Racjonalista - Strona głównaDo treści
Sprostowanie świadectwa religia

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
27-06-2014 16:28Tintin (33 punktów)Sprostowanie świadectwa religia
Ocena 2 na 2
Dzień dobry,

We wrześniu 2013 pisemnie wyraziłem sprzeciw na uczęszczanie dziecka na religię. Zgodę wyraziła matka. Pomimo braku mojej zgody i braku rozstrzygnięcia sądowego (sprawa nie została założona), szkoła wysyłała dziecko na lekcję religii.
Zostało wymienionych parę pism ze szkołą, gdzie podtrzymałem sprzeciw uczęszczania na religię. Szkoła mimo to zabiegała by dziecko chodziło (rozmowy dziecka z wychowawcą, psychologiem i dyrektorem szkoły oraz katechetką). Pod presją szkoły i matki dziecko wolało chodzić niż mieć pranie mózgu, pomimo, że nie wierzy w boga chrześcijańskiego i racjonalnie podchodzi do świata.
Dzisiaj odebrałem świadectwo i jest wpisana ocena z religii.
Moje pytania są następujące:
1. Czy wobec mojego sprzeciwu i posyłania przez szkołę dziecka na religię, mogę wystąpić do szkoły o sprostowanie świadectwa i usunięcie oceny z religii?
2. Jeśli tak, to jaka jest procedura?
3. Czy brak zaliczonej klasy, jeśli powtórzy się historia w przyszłym roku, to dziecko przechodzi do następnej klasy (chodzi z rówieśnikami na religię bez wpływu, że nie była klasyfikowana w poprzednim roku)?
Dla smaczku dodam, że rzecz wydarzyła się w milionowym mieście.
Tata
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

27-06-2014 16:40
 Ocena 11 na 13
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>We wrześniu 2013 pisemnie wyraziłem sprzeciw na uczęszczanie dziecka na religię. Zgodę wyraziła matka.
Gwarantuję Panu, że konflikt pomiędzy Wami zaszkodzi dziecku bardziej niż lekcje religii. Proponuję przestać protestować, tylko powiedzieć zgodnie z prawdą, iż ludzie mają różne poglądy na sprawy dotyczące religii, a Pan jest niewierzącym.
Nie warto też przy tym ustawiać dziecka przeciwko wierzącym i matce. Raczej pokazywać bogactwo świata, różnorodność kultur i religii. Przedstawiać ciekawość i otwartość na rzeczywistość jako wartość samą w sobie. Dziecko i tak wybierze poglądy tego rodzica, które dla niego będą bardziej przekonywujące.

Pozdrawiam.

@@@
.
diogenes (42753 punktów)
>We wrześniu 2013 pisemnie wyraziłem sprzeciw na uczęszczanie dziecka na religię.

Od uczęszczania na lekcje religii do infekcji religią droga daleka. Ważne jest nastawienie, z jakim dziecko uczestniczy w przedstawieniu. Jeśli pracujemy nad jego badawczą postawą wobec świata, w tym religii, nie widzę żadnego problemu. Trzeba dzieciakowi wytłumaczyć, o co chodzi. Po lekcji porozmawiać, zabrać na wycieczkę do cerkwii, synagogi, może buddyjskiej sangi lub meczetu. Poznanie uwalnia od emocji, kształtuje dystans do świata. Właśnie popijam wino, na którego etykiecie widnieje motto: Cats do not go for a walk to get somewehre but to explore. Chodzi o to, by pośród absurdów świata spadać, jak kot, na cztery łapy.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
22-07-2014 20:21 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>infekcji religią

Religia to nie choroba.
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Moje pytania są następujące:

Jeśli potrzebuje Pan porady prawnej, to na tym forum, jeśli się nie mylę, prawnikami są Panowie plodzien i Mariusz Agnosiewicz. I tylko ich wpisy mogą Panu pomóc w kwestii procedur i w podejmowaniu dalszych kroków.

Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu, a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego, który to w większości swoich postów pisze "Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a fundamentalistyczna fundamentalnie." i na tym zdaniu opiera swoje radosne tu z wierzących i religijnych zdolności umysłowe drwienie, a w tym wątku namawia Pana do ustąpienia w walce o dziecka na religię niechodzenie.

>Pod presją szkoły i matki dziecko wolało chodzić niż mieć pranie mózgu, pomimo, że nie wierzy w boga chrześcijańskiego i racjonalnie podchodzi do świata.

Pańskie dziecko "odpuściło". Jedni mogą uznać, że poszło na łatwiznę i wybrało święty spokój, inni, w tym ja, mogą uznać je za bardzo rozsądne.
Bo na idealizm w świecie realnym, Panie Tintin, można sobie pozwolić, gdy ma się miliardy.
W necie można idealistą być i bez nich.
To tak na marginesie i w kategorii wpisów, o których wspomniałam wcześniej.
   
27-06-2014 23:28 
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu, a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego, który to w większości swoich postów pisze "Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a fundamentalistyczna fundamentalnie." i na tym zdaniu opiera swoje radosne tu z wierzących i religijnych zdolności umysłowe drwienie, a w tym wątku namawia Pana do ustąpienia w walce o dziecka na religię niechodzenie.
Zdecydowanie polecam sprawy ważniejsze dla rozwoju intelektualnego: Raczej pokazywać bogactwo świata, różnorodność kultur i religii. Przedstawiać ciekawość i otwartość na rzeczywistość jako wartość samą w sobie. Dziecko i tak wybierze poglądy tego rodzica, które dla niego będą bardziej przekonywujące i myślę, iż "tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie trzeba".

Drwina z głupoty potwornie boli rożnych głupoli. Tak toby sobie mogli popieprzyć głupoty do woli, a tak Bogusławski sobie z ich wymądrzania się - zgodnie z linią portalu pokpiwa. Ironia i sarkazm. Jeśli oczekujesz, że pisząc o tych tematach będziemy śmiertelnie poważni, zawiedziesz się. Owszem, często nasz styl jest niezwykle poważny, książkowy lub naukowy, bez cienia uśmieszku na ustach. Jednakże jest to zmieszane z mniej pompatycznymi ujęciami. "Propagowanie racjonalizmu oznacza nie tylko suchy język naukowych monografii (mało zazwyczaj perswazyjnych czy prelekcji, czy też wreszcie jedynie wyrabianie logicznego myślenia w świadomości społecznej. Oznacza ono także sięgnięcie po oręż lekkości i humoru, ironii i drwiny, jako nader groźnych narzędzi do walki z przesądem, nonsensem i bzdurą. Oznacza więc sięgnięcie do świetnych wzorów oświeceniowych pamfletów, tak skutecznie i nieubłaganie, a przy tym wszystkim w tak lekkiej formie, tropiących relikty mentalności pierwotno-irracjonalnej we współczesnych im społeczeństwach" (Zygmunt Poniatowski). Sam Mistrz imię którego nosi Racjonalista, daje nam wytyczne, które ujął w credo Tadeusz Żeleński-Boy: "Igrać z najbardziej uświęconymi pojęciami, z najbardziej czcigodnymi uczuciami, próbować ich siły i szczerości, rozkładać je odczynnikiem śmiechu, prowokować obłudne oburzenia, demaskujące dyskusje, wpuszczać powietrze, ośmielać do myślenia, iżby pośród walących się bałwanów zostało to, co naprawdę jest szanowane - oto zadanie, które chciałbym spełniać wedle sił moich". Oczywiście argumenty nasze są jak najbardziej poważne i jak najmniej śmieszne. Tego jednak umysłom bystrym tłumaczyć nie potrzeba.

I tak - subtelna i kulturalna damo - może zamiast "oblewania ciepłym moczem" wypowiedzi innych forumowiczów, czy też "nudnego i do zerzygania jojczenia" w obronie swojego poziomu intelektualnego i kulturalnego, nareszcie sama by Pani coś mądrego tu napisała, gdyż jak na razie, to nic takiego oprócz szarogęsienia się nie daje się zauważyć, a pouczenia to niech Pani raczej sobie dla najbliższej rodziny zachowa.
www.racjon(*).php/s,622763/z,0/d,18#w624054
www.racjon(*).php/s,622763/z,0/d,19#w624096
www.racjon(*).php/z,0/d,20/s,622763#w624217

Miłego dnia.

@@@
.
27-06-2014 23:44 
 Ocena 4 na 4
Piękny Lolo (2082 punktów)
   
Kolejny wątek, który usiłuje Pan zagospodarować pod wklejanie linków do swych postów.
A Pan Tintin ma poważny problem.
Niech Pan żesz to uszanuje!
   
28-06-2014 09:35 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>A Pan Tintin ma poważny problem.
>Niech Pan żesz to uszanuje!
A kto dał tu Wielce Szanownej Pani prawo do pouczania innych?
Niechże Szanowna Pani w klawiaturę mnie całuje.

Miłego dnia.

@@@
.
Tintin (33 punktów)
>>Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu, a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego, który to w większości swoich postów pisze

Przykre jest to, że jest wielu ludzi, którzy chcą wejść w dyskusję nie wiedząc, co czynią, co mówią i jak bardzo śmiecą przestrzeń intelektualną.
Racjonalnie podchodząc do problemu proszę skupić się na problemie a nie na sobie, jakąkolwiek metodą: dedukcją, indukcją etc. Z chęcią przeczytam każdą sugestię mającą wartość a nie masę.
29-06-2014 14:23 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu, a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego, który to w większości swoich postów pisze "Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a fundamentalistyczna fundamentalnie." i na tym zdaniu opiera swoje radosne tu z wierzących i religijnych zdolności umysłowe drwienie, a w tym wątku namawia Pana do ustąpienia w walce o dziecka na religię niechodzenie.
>Przykre jest to, że jest wielu ludzi, którzy chcą wejść w dyskusję nie wiedząc, co czynią, co mówią i jak bardzo śmiecą przestrzeń intelektualną.
Całkowita zgoda. Autokrytycyzm jest najważniejszym.

>Racjonalnie podchodząc do problemu proszę skupić się na problemie a nie na sobie,
Zawsze tak czynię, ale do rozmowy potrzeba co najmniej dwojga ludzi rozumiejących się wzajemnie. Jakoś mam dziwne wrażenie, iż Pan skupił się na sobie oraz własnej wojnie z byłą partnerką, a nie na ważniejszym jednak tu dziecku. Zaś mnie - pomimo, iż to nie moje dziecko - to bardziej jednak dziecko interesuje i właśnie to w swoich postach podkreśliłem.

>Z chęcią przeczytam każdą sugestię mającą wartość a nie masę.
Przeczytać to jedno, a zrozumieć to drugie. Należy czytać ze zrozumieniem. Pan prawdopodobnie wszystko dobrze zrozumiał, ale mnie jakoś niezbyt się udało zrozumieć, co Pan tym swoim postem zechciał teraz wyrazić? Może warto własną wypowiedź i trzy razy przeczytać przed publikacją, aby nie zaśmiecać przestrzeni intelektualnej.

Miłego dnia.

@@@
.
30-06-2014 15:20 
 Ocena 1 na 1
Piękny Lolo (2082 punktów)
>Przykre jest to, że jest wielu ludzi, którzy chcą wejść w dyskusję nie wiedząc, co czynią, co mówią i jak bardzo śmiecą przestrzeń intelektualną.

Och, doprawdy??
Dałam Panu najlepszą radę: zapoznać się z opinią Panów plodzienia i Mariusza Agnosiewicza.

Reszta wpisów, od których, zgodnie z moimi przewidywaniami, na hasło religia się tu zaroiło, to rady nic autorów niekosztujących, a wynikających jakoby z ogromnej wiedzy o Pańskiej rodzinie i relacjach w niej panujących, no i ta pewność, że jak Pan zrobi tak, to będzie tak, a jak nie to nie.

I nikt tu Panu dobrej rady nie da, poza wspomnianymi przeze mnie prawnikami.
A w realu też prawnik.
   
28-06-2014 17:37 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Bo na idealizm w świecie realnym, Panie Tintin, można sobie pozwolić, gdy ma się miliardy.

Jeśli dobrze rozumiem lista najbogatszych ludzi byłaby jednocześnie listą idealistów?Dziwaczny pomysł wynoszenia na piedestał różnej maści skurwigroszów.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
30-06-2014 16:00 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Bo na idealizm w świecie realnym ... można sobie pozwolić, gdy ma się miliardy.
>>Jeśli dobrze rozumiem lista najbogatszych ludzi byłaby jednocześnie listą idealistów?

cytuję maila z poczty, bo w wątku się nie pojawił:

>>Ty ani dobrze, ani w ogóle nie rozumiesz tego, co napisałam.Fakt, że ktoś ma miliardy nie czyni z niego idealisty. Paniał diogenes?

>Logika pozwala pojąć samego siebie. A od tego trzeba zacząć.
>Ktoś, kto ma miliardy, może sobie pozwolić na idealizm w świecie realnym.
>X z listy najbogatszych ludzi ma miliardy, więc...itd.

Pewne kłopoty mamy tu z operatorem modalnym "może" (a więc nie musi): jeśli jednak żaden miliarder nie byłby idealistą, a tylko posiadanie miliarda to umozliwia, stąd wniosek, że twój "idealista" byłby terminem pustym.
O czym więc piszesz?

>Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu

Jeśli dobrze rozumiem, struga ciepłego moczu powinna dosięgnąć i twój wpis. Tyle logika.
01-07-2014 17:58 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>a w tym wątku namawia Pana do ustąpienia w walce o dziecka na religię niechodzenie.
Zaglądałem tu jakiś czas temu i wydaje mi się, że wcześniej osoby walczące o wolność od religii spotykały się z większym zrozumieniem i wsparciem. Nie wiem, co się tu porobiło.
Pewnie rzeczywiście nic się dziecku nie stanie, jak sobie pochodzi na religię (w sensie, że nie zostanie zindoktrynowane) I nie ma sensu kruszyć kopii o to. Z drugiej strony czy jest sens uczyć dzieciaka, że nic mu się nie stanie, jeśli będzie postępować wbrew sobie?

>Pańskie dziecko "odpuściło". Jedni mogą uznać, że poszło na łatwiznę i wybrało święty spokój, inni, w tym ja, mogą uznać je za bardzo rozsądne.
No właśnie. Na dwoje babka wróżyła.
Najlepiej byłoby spytać małą, dlaczego nie chce chodzić na religię i dlaczego zmieniła zdanie. Pogadać z nią, przeanalizować sytuację i niech się na coś zdecyduje.
Jeśli naprawdę nie chce chodzić, ma do tego prawo i powinna dostać wsparcie od ojca.
Żeby po jakimś czasie nie pisała na forach takich smutnych komentarzy jak ten:
>Bo na idealizm w świecie realnym, Panie Tintin, można sobie pozwolić, gdy ma się miliardy.

PS. Zarzuty, że autor wątku wykorzystuje dziecko do rozgrywek z matką dziecka - delikatnie mówiąc nieuzasadnione.
01-07-2014 19:59 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>a w tym wątku namawia Pana do ustąpienia w walce o dziecka na religię niechodzenie.
>Zaglądałem tu jakiś czas temu i wydaje mi się, że wcześniej osoby walczące o wolność od religii spotykały się z większym zrozumieniem i wsparciem. Nie wiem, co się tu porobiło.
Chyba nic. Po prostu racjonalizm wymaga argumentów. Hasło "chcę sprostowania świadectwa" jest tylko hasłem, nie zostało wystarczająco uzasadnione, a wrogość wobec matki dziecka i posługiwanie się dzieckiem w walce z nią wyłazi jak słoma z butów.

>PS. Zarzuty, że autor wątku wykorzystuje dziecko do rozgrywek z matką dziecka - delikatnie mówiąc nieuzasadnione.
Właśnie.... podejrzenie, że dziecko staje się narzędziem walkim a katecheza to tylko przykrywka

Tu nie chodzi o wolność od religii, tu chodzi o wolność dziecka od matki.
01-07-2014 21:10 
 Ocena 3 na 3
Episode_2 (3284 punktów)
>Chyba nic.
Widzę właśnie.

>Po prostu racjonalizm wymaga argumentów.
Argumenty byłyby potrzebne, gdyby chciał kogoś do czegoś przekonać, a nie tylko zapytać.

>Hasło "chcę sprostowania świadectwa" jest tylko hasłem,
Nie jest hasłem. Jest wyrażeniem woli. Hasłem byłoby "sprostowanie świadectwa jest ważną sprawą".
Chcieć chyba jeszcze wolno bez tłumaczenia się.

>Właśnie.... podejrzenie, że dziecko staje się narzędziem walki a katecheza to tylko przykrywka
Właśnie.... podejrzenie.
Podejrzenie to trochę za mało, żeby robić komuś wyrzuty, zwłaszcza jeśli zaprzecza i tłumaczy się.
Istotnie, toczy się walka, ale czy dziecko jest narzędziem, czy celem tej walki, to już kwestia nierozstrzygnięta.
Ja się zgadzam, że autor za bardzo się przejmuje tą religią, ale nie zarzucałbym mu złej woli.

>Tu nie chodzi o wolność od religii, tu chodzi o wolność dziecka od matki.
Skąd wiesz, o co chodzi Tintinowi? Z butów mu to wylazło?
Nawet jeśli chodzi o wolność od matki, to jeśli ojciec uważa, że matka źle wychowuje, to chyba ma prawo ingerować?
Jacek Głodzik (35558 punktów)
>> Skąd wiesz, o co chodzi Tintinowi? Z butów mu to wylazło?
> Nawet jeśli chodzi o wolność od matki, to jeśli ojciec uważa, że matka źle wychowuje, to chyba ma prawo ingerować?

Ingerować ma zawsze prawo. Choć ja tu akurat wątpię w długofalowość argumentów siły i prawa.
To się robi inaczej m.in. w czasie przyznanym na wspólne bycie z dzieckiem poprzez na ten przykład wesołą rozmowę, czy zabawę. I ważnie w niej, aby nie była wesoła (tudzież satysfakcjonująca) tylko dla ojca.
Pozdrawiam

Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
28-06-2014 10:22
 Ocena 12 na 12
Fizyk (17637 punktów)
> Zostało wymienionych parę pism ze szkołą, gdzie podtrzymałem sprzeciw uczęszczania na religię. Szkoła mimo to zabiegała by dziecko chodziło (rozmowy dziecka z wychowawcą, psychologiem i dyrektorem szkoły oraz katechetką). Pod presją szkoły i matki dziecko wolało chodzić niż mieć pranie mózgu, pomimo, że nie wierzy w boga chrześcijańskiego i racjonalnie podchodzi do świata.

Myślę, że zbytnio przejmujesz się absurdami tego świata. Polecałbym powiedzieć dziecku, że kościół to cyrk, katechetka szopkę odstawia, a dyrektora to bawi. Jak dziecko chce to niech chodzi na religię, ale powinno wiedzieć, że nie warto brać jej na serio.
28-06-2014 18:59 
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Myślę, że zbytnio przejmujesz się absurdami tego świata. Polecałbym powiedzieć dziecku, że kościół to cyrk, katechetka szopkę odstawia, a dyrektora to bawi. Jak dziecko chce to niech chodzi na religię, ale powinno wiedzieć, że nie warto brać jej na serio.
Mam zawodowe skrzywienie i uczyłem córkę opowieści biblijnych od małego, ale na religię - to była końcówka "socjalizmu" nie zapisałem. W drugiej klasie przychodzi do mnie i mówi: Tata na religię nie chodzę tylko ja i Darek, chciałabym chodzić. Oczywiście nie tylko się zgodziłem, ale poszedłem do taty Darka i on też się zgodził. Ksiądz katecheta był zdumiony wiedzą Ani i sam uznał, iż nikt z jego uczniów jej nie dorównuje. W trzecie klasie problem religii przestał być ważnym i stał się takim dopiero w pierwszej licealnej. 100% na religię się zapisało, ale maturę z religii już zdało tylko osiem osób. Córkę od małego uczyłem szacunku dla różnych ludzi, w przedszkolu zaprzyjaźniła się z głuchoniemą koleżanką tak, iż nauczyła się języka i stała się jej obrończynią. W szkole średniej zaprzyjaźniła się z córką znanego katolickiego poety. Znajomości te trwają po dzień dzisiejszy.

Później - gdy miałem taką możliwość - wprowadziłem nastoletnią córkę w środowisko Żydów warszawskich, co dało jej otwarcie na inną kulturę. Dziś jest dorosłą osobą zupełnie niewierzącą i indyferentną religijnie, ale ciekawą świata i otwartą na świat. Zupełnie nie dzielącą ludzi według wyznania, narodowości, koloru skóry, czy orientacji seksualnej.

Naprawdę, to czy nasze dzieci chodzą lub nie chodzą na religię ma zupełnie średnie znaczenie dla ich późniejszego światopoglądu, natomiast duże znaczenie mają postawy wobec świata obojga rodziców - choć zawsze jedno z nich będzie miało trochę większy autorytet. Trzeba młodych ludzi zachęcać do poznawania świata i poprzez książki i bezpośrednio, to zawsze procentuje.

Pozdrawiam.

@@@
.
ziemiojad (338 punktów)
Wydaje mi się, że w kwestii "poprawiania" świadectwa i ewentualnie wyjaśnienia podejścia szkoły do wyrażanego pisemnie przez Pana sprzeciwu na uczęszczanie dziecka na zajęcia z religii mogłoby odpowiedzieć kuratorium oświaty. Niemniej myślę, podobnie jak kilku innych dyskutantów, że więcej szkody niż pożytku może przynieść walka ze szkołą w tej sprawie. Samo chodzenie na religię nie wydaje się takie groźne w porównaniu z tym, że można niepotrzebnie negatywnie nastawić do dziecka nauczycieli i dyrekcję. Ja też "walczę" ze szkołą, w innego charakteru sprawie (moje dziecko było świadkiem stosowania przemocy ze strony nauczyciela wobec ucznia) i w tej chwili, na skutek według mnie zupełnie bezprawnych i wynikających ze złych intencji działań szkoły, nienawidzi mnie całe grono pedagogiczne i już chyba wszyscy rodzice uczniów z klasy mojej córki Ja tylko złożyłam oficjalnie, w sposób przewidziany przepisami skargę i oczekiwałam na wyjaśnienia, a oni zrobili ze mnie wariatkę i zboczeńca, przypisali mi działania w złej wierze i wiele innych negatywnych cech. Rozważam złożenie pozwu o zniesławienie, bo to wydaje się obecnie jedyną drogą do przywrócenia dobrego imienia, jednak wiem, że dziecku to wcale pomóc nie musi. Ale w mojej sprawie dziecko i tak jest "chronione", bo wszystko odbywa się niejako poza nim (staram się by jak najmniej wiedziało o postępowaniu), a nauczyciele koło niego skaczą, bo jednak się boją skarg, natomiast u Pana dziecko jest bezpośrednio zaangażowane w przepychanki i na pewno niepotrzebnie dokłada mu się sporą dawkę stresu.
Tintin (33 punktów)
>Wydaje mi się, że w kwestii "poprawiania" świadectwa i ewentualnie wyjaśnienia podejścia szkoły do wyrażanego pisemnie przez Pana sprzeciwu na uczęszczanie dziecka na ....

>
Dziekuję za ten wpis. Mój prawnik sugeruje sprawę sądową. Pytałem się w Kuratorium. Ich to nie interesuje. Będzie sprawa sądowa, to zajmą się tematem. Na skargi odpisują, że to sąd rodzinny powinien zająć stanowisko.
Z tym, że ja muszę wyrazić zgodę na chodzenie dziecka na religię. A nie wypisać dziecko z religii. Oni twierdzą inaczej. Absurd.
29-06-2014 14:34 
 Ocena 2 na 2
ziemiojad (338 punktów)
>Na skargi odpisują, że to sąd rodzinny powinien zająć stanowisko.<
Bardzo jestem ciekawa, jakie stanowisko przyjąłby sąd. Matka chce posyłać dziecko, ojciec nie chce, niepełnoletnie dziecko (wg Pana słów) też nie chce chodzić, a co na to zapewne katolicki sędzia? ;D

Uważam, że kuratorium mogłoby się wypowiedzieć w kwestii potraktowania przez szkołę zgody/niezgody rodziców na uczęszczanie na religię. Czyżby nie było takich wytycznych, że potrzebna jest zgoda obydwojga rodziców? A jeżeli nie ma rozstrzygnięcia sądu, to czy nie powinno się do czasu takiego rozstrzygnięcia nie posyłać dziecka na zajęcia? Chyba to kurator powinien wiedzieć; jakoś nie chce mi się wierzyć, że każdorazowo wątpliwości ma rozstrzygać sąd. A jeśli tak, to chyba tym bardziej wiadomo co należy robić do czasu takiego rozstrzygnięcia?
29-06-2014 16:10 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Uważam, że kuratorium mogłoby się wypowiedzieć w kwestii potraktowania przez szkołę zgody/niezgody rodziców na uczęszczanie na religię.
Może i mogłoby, gdyby chciało, ale nie chce. Polska praktyka jest taka, iż świeckość szkoły i nauczania w zakresie tylko obowiązujących wytycznych jest nagminnie naruszaną.

>Czyżby nie było takich wytycznych, że potrzebna jest zgoda obydwojga rodziców?
Nie wiem czy są, gdyż nie są to zbyt częste przypadki.

>A jeżeli nie ma rozstrzygnięcia sądu, to czy nie powinno się do czasu takiego rozstrzygnięcia nie posyłać dziecka na zajęcia?
A jeżeli jest się dyrektorem, który świecie wierzy, że nauczanie religii jest dla dobra dziecka? Lub tylko konformistą?

>Chyba to kurator powinien wiedzieć;
A skąd? Proszę popatrzeć na zestaw ministrów oświaty i najwyższej kadry kierowniczej "Wolnej Polski".
Sądzi Pani, że świeckość szkoły była ich preferencją?

>jakoś nie chce mi się wierzyć, że każdorazowo wątpliwości ma rozstrzygać sąd.
Sąd suwerenny, czy sąd obiektywny? Może warto popatrzeć na wyroki w sprawach światopoglądowych ostatniego ćwierćwiecza? Jeżeli skład sędziowski wierzy, iż religia jest dobra, a prawo nie jest tu jednoznaczne, to jaki będzie wyrok?

>A jeśli tak, to chyba tym bardziej wiadomo co należy robić do czasu takiego rozstrzygnięcia?
Jak to co? Walczyć z głupią babą (którą tak niedawno się kochało) i udowadniać racje swojej wiary - niewiary w Boga. Proszę zastanowić się jednak nad wyborem dziecka. Ta młoda osoba jednak samodzielnie już myśli i w określonej sytuacji chce chodzić na religię. (Pod presją szkoły i matki dziecko wolało chodzić niż mieć pranie mózgu, pomimo, że nie wierzy
w boga chrześcijańskiego i racjonalnie podchodzi do świata.)
Dla mnie miłość do mnie mojego dziecka jest znacznie ważniejszą od jego światopoglądu, a całe doświadczenie pedagogiczne uczy, że dzieci mocno biorą pod uwagę światopogląd swoich rodziców, ale każdy dorosły sam wybiera.

Pozdrawiam.

@@@
.
hamp (3461 punktów)
Według mnie, jeżeli dziecko będzie chciało w przyszłości usunąć ze swojego świadectwa oceny z religii, powinno powinno się o to starać samodzielnie po uzyskaniu pełnoletności - koniec końców to nie pan decyduje o jego przekonaniach.
Skoro dziecko nie wierzy, prawdopodobnie nic go na takich lekcjach religii do wiary nie przekona - są one skrajnie nudne, schematyczne, i nie wnoszą nic wartościowego.
Według mnie gra niewarta jest świeczki - na świadectwie i tak widnieje religia/etyka (przynajmniej jeszcze kilka lat temu tak było).
29-06-2014 13:38 
 Ocena 3 na 3
Tintin (33 punktów)
Nistety nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, która by pokryła zakres moich pytań.
Dla porządku: dziecko jest niewierzące i jest ZMUSZANE do uczęszczania i narażone na indoktrynację. Jej stanowisko jest jasne. Ona nie wierzy w boga i nie chce uczestniczyć w lekcjach. Jeśli nie uda mi się zakończyć tego prawnie, w przyszłym roku będzie powtórka. Nie wyrażę zgody, a dziecko i tak zostanie zmuszone do bycia "we wspólnocie boga".
Wychodzi na to, że nie mając innych środków prawnych muszę wystąpić do sądu rodzinnego o zbadanie sprawy. Jeśli sąd uzna moje racje, będę mógł wystąpić przeciwko szkole na drodze cywilnej.
Zastanawiałem się, czy sprostowanie świadectwa nie jest prostrzą sprawą. Wierzcie mi, że dziecko nie ma ochoty być kolejny raz badane przez psychologa. Także sama wizyta w sądzie nie jest miła.
I nie zgadzam się z twierdzeniem, że uczęszczanie na religię nie zostawia śladów w psychice osoby, która właśnie dojrzewa psychicznie. A rolą rodzica jest ochrona przed niewłaściwym wpływem otoczenia. Tym bardziej, że dziecko woli przebywać w bibliotece, skąd "na siłe" jest zabierana na lekcje.
Wychowanie dziecka powinno być w zgodzie z jego sumieniem. A nie wiarą jego rodziców.
29-06-2014 16:58 
 Ocena 2 na 2
hamp (3461 punktów)
>Wychowanie dziecka powinno być w zgodzie z jego sumieniem. A nie wiarą jego rodziców.
No właśnie, może należy się powołać na nieuszanowanie wolności sumienia dziecka? Tak czy inaczej sprawa chyba będzie musiał wylądować w sądzie...
Tintin (33 punktów)
>Według mnie, jeżeli dziecko będzie chciało w przyszłości usunąć ze swojego świadectwa oceny z religii, powinno powinno się o to starać samodzielnie po uzyskaniu pełnoletności - koniec końców to nie pan decyduje o jego przekonaniach.
>

Jeśli nie rodzić decyduje o kształceniu, to może oddajmy wogóle dzieci państwu albo kościołowi?
A o kształceniu tutaj mówimy nie o poglądach
30-06-2014 07:55 
 Ocena 4 na 4
szarley (54906 punktów)
>Jeśli nie rodzić decyduje o kształceniu, to może oddajmy wogóle dzieci państwu albo kościołowi?

A nie decyduje?
Napisałeś:
Cytat:
Zgodę wyraziła matka


Nie do końca rozumiem, o co Ci chodzi, czy o sprostowanie świadectwa, czy też o nieuczestniczenie dziecka w katechezie. Jeśli uczestniczy, ocena na świadectwie jest tylko tego konsekwencją. Pytanie powinno brzmieć " czy Twoje dziecko (nie piszesz czy sześcio- czy szesnastoletnie) powinno być na katechezie

Może należało przed spłodzeniem potomstwa dogadać się co do przyszłego religijnego/niereligijnego wychowania?Moja babcia była gorliwą katoliczką, dziadek przedwojennym komunistą. Jakoś sobie radzili z bezkonfliktowym wychowaniem licznego potomstwa. Sam pochodzę z mieszanej wyznaniowo i wielodzietnej rodziny...

Chyba nie bez znaczenia jest też to o czym nie piszesz (masz prawo do tajemnicy) Czy mieszkacie razem, czy wspólnie wychowujecie dziecko? Jeśli tak, to sprawa sądowa o katechezę, z dużym prawdopodobieństwem będzie końcem waszego związku. Jeśli dziecko mieszka/zostanie z matką, ma/będzie miała o wiele większy wpływ na wychowanie dziecka niż Ty. Jeśli jesteś "tatusiem z doskoku" to nie chciałbym być w skórze dziecka, którego tatuś przyjeżdża raz na dwa tygodnie i ... .

Czytając Twoje wpisy wnioskuję, że nawet usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu.
Salomon nakazał przeciąć dziecko na pół... Chcesz swoją połówkę?
30-06-2014 08:30 
 Ocena 2 na 2
Tintin (33 punktów)

Może należało przed spłodzeniem potomstwa dogadać się co do przyszłego religijnego/niereligijnego wychowania? Moja babcia była gorliwą katoliczką, dziadek przedwojennym komunistą. Jakoś sobie radzili z bezkonfliktowym wychowaniem licznego potomstwa. Sam pochodzę z mieszanej wyznaniowo i wielodzietnej rodziny...

Umowa przed ślubem była, że dzieci będą miały możliwość uczęszczania do momentu komunii. Nie sprzeciwiałem się. Potem miały zadecydować w porozumieniu z nami. Dziecko 11 letnie jasno wyraziło niechęć do dalszej nauki. Pod wpływem swojej matki była żona złamała kowenanty. Babcia stała się jakimś cudem po całym swoim biernym życiu gorliwą katoliczką na stare lata. A mama, no cóż. Wpływowa jest.

Jeśli jesteś "tatusiem z doskoku" to nie chciałbym być w skórze dziecka, którego tatuś przyjeżdża raz na dwa tygodnie i ... .

Mam bardzo dobry kontakt z dziećmi. Aktywnie uczestniczę w ich życiu. Niestety, to inny wątek, otrzymanie opieki nad dziećmi przez ojca graniczy z cudem w polskim sądownictwem. Starsze dziecko wprost deklaruje chęć mieszkania ze mną i czeka, aż będzie mogło wypowiedzieć się w sądzie. Sądy i RODK są głuche na wnioski dziecka o ile nie skończy lat 12. Nawet choroba psychiczna matki nie przeszkadza, by sprawowała opiekę nad dziećmi. Sąd zareaguje dopiero, gdy stanie się nieszczęście. W sumie to się już raz stało. Lecz sąd zamiast racjonalnie podejść do tego tematu, to na sali sądowej zaczął ją usprawiedliwiać. Bowiem normalnym jest, że matka zostawia dziecko z gorączką i idzie na całonocną imprezę. Sąd powiedział cytuję: "przecież po trudach wychowania dzieci (notabene nie pracuje) należy się jej trochę odpoczynku". Dobrze, że zadzwoniła córka koło północy, że wymiotuje. Na pogotowiu zdiagnozowali zapalenie płuc.
Najgorsza matka jest lepsza niż najlepszy ojciec. Taki automatyzm w naszym Państwie. Statystyki mówią o 4% ojców z przyznaną opieką.

>Czytając Twoje wpisy wnioskuję, że nawet usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu.

Rozwiązałoby problem dziecka. Ja staram się ją wspierać w tym wyborze. To rozważna nastolatka. Nawet jeśli mama wpaja jej zasadę, że nie ważne są jej wybory, bo jest dzieckiem i nie ma prawa głosu. Tym bardziej, że we wrześniu się to powtórzy. 3 rok z rzędu.
30-06-2014 09:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
Proponuję, abyś przyjrzał się technicznej stronie forum i znakował moje wypowiedzi jako moje

>>Jeśli jesteś "tatusiem z doskoku" to nie chciałbym być w skórze dziecka, którego tatuś przyjeżdża raz na dwa tygodnie i ... .
>Mam bardzo dobry kontakt z dziećmi. Aktywnie uczestniczę w ich życiu. Niestety, to inny wątek, otrzymanie opieki nad dziećmi przez ojca graniczy z cudem w polskim sądownictwem. Starsze dziecko wprost deklaruje chęć mieszkania ze mną i czeka, aż będzie mogło wypowiedzieć się w sądzie.
Czyli, jak rozumiem, nie mieszkasz z dziećmi, ale chcesz mieć większy wpływ na ich wychowanie, niż mieszkająca z nimi matka. Nawet jeśli sąd zakaże dziecku udziału w katechezie, matka będzie miała możliwości religijnego wychowania.

>Sądy i RODK są głuche na wnioski dziecka o ile nie skończy lat 12. Nawet choroba psychiczna matki nie przeszkadza, by sprawowała opiekę nad dziećmi. (....) Na pogotowiu zdiagnozowali zapalenie płuc.

Nie wiem czy piszesz o swojej sytuacji czy o doniesieniach prasowych.

>>Czytając Twoje wpisy wnioskuję, że nawet usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu.
>Rozwiązałoby problem dziecka. Ja staram się ją wspierać w tym wyborze. To rozważna nastolatka. Nawet jeśli mama wpaja jej zasadę, że nie ważne są jej wybory, bo jest dzieckiem i nie ma prawa głosu. Tym bardziej, że we wrześniu się to powtórzy. 3 rok z rzędu.

Usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu. Katecheza (oby!) odbywałaby w katechetycznych salkach.
Chyba,że Twoim problemem nie jest udział dziecka w katechezie a jedynie fakt oceny na świadectwie... ale to byłoby głupie.

Powtórzę paytanie : którą połówkę dziecka chcesz?
30-06-2014 10:44 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu. Katecheza (oby!) odbywałaby w katechetycznych salkach.
Co jednak dla wielu dzieci, może i dziecka autora wątku, oznaczałoby wolność od katechezy.
30-06-2014 11:01 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>Usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu. Katecheza (oby!) odbywałaby w katechetycznych salkach.
>Co jednak dla wielu dzieci, może i dziecka autora wątku, oznaczałoby wolność od katechezy.

Nie ma znaczenia, czy katecheza będzie w szkole czy poza szkołą, decyzja o udziale dziecka w katechezie zawsze będzie zależeć od rodziców. Jeśli w salkowej katechezie będzie brało udział mniej uczniów niż w szkolnej to dlatego, że tak rodzice postanowią.
W przypadku autora wątku, w szkole jest konflikt między opinią matki (która ma zasądzoną opiekę nad dzieckiem) i ojca (który z dziećmi nie mieszka). Nawet niereligijny sąd przyzna w takim konflikcie rację tej stronie, która ponosi większy wysiłek wychowywania dziecka.

Najbardziej współczuję dziecku nie religijnego czy antyreligijnego wychowania, ale bycia przedmiotem sporu między rodzicami. Żadne państwo, żadna parafia czy kahał nie obronią dziecka obrywającego odłamkami rodzicielskiej kłótni.
30-06-2014 11:11 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Najbardziej współczuję dziecku nie religijnego czy antyreligijnego wychowania, ale bycia przedmiotem sporu między rodzicami. Żadne państwo, żadna parafia czy kahał nie obronią dziecka obrywającego odłamkami rodzicielskiej kłótni.
Ostrożnie z takimi poglądami. Ja otrzymałem taką ripostę:
"Jeśli potrzebuje Pan porady prawnej, to na tym forum, jeśli się nie mylę, prawnikami są Panowie plodzien i Mariusz Agnosiewicz. I tylko ich wpisy mogą Panu pomóc w kwestii procedur i w podejmowaniu dalszych kroków.

Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu, a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego, który to w większości swoich postów pisze "Każda wiara ogranicza nas intelektualnie, a fundamentalistyczna fundamentalnie." i na tym zdaniu opiera swoje radosne tu z wierzących i religijnych zdolności umysłowe drwienie, a w tym wątku namawia Pana do ustąpienia w walce o dziecka na religię niechodzenie."


Pozdrawiam.

@@@
.
30-06-2014 11:34 
 Ocena 3 na 3
szarley (54906 punktów)
>.
>>Najbardziej współczuję dziecku nie religijnego czy antyreligijnego wychowania, ale bycia przedmiotem sporu między rodzicami. Żadne państwo, żadna parafia czy kahał nie obronią dziecka obrywającego odłamkami rodzicielskiej kłótni.
>Ostrożnie z takimi poglądami. Ja otrzymałem taką ripostę:
>Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu, a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego

Przypuszczam, że mój wpis, bez niczyjej podpowiedzi, autor wątku zleje strugą ciepłego moczu, ponieważ raczej spodziewał się dostarczenia sojuszniczej artylerii na pole walki, niż krytyki swoich poglądów. Mnie zaś nie podoba się ojciec grający dzieckiem przeciw matce. Jeśli nie katecheza będzie tematem sporu, to uprawiany sport, dodatkowy kurs językowy, miejsce wyjazdu na wakacje lub wybór lekarza. A dziecko ma przed sobą 80 lat traumy i coraz mniejsze szanse na własny udany związek.

Pozdrawiam
30-06-2014 12:09 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>autor wątku raczej spodziewał się dostarczenia sojuszniczej artylerii na pole walki, niż krytyki swoich poglądów.
Takie i ja mam wrażenie, choć autor bardzo mało napisał o faktach i możemy tylko spekulować sobie na podstawie tego
co wiemy konkretnie oraz ogólnie o pewnych prawidłowościach. Ponieważ tu możemy sobie pozwolić na dużą szczerość wypowiedzi, więc napisałem mu życzliwie, co na ten temat myślę, a tak, jak wyżej można sobie przeczytać, zareagowała
na moją wypowiedź subtelna i wrażliwa na krzywdę innych pewna pani.

>Mnie zaś nie podoba się ojciec grający dzieckiem przeciw matce.
Mnie nie podobają się rodzice grający dzieckiem i interes dziecka uważam za najważniejszy. Tym bardziej, iż to właśnie ono ma tu najtrudniej.

>A dziecko ma przed sobą 80 lat traumy i coraz mniejsze szanse na własny udany związek.
Dokładnie tak, ale przecież Pan cały czas słyszy jak ważną dla Kościoła i państwa jest rodzina. I co? I zaraz po rozstaniu to wiadra pomyj na drugą stronę, której żeśmy ślubowali i którą żeśmy tak kochali, wylewamy. Teraz to druga strona to wróg największy! Pieniactwo bierze górę nad racjonalizmem i nie ma broni, której przeciwko drugiej stronie nie możemy użyć.
A, że dzieckiem możemy zranić najbardziej, to go używamy i zupełnie jest nieważnym, iż najbardziej to jednak zranimy samo dziecko. Stosunek do religii to tylko pretekst, dobry tak samo jak każdy inny.

Pozdrawiam

@@@
.
30-06-2014 18:20 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>... ale przecież Pan cały czas słyszy jak ważną dla Kościoła i państwa jest rodzina.
Chyba jest (ale przyznaję, głowy bym za to nie dał) ważną dla społeczeństwa (stada). Czy przekonuje do tego biskup, czy lewicujący publicysta nie ma znaczenia jeśli mają rację. Na pewno ważna jest dla mnie i to zarówno ta, z którą jestem we wspólnym gospodarstwie, jak też całe moje liczne rodzeństwo. Są rzeczy do których dopuszcza się przyjaciół, są i takie do których dostęp mają tylko członkowie rodziny. Nie podejmuję się jednak głosić że taki model jest lepszy od innego, nawet nie powiem, że jest dobry (!) ale zawsze powiem, że mnie odpowiada.

To całkiem sympatyczne, kiedy każde urodziny są tak tłumne jak małe wesele
30-06-2014 15:14 
 Ocena 1 na 1
Piękny Lolo (2082 punktów)
> Ja otrzymałem taką ripostę:

Pan żeś otrzymał?
Że spytam nienachalnie.
Niech sprawdzi do kogo była odpowiedź i przeprosi za kłamstwo bezczelne.
   
30-06-2014 16:32 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>>>>Ja otrzymałem taką ripostę:
>Pan żeś otrzymał?
>Że spytam nienachalnie.
>Niech sprawdzi do kogo była odpowiedź
Wystarczy kliknąć w tekst i wypowiedź sama się wyświetli. Specjalnie tak uczyniłem, aby każdy mógł sobie to sprawdzić.

>i przeprosi za kłamstwo bezczelne.
Nie widzę żadnych kłopotów ze swojej strony z przeproszeniem, ale tu za co miałbym przepraszać za Pani chamską odzywkę pod moim adresem i dotyczącą mojej wypowiedzi: "Resztę wpisów może Pan zlać strugą ciepłego moczu,
a najsilniejszym pierwszy w tym wątku, autorstwa Andrzeja Bogusławskiego".
Tak bezpośrednio i po nazwisku,
a więc pod moim adresem, nawet gdy ktoś inny był bezpośrednim adresatem tego postu. Czy Pani w swoim wielkim zadufaniu innych czytelników zupełnie sobie lekceważy i uważa, iż nikt poza Panią tu myśleć i samodzielnych ocen dokonywać nie potrafi? Ktoś zapewne powinien tu przeprosić, ale czy Pani apel był pod właściwym adresem? Pani to już wszystko tu wolno?

@@@
.
30-06-2014 12:19 
 Ocena 1 na 1
chętnie racjonalistka (29094 punktów)
>Nie ma znaczenia, czy katecheza będzie w szkole czy poza szkołą
Religia poza szkołą stwarza problemy organizacyjne, z którymi samotny rodzic mógłby sobie nie poradzić.
30-06-2014 12:24 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>Nie ma znaczenia, czy katecheza będzie w szkole czy poza szkołą
>Religia poza szkołą stwarza problemy organizacyjne, z którymi samotny rodzic mógłby sobie nie poradzić.

Najmniejszych. Tym bardziej w przypadku autora wątku, którego dziecko mieszka "w milionowym mieście"
Mam być może nieuzasadnione wrażenie, że przeniesienie katechezy ze szkół do salek, spowoduje mniejszą frekwencję, ale nie dlatego, że udział w katechezie stanie się technicznym problemem.
07-07-2014 23:54 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)

>Mam być może nieuzasadnione wrażenie, że przeniesienie katechezy ze szkół do salek, spowoduje mniejszą frekwencję, ale nie dlatego, że udział w katechezie stanie się technicznym problemem.

Piszesz nieprawdę

Ja mam UZASADNIONE wrażenie, że przeniesienie religii do salek katechetycznych
spowoduje znaczny spadek frekwencji, bo
a) zniknie przymus sytuacyjny,
b) na katechezę będą uczęśzczać dzieci rzeczywiście religijne.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
30-06-2014 20:41 
 0 na 2
farmer (22440 punktów)

>Nie ma znaczenia, czy katecheza będzie w szkole czy poza szkołą...

Ma. Sale się wynajmuje na różne zajęcia i to by kosztowało tak jak ja płaciłem na robotykę 25 zł za godzinę to raz a dwa że frekwencja w kościele jest o wiele mniejsza niż gdyby msza była w czasie pracy.
szarley (54906 punktów)
>>Nie ma znaczenia, czy katecheza będzie w szkole czy poza szkołą...
>Ma. Sale się wynajmuje na różne zajęcia i to by kosztowało tak jak ja płaciłem na robotykę 25 zł za godzinę to raz a dwa że frekwencja w kościele jest o wiele mniejsza niż gdyby msza była w czasie pracy.

A MÓGŁBYŚ PRZECZYTAĆ CAŁE ZDANIE?
30-06-2014 21:44 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>>Nie ma znaczenia, czy katecheza będzie w szkole czy poza szkołą...
>>Ma. Sale się wynajmuje na różne zajęcia i to by kosztowało tak jak ja płaciłem na robotykę 25 zł za godzinę to raz a dwa że frekwencja w kościele jest o wiele mniejsza niż gdyby msza była w czasie pracy.
>A MÓGŁBYŚ PRZECZYTAĆ CAŁE ZDANIE?

Z dużej do mnie...to ja Ci wytłuszczę jeszcze
A TY PRZECZYTAŁEŚ?

Odniosłem się do kosztów....zauważyłeś szerloku.

>decyzja o udziale dziecka w katechezie zawsze będzie zależeć od rodziców

Tak będzie ale mnie "wqrwia" że miasto dopłaca rodzicom do ich decyzji 1,5 miliona w moim mieście a w SZKOLE robotyka jest płatna. Rozumiesz. Nie. Nie szkodzi. Daj minusa.
30-06-2014 11:03 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu.
Niech katecheza będzie jak najdłużej w szkołach. Nie ma lepszej praktycznej formy ateizacji społeczeństwa.

>Katecheza (oby!) odbywałaby w katechetycznych salkach.
Tam jest jej miejsce w cywilizowanych demokracjach europejskich.

Pozdrawiam.

@@@
.
30-06-2014 11:12 
 Ocena 2 na 2
szarley (54906 punktów)
>>Usunięcie katechezy ze szkoły nie rozwiązałoby problemu.
>Niech katecheza będzie jak najdłużej w szkołach. Nie ma lepszej praktycznej formy ateizacji społeczeństwa.
Podobnie jak Pan, jestem antyklerykałem i podobnie jak Pan , jestem zwolennikiem świeckiego państwa. To, że Pańskie i moje motywacje są odmienne (!!!), nie ma znaczenia, skoro w świeckim państwie obywaj czulibyśmy się równie dobrze, w religijnym na zbliżonym poziomie źle, a w inkwizycji Pan spłonąłby w pierwszej kolejności, a ja w drugiej

>>Katecheza (oby!) odbywałaby w katechetycznych salkach.
>Tam jest jej miejsce w cywilizowanych demokracjach europejskich.
Nie widzę pola sporu

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
30-06-2014 11:26 
 Ocena 1 na 1
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>Nie widzę pola sporu
A ja jednak widzę. W tym co poniżej.
Nie każdy mój post jest wyrazem niezgody na jakiś pogląd, czasem go podkreśla, a czasem precyzuje. Chyba Pan już zauważył, że pomimo niezgody "prawdziwych racjonalistów" nasze poglądy na rzeczywistość są dosyć zgodne.

Może specyficzne, ale mam też poczucie humoru i czasem sobie żartuję.

Pozdrawiam.

@@@
.
30-06-2014 15:29 
 Ocena 5 na 5
Tintin (33 punktów)
>Powtórzę paytanie : którą połówkę dziecka chcesz?

Powtórzę. Dziecko wyraża expresis verbis chęć mieszkania ze mną. Od dłuższego czasu nie ma kontaktu emocjonalnego z matką (bez przytaczania drastycznych przykładów dlaczego - niebieska karta już jest). Czy tak trudno jest przyjąć, że ojciec może być lepszym rodzicem niż matka i zapewnić rozwój osobisty na właściwym poziomie???

Nie znajdując odpowiedzi na tym forum, zgodzę się z moim mecenasem sugerującym następujące działanie:

1. Złożę pismo do szkoły (do wiadomości kuratorium) o sprostowanie świadectwa bazując na Art. 98. § 1. Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka.

Jeśli jedno wyraża sprzeciw, drugie musi uzyskać zgodę sądową, co nie zostało uczynione. Szkoła sama była sądem. Mój sprzeciw był odnotowany pisemnie.

2. Jeśli nie przyniesie skutku, wystąpię do sądu przeciwko szkole
3. Wniosę także sprawę do sądu o podjęcie decyzji dotyczącej nauczania religii dziecka bazując na przytoczonych faktach.
4. Powiadomię Państwa jak to się rozwija / zakończyło
30-06-2014 17:24 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>>Powtórzę paytanie : którą połówkę dziecka chcesz?
>Powtórzę. Dziecko wyraża expresis verbis chęć mieszkania ze mną. Od dłuższego czasu nie ma kontaktu emocjonalnego z matką (bez przytaczania drastycznych przykładów dlaczego - niebieska karta już jest). Czy tak trudno jest przyjąć, że ojciec może być lepszym rodzicem niż matka i zapewnić rozwój osobisty na właściwym poziomie???

Nie, to nie jest w najmniejszym stopniu trudne do przyjęcia. Łatwe natomiast do przyjęcia jest, że rodzice grają dzieckiem przeciwko sobie. To jest łajdactwem.

>Nie znajdując odpowiedzi na tym forum,
Przedstawiłeś szczątkowe dane i spodziewałeś się jedynie potwierdzenia, że masz rację.

>1. Złożę pismo do szkoły (do wiadomości kuratorium) o sprostowanie świadectwa bazując na Art. 98. § 1.
Kodeksu handlowego? Stosujesz skróty myślowe, uniemożliwiające zrozumienie Ciebie a co dopiero dyskusję.
(przy czym dla mnie Twój pozew byłby absurdalny. Dziecko chodziło na katechezę, ocena nie została wpisana przez pomyłkę. Co więcej dziecko chodziło na religię za zgodą rodzica, któremu przyznano prawo do opieki...

>Rodzice są przedstawicielami ustawowymi dziecka pozostającego pod ich władzą rodzicielską. Jeżeli dziecko pozostaje pod władzą rodzicielską obojga rodziców, każde z nich może działać samodzielnie jako przedstawiciel ustawowy dziecka.
>Jeśli jedno wyraża sprzeciw, drugie musi uzyskać zgodę sądową, co nie zostało uczynione. Szkoła sama była sądem. Mój sprzeciw był odnotowany pisemnie.
Czyli Twoja żona zapisała dziecko na religię, a Ty powinieneś sądownie rzecz odkręcić. Przy czym racje są 1:1
Twoja racja jest twojsza, a jej racja jest jejsza.

>4. Powiadomię Państwa jak to się rozwija / zakończyło
Skoro zacząłeś wątek...
30-06-2014 18:12 
 Ocena 5 na 5
Tintin (33 punktów)

>Nie, to nie jest w najmniejszym stopniu trudne do przyjęcia. Łatwe natomiast do przyjęcia jest, że rodzice grają dzieckiem przeciwko sobie. To jest łajdactwem.
Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Z tym, że moje dziecko prosi mnie o wypisanie SKUTECZNE z religii. Jeśli ktoś gra, to w tym przypadku nie ja.

>>Nie znajdując odpowiedzi na tym forum,
>Przedstawiłeś szczątkowe dane i spodziewałeś się jedynie potwierdzenia, że masz rację.
Wybacz mi, ale oczekiwałem odpowiedzi na konkretne zagadnienie prawne. Nie oceny moralnej.

>Kodeksu handlowego? Stosujesz skróty myślowe, uniemożliwiające zrozumienie Ciebie a co dopiero dyskusję.
Paragrafy szeroko opisane na innych wpisach na tym forum

>(przy czym dla mnie Twój pozew byłby absurdalny. Dziecko chodziło na katechezę, ocena nie została wpisana przez pomyłkę. Co więcej dziecko chodziło na religię za zgodą rodzica, któremu przyznano prawo do opieki...
Błąd formalny. Opiekę sprawują oboje rodzice.

>Czyli Twoja żona zapisała dziecko na religię, a Ty powinieneś sądownie rzecz odkręcić. Przy czym racje są 1:1
>Twoja racja jest twojsza, a jej racja jest jejsza.
Błąd logiczny zapisać muszą oboje. Jeśli nie ma zgody, to częściowa zgoda nie powinna być honorowana. Vide wyjazd za granicę. Oboje rodzice muszą wyrazić zgodę, bądź uzyskać orzeczenie sądowe.
>>4. Powiadomię Państwa jak to się rozwija / zakończyło
>Skoro zacząłeś wątek...
Złośliwości końca brak. Racjonalizmu znaczy się.
30-06-2014 18:40 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>Zgadzam się z tobą w całej rozciągłości. Z tym, że moje dziecko prosi mnie o wypisanie SKUTECZNE z religii. Jeśli ktoś gra, to w tym przypadku nie ja.
>Wybacz mi, ale oczekiwałem odpowiedzi na konkretne zagadnienie prawne. Nie oceny moralnej.

Cytat:
Moje pytania są następujące:
1. Czy wobec mojego sprzeciwu i posyłania przez szkołę dziecka na religię, mogę wystąpić do szkoły o sprostowanie świadectwa i usunięcie oceny z religii?
2. Jeśli tak, to jaka jest procedura?
3. Czy brak zaliczonej klasy, jeśli powtórzy się historia w przyszłym roku, to dziecko przechodzi do następnej klasy (chodzi z rówieśnikami na religię bez wpływu, że nie była klasyfikowana w poprzednim roku)?


Pytałeś jak można sprostować świadectwo, nie jak należy wypisać dziecko z katechezy.
Jeśli dziecko chodziło na lekcje i ma ocenę, powinna być wpisana na świadectwo

>Wybacz mi, ale oczekiwałem odpowiedzi na konkretne zagadnienie prawne. Nie oceny moralnej.
Piszesz na publicznym forum, nie spodziewaj się tylko takich odpowedzi, które Cię uradują, podlegasz, jak każdy, publicznej krytyce

>>(przy czym dla mnie Twój pozew byłby absurdalny. Dziecko chodziło na katechezę, ocena nie została wpisana przez pomyłkę. Co więcej dziecko chodziło na religię za zgodą rodzica, któremu przyznano prawo do opieki...
>Błąd formalny. Opiekę sprawują oboje rodzice.
Błąd w Twoim myśleniu. Jeśli dziecko chodziło na lekcje i ma ocenę, powinna być na świadectwie. (przy założeniu, że katecheza jest w szkole!!)

Czy oboje rodzice muszą iść z dzieckiem na szczepienie?
Czy oboje rodzice muszą usprawiedliwić nieobecność w szkole?
Czy oboje rodzice muszą wyrazić zgodę na szkolną wycieczkę?

Wybacz, byłem nauczycielem, kiedy przyjmowałem jakikolwiek dokument (choćby prośbę rodziców o pozwolenie na mobilny telefon dla cukrzyka) podpisany przez jedno z rodziców, to nie pytałem ucznia, co sądzi o tym drugie z rodziców. Podstawą do takiego zapytania musiałyby być wcześniejsze zapytania : Czy oboje rodzice żyją? czy mieszkasz z obojgiem rodziców? (czy znasz oboje rodziców? !!!)

>>Czyli Twoja żona zapisała dziecko na religię, a Ty powinieneś sądownie rzecz odkręcić. Przy czym racje są 1:1
>>Twoja racja jest twojsza, a jej racja jest jejsza.
>Błąd logiczny zapisać muszą oboje. Jeśli nie ma zgody, to częściowa zgoda nie powinna być honorowana. Vide wyjazd za granicę. Oboje rodzice muszą wyrazić zgodę, bądź uzyskać orzeczenie sądowe.

Czy oboje rodzice muszą podpisać wniosek o przyjęcie dziecka na kurs tańca?
Czy oboje muszą podpisać zgodę na pobyt u dziadków?
Czy oboje muszą się zgodzić na znieczulenie przed leczeniem kanałowym?
co do wyjazdu za granicę, to nie wiem, ale nie wiem, też jak chciałbyś taki zakaz wyjazdu bez zgody jednego z rodziców egzekwować. Kontrola graniczna jest dopiero w porcie w Lizbonie

>>>4. Powiadomię Państwa jak to się rozwija / zakończyło
>>Skoro zacząłeś wątek...
>Złośliwości końca brak. Racjonalizmu znaczy się.
Tu akurat złośliwości nie było żadnej.
>
30-06-2014 19:14 
 Ocena 2 na 2
Tintin (33 punktów)
tak oboje rodzice muszą wyrazić zgodę na zabieg, wyjazd, kolonie, zabieg, kurs tańca i każdą czynnośc jeśli jest umowa. katalog jest duży i długi. Wyjazd zagraniczny (nawet w UE) bezwględnie. Orzecznictwo w tym zakresie dość precyzyjne. Tak samo to dotyczy religii. Orzecznictwo w tym temacie jest dość precyzyjne.
Jeśli przyjmowałeś oświadczenie jednego rodzica, to brałeś na siebie ryzyko. Tak wygląda to z prawnego punktu widzenia.
Jeśli czynność nie jest ważna prawnie (brak zgody) to wymagane jest sprostowanie.
30-06-2014 19:54 
 Ocena 1 na 1
szarley (54906 punktów)
>tak oboje rodzice muszą wyrazić zgodę na zabieg, wyjazd, kolonie, zabieg, kurs tańca i każdą czynnośc jeśli jest umowa. katalog jest duży i długi. Wyjazd zagraniczny (nawet w UE) bezwględnie. Orzecznictwo w tym zakresie dość precyzyjne. Tak samo to dotyczy religii. Orzecznictwo w tym temacie jest dość precyzyjne.

Cieszę się, że w moim domu uśmiech wystarcza zamiast paragrafów. Gdyby moja żona przed każdym przekroczeniem granicy miała mnie pytać o zgodę..

>Jeśli przyjmowałeś oświadczenie jednego rodzica, to brałeś na siebie ryzyko. Tak wygląda to z prawnego punktu widzenia.
Porypane to wasze prawo.
30-06-2014 23:10 
 Ocena 1 na 1
Tintin (33 punktów)

>Cieszę się, że w moim domu uśmiech wystarcza zamiast paragrafów. Gdyby moja żona przed każdym przekroczeniem granicy miała mnie pytać o zgodę..
Kiedyś też tak było

>Porypane to wasze prawo.
Dura lex sed lex
Sugar Man (131 punktów)
Chciałem tylko powiedzieć, że jestem zasmucony postawą dużej części wypowiadających się tu osób. Nie wiem czy moje odczucie można generalizować na całą społeczność racjonalistów polskich, ale jeśli większość tychże rzeczywiście tak podchodzi do takich spraw, to uważam, że jest powód do niepokoju.

Wolnomyślicielstwo - ideologia, ruch społeczny okresu Oświecenia odwołujący się do idei liberalizmu politycznego, społecznego i wyznaniowego, a zasadzający się na poglądzie, iż sądy należy formułować na podstawie wiedzy naukowej i rozumowania logicznego, bez odwoływania się do argumentów religijnych czy tradycji.

Wolnomyślicielstwo rozpowszechniło się w XIX w. jako wielopostaciowy ruch społeczny wyrosły z niejednolitych założeń filozoficznych i ideowych. Ruch miał charakter antyklerykalny, charakteryzujący się różnorodnością stanowisk, zwłaszcza odmian religijnego racjonalizmu, sceptycyzmu a nawet deizmu. Wolnomyślicielstwo ujawniało postawy religii bez boga lub religii bezwyznaniowej. W końcu XIX i na początkach XX stulecia Wolnomyślicielstwo funkcjonowało głównie w kręgach liberalnej, racjonalistycznie i scjentystycznie nastawionej inteligencji.

Określenia wolnomyśliciel użył po raz pierwszy filozof angielski John Toland (1670-1762), nazywając tak postawę człowieka kierującego się rozumem w odniesieniu do istniejących tradycji religijnych i odrzucającego wszelkie występujące w nich nieracjonalne elementy.
pl.wikipedia.org/wiki/Wolnomyślicielstwo

Rozumiem, że można przedstawić Panu Tintin opcje konformistyczną, plus wskazanie mu alternatyw w postaci kształtowania otwartego i tolerancyjnego umysłu dziecka. Sam bym pewnie to podał do jego wiadomości jakby nikt o tym nie wspomniał. Lecz na jakiej podstawie przekonuje się Pana do podjęcia takich kroków? W dodatku "z góry" zakładając, że gra on dzieckiem w grze małżeńskiej i że jest ideowym fanatykiem. Budzi to moje najgłębsze oburzenie.

Nie dość, że jest to sprzeczne z myślą wolnomyślicielstwa. To dostrzegam w tym coś jeszcze podlejszego.

Z góry zaznaczam, że wytłumaczeniem nie może być tutaj "moje dziecko chodziło na religie i nic mu się nie stało" - bo każdy przypadek jest indywidualny i każdy ma prawo do kierowania się indywidualnymi wartościami, oraz hasło "zostawmy religie w szkołach to najlepszy sposób ateizowania społeczeństwa".

Pierwszy przykład jest jasny. Natomiast drugi, jest sprzeczny z racjonalistycznym punktem widzenia, gdyż jako racjonaliści, powinniśmy wiedzieć, że "cel nie uświęca środków". A konsekwencje dalszego takiego działania mogą być opłakane, gdyż człowiek od najmłodszych lat przyzwyczaja się do tego, ze bierna postawa wobec absurdów jest czymś normalnym. W tym miedzy innymi dopatruje się niebezpieczeństwa.

Przedstawiając sprawę jaśniej.

Skoro Pan Tintin wykazał, że postępowanie szkoły jest sprzeczne z przepisami prawa, to zachowanie szkoły i matki dla racjonalisty powinno być nie do zaakceptowania. Każdy racjonalista powinien nawet, jeśli nie solidaryzować się z Panem Tintin jako osoby w trudnej sytuacji, to chociaż okazać solidarność jako obywatel państwa. To już jest patologią, jeśli nie zależy nam na tym by prawo było prawem. Dla mnie nie ma znaczenia na jakim poziomie to się odbywa. Zignorowanie tego faktu byłoby dla mnie złamaniem mojego wewnętrznego poczucia sprawiedliwości. Nie wierzę, że prawdziwy racjonalista może lekką ręką się tego uczucia wyzbyć. Oczywiście jeśli mamy konflikty czysto społeczne, to zdarzają się sytuacje w którym poczucia sprawiedliwości nie należy wynosić ponad inne zasady współżycia. Tutaj mamy jednak sytuacje prawną.

Jednak z mojego punktu widzenia, to jest zasadnicze, ale nie jest najistotniejsze. Najbardziej dotyka mnie fakt społecznej - polskiej postawy nastawionej na tumiwisizm i propagowanie tej postawy. Czy już naprawdę w życiu Polaka/Racjonalisty nie ma o co walczyć? Czy jest tylko jedna droga - wyjazd za granicę? Albo zagryzanie zębów i meandrowanie między absurdami? Czemu jeśli, ktoś chce podjąć uczciwą walkę z niesprawiedliwością i absurdem to jako społeczność umywamy ręce i wysyłamy sygnał - 'radź sobie sam, a najlepiej nic nie rób bo będzie tylko gorzej' ? Czego w ten sposób uczymy naszych dzieci? Ja widzę w tym produkucję masową takich małych Tusków, którzy kiedyś staną się dużymi Tuskami. I to wszystko widzę dotknęło też Racjonalistów! Tą samą wartwe ludzi, która przez wieli walczyła o Polskę i Polski umysł. Ja nie jestem patriotą, czy nacjonalistą w słownikowym znaczeniu tych słów. Ale do kurki wodnej, czy musimy mieć groźbę nad głowami, aby wiedzieć co znaczy Kultura, Honor, Sprawiedliwość?

Wiem, że mój tekst może brzmieć niepotrzebnie pompatycznie. Ale mam nadzieje, że przez to jakaś struna się w ludziach odezwie.

Panie Tintin, nie mam dla Pana żadnej konkretnej pomocy. Mogę tylko życzyć Panu powodzenia. Widzę, że ma Pan już wsparcie prawne, teraz tylko nerwów nie tracić, spokojnie i konsekwentnie sięgać po swoje na ile się da . Co do bohaterki całej sytuacji - małej dziewczynki / córki. Trzeba uważać by nie narażać jej na stress, nie przeciążać niepotrzebnymi sytuacjami. Z drugiej strony z mojego punktu widzenia taka rada: usiąść z córką i na spokojnie jej wszystko wyjaśnić. Konflikt dla dziecka jest niedobry, ale konflikt w którym dziecko nie wie co się dzieje, jest jeszcze gorszy! Bo jest szansa, że wtedy dziecko zacznie winić samo siebie. Wytłumaczyć sprawę raczej rzeczowo, faktycznie, co się dzieje, bez dodawania żadnych stosunków emocjonalnych. Nie dawać złudzeń i pochopnych nadziei, nawet jeśli nie uda się dopiąć swego, to dziecko będzie wiedziało, że był Pan po jego stronie i walczył Pan o jego dobro. Jeśli też nie zdecyduje się Pan na łatwiejszą drogę, to będzie wiedziało, że w życiu MOŻNA walczyć o swoje, tylko trzeba to robić umiejętnie.

Pozdrawiam Serdecznie.
06-07-2014 20:15 
 Ocena 2 na 2
Tintin (33 punktów)
Dziękuję za tą wypowiedź.
Dokumenty zostały wysłane do ww instytucji. Poczekam teraz jak to się rozwinie.
Dzieciaczek wie i sekunduje mi w tej sprawie.
Dobrze, że ma teraz wakacje. Mam nadzieję, że gdy wróci do szkoły, sprawy będą poukładane.
Frank Holman (5897 punktów)
Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem:
- każdy z rodziców ma pełną identyczną władzę rodzicielską, tj. do podejmowania decyzji za i w imieniu dziecka, dopóki wyrokiem sądu nie zostanie taka władza ograniczona; art. 97 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w zw. z Art. 93 § 1 tegoż Kodeksu
- w przypadku odmiennego zdania (sporu) między rodzicami rozstrzygnięcie musi nastapić wyrokiem sądu - Art. 97. § 2 ww. Kodeksu - a tu nikt do sądu nie złożył pozwu (z formalnoprawnego punktu widzenia jest to jednoznaczne z tym, iż autor tego wątku, wyraził jednak zgodę na czynności prawne podjęte przez matkę dziecka, gdyż tylko złożenie pozwu do sądu, z punktu widzenia prawa oznacza brak zgody);
- lekcje religii dla dziecka w szkole prowadzi się na wniosek rodzica (nie istnieje coś takiego jak zgoda,sprzeciw, itp.), a wniosek (jak można się domyślać*) został prawidłowo złożony przez matkę, która wniosku nie wycofała;
- mimo nieistotnego w zasadzie prawnie odmiennego zdania (sprzeciwu) drugiego z rodziców, dziecko na lekcje chodziło i otrzymało z zajęć ocenę końcową.
Drugi z rodziców nie zadbał o sformalizowanie swojego zdania, poprzez wniosek do sądu, a oczekuje w sumie nie wiadomo czegoi na jakiej podstawie prawnej?, prawnej reakcji na pozaprawne działania - szkoła NIE JEST OD ROZSTRZYGANIA SPORÓW MIĘDZY RODZICAMI!!.
* jedyne co można sprawdzić, czy w danym przypadku placówka oświatowa przestrzegała rozporządzenia i uzyskała od matki pisemny wniosek (NIE "zgodę") o organizację zajęć religii dla jej dziecka.
Cytat:
Skoro Pan Tintin wykazał, że postępowanie szkoły jest sprzeczne z przepisami prawa, to zachowanie szkoły i matki dla racjonalisty powinno być nie do zaakceptowania.
NIKT tego nie wykazał w żadnym fragmencie swej wypowiedzi, a już na pewno nie autor wątku
Sugar Man (131 punktów)
>Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem:
>- każdy z rodziców ma pełną identyczną władzę rodzicielską, tj. do podejmowania decyzji za i w imieniu dziecka, dopóki wyrokiem sądu nie zostanie taka władza ograniczona; art. 97 § 1 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego w zw. z Art. 93 § 1 tegoż Kodeksu
>- w przypadku odmiennego zdania (sporu) między rodzicami rozstrzygnięcie musi nastapić wyrokiem sądu - Art. 97. § 2 ww. Kodeksu - a tu nikt do sądu nie złożył pozwu (z formalnoprawnego punktu widzenia jest to jednoznaczne z tym, iż autor tego wątku, wyraził jednak zgodę na czynności prawne podjęte przez matkę dziecka, gdyż tylko złożenie pozwu do sądu, z punktu widzenia prawa oznacza brak zgody);
>- lekcje religii dla dziecka w szkole prowadzi się na wniosek rodzica (nie istnieje coś takiego jak zgoda,sprzeciw, itp.), a wniosek (jak można się domyślać*) został prawidłowo złożony przez matkę, która wniosku nie wycofała;
>- mimo nieistotnego w zasadzie prawnie odmiennego zdania (sprzeciwu) drugiego z rodziców, dziecko na lekcje chodziło i otrzymało z zajęć ocenę końcową.
>Drugi z rodziców nie zadbał o sformalizowanie swojego zdania, poprzez wniosek do sądu, a oczekuje w sumie nie wiadomo czegoi na jakiej podstawie prawnej?, prawnej reakcji na pozaprawne działania - szkoła NIE JEST OD ROZSTRZYGANIA SPORÓW MIĘDZY RODZICAMI!!.
>* jedyne co można sprawdzić, czy w danym przypadku placówka oświatowa przestrzegała rozporządzenia i uzyskała od matki pisemny wniosek (NIE "zgodę") o organizację zajęć religii dla jej dziecka.
> Cytat:
Skoro Pan Tintin wykazał, że postępowanie szkoły jest sprzeczne z przepisami prawa, to zachowanie szkoły i matki dla racjonalisty powinno być nie do zaakceptowania.
NIKT tego nie wykazał w żadnym fragmencie swej wypowiedzi, a już na pewno nie autor wątku

>

Dzięki za sprecyzowanie. Choć zastanawiam się czy w grę wchodzi tu rozstrzyganie sporu między rodzicami, czy po prostu odrzucenie wniosku, przy braku zgodny jednego rodzica. Możesz powiedzieć jaka jest podstawa prawna, że z automatu akceptuje się wniosek jednego rodzica? Skoro prawo mówi o wspólnym decydowaniu, to przy braku zgody może to Matka powinna zgłosić sprawę do sądu, by wniosek jej mógł być zaakceptowany przez szkole? Tak moim zdaniem by powinno być w normalnym kraju. Tak jest chyba z wyjazdem za granice - dziecko nie może wyjechać póki nie ma zgody dwóch rodziców. Czemu w tym wypadku ma chodzić na zajęcia jak decyzja nie podjęta została przez dwóch pełnoprawnych rodziców? Tak się tylko pytam, bo Panu Tintin i tak nie pozostaje nic innego jak złożenie sprawy do sądu.
09-08-2014 04:26 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>Dzięki za sprecyzowanie. Choć zastanawiam się czy w grę wchodzi tu rozstrzyganie sporu między rodzicami, czy po prostu odrzucenie wniosku, przy braku zgodny jednego rodzica. Możesz powiedzieć jaka jest podstawa prawna, że z automatu akceptuje się wniosek jednego rodzica?
Cytat:
Kodeks rodzinny i opiekuńczy
Art. 97. § 1. Jeżeli władza rodzicielska przysługuje obojgu rodzicom, każde z nich jest obowiązane i uprawnione do jej wykonywania.
§ 2. Jednakże o istotnych sprawach dziecka rodzice rozstrzygają wspólnie; w braku porozumienia między nimi rozstrzyga sąd opiekuńczy


>Skoro prawo mówi o wspólnym decydowaniu, to przy braku zgody może to Matka powinna zgłosić sprawę do sądu, by wniosek jej mógł być zaakceptowany przez szkole? Tak moim zdaniem by powinno być w normalnym kraju.
Powinno, nie powinno, to tylko opinia. Chwilowo, Nie matka ma tu problem, to dlaczego ona miałaby składać wniosek do sądu. Moim zdaniem już prędzej się prosi o choćby wytyczne do Dyrektorów szkół, aby to oni składali takie wnioski w takich przypadkach.

Kwestia dotyczy jednak interpretacji prawnej "istotnych spraw dziecka"
Wg na szybko w nocy w necie znalezionego wpisu Sad Najwyższy za istotne sprawy dziecka uznaje jakoby:
1. nadanie dziecku imienia i nazwiska
2. wyjazd dziecka za granice na wakacje
3. leczenie dziecka, operacje
4. wyrażenie zgody na uznanie dziecka przez małoletniego ojca lub dokonanie aborcji przez małoletnia matkę
5. obywatelstwo, zmiana imienia i nazwiska
7. rozwój intelektualny (kierunek nauki) i fizyczny (uprawianie sportu)
Moim skromnym zdaniem, tak przedstawione wyrywki z konkretnych spraw sądowych idą w zbyt ogólne i dalekie wnioski.

Nie do końca zbieżną - ale za to jednak konkretniejszą, nie tak daleko idącą - interpretację "spraw istotnych" dokonało podonno ministerstwo sprawiedliwości:
- wybór dla dziecka imienia
- określenie miejsca jego pobytu
- wybór szkoły i zawodu
- decyzja co do leczenia dziecka
- decyzja co do wyjazdu dziecka za granicę
)

>Tak jest chyba z wyjazdem za granice - dziecko nie może wyjechać póki nie ma zgody dwóch rodziców.
Wszystko fajnie, tylko jak to działa w praktyce? Żeby dziecko otrzymało paszport, to muszą być oba podpisy, ale potem - czy aby na pewno będzie tak, że z tym paszportem nie przekroczy granicy z jednym z rodziców, jeśli nie będzie w paszporcie pisma o zgodzie drugiego rodzica? kto to pismo będzie sprawdzał/po której stronie granicy/w jakim języku? jaki to problem coś takiego sobie napisać? Moim zdaniem to abstrakcja, zresztą chyba chodzi raczej o emigrację, a nie wakacje. Albo może domniemywa się zgodę poprzez właśnie wspólne wyrobienie paszportu....

>Czemu w tym wypadku ma chodzić na zajęcia jak decyzja nie podjęta została przez dwóch pełnoprawnych rodziców?
Podobna kwestia wychodzi z tym "rozwojem intelektualnym (kierunek nauki), wg pierwszej wersji, i skonkretyzowanej w piśmie MS decyzja o wyborze szkoły i zawodu. Oczywiście można próbować wejść w spór sądowy i walczyć o zaliczenie zapisania dziecka na lekcję religii, do kategorii spraw istotnych w rozumieniu art. 97 § 2 krio, ale to może być długa droga. Moim zdaniem, póki co szkoły nie naruszają raczej prawa, nie traktując tej sprawy w ten sposób.

>Tak się tylko pytam, bo Panu Tintin i tak nie pozostaje nic innego jak złożenie sprawy do sądu.
Przyznaję, na ciekawy aspekt zwracasz uwagę.

PS. Z drugiej strony matka dziecka może wykorzystać fakt, że przy chrzcie - a prawie na pewno dziecko zostało ochrzczone, co prawo kanoniczne wymaga aby była prośba obojga rodziców ("chyba, że jakaś uzasadniona przyczyna uniemożliwia obecność któregoś z nich.") - tenże ojciec (o ile tak było, ale jeśli było) publicznie wyraził deklarację/obietnicę/przysięgę, czy jak to nazwać - ze co najmniej nie będzie utrudniał religijnego wychowania dziecka.
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>1. Czy wobec mojego sprzeciwu i posyłania przez szkołę dziecka na religię, mogę >wystąpić do szkoły o sprostowanie świadectwa i usunięcie oceny z religii?

Byłoby to powiedzenie dziecku: Zmarnowałeś czas siedząc na religii.
Tymczasem takie zajęcia są pożyteczne dla rozwoju moralnego młodego człowieka.
25-07-2014 21:02 
 0 na 2
farmer (22440 punktów)
>>1. Czy wobec mojego sprzeciwu i posyłania przez szkołę dziecka na religię, mogę >wystąpić do szkoły o sprostowanie świadectwa i usunięcie oceny z religii?
>Byłoby to powiedzenie dziecku: Zmarnowałeś czas siedząc na religii.

Bo tak jest. Godzinę siedzenia w tym wieku i słuchanie tych historyjek lepiej przeznaczyć na krzewienie pasji u dzieci.

Zwłaszcza że większość zamieni "Jezuska" w dorosłym życiu na "COŚ".

>Tymczasem takie zajęcia są pożyteczne dla rozwoju moralnego młodego człowieka.

Szkoda że nie masz odwagi opowiedzieć o życiu współczesnych biskupów. Np. jak żyje bp. Bertone w 700 metrowym apartamencie z trzema zakonnicami do usług ( powierzchnia sklepu osiedlowego).
Albo jak uzasadniasz kupno drogich limuzyn, ukrywanie pedofilii, życie ponad stan, komisję majątkową itd.....



26-07-2014 19:00 
 Ocena-1 na 1
Władysława_Rybnik (-74 punktów)
(zablokowany)
>Zwłaszcza że większość zamieni "Jezuska" w dorosłym życiu na "COŚ"

Czyste spekulacje.

>Np. jak żyje bp. Bertone w 700 metrowym apartamencie z trzema zakonnicami do usług

Nie ma grzechu w byciu bogatym.

>kupno drogich limuzyn

Nie wiem jak to jest na świecie. Wiem że w Polsce biskupi dostają luksusowe samochody do dyspozycji za darmo. To rodzaj reklamy dla marek tych samochodów.
>ukrywanie pedofilii

To już stara historia.

>życie ponad stan

Nie znam takiego przypadku.
>komisję majątkową

Tam były przekręty,aczkolwiek majątek Kościoła znacjonalizowany winien wrócić do właścicieli.
26-07-2014 19:23 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
> majątek Kościoła znacjonalizowany winien wrócić do właścicieli.
Nacjonalizm watykański jest ważniejszy od polskiego?
Są jakieś specjalne racje, dla których Rzym ma mieć więcej majątku na Wisłą niźli Polska nad Tybrem?
26-07-2014 19:41 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)
>>Zwłaszcza że większość zamieni "Jezuska" w dorosłym życiu na "COŚ"
>Czyste spekulacje.

na forum cała masa, to znaczy że Matka Boska to dla nich abstrakcja większa od COŚ

>>Np. jak żyje bp. Bertone w 700 metrowym apartamencie z trzema zakonnicami do usług
>Nie ma grzechu w byciu bogatym.

Grzechu? Prosiłem by zachować to specjalne słownictwo dla siebie.

Biskup Limburga wystawił sobie rezydencję za prawie 40 milionów euro z czego część pieniędzy pochodziła ze środków przeznaczonej na pomoc dla potrzebujących wielodzietnych rodzin...

Syf.

1,5 miliarda wydane na religię w Polsce to zmarnowane pieniądze widać to gdy dzieci będące u pierwszej komunii mają uczestniczyć w białym tygodniu. Frekwencja 10%.


>>kupno drogich limuzyn
>Nie wiem jak to jest na świecie. Wiem że w Polsce biskupi dostają luksusowe samochody do dyspozycji za darmo. To rodzaj reklamy dla marek tych samochodów.

Kabaret

>>ukrywanie pedofilii
>To już stara historia.

Rynsztok

>>życie ponad stan
>Nie znam takiego przypadku.

Nie chcesz

>>komisję majątkową
>Tam były przekręty,aczkolwiek majątek Kościoła znacjonalizowany winien wrócić do właścicieli.

Ciąg dalszy powodów trzymania młodego człowieka od religii
25-07-2014 21:07 
 Ocena 2 na 4
pawel_wr (4297 punktów)

>Byłoby to powiedzenie dziecku: Zmarnowałeś czas siedząc na religii.

Byłoby to stwierdzenie "oczywistej oczywistości": , a więc prawdy.

>Tymczasem takie zajęcia są pożyteczne dla rozwoju moralnego młodego człowieka.

Rozwój moralny młodego człowieka - hm, gdyby przeczytał on DOKŁADNIE ST ,
to odwróciłby się niechybnie od chrześcijańskiej ideologii.

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365