo artystów coś brało bierze tworząc swoje dzieła. Taki Jim Morrison tworzył chyba tylko na wiecznej bombie . Nie mówi się jednak nie słucham "ćpuna" czy nie czytam pijaka. ...Autor "Spisu cudzołożnic" nigdy nie ukrywał, że najlepiej pisze mu się po pijaku. Witkacy też nie był "święty". Oczywiście Ci artyści nie rywalizowali między sobą nie mniej dla uzyskania swojej formy potrzebowali wspomagaczy tak jak sportowcy którzy chcą uzyskać dobry wynik. Sportowcy mają tę przewagę że mogą trenować swoje ciało. Patrząc jednak na końcowy wynik pracy artysty nawet jak dowiemy się że był po wpływem nie negujemy jego osiągnięcia.
|
|
| | |  | | vifix (2315 punktów) | >Niestety to nie tylko piłka. Doping, kupowanie wyników, polecenia zespołowe dla zawodników to chyba dotyka wszelkie dyscypliny.
Nie wiem, nie śledzę innych dyscyplin w takim zakresie by merytorycznie się do tego odnieść, ale w innych dyscyplinach to przynajmniej dba się o transparentność na szczeblu ogólnych zasad (powtórki wideo w hokeju, tenisie, czy siatkówce). W piłce nożnej, po mistrzostwach świata w korei i japonii tacy ludzie jak Blatter i podobni powinni już dawno siedzieć.
>Dużo artystów coś brało bierze tworząc swoje dzieła. Taki Jim Morrison tworzył chyba tylko na wiecznej bombie . Nie mówi się jednak nie słucham "ćpuna" czy nie czytam pijaka.
Z jednej strony masz rację, ale sport kojarzony jest ze sportem i zdrowym życiem, a te elementy w żaden sposób nie da się powiązać z używkami. Natomiast z drugiej strony dzisiejszy sport to różne eksperymentalne sposoby leczenia (milanLAB), komputerowe mierzenie wydajności, eksploatowanie zawodników do granic możliwości (kilku już zmarło na serce), desygnowanie do gry nie do końca zdrowych zawodników itd.
>Sportowcy mają tę przewagę że mogą trenować swoje ciało.
A artyści nie mogą?
|
|
| | | |  | | farmer (22440 punktów) | > >Niestety to nie tylko piłka. Doping, kupowanie wyników, polecenia zespołowe dla zawodników to chyba dotyka wszelkie dyscypliny.> Nie wiem, nie śledzę innych dyscyplin w takim zakresie by merytorycznie się do tego odnieść, ale w innych dyscyplinach to przynajmniej dba się o transparentność na szczeblu ogólnych zasad (powtórki wideo w hokeju, tenisie, czy siatkówce). W piłce nożnej, po mistrzostwach świata w korei i japonii tacy ludzie jak Blatter i podobni powinni już dawno siedzieć.Racja > >Dużo artystów coś brało bierze tworząc swoje dzieła. Taki Jim Morrison tworzył chyba tylko na wiecznej bombie . Nie mówi się jednak nie słucham "ćpuna" czy nie czytam pijaka.> Z jednej strony masz rację, ale sport kojarzony jest ze sportem i zdrowym życiem, a te elementy w żaden sposób nie da się powiązać z używkami.To fakt. Bardziej chciałem ująć to w kwestii uzyskania określonego efektu którego nie da się uzyskać w sposób naturalny. Czyli bez wprowadzenia do organizmu "obcych" substancji mózg nie jest w stanie sam wyzwolić dodatkowej energii do mięśni czy "przeprogramować" mózg. > >Sportowcy mają tę przewagę że mogą trenować swoje ciało.> A artyści nie mogą?Owszem, tyle że łatwiej zrobić z kogoś sportowca niż artystę. Dość ciekawy przykład artysty youtu.be/JC8fA0Kv3yI?t=1s
|
|
 | 1 na 1 | sztejkat (4743 punktów) | >(...)dlatego, iż potrafię dostrzec wirtuozerię i inteligencję ludzi grających w piłkę.(...)
Otóż to. Ja osobiście w sporcie tego dostrzec nie potrafię. Z doświadczenia wiem jednak, że nawet patrzenie jak schnie farba na ścianie może być pasjonujące pod warunkiem, że uwaga obserwatora zostanie odpowiednio pokierowana.
Dla mnie mecz piłki nożnej to zjawisko chaotyczne, pozbawione planu i zupełnie niezrozumiałe. Nie pobudzające ani serca, ani rozumu. Zatem absolutne zero fascynacji.
Czyżby zatem do fascynacji niezbędne było zrozumienie? Jak pod tym względem oceniasz pracę komentatorów? Czy sposób przedstawienia meczu jest dość dobry, by pokazać to o czym piszesz laikom, by wzbudzić w nich zainteresowanie i zrozumienie dla tego o co w tym wszystkim chodzi?
Pozdrawiam,
Tomasz Sztejka
|
|
5 na 5 | Scorp (5381 punktów) |
Oglądam, chociaż bez większego zaangażowania.
Piłka nożna, w ogóle gry zespołowe, to koncentrat wydarzeń i model ludzkiej współpracy. Znaleźć tam można wszystko i to w stopniu najwyższym: indywidualny wysiłek, dążenie, staranność, zaangażowanie, zamiar i jakość jego wykonania, ocenę sytuacji, przewidywanie (nadzwyczaj trudne) zachowania partnerów i przeciwników, taktykę zespołu i preferencje indywidualne. Można zobaczyć i ocenić jak szczęście jednym pomaga a drugim nie, można zaobserwować nieuczciwe zagrania i niecne zamiary, także wysiłek arbitra i jakość sędziowania. Można zaobserwować autentyczne (nie jak w teatrze) zachowania po najgłębszej radości i po porażce. Są też, czemu nie, zachowania teatralne, można je odróżniać od autentycznych. Wszystko to ujęte w precyzyjnie skodyfikowane zasady (uczciwość i sposób odnoszenia się do praw zasad to też jedna z ludzkich cech, którą na boisku można obserwować).
Gry zespołowe to wojna w miniaturze. Porównanie z pracą (koszeniem trawy) jest nietrafne.
>Chce mi się sportu, biorę rower i pedałuję przez las z 30 km i już mam dosyć, albo poćwiczę w domu z hantlami.
To tylko wysiłek, nie sport. Sport to rywalizacja.
> Ale oglądać w telewizji i przy tym odczuwać jakieś emocje, również wtedy kiedy grają >całkiem obce drużyny, to dla mnie niepojęte jak teoria strun dla hydraulika. Czysta strata czasu, kiedy na agendzie jest 1000 książek i masa innych zajęć dla mnie nieporównywalnie ciekawszych albo pożyteczniejszych.
A co znajdujesz w książkach (pomijając naukowe)? Opisy wydarzeń i refleksję nad nimi. Zdobądź się na refleksję nad życiem na gorąco, wysiłkiem drużynowym. Nad wydarzeniami obserwowanymi bezpośrednio, nieprzeżutymi i nieprzetrawionymi przez autora powieści.
>Jak jest z tym u was?
Oglądam. Nie za dużo. -
|
|
 | 2 na 2 | Jacholek (5699 punktów) | >Gry zespołowe to wojna w miniaturze. Porównanie z pracą (koszeniem trawy) jest nietrafne. Wojna nawet w sensie dosłownym (tak się juz zdarzyło) a co najmniej atawizm z okresu wojen plemiennych. Sympatyczne są też bardzo częste "dyskusje" pomiędzy fanami różnych zespołów, przypominające nieco dawne wojny religijne.
|
|
|  | | bohandas (842 punktów) | >Wojna nawet w sensie dosłownym (tak się juz zdarzyło) a co najmniej atawizm z okresu wojen plemiennych. Sympatyczne są też bardzo częste "dyskusje" pomiędzy fanami różnych zespołów, przypominające nieco dawne wojny religijne.
Mi się wydaje, że to jednak nie atawizm tylko paskudna natura homo sapiens. Skala wydarzeń jest bez znaczenia.
|
|
| vifix (2315 punktów) | >Stereotyp faceta to kanapa, telewizor, piwo i mecz. Czy naprawdę tak jest, czy tylko ja jestem nienormalny?
A jak myślisz skąd się wziął ten stereotyp? Ponieważ duża część facetów (jeśli nie większość) tak postępuje. Stereotypy nie biorą się z próżni. Czy jesteś nienormalny? Zależy jak na to spojrzeć.
>Ale oglądać w telewizji i przy tym odczuwać jakieś emocje, również wtedy kiedy grają całkiem obce drużyny, to dla mnie niepojęte jak teoria strun dla hydraulika.
Jeżeli jest to dla Ciebie niepojęte to radzę zapoznać się z takimi pojęciami jak więź. Gdy ma się do jakiegoś klubu silny emocjonalny stosunek to wspomniana więź jest również bardzo silna.
>Czysta strata czasu, kiedy na agendzie jest 1000 książek i masa innych zajęć dla mnie nieporównywalnie ciekawszych albo pożyteczniejszych.
Nie ma czegoś takiego jak obiektywna strata czasu. Strata czasu jest wtedy, gdy robi się coś czego się nie lubi/uważa za zbyteczne.
>Jak jest z tym u was?
Bardzo fajnie, wierzę w to, że Hiszpania po raz kolejny wygra, ale i tak czekam na sierpień i maraton z superpucharami mojego ukochanego Realu.
|
|
2 na 2 | DyktaFon (9281 punktów) |
> Jak jest z tym u was?Zasadniczo zgadzam się z poglądami założyciela wątku. Ale po przeczytaniu wszystkich wypowiedzi muszę też przyznać rację co niektórym z nich... że każdy ma swoje hobby i swoje "dziwne" upodobania  Np. że moim dziwnym upodobaniem jest nie oglądanie czyichś wyczynów sportowych - jeśli już bardzo chcę sportu, to mogę to samemu przeżyć  Przyznaję też rację tym, którzy twierdzą, że oni wolą siedzieć z pilotem przed ekranem. Każdy ma swoje upodobania i może wybierać wśród tysięcy zajęć coś, co po prostu lubi. Przy okazji gratuluję zwolennikom Holandii (choć nie bardzo wiem, czego gratuluję...) i wyrazy współczucia zwolennikom Hiszpanii (choć nie bardzo wiem, czego współczuję...)
|
|
| paganus (731 punktów) | >Jak jest z tym u was?
Wydaje mi się, że jest to zjawisko z tego samego, socjologicznego worka jak np. oglądanie igrzysk w Koloseum, przyglądanie się wykonywaniu wyroków śmierci na rynkach miast, obserwowanie "życia mieszkańców" w Wielkim Bracie itp. Tego typu obserwacje zaspokajają naszą naturalną potrzebę prymitywnego podglądactwa nasyconego emocjami.
Ja swoje poglądy mam, ale teraz czasy takie, że na wszelki wypadek się z nimi nie zgadzam.
|
|
1 na 1 | hamp (3461 punktów) | > Jak jest z tym u was?Nie lubię piłki nożnej - jest dla mnie ogólnie nudna, nawet gdy grają dobre zespoły, a żałosna, gdy grają polskie drużyny. Przepraszam wszystkich miłośników footballu, ale ten sport jest zdecydowanie przereklamowany i nie zasługuje na miano naszego sportu narodowego. Nie przy takim poziomie gry. Lubię oglądać zawody siatkówki, piłki ręcznej, hokeju - wszystkich sportów, gdzie zawodnicy muszą być twardzi, a nie przewracać się co chwilę i symulować kontuzje  W siatkówce odnosimy spore sukcesy, to mógłby być nasz sport narodowy... Lubię też oglądać eSporty - myślę, że w przyszłości będzie można oglądać mistrzostwa świata w różnych grach w telewizji
|
|
3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
>Jak jest z tym u was? Na razie wiem tylko tyle, że Hiszpania skandalicznie przegrała. Ale specjalnie mnie to nie obchodzi. Pewnie tak, jak Jacholek, obejrzę sobie końcowe tabele i na tym się skończy moje zainteresowanie.
|
|
1 na 1 | finerbijk (17282 punktów) | Dzięki za odpowiedzi, żeby była jasność: nie jestem zdania, że oglądanie piłki, to zajęcie niegodne, obciachowe, czy coś takiego, niech sobie każdy spędza czas jak mu przyjemnie, pisałem tylko o sobie. Jak byłem mały to pamiętam ojca, jak się emocjonował meczami w tv. Wstawał z fotela, kiedy piłka była przy bramce, przeklinał zawodników i sędziego, ku irrytacji matki a mojej radości. A to były czasy, kiedy piłka w Polsce była bogiem - przy ważniejszym meczu ulice pustoszały. Jakoś to mi się wydawało tak niedorzeczne, że zostało mi chyba do dzisiaj. Ale co kto lubi, to lubi. Znajoma, kobieta w średnim wieku, potrafi siedzieć godzinami nad wioską smerfów, taka gra sieciowa, gdzie hoduje pegazy, sadzi kapustę, a potem zbiera tę kapustę i jedzie na rynek, żeby sprzedać a za zarobione pieniądze kupić kolejnego pegaza  Do tego kupuje w tej grze różne rzeczy za realne pieniądze, nie przesadnie duże, ale zawsze. Na pytanie a do czego tu się strzela? Usłyszałem "do niczego"; coż widać takie gry też są. Dla mnie piłka to taka wioska smerfów, i nic więcej z tego nie wynika. Kibicom życzę przyjemnego oglądania.
|
|
 | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Spróbuję Ci jakąś namiastkę pokazać. > Jak byłem mały to pamiętam ojca, jak się emocjonował meczami w tv. Wstawał z fotela, kiedy piłka była przy bramce, przeklinał zawodników i sędziego, ku irrytacji matki a mojej radości. A to były czasy, kiedy piłka w Polsce była bogiem - przy ważniejszym meczu ulice pustoszały. Jakoś to mi się wydawało tak niedorzeczne, że zostało mi chyba do dzisiaj. Ja też pamiętam ojca od maleńkości w takich sytuacjach, tylko że to nie były tylko emocje, może dlatego, że był piłkarzem i to było dla niego coś więcej, niż tylko emocje. Mój wujek był prezesem Polonii Bytom i to w czasach, kiedy klub zdobywał mistrzostwo Polski, Puchar Ameryki. Intertoto, finał Pucharu Polski zdaje się też był. Starszy o 7 lat kuzyn znakomicie się na tym znający, też mi to pokazywał z czasem, pod różnymi kątami. Pierwsze, co pamiętam, to mecz z Anglią w 1973 w Chorzowie, później zaraz było magiczne Wembley. W 1975 byłem już na meczu przy 100 000 widzów w Chorzowie. Z Holandią. Chyba największy mecz reprezentacji Polski poza mistrzostwami. To są rzeczy, których się nie zapomina, dla urodzonych zbyt późno nie do pojęcia, bo tych szczytowych doznań żaden inny sport nie jest w stanie chyba oddać. Jakąś część na pewno, namiastkę. W każdym razie człowiek jest uniesiony i to trwa nieprzerwanie, dzień po dniu. To jest jednak tylko ta sfera emocji. A jest jeszcze cała reszta, która mi się pojawiła z czasem. Tylko, jak nie ma obok człowieka kogoś, kto by to pokazał, nauczył, wyćwiczył, umożliwił rozumieć i widzieć więcej, to będzie jak ze zwolennikiem melodyjnych piosenek, który nie znajduje nic albo kompletną nudę w muzyce poważnej, czy jazzie. Problem jest też taki, że oglądając mecze w TV polskiej, nie da się tego nauczyć dzięki komentatorom, bo z reguły oni sami niewiele więcej widzą, co najwyżej dzięki nielicznym ekspertom można coś usłyszeć, dostrzec, ale to za krótko i za mało, żeby się dobrze nauczyć, choćby nawet ktoś chciał. Poza tym warto też chodzić na stadion, bo ogarnia się całą perspektywę boiska i też widzi więcej. Ja mieszkam pięć minut od takiego miejsca i zawsze tam chodziłem, dzisiaj też, choć poziom dość żenujący, ale jest to chociaż Ekstraklapa. Musielibyśmy razem trochę meczów obejrzeć, żebyś się wciągnął, jak mój brat, który miał pecha, bo urodził się sporo lat później i już nikt tak nad nim nie popracował jak nade mną. Dopiero ja musiałem po latach. Że o szwagrze brata nie wspomnę, który w wieku 35 lat dopiero wpadł jak śliwka w kompot. Jego żona zresztą też. Piłka nożna, to może jednak zbyt rozległy temat, żeby go tutaj rozwijać. Ale jeżeli ktoś by chciał się wciągnąć w oglądanie sportu poprzez nabycie umiejętności dostrzegania czegoś więcej, to proponowałbym tenis na Eurosporcie zwłaszcza przy komentarzu Lecha Sidora, który czasami za dużo gada, ale za to bardzo dokładnie potrafi przekazać to, że to nie jest tylko przebijanie rakietą piłki nad siatką, tak jak piłka nożna, to nie tylko wbijanie piłki do bramki przeciwnika. No to niech będzie ten tenis. Tutaj mamy cały szereg sposobów uderzania piłki, portalaktywni.com/aktualnosci/rodzaje-uderzen/do tego dochodzi stosowanie rozmaitych rotacji w celu utrudnienia odbioru piłki przez przeciwnika, zagrywanych w zależności od własnych umiejętności, od umiejętności danego przeciwnika (każdy ma inne) który lepiej lub gorzej z tym czy innym zagraniem sobie radzi (każdy przeciwnik różnie). Od rozwoju sytuacji na korcie, od aktualnej formy fizycznej, od rodzaju nawierzchni nawet. Nie dość, że trzeba się tutaj wykazać znakomitymi umiejętnościami technicznymi i fantastycznym przygotowaniem fizycznym, to jeszcze dochodzą do tego predyspozycje mentalne, które odgrywają ogromną rolę. Odporność na stres w kluczowych momentach, gdzie wielu pada, a najlepsi grają wtedy najlepiej, czasami genialnie. Ułożenie taktyki pod danego przeciwnika poparte doświadczeniem poprzednich z nim spotkań, czy wyciągnięciem wniosków na podstawie jego gier z innym tenisistami. Umiejętne rozłożenie sił, znajomość własnego organizmu. Odpowiedź psychiki na wielogodzinny wysiłek, na radzenie sobie z nadzwyczajna dyspozycją przeciwnika, chwilami swojej słabości i jak najlepszym wykorzystywaniem tych u rywala. Do tego dochodzi cała masa czynników, które świadczą o nadzwyczajnych umiejętnościach, ale i fantastycznej inteligencji sportowca, od niezmiernie istotnej pracy nóg, umiejętności poruszania się po korcie w różnych kierunkach, wykorzystywania geometrii placu gry, "oszukiwania" przeciwnika, czyli sugerowania innego zagrania, niż chce się zgrać, i antycypacji z drugiej strony, umiejętności zastosowania odpowiedniej strategii, elastyczności, czyli zmiany taktyki w zależności od potrzeb do umiejętności zdominowania psychicznego, bo czasami jedną akcją, a nawet gestem (nawet niezbyt fair) można przechylić szalę na swoją korzyść. Nie wszystko tutaj napisałem, ale jak takie rzeczy się widzi i rozumie, to całość inaczej smakuje i nie sprowadza się to tylko do emocji. A co dyscyplina, to inna opowieść. Choć i mnie część z nich nie wciąga albo robi to słabo. A można oglądać tak dziwne rzeczy jak curling czy snooker, gdzie umiejętności techniczne, inteligencja, odporność, czy strategia odgrywają ogromna rolę. I oczywiście później trzeba wypracować w sobie umiar
|
|
|  | | DyktaFon (9281 punktów) |
> Nie wszystko tutaj napisałem, ale jak takie rzeczy się widzi i rozumie, to całość inaczej smakuje i nie sprowadza się to tylko do emocji. A co dyscyplina, to inna opowieść. Choć i mnie część z nich nie wciąga albo robi to słabo. A można oglądać tak dziwne rzeczy jak curling czy snooker, gdzie umiejętności techniczne, inteligencja, odporność, czy strategia odgrywają ogromna rolę. I oczywiście później trzeba wypracować w sobie umiar  Ja tam wolę obserwować u mnie w domu hydraulika: jak przycina rurki, nagwintowuje półcalową rurkę, jak nawija konopie, smaruje czymś i skręca razem... I potem, jak sprawdza, czy nie cieknie. Jeśli się wie, że gint może być lewy lub prawy, jeśli się wie, że przy używaniu teflonu nie można cofnąć zakręcania, jeśli się wie, ile należy nawinąć konopi i dlaczego stępić wcześniej gwint... to to jest interesujące  Ale o wiele bardziej lubię samemu złożyć tą instalację i sprawdzić, czy nie cieknie... A potem ile radości ze zwykłego odkręcenia kranu... że leci woda... Jeśli by się ktoś oburzał lub śmiał z powyższego, to proszę wziąć pod uwagę, że to jest tak samo interesujące, jak mistrzostwa świata w piłce nożnej, tylko o wiele bardziej przydatne w życiu.
|
|
| |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Jeśli by się ktoś oburzał lub śmiał z powyższego, to proszę wziąć pod uwagę, że to jest tak samo interesujące, jak mistrzostwa świata w piłce nożnej
Nie wiem, czy tak samo, mniej czy więcej, pewnie zależy jak dla kogo. Dla mnie jest to również ciekawe. Dwa tygodnie temu pomalowałem pokój, niby nic wielkiego, a satysfakcja była i nawet jeszcze jest. Zainteresowanie sportem tego nie wyklucza.
>tylko o wiele bardziej przydatne w życiu.
Przydatne w inny sposób. Czy bardziej, to nie wiem, trudno porównywać. Zainteresowanie sportem, czy to czynne, czy bierne, może się przydać. Pozostańmy przy samym oglądaniu, skoro są te mistrzostwa w telewizorze. Po pierwsze, zazwyczaj nie oglądamy tego sami. A więc służy to w rozwijaniu wspólnych zainteresowań, pogłębia więzi, rozwija relacje. Wymieniamy się spostrzeżeniami, obserwujemy własne reakcje, uczymy się siebie, również bycia ze sobą. Zawieramy znajomości, poszerzamy grono znajomych, choćby w pracy, uczymy się współpracować, choćby w kibicowaniu. Ja na przykład zaraz będę sprawdzał jak kto obstawiał mecz Szwajcarów, bo robimy to w każde mistrzostwa w stałej grupie (20 osób, w tym 6 kobiet, dałem 1:1 - wrrrr...). Inna płaszczyzna wartości i pożytku. Obserwacja ogromnej liczby ludzi, niezliczonych postaw, charakterów, osobowości, reakcji, losów. I wyciąganie z tego wniosków. Choćby z tego tenisa. Wiera Zwonariowa, która będąc w czołówce przez swój histeryczny charakter i niezwykłą kłótliwość traci wszystko, podobnie Jelena Janković, której teraz udaje się wrócić, bo zaczęła jako tako nad sobą panować. Z drugiej strony choćby Szarapowa, zawsze twarda, konsekwentna, zdyscyplinowana, nigdy nie poddająca się i nieulegająca emocjom. Zawsze nastawiona na swój cel. Sport uczy charakteru, wytrwałości, konsekwencji. Pokazuje, co się opłaca, a co nie. Obrazuje nam modele, które pozwalają w życiu osiągać cele i te, które to utrudniają albo uniemożliwiają. Taki tenis pokazuje nawet wpływ rodziców na dzieci, jak przeambicjonowany i pomylony ojciec może zniszczyć życie dziecku (Jelena Dokić) i jak można temu zapobiec, czyli odsuwając ojca na bok pomimo uczuć (siostry Williams). Pokazuje ewolucje charakterów w tą czy inną stronę. Zwyczajnie uczy. Inspiruje. Chyba jest więc pożyteczny. A przynajmniej bywa, jeżeli nie ogranicza się do piwa i najprostszych emocji, choć i tutaj wzmacniamy choćby te więzi z innymi, poprzez wspólne przeżywanie.
|
|
| nm123 (423 punktów) | Rozumiem o co ci chodzi. W sumie zgadzam się, że sport powinno się uprawiać bardziej samemu...No przynajmniej uważam tak wtedy, gdy sportowcy reklamują sport i gadają dlaczego to powinniśmy ich oglądać w tv ;D Kiedyś bardzo lubiłem piłkę nożną, a obecnie wole np hokej, ręczną, bo więcej się dzieje. Na sport włączam zresztą tylko czasami. Podobnie jak Jachołek sprawdzę sobie tabele wyników i zniesmaczę się wiadomością o nowych zarobkach np Lewandowskiego ;D. Nie lubię też tego do jakiej ranki urosły niektóre zawody sportowe. Ich znaczenie dla świata jest też według mnie przeceniane. Ogólnie jednak jeżeli komuś oglądanie sportu dostarcza rozrywki, to nie widzę nić złego i nie jest to takie głupie, bo nikt jeszcze całego życia nie spędził w 100% racjonalnie(przyjmując że niezbyt mądra, ale jednak rozrywka jest nieracjonalna). Chodzi raczej o umiar, aby nie stać się jednym z tych przesadnie podnieconych osobników.
|
|
| AdamC (94 punktów) |
> Jak jest z tym u was?Az cisnie mi sie na klawiature 'Ja nie jestem przeciwny pilce noznej, wręcz przeciwnie, nie mam nic na przeciwko, ale....' Skad ta niechec? 'To nie jest niechec, ja pilki po prostu nie lubie'  A powazniej, to jest naprawde wiele rzeczy, ktore ktos, gdzies, kiedys moze uznac za glupie. Sam wiele takich robie. Ale moje podejscie mozna skwitowac po angielsku: If something is stupid, but fun - then it's not that stupid... Kibicom zycze dobrej zabawy! A ja wytrzymam bez chodzenia do pubu przez ten czas
|
|
Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Jak jest z tym u was? Różnie, różniaście. Mecz może być całkiem dobrym tłem dla spotkania z przyjaciółmi, bez towarzystwa raczej nie oglądam, wolę inne rozrywki.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
| Jacek Przypadek (1069 punktów) | Prawdziwy facet sam uprawia jakiś sport jeżeli brakuje mu adrenaliny; a więc oglądanie meczów jest zajęciem niegodnym mężczyzny. Niestety, niestety. Ludziska gapią się na adrenalinę z ekranu, na seks z ekranu, na podróże z ekranu, jednocześnie kapcaniejąc z pilotem w ręku. A trzeba coś zdziałać, coś przeżyć naprawdę. Nie na ekranie.
|
|
 | 3 na 3 daddy (2737 punktów) (zablokowany) | >Prawdziwy facet sam uprawia jakiś sport jeżeli brakuje mu adrenaliny; a więc oglądanie meczów jest zajęciem niegodnym mężczyzny. Niestety, niestety. Ludziska gapią się na adrenalinę z ekranu, na seks z ekranu, na podróże z ekranu, jednocześnie kapcaniejąc z pilotem w ręku. A trzeba coś zdziałać, coś przeżyć naprawdę. Nie na ekranie.
Jedno drugie wyklucza wg Ciebie? Jesteś w błędzie.
|
|
 | 5 na 5 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Prawdziwy facet sam uprawia jakiś sport jeżeli brakuje mu adrenaliny; Cóż to takiego ten prawdziwy facet? >a więc oglądanie meczów jest zajęciem niegodnym mężczyzny. Bo ty tak powiedziałeś? Jak dla mnie niegodnym mężczyzny to jest bicie żony dla przykładu. W jaki sposób oglądanie meczu miałoby zaprzeczać męskości? >Ludziska gapią się na adrenalinę z ekranu, na seks z ekranu, na podróże z ekranu, jednocześnie kapcaniejąc z pilotem w ręku. Mają ochotę niech się gapią i kapcanieją. Ich życie. >A trzeba coś zdziałać, coś przeżyć naprawdę. Nie na ekranie. Nie trzeba. Niech sobie ludzie żyją jak im się podoba, nie robią coś bo ktoś autorytatywnie stwierdza, że prawdziwy mężczyzna powinien robić x a prawdziwa kobieta y.
The only good is knowledge and the only evil is ignorance.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|