Racjonalista - Strona głównaDo treści
Dlaczego światła odbija się pod tym samym kątem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
15-07-2014 15:12Arael (64 punktów)Dlaczego światła odbija się pod tym samym kątem?
Ocena 4 na 4
Witam,
od jakiegoś czasu dręczy mnie pewne pytanie, być może banalne: Dlaczego światła odbija się pod tym samym kątem? Wiem, że im bardziej powierzchnia materiału jest gładka (np. metalu) tym mniej rozprasza ona padające na nią światło. Jednakże patrząc na to z poziomu atomów jakoś trudno to sobie uzmysłowić. Z tego co wyszukałem w sieci: pojedynczy foton zderza się z elektronem krążącym wokół jądra atomu. Zostaje przez ten elektron pochłonięty, a następnie wypromieniowany. I tu następuje pytanie, dlaczego foton jest wypromieniowany pod tym samym kątem, pod którym został pochłonięty?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

atto (627 punktów)
(zablokowany)
To tak samo z siebie wychodzi gdy użyjesz zasady Huygensa.
Tak z łopatologicznie:
fale biegnące w innych kierunkach znoszą się tu kompletnie, znaczy interferują destruktywnie, bo jedynie te biegnące po odbiciu pod kątem padania zachowują fazę.
Samo odbicie generuje tu nową falę sferyczną, co w tej mniemanologii fotonowej znaczy że fotony lecą w solowych kierunkach.
15-07-2014 20:31 
 Ocena 3 na 3
hamp (3461 punktów)
Nie znam się na tym kompletnie. Tak bardzo, że twoje łopatologiczne tłumaczenie niewiele mi wytłumaczyło.

Rozumiem, że fotony mają dualną naturę, przez co obserwować z ich udziałem można działanie zasady Huygensa, ale nie odpowiada to (moim laickim zdaniem) na pytanie Araela.

Wiązka światła pada na powierzchnię. Powierzchnia ta, w fotonowej skali, nawet nie tyle nie jest płaska, co zwyczajnie nie istnieje - większość przestrzeni jest pusta. Jak zatem określić, w którym kierunku odbije się foton (albo raczej pewien procent fotonów, które nie zostaną pochłonięte przez powierzchnię w postaci energii cieplnej)?
Łatwo jest nam to określić i wyobrazić sobie w makro-skali, gdzie powierzchnia zdaje się być płaska - ale jak zastosować to dla atomów... Wyobrażam sobie to tak, że warstwa atomów danego materiału jest w pewnym stopniu nieprzenikliwa dla fotonów, i to dopiero występowanie warstwy (powierzchni) atomów nieprzenikliwych pozwala na ukierunkowane odbijanie światła. I tak większa ilość warstw atomów tworzy warstwę zupełnie nieprzenikliwą, w której większość fotonów zostaje odbita w kierunku określonym kątem pomiędzy trajektorią fotonów a powierzchnią warstwy.
Tak więc niekoniecznie zasada Huygensa, a może efekt jakichś połączeń międzyatomowych?

Jak wspominałem, moja wypowiedź nie ma żadnych wartości merytorycznych, przedstawia tylko mój tok myślenia. Będę wdzięczny za dalszą łopatologię
16-07-2014 01:07 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Rozumiem, że fotony mają dualną naturę, przez co obserwować z ich udziałem można działanie zasady Huygensa, ale nie odpowiada to (moim laickim zdaniem) na pytanie Araela.

Fotony są tam samo rzeczywiste jak fonony w... sejsmologii.
To są skecze matematyczne.

Tu masz trochę podstaw optyki:
en.wikipedia.org/wiki/Hamiltonian_optics



Fale to po prostu takie przemieszczającej się zaburzenia, co znaczy że faktycznie nic materialnego tam się nie przesuwa a jedynie te takie ruchy, wibracje się zmieniają, rozprzestrzeniają, rozpraszają, nakładają setki razy, itd.

Po tych liniach faktycznie nic nie biega, to tylko taka iluzja - efekt skrajnej redukcji zbyt dużej ilości informacji... pewnie mózg tego nie jest w stanie przetwarzać, więc sobie tworzy takie uproszczenia - skróty, jak to zwykle bywa... no a marnie doświadczeni fizycy nie zdają sobie nawet sprawy czego nie wiedzą, więc tworzą sobie modele tych iluzji.
16-07-2014 08:52 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
Ale fotony nie są jedynie przemieszczającymi się zaburzeniami - takie mogą występować jedynie w przestrzenie wypełnionej materią, ale nie w próżni. Takie zaburzenia przemieszczające się jedynie przez drgania to fale mechaniczne.
Jeżeli światło propagowałoby w ten sposób, nie mogłoby dotrzeć do nas ze Słońca. Coś się jednak przemieszcza, a nie tylko drży.
16-07-2014 09:58 
 Ocena 2 na 2
Sygnał (4252 punktów)
>Ale fotony nie są jedynie przemieszczającymi się zaburzeniami - takie mogą występować jedynie w przestrzenie wypełnionej materią, ale nie w próżni. Takie zaburzenia przemieszczające się jedynie przez drgania to fale mechaniczne.

Nie jest to prawda hamp. Przez drgania rozumie się po prostu oscylacyjne zmiany pola wektorowego. Tak więc fala mechaniczna to drgania pola rozkładu masy tak jak propagacja fali elektromagnetycznej to zaburzenie pola elektromagnetycznego.

Inna sprawa, że foton JEST korpuskułą. W przeciwnym wypadku nie da się tłumaczyć efektów fotoelektrycznych.
16-07-2014 10:12 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
>Nie jest to prawda hamp. Przez drgania rozumie się po prostu oscylacyjne zmiany pola wektorowego. Tak więc fala mechaniczna to drgania pola rozkładu masy tak jak propagacja fali elektromagnetycznej to zaburzenie pola elektromagnetycznego.
No to jestem w stanie zrozumieć.

>Inna sprawa, że foton JEST korpuskułą. W przeciwnym wypadku nie da się tłumaczyć efektów fotoelektrycznych.

atto:
Fale to po prostu takie przemieszczającej się zaburzenia, co znaczy że faktycznie nic materialnego tam się nie przesuwa a jedynie te takie ruchy, wibracje się zmieniają, rozprzestrzeniają, rozpraszają, nakładają setki razy, itd.

To zdanie zrozumiałem tak, jakby fotony tymi cząstkami miały wcale nie być

Czyli odbicie światła faktycznie związane jest z zasadą Huygensa i interferencją fal?
Sygnał (4252 punktów)
>To zdanie zrozumiałem tak, jakby fotony tymi cząstkami miały wcale nie być

Nie wiem czy zauważyłeś, ale atto (czy jego poprzednie wcielenia) ma pewne problemy z uznaniem mechaniki kwantowej.

Co do samego odbicia światła:
www.scient(*)cle/how-do-mirrors-reflect-ph/
16-07-2014 11:50 
 Ocena 1 na 1
hamp (3461 punktów)
>Nie wiem czy zauważyłeś (...)
Zauważyłem, dlatego pytam

>Co do samego odbicia światła:
>www.scient(*)cle/how-do-mirrors-reflect-ph/
Dzięki za artykuł. Niestety nie ma w nim nic dla mnie nowego i nie mówi o tym, czemu światło zachowuje się jak piłeczka pingpongowa.

Tu jest wypowiedź w tym temacie (nawet trochę podobna do moich wyobrażeń, tylko napisana fachowym językiem):
Platypuskeeper
Cytat:
Reflection is not a molecular level phenomenon. It's something bulk solids do. A photon absorbed by an electron in a single molecule is re-emitted at a random angle.

Solids are different. You don't have discrete electronic energy states in a solid like you do in a molecule, but continuous ranges (bands). When it comes to reflection on the surface of a solid (and you will not have reflection unless it's a certain thickness), it behaves more like a continuous, electrically-polarizable medium than something made up of atoms/molecules. Which is how reflection is modeled classically and how the Fresnel equations and such describing reflection are derived.

Going down to the molecular scale and/or involving quantum mechanics doesn't add anything, since quantum electrodynamics reproduces classical electromagnetism when it comes to larger scale phenomena like this. It just complicates the picture. It's just that these days they teach the quantum description of how molecules absorb and emit light before they teach classical electromagnetism in-depth. But reflection does not really work this way. (or at least, it's not a good way to look at it)


Również Równania Fresnela, traktujące o odbijaniu i załamywaniu się promieni świetlnych, pozostają w skali makro i do określenia kata odbicia światła potrzebują kąta pomiędzy promieniem a powierzchnią, a samo zjawisko odbicia jest zmianą polaryzacji promienia. (tak?)

Z artykulu Reflection (BBCode nie chciał obsłużyć linka z wikipedii):
Cytat:
In the classical electrodynamics, light is considered as an electromagnetic wave, which is described by the Maxwell Equations. Light waves incident on a material induce small oscillations of polarisation in the individual atoms (or oscillation of electrons, in metals), causing each particle to radiate a small secondary wave (in all directions, like a dipole antenna). All these waves add up to give specular reflection and refraction, according to the Huygens-Fresnel principle.

In case of dielectric (glass), the electric field of the light acts on the electrons in the glass, the moving electrons generate a field and become a new radiator. The refraction light in the glass is the combined of the forward radiation of the electrons and the incident light and; the backward radiation is the one we see reflected from the surface of transparent materials, this radiation comes from everywhere in the glass, but it turns out that the total effect is equivalent to a reflection from the surface.

In metals, the electrons with no binding energy are called free electrons. The density number of the free electrons is very large. When these electrons oscillate with the incident light, the phase differences between the radiation field of these electrons and the incident field are pi, so the forward radiation will compensate the incident light at a skin depth, and backward radiation is just the reflected light.

16-07-2014 12:38 
 Ocena 2 na 2
Episode_2 (3284 punktów)
>Inna sprawa, że foton JEST korpuskułą. W przeciwnym wypadku nie da się tłumaczyć efektów fotoelektrycznych.
Jak się nad tym zastanowić - jak może istnieć cząstka, która nie ma rozmiarów?
Może rzeczywiście jej nie ma?
Zachodzi jakieś zjawisko, interakcja między dwiema falami, my to obserwujemy i wynik nazywamy cząstką, a to może tylko nasza interpretacja.
Podejrzewam że ten cały dualizm bierze się z naszych sposobów obserwacji, a nie z natury materii.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Nie jest to prawda hamp. Przez drgania rozumie się po prostu oscylacyjne zmiany pola wektorowego. Tak więc fala mechaniczna to drgania pola rozkładu masy tak jak propagacja fali elektromagnetycznej to zaburzenie pola elektromagnetycznego.

Definicja rekurencyjna, ale bez warunku brzegowego, więc bezużyteczna.

To tak jakbyś podał wzór na liczby Fibonacciego, czyli:
F(i+1) = F(i) + F(i-1);
ale bez warunku początkowego, ten wzór jest bezużyteczny, bo:

F(2) = F(1) + F(0) = cokolwiek, coś jak: z = x+y, czyli cała płaszczyzna.

>Inna sprawa, że foton JEST korpuskułą. W przeciwnym wypadku nie da się tłumaczyć efektów fotoelektrycznych.

W gimnazjum takie bajki opowiadają... no a potem chyba też, ale głównie na kierunkach fizyki humanistycznej, ewentualnie na zajęciach z mistycyzmu empirycznego - na KUL.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Ale fotony nie są jedynie przemieszczającymi się zaburzeniami - takie mogą występować jedynie w przestrzenie wypełnionej materią, ale nie w próżni. Takie zaburzenia przemieszczające się jedynie przez drgania to fale mechaniczne.

Oczywiście że fotony nie są zaburzeniami, ani czymkolwiek fizycznym.

To jest tylko takie pojęcie abstrakcyjne (w ramach modelu), coś jak liczba w algebrze albo punkt, czy wektor w geometrii...
Liczby na pewno nie latają.

Podobnie jest ze spinami cząstek, splątaniami, itp. - to wszystko są abstrakcje modelowe.
Amatorzy czytają dosłownie wzory i pojęcia matematyczne, czyli traktują wszystko równo, dla nich nieważne jest, czy to jest rzeczywiste, fizyczne, czy też tylko abstrakcyjne.

A nawet dalej z tym idą: dla nich nawet cechy - relacje, własności są także bytami - obiektami, np. w kwantowej istnieją już fizycznie obiekty zwane: spinon, chargon, czy kolor.
17-07-2014 08:43 
 Ocena 2 na 2
uxbridge (5980 punktów)
>Oczywiście że fotony nie są zaburzeniami, ani czymkolwiek fizycznym.
>To jest tylko takie pojęcie abstrakcyjne (w ramach modelu), coś jak liczba w algebrze albo punkt, czy wektor w geometrii...

Podążając tym tokiem rozumowania, to takie pojęcia jak siła, energia, pęd, potencjał, etc. są również abstrakcyjne i modelowe. W odróżnieniu od bardzo konkretnych, fizycznych cech jak powiedzmy szorstkość, smrodliwość lub zaczerwienienie.

BTW Ja stoję na stanowisku, że zawsze w fizyce rozmawiamy o modelach. Mniej lub bardziej użytecznych tzn. dających gorsze lub lepsze przewidywania wyników eksperymentów. Zastanawianie się nad tym, w jakim stopniu te modele oddają "rzeczywistość" wymaga zdefiniowania pojęcia rzeczywistości. Nie chcę w to wchodzić - wg. mnie taka debata jest zawsze jałowa, choć filozoficznie ciekawa.
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Podążając tym tokiem rozumowania, to takie pojęcia jak siła, energia, pęd, potencjał, etc. są również abstrakcyjne i modelowe. W odróżnieniu od bardzo konkretnych, fizycznych cech jak powiedzmy szorstkość, smrodliwość lub zaczerwienienie.

Nie, bo energia, pęd, itp. są definiowane formalnie poprawnie, bo na bezie innych pojęć, bardziej podstawowych, jak prędkość oraz ilość czegoś tam, np. masa, czy ładunek.

Natomiast spiny kwantowe, i inne te modelowe utopie, są elementarne - samodzielne, nierozkładalne, i dlatego też niepojęte, nie do zrozumienia, bo to jest przecież nieodzowna cecha pojęć elementarnych.

Ale one są zarazem błędne lub redundantne przynajmniej, bo to samo można wyprodukować z klasyki, np. zamiast postulowanych spinów i magnetonów punktowych, mamy już zwyczajne momenty magnetyczne, wyprowadzane z klasyki: u = i.S = evr/2.

Takie nowo-tworzone at hot protezy modelowe to są tylko i wyłącznie korekty błędnych o początku modeli, bo one były wprowadzane jako doraźne korekty - przecież to nigdy nie były odkrycia naukowe!

Ludzie już dawno odkryli wszystkie te rzeczy podstawowe, elementarne, nie ma ich więcej - jest komplet, nikt już nie wymyśli tu nic nowego.
Andy Oftenhide (5 punktów)
>Ale fotony nie są jedynie przemieszczającymi się zaburzeniami - takie mogą występować jedynie w przestrzenie wypełnionej materią, ale nie w próżni. Takie zaburzenia przemieszczające się jedynie przez drgania to fale mechaniczne.
>Jeżeli światło propagowałoby w ten sposób, nie mogłoby dotrzeć do nas ze Słońca. Coś się jednak przemieszcza, a nie tylko drży.

Światło to zaburzenia w polu elektromagnetycznym, które robi za "materię".
Fale w fizyce nie ograniczają się do fali mechanicznych.
Wenancjusz (16441 punktów)
>To tak samo z siebie wychodzi gdy użyjesz zasady Huygensa.
>Tak z łopatologicznie:
>fale biegnące w innych kierunkach znoszą się tu kompletnie, znaczy interferują destruktywnie, bo jedynie te biegnące po odbiciu pod kątem padania zachowują fazę.
>Samo odbicie generuje tu nową falę sferyczną, co w tej mniemanologii fotonowej znaczy że fotony lecą w solowych kierunkach.
>
Atto. Przywołuję do porządku. Zasadza Huygensa w swej pierwotnej postaci brzmi: Każdy punkt materialny do którego dobiega fala płaska jest źródłem nowej fali kulistej. To obowiązuje dla każdych fal elektromagnetycznych (światło jest też taką). Wyjaśnij przy okazji co oznacza stwierdzenie,że "fotony lecą w solowych kierunkach". Naprawdę nie rozumiem i proszę byś mi tą zasadę optyki wyjaśnił. Dodam tylko, że jestem (bawię się) konstruktorem teleskopów. Jak coś odkrywczego będzie to zastosuję i może odpalę na piwo. Czy znasz doświadczenia Comptona utwierdzające niepodważalnie właściwości fotonu jako cząsteczki? Dziwne, ale jest przyjęte przez świat nauki.

Ich bin besser als mein Ruf
atto (627 punktów)
(zablokowany)
> Wyjaśnij przy okazji co oznacza stwierdzenie,że "fotony lecą w solowych kierunkach".

tam są sylaby przestawione:
so-lo-we = lo-so-we
w sumie to nawet dość bliskie - pokrewne pojęcia.

> Naprawdę nie rozumiem i proszę byś mi tą zasadę optyki wyjaśnił. Dodam tylko, że jestem (bawię się) konstruktorem teleskopów. Jak coś odkrywczego będzie to zastosuję i może odpalę na piwo.

Teleskopy dawno wytłumaczono... pewnie z 1000 lat przed odkryciem samego światła.

> Czy znasz doświadczenia Comptona utwierdzające niepodważalnie właściwości fotonu jako cząsteczki? Dziwne, ale jest przyjęte przez świat nauki.

Słyszałem coś o tym... sir Raman to wyliczył w okolicach 1920r, tj. zaraz po odkryciu, za pomocą mechaniki falowej.

Świat nauki obowiązkowej opiera się na typowych umowach, uzgodnieniach i układach międzyludzkich, a nie na faktach.

Kiedyś inny taki pan Lamb wyliczył problematyczną odchyłkę od modelu atomu wodoru (tego Diraca), która wynosi około 1000MHz (=4e-6 eV, czyli w okolicach milionowej), no i dostał Nobla.

Obecnie ten 'Lamb shift' jest rozgłaszany jako dowód STW.
No, ale ten model atomu Diraca jest i był przecież od zawsze zupełnie relatywistyczny, o czym zresztą najdobitniej świadczy Nobel Diraca.

Sam ten shift wliczyli na raty, w kawałkach - z różnych korekt, a najważniejsza część jest tam tłumaczona dumnie oddziaływaniem elektronu z samą próżnią, czyli z niczym, zatem de facto niczym wyjaśniono tej shift!
Wenancjusz (16441 punktów)
>To tak samo z siebie wychodzi gdy użyjesz zasady Huygensa.
>Tak z łopatologicznie:
>fale biegnące w innych kierunkach znoszą się tu kompletnie, znaczy interferują destruktywnie,

Człowieku! Opanuj się. Czy tylko się znoszą? A może nakładają? I wtedy nie ma "destrukcji" jak to określiłeś? Znoszące się fale muszą mieć bynajmniej podobną częstotliwość i być w przeciw fazie. Czy tego nie rozumiesz? Kierunek nie ma nic w tym do rzeczy. Nie rozumiesz ruchu falowego. By to uzasadnić to powiem, że o falach wiem więcej niż sobie wyobrażasz. Jestem krótkofalowcem od dawna. I żegnaj Genia bo charakter mi się zmienia. Powiedz na tym forum coś sensownego i interesującego. Nie filozofie przed oddaniem porannego moczu. Przykro ale oceniam Ciebie jako zwykłego nieuka szalejącego na tym forum próbującego na siłę wtrynić wszystkim uczestnikom forum Twoją niezwykłą wiedzę. Gówno to prawda. Jesteś kiepski i słabiutki. Już więcej nie odpowiem na wywoływane przez Ciebie tematy. Dla mnie nie istniejesz. Daję uroczyste słowo!


Ich bin besser als mein Ruf
atto (627 punktów)
(zablokowany)
Ojej! Same niesamowite rzeczy opowiadasz...!
kaganiec (155 punktów)
>pojedynczy foton zderza się z elektronem krążącym wokół
>jądra atomu

Na pewno? No przecie foton jest wielgachny, a elektron maciupki.
Mniej więcej pi razy drzwi proporcje są takie jak na obrazku:


No to jak ten foton ma się zderzyć z elektronem, ha?
Ba, z paroma miliardami atomów to może i owszem czemu nie, ale
z elektronem? Moja wyobraźnia tego nie obejmuje
Arael (64 punktów)
Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Zasada Huygensa rzeczywiście wiele wyjaśnia w tym temacie, jakoś wcześniej na to nie trafiłem. Tak czy inaczej bardzo trudno nastawić umysł na traktowanie światła jako fali... Polecam piąty odcinek z serii Kosmos o tytule: Ukryte w świetle. Ciekawie jest tam to przedstawione.
Wenancjusz (16441 punktów)
>Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Zasada Huygensa rzeczywiście wiele wyjaśnia w tym temacie, jakoś wcześniej na to nie trafiłem. Tak czy inaczej bardzo trudno nastawić umysł na traktowanie światła jako fali... Polecam piąty odcinek z serii Kosmos o tytule: Ukryte w świetle. Ciekawie jest tam to przedstawione.

Czy ciekawie? Nawet nie intrygujące. Światło ma dwoistą naturę. Wykazał to Compton przez swoje doświadczenia. Czyli, jeżeli potraktujemy foton jako cząstkę, to wszystko podlega prawom odbicia i padania. Tak jak kuleczka rzucona na płaską powierzchnię bez uwzględnienia sił tarcia i oporu atmosfery.


Ich bin besser als mein Ruf
atto (627 punktów)
(zablokowany)
> Czyli, jeżeli potraktujemy foton jako cząstkę, to wszystko podlega prawom odbicia i padania. Tak jak kuleczka rzucona na płaską powierzchnię bez uwzględnienia sił tarcia i oporu atmosfery.

Szkoda tylko troseckę, ze te fotomy latają solowo.
kaganiec (155 punktów)
>Szkoda tylko troseckę, ze te fotomy latają solowo.

Nie dość, że solowo to jeszcze te piłeczki pingpongowe przenikają przez siebie...podobno
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>Nie dość, że solowo to jeszcze te piłeczki pingpongowe przenikają przez siebie...podobno

No, ale są też dualistycznie poplątane niemiłosiernie z dystansu - tak momentalistycznie i wsie naraz, zatem mogą się zmawiać i lecieć stadami prosto do oka!
17-07-2014 16:12 
 Ocena 1 na 1
Andy Oftenhide (5 punktów)
>Dzięki wszystkim za odpowiedzi. Zasada Huygensa rzeczywiście wiele wyjaśnia w tym temacie, jakoś wcześniej na to nie trafiłem. Tak czy inaczej bardzo trudno nastawić umysł na traktowanie światła jako fali... Polecam piąty odcinek z serii Kosmos o tytule: Ukryte w świetle. Ciekawie jest tam to przedstawione.

Wszystko można traktować jako falę - elektrony też. Używa się modelu, który jest akurat wygodniejszy, bo tak naprawdę to nie wiadomo czym jest światło, elektron czy cokolwiek innego, to czy traktujemy je jak cząstkę czy jak falę to są już nasze interpretacje pomagające opisać i zrozumieć świat.
18-07-2014 16:54 
 Ocena 1 na 1
atto (627 punktów)
(zablokowany)
> Używa się modelu, który jest akurat wygodniejszy, bo tak naprawdę to nie wiadomo czym jest światło, elektron czy cokolwiek innego, to czy traktujemy je jak cząstkę czy jak falę to są już nasze interpretacje pomagające opisać i zrozumieć świat.

To jest tzw. radzieckie podejście: młotem przywalić w silnik, czy komputer, albo sianem zatkać dziurę w instalacji, itp. improwizacje.
Andy Oftenhide (5 punktów)
>To jest tzw. radzieckie podejście: młotem przywalić w silnik, czy komputer, albo sianem zatkać dziurę w instalacji, itp. improwizacje.

No, trochę tak. Ale nauka ciągle idzie do przodu, więc mam nadzieję, że kiedyś to ogarniemy
atto (627 punktów)
(zablokowany)
>No, trochę tak. Ale nauka ciągle idzie do przodu, więc mam nadzieję, że kiedyś to ogarniemy

Ostatnio pojszła raczej trochę do tyłu, bo bez tej rewolucyji nieklasycznych teoryj wiele z tych obecnie problematycznych spraw byłoby prawdopodobnie już bardzo dobrze wyjaśnione i zrozumiałe nawet dla uczniów, studentów i inżynierów.

A być może nawet te problemy zimnej fuzji i inne podobne byłyby dawno rozwiązane.

Wróć do listy wątków działu Nauka
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365